Dodaj do ulubionych

Powrót do pracy po macierzynskim

05.10.17, 11:31
Witam wszystkich
Jestem młodą mamą.Nie mam ustabilizowanego życia zawodowego.Przed ciąża pracowałam tu i tam, dużo podróżowałam i było ok.Od 3 msc ciąży przestałam pracować ze względu na złe samopoczucie.
Przezywalam ten okres raz lepiej raz gorzej ale chyba częściej gorzej. Mieszkam u mojego męża z rodzicami na wsi. Nie mam tu nikogo bliskiego. Zaczęłam się tu dusić, za bardzo przeżywać to, co dzieje się w rodzinie, moje kontakty z jego rodzina się przez to pogorszyły. Czułam się samotnie i nieswojo i marzyłam tylko, że kiedy mała trochę podrosnie to wrócę do pracy i może wszystko się zmieni, kogoś poznam, oderwe się od rutyny i samotności. I teraz nadarzyła się okazja - praca po znajomosci w rodzinnym miescie. Mała ma dopiero 10 msc. Ale miałaby na razie opiekę bliskiej osoby. Praca jest oddalona o 30km ale zawsze chciałam sprawdzić się w takim zawodzie. Na początku za najniższe wynagrodzenie ale zawsze jakieś nowe doświadczenia i wreszcie oderwanie od rzeczywistości. Bardzo się ciesze ale wszyscy dookoła są sceptyczni. Zwłaszcza rodzice męża. Ze jak ja w ogóle mogę zostawić męża i dziecko ze na gospodarstwie i dookoła domu jest tyle zajęć (dodam że oni zawsze sami pracowali i nie chcieli mojej pomocy ) i ze nie dam rady i się to nie opłaca . Na dłuższą mmetę może nie.. po jakimś czasie spróbuję szukać w pobliżu, choć i tak wszędzie musze dojeżdżać w promieniu 15 km najbliżej. Warto próbować?
Edytor zaawansowany
  • 05.10.17, 13:17
    Wiem ze juz tutaj Twoj wątek był ale nie pamietam.
    Jaka jest Twoja obecna sytuacja finansowa? Jakie masz dochody?
    Dlaczego w ogóle pytasz a zdanie teściów? Jakie to ma znaczenie co mowia teściowie ?
    Kim sa pozostali wszyscy?
  • 05.10.17, 13:51
    Sytuacja jest dobra. Teoretycznie nie musiałabym pracować. Mamy wspólne pieniądze z mężem . Mąż też zarabia dobrze, dostaje jeszcze tzw. "Macierzynskie" ale to nie chodzi o to ze musze pracować tylko ze chcę.
    Mieszkamy razem z treściami i wszyscy muszą tu wszystko wiedzieć. Kiedys wyszło to przypadkiem w rozmowie. Żartował ze ja to mam pieniądze i co zrobię jak zasiłek się skończy to powiedziałam wprost ze wrócę do pracy .
    Przez pierwsze dni musze poprosić teściowa o pomoc wiec nie wiem jak zareaguje bo jest to typ kobiety która woli pracować niż zająć się dzieckiem
  • 05.10.17, 13:53
    Praktycznie wszyscy i moi bliscy i teściowie - właściwie dziś dopiero ich poinformujemy o planach ale znam ich nastawienie
  • 05.10.17, 13:56
    Co cie obchodzi opinia innych? Chyba ze to oni mają się zająć dzieckiem a nie mają na to ochoty a ty nie masz innych opcji. Właśnie, pisałaś, że bliska osoba się nim zajmie czyli kto? Ustaliłas to z nia?

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie :)
  • 05.10.17, 14:21
    0_dania napisała:

    - właściwie dziś dopiero ich poinformujemy o planach ale znam ich nastawienie

    > ale dlaczego wlasciwie ty chcesz ich informowac o swoich planach? Brzmi to troche jakbys organizowala konferencje prasowa. Myslalam, ze to normalne ze dorosly czlowiek po macierzynskim idzie do pracy ... co tu roztrzasac.
  • 05.10.17, 16:20
    Idź do pracy jeśli masz z kim dziecko zostawić nie martwiąc się o nie. Jeśli będzie za ciężko to po prostu zrezygnujesz - masz takie prawo to nie niewolnictwo do końca życia. Nie dziel się swoimi planami z teściami ani z dalszą rodziną i nie przejmuj się ich nastawieniem. Rób to co TY uważasz za słuszne. O zdanie pytaj męża i z nim się ewentualnie licz.
  • 05.10.17, 16:39
    Widzę problem - bo możesz nie liczyć sie kompletnie ze zdaniem rodziny pod warunkiem, że nie będzie to wymagało ich zaangażowania. Piszesz "Przez pierwsze dni musze poprosić teściowa o pomoc wiec nie wiem jak zareaguje bo jest to typ kobiety która woli pracować niż zająć się dzieckiem" - czyli dokładnie jak Ty. Znajdź na te parę dni inną pomoc, zapłać może opiekunce, a wtedy będziesz mogła podjąć decyzję sama.
  • 05.10.17, 16:48
    To fakt . Nie lubię się tłumaczyć ze swoich planów i decyzji ale w tej sytuacji kiedy mieszkamy z nimi i do naszego domu ma przyjechać moja babcia (co prawda ma mieszkać z nami u góry ) ale jednak to chyba wypada ich poinformować . No właśnie przez pierwsze 10 dni musiałabym liczyć na jej częściowa pomoc bo babcia będzie zajęta. No i kto wie czy nie będą też inne sytuacje w których będziemy musieli zwrócić się o pomoc. Wiec chyba nie warto robić tego za ich plecami
  • 05.10.17, 16:52
    Niestety nie znam nikogo kto mógłby przyjść na te parę dni za pieniądze . We wsi są dwie kobiety o których wiem ale pilnują juz dzieci .
    Nie chodzi o to ze ja nie lubię spędzać czasu z dzieckiem, bo byłby to na prawdę fajny czas gdyby nie fakt ze nie mam tu bliskich ani żadnej odskoczni.. a po za tym mogę pracować a w wolne dni poświęcać się dziecku z jeszcze większą chęcią i zaangażowaniem :)
  • 05.10.17, 18:12
    Co prawda sama pracowałam gdy moje dzieci miały 10 miesięcy, ale to było 10 - 15 godzin w tygodniu i dość blisko. Na pewno nie zostawiłabym dziecka na 9-10 godzin dziennie, żeby dojeżdżać 30 km w jedną stronę i zarobić najniższą krajową. Chyba, że miałabym naprawdę ciężką sytuację finansową. Pewnie.
    Z kim właściwie ma być dziecko?
  • 05.10.17, 18:47
    Ma być u nas w domu z moja babcia i swoim tata
  • 05.10.17, 20:01
    O przybyciu nowej lokatorki na stałe moim zdaniem należałoby wspólmieszkańców poinformować wcześniej. Czy dalej dzielicie kuchnię z teściami ? Jeżeli tak, to koniecznie.
    Życzę Ci powodzenia i żeby babcia z teściową się polubiły :)
  • 05.10.17, 21:43
    Nie na stałe. Tymczasowo :) mieszkamy u góry z kuchnią i łazienką. Babcia i teściowa się znają i chyba lubią ale nie muszą ze sobą obcować na codzień .
  • 05.10.17, 22:25
    Babcia ma na stałe zamieszkać na gorze z Wami?
  • 06.10.17, 10:42
    Tymczasowo . Chcemy sprawdzić jak to będzie w ogóle funkcjonować . Jeśli okaże się że jest ok to po okresie próbnym zastanowimy się nad opiekunką / zlobkiem
  • 10.10.17, 22:17
    Szczerze mowiąc to duzo musisz zarabiac zeby stac cie było na opiekunke. Ja miałam na 5 godzin ale zarabiam sporo, przy czym pracuje w domu. Niania bawiła sie z dzieckiem zabrała na spacer, ja w tym czasie odwaliłam czesc zlecen (reszte wieczorem). A złobek dla tak małego dziecko. Ok jak trzeba, ale zastanow sie czy trzeba. Zacznie ci chorować i kto sie wtedy zajmie?
  • 11.10.17, 10:46
    Za najniższą krajową raczej nie zarobisz na opiekunkę :(
  • 06.10.17, 05:41
    Warto próbować, jak najbardziej. Jeśli czujesz się na siłach, jeśli nie masz problemu z zostawieniem dziecka na tyle godzin, jeśli masz z kim to dziecko zostawić, to warto wrócić na rynek pracy, bo nigdy nic nie wiadomo. Teraz pracować nie musisz, ale warunki finansowe mogą się w każdej chwili zmienić, a i za siedzenie w domu nikt ci emerytury nie da. Swoją drogą 30 km dojazdu do pracy to nic, większość znanych mi ludzi dojeżdża dużo dalej. Tu nawet nie fizyczny dystans się liczy, a czas spędzony na dojazdach. Jeśli więc dojazdy cię nie zniechęcają, to próbuj. Oczywiście pod warunkiem, że to nie na teściową spadnie obowiązek opieki nad twoim dzieckiem. To akurat musisz uszanować. Nie każdej babci marzy się siedzenie w domu z wnukami. Nie przejmuj się natomiast marudzeniem teściów. To nie do nich należy decyzja, kiedy masz wrócić na rynek pracy, tylko do ciebie.
  • 06.10.17, 10:50
    Tez tak uważam. Źle się czuje spędzając czas bezczynnie w czterech ścianach . Chce się rozwijać zdobywać doświadczenie zawodowe żeby później móc znaleźć pracę bliżej . Myślę że dziecko będąc w domu z bliskimi będzie się dobrze czuć .
    No właśnie teściowa. . W życiu nie śmiała bym jej prosić o to by to ona ciągle miała się zajmować małą. Ale akurat od 09.10 zaczynam prace a moja babcia jest poza zasięgiem i może pomóc dopiero od 19 :( myślałam że teściowa siedząc w domu nawet jeśli ma inne zdanie pomoże nam z małą. Dziś z nią rozmawialiśmy i jej reakcja zawaliła mnie z nóg. Nie pomoże nam bo nie. Bo jej się to nie podoba ze ja chcę wrócić do pracy . Ze to jest gospodarstwo i ogólnie zero argumentów po prostu. Nie pracuje tam bo i tak nikt tego ani nie chce ani nie wymaga. Teściowa pracuje bo chce teściu to samo i woli pracować ze swoją żoną niż ze mną a mąż nie potrzebuje tam czwartych rąk do pracy . A ja mam siedzieć sama tak dla zasady.. myślałam że się rozrycze podczas tej rozmowy
  • 06.10.17, 10:59
    nie rozumiem dlaczego dzieckiem przez 10 dni ma się zajmować babcia a nie tata
  • 06.10.17, 11:12
    Cóż. Skoro teściowej nie podoba się Twój powrót do pracy, to naprawdę rozumiem ją, ze nie chce Ci w tym pomagać. Poza tym teściowa chyba ma własną pracę i niekoniecznie może przez 10 dni zajmować sie dzieckiem, zamiast gospodarstwem.
  • 06.10.17, 11:36
    >nie rozumiem dlaczego dzieckiem przez 10 dni ma się zajmować babcia a nie tata

