Dodaj do ulubionych

niesprawidliwy podzial majatku...

06.09.17, 11:12
Jest nas trojka rodzenstwa 2 braci i 1 siostra. Brat i siostra pokonczyli studia dziennie panstwowe i utrzymywani byli przez rodzicow ktorzy maja dobrze prosperujace gospodartwo rolne(oczywiscie pieniadze na studia mieli z mojej i ojca pracy po 1000 zl miesiecznie przez 5 lat). Ja jako ten najmlodszy od dzieciaka mialem mowione ze mam tam zostac. Na poczatku mi sie to nie podobalo bo chcialem robic co innego ale uleglem i po czasie spodobala mi sie ta praca. pracuje w nim od nastolatka czyli jakies 15 lat za dach nad glowa jedzenie rachunki itd. zadnej pensji nie mialem ale skoro mialem to wszystko dostac po latach to nie mialem o to pretensji i pracowalem nic nie mowiac. Siostra wyjechala za geanice zarobila na dom dostala dzialke i 50 tys zl znalazla dobra prace i zyje kilka km dalej. Brat skonczyl studia zyl i pracowal w duzym miescie 15 lat i przyjedzla na wies raz na 2 miesiace na weekend. Podsluchujac rozmowe dowiedizalem sie ze takze dostal juz od rodzicow 50 tys zl w gotowce.Ja w domu bylem od dziecka ponizany przez matke ze nic nie potrafie ze dwie lewe rece itp itd. a zawsze jak chcialem z domu wyprowadzic i isc do normalnej pracy skutecznie mnie od tego odwodzila. w miedzy czasie popadlem w dlugi hazardowe. Rodzice spacili za mnie 200 tys zl ale sam juz nie wie czy racji tego ze chcili mi pomoc czy z racji straty czesci ziemi przez brak splaty , obecnie od 3 lat nie gram. Moj brat w miedzy czasie ozenil sie i urodzil mu sie syn i nadal mieszkal w tym duzym miescie. Mi przed dlugami zostalo zapisane czesc ziemi na tzw premie mlodego rolnika. bylo to 75 tys zl pomocy z uni za ktore ojciec kupil maszyny. Po splace dlugow bez wachania oddalem cala zapisana mi wczesniej ziemie przez rodzicow warta 1 mln zl oraz te maszyny aby sie nie martwili ze znow narobie jakis dlugow. Za jakis czas poinforlwalem rodzicow ze moja zona jest w ciazy i od tego wszystko sie zaczelo. Brat nagle po 15 latach zapragnal wrocic z wielkiego miasta na wies i wyrazil chec prowadzenia gospodastrwa. Wszystko zostalo zalatwione doslownie w pol roku. jego przeprowadzka zalatwienie pracy dla jego zony przez moich rodzicow, przepisanie na niego calego pietrowego domu ,budynkow i ponad 1/3 ziemii. Dla mnie osobiscie to wyglada jak perfidne wykorzystnaie sytuacji ze wzgledu na moj wczensiejszy hazard i mysl ze kiedy moja corka sie urodzi przekupie ja moich rodzicow. JA sam osobiscie z racji tego ze narobilem dlugow zaproponowalem bardzo sprawiedliwi podzial majatku a wiec kazdemu po 1/3 po smierci gdzie uwazam ze i tak ja ten ktory mial tam zostac jestem najbardziej stratny poniewaz mialem dostac wszystko i miala to byc moja praca. Ziemia przez te wszystkie lata gdy ja tma pracowalem poszla bardzo mocno do gory z 20 tys za ha na 100 tys i zapewne moj brat doskonale o tym wie . Obecnie sama ziemia ktora posiadaja moi rodzice jest warta 3.5 milioony zlotych a budynki dom i park maszyn kolejny milion. Mozna powiedziec ze nic w poorowananiu z tym co przegralem. Ja z racji tego ze zdaje sobie sprawe czym jest hazard nie chce nic na siebie i zapaoronowalem przpeisanie tej 1/3 na moja corke. Brat ma w dupie to ze zabiera mi chleb i prace. Nie mam zadnego wyksztlacenia .Potrafie robic tylko w polu. On oczywiscie tego nie potrafi ale jak widac dla rodzicow to nie ma znaczenia bo twierdza ze sie nauczy On sobie zdobyl wyksztalcenie siedzial z dala od toksycznej matki ,wyfrunal z gniazda odlozyl sporo pieniedzy a teraz udaje dobrodusznego. Czuje sie naprawde bardzo mocno skrzywdzony i boje sie ze jak nie zareaguje to zostane z mala nagorda pocieszenia w postaci mieszkania za 150 tys zl a za kilka lat sie dowiem ze te 2/3 ziemi ktore sobie zostawili przepisali po cichu jemu umowa dozywocia w zamian za opieke. Nigdy z nim nie mialem dobry kontaktow pomimo ze jest 4 lata starszy nigdy mnie nie wspieral nie tratowla jak brata i zawsze uwazal za glaba bez szkoly. Nie rozmawiamy ze soba w ogole. Nie moge pojac jak rodzice mogli mu to przepisac znajac nasze relacje i ze moga sklocic nas wszystkich .Brat potrafil przyjechac i powiedziec ze nic tu nigdy nie robilem itp itd. Obecnie jest tutaj miesiac i juz snuje plany jak rozwinac gospodartwo gdzie ja bylem tutaj cale zycie nie moglem nic zrobic po swojemu . Z dnia na dzien rosnie do mnie nienawisc do nich. Kaza mi isc do pracy za 1500 zl bo nitk mi wiecej nie da i utrzymywac sie za to. Powiedzcie czy mam choc troche racji i moge sie czuc skrzywdzony bo w mojej ocenie to ja trace najwiecej nawet przy rownym podziale jaki sam zaproponowalem gdzie brat i siostra nie robili nic w gospodarstwie. kIEDY oni sobie jezdzili na wakacje to ja pracowalem a wakacje mialem w 80 procentach pod koniec sierpnia i to na maks 5 dni,owszem w zime mam sporo wolnego ale czy to moaja wina ze taka jest specyfika zawodu? Dopoki sie brat nie wtracil ojciec zgadzal sie na to zeby miec gospodarke na siebie a mi by dawal pieniadze jakbym potrzebowal dzieki czemu nie mialby stresu ze narobie jakis dlugow. szybko zmienil zdanie jak braciszek sie wtracil i zaczaleo byc mowione ze podziela na pol a sisotrze dadza gotowke. JA sam powiedizlem ze z racji tego co zorbilem chce tylko 1/3 na corke po ich smierci . Od czas gdy podjeli decyzje ze brat bedzie tutaj gospodarzyl ostanio przyszedlem do nich i mowie ze maja przepisac na corke moja czesc to mi powiedzieli ze nie dostane nawet 1/3. Mi nie chodzi o ten majatek tylko o sprawiedliwosc po prostu twierdze ze jezeli mi sie nie naalezy to takze nie nalezy sie mojemu bratu ktory chce sobie przyjsc na gotowe na rentowne gospodartwo gdzie dochod oscyluje w okolicach 100-150 tys rocznie na ktorym ja ciezko pracowalem. Ustawic sobie kilka pokolen bo jak nie wyjdzie zawsze mozna sprzedac albo wydzierzawic . Mam ochote odciac sie od nich i nigdy w zyciu ich nie spotkac. Mam mysli samobojcze od wielu lat ,jeszcze dlugo przed hazardem , juz 1 probe nieudana do ktorej sie ostatnio przyznalem na co slowa mojej matki na ta wiadomosc brzmialy doslownie tak: no widzisz nigdy nie robisz czegos do konca ,zawsze myslalem ze od hazardu nie spotka mnie juz nic gorszego powoli wycohdizlem na prosta a tu taka niespodzianka. Moj kochany braciszek jest wszytko na nie. ZACZAL stawiac rodzicom warunki pod jakimi moze tutaj przyjsc jakby im łaske robil. Oczyiwcie warunkami bylo wyprowadzka moja i kupienie mi malego mieszkania w bloku. Powiedzcie czy mam choc troche racji i moge czuc sie skrzywdzony? bo jak pytalem znajomych to mowili ze hazard owszem ciezka sprawa ale to powinno sie synowi pomoc a nie podejmowac decyzje po ktorych on znow moze do niego wrocic...
Edytor zaawansowany
  • 06.09.17, 11:47
    Idź do prawnika i dowiedz się jak można oszacować Twoją pracę przez 15 lat i z tymi wyliczeniami idź do rodziców.
    Niech spłaca Twoją pracę przez te lata i uciekaj od nich jak najdalej. Oni Cię wykorzystują i będą dalej.
    Niech dadzą Ci Twoją część a jak nie najmij się do pracy gdziekolwiek nawet na budowie, jak najdalej od nich.Wtedy Cię będą szanować. Też spróbuj skończyć szkołę a co czujesz się gorszy?
    Acha idź też na terapię. Rodzina zrobiła Ci krzywdę i dlatego uciekaj od nich jak najdalej..czasem rodzina wyznacza sobie kozła ofiarnego jako wentyl na wyrażenie swoich frustracji. Pomyśl też że rodzice mogą się bać że przegrasz majątek. Nie mają gwarancji że nie wrócisz do nałogu
  • 06.09.17, 12:07
    do ojca nic nie mam . to nie jest zly czlowiek tylko zmanipulowany i chcacy miec swiety spokoj a z racji tego co zrobilem o wiele latwiej jest mu taka decyzje podjac. Co do pieniedzy z te lata pracy to jak niby? rodzice splacili za mnie ogromna kwote no chyba ze to sie nie liczy? co do majatku ze sie moga bac owszem ja tez sie boje i dlatego kazalem przepisac na moja corke a nie na mnie lub zostawic sobie tak jak jest na siebie a ja bym na tym pracowal a pozniej najwzyzej na moje dzieci .
  • 06.09.17, 12:13
    lub gdy np po 10 latach odzyskali by zaufanie to dopiero na mnie.
  • 06.09.17, 13:52
    Przepisanie majątku hazardziście jest głupotą. Wcale sie nie dziwię, ze rodzice nie chcą tego zrobić.
  • 06.09.17, 14:21
    czytalas moj post? od poczatku mowilem rodzicom ze jezeli juz to na moja corke lub caly czas na nich a ja bede robil tma jak dotychczas. Sam im mowilem ze na siebie nic nie chce. Jkabym nie zdawal sobie sprawy z nalogu nie oddalbym im tego co mialem zapisane wczesniej. Chcialem byc fair jak widac bycie fair nie oplaca sie nawet we wlasnie rodzinie. Tu bardziej chodzi o to ze dostaje to brat ktory na to nie zasluzyl w dodatku przyszedl i nie ma kompletnie szacunku do mojej pracy. Twierdzi ze mi sie nic nie nalazy i nic tam nie robilem. To jest szczyt bezczelnosci. Hazardzista jestem od 5 lat .a mam 32 lata. do 27 roku nie mialem nic z tym wspolnego a i itka bylem ponizany przez toksyczna matke praktycznie od 6-7 klasy podstawowki. Rodzice nie musza przepisywac ziemi zeby isc na emeryture wystrczy umowa dzierzawy na 10 lat i wiedzieli o tym doskonale.
  • 07.09.17, 13:51
    Przepisanie na córkę oznacza de facto przekazanie rodzicowi pod zarząd - Ty nie umiesz pieniędzmi zarządzać, jesteś hazardzistą, nikt przy zdrowych zmysłach nie odda takiej osobie własnego majątku. Sorry, ale rodzice wiedzą co robią.

    Dlaczego uważasz, że to Ty sobie zasłużyłeś na majątek, a nie Twój brat? Zobacz, masz do niego pretensje, że nie ma szacunku do Twojej pracy, ale Ty też niespecjalnie szanujesz jego osiągnięcia.

    Chcesz wyjść na prostą - idź do normalnej pracy, naucz się funkcjonować w normalnym świecie, odbuduj zaufanie swojej rodziny. Gdzieś tutaj albo na forum obok jest wątek żony hazardzisty - poczytaj sobie, zobacz jak to jest mieć kogoś takiego w życiu. Może wtedy zrozumiesz czemu Twoi rodzice nie chcą Ci niczego dawać.
  • 07.09.17, 22:57
    No nie masz racji. Prawo własności jest święte. Dlatego też wielu dziadków przepisuje majątek na wnuczkę/wnuka gdy ojciec jest np alkoholikiem bo nie chcą żeby syn przepil. Rodzic moze/ musi zarządzać majątkiem dziecka do 18 roku życia ale tylko w kwestii dbania lub płacenia podatków lub wydzierżawienia. Żaden rodzić bez zgody sądu oraz drugiego rodzica nie może wziasc pożyczki czy sprzedać czegoś co nie należy do niego. Sąd nie pozwoli na obciążanie małoletniego nieświadomego dziecka jego majątku.
  • 08.09.17, 16:52
    W czym nie mam racji? Ty piszesz o sprzedaży, czego zrobić nie możesz, ja piszę o obniżeniu wartości przez głupie zarządzanie, co możesz. Zrozum w końcu, że hazardziście nie powierza się pieniędzy, ani do dyspozycji własnej, ani pod zarząd.

    Ja rozumiem, że jesteś wkurzony i zły, bo nie tak miało być. Ale popatrz na sytuację z zewnątrz, to może w końcu zrozumiesz, dlaczego jest tak jak jest. Dla Ciebie brat przyjeżdża na gotowe i chce przejąć majątek, dla mnie brat chce chronić ojcowizję przed hazardzistą. Wszystko co dzieje się teraz, to konsekwencje Twoich wcześniejszych decyzji. Nie grasz już, super, tak trzymać, ale to nie znaczy, że nie zagrasz już nigdy. Narobiłeś długów na kwotę, na którą człowiek pracujący za najniższą krajową musi pracować OSIEM lat!!! Do Ciebie chyba w ogóle nie dociera co to tak naprawdę oznacza.

    Nie oczekuj od rodziców, że będą zabezpieczać Twoją córkę, bo to jest zadanie dla Ciebie. Oni zabezpieczali własne dzieci, w tym Ciebie - miałeś od nich ziemię, miałeś w perspektywie całe gospodarstwo. Ale Ty wolałeś to przegrać. No to teraz pora na konsekwencje. Idź do pracy - albo z daleka od gospodarstwa, albo przyjmij ofertę brata. Pokaż, że można Ci zaufać. Pokaż, że jesteś odpowiedzialny. Nie masz już nastu lat, jesteś mężem, ojcem głową rodziny, przestań więc zachowywać się jak sfochowany małolat, weź sprawy w swoje ręce i żyj tak, żebyś był z tego życia zadowolony.
  • 08.09.17, 16:58
    agonyaunt napisała:

    > Narobiłeś długów na kwotę, na którą człowiek pr
    > acujący za najniższą krajową musi pracować OSIEM lat!!!

    no a nasz autor pracował 18 lat bez wynagrodzenia, za wikt i opierunek
    spłacił dług, czy nie?

  • 08.09.17, 17:32
    Widzę, że umknął Ci najważniejszy punkt mojej wypowiedzi, więc powtórzę: tu nie chodzi o spłatę, tu chodzi o to, że hazardzista, który narobił ogromnych długów, nie powinien się dziwić, że rodzina odcina go od majątku, który będzie mógł tak sobie po prostu przepuścić.

    Tak na marginesie, nie chce mi się wierzyć, że to był tylko wikt i opierunek. Obstawiam, że dostawał też "kieszonkowe" tylko nieformalnie, więc zdążył o tym zapomnieć. Skąd inaczej miałby kasę na hazard? Płacił marchewką? Wątpię.
  • 08.09.17, 17:42
    agonyaunt napisała:

    > Widzę, że umknął Ci najważniejszy punkt mojej wypowiedzi, więc powtórzę: tu nie
    > chodzi o spłatę, tu chodzi o to, że hazardzista, który narobił ogromnych długó
    > w, nie powinien się dziwić, że rodzina odcina go od majątku, który będzie mógł
    > tak sobie po prostu przepuścić.


    to spójrzmy na to tak: jaką rodzice mają gwarancję, że starszy brat majątku nie zmarnuje? przecież pojęcia nie ma o pracy na roli

    czy to, że dziecko (abstrahując od naszego bohatera) miało w życiu problem z hazardem, alkoholem czy dziwkami oznacza, że nie należy mu się jego część spadku po rodzicach - szczególnie wtedy, gdy mocno partycypowało w jego powstanie?
    jeśli zmarnuje, to zmarnuje dobro swoje, swojej dzieci i swojej żony

    przypominam, że (zgodnie z tytułem) mówimy o sprawiedliwości
  • 08.09.17, 18:14
    Rodzicom w tym momencie wystarczy gwarancja, że starszy nie przepuści tego na hazard.

