Dodaj do ulubionych

Kontakty z dzieckiem

01.09.17, 14:32
Dzień dobry. Podczytuję Was od dłuższego czasu, do napisania skłonił mnie wątek o opiece naprzemiennej.
Moja sytuacja jest zupełnie inna od sytuacji autora wątku.
Wychowuję sama 22 miesięczne dziecko z nieformalnego związku. Ojciec dziecka mieszka nieco 100km od nas. Przyjeżdża raz lub dwa razy w miesiącu. Zawsze to ja nalegam i dopytuję kiedy przyjedzie. Zawsze słyszę, że nie wie, że ma dużo pracy, że musi sprzątać w domu, pomóc matce na działce, zawieźć siostrzeńca na zawody itp.
Było tak zawsze. Przed urodzeniem dziecka też. Dziwny to był związek. Poznaliśmy się przez internet.
Nigdy razem nie mieszkaliśmy. On mieszka z matką, ja z rodzicami. To był mój pierwszy poważny związek. Nigdy nie byłam akceptowana przez jego rodzinę. Spotykając się ze mną nie był dla nich dyspozycyjny.
Nigdy nie byłam dla niego priorytetem.
Ani jego matka, ani siostra nie widziały dotychczas dziecka. Nie zadzwoniły np.do mnie po porodzie. Nie chciały przyjechać na roczek. Nigdy nic dziecku nie kupiły. Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi mi o jakieś prezenty ale o cokolwiek, jajko niespodziankę na Mikołaja.
Beznadziejnie się z tym czuję. Chciałabym żeby syn poznał drugą babcię. Wg ojca dziecka to moja wina. To ja powinnam jechać do nich z dzieckiem. Tylko, że syn jest wcześniakiem, ja będąc w ciąży 2 miesiące leżałam w szpitalu. Urodził się, nadeszła zima, było mnóstwo wizyt lekarskich, rok czasu był rehabilitowany. Co tydzień dojeżdżaliśmy na zabiegi, plus 3xdziennie rehabilitowałam ja. Ojciec dziecka czasami przyjeżdżał i nas zawoził. Robił to z przymusu bo wg niego to ja (!!!!) wymyśliłam dziecku choroby. Gdy tu był i dzwonił do swojej matki, ona nigdy nie zapytała o wnuczka. Pytała jaka jest pogoda :-(
Po porodzie miałam depresję. Spędziłam z dzieckiem w szpitalu kolejny miesiąc. Nie miałam w ojcu dziecka żadnego wsparcia. Potrafił zadzwonić do ordynator oddziału z pytaniem, czy jego przyjazd jest konieczny bo ja go o to męczę.
On taki jest. Zimny, chłodny, obojętny. Tyle, że obojętny wobec mnie i dziecka... Bo potrafi nie przyjechać tutaj bo siostrzeńcowi będzie przykro jeżeli gdzieś go nie zawiezie...
Moje relacje z nim są coraz gorsze włączając groźby, agresję słowną i fizyczną. Jestem ponoć bardziej roszczeniowa, chcę więcej przyjazdów, telefonów i zaangażowania. Czepiam się, jestem zbyt dosłowna. Traktuję wszystko poważnie. Cytuję: powiedziałem, że zadzwonię później ale to nie znaczy, że dzisiaj. Te słowa najbardziej mi do niego pasują.