    Bo tata pracuje i zarabia na rodzinę. A że pracuje na dużym gospodarstwie rolnym i ze zwierzętami, to raz, że dzień pracy ma dłuższy niż od 8 do 16tej i urlopu nie weźmie gdy nie ma zastępstwa, a dwa raczej nie ma możliwości brania pod pachę kilkumiesięczniaka i zostawiania go między krowami lub maszynami gdy akurat musi im przeładować paszę lub usunąć odchody. Autorka chce iść do pracy to powinni zatrudnić opiekunkę do dziecka i tyle.
  • 06.10.17, 11:44
    allut5 napisała:

    > Autorka chce iść do pracy to
    > powinni zatrudnić opiekunkę do dziecka i tyle.

    i mnie tak się wydaje

    i mąż, i teściowa, i teść pracują w gospodarstwie, dlatego nie rozumiem pretensji Autorki


  • 06.10.17, 12:24
    Sprawdź jej inne wypowiedzi w archiwum. Nie ma w rodzinie męża osoby do której by pretensji autorka nie miała ;) najwyraźniej taki charakter, "inni powinni" bo ona ma potrzeby.
  • 06.10.17, 12:52
    Rozumiem was ale chodzi o takie małe wsparcie na start. Na dłuższą metę oczywiście myślę o opiekuńce, pytam dowiaduje się. Spróbujemy ze żłobki em jak nie wyjdzie. Na okres próbny poprosiłam o pomoc babcie i się zgodziła ale od 19 a przez te kilka dni nie znajdę nikogi i myślałam że skoro teściowa wszystkim swoim dziedziom pilnuje id czasu do czasu wnuki(choć i tak wszystkie przychodzą do mnie) to i nam pomoże. Ale ona nie robi tego bo nie może czy ma inne obowiązki ale tylko dlatego ze ona nie chce bym wyrwała się do pracy choćbym miała siedzieć w domu nogami do góry i kompletnie nic nie robiąc. Mam wrażenie ze chce mnie tu ustalić i za wszelką cenę podania mi skrzydla
  • 06.10.17, 12:47
    Nie do końca przez 10 dni bo nie znam dokładnie grafiku . Między tymi dniami trafi się też kilka dni wolnego i być może nocki wiec może wyjść ze będą to 4-5 dni. Tata może ale częściowo np popoludniami i wieczorami ,ponieważ na gospodarstwie ma dwa razy obowiązkowy obrzadek którego nie może ominąć i inne dość istotne zajęcia a teściowa nie ma obowiązków które "musi" wykonać . Są to rzeczy które robi z własnej nie przymusowej woli. Wiec może zostać w domu i kompletnie nic nie robić
  • 06.10.17, 12:55
    0_dania napisała:

    > Są to rzeczy któ
    > re robi z własnej nie przymusowej woli. Wiec może zostać w domu i kompletnie ni
    > c nie robić

    no właśnie nie rozumiem kto dał ci prawo decydować o tym, co z własnej, nieprzymuszonej woli powinna robić twoja teściowa

    dlaczego uważasz, że twoja teściowa ma obowiązek zając się waszym dzieckiem?


  • 06.10.17, 13:01
    Nie obowiązek ale po prostu pomoc w trudnej sytuacji . Ty nigdy nie oczekiwała od bliskiej osoby pomocy ? Myślę że nie jest to też coś co wymaga id niej wiele wysiłku dla mnie naturalne jest pomaganie sobie i bliskim jedli jest to dla nas w miarę możliwe i nie obciążające. Sama bym pomogła . I tak jak pisze myślę że to czysta złośliwość z jej strony
  • 06.10.17, 13:06
    prosić o pomoc oczywiście można, ale trzeba liczyć się z odmową - i nie mieć o to pretensji, że prośba została odrzucona

    a ty masz - dlatego myślę, że prośbę traktujesz trochę jak wymuszanie



  • 06.10.17, 13:08
    inaczej mówiąc: jeśli chcesz iść do pracy a nie masz z kim zostawić dziecka, to do pracy iść nie możesz

    wydaje się to dość oczywiste

  • 06.10.17, 13:38
    To nie jest pomoc w trudnej sytuacji. To jest pomoc w czymś, z czym teściowa fundamentalnie sie nie zgadza - moze dlatego, że Cię nie lubi, a może dlatego, że uważa, że niemowlę powinno być z matką. I dlatego nie pomoże w czymś, co jej zdaniem jest niesłuszne.
  • 06.10.17, 13:10
    A ja myślę, że nie znosisz teściowej i cokolwiek ona zrobi lub nie zrobi to i tak będzie źle. Dziwię się, że po tylu pretensjach jakie do siebie wzajemnie macie i ostentacyjnym "obsikiwaniu" każda swojego terenu, niesnaskach, otwartej wzajemnej niechęci, od czasu jak się wprowadziłaś - teraz oczekujesz, że teściowa swój czas siły i zdrowie poświęci na to, żeby tobie pomagać, tym bardziej gdy robisz coś czego ona nie popiera i co długookresowo spowoduje, że będzie miała ona jeszcze więcej obowiązków a wdzięczności zapewne żadnej(zaraz zaczniesz trucie jak to źle się dzieckiem zajmuje i nie tak jak oczekujesz).
    Trochę więcej konsekwencji. Założyłaś rodzinę to się nią zajmij kompleksowo, a nie na zasadzie "a komu by tu swoje obowiązki podrzucić".
  • 06.10.17, 14:01
    Był gorszy i lepszy czas . Oczywiście na codzień staramy się normalnie fukncjonowac. Przebywać ze sobą rozmawiać . Bynajmniej z naszej stroby byly dobre checi.Nie mogę powiedzieć że traktowalysmy się jak wrogowie.
    Nie mam iść do pracy bi to gospodarstwo a na gospodarstwie kobiety są w domu i tym się zajmują . Stereotypowe spojrzenie na problem. A druga kwestia to wydaje mi się i wyciągam takie wnioski z jej wcześniejszych słów ze właśnie to ona z frustracji ze sama nie chciała tak spędzać życia i pracować na gospodarstwie próbuje zagotować mi ten sam los.
  • 06.10.17, 14:08
    Czyli przeszkadza ci stereotypowe myślenie teściowej, że na wsi to kobieta zajmuje się domem. Ale nie przeszkadza ci twoje stereotypowe myślenie, że wnuki tak po prostu się podrzuca babci do opieki i babci obowiązkiem jest za darmową niańkę robić by matka dziecka mogła się realizować, bo inaczej to babcia zła i niedobra.

    W dzisiejszym niestereotypowym świecie ani kobiety nie siedzą w domu ani babcie nie mają obowiązku niańczyć wnuków.
    Masz dziecko to mu zorganizuj opiekę, macie na to dość kasy.
  • 06.10.17, 14:15
    Gdybym prosiła ja o cały czas opieki nad dzieckiem pod moją nieobecność miałaby prawo odmówić bo nie jest to jej obowiązkiem i nie musi wyglądać tak jej codzienność tylko dlatego ze ja chce wrócić do pracy. I nawet nie brałam jej pomocy pod uwagę. Dlatego mam kogoś innego do pomocy . Chodzi tylko o kilka dni.. kilka godzin dziennie na czas obowiązków męża . Serio ? Chyba obca osoba by nawet pomogła .
    Podorosła ze nigdy nikomu tej samej pomocy nie odmawiala. Nawet jeśli później jej wnuki spędzamy całe dnie ze mna
  • 06.10.17, 14:16
    Podkreślam *
  • 06.10.17, 14:18
    Jeśli uważasz, że nawet obca osoba by pomogła to znajdź taką obcą która pomoże i problem z głowy.
  • 06.10.17, 14:18
    Mamy kasę czy nie mamy chodzi o odpowiednią osobę której nie da się z dnia na dzień znaleźć .
  • 06.10.17, 14:32
    0_dania napisała:

    > Mamy kasę czy nie mamy chodzi o odpowiednią osobę której nie da się z dnia na d
    > zień znaleźć .

    no to na razie nie pójdziesz do pracy
    i tyle
  • 06.10.17, 13:22
    0_dania napisała:

    > Ty nigdy nie oczekiwała
    > od bliskiej osoby pomocy ?

    przecież teściowa nie jest twoją bliska osobą - wnioskuję to z lektury twojego wątku forum.gazeta.pl/forum/w,898,163240511,163240511,Utrzymywanie_rodzicow_wzamian_za_pomoc_.html#p163288114

    jest to raczej twój wróg, w prosić o pomoc wroga jest bardzo niehonorowe

  • 13.10.17, 15:18
    W pełni się z Tobą zgadzam. Nie prosisz o stałą opiekę tylko o pomoc. Jakby teściowa złamała nogę to chyba też by prosiła innych o pomoc. Dziwna sytuacja. To Twój mąż powinien porozmawiać ze swoją matką i ją o to poprosić, bo to Wy jesteście razem o chyba mu zależy na Twoim dobru. Jesteś mu najbliższą osobą i powinien też spróbować coś zrobic, żeby przekonać swoją mamę. Przecież z tego co mówisz, ona nic nie traci, a to tylko 10 dni. I nie przejmuj się tym co ludzie tu piszą, bo ludzie generalnie są zawistni. A jeśli nie uda się dojść do porozumienia z teściową, to może jakaś koleżanka z dziećmi może popilnować, albo rodzeństwo męża?
  • 06.10.17, 11:19
    0_dania napisała:

    > Dziś z nią rozmawialiśmy i je
    > j reakcja zawaliła mnie z nóg. Nie pomoże nam bo nie. Bo jej się to nie podoba
    > ze ja chcę wrócić do pracy

    A dlaczego spodziewałaś się, że teściowa ma Ci pomagać w czymś czego nie akceptuje? Przez 10 dni dziecko będzie z tatą. Dadzą sobie radę.
    Jestem poza tym pewna że gdy to ojciec dziecka zwróci się z jakimś pytaniem, czy prośbą do swojej matki to ona jemu pomoże :):)
  • 06.10.17, 12:54
    Niestety na gospodarstwie nie może po prostu zostać na cały dzień w domu :(
  • 06.10.17, 16:38
    0_dania napisała:

    > Niestety na gospodarstwie nie może po prostu zostać na cały dzień w domu :(

    To wynajmijcie kogoś do prac na gospodarstwie przez te parę dni.
  • 06.10.17, 17:07
    Chyba nie liczylas ze tesciowa przylozy rękę do twojego zarabiania na odrębny dom 😊 chyba nie jesteś aż tak naiwna? Co?😉
  • 06.10.17, 17:45
    Ona nie wie o tych planach p.o
  • 26.10.17, 11:36
    Kochana ty musisz isc do pracy bo inaczej zwariujesz, jak ja. Twoja tesciowa przypomina moja. Proponuje dziecko zostawic z tata tak jak ktos wyzej pisal, potem tato na czas niezbednych prac gospodarskich poprosi swoja matke zeby zerknęła chwilke na malą i mu nie odmowi. Wiem z autopsji. Nie raz zostawialam dzieci z tata po czym po powrocie widze ze tato pracuje na podworku a dzieci z babcia. Zawsze mnie to wkurzało ale mysle ze te 10 dni da rade w ten sposob. I musisz, absolutnie musisz miec swoja prace. I buduj dom jak najszybciej
  • 06.10.17, 13:11
    To zależy od Twojego podejścia. Ja bym się poważnie zastanowiła czy 10 miesięczne dziecko jest gotowe na tyle zmian ile będzie wymagała tak na szybko podjęta decyzja - najpierw ma się nią zajmować przez kilka dni teściowa, później przez okres próbny (3 miesiące?) Twoja babcia, a później nie wiadomo, może jeszcze jakaś inna obca osoba (niania) a może żłobek... Moim zdaniem, skoro pytasz czy warto, to nie nie warto. Poczekaj jeszcze trochę aż dziecko podrośnie, bo w tym wieku dopiero w ogóle zaczyna rozpoznawać, że Ty i ono jesteście osobnymi bytami. Warto ten czas poświęcić dziecku, bo ono na prawdę tego potrzebuje. Później jak pójdzie do przedszkola jeszcze będziesz miała czas na pracę, rozwój osobisty, robienie kariery i własne życie.

