Dodaj do ulubionych

Usamodzielnienie w wieku 18 lat

12.08.17, 20:54
Na początku chcę przeprosić, jeśli wątek napisany został w niewłaściwym dziale. Nie byłem do końca pewny, gdzie powinienem go umieścić.

Generalnie problem mój polega na tym, że mieszkam w patologicznej rodzinie i od bardzo dawna zamierzam się od niej uwolnić. Nie chcę dokładnie rozpisywać się o tym, co się dzieje w moim domu. Wiem, że nic nie da się z tym zrobić i jedyne wyjście to wyprowadzka. Kłopot w tym, że nie mam skończonej jeszcze nawet szkoły średniej, więc raczej kiepsko wyglądałoby znalezienie jakiejkolwiek pracy. Mam skończoną pierwszą klasę technikum, a w tym roku mam do napisania dwa egzaminy poprawkowe z przedmiotów zawodowych, z którymi sobie kompletnie nie radzę i prawdopodobnie tych egzaminów nie zdam, bo materiału do nauki jest naprawdę dużo, a ja nie daję sobie z tym rady. Myślałem, że jeśli zdałbym te egzaminy, mógłbym przepisać się do stacjonarnej szkoły dla dorosłych. Wtedy pozostałoby mi tylko ukończyć trzecią klasę, miałbym wykształcenie średnie i prędzej znalazłbym jakąś pracę, a ten niecały rok z rodzicami jeszcze jakoś wytrzymałbym. Niestety to się raczej nie wydarzy, ponieważ jak już wspomniałem, moje szanse na zdanie tych dwóch przedmiotów zawodowych są marne. Zastanawiam się co w takiej sytuacji zrobić - oczywiście mogę kontynuować naukę w liceum dla dorosłych od klasy drugiej, ale wtedy zostałoby mi tu mieszkać jeszcze dwa lata, a tego nie wytrzymałbym psychicznie. Nie mam w rodzinie nikogo, u kogo mógłbym przez jakiś czas pomieszkać, do czasu uzyskania wykształcenia średniego. A może jest jakiś cień szansy na to, że zdołam znaleźć pracę, z której zarobki wystarczałyby na przeżycie, jednocześnie uczęszczając zaocznie do szkoły dla dorosłych? Zastanawia mnie również to, czy w takiej sytuacji rodzice posiadaliby obowiązek utrzymywania mnie z racji tego, że uczęszczam do szkoły? Mam na myśli wysyłanie pieniędzy, coś w tym rodzaju.

Jestem świadom tego, że wątek może wzbudzić kontrowersje, ale naprawdę liczę na sensowne odpowiedzi, bo nie wiem jak z zaistniałą sytuacją sobie poradzić.
Edytor zaawansowany
  • 12.08.17, 21:27
    Mam pytanie skąd założenie że nie zdasz tych dwóch egzaminów?
    Do września jest jeszcze ponad 2 tyg, przy rozplanowaniu czasu można się przygotować na tyle aby nie tracić szansy.
    Miejsce do nauki, skoro nie dom można znaleźć w innym miejscu - rano galerie handlowe są spokojniejsze-poza tym cześć galerii proponuje ciche enklawy do spotkań z dostępem do sieci, stołami, krzesłami. Niektóre są płatne, niektóre trzeba wcześniej rezerwować. W ostateczności przy dobrej pogodzie ławka lub koc w parku :)
    Skoro zależy ci na jak najszybszej wyprowadzce zakończenie pozytywnie etapu kształcenia potraktuj jako priorytet.