Dwa miesiące temu syn był w szpitalu. Ojciec dziecka przyjechał do nas wieczorem a obiecywał, że przyjedzie rano. Wcześniej podjechał do mojego domu po rzeczy dla dziecka, zjadł obiad. Ja od 3 dni nie spałam, byłam potwornie zmęczona, myślałam, że ponosi synka na rękach, że chwilę odpocznę. A on wszedł i pyta gdzie czajnik bo napiłby się herbatki.
Szlag mnie trafił.
Napiszcie, że przesadzam bo ja już wariuję od natłoku myśli...
On mówi, że będzie się interesował i zajmował dzieckiem jak dziecko będzie mieszkało u niego.
Mówi, że z matką lepiej się zajmą dzieckiem. Ewentualnie, że nie dzwoni i nie przyjeżdża bo nie ma ochoty mnie słyszeć. Nie mamy nic ustalonego sądownie, ani alimentów, ani kontaktów.
Dziecko lubi tatę. Lubi te przyjazdy. Ja chcę żeby synek wiedział, że ma ojca. Od początku mówię mu o tacie, pokazuję zdjęcia. Pierwszym słowem jakie powiedział było tata. Gdy idziemy w trójkę na spacer, buzia mu się nie zamyka. Ciągle tylko tataaaa! i pokazuje tacie wszystko paluszkiem. Dotychczas było tak, że mimo nieobecności tata był obecny w naszym życiu. Czasem dzwonił rano przed pracą, wieczorem przed zaśnięciem, my ze spacerów do niego. Codziennie był telefon. Wiadomo, że dziecko z nim nie rozmawiało jak dorosły z dorosłym. Widział na ekranie twarz taty, tamten o coś go pytał typu: byłeś w sklepie, co kupiłeś, synek odpowiadał.
No i właśnie tu jest problem. Te telefony były tylko wtedy gdy byłam miła i nie wypominałam niedotrzymania słowa.
Dziecko się przyzwyczaiło, aktualnie ojciec dziecka jest na mnie obrażony i milczy od ponad 3 tygodni.
Ja wyszłam z założenia, że po raz pierwszy w życiu nie będę pytać i prosić o przyjazd. Nie chcę słuchać, że on ma swoje życie. Wg niego dziecko jest za małe, nie rozumie, nie ma poczucia czasu, nie wie czy minął tydzień czy miesiąc. Nie podobają mi się teksty typu: niech się przyzwyczaja, że nie jest pępkiem świata.
Rozpisałam się okrutnie, wiem. Uff, co za ulga, wyrzucić to z siebie.
Doradźcie, proszę, co robić.
Chodzi mi o dobro dziecka.
Co robić żeby ono jak najmniej odczuło tę beznadziejną sytuację? Co robić żeby czuło się kochane przez tatę? Żeby nie tęskniło? Serce mi pęka jak syn bierze do ręki telefon albo wychodzi na balkon i woła tatę :-(
I jeszcze jedno. Gdybym chciała uregulować kontakty sądownie, jak to wygląda przy niespełna 2 letnim dziecku? Czy ojciec może go zabrać na weekend do siebie?