    --
    „Ludzie idą do nieba nie za opanowanie i kontrolę nad swoimi żądzami, lub też za ich brak, lecz w nagrodę, że pracowali nad ich zrozumieniem” (William Blake, Wizja sądu ostatecznego).
  • 06.10.17, 14:06
    Czy ja wiem cze to takie radykalne zmiany. Dziecko będzie tak jak było w swoim domu, wśród osób które dobrze zna. Ze mną tez - to nie wyjazd w delegacje.. mam też dni wolne mniej więcej 2, 3 dni pracy 2 wolne kwestia do gadania. Czyli też będę w domu. Później opiekunka czy żłobek po 1 roku życia to tez chyba nie takie złe rozwiązanie. Dziecko jest i powinno byc gotowe na społeczne przystosowanie i obcowanie z innymi. Tu też nieustannie jest z rodziną bliższa i dalszą/znajomymi.
    Chcemy wspólnie z mężem spiac się i umocnić trochę finansowo by wybudować dom zdała od rodziny i stać się niezależnymi. Bez mojego udziału może to jeszcze trochę potrwać. ..
  • 06.10.17, 16:39
    0_dania napisała:

    > Dziecko jest i powinno byc gotowe na społeczne przystosow
    > anie i obcowanie z innymi. Tu też nieustannie jest z rodziną bliższa i dalszą/z
    > najomymi.

    I nikt z tej bliższej/dalszej rodziny czy znajomych nie pomoże przy dziecku na parę godzin przez kilka dni? Poproś ładnie.
  • 06.10.17, 17:39
    Zgadzam sie, że powinno. Ale niekoniecznie w wieku 10 miesięcy. To znaczy jestem za pójściem do pracy, jak nie można już wytrzymać w domu, ale z pełną świadomością, ze to nie jest dla dziecka. Tylko dla siebie.
  • 06.10.17, 17:44
    Po 1 roku zycia
  • 26.10.17, 11:39
    Szczesliwa mama to szczesliwe dziecko. A jak matka sfrustrowana to odbija sie to na dziecku
  • 06.10.17, 18:06
    Tak jak pisze verdana - jeśli bardzo chcesz iść do pracy to idź, ale ze świadomością, że robisz to dla siebie a nie dla dziecka. Nie trzeba dorabiać do tego historii, że dziecko ma się przystosowywać społecznie, czy że jest już na to gotowe. Nie jest. Dziecko jest gotowe do społecznego rozwoju (inne dzieci w grupie) od ok. 3 lat. Jeśli będziesz pracować tylko 3 dni w tygodniu to też inna historia. Na pewno lepiej dla dziecka. Ja bym tylko zadbała, aby zrobić to z głową. Czyli wcześniej zaplanować opiekę nad małą. Ważne żeby tych zmian było jak najmniej, aby po tobie opiekę nad nią przejęła osoba, która będzie się nią zajmować przez dłuższy czas, aby mogła się do niej przywiązać. Jeśli ma iść do żłobka to niech to będzie babcia, przez ten początkowy okres, ale już bez wymyślania, że wcześniej jeszcze teściowa. A jeśli ma być opiekunka to niech to od początku będzie opiekunka a nie najpierw teściowa, potem babcia a potem opiekunka. Tobie może się wydawać, że dla dziecka to jest ok, ale nie jest. Dzieci lubią rutynę i są bardzo przywiązane do najważniejszego opiekuna. Z resztą kto stosuje rutynę przy dziecku ten wie, że takie dzieci są spokojniejsze bo wszystko jest dla nich przewidywalne.

    "Chcemy wspólnie z mężem spiac się i umocnić trochę finansowo by wybudować dom zdała od rodziny i stać się niezależnymi. Bez mojego udziału może to jeszcze trochę potrwać. .." Zawsze mnie zadziwia to, że pieniądze są dla ludzi najważniejsze. Jak się decyduje na dziecko to trzeba zaakceptować, że przez dajmy na to kilka pierwszych lat życia trzeba troszkę przystopować. Wierz mi jeszcze Mont Everest zdobędziesz! ;P

    --
    „Ludzie idą do nieba nie za opanowanie i kontrolę nad swoimi żądzami, lub też za ich brak, lecz w nagrodę, że pracowali nad ich zrozumieniem” (William Blake, Wizja sądu ostatecznego).
  • 06.10.17, 18:06
    Masz już podpisaną umowę o pracę?
    Może poczekać jeszcze kilka miesięcy i znaleźć opiekunkę?
  • 06.10.17, 18:24
    Najniższa krajowa minus płaca opiekunki nie pozwoli na zebranie pieniędzy nawet na podłogę do jednego pokoju...
  • 06.10.17, 18:31
    No właśnie, też się nad tym zastanawiam. Do tego dojazd 30 km w jedną stronę też kosztuje.
  • 09.10.17, 11:19
    Dania, I co postanowiłaś?
  • 12.10.17, 18:39
    wbrew negaywnym opinią posanowiłam sprobowac . na razie jest i dobrze i zle. w pracy dobrze...odechnęłam..poczulam sie jakbym spedzila te 2 lata w jakims dlugim niekoniecznie przyjemnym snie.przyomnialo mi sie,ze mozna byc usmiechnieym,wyluzowanym..ze mozna z kims pogadac, pozartowac,nie traktowac wszystkiego smirtelnie powaaznie.naomiast w domu jest wojna..tesciowa wszysko utrudnia,robi mi wyrzuty sumienia ze zosawiam męza głodnego i samego (choc ma wszystko przygotowane, tylko do odgrzania) a ja sama wracam o 16 i dziecko i ogolnie jakies dziwne wymyslone rzeczy...ciesze sie ze maz ma inne zdanie wspiera mnie i jestesmy zz tym razem.zobaczymy jak dalej bdzie.szukamy opieki dla dziecka
  • 13.10.17, 11:37
    Powiedz teściowej zeby sie zajela swoim mężem bo twój maz z opieki mamusi juz dawno wyrosl... typowa tesciowa narcyzka. Na jej teksty reaguj prychnieciem i wyraźnym rozbawieniem plus na koniec z uśmiechem komentarz, ze jakos jeszcze z głodu maz nie umarł i zyje i dobrze wyglada :)
  • 14.10.17, 09:42
    No i super.
    Niestety jak się mieszka wspólnie, to teściowa będzie się zawsze wtrącać i komentować.
    Rób swoje.
    Jeśli jeszcze do tego pensja jest bardzo dobra, to przynajmniej więcej zarobisz i szybciej się wyprowadzisz. I zawsze to mniej będziesz się widziała z osobą, która działa Ci na nerwy.
  • 12.10.17, 18:28
    Nie do końca będzie to najnizsza krajowa ,ale nie chce zdradzac szczegolow...tak czy owak olaca sie to
  • 14.10.17, 09:43
    Co to za praca?
  • 11.10.17, 13:13
    Im później tym trudniej odstawić dziecko od spódnicy. Małe dzieci szybko przyzwyczajają się do zmian. Jak dziecko wie, że mama rano wychodzi, ale wieczorem wraca, to jest spokojne. A jak będziesz chciała wyjść z mężem na kolację romantczną, sylwestra albo urwać się na 3 dni i mieć siebie nawzajem tylko dla siebie, to się da bez stresu dla dziecka.

    Ojciec trójki dzieci.
  • 10.10.17, 15:29
    Zanim zaczniesz się zastanawiać nad krytycznymi opiniami osób, które Cię otaczają, w pierwszej kolejności pomyśl do czego one w życiu doszły i czy chcesz mieć tak samo. Znalazłaś się w środowisku i sytuacji, która Ci nie odpowiada i zwariujesz jeśli czegoś z tym nie zrobisz. Ta praca to w tym momencie uśmiech losu, nieważne że kiepsko płatna, ale przez większość dnia będziesz daleeeeko od tego wszystkiego. Myślę że bardzo dobrze Ci to zrobi, a "rodzince" dobitnie pokażesz , że nie jesteś gospodynią rolną, lecz kobietą z ambicjami i nie dasz sobie podciąć skrzydeł. Jeśli ostatecznie praca Ci się nie spodoba, to w każdej chwili możesz zrezygnować nic nie tracąc. Lepiej spróbować czegoś nowego niż tkwić w tym co masz.
  • 10.10.17, 16:11
    Chwila, pani ma malutkie dziecko. Łaski nikomu nie robiła, że je urodziła. Ba, dziecko chyba z całkiem przemyślanej wpadki by tego męża mieć. Więc jak chce iść do pracy to niech mu znajdzie opiekunkę a nie liczy, że teściowa której chronicznie nie znosi i jej to okazuje na każdym kroku by się odczepiła od niej i jej dziecka - teraz będzie jej radośnie za darmową babysiter robić i dziecko jej wychowa by ona się mogła realizować. Trochę więcej odpowiedzialności za WŁASNE czyny.
  • 12.10.17, 18:44
    dziekuje za zrozumienie... probuje bo probowac warto ;) a nic to nie kosztuje..mozna tylko zyskac
  • 10.10.17, 16:52
    Kiedyś to było normalne że wraca się do pracy po 3 miesiącach, i nikt nie uważał że to jakieś niewłaściwe. Jeżeli ta praca Cię interesuje i chcesz pracować, czujesz że się dusisz w domowych pieleszach a dziecko ma dobrą opiekę to nawet się nie wahaj. Rok czy 10 miesięcy to naprawdę żadna różnica dla dziecka, a sfrustrowana, nieszczęśliwa mama już tak. Nie daj się zamknąć w domu, przynajmniej spróbuj, zawsze przecież możesz zrezygnować, a okazja do pracy którą polubisz może się tak prędko nie trafić.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 10.10.17, 20:53
    Dziecko nie ma dobrej opieki. Widać, ze opiekunowie sie będą zmieniali, a nie jestem pewna, czy prababcia to jest jednak najlepsza opieka dla dziecka. Jak jestem naprawdę zwolenniczką powrotu do pracy, to w tym wypadku nie jest to ruch do końca przemyślany. Najpierw opieka, potem praca, a nie najpierw praca, a potem dziecko przerzucane od jednej osoby do drugiej.
  • 11.10.17, 08:47
    W czasach, gdy sie wracalo do pracy po 12 tygodniach, norma było karmienie mlekiem z mąka.
  • 11.10.17, 09:08
    plater-2 napisała:

    > W czasach, gdy sie wracalo do pracy po 12 tygodniach, norma było karmienie mle
    > kiem z mąka.