    Jak facet ma inne zdanie, to prawnik i do sądu. I wtedy będzie sprawiedliwie.
  • 08.09.17, 17:43
    Z kredytów bystrzacho Masakra. Co do majątku cały czas pisze Nie chce nic na siebie bo zdaje sobie sprawę jakim ku...kim nałogiem jest hazard. Złe zarządzanie ziemia rolna? Jak to rozumiesz? Ziemia idzie w dzierżawę i uprawia ja inny rolnik który za to płaci pieniędzmi które idą na konto żony. Czaisz już?
  • 08.09.17, 18:10
    Bystrzacho, a te kredyty to na ładne oczy dostawałeś? W którym banku tak dają?

    Przestań zgrywać wielkiego poszkodowanego, weź na klatę konsekwencje swoich głupich decyzji. Tak, ziemią rolną można źle zarządzać, jak tego nie rozumiesz, to już nie mój problem. Wymyśliłeś sobie jakieś rozwiązanie, jesteś przekonany o jego wartości, ale to jest tylko Twój wymysł niepoparty ani wiedzą, ani informacją. I za nic nie przyjmujesz krytyki. OK, Twoja sprawa, Twoje życie.
  • 08.09.17, 19:10
    Wiesz że jest takie coś jak ha przeliczeniu który ma jakad wartość i co roku wynosi inna kwotę? To teraz zobacz ile wynosi i pomnoz to razy 20 to zobaczysz jaki z tego wynosi dochód miesięczny. Na to się bierze kredyt bystrzacho. Oprócz tego możesz jeszcze brać na faktury jeżeli są wyższe niż z ha przeliczeniowego a niektóre banki łączą dochód z hektara razem z fakturami. Można na to brać naprawdę spore kwoty. Nie ucz byłego hazardzisty jak wyciągnąć kasę z banku bo zapewniam cię że tacy ludzie potrafią to robić bardzo dobrze. Jak można złe zarządzać ziemia rolna która zostaje wydzierzawiona innemu rolnikowi? Sadzisz ze rolnik ktory placi 3 tys zl za dzierzawe z 1 ha nie bedzie dbal o ziemie i ja wyjalowi? To musialby byc idiota zeby obcemu dokladac do interesu.Słucham bystrzacho
  • 08.09.17, 19:12
    Sorry co kwartał się zmienia przelicznik do ha. Oprócz tego jeszcze się do dochodu włącza dopłaty .
  • 08.09.17, 17:18
    Gdyby to jescze byl normalny dom to może bys miał rację. Sęk w tym że ja w domu miałem pieklo i właśnie dlatego brat z siostrą szybko z niego wyfruneli i realizowali swoje życie tak jak tylko chcieli. W dodatku dostając pieniądze od rodziców. Ja pisałem tylko o wyzwiskach ale przed tym jak byłem nastolatkiem i jescze nie potrafiłem się bronic to rzucanie talerzami ,sztućcami w moją stronę oraz wymachiwanie nożem kuchennym przed nosem bylo norma jak i bicie po różnych częściach ciała oraz kopanie i przepychanki..później się to uspokoiło ale pewnie dlatego że wyrosłem na Wielkiego chłopa który zaczął się bronic .
  • 08.09.17, 17:23
    RaZ nie wytrzymałe m broniąc się odetchnąłem matkę tak że upadła. Zgadnij co zrobiła? Poleciała do ojca zaplakana że ja bije. Ja mimo tego co miałem nigdy matki nie uderzyłem
  • 08.09.17, 17:42
    Oj biedny Ty. Cały świat przeciwko Tobie. A przecież Tobie się należy, bo na Ciebie krzyczeli, Tobie obiecali, Ty masz mieć.

    Wiesz co, gdybyś miał 15 lat, to byłoby mi Cię żal. Ale Ty jesteś dorosłym facetem, który już dawno temu mógł wziąć się za własne życie - wybrałeś jak wybrałeś, a teraz masz pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie. Ktoś Ci tu już napisał - idź na terapię, wylecz się z kiepskiej przeszłości, zbuduj fajne życie dla siebie i Twojej rodziny. Wszystko leży w Twoich rękach. Ty, tu i teraz, decydujesz, czy chcesz następne 40 lat spędzić na jojczeniu "mamusia mnie nie kochała i dlatego jestem jaki jestem", czy odetniesz się od przeszłości i zadbasz o własne szczęście. Zastanów się co jest dla Ciebie naprawdę ważne - pielęgnowanie urazów, czy pielęgnowanie miłości do żony i córki. Gwarantuję Ci, że jak zajmiesz się pierwszym, to za moment Twoja nowa rodzina będzie miała Cię dość i zostaniesz sam. Co wybierasz, życie w szczęściu i z miłością najbliższych, czy życie przeszłością i zostanie zgorzkniałym dziadem?

    Kiedyś wybrałeś hazard, teraz po skutkach widzisz, że to był błąd. Tym razem wybierz mądrze. Powodzenia!.
  • 08.09.17, 17:44
    agonyaunt napisała:

    > Oj biedny Ty. Cały świat przeciwko Tobie. A przecież Tobie się należy, bo na Ci
    > ebie krzyczeli, Tobie obiecali, Ty masz mieć.

    na tym forum ludzie żalą sie z powodu dużo mniejszych problemów i znajdują zrozumienie

    ciekawe dlaczego teraz tak nie jest
  • 08.09.17, 17:59
    Bo tym razem facet żali się na coś, na co żalić się nie ma prawa?

    Cała sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby nie hazard. Jestem pewna, że wtedy więcej ludzi stanęłoby po jego stronie. A tak - no cóż. Mogę współczuć kiepskiego dzieciństwa, ale obecnej postawy nie rozumiem. Ba, uważam, że rodzina i tak robi bardzo dużo proponując mieszkanie i pracę. A tu zamiast wdzięczności, że ktoś wyciąga pomocną rękę, jest foch. Słabo.
  • 08.09.17, 18:09
    To z inicjatywy mojego brata wyszla ta propozycja. Ojciec chciał mieć na siebie do śmierci. Vnigdy bym od rodziców niczego nie zadal gdyby nie powrót brata na pokaz i przepisanie mu części. Z resztą przez prawie 20 lat nigdy niczego od rodziców nie zadalem a ty gadasz tak jakbym non stop ciągnął od nich kasę haha
  • 08.09.17, 18:22
    Wiesz co, gdybym widziała, że moi rodzice chcą przepisać majątek na brata hazardzistę, to też bym zrobiła wszystko, żeby ich od tego odwieść. Za duże ryzyko, że na stare lata zostaliby z niczym i to ja musiałabym zacząć ich finansować. Brat nie robi Ci na złość, tylko dba o własne i rodziców interesy.
    Ale Ty jesteś przekonany o własnej świętości i złych zamiarach brata. I jeszcze szukasz poklasku u ludzi, którzy myślą podobnie, w ogóle nie dociera do Ciebie punkt widzenia drugiej strony. A szkoda.
  • 08.09.17, 18:36
    Tylko że ten brat wiedział o hazardzie już 6 lat temu ivjakos go nie było:) jak mam nie twierdzić że przychodzi na gotowe bo rodzice zaczęli mówić o emeryturze a mi się córką urodziła chwilę przed jego przyjsciem. Nie było to czasem tak że bal się że córka przekupie starych rodziców? Dopóki córki nie miałem nic o powrocie nie mówił bo po co skoro pewnie wiedział że przez hazard na pewno rodzice nie zapiszą mi ziemii
  • 08.09.17, 18:40
    Przestraszył się że mogę się zmienić i rodzice dadzą mi jeszcze 1 szansę jak widać złe miał o mnie zdanie bo ja sam od siebie zaproponowałem tylko 1/3 i to na córkę, nie miałbym czelnosci wziasc wszystkiego od rodziców wiedząc jaki kwas narobilem i kazalbym im przepisać jakoś część dla rodzeństwa
  • 08.09.17, 18:45
    I co twoi rodzice na tę propozycję przepisania na twoją córkę?
  • 08.09.17, 19:15
    Mówią że przepisza. Prawdopodobnie dostanę jeszcze dom a na pewno 1 piętro oraz 1 garaż. Oczywiście wszystko na córkę. Tylko nie wiem kiedy to się stanie więc się nie nastawiam że to prawda
  • 08.09.17, 19:53
    Jeśli nie wierzysz rodzicom, że wywiążą się z obietnicy, to zapewne masz już jakiś plan awaryjny? Co postanowiłeś?
  • 08.09.17, 20:04
    Nic. Idę do pracy może to im rozjaśni umysł że nie liczę na nich tylko na siebie
  • 08.09.17, 20:19
    I to jest bardzo dobra postawa. Znasz powiedzenie "umiesz liczyć, licz na siebie"? Jeśli uda ci się jakoś wywalczyć obiecaną część majątku, to super, ale w międzyczasie musisz zadbać o alternatywne źródło zarobków. Bo ten majątek rodziców to w tej chwili gołąb na dachu, a obietnice rodziców są palcem po wodzie pisane. Więc plan awaryjny po prostu musisz mieć.
    Żona pracuje?
  • 08.09.17, 21:56
    Pracuje całe życie ale obecnie jest na macierzyńskim.
  • 07.09.17, 13:43
    Rodzice spłacili 200 tys. długów hazardowych, jak facet zacznie wyliczać, to jeszcze się okaże, że sam będzie musiał im dopłacić.
  • 07.09.17, 23:01
    Ja brata zawsze szanowalem i chwalilrm go na każdym kroku że zaradny że mądry itp itd. Pomimo ze z nim wcale nie rozmawialem. Wielu moich zbajomych moze to potwierdzic.Zmieniłem o nim zdanie dopiero gdy polozyl łapę na nie swoim i powiedział co powiedział.
  • 07.09.17, 23:25
    Nie czaisz 1 naj rzeczy. Nikt na tym gospodarstwie zostać nie chciał. Wszyscy wyfruneli. Ja zostałem tam na ich prośbę i szczerze kilka lat męczyłem się tam dopiero później polubilem. Nie zostałem tam na zasadzie zwyklego pracownika tylko na zasadzie zastępcy. Jedyny który się zgodził żyć z toksyczna matka. Nie rób z gospodarstwa rolnego jakieś super firmy z renomą i klientami pozyskanymi za czasów rządów ojca gdzie jesteś prezesem i ludzie robią wszystko za ciebie. Tu jest zupełnie na odwrot. Nikt w dzisiejszych czasach nie chce robić w Polu. Nie wierzysz? To po czytaj dane z ostatnich 15 lat iluvmlodych wyjechało ze wsi do miasta. Nie mówię że w mieście jest łatwo ale jak masz wykształcenie to jak chcesz zajdziesz daleko. Znam kilku w miare bogatych rolników gdzie dochód jest na poziomie 200-400 tys zl a ich synowie mają w dupie i wyjechali. Przyjdą zapewne dopiero jak dojdzie do sprawy spadkowej bo po co mają robić w brudzie? Na początku pewnie wydzierżawić a później sprzedadzą. Mają w dupie że ojciec ciężko charuje jest coraz starszy i jest mu coraz ciężej. Właśnie to jest różnica między mną a Moim rodzeństwem. Ja robiłem na rodziców a oni robili na siebie. Oni się dorobili a ja nie mam nic .
  • 07.09.17, 23:41
    I na nich bo skad mieli na studia? Od rodziców a kto na to robił? Ojciec i ja. Teraz brat ma mieszkanie, buduje dom plus dom rodziców budynki maszyny i ziemię, siostra to samo plus dobra praca i jeszcze zabierają chleb własnemu bratu doskonale wiedząc przez co przechodzil w domu przez prawie całe życie,wiedząc że nie ma wykształcenia i szans na jaką fajna pracę,że nie ma żadnych oszczędności,. Tak się zachowuje rodzina? To bardziej mi hieny przypomina . bajki o tym że martwią się rodzicami moga sobie wsadzić. Do tej pory się martwili? Nie. Mieli gdzieś. O moim hazardzie wiedzieli dużo wczesniej
  • 08.09.17, 17:54
    Ale jak rozumiem, rodzice go żywili i nie płacił czynszu. Jesli tak, to trzeba by to odjąć od potencjalnej pensji.
  • 08.09.17, 19:52
    Braciszek przez 15 lat nie wymeldowal się z domu rodziców i ojciec przez te 15 lat płacił za niego KRUS. Niech odda te pieniądze.
  • 08.09.17, 20:02
    Poza tym myślisz że jak przyjeżdżał do domu to wyjeżdżał z niczym? Zapakowany cały bagażnik żarcia czy ktoś mu uwagę zwracał? Mi potrafił powiedzieć że jem za dobrą szynkę która oczywiście nie ja kazałem kupic ,powinienem jeść mielona. Co trzeba mieć w głowie żeby tak zwracać uwagę własnemu bratu? Zazdrościł mi i tyle. Doszło do tego że bałem się przy nim nalać 2 szklankę oranżady bo by mi uwagę zwrócił że za duzo. Żebym jescze był zarlokiem jakims ale cały czas mi w domu gadają że za mało jem . sknera z niego była jest i będzie tego już się nie zmieni
  • 06.09.17, 14:16
    "bo jak pytalem znajomych to mowili ze hazard owszem ciezka sprawa ale to powinno sie synowi pomoc a nie podejmowac "decyzje po ktorych on znow moze do niego wrocic... :"

    aha, znaczy się to rodzice są winni, że ty do hazardu zamierzasz wrócić...
    jak ci nie dadzą majątku to przegrasz nawet to mieszkanie co dostaniesz i to będzie ich wina , tak?
    ot, filozofia uzależnionego umysłu.

    Idź na solidną terapię, ośrodków zajmujących się uzależnieniami jest sporo. Tam znajdziesz odpowiedzi na wszelkie pytania.

    Mieszkałeś z rodzicami długo, doprowadziło to do eskalacji patologicznych zachowań i nieprawidłowych relacji. Nic dziwnego, że brat znając zaburzone relacje jakie macie w domu rodzinnym stawia rodzicom warunki na jakich się podejmie prowadzenia gospodarstwa. Tak robią dorośli ludzie by nie wdepnąc w cudze bagno i męczyć się latami z cudzą nieodpowiedzialnością.
  • 06.09.17, 14:26
    znow pisze nie chcialem nic na siebie. nie mialbm rowniez pretensji gdyby rodzice mieli to na siebie caly czas. Mi chodiz tylko o brata ktory wykorzystuje sytuacje. patoligiczne zachowania w moim domu to moja wina ? haha moja matka obraza wszystkich jak leci jezeli ktos sie znia nie zgodzi. Moj braciszek wyfrunal z gniazda bo mial tez tego dosc ale jak widac pamiec ma krotka. Ja bylem ponizany od dziecka ze dwie lewe ze nigdzie sobie nie poradze ze sierota itp itd mimo ze to naprawde jest gowno prawda. Z ojcem nigdy sie nie klocilem zawsze bylem w pelnej zgodzie.
  • 06.09.17, 14:30
    Masz taką beznadziejną matkę a ciągle tak mocno się do niej przysysasz i nie chcesz z domu odejść za żadne skarby?
    Mając tak beznadziejnych rodziców nie powinieneś być zazdrosny że brat idzie do nich na gospodarstwo tylko powinieneś go po rękach całować że chce się z tymi toksycznymi rodzicami resztę życia użerać a ciebie z tego obowiązku zwalnia.

