Dodaj do ulubionych

Jestem inną osobą, mam mniej niż mialam

12.08.17, 12:32
Jeżeli ktoś pamięta moje wpisy sprzed 4-5 lat to wie, że cisnelam siebie i męża.
Chce przestrzec inne osoby przed tym
Nie przyniosło to niczego dobrego.
Wyladowalam na terapii, mijaja już dwa lata kiedy jestem inną osoba.
Czuje spokój mimo, że moje małżeństwo się prawie rozpadlo.
Nie mam już na nic wplywu, nie cisne o nic, cieszę się malymi chwilami.
Nie bylam w stanie zmusić męża do wiekszych ambicji, skończyło się gorzej calkiem się odsunal ode mnie.
Przy czym ja jestem po terapii i wiem, że nic na siłę nie przyspiesze. Czekam sobie, ale w sumie to nie myślę o tym co będzie tylko co mam dziś.
Musiałam dostać od życia, żeby zrozumieć że Sila, agresja, poniżaniem, wymuszaniem, naciskiem, presją i prowokacją nic nue zdziałam.Chce coś zrobic dobrego i pisze to dla młodych kobiet, które dopiero wyszly za mąż i nie mają jeszcze domu z basenem, wypasionego auta. ,kariery w toku i 2ki dzieci jak z obrazka.
Im bardziej będziecie naciskały tym mniej dostaniecie.
Potrzeba mi było setki godzin terapii grupowych, indywidualnych żeby to "wylazło ze mnie"
Ciężko jest dojść do punktu kiedy przestajesz oczekiwać, kiedyś myślałam że to niemożliwe.
Nie sądziłam że można mieć jeszcze mniej.....doprowadzić do tego.
Szkoda, że nie mialam tej wiedzy o sobie 5-10l temu.
Dobrze jednak, że teraz TO mam, czuję się spokojna. Nie oznacza to, że poddalam się i nic nie robie, wrecz przeciwnie rozwijam się po malutku. Czekam.
Edytor zaawansowany
  • 12.08.17, 12:43
    Na co czekasz? O co tak cisnelas meza?
  • 12.08.17, 13:11
    Przeczytaj moje wpisy 2011-2013,
    Cisnelam na kariere, zmiany pracy,kasę, ambicje, szkolenia, zmiany, remonty, wyjazdy .....dwoje dzieci jak z obrazka i perfect life.
    Doprowadzilo to do......niczego.
    Czekam na w miarę normalną sytuacje rodzinna, finansową. Mąż odsunał się ode mnie całkowicie.
    Nie ma bliskości, porozumienia,itp.
    Ale ja czuję się dobrze, daje mu czas, nam czas, sobie czas.
    Rozwijam swoja firmę po malutku.
  • 12.08.17, 17:43
    Wiesz, ty chyba bylas zafiksowaną za mocno na tym "miec" i rozwoju zeby miec, w dodatku punkt ciężkości za to miec i rozwijać sie przerzucilas głównie na meza. Ciekawe dlaczego nie zaczęłaś od siebie... Miec jest ważne, ale szczesliwa rodzina i " byc" jest ważniejsze od miec. Realizuj sie sama jesli mąż nie jest zainteresowany i nie przymuszaj go więcej, bo to przemoc. Nie dziwne, ze sie od ciebie odcial. Po prostu nie dobraliście sie jesli chodzi o potrzeby życiowe. Ale nie możesz kogoś zmusić do tego zeby realizowal twoje potrzeby.
  • 12.08.17, 18:29
    No zrozumialam to w końcu, ale może jest za późno...
    Aktualnie jestem pogodzona ze stanem obecnym.
    Nie przyszło to jednak łatwo, różne sytuacje i wydarzenia mnie zmieniły.
    Padło zbyt wiele słów z moich ust, zbyt wiele też z jego.
    Więcej nie byliśmy w stanie znieść.
    Teraz czuję się dobrze jak po prostu jest zwyczajny dzień.Nie planuje i nie żyje ciągle przyszłością, co robilam.
    Ten spokoj pozwala mi opanować się gdy wydarzają się podobne sytuacje co wcześniej.
