Dodaj do ulubionych

Złote gody , pełna hipokryzja

07.10.17, 15:32
Moi rodzice obchodzą 50 lat po ślubie. Małżeństwo należy do tych nieudanych, o czym od lat wszyscy wiedzą. Matka nie ma na nic wpływu, o wszystkim decyduje ojciec, to on też wymyślił świętowanie rocznicy. Musimy wziąć w tej szopce udział, coś trzeba kupić. Jestem jedynym dzieckiem, które zawsze nazywało rzeczy po imieniu, ale teraz muszę milczeć, bo staram się, żeby wnukowie mieli normalne kontakty z dziadkami. Pojęcia nie mam, co kupić, co powiedzieć, wściekła jestem. Tak musiałam to z siebie wyrzucić.
Edytor zaawansowany
  • 07.10.17, 15:47
    Nie musicie. Ta decyzja to wybor.
    Wnukowie maja miec normalne kontakty z dziadkami... w jakim wieku sa wnuki ? Czy uwazaja malzenstwo dziadkow za nieudane, czy wiedza, ze Ty tak je oceniasz i dlaczego ?
  • 07.10.17, 15:48
    Od 50 lat mama miała wpływ na jedno - mogła odejść. Może nie od razu, ale gdy dorosło jedyne dziecko, jak widać widzące co sie dzieje i mogące pomóc.
    Nie odeszła. Więc być moze chce w tym małżeństwie tkwić. I nawet celebrować rocznicę.
  • 07.10.17, 16:19
    Ona napisała, że jest jedynym dzieckiem, które nazywało rzeczy po imieniu, może było ich więcej. Mama nie umie żyć inaczej i tyle.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 07.10.17, 16:24
    Pomyślałaś o tym, że twoja matka może woli nie mieć na nic wpływu? O wszystkim decyduje mąż (od pół wieku!), a więc i na niego spadają pewnie konsekwencje tych decyzji. Może matce to odpowiada? Ty oceniasz małżeństwo rodziców jednoznacznie negatywnie. A oni sami? Są ze sobą 50 lat, żadne nie podjęło decyzji o rozwodzie. Jesteś pewna, że to małżeństwo jest nieudane?
    I nie, nie musisz brać udziału w tej szopce. Prezent, jeśli chcesz dać, wręcz przy innej okazji. O dzieci się nie martw. Nie wiem, czemu twoje nieuczestnictwo w uroczystości rodzinnej miałoby popsuć relacje na linii wnuki - dziadkowie. Zwłaszcza, że dzieci chyba macie już dość duże, jeśli nie dorosłe?
  • 07.10.17, 16:35
    Wręcz bukiet kwiatów i złóż gratulacje, więcej nic nie musisz. Pokaż swoim dzieciom, że rocznicę jako taką uznajesz, a wybory rodziców szanujesz, nawet jeśli kłócą się z Twoimi zasadami, wyborami, decyzjami które podjęłabyś będąc na miejscu rodziców.
    Złote gody nie muszą być rocznicą DOBREGO małżeństwa.
  • 08.10.17, 15:23
    I
  • 08.10.17, 15:27
    Aqua48, masz rację, to nie moje życie , muszę zaakceptować stan rzeczy, bo to były ich decyzje. Trzeba zagryźć zęby.... Trochę mi ciężki, bo tego nie rozumiem... Sprawa rozwodowa była w toku, ale mama nie miała pieniędzy, za to miała stany depresyjne , zrezygnowała w trakcie. Moja pomoc nic nie dawała .
  • 08.10.17, 16:29
    ijatu napisała:

    > muszę zaakceptować stan rzeczy, bo to b
    > yły ich decyzje. Trzeba zagryźć zęby.... Trochę mi ciężki, bo tego nie rozumiem
    > Moja pomoc nic nie dawała.

