Dodaj do ulubionych

Babcia nastawia wnuczkę przeciwko rodzicom

14.08.17, 14:03
Witam. W poprzednich moich wątkach opisywałam swoją sytuacje z teściową. Mieszkam u niej ponad 10 lat i nie dam rady dluzej dlatego z mezem zaczelismy budowe wlasnego domu. Dom juz stoi , brakuje mu dachu :-) ale w srodku juz widac jakie sa pomieszczenia. Mamy 3 corki ktore sa bardzo zwiazane z babcia i malymi kroczkami probujemy je przygotowac do wyprowadzki. W sobote bedac na budowie mowie do corek delikatnie ze teraz moga juz sobie powoli wybierac pokoje. Kazda z nich wybrala. Najstarsza niezbyt chetnie, srodkowa bardzo chetnie a najmlodsza ma dwa latka to jeszcze za bardzo nic nie rozumie. Srodkowa corka zapytala mnie czy jak sie przeprowadzimy to bedziemy jezdzic do babci. Mowie, tak oczywiscie, co najmniej raz w tygodniu, a jak babcia bedzie starsza i nie bedzie sobie mogla sama poradzic to wezmiemy ja do siebie i pokazalam pokoik w ktorym zamieszka. No to corka bardzo sie ucieszyla, caly dzien wesolo paplała o tym pokoju, o turkusowej tapecie ktora chce miec na scianie itp. Bylam baaardzooo szczesliwa ze zaczynają sie godzic z nowa sytuacja. Wszystko bylo dobrze dopoki nie wrocilismy do domu , do tesciowej. Corka zaczela jej szczebiotac o nowym pokoju a ta w bek, ze babcia juz im jest nie potrzebna, ze ona caly dzien plakala jak nas nie bylo i ze jak sie wprowadzimy to ona bedzie tak dlugo plakac az umrze. Moje dziecko strasznie sie roztrzeslo, zaczelo plakac razem z babcia ze nie chce sie wyprowadzac bo babcia umrze. Nie wiem co jeszcze jej mowila tyle zdolalam wydusic z corki. w kazdym razie nie chciala spac sama tylko ze mna i caly czas musialam ja zapewniac ze babcia nie umrze, i ze na razie sie nie wypowadzamy, ze to jeszcze potrwa. Na drugi dzien jak nigdy babcia chciala isc z wnuczka na spacer. Pozwolilam bo balam sie ze wtedy corka napewno sie ode mnie odwroci a poza tym to jej kochana babcia. Nie wiem co bylo na spacerze , moze tylko spedzaly razem czas, tylko we dwie, na co ja nie moge sobie pozwolic ba mam jeszcze dwoje dzieci. Wieczorem znow chciala spac ze mna a jak ja poprosilam by poszla spac do swojego łóżeczka to mi powiedziala "Bo ty ze mna w ogole nie spedzasz czasu". Dzisiaj rano namalowała dwa obrazki, zapakowała do koperty i podpisała "Dla taty i dla babci"..... Poczułam się jakbym w gębę dostała. Wczesniej nigdy tak nie było. Co robic ?????
Edytor zaawansowany
  • 14.08.17, 14:44
    Widać teściowa nie może pogodzić się z waszą przeprowadzką do własnego domu i straszy, szantażuje nawet małe dziecko. Mam nadzieję, że macie z mężem wspólny front. Porozmawiałabym z teściową o tym, zapytałabym dlaczego to robi.
    Mieszkałam z teściową tylko rok. Kiedy się wyprowadzaliśmy, wpadła w lament, że sama sobie nie poradzi, że jesteśmy źli bo zostawiamy ją na pastwę losu. Wyprowadzaliśmy się mniej więcej kilometr dalej a teściowa miała 50 lat. Potem wszystko się ułożyło. Wy mieszkacie 10 lat, teściowa jest pewnie starsza i boi się samotności, bo prawdopodobnie nie ma żadnych znajomych, przynajmniej moja nie miała. Powodzenia :)
  • 14.08.17, 14:54
    Z mezem mamy wspolny front. On tez z matka juz nie wytrzymuje. Nie chcemy z nia o tym rozmawiac bo wydaje nam sie ze ona chce nas sprowokowac do gigantycznej klotni. Czuje ze traci grunt pid nogami i ze nie ma juz odwrotu. Tylko jak postepowac z corka? Przeciez nie bede ja nastawiac przeciw babci. Starsza corka w ostatnim czasie miala juz kilka jazd z udzialem babci wiec sie jej oczy powoli otwieraja ale mlodzsza jest w nia zapatrzona bo ostatnio udaje przed nia cudowna babunie
  • 14.08.17, 15:08
    Kiedy jest szansa na przeprowadzkę? Ile lat ma córka? Czy jest szansa delikatnie jej wytłumaczyć że babcia boi się samotności, ale na pewno będziecie ją odwiedzać i na pewno nie umrze z powodu waszej wyprowadzki.
  • 14.08.17, 15:48
    A moze wlasnie niedelikatnie? Ku...ca mnie zlapała jak przeczytalam o tej oblesnej manipulacji malym dzieciakiem. Nie, babcia nie umrze, babcia powiedziala specjalnie, zeby nam bylo smutno, bo chce na nas cos wymusic.
    Niestety, to babka wciagnela dzieciaka w ten absurdalny cyrk i teraz trzeba go przebic racjonalnoscia.

    --
    Dlaczego na świecie są sodomici, a nie ma gomorrytów?
  • 14.08.17, 15:54
    No właśnie sama zastanawiam się, może to małe dziecko i lepiej na spokojnie jej wyjaśnić. Tylko czy na przykład trzylatka coś takiego zrozumie? Że babcia manipuluje? Chyba nie.

    Wiem, jestem okropna, ale wyniosłabym się i nie odwiedzała zbyt często teściowej. Ona straszy, manipuluje, dzieciak płacze, bo uwierzył babci. Robi wszystko, abyście jeszcze zmienili zdanie. Mimo wszystko bym z teściową pogadała, normalnie, bez awantur.
  • 14.08.17, 16:20
    Mimo wszystko bym z teściową pogadała, normalnie, bez awantur.

    to chyba nie ten czlowiek.Mialam bezposrednio do czynienia z taka babunia i tu raczej normalna rozmowa nie pomoze.

    Mamaani, z tego co piszesz do wyprowadzki jeszcze troche czasu, a wyglada na toze tesciowa zamierza dreczyc Twoje dzieci przez caly ten okres, moze sobie np umyslala,ze srednia zostanie z nia i drazy,zeby mloda sama Was o to prosila?
    Ja bym chyba wziela meza pod pache, dopadla tesciowa tak zebyscie byli sami tylko we trojke i powiedziala jej,ze jeszcze jedna taka jazda i po Waszej wyprowadzce wiecej wnuczek nie zobaczy. Inaczej ta kobieta zepsuje Wam do reszty ten czas u niej i cala radosc z nowego domu.
    A o tym,zeby ja zabierac do siebie to niepotrzebnie wspomnialas, bo sie okaze ze sobie nie radzi 24H po Waszej wyprowadzce:)



  • 14.08.17, 16:24
    Też mnie zdziwiło to zdanie o pokoju teściowej u was w domu.
  • 14.08.17, 20:03
    Spokojnie, tesciowa nigdy do nas nie przyjdzie. Nie cierpi tego miejsca, a kiedy chcielismy jej pokazac co budujemy padla odp: a po co bym to ogladała. Tak wiec do dzisiaj nie byla na budowie
  • 16.08.17, 13:59
    Dzisiaj odnioslam wrazenie ze masz duzi racji. Wydaje mi sie ze ona probuje urobic srednia córkę zeby z nia zostala. Idiotka chyba nie sadzi ze oddalabym komukolwiek dziecko
  • 17.08.17, 14:07
    Dlaczego ma tak nie sądzić? Przecież od kilkunastu lat robisz wszystko co ona chce? Więc wcale nie jest wykluczone, że odpuścisz dziecko i nawet jeśli się wyprowadzicie, to będziesz się godzić na częste nocowanie dziecka w babci.
  • 14.08.17, 20:38

    Z dziecmi rozmawiamy , juz duzo zrozumialy dopóki babcia nie zaczela grozic smiercia. Z tesciowa kazda proba rozmowy konczy sie histeria , nie da sie racjonalnie porozmawiac. Ona ma jeden argument i jeden tekst " juz nie dlugo zamknę oczy i nie bede wam przeszkadzac" Nic do niej nie dociera
  • 14.08.17, 22:06
    Po tekscie " juz niedługo zamknę oczy i nie będę wam przeszkadzać" wypalilabym jej wielkimi literami: NO NARESZCIE, PROPONUJE JAK NAJSZYBCIEJ😆 Co za wstretna narcystyczna szantazystka, a fuj!
  • 14.08.17, 21:27
    Wyprowadzka za ok. 2 lata. Dzieci maja teraz 11, 7 i 2.5 roku
  • 14.08.17, 16:46
    Histeryzującej córce metodą zdartej płyty powtarzałabym, że babci nic się po wyprowadzce nie stanie.
    Z histeryzującą teściową rozmówiłabym się wraz z mężem na osobności. Jeśli nie pomogą racjonalne argumenty, powiedziałabym wprost, że to ONA SWOIM zachowaniem przyczynia się walnie do tego, że wnuczki widywać będzie rzadko albo wcale, bo wy, rodzice, absolutnie nie zgadzacie się na wciąganie dzieci w jej manipulacje i szantaże. I dajecie jej kilka dni na poukładanie sobie tego w głowie, a potem nie chcecie już słyszeć żadnych histerii o umieraniu i tym podobnym pierdół.
    A z tym pokojem dla teściowej, to pojechałaś. Twoja własna córka dwa dni po wyprowadzce zacznie ci wiercić dziurę w brzuchu, że czas już babcię do was wprowadzać. Ale cóż, mleko się wylało.
  • 14.08.17, 16:54
    Przypomniałam sobie twój poprzedni wątek i pomyślałam sobie, że dla twoich dzieci babcia jest kimś tak samo ważnym jak mama i tata, bo od urodzenia mają w domu taki model rodziny, są do babci przywiązane. Dla nich to normalne, że mieszkacie z babcią i wyprowadzka bez babci może wcale nie jest radością, bo babcia zostanie sama. One mogą nie wiedzieć, że w większości rodzin babcia mieszka osobno, sama lub z dziadkiem. Do tego babcia im to ciągle uświadamia, że to źli rodzice chcą ją zostawić samą w wielkim domu. Bardzo długo mieszkaliście razem i chyba wszystkim poza tobą było dobrze. Teraz nawet w nowym domu dzieci mogą myśleć co tam biedna babcia robi sama. Szkoda, że tak długo czekaliście a z tego, co przeczytałam w poprzednim wątku to jeszcze co najmniej rok. Przy jękach teściowej że na pewno umrze z samotności. Nie wiem co zrobić, chyba po prostu czekać i porozmawiać z teściową, ale czy to coś da. Czasu nie cofniesz.
    W poprzednim wątku były też sprawy finansowe. Ja wiem, że to matka twojego męża, ale chyba powinnaś myśleć o dzieciach a nie o dokładaniu teściowej. My trochę pomagamy ale to nie są duże sumy. Kiedyś teściowa sugerowała, że sąsiadka mówiła, że mogliśmy dawać wiecej. Cóż, pracowałam wtedy na dwa etaty. Sił nie miałam na nic
  • 14.08.17, 16:59
    Spróbuj się w końcu odciąć i zająć dziećmi i mężem. Teściowa jest dorosła, najwyżej sprzeda dom albo coś innego wymyśli. Ma na to czas. Macie prawo mieszkać osobno i nie płacić teściowej za jedzenie czy cokolwiek. Pomóc trzeba, pewnie, ale teściowa niech też wymyśli co ma zrobić w tej sytuacji.
  • 14.08.17, 18:00
    Gorzej, jeśli teściowa faktycznie ciężko się po waszej wyprowadzce rozchoruje. Moja babcia w ramach buntu w analogicznej sytuacji doprowadziła się na skraj wyczerpania fizycznego i psychicznego: przestała jeść, dbać o siebie i dom, zamknęła się na wszelkie kontakty. Schudła kilkadziesiąt kilogramów, wyglądała jak chodzący trup. Dopiero zmuszenie do wizyty u psychiatry, a potem do łykania leków postawiło ją na nogi. Ta babcia może wywinąć wam podobny numer, a problem możecie mieć z córkami, które WAS obwinią o taki stan rzeczy. Dlatego uważam, że teściowej szantaże śmiercią powinniście uciąć w zarodku, natychmiast, zanim się teściowa na dobre nie rozkręci. Mieszkasz z nią od kilkunastu lat, wiesz doskonale, do jakich jazd jest zdolna. Nie ma się co cackać, tylko łopatologicznie wyjaśnić teściowej, jak przykre będą dla niej samej konsekwencje jej zachowań. Przestań w końcu się jej bać i ulegać jej szantażom. Gdybyś postawiła na swoim lata temu, gdy pierwszy raz chcieliście budować dom, już dawno bylibyście na swoim. Warto było dać się wtedy tak zmanipulować dla "swiętego spokoju", którego i tak w efekcie nie było?
  • 14.08.17, 21:26
    Masz racje w 100% bylam baaardzo głupia i bardzo tego żałuje. No ale teraz zdobylam sie na odwage zawalczyc o siebie i o MOJA rodzine i musze to jakos przejsc chociaz nie wiem jeszcze jak. Wiem tylko ze sie nie poddam.
    Acha, nie wiem czy o tym wspominalam ale tesciowa od ponad roku spotyka sie " w tajemnicy" przed nami z pewnym panem. Gdyby chciala moglaby sobie ponownie ulozyc zycie po naszej wyprowadzce. Wszyscy byliby zadowoleni: i ona i my wiec nijak nie moge pojac tej histerii i manipulowania dziećmi
  • 14.08.17, 21:58
    moze tesciowa sie boi radykalnych zmian i woli z panem spotykac sie po cichu,a Was miec na codzien, moze pan nie jest taki chetny do dawania jak Wy.
    Moze jest typowym narcyzem i lubi jak sie wszystko i wszyscy kreca wokol niej.
    Tak czy inaczej trzymam za Was kciuki.
  • 14.08.17, 22:23
    Nie wiem, czy to jest narcyz. są osoby, które lubią kontrolować innych. A jak tu kontrolować, kiedy syn pod jednym dachem nie mieszka?
  • 14.08.17, 23:17
    no przekichane:) w rzeczy samej!
  • 15.08.17, 00:13
    Nazewnictwo jest tak naprawde nieważne.
  • 15.08.17, 00:10
    Może kiedyś zamieszka z tym panem?
    Powodzenia :)
    Wytrzymacie jeszcze dwa lata? To mnóstwo czasu.
  • 15.08.17, 03:35
    Wyprowadzka dopiero za dwa lata, a w międzyczasie teściowa namiesza waszym dzieciom w głowach tak, że zaraz będziesz z nimi zasuwać do psychologa. Nie wiem, jaką trzeba być podłą jędzą ze zrytym beretem, żeby siedmioletniemu dziecku powiedzieć, że po jego wyprowadzce będzie się płakać, aż się umrze. Nie dziwota, że twoja córka chce teraz z tobą spać w jednym łóżku. Po prostu się dziewczynka boi, bo przez niezrównoważoną psychicznie babkę ma do głowy kładzione pierdy o umieraniu z żałości. Siedmioletnie dziecko! I co ty z tym faktem zrobiłaś, gdy ci dziecko po wizycie u babki dostało histerii? Byłaś u niej? Zrobiłaś awanturę? Po powinnaś była po TAKIEJ akcji ze strony teściowej. Na twoim miejscu nie zgodziłabym się na spotykanie się dzieci z babcią bez twojej obecności. Albo ty schodzisz z dziewczynkami do niej, ale ona przychodzi do was. Zostawienie dzieci sam na sam z taką osobą byłoby opcją z gatunku po moim trupie. Twoje dzieci są za małe, żeby radzić sobie z manipulacją ze strony babki. To ty musisz zadbać, żeby im kobieta nie mieszała w głowach. Masz jakiś plan, jak to załatwić?
  • 15.08.17, 06:03
    Przypomniałam sobie twoje poprzednie wątki w międzyczasie i z całego serca radzę ci poszukać gdzieś w twojej okolicy kursu asertywności. Z twoich postów wynika jasno, że ty się teściowej panicznie boisz i dlatego do dziś, choć mieszkasz z nią od 2005 roku, nie odważyłaś się na konfrontację, choć kobieta dosłownie niszczy wam życie. Dwukrotne(!) storpedowanie planów budowy waszego domu, histerie, szantaż samobójstwem, wielotygodniowe fochy... toż to klasyka toksyka. I dopóki jej jazdy dotyczyły tylko was, ciebie i męża, dopóki tylko ty dostawałaś rozstroju żołądku z chwilą wejścia do mieszkania, dopóki to tobie obrywało się od teściowej za plecami męża, dopóki to wy byliście świadkami rzucania się teściowej po łóżku w histerii jak trzylatek, jej beków, zawodzenia itp. akcji, to spoko. Jesteście dorośli. Ale z chwilą wciągnięcia w ten cyrk na kółkach waszych dzieci, które nie potrafią się połapać w manipulacjach babci, powinniście z mężem skonfrontować teściową i postawić stanowcze weto jej zachowaniom. Ale aby do tego doszło, ty musisz się mentalnie wzmocnić. Dlatego wspomniałam o kursie asertywności. No i czy czytałaś polecane ci w innym wątku książki? Moim zdaniem prowadzona przez ciebie dotychczas polityka chowania głowy w piasek nie sprawdziła się w przeszłości i nie sprawdzi się w przyszłości. Nie w chwili, gdy babcia zaczęła bezpardonowo manipulować waszymi dziećmi, by po raz kolejny zmusić was do robienia wszystkiego pod jej dyktando. Tak, jak to było dotychczas. A przecież masz w perspektywie kolejne dwa lata pod jednym dachem z tą kobietą. Jeśli teraz nie ustawisz stosunków z teściową na nowo, po raz kolejny skończysz z nerwicą. A kto wie, czy twoje dzieci też tych jazd babci nie przypłacą zdrowiem.
  • 15.08.17, 06:33
    Mysle ze tesciowa nie spodziewala sie tego ze sie w koncu postawie i dopne tego ze bedziemy miec swoj dom. Widze ze pluje na mnie jadem do dzieci i meza. To mnie ma za ta najgorsza france ktora zmusza dzieci i jej biednego (teraz, wczesniej nie odzywala sie do niego pol roku kiedy stanal po mojej stronie) synka do wyprowadzki. Nie wie ze jej syn tez ma jej dosc. Wczoraj po powrocie z pracy powiedzial ze jak wjezdza w uliczke prowadzaca do domu to mu sie rzygac chce.
  • 15.08.17, 10:03
    Ale komu to powiedział? Tobie czy mamie?

    Czegoś tu nie rozumiem. Dom jest w trakcie budowy, już stoi. Są plany, budowa trwa. Dlaczego teściowa się nie spodziewa, że się wyprowadzicie? To po co ta budowa?
    Czy już były próby wyprowadzki i jednak teściowa postawiła na swoim?
    Wiem że budowa może tyle trwać, choć powiem Ci, że nasz dom był budowany od wczesnej wiosny do później jesieni. W listopadzie już mieszkaliśmy i dom był w 95% urządzony. Fakt, nie sami, to był pewien mały deweloper i budował kilka domów. Nieważne.
    Czy wy się lubicie tak męczyć? Przecież gdyby wam zależało, to nie mieszkalibyście 12 lat u teściowej, nie mielibyście tam 3 dzieci, tylko byście dawno już kupili czy nawet wynajęli mieszkanie. Rozumiem oczywiście względy finansowe. Ale tu nie ma chyba tego problemu.
    Nie, naprawdę nie rozumiem.
  • 15.08.17, 13:39
    Tak byly proby wyprowadzki i to az dwie ktore zdusila w zarodku. Powiedzielismy jej ZANIM zaczelismy cokolwiek robic i to byl nasz blad ale chcielismy postapic fair. Tym razem powiedzielismy dzien przed wkroczeniem ekipy budowlanej .
  • 15.08.17, 15:19
    A jak ona to zdusila mnie ciekawi? Zakazala wam działać i przyczepila łańcuchem do kaloryfera?😃 przepraszam, zartuje, ale zdajesz sobie sprawę, ze to troche śmiesznie brzmi? Rozumiem, ze mąż wychowany przez taka osobę moze być wytresowany do posłuszeństwa, ale kto ciebie wytresowal, ze godzisz sie latami na rzeczy i zachowania na które nie powinnaś?
  • 15.08.17, 15:33
    Mam nadzieję, że autorka wątku nie obrazi się, jeśli wkleję linka do jednego z jej wątków. Radzę przeczytać zwłaszcza post założycielski:
    forum.gazeta.pl/forum/w,210,163524001,163524001,Jak_uciec_od_tesciowej_.html#p164028660
    Tak, mąż autorki wątku był wychowywany, wręcz wytresowany, jak napisałaś, przez toksyczną matkę. Ale autorka wątku również wyszła z toksycznego domu, gdzie non stop trwały awantury. I ona też nie potrafi teraz w sposób konstruktywny i asertywny postępować z teściowią.
  • 15.08.17, 16:39
    Źle doczytałam z tym domem rodzinnym autorki. Nie było awantur na porządku dziennym, ale było to: "Zdaje sobie sprawe ze potrzebny mi psycholog. A co do tego bania sie tesciowej. Nie wiem skad sie to wzielo. Po prostu nie lubie fochow, klotni , cichych dni itp. Może dlatego ze moja mama byla w takiej sytuacji jak ja: nigdy na swoim , obrazana przez swoje siostry i mame która byla przez nie manipulowana. Byly krzyki, klotnie i nieodzywanie sie przez wiele lat. Pamietam jak przychodzily do nas i sie darły. Strasznie wtedy plakalam i krzyczalam zeby sie nie klocily. Jak szłam do babci to mnie wyganiały zebym sobie poszła do tej drugiej. Pewnie to trauma dziecinstwa."
    Czyli też raczej nieciekawe wzorce wyniosła z takiego domu. Psycholog wskazany, zwłaszcza teraz, gdy teściowa nie cofa się przed niczym, by po raz kolejny storpedować ich plany uniezależnienia się.
  • 15.08.17, 16:41
    O rany, jedna wielka masakra. Autorko nawet nie mysl o braniu tej zaburzonej kobiety do siebie, tylko dom opieki w razie czego w przyszlosci. Nie rob sobie krzywdy po raz kolejny.
  • 15.08.17, 20:14
    Mam takie poczucie obowiazku zeby sie nia mimo wszystko zaopiekowac na starosc. Moze dlatego ze moja mama rowniez przez wszystkich poniżana na koniec opiekowala sie swoja mama i jej siostra. Chociaz przed wczoraj tesciowa zwyzywala mnie od leni ktory przez te wszystkie lata NIC w domu nie robil i ze chce zajechać meza ktory tak ciezko pracuje na mnie. Tylko za ja przez te wszystkie lata tez pracowalam na caly etat a czasem i poltora, poza tym mam 3 dzieci i mam co przy nich robic. Po tym przysieglam sobie ze jak juz stad pojde to moja noga wiecej w domu tesciowej nie postanie a opieke niech nad nia sprawuja dzieci, ja jestem tylko synowa. Od dzis mam ja w dupie.
  • 15.08.17, 21:56
    mamaani111 napisał(a):

    > Tylko za ja przez te wszystkie lata tez p
    > racowalam na caly etat a czasem i poltora, poza tym mam 3 dzieci i mam co przy
    > nich robic. Po tym przysieglam sobie ze jak juz stad pojde to moja noga wiecej
    > w domu tesciowej nie postanie a opieke niech nad nia sprawuja dzieci, ja jestem
    > tylko synowa. Od dzis mam ja w dupie.