    Idż na solidną terapię. A nie tylko kombinuj jak znaleźć powód do mielenia w kółko swoich uzależnień i na kim by "winy" powiesić.
  • 06.09.17, 14:36
    bylem i nie gram od 3 lat dla twojej wiadomosci. A gdzie mam isc ? nie mam ani mieszkania ani pracy ani wyksztalcenia . Uwierz ze zawsze jak chcialem odejsc a bylo to wielokrotnie skutecznie mnie od tego odwodzila ze jestem nieducznikiem ze sobie nie poradze ze dwie lewe ciekawe jak ty bys sie czul .
  • 06.09.17, 14:43
    Nie masz - to się rusz i znajdź, zrób, zarób. Fizycznych na budowie z pocałowaniem ręki przyjmują i w Polsce i za granicą.
    I będziesz wolny od złej rodziny która na ciebie źle działa i wreszcie będziesz sam odpowiedzialny za to co w życiu tworzysz.
    Żona tez mieszka z twoimi rodzicami i utrzymujecie się z rodziców gospodarstwa? Oboje czekacie co wam rodzice dadzą?
  • 06.09.17, 14:50
    jestes idiota. zona pracuje a mieszkamy w wynajmowanym mieszkanu nieremontwoanym od 20 lat u jej rodziny inaczej bysmy nie dali rady.
  • 06.09.17, 15:17
    Dlaczego silny młody 32 letni facet nie wyremontował mieszkania w którym mieszka?
  • 06.09.17, 15:37
    nie badz smieszny . Za co ? w dodoatku remontowac cos co nie jest moje zeby znow zostac wychuj? hahahaha masz mnie za totalnego frajera czy jak?
  • 06.09.17, 15:47
    No za to co sobie zarobisz. Sam osobiście. Myślałeś, że cię rodzice do końca życia będą utrzymywać ze swojego gospodarstwa a później będziesz żył z wyprzedaży rodzinnego majątku aż wszystko przegrasz?
  • 06.09.17, 15:53
    tlumacze ci gosciu ze nie wyprzedalbym nic bo nic z teog majatku nie nalezaloby do mnie .Nadal tego nie potrafisz pojac? majatek niepelnoletniej to nie jest moj majatek i nigdy nie bedzie. Takie gadanie to sobie mozna gdizes wsadzic. znam wielu rolnikow co przed przepisaniem i przed smiercia byli ludzmi bez nalogow a pozniej wszystko przepijali ? i co wtedy poradzisz? nic . tak nie mozna myslec bo ja tez sobie moge stiwerdzic ze moj brat nie majacy pojecia o rolnictwie szybko je zadluzy przeinwestuje itp itd
  • 06.09.17, 16:01
    A dlaczego w swoje kłótnie rodzinne chcesz mieszać bogu-ducha winne dziecko? Żeby się mogło wykłócać o majątek z kolejnym dzieckiem które ci się za jakiś czas urodzi? Dorośnij.
  • 06.09.17, 16:24
    masakra co z ciebie za typ. chce zapewnic temu dziecko przyszlosc tak jak moj brat zapewni sobie przyslzosc swoim dzieciom i dalszym pokoleniom nie zaslugujac na to nawet w 1 procencie. Na gospodarce sie nie zna zaloze sie ze rzuci to wszystko jak 2 lata z rzedu mu wymaraznie a zysku bedzie mial tyle co nic po czym wydzierzawi wszystko i bedzie sie smial
  • 06.09.17, 16:30
    Przyszłość dziecku zapewnisz jak się do roboty weźmiesz i zaczniesz zarabiać na swoją nową rodzinę. Podobno gdyby nie siedzenie przy rodzicach to byłbyś piękny i bogaty i odnosiłbyś sukcesy zawodowe. Więc masz szansę się odciąć od rodziny i to wszystko zrealizować teraz. Tylko wreszcie zacznij. Bo jak na razie zapowiada się że dziecku dasz przykład uzależnionego zazdrosnego frustrata co woli na kimś wisieć niż być samodzielnym.
  • 06.09.17, 16:35
    nadal nie rozumiesz jednej rzexzy. Ja na nikim nie wisze. to moi rodzice wrecz prosili mnie zebym zostal na gospodarce. TO oni pokierowali moim zyciem. Dlaczego moj brat w tkai mrazie nie wezmie sie do roboty tylko wciaga lapy po nie swoje? nigdzie nie pisalem ze bylbym piekny i bogaty gdybym wyjechal za mlodu Nikt teog nie wie co by bylo gdyby.
  • 06.09.17, 17:00
    Kiedyś rodzice prosili ciebie żebyś na majątku został i się zajął, ty zająłeś się tak że pięcioletnie dochody całego gospodarstwa i także ich pracy zostały zaprzepaszczone w hazardzie. Więc teraz poprosili o to samo drugiego syna, licząc, że jest bardziej odpowiedzialny.
    Ty pokierowałeś swoim życiem tak, że wolałeś zostać z rodzicami niż iść we świat i szarpać się samemu z budowaniem swojego życia. Tak wybrałeś bo tak ci było wygodniej. Teraz płacisz za swoje decyzje. O ile 14 latkiem rodzice mogli zarządzać, o tyle 20 latek już mógł robić co chciał. Ty chciałeś być przy rodzicach i topić się w uzależnieniach. Zdecydowałeś się nie odchodzić z domu, miałbyś teraz gospodarstwo. Ale wolałeś nałogi. Więc gospodarstwa nikt ci nie da bo pokazałes że się nie nadajesz do zarządzania. Zacznij od terapii. A jak nie umiesz znaleźć innej pracy to poproś brata by cię oficjalnie zatrudnił z oficjalną wypłatą i rób to, co zawrzecie w umowie i przez tyle godzin ile ustalicie w umowie. W pozostałym czasie pojedź na wakacje.
  • 06.09.17, 14:41
    pzoa tym zylem tma cale zycie ,oni z daleka mieli w dupie a teraz jak ojciec hce na emeryture to nagle chetni ? sorry ale dla mnie to typowe wyciaganie lap po to co mialobyc moje. Z reszta ja powiedzialem z racji tego co zoriblem chce 1/3 i tyle .To malo stracilem przez swoja glupote? nie dosc ze prace z ktorj byl dobry pieniadz to jeszcze majatek. Mam teraz tak latwo odpuscic machnac reka isc do pracy za 1500 zl ledwo wiazac koniec z koncem podczas gdy on ustawi sie do konca zycia nie dajac z siebie nic?
  • 06.09.17, 14:49
    Chłopie, co zarobiłeś przez te lata to przegrałeś. Więc do kogo masz pretensje? Rodzice z majątkiem mogą zrobić co zechcą. Chcą by majątek prosperował - dają do zarządu komuś kto potrafi zarząd ogarnąć i nie sprzeniewierzy dorobku ich życia.
    5 lat grania? to kiedy pracowałeś jak byłeś na uzależnionym haju?
    Robota za 1500zł niedobra? To znajdź taką za 3 tys. Dorosły jesteś. Nie musisz czekać aż mamusia ci da gotowe.

  • 06.09.17, 14:58
    okolo 3 lat grania . Ja nie jestme typowym hazardzista. Mam problem tylko i wylacznie z buknacherka. z maszynami kasynem i innym gownem nigdy nie mialem nic wspolnego. Nie jestme jakis omotany przez to bez przesady. gralem jak mialem czas i tyle. czesto nawet robilem sobie przerwy sam od siebie bo nie potrzebowalem tego. Nie jestme gosciu typu co jak wejdzie w cug to go nie ma i wraca jak jest splukany. Do tej pory nikt z moich znajomych nie wie nawet o moim problemie bo w ogole po m,nie tego nie widac.
  • 06.09.17, 15:04
    zle to wszystko zrozumiales. Ja na gospodarstwie zostlaem na prosbe RODZICOW od dziecka zostalo mi to NARZUCONE i nie mailem nic do powiedzenia. Nie kazdy w nastoletnim wieku zdaje sobie sprawe z tego ze to jego zycie i nitk nie ma prawa mu mowic co ma robic gdzie mu bedzie lepiej itd. Ja niestety nie zdawalem sobie z tego sprawy i niestety wierzylem ze rodzice chca dla mnie dobrze jednsoczesnie bijac sie z myslami co ja tutaj w tej patologii robie.Nie wiesz jak to jest na gospodstrswtiwe. rodzice bardoz chca zeby ktos zostal bo zaazywczaj nikt nie chce. JA TEZ NIE chcialem tez chcialem isc w swiat ale jak robilem cos w tym kierunku to mamusia mnie skutecznie od tego odwodzila ajak juz sie pogodizlem i naprawde polubilem ta prace to dali mi kopa w dupe.
  • 06.09.17, 15:20
    Dali ci kopa w d.. bo przegrałeś 200 tys z rodzinnego majątku i przegrałbyś pewnie cały gdyby oni nie interweniowali.
    Jesteś niedojrzały i uzależniony. Idź na swoje i zacznij żyć odpowiedzialnie, zarabiaj na siebie i swoją rodzinę to nie będziesz miał pretensji do innych, że pracowałeś na ich majątku.
  • 06.09.17, 15:26
    brawo w koncu zrozumiales ze dali mi kopa w dupe. Wiesz co to jest 200 tys zl przy naszym gospodarstwie? takie pieniadze mozna odlozyc w ciagu 5 lat nie odmawiajac sobie niczego. poszedlbym owszem ze bym poszedl gdyby brat nie kladl lapy nie na swoim zyjac sobie 15 lat z dala od rodzinnej patologii . Gdyby byl taki fair przyszedl by na to gospodarstow duzo wczesniej ale po co sie przemeczac? jak mozna przyjsc wtedy kiedy rodzice zaczeli mowic o emeryturze?
  • 06.09.17, 15:31
    Widzisz- w trzy lata przehulałeś pięcioletnie dochody dużego gospodarstwa. I się dziwisz, że nikt ci nie chce tego gospodarstwa przepisać?
    Rodzice chcą iśc na emeryturę? Znaczy się teraz cały czas to oni zapierniczają na gospodarstwie a ty nigdy nie podjąłeś się zarządzanie tym gospodarstwem? Zaś twoje "rolnictwo" było li jedynie po to żeby wyłudzić z Unii sporą dotację na maszyny?
  • 06.09.17, 15:41
    zadne wyludzenie. 1/3 dali mi bo tyle wystraczylo , spelnilsimy wszystkie warunki odnosnie premii, sobie zsotawili reszte. ja pracowalem ale nigdy nie zarzadzalem bo jak chcuialem to byly zgrzyty wiec postanowilem robic tak jak ojciec chce i czekalem na swoja kolei.ZNACZY to to ze to ja tam najwiecej zapieprzam a oni pieniadze licza.
  • 06.09.17, 15:51
    czyli byłeś zwykłym najemnym pracownikiem który nie chce za nic brać odpowiedzialności za całość.
    jak twierdzisz, teraz więcej niż 1500zł nie jesteś w stanie zarobić. Czyli twoja praca nie była warta więcej. A mimo to wyprowadziłeś z rodzinnej kasy 200tys zł na hazard i oprócz tego jadłeś za darmo, spałeś za darmo, itd.
  • 06.09.17, 15:55
    hahahahahahahhahahah nie moglem bo sie nie dalo . Wycofalem sie bo nie jestem czlowiekiem ktory lubi konflikty.Nie jestem asertywny i przez to caly czas dostaje po dupie bo wiem ze jak nawet wywalcze swoje to na koniec i tak zostanie powiedziane ze to rpzeze mnie rodzina jest sklocona
  • 06.09.17, 14:32
    wszyscy mi pisza ze blad popelnilem za mlodu bo ufalem rodzicom ze to dostane. Mialem wiele czasu zeby ich przekonac zeby mi przepisali wszystko ale ja cierpliwie czekalem bo mowie nie moje nie bede sie wpieprzal.poczekam na swoja kolei .Kazdy mi mowi ze trzeba bylo w wieku 25-27 lat atakowac rodzicow ze maja mi wszystko przepisac a teraz mam to co mam bo ziemia poszla do gory, pieniadze z gospodarstwa tez nie sa male to kazdy chce jak najwiecej do siebie....
  • 06.09.17, 14:39
    Tia.. przepisali by ci wszystko i teraz byś mieszkał pod mostem i oni też bo byś wszystko przehulał i majątek by przepadł na komorniczych licytacjach.

    Zacznij wreszcie żyć jak dorosły: idź do pracy bo skoro twierdzisz że dobrze pracowałeś na roli to spokojnie sobie poradzisz w pracach budowlanych i dobrze zarobisz, zaczniesz być samodzielnym człowiekiem, a nie dzieciakiem oczekującym że inni ci dadzą gotowe.

  • 06.09.17, 14:44
    ale ten dzieciak co liczy na gotowe od 14 roku zycia zapierd... na gospodarstwie za samo jedzenie i dach nad glowa bez zadnej pensji i tak do 32 roku zycia. To jest wedlug ciebie dzieciak? dla mnie to frajer co robil za nic a teraz gowno z tego ma .
  • 06.09.17, 15:00
    Rodzice już raz słacili za ciebie ogromny dług. To, ze nie grasz trzy lata nic nie oznacza - nałóg to nałóg, do końca życia jest sie nałogowcem i nie można zaręczyć, że sie do takich zachowań nie powróci. Cóż, ponosisz konsekwencje hazardu, które jak widać nie kończą sie na jednorazowym przegraniu kasy rodziców. Tak w życiu własnie jest - czasem fatalne wybory powodują, że całe życie się zmienia na gorsze.
    Rozsądny człowiek nie zostawia majątku komuś, kto w każdej chwili może go przegrać i zostać bez grosza. Jesli dba o swoje dziecko to nie daje mu pokusy, w postaci czegoś, co da sie przegrać. Gdy brat będzie miał gospodarstwo, to jest szansa, ze w razie czego nie zostaniesz pod mostem, tylko da Ci coś na przetrwanie.
    W każdym razie pretensje możesz mieć tylko do siebie, bo pokazałeś, ze nie jesteś godny zaufania.
  • 06.09.17, 15:09
    i znwou to samo. Nie chce nic na siebie bo zdaje sobie sprawe jak niebezpieczne sa duze pienaidze w rekach nawet niegrajcego haazardzisty. Od pocztku mowilem ze na corke a jak wiaodmo jakby nawet zaczla kombinowac to nie mam prawa dysponowac majatkiem maloletniej bez zgody sadu i zony. Nie mialbym takze pretesnji gdyby rodzice mieli majatek caly czas na siebie bo to ich . Poczatkowo mialo tka byc bo tak mi ojciec mowil ale ktos go ladnie przekabacil
  • 06.09.17, 15:14
    Jesteś hazardzistą, w dodatku lekceważącym swój problem. Rodzice musieli spłacać Twoje długi. Jak widać, potrafisz dysponować nawet majątkiem, którego nie posiadasz. Poza tym majątek ze spadku czy darowizny nie wchodzi do wspólnoty małżeńskiej. Rodzice mają 100% racji, nie mozna Ci powierzyć gospodarstwa, trudno. Jesteś sam sobie winien.
  • 06.09.17, 15:16
    lekcewazavym problem? oddalem rodzicom ziemie bez zawahaniaa nie musialem teog robic, . gdyby lekcewazyl tne problem zrobilbym z tym co mi sie podoba.
  • 06.09.17, 15:25
    Przeciez napisał ci, że na córkę chciał żeby przepisali. Chyba sytuacja jest bardziej skomlikowana niż tylko czarno biała czyli hazardzista i kochani rodzice.
    mamusia najwyraźniej miała swój udział w tym że chłopak wpadł w nałóg
  • 06.09.17, 15:28
    Chłopak ma 32 lata. I jedyne co umie to przyssać się do rodziców. Pora dorosnąć i zacząć brać za swoje życie odpowiedzialność a nie tylko się oglądać na mamusię i brata.
  • 06.09.17, 15:14
    oczwyiscie mowilem ze na corke ale tylko fikcyjnie dopoki rodzice by chcieli brali by pieniadze z tje czesci ziemi. Nie ufam mojemu bratu bo nie mam powodow dlateog tez chce miec cos za zycia a nie zeby pozniej dziadowac a on bedzie sie smial. Jest wredny zarozumialy i w dodatku sknera dochodzi do tego zerowy kontakt zerowa pomoc w czym kolwiek mimo ze byl starszy i ewidenta nieakcepracja mojej osoby od nastoletnich lat z niewiadomego mi powodu.
  • 08.09.17, 10:15
    owszem delikwent jest hazardzistą, nie jest godny zaufania i nie powinien mieć żadnego majątku, ale on ma rodzinę. zważywszy na sytuację najlepszym wyjściem byłaby rozdzielność majątkowa, zapisanie części majątku na córkę i przekazanie jego żonie pod zarząd. noale przecież synowa to obca i dziwka z definicji, trudno zeby kochani rodzice hazardzisty dbali o przyszłość bachora jakiejś ździry, skoro własnego syna już skreślili.