    Bzdety. Wrocilam do pracy po 4 m-cach, bo tyle akurat trwa macierzynski. Dziecko karmione bylo piersia do ukonczenia roku. Co ma puiernik do wiatraka?
  • 11.10.17, 11:24
    To ze jezeli cos kiedys było normą nie znaczy ze dzisiaj jest dobre. Fakt, kiedys sie dzieciom dawało krowie mleko z mąką zeby było dokarmione. Tak smao fakt, kiedys sie wracało po 3 miesiacach do pracy i dzieci przezyły...co nie znaczy ze dla nich to dobre. Przypominam ze keidys oddawąło sie dzieci na cały tydzien do ochrony i tez przezyły
  • 11.10.17, 11:21
    mleko z mąką i smoczek w wódkę to była jednak odleglejsza epoka :)

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 12.10.17, 09:23
    Jak nie było butelek z podziałka, to się uzywało butelki po alkoholu.
  • 12.10.17, 18:49
    dziekuje za odpowiedz. to prawda..osiagnelam juz najwyszy poziom frustracji.teraz czuje ze moj czas spedzany z dzieckiem po pracy jest bardziej wartosciowy ja szczesliwa dziecko zaspokojone a maz znowu pelna zycia zone a nie znudzona i marudzaca kure domowa. nawet obowiazki domowe wykonuje z wiwkszym powerem :)
  • 11.10.17, 13:09
    Oczywiście, że warto. Dziecko w takim wieku łatwo odstawić od spódnicy, przyzwyczaja się szybko, że rodzice wychodzą i wracają. Będziesz samodzielna i zdobędziesz doświadczenie.
  • 12.10.17, 18:52
    dzieki..nie robie tego tylko z mysla o sobie. mysle ze ten powrot wszystkim wyjdzie na dobre
  • 13.10.17, 11:24
    0_dania napisała:

    > dzieki..nie robie tego tylko z mysla o sobie. mysle ze ten powrot wszystkim wyj
    > dzie na dobre

    Tak trzymaj. Teściowa się przyzwyczai, spokojnie. Dobrze, że dziecko znosi Twoją nieobecność bez większych problemów i masz wsparcie męża. Teksty, że mąż biedny, głodny ewentualnie tylko ukrócaj spojrzeniem w odpowiedni sposób i pomijaj milczeniem.
  • 18.10.17, 13:11
    Routerek to mit, ze dzieci w tym wieku latwo odstawic od spodnicy. Mit wygodny dla wspolczesnej koniecznosci pozostawienia dzieci w placowkach bo trzeba isc do pracy. Dzieci sa rozne, jedne latwiej odstawic od spodnicy, a inne po prostu sie nie da bez traumy dla ich psychiki. Jakie ma dziecko to wie najlepiej sama mama.
  • 11.10.17, 13:28
    pewnie, ze warto. tu gdzie mieszkam, macierzynski trwa zaledwie 3 miesiace, i kobiety albo zostaja w domu na pare lat, albo szukaja opiekunki. O ile 3 miesiace uwazam za zbyt wczesnie, tak 10 jest ok. Nie ma nic gorszego niz byc od kogos zaleznym finansowo, w razie problemow on nie bedzie pamietal ze dla dziecka zrezygnowalas z kariery a o tym ze Cie utrzymuje na 100% bedzie pamietal! A ze najnizsza krajowa? Od czegos trzeba zaczac. A ze 30km? Ja dojezdzam codziennie 40km.
  • 12.10.17, 18:56
    najnizsza plus jeszcze dodatkowy dochod 1000 wiec nie jest tak zle. po msc pracy stawka sie zwiekszy
    chce sie rozwijac i tez dokladac do wspolnego budzetu. nie miec wytzutow sumienia ze na moje potrzeby pracuje tylko maz.chce byc fair.
    pozdrawiam cie kobieto pracujaca :)
  • 13.10.17, 10:50
    Napisz za jakis czas jak w tej pracy.
  • 16.10.17, 18:49
    Pisze jeszcze raz bo nie wytrzymuje presji.. :(
    Teściowa zgodziła się pilnować dzidzie przez 10 dni z łaski bo z łaski ale jednak. Po 10 dniach juz miała być moja babcia. Kiedy nagle tesciowa wymyśliła sobie ze umawialiśmy się tylko na 5 dni mimo że było to podkreślone kilka razy i świadkami byli i tata i mąż którzy potwierdzili. Jednak ona na swoim i powiedziała ze definitywnie nie będzie pilnować kolejnych 5 dni i koniec. To w sytuacji pod bramkowej zdecydowalismy ze mąż posiedzieć z dzidzia do czwartku najwyżej wcześniej ofutruje a do drugiego futrowania zdążę juz wrócić. Okazało się dziś jednak ze po namówie taty i jego zapewnieniu ze mama nie ma nic przeciwko by zostać z małą, mąż zrobił to ponieważ ma jeszcze ostatnią robotę na kilka dni tzn ziemniaki a po tym juz spokój w pracach na zewnątrz.
    Ja nie wiedząc o tym wróciłam dziś do domu i zdziwiona zostając teściową z dzieckiem zapytałam "a mała tutaj z mamą dziś jest " na co ona oczywiście naskok na mnie " no a z kim ma być ??? Nie wiesz ze mąż ma obowiązki a ty mu karzesz z dzieckiem siedzieć? ? " nie chciałam wchodzić w dyskusję tylko zabrałam mała i odeszła mówiąc ze gdyby nie robiła nam na złość to nie musiałby siedzieć.
    Masakra.. pitem mąż zapytał ojca czy aby na pewno matka chciała dobrowolnie wziąść małą a on tez z wyrzutami w stylu " no a co masz siedzieć z dzieckiem w domu? No jak to tak ? Co to za robota? Jakby ktoś w rodzinie się dowiedział to by dopiero był śmiech "

    Za 4 dni mam mieć opiekę nad dzieckiem ale już sama nie wiem czy dobrze zrobiłam i czy nie zrezygmowac :(
  • 16.10.17, 19:13
    Czy możesz sprecyzować "już sama nie wiem czy dobrze zrobiłam".
    Co budzi Twoje wątpliwości? Po teściowej się spodziewałaś czegoś innego czy w pracy Ci się nie podoba bo nie rozumiem.

    --
    „Ludzie idą do nieba nie za opanowanie i kontrolę nad swoimi żądzami, lub też za ich brak, lecz w nagrodę, że pracowali nad ich zrozumieniem” (William Blake, Wizja sądu ostatecznego).
  • 16.10.17, 19:38
    Tu wszystkie wyrzuty sumienia, pretensje żale i w ogóle pokazują ze to co robię to największa glupota. Mało tego obgaduje mnie z pierwszą lepszą osobą . Właśnie słyszałam jak opowiadała to sasiadce która już tu nie mieszka
  • 16.10.17, 19:39
    Praca jest ok...
  • 16.10.17, 19:59
    Tu jest caly front przeciwko tobie, ale to norma w narcystcznym domu, wiec zacisnij zeby, rzuć sobie mięsem pod nosem i do przodu :-) Pytanie co na to wszystko twój maz?
  • 16.10.17, 22:04
    Nie mogę w to uwierzyć szok :/ to pewnie nie pierwsza osoba której takie rzeczy opowiada.
    Mąż planuje ma dniach jej wszystko wygarnąć . Zwłaszcza o tym ze są do własnego gniazda a także odsunąć od pracy w gospodarstwie i naszym zyciu
  • 16.10.17, 22:06
    *sra
  • 17.10.17, 08:12
    Napisz koniecznie czy sie zdobył na to wygarniecie i jak to wyglądało.
  • 17.10.17, 12:43
    Rozumiem, ze wygarnie, jak teściowa nie będzie juz potrzebna do opiek nad dzieckiem.
    I odsunie ja od pracy na gospodarstwie, które mu przepisała, tak?
  • 17.10.17, 15:27
    No przecież nie będę słuchała jak obrabia mi tylek i wyciąga nasze życie prywatne na zewnątrz! Oczywiście zakrzywiajac rzeczywistość pod siebie . A do tego sprzeczne fakty ze ona musi pracować choć nie musi , że musi zrobić , bo kto inny to zrobi (wcześniej nie dopuszczając mnie do swych obowiązków / odrzucanie mojej chęci pomocy ) i robienie na prawdę znikomych rzeczy w rzeczywistości. Ma końcu powiedzieć ze jestem nieodpowiedzialna bo zostawiam dziecko z mężem (choć sytuacja wynikła przez nia) a potem ze schorowana babcie proszę o pomoc choć babcia ma chęć i siłę . Dziś w rozmowie przyznała ze i tak już wieś się ze mnie śmieje przez to ze podjęłam taką decyzję. .
  • 17.10.17, 19:44
    Taka tesciowa jest ostatnia osoba ktora nadaje sie do opieki nad dzieckiem. Nie wolno tego bezbronnym dzieciom robic. Dla niej zajmowanie sie dzieckiem to jak kara za grzechy. Dzieckiem powinna sie zajmować osoba ktora dzieci lubi, nie jest głupio msciwa i ktora nie ustawia dorosłych ludzi pod siebie i pod swoje widzimisię, bo tak..bo ona tak chce.
  • 17.10.17, 15:37
    Jakoś tak wyszło ze powiedział dziś tylko na temat gadaniu o tym co się dzieje e domu na zewnątrz. Chodzi po przypadkowych ludziach np. W sklepie i stawia mnie w tej sytuacji w złym świetle. Powiedział dość ostro ze jeżeli to się nie zmieni to się wprowadzimy. W ogóle teraz nagle zmieniła zdanie i powiedziała ze przeciez mówiła ze będzie drugie 5 dni pilnowała! Cyrk..
  • 17.10.17, 08:45
    Niech pierwszy raz wygarnie IM maz, następnym razem zrob to sama. Nie chowaj sie za plecami meza, nie jesteś mala dziewczynka, tylko dorosla kobieta. Radze ci dobrze, zorganizuj sobie opiekę nad dzieckiem tak, zeby teść z tesciowa nie brali w tym udziału WCALE! Narcystyczne osoby potrafią tak zajmować się dzieckiem ze za chwile pod ich opieka albo będzie chore albo z rozwolnieniem ( celowo), celem w tym wszystkim jesteś oczywiście ty i twoje " nieposłuszeństwo" wobec ich planów...myśl dziewczyno! I dzialaj konsekwentnie, ale mądrze. Masz przed sobą pare ludzi którzy dla zrealizowana własnych planów nie cofna sie przed niczym, zeby ci żywot uprzykrzyć, bo tak! Pomoc, dla ciebie? dobre sobie... :-)
  • 17.10.17, 15:32
    Nie chce się odzywać bo i tak za dużo już powiedziałam. Krew mnie zalewa jak zaczyna się jej gadka . Dokładnie wszystko zaczęło się psuć jak zrobiłam inaczej niż teściowej się widzi. I tak jest od zawsze ze wszystkim . I kończy w zależności od finiszu sytuacji . Jeśli skończy się dobrze to osobom z zewnątrz mówi ze ona od początku była za tym a jeśli coś pójdzie nie tak to ze była przeciwna.
    Najbardziej mnie boli to ze ona mi tak psuje reputację . Sama o nią tak dba robi wszystko na pokaz dosłownie bo co ludzie powiedzą. Niestety sama jest dość wplywowa i udzielajaca się osoba wiec ludzie mogą jej w to uwierzyć :(
  • 17.10.17, 19:50
    Nie przemuj sie tym. Tyle jej co sobie pogada. Z taka osoba jak ta pani naprawde nie powinno sie mieszkać pod jednym dachem. Zszarpiecie sobie nerwy z nią, zupełnie niepotrzebnie.
  • 17.10.17, 18:23
    Zrobiłaś dobrze, że zdecydowałaś się na to, co sobie postanowiłaś. Jeśli faktycznie opłaca ci się to finansowo i czułaś, że chcesz właśnie teraz iść do pracy. Niestety jeśli mieszkacie u teściów, to musisz znosić gadanie teściowej i komentarze, że cała wieś się śmieje. Swoją drogą dlaczego właściwie ma się śmiać?
    Przecież dziecko zostaje z własnym ojcem czy ewentualnie babcią lub prababcią a potem z opiekunką. Współczuję Ci tego, że musisz tam mieszkać :(
  • 17.10.17, 20:03
    Sama się nad tym zastanawiam co by dawało powody do śmiechu. .
    Dziękuję za wasze odpowiedzi i wsparcie
  • 17.10.17, 23:25
    " Najbardziej mnie boli to ze ona mi tak psuje reputację".