    Słuszne podejście, ale obawiam się, że ci z czasem przejdzie. Masz bardzo mocno wdrukowany gen cierpiętnictwa i między innymi stąd część twoich problemów. Gdybyś nie gryzła się w język, tylko postawiła teściowej granice nie męczyłabyś się tak długo.

    Podobnie jak teraz - zamiast zrobić dziką awanturę o takie teksty do dziecka zagryzasz zęby w milczeniu i walczysz ze skutkami, a nie przyczyną problemu, którą jest sączenie jadu.
    Branie do siebie teściowej to pętla na szyję. Można pomagać na wiele sposobów, niekoniecznie niszcząc przy tym sobie szanse na normalne, spokojne życie.
  • 15.08.17, 22:05
    Na taki tekst powinnaś jej odpowiedzieć soczyste spierd....aj!
  • 15.08.17, 22:11
    Jesli również dla niej gotujesz obiady po prostu przestań to robic, jesli cokolwiek jeszcze dla niej robisz, nigdy więcej juz tego nie rob. I nie musisz byc dla niej mila bo to matka meza,, spokojnie możesz ja potraktować tak jak na to sobie zasluzyla swoim zachowaniem.
  • 15.08.17, 22:13
    Po prostu uwolnij swoja zlosc na nią. Wtedy sobie z nią poradzisz.
  • 15.08.17, 23:32
    Proszę cię, przejrzyj na oczy. Wyprowadź się i zacznij w końcu normalnie żyć. Mam nadzieję, że to się w końcu stanie.
  • 16.08.17, 07:36
    Tak zrobie. Decyzja jest nieodwołalna tylko musze wytrzymac jeszcze te dwa lata...
  • 16.08.17, 07:52
    Nie rozumiem skad te dwa lata. Dom się buduje w jeden sezon. Na głowie stań i skończcie na wiosnę. Dwa lata z wariatką to nie są tylko dwa lata. To wieczność, zwłaszcza dla dzieciaków.
  • 16.08.17, 08:15
    Może to też kwestia funduszy?
    Jak pisałam wcześniej, mój dom był w budowie od bardzo wczesnej wiosny do późnej jesieni. Udało się prawie wszystko wykończyć i normalnie zamieszkać.
    Na miejscu autorki, chyba bym zamieszkała nawet w nie całkiem wykończonym, żeby mieć w końcu spokój. Nie byłabym w stanie powiedzieć, że to tylko dwa lata. To jest mnóstwo czasu. Wiem że szkoda teraz pieniędzy, ale może bym się wyniosła do wynajmowanego, bo czasem spokój psychiczny i zdrowie są ważniejsze niż pieniądze. Ale to ja.
  • 16.08.17, 09:36
    To jest tez kwestia funduszy. Nue wiemy na ile nam wystarczy. Mamy zamiar isc do nie calkiem wykonczonego. Moze sie uda na przyszle wakacje ale bardziej realne sa 2 lata. Wytrzymalam 12 lat wytrzymam jeszcze 2 a i dzieci oswoja sie z decyzja. Moja psychika i poczucie wlasnej wartosci juz sa zaburzone na max. Nie wiem czy da sie je bardziej wykoleic
  • 16.08.17, 15:15
    > Moja psychika i poczucie wlasnej wartosci juz sa zaburzone na max. Nie wiem czy da sie je bardziej wykoleic...

    A co z dziećmi? Jak zamierzasz przez dwa najbliższe lata chronić i bronić swoje córki przed negatywnym wpływem tej kobiety mieszkając z nią pod jednym dachem? Wciąż nie napisałaś, czy macie z mężem jakikolwiek plan rozmówienia się z teściową po ostatnich wydarzeniach. Co z tego, że przestaniesz jej gotować obiady? Myślisz, że wtedy babka przestanie mieszać wnuczkom w głowach? Nastawiać je przeciwko tobie? Robić pokazowe histerie? Szantażować śmiercią?
    Pisałaś, że nienawidziłaś, gdy twoja mama była psychicznie maltretowana przez swoje siostry i matkę. A co fundujesz w tej chwili własnym córkom? Jaki one wyniosą obraz rodziny i matki z własnego domu?
  • 16.08.17, 13:21
    " Chociaz przed wczoraj tesciowa zwyzywala mnie od leni ktory przez te wszystkie lata NIC w domu nie robil i ze chce zajechać meza ktory tak ciezko pracuje na mnie. "

    I co Ty na to odpowiedziałaś ? Bo odnoszę wrażenie ze jak zwykle nic.

    Wydaje mi sie ze oni wezmą tesciowa do siebie a potem bedzie jak w wątku Rosy na eMatce.
  • 16.08.17, 13:40
    Nie wezmiemy tesciowej do siebie, pomozemy jej w granicach rozsadku ale na odległość. Jeśli chodzi o to zwyzywanie od leni to zaczelo sie od tego ze corka powiedziala ze jedziemy na dzialke (czyli budowe) i nas nie bedzie .Na co ona naskoczyla kiedy tu cos zaczne robic, ze przez te wszystkie lata nie kiwnelam tu palcem tylko tam jezdze. A ona ma juz tyle lat i chcialaby w koncu odpoczac. I co my tam takiego waznego mamy ze musimy jechac. Powiedzialam jej ze tu juz wszystko jest zrobione a tam mamy cos bardzo waznego chyba przeciez wie.
  • 16.08.17, 16:22
    Nie rozumiem. PO CO ty się przed tą kobietą tłumaczysz? Dlaczego nie obrócisz się na pięcie i po prostu nie wyjdziesz z domu? Naprawdę uważasz, że teściowa jest zainteresowana twoimi jąkanymi tłumaczeniami? Że chce wysłuchać twoich argumentów? Ona chce ci dopeirdolić, a nie prowadzić z tobą merytoryczne dyskusje. Przestań się wreszcie tłumaczyć jak sztubak przed tą wariatką i rób swoje.
  • 16.08.17, 17:55
    mamaani111 napisała:

    > ona nask
    > oczyla kiedy tu cos zaczne robic, ze przez te wszystkie lata nie kiwnelam tu pa
    > lcem tylko tam jezdze. A ona ma juz tyle lat i chcialaby w koncu odpoczac. I co
    > my tam takiego waznego mamy ze musimy jechac.

    Ciebie nie powinno obchodzić to, że teściowa ma 64 lata i musi odpocząć. Wiesz co, moja koleżanka ma 70 i pracuje jako nauczyciel w liceum. Dobrze, rozumiem że ludzie w tym wieku mogą być chorzy, nie twierdzę że należy w tym wieku pracować ale to nie twój problem czy teściowa jest zmęczona czy nie. Zresztą chyba ty gotujesz a ona zajmuje się głównie sobą a nie np opieką nad starszym członkiem rodziny czy wnukiem. Ona ułożył sobie życie tak jak chciała. Ty masz 40 lat zdaje się i tłumaczysz się przed teściową dlaczego jedziesz na budowę własnego domu. Aha, czy teściowa myśli że to jakiś dom letniskowy skoro nazywacie to działką? Uwierz, że dla mnie to wszystko jest po prostu niepojęte, to jak teściowa odzywa się do ciebie, jak ty się tłumaczysz, jak ona was straszy że umrze, jak straszy wasze dzieci. To naprawdę jest nienormalne, a mam wrażenie, że ty, żyjąc tam 12 lat w ogóle tego nie widzisz. Uciekaj dla dobra swojego i dzieci.
  • 16.08.17, 18:17
    Sek w tym ze ona zajmuje sie najmlodsza corka jak ide do pracy. W zamian ma utrzymanie: zero oplat, wikt i ogrodnika w postaci mojego meza. Niani do domu nie wpusci, do przedszkola sie dziecko nie dostalo, dopiero na przyszly rok. Nie mialam z kim zostawiac dziecka ale znalazlam teraz nianie na 2 dni w tygodniu. Wlasnie dlatego glownie sie zamykam bo nie mialabym z kim zostawic dziecka. Wiem ze mnie zlinczujecie ale naprawde nie mam wyboru. Zreszta pisalam o tym w pierwszym poscie.
  • 16.08.17, 18:25
    O co chodzi z ta nianią? To ja wpuści czy nie wpuści ? To ona wpuszcza do rownież Twojego domu według własnego widzimisie ?
    A co na to Twoj mąż ? To Wasze dziecko a nie tylko Twoje. Moze idz do pracy a niech mąż zostanie z Waszym dzieckiem.
  • 16.08.17, 19:02
    Nie wpusci niani. Bede wozic do niani.
  • 16.08.17, 19:56
    Ale kanał. Aleście się z mężem wpakowali w szambo. Mieszkacie u teściowej, wyremontowaliście za SWOJE pieniądze JEJ dom, który miała na was przepisać, a czego od dekady nie zrobiła i nigdy nie zrobi. Pieniędzy nie odzyskacie, a dom po matce pewnie dostanie ten lepszy z synów, twój szwagier. A do tego stuknięta wariatka nie wpuści do mieszkania niani dla własnej wnuczki. Ja pierdykam.
  • 16.08.17, 20:09
    Noooo 😃Kanal jak jasna cholera. Srał pies juz te włożone pieniądze , byle sie stad wydostac. A teraz mimo budowy nadal nie przepisuje domu chociaz mogla by przepisac liczac ze w tej sytuacji stad nie pojdziemy. Oczywiście i tak bysmy poszli.
  • 16.08.17, 20:20
    Zgadzam się w 100%. Srał pies te pieniądze. Srał pies nawet fakt, że gdybyście nie utopili tej kwoty w cudzą własność, prawdopodobnie już dawno skończylibyście budowę waszego własnego domu. Ale trudno, stało się. Dom się buduje i data wyprowadzki zbliża się wielkimi krokami. Teraz tylko trza pomyśleć nad tym, jak nie skończyć przez te najbliższe dwa lata w psychiatryku. Teściowa wie, że w tej chwili nie ma już absolutnie nic do stracenia, więc nie będzie musiała się w żaden sposób hamować. Podejrzewam, że kobieta dopiero teraz pokaże wam, na co ją naprawdę stać :-/
  • 16.08.17, 20:22
    To jeszcze wam napisze ze utrzymujemy caly dom, dbamy o podwórko a zajmujemy w 5 osob poddasze gdzie wysokosc pomieszczen to 2.15 i w lecie w nocy nie ma czym oddychac a tesciowa pełnowymiarowy parter , sutereny . Na podworku dzieciom nie bardzo moge (chyba ze ma dobry humor) rozlozyc basen bo trawa sie pod nim uleży, piaskownicy tez nie bo beda sypac piaskiem po calym podworku. "Tu pod plotem jest troche ziemi to niech sobie pogrzebia".
  • 16.08.17, 20:33
    Wiesz, mamaani, przykra sprawa, ale jednak się oboje z mężem na takie coś godzicie. Odwały teściowej to przecież nie kwestia ostatnich miesięcy, ale ponad dziesięciu lat, prawda? Mieliście szansę wielokrotnie uciec od tej niezrównoważonej psychicznie kobiety, a jednak tego nie zrobiliście pomimo posiadania środków na budowę własnego domu. Nie możesz więc winić wyłącznie chorej psychicznie teściowej za waszą obecną sytuację. Sami, przykro to pisać, też się do niej przyczyniliście. Tyle dobrze, że w końcu się wyprowadzicie, ale tych zmarnowanych w sumie kompletnie bez sensu 12 lat pod dachem teściowej nikt wam już nie zwróci.
  • 16.08.17, 20:42
    12 lat już jest plus jeszcze 2.
  • 16.08.17, 21:40
    Ale widac juz swiatelko w tunelu, koniec gehenny jest bliski. Rok temu o tej porze bylam w czarnej dupie i myslalam ze juz w niej zostane. Nie bylo wtedy planow budowy. Myslalam ze tu zgnije . Dopiero wrzesniowa awantura, gdzie pierwszy raz w zyciu mozna powiedziec darlam na nia morde,kiedy jej powiedzialam ze jej mam dosc, jej wiecznych fochow, ze nie czuje sie tu jak u siebie w domu, ze nie chce jej domu, ze chce miec swoj wlasny i ze dwa razy chcielismy sie budowac i przypomnialam jej co wtedy wyprawiala. Oczywiscie beczala jak to krzyczalam, ze ona mi krzywdy tu nie robi a ja ją tak sprzeklinalam jak nikt w zyciu, nawet jej wlasne dzieci. Po tej awanturze podjelismy nieodwolalna decyzje o budowie
  • 16.08.17, 20:45
    Nadal nie rozumiem dlaczego właściwie to wszystko robicie od 12 lat, skoro jest tak źle. Nie jest lepiej.
  • 16.08.17, 18:26
    Rozumiem. Dobrze że jej to jakoś wynagradzacie to znaczy placicie za wszystko. Ale to nie powód, żeby tak się do ciebie zwracać. Inna sprawa to opiekunka. To twoje dziecko i masz prawo mieć opiekunkę, jeśli uważasz, że to dobry pomysł. Jak to nie wpuści do domu? Wy też tam mieszkacie od 12 lat i w jakimś sensie to wasz dom.
  • 16.08.17, 18:29
    Aha, teściowa tak cię nie lubi, gada i narzeka. To dlaczego nie chce abyście się wyprowadzili? Samotność? Finanse?
  • 16.08.17, 19:19
    Utrata kontroli nad życiem syna i synowej? No i kim będzie biedna pomiatać, gdy zostanie sama w domu? Komu wbijać szpile? Kim rządzić?
    A finanse i samotność, to swoją drogą.
  • 16.08.17, 18:20
    "Nie wezmiemy tesciowej do siebie, pomozemy jej w granicach rozsadku ale na odległość. "

    Granice rozsądku to Ty juz dawno zatraciłas. Zreszta sie nie dziwie, ja bym zwariowała pod jednym dachem z ta babą przez 12 lat.

    "Jeśli chodzi o to zwyzywanie od leni to zaczelo sie od tego ze corka powiedziala ze jedziemy na dzialke (czyli budowe) i nas nie bedzie .Na co ona naskoczyla kiedy tu cos zaczne robic, ze przez te wszystkie lata nie kiwnelam tu palcem tylko tam jezdze. A ona ma juz tyle lat i chcialaby w koncu odpoczac. I co my tam takiego waznego mamy ze musimy jechac. Powiedzialam jej ze tu juz wszystko jest zrobione a tam mamy cos bardzo waznego chyba przeciez wie."

    Ja bym jej odpowiedziała ( czy raczej wyjrzyczalabym ) żeby sie nie ważyła nazwać mnie leniem. I zeby sie zamknęła.
    To w koncu jest w tym nowym domu przewidziany pokoik dla teściowej czy nie ?
    Jak daleko od teściowej jest ten nowy dom? Bo jesli niedaleko to bedzie codziennie przychodzić i krytykować, ze meble nie takie, ze brudno itd. I Ty sie nie odważysz jej sprzeciwić. Zażąda wożenia jej do lekarza - zawieziesz, zażąda zawiezienie na akupunkturę i na masaż- zawieziesz, zażąda przyjścia do niej i posprzątania - przyjdziesz i posprzątasz. I jak dasz palec , weźmie całą rękę.
  • 16.08.17, 19:06
    Pokoik dla tesciowej nie jest przewidziany. Powiedzialam tak dziecku pokazujac na gabinet męża. Chcialam zalagodzic szok. Nowy dom jest 20 km od niej 😃 Tesciowa ma dwoch synow. Niech ja wożą i pomagaja, ja juz "swoje" odrobilam.
  • 16.08.17, 19:15
    A zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego ze niczego nie musiałaś odrabiać?

    Wiesz ze Twoj mąż ma w pierwszym rzędzie obowiązki wobec swoich dzieci ?
  • 16.08.17, 19:43
    Ale czułam sie w obowiązku odrobić za to ze pilnowała dzieci jak szłam do pracy
  • 15.08.17, 17:31
    Kurcze, tam jest naprawdę potrzebna terapia.
  • 15.08.17, 20:20
    To forum, mozliwosc wyrzucenia tego z siebie, wasze rady to moja terapia za ktora BARDZO DZIĘKUJĘ . Na inna na razie nie moge sobie pozwolić , musialabym isc na nia z 3 dzieci bo nie mam ich z kim zostawić (chyba ze z tesciowa , isc na terapie i tam obrabiac jej tylek 😂), do tego praca na 1,5 etatu. Po wyprowadzce napewno pójdę.
  • 16.08.17, 19:23
    Jesteś za dobra dla teściowej a nie wystarczająco dobra dla siebie. Można by powiedzieć, że dzielnie znosisz teściową.
  • 17.08.17, 13:49
    Tia.... po wyprowadzce pójdziesz na terapię? A po jakiej wyprowadzce? Przecież ty się na nią nie zdecydujesz... coś wymyślisz żeby układ kontynuować..
  • 19.08.17, 22:20
    Daj spokój, nie dokladaj dziewczynie. Juz i tak ma ciężko, wystarczy tych przytyków. Autorka brzmi rozsądnie, jest nadzieja ze sie z tego wygrzebie. Autorko w ramach własnej terapii zacznij ćwiczyć stawianie na swoim w tym domu. Powiedz mężowi zeby kupił dzieciom do ogrodu to co by chciały do zabawy, to będzie dla nich najlepsza nauka. Gdyby tesciowa oponowala poproś męża zeby jej powiedzial ze ma się zamknąć i ani słowa więcej. Zacznijcie stawiać tej chorej kobiecie granice i nie odpuszczajcie na pól milimetra. Robic swoje, wprowadzić swoje zasady na ten czas przetrwania do wyprowadzki i przećwiczyć tesciowa tak żeby 5 razy sie zastanowila czy warto, zanim cokolwiek wysyczy. Ręczę, ze sie da ja ujarzmić tylko trzeba się zaciąć i robic swoje z glosnym komentarzem, ty nam nie będziesz dyktowala co my mamy robic.
  • 23.08.17, 10:35
    Za dwa lata starsza córka będzie zbuntowaną nastolatką a młodszej piaskownica nie będzie już potrzebna.
    Wynajęłabym na cito jeden pokój żeby tylko dzieci nie musiały patrzeć na to, jak rodzice pozwalają sobą pomiatać.
    Autorka zdaje się zapominać, że starsza ma już wdrukowane wzorce a u młodszej właśnie to następuje.
    Im szybciej przestanie "wynagradzać" teściowej nie wiem właściwie co, tym mniej szkód w psychice dzieci.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 15.08.17, 11:59
    Bardzo poruszył mnie twój wpis. Zachowanie teściowej jest skandaliczne! Wieje od kobiety toksyną na kilometr. Sam aż za dobrze wiem co znaczy szantażowanie najbliższych własną śmiercią. Pisałem już tutaj o swojej babci i jej "numerach" z umieraniem. Dorosłe osoby mają problem w kontaktach z takim osobnikiem, a dzieci są wręcz bezradne wobec obrzydliwego szantażu emocjonalnego. Nie cackaj się z nią zanadto bo to nic nie daje. Porozmawiaj z mężem i ustaw kobitę do pionu. Twardo stawiaj granice i ogranicz jednak w jakiś sposób kontakty z babcią.
    Taka babcia, która na radość swojej wnuczki z nowego pokoju wyskakuje z własną śmiercią jest raczej bardzo zaburzona. Co to w ogóle za relacja, to raczej toksyczne uwikłanie, gdzie dorosły wcale nie liczy się z uczuciami dziecka i widzi wyłącznie czubek własnego nosa. Koszty z takiej relacji w przyszłości będą ogromne, istnieje duże prawdopodobieństwo związania się z następnym szantażystą/manipulatorem w dorosłości. Jesteś matką wiec działaj, dzieciakom brak doświadczenia i nie potrafią sobie poradzić z szantażem. Kochają swoją babcię i nie widzą, że to układ jednostronny i że są emocjonalnie wykorzystywane.
  • 16.08.17, 11:59
    Cóż, nie pozostaje nic innego, niż otwarta wojna. Pytanie o cenę kwatery na cmentarzu, wybieranie pomnika, pytanie o ubranie do trumny, kupowanie różnych rodzajów chryzantem i zniczy, by teściowa mogła sobie wybrać, co jej by się widziało na jej pomniku, może jakiś katalog z trumnami?
    Myślę, że taki szok doprowadziłby ją do pionu.