    Rozumiem i to że jest Ci trudno zrozumieć i że nie chcesz swoją obecnością czy hucznym świętowaniem jak gdyby normalizować tego co wg Ciebie nie jest normalne. Twoja pomoc została odrzucona. Dlatego wykonaj plan minimum i zmyj się szybko dla własnego zdrowia psychicznego..
  • 09.10.17, 14:08
    Ja oczywiscie nie wiem jaka byla/jest sytuacja miedzy twoimi rodzicami. Moze tez byc inna niz sie tobie wydaje. Jesli twoja mama miala/ma jakies zaburzenia psychiczne to jej bylo/jest na reke ze ktos za nia podejmuje decyzje.
  • 07.10.17, 23:26
    Moja ciocia zyla z wujem jak pies z kotem. Pil, bil, zdradzal. Jak zmarl ciocia powiedziala,ze go jej brakuje. Nie wchodzac w pokretnosc llogiki, kobieta szczerze go kochala. Byc moze z Twoimi rodxicami jest podobnie?
    Poszlabym na rocznice z prezentem i gratulacjami bo to ich zycie i ich wybiry.
  • 08.10.17, 18:11
    Złotegody, to rocznica, okazja do podsumowania itd.
    Nie jest to uroczystosc wreczenia medalu za dlugoletnie ZGODNE pozycie malzenskie. Hipokryzji nie widze.
  • 08.10.17, 19:21
    Świętowanie złotych godów w przypadku kiepskiego małżeństwa to tylko przejaw stosowania sie do konwenansów i celebrowania tego co celebrują inni.
  • 08.10.17, 19:22
    Bez glebszego zaglebiania sie w jakość związku...
  • 09.10.17, 09:37
    www.youtube.com/watch?v=tC6WAuDX_V0
  • 11.10.17, 14:21
    Bardzo bym nie chciała, ażeby składający mi życzenia z powodu rocznicy ślubu wgłębiali się w jakość związku, podobnie jak nie widzę powodów, żeby przed urodzinami badać jakość życia jubilata.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 11.10.17, 20:43
    w sam punkt:)
  • 11.10.17, 21:06
    10/10, asia.
  • 11.10.17, 21:47
    Dla osoby która miała ciężkie dzieciństwo i do dzis odczuwa jego negatywne skutki, niesmacznym moze sie wydawać celebrowanie wielu lat kiepskiego pozycia. I zgodzę sie tu z Olikol, w tej części w której pisze, ze autorka w związku ze swoimi przeżyciami rodzinnymi powinna być konsekwentna i dokonać jasnego wyboru czy uczestniczy w jej zdaniem rodzinnej " szopce" całościowo czy też nie.
  • 08.10.17, 19:32
    Uważam, że to do małżonków należy decyzja o sensie celebrowania rocznicy ślubu. Niezależnie od tego, co myślą na ten temat dzieci czy ktokolwiek inny. Matka nie musi uczestniczyć w uroczystości, a jednak to robi. Myślę, że czas najwyższy przyjąć do wiadomości, że małżeństwo rodziców, udane czy nie, to ich wyłączna sprawa.
  • 09.10.17, 08:57
    a nie mozecie sie dogadac z rodzenstwem i kupic jeden prezent skladkowy?
    przemowy zostaw swietujacym,nie musisz sie w ogole odzywac tak naprawde.
  • 09.10.17, 12:26
    Odetnij toksyczną pępowinę od rodzicow a szczególnie od matki - nie jesteś odpowiedzialna za jej wybory życiowe, natomiast jako osoba dorosła powinnaś uszanować fakt, że matka podjęła decyzję że z takim mężem chce być. Nawet jeśli tobie się wydaje, że jedyne i słuszne by było żeby od niego odeszła i się mu sprzeciwiła - to ona tego nie zrobi, bo kalkulując swoje zyski i straty - uznała że jednak WOLI zostać w tym co ma.
    Nie musisz popierać jej decyzji ani akceptować całej szopki rodzinnej ale nie powinnaś narzucać matce twojej wizji jej życia. Bo jej życie to jej życie.
    Ty bardziej zajmij się swoim.
    I swoją HIPOKRYZJĄ w postępowaniu.
    Twierdzisz że rodzina taka denna, nieudana, beznadziejna. Równocześnie - żyjąc oddzielnie i niby widząc jakie tam jest zło - szybciutko przekalkulowałaś że nie opłaca ci się "wypisać" z tej złej rodziny bo bardziej opłaca się "mieć" dziadków dla własnych dzieci.
    Twierdzisz, że zawsze ty jedna nazywałaś rzeczy po imieniu a teraz "musisz milczeć".
    Nie wiem co ci się w głowie poukładało, że uważasz się za jedną jedyną sprawiedliwą i zło widzącą w całej rodzinie... Jakiś głęboki traumatyczny syndrom ratownika? Nie wiem dlaczego określasz, że "musisz milczeć". Nic nie musisz. Przekalkulowałaś że CHCESZ, bo ci się opłaca ze względu na własne dzieci, itd.
    Dorosła i DOJRZAŁA EMOCJONALNIE osoba nie posługuje się retoryką "oni źli, a przez nich ja muszę". To retoryka osoby oderwanej od swoich własnych emocji, ustawionej czynnie w trójkącie Karpmana i wykorzystującej ten fakt do zaburzonego przeżywania własnej rzeczywistości.
    Masz wielkie wymagania wobec matki - powinna się rozwieźć, odejść od ojca, itd , mimo że z nim ma finanse, wspólnotę majątkową od lat i wiele wspólnych spraw które ich wiążą od lat.
    A wobec siebie jakoś nie masz wymagań -choćby takich, że nie wozisz swoich dzieci do toksycznego dziadka, że świadomie i z wyboru nie bierzesz udziału w ich złotych godach które uważasz za niegodne, itd - Dlaczego jesteś taka pełna hipokryzji, sama nie umiesz się oddzielić od nich, tak trudno tobie się pogodzić ze skutkami twoich niby-przekonań, np że twoja niezgoda na "ich" wzorzec rodziny może skończyć się wykluczeniem cię z tej rodziny. Sama nie jesteś szczera. Ani wobec nich, ani- przede wszystkim- wobec siebie.
    Po prostu masz jeszcze nieodciętą pępowinę i jesteś uzależniona emocjonalnie od swojej wyjściowej rodziny.
    Albo zafundujesz sobie terapię i szybciej zrozumiesz o co w tym chodzi,
    albo jeszcze przez lata będziesz biła pianę na temat małżeństwa twoich rodziców i tego jak oni powinni żyć i czym się kierować, nie zauważając , że powielasz w swoim życiu ich negatywny schemat i zajmowanie się nimi to czysta wymówka by nie zająć się swoimi pokrzywionymi emocjami.