    Do czego jest Ci ta reputacja na wsi potrzebna? Dlaczego jest to tak wazne co ludzie w tej wsi o Tobie mowia?
  • 18.10.17, 09:56
    Zwyczajnie jest to dla mnie krzywdzące i po prostu nie fair. Zaczynam tam życie a one już swoje przeżyła. Ma opinię zaradnej, pracowitej i porządnej gospodyni a wygląda teraz tak jakbym przyszła do dobrego domu i robiła jakiś zamęt. Chciałabym mieć czysta kartę i dać się poznać ludziom taka jaka jestem a nie jak przedstawia mnie ona.
  • 25.10.17, 15:58
    Ludzie zawsze będą gadali i pluli na innych. Nie zamkniesz ludziom ust. A teściowej koniecznie sprzeciwiaj się jak najczęściej aby wiedziała, że masz swój rozum i ona za Ciebie myśleć nie musi. Miała inne plany na Twoje życie a Ty taka niepokorna - chwała Ci za to. Ja po urodzeniu pierwszej córki byłam zbyt uległa więc co było dalej o tym lepiej nie pisać. Dobrze, że masz po swojej stronie męża.
  • 25.10.17, 18:09
    Barbra a skąd sie u ciebie taka ulrglosc wziela? W pracy tez jesteś ulegla? Mnie taka mocna uleglosc bardzo zastanawia, jak można tak bardzo zrezygnować z siebie i swoich potrzeb i być bardzo uleglym?
  • 26.10.17, 08:41
    Wolałabym siebie zbytnio nie analizować na potrzeby tego forum, przepraszam. Niemniej jednak dobrym jest pytaniem ogólnie skąd w ludziach uległość. Czy to jedynie kwestia wychowania.
  • 25.10.17, 20:51
    Już swoje przeżyła, teraz Twoja kolej. Jej już nic nie czeka, świat jest dla młodych, teściowa powinna to zrozumieć , zaopiekować sie dzieckiem i nie wtrącać do własnego gospodarstwa. Jest stara, niech pomaga i siedzi cicho.
    Wiesz, po tej Twojej wypowiedzi zaczynam się zastanawiać, czy teściowa nie ma aby pewnej racji, tak bardzo Cię nie lubiąc.
  • 26.10.17, 10:52
    Po której wypowiedzi?
    Ja wcale nie uważam ze ona powinna siedzieć cicho i zaprzestać jakiegolwiek życia. Ale gdy wchodzi do naszego z butami wtrąca się we wszystko psuje nasze relacje z rodziną i sąsiadami a do tego mnie blokuje to jak mam nie reagować?
  • 26.10.17, 11:27
    0_dania napisała:

    > Ja wcale nie uważam ze ona powinna siedzieć cicho i zaprzestać jakiegolwiek życ
    > ia. Ale gdy wchodzi do naszego z butami wtrąca się we wszystko psuje nasze rel
    > acje z rodziną i sąsiadami a do tego mnie blokuje to jak mam nie reagować?

    Przede wszystkim sama ją do swojego życia wpuszczasz, mieszkając w jej domu i licząc na jej pomoc przy dziecku. Jeśli byście byli z mężem samowystarczalni pod tym względem i mieszkali osobno, a z teściową spotykali się jedynie od czasu do czasu podczas krótkich wizyt, to nie miałaby nic do powiedzenia. Mając z nią tyle wspólnego, trudno oczekiwać by nie wyrażała swojego zdania.
    Na relacje z rodzina i sąsiadami pracuj również sama, bez zwracania uwagi na cudze gadanie. Nikt Ci nie da pewności że przez całe życie nie spotkasz nikogo kto będzie Cię obgadywał za plecami. Prawda jednak zawsze zwycięża, a ludzie się przekonują, że ktoś taki to osoba która lubi mącić i przestają jej słuchać.
    Trzymaj się swoich wyborów, a po teściowej nie spodziewaj się niczego, a przede wszystkim poparcia czy pomocy. Utrzymuj z nią poprawne stosunki, bądź wobec niej grzeczna i w porządku. Dobre stare powiedzenie mówi: umiesz liczyć? Licz na siebie.
  • 26.10.17, 14:23
    Tak to wszystko prawda. Młoda głupia byłam wiele decyzji podjęłam kompletnie nieświadomie. Mam teraz konsekwencje. Na pewno nigdy bym się nie wpakowala w mieszkanie z rodzicami no i może gospodare. No ale co zrobić kiedy męża kocham a on to co robi ? .. z resztą przed ślubem tez było inaczej. Kiedy mieszkaliśmy razem z rodzicami. Nikt w nawet najmniejszym stopniu nie oczekiwał ode mnie pracy w gospodarstwie. Ja pracowałam sobie zawodowo. W między czasie miło spędziliśmy czas ze znajomymi - po urodzeniu dziecka nagle wszystkich zabrakło. Kiedy zaszłam w ciążę i zmuszona byłam zostać w domu dopiero przejrzałam na oczy w co się wpakowalam. Pewnie ze lepiej byłoby mieszkać gdzie indziej ale to kosztuje kupę kasy a i ograniczeni jesteśmy mocno bo za daleko tez się wynieść nie możemy od gospodary. Wziął to od nich to teraz tu jesteśmy.
  • 26.10.17, 15:09
    0_dania napisała:

    > Tak to wszystko prawda. Młoda głupia byłam wiele decyzji podjęłam kompletnie ni
    > eświadomie. Mam teraz konsekwencje. Na pewno nigdy bym się nie wpakowala w mi
    > eszkanie z rodzicami no i może gospodare. No ale co zrobić kiedy męża kocham a
    > on to co robi ?

    Wrócić do pracy zawodowej i nadal robić swoje nie przejmując się gadaniem i nie oczekując pomocy od teściowej. Połowa tego już Ci się udała, zaciśnij na razie zęby, będzie dobrze, a i teściowa po jakimś czasie zobaczy, że Twój wybór nie jest zły, choć zupełnie inny.
  • 18.10.17, 09:58
    Już coś szukałam na ten temat wczoraj ale dzięki za linka , przejrzę :)
  • 26.10.17, 03:11
    a jak dziecko znosi rozłąkę?
  • 26.10.17, 10:55
    Wydaje mi się ze jest dobrze . Dziecko jest u siebie ma swój rytm życia i osobę która zaspokaja jego potrzeby. Mąż zagląda do domu tak często jak może i mówi że wszystko jest w normie. Ja w moim grafiku mam 3 dni pracy w których nie ma mnie niestety cały dzień + jedna nockę. Ale pozostałe 4 dni jestem z dzieckiem
  • 26.10.17, 14:42
    Ostatnio w niedziele tak jak było w planach przywiozłam moja babcie do pomocy w opiece.
    Tego dnia była też pierwsza rocznica naszego ślubu. Mąż zrobił miła niespodziankę ale jakoś nic mnie ostatnio nie cieszy. Za radą mojej mamy miałam zaprosić teściów na kawę i ciasto. Było mi ciężko się przemoc ale pomyślałam że może rozluzni się atmosfera. Mialam tez drobny prezent dla teściowej w podzięce za pomoc za te 10 dni z małą. Za nim jednak poszłam na dol do domu zawitała najstarsza z sióstr męża. Mąż był wówczas na dole z rodzicami a ja u góry z mala i babcią. Siostra podeszła do męża i chciała złożyć mi życzenia z okazji rocznicy i dać szampana. Na co on zwrócił jej uwagę by przyszła z tym do nas - do góry. A ona ze w takim razie idzie ukraść małą. Na co on znowu ze nie ma kradniecia naszej córeczki na dol tylko jak ma ochotę to zapraszamy do góry. Ja tego nie słyszałam. Przyszła do góry dala szampana i złożyła życzenia poczym niepostrzeżenie zabrała mi mała na dol mówisz ze ja kradnie. To działo się tak szybko ze mnie za murowalo. Nikt nie zamienił ze mną nawet słowa. . Nie chciała na sekundę zostać. Nawet nie zapytała czy może też pójdę na dol albo czy chociaż może wziąść mała .. po prostu ją wzięła i poszła. .Bardzo mi było przykro. Ale postanowiłam się nie załamywać i za dłuższą chwilę zeszłym na dol u zobaczyłam jak świetnie się wszyscy bawią z moja córeczka. Mąż był w pokoju obok. Przyniosła tesciom ich ulubione ryby ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi tylko ojciec kiwnal głową. Potem chwyciła w ręce prezent dla teściowej i powiedziałam miłym głosem ze to drobne podziękowanie za pomoc . A ona najpierw zignorowala mnie a po chwili powiedziała żele nie chce. A ja zapytałam dlaczego.. chcemy się choć w małym stopniu odwdzięczyć. . A ona znow zimnym tonem ze nic nie chxe. Ja zdziwiona mowie ze i tak jej to zostawię a ona dalej ze nie. Kolejna przykrość ale jeszcze próbowałam. No to mówię że skoro już tu wszyscy jesteście to może wpadniecie po obiedzie do nas na kawę i ciasto. - wszyscy cisza. Powtarzam pytanie - to,co przyjedziecie ? Wszyscy jakby nie słyszeli pytania ani siostra ani rodzice, każdy udawał ze coś robi . Za trzecim razem ojciec powiedział "no nie wiem.." wyszłam z kuchni i się rozplokalami. Dawno nikt mnie tak zimno niepotraktowal. .
  • 26.10.17, 14:43
    Złożyć mu życzenia *
  • 26.10.17, 14:55
    Załamałam się bo nawet siostra nie zareagowała. Straciłam juz wszystkie nadzieje ze może się coś poprawić.. jeśli nawet po dobroci się nie da.. po dłuższej chwili przyszedł mąż z córką. A za dwie godziny siostra z pytaniem czy wstawiamy ta kawę. Ja dopiero ochlonelam ale jeszcze mnie trzymało . Mąż powiedział ze tak. Ona znów wzięła małą i poszła po rodziców. Po kilkunastu minutach dopiero przyszli . Wzięli swoje ciasto i desery. Zjedli wypili kawę jak gdyby nigdy nic. Rozmawiali głównie z babcią i po chyba 30 min. Siostra mówi ze chyba już jedzie , tata ze chyba położy się spać wiec się zebrali. Za chwilę okazało się jednak ze wszyscy jada w odwiedziny do drugiej z sióstr. .
    Wieczorem mąż odbiera tel od tej samej siostry która tła wtedy u nas. Z wielkim żalem ze mąż zabrał im wtedy małą do nas do góry. Choć była z nimi gdzieś z godzinę. Mąż wytłumaczył jej raz jeszcze ze nie podoba mu się ze przychodzi sobie do góry i zabiera mała przy okazji nas olewajac. Na co ona się wytlumaczyla ze umówiła się z rodzicami. Ze nie chce ingerowac w to co dzieje się w domu i ze gdyby nie ona to rodzice nawet by nie przyszli na tą kawę. Na końcu dodała ze jej bardzo przykro ze zabieramy jej mała i ze więcej nie przyjedzie..
    Niech mi ktoś wytłumaczy gdzie my robimy błąd ze tak wszystko się dzieje bo ja już w głowę dostaje...
  • 26.10.17, 15:24
    0_dania napisała:

    > Niech mi ktoś wytłumaczy gdzie my robimy błąd ze tak wszystko się dzieje bo ja
    > już w głowę dostaje...