    Kiedyś najmniejsza uwaga męża powodowala że roztrząsałam ja, zmuszalam do tlumaczenia, rozpracowania. Prowokowalam w stylu "bardziej się przejmujesz obcymi itp", żeby powiedział, "wcale nie, na Tobie mi zależy"
    Nigdy nie odpowiedział na prowokacje uczuciowa, która stosowalam.
    Jestem od tego wolna. Czuje jakbym straciła 20kg, ten stan pogodzenia. Nie jestem na lekach. Po prostu pomogla mi terapia, gdzie min.kilka osób powiedziało mi w czym mam problem, a ja zaczelam po malu kazdego dnia stosować nowy nawyk.
    Było ciężko, bo za kazdym razem chcialam zareagować agresją, "stare wyłaziło"
    Ja czuje, że się zmienilam, ale mąż mi nie ufa już.
    Dlatego to piszę dla innych, żeby wcześniej przestali bo może być za późno.
  • 12.08.17, 19:06
    Nie bardzo rozumiem, po co ciągnąć małżeństwo, w którym po latach nieporozumień i pretensji nie ma już bliskości i zaufania. Nie szkoda wam obojgu życia na coś tak miałkiego? Co was właściwie jeszcze łączy?
  • 12.08.17, 20:50
    Aktualnie nie umiem odpowiedzieć na pytanie co dalej.
    Nie wiem czy mąż "stopnieje" bo na razie jest górą lodową.
    Mówiliśmy terapii małżeńskiej.
    Czas pokaże.
  • 13.08.17, 01:34
    Po to żeby sie naśmiewać ze starych panien i móc z wyższością mowić " a ja mam męża !!"
  • 13.08.17, 03:28
    Nie wiem, na jakiej podstawie piszesz o poczuciu wyższości autorki wątku nad kobietami niezamężnymi. Ja zresztą osobiście wolałabym umrzeć starą panną, niż tkwić w takim bałaganie, jak ona. Nie ma za bardzo powodów do wywyższania się, chyba się ze mną zgodzisz?
    Myślę, że po wielu latach ciśnienia na męża, by w gruncie rzeczy był kimś innym, niż jest, w końcu zrozumiała, że to droga donikąd. I teraz po prostu czeka, aż mąż "stopnieje". Ile będzie czekać i czy kiedykolwiek to nastąpi, los jeden raczy wiedzieć. I dlatego szkoda mi jej. Życie przepływa jej między palcami (jej mężowi zresztą też) bez widoków na poprawę. Nie chciałabym tak żyć.
  • 13.08.17, 09:40
    Mnie się wydaje, ze jednak terapia nie do końca pomogła. Nadal autorka oczekuje, ze mąż się zmieni. Że stopnieje i odzyska zaufanie. Wtedy będzie dobrze. Problem w tym, ze zmieniły sie oczekiwania, co do męża, ale nie zmieniła sie sama podstawa - mąż ma sie zmienić i dostosować. Mąż sie nie zmieni i nie dostosuje, bo ma dosyć. Terapia małżeńska raczej nie pomoże w sytuacji, gdzie jedna strona oczekuje, ze druga będzie dostosowywać się do jej zmiennych oczekiwań - najpierw sukcesu, potem dostosowania się do tego,z ę zona już sukcesu nie chce, ale chce zacząć od nowa. Przykro mi, to tak nie działa.
  • 13.08.17, 10:07
    Wiesz ja już chce spokoju tylko.Czas pokaże. Jak nie damy rady na terapii to się z tym pogodze.
    Jestem skupiona na czym innym, mam inne problemy i radości też!
    Chcialam tylko napisać dla innych zeby sie opamietali wcześniej.
  • 13.08.17, 12:41
    Ja to trochę inaczej zrozumiałam. Autorka zrozumiała swoje błędy i się zmieniła. A teraz czeka aż mąż to zauważy, uwierzy w to, przebaczy, to rozumiem pod słowem "stopnieje". I to rzeczywiście może wymagać czasu, ale skoro autorka uważa, że warto poczekać, to nie nam to kwestionować.
  • 13.08.17, 17:25
    verdana napisała:

    > Mnie się wydaje, ze jednak terapia nie do końca pomogła.