    żeby było jasne - nie usprawiedliwiam nałogowca, ale wybielanie jego rodziców też jest wstrętne. hazard hazardem, ale zdaje się że zmarnowali mu życie, a on nie ma teraz innego wyjścia jak najmowanie się w charakterze taniego parobka gdzie popadnie i życie w biedzie. stawiam dolary przeciwko orzechom, że w tej sytuacji znów popadnie w nałóg.
  • 08.09.17, 12:55
    No aż tak to nie. Sam sobie też w zmarnowaniu życia pomogłem. Już nie wnikam czy matka miała wpływ na mój nałóg czy nie . w gospodarstwie jest zazwyczaj tak że takie rodziny zawsze chcą mieć NASTEPCE. nie potrafią się pogodzić z tym że gospodarstwo zostanie podzielone a jak jest za małe do podziału to wiadomo że zniknie i tyle. Dlatego największy żal mam do brata który doskonale zagrał na tym sentymencie. On nic nie traci a zyska wiele. Mojej matki brat też dostalv wszystko i myślisz że robił? Porobil z 5 lat ,później wydzierżawić otworzył swój biznes który jak się okazało povjego śmierci prosperowal tylko dlatego że dokładal z dzierżawy i z powolnej wyprzedaży ziemii. Gdy on umarł nikt nie chciał dalej prowadzic jego biznesu bo doskonale jego dzieci wiedzieli że dochód z tej działalności to fikcja. Matki mojej nie spłacił nigdy. Nie rozmawiali ze sobą całe życie. Od strony ojca także moja babcia została oszukana. Różnica polega na tym że moja matka miała mojego ojca który na tamte czasy był bogaty a moja babcia miała mojego dziadka który także był bogaty ja natomiast nie mam nic i powinni to zrozumieć dlaczego walczę o swoje. Nie wierzę że mój brat będzie na tym pracował. Na 100 % wydzierzawi i także otworzy jakiś biznes. Dla niego praca w smrodzie i kurzu to ujma. Do tego jest uczulony na kurz i bardzo nieodporny na wszelkie wirusy. Na roli trzeba robić a nie leżeć bo ma się gorączkę. Ja od 4 lat nie byłem chory, mój ojciec jest chory raz na kilka lat a jak już jest jesteśmy to maks na 3 dni. On natomiast grypę łapie 3 razy do roku a kuruje się tydz. Nie wspomnę już że sile fizyczna ma na poziomie 12 latka a z roku na rok będzie coraz starszy i słabszy więc zapewne zatrudni sobie jakiegoś pijaczka do fiz. Prac i nie będzie robil. Ja także byłem chuchro , ale od 15 roku życia chodzę na siłownię trzymalem dietę kilka lat żeby przytyć i w połączeniu z pracą w polu jest mi łatwiej. Nie zrezygnowalem z niej do dzis.Tak czy siak któreś pokolenie o tak to gospodarstwo sprzeda ale to do rodziców nie dociera jednak po części to rozumiem. Nie wierzę w to że mój brat zarazi swoje dzieci miloscia do ziemii skoro sam w niej nie robił.
  • 06.09.17, 15:26
    Tak samo zapierd... twoje rodzeństwo dopóki nie poszło na studia. Tak samo zapierd... twoja matka przez lata gotując ci obiadki. Mieszkałeś a za mieszkanie nie płaciłeś. Twierdzisz, ze teraz tylko za 1500zł/mc znajdziesz pracę - czyli logiczne, że twoja miesięczna praca nie była warta więcej niż 1500zł. Bo gdyby była warta więcej to byś bez trudu znalazł lepiej płatną w jakimś innym gospodarstwie.
    Czyli policz sobie ile zarobiłeś od 19 r.ż. , czy w zimie też pracowałeś, ile byś zapłacił za mieszkanie, za jedzenie, za proszek do prania, itd. Bo może się okazać, że całkiem sporo rodzice do ciebie przez te lata dokładali. A na koniec jeszcze popłacili za ciebie długi, które normalnie- musiałbyś spłacić sam, z odsetkami.
  • 06.09.17, 15:47
    moje rodzenstwo nie robilo nigdy na gospodasrtwie. Moja siosotra to nie wie jak plug wyglada a do obory brzydzi sie wchodzic. W chwili gdy oni byli nastolatkiami ojciec byl na tyle sprawny i mlody ze ogarnial wszystko sam. Nadal mnie nie rozumuiesz. Ja nie chce od nich wiecej niz 1/3 .Gdyby nie przepisali nic na brata do tej pory nie mialbym do nich pretensji. Chodzi mi tylko o sprawiedliwy podzial. Czy uwazasz ze strata miejsca pracy i 2/3 majatku to dla mnie mala kara za to co zrobilem? Chce miec zabezpieczenie na przyszlosc zeby corka miala ,zebym nie musial sie martwic , nie zaczynac wszystkiego od zera. Moge sobie isc do pracy za nawet 1500 zl ale w chiwli gdy rodizcie pozwola wydzierzawic sobie ziemie przpeisana na corkie i miec dodatkowy pieniadz a nie dziadowac cale zycie. Nikt nie wie gdzie bym teraz byl gdybym nie dal sie namowic rodzicom na zostnaie w tym toksycznym domu....
  • 06.09.17, 15:49
    od jakiego 19nastego roku zycia? od 14 roku zycia,wakacje to ja mialem ale w polu.
  • 06.09.17, 15:52
    No fakt. Nikt nie wie gdzie byś teraz był. Może np pod mostem jako bezrobotny uzależniony i bezdomny.
  • 06.09.17, 15:58
    pisalem ze z hazardem zaczalem miec problem w wieku dopiero 27 lat. wczesniej nic nie mialem z nim wspolnego. Zakladajac ze tak czy siak bylbym hazardzista uciekajac z domu bedac nastolatkiem pokazujesz ze jestes zwyklym ignorantem nie wartym dyskusji
  • 06.09.17, 16:04
    Tak czy siak lubisz wisieć innym w kieszeni i kombinować jakby tu dostać nie wysilając się i nie biorąc odpowiedzialności.
  • 06.09.17, 15:56
    napisałeś " kIEDY oni sobie jezdzili na wakacje to ja pracowalem a wakacje mialem w 80 procentach pod koniec sierpnia i to na maks 5 dni,owszem w zime mam sporo wolnego"

    Czyli miałeś bardzo długie wakacje i lenistwo w zimie a do tego 5 dni w lecie. Mało kto ma tyle wolnego. Ale ty i tak zazdrościsz bratu który wakacje miał tylko w lecie. Czy ktoś ci bronił wyjechać w listopadzie na wyspy kanaryjskie nawet na cały miesiąc? Za 200 tys zł to mogłeś co roku siedzieć na Bahamach, Malediwach, w RPA, w Emiratach - i gdzie ci by się tylko zamarzyło. Wolałeś grać i narzekać na rodziców.
  • 06.09.17, 16:20
    w listopadzie wielki znawco to sie kopie buraki cukrowe czesto w blocie w mrozie w starym ciagniku z non stop psujaca sie maszyna przy ktorej trzeba ciagle grzebac i cos poprawiac. a w zime naprawia sie maszyny zeby byly na wiosne gotowe i oprocz tego zajmuje sie krowami gdzie nie ma zmiluj musisz byc codziennie bo im nie wytlumaczysz zer dzis nie ma jesc albo nie zostana wydojone. Skoro twierdzis ze tka dobrze jest na gospodarce to dlaczego wszyscy z niej uciekaja? w miescie siedzaisz w bloku 8 godzin i fajrant masz wszystko gdzies.
  • 06.09.17, 16:22
    Za drobną część tych 200 tysięcy mogłeś zatrudnić kogoś do pomocy na czas swego pobytu w Zakopanem lub na Karaibach.
  • 06.09.17, 16:31
    hahahahah wlasnie w tym sek ze ja gralem bo jestme chory rozumiesz ta roznice? nie wydalbym kasy na wakacje na karaibach bo tkaie mam widzimisie. .Owszem moglem wiele za 200 tys ale co to ma teraz za znaczenie? poza tym gdybym nie gral nie mialbym tych 200 tys a wiesz dlaczego? bo pracowaem za jedzienie i dach nad glowa a te 200 tys to bylo z banku takze jakbym nie gral nie bralbym kredytow zeby sobie na wakacje jechac bo nie jestem glupi. Hazard to choroba a nie czysta glupota gdzies ktos kupuje auto z salonu na kredyt bo chce sie pokazac. Kminisz roznice?
    kwwestia zatrudniena kogos zeby na wakacje jechac . zaraz ci to wytlumaze. gdybym nawet tak zrobil to siostra z bratem by tak nagadali ze by m isie odechcialo tych wakacji. zaloze sie byloby tak. cooo . zatrudnil sobie kogos zeby na wkacje jechac ? jak to on ma tma robic a nie kogos zatrudniac. tak to i ja bym mogla gospodarzyc . taka bylaby ich odp .
  • 06.09.17, 16:34
    Co ty nie powiesz? To tak ci żal tych starych psujących się ciągle maszyn? Jakoś wcześniej je przedstawiałeś jako drogie sprzęty a nie rozklekotane paści.
    Masz szansę zamieszkać w bloku i chodzić do pracy tylko 8 godzina a później fajrant. Wykorzystaj tę szansę.
    Niech brat tyra w listopadzie , użera się z psującymi maszynami, niech tyra całe wakacje i robi przy krowach. Niech ma za swoje. A ty żyj wreszcie jak prawdziwe panisko, jeździj na wakacje w wakacje, odpoczywaj po 8 godzinach roboty. Wreszcie masz szansę spróowac tego czego zawsze siostrze i bratu zazdrościłeś.
    I dlaczegóż to nagle ta perspektywa ci się nie podoba?
  • 06.09.17, 17:18
    tylko sek w tym gosciu ze on nie bedzie przy tym tyral bo sie do tego nie nadaje. Sprzeda po smierci albo wydzierzawi i bedzie mial w dupie a ja musialem tyrac na jego studia . Nie rozklekoktany sprzet. sprzet jest stary ale chodzacy z ale przez bierzace naprawy ktore oczywiscie wykonywalem ja z ojcem. Tu caly czas chodzi o to ze on na to nie zasluzyl . Nie wlozyl w to krzty wysilku. przcohidz na gotowe w doatku ma wyksztalcenie,jak mu nie pojdzie to wydzierzawi i tyle. Z dzierzawy bedzie mial 9- 10 tys miesiecznie bez kiwniecia palcem.
  • 06.09.17, 17:21
    zeby bylo smieszniej moja matke tak samo oszukal jej wlasny brat z ktorym miala dobry kontakt. Nie odzywali sie do siebie az do jego smierci. Ona wiedzac jak bylo w jej przyppaku pozwala na to zebym ja mial to samo?
  • 06.09.17, 16:38
    Zalamany,nie ma sensu dywagowac gdzie byl byl gdybys odszedl z tego domu. Nie odszedles, jestes dokladnie w tym miejscu w ktorym jestes. Twoje odczucia i uczucia nie maja dla Twojej rodziny znaczenia.

    Jedyna sensowna dla mnie wypowiedz to Karen ann, jesli czujesz sie skrzywdzony przygotuj racjonalne argumenty,poradz sie prawnika i usiadz z rodzicami do racjonalnej dyskusji.
    Jesli zdecyduja ze nic Ci sie od nich nie nalezy,mozesz to tylko uszanowac, ew po ich smierci walczyc o zachowek. Ewentualnie jesli wartosc Twojej pracy na gospodartwie znaczaco przekroczy Twoje dlugi ktore pokryli mozesz isc do sadu.

    A tak w ogole ciesz sie ze przekonales sie jaka jest Twoja rodzinka, kiedy jeszcze jestes stosunkowo mlody, udalo Ci sie zalozyc rodzine w miedzyczasie, niz gdyby szydlo wyszlo z worka np po smierci rodzicow za 15- 20 lat, kiedy zostalbys bez niczego i rodziny w malym mieszkanku w bloku.

  • 06.09.17, 17:00
    > zadnej pensji nie mialem

    a twoi rodzice mieli? bo, zdaje się też pracowali na gospodarstwie

    > w miedzy czasie popadlem w dlugi hazardowe. Rodzice spacili za mnie 200 tys zl

    rodzice zachowali się bardzo przyzwoicie, przecież mogłeś iść do więzienia

    > Po splace dlugow bez wachania oddalem cala zapisana mi wczesniej ziemie przez rodzicow warta 1 mln zl oraz te maszyny

    postąpiłeś bardzo nierozsądnie - miałeś szansę się usamodzielnić i nie skorzystałeś z niej

    > mialem dostac wszystko

    brat i siostra zrezygnowali ze spadku?

    > mowie ze maja przepisac na corke moja czesc to mi powiedzieli ze nie dostane nawet 1/3

    a co na to prawnik?

    poza tym możesz czuć się skrzywdzony



  • 06.09.17, 17:53
    Nie bardzo moze - bo rodzice zachowują się racjonalnie - spłacili ogromną sumę za syna i zrobili wszystko, aby zabezpieczyć pozostały majątek przed przegraniem go. Sam autor pisze, że grał, bo był chory - problem jednak w tym, ze uzależnienia to nie grypa, nie mija raz na zawsze. Ochrona majątku przed hazardzistą jest trudna.
    Rodzice zrobili najwyraźniej błąd - trzeba było nie spłacać długów syna, który uważa, że to w ogóle nieistotny drobiazg, którego rodzina nie powinna brać w dalszym życiu pod uwagę.
  • 06.09.17, 18:18
    caly czas powtarzam ze majatek bylby ochrononiony poniewaz ja nie chce nic na siebie. Tak trudno to zrozumiec? sek w tym ze oni nawet na to nie chca sie zgodzic.
  • 06.09.17, 20:09
    Ale Ty potrafisz przegrać to, czego nie masz. Najbliższa rodzina i tak musiałaby to spłacić.
  • 06.09.17, 20:13
    ze co ? widac z podstaowywmi zasadami odnosnie dlugow w polsce nie masz zielonego pojecia. nikt nie musi splacac dlugow innej osoby jezeli sie na danej pozyczce nie podpisal ,zona takze poniewaz mamy rozdzielnosc wlasnie na wypadek tego, a w przyPADKU mojej smierci odrzuca sie spadek i ma sie spokoj.
  • 06.09.17, 20:21
    To po co rodzice płacili? I jak widać jednak dopuszczasz myśl, ze zaczniesz grać znowu. A jak zaczniesz, to spokojnie mozesz zacząć sprzedawać rzeczy z gospodarstwa i domu. I jaki spadek ma odrzucić żona, skoro Ty nic nie masz i długów nie spłacasz? Nie mówiąc już o tym, ze o kredytach, zwykle potrzebnych w gospodarstwie mozesz raczej zapomnieć.
  • 06.09.17, 20:29
    w naszym gopodarstwie nie ma zadnych kredytow. radzimy sobie bez nich doskonale. Jka juz ppisalem jest to gospodartwo rentowne bez zadnych dlugow ze wszystkimi maszynami torche nowych troche starych wszystko zadbane budynki takze sa w znakomitym stanie. Jestem po prostu szczery nie chce grac ale nie bede pieprzyl glupot ze nigdy wiecej bo nie wiem dlatego tez nie chce nic na siebie bo chce zabiezpieczyc MOJA rodzine a nie siebie. Takcih ludzi jak ja bylo wiellu co wpadali w hazard nawet po 50stce wczesniej nie majac nic z nim wspolnego.AZ takim hazardzistoa nie jestem zeby cos wynosic. Nigdy nic nie wynioslem nigdy nic nie sptrzedalem nawet swojego zeby grac nigdy nikogo nie okradlem.
  • 06.09.17, 23:24
    >ze co ? widac z podstaowywmi zasadami odnosnie dlugow w polsce nie masz zielonego pojecia. nikt nie musi splacac >>dlugow innej osoby jezeli sie na danej pozyczce nie podpisal ,zona takze poniewaz mamy rozdzielnosc wlasnie na >wypadek tego, a w przyPADKU mojej smierci odrzuca sie spadek i ma sie spokoj.

