Dodaj do ulubionych

Niechg ktoś spojrzy trzeźwym okiem...

28.07.17, 10:22
jest sobie Pani - po przejściach, bezdzietna
jest sobie Pan- również po przejściach, ma dziecko-nastolatkę, ale nie utrzymują kontaktu z powodu byłej żony Pana (?)

Pan baaaardzo zraniony po rozstaniu, Pani również. Boją się bardzo nowej relacji. Choć Pan mówi, że chciałby by Pani była nową żoną, by mieli potomka. Pani słucha, mówi o swoich marzeniach, o domu, dziecku i sielance bajkowej.
Pan słucha, później jakby potwierdza, ze tak, ze będzie, ze są sobie przeznaczeni. Padają mocne słowa, ze kocham, ze chcę, ze pragnę i ze będzie na pewno. Że to szansa nowa od życia i że zmarnować nie wolno. i że Cie juz nie wypuszczę tak bardzo Cię kocham Pan mówi.
Ok. wszystkim pasuje.

ale. no właśnie ale...
Pan pracuje ponad miarę- chyba o pracoholizm to zaczepia. Do tego dość nerwowy egoista.. ma być tak jak on chce. Niby mówi, ze ok, będzie jak chce Pani, ale robi tak, żeby Pani się ugięła.
A Pani mówi, ok, ugnę się, kompromis trzeba zawrzeć. I ugina się.. W międzyczasie małe bunty, ze jak to, ja ciągle się uginam, zawrzyjmy proszę kompromis. Pan mówi,przepraszam, oczywiście będzie jak Ty chcesz Kochanie, ale znów robi po swojemu...
Pani dzwoni, Pan jest wkurzony, bo w pracy gorzej- Pani mówi, ok porozmawiamy później. Ale Pan się nie odzywa, Pani dzwoni znów, wówczas Pan mówi, czemu dzwonisz Kochanie, zajęty jestem mam tyle pracy..
albo jest wkurzony bo pracy nie ma, albo jest wkurzony bo jest zajęty a Pani przeszkadza.
Zadzwoni później- nie dzwoni dwa dni. Pani nie dzwoni również, bo ileż można.
Zaznaczam, ze nie jest to nowa relacja, Pani z Panem spotykają się już blisko rok, są poważne deklaracje, ale jakby jedynie deklaracje.. wspólnych decyzji brak.
Po dwóch dniach Pan jakby nigdy nic dzwoni: dzień dobry Kochanie jak dzień mija.
Na pytanie wzburzonej Pani czy uważa ze wszystko jest ok, kiedy nie odzywał sie tyle dni, Pan mówi, zmęczony byłem przepraszam, wiec się nie powtórzy. Ale za jakiś czas znów jest to samo.
Pan rzeczywiście pracuje ponad siły, stąd zmęczenie - ale nie musi tyle pracować. Finansowo bardzo dobrze ustawiony.

do tego Pan chętnie przyjmuje Panią u siebie - bo w Twoja stronę Kochanie większy korek...

Pani poznała Siostrę Pana i Ojca Pana. Wszyscy Panią zachwyceni. Pan dumny i zadowolony.
Jedynie Matka tego Pana - owej Pani poznać nie chce, twierdząc, ze będzie jeszcze czas.
Pani zależeć przestało, dorosła jest, poznawać w ogóle nie musi. Ale w sercu Panią jednak kłuje nieco. Pan tłumaczy to ciężkim rozstaniem Pana i Matki ostrożnością.
Mama Pana bardzo zresztą zaangażowana w syna: dzwoni rano i wieczorem jak z psem wychodzi(?) gadać potrafią godzinę(!?)
Pani Swoim Rodzicom Pana na razie nie przedstawia. Nie chce na razie, zobaczymy jak się ułoży... ale raz była sytuacja rodzinnej imprezy u Pani, Pani zaproponowała pójście w duecie i Pan jakby się przestraszył (?) Pani odpuściła, więcej nie proponuje. Pan przy każdej okazji prosi by Rodziców pozdrowić. Pani pozdrawia, ale nic więcej.

Pani z Panem mieli wspólnie uczestniczyć w ważnej uroczystości u przyjaciół Pani -sytuacja wymagała wzięcia dwóch dni urlopu- Pan w ostatniej chwili powiedział, ze urlopu nie dostanie, choć wszystko potwierdzone, zapłacone, mieli jechać razem.... niby za późno się sprawą zajął, myślał ze problemu z urlopem nie będzie a jednak był. Teraz to Pani myśli, ze jechać nie chciał w ogóle i jedynie zwodził.