Edytor zaawansowany
  • 01.09.17, 14:56
    Po pierwsze, ustał sądownie alimenty. Natychmiast.
    Po drugie, zastanów się jakim człowiekiem jest ojciec twojego dziecka. Nie jakim ty byś chciała żeby był. Tylko jakim faktycznie jest. Wiele napisałaś już powyżej. Przemocowy, zimny, egoistyczny, manipulant.
    Teraz się zastanów, czy chcesz żeby twoje dziecko miało takie wzorce rodzinne i na takiego samego człowieka wyrosło. Czy chcesz, żeby kobiety w swoim życiu traktował, jak jego ojciec traktuje ciebie.
    Nie wiem jaka masz historie rodzinna, jakim cudem wplatalas się w tak niezdrowy związek i ciagle w nim tkwisz, skąd ten pęd na "miłość taty", mimo faktów.
    Tkwisz w myśleniu życzeniowym. Ten facet się nie zmieni. I dziecko nie będzie czuło miłości tam gdzie jej nie ma. I na Boga, powstrzymuj się przed mówieniem dziecku, ze tatuś je kocha, bo tylko robisz mu wodę z mózgu, i w przyszłości będzie myślał, ze miłość tak ma wyglądać!
    Najlepsze co możesz zrobić to odciąć się od tego człowieka, umożliwiać mu kontakty z dzieckiem na tyle na ile on wykazuje chęć (pod warunkiem, ze nie ma przemocy itp.), zacząć własna terapie, żeby zrozumieć jak się wpakowałeś w coś takiego i jak uniknąć tego w przyszłości i wreszcie rozejrzeć się za właściwymi wzorcami męskości dla syna. Moze w rodzinie, moze u przyjaciół, moze kiedyś uda ci się stworzyć dobry związek, czego z całego serce ci życzę.
  • 01.09.17, 15:27
    Dziewczyno, czy jesteś pewna, że on nie jest żonaty?
    Czy jesteś pewna, że ci ludzie tam po drugiej stronie (matka, siostra(?)) w ogóle wiedzą, że ty i twój syn istniejecie?
  • 01.09.17, 19:31
    Ależ pan jest żonaty, z mamusia i siostra😃 przykra sytuacja ale z tego nic nie będzie, to jest facet zawlaszczony przez rodzinę i nienadajacy sie do związku małżeńskiego.
  • 01.09.17, 20:31
    Taka matka wychowuje sobie dzieci tak, aby lataly KOLO NIEJ jak satelity. Ten facet jest tak uwiklany w rodzinę pochodzenia, ze jedyne co ma do zaoferowania kobiecie spoza rodziny to agresja. Dla niego jego rodzina na cale życie jest jego rodzina pochodzenia. W taki właśnie sposob wychowują matki, które same reprezentują sobą najwyższy poziom egoizmu. Dzieci wychowują do korzystania dla samych siebie, nie dla innych obcych ludzi...Przykre ale niestety bardzo często się zdarzająca sytuacja.
  • 01.09.17, 21:24
    Bardzo kategoryczne zdanie na temat osoby, o której nic nie wiemy oprócz tego, że jest matką swego syna.
  • 02.09.17, 00:24
    moze facet uzywa argumentu 'musze pomoc mamusi i siostrze' by sie wykrecic od kontakow z parnerka, nawet nie ma calkowitej pewnosci ze powiedzial swojej matce o istnieniu wnuka, a ty juz strzelasz z armaty.
  • 01.09.17, 16:41
    Bardzo to smutne. Ale też uważam, że pan nie rokuje i im szybciej to sobie uświadomisz tym lepiej. Ja raczej radziłabym zebrać jakieś dowody (świadków, nagrania) tego, jak on Cię źle traktuje i starała się pozbawić go praw rodzicielskich (na wszelki wypadek, jakby chciał Ci zrobić jakiś głupi numer - to ze względu na te słowa, że on i jego mama lepiej by się zajęli dzieckiem), ewentualnie jakieś kontakty w Twojej obecności, poza tym oczywiście alimenty.
  • 02.09.17, 00:19
    Slusznie czy nie ale pan nawyrazniej czuje sie 'wrobiony' w dziecko a jego rodzina albo go w tym utwierdza albo nawet nie wie o istnieniu jego syna (masz pewnosc ze im o waszym istnieniu powiedzial?). Przede wszystkim powinnas uregulowac sytuacje prawna dziecka, wystapic do sadu o alimenty ale bez uznawania ojcostwa (inaczej dasz panu prawo do podejmowania decyzcji w sprawach dziecka np przedszkola, szkoly, lekarza, paszportu, co moze byc klopotliwe skoro pan faktycznie nie uczestniczy on w zyciu dziecka). Chyba nie masz co liczyc ze facet dorosnie do roli ojca, najlepiej zrobisz odcinajac sie emocjonalnie i fizycznie od niego, im mniej go bedzie w twoim i dziecka zyciu tym wieksze bedziecie miec szanse ze sobie jakos je ulozycie. On nawyrazniej nie jest emocjonalnie zwiazany ani z Toba ani z dzieckiem. Syn jest jeszcze bardzo maly dosc szybko i bezbolesnie zapomni 'tatusia' jezeli nie bedziesz o nim ciagle przypominac (raczej odrwacaj jego uwage od taty niz mu o nim opowiadaj) i to chyba bedzie lepsze niz emocje jakie fundujesz dziecku teraz, lepiej niech nie teskni za facetem, ktoremu nie zalezy na byciu ojcem.
  • 02.09.17, 10:31
    "On mieszka z matką, ja z rodzicami"