    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
  • 12.08.17, 22:53
    a nie moglbys znalezc kogos kto Ci pomoze z nauka do tej poprawki?z dobrej woli,albo za pomoc z innych przedmiotow?
  • 13.08.17, 09:45
    Z tymi poprawkami może być naprawdę ciężko, pierwsza jest 24 sierpnia, druga 28. Oczywiście staram się na nie nauczyć, jednak ilość materiału mnie przerasta, łącznie są 83 zadania, w ciągu dwóch dni zdołałem nauczyć się zaledwie pięciu. Co do pomocy, raczej wątpię, że udałoby mi się kogoś takiego znaleźć. Na klasowej grupie pytałem się o konkretne informacje z zeszytu, bo brakuje mi wielu zagadnień, to nikt nie miał zamiaru odpisać, tak wygląda nasza integracja. Zresztą, oni i tak w zeszytach nic nie mają, większość te przedmioty olewała i zdawała "na farcie". Wiem, że dobre napisanie tych poprawek to priorytet, jednak zastanawiam się, co robić w sytuacji, gdyby mi się to jednak nie udało.
  • 13.08.17, 10:09
    Zastanów się, czy jesteś dostatecznie dojrzały do samodzielnego życia, jeśli do egzaminu, który jest absolutnie kluczowy dla Twoich planów zacząłeś sie uczyć parę dni temu, a nie od początku lipca. I jeśli nie potrafisz znaleźć odpowiedzi na pewne zagadnienia choćby w internecie, czy bibliotece, skoro nie masz dostępu do notatek. To nie jest oskarżenie, tylko coś , co powinieneś przemyśleć - w samodzielnym życiu będziesz jednak musiał rozwiązywać samodzielnie problemy, byc systematyczny, a chyba jeszcze masz z tym kłopot.
  • 13.08.17, 10:37
    Wiedziałem, że taka odpowiedź się pojawi, więc nie jestem zdziwiony. To może wyglądać tak, jakbym na siłę na każdym kroku próbował się usprawiedliwiać i starał oczyścić się ze swojej nieodpowiedzialności, ale mam swoje powody, przez które nie byłem w stanie zacząć nauki od początku lipca. I zapewniam Panią, że jestem wystarczająco dojrzały do samodzielnego życia, pomimo mojego wieku i głupot, które tu wypisuję. Uważam, że każde rozwiązanie jest lepsze niż kolejne dwa lata przebywania w toksycznym i patologicznym środowisku, dlatego szukam rozwiązania, które pozwoliłoby mi jakoś przebrnąć przez ten wczesny etap dorosłości. Zdaję sobie sprawę z tego, że nauka do egzaminów poprawkowych jest w tym momencie najważniejsza i wcale tego nie neguję, choć staram się wyobrazić sobie różne scenariusze, określiłbym się mianem realisty. Moje pytanie powinno raczej brzmieć "czy istnieje coś, co mógłbym zrobić, gdybym nie zdał, oprócz dalszego mieszkania z rodzicami przez najbliższe dwa lata". Pomijając już moją systematyczność i dojrzałość, bo choć są one bardzo ważne, to w tym momencie są dla mnie sprawą drugorzędną.
  • 13.08.17, 11:36
    No nie wiem, coś mi tutaj nie pasuje. Co robiłeś w szkole przez cały rok. Nie masz własnych notatek, uczęszczałeś na zajęcia? Wybacz, ale albo technikum jest dziadowskie i nie jest w stanie nauczyć zgodnie z podstawą programową w wyznaczonym rocznym okresie, albo chodziłeś do szkoły "w kratkę" i obudziłeś się za pięć dwunasta na egzaminy poprawkowe.
    Sądząc z formy wypowiedz, jej spójności i słownictwa nie powinieneś mieć problemów z nauką - tak sądzę. Czy sytuacja rodzinna ma wpływ na twoją zdolność do przyswajania materiałów, masz warunki do nauki?
  • 13.08.17, 12:25
    Postaram się opisać jak wyglądały zajęcia z tych dwóch przedmiotów zawodowych. Odbywały się one w każdy czwartek, najpierw trzy lekcje z jednego przedmiotu, z którym miałem kłopoty, później osobna lekcja całkiem innego przedmiotu i następnie cztery lekcje drugiego przedmiotu, z którego piszę poprawkę. Pierwszy przedmiot – „urządzenia teletransmisyjne” opierały się głównie na teorii, nauczyciel często robił sprawdziany w kolejnym tygodniu po przeprowadzonych lekcjach. Zajęcia z drugiego przedmiotu, „pomiary elektryczne i elektroniczne” przedstawiały się następująco: starszej daty nauczycielka miała swoje zasady i nie stosowała się do żadnych rozporządzeń. Wielu uczniów rozmawiało o tym z dyrektorem, niestety bezskutecznie. Przeprowadzała ona serie ćwiczeń, przed każdym z nich musieliśmy pisać tzw. wejściówki z podręcznika, a po – sprawozdania w domu z przeprowadzonych zajęć, później pisaliśmy kolokwium i tak w kółko. W ciągu roku miało miejsce ok. 6 serii, w każdej po 4 ćwiczenia. Jeśli nie zdaliśmy któregoś z ćwiczeń, nie oddaliśmy sprawozdania bądź napisaliśmy kolokwium na ocenę niedostateczną, dostawaliśmy z całej serii jedynki, czyli powiedzmy jedna niezdana seria = +/- 10 jedynek. W ciągu roku można było mieć bodajże dwie jedynki, dlatego tak ciężko jest zdać ten przedmiot. Dodam, że nie jestem jedyną osobą, która musi z tego powodu pisać egzaminy poprawkowe. Ale żeby jeszcze odnieść się do braku notatek z „urządzeń”, na zajęciach z tego przedmiotu każdy przejmował się bardziej „pomiarami”, tzn. poprawiał wejściówki, sprawozdania, zeszyt, powtarzał do odpowiedzi. Notatki z obu przedmiotów posiadam, choć nie wszystkie, ze względu na cały ten pogmatwany system nauczania. I do szkoły uczęszczałem regularnie, miałem bardzo wysoką frekwencję. Nie zrozumcie mnie źle, może nie jestem piątkowym uczniem, ale naprawdę zależy mi na nauce i bardzo się staram, jednak okoliczności potrafią wszystko zepsuć. Jeszcze odnosząc się do sytuacji rodzinnej i warunków do nauki – tak, mają one wpływ na moją zdolność do przyswajania materiałów, to bez dwóch zdań. Starałem się sobie z tym wszystkim poradzić, jednak wyszło kiepsko i teraz właściwie jestem w kropce. I wiem, że znowu to może wyglądać tak, jakbym na siłę chciał oczyścić się ze swoich błędów, jednak wydaje mi się, że zaistniałe okoliczności trochę to usprawiedliwiają.
  • 13.08.17, 12:30
    W technikum są kolokwia i wejściówki jak na studiach? No może, nie chodziłam do technikum.