W domu Pana dużo rzeczy po byłej żonie, ale Pan twierdzi, ze jak będziesz się Kochanie wprowadzać, to wszystko się zmieni. Będzie remont i nowe życie.
Weekendów Państwo razem nie spędzają- Pan wówczas pracuje( taki to rodzaj pracy w usługach). ok. Pani zaakceptowała. w tygodniu dwa dni wolne - wówczas spędzać maja razem- choć nie zawsze się to jednak udaje.
Pan kupuje kwiatki od czasu do czasu, kupił raz, drugi biżuterię.
Choć na urodziny Pani prezentu nie przyniósł tłumacząc się chwilową gorszą passą finansową(?) i obietnicą, Kochanie kupię Ci co będziesz chciała. Pani ma w nosie, bo urodziny były na wiosnę, mamy lato, obietnica niespełniona. Poza tym to Pani nie zależy. Chodzi o gest, dzień, a Pan olał(?) Pani na finanse nie narzeka, aczkolwiek Pan jest dużo bardziej majętny i problemu być nie powinno.
Pani przeszło przez myśl, ze Pan przestał chcieć inwestować w związek(?) Była żona Pana była na Pana utrzymaniu przez 13 lat, później poszła do pracy i wówczas od Pana odeszła. Pan tyrał- tak mówi i Pan i Pana Ojciec- choć jak Pani obserwuje, to Pan tyrać lubi. odkładać na emeryturę trzeba mówi, bo niewiadomo co będzie. Ok. Pani podziwia nawet niejako tą zaciętość i pracowitość. Ale tym bardziej Panią zastanawia ten brak prezentu urodzinowego.

Pan na milion procent nie prowadzi podwójnego życia, przedstawienie Ojcu, Siostrze, bywanie spontaniczne u Pana itd wyklucza to zupełnie.

ale nosz o co chodzi? czy ktoś mi może wytłumaczyć?
Tak, chodzi o mnie. czy ja jestem ślepa i gościu się bawi? potrzebuje kogoś ale tak na pół gwizdka?
Swoje życie posprzątałam, ułożyłam w głowie, chciałam zacząć z kimś nowym.
Poznałam, rozmawiałam, wydawało się ze się fajnie rozwija. I zonk. Chyba ktoś mnie w bambuko robi, a ja tego nie widzę..
mam dość. chyba mi sie już przelało. mam dośc gierek, humów i lawirowania.
albo może źle odczytuję to wszystko?
sama już nie wiem...

Może ktoś dotrwał do końca i oceni obiektywniej?:)
Edytor zaawansowany
  • 28.07.17, 10:41
    Nie rozumiem, kiedy się spotykacie konkretnie. W weekendy on pracuje podobno. Jak przebiegają spotkania. I jeszcze jedna sprawa, niby majętny ale nie ma finanse na prezent urodzeniowy, musi pracować dodatkowo (rozumiem znowu te weekendy) i złości się kiedy nie ma pracy. Skąd wiadomo że facet jest majętny (czy ma samochód, mieszkanie na kredyt -może raty przekraczają jego dochody).
  • 28.07.17, 11:08
    Spotykamy się w tygodniu. Ma całe 2 dni wolne, kiedy odsypia, załatwia różne sprawy, spędzamy razem czas. Czas spędzamy zwyczajnie, siedzimy, gadamy, jemy, uprawiamy sex, zwyczajnie po prostu :) Wychodzić nie wychodzimy. Jest majętny- wiele lat pracował za granicą, kredytów nie ma, samochód, mieszkanie bez kredytu. Kredytów nienawidzi, nie chce, uważa że banki jedynie na tym zarabiają. ze lepiej odłożyć i kupić wówczas kiedy się ma. Pochwalam takie podejście.
    Nie pracuje dodatkowo- ma swoja działalność, dorabiać nie musi. pracuje w usługach, wiec raz prac a jest, raz jej nie ma.
  • 28.07.17, 13:24
    ''Spotykamy się w tygodniu.'' - dwa dni w tygodniu, a ty nie pracujesz?
  • 28.07.17, 13:45
    :) pracuję. Choć nie bardzo wiem jakie to ma znaczenie w tej sprawie.
  • 28.07.17, 20:05
    ardiss1 napisała:

    > :) pracuję. Choć nie bardzo wiem jakie to ma znaczenie w tej sprawie.