    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 16.08.17, 16:29
    Tak by było najlepiej. Niestety autorka wątku jest tak uwikłana w toksyczną relację z teściową i tak panicznie się jej boi, że nigdy w życiu nie odważy się na podobną zagrywkę. A szkoda wielka. Chciałabym zobaczyć minę teściowej, która "idzie się wieszać", gdy do drzwi zapukałoby pogotowie psychiatryczne wezwane przez syna i synową.
  • 16.08.17, 19:21
    Teściowa chyba nie do końca się wysłowiła. Dosłownie powinna powiedzieć "umrę tu nie bez Was lecz raczej bez Waszych pieniędzy"- stąd też atak na Ciebie: leniwą matkę trójki dzieci. Bo powinnaś więcej jeszcze jej ofiarować: najlepiej całą swoją pensję tak aby na budowę domu już Wam nie starczyło. Może tak być, że sytuacja finansowa po Waszej wyprowadzce pogorszy się teściowej do tego stopnia, że będzie chodzić głodna?
  • 16.08.17, 19:48
    Chyba najbardziej zazdrosci mi tej pensji, tego ze mam swoje pieniądze. Ona nigdy nie pracowała , pieniadze dawal jej mąż i opłacal krus wiec ma teraz emeryture 1100 zl. Juz pisalam w innym watku ze jej pomozemy kupujac opal na zime, licze ze drugi syn tez sie dorzuci a o reszcie niech zadba sama
  • 16.08.17, 20:13
    Przeraża mnie Twoj poziom samo- (nie)świadomości. Czy cos w tym małzeństwie jest Wasze wspólne ? Dzieci sa wspólne czy tylko Twoje ? Bo tylko Ty odrabiałas fakt iż tesciowa zostawała z córka. Mąż nie odrabiał, prawda ?
    Na czym polegało to odrabianie ?
    Kilka osob Cie tu juz pytało o co chodzi z tym ze tesciowa nie wpuszczaniani do domu, przeoczyłam odpowiedz?
  • 16.08.17, 20:29
    Tak maz tez odrabial, byl ogrodnikiem, robotnikiem remontowo-budowlanym, jeleniem ktory placi wszystkie rachunki. A do domu niania nie moze przyjsc bo ona nie zyczy sobie zeby sie jej ktos obcy po domu plątał. Korzystamy z jej kuchni bo nie moglismy zrobuc swojej i niania musialby do niej schodzic. Tu nawet listonosz nie ma wstepu. Kiedys " umierala", faktycznie byla chora i chcialam wezwac pogotowie to sie darła ze absolutnie nie bo jest nie posprzątane. Perfekcyjna pani domu przy niej wysiada. Tu przed kazdym gosciem to prawie ze trawe na zielono maluje
  • 16.08.17, 21:40
    Dlaczego nie mogliście zrobic swojej ? Tak tylko pytam, odpowiedz juz znam -bo tesciowa nie pozwoliła, prawda?

    Co do umierania, macie 2 wyjścia : albo ignorować albo wzywać pogotowie.
    Zasiegnelabym porady prawnika, moze niania ma prawo przychodzić bez względu na jej życzenia. A jak zacznie drzeć mordę i ubliżać, to moze jednak wezwać policję ?

    Mąż odrabiał jako ogrodnik, robotnik, płacił rachunki. A jak Ty odrabiałas?

  • 16.08.17, 21:49
    Pisalam wyzej i w innym poście. Kupowalam zywnosc, gotowalam, kosilam trawe, wozilam ja do lekarza, na zakupy ,gdzie tylko sobie wymysliła bylam na kazde skinienie
  • 16.08.17, 21:59
    W poście z maja znalazłam kilka rzeczy od których mi az ciarki przeszły.

    "Ekipa tylko czeka na nasz sygnal. I teraz co? Powiedziec jej czy nie? Maz powiedzial ze on jej juz nie bedzie mowil bo jak kiedys to zrobil to przyszlam i odwolalam cala Budowę"

    Dlaczego odwołałaś budowę ? Zeby tesciowa nie darła mordy ?

    O dzieciach :"Obiecam im psa i koty na co babcia nam nie pozwolila nigdy."
    No comments.

    Po tych wszystkich numerach jakie wycięła tesciowa, Autorka chce jej pomagać, w granicach zdrowego rozsądku, czyli :
    "Nie chodzi mi o calkowite zerwanie kontaktu.To matka mojego meza i babcia moich dzieci (ktorą bardzo kochaja) ja tylko chce sie wyprowadzic i z nia nie mieszkac. Pomoge jej finansowo i na pewno ja odwiedze tylko chce byc na swoim, w MOIM domu".

  • 16.08.17, 22:09
    Tylko teraz mam tak ze mysle ze jej juz nie odwiedze
  • 16.08.17, 22:38
    Pomyliłam fragmenty postu Autirki z maja. To miało byc o pomocy teściowej w granicach rozsądku :

    "Ja nie mowie ze jak sie wyprowadzimy to bede ja miec w nosie . Jak bedzie trzeba to jej przywioze zakupy, zabiore do lekarza, kupie wegiel na zime a nawet wezme ja jak bedzie niedołężna do siebie. Tylko niech nam pozwoli
    odejść "

    W zamian za łaskawe pozwolenie odejścia, bedziesz wynieś- przynieś- pozamiataj, do tego tesciowa bedzie drzeć mordę i Ci ubliżać.A Ty to bedziesz znosić bo to matka męza i babcia Twoich dzieci.
    A domu ktory wyremontowaliscie, nie przepisze na Was nigdy.

    Gdzieś jeszxze pisalas ze dla dzieci wyprowadzka to bedzie szok. Niekoniecznie, przeciez chodzą do szkoły i widza ze rodzina to rodzice + dzieci, ze matki innych dzieci nie sa poniżane przez teściowe, ze w innych domach nie ma wrzasków i ryków.
  • 16.08.17, 23:18
    Dawno mnie juz jakis wątek tak nie poruszył.

    Podsumowując: kota i psa nie możecie miec bo tesciowa nie pozwoliła.
    Nie macie swojej kuchni bo tesciowa nie pozwoliła.
    Nania do dziecka nie moze przyjsc bo tesciowa nie pozwala. Z dzieckiem zostaje tesciowa ale Wy to odrabiacie : Ty kosisz trawę, gotujesz, mąż jest ogrodnikiem, robotnikiem remontowo -budowlanym , do tego płaci rachunki.
    I Wy wszyscy tzn Ty, mąż i trójka Waszych dzieci znosicie szantaże, ryki i wrzaski, Tobie tesciowa ubliża.

    Macie w ogóle jakichś znajomych czy nie - bo tesciowa nie pozwala ? Macie jakieś rozrywki i hobby czy cały Wasz wolny czas idzie na odrabianie u teściowej ?
    Jaki kontakt nasz z Twoja rodzina ? Jak wyglądało Twoje zycie przed zamążpójściem ?
  • 16.08.17, 23:51
    Uzupełnienie.

    Do tego wszystkiego nie możecie postawić latem baseniku dla dzieci - bo tesciowa nie pozwala.
    Dzieci nie moga miec piaskownicy bo - tesciowa nie pozwala.

    I Wy w tym wszystkim macie poddasze.

    ja pier-do- lę
  • 17.08.17, 00:36
    10/10 Fusun. Mam dokładnie te same odczucia.
  • 17.08.17, 06:52
    Mam kontakt ze swoja rodzina inaczej bym zwariowala. Do rodzicow jezdzimy co weekend, w poblizu budujemy dom bo to dzialka od moich rodzicow. Dostalam przed slubem zebym o ironio nigdy nie musiala byc w ich sytuacji. Tak jak pisalam w innym watku tesciowa jest zwykle obrazona jak tam jedziemy bo nie ma nas caly dzien. Zaraz po slubie mowila mojej mamie ze najlepiej by bylo jakbys my ja sprzedali bo tam takie wikliny, w takim glupim miejscu i w ogole po co nam jak u niej mamy wszystko. To jeszcze powiem wam ze przez 11 lat udawalam przed mama ze wszystko jest ok bo mi wstyd bylo ze wdepnelam w takie samo gowno jak ona kiedys, ze powtarzam jej bledy. Ale po tej mojej awanturze nie wytrzymalam i sie do niej wyplakalam. Zaluje bardzo ze tak pozno,mama bardzo mi pomaga to wszystko jakos przejsc a tato doglada budowy bo z racji pracy maz nie codziennie moze tam byc. Mam tez siostry z ktorymi teraz tez juz o tym rozmawiam
  • 17.08.17, 07:39
    Hobby... Hm a co to jest?? Juz zapomnialam. Jak na basen z dziecmi wyjde to sie tesciowa dziwi ze tylw w domu do zrobienia a ja sie gdzies szlajam. Ostatnio bylam z dziecmi na sali zabaw ....3 godziny. Po powrocie juz sie nie odzywala. Na drugi dzien dowiedzialam sie ze jestem leniem. Lubie isc z nimi na sale zabaw bo nie musze sie nimi non stop zajmowac tylko sie same bawia a ja sobie pije kawke i czytam i mam luz psychiczny. Nie czuje sie jakby mi ktos wielkimi dlonmi zgniatal głowę.
    Znajomi?? Hmmm raz po porodzie przyszly do mnie kolezanki i siedzialysmy sobie na poddaszu ....4 godziny. Jak poszly znow sie nie odzywala. "Kto to widzial tyle siedziec"
  • 17.08.17, 06:40
    Tutaj tez nie ma wrzaskow. Ona beczy, nie odzywa sie do nas miesiacami. Jest taka grobowa atmosfera ja to nazywam "siekiera wisi w powietrzu". Tu jest wies, w co drugim domu wystepuje model rodzice + dzieci +tesciowie wiec dla moich dzieci to jest normą i wyprowadzka to SZOK.
  • 17.08.17, 08:30
    Mam daleką rodzinę na wsi, takiej prawdziwej wsi, i faktycznie tam jest normą, że mieszka się razem z dziadkami i często jest wspólna kuchnia. Innych tam nie znam a rodzinę widzę raz na kilka lat, ale z tego co widzę to jest tam basen na podwórku dla dzieci, kot i pies (widzę na Facebooku :)). Mieszka tam prababcia, dziadkowie, dzieci i wnuki.

    Mnie też ten wątek bardzo poruszył.
  • 17.08.17, 08:40
    W ogóle jak sobie przypomnę słowa mojej świętej pamięci babci, która pochodziła ze wsi, to przypominam sobie to myślenie i to gadanie. Ale to było 35 lat temu. Pewnie niewiele się w myśleniu niektórych osób zmieniło. Współczuję Ci bardzo. Uciekaj jeśli możesz. Jakoś cały czas myślałam, że to małe miasto. Jeśli to wieś, taka prawdziwa ( też mieszkam na wsi, ale takiej tuż pod Trójmiastem, gdzie przeniosło się dużo ludzi z miasta, my też) to mentalność została i pewnie normą jest mieszkanie u teściów, gotowanie i robienie wszystkiego bo teściowa tak chce. Nawet jeśli opiekowała się twoimi dziećmi, a ty poszłaś do pracy, to nie powód, aby tak ciebie traktować.
    A ten brat męża to gdzie mieszka?
  • 17.08.17, 09:08
    Brat meza mieszka 30 km od tesciowej do tej pory nie interesowal sie czy matce czegos nie potrzeba bo skoro my tam mieszkamy.... Wtedy co chcialam wezwac pogotowie a ona powiedziala ze nie bo brudno bylam w 9 miesiacu ciazy. Zawiozlam ja do pobliskiego lekarza ktory zlecil przeswietlenie w miescie 20 km dalej. Ledwo sie pod kierownice miescilam z tym brzuchem. Zapropinowalam ze zadzwonie po szwagra zeby ja zawiozl a ona "Ty mnie zawieziesz gdzie bysmy B zawracaly glowe on ma swoje zajecia" Brat meza mial wakacje bo jest nauczycielem....
  • 17.08.17, 09:24
    Ale on nie ma rodziny, tak?
    Ma własne mieszkanie czy dom? Chce kiedyś zamieszkać u matki? Mieszka w mieście?
    Czy on tak dobrze zna matkę, że nie chce z nią mieszkać ani zbyt często jej odwiedzać?
    To wygląda tak, jakbyś ty była jej służącą. Dlaczego jej syn czyli twój mąż jej nie wozi?
    Dla mnie to jest dziwne, naprawdę. Moja teściowa mieszka 10 km od nas, kiedyś 1 km ale wynieśliśmy się 10 lat temu. Od lat mieszka sama i sama sobie radzi, robi zakupy, opłaca swoje rachunki. Oczywiście gdy trzeba ją gdzieś zawieźć, to mąż zawozi, ale to jest pewnie raz na pół roku. Naprawdę mnóstwo ludzi w wieku twojej teściowej mieszka samemu i sobie radzi. Niektórzy jeszcze pracują, po pracy robią zakupy itp. Tylko że twoja teściowa jest przyzwyczajona do innego modelu rodziny i teraz będzie trudno to zmienić. Dla niej to jest szok. I co ludzie powiedzą? 😉
  • 17.08.17, 09:49
    I jeszcze jedno. Piszesz, że wnuczki są bardzo związane z babcią i dla nich szokiem będzie wyprowadzka. Czyli dla twoich dzieci teściowa jest dobrą babcią? Czy one nie widzą jak się zwraca do ciebie? Nie dziwi ich to?
    Czy twój mąż cię nie broni, jeśli ty sama nie potrafisz? Czy on też wolał od początku nie mieszkać z tobą osobno tylko mieć mamę blisko? Dlaczego twój mąż tak ulega mamie a jego brat potrafi się odciąć i ma swoje życie?
  • 17.08.17, 10:18
    Maz pracuje w korporacji. Wychodzi z domu o 6 rano i wraca o 6 wieczorem. Pi pracy musi zrobic wszystko kolo domu a czesto przynosi prace do domu. Z tego mamy pieniadze na dom. Brat meza ma swoja rodzine, zone i dzieci, ma mieszkanie ale mieszka u tescia.
  • 17.08.17, 10:20
    Dla dzieci jest dobra babcia pod warunkiem ze nie musi z nimi zostac. Wtedy jęczy i sie nieodzywa ale tylko do mnie. One rzadko to widza. A ostatnio dla tej sredniej to juz jest super babciusia
  • 19.08.17, 14:06
    mamaani111 napisała:

    > Dla dzieci jest dobra babcia pod warunkiem ze nie musi z nimi zostac. Wtedy jęc
    > zy i sie nieodzywa ale tylko do mnie. One rzadko to widza. A ostatnio dla tej s
    > redniej to juz jest super babciusia

    To nie jest miłość, tylko zmanipulowane przy-wiązanie wnucząt. Babcia im słodzi, przymila się, wypytuje, wciąga w sojusz przeciw rodzicom, to znów straszy własną śmiercią i rozpadem rodziny.
  • 17.08.17, 09:44
    Wiesz, ja tez mam swoje za uszami, ale wszelkie historie bledna przy twoich. Jak ty sie dalas az tak wmanewrowac? Nie masz swojego poczucia rozsadku? Zdajesz sobie sprawe, ze to co napisalas powyzej pokazuje jak bardzo uwiklana jestes osoba?
    Te twoje opowiastki nie daja swiadectwa tesciowej, bo juz wszyscy wiedza, ze jest stuknieta, ale wlasnie tobie, osobie postronnej, ktora powinna miec swoj rozum. Rozumiem jakby to byla matka, ktora cie tresowala od malenkosci. Albo jakbys ten slub wziela w wieku lat 17tu. Ale ty bylas juz dorosla, powinnas byla miec jakies mechanizmy ochronne juz wyksztalcone...
    W 9 mcu ciazy nie zadzwonilas po syna wariatki, bo wariatka ci tak powiedziala, wiec wozilas ja w te i we wte ledwo sama zipiac? Narazalas wlasne nienarodzone dziecko (przeciez to na bank byl stres dla ciebie) bo wariatka ci powiedziala, zeby nie niepokoic jej syna.
    Co ci sie stalo w dziecinstwie i czemu tego nie leczysz? Dlaczego jestes tak uwiklana z ta kobieta? Straszne to jest wszystko, czy ty widzisz swoje zachowanie w tych historiach?
  • 17.08.17, 11:16
    Ja jest Wasza obecna sytuacja prawna ? Bo piszesz " u teściowej". Macie jakaś umowę spisana? Wynajmujecie ?
    Jak do tego doszło ze nie zrobiliście tam osobnej kuchni?

    Tesciowa robi tylko to na co Ty jej pozwalasz - czy do Ciebie to w ogóle dociera ?
    Co by sie stało gdybys postawiła ten basenik i piaskownice BEZ jej pozwolenia ? Kupiła dzieciom kota i psa BEZ jej pozwolenia ? Do czego jest Ci potrzebne jej pozwolenie ?
    Dlaczego znosisz - osoba 40-letnia - nazywanie Cie leniem?
    To wożenie teściowej w 9 mcu ciąży juz mi sie nie mieści w głowie. Autorka nie zadzwoniła po szwagra - bo tesciowa tak powiedziała. Kto sie tak zachowuje ? Służąca ? Służąca pewnie w 9 mcu ciąży martwiła by sie o siebie.

    Co Ci tesciowa moze zrobic w razie Twojego sprzeciwu ? Teraz sie nie sprzeciwiasz to Ci ubliża i sie wydziera.

    Zastanawiam sie co ja bym zrobiła na miejscu Autorki. No, obawiam sie ze w pewnym momencie bym wzięła siekierę i bym tesciowa zabiła. Ja to pisze zupełnie serio.
  • 17.08.17, 11:48
    Duzo sie wypowiadam w tym wątku ale jestem naprawdę poruszona.

    Stanowczo nie zgadzam sie z tym ze tesciowa jest stuknięta, ze jest wariatka. Wariat to ktos kto nie odpowiada za swoje słowa i czyny. I nazywanie jej wariatka to zdejmowanie z niej odpowiedzialności za słowa i czyny. Ona nie jest wariatka, jest potworna swinia i chamka.

    Natomiast poważny problem psychologiczny ma Autorka. Tesciowa KAZE jechać to jedzie w 9mcu ciąży.
    Tesciowa NIE POZWALA na piaskownice , basenik, kota i psa, nie wpuści niani - ona sie pokornie dostosowuje.
    Na pewno terapia jest dla Autorki wskazana bo ona nie ma świadomości własnych praw - to jest sedno problemu. Działa na szkodę własna i na szkodę swoich dzieci - bo tesciowa kazała albo nie pozwoliła.

    Nawet przeprowadzka za granice nie jest jakims wielkim szokiem dla dzieci. A Autorka sie martwi o dzieci, ze mieszkanie bez babci to bedzie szok, po raz pierwszy bez wiecznie obrażonej, nabzdyczonej, wydzielającej mordę babki, bez obrzydliwej atmosfery w domu. No szok jak cholera.

    Ja bym sie skonsultowała z prawnikiem. Czy z prawnego punktu widzenia możecie postawić ten basenik i piaskownice? Jesli tak to bym natychmiast jeszcze tego lata postawiła.
  • 17.08.17, 12:22
    Myślę że tam nie trzeba prawnika. Wystarczy, że autorka albo jej mąż po prostu zrobią piaskownicę, basen dla dzieci czy tam wezmą psa czy kota, co tam chcą. Oni muszą mieć odwagę. Pamiętajmy że ci ludzie mają 40 lat, skończyli studia, Pani nie wiem gdzie pracuje a pan wiemy, że w korporacji. Mądrzy, wykształceni ludzie po studiach, mający normalne zarobki, radzący sobie w pracy a boją się w domu, w którym mieszkają od 12 lat postawić piaskownicę dla dzieci. Bo teściowa nie będzie się do nich odzywał przez miesiąc.
    No ja nie pojmuję. I jeśli jest tak źle, to nie wynoszą się natychmiast tylko budują przez dwa lata dom, nazywając to działką. Coś tu nie gra. Mało tu na temat męża.
    Też się przejęłam bardzo bo szkoda mi dziewczyny :(
  • 17.08.17, 12:56
    Tu było o mężu i szwagrze :

    "Maz pracuje w korporacji. Wychodzi z domu o 6 rano i wraca o 6 wieczorem. Pi pracy musi zrobic wszystko kolo domu a czesto przynosi prace do domu. Z tego mamy pieniadze na dom. Brat meza ma swoja rodzine, zone i dzieci, ma mieszkanie ale mieszka u teścia".
  • 17.08.17, 13:00
    A ja mam jeszxze kilkapytan do Autorki.

