Dodaj do ulubionych

jak Ci się układa to Cię nienawidzą

26.10.17, 22:43
Witam, mam 29 lat i trudne doświadczenia za sobą. Przemoc ze strony ojca, jak miałam 5 lat moja mama się z nim rozwiodła, kiedy miałam 11 zmarła na serce. Wychowywali mnie dziadkowie. Mój problem dotyczy rodziny. Po śmierci mojej mamy, wszyscy spisali mnie na straty. Brat mojej mamy i jego rodzina w szczególności. Na każdej imprezie rodzinnej dogryzanie - do mojego wyglądu, do nauki ( zawsze się świetnie uczyłam, no ale ich zdaniem byłam kujonem). Porównywanie mnie do mojej kuzynki. Później, komentowanie każdego chłopaka. Kiedy poznałam w liceum mojego męża, oczywiście : "nie pasuje do niej, a on taki, śmaki..." itd. Oboje skończyliśmy dwa kierunki studiów, mamy mieszkanie, świetną pracę, dobrze nam się wiedzie, więc oczywiście dalej trzeba kombinować. Mój wujek podjudza moim dziadków przeciwko mnie. A to, że oddają mi pieniądze ( choć nie oddają, ale ciężko mu pojąć, że sama dobrze zarabiam ), a to, że za gruba jestem ( miałam poważne kłopoty z tarczycą ), a to, że mój mąż za chudy dla mnie, a jego rodzice to wariaci. Jak się dziadkowie zachwycali naszym mieszkaniem, to oczywiście złość, kupiliśmy auto z salonu złość. Mam już dość. Dzielnie to znosiłam przez wszystkie lata, wmawiając sobie, że to jednak rodzina, że już tacy są. Miarka się jednak przebrała. Kiedy dziadkowie mieli poważne problemy zdrowotne, to pomimo, że mieszkają w tej samej miejscowości, a my ponad 100 km dalej, olali temat i wprost powiedzieli,że nie będą pomagać, raz na 2 miesiące wpadną na kawę i tyle. Opłacam pielęgniarkę dziadkom, co weekend tam jestem, pomagam finansowo. Przy najbliższej okazji mam ochotę powiedzieć im, że nie dam się więcej tak traktować. Niestety, wciąż mam w sobie poczucie, że to jednak rodzina, że może nie powinnam się z nimi kłócić i od nich odsuwać. Chciałabym zupełnie się od nich odciąć, a już na pewno nie chcę, aby moje dziecko miało z nimi kontakt. Ale ... czasem jest mi ich szkoda, a czasem ... cóż ... takie relacje rodzinne to nigdy nie jest powód do dumy, nawet jeśli to nie nasza wina... Sama już nie wiem jak się w takiej sytuacji zachować.
Edytor zaawansowany
  • 26.10.17, 23:29
    Imo odciac sie. Nawet nie mow, ze nie dasz sie tak wiecej traktowac, bo po co ? Zeby im to powiedziec, musialabys spotkac sie z nimi :(
    Poza tym sama deklaracja nic nie da. A jesli zaczniesz wychodzic za kazdym razem, gdy ktos z nich zachowa sie jak dotychczas, wracamy do punktu wyjscia - po co spotykac sie, zeby zaraz wychodzic ?
    Dzieciom ( i sobie) pozostaw kontakt z dziadkami i z rodzina meza.
  • 27.10.17, 10:57
    nigdy nie mogę zrozumieć tej chęci jednoczenia się z rodziną, która mnie nie akceptuje
    ja wyrosłam w takiej rodzinie, która się kompletnie odcięła od swoich korzeni, kiedy nie zaakceptowano mojej mamy
    blade pojęcie miałam o innych członkach rodziny, gdyż widziałam ich na pogrzebach
    jako anegdotę powiem, że w płaszczyźnie zawodowej poznałam pewną panią, trochę nawet współpracowałyśmy i kiedyś w Święto Zmarłych widzę jak pali znicze na grobie mojego stryja
    grzecznie przywitałam się i zapytałam"co pani tu robi?" a ona a "co pani?", ja mówię, że tu leży mój stryj, a ona, że jej dziadek i wtedy dowiedziałam się, że jest córką mojej kuzynki Lucyny, z którą rozmawiałam może parę razy w życiu
    teraz, kiedy się widzimy, nie rozmawiamy o rodzinie i jesteśmy dalej na Pani
    i żyję, i mam się dobrze, nikt mi nie miesza w życiu, nie muszę nikomu pomagać, a wiem, że jeżeli ja bym chciała pomocy, to nikt by mi nie pomógł
    moi dorośli synowie kiedyś mi się zapytali o rodzinę, bo w końcu mieszkamy w jednym mieście, mówię, że podobno w dzielnicy D. i W. i na tym koniec dociekań
    ....... a, kiedyś miałam styczność z pewnym panem, który się zapytał czy moje panieńskie nazwisko to D., ja mówię, że tak
    bo on jest synem mojego kuzyna Zenka?????, powiedziałam "miło mi"
    spojrzałam na niego i pomyślałam, że mój syn Mateusz tak będzie wyglądał za 20lat, duże podobieństwo między nimi, nawet ruchy, uśmiech