    Może takie, że twierdzisz, że on w weekendy pracuje. Czyli ma prawdopodobnie dwa dni wolne w tygodniu. A Ty? Też w weekendy pracujesz, a dwa dni wolne bierzecie tak by móc spędzić je wspólnie? Czy masz weekendy wolne, a w tygodniu pracujesz i bierzesz wolne, by spędzić je z panem? Jeśli tak to zawsze Ty się podporządkowujesz wolnym dniom pana czy on też bierze pod uwagę kiedy Ty możesz wolne wziąść?
  • 28.07.17, 20:33
    Przecież mogą się spotykać w ciągu tygodnia po południu
  • 28.07.17, 21:20
    Mogą. Ale ja zrozumiałam, że te całe jego dwa dni to także jej całe dwa dni.
  • 28.07.17, 10:47
    Uciekać. Kazda z tych rzeczy pojedynczo byłaby do wytłumaczenia - razem składają się na obraz faceta, który chce mieć kogoś do łóżka, czasem do rozmowy, ale nie zamierza sie angażować. Brak prezentu na urodziny to nie pieniądze, tylko skąpstwo. Brak kontaktu to nie pracoholizm, tylko coś powazniejszego - facet dzwoni wtedy, kiedy on chce, a jak mu sie nie chce - to nie dzwoni. Oznacza to, że uznaje, że liczy się tylko to, na co on ma ochotę, natomiast Pani jest raczej rzeczą niż osobą. Jest użyteczna, ale nie jest kimś, kto ma uczucia i potrzeby. Ma owszem, spełniać potrzeby pana, ale jak pan chwilowo jej nie potrzebuje, to odkłada do szuflady i przestaje o niej myśleć. Przecież nie jest istotne, ze Pani też by czegoś chciała - ważne jest tylko to, czego chce Pan.
    Nastolatka nie utrzymująca kontaktu z ojcem (to nie dziecko, które nie moze utrzymywać kontaktu, jak sobie mama nie życzy) jest bardzo, bardzo niedobrym znakiem.
  • 28.07.17, 19:20
    Amen.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • 28.07.17, 19:45
    100/100 Verdana.
  • 30.07.17, 13:41
    Często się z Tobą, Verdano, nie zgadzam. Ale tym razem - nic dodać nic ująć. Każdy z tych opisanych elementów z osobna - ok, można usprawiedliwić. Ale jeśli złożyć wszystko razem...
    Popieram radę - uciekać. Jak najszybciej. I nie dawać "kolejnej ostatniej szansy" - gdyby panu zależało, to po roku spotkań już by to wiedział, a skoro nie wie [czyli ma w nosie potrzeby i oczekiwania pani] to nic z tego nie będzie.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • 12.08.17, 22:15
    Otoz to , Verdana.
    Podpisuje sie pod tym.
  • 28.07.17, 11:00
    Podpisuję się pod tym, co napisała Verdana. Pan nie traktuje Cię poważnie. Wskazuje na to wiele opisanych wyżej symptomów, choćby nieusuwanie z domu rzeczy po byłej żonie - gdyby Cię kochał i traktował poważnie, sam nie chciałby na te rzeczy patrzeć już teraz, poza tym nie chciałby Ci nimi sprawiać przykrości.
    Przykro jest rezygnować ze związku, w który się dużo zainwestowało (czasu, uczucia), ale wygląda to gorzej niż kiepsko.
  • 28.07.17, 11:09
    jeste_m_sobie napisała:

    > Podpisuję się pod tym, co napisała Verdana. Pan nie traktuje Cię poważnie.

    Mnie się akurat wydaje, że pan jak najbardziej traktuje autorkę poważnie - tyle że jego oczekiwania co do wspólnego życia są absolutnie toksyczne i nie do przyjęcia.
    Ale wierzę, ze on poważnie chciałby sobie stworzyć związek na takich zasadach, jakie nam tu zaprezentowano.
    Skóra cierpnie...

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • 28.07.17, 20:08
    ola_dom napisała:


    > Mnie się akurat wydaje, że pan jak najbardziej traktuje autorkę poważnie - tyle
    > że jego oczekiwania co do wspólnego życia są absolutnie toksyczne i nie do prz
    > yjęcia.
    > Ale wierzę, ze on poważnie chciałby sobie stworzyć związek na takich zasadach,
    > jakie nam tu zaprezentowano.
    > Skóra cierpnie...