    Jesteś dorosła. Decyduj jak chcesz żyć. I bierz wreszcie odpowiedzialność za swoje własne decyzje.
    Rodzice robią imprezę. Mają prawo, nie twój interes decydować za nich.
    Ty zdecyduj czy chcesz na niej być czy nie, jak długo, jak aktywnie i czy masz ochotę dać prezent.
    Podejmij sama decyzję, nie zwalaj tego na ojca i matkę z siebie robiąc biernego pionka "ja muszę choć nie chcę/przez nich" . Bo nie masz już 10 lat tylko chyba więcej.


  • 12.10.17, 22:57
    Chyba się zagalopowałaś . Nigdzie nie napisałam, ze rodzina była denna, nigdy by mi to do głowy nie przyszło. I niczego dla własnej wygody nie kalkulowałem, raczej właśnie próbuję odciąć pępowinę od matki ( choć to ja pełniłam rolę matki, jak stwierdził pewien psycholog) ) i zachować jak najzdrowsze relacje wnuków z dziadkami , dla ich obopólnego dobra . I relacje uczciwe . Krótkie sprostowanie- moja matka nie chciała być w tym związku, nie chciała tez fetowania uroczystości , niestety , w niektórych wypadkach lepiej nie kruszyć kopii, bo druga strona potrafi się odegrać. I zatruć kolejne lata pożycia . Ok, cudowne forum, dawno mnie tu nie było, ale ciagle zjadliwe komentatorki funkcjinują :-). Zuzi, zawsze byłaś mi bliska w komentarzach, fajnie, ze dalej trzymasz klasę :-).
  • 16.10.17, 09:25
    Ten psycholog, to była to zapewne osoba, której udało się skończyc kierunek o nazwie "psychologia".