    Na to zwróciliście uwagę?
    Ile lat macie? Czy kiedykolwiek ustaliliście ze będziecie w związku, planowaliście wspólne zamieszkanie? Wg mnie kolejność jest taka ze najpierw ludzie mieszkają razem ( bez rodzicow) a potem pojawia sie dziecko chciane przez oboje.
    Czy Wy oboje chcieliście tego dziecka?
  • 02.09.17, 10:34
    Pamietacie ten wątek ?

    forum.gazeta.pl/forum/w,898,158427953,158427953,Jestem_w_matni_Nie_wiem_co_dalej_.html
  • 02.09.17, 11:53
    Z początku pomyślałam, że to nie możliwe, aby to była kontynuacja tamtej historii. Ale wiek dziecka by się zgadzał idealnie...
  • 02.09.17, 12:09
    W tamtym wątku nic nie było o siostrze wiec to chyba nie ta sama historia. Nie ta sama ale taka sama.

    "Było tak zawsze. Przed urodzeniem dziecka też. Dziwny to był związek. Poznaliśmy się przez internet."

    Ale w ciążę przez internet nie zaszłaś? Gdzieś sie spotykaliście skoro mieszkacie oboje z rodzicami? Czy to nie było tak ze on wpadał do Ciebie na niezobowiązujący seks wtedy gdy Twoich rodzicow nie było w domu? Mieliście kiedykolwiek wspólne plany na przyszlosc? Piszesz ze " tak było zawsze" . Tak tzn ze facet nie miał wobec Ciebie zadnych planów, nie chciał sie wiązać a Ty myślałaś ze sie zmieni jak na świat przyjdzie dziecko ?

    Jego nie zmienisz, nie zrobisz z niego kochającego ojca. Wystąp o alimenty, dziwi mnie ze jeszcze tego nie zrobiłaś.
  • 02.09.17, 14:23
    w tamtym watku oni jednak pomieszkiwali razem, Ci podobno nigdy.Ale to tez zwrocilo moja uwage- kazde przypiete do swojej rodziny pochodzenia, gdyby dziewczyna byla samodzielna i sama z dzieckiem pewnie juz 10 razy poznalaby kogos innego i stworzyla fajna rodzine,zamiast wisiec na swoich rodzicach i facecie ktorego stworzenie takiej rodziny nie interesuje.
    Na dzien dzisiejszy popieram ustalenie alimentow, kontaktow i ograniczenie mozliwosci podejmowania decyzji o dziecku przez ojca , bo moze to byc pretekst do manipulowania matka dziecka.
  • 02.09.17, 14:49
    Ciekawe czy autorka wątku jeszcze się odezwie, bo przy takim monumentalnym systemie zaprzeczeń duża szansa jest, że wszystko odrzuci i już się nie pojawi.
    Bo pytała, jak zrobić żeby dziecko miało super tatę, a nie co w swojej sytuacji powinna zrobić.
  • 02.09.17, 15:19
    Odezwę się. Czytam Wasze wpisy ale nie mam wolnej chwili żeby usiąść i na spokojnie odpisać. Sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana niż to, co napisałam. Poza tym trochę się boję oceny... Wyobrażam Was sobie jako kobiety z dużych miast, wykształcone, zaradne, z dobrą pracą, na pewno z dużym bagażem życiowych doświadczeń ale silne i wiedzące czego chcecie. Ja taka nie jestem...
    Dziękuję, że piszecie.
  • 02.09.17, 15:36
    jaka bys nie byla zaslugujesz na szczescie i Twoj syn, z tym panem to bedzie raczej o to ciezko.
  • 03.09.17, 17:50
    nawet jak sytuacja wczesniej byla skomplikowana to teraz jest raczej dosc oczywista, masz dziecko, musisz sie nim zajac a na ojca dziecka nie masz co liczyc, lepiej jezeli oboje i ty i dziecko o nim zapomnicie. Zajmij sie alimentami, i to juz, bo dziecku sa one potrzebe. Pan z pewnoscia nie bedzie zadowolony, chociaz paradoksalnie moze go to troche nauczy liczenia sie z twoja osoba, bo na razie robi tylko to co dla niego wygodne, nie traktujac ani ciebie ani dziecka w najmniejszym stopniu powaznie. Straj sie by dziecko zapomniala o 'tatusiu', moze jezeli to mozliwe zangazuj bardziej dziadka, z ktorym jak rozumiem maly mieszka, by stanowil dla niego namiastke 'tacierzynswa'?
  • 02.09.17, 15:07
    Tak, rzeczywiście, w tamtym wątku facet miał mieszkanie( kupione przez rodzicow), ona tam do niego przychodziła ( czy wręcz nachodziła go) i miała nadzieje ze dziecko to bedzie impuls ktory go popchnie do działania.