    Jak dokładnie to było z ta kuchnia? Dlaczego nie zrobiliście osobnej? Baliście sie ze sie tesciowa obrazi i ze sie bedzie drzeć ?

    Ubierasz sie i czeszesz jak Ty chcesz czy jak Ci tesciowa każe ? Zakładasz czasem seksowne cichy, obcisłe bluzki czy krótkie spódniczki czy nie bo tesciowa zabrania ?
    Czytasz książki, oglądasz filmy czy nie bo tesciowa nie pozwala?
  • 17.08.17, 13:30
    Od jakiegoś czasy próbuję ogarnąć ten wątek, ale się nie da. Autorka to przykład ugotowanej żaby, z każdym kolejnym wpisem jest tylko gorzej. Nie pytam jak można tak się uwikłać, bo najwyraźniej można, tylko zapytam - autorko czy ty w ogóle zamierzasz coś z tą sytuacją zrobić? Myślałem, że szukasz rozwiązania dla swojej rodziny i chcesz uchronić córki przed toksyczną teściową, ale mam poważne wątpliwości.
    Teściowa komenderuje tobą jak swoją własnością, "kradnie" ci córki, mąż w zasadzie pan "wielki nieobecny" tylko nocuje w domu, a ty siedzisz jak ta ostatnia pipa i żalisz się na forum, chwaląc swoją niedojrzałością. Zero samoświadomości, ni krzty godności własnej - myślę że masz moja droga poważny problem ze sobą, a teściowa to tylko sprytnie wykorzystuje. Na trapię MARSZ!
  • 19.08.17, 14:11
    gonzo_101 napisał:

    ...
    > Teściowa komenderuje tobą jak swoją własnością, "kradnie" ci córki, mąż w zasa
    > dzie pan "wielki nieobecny" tylko nocuje w domu, a ty siedzisz jak ta ostatnia
    > pipa i żalisz się na forum, chwaląc swoją niedojrzałością.

    nie niedojrzałością, tylko ciężkim "poczuciem obowiązku"
  • 19.08.17, 14:20
    Ale może właśnie, dzięki ludziom z forum, mamaani wiele zrozumie, może właśnie ten wątek jej pomoże. Ja w to wierzę, że jeszcze wszystko ułoży się w nowym domu i dziewczyna stanie się bardziej asertywna wobec teściowej.
  • 17.08.17, 14:52
    Czytam ksiazki i oglądam filmy. Maluje sie (o zgrozo). A z kuchnia bylo tak ze mowila ze jest sama i ze to bedzie nasza kuchnia, ze na poddaszu jest za nisko na kuchnie ze po co kuc sciany na rury. Nie wiedzialam ze taka jest, myslalam ze faktycznie to my bedziemy rzadzic w tym domu skoro mamy go utrzymywac , ma być nasz,ona mowila ze sie w nic wtracac nie bedzie bo to nasze i mozemy robic co chcemy.
  • 17.08.17, 13:24
    Wiemy, że mąż ciężko pracuje w pracy i w domu. Ale dlaczego nie potrafi się przeciwstawić matce i pozwala aby ta obrażała jego żonę? Tego nie wiemy.
  • 17.08.17, 14:46
    Nazywamy to dzialka bo wczesniej nic tam nie bylo. Teraz stoi dom. Maz stoi po mojej stronie. Nie raz i nie dwa postawil sie matce za co nie odzywala sie do niego np. Pol roku. Na poczatku malzenstwa skarzylam sie mezowi a on rozprawial sie z matka. Sek w tym ze jak poszedł do pracy to mnie tesciowa "wypucowala". Ona to robi bez wrzaskow,tak jak pisalam wyzej,w bialych rekawiczkach. Ona pierze mi mozg. Twierdzi ze mi przeciez pomaga, zadnej krzywdy nie robi i to ja sie czepiam a ona jest poszkodowana i to ja jestem ta zla i niedobra ale juz nie dlugo oczy zamknie i bedziemy miec spokoj. No i caly czas piwtarza ze dom jest nasz i mozemy w nim robic co chcemy, ona sie nie wtraca . Tylko ze to wszystko jest teoria. Zawiesilam kwiatki na barierce na balkonie to mi powiedziala " nie ma co wieszac kwiatkow bo dranki gnija, bruk sie brudzi od kapiacej wody, kwiaty spadaja i plamia bruk a te kwiatki i tak niezbyt ci rosna". Przez 11 lat sadzilam te kwiatki na złość. W tym roku odpuscilam, zawiesze sobie na WŁASNYM balkonie
  • 17.08.17, 14:54
    Ok, zaczynam rozumieć. Niech Ci kwiaty pięknie kwitną w nowym ogrodzie i niech ta budowa się jak najszybciej skończy. Może uda się na lato za rok.
  • 17.08.17, 15:43
    " Ona pierze mi mozg. Twierdzi ze mi przeciez pomaga, zadnej krzywdy nie robi i to ja sie czepiam a ona jest poszkodowana i to ja jestem ta zla i niedobra ale juz nie dlugo oczy zamknie i bedziemy miec spokoj."

    Onarobi tylko to co Ty jej pozwalasz.
  • 17.08.17, 14:34
    Maz w koncu postawił. Ja nie mialam odwagi
  • 17.08.17, 14:56
    Chodzilo mi o piaskownice i basen. Maz je postawil.
  • 17.08.17, 15:20
    Ale czego ty się bałaś?

    Przypomniała mi się moja teściowa. Mieliśmy mieszkać u niej kilka miesięcy, wyszedł z tego rok. Na początku wcale nie chciała, abym się wprowadziła. A potem stwierdziła, że chyba nie jest źle, bo ja się kompletnie do niczego nie wracałam. Byłam wtedy bardzo młoda, studiowała i pracowałam jednocześnie. Ale bardzo mnie denerwowały takie właśnie teksty jak te o twoich kwiatach, te i temu podobne. Mój mąż był przyzwyczajony do tego, a dla mnie to było dziwne. A po co to kupujesz, a zobaczysz, że jak to kupisz to ci zabraknie, a czemu nie prasujesz tak a nie inaczej. Niby nic a ciągle miała coś do powiedzenia. Byłam młoda i oczywiście odpowiadałam, że tak akurat chcę ale i tak mi to działało na nerwy. Nie mieliśmy dzieci i ja wiedziałam, że niedługo się wyniesiemy, bo czułam się tam źle. Teściowa nie była zła tylko miała po prostu swoje zwyczaje, jak każdy z nas. Gdy się wyprowadzaliśmy to powiedziała że ją zostawiamy na pastwę losu. Miała 50 lat.
    Potem wszystko się ułożyło o myślę, że dzięki temu że już od 25 lat mieszkamy osobno. Nie przepadam za nią, ale szanuję i normalnie rozmawiam gdy się spotykamy z okazji świąt czy urodzin. Gdybym tam dalej mieszkała, na pewno nie bylibyśmy już dawno małżeństwem.
  • 17.08.17, 15:44
    I co ? Przeżyła tesciowa czy dostała zawału ? Czy powiesiła sie?
  • 17.08.17, 15:52
    Przypuszczam, że po prostu gadała,marudziła i była niezadowolona. A mamaani lubi spokój a nie ciągłe narzekanie teściowej, że wszystko co robią jest źle. Dobrze, że jednak robili coś po swojemu, że jednak budują dom. Lepiej zrozumieć to późno niż wcale:) i mam nadzieję, że teraz już będzie z górki, wyprowadzka i własny dom. Tylko z córkami uważam, że już teraz należy szczerze porozmawiać, żeby one miały kiedyś więcej wiary w siebie. Będzie dobrze:)
  • 17.08.17, 16:11
    Sorry, ale jeśli autorka przez lata "wieszała kwiatki na balkonie na złość teściowej" a nie dlatego, że sama uwielbiała kwiatki, to wygląda że sama ma rozjechany emocjonalnie współuzależniony charakter.
    Sama się teściowej pod jednym dachem nie sprzeciwiała ale szczuła na nią swojego męża, skarżąc się jak małe dziecko "bo twoja matka to to albo tamtooo!" . Biedny ten mąż, który musiał być ojcem dla swojej żony bo partnerki to w niej nie miał niestety.
    Autorko bez terapii "nie dorośniesz". A sama zachowując się jak dziecko chowające się za cudzymi plecami - i unikając brania odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji swoich decyzji za to punktując że to ktoś inny jest straaaasznie winny - nie jesteś w stanie dobrze wychować dzieci. Brutalne ale takie są fakty.
  • 23.08.17, 10:44
    > Autorko bez terapii "nie dorośniesz". A sama zachowując się jak dziecko chowaj
    > ące się za cudzymi plecami - i unikając brania odpowiedzialności i ponoszenia k
    > onsekwencji swoich decyzji za to punktując że to ktoś inny jest straaaasznie w
    > inny - nie jesteś w stanie dobrze wychować dzieci. Brutalne ale takie są fakty



    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 17.08.17, 19:28
    No i chwała Ci za to - Twoje zdrowie psychiczne tylko na tym zyska. Niech ją odwiedza syn jeden z drugim i ewentualnie te wnuki, których jeszcze do siebie nie zraziła. Może to brutalne i siedmiolatka nie jest jeszcze gotowa na rozmowy o śmierci ale jak już babcia temat zapoczątkowała może warto spokojnie wytłumaczyć córce, że każdy kiedyś umrze ale przyczyną zgonu z całą pewnością nie może być tesknota... A może jakiś czarny kabaret o zgonach? Moja osmiolatka była zdruzgotana po przedstawieniu o dziewczynce z zapałkami: "no jak to tak żeby zamiast szczęśliwego zakończenia nastąpiła śmierć biednej dziewczynki". Więc dla rozweselenia pusciłam jej kabaret "Potem"właśnie skecz o dziewczynce z zapałkami w wersji wesołej... Trauma została zażegnana.
  • 17.08.17, 19:33
    Tu link: youtu.be/6D96pXAPAgc
  • 17.08.17, 13:40
    Jak dzieci widzą, że matka nie szanuje samej siebie i pozwala traktować się komuś latami z buta, to nabierają takich samych nawyków: raz, że matki (członków rodziny) nie będą szanować; dwa, że w przyszłości będą ofiarami które są pomiatane przez partnerów.
    Od lat uczysz dzieci, że językiem komunikacji w domu jest język szantażu i przemocy emocjonalnej. Uczysz córki, że matka to rozmemłana istota po której można jeździć jak bo przysłowiowej burej suce, trzymacie je z mężem w atmosferze stresu, szantażu, oddaliście rządy w swojej rodzinie teściowej, dzieci nie dostają od ciebie żadnych komunikatów "babka bardzo źle robi że straszy śmiercią, to fatalne zachowania, nie ma prawa tak do was mówić" , za to ciągle wpajasz dziecku "babunię weźmiemy, zajmiemy się, my jeszcze z nią zostaniemy, jej się to należy...."
    Czy ty kobieto rozumiesz co dziecku powiedziałaś? Przecież ty każdym swoim działamiem i słowem wzmacniasz przekaz babki i utrwalasz jej szantaże i racje. Zamiast dawno zrobić dzieciom plac zabaw nie oglądając się na babkę, dzwonić po jej syna gdy chorowała a nie jeździć z nią bo ona tak ustaliła, opieprzyć ją z góry na dół jeśli dzieci straszy i gra im na emocjach i samej konkretnie wytłumaczyć że babcia jest ściemniara i szantażystka i nie mogą wierzyć w jej gadanie ani się przejmować.... itd itp.
    Zacznij od terapii dla siebie. Bo jako emocjonalna niewolnica teściowej (nie musiałaś w tę rolę wchodzić, ale weszłaś jak w masło) nie pomagasz dzieciom w dojrzewaniu emocji a dokładasz problemów bo sama jesteś emocjonalnie niedojrzała i z wkodowanym syndromem biernej ofiary nadużyć.
  • 17.08.17, 20:36
    Bardzo chcialabym byc taka pyskata ale nie potrafie. Jak jej nawrzucam to jak mam pozniej zejsc skorzystac z kuchni, jak wyjsc na podwórko , jak sprowadzic jej dziecko do bawienia kiedy musze do pracy. Ja tak nie umiem. W koncu ona jest u siebie, to jej dom nie moj. Ja tu nieczuje sie jak u siebie. Czuje sie jajbym byla w wiecznych gosciach.
  • 17.08.17, 21:44
    Przecież brak akceptacji dla poniżającego i pogardliwego zachowania teściowej nie ma nic wspólnego z byciem pyskaty. Nie sztuka jak napisałaś "nawrzucać teściowej", tylko robić swoje i domagać się cywilizowanego traktowania.
    I proszę cię nie rób z polskiej wsi wylęgarni patologii: bo u nasz na wsi tak wszyscy robią, bo na wsi tak już jest itd. Nie nie jest tylko obracasz się w toksycznych klimatach i nie widzisz tych właściwych i pożądanych.
    I wyjaśnij mi proszę raz a dokładnie co to znaczy, że teściowa ci na coś nie pozwala O.O? Zastanawiałaś się kiedyś jak należy odpowiadać takiej chamskiej osobie bez "nawrzucania"? Dajesz teściowej władzę nad sobą i twoje córki to widzą, nie zdziw się jak za parę lat same potraktują cię z buta.
  • 17.08.17, 22:01
    Nigdy nie robilam z polskiej wsi wylegarni patologii. Napisalam tylko ze w wiekszosci domow wystepuje model rodzice+dzieci+tesciowie
  • 17.08.17, 22:15
    I jak myślisz to normalne, że teściowie wydają polecenia i zakazy i inni dorośli (ty) muszą ich przestrzegać?
  • 17.08.17, 22:53
    Napisałaś ze w połowie występuje taki model, czyli w drugiej połowie nie występuje.
    A czy w tej połowie rodzice+ dzieci +'teściowie inne synowej tez sa niewolnicami teściowych ? Bo ze zrobiłaś / dałaś z siebie zrobic niewolnicę to juz wiesz.

    Doczekam sie informacji o tym jaki jest Wasz status prawny w tym domu ? Macie jakaś umowę o wynajem czy cos ? Czy jesteście faktycznie na łasce teściowej?
  • 18.08.17, 00:55
    To jest wizja po wyprowadzce. Juznic nie bedzie musiala odrabiać , bedzieformalnie od teściowej wolna ale jednak nasza Autorka widzi to tak :

    "Ja nie mowie ze jak sie wyprowadzimy to bede ja miec w nosie . Jak bedzie trzeba to jej przywioze zakupy, zabiore do lekarza, kupie wegiel na zime a nawet wezme ja jak bedzie niedołężna do siebie. Tylko niech nam pozwoli
    odejść "

    Autorka ma wkodowane niewolnictwo , jest zaprogramowana na niewolnice/ służąca o i my, na tym
    forum , raczej niewiele mozemy zrobic.
  • 18.08.17, 04:02
    W przypadku toksycznego uwikłania fizyczna ucieczka od toksyka rzadko, tak naprawdę, jest skuteczna. Problem nie tkwi w mieszkaniu z teściową. Problem tkwi w głowie autorki wątku i żaden fizyczny dystans, ani 20, ani 200, ani 2000 kilometrów tego nie zmieni. Ba, ja znam osobiście przypadek, gdzie matka niszczyła syna zza grobu. Nawet fizyczna śmierć nie zmieniła toksycznego układu, który trwał całe życie między matką i synem. Do tego stopnia, że syn, zdrowy fizycznie, czterdziestoletni chłop, trzy miesiące po śmierci matki, której nienawidził, położył się do łóżka i umarł. Po prostu nie był w stanie bez matki żyć.
    Nie mam wątpliwości, że autorka wątku NIGDY się od teściowej i jej toksycznego wpływu nie uwolni. Miała na to 12 lat i setki, jeśli nie tysiące okazji, by pokazać teściowej, że nie da się jej niszczyć. Szczerze mówiąc, jeśli sytuacja z nastraszeniem córki przez babkę nie wyzwoliła w niej elementarnego matczynego instynktu każącego ratować dziecko za wszelką cenę przed krzywdą, to sytuacja jest beznadziejna. Która z was, matek, pozwoliłaby na coś takiego wobec własnego dziecka i gładko przeszła nad tym do porządku dziennego? Mi, kobiecie bezdzietnej, taka postawa zwyczajnie w głowie się nie mieści.
  • 18.08.17, 06:53
    Jaki status prawny? Jesli dom mial byc nasz to go nie wynajmowalismy. Wychodzi na to ze jestesmy na jej łasce. Gdyby mojemu mezowi cos by sie stalo, ja z trojka dzieci ląduje pod przyslowiowym mostem. Ha, obiecala mi kiedys ze by mnie nie wyrzucila i moglabym u niej zostac. Jak to pisze smiac mi sie chce z tych bzdur ktore slyszalam przez te lata. Teraz ona jest w sytuacji podbramkowej , gdybym ja w takiej byla to szybciutko przepusalabym dom licząc ze sie syn z rodziną nie wyprowadzi. A ona nadal obiecuje, przed wczoraj uslyszalam " dom jest wasz, organista w kosciele mowil ze juz tyle pogrzebow odprawil i nie widzial jeszcze zeby za kims majatek na taczkach do grobu wieźli, za mna tez nie beda". Malo tego, w domu ktorym mieszkamy nadal zameldowany jest brat meza. Kiedy osatnio mial okazje by sie przemeldowac do zony stwierdzl ze skoro brat sie wyprowadza.... Czyli ten ktory juz dostal dwie dzialki od mamusi i wiedzial ze ta z domem, mniejsza ma byc nasza, trzyma reke na pulsie i w razie czego ja wyciagnie. Tym bardziej trzeba stad uciekac. Poza tym ja tego domu nie chce. Bo nawet gdyby byl przepisany to jest to tylko papierek, i tak nie mielibyśmy nic do powiedzenia. Wszelkie proby zycia po swojemu konczylyby sie beczem tesciowej. Tak ze spadamy stad na 1000000 %
  • 18.08.17, 10:50
    Wiesz co, jesteś potwornie wkurzającą osobą. Mękolisz od kilkunastu lat że teściowa to! teściowa tamto! a sama figę robisz by coś zmienić i jedyne rozwiązanie jakie znasz to histerycznie nawrzeszczeć a potem bać się zejść do kuchni zrobić herbatę. Słuchać tego się nie daje. Dla ciebie terapia powinna być obowiązkowa natychmiast. Bo ty bez teściowej nie umiesz żyć, jesteś do niej przyssana jak wampir. A jak jakimś cudem jednak się wyprowadzisz i teściowa was oleje to i tak znajdziesz inną osobę do której się przyssiesz by mieć jakiś toksyczny układ, albo mąż ciepnie w cholerę takim związkiem albo będziesz się szarpać z córkami by mieć ciągle w domu tę samą chorą atmosferę. I nie nie, nie będzie to dzieci wina.
    Jesteś bardzo głęboko zaburzoną i chronicznie uzależnioną emocjonalnie od innych i współuzależnioną osobą. I najgorsze to, że nie chcesz dorosnąć i brać za siebie odpowiedzialności bo ci ta sytuacja odpowiada, bo możesz być dzieckiem innych i robić co ci "każą" rozkładając wygodnie ręce że przecież nie możesz inaczej..
    Wqurw od samego czytania tych epopei "skarżenia się małego dziecka na złą teściową" się rodzi. Babo! masz troje dzieci! jaki im dajesz przykład! Czegoś te biedne dziewczyny nauczyła!
  • 18.08.17, 11:19
    Weź herbatkę z melisy wypij. Toć autorka pisze, że dom mają postawiony. To, że nieco późno, no cóż, i tak o wiele szybciej niż wiele innych małżeństw na wsi.
  • 20.08.17, 21:08
    >To, że nieco późno, no cóż
    Nieco? Corka 11-latka już nie zna innego życia i innych wzorców rodziny, dla 7-latki też już za dwa lata będzie za późno, by poprzestawiać jej w głowie i pokazać właściwy model rodziny...
  • 18.08.17, 11:37
    Przesadzasz.
  • 18.08.17, 09:49
    Ona jest u siebie, to już wszystko może?
    Jeśli twoje dziecko krzywdzi u siebie w domu to się na to musisz zgodzić, a gdyby krzywdziła na ulicy, to już byś mogła zareagować? Czego się tak naprawdę boisz?
  • 18.08.17, 11:47
    No wiec sa U TEŚCIOWEJ. Pewnie sa zameldowani. Nie wiem czy tesciowa moze ich wyrzucić za nieposłuszeństwo, nie zanim przepisów, a do końca budowy jeszxze 2 lata .....

    No wiec tak .....moja matka jeszcze 20 lat po śmierci ojca robiła to co ojciec kazał ( konkretnie powiedział na łożu śmierci ).
    Bo ojciec tak powiedział, koniec i kropka. Czyli niewolnicy pozostają niewolnikami nawet po śmierci " panów".

    Autorka sama napisała ze tesciowa beczy, obraza sie, nie odzywa, czasem krzyczy. I tego sie boi, dlatego robi to co tesciowa każe, dlatego rezygnuje ze swoich własnych planów - bo tesciowa nie pozwala. Nie reaguje jak tesciowa krzywdzi jej dziecko, nie mysli o własnym zdrowiu tylko w 9- mcu ciąży spełnia zachcianki teściowej.

    Przeczytałam dokładnie wątek z maja. Tam jest napisane ze Autorka odwołała budowę, ekipa budowlana była w pełnej gotowości a Autirka odwołała. Wiemy dlaczego, nie ma co pytać. Zeby tesciowa nie beczała i sie nie obrażała. Znosi obelgi w milczeniu.