    Zgadzam się z tobą, ale nie do końca. Mam wrażenie, że terapia zmieniła nastawienie autorki aż do przesady. Z osoby z wygórowanymi oczekiwaniami zmieniła ją w kogoś bez żadnych oczekiwań wobec męża, siebie i swojego życia. Mam wrażenie, że te posty pisze jakieś emocjonalne zombie: na nic nie czekam, niczego się nie spodziewam, co będzie, to będzie, płynę z prądem. Strasznie to wszystko dołujące, jej posty są okropnie przygnębiające. Nie wiem, może taki ma styl pisania, ale po prostu smutno mi, gdy czytam, że kobieta w kwiecie wieku ma takie nijakie życie. Owszem, przyczyniła się do takiego stanu rzeczy, ale to nie znaczy, że teraz ma zrezygnować z JAKICHKOLWIEK oczekiwań wobec własnego życia, a tak to niestety wygląda.
  • 13.08.17, 20:26
    Mialam oczekiwania przez tyle lat i spalalam sie, zloscilam, krzyczalam, prowokowalam.
    Oczekiwania wibec męża.
    Teraz jestem zajęta soba, dzieckiem, zdrowiem, pracą, rodziną, hobby. To naprawdę nie wyglada tak źle jak to widać w 1 poscie.
    Nie jestem pokorna jak baranek, jak się w czyms nie zgadzam z mężem to to komunikuje, ale staram się zdrowo bez sarkazmu itp.
    Nie interesuja mnie inni mężczyźni i dlatego nie szukam innego.
    Ogromnie duzo czasu z terapeutą zajęło mi -przestać oczekiwać i naciskać. Co nie znaczy, ze teraz przyjmuję wszystko potulnie.
    Moj mąż potrzebuje czasu, ja też, bo wspólnie się skrzywdzilismy.
    Kiedyś chcialam wszystko natychmiast i nie umialam poczekać.
    Nie potrzebuje NATYCHmiastowego rozwiazania dziś! Nie oczekuje, że ktoś napisze rozwiazanie moich problemów. Czy to tak trudno zrozumiec?
  • 16.08.17, 19:35
    Czy przybliżysz nam jakie to hobby?
  • 14.08.17, 13:26
    Wierzę, że odpuściłaś, że jesteś inną osobą, ale nie wierzę, że małżeństwo da się uratować, że mąż Ci zaufa. Za dużo przeszedł.
  • 14.08.17, 22:29
    Jeśli ktoś nie ma ambicji, to do niczego go nie zmusisz. Są ludzie, którzy nie chcą robić kariery. więcej, możliwe, że takich ludzi jest większość. Po drugie, większość ludzi nie osiągnie sukcesu. Z definicji sukces jest zarezerwowany dla nielicznych. Także dom z basenem w polskich warunkach to naprawde pomysł z kosmosu.
  • 16.08.17, 12:59
    Kiedyś zażartowałam, że mężczyzna biorąc kobietę ma nadzieję, że ona się nie zmieni. Za to kobieta biorąc mężczyznę ma właśnie nadzieję, że go zmieni. A prawda jest po środku - nie da się nikogo zmienić, za to zmieniamy się żyjąc ze sobą.
    Cieszę się, że nie miałam podobnych dylematów, wręcz momentami, kiedy mój mąż miał zapędy w takim kierunku, to nieco go stopowałam. Ludzie w pogodni za dobrami doczesnymi szybko zapominają o tym, że niezależnie jak piękny będzie dom, to nie da szczęścia sam w sobie, ani się nie przyczyni do wzrostu tej szczęśliwości. Szczęście tworzymy sami dla siebie, nie robiąc niczego na pokaz, nie odkładając tego, co najważniejsze na później, tylko właśnie ciesząc się z małych rzeczy. Gratuluję zmiany postawy, trzymam kciuki za poprawę. Jesteś dzielna!

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.