    Czyli masz plan na życie - nakraść od obcych, nazapożyczać się, przehulać cudzą kasę - a później powiedzieć "nic nie mam więc nic nie oddam".
    Tak, rodzice źle zrobili. Powinni cię zostawić samego z długami, może to by cię czegoś nauczyło jakbyś beknął za długi .
  • 08.09.17, 10:25
    Najbliższa rodzina i tak musiałaby to spłacić.

    bzdura
  • 06.09.17, 18:43
    verdana napisała:

    > Nie bardzo moze

    moim zdaniem może
    praca w gospodarstwie to strasznie ciężka, nieporównywalna z żadną w mieście robota przez 12 miesięcy w roku - i on tę robotę wykonywał

    napisał: "Mi przed dlugami zostalo zapisane czesc ziemi na tzw premie mlodego rolnika. bylo to 75 tys zl pomocy z uni za ktore ojciec kupil maszyny. Po splace dlugow bez wachania oddalem cala zapisana mi wczesniej ziemie przez rodzicow warta 1 mln zl oraz te maszyny" - rozumiem więc, że zrehabilitował się wobec rodziców

    powinien walczyć o 1/3 wartości gospodarstwa, bo winien jest to swojej rodzinie

  • 12.09.17, 21:57
    "Mi przed dlugami zostalo zapisane czesc ziemi na tzw premie mlodego rolnika. bylo to 75 tys zl pomocy z uni za ktore ojciec kupil maszyny. Po splace dlugow bez wachania oddalem cala zapisana mi wczesniej ziemie przez rodzicow warta 1 mln zl oraz te maszyny" - rozumiem więc, że zrehabilitował się wobec rodziców

    Darowiznę można wycofać pod pewnymi względami - trzeba pytać prawnika.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • 06.09.17, 21:46
    No dobra ale wcześniej nie przeszkadzało im że pracował na ich gospodarstwie bez przyszłości, czyli nie powiedzieli idż gdzie indziej bo u nas nic nie dostniesz przez 12 lat od 18 roku życia nie dosta widocznie takiego komunikatu, czyli wpuścili go w maliy bo mógł gdzie indziej żyć a nie tylko na roli...Do tego jeśli uzależnił się od hazardu to uwazasz że to jak go traktowali nie ma żadnego znaczenia? Poniżanie przez ileś lat itd? uzależnienie nie wzięło się znikąd. Etykietowanie prowadzi do tego że człowiek czuje się gorszy i może zacząć pić, grać itd. On pisze że mogli zabezpieczyć wnuczkę i przepisać na wnuczkę a Ty dalej swoje że oni zabezpieczają majątek? Myślisz że powinni go wydziedziczyć za to do któregoś pokolenia? córkę jego też?
  • 06.09.17, 22:39
    nie chce nikogo osadzac ze hazard przez kogos ,nie chce sie usprawiedliwiac ze to przez matke , nie jestem taki. Obrazala wszytkich domownikow a ttylko ja wpadlem w hazard . Oni sobie poradzili , ojciec ma dosc ale sie trzyma, ja niestety nie dalem rady. W sumie zboczylismy z tematu. Ja wiem ze za tym wszystkim stoi moj brat. Ojciec nie podjalby takiej decyzji gdyby nie zostal skutecznie namowiony. Zapewne zrobil to dla swietego spokoju bo ile mozna sluchac ? mial dosc i ja mu sie nie dziwie. Ja go zawiodlem,wiem w glebi duszy ze on czuje ze zle robi ale moze przez to ze ja sie az tak nie postawilem. Moja sisotra tez nie jest normalna. Ojciec zaczal mi dawac pieniadze za prace bo wie ze mam dziecko i mam ciezko ,raz zobaczyla to moja siostra ze dostaje 100 zl chociaz wiedziala ze caly dzien zapierd... Zjeb.. mojego ojca za to ze on daje glupie 100 zl synowi za prace . Rozumiecie to ? wlasna corka zjebala swojego ojca za to ze dysponuje swoimi pieniedzmi. Moj ojciec nawet nie potrafil sie obronic. Jaka bylaby reacja ojca ktory zna swoja wartosc gdyby tak corka zareagowala? mysle ze wnormlanej rodzinie ojciec by ja postawil tak do pionu ze kolejny raz nawet by sie nie odwazyla zwrocic mu uwagi. Powiedzialem wtedy dosc i tak jej nagadalem ze poszla od razu do domu.
  • 08.09.17, 10:24
    Rodzice zrobili najwyraźniej błąd - trzeba było nie spłacać długów syna, który uważa, że to w ogóle nieistotny drobiazg, którego rodzina nie powinna brać w dalszym życiu pod uwagę.

    czy ty w ogóle czytasz posty, na które odpowiadasz - kobieto ?
    stoi napisane, ze po spłacie długów 200 tys przekazał im majątek wart 1 mln. nie wnikam czy to prawda, ale gdyby tak było to starsi państwo są 800 tys. do przodu, nie licząc jego darmowej pracy na gospodarce.

    hazard to bez wątpienia problem, ale hazardzista nadal jest człowiekiem, synem, bratem, a także mężem i ojcem. tymczasem starsi państwo - tak jak ich tutaj przedstawiono - widzą tylko jedno swoje PIENIĄDZE.
  • 08.09.17, 13:20
    OK, tylko ten majątek wart 1 mln najpierw starsi państwo przekazali synowi. To nie był milion wypracowany przez syna.

    --
    Najdłuższy miesiąc w roku to trzeci.
  • 08.09.17, 13:50
    yoma napisała:

    > OK, tylko ten majątek wart 1 mln najpierw starsi państwo przekazali synowi. To
    > nie był milion wypracowany przez syna.
    >

    no to policzmy
    18 lat pracy w gospodarstwie
    liczmy 1500 zł miesięcznie, odejmijmy 1/3 za utrzymanie
    zostaje 216 000 zł

    więc odpracował


  • 08.09.17, 15:14
    OK, więc niech będzie, że przegrał swoje. To wszyscy są kwita i niech i teraz idzie na swoje, zamiast się rzucać, że brat najprawdopodobniej wydzierżawi gospodarstwo.

    Bo jego zdaje się to najbardziej boli, że brat nie zamierza własnymi gumiakami taplać się w gnoju.

    A sam autor gospodarstwa nie pociągnie, bo leser jest. Pozwolić, żeby własna kobita i dziecko żyli w norze nieremontowanej od 20 lat?

    --
    Najdłuższy miesiąc w roku to trzeci.
  • 08.09.17, 15:25
    Dziwisz sie.? Owszem boli mnie to bo ja to musiałem wykonywać. W mieście jest tak źle? To dlaczego wszyscy że wsi uciekają do miasta? Mam remontować mieszkanie ciotki żony za własne pieniądze? Po tym co mnie spotkało? Widzę że nie tylko moja rodzina ma mnie za idiotę. Nigdy w życiu nie wydam ani grosza w coś co nie będzie mojej rodziny na papierze. Wolę te pieniądze odłożyć corke. Leser co pracował za free u rodziców od nastolatka? Slyszysz ty siebie ? Owszem zaczynam od zera plus 1/3 żeby bylo sprawiedliwie.
  • 08.09.17, 15:28
    Poza tym wiele osob mi powiedziało że moja zgoda na 1/3 była bardzo dużym ukłonem w stronę rodzeństwa. Niektórzy nawet twierdzą że głupi byłem bo powinienem walczyć minimum o połowę.
  • 08.09.17, 20:12
    >Mam remontować mieszkanie ciotki żony za własne pieniądze? 

    A nie łaska się umówić z ciotką żony na zmniejszenie czy niepłacenie czynszu przez powiedzmy pół roku i w zamian wyremontowanie chałupy? To nie ty cierpisz w tej norze, tylko u licha twoje dziecko. Krew z krwi i kość z kości.

    > co mnie spotkało?

    No co - zarobiłeś 200 tys. zł, przegrałeś 200 tys. zł. Dostałeś kawał ziemi, oddałeś kawał ziemi. Jak byłeś na zerze, tak jesteś na zerze i bierz się za robotę.

    --
    Polityk jest bardzo odważny, bo się nie boi tego, co robi (Julia, lat 5)
  • 08.09.17, 15:43
    yoma napisała:

    > Bo jego zdaje się to najbardziej boli, że brat nie zamierza własnymi gumiakami
    > taplać się w gnoju.

    mnie to nie dziwi, bo brat, zdaje się, chce przyjść na gotowe, a to w dużej części dzięki ciężkiej pracy autora gospodarstwo zyskało na wartości
    nasz autor jest u siebie i pracował dla siebie a teraz ma iść "na swoje"? czyli na co?

    ja mieszkam praktycznie na wsi i znam takich ludzi, jak autor i jego rodzice, może dzięki temu go rozumiem - i wciąż mam z przodu głowy, że rodzice powinni być mu wdzięczni za to, że z nimi został - co by zrobili sami, bez niego?
    ale wiem też, że wdzięczność to uczucie czysto abstrakcyjne dla ludzi takich, jak jego rodzice, tam liczą się w sumie tylko pieniądze

    z całych sił kibicuję autorowi,m żeby wywalczył swoją 1/3


    > A sam autor gospodarstwa nie pociągnie, bo leser jest. Pozwolić, żeby własna ko
    > bita i dziecko żyli w norze nieremontowanej od 20 lat?

    tak, tu się zgodzę - powinien wyremontować, bo tam mieszka z rodziną
    ale to chyba nie leserstwo tylko niechęć do inwestowania w nieswoje
    niemniej jednak to błąd



  • 08.09.17, 16:05
    yoma napisała:

    > OK, tylko ten majątek wart 1 mln najpierw starsi państwo przekazali synowi. To
    > nie był milion wypracowany przez syna.
    >

    jeszcze jedno :-)
    rodzice przepisali kawałek ziemi na syna nie po to, żeby go miał, tylko po to, aby wyciągnąć kasę z UE na maszyny


  • 08.09.17, 16:41
    No i ta dotacja mnie ostatecznie pogrążyła. Gdyby nie to nie miałbym ziemi a co za tym idzie zadnej zdolności kredytowej.może nigdy wtedy nie wpadlbym w hazard? wiem że popełniłem dużo błędów m.in.dając się tak traktować. Mam kolegę mlodszego o kilka lat też ma pole. Także rodzice na niego wrzresczeli ale nie aż tak jak na mnie i nie takie teksty. Rozwiazal sytuację bardzo mądrze gdy tylko osiągnął pelnoletnosc. Powiedział że jak ktoś bez powodu podniesie na niego głos on nie kiwnie palcem. Jak podniesli rzucał wszystko i szedł do domu i oni musieli robic a z racji że starsi to byli im ciężko. Kilka razy tak zrobił i od tej pory nikt już go nie wyzywa
  • 08.09.17, 20:18
    W sensie że powinni utrzymywać go do końca życia z wdzięczności, że dzięki jego istnieniu wyrwali kasę? :)

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • 06.09.17, 18:16
    moi rodzice brali cala kase do siebie i na splate mojego rodzenstwa. zadlugi w polsce nie idzie sie do wiezenia, oddalem poniewaz mialem poczucie winy ale nie sadizlem ze oni szykuja na moje miejscie mojego brata, nikt z zadnego spadku nie zrezygnowal a miale dostac wszystko za ich zycia ,nie bylem u prawnika
  • 06.09.17, 18:39
    na twoim miejscu najpierw poszłabym do prawnika, żeby mieć ogląd sytuacji od strony prawnej
  • 06.09.17, 19:03
    najpierw pogadam jeszcze raz z rodzicami. Nie chce chodzic po sadach ,nie z wlasna rodzina , nie jestem tego typu czlowiekiem i chyba dlatego w tecj chwili nic nie mam. Jak ojciec zaproponowal ze moze pol na pol bedizemy robic to odp mojego brata byla taka ze on nie bedzie naprawial bo ja bede tylko psul i ze by mi nawet ciagnika nie powierzyl. Takie ma do mnie nastawienie. Ojciec dawal mi od lat maszyny i ciagniki i nigdy przez moje niedbalstwo nigdy nic nie naprawial .NIGDY !! moj ojciec o tym wie i bronil mnie ale takze jest z osob malo asertywnych a jak zacznie mnie bronicv to za chwile go matka z siostrai bratem przegadaja ze on bedzie mial dosc i odpusci.
  • 06.09.17, 19:08
    moja babcia jest ciezko chora, od prawie roku ,opiekuje sie nia moja ciocia czasami ja i czasami ojciec. Oczywiscie jak jeszcze chodzila to po lekarzach z nia jedzilem ja, Odwiedzalem ja codziennie i robie to do dzis. Myslisz ze moj brat mieskzjac juz teraz w tym samym miesice przyjdfzie do babci? nie przychodiz w ogole. Dobrze ze chociaz moja ciocia(mma mojego taty) to widzi i caly czas powtarza babci ze tylko ja jestme tu codziennie a tych dwoch to szkoda gadac. Nie rozumiem jak mozna nie odwiedzic wlasnejschorowanej babci majac do niej 12 schodow do pokonania?
    Moj brat to ciezko typ czlowieka. Juz za czasow mlodzienczych jak ktos mu zaszedl chociaz lekko za skore to nie odzywa sie d otakiej osoby do tej pory. chodzi mi o jego kolegow.
  • 06.09.17, 19:13
    najlepsze sa jego plany odnosnie gospodarstwa .nie wie nawet jak pole zaorac a juz mowi ze on rozwinie powiekszy i ch,,, wie co jeszcze .Przykro sie tego slucha ale rodzice wieza w cudowna moc mojego brata bo on wyksztalcony chociaz w zueplnie innym kierunku i na pewno zrobi z tego gospodoasrtwa przedsiebiorstwo
  • 06.09.17, 20:16
    Może wierzą, bo nie musieli za niego długów płacić. Bardzo możliwe, ze się mylą, ale na nim sie jeszcze nie zawiedli, a na Tobie tak. Dobrą radą jest pójście do prawnika. Ale jeśli rodzice chcą dać gospodarstwo bratu, to podział i tak nie będzie równy - prawdopodobnie skończy sie na zachowku po ich śmierci.
  • 06.09.17, 20:23
    no wlasnie nie. Jezeli rolnik przepisuje gospodarstwo w zamian za opieke i emeryture zachowek nie nalezy sie nikomu a jak znam brata wlasnie tak zostalo przepisane.
  • 06.09.17, 20:27
    I słusznie, bo rodzice boją sie tego, ze jak zobaczysz kasę, to ja przegrasz.
  • 06.09.17, 20:13
    Oddałeś, bo miałeś poczucie winy, z dobrego serca, a nie dlatego,że należy oddać pieniądze? I nie Ty oddałeś, tylko rodzice. Licząc, ze zarabiałbyś 3 tysiące miesięcznie, to rocznie zarobiłbyś 36 tysięcy. Powiedzmy 40. Czyli rodzice musieli zapłacić tyle, ile zarobiłbyś przez pięć lat. Byłoby dla nich taniej zatrudnić kogoś obcego. Maja prawo być wściekli. Mają prawo uznać, zę nie zasłużyłeś na spadek.
  • 06.09.17, 20:19
    teraz to sobie kazdy tak moze mowic. Traktowac wlasnego syna w kategoriach robotnika a nie w nastepcy jest totlana zenada. Mylsisz ze ja tam zostalem bo nie mialem innego wyjscia? zostalem bo mialem byc nastepca tylko ze kiedy ja tam bylem to rodzice ledwo wiezali koniec z koncem i bylo naprawde ciezko. Ziemia byla tania , pieniadze byly slabe ale przyszla unia zaczelo sie z roku na rok poprawiac , teraz jest naprawde spoko w dodatku ziemia kosmicznie droga to kazdy sobie przypomnial o tym super miejscu pracy nie? nie rozumiem ludzi kotrzy patrza tylko w przod a nie widza tego co bylo wczesnie kto na tym robil kto byl na kazde zawolaanie i kto to wszystko znosil
  • 06.09.17, 20:26
    Za robotnika nie spłaca sie ogromnych długów. Problem nie w tym nawet, ze jesteś hazardzistą, ale że uwazasz, ze nie musisz ponosić za to żadnych konsekwencji. Rodzice zapłacili i mają mieć do Ciebie taki sam stosunek jak przedtem, ufać Ci i ofiarować kolejne dobra. Nie sadzę, abys wypracował taki majątek przez parę lat, ze 200 tysięcy nie było dla rodziny zadnym wydatkiem. Osoba, która tak kompletnie nie wyciąga wniosków z tego, co robi, tak kompletnie nie rozumie, ze nie można liczyć na to, że ktoś będzie naprawiał nasze błędy i natychmiast o tych błędach zapomni nie nadaje sie, aby samodzielnie prowadzić cokolwiek. Popełniłeś fatalny błąd i trudno - czasem to,co sie zrobiło trzy lata wcześniej nie jest radośnie zapomniane i wybaczone, tylko ma dalsze skutki. W Twoim wypadku utratę zaufania. I niechęć do dalszego obdarowywania.
  • 06.09.17, 20:35
    a co w przypadku gdy dostalbym wszystko i w hazard wpadl gdy wszystko juz byloby moje ? takich sytuacji jest mnostwo !1 to zle ze zachowalem sie fair oddajajc ziemie , nie zastawiajac jej bo zdalem sobie sprawe z mojej choroby? jakbym byl gnojem bez skupolow to przegralbym wszystko co mi dali i mialbym w dupie. Ja jednak sie ogaralem i oddalem . to wedlug ciebie nie sa konsekwencje gdzie tracisz miejsce swojej pracy i 2/3 majatku ktory mialbyc twoj? myslisz ze nie pojechalbym za granice na 5 lat zapierdl jak glupi zeby to odrobic ? jezeli mialbym pewnosc ze rodzice odzyskaja moje zaufanie?
  • 06.09.17, 20:39
    w mojej rodzinie wszystko jest jak wiatr zawieje a ze mnie glupiego robia. Jak jeszcze nie mialem problemwo z hazardem chcialem wyjechac do niemiec bo mialem dosc robienia za freee to co mialem w domu jak to oswiadczylem ? ze sobie nie poradze i ze mnie araby zabija . teraz gdy arabow jest tam od gnoja i zamach za zamachem to mowia do mnie jedz za granice . taka mam rodzine. Oni sie martwia tylko i wylacznie o swoja dupe. Splacili dlug wiesz dlaczego? bo kto by nie zaplacil 200 kola za cos co jest warte ponad milion? taki biznes to kazdy by chcial robic
  • 07.09.17, 07:39
    Znając sytuacje rodzinna głupio zrobiles, trzeba bylo przepisać na córkę. Teraz oni robią wszystko aby ułożyć sprawy gospodarstwa od nowa, szkoda ze z pominięciem twojej osoby. Dla nich jesteś juz tylko hazardzista któremu nie można ufać. Tak cie wychowali ze nie potrafisz stawiać granic ani zadbać o swoje dobro. Nawet pracując cale lata u rodzicow nie ustaliles z nimi swojego wynagrodzenia. Nie nauczyli cie dbać o siebie, a sam tego nie potrafiłeś zrobić. Przykra sytuacja i obawiam sie ze możesz pozostać z niczym, gdy brat wejdzie do zarzadzania gospodarstwem. Porada u dobrego prawnika i to pewnie nie jedna cie czeka, jesli chcesz cos z tego miec.
  • 07.09.17, 11:22
    mialem poczucie winy i chyba jak kazdy mimo teog traktowania mnie nie sadzilem ze wlasna matka a ojciec za jej namowa odwroca sie ode mnie. Caly czas mialem nadzieje ze rodzice chca dla mnie dobrze, nie chcialem tez robic czegos wbrew ich woli doskonale wiedzac ze to jest ICH Ziemia chociaz akurat ojciec tez ja dostal a nie kupil od dziadka,najwiecej oczywiscie do powiedzienia ma matka ze ona na tym robila,oczywiscie najmniej robila ,ja takze robilem a ta ziemia to majatek ojca, nie jej. . Z reszta mialem rozmowy z ojcem ktory mowil mi wyraznie ze zostawi na siebie do smierci a ja bede robil tak jakbym byl wlascicielem.
  • 07.09.17, 01:15
    owszem masz racje. trzeba ponosic konsekwencje zeby szybko o tym nie zapomniec. ja bede pamietal o tym do konca zycia poniewaz nie dostane tego co mialobyc moje i stracilem swoje miejsce pracy ktore przynosilo bardzo dobry dochod i w konsekwencji musze zaczynac wszystko od ZERA. to nie sa konsekwencje? poza tym po raz kolejny pisze NIE CHCE NIC NA SIEBIE. Zdaje sobie sprawe z nalogu ze w kazdej chwili moze mi odwalic. Od poczatku pisze ze tylko i wylacnzie na corke. Wedlug prawa bez zgody sadu oraz malzonki nie moge sprzedac,zastawic czy wziasc kredytu na to co nie jest moje. Poza tym nie oczekiwlabym tego od rodzicow gdyby gospodarka byla caly czas na rodzicow a brat nie robil na pokaz przeprowadzki ppo 15 latach gdzie wczesniej prawie e ogole nie przyjezdzal choc wcale tak daleko nie mial bo 2 godzini drogi.
  • 08.09.17, 10:20
    > Po splace dlugow bez wachania oddalem cala zapisana mi wczesniej ziemie przez rodzicow warta 1 mln zl oraz te maszyny