    Ja tam życzę Ci dużo odwagi i powodzenia :)
    Nawet gdybyś nie zdał tych egzaminów teraz, to nie rzucaj szkoły, mam nadzieję że Ci się uda zdać to nawet za rok, znaleźć pracę i wyrwać z domu. Pozdrawiam i powodzenia :)
  • 13.08.17, 12:39
    Nie bardzo rozumiem, przechodząc taką intensywną "tresurę" z wejściówkami, kolokwiami i sprawozdaniami powinniście być śpiewająco przygotowani do egzaminu. No chyba, że na egzaminie wymagane są inne treści niż te z waszych zajęć - to wtedy faktycznie kiepsko.
  • 13.08.17, 12:43
    Wiem, to może wydawać się dziwnie, jednak ta cała "tresura" na dobre nam nie wyszła, już pomijając to, że nauczycielka większość materiałów kazała nam odnajdywać w podręcznikach. Ba, nawet podręcznik często nie zawierał wymaganych informacji, trzeba było je znaleźć i przyswoić z Internetu. A gdzie tu miejsce na inne przedmioty, matematyka, fizyka?
  • 13.08.17, 13:08
    Nie pochwalam metod pracy twojej nauczycielki, ale z własnego doświadczenia wiem, że informacje których musiałem sam poszukać internet/biblioteka przyswajałem dużo szybciej, niż te podane na tacy (podręcznik).
    No dobra, a drugi przedmiot też jest nieogarnialny?
    Dwa tygodnie to szmat czasu jak masz większość materiałów, chodziłeś na zajęcia i nie masz zaburzeń poznawczych. Zamiast planować już teraz własną porażkę na egzaminach spinaj poślady i do roboty. Nikt tego za ciebie nie zrobi. Jak nie zdasz to będziesz się martwił, a na razie rób tyle ile tylko możesz aby zaliczyć brakujące przedmioty bez tłumaczenia i wymówek.
  • 13.08.17, 12:00
    sparkles9 napisał(a):

    > I zapewniam Panią, że jestem wystarczająco dojrzały do samodzielnego życia,
    > pomimo mojego wieku i głupot, które tu wypisuję. Uważam, że każde rozwiązanie
    > jest lepsze niż kolejne dwa lata przebywania w toksycznym i patologicznym środowisku,

    Nie wypisujesz głupot. Powiem wręcz, że piszesz zbyt ładnie i składnie, aż wydaje się to mniej wiarygodne niż byłoby napisane z błędami :)

    I też uważam, że warto zrobić wszystko, żeby wyjść z patologicznego domu. Często dzieci z takich środowisk są przedwcześnie dojrzałe i umieją sobie same radzić, nie mają problemu z podejmowaniem dorosłych decyzji, bo od dawna musiały je podejmować za rodziców.
    I - o ile faktycznie jesteś prawdziwy ;) - wydaje mi się, że o taką sytuację tu chodzi.