    Po raz kolejny przytoczę przykładem rodziny ex- meza ( niektórzy juz to wiedza, sorrry za zanudzanie). Moi teściowie sa bogami dla trójki swoich dzieci, nie " panami" ale bogami. Jedna z ich córek im pomaga, odwiedza, zaprasza, wozi ale nie jest niewolnica. Zarówno teściowie jak i pozostała trójka rodzeństwa nie moga sie z tym pogodzić, psy na niej wieszają, potwornie obgadują, chcieli ja do sądu pozwać bo sie za mało opiekuje rodzicami.powiedzialam ze to świetny pomysł, zobaczymy ktory sąd nakaże jej bycie niewolnica.
  • 18.08.17, 11:56
    Nie odwalywalam ekipy budowlanej. Za drugim razem powiedzieliśmy o swoich planach, nie mieliśmy jeszcze nic poza wybranym projektem w katalogu. Wtedy po histeriach zrezygnowalismy. Dopiero teraz w maju zaczęliśmy budowe. W tej chwili robimy juz dach. Za chwile wchodzi elektryk i beda wstawiane okna.
    Mapt ciesz sie ze ty jestes taka odwazna osoba, ja nie, ale nie sadze zebym byla osobom ktora za wszelka cene szuka kogos do kogo moglaby sie przyssac. Przed slubem mieszkalam sama, na studiach z kolezanka i jakos nikogo nie wyssalam. Wtedy bylam po prostu wolna, to byl najlepszy okres w moim zyciu. Do glowy mi nie przyszlo ze kiedyś znow poczuje sie jak gowniarz w szkole.
  • 18.08.17, 12:16
    Dziewczyny może za ostro, ale dobrze piszą. Teściowa wyczuła że jesteś miękka i jej histerie i obrażanie potrafią sprawić, że wycofujesz się rakiem. Z czasem będzie tylko gorzej. Moja babcia dla przykładu odstawiała takie numery, że głowa mała. Dobrze pamiętam telefony w środku nocy ze szpitala czy od jej sąsiadów, że babcia znów coś sobie zrobiła. A robiła to celowo: truła się lekami, środkami ochrony roślin, głodziła, w podomce wychodził na mróz.
    Wyprowadzka do własnego domu nie sprawi że teściowa się zmieni, szykuj się raczej na ostrą jazdę, a z twoim podejściem nie nacieszysz się długo swoim mieszkankiem. Będziesz w kółko tańczyć koło teściowej, jeździć do niej i tolerować jej wybryki. Z chwila wyprowadzki teściowa pewnie "ciężko" się rozchoruje i co wtedy zrobisz? Będziesz kursować miedzy jednym domem, z drugim?
  • 18.08.17, 12:40
    Martwi mnie i złości też twoje podejście do sytuacji z początku wątku. Teściowa w twojej obecności stosuje najobrzydliwszy z możliwych szantaży wobec twojej córki i straszy ją swoją śmiercią - a ty NIE REAGUJESZ!
    Sam piszesz jak bardzo twoja córka to przeżyła, nie mogła sama spać, płakała - czy ty nie widzisz cierpienia własnego dziecka? Kobito przecież to twoja córka, nie włączyła cie się czerwona lampka, że teściowa krzywdzi twoje dziecko? A może jest ci to zupełnie obojętne, bo na drugi dzień sama zaprowadziłaś córkę do babci - ZGROZA.
    Pomyśl przez chwile na spokojnie jaki sygnał wysłałaś swojej córce - że babcia może ją krzywdzić, że na własna matkę nie może liczyć, że nie ważne są jej uczucia tylko uczucia innych "ważniejszych" osób. Rób tak dalej moja droga, a przy twojej bierności wychowasz przyszłe emocjonalne kaleki.
    Terapia jest ci potrzebna od zaraz! Nauczysz się reagować i oznajmiać własne zdanie bez proszenia kogokolwiek o pozwolenie. Zobaczysz jak rozmawiać z trudnymi ludźmi i jak stawia się im granice. Jeśli nie dla siebie to zrób to dla swoich córek. One zasługują na właściwe wzorce wolne od szantażu i uwikłania w którym teraz tkwicie wszyscy. Przemyśl to bo stawka jest wysoka, ale ostatecznie zrobisz jak uważasz. Powodzenia
  • 18.08.17, 13:08
    Zgadzam sie w 100% z Gonzo.

    Przy czym świadomość ze nie moga liczyć na rodzicow ( na żadne z rodzicow, nie tylko na matkę), ze rodzice pozwalają babce krzywdzić je, zaowocuje raczej tym ze sie tuż po maturze wyprowadza i nie bedą chciały z rodzicami i babkocentrycznym domem miec nic wspólnego.

    Autorka sie wyprowadzi - 20'km od teściowej !! I co, nie ma tam żadnego autobusu ? Teściowa bedzie przyjeżdżać, krytykować, ubliżać Autorce tak jak to robi teraz. I Autorka nie piśnie słowem. Autorka bedzie tesciowa wozić, robić jej zakupy, kupi jej węgiel itd.
    Kto bedzie wykonywał u teściowej wszystkie prace remontowo -budowlane i ogrodnicze ? Kto bedzie u teściowej kosił trawę i jej gotował ?

    Wy w najlepszym przypadku dostaniecie polowe tego domu a druga polowe dostanie szwagier. Szwagier ktory nie jest służącym, nie jest niewolnikiem, nie skacze wokół babki. Wku...a Cie to,prawda ?

    Mam jeszcze pare pytan. Odpowiedz prosze.

    Jak sie zwracasz do teściowej ?
    Jak wyglada u Was wigilia ?
  • 18.08.17, 12:52
    Czytałam w wątku z maja ze odwołałaś - bo tesciowa histeryzowała.

    Gdzie studiowałas i na jakim kierunku? Sorry za wścibstwo. Jak do tego doszło ze osoba po studiach wróciła na wies i zamieszkała na poddaszu u teściowej ? Jak to sie stało ze PRZED zamieszkaniem nie zatroszczylas sie o sytuacje prawna ? Nie spisałaś umowy tylko zgodziłas sie na zamieszkanie na poddaszu bez kuchni i na "odrabianie" tegoż poddasza jako służąca teściowej?
  • 18.08.17, 12:32
    Około 12 lat temu teściowie przeprowadzili sie do dużego miasta w którym mieszkają 2 ich corki- jedna jest niewolnica, druga stawia granice.
    Niewolnica lata i skacze wokół mamy, jest na każde skinienie,wozi mamę od lekarza do lekarza, spełnia wszystkie zachcianki.Spedza z rodzicami kazdy weekend, obsługuje ich, tańczy wokół nich. To wszystko sie dzieje w domu męza niewolnicy - rownież niewolnika.Zarowno dom w mieście jak i dom na wsi gdzie królują teściowie, należy do niego. Moze teściów wywalić z domu ale tego nie robi.Dlaczego - nie wiem. Prawdopodobnie boi sie zony - jej obrażania sie, fochów i marudzenia - bompoza tym NIC mu nie moze zrobic. Ten człowiek chodzi na imieniny i urodziny teściów w garniturze - bo tesciowa tak każe. W przeszłości tesciowa przyjeżdżała do JEGO domu i mieszała z błotem JEGO córkę. Nie pisnął słowa w jej obronie, jej matka rownież nie. Nie maja instynktu macierzyńskiego ani ojcowskiego ? Teściowa darła ryja ze ta córka " ino czyto i czyto, łokna by umyło a to czyto" . Darła sie tez " jak bedziesz tyle czytać to bedziesz taka jak Fusun". W każdym razie jeszxze w okresie licealnym zapytałam ta dziewczyne co by chciała studiować. Odpowiedziała " a to nieważne co byle daleko od rodziny". Po maturze wyjechała, prawie wcale rodzicow nie odwiedza, nie przyjeżdża na wigilie w czasie ktorej matka prawie modli sie do swoich rodzicow, rodzice kroluja i wszystko sie kręci wokół kaprysów babki.
    I raczej tak widze przyszlosc Autorki.Corki beda tylko marzyły o tym zeby sie z tego domu wyprowadzić, zeby nie słyszeć bekow babki i nie patrzeć na jej obrażanie sie a przede wszystkim bedą miały serdecznie dosc sterroryzowanych rodzicow którzy mieli w dupie ich dobro tylko drżeli ze strachu przed babka. Bedą miały dosc domu w którym wszystko jest pd dyktando babki.

    Przykład z mojej rodziny. Moja siostra jeździ z córka na działkę do swoich rodzicow, samochód prowadzi jej ojciec, kompletnie pijany. Ona udaje ze nie widzi. Jeździ do nich na działkę dla dobra dziecka -zeby sie nie kisiło w bloku. A ze pijany ojciec moze spowodować wypadek ...... Odwiedza ojca, "zajmuje sie" nim zeby nie pił, zabawia go. W tym czasie jej dzieckiem zajmuje sie tesciowa a ona pzniej musi to zajmowanie sie dzieckiem odpracować. Podobnie jak ja, była przez rodzicow w dziecinstwie maltretowana,,teraz zostawia z nimi dziecko bo przeciez dziecko musi dziadków.
    Matka do niej przyjeżdża bez zapowiedzi, drze ryja, miesza ja z błotem, ubliża jej. Nie przyszło jej do głowy ze moze matkę wypie...c ze swojego domu. Kto jest winny ? Otóż ja. Bo do mnie nie przyjeżdża, mi nie ubliża, mnie nie miesza z błotem. Moja siostra Nie moze tego znieść - ona jest niewolnica a ja nie!!
  • 18.08.17, 13:07
    A to o czym piszesz jest dość częste, że osoba która wychodzi z toksycznego układu staje się tą najgorszą. Inni też by tak chcieli, ale tego nie robią, bo to zawsze wiąże się ze sporym wysiłkiem własnym i pracą, a łatwiej jest kogoś oczerniać niż samemu wziąć się do roboty. Boli twoją siostrę, że ty się wyzwoliłaś, a ona "musi" tolerować chamskie zachowania i nadskakiwać innym. Tylko, że nie ma innej drogi i z czasem ta frustracja może przerodzić się w chęć zmiany. Twój przykład zadaje kłam szkodliwym schematom, że "musi" i "powinna" i daje miejsce na "chcę/pragnę".
  • 18.08.17, 13:24
    Niektórzy ludzie nie poddają sie terrorowi. Moja koleżankę usiłowała sterroryzować tesciowa. Byla przekonana ze to ina wybierze wnukowi imie i juz szczebiotala o Michalku gdy dowiedziała sie ze wnuk bedziemial na imie Paweł. Nie mogła pogodzic sie z ta zniewaga. Przychodziła do domu syna i synowej, rządziła. Kiedyś ta kolezanka jej powiedziała " won stad !". Tesciowa stwierdziła ze nie wyjdzie. I jesxze z perfidnym uśmieszkiem zapytała "i co mi zrobisz ?"
    Kolezanka zadzwoniła na policję i panowie policjanci tesciowa wyprowadzili z domu. I wiecej nie przyszła.
  • 18.08.17, 13:54
    Widzisz fusun tylko ta twoja kolezanka wyezucila tesciowa ze SWOJEGO domu. A jak ja moge wyrzucic tesciowa czy cokolwiek jak to ONA jest u siebie. Pytalas jak zwracam sie do tesciowej: niech mama przyjdzie na obiad, chce mama herbaty. Czyli do dupy. Moj maz , moi szwagrowie zwracaja sie do mojej mamy per ty,a ja tak jakby prosze pani. A zona brata mojego meza wogole nie wypowiada slowa mamo do naszej tesciowej. Ona zwraca sie zupelnie bezosobowo. A teraz wigilia. Jest taka jak w TYM domu od X lat. Dania sa takie jak od X lat. Probowalam przeforsowac swoje ale poza barszczem z uszkami ,ktorego tu nigdy nie bylo , nic innego nie przeszlo.
    To nie jest tak ze weszlam w swoja role jak w maslo jak to ktos wyzej napisal. Na poczatku kwiaty na balkonie wieszalam bo mi sie tak podobalo, chcialam swoje potrawy na wigilie, jezdzilam do rodzicow kiedy chcialam, spotykalam sie z kolezankami na miescie. Probowalam ogarnac ogrod po swojemu. No skoro mialam tu mieszkac cale zycie i mialo to byc moje to probowalam sie zadomowic. Tylko co z tego jakcokolwiek bym zrobila to bylo beeee , ona to inaczej robi i tak bedziemy robic bo jest lepiej. Na podworku stala piekna wierzba placzaca, jak tylko wspomnialam ze jest piekna w tym samym dniu ja wyciela. Jedynie gotuje po swojemu bo skoro to JA kupuje cala zywnosc to ugotuje co chce (wyjatkiem jest wigilia wtedy wolno mi tylko ten barszcz ugotowac). Za kazdym razem jak ugotuje cos nowego, lekkiego czy "modnego" ona ma sraczke. Bardzo mnie to na poczatku bolało teraz juz olewam.
  • 18.08.17, 13:57
    mamaani111 napisała:

    > Dania sa takie jak od X lat. Probowalam przeforso
    > wac swoje ale poza barszczem z uszkami ,ktorego tu nigdy nie bylo , nic innego
    > nie przeszlo.

    ale pisałaś, że to ty gotujesz
    dlaczego nie gotujesz tego, co lubisz?

  • 18.08.17, 14:14
    Wigilie gotuje tesciowa, nie doczytalas
  • 18.08.17, 14:16
    doczytałam
    pytam, dlaczego ty nie gotujesz
  • 18.08.17, 14:25
    Mam ja sila odciagnac od kuchenki? Ja gotuje przez caly rok
  • 18.08.17, 14:32
    no co ty!

    kupujesz produkty, wchodzisz do kuchni i gotujesz

    jak będzie marudzić zawsze można powiedzieć: zobaczysz, że będzie pyszne - oczywiście z uśmiechem

    ---
    przecież jest źle niezależnie od tego, co robisz - więc co ci zależy?

  • 18.08.17, 14:22
    Całe szczęście, że wnet się wyprowadzicie i nie bedziesz już musiała nigdy więcej gotować na wigilię niczego co każe mamusia. A właściwie to co Ciebie interesują jej dolegliwości jelitowe po innych potrawach wigilijnych? Twoją teściową niewiele obchodzi to jaki ma zły wpływ na wnuczki wygadujac bzdury o swojej rychłej śmierci i niewiele obchodzi ją również jak Ty czujesz się gdy naubliża Ci od leni więc czy zasługuje ona na jakieś wyjatkowe traktowanie?
    Ja z moją tesciową miałam 13 lat udręki. Skończyło się (choć czasem jeszcze wyskoczy z jakimś nieprzemyslanym tekstem) za sprawą nowotworu złośliwego i kilku jeszcze przykrych zdarzeń w jej życiu. Czuję ulgę ale zaufania w tych stosunkach jyż raczej nie będzie z mojej strony.
  • 18.08.17, 14:23
    barbra25 napisała:

    > Całe szczęście, że wnet się wyprowadzicie i nie bedziesz już musiała nigdy więc
    > ej gotować na wigilię niczego co każe mamusia.

    tyle, że ona nie musi gotować tego, co lubi teściowa - ona chce to robić
  • 18.08.17, 14:27
    Ale ja wlasnie nie gotuje tego co lubi tesciowa, mowie o codziennych obiadach. Gotuje to co lubia moje dzieci. A ze lubia najbardziej spagetti a tesciowa nie cierpi....cóż.
  • 18.08.17, 14:33
    mamaani111 napisała:

    > Ale ja wlasnie nie gotuje tego co lubi tesciowa, mowie o codziennych obiadach.
    > Gotuje to co lubia moje dzieci. A ze lubia najbardziej spagetti a tesciowa nie
    > cierpi....cóż.

    słusznie - nie lubi, niech nie je


  • 18.08.17, 14:29
    Nie jestem pewna czy to jest wysiłek własny i praca. To raczej świadomość własnych praw, świadomość ze JA mam prawa, nie wolno mi ubliżać, mnie sie nalezy szacunek, mam prawo do spokoju we własnym domu.

    Moja siostra i siostra ex- meza tej świadomości nie maja.
    Wszyscy siostrzeńcy ex- męza zakończyli kontakty z toksyczna, prymitywną i chamską babką. MAja w dupie jaka chorobę sobie znowu wymyśliła ( ma jakieś 20 chorób na raz, jest niezmordowana w wymyślaniu nowych ), kogo i jak oczerniła, jakie kłamstwo wyszczekała, czego sobie znowu zażyczyła. Chronią samych siebie, swoje zony i dzieci. Ich żony i dzieci sa bezpieczne w swoich domach, wiedza ze babka i ciotka, ktore wyszczekuja obelgę za obelga, nie maja prawa wstępu do ich domów. Maja świadomość tego ze nie " musza" tolerować dziadków i ciotki bo rodzina to rodzina, bo rodziny sie nie wybiera, nic sie nie da zrobic, oni tacy juz są.
    Moi teściowie przeżyli ciezki szok kilkanaście lat temu gdy ich wnuk stanowczo zapowiedział ze maja nie przyjeżdżać bez zapowiedzi. Jak to ? Przeciez to rodzina, im sie szacunek należy !!! LO matko, jak na niego najeżdżali !! Wypiął sie na rodzine, swinia, egoista i wszystko co najgorsze. Drugi szok przeżyli gdy ich poinformował ze nie moga nocowac w jego domu pod jego nieobecność. Co za zniewaga !!!
  • 18.08.17, 14:57
    Brawa dla młodego.
    Ale tę świadomość wynosi się z własnego domu, albo zdobywa po drodze. Takie przebudzenie wymaga jednak wysiłku: terapia, książki, zdobywanie wiedzy o sobie i o świecie, nauka tego wszystkiego i stosowanie nowej wiedzy w życiu codziennym. Za tym idą pierwsze próby stawiania granic, odkrywanie swoich praw i potrzeb. To jest jednak praca bez której, stare schematy ponownie ściągną człowieka na manowce - o to mi chodziło.
  • 18.08.17, 13:34
    Przypomniało mi się co opowiadała moja mama o swojej teściowej 40 lat temu. Właśnie takie : ino czyto i czyto, taka nierobotna itp. Mama miastowa, tata ze wsi, ale uciekł do szkoły i potem na studia już w wieku 14 lat. Mama jeździła do teściowej na wieś w odwiedziny ale psychicznie źle to znosiła. Mieszkali 300 km od niej i teściowa ich nie odwiedzała.
    U męża w rodzinie też były takie ciągoty, że matka jest święta. Ona nie pracowała a syn 22 letni owszem i miał jej oddawać całą kasę, robić remonty itp. Przerwałam to bardzo szybko na szczęście i potem wszystko się ułożyło. Ale mąż też musiał zrozumieć i zrozumiał, że mamy prawo mieć swoje życie. U autorki mąż jest tak samo podporządkowany jak i ona. Ale dobrze że trochę otrząsnęli w końcu.
  • 23.08.17, 10:50
    mamaani111 napisała:

    > Bardzo chcialabym byc taka pyskata ale nie potrafie. Jak jej nawrzucam to jak m
    > am pozniej zejsc skorzystac z kuchni, jak wyjsc na podwórko , jak sprowadzic je
    > j dziecko do bawienia kiedy musze do pracy. Ja tak nie umiem. W koncu ona jest
    > u siebie, to jej dom nie moj. Ja tu nieczuje sie jak u siebie. Czuje sie jajbym
    > byla w wiecznych gosciach.

    To się do cholery naucz! To jest Twój obowiązek.
    Ktoś Ci wmówił, że pokorne ciele dwie matki ssie, czy co?
    To jest bzdura.
    Ty masz obowiązek zadbać o swoje prawa, swoje granice a także o prawa i granice dzieci.
    To nieprawda, że ludzie, którzy unikają konfrontacji, ludzie ugodowi są dobrymi ludźmi. To są niestety, sorry za brutalność, tchórze. To są ludzie, którym brak odwagi stanąć twarzą w twarz z oponentem i zadbać o swoje prawa.
    Nie trzeba od razu drzeć ryja, ludzie o których wyżej piszę mają takie przekonanie, że święty spokój, milczenie w cierpieniu jest ok, a jesli zostaliby zmuszeni do obrony to oznaczałoby to krzyki, wrzaski i przekleństwa. A guzik, pomiędzy pozwalaniem na pomiatanie sobą a awanturą jest jeszcze caała przestrzeń i niekoniecznie musi mieć w niej miejsce bierna agresja.


    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 28.10.17, 01:18
    To są niestety, sorry za brutalność, tchórze. To są ludzie, którym brak odwagi stanąć twarzą w twarz z oponentem i zadbać o swoje prawa.
    ...
    A guzik, pomiędzy pozwalaniem na pomiatanie sobą a awanturą jest jeszcze caała przestrzeń i niekoniecznie musi mieć w niej miejsce bierna agresja.

    Od razu widać, że osobiście nigdy się nie spotkałaś/eś z kimś takim i pojęcia nie masz z czym trzeba się zmierzyć w walce z taką osobą.