    postąpiłeś bardzo nierozsądnie - miałeś szansę się usamodzielnić i nie skorzystałeś z niej


    wręcz przeciwnie - postąpił bardzo rozsądnie - jako hazardzista nie powinien posiadać majątku, przekazał co miał najbliższym, zaufał im. teraz się okazuje, ze była to błędna decyzja.
  • 08.09.17, 10:33
    lot.ti napisała:


    > wręcz przeciwnie - postąpił bardzo rozsądnie - jako hazardzista nie powinien po
    > siadać majątku, przekazał co miał najbliższym, zaufał im. teraz się okazuje, ze
    > była to błędna decyzja.

    tak to właśnie miałam na myśli - jakiś beznadziejny skrót myślowy popełniłam

  • 06.09.17, 20:12
    Twoi rodzice mają prawo dysponować swoim majątkiem według uznania. A twoim prawem jest dochodzić się swojej części w sądzie. Twój brat jest chyba dość zdeterminowany i raczej tak po prostu tego gospodarstwa nie odpuści. Masz kilka wyjść:
    - dogadać się z rodzicami polubownie,
    - iść do sądu,
    - odpuścić majątek, zgodzić się na kupno mieszkania przez brata i znaleźć inną pracę.
    Czuj się pokrzywdzony, jeśli masz ochotę, ale na tym daleko nie zajedziesz. Myśl raczej nad tym, jak sprawę załatwić z najmniejszą szkodą (także psychiczną) dla siebie. Ja polecam wizytę u prawnika, żeby ci porządnie rozjaśnił w głowie, do czego masz prawo, a do czego nie. A potem idź rozmawiać z rodzicami mając konkretne argumenty w ręku.
  • 06.09.17, 20:47
    po raz kolejny powtarzam gdybym wiedzial ze oni po oddaniu przeze mnie ziemi nie maja zamiaru jej przepisac kiedys na moja corke tylko robia gniazdko dla brata to w zyciu bym im teog nie oddal . od razu przepisal bym to na corke . tu chodzi o zwykle perfidne oszustwo . Ch.. ze mna naprawde ja mam w dupie. zygam pieniedzmi,nie potrzebna mi gotowka na koncie ktora lezy i pachnie bo dla mnie to tylko wabik .chodzi mi tylko o moja rodzine ktorej nikt nie widzi ze ja mam !! Kaza mi czekac a ja juz raz czekalem a widzac stanowisko brata to wystrczy ze ojciec umrze to matka postara sie o to zebym dostal jak najmniej.
  • 06.09.17, 20:50
    A jakie poza drogą sądową widzisz wyjście z sytuacji, jeśli rodzice nie zgodzą się na przepisanie tego gospodarstwa?
  • 06.09.17, 21:23
    jedyne to takie ze bede musial tam caly czas byc i pracowac bo jak odejde to o mnie zapomna a brat to wykorzysta. Ojcu bede musial caly czas sie upominac ze kare ponioslem dosc bolesna i ze ja takze mam rodzine i zeby nie zapominal o tym. No i oczywiscie nie przegrac jak juz od 3 lat ani zlotowki. Droga sadowa na jakiej zasadzie? oddalem ziemie dobrowolnie raczej w sadzie nie mam szans wedlug mnie.
  • 06.09.17, 21:37
    Oprocz tego mowic ze przed matka i moja siostra bronilem go tylko ja . Wszyscy inni mieli w dupie jak byl ponizany przez cale swoje zycie przez moja kochana mamusie nawet moja wlasna babcia jak byla jeszcze na chodzie sie jej po prostu bala. Moi rodzice tak w ogole dla naszego dobra powinni sie rozwiesc juz 20 lat temu. Dziwie sie naprawde dziwie ze ojciec nigdy mojej matki nie uderzyl,jak ona potrafi go slowami zgnoic to jest naprawde masakra. Mozecie mnie miec za jakiegos damskiego boksera ale naprawde mojej matce nalezal sie solidny wpier... Ja jak doroslem bylem jedynym ktory go przed nia bronil i cisnal po niej tak samo jak ona po nim chociaz nie zawsze dawalem rade i jako 20 paro letni chlop plakalem w poduszke bo oczyiwscie mi takze sie dostawalo wielokrotnie za nic,jak bylem nastolatkiem siedizalem cicho jak doroslem zaczalem sie bronic tak ze matka nie mogla sobie ze mna poradzic .Zapewne teraz o tym doskonale pamieta i zrobi wszystko zebym nie dostal nic. Przypomniec tez o tym co mowil jeszcze niecaly rok temu ze bedzie mial to caly czas wszystko na siebie albo da polowe mi a polowe bratu a siostrze gotowke, ze wiedzial doskonale o tym ze ja sie z bratem nie zgodze i ze nic z tego dobrego nie bedzie. Na zle traktowanie ojca przez matke naprawde znalazlbym wielu swiadkow .
  • 06.09.17, 21:44
    tak jak juz ktos tutaj napisal to nie jest typowy wzorzec typu syn uzaleziony i rodzice ktorzy mu caly czas pomagaja. Nie jest to czarne i biale. Tak to widzi tylko moj kochany braciszek ktory juz zapomnial co mial gdy tutaj mieszkal albo doskonale pamieta ale po co mowic prawde skoro mozna zgarnac duzy majatek i ustawic sobie swoja rodzine tyle ile sie da ugrac.
  • 06.09.17, 21:48
    glupi bylem bo nie myslalem o przyszlosci i doszedl jeszcz ten hazard. w wieku 32 lat to juz od dawna inni moi znajomi sami zarzadzaja gospodartwem wszytkie decyzje naleza do nich a u mnie caly czas tak samo. Robie tak jak mi kaza i co mi kaza . Przychodzi braciszek po 15 latach i juz snuje plany ,juz zaczyna gadac ojcu o sianiu innych upraw to ma mnie ch... nie strzelac w takiej stuacji?
  • 07.09.17, 00:12
    Do czasu osiągnięcia pełnoletności rodzice zarządzają majątkiem nieletniego, więc nadal miałbyś pełną możliwość sprzeniewierzyć po cichutku majątek dziecka i może to zniechęca twoich rodziców do przepisania majątku na wnuczkę. Może zasugeruj rodzicom, że zrobią to z chwilą, gdy twoja córka skończy osiemnastkę? Wtedy ty nie miałbyś żadnych szans na przehulanie go lub zniszczenie w inny sposób, a córka miałaby zabezpieczoną przyszłość. Możesz też iść na etat i zapewnić córce przyszłość samodzielnie, zamiast oglądać się na rodziców i brata i liczyć na ich dobre serce. Sam doskonale wiesz, że im nie zależy, więc moim zdaniem kopiesz się z koniem i niczego dla swojej rodziny nie uszarpiesz, a tylko stracisz czas, w którym mógłbyś budować własny majątek nie prosząc rodziców o łaskę i robiąc za jelenia na cudzym gospodarstwie. Jesteś młody, jeśli nie przepieprzysz swoich szans w hazardzie, masz możliwości dojść do czegoś samemu.
  • 07.09.17, 00:34
    nie iwem dokladnie jak to jest ale z tego co czytalem to zarzadzac owszem musi dorosly ale kwestie sprzedazy ,wziecia kredytu czy ustanowienia hipoteki na nieruchomosci nie przejdzie bez sadu i zgody obojga rodzicow . Prawo wlasnosci jest swiete i sad nie podejmie decyzji zeby bogu ducha winne dziecko narazac na dlugi. Owszem moge i bede i caly post pisalem ze mam ochote odciac sie od nich raz na zawsze a pytanie moje brzmialo czy moge czuc sie pokrzywdzony bo w kwesti odzyskania niewiele moge zrobic ,jedyne to nakierowac rodzicow zeby przepisali to na corke tylko tyle i az tyle. Nie chce zyc nadzieja ze to zrobia po czym za kilkanasce lat usylsze ze jednak nie zrobili.
  • 07.09.17, 00:36
    Tak, możesz czuć się pokrzywdzony, nikt ci przecież nie broni tak się czuć.
  • 07.09.17, 00:48
    to nie chodiz oto czy ktos mi broni czy nie. z opisu mojej sytuacji o to mi chodzi bo jeden powie ze w zyciu ze zawiodlem ich zaufanie i powininem byc wdzieczny ze mi chca chociaz male mieszkanie kupic a drugi powie walcz o swoje , nalezy ci sie mimo wszystko i jak do tej pory slow poparcia mnie mialem w 90 procentach bo to nie 1 forum na ktorym opisuje ta sytuacje
  • 07.09.17, 01:01
    Moim zdaniem słuchając obcych ludzi znających jeden procent twojej faktycznej sytuacji opisanej na jakiś forach, możesz popełnić poważny błąd. Jedyną osobą, którą powinieneś pytać o opinię, jest dobry prawnik. Co z tego, że ci 100 osób napisze, że masz np. pozwać rodziców? Pozwiesz? Ale 1000 ci napisze, że masz się nadal dawać dymać rodzicom i bratu? Dasz się? No to po co ci opinia tych ludzi? Jak to zmieni twoją sytuację, że się pożalisz i ktoś obcy się nad twoją dolą pochyli? No chyba, że tylko o to ci chodziło, żeby się pożalić i popsioczyć na los. To spoko. Choć uważam, że lepiej żalić się przyjaciołom, którzy cię przecież znają, niż obcym ludziom.
  • 07.09.17, 01:22
    no wlasnie wedlug mnie lpeije zeby obcy ludzie ocenili opisana przeze mnie sytuacji bo nie maja w tym zadnego interesu. Przyjaciele ,wiaodmo ci co wiedza mowia to samo,siostra mojego ojca takze trzyma moja strone bo wie ze ja zly nie jestem tylko cale zycie ktos w tym domu probuje ze mnie zrobic tego zlego i najgorszego juz od najmlodszych lat.
  • 07.09.17, 01:24
    No, ale co z tego, że ktoś ci coś napisze, pozytywnego lub wręcz przeciwnie? Zmieni to twoją sytuację?
  • 07.09.17, 01:31
    tak . dla mnie to wyrazny znak ze mam walczyc i przekonywac rodzicow ze na tak sroga kare nie zasluguje
  • 07.09.17, 01:38
    Ale ludzie na forum nie znają twojej sytuacji, rozumiesz to? Mają tylko twój opis, który jest subiektywny i nie oddaje obiektywnego stanu rzeczy. Już sam fakt, że piszesz o dwustutysięcznym długu, jakby to było 200 złotych, świadczy o tym, że masz zaburzony obraz własnej sytuacji. Nie mówiąc już o prawnych aspektach przepisania majątku, zrzeczenia się go, wykorzystywania dziecka do pracy w gospodarstwie itd. To nie są zagadnienia do oceny dla laików na forum, tylko dla porządnego prawnika. A ty się uchwyciłeś opinii obcych ludzi i nawet nie wybierasz się do prawnika. I co, będziesz wojował z rodzicami kolejne dwadzieścia lat, a jak guwno wywojujesz, to do kogo będziesz mieć pretensje? Do forum?
  • 07.09.17, 11:11
    najwieksze pretensje to mam do siebie ze nie zalatwilem wszystkiego kilka lat wczesniej. Podejrzewam ze nawet jakbym dlugow nie mial brat i tak walczylbym o jakas czesc ziemi bo jak stwierdzil NIC MI SIE NIE NALEZY I NIE ROBILEM NIC . Mleko sie rozlalo , bede rozmawial z ojcem i powoli go uswiadamial ze nie zasluzylem na ttaktowanie mnie jak smiecia.
  • 07.09.17, 11:26
    czyli tak:
    kiedyś tam zrezygnowałeś z własnych planów i zostałeś w gospodarstwie jako następca rodziców, ciężko pracowałeś, miałeś - jak każdy - wzloty i upadki.
    wszystko z nadzieją, że gdy rodzice umrą przejmiesz po nich gospodarstwo

    a tu, gdy gospodarstwo zaczęło przynosić znaczne dochody i jego wartość wzrosła zjawia się wykształcony drugi syn i przekonuje rodziców, że to jemu trzeba wszystko przepisać a tobie dać jałmużnę w postaci mieszkanka w bloku, bo on poprowadzi gospodarstwo lepiej od ciebie

    w domu decyzje podejmuje mama, nie tata a mama od zawsze cię lekceważyła i źle traktowała, wykształcony syn, który mieszka daleko jest bliższy jej sercu, niż ty, który na jej oczach ciężko pracowałeś fizycznie

    chcesz, aby gospodarstwo zostało przepisane na twoją córkę, aby uniknąć podejrzeń, że je sprzeniewierzysz

    czy wszystko dobrze rozumiem?