    Też mam takie wrażenie. Sądzę, że pan ma swoją wizję życia i musi być jak on chce. I powoli sobie panią urabia. I podejrzewam, że to właśnie zaważyło na tym, że żona się ewakuowała z tego związku.
    >
  • 28.07.17, 11:00
    Dotrwałem do końca - co wygrałem:).
    Myślę, że Pani zrobi najlepiej jak odpuści sobie tego Pana. Jakaś terapia po drodze też byłaby wskazana. Z tego co przedstawiłaś to dla pana twoje potrzeby nie istnieją, a ty sama z łatwością z nich rezygnujesz. Co gorsza nazywasz to jeszcze kompromisem, a tracisz tylko ty bo pan zawsze znajdzie jakąś wymówkę i postawi na swoim.
    Zbyt łatwo moim zdaniem sama z siebie rezygnujesz, to że pan ma na ciebie "wywalone" to jedna sprawa, ale to ty odpuszczasz, ulegasz, przyjmujesz kolejne mało wiarygodne wyjaśnienia. Zatroszcz się o swoje potrzeby i uczucia sama i nie oglądaj się na pana, dlatego pisałem o terapii.
  • 28.07.17, 11:06
    Słuszna uwaga. W związku trzeba zaznaczyć od początku na co się człowiek godzi a czego wymaga. Ciągłe ustępowanie i dostosowywanie się tylko jednej strony rokuje na ochotnika na kandydatkę do toksycznego układu i po latach obudzenie się jako ofiara przemocy domowej.
  • 28.07.17, 11:01
    Miałam skończyć czytać po tym, jak napisałaś że pan z NASTOLETNIM dzieckiem nie utrzymuje kontaktu "z powodu żony". Przykro mi, ale pan sam może zadbać o kontakty z nastoletnim dzieckiem bo w tym wieku pośrednictwa ani pozwolenia żony do tego nie potrzeba.
    Z ciekawości przeczytałam resztę no i wychodzi na to, że panu się najlepiej żyje samemu z mamusią, do innego związku się to-to nie nadaje, relacji ani z dzieckiem ani z partnerkami tworzyć nie potrafi
    i rozumiem, że ustawiony, niezadłużony i niepijący(chyba) pan wydaje ci się niezłą partią , ale weź ty nie trać z nim czasu...
    I w sumie nie musisz go obwiniać, że specjalnie cię w bambuko robi. On nie zachowuje się tak specjalnie- on po prostu taki psychiczny i dbający tylko o siebie jest. Inny nie będzie.
  • 28.07.17, 11:07
    ardiss1 napisała:

    > mam dość. chyba mi sie już przelało. mam dośc gierek, humów i lawirowania.
    > albo może źle odczytuję to wszystko?
    > sama już nie wiem...

    Chyba bardzo słusznie masz wątpliwości.
    Jak napisała verdana - wszystko do kupy składa się na obraz kogoś, z kim lepiej nie mieć do czynienia.

    I jak pan tłumaczy brak kontaktu z córką??? NASTOLETNIĄ???? Mogę uwierzyć, że matka utrudnia, uniemożliwia kontakt z kilkuletnim dzieckiem. Ale na to nie ma wytłumaczenia innego, niż to, że pan się na dziecko "obraził", albo córka nie ma ochoty go widywać - obie sytuacje dyskwalifikują pana na 100%,
    a dodatkowo mając w tle jego zachowania na co dzień...
    Uciekaj i się nie oglądaj.