    --
    Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam!
    (by Jan Tomaszewski)
  • 13.08.17, 12:11
    Też wydaje mi się, że chłopak pisze ładnie i składnie, ale może jest dobry z polskiego a słaby z przedmiotów ścisłych?
    Nie wiem czy jest prawdziwy czy nie :)
    Mam co do tego pewne wątpliwości.

    Do autora.
    Szukasz pracy i mieszkania?
  • 13.08.17, 12:31
    Jest dokładnie tak, jak piszecie. Posiadam duszę humanisty i choć z języka polskiego posiadam zaledwie dwójkę, co również podyktowane może być zaistniałą sytuacją, to z innych przedmiotów humanistycznych, tzn. języki obce, historia itp., mam same piątki i naprawdę z łatwością przyswajam informacje.

    @chocolate-cakes, zgadza się. Jeśli w ogóle istnieje taka opcja, wolałbym na pewno w miarę możliwości zarabiać na swoje utrzymanie i uczęszczać do szkoły wieczorowej.
  • 13.08.17, 13:16
    ja tez trzymam kciuki za poprawke,a co do alimentow na uczace sie dziecko,oczywiscie mozesz o nie wystapic,nie wiem na ile Twoja rodzina bedzie sklonna Ci je wyplacac lub nie, jesli beda Cie chcieli uziemic,moga sie uczepic faktu ze uczac sie zaocznie masz mozliwosc zarabiania na siebie.
  • 13.08.17, 21:38
    zastanawiam sie czy nie istnieja fundacje pomagajace mlodym ludziom w twojej sytuacji, moze warto skontaktowac sie np z Fundacja Dzieci Niczyje, jezeli nawet nie oni to moze beda wiedziec do kogo moglbys sie zwrocic o pomoc. Dopoki uczysz sie (studiuesz na studiach dziennych) rodzice sa zobowiazani do swiadczenia amimnetacujnego, ale pewnie by wywalcyc te alimenty bedziesz potrzebowal pomocy prawnika. Jezeli jestes z duzego miasta to zwykle przy wydzialach prawa na kazdy wiekszym Uniwersytecie dziala bezplata pomoc prawna, warto skorzystac z ich pomocy. Skorzystaj tez ze strony darmowapomocprawna.ms.gov.pl/pl/
    Istnieja tez organzacje ktore pomagaja bezplatnie w nauce (np stowarzyszeniedlarodzin.pl/korepetycje-matematyka-fizyka-warszawa) troche pozno ale moze przez nie znajdziesz jakiegos studenta ktory pomoze ci z tymi egzaminami?
    Z pewnoscia nie warto rezygnowac z nauki bo to twoja sznasa wyrwania z patalogicznego srodowiska. Moze ktos z dalszej rodziny moglby c jakos jednak pomoc?
    Moze jednak mozesz liczyc na pomoc szkoly? Sproboj sie umowic z dyrektorem i wprost i bardzo szczerze przedstaw swoja sytuacje. Byc moze twoje technikum moze ci pomoc w zalatwieniu jakies bursy i wyprowadzeniu sie z domu.
  • 14.08.17, 13:05
    Póki się uczysz rodzice zobowiązani są wysyłać Ci alimenty.
    Taki wniosek o alimenty składa się do Sądu Rejonowego,wydział rodzinny.
    W necie na pewno znajdziesz wzór takiego pozwu.
    Najlepiej oczywiście iść do adwokata,by taki pozew napisał,ale zakładam że w twoim przypadku to nie jest możliwe.
    Są poradnie i stowarzyszenia, w których dyżurują prawnicy i psycholodzy, i bezpłatnie można tam.liczyć na pomoc w takich kwestiach.Zorientuj się, Jak to wygląda w twoim mieście .
    Zawsze moźesz też zadzwonić na telefon zaufania dzieci i młodzieży (poszukaj w necie) i poradzić się, co najlepiej zrobić w twojej sytuacji.
    Ale ja zaczęłabym od rozmowy ze szkolnym.pedagogiem lub dyrektorem szkoły.Po 25 sierpnia powinien już być w pracy. Opowiedz o wszystkich swoich wątpliwościach.
    Czasem Szkoła pomaga załatwić miejsce w internacie lub burze,nawet jeśli uczeń jest miejscowy,Ale w domu nie ma warunków do nauki.
    Powodzenia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.