  • 07.09.17, 11:35
    tak wlasnie niestety jest. Chce wlasnie na corke z tego powodu aby sie nie martwili ze przegram. Z tym ze zapisanie mialo byc robione z chwila przejscia na emryture ojca.
    Idealnie to podsumowalas.
    jednym slowem jestem frajerem
  • 07.09.17, 11:44
    zalamany33 napisał(a):

    > jednym slowem jestem frajerem

    nie sądzę, ze nim jesteś
    wiem, że mało z dzieci chce zostać na wsi, prawie wszyscy chcą do miasta, bo tam jednak dużo łatwiej się żyje, więc za samo to, że zostałeś z rodzicami należy cię nagroda

    wiem też, że często dla prostych ludzi (a myślę, że taką osobą jest twoja mama) czyjeś wyższe wykształcenie to wystarczający powód do większej "miłości" a praca fizyczna do mniejszej

    myślę, że nawet, gdy przekonasz tatę, nie będzie to miało większego znaczenia, bo i tak rządzi mama a sprawa wygląda na dogadaną między nimi

    myślę też, że tego, co chciałbyś nie dostaniesz, ale na pewno nie jest tak, że nie dostaniesz niczego, żadnej ziemi ani pieniędzy - pewnie będziesz musiał zaczynać od początku, ale jesteś młody :-)

    na twoim miejscu najpierw poszłabym do prawnika i dowiedziała się, co ci się należy prawnie
    i o to bym walczyła nawet przed sądem


  • 07.09.17, 12:01
    Autor nie pójdzie do prawnika. Nawet żeby się tylko dla samego siebie dowiedzieć solidnie na czym stoi w myśl obecnych przepisów w sprawach majątkowych i przeanalizowąc co z tym może zrobić. Woli się bawić na forum w użalanie się nad sobą i gadanie z przypadkowymi ludźmi. Zamiast solidnej wiedzy - woli plotki i dowodzenie że ktoścoś powiedział więc pewnie tak jest.
    Autor nie chce rozwiązać jak dorosły tych spraw. Bo jemu nie zależy na rozwiązaniu i zakończeniu. Zależy mu na trwaniu w stałym konflikcie z rodziną, szukaniu winnych, ciągłej wojnie i toczeniu rodzinnej nienawiści jaką wszyscy tam są przesiąknięci. Potrzebuje tej energii wrogości i nienawiści bo tylko tak umie wyrażac uzależnione emocje. Bez terapii tego nie zmieni.
  • 07.09.17, 12:06
    nie znam autora aż tak dobrze, jak ty, więc nie będę przesądzać

    rozumiem, że ktoś, kto całe dnie oporządza bydło i robi w polu może mieć problem z pójściem po raz pierwszy w życiu do prawnika, ale mam nadzieję, że nasz bohater uwierzy nam, że nie jest to nic strasznego - to łatwiejsze, niz pójście do lekarza - i zdobędzie się na taka wizytę, dla dobra własnej rodziny chociażby

  • 07.09.17, 12:32
    Ten ktoś w międzyczasie oporządzania bydła bywał już kilkakrotnie u notariuszy z powodu przepisywania ziemi rodziców tam i z powrotem, pobrał 75 tysięcy dotacji z Unii więc musiał sprawy urzędowe załatwiać by to zrobić, brał kredyty, narobił długów więc zapewne i o komorników się otarł i różne pisma, zawarł też związek małżeński więc o jakiś urząd chyba się otarł - bo chyba nie wszystko za niego rodzice załatwiali?
  • 07.09.17, 12:43
    przykro cię czytać

    nie rozumiesz, że czym innym jest załatwianie formalności w urzędzie a czym innym prawne występowanie przeciw własnym rodzicom
  • 07.09.17, 12:54
    A ty nie ogarniasz, że autor boi się IŚĆ DO PRAWNIKA PO WIEDZĘ bo już to mu się kojarzy z PÓJŚCIEM DO SĄDU. Więc na wszelki wypadek prawnika się nie poradzi co i jak może zrobić ale będzie się wykłócał z całą rodziną i ich oskarżał o swoją krzywdę.
    Woli nie wiedzieć faktów na temat tego co prawnie może (ale nie musi) bo wtedy też nie musi się odnosić do tych faktów, czyli nie musi przyjmować na klatę realiów. Woli bić pianę ustawiając się w pozie jedynego skrzywdzonego, bo wtedy może skakać bratu do oczu i twierdzić, że to wszystko łącznie z jego uzależnieniem to tamtych wina. Mentalnie jest małym dzieckiem skarżącym się na rodzinę która go krzywdzi. Jeśli zacznie postępować jak stabilny dorosły to sobie z życiem poradzi. Ale nie stanie się nim jeśli nie zajmie się solidnie swoimi uzależnionymi emocjami.
    Ma nieodciętą pępowinę od rodziców a założył już nową rodzinę. Będą mieć przechlapane.
  • 07.09.17, 12:56
    no, no, nie wiedziałam, ze znacie się aż tak dobrze :-)
  • 07.09.17, 12:58
    twoje złośliwości nie robią na mnie wrażenia
  • 07.09.17, 13:00
    a na mnie robi wrażenie twój całkowity brak empatii
  • 07.09.17, 13:10
    no to się nim epatuj do woli, nie przeszkadza mi to
  • 07.09.17, 14:10
    z nikim sie nie wyklocam drogi kolego .Probuje zalatwic sprawe polubowanie bo wierze ze sie da. Sad to dla mnie ostatecznosc. Dlatego tez probuje sie dogadac zeby odciac pepowine i dac sobie z ta toksyczna rodzina raz na zawsze spokoj. Nie mam zamiaru przez kolejne lata wysluchiwac co jest dla mnie dobre co mam robic i jak mam zyc co zawsze wiedza lepiej moj brat siostra i matka.Zrozumialem po 30 latach ze to jest moje zycie a gdy pojawila sie corka ze jestem odpowiedzialny juz za swoja rodzine i nie moge podejmowac decyzji takich jakie oni chca bo pozniej moja corka bedzie takim samym nieswiadomym krzywdy czlowiekiem jaki ktos nalbizszy jej wyrzadza.
  • 07.09.17, 23:02
    Cóż, póki córka jest małoletnia istnieje niebezpieczeństwo, ze możesz niewłaściwie zadysponować jej majątkiem.
    Zrezygnowałeś z planów i naraziłeś rodziców na ogromne koszty tej rezygnacji.
  • 07.09.17, 01:28
    nie latwo jest sluchac od wlasnej matki po co ja cie urodzilam, moglam cie zostawic w tym szpitalu,podmienili cie, nie jestes moim synem ,zle ze przezyles(po urodzeniu lekarze nie dawali mi zadnych szans ) jednak do dzis jestem zdrow jak ryba, to trzecie dziecko to zawsze taki niewypal (3 dziecko mojej babci jest niepelnosprawne) to tylko namiastka .
  • 07.09.17, 03:59
    Przykro mi, że masz taką sytuację rodzinną. To nie zmienia faktu, że nie możesz podejmować poważnych życiowych decyzji, decyzji, które będą mieć dramatyczny wpływ na przyszłość twoją, żony i waszych dzieci w oparciu o to, co ci napiszą obcy ludzie na forum. Właśnie dlatego, że konsekwencje ponosić będziesz ty i twoja najbliższa rodzina. To są sprawy zbyt poważne, żeby kierować się sugestiami forumowiczów. Zainwestuj w dobrego prawnika i w porządną terapię. Masz potężny żal do rodziny pochodzenia (nie będę oceniać, czy słuszny czy nie), aż kipi od niego w każdym twoim poście. Terapia mogłaby ci pomóc uporać się z tymi rodzinnymi obciążeniami, które tak negatywnie na ciebie teraz wpływają.
  • 07.09.17, 10:58
    do matki sisotry brata. Do ojca nie mam ,to oni maja na niego zly wplyw,gdyby oni sie nie wtracili ojciec
    na 100 procent zapisalbym mi cale gospodarstwo w testamenciez reszta przy przepisywaniu czesci kilka lat temu chcial mi przepisac juz wazystko ale mamusia zabronila a ja mialem to wtedy gdzies bo bylem mlody i nie myslalem przyszlosciowo. W ogole z bratem kontaktu nie mialem ale nigdy na niego zlego slowa nie powiedzialem,nigdy bym nie pomyslal ze zdecyduje sie przyjsc na wies po tylu latachi zrobi mi takie swinstwo. Moj dobroduszny brat powiedzial ze moze nmnie zatrudnic w gospodarstwie . rozumiesz to ? chcial zrobic ze mnie paraobka do konca zycia na tym co mialo byc moje. skonczyloby sie to tak ze pewnie wszystkie ciezkie fizyczne prace wykonywalbym ja a on tylko te najlzejsze bo to czlowiek ktory sily fizycznej ma tyle co 12 letnie dziecko.
  • 11.09.17, 10:53
    Wspolczuje ci sytuacji i w jakich warunkach sie wychowywles. Nie pomoge ci w niczym. Jedno co mnie uderzylo: o wszystko obwiniasz matke. Ale musisz zrozumiec, ze ojciec jest w rownym stopniu winny co ona - skoro dla WLASNEGO swietego spokoju pozwala/pozwalal na takie jej zachowania wobec dzieci. Jemu jest tak wygodnie, bo w imie czego mialby sie zonie/rodzinie postawic? W imie dobra dzieci? Jak widac nie jest ono dla niego wazne... On ustawil sie w sytuacji ofiary (co jest b. wygodne) i czerpie z tego wymierne korzysci. To sprytne, bo cala odpowiedzialnosc za to co sie dzieje/dzialo przerzucil na zone i rodzine. A on niewinny, biedactwo...
  • 07.09.17, 00:44
    mialem racje.
    Sprzedaż nieruchomości należącej do dziecka
    Nasz 8-letni synek stał się właścicielem nieruchomości. Czy możemy ją sprzedać?

    Porada prawna eksperta prawa nieruchomości

    Często zdarzają się sytuacje, w których spadek po którymś z krewnych nabywa jedynie małoletnie dziecko. Niestety jako rodzice dziecka nie możecie Państwo takim majątkiem swobodnie dysponować. Sprawujecie bowiem jedynie zarząd nad tym majątkiem, co w praktyce oznacza, iż możecie dokonywać tylko czynności nie przekraczających zwykłego zarządu, tj. remont, ochrona przez niszczeniem itp. Jeśli zaś chcą Państwo sprzedać nieruchomość, darować ją komuś albo odrzucić spadek w imieniu dziecka, muszą Państwo złożyć do sądu wniosek o zezwolenie na dokonanie w imieniu dziecka czynności przekraczającej zwykły zarząd majątkiem dziecka.
    Wniosek taki możecie Państwo złożyć oboje albo też tylko jedno z Państwa. W tym drugim przypadku, drugiego rodzica należy powołać do udziału w sprawie jako uczestnika postępowania. Trzeba pamiętać, że małoletnie dziecko nie bierze udziału w sprawie.
    Rozprawa nie musi zostać przeprowadzona, jednak najczęściej jest wyznaczana celem wysłuchania. Wniosek należy złożyć do sądu rejonowego właściwego dla małoletniego. Opłata sądowa od wniosku wynosi 40,00 zł.

    We wniosku należy wskazać:

    jakiej czynności ma dotyczyć zezwolenie,
    czy jest ona czynnością przekraczającą zwykły zarząd majątkiem (np. sprzedaż jest taką czynnością),
    czy zamierzona czynność jest podejmowana w interesie dziecka, a także czy jest celowa i korzystna ekonomiczne dla interesów dziecka.
    Sąd rozpoznaje taki wniosek dosyć szybko, wydając stosowne postanowienie. Sprzedaży nieruchomości będziecie Państwo mogli dokonać jednak dopiero po uprawomocnieniu się tego postanowienia. Trzeba bowiem pamiętać, że sprzedaż dokonana bez takiego zezwolenia lub przed uprawomocnieniem się postanowienia o udzieleniu zezwoleniu na jej dokonanie, jest nieważna.
  • 07.09.17, 18:32
    A Ty cały czas odwracasz się do tyłu i rozpamiętujesz krzywdy, obojętne dla forum prawdziwe czy domniemane. Piszesz - gdyby ojciec to, gdyby brat tamto.. Ale tak się nie stało. Jak to mówią gdyby ciocia miała wąsy..
    Patrz na rzeczywistość taką jaka jest dzisiaj przed Tobą. Masz to i to, nie dysponujesz już niestety tym i tamtym. Wobec tego trzeba zrewidować piękne plany i zacząć planować na nowo. Graj takimi kartami jakie masz, nie jakie mógłbyś mieć. Zastanów się co możesz zrobić w tej sytuacji jaka jest i co Ci się opłaci. Nie rozdzieraj szat, że Twoi rodzice nie myślą o Twojej rodzinie, sam o niej pomyśl i staraj się ją zabezpieczać w miarę swoich możliwości. Nie zrzucaj tego obowiązku na swego ojca. Nie jesteś stary, masz doświadczenie w ciężkiej pracy na roli, znasz się na maszynach rolniczych możesz spokojnie dopracować się swojego majątku. Jeśli nie w kraju to za granicą. Jesteś silny i zdrowy - to Twoje atuty. Nie oglądaj się na to co ktoś Ci powie inie hoduj poczucia krzywdy. Nie szukaj oparcia w rodzicach tylko w żonie i córce. Być może ta chwila która wydaje Ci się teraz bardzo trudna i niesprawiedliwa obróci Ci się na dobre? To zależy od ciebie.
  • 12.09.17, 22:01
    Darowiznę można odwołać: www.infor.pl/prawo/darowizny/wykonanie-i-odwolanie-darowizny/274512,Z-jakich-powodow-mozna-odwolac-darowizne.html