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • 28.07.17, 11:14
    Daj sobie z nim dziewczyno spokój, nienajlepiej to wygląda. A jeśli chcesz ciągnąć tę relację, bo pan ma jednak jakieś zalety, to tylko na Twoich warunkach i broń Cię borze przed zależnością od niego (chodzi mi np. o zależność finansową, mieszkanie u niego, a już na pewno nie dziecko). Ochłodzenie stosunków też by nie zaszkodziło. Wiadomo, że to trudne, bo zaangażowałaś się etc., ale Twój opis nie wygląda za dobrze.
  • 28.07.17, 11:27
    odpowiem zbiorczo.
    zaczęłam myśleć już jakiś czas temu o wszystkich co napisaliście.
    tylko potwierdziliście moje obawy.
    Dzięki. warto się otrząsnąć jak ktoś z boku powie, ze to wszystko nie tak wygląda jak powinno.
    O terapii pomyślałam kiedyś. i chyba czas najwyższy z niej skorzystać po prostu.
  • 28.07.17, 11:36
    To już wiesz dlaczego pan dostał kopa od poprzedniej małżonki.
  • 28.07.17, 14:29
    Nie badz taka pewna, ze pan nie ma innych kontaktow z kobietami. To ze Ciebie pokazal tu i tam jako ta glowna nie wyklucza, ze ma inne opcje, z ktorych zamiennie korzysta. No ale tego nie wiadomo, nie nakrylas go. A zreszta i tak nie potrafi byc z kims na uczciwych warunkach. Ma blizsza relacje z matka niz z Toba, Tobie nie wolno dzwonic do niego nawet.
    Nie piszesz wiele o swoim samopoczuciu w tej sytuacji. Pachnie mi tu podobna sytuacja jak w opisie w linku ponizej. Odpowiedzi udziela ksiadz, ale bardzo trzezwej i slusznej.
    pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=10&id=10-01&sz=&pyt=794

    Dobra ksiazka o podobnnych sytuacjach to "Mezczyzni ktorzy nie potrafia kochac".
  • 28.07.17, 15:54
    Nic z tego, co napisałaś, nie wskazuje, żeby pan miał wobec ciebie poważne długofalowe zamiary. Spotykacie się dwa razy w tygodniu na seks, posiłek i pogaduszki, po czym pan milknie i znika z horyzontu do czasu, aż uzna, że można spotkać się znowu. Do tego niejasna sytuacja z córką, mamusią i rzeczami eksżony. Instynkt dobrze ci podpowiada. Pan nadaje ton i kierunek relacji, a ty musisz się dopasowywać, czy ci się to podoba, czy nie. Nawet jeśli stworzylibyście teraz pełnowymiarowy czasowo związek, będzie się to odbywać na zasadach ustalonych przez pana. Twoje zdanie nie będzie tu brane pod uwagę, dostałaś tego przedsmak wielokrotnie w ciągu ostatniego roku. Nie inwestuj w to więcej swojego czasu. Pan miał rok, żeby się wykazać, że mu zależy. Nie wykazał się.
  • 28.07.17, 16:57
    Nie nie. Niezrozumienia widzę trochę jest. Mało konkretów napisami do tego bylam/jestem zdecydowanie wzburzona juz tym wszystkim co robi czy czego nie robi.
    Pan nie milknie. Dzwoni kilka razy dziennie. Całe popołudnia spędzamy czy też staramy się spedzac 2/tydz. Poza tym przelotne spotykamy się na mieście czy w domu. Ale to na godzinę. Typowo w " przelocie".
    Ta historia gdzie odpowiedział ksiądz również jest zupełnie inna od mojej😀😀
    Bliżej mi do tych komentarzy pierwszych które się pojawiły.
    Do tego opisalam te złe sprawy. O dobrych nie wspomniałam. sprawa jego rozstania i kontaktowanie z córką tez jest bardziej skomplikowana. Próbuje / próbował i będzie to robił zapewentualnie dalej. Bardzo kocha swoją córkę i bardzo go to boli wszystko jak widzę.
    Nie zaprzeczam teraz sobie. Nie tłumacze jego. Myślę że nie ma sensu tego ciągnąć. Trudno by zmienić wszystko. On jest egoista który nie widzi swoich błędów. Przeprasza chce się poprawić ale nie robi tego.
    Myślę że już był czas na naprawę. Nic się nie wydarzyło.
    Nie wiem może też jak i ja potrzebuje terapii.
    Dziekuje za Waszą trzeźwosc☺
    Proszę o zamkniecie wątku.
  • 28.07.17, 16:58
    zyc sobie tak mozna, od czasu do czasu jesc, gadac i seksic, bez wiekszych zobowiazan z obu strona, do tego jak widac Pan sie nadaje, ale ani wprowadzania,ani potomka bym nie ryzykowala w takiej sytuacji,ani nawet jakichs wspolnych ustalen imprezowo- wyjazdowych, bo Cie zawsze zrobi w bambuko 5 minut przed i bedziesz tylko w tyly finansowo, jak nie przyjedzie w tygodniu to przynajmniej obiad na nastepny dzien zostanie:)
  • 28.07.17, 18:49
    Dla mnie przynajmniej żółtym światłem jest brak kontaktu z dzieckiem. W opowieściach jest zawsze winne dziecko albo ta niedobra eks, a w praktyce . . .
    Mam takiego wujka. Na syna się obraził, kiedy miał lat trzynaście, o jakąś pierdołę z serii takich, że ja córkę za nią objadę i po godzinie nie pamiętam. Tak skutecznie, że jest już obrażony lat 10, pomimo wyraźnych gestów koncyliacyjnych ze strony dzieciaka, czyli dzieciak dzwonił z życzeniami na dzień ojca i słyszał "Po co właściwie dzwonisz" albo nowa pani informowała słodziutko "Wiesz, ale tatuś nie chce z tobą rozmawiać". Co ciekawe, jest równie zapracowany jak twój facet, tak, że z matką widuje się raz do dwóch razy na rok, mieszkając w tym samym mieście.