    Bo prawa do wykonywania zawodu PTP nie dałoby osobie, która coś sobie "stwierdza u kogoś".

    Odciecie pępowiny, to zerwanie więzów, ale nie więzi z matką.
  • 12.10.17, 23:04
    I jeszcze jedno - cały wywód na temat mojej pozycji w rodzinie - nietrafiony . Nie woziłam dzieci do dziadków, żyłam swoim życiem, ich sprawy zostawiłam im. To do mnie wydzwaniała i wydzwania matka, żeby za każdym razem uskarżać się jak ma źle. Słucham , i tyle, już nic w zasadzie nie mówię , bo po co?
  • 13.10.17, 00:18
    A ja odnoszę wrażenie, że Olikol trafiła w sedno. Sama jednoznacznie oceniłaś małżeństwo rodziców jako nieudane (drugie zdanie w pierwszym poście). Zarzucasz im hipokryzję (tytuł wątku). A czym nazwiesz swój osobisty udział w tej rodzinnej szopce, jak nie hipokryzją właśnie?
    Prawda jest taka, że jeśli nie chcesz iść, to nie idziesz. Nie chcesz wręcz prezentu, to nie wręczasz. Ale nie wmawiaj ani sobie, ani nam, że musisz iść dla dobra swoich dzieci, bo doskonale wiesz, że to nieprawda. Idziesz, bo bardziej opłaca ci się utrzymanie obecnego status quo, niż konfrontacja z rodzicami, powiedzenie im prosto w oczy, co myślisz o ich związku, a następnie wzięcie na klatę konsekwencji tej konfrontacji.
    A jeśli twoi rodzice faktycznie obrażą się na wnuki za twoją nieobecność na rodzinnej uroczystości, to może powinnaś się zastanowić nad tym, czy warto upierać się przy tych kontaktach. Co dobrego wyniosą twoje dzieci z relacji z dziadkami, którzy każą je za winy (realne czy wyimaginowane) rodziców?
  • 13.10.17, 07:30
    Bzdury, edith. Nie mam najmniejszej ochoty dawać Wam pożywki do pseudopsychologii, każda taka wypowiedz to zaczepka, prowokująca do coraz większych wynurzeń, żeby sprostować chybione interpretacje i nadbudowę, jaką co niektóre lubią tworzyć. Za stara jestem na takie gierki :-). Niby chcecie dobrze, ale jak to robicie? Niby pomoc, a jednak nagonka. Olikol taka bystra, pisze o trojkącie emocjonalnym, , to chyba ktoś w tym trojkącie był małym dzieckiem, ci? Pewno został skrzywdzony? Sugeruje, ze do tej pory ma problemy emocjonalne i rodzinne z tego tytułu . I co, sam sie prosił o ten konflikt w dzieciństwie? A tu przerzucenie ciężaru na potencjalną ofiarę , hipokryzja drukowanymi ! Huzia na Józia! Mnie to rybaka , post trochę eksperymentalny był : D. Bo, jak napisałam dużo wcześniej, to ich decyzja i muszę ja uszanować i tak do tego podejść, a nie emocjonalnie, przez punkt odczuwania mojej matki . I tyle . Bye, "empatyczne " psycholożki .
  • 13.10.17, 08:49
    Bardzo łatwo sie irytujesz...psując sobie tym samym zdrowie. Naucz sie przyjmować krytyczne komentarze ze spokojem, w szczególności gdy sie z nimi nie zgadzasz. Głównie rządzą toba emocje zamiast opanowanie i spokój. I w tych emocjach i wzburzeniu odpisujesz, pozostawiając po sobie zle wrażenie, pomimo ze twoje przeżycia i wrażenia odnośnie rodziny pochodzenia i planowanej przez nich imprezy mogą byc jak najbardziej sluszne. Zacznij sterować sobą i swoim życiem, przestań akceptować to co nieakceptowalne, zacznij ustalać zasady które rzeczywiście śluza tobie i dzieciom, przestań się ludzic i schodzic na manowce, aby przypadkiem nie być uwazana za ta zla. Masz prawo byc zla, masz prawo nie godzic sie na to co ci nie pasuje, masz prawo ustalać zasady sama, niezależnie od oczekiwań innych. Oddziel sie emocjonalnie od rodziny pochodzenia, ocen realnie czy kontakt dzieci z nimi to realna korzyść dla nich, czy wręcz przeciwnie i wprowadź w życie takie zasady, które będą wam wszystkim służyć. To wszystko wymaga przemyslen i odwagi, a potem konsekwencji i nagle okaże sie ze życie jest stabilne i fajne, gdy nie pozwalasz go sobie zatruwać. Życzę ci odwagi w podejmowaniu slusznych decyzji! Spytaj o zdanie dzieci, czy chca i lubią kontakt z dziadkami, czy nic ich w tym kontakcie i w zachowaniach dziadków nie niepokoi, a potem podejmuj decyzje co dalej. A swoje relacje z rodzicami ukladaj jak dorosly z doroslym.
  • 13.10.17, 11:18
    ijatu napisała:

    > To do mnie wydzwaniała i wydzwania matka, żeby za każdym razem uskarżać się jak
    > ma źle. Słucham , i tyle, już nic w zasadzie nie mówię , bo po co?

    A po co słuchasz? Dlaczego nie powiesz - kochana mamusiu wiesz jakie jest proste rozwiązanie, mnie wysłuchiwanie w kółko twoich problemów działa na nerwy i rozwala dzień, przepraszam odkładam słuchawkę, zadzwoń jak zdarzy ci się coś przyjemnego.
    Pozwalasz z siebie robić powiernika spraw które w ogóle nie powinny Cię obchodzić? Jesteś córką, nie matką swojej matki. To po jej stronie leży rozwiązanie problemu jej małżeństwa - decyzja o ewentualnym rozwodzie/separacji/terapii. Jeśli jej ze sobie znanych powodów nie podejmuje to trudno, ale nie oznacza to automatycznie że TY musisz wysłuchiwać żali. Wypisz się z tej sytuacji jeśli ci ona nie odpowiada, bo podejmując niechcianą rolę postępujesz identycznie jak matka.
  • 16.10.17, 21:20
    Mam wrazenie, ze usprawiedliwiasz matke. Ona nie byla bewolnym cieleciem. Mogla sie sprzeciwic, mogla odejsc. mogla mnostwo rzeczy zrobic ale nie zrobila. Niektorym bezwolnym osobom taki uklad po prostu pasuje. Nic z tym nie zrobisz.
    Najlepsze co mozesz zrobic to odciac sie psychicznie od tej rodziny. Utrzymywac z nimi kontakt, ale bez nazywania rzeczy po imieniu. Nie chodzi o to zebys klamala. Chodzi o to zeby cie to nie interesowalo emocjonalnie, jakby chodzilo o obcych ludzi. Wiem to trudne, ale wierz mi realne. Moze bedzie potrzebna terapia. Moze jakis rodzaj autoterapii. Koncentruj sie na budowaniu siebie na sobie i ew. rodzinie ktorej ty tworzysz. Ta stworzona przez rodzicow zostaw im, niech robia co chca. Zostaw ich emocjonalnie, wrowadz sie w taki stan zeby cie to nie interesowalo co oni beda sobie wzajemnie robic.
    A co do prezentu to moze umowcie sie z rodzenstwem na cos wiekszego, mysmy ostatnio tesciom zasponsorowali tygodniowe wakacje. Bo to lubia. A co lubia Twoi rodzice poza darciem kotow wzajemnie? Co masz powiedziec? Ano zyczyc szczescia, zdrowia, milosci (a w duchu mozesz sobie pomyslec, bo wreszcie by sie wam po 50 latach przydalo).
    Przepracuj ta sprawe, dobrze, ze o niej napisalas, to pierwszy krok.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.