    Nic nie mozna zrobic zeby go zmusić do pokochania dziecka, zajmowania sie nim. Pozostaje ustalenie alimentów. Nie sadze zeby ten ojciec szukał pretekstów do manipulowania, raczej chce miec jak najmniej wspólnego z Autorka i ich wspólnym dzieckiem.
  • 02.09.17, 15:16
    szukac nie- ale wydaje mi sie byc czlowiekiem bez uczuc w stosunku do tego dziecka a z wieloma negatywnymi w stosunku do jego matki - jak mama dziecka " jest grzeczna" dzwoni do dziecka, a jak nie to milczy, moze nie dzis,ale kto wie czy kiedys nie bedzie probowac cos ugrac na matce dziecka kosztem dziecka.Wydaje mi sie ze im mniej bedzie mial do powiedzenia w sprawie tego dziecka tym bezpieczniej dla niego i tej kobiety.Obym sie mylila.
  • 02.09.17, 15:31
    W poście założycielskim sa tez wszystkie wyjaśnienia. Stanowisko faceta jest jasne : bedzie sie dzieckiem zajmował o ile bedzie mieszkało u niego ( u niego oznacza z nim i jego matka), on i jego matka lepiej sie zajmą dzieckiem niz Autorka i jej rodzice. Wariantu ze kiedykolwiek bedą mieszkać razem tzn on, Autorka i dziecko w ogóle nie bierze pod uwagę. Artykułuje wprost ze nie chce jej słyszeć i dlatego nie przyjeżdża. Informuje ją wprost że ma SWOJE ZYCIE. Czy mozna sie jaśniej wyrazić? Poza tym tak zawsze było, rownież przed urodzeniem dziecka..
    Ostatnie pytanie brzmi czy ojciec MOZE go zabrać do siebie ma weekend. Pewnie ze moze ale nie chce- wszak ma swoje życie.
  • 02.09.17, 15:47
    Ja nie wierzę, że opcja dziecka mieszkającego u ojca jest realna. Moim zdaniem to tylko takie gadanie.
    Ani razu nie zabrał dziecka do siebie, babka tak bardzo się tym dzieckiem interesuje, ze jeszcze oczy wlasnego wnuka nie widziała, a nagle rzuci wszystko i będzie zajmowała się dwulatkiem na pełen etat, bo przecież taki ojciec nie wiedziałby jak się nim zająć samodzielnie przez dwie godziny.
  • 02.09.17, 18:38
    Zawoalowany szantaż "jak będziesz ode wymagała zajmowania się dzieckiem, to ci je całkowicie odbiorę".
  • 07.09.17, 17:37
    mnie przypomniał się ten

    forum.gazeta.pl/forum/w,898,156426569,156426569,Mieszkanie_z_przyszla_tesciowa.html
  • 08.09.17, 00:20
    Oczywiście ze to ten wątek !!
  • 03.09.17, 16:21
    Jak wlasciwie doszli do tego ze dziecko pojawilo sie na swiecie? Nie chodzi o biologie bo to wiadomo ale dlaczego doszlo do tego? Dziwny zwiazek, nigdy razem nie mieszkaliscie, jego rodzina cie nie akceptowala, dla tego faceta nie bylas priorytetem ale pojawilo sie wasze dziecko. Co wami kierowalo? Co kierowalo toba?
    Na twoim miejscu przestalabym opowiadac temu dziecku o ojcu, przestalabym dzwonic i wymuszac spotkania dla dobra dziecka. Ten facet dziecka nie chce (czy w ogole chcial?) i nie ma sensu go zmuszac. Ustal w sadzie alimenty ale nie nalegaj na spotkania, chyba ze on sam bedzie zabiegal.
    Wspomnialas ze sytuacja jest bardziej skomplikowana, to moze rozwin.
    Mam jednak jakies wrazenie ze ty chyba bardzo chcialas byc w zwiazku i twoje oczekiwania nie pokrywaly sie z rzeczywostoscia.
  • 03.09.17, 18:20
    Przestań zabiegać o kontakty z ojcem, bo to nie ma żadnego sensu.
    Dziecko jest małe, szybko o nim zapomni, a im szybciej, tym lepiej.
    Mieć takiego ojca, który robi łaskę, że się pojawi, to lepiej nie mieć żadnego.
    Dasz sobie radę sama, bez niego. Po co ci ten strup na głowie i ciągła z nim szarpanina?
    To wcale dla dziecka dobre nie jest. Ważniejszy jest spokój i stabilizacja.
    Dlaczego ci zależy na tym, aby dziecko czuło sie kochane przez tatę, skoro tak nie jest?
    Dlaczego chcesz dziecko okłamywać? Dlaczego chcesz mu wmawiać, że tata go kocha, skoro go wcale nie kocha?
    Przecież tata, jak widać, ma go gdzieś.
    Musisz się z tym pogodzić, że on dobrym (ba, żadnym!) ojcem nigdy nie będzie.
    Nie zabiegaj o kontakty, bo tylko krzywdzisz tym swojego syna.
    Dziecko podrośnie i tylko problemy przez takiego tatę będziecie obydwoje mieli, bo tatuś go będzie buntował przeciwko tobie i opowiadał bujdy, że jakby mieszkał z nim, to by miał lepiej.