    Za bardzo się przejmujesz i wszystko bierzesz do siebie.
    Po pierwsze - ustalcie z mężem i zakomunikujcie rodzinie bliższej i dalszej że dziecko to nie zabaweczka i rodzina nie może ot tak sobie wpadać i bez pytania zabierać dziecko. Mają się zawsze ZAPYTAĆ was - rodziców czy nie macie innych planów - drzemka, karmienie, zabawa, spacer z Wami itp, a jeśli można to na ile i kiedy dziecko odprowadzić. I trzymajcie się tych ustaleń - spokojnie ale kategorycznie bo to WY jesteście za dziecko i jego bezpieczeństwo odpowiedzialni.
    Po drugie - czas kiedy dziecko jest z kimś innym wykorzystaj w pełni - na odpoczynek, intymność z mężem, kąpiel w pianie, film, książkę lub gazetę, itp., a nie na płacze i żale.
    Po trzecie - rocznicę ślubu obchodź i spędzaj z własnym mężem, nie z jego rodziną.
    Po czwarte - nie traktuj rodziny męża jak przywiązanych do Was sznurkiem na stałe, oni mają prawo robić co chcą, zmieniać plany, odwiedzać innych BEZ waszej zgody, wiedzy, bez pytania czy się wybierzecie gdzieś z nimi. I także Wy z mężem i dzieckiem macie prawo do tego samego. To nie wycieczka klasowa, gdzie wszyscy cały czas chodzą parami. To odrębna rodzina. Dorośli ludzie. I oni i Wy.
    Po piąte - jak coś Cię denerwuje, to mów od razu - takie twoje zachowanie sprawiło mi przykrość, spodziewałam się tego nie tego, źle mi z tym kiedy mówisz/robisz tak czy tak. To dużo lepsze niż strzelanie focha nie wiadomo o co i hodowanie żalu na całe życie.
  • 26.10.17, 16:12
    Tak nienawidzę w sobie tej cechy analizowania wszystkiego i przejmowania się tym. Ale teraz kiedy to jest moje główne środowisko i główni ludzie którymi się otaczam a nikogo innego tu nie mam. To trudno się nie przejmować kiedy jesteś odtzucani czy ponijani przez resztę rodziny. Bo nie dogaduje my się z rodzicami albo " no tak wy macie najgorzej bo mieszkacie z rodzicami " a matka nawija im makarony na uszy i robi z siebie meczennice. Trudno żeby nie było przykro kiedy np w zeszłym roku zaprosili do siebie rodziców na swieta a nas nie .. mimo że zostaliśmy sami w domu. Tutaj życie się toczy jakby obok mnie. Teściowaa swoje środowisko wszystkich zna, mocno się udziela wiele pomaga. Jak ktoś przyjeżdża to tylko do niej lub do nich. Nawet rodzina. Jak przyjdą to tylko po dziecko. Jak zapraszają to tylko rodziców. Czuje się tu jak intruz. Jakbym była jakimś niecjvianym sąsiadem. Na pewno nie jak u siebie w domu.
  • 26.10.17, 16:17
    0_dania napisała:

    > Czuje się tu jak intruz. Jakbym była jakim
    > ś niecjvianym sąsiadem. Na pewno nie jak u siebie w domu.

    no to musisz się wyprowadzić


  • 26.10.17, 16:29
    0_dania napisała:

    > nikogo innego tu nie mam. Teściowaa swoje
    > środowisko wszystkich zna, mocno się udziela wiele pomaga. Jak ktoś przyjeżdża
    > to tylko do niej lub do nich. Jak przyjdą to tylko po dziecko.
    > Jak zapraszają to tylko rodziców. Czuje się tu jak intruz. Jakbym była jakim
    > ś niecjvianym sąsiadem. Na pewno nie jak u siebie w domu.

    Powinnaś nawiązać swoje własne znajomości i przyjaźnie. Też zacząć się udzielać, choć przyznaję, że przy maleńkim dziecku i pracy zawodowej to trudne. Nic dziwnego że czujesz się wyobcowana skoro nie masz nikogo w swoim wieku kto mógłby stanowić punkt odniesienia. Nawiązuj i podtrzymuj znajomości z pracy. Zapraszaj do siebie w weekendy. Wychodź na wspólne spacery z dzieckiem po okolicy.
    Rozglądnij się czy w pobliżu, a nawet trochę dalszej nie ma jakiejś możliwości wyjścia z domu i spędzenia czasu dla matek z małymi dziećmi. Choćby raz na miesiąc. Stawiaj sobie małe cele - teraz Twoja praca i opieka dla dziecka kiedy Ciebie nie ma w domu to priorytet. Ale wizyty rodziny nie muszą wcale być Twoją podstawową rozrywką. Jeśli np. nie masz prawa jazdy to postaraj się zrobić byś była niezależna od męża.
    I nie przejmuj się, bo rodzina męża Cię nie zaprasza, jedź do swojej. Lub ich zapraszaj do siebie.
    Ale przede wszystkim rozmawiaj z mężem o tym co Cię boli. I o swoich problemach.
  • 26.10.17, 16:44
    Niestety nie mam tak fajnej pełnej rodziny. Tylko mamę i babcie. Reszta za granicą
  • 26.10.17, 16:49
    0_dania napisała:

    > Niestety nie mam tak fajnej pełnej rodziny. Tylko mamę i babcie. Reszta za gra
    > nicą

    a dlaczego liczysz na innych? licz na siebie i na męża - zbudujcie sobie mały domek i tyle, ziemię przecież macie


  • 26.10.17, 17:00
    Teraz tez druga rodzina siostry przykechala. Wszyscy się świetnie bawią i rozmawiają. Ja sama z córeczka na dole. Mąż na podwórku. Az mam łzy w oczach ze moja córeczka tak sama tylko na słuchu je głosów dzieci..
  • 26.10.17, 17:02
    0_dania napisała:

    > Teraz tez druga rodzina siostry przykechala. Wszyscy się świetnie bawią i rozma
    > wiają. Ja sama z córeczka na dole. Mąż na podwórku. Az mam łzy w oczach ze mo
    > ja córeczka tak sama tylko na słuchu je głosów dzieci..

    to dlaczego do nich nie dołączycie obie?


  • 26.10.17, 17:06
    Przyjechali do nich nie do nas . Matka zapraszają ich a nie nas . Poza tym mamy teraz takie kontakty z treściami ze jakoś nie widzę ze tak po prostu do nich dolaczam
  • 26.10.17, 17:10
    0_dania napisała:

    > Przyjechali do nich nie do nas . Matka zapraszają ich a nie nas .

    aha
    z jednej strony chcesz byc traktowana jak domownik a z drugiej oczekujesz zaproszenia jak nie-domownik

    z ich punktu widzenia wygląda to tak, że nie przychodzisz, bo nie chcesz - ja bym tak pomyślała
    może dlatego cię nie lubią, bo jesteś strasznie roszczeniowa?

  • 26.10.17, 18:18
    A z mojego ze spotykają się sami wiec chcą być sami . Skąd mam wiedzieć czy jak zejde na dol to nie na rzucę swojego towarzystwa?
  • 26.10.17, 18:22
    0_dania napisała:

    > A z mojego ze spotykają się sami wiec chcą być sami . Skąd mam wiedzieć czy jak
    > zejde na dol to nie na rzucę swojego towarzystwa?

    no to pozostaje ci siedzieć samej z dzieckiem i chlipać w poduszkę oraz narzekać, narzekać, narzekać jaki to świat jest zły


  • 26.10.17, 17:15
    0_dania napisała:

    > Przyjechali do nich nie do nas . Matka zapraszają ich a nie nas . Poza tym mamy
    > teraz takie kontakty z treściami ze jakoś nie widzę ze tak po prostu do nich d
    > olaczam

    Masz dwa wyjścia - pozwolić teściom przyjmować gości i nie wtrącać się, samej budując swoje towarzystwo i przyjmując swoich gości osobno, a z teściami i rodziną męża zostać przy chłodnych stosunkach. Albo schować dumę do kieszeni, pójść do nich z dzieckiem, i przywitać się grzecznie, zachowując się jak gdyby nigdy nic i nie czuć się porzucona. Twój wybór.
  • 26.10.17, 18:23
    Heh wiesz z tymi znajomością mi to jest ciężko. Moja przyjaciółka mieszka daleko w rodzinnym mieście. Mamy świetny kontakt widujemy się często ale same. Ona jest singiel ka ma inny tryb życia. Nie dom rodzina itp. Reszta wyjechała na studia do pracy za granicę. Znajomi ze szkoły średniej męża byli jak my byliśmy wolni. Jak wzięliśmy ślub i dziecko to jakby światy się rozeszły. A kogo innego poznasz na wiosce ? Mąż całymi dniami z ojcem na podwórku. Ja z dzieckiem w domu . Jak wychodziłam na dwór to żadnej młodej duszy nie spotkałam. Obiło Mo się o uszy ze są z 3 młode dziewczyny ale też pracują. A żeby mieć szansę kogoś poznać to nie ma..
  • 26.10.17, 18:33
    0_dania napisała:


    > Jak wzięliśmy ślub i dziecko to jakby światy się rozeszły. A kogo inne
    > go poznasz na wiosce ? Jak wychodziłam na dwór to żadnej młodej duszy nie spotkałam. Obiło Mo się o uszy ze są z 3 młode dziewczyny ale też pracują. A żeby mieć szansę kog
    > oś poznać to nie ma..