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • 18.08.17, 13:41
    czy nie jest tak, że taki model znasz z własnego dzieciństwa?
    czy twoja mama była w takiej sytuacji, w jakiej ty jesteś dziś - w sytuacji ofiary przemocy za strony męża, teściowej czy własnej matki a ty na to patrzyłaś i przyswoiłaś sobie taki model, więc go dziś powielasz, bo to jedyny model, jaki znasz i jest on dla ciebie bezpieczny, bo znany?
    nie jest tak, że ów model przekazujesz dalej swoim córkom?

    z tego, co piszesz wynika, że twoja teściowa jest najważniejszą osobą w twoim życiu i wyprowadzka niczego nie zmieni
  • 18.08.17, 14:22
    Masz racje, a ja powiem nawet wiecej. Ja mysle ze jestem od niej uzalezniona, tak jak alkoholik od wodki czy palacz od papierosow. To jest osoba o ktorej mysle kiedy zasypiam, kiedy sie budze i kiedy w nocy nie moge spac. To jest jedyna osoba w moim zyciu o ktorej mysle z nienawiscia. Po tylu latach i zszarpanych nerwach ja ją po prostu znienawidzilam, chociaz przed slubem ja lubilam, wydawala mi sie w porzadku, czesto rozmawialysmy przy kawie. To wspolne mieszkanie i wszystko co z tym zwiazane zabilo we mnie jakiekolwiek pozytywne uczucia do niej. Bo pokazala swoje fochy, histerie, beki, grozenie smiercia , bo jest dominującą osoba ktora musi miec wszystko tak jak chce i ma to byc tu i teraz. Dlatego WIEM ze musze na terapie i baaardzo bym chciala jeszcze przed wyprowadzka bo wiem ze prawdziwe jazdy zaczna sie wtedy kiedy bedzie o krok od naszego odejscia.
  • 18.08.17, 14:31
    kamień z serca, że to rozumiesz :-)

    uwalnianie się emocjonalne będzie bolało i pewnie nigdy do końca się nie uwolnisz
    ale trzeba dążyć do tego, aby ta pani stała ci się jak najbardziej o b o j ę t n a - czyli powinnaś uczyć się, jak zwalczyć swoją nienawiść

    trzeba ci bardzo dużo siły a jej nie masz, trochę klops

  • 18.08.17, 14:35
    Najważniejsze jest to, że zdajesz sobie z tego sprawę.
    Ciekawe co będzie z wigilią? Czy teściowa przyjdzie do was czy zostanie sama? Bo podejrzewam, że ona sobie nie wyobraża świąt w innym domu i z innymi potrawami?
    Mam nadzieję, że twój mąż też zrozumie, że od bardzo dawna jesteście dorośli i odpowiedzialni przede wszystkim za wasze dzieci. Mama też jest dorosła i sobie poradzi. A jeśli spotyka się z jakimś Panem, to bardzo dobrze.
  • 18.08.17, 14:41
    mąż mamyani, gdy będą już mieszkać w swoim domu, powinien, oczywiście, zaprosić swoją mamę na wigilię

    ona zapewne nie przyjedzie, no ale to już będzie jej wybór

  • 18.08.17, 14:47
    "mąż mamyani, gdy będą już mieszkać w swoim domu, powinien, oczywiście, zaprosić swoją mamę na wigilię"

    Dlaczego uważasz ze powinien ? Tesciowa ma 2 synów, przypominam.
    Nie uważasz ze syn powinien przede wszystkim chronić swojej dzieci ?
  • 18.08.17, 14:49
    fusun1804 napisała:

    > Dlaczego uważasz ze powinien ?

    bo tak wypada, poza tym trzeba dawać dzieciom dobry przykład - że zaprasza się rodziców na wigilię

  • 18.08.17, 14:55

    "bo tak wypada, poza tym trzeba dawać dzieciom dobry przykład - że zaprasza się rodziców na wigilię"

    Dobry przykład dla dzieci to zapraszanie życzliwych, kulturalnych i miłych ludzi.
  • 18.08.17, 14:56
    fusun1804 napisała:


    > Dobry przykład dla dzieci to zapraszanie życzliwych, kulturalnych i miłych ludz
    > i.

    jeśli ktoś lubi chodzić na łatwiznę i skróty, to tak

    w moim środowisku jest zwyczaj, że na wigilię zaprasza się rodziców niezależnie od tego, jak bardzo ich się lubi

  • 18.08.17, 14:44
    Czyli jest światełko w tunelu jesli chodzi o Autorkę i jej przyszlosc.

    Zapytam ponownie, jaki kierunek studiowałas ? Jak to sie stało ze Ty, osoba po studiach, przeniosła sie na wies, jak Wy oboje zaakceptowaliście mieszkanie na dusznym poddaszu bez kuchni ? Dlaczego nie zrobiliście własnej kuchni ? Jak to możliwe ze nie spisaliscue zadnej umowy i teraz z prawnego punktu widzenia jesteście na łasce teściowej ?

    W tej chwili Wy wykonujecie prace remontowo-budowlano- ogrodnicze. Ty kosisz trawę i gotujesz.
    Kto to bedzie robił po Waszej wyprowadzce ?
    Nadal Wy ? Bo przeciez to jasne ze tesciowa sobie nie poradzi.
  • 18.08.17, 14:46
    już jej nie dręcz

    co było, to było

    czytam, że teściowa jest tuz po sześćdziesiątce, czyli w moim wieku i zapewniam, że (o ile nie jest obłożnie chora) poradzi sobie

  • 18.08.17, 14:51
    A ja Cie zapewniam ze sobie nie poradzi. Tesciowa bedzie codziennie w domu mamaani albo
    ona bedzie codziennie u teściowej.

    Przy czym dostrzegam ze Autorka sie ocknęła i jest szansa na zmiane. Cienia Tej szansy nie ma u ex- meza i jego siostry.
  • 18.08.17, 14:55
    Nie bedzie codziennie u mnie w domu bo musialaby jechac dwoma autobusami a tego nie ogarnie. Ona w miescie jest jak dziecko we mgle. Poza tym nie cierpi tego miejsca w ktirym sie budujemy
  • 18.08.17, 15:03
    Coś mi się zdaję, że nie cierpiałby każdego miejsca w którym byście się budowali:)
  • 18.08.17, 14:57
    fusun1804 napisała:

    > A ja Cie zapewniam ze sobie nie poradzi. Tesciowa bedzie codziennie w domu mama
    > ani albo
    > ona bedzie codziennie u teściowej.

    twoje przekonanie nie jest dla mnie argumentem - więc zobaczymy


  • 18.08.17, 14:53
    Jestem matematykiem. Kto bedzie robil wszystkue prace wokol domu tesciowej, nie wiem. To juz nie moj interes, jak pusalam wyzej ja juz swoje odrobilam. Z tego co do mnie dochodzi to tesciowa bardzo jeczy do swojego drugiego syna jacy my nie dobrzy i podobno on stwierdzil ze musi sie nia pi wyprowadzce opiekowac. To niech sie opiekuje, liczy tez na dom wiec niech sobie go wezmie w cholere razem z ta zakichana mamusia. Gdyby maz chcial jej pomoc przy domu od czasu do czasu, nie bede bronic. Ja juz palcem nie kiwne. I raczej poza swietami czy imieninami nie odwiedze, a i w to watpie
  • 18.08.17, 15:00
    mamaani111 napisała:

    > Jestem matematykiem. Kto bedzie robil wszystkue prace wokol domu tesciowej, nie
    > wiem. To juz nie moj interes, jak pusalam wyzej ja juz swoje odrobilam. Z tego
    > co do mnie dochodzi to tesciowa bardzo jeczy do swojego drugiego syna jacy my
    > nie dobrzy i podobno on stwierdzil ze musi sie nia pi wyprowadzce opiekowac. To
    > niech sie opiekuje, liczy tez na dom wiec niech sobie go wezmie w cholere raze
    > m z ta zakichana mamusia. Gdyby maz chcial jej pomoc przy domu od czasu do czas
    > u, nie bede bronic. Ja juz palcem nie kiwne. I raczej poza swietami czy imienin
    > ami nie odwiedze, a i w to watpie

    proponuję od dziś zacząć przestać myśleć o teściowej - powoli wyrzucać ją ze swoich myśli

    poza tym trzeba wiedzieć, że jeśli ktoś musi sobie radzić, to sobie radzi - no chyba, ze jest ciężko chory

    głowa do góry :-)


  • 18.08.17, 15:07
    Dziekuje za zrozumienie i slowa otuchy. Tesciowa zaczne wyrzucac ze swojej glowy po wyprowadzce. Teraz nie dam rady. Codziennie ja widze, musze z nia rozmawiac i znosic fochy. To tak jakby kazac przestac alkoholikowi pic i posadzic go przed flaszka wodki.
  • 18.08.17, 15:11
    mamaani111 napisała:

    > Dziekuje za zrozumienie i slowa otuchy. Tesciowa zaczne wyrzucac ze swojej glow
    > y po wyprowadzce. Teraz nie dam rady. Codziennie ja widze, musze z nia rozmawia
    > c i znosic fochy. To tak jakby kazac przestac alkoholikowi pic i posadzic go pr
    > zed flaszka wodki.

    nie
    powinnaś zacząć już teraz, przecież do jakiegoś stopnia panujesz nad swoimi myślami
    może zacząć od tego, że gdy zacznie marudzić odwrócić się na pięcie i wyjść?
  • 18.08.17, 15:15
    Nie musisz znosić fochów. Rób swoje. Trzymaj się własnego zdania.
  • 18.08.17, 15:00
    Jest jeszcze drugi syn. Może raz na jakiś czas pomóc mamie.
  • 18.08.17, 15:06
    poza tym mama, gdy zrobi się głodna na pewno przypomni sobie jak obiera się ziemniaki :-)
  • 18.08.17, 14:48
    Przygotuj się prawdopodobnie na najgorsze zanim się wyprowadzicie. Te 10 lat traktowania Was jak slużących mogą okazać się sielanką w porównaniu do tego co jeszcze odstawi abyś pozostała nadal slużącą. Moja teściowa powiedziała do wnuczki: "mama Cię nie kocha"... Ciekawe co jeszcze Twoja teściowa nagadała Twoim córkom, że Ciebie ta środkowa pominęła w obdarowaniu laurką. Wychodzi na to że jesteś jedyną "winną" tego że skazujecie babcie na rych łą śmierć bo Twój mąż laurkę otrzymał pomimo że tak samo pragnie wyprowadzić się od swojej mamy... Myślę, że wcale nie musialabys byc bardziej pyskata a jedynie bardziej oporna na manipulacje.
  • 18.08.17, 14:59
    Masz racje to ja jestem "winna" wyprowadzce bo wg jej opini to mi cos odpierd....ło, bo przeciez syn na pewno tak nie mysli (i tu sie myli) a dzieci wiadomo ze nie chca
  • 18.08.17, 15:07
    Cieszę się, że poważnie myślisz o terapii. Warto szukać wsparcia, by nie dać się zniszczyć. Dasz tym samym córkom przykład, jak radzić sobie z problemami, a nie jak od nich uciekać - Brawo.
  • 18.08.17, 15:08
    Współczuję Ci bardzo.
  • 18.08.17, 15:12
    Mojej teściowej ostatni wybryk (3lata temu gdy bylam w ciąży): złapała za sikierę i patrząc na mnie wycedziła przez zęby: "trzeba by tu komuś łeb upier....lić". Po tamtej scenie określilam ja mianem wroga a córce nie pozwalałam chodzić do wroga.
  • 18.08.17, 15:29
    "Mojej teściowej ostatni wybryk (3lata temu gdy bylam w ciąży): złapała za sikierę i patrząc na mnie wycedziła przez zęby: "trzeba by tu komuś łeb upier....lić". Po tamtej scenie określilam ja mianem wroga a córce nie pozwalałam chodzić do wroga."

    To nie jest wybryk, to jest groźba karalna. To było u Ciebie czy u niej ? Zgłosiłaś to na policji ? Założę sie nie bo rodzina to rodzina i to przeciez matka męza.

    Ten wątek mnie przeraża.
  • 18.08.17, 15:12
    Nie jesteś niczemu winna. Jesteś od dawna dorosła i masz prawo mieć własny dom, zbudować go tak jak ty chcesz, urządzić jak chcesz i wpuszczać do niego kogo chcesz. Po prostu mieszkaliście razem za długo. Ale przed wami jeszcze wiele lat życia. Mam nadzieję, że w spokoju.
    Czasem jest potrzebny taki szok. Nie chcę już tu opisywać mojej teściowej, ale naprawdę taki jeden szok, gdy się wyprowadzilismy po roku, drugi inny po wielu latach, związany z wigilią, spowodowały, że córka, która kompletnie nie interesowała się matką, nagle przejrzała na oczy. Twoja teściowa ma dwóch synów. Mieszkają na tyle blisko, że raz na dwa miesiące mogą bez problemu do niej przyjechać i pomóc. Chociaż naprawdę nie jest to chyba jakiś zaawansowany wiek, chyba że jest ciężko chora, ale zdaje się tak nie jest. Moja teściowa ma 75 lat, mieszka od 25 lat sama. Córka mieszka za granicą i bardzo rzadko przyjeżdża, na święta praktycznie wcale. Mój mąż oczywiście czasem gdzieś ją zawiezie ale teściowa bez problemu radzi sobie sama. Mój tata w tym wieku jeździ na wycieczki autokarowe, na rowerze wiele kilometrów, a nie jest wcale zupełnie zdrowy.
  • 18.08.17, 15:21
    Ona tez jezdzi na wycieczki autokarowe, na randki ale jak trzeba do dentysty albo do lekarza bo sie leki na nadcisnienie skonczyly to jest taka stara i schorowana ze nie da rady
  • 18.08.17, 15:25
    Czy Ty w ogóle znasz słowo " NIE"? Istnieje w Twoim słowniku ??
  • 18.08.17, 15:27
    Istnieje. Tylko nie potrafie go zastosowac wzgledem tesciowej
  • 18.08.17, 15:30
    a próbowałaś wychodzić z pomieszczenia na skutek jej fochów?
  • 18.08.17, 15:36
    Wychodzilam...poplakac u gory
  • 18.08.17, 15:43
    mamaani111 napisała:

    > Wychodzilam...poplakac u gory

    no teraz wyjdź i włącz sobie jakąś fajną muzykę
  • 18.08.17, 15:54
    Ja nie wiem jak ci pomóc. Ale to na pewno wie psycholog.
    Czy w pracy sobie dobrze radzisz? Gdzie pracujesz?
    Czy teściowa jest jedyną osobą, której się boisz? Czy podejrzewasz dlaczego? Nie musisz nam mówić. Sama sobie odpowiedz.
  • 18.08.17, 15:39
    Znaczy masz zakodowane, że w domu teściowej jesteś nikim i nawet wizja wyprowadzki niczego nie zmienia?
  • 18.08.17, 15:51
    barbra25 napisała:

    > Znaczy masz zakodowane, że w domu teściowej jesteś nikim i nawet wizja wyprowad
    > zki niczego nie zmienia?

    nie jestem pewna, czy mamaani w ogóle chce się odkodować
    12 lat to szmat czasu, rzeczywistość co prawda nie jest miła, ale znana i bezpieczna - role są rozdane i wiadomo kto jest kim

    a gdy się odkoduje to co zostanie? pustka i przymus uczenia się życia od nowa - tego można sie bać




  • 18.08.17, 16:06
    Nie prawda, chce sie odkodowac. Marze o moim domu, wiem juz jakie bede miec kolory scian, co bede miec w szafkach w kuchni, widze siebie z mezem przy choince z kieliszkiem wina i cieplem kominka. Pierwsze co zrobie po przeprowadzce to wezme polroczny urlop (mam taka mozliwosc) i naciesze sie SWOIM domem, bede chodzic na terapie i bede pomagac odnalezc sie dzieciom w nowej sytuacji. I bede gotowac,gotowac, gotowac...nawet o 22 i nikt mi nie powie zebym poszla z kuchni bo chce spac. Bede miec nawet mala grzadke warzywna bo to dzialka na uboczu. I bede pic kawe z kolezanka na tarasie....co najmniej 4 godziny 😃
  • 18.08.17, 16:12
    > nawet o 22 i nikt mi nie powie zebym poszla z kuchni bo chce spac

    nic nie pisałaś, że twoja teściowa śpi w kuchni :- )

    no ok, umawiamy sie za 3 lata i sprawdzimy, jak uzależniona od nienawiści niczym narkoman od heroiny mamani się ma!

    dasz znać?

  • 18.08.17, 16:21
    Dam 😊. I jeszcze wam powiem ze juz sobie kupuje rozna drobne gadzety do mojej na razie wirtualnej kuchni. Chodze po sklepach ogladam garnki i mowie do nich: dzisiaj was nie wezme, ale niedlugo po was wroce 😀
  • 18.08.17, 16:25
    jest postęp: przestałaś pisać o teściowej :-)

    trzymam kciuki
  • 18.08.17, 16:38
    Super :)
    Niech szybko się ta budowa skończy.
    Może wejdź już sobie na jakieś fora o budowie i urządzeniu domu, zajmiesz myśli czymś miłym :), niech córki też myślą o kolorze ścian czy meblach, ozdobach do pokoju. Fajną macie perspektywę, wszystko się ułoży.
  • 18.08.17, 15:59
    Zastanów sie dlaczego, przeciez jakis powod musi byc. Ja sie bałam mojego męza, przy czym miałam powody do realnego niebezpieczeństwa. Moj mąz na mnie darł mordę, wydzierał sie ale tez szarpał i popychał, zastraszał. Szlag go trafiał kiedy widział moja wewnętrzna wolność.
    Pamietam moment w którym przestałam sie go bać. Zadzwoniła tesciowa i tonem nieznoszącym sprzeciwu ( ona tylko takim tonem mowi) nakazała mi trzymanie sie razem z rodzina tzn z nimi i jej córka. Ta córka to przerażający, ordynarny cham i prymityw ktory mi ubliżał i życzył mi śmierci. Powiedziałam jej to, użyłam tych slow' twoja córka to ordynarny cham i orymityw" i zapowiedziałam ze żadnego trzymania sie razem nie bedzie, nie wpuszczę jej do mojego domu i nie podam jej ręki. Powiedzialam tez zeby sie nie ważyła do mnie wiecej dzwonić i mi rozkazywać.
    Dla kochanej mamy to był szok. Nikt sie jej WPROST nie przeciwstawił, wnuki zniknęły z jej zycia.
    Cała rodzina sie dowiedziała i byla w szoku. Jak to tak do mamy ? Jej sie szacunek należy !! A ja, skończona swinia, odzywam sie do mamy bez szacunku, ośmielam sie przeciwstawić mamie. Mama płakała- oczywiście przeze mnie, ja doprowadziłam mamę do płaczu.
    Pamietam ten moment, mąż przyszedł z pracy, dowiedział sie o moim występie, tym swoim lodowatym tonem powiedzial " mama przez ciebie płakała" a ja nie odpowiedziałam NIC.Wyczul ze sie go juz nie boje. Nie powiedział ze mam dzwonić i mamę prepraszac.
  • 18.08.17, 16:26
    Fusun1804 - też swoje przeszłaś.
  • 18.08.17, 15:49
    Skoro nie da rady to nie pójdzie. Jej problem.
  • 18.08.17, 17:00
    Mamami zaproś nas na parapetówkę.
  • 18.08.17, 17:18
    e, mamami zaprosi teściową. jak nie ona to jej mąż. :) założymy się? ;)
  • 18.08.17, 19:01
    Barbara, czy mozesz mi odpowuedzuec na moje pytanie?
    Co zrobiłaś po tym, jak to nazywasz 'wybryku" teściowej ? Tzn po tym jak Ci groziła z siekiera w ręce ?
  • 18.08.17, 19:20
    Ktos z Was czytał forum Emama? Jakieś 2 lata temu pisała kobieta wlasnie uzależniona od teściowej. Zrezygnowała z pracy zeby sie zajmowac tesciowa, woziła ja do szpitala, gotowała jej, obslugiwala ja, tesciowa bluzgała, opluwała, w koncu zaczęła srac i szcz... na dywan. I synowa sprzątała. Codziennie pisała o teściowej, co powiedziała, co zjadła, co wypiła, czego chciała, czego nie chciała.
  • 18.08.17, 19:26
    Jesli moge to prosze o link . chcialabym tez przeczytac
  • 18.08.17, 20:37
    Wejdź na forum Emama i znajdz wątki forumowiczki Rosapulchra-0.
    To są wątki sprzed jakichś 2 lat. Jesli nie znajdziesz to poszukam.
  • 18.08.17, 21:41
    Tu jest tez przykład jak babcia zatruwa życie swoim dzieciom i wnukom:

    forum.gazeta.pl/forum/w,567,162314730,162314730,Babcia_naslala_na_mnie_policje.html
  • 19.08.17, 09:58
    Autorka wątku zaklina się, że ona teściową zajmować się nie będzie. Ma to robić jej mąż, kropozwierzę pracujące poza domem od 6 do 6. O ile zakład, że teściową zajmie się w razie potrzeby Mamaani?
  • 19.08.17, 10:46
    Autorka tez pracuje. No i przede wszystkim jej świta w głowie ze cos jest nie tak, ona rzyga juz tym wspólnym mieszkaniem z tesciowa. To ze ma ciężka nerwice z objawami somatycznymi tez jest dla niej jasne.
  • 19.08.17, 11:18
    Fusun1804 - tak jak spodziewasz się nie zgłosiłam się na Policję. Nie wierzyłam że cokolwiek może się zmienić a już za pewne nie z pomocą policji.
  • 19.08.17, 11:38
    I jak wyglądały późniejsze układy ? Co na to mąż? Jestescie jeszxze małżeństwem ? Czy reszta rodziny o tym wie? To było przy świadkach ?
    A ja teraz myśle ze to wlasnie policja moze utemperować co bardziej krewkie szwagierki i teściowe. Co zreszta powiedziałam teściowej, ze gdyby jej córka mnie zwyzywała w cywilizowanym kraju to bym ja bez wahania pozwała. W. Najgorszym wypadku bym przegrała natomiast wszyscy by sie o tym dowiedzieli.