    --
    jestem jak królowa angielska
    kocham corgi :-*, :*
  • 27.10.17, 11:34
    tt-tka napisała:

    > Imo odciac sie. Nawet nie mow, ze nie dasz sie tak wiecej traktowac, bo po co ?
    > Zeby im to powiedziec, musialabys spotkac sie z nimi :(
    > Dzieciom ( i sobie) pozostaw kontakt z dziadkami i z rodzina meza.

    Jestem tego samego zdania po co Ci kontakty z zawistnymi ludźmi? Że przypadkowo to Twoja rodzina? No trudno. Nie masz żadnego obowiązku się z tymi ludźmi kontaktować jeśli te kontakty sprawiają Ci przykrość.
  • 27.10.17, 12:59
    O ile rozumiem trudności w odcięciu się od najbliższej rodziny, którą się kocha, wobec której czuje się człowiek jakoś zobowiązany, to nie rozumiem, po co utrzymywać kontakt z wujkiem - chamem i idiotą.
  • 27.10.17, 14:38
    W rodzinach dysfunkcyjnych bywa, ze członkom przypisane są jakieś role i cały system rodzinny dąży do tego, żeby tę osobę w tej jej roli trzymać i do tej roli sprowadzać. Wujek ma założeńie "córka siostry jest nikim, przegrana" i chce cię do tej roli sprowadzać, sam jest człowiekiem przemocowym a ty jesteś dla niego dobrą kandydatką na gnojenie cię.
    Nie masz żadnej potrzeby z tą cześcią rodziny kontaktów utrzymywać. Zacznij traktować ich jak powietrze. Nie są dla ciebie nikim ważnym tak naprawdę, to tylko jakiś wujek. Kolejna sprawa to uporządkowanie spraw z opieką nad dziadkami. Jesteś pewna, że chcesz co tydzień do nich jeździć ? Masz swoją rodzinę, przemyśl to co robisz teraz. Dlaczego oddajesz swoje środki i możliwości toksycznym zstępnym - a nie myślisz a osobistych wstępnych. Czy nie za bardzo się uwikłałaś?
    Bo jest też niebezpieczeństwo takie, że jeśli dziadkowie nie zrobili awantury wujkowi za to że cię oczernia, to może są pod jego wpływem, albo całkiem podobnie myślą jak wujek. I kasa którą ty wydajesz na dziadków ostatecznie wpadnie do kieszeni wujka. Dziadkowie zapewne mają swoje emerytury itd, a przede wszystkim wobec nich zobowiązany jest wujek a nie ty.
    Bądź więc uważna na to w co się pakujesz tak ściśle tej rodziny się trzymając. Wrednego wujka dawno powinnaś olać i się z nim nie kontaktować. Co do dziadków- poobserwować kim oni tak naprawdę są i dlaczego wujkowi pozwalają cię gnoić.
  • 27.10.17, 14:47
    Akurat ci "toksyczni wstępni" ja wychowali, choć nie mieli obowiązku. Jak najbardziej wnuczka, którą wychowali ma wobec nich pewne zobowiązania moralne. Niekoniecznie musi