    Np przy rażącej niewdzięczności obdarowanego.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • 12.09.17, 22:17
    Odwołanie darowizny jest BARDZO trudne. Na miejscu autora wątku nie zawracałabym sobie tym głowy. Udowodnienie "rażącej niewdzięczności" obdarowanego praktycznie graniczy z niemożliwością. Szkoda czasu i pieniędzy na tą drogę, już lepiej przestać się oglądać na rodziców i brata i samemu zabrać się za budowanie własnego majątku.
  • 12.09.17, 23:41
    Sugerujesz, że syn zrobił darowiznę dla rodziców? Mnie się wydaje, że to najpierw rodzice przekazali synowi darowiznę. Potem spłacili jego długi, pogarszając swoją sytuację materialną - co jest powodem do odwołania darowizny. Załamany robi tu z siebie bohatera, który dobrowolnie oddał ziemię rodzicom, a może w rzeczywistości wyglądało to zupełnie inaczej.
  • 13.09.17, 14:37
    tak sobie tlumacz. niedawno sie dowiedzialem ze w rodzinie od strony mojego ojca bylo jeszcze gorzej. Moj dziadek zostal WYCYKANY na maksa przez praktycznie wszystkich. najpierw z jego rodzinnego domu wyrzucil go jego brat ktory przyszedl sobie z wojska i strasznie na niego nagadal swojemu ojcu i dostal dom z ziemia a moj dziadek wybudiwal m\przedtem 2 budynki i caly czas tam pracowal,poszedl do siostry takze wybudowal budynek i znow go wyrzcili, przez 3 rodzine mial zapewnienie od wlasngo ojca ze polowa pola jest jego , nie dostal z tej czesci nic. zostal tylko z kilkoma ha ziemi i bez dachu nad glowa,wybudowal wszystko od zera wielki dom i kilka duzych budynkow gospodarczych, charowal jak wol od rana do nocy,pozniej jeszcze kupil mieszkania 2 siostra ,umarl 20 lat wczesniej niz jego brat a jego 2 sisotry do dzis zyja i mimo ponad 90 lat sa sprawne. Moja sytuacja przypomina dokladnie to samo tylko maja punkt zaczepienia odnosnie hazardu. Ojciec wie co bylo z jego tata ,matka wie co bylo z jejo bratem, ciotki tez wiedza wszyscyscy doslownie a robia dokladnie to samo. WIedza jakie mam relacje z bratem i jeszcze do takich sytuacji dopuszczaja. Dziadek jakby zyl wiedzac co kombinuje moj brat mysle ze by go wyrzucil na zbity pysk. Nie odpuszcze i teraz bede caly czas gadal ojcu ze chyba nie chce dopuscic do tej samej sytuacji ktora jest razaco podobna. Nie potrafie tego zrozumiem, ojciec wie co bylo wie jak bylo i wie ze przez wlasna rodzine jego tata umarl bardzo wczesnie w porownaniu z jego rodzenstwem . Moj brat to niestety chyba taki sam ch... mojemu dziadkowi tez mowili ze to dadza tamto dadza itd i co ? gowno dali. Nie pozwole zeby kolejny czlonek rodziny ktory nie zasluzyl na takie traktowanie dal sie tak zrobic.Ojcu chyba w koncu cos swita bo gadal mi ostatnio czy chce dom. Moj brat nie moze pokazac niezadowolenia bo jescze 2/3 ziemii jest w rekach rodzicow.
  • 13.09.17, 14:52
    moj brat oczywiscie takze swoje nagadal. odnosnie domu ze on mnie tu nie chce, ze on nie bedzie remontowal a ja bede sobie mieszkal to ja go zmusze do remontu nie jego domu? haha,ze on nie bedzie placil za ogrzewanie a ja nie bede mu oddawal ,ze on nie da mi zadnej maszyny bo ja bede psul a on naprawial ten co akurat umie naprawic i nigdy w zyciu nie naprawil zadnej maszyny ,TOTALNY ABSURD. 15 lat go nie bylo i ma czelnosc takie rzeczy mowic. I to wszystko pomimo tego ze buduje sie obok wiec bedzie mial juz swoj wlasny dom w takim razie po co mu drugi?. Ewidentnie zrobi wszystko zeby mnie sie stad pozbyc. Taki super brat. Teraz wiedzac co bylo u moejgo dziadka to nawet mu nie wierze ze mnie zatrudni tka jak mowil.pewnie by zatrudnil a po smierci rodzicow wyrzucil a ja goly i wesoly bym zostal. Nie odpuszcze chcoby ze wzgledu na dziadka dla ktorego bylem najukochanszym wnukiem
  • 13.09.17, 15:31
    nie wiedzialem przez cale swoje zycie jak zostal potraktowany moj dziadek. Myslalem ttylko ze mama zostala oszukana przez brata i babcia przez siostre na kilka ha ziemii . O dziadku nic nie wiedzilaem a on mial jak widac najciezej i jeszcze umarl 20 lat wczesniej bo taka mial rodzinke. Teraz juz na pewno nie odpuszcze wiedzac jakie akcje dzialy sie wczesniej w mojej rodzinie. Jeszcze mamusia mi gada ze brat mial przez cale zycie ciezko. DOstal na studia moal sie tylko uczyc,dostawal kase jeszcze pozniej wyrfunal jak kazdy a teraz ma mi go bycv zal? nigdy w zyciu. Przychodzi i bezczelnie mowi ze ja sie rodzicami na starosc nie zaopiekuje. Jezeli chodzi o moja osobe to on jest wszystko na nie. Jak zatem mam z nim zyc rozmawiac i mowic ze jest ok jezeli ten ktos na kazdym mozliwym kroku mnie krytykuje? czy ktos z was potrafilby tak perfidnie udawac?
  • 08.09.17, 10:34
    przed wizytą u prawnika udaj się na jakąś terapię poważnie. może w końcu pojmiesz, że teraz masz swoją rodzinę, a problemy z matką, siostrą, bratem, ojcem nie są już twoimi problemami i czas abyś w końcu uwolnił głowę od tego.
    na twoim miejscu najroztropniej jest przyjąć to mieszkanie, przepisać od razu na żone, i zająć się własnym życiem, może zdobyć jakis zawód. na bujanie się po sądach z rodziną przyjdzie czas gdy poukładasz swoje sprawy, wiele sobie tutaj nie obiecuj.
  • 08.09.17, 12:14
    możesz ewentualnie spróbować odwołania darowizny z powodu rażącej niewdzięczności. jeśli rodzice zapiszą majątek bratu w umowie dożywocia z darowizną to masz rok od chwili dowiedzenia się o tym fakcie na założenie sprawy w sądzie. czy sąd to uzna? wątpliwe, fakt ze jesteś osobą uzależnioną na wpłynie decyzję sądu i na pewno nie pomoże. pytanie też sąd pochodziły pieniądze na spłatę długów - jeśli z kredytu - to byłeś winny rodzicom też odsetki.

    dziadkowie mogą w różny sposób zabezpieczyć twoją córkę, choćby wykupując polisę posagową. pytanie, czy tego chcą. ja bym na twoim miejscu negocjowała wyższą wartość nieruchomości, którą mają ci kupić, na razie po dobroci nie zdradzając zamiaru wniesienia pozwu, wskazując jednak na wartość przekazanej darowizny. jeśli nie to polisa posagowa lub coś podobnego.
  • 08.09.17, 12:15
    wnuczkę, nie córkę miało być
  • 08.09.17, 18:57
    >przed wizytą u prawnika udaj się na jakąś terapię poważnie. może w końcu pojmiesz, że teraz masz swoją rodzinę, >a problemy z matką, siostrą, bratem, ojcem nie są już twoimi problemami

    popieram


    >na twoim miejscu najroztropniej jest przyjąć to mieszkanie, przepisać od razu na żone, i zająć się własnym życiem,

    Przepisać na żonę? Przecież jak on się będzie dalej zachowywał tak nierozsądnie jak się zachowuje do tej pory, to żona gdy się upewni, że ma mieszkania na siebie to go kopnie w odwłok i dziecko sama wychowa.
    I facet znowu przyjdzie na forum płakać, że tym razem żona go z majątku wycyckała choć to było jego mieszkanie. Jest duża sznasa że powieli ten sam wzorzec rodziny który wyniósł z domu.
    I wtedy już zostanie faktycznie goły i wesoły, bo trzeci (czwarty?) raz z rzędu rodzice kasy ani majątku mu nie dadzą żeby miał za co żyć.


    >może zdobyć jakis zawód. na bujanie się po sądach z rodziną przyjdzie czas gdy poukładasz swoje sprawy, wiele >sobie tutaj nie obiecuj.

    Problem w tym, że autor już posmakował tego jak fajnie się żyje z dotacji obszarowych. Wystarczy mieć pole i kasa w kieszeni jest. I nie zamierza iśc do pracy, jeśl wystarczy mieć pole by mieć dochody.

    I szlag go trafia, że brat się może okazać obrotniejszym i nie pracować własnymi rękami w gnoju by obsesje "obowiązkowo własnoręcznego tyrania w polu" starych rodziców zaspakajać, tylko wydzierżawi, albo najmie ludzi do roboty i osiągnie ten sam efekt i zyski.
    Mam takich znajomych - ojciec do śmierci siał i orał i zysków nie było żadnych bo było to nieopłacalne, nie pozwalał nic zmieniać. Przyszedł następca i całą ziemię zasiał tym na co była najwyższa dotacja, do tego pola wydzierżawił hodowcom krów i miał z tego dodatkowy zysk. Sam miał czas chodzić do pracy na etat a zyski z gospodarstwa produkowały się same. Brata tego następcy szlag trafiał, wściekły że nie on dostał tę ziemię(dostał część ale nie główne gospodarstwo), robił awantury następcy, że jak on może, jak śmie nie uprawiać roli własnoręcznie jak ojciec, że nie sieje i nie orze tak jak ojciec!ma tak robić, a jak tak nie robi to ma jemu majątek oddać bo on to by robił lepiej!
    JAkoś zapomniał że ojciec utrzymywał się z emerytury i miał czas na bawienie się w niedochodowe gospodarstwo bo to była jego życiowa rozrywka a nie jedyne źródło utrzymania.

    Dla autora niby najważniejsze jest by gospodarstwo trwało na starych zasadach tak jak rodzice gospodarzą, ma pretensje do brata, że nie będzie kontynuował tylko to wydzierżawi.
    Równocześnie sam chce dostać 1/3 pola zapisanego na córkę, by zrobić to samo - wydzierżawić i wziąć kasę i dodatkowo wziąć dotację. Kasa płynie, robić nie trzeba, majątek na córkę a zyski w kieszeni i do dyspozycji autora.

    Oj trudno będzie taką miłą perspektywę sobie z głowy wybić i odpuścić... Jeszcze trudniej przełknąć że to brat zyski by miał teraz z gospodarstwa mieć.

    Dodam, że brat następcy z przykładu wyżej też uzależniony, tylko inną używką. Jak czytam autora to jakbym tego brata słyszała, wszyscy winni, wszyscy źli, on jeden jedyny robił, jemu się należy, on skrzywdzony..
    Niestety - terapia obowiązkowo, bo trzeba ze swoją głową zrobić porządek i chorymi emocjami które nadal zagrażają realiom autora a tym samym jego nowej rodziny. Uzależnienie, związek z uzależnionym to jak siedzenie na beczce prochu.
  • 08.09.17, 20:22
    Normalny jesteś? Ojca gospodarstwo przynosi od 100 do 150 tys zł dochodu rocznie więc nie pisz bzdur że przynosi straty. Dziwisz się że ja mam pretensje o to że on sobie wydzierzawi? To ja po to tam robiłem żeby on przyszedł i czerpał zyski? Ja chcę zrobić to samo? Bo chcę wydzierżawić pole które ma być córki? A co mam zrobić jeżeli brat powiedział że nie da mi żadnej maszyny . mam kupić sobie konia żeby mi pole oral? Przypominam że ojciec dał propozycje gospodarzenia po połowie. Ja wyraziłem zgodę. . 2 gospodarstwa ale wspólne maszyny. On się nie zgodził. Od czego niby jest uzależniony mój brat?
  • 08.09.17, 20:29
    Poza tym mam 100 % pewność że gdybym dostał gospodarstwo całe na którym robię całe życie i. Po jakiś czasie je wydzierżawil rodzeństwo moje także by miało waty że nie robię tylko sobie liczę kasę. Na pewno szybko by powiedzieli że skoro dzierżawie to mam im dawać z tego też kasę i że im się należy. Sęk w tym że ja to lubię i nie mógłbym wydzierżawić będąc zdrowym silnym czlowiekiem tak samo jak mój ojciec.poza tym z uprawiania jest większy zysk niż z dzierżawy tylko trzeba się narobic
  • 08.09.17, 21:45
    Ja robię tam 18 lat za jedzenie i dach nad głową a jak chciałem cokolwiek zmienić ojciec się nie zgadzal więc odpuściłem i robiłem po jego myśli bo nie dość że z matką kloynievto jeszcze z ojcem miałem się kłócić? Robiłem tak jak chcialvi czekałem na swoją kolei. Dziwisz się temu że mam pretensje że brat przyjdzie i wydzierzawi? A jest tam z 3 miesiące i już zaczyna robić po swojemu chociaż zielonego pojęcia nie ma. Uważasz że to jest fair? Zostałem tam na prośbę rodziców . nie musiałem robić w Polu. Maturę mam mogłem iść na studia miałem nawet wybrany kierunek. Obrotniejszy bo wydzierzawi ziemie.? Wiesz jaki rolnik dzierżawi ziemię? Taki co nie ma pojęcia o tej pracy i tej pracy nie lubi. Prawdziwy rolnik potrafi wyjąć z gospodarstwa więcej robiąc na niej niż dzierzawiac. Jak dla ciebie pójście na łatwiznę i wydzierżawienie lub obsiewanie tym co akurat daje naj dopłaty jest obrotnoscia właściciela to nie mamy o czym pisać. To zwykle lenistwo i nie porównuj mnie do jakiejś rodziny bambrow co robią w polu i nie potrafi a z tego osiągnąć zysków.
  • 09.09.17, 09:34
    zalamany33 napisał(a):

    > Ja robię tam 18 lat za jedzenie i dach nad głową
    >Ojca gospodarstwo przynosi od 100 do 150 tys zł dochodu rocznie

    Jakoś mi się te dwie wypowiedzi nie kleją. Ten wikt i opierunek przez 18 lat wychodzi mi na bardzo wysokiej stopie w porównaniu do przeciętnych zarobków.




  • 09.09.17, 11:08
    Taaa. Byś czytał cały temat to byś wiedział o co chodzi. Przedtem jeszcze jak nie było unii takich dochodów nie było. Poprawilo się dopiero jakos w 2010 roku. Bo na poczatku z unią też nie bylo kolorowo bo znów zboże i inne uprawy były tańsze. Mój brat liczyć umie ,gada tylko o przywilejach jakie mają rolnicy ale nie pamięta tego że kiedyś nie wszystkie z nich były i bylo mega ciężko szczególni e jak nasza trójka się uczyła a gdyvoby dwoje brali po 2 tys miesięcznie na studia to była bieda ale co ich to interesowało nie? Poza tym jescze niedawno ziemia była po 20 tys teraz jest po 100 a za dzierżawę dawali 1 tys a teraz dają 3. Jest różnica? Jak mam nie twierdzić że przychodzi na gotowe. Dochodzą jeszcze lepsze maszyny teraz niż wcześniej a jak wiadomo na starym sprzęcie mało kto chce robić. Od czasu obalenia komuny do 2010 roku nie bylo naprawdę kolorowo.tego nikt nie widzi. Najlepiej przyjść powiedzieć ty tutaj nic nie robiłeś i mieć w dupie własnego rodzonego brata.
  • 09.09.17, 11:13
    A sorry jakie w dupie zaproponował mi z dobrego serca przecież pracę w gospodarstwie haha pewnie też miał w tym interes bo wie że jestem silny jak koń to będzie miał gościa od ciężkich prac
  • 09.09.17, 12:35
    zalamany33 napisał(a):

    > zaproponował mi z dobrego serca przecież pracę w gospodar
    > stwie haha pewnie też miał w tym interes bo wie że jestem silny jak koń to będz
    > ie miał gościa od ciężkich prac

    Jeśli jesteś silny jak koń i znasz się na pracy na gospodarstwie to weź się w garść chłopie i zacznij na tym zarabiać, zamiast mieć wieczną pretensję do swojej rodziny i całego świata o swoje nieszczęścia. Jesteś dorosły i możesz wszystko. Tylko czy chcesz?
  • 09.09.17, 12:52
    Owszem. Idę do pracy bo z czegoś trzeba żyć. Nie mam przecież innego wyjścia. Nawet jakbym poszedł do sądu to sprawa by się ciągnęła kilka lat a prawnik też kosztuje. Logiczne że muszę jak najszybciej o tym zapomnieć i pokazać rodzinie że poradzę sobie bez nich.
  • 09.09.17, 17:43
    zalamany33 napisał(a):

    >Logiczne że muszę jak najszybciej o tym zapomnieć i pokazać rodzinie ż
    > e poradzę sobie bez nich.

    Nie, wcale nie musisz rodzinie niczego "pokazywać", jeśli tak uważasz, to nie wyzwolisz się z zależności od rodziców i rodzeństwa. Ty musisz zadbać o siebie, żonę i córkę nie po to aby utrzeć rodzicom i bratu nosa, tylko po to aby żyć normalnie.
  • 12.09.17, 18:04
    Jeśli nabranie kredytów na pierdoły nie było dla Ciebie problemem to bierz kredyt na dom nie mówiąc nic nikomu, niech rodzice kupią małe mieszkanko które będzie zabezpieczeniem dla Twojej córki w przyszłości (natenczas można komuś wynająć) a dom który sfinansujesz z kredytu dla kolejnego potomka a na takich rodziców już bym nie liczyła na Twoim miejscu. Są rodziny, w których normalne jest pomaganie jedni drugim ale są też i takie w których nie ma się z kim rozmawiać w biedzie. Moi rodzice z całą pewnością nie kupią mi nawet małego mieszkania bo sami nie mają z czego a nawet jakby mieli to nie sądzę aby chcieli mi jakkolwiek pomóc. Nie masz wpływu na wolę rodziców.
  • 12.09.17, 18:08
    Jeśli nabranie kredytów na pierdoły nie było dla Ciebie problemem to bierz kredyt na dom nie mówiąc nic nikomu, niech rodzice kupią małe mieszkanko które będzie zabezpieczeniem dla Twojej córki w przyszłości (natenczas można komuś wynająć) a dom który sfinansujesz z kredytu dla kolejnego potomka a na takich rodziców już bym nie liczyła na Twoim miejscu. Są rodziny, w których normalne jest pomaganie jedni drugim ale są też i takie w których nie ma się z kim rozmawiać w biedzie. Moi rodzice z całą pewnością nie kupią mi nawet małego mieszkania bo sami nie mają z czego a nawet jakby mieli to nie sądzę aby chcieli mi jakkolwiek pomóc. Nie mamy wpływu na wolę rodziców.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.