  • 04.09.17, 12:53
    Rozmnożyłaś się z "odpadem atomowym". Przykre, ale pan się nie zmieni. Na Twoim miejscu bym się cieszyła brakiem zainteresowania, przestała zabiegać o kontakty i dzięki temu wystąpiła o ograniczenie, a potem odebranie praw. Nie wiesz, czy za kilka lat panu lub jego rodzinie się nie odmieni i zechcą się zbliżyć do dziecka, jednocześnie utrudniając Ci życie. Możesz jeszcze kogoś poznać, przeprowadzić się za pracą, może zechcesz posłać dziecko do konkretnej szkoły. Może będzie potrzebna zgoda na leczenie, na leczenie poza Polską. A wtedy "tatuś" na złość się nie zgodzi. Tak naprawdę jesteś sama, jesteś samodzielną matką i dobrze by było ten stan potwierdzić także prawnie.
  • 08.09.17, 04:48
    Ojciec twojego dziecka jest jakiś niepoważny. Żaden sąd nie przyzna wyłącznej opieki nad dzieckiem osobie, która z własnej woli nie chce tego dziecka widywać. Facet miał 22 miesiące, żeby wykazać się jako ojciec. Jak to wyglądało, sama wiesz najlepiej. Nie daj więc się straszyć gnojowi, że ci dziecko odbierze, bo szanse na to są zerowe.
    Myślę, że czas spojrzeć prawdzie w oczy. Ten człowiek nie nadaje się ani na ojca, ani na partnera. Nie spisał się z żadnej z tych ról, a czasu miał przecież mnóstwo. Nie krzywdź więc swojego dziecka okłamując go i wmawiając mu, że ojciec go kocha i że mu zależy. Oceń tego mężczyznę po czynach. Po jego czynach, a nie swoich wyobrażeniach. Jaki obraz ci się wyłania? Czy tak zachowuje się kochający ojciec? Skup się na dziecku, a nie beznadziejnym człowieku, z którym to dziecko masz.
  • 08.09.17, 06:52
    Bergamotko, jeżeli pisałaś wcześniej pod nickiem Lukrecja, nie miej mi proszę za złe że wyciągnęłam ten stary wątek. Przeczytałam Twój wpis i od razu pomyślałam o Lukrecji, bo jej historia mocno wbiła mi się w pamięć z uwagi na toksyczną relację z partnerem.
    Jeśli to nie Ty, to przeczytaj wątek Lukrecji i rady jakie w nim padły. Dla dobra dziecka ureguluj sprawy formalne tj. alimenty i terminy kontaktów. Spróbuj zakończyć tę toksyczną relację (na poziomie emocjonalnym), bo krzywdzisz i siebie, i synka. Pytasz co zrobić, aby dziecko czuło się kochane przez tatę - otóż nic nie możesz zrobić, bo tata dziecka nie kocha, kocha wyłącznie swoją mamusię. Przecież on wprost mówi że "będzie się interesował i zajmował dzieckiem jak dziecko będzie mieszkało u niego, bo z matką lepiej się zajmą dzieckiem" - dziecko nie włączone do rodziny pochodzenia ojca nie otrzyma od "taty" czułości ani miłości. A chyba nie rozważasz przekazania "tatusiowi" i jego mamuni wyłącznej opieki nad dzieckiem. Nie okłamuj syna, na pytania "gdzie jest tata" odpowiadaj że nie wiesz.
    Utrzymywanie relacji z niedojrzałym, uwiązanym do mamusi facetem zatruwa Ci życie. Piszesz o agresji słownej i fizycznej, czyli jest bardzo źle. Jeżeli masz taką możliwość, poszukaj psychoterapii, która pomoże Ci odciąć się emocjonalnie od tego człowieka. Z tego co się orientuję, sąd może się zgodzić, aby ojciec zabierał dwulatka na weekendy, ale może się też nie zgodzić i wyznaczyć spotkania w mieszkaniu matki.
    A odnośnie lęku przed oceną: wszyscy mamy problemy, niektórzy tu o nich nie piszą, albo piszą pod kilkoma nickami (np. ja tak robię). Napisałaś na forum, to pierwszy krok, w większości są tu życzliwi ludzie i starają się jak najlepiej doradzić. Daj znać, jak Ci się układa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.