    To nie wróży dobrze związkowi, jeżeli nie giniesz z miłości, to bądź ostrożna bardzo.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 28.07.17, 19:18
    Dziewczyno, szkoda Twojego zycia na tego sobka. Mamusia jego nie chce Cie poznac? Toz to klasyka przy toksykach.
  • 28.07.17, 20:59
    Autorka poprosiła o zamknięcie wątku - uszanujmy.
    Nie sprawia wrażenia, że trzeba ją do czegokolwiek przekonywać, więc forum już swoją misję spełniło :)

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • 29.07.17, 19:26
    Panu kopa.

    Dziękuje za uwage.

    --
    W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
    Wiedzmowo
  • 03.08.17, 22:34
    Przeczytałam wszystkie wpisy a pod koniec prośbę autorki o zamknięcie wątku :-) No ok, ja tylko krótki wpis. Zgadzam się z verandą. Facet egoista, który w rezultacie nie potrafi i nie chce iść na kompromisy, nawet mu się do autorki jechać nie chce (bo są korki...) = wygodnicki. Zmęczony, jemu nie przeszkadzać, zapracowany.... a co jakby były dzieci ? Autorka musiałaby cały czas radzić sobie sama bo Pan zajęty i zmęczony... Trzymanie rzeczy po byłej żonie jest bardzo dziwne, powinny zniknąć po rozstaniu, ewentualnie jak Pan zaczął zapraszać Panią do mieszkania.
  • 04.08.17, 10:43
    Dziękuję:)
    nie zmienia to faktu, ze czuję sie beznadziejnie i kolejną szansę dać chcę niestety. Choć wiem, ze nie mogę:(
  • 04.08.17, 13:13
    Moc mozesz... tracisz czas, ale to w koncu Twoj czas :)
    Pan z kolejnej szansy nie skorzysta, bo on nie widzi powodu ani potrzeby. To Ty masz sie dostosowac, negocjacji i kompromisow nie przewidziano.
  • 04.08.17, 18:36
    Ardiss, czy ty chcesz w przyszłości założyć rodzinę? Bo jeśli tak, to tracisz bardzo cenny czas na relację, która nie spełni pokładanych w niej nadziei. Zwłaszcza, jeśli rozważasz posiadanie dziecka. Ale jeśli odpowiada ci obecna sytuacja, to czemu nie korzystać z niej na maksa i wyciskać z niej dla siebie, ile się da? Oczywiście musisz przestać wierzyć w bujdy, które pan ci pociska, ale co się naseksisz, nagadasz i zabawisz z panem, to twoje. Przepraszam, że jadę tak cynicznie, ale w sumie dlaczego nie miałabyś wykorzystać pana do swoich celów, skoro pan absolutnie nie krępuje się używać ciebie do swoich?
  • 05.08.17, 21:51
    Gdyby ona miała wpisane w charakterze dbanie o swoje interesy w układach z facetami to by dawno miała nowego pana w odwodzie a nie tkwiła przy bucu co ma ją w odwłoku i jeszcze tęskniła za nim wzdychając do swoich złudzeń.
  • 06.08.17, 04:47
    Wiesz, jedno drugiemu nie przeszkadza. Nic nie stoi na przeszkodzie, by cieszyć się obecną relacją i czerpać z niej dla siebie pełnymi garściami (pan się w ogóle nie krępuje, więc czemu autorka ma się czaić?), a w międzyczasie mieć oczy, uszy i serce otwarte na możliwość poznania kogoś innego. O ile oczywiście taka opcja pani odpowiada.
    Inna opcja to taka, by dać się panu w końcu naprawdę w obecnej relacji wykazać, czyli od dziś to PAN się stara o panią, stoi w korkach do niej, idzie na kompromisy, poznaje jej rodzinę, proponuje i organizuje wyjazdy, zapoznaje z mamusią i wszystko inne, co pani uważa, że pan, któremu naprawdę zależy na związku, powinien robić. Bo ile ona się w tej rocznej relacji narobiła, najeździła, nadzwoniła, nastarała i zgniło nakompromisowała, to już wszyscy wiemy.
  • 05.08.17, 21:13
    ardiss1 napisała:

    > nie zmienia to faktu, ze czuję sie beznadziejnie i kolejną szansę dać chcę niestety.

    Masz nadzieję, że pan się jednak zmieni i wszystko zacznie się układać?
    Czy że przestanie Ci przeszkadzać takie traktowanie?

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • 06.08.17, 11:41
    > Masz nadzieję, że pan się jednak zmieni i wszystko zacznie się układać?
    > Czy że przestanie Ci przeszkadzać takie traktowanie?

    Zapewne ani jedno ani drugie.
    To klasyczne zmagania rozumu z sercem. Niestety my, kobiety, zbyt czesto zyjemy pod dyktando serca.
    A jak powiedziala K. Siesicka bodajze, kierujac sie sercem tylko, latwo mozna przegrac zycie.

    Mezczyzni maja inaczej, pod tym wzgledem ich podziwiam. Jak sie mezczyznie przeleje, to zamyka rozdzial i nie rozkminia dluzej niz dzien.

    Autorce zycze dobrych decyzji.
  • 05.08.17, 21:48
    >nie zmienia to faktu, ze czuję sie beznadziejnie i kolejną szansę dać chcę niestety

    aha, ty z gatunku kobiet które zawsze sobie znajdą jakiegoś oszołoma by cierpieć i ciężko wzdychając "nieść swój krzyż".
    czemu czujesz się beznadziejnie wiedząc że uwalniasz się od popaprańca i już dziś możesz się umówić z kimś nowym bez wyrzutów sumienia?
  • 05.08.17, 23:35
    Pani powinna skontaktowac sie z byla zona - w koncu Pana poznala juz po rozwodzie- i spytac dlaczego doszlo do rozwodu, pewnie wowczas wszystko bedzie jasne i Pani bedzie mogla wiac bez zastanawiania sie czy nie popelnia bledu...

    Dorosli ludzie zmieniaja sie bardzo rzadko.
  • 12.08.17, 10:11
    Typowy egoista, wszystko kreci sie wokol niego. Nie ma co sie w to bardziej angazowac, bo sie wyjdzie tylko bardziej poranionym.
    Zona odeszla - hmmm...zapewne miala sluszne powody
    Opisane zachowanie i postepowanie tego faceta wskazuje na to ze on nie nadaje sie do zwiazku i nie rokuje, lepiej zakonczyc to wczesniej niz pozniej.
    Czegos bardzo podobnego doswiadczyla moja bliska przyjaciolka calkiem niedawno, dala sobie spokoj po ok 6 miesiacach. Tam tez byla praca pana najwazniejsza, pracowal bardzo duzo, zarabial sporo, narzekal n.a. zmwczenie itp choc wcale nie musial tego robic, jednak na jakiekolwiek proby rozmowy zmiany tej sytuacji ucinal i robil swoje. Podobnie jak u ciebie, czasem rozmawial itd a czasem ona miala wrazenie ze mu przeszkadza i niespecjalnie mial czas dla niej (kiedy mial wolne). Zona go zostawila po wielu latach malzenstwa, liczyla ze to cos zmieni w nim ale nic z tego. Urodziny - od razu wspomnial ze zapomina, o urodzinach swojej matki tez zapomnial. Deklarowal sporo, wydawal sie powazny ale zmienial zdanie i podejscie.
    Takie cos nie ma sensu, szkoda marnowac czas, naprawde.
  • 14.08.17, 22:24
    Czy ten pan naprawdę nie jest już z żoną? Bo mi to wygląda na to, że on z żoną cały czas jest i to ukrywa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.