    Złej tanecznicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Idź do kościoła/sklepu i wspomnij półgębkiem że czujesz się samotna i chciałabyś poznać kogoś w swoim wieku, czy nie wiedzą kto ma jeszcze małe dziecko i trochę czasu, a może razem coś dla maluchów zorganizujecie. Sklep na wsi to najlepsze miejsce do nawiązywania kontaktów. Upiecz placek/babeczki czy co tam dobrze Ci wychodzi, albo kup, weź dziecko i idź do tych dziewczyn, powiedz, że jesteś sama jak palec, młoda i chcesz nawiązać znajomość, może pogadać o dzieciach czy co tam, a za tydzień zapraszasz do siebie na kawę.
    Wspominałaś, że 3 km dalej masz miasteczko, zorientuj się co tam organizują dla matek, jak z dzieckiem w wózku najkrótszą drogą tam się dostać na piechotę czy jakimś busem. Wyjdź z domu, dziewczyno!!! Zaplanuj własne życie.
  • 26.10.17, 18:39
    aqua48 napisała:


    > Złej tanecznicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Idź do kościoła/sklepu i wspomnij
    > półgębkiem że czujesz się samotna i chciałabyś poznać kogoś w swoim wieku, czy
    > nie wiedzą kto ma jeszcze małe dziecko i trochę czasu, a może razem coś dla ma
    > luchów zorganizujecie. Sklep na wsi to najlepsze miejsce do nawiązywania kontak
    > tów. Upiecz placek/babeczki czy co tam dobrze Ci wychodzi, albo kup, weź dzieck
    > o i idź do tych dziewczyn, powiedz, że jesteś sama jak palec, młoda i chcesz na
    > wiązać znajomość, może pogadać o dzieciach czy co tam, a za tydzień zapraszasz
    > do siebie na kawę.
    > Wspominałaś, że 3 km dalej masz miasteczko, zorientuj się co tam organizują dla
    > matek, jak z dzieckiem w wózku najkrótszą drogą tam się dostać na piechotę czy
    > jakimś busem. Wyjdź z domu, dziewczyno!!! Zaplanuj własne życie.

    ona tego nie zrobi

    tak, jak woli użalać się nad sobą i chlipać zamiast zejść na dół do gości nie zrobi nic, aby zorganizować sobie towarzystwo

    taki typ, który oczekuje, że inni go uszczęśliwią




  • 26.10.17, 17:49
    wagonetka napisał(a):

    > 0_dania napisała:
    >
    > > Niestety nie mam tak fajnej pełnej rodziny. Tylko mamę i babcie. Reszta
    > za gra
    > > nicą
    >
    > a dlaczego liczysz na innych? licz na siebie i na męża - zbudujcie sobie mały d
    > omek i tyle, ziemię przecież macie
    >
    >

    No więc właśnie. Też tego nie rozumiem. Dlaczego nie możecie się szybko wyprowadzić i mieszkać we trójkę z mężem i dzieckiem?
    Po co się tak katować we wspólnym domu z teściową?
  • 26.10.17, 16:51
    0_dania napisała:

    > Niestety nie mam tak fajnej pełnej rodziny. Tylko mamę i babcie. Reszta za gra
    > nicą

    No ale jakieś koleżanki masz, choćby ze szkoły podstawowej, gimnazjum, warto odnowić kontakty. Zaprosić do siebie, zrobić spotkanie w kilka osób nawet z dzieciakami, pogadać o problemach o dzieciach itp. Zacząć regularnie się spotykać. Będziesz od razu mniej samotna.
    Nie czekaj aż ktoś Ci pomoże, pomóż sobie sama.
  • 26.10.17, 16:40
    Albo np gdy na dole u rodziców wszyscy się spotykają miko spędzają czas albo przyjeżdża ktoś z dalszej rodziny a ja siedzę sama u góry jak palec i tylko słyszę głosy. Może gdyby to wszystko nie działo się w jednym domu to by na mnie to tak nie działało. M
  • 26.10.17, 16:47
    0_dania napisała:

    > Albo np gdy na dole u rodziców wszyscy się spotykają miko spędzają czas albo pr
    > zyjeżdża ktoś z dalszej rodziny a ja siedzę sama u góry jak palec i tylko słysz
    > ę głosy. Może gdyby to wszystko nie działo się w jednym domu to by na mnie to
    > tak nie działało.

    A co Twój mąż na to, że źle się tam czujesz i że jesteś tak traktowana? Może warto z nim omówić budowę swojego własnego, choćby niewielkiego, ale odrębnego domu? W którym TY byłabyś panią i gospodynią, bo tu najwyraźniej nie jesteś... Albo choćby niezależnego wejścia na tę Waszą "górę"?
  • 26.10.17, 16:50
    aqua48 napisała:

    > A co Twój mąż na to, że źle się tam czujesz i że jesteś tak traktowana?

    a co mąż poradzi na to, że jego żona nie jest lubiana przez jego rodzinę?

  • 26.10.17, 16:53
    wagonetka napisał(a):

    > aqua48 napisała:
    >
    > > A co Twój mąż na to, że źle się tam czujesz i że jesteś tak traktowana?
    >
    > a co mąż poradzi na to, że jego żona nie jest lubiana przez jego rodzinę?

    Mąż może próbować ustawić swoją rodzinę, opowiadać się po stronie żony. Tekst siostry że więcej nie przyjedzie bo.. nie "dostała" dziecka był bardzo niehalo. Podobnie jak jej zachowanie.

  • 26.10.17, 16:57
    aqua48 napisała:


    > Mąż może próbować ustawić swoją rodzinę, opowiadać się po stronie żony. Tekst s
    > iostry że więcej nie przyjedzie bo.. nie "dostała" dziecka był bardzo niehalo.
    > Podobnie jak jej zachowanie.


    sama często pisałaś, że można zmienić tylko własne postępowanie, nie cudze :-)


  • 26.10.17, 17:05
    wagonetka napisał(a):

    > > Mąż może próbować ustawić swoją rodzinę, opowiadać się po stronie żony. T
    > ekst siostry że więcej nie przyjedzie bo.. nie "dostała" dziecka był bardzo nie
    > halo.

    > sama często pisałaś, że można zmienić tylko własne postępowanie, nie cudze :-)

    Tak, toteż polecam autorce zmianę własnego zachowania, ale nie polecałam nigdzie braku reakcji na zachowanie które jest po prostu niegrzeczne.

  • 26.10.17, 17:13
    aqua48 napisała:

    > Tak, toteż polecam autorce zmianę własnego zachowania, ale nie polecałam nigdzi
    > e braku reakcji na zachowanie które jest po prostu niegrzeczne.


    tak, było to niegrzeczne
    ale myślę, że siostra dziecko lubi, chce z nim przebywać, ale bardzo nie lubi naszej autorki (nawet ja gdy ją tylko czytam czuję z jej powodu irytację) i dlatego dziecko zabiera

    co, oczywiście, nie zmienia stanu rzeczy, że nie jest to ok


  • 26.10.17, 17:22
    wagonetka napisał(a):

    > tak, było to niegrzeczne
    > ale myślę, że siostra dziecko lubi, chce z nim przebywać, ale bardzo nie lubi n
    > aszej autorki (nawet ja gdy ją tylko czytam czuję z jej powodu irytację) i dlat
    > ego dziecko zabiera
    > co, oczywiście, nie zmienia stanu rzeczy, że nie jest to ok

    Sądzę, że nie tyle nie lubi autorki ile jest poirytowana niesnaskami w rodzinie i nie wie jak ma na nie zareagować inaczej niż szantażykiem. Sercem jest po stronie rodziców, to zrozumiałe, ale zachowuje się niegrzecznie i to jest niedopuszczalne.
    Znam kilka rodzin na wsi w których po przejęciu gospodarstwa przez syna, teściowe (jedna apodyktyczna i nerwus mówiący wprost co myśli :) potrafiły zrozumieć, że od tego momentu nie są już gospodyniami i wszelkie decyzje nie do nich należą. A synowe potrafiły uszanować starsze panie i zostawić im coś do roboty oraz prawo do wypowiedzenia swego zdania nawet odrębnego dając poczucie pewnej niezależności. To trudne, ale da się, potrzebna jest dobra wola obu stron.
  • 26.10.17, 17:32
    no tak, jeśli jest dobra wola obu stron to można wszystko

    ale tu nie jest ta sytuacja
    nasza autorka na wsi się nudzi, nie nawiązała żadnych znajomości ani nie weszła w życie wsi - jest obca, jak więc ma przejąć odpowiedzialność za coś, czego nie zna ani nie rozumie?
    przecież po to poszła do pracy w mieście, aby się rozerwać i pobyć w środowisku, jakie zna lepiej - a ten jej żal, że siedzi sama wynika po prostu z nudów i z chęci życia choć trochę poza wsią
    chciałaby coś w gospodarstwie robić, ale czy umie? czy raczej by tylko przeszkadzała?

    jedyne, co mi przychodzi do głowy to kuchnia: mogłaby wziąć na siebie gotowanie dla całej rodziny, ale nie wiemy czy potrafi gotować i czy potrafiłaby przekonać do tego teściową :-)



  • 26.10.17, 17:39
    wagonetka napisał(a):

    > nasza autorka na wsi się nudzi, nie nawiązała żadnych znajomości ani nie weszła
    > w życie wsi - jest obca
    > przecież po to poszła do pracy w mieście, aby się rozerwać i pobyć w środowisku
    > jakie zna lepiej - a ten jej żal, że siedzi sama wynika po prostu z nudów

    >mogłaby wziąć na siebie gotowanie dla całej rodziny, ale nie wiemy czy potrafi gotować i czy potrafiłaby przekonać do tego teściową :-)

    No bardzo wątpię i to przekonywanie teściowej i w gotowanie dla całej rodziny przy pracy zawodowej i małym dziecku. Na wsi, przy pracy na gospodarce obiady jada się w południe, a nie jak w mieście - późnym popołudniem po zakończeniu pracy i powrocie do domu.

    To niech już lepiej szuka koleżanek i własnego towarzystwa.
    Tak kobiety, które nawiązały dobre kontakty z teściowymi to rolniczki, znające pracę na roli, i bez aspiracji jakie ma autorka. Tu - zupełne rozminięcie stylów życia.
  • 26.10.17, 17:43
    aqua48 napisała:


    > No bardzo wątpię i to przekonywanie teściowej i w gotowanie dla całej rodziny p
    > rzy pracy zawodowej i małym dziecku. Na wsi, przy pracy na gospodarce obiady ja
    > da się w południe, a nie jak w mieście - późnym popołudniem po zakończeniu prac
    > y i powrocie do domu.


    przepraszam bardzo, ale kobiety miejskie, mamy pracujące zawodowo gotują często obiady dla rodziny i dają radę :-) a obiad można przygotować dnia poprzedniego


    > To niech już lepiej szuka koleżanek i własnego towarzystwa.

    koleżanek, kolegów, pewnie jakichś imprez - bo to chyba bardzo młoda kobieta jest


    > Tak kobiety, które nawiązały dobre kontakty z teściowymi to rolniczki, znające
    > pracę na roli, i bez aspiracji jakie ma autorka. Tu - zupełne rozminięcie styló
    > w życia.

    otóż to

    ale jakie autorka ma aspiracje, bo nie doczytałam? chce się kształcić? uczyć?