    Czytałam ostatnio książkę Kopinskiej "Polska odwraca oczy" , najogólniej mówiąc o niesprawiedliwości w Polsce i bezkarności. Dziwi mnie ze Kooinska nie napisała niczego o przemocy domowej, w tym o pozostających bezkarnie teściowych.
  • 19.08.17, 11:54
    Nie chcę się tu za bardzo rozpisywać bo to nie mój wątek ale psychicznie "siadłam"tak w skrócie i do tej pory jadę na psychotropach.
  • 19.08.17, 13:23
    A mozesz do mnie na priva napisać?
    Tutaj tez mozesz, nikt nie ma Ci tego za złe ze to nie Twoj wątek.

    Ja tez wtedy na rok" siadłam" przy czym psychotropy mi nigdy nie pomagały. Moj mąz był świadkiem tego jak jego siostra na mnie bluzgała, rzucała oszczerstwa a w koncu życzyła śmierci - z dobroci i miłości dla malutkiego braciszka, taka jest dobra ze po prostu nie moze patrzeć jak sie braciszek ze mną męczy.
    Łzy lały jej sie strumieniami. Chodziło tez o to ze ja sie nie zajmuje matką- w pierwszej chwili nawet nie zrozumiałam oco jej chodzi. A jej o chodziło o JEJ matkę czyli tesciowa!!! Sama sie nią nie zajmuje bo niby dlaczego skoro to moj zasrany obowiązek ? To ja jestem synową - czyli służąca i wiadrem na obelgi. Cała rodzina myślała ze sobie we mnie znaleźli kozła ofiarnego.

    Szczescie w nieszczęściu to to ze nie mieliśmy dzieci i po tym do mnie dotarło ze ich nigdy miec nie będziemy.

    Dziękujemy Ci za ten wpis, potwierdziłas ze od slow przeszliby do realnych gróźb i czynów.

    Mam jeszcze jedno pytanie : ktos w Twoim otoczeniu wie o tym i Ci wierzy ?
  • 19.08.17, 13:57
    Czyli nie tylko ja jestem ofiara tesciowej
  • 19.08.17, 14:07
    www.netkobiety.pl/t104386.html

    Nie wiem czy moge tu wkleic watek z innego forum ale bardzo mna wstrzasnal. Czytalam i wyobrazalam sobie ze pisze go moja corka. To jeszcze bardziej utwierdzilo mnie w przekonaniu o naszej wyprowadzce.
  • 19.08.17, 14:27
    mamaani111 napisała:

    > Nie wiem czy moge tu wkleic watek z innego forum ale bardzo mna wstrzasnal. Czy
    > talam i wyobrazalam sobie ze pisze go moja corka. To jeszcze bardziej utwierdzi
    > lo mnie w przekonaniu o naszej wyprowadzce.

    mamoani, myślę, że nie powinnaś nakręcać się czytając o różnych patologiach w rodzinach - wręcz przeciwnie, powinnaś intensywnie starać się od wszelkich patologii oddalać emocjonalnie myśląc o sobie, swoim mężu, swoich dzieciach i swoim przyszłym domu

    jak ustaliłyśmy wczoraj, jesteś w niewoli swoich złych emocji i od nich powinnaś się uwalniać a przyjdzie moment, że twoja teściowa stanie ci się obojętna - i to będzie twoje zwycięstwo

    grzebanie się w cudzych nieszczęściach nie dość, że tej drogi nie ułatwia, to znacznie ją utrudni


  • 19.08.17, 14:08
    Czytałaś wpisy na Forum Emama?
  • 19.08.17, 14:44
    Kup sobie i mężowi książkę "Matki, które nie potrafią kochać. Uzdrawiający poradnik dla córek" Susan Forward tam w drugiej części są podane krótkie ucinające dalszą kłótnię odzywki. Jest też rozdział o problemach pojawiających się gdy taka matka starzeje się, choruje i wymaga opieki. Te metody działają nie tylko w układzie córka - toksyczna matka.
  • 22.08.17, 19:53
    Jeszcze musze sie wygadac. Sytuacja z dzisiaj. Maz jest w delegacji. W sobote idziemy na wesele i dzieci musimy zostawic z babcia. Dzisiaj przy sniadaniu slysze jak mowi do dzieci: jak mama z tata pojda na wesele to zostawia dla was foteliki, ktos po nas przyjedzie i gdzies pojedziemy, to niespodzianka" Dzieci oczywiscie ucieszone cos tam z nia zaczely paplac. A mnie zagotowalo. Nie zapytala czy moze tak zrobic, nie powiedziala gdzie pojada i z kim. Zagotowalam sie. Akurat z kim to wiem, bo z tym swoim fagasem. Tylko ze ja sobie nie zycze zeby gdzies wozil moje dzieci. Dzieci caly dzien opowiadaja o sobotniej wycieczce, tlumacze im ze najpierw MY z tata musimy sie zgodzic i poczekamy na tate. Nie chce ja mowic tesciowej ze nie zycze sobie by obcy czlowiek wozil moje dzieci bo ostatnio dzialam na nia jak plachta na byka. Poczekam na meza.
  • 23.08.17, 10:17
    "Jeszcze musze sie wygadac. "

    I to wlasnie jest sedno problemu. Chcesz sie wygadać ale nie chcesz niczego zmienić.
    Dlaczego -to dla mnie ( i jak sądzę dla innych forumowiczow rownież) niepojęte.

    Nie życzysz sobie zeby jej fagas woził Twoje dzieci ale nigdy JEJ o tym nie powiedziałaś. To skąd ona ma o tym wiedzieć?
    Az sie w Tobie gotuje ale milczysz. CZEGO sie boisz?
    Poza tym nie MUSICIE zostawiać dzieci z tesciowa. Możecie wziac opiekunkę. Możecie nie iść na wesele. Nie musicie sie uzależniać od teściowej. To jak będziecie odrabiać to zostanie z dziećmi ?

    Napisz koniecznie co wspólnie z mężem przedsiewzieliscie.
  • 23.08.17, 11:06
    mamaani111 napisała:

    > Jeszcze musze sie wygadac. Sytuacja z dzisiaj. Maz jest w delegacji. W sobote i
    > dziemy na wesele i dzieci musimy zostawic z babcia. Dzisiaj przy sniadaniu slys
    > ze jak mowi do dzieci: jak mama z tata pojda na wesele to zostawia dla was fot
    > eliki, ktos po nas przyjedzie i gdzies pojedziemy, to niespodzianka" Dzieci ocz
    > ywiscie ucieszone cos tam z nia zaczely paplac. A mnie zagotowalo. Nie zapytala
    > czy moze tak zrobic, nie powiedziala gdzie pojada i z kim. Zagotowalam sie. Ak
    > urat z kim to wiem, bo z tym swoim fagasem. Tylko ze ja sobie nie zycze zeby gd
    > zies wozil moje dzieci. Dzieci caly dzien opowiadaja o sobotniej wycieczce, tlu
    > macze im ze najpierw MY z tata musimy sie zgodzic i poczekamy na tate. Nie chce
    > ja mowic tesciowej ze nie zycze sobie by obcy czlowiek wozil moje dzieci bo os
    > tatnio dzialam na nia jak plachta na byka. Poczekam na meza.

    Jesuu, Mapt ma rację, Twój mąż jest Twoim zastępczym ojcem. A Ty nie jesteś dla swoich dzieci matką. Jesteś ich siostrą i to nie najstarszą.



    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • 23.08.17, 11:11
    Biedne te dzieci z tobą. Mieć za rodzica osobę skrajnie tchórzliwą i niedojrzałą to duże obciążenie emocjonalne.
  • 23.08.17, 16:22
    mapt napisała:

    > Biedne te dzieci z tobą. Mieć za rodzica osobę skrajnie tchórzliwą i niedojrza
    > łą to duże obciążenie emocjonalne.

    Mąż też biedny, całe życie wysłuchiwać: "A twoja matka bla bla bla, idź natychmiast jej powiedz, że bla bla bla.. ". Za życia pójdzie do nieba.
  • 23.08.17, 11:17
    Nie wyobrażam sobie czekać dwóch lat w takich warunkach.
    I jak się mówi A, to i B trzeba - nie korzystałabym z opieki teściowej w takiej sytuacji.
  • 23.08.17, 13:53
    Dzieci NIE MUSISZ zostawiać z teściową tylko CHCESZ. Moźesz iść z dziećmi, moźesz zostawić u znajomych, mozesz nie iść. TWÓJ WYBÓR. Kiedy moje dzieci są u babci to ona decyduje jak spędzają czas i co im gotuje. Nie daje mi planu pracy do zatwierdzenia.
  • 23.08.17, 21:05
    Słuchaj, jak nie zaczniesz swoim życiem i dziecmi sama zarządzać, to skończysz marnie. Mnie denerwują takie kobiety bez krzty charakteru...jak ty. To jak twoje życie aktualnie wygląda, zawdzięczasz sobie samej. I to ciągle nie stawianie żadnych granic jest cholernie męczące. Dorosla kobieta a tchórzliwa niesamowicie i bez żadnych "jaj". No musze to napisać, bo nie da sie spokojnie czytać tego co piszesz. Jak możesz dzieci zostawiać pod opieka tej stukniętej babci, nie dostrzegasz, ze robisz im tym krzywdę i wode z mózgu.
  • 25.08.17, 14:35
    Czemu na to wesele nie zabierzecie ze sobą dzieciaków? Nawet taka 2,5latka przypyszczam świetnie by sie bawiła i pojadła na takiej imprezie a te dwie starsze by się wytańczyły... Wesela to rodzinne imprezy i przypuszczam, że inni dzieciaci też będą z pociechami. Co powiesz na popsucie teściowej planu podbuntowania dzieci przeciwko Tobie? Masz okazję zbojkotowac jej zamiary. Nie zmarnuj szansy.
  • 25.08.17, 14:53
    Też nie rozumiem, dlaczego autorka musi zostawić dzieci z babcią. Też bym zabrała ze sobą na uroczystość i zabawę. I nie chodzi o bojkot babci, ale chęć espólnego świętowania z własnymi dziećmi razem.
    Autorko, zajmij się wreszcie własnymi córkami, nie teściową. A sprawy same się ułożą...
  • 25.08.17, 16:01
    Też optuję za tym, żeby dzieci zabrać ze sobą. Jestem pewna, że nie będą jedynymi dziećmi na imprezie. Nie zgodziłabym się za żadne skarby, by jakiś facet, którego nie znam i którego mi nigdy nie przedstawiono, wiózł gdzieś moje dzieci bez mojej wiedzy i zgody. To jest absurd. Ktoś to bardzo trafnie wyżej określił: teściowa zawłaszcza twoje dzieci, a ty stoisz jak cielę i się temu przyglądasz. Dlaczego słysząc rewelacje o wycieczcie OD RAZU nie rozmówiłaś się z teściową, tylko czekasz na męża, żeby jego rękami załatwić to, co załatwić miałaś ty? Teraz twoje dzieci czekają na wycieczkę i jeśli zostanie odwołana, to ty będziesz jędzą, która zepsuła im zabawę. Jakbyś zareagowała natychmiast, nie byłoby sprawy.
  • 25.08.17, 16:15
    Moim zdaniem, jeśli córka marudzi, że matka ma za mało dla niej czasu, to trzeba córce wiecej czasu poświecić. A nie szukać winowajcy... za ścianą;)
  • 25.08.17, 16:22
    No i brak konsekwencji. Autorka korzysta z pomocy teściowej, bo ''nie wyrabia'' z opieką nad 3ką. Teściowej niekonieczne wsparcie;) podczas zastępstwa...
    (nie jestem babcią, ani teściową;)
  • 25.08.17, 16:19
    Teściowa nie zawłaszcza jej dzieci. To mamaani postanowiła skorzystać z okazji źe babcia nie odmówi zajęcia się wnuczkami podczas wesela. A to, ze woli iść bez dzieci akurat rozumiem. Sama rezygnowałam z zabawy gdy nie miałam ich z kim zostawić.
  • 25.08.17, 16:35
    A to nie można poprosić o przedstawienie tego pana? Po co robić aferę? Wygląda, że teściowa chce ''wyjść z cienia'';) nie ukrywa, że nie sama spędzi czas z wnuczkami.
    Im szybciej rodzina zaakceptuje tego pana na boku, tym łatwiej o separację z teściową. Ten obcy pan też raczej do tego będzie zmierzał.
    Tak mi się wydaje:)


  • 25.08.17, 16:58
    Nie uważasz, że przedstawienie synowi i synowej mężczyzny, który będzie dokądś woził ich dzieci, jest obowiązkiem teściowej? Czemu to synowa ma się domagać formalnej introdukcji? Czemu teściowa czai się, jak nastoletnia panienka przed rodzicami, zanim załatwić sprawę jak należy? To ona się z panem spotyka i jej obowiązkiem jest zapoznać ze sobą wszystkie zainteresowane strony. A nie za plecami rodziców wywozić ich dzieci uj wie gdzie i uj wie z kim.
  • 25.08.17, 17:29
    Uważam, że gdyby wszyscy członkowie tej rodziny byli idealni, to Autorka nie napisałaby na forum "Co robić?''
    Odpowiedzialnością matki jest zadbać o dobro dzieci.
    Ja zabrałabym dzieci na wesele, ktiś napisze, że nie wypada, ktoś, że bez dzueci lepsza zabawa. Różne opcje. A co Autorka wybierze?
    Wiemy, że musi zostawić z teściową. I to moim zdaniem do dyskusji...
  • 25.08.17, 22:48
    napis_z_obrazka napisała:

    > Ja zabrałabym dzieci na wesele, ktiś napisze, że nie wypada, ktoś, że bez dzuec
    > i lepsza zabawa.

    Moment - nie rozumiem czemu żadna z was nie bierze pod uwagę prostej rzeczy - być może dzieci wcale nie były zaproszone. Nie każdy zaprasza dzieci a charakter imprezy określają gospodarze, a nie goście.

    O ile dzieci nie były formalnie wymienione na zaproszeniu, to zabierać ich nie należy, a
    autorka ma wybór:
    - iść na wesele i zostawić dzieci z teściową
    - iść na wesele i zostawić dzieci z kimś innym
    - nie iść na wesele

    Z resztą się zgadzam - powinna reagować od razu, a zachowuje się jak dzieciak, którego ma wyręczyć mąż. Idealny przypadek ilustrujący powiedzenie - ludzie traktują nas tak, jak pozwalamy się traktować.
  • 26.08.17, 07:23
    Dzieci nie zostały zaproszone. Ja musze isc bo za maz wychodzi moja chrześnica. Nie mam z kim dzieci zoatawic. Nigdy nie podrzucam dzieci tesciowej zeby sobie gdzis isc. Zawsze zabieram je ze soba, ewentualnie zawożę 20 km do mojej mamy. Tym razem nie moge bo mama tez idzie na to wesele. Tesciowa bawi mi dzieci tylko w awaryjnych wypadkach , no i jak ide do pracy, ale to tez nie zadarmo bo jak juz pisalam za to placimy w domu za wszystko: oplaty, opał ,żywność , remonty. Teraz tez zastanawiam sie czy jej nie doplacic jeszcze 200 zl bo przez rok bede miec 1,5 etatu. Nie mam możliwości odmowic, odmowilam juz w zeszlym roku i nie moge sie ciagle zaslaniac dziecmi bo mnie w koncu zwolnia.
  • 26.08.17, 08:42
    Rozumiem doskonale, że dzieci nie zostały zaproszone i nie wypada ich tak po prostu zabierać. To twoja chrześnica i musisz iść.
    Tym razem idź na wesele i niczym się nie przejmuj. A na przyszłość po prostu rozmawiaj z teściową sama a nie czekaj, aż mąż wróci z pracy. Wyobrażam sobie tą sytuację, też miałam małe dzieci i pracowałam. Rozumiem, że teściowa się nimi zajmuje po ich szkole a najmłodszą od rana. Ty pewnie masz wyrzuty sumienia, że ona zajmuje się twoimi dziećmi, to jej nic przykrego nie powiesz, bo nie wypada, ale dusisz to w sobie. Teściowa czuje, że ma przewagę nad tobą ale także jej synem. Co to za gadanie do 40 letniego faceta, który siedzi przy komputerze i pracuje, zarabia na rodzinę, że za długo siedzi? Mnie się to nie mieści w głowie.
    Wywnioskowałam, że pracujesz jako nauczyciel matematyki. Czy jesteś w pracy bardziej zdecydowana i stanowcza?
    Próbuję sobie wyobrazić wasze życie, nawet rozumiem część decyzji ale chyba zabrnęliście za daleko w tym życiu z teściową. Ona jest jak bliski członek rodziny, to znaczy u was w małżeństwie jest mama, tata, babcia i troje dzieci. To jest wasz dom. Ty ciągle mówisz o teściowej jak o partnerze. U was w domu są trzy osoby dorosłe i troje dzieci. Myślę, że za długo to trwa i obawiam się, że nawet przeprowadzka za dwa lata nic nie da. Obym się myliła, bo życzę Ci dobrze i chciałabym, żebyście byli szczęśliwi.
  • 26.08.17, 09:11
    Jeśli dzieci nie zostały zaproszone to może niech zostaną z tatą a Ty na wesele mogłabyś sama pojechać i nie martwić się w jaki sposób babcia się nimi zajmuje i czy gach babci nie jest przypadkiem pedofilem.
  • 26.08.17, 08:51
    koronka2012 napisała:

    > -ludzie tra
    > ktują nas tak, jak pozwalamy się traktować.

    Zgadzam się. Ale powiedzcie mi, bo nie znam się na ludziach i na psychologii. Dlaczego dorosła i wykształcona kobieta, matka 3 dzieci, pracująca, zarabiająca, tak pozwala się traktować? Dlaczego czuje się gorsza? Czy w pracy też by na to pozwoliła, aby przez 12 lat ktoś ją tak traktował? Dlaczego nigdy nie chciała mieć własnego domu z mężem i dziećmi tylko mieszka z teściową, którą dodatkowo utrzymuje?
  • 26.08.17, 09:52
    Bo było jej wygodnie i czerpała z tego takie same korzyści jak teściowa. Przede wszystkim policz ile kosztowałaby opiekunka dla trójki dzieci (brat płaci za dwójkę + sporadycznie trzecie 2 tysiące miesięcznie) przez te wszystkie lata. Mamaani wychodząc za mąż pewnie nie miała większych oszczędności a pensja początkującego nauczyciela nie pokryłaby nawet części kosztów wynajmu mieszkania a tu "dostała pół domu". Mogła spokojnie zająć się pracą bo dziecko miało zapewnioną opiekę. Czy gdyby wynajęli dom z ogrodem to nie kosiliby przez 10 lat trawy? Właściciel przychodziłby im kosić? Dlaczego traktują to jakiś "odrobek" a nie dbanie o miejsce w którym się mieszka. Rok temu wynajmowałam z rodziną część domu i normalnie zamiatałam podwórko, na którym bawiły się dzieci i odśnieżałam kiedy spadł śnieg. A rachunki? Naprawdę tyle samo wody, prądu czy gazu zużywa duża rodzina co jedna starsza osoba? To miły gest, że syn płaci te rachunki ale to naprawdę niespecjalnie uszczupla ich budżet. Wszyscy znajomi, których dziećmi zajmują się dziadkowie strasznie na nich narzekają ale jakoś nie są skorzy uszczuplić swojego budżetu na nianię. Ale zrzędzenie i drobne uszczypliwości dnia codziennego narastają, rosną pretensje. A potem to już lawina nie do zatrzymania. I dobrze, że autorka chce się ratować ale "wina" nie leży tylko po jednej stronie. Autorka nie docenia teściowej wcale (pilnuje dzieci TYLKO kiedy jest w pracy a jest ich przecież troje!)
  • 26.08.17, 10:23
    Nie pracuje w szkole. Skonczylam matematyke ale nie jestem nauczycielem.
  • 26.08.17, 10:37
    Przepraszam. rzeczywiście nigdzie nie pisałaś, że jesteś nauczycielem. Czyli nie będzie Cię 60 godzin tygodniowo plus dojazdy? Naprawdę nie masz za dziękować teściowej.
  • 26.08.17, 10:49
    Dwa dni w tygodniu bede wozic do opiekunki i dodatkowo placic tesciowej. Mysle ze to uczciwe. Dziekuje za slowa krytyki. Tobie i wszystkim innym. Daja mi one wiele do myslenia chociaz ciezko mi sie je czyta. Mysle ze czas juz zakonczyc moj watek. Nie chce wiecej pisac. Jeszcze raz wszystkim dziekuje
  • 26.08.17, 11:24
    Z ciekawości zapytam gdzie pracujesz i gdzie masz 1,5 etatu. Tak ogólnie pytam, nie o adres :)
    W biurze na przykład, jesteś księgową czy coś w tym stylu?
  • 26.08.17, 11:19
    Ok, może źle wywnioskowałam. Miałam wrażenie, że masz teraz dużo wolnego czasu i to 1,5 etatu przez rok. Jestem nauczycielką, miałam często 1,5 etatu więc się zasugerowałam, fakt że nic takiego nie pisałaś. Po prostu chyba w innym zawodzie nie można narzucić 1,5 etatu, zresztą nauczycielom raczej też nie, chyba że zastępstwo na rok. No ale ok, przepraszam.
  • 26.08.17, 11:42
    Nie chce pisac gdzie pracuje. Mam teraz urlop
  • 26.08.17, 11:50
    Ok, tak tylko pytałam ze względu na 1,5 etatu. Nieważne. Powodzenia :), trzymaj się.
  • 26.10.17, 10:14
    Ale co za problem, ze Tesiowa bedzie z jej fagasem? Bedzie wiecej opiekunow dla dzieci. Co on pedofil jakis???
  • 25.08.17, 17:05
    Jest taka opinia, że środkowe dziecko może cierpieć na brak uwagi rodziców.
    1. jakiś czas było jedynakiem,
    3.najmłodsze-słodziak też uwagę wyszarpie krzykiem albo śmiechem i nieporadnością
    I to środkowe dziecko jest bardziej łase na głaski.
    Być może córka woła o Twoją uwagę, nawet tą laurką dla taty i babci;)
  • 25.08.17, 17:43
    Moja opinia jest taka, że niezrównoważona psychicznie babcia z premedytacją ryje środkowej wnuczce mózg. Córka jakoś nigdy dotąd się na ten rzekomy brak uwagi nie skarżyła. I nagle w ciągu 24 godzin od histerycznej jazdy babki spowodowanej paplaniem wnuczki o tapecie w jej nowym pokoju, córka skarży się matce, że ta za mało się nią zajmuje. Serio? Siedmiolatka przyszła do matki i powiedziała "za mało się mna zajmujesz"? Czy też powtórzyła toczka w toczkę to, co nagadała jej rąbnięta babcia?
  • 25.08.17, 18:20
    Ja wróżę;) że brak zgody matki na prośbę córki, żeby pozwoliła jej z nią spać.
    Zauważ autorka została z najstarszą i najmłodszą w domu. Średnia poszła spacerować z babką. I wieczorem chciała spać znowóż z matką w jednym łóżku. Matka jej odmówiła. To kara musi być;)


  • 25.08.17, 20:21
    Nie bardzo rozumiem twoją wypowiedź. Babcia poszła na spacer ze średnią, bo może spacery z najstarszą i najmłodszą ją nie intersują. Najmłodsza jest totalnie niekumata, a najstarsza miała już spięcia z babką na tle jej jazd. Siedmiolatką natomiast bardzo łatwo manipulować, co pięknie wyszło w praniu.
    I naprawdę sugerujesz, że mama nie chciała spać z córką za karę za jej spacer z babcią? Czy to była ironia?
  • 25.08.17, 20:53
    Nieporozumienie;) 7latka ukarała matkę za brak zgody na drugą nockę w łóżku z matką.
    Poza tym ja z automatu upomniałabym się o laurkę dla siebie. Że taka piękna i ja też chce taką:)
    Wtedy byłaby rozmowa, wyjaśnienie o co chodzi, dlaczego dla mamy nie ma laurki, czy średnia jest pogniewana o coś?
    No i wątek zatytuowany Babcia...przeciwko rodzicom, a tata laurkę dostał, razem z babcią;)
  • 26.08.17, 07:12
    Tata dostal laurke bo akurat chwilowo babcia tate toleruje. To ja jestem teraz najgorsza bo postawilam na swoim i budujemy dom. Babcia dziala na zasadzie tonący brzytwy sie chwyta. Ostatnio nie odzywala sie do meza od wrzesnia do maja, nic ani slowa, tylko dlatego ze podczas tej jednej jedynej klotni stanal po mojej stronie. Wczesniej przemurowywal kominy na domu tzn rozwalil i wybudowal nowe,za to nie odzywala sie 3 miesiace. I tak ciagle sie do niego nie odzywa , ze "siedzi przy komputerze i nic nie robi" (przypomne ze pracuje w korporacji i czesto przynosi prace do domu), ze przygotowal jej drewno w poniedzialek a ona chciala w sobote,ze jedziemy na działkę a tu tyyyyyle roboty , ze chciala mu zrobić kawe a on nie cchcial teraz tylko powiedzial ze jak ja wroce ze sklepu to wypije wtedy itp,itd. W ogole traktuje go jak odpad atomowy a drugiego syna jak cielca ze zlota
  • 26.08.17, 08:21
    jak widzę niczego nie zrozumiałaś z tego, co ci ludzie w tym wątku pisali

    jest tak, jak podejrzewałam: ty wcale nie chcesz uwolnić się emocjonalnie od swojej teściowej
  • 26.08.17, 09:05
    Jak to nie chce??? Przeciez dom buduje
  • 26.08.17, 09:14
    Dom buduje ale na Twojej działce, którą od rodziców dostałaś Ty a co za tym idzie Ty będziesz tam rządzić i tesciową stamtąd pognać jeśli zajdzie taka potrzeba. Ona się tego boi.
  • 26.08.17, 09:16
    Ok, pewnie. Ale mieszkacie u teściowej już 12 lat. Macie dziwne relacje. Teściowa ma nad wami jakąś dziwną władzę, której nie pojmuję. Wasze dzieci nie znają innego modelu rodziny, jest mama, tata i babcia, a babcia jest ciągle zła i kłóci się z tatą i mamą. Zła mama nie chce już mieszkać z babcią i zostawi ją w dużym domu samą, biedą i samotną. Taki obraz mają dzieci.
    Mamoani, ja ci naprawdę dobrze życzę i mam nadzieję, że wam się ułoży ale naprawdę nie mogę pojąć, dlaczego tak się pozwalasz traktować. No nie pojmuję. A te dwa lata to mnóstwo czasu i teściowa może jeszcze pokazać na co ją stać. Oczywiście że wam tego nie życzę.
  • 26.08.17, 09:42
    mamaani111 napisała:

    > Jak to nie chce??? Przeciez dom buduje

    dom nie ma z tym nic wspólnego
    widać przecież gołym okiem, że jedyny temat, jaki cię kręci to twoja teściowa


  • 26.08.17, 10:01
    To działka jest tylko Twoja? Mąż nie jest współwłaścicielem?
  • 26.08.17, 12:38
    wagonetka napisał(a):

    > jak widzę niczego nie zrozumiałaś z tego, co ci ludzie w tym wątku pisali
    >
    > jest tak, jak podejrzewałam: ty wcale nie chcesz uwolnić się emocjonalnie od sw
    > ojej teściowej

    Ja obstawiam, że za jakiś czas mamaani wróci się pożalić, bo przeprowadzili się do włąsnego domu, a teściowa rządzi i tam. A mamaani tylko czeka, żeby mąż wrócił z pracy i coś teściowej powiedział. Nic się nie zmieni oprócz miejsca akcji.
  • 26.08.17, 12:55
    A ja myślę że wtedy właśnie dopiero da popalić nieokrzesanej teściowej.
  • 28.08.17, 11:32
    Barbaro, a moze Ty byś opisała swoją historie? Jesli nie chceszsie wcinać w ten wątek to mogłabyś założyć własny. Jestem pewna że forumowicze mogliby Ci wiele podpowiedzieć.
  • 28.08.17, 21:33
    Gdyby potrafila to zrobić juz dawno by to zrobila, z korzyścią dla wszystkich domowników, jednak strach jest silniejszy i nie pozwala działać, starcza jedynie na poskarzenie sie mężowi.
  • 23.10.17, 15:07
    Zapisalam sie na terapie do psychologa, wizyta 6 listopada.
  • 23.10.17, 15:10
    Przepraszam ze wrocilam do tego watku i odgrzewam go jak kotleta ale w domu znow piekło ( 1.5 miesiaca bylo jako tako) a do 6 listopada jeszcze daleko
  • 23.10.17, 20:07
    mamaani111 napisała:

    > Przepraszam ze wrocilam do tego watku i odgrzewam go jak kotleta ale w domu zno
    > w piekło ( 1.5 miesiaca bylo jako tako) a do 6 listopada jeszcze daleko


    To nic, że odgrzewasz. To chyba nawet dobrze. Ja czekam co z Tobą będzie dalej - dobrze gdybyś napisała jak terapia i co się wydarza na bieżąco.
  • 23.10.17, 20:38
    Obecnie tesciowa sie do mnie nie odzywa. Wini mnie za to ze sie budujemy. Poza tym maz wyjechal w delegacje na tydzien. Nie raz tak wyjezdza. Odkad sie ze mna ozenil zawsze dzwoni wtedy do mnie a nie do mamy. No i teraz wyciagnela ten argument ,ze nastawilam mojego meza przeciwko matce,bo wczesniej zawsze dzwonil
  • 23.10.17, 21:08
    Ona jest chora psychicznie i dlatego nie bierz tego co mówi do siebie. Słowa wariata sa naprawde nieracjonalne i nic niewarte. Kobieta powinna leczyć sie u psychiatry, a wy powinniście stamtąd uciekać jak najszybciej, z uwagi na dzieci.
  • 23.10.17, 21:20
    Jak ma gadać głupoty to chyba lepiej że się nie odzywa.
    Zazdrosna jest, że mąż dzwoni do żony... Zapewne w jej mniemaniu powinien najpierw zadzwonić do niej i zapytać czy może z Tobą porozmawiać. Musi pojąć że żona dla męża zawsze będzie najważniejszą kobietą.
  • 23.10.17, 21:33
    Jak wyciągnęła ten argument jesli sie nie odzywa?
  • 23.10.17, 21:53
    Wczesniej zdążyła mi wychlipać a potem zamilkła. Tylko sprzata jak najeta i śpiewa przy tym piesni koscielne :)
  • 23.10.17, 22:06
    W ten sposób pozbywa sie stresu, niech chociaż sprząta skoro nie widzi potrzeby leczenia sie.
  • 23.10.17, 22:14
    Przepraszam za sarkazm ale plakalam cale przedpoludnie, bałam sie wrocic do domu ze znow uslysze cos przykrego i teraz potrzebowalam odreagowac. Nie leczy sie bo po pierwsze to ujma na honorze, co by ludzie ze wsi powiedzieli, bo drugie uwaza ze to ja i maz mamy cos nie halo. Pod koniec wakacji przystartowala do mnie zeby go wyslac do psychiatry bo sie do brata nie odzywa i ze pewnie ktos :) nim manipuluje. A do brata faktycznie malo mowi bo tak zostali przez nia wychowani. Jeden jest na piedestale a drugi to cyt. "beros". Cokolwiek by mij maz powiedzial w dyskusji zaraz brat z mama go wysmiewaja, nie daj boze jakby zażartowal z brata. Kiedys tak zrobil na urodzinach naszej corki to sie tesciowa wydarla na niego przy gosciach. Moi rodzice byli zbulwersowani i od tego czasu nie chca nas odwiedzac
  • 24.10.17, 07:45
    Dzisiaj mi sie chyba nie upiecze. Wczoraj sie nie odzywala a dzisiaj zyga od rana wiec pewnie mnie wypucuje po powrocie. U mnie w domu jak sie gdzies wychodzi z domu to sie mowi pa, na razie i nie przejdzie mi przez gardlo "zostan z Bogiem" . a dzisiaj wychodze a ona na caly glos wycedzila "Boze cie prowadz" chociaz ja nic jej nie powiedzialam wychodzac nawet pa. Chce mnie wychowac na starosc
  • 24.10.17, 10:47
    Moja teściowa też miała takie akcje. Teraz jak tak piszesz to trochę jakbym o swojej czytała.
    Dziś w ogóle się z nią nie widuję, nie jeżdżę nawet w urodziny, święta itp. Mój zapas wytrzymałości psychicznej dawno się skończył, a tak w ogóle dlaczego miałabym go marnować na kogoś, kogo celem jest niszczenie mnie???
    Mąż jeździ sam z dziećmi, ja wtedy mam czas dla siebie.
    Pilnuj tej budowy jak oka w głowie.
  • 24.10.17, 13:22
    "Dzisiaj mi sie chyba nie upiecze."

    Tzn co Ci zrobi tesciowa? Opie... Cie a Ty sie poplaczesz i jak zwykle ? Czy Ty sie w koncu chociaż jedyny raz postawiłaś teściowej ? Czy Twoj mąż sie kiedykolwiek jej przeciwstawił?
  • 24.10.17, 16:13
    A może tak dla jaj na powitanie w progu zaśpiewaj jej wesoło i uroczyście "Chwala na wysokosci Bogu..."a mama niech odśpiewa resztę. Jeśli jest religijna to możesz zawsze odwoływać się do wiary. Nie podoba Ci się, że obraża sie na Ciebie albo że obraża Ciebie podpytaj subtelnie "A co by na to Bóg powiedział?"
  • 24.10.17, 18:39
    Przestań z ta "mama" barbra, bo w tej sytuacji to mocno niestosowne. Z teściowej taka mama autorki wątku jak ze mnie sruba na okręcie...
  • 24.10.17, 19:10
    He, he, masz rację ale zakładam, że tak właśnie zwraca się do teściowej chociaż ja przez długie lata mówiłam "pani"a mój małżonek do tej pory mojej mamie mówi "pani".
  • 25.10.17, 00:07
    "He, he, masz rację ale zakładam, że tak właśnie zwraca się do teściowej chociaż ja przez długie lata mówiłam "pani"a mój małżonek do tej pory mojej mamie mówi "pani".

    A jak matka i tesciowa zwracały sie do Was? Bo założę sie ze Wy mówiliście " pani" a one do Was na " ty". I w tym to juz nieczęsto złego nie widzieliście. Skoro tesciowa Ci siekiera groziła to raczej nie nazywała Cie " panią".

    Przy czym zgadzam sie ze nazywanie chamskiej teściowej " mamą" jest zwyczajnie obrzydliwe.
  • 24.10.17, 16:44
    Co znaczy "zygać od rana"? Po co tak się przejmujesz każdą pie...łą, którą powie teściowa? Naprawdę to co ona powiedziała kiedy wychodziłaś z domu to taaaaki problem, że trzeba to przeżywać cały dzień? Obie jesteście siebie warte, obydwie nakręcacie się nawzajem.
  • 24.10.17, 16:56
    Ale na tym właśnie polega toksyczne uwikłanie. Wszystko, absolutnie wszystko kręci się wokół tej toksycznej relacji i tak, głupia odzywka teściowej z rana jak najbardziej będzie czymś, co synowa będzie rozkminiać przez resztę dnia, a może i tygodnia. Osobom nieuwikłanym taka postawa nie mieści się w głowach, ale faktem jest, że tak to niestety u autorki wątku wygląda. Tu potrzebna jest długoletnia terapia OBOK obowiązkowej wyprowadzki, bo jak już wcześniej pisałam, fizyczna separacja nie rozwiąże problemu, gdy problem de facto leży w głowie i postawie autorki. Obstawiam, że nawet, gdyby teściowa zrealizowała swoją groźbę i doznała dziś zejścia śmiertelnego, autorka wątku nadal tkwiłaby z toksycznej relacji z tą kobietą.
  • 25.10.17, 00:16
    Autorka dopiero za jakis czas ( 2 lata?) przeprowadzi sie tak zexbedzie mieszkała niedaleko od teściowej. Wot wsio. Tesciowa siedzi w glówie Autorki i ona ja zabierze do nowego domu. I nadal bedzie myślała o tym co powiedziała tesciowa, bedzie sie zadręczała tym ze tesciowa jest obrażona itd.
    To tylko dobry psycholog jest w stanie zmienić a nie my, zwykli forumowicze.

    Mnie w każdym razie ten problem przerasta.
  • 25.10.17, 05:58
    Dlatego jestem umowiona na wizyte do psychologa 6 listopada. Chce sie jej pozbyc ze swojej głowy
  • 25.10.17, 21:17
    "dzisiaj wychodze a ona na caly glos wycedzila "Boze cie prowadz" chociaz ja nic jej nie powiedzialam wychodzac nawet pa. Chce mnie wychowac na starosc "

    Odzywka dziwna, ale czemu odbierasz ją jako wytyczne do zmiany dla siebie? Czy w każdej sytuacji gdy ktoś postępuje odmiennie czujesz przymus nagięcia się czy tylko wobec niektórych osób?
  • 26.10.17, 17:25
    Przeczytałam Twój cały wątek i mam wrażenie, że opisujesz moje życie z teściową w tle. Moja też miała takie "odpały" tylko większego kalibru. Ciągle mi "siedziała" w głowie, a ja myślałam, że jak się lepiej postaram, to ona się zmieni i doceni. Dotarło w końcu do mnie, że nie mam na to żadnego wpływu, bo ona tego nie chce i nie ma powodu, żeby to zrobić. Teściowa dowartościowywała się moim kosztem i uzupełniała swoje braki - czuła się lepsza. Poprzestawiałam w swojej głowie moje myślenie o niej i zaczęłam żyć swoim życiem i mojej rodziny. Priorytetem było jak najszybsze wyprowadzenie się i całkowita niezależność. Przestałam dbać o dobrostan tej zaburzonej kobiety. Pozostawiłam jej wolność wyboru - chcesz mieć z nami kontakt , to traktuj nas jak dorosłych i wolnych ludzi. Nasze dzieci też wychowywały się z dziadkami i były z nimi zżyte. Po czasie dziękowały nam, że wyprowadziliśmy się od tych toksyków. Taka babcia potrafi wyrządzić wiele szkód w umysłach małych dzieci i dlatego trzeba je chronić przed taką babcią. Nie tłumacz dzieciom idiotyzmów teściowej tylko nazywaj rzeczy po imieniu stosując zrozumiałe dla nich słowa. Z czasem same podejmą decyzję czy utrzymywać kontakty z taką babcią. Moje, dorosłe już dzieci unikają kontaktów z zaburzona babcią, nie odbierają od niej telefonów. Nie wniosła w ich życie nic dobrego.
    Popracuj nad swoją niezależnością i asertywnością i zacznij stawiać granice tej kobiecie. Odpowiedz sobie na pytanie: co ona może Tobie zrobić i co się stanie, jak przestaniesz jej ulegać. Sądzę, że nic. Czy ta starsza i słabsza kobieta może wyrządzić Tobie jakąś krzywdę - nie sądzę. Nie będzie chciała pilnować Twoich dzieci - nie musi i zaangażuj swojego męża do rozwiązania tego problemu - to są także jego dzieci i on też jest za to odpowiedzialny. Teściowa będzie wymownie milczeć lub stosować głupie odzywki - olej to, to nie Twój problem, to ona ma problemy emocjonalne. Trudne, ale wykonalne (przerabiałam to). Traktuj ją jak osobę zaburzoną. Spójrz na to z boku. Pomyśl, co byś powiedziała przyjaciółce, gdyby miała taki problem.
  • 23.10.17, 18:50
    mamaani111 napisała:

    > Zapisalam sie na terapie do psychologa, wizyta 6 listopada.

    Gratuluję! Czytałam Twoją historię i tak szczerze mówiąc to wątpiłam czy się uwolnisz. Te dwie przełożone przeprowadzki, to odkładanie rozwiązania problemu na za 2 lata. Jakbyś nie żyła dziś tylko gdzieś tam w przyszłości która nigdy nie nadchodzi tylko ciągle ucieka do przodu.

    Cieszę się że zrobisz coś już teraz. Przykro się czytało bo problem nie dotyczy już tylko Ciebie, ale też Twoich dzieci, a one przecież biorą przykład z tego co widzą. Nie funduj im takiego obciążenia na starcie, sama widzisz jak ciężko żyć bez asertywności. Powodzenia!
  • 26.10.17, 10:12
    Ale masz Tesiowoa manipulantke. Wspolczuje.
    Co robic? Nie ulegac jej, dziecku tlumaczyc, ze babcia tak mowi, bo jest smutna. A tEsciowej, ze ebdziecie ja odwiedzc i ona was. Jesli ona nie ma zycia poza Wami to jest jej ciezko pogodzic sie z tym, ze sie wyprowadzacie.
    I badz pewna, ze corka sie od Ciebie nie odwroci. To ty jestes jej matka i osoba najwazniejsza na swiecie, choc moze czasami tak ci sie nie wydawac. Wiecej pewnosci siebie.
  • 08.11.17, 15:28
    No to byłam u pani psycholog. Balam sie ze nie bede w stanie wydusic z siebie ani slowa ale pani psycholog potrafila sprawic jednym pytaniem ze lawina ruszyła. Zapytala tylko z troska w glosie " Jak sie pani dzisiaj czuje". Rozryczalam sie i wyrzucilam z siebie wszystko co nagromadzilo sie we mnie przez 12 lat. Dowiedzialam sie wlasciwie tego samego co uslyszalam od Was : ze musze zaczac stawiac granice juz teraz, ze cokolwiek nie zrobimy ile zachcianek nie spelnimy i tak NIGDY tesciowej nie zadowolimy. Pani psycholog radzi zabrac ja do psychiatry poniewaz powinna sie leczyc, powinna dostac leki uspokajajace i przecidepresyjne bo ma straszne lęki, chce zeby wszyscy interesowali sie tylko nia, ze zachowuje sie jak dziecko ktore chce na siebie zwrocic uwage. I ze nie robimy absolutnie NIC zlego chcac sie wyprowadzic, ze sie budujemy i ze MUSIMY sie wyprowadzic dla naszego dobra. Mowila tez ze po naszej wyprowadzce na pewno sie obrazi ,nie wiadomo czy na miesiac czy na zawsze ale zrobi to na pewno ale mamy sie tym nie przejmowac. Normalna matka powinna sie cieszyc ze jej dzieci tak sobie dobrze radza a nie odbierac tego w kategoriach porazki. Powinna byc dumna. Na kolejny atak histerii pani psycholog radzi wezwac karetke. Bo wtedy obejrzy ja psychiatra. Na to nie wiem czy sie zdecyduje..... Moze kiedys. W kazdym razie ide jeszcze do tej pani za 3 tygodnie