  • 26.10.17, 18:07
    wagonetka napisał(a):

    > Na wsi, przy pracy na gospodarce obiady ja
    > > da się w południe, a nie jak w mieście - późnym popołudniem po zakończeni
    > u pracy i powrocie do domu.


    > przepraszam bardzo, ale kobiety miejskie, mamy pracujące zawodowo gotują często
    > obiady dla rodziny i dają radę :-) a obiad można przygotować dnia poprzedniego

    Taaak, jak mówiłam moim znajomym (równolatkom, żeby nie było) na wsi, że obiad gotuję na dwa dni i że jemy obiady między15.00 a 17.00, to patrzyły na mnie ze zdziwieniem bo tam by to nie przeszło :):) Musi być świeże i na 12.00 w południe. Taki tryb życia.
  • 26.10.17, 18:10
    aqua48 napisała:

    > Musi być świeże i na 12.00 w południe. Taki tryb życia.

    w sumie bardzo zdrowo :-)

    jakby naszej bohaterki nie ciągnęło do miasta, mogłaby gotować na południe, a tak to nic z tego :-)
  • 26.10.17, 18:28
    Takich zachowań nie fair było ho ho i jeszcze trochę z różnych stron . Po tych wszystkich sytuacjach zrobiłam się taka sfrustrowana rozgoryczona i beznadziejna. Nie jestem sobą z przed kilku lat. I nawet się nie dziwię ze mogę brzmieć irytujaco. Ale to mnie przerasta. Łatwiej byłoby mieć zaprzyjaźnione grono ale go brak..
  • 26.10.17, 18:32
    0_dania napisała:

    > Takich zachowań nie fair było ho ho i jeszcze trochę z różnych stron . Po tych
    > wszystkich sytuacjach zrobiłam się taka sfrustrowana rozgoryczona i beznadziejn
    > a. Nie jestem sobą z przed kilku lat. I nawet się nie dziwię ze mogę brzmieć ir
    > ytujaco. Ale to mnie przerasta. Łatwiej byłoby mieć zaprzyjaźnione grono ale g
    > o brak..

    takie życie wybrałaś i takie masz
    przecież chyba wiedziałaś przed ślubem, że twój mąż jest rolnikiem i że będziecie mieszkać na wsi, rozumiem jednak, że nie myślałaś o przyszłości i nie zdawałaś sobie sprawy z tego, jak będzie wyglądało twoje życie - brakło wiedzy i wyobraźni

    ty jesteś naburmuszona i sfrustrowana, twoi teściowie zawiedzeni a twój mąz między młotem i kowadłem haruje jak wół

    niezły układ, pozazdrościć szczególnie twojemu mężowi


  • 26.10.17, 18:35
    0_dania napisała:

    > Łatwiej byłoby mieć zaprzyjaźnione grono ale go brak..

    Zaprzyjaźnione grono zdobywa się ciężka pracą, chowaniem dumy do kieszeni, organizowaniem spotkań. I pozytywnym nastawieniem. Nikt nie lubi kogoś kto się wyłącznie żali i narzeka.
  • 26.10.17, 16:48
    0_dania napisała:

    > Albo np gdy na dole u rodziców wszyscy się spotykają miko spędzają czas albo pr
    > zyjeżdża ktoś z dalszej rodziny a ja siedzę sama u góry jak palec i tylko słysz
    > ę głosy. Może gdyby to wszystko nie działo się w jednym domu to by na mnie to
    > tak nie działało. M

    twoja teściowa jest u siebie, dla jej dzieci to dom rodzinny a ty weszłaś w obce środowisko i nie zostałaś w nim zaakceptowana - zdarza się, nie polubiono cię - bywa
    twoja teściowa ma w swoim środowisku bardzo dobrą opinię (na którą pracowała przez całe życie), więc stoisz na pozycji z góry przegranej, nic na to nie poradzisz

    to oczywiste, że goście przychodzą do niej, nie do ciebie - bo ty nie masz własnych gości, aqua dobrze radzi: postaraj się o własnych znajomych we wsi i ich zapraszaj do siebie

    ale i tak myślę, że powinniście z mężem i dzieckiem mieszkać oddzielnie - bo tylko we własnym domu możesz wprowadzać własne porządki, nie w cudzym


  • 26.10.17, 16:54
    Akceptacja rodziny jest wprost proporcjonalna do akceptacji tesciow. Jak z nimi było ok to zresztą też . Ale ten post to smutna prawda.
  • 26.10.17, 16:56
    0_dania napisała:

    > Akceptacja rodziny jest wprost proporcjonalna do akceptacji tesciow. Jak z nim
    > i było ok to zresztą też . Ale ten post to smutna prawda.

    zdarza się, że teściowie nie akceptują wybory swego dziecka, wcale nie tak rzadko
    w takiej sytuacji lepiej nie mieszkać razem


  • 26.10.17, 17:11
    0_dania napisała:

    > Akceptacja rodziny jest wprost proporcjonalna do akceptacji tesciow. Jak z nim
    > i było ok to zresztą też.

    Ślub brałaś z mężem, nie z jego rodziną ani z teściami. I to z nim i z Waszym dzieckiem tworzysz rodzinę. I dbaj o nią.
    Wiele jest takich rodzin które nie akceptują niektórych członków z rozmaitych powodów - innego stylu życia, innych wartości itp. I ludzie po początkowym rozgoryczeniu sobie z tym radzą. Właśnie skupiając się na swych współmałżonkach i dzieciach, tworząc silne więzi towarzyskie itp.
    Zamiast płakać po kątach idź z dzieckiem na długi spacer kiedy do teściów przychodzi ktoś w gości. Obu wam to dobrze zrobi. Nie będziecie podsłuchiwać co się tam dzieje.
  • 26.10.17, 18:09
    Mąż ma już jeden kredyt na gospodarkę. Minie kilka lat za nim go spłaci . Pewnie dostałby kolejny ale nie chce go brać sam. Ja dopiero zaczynam prace a jeszcze nie wiem czy na dłuższą metę znajdę opiekę dla dziecka..
    Na tej wsi mamy po 15 km do większych miasteczek ale 3 do mniejszego. Gdzie coś więcej się dzieje gdzie można pospacerować chodnikiem, wyjść do sklepu, coś załatwić. Byłoby fajnie się tam wybudować . Tylko jeszcze trochę pojawi zanim znajdziemy coś odpowiedniego i będą na to środki. .
  • 26.10.17, 18:21
    0_dania napisała:

    > Mąż ma już jeden kredyt na gospodarkę. Pewni
    > e dostałby kolejny ale nie chce go brać sam.
    > Na tej wsi mamy 3 km do mniejszego. Gdzie coś
    > więcej się dzieje gdzie można pospacerować chodnikiem, wyjść do sklepu, coś
    > załatwić. Byłoby fajnie się tam wybudować.

    Ty się dobrze zastanów, czy brać kolejny kredyt na gospodarkę razem z mężem jeśli siebie na tej gospodarce absolutnie nie widzisz. A że tak jest i że nie znasz się na tego rodzaju pracy widać po tym, że chcesz dom budować 3 km od gospodarstwa...No bo to raczej trudno by było. A jak o tym pomyśle usłyszy teściowa i jej rodzina to już Cię przeświecą na amen :)


  • 26.10.17, 18:30
    No kredyt by był na dom a nie na gospodarkę. A w czym problem te 3 km dojeżdżać ?
    To lepiej tu żyć im na głowie ? Dla mnie to jedyna nadzieja i rozwiszanie
  • 26.10.17, 18:36
    0_dania napisała:

    > No kredyt by był na dom a nie na gospodarkę. A w czym problem te 3 km dojeżdża
    > ć ? Dla mnie to jedyna nadzieja i rozwiszanie

    To porozmawiaj na ten temat z mężem. Ja nie widzę dojeżdżania do gospodarstwa dlatego że Ty chcesz po sklepach pochodzić.
  • 26.10.17, 18:47
    ...
    Tak bo to o sklepy najbardziej chodzi :D
  • 26.10.17, 18:49
    0_dania napisała:

    > ...
    > Tak bo to o sklepy najbardziej chodzi :D

    chodzi o to, że wydaje ci się, iż w miasteczku mniej byś się nudziła - między innymi dzięki sklepom (sama to napisałaś)


  • 26.10.17, 18:52
    To dodatek. Na pierwszym miejscu jest odrębność i spokój
  • 27.10.17, 11:28
    0_dania napisała:

    > To dodatek. Na pierwszym miejscu jest odrębność i spokój

    Odrębność i spokój możesz mieć i tu gdzie mieszkasz obecnie. Podobnie jeśli będziesz żyć życiem sąsiadów, podglądać kto do nich przyszedł i podsłuchiwać jak się świetnie bawią, tak jak to robisz teraz nie będziesz mieć tego spokoju i w miasteczku.
  • 26.10.17, 18:06
    teściowa jest przeciwna twojej pracy w mieście, bo liczyła, że syn ożeni się z kobietą, która po jej śmierci przejmie jej rolę w gospodarstwie tak jak syn przejął rolę po ojcu

    więc może nie jest to jej fanaberia a zawiedzione nadzieje?

  • 26.10.17, 18:15
    To co ja mam poradzić ze jej oczekiwania zawiodłam? Mąż od początku wiedział jaka jestem i ze nie widzę się na gospodarstwie.Niestety nie kierowalismy się rozsądkiem lecz milosvia
  • 26.10.17, 18:18
    0_dania napisała:

    > To co ja mam poradzić ze jej oczekiwania zawiodłam?

    możesz być sprawiedliwa i nie obarczać jej odpowiedzialnością za wybór jej syna

    a swoją drogą ciekawe co zrobi twój mąż, aby sprostać twoim oczekiwaniom: sprzeda gospodarstwo i przeniesie się do miasta?

  • 26.10.17, 18:23
    0_dania napisała:

    >Mąż od początku wiedział jaka jestem i ze nie widzę się na gospodarstwie. Niestety nie kierowalismy się rozsądkiem lecz miloscia

    No to najwyższy czas pomyśleć o sytuacji w którą się uwikłaliście rozsądnie, i zacząć szukać możliwych kompromisów zamiast łykać łzy w kąciku z samotności...
  • 26.10.17, 18:56
    W każdym razie dziękuję wam dziewczyny za odpowiedzi za równo te zwykłe jak i dosadniejsze. Po to pisze na forum by to z siebie wyrzucić i spojrzeć na sprawę z innej perspektywy. Wy mi to dajecie i daje to do myślenia. Spróbuję ukształtować się tak by patrzeć na sprawy bardziej optymistycznie i z dystansem - praca mi w tym pomoże bo jest tam na prawdę fajnie. W końcu charakter kształtuje się całe życie .
  • 26.10.17, 18:57
    :-)

    proponuję pomyśleć nad tym, w jak trudnej sytuacji jest twój mąż

  • 26.10.17, 19:13
    No jest . Jeszcze ja przed okresem . To dziwne ze jeszcze przychodzi do domu na noc
  • 27.10.17, 11:30
    0_dania napisała:

    > No jest . Jeszcze ja przed okresem . To dziwne ze jeszcze przychodzi do domu na
    > noc

    Wybierz się do ginekologa i poproś o leki łagodzące objawy PSM. To pomaga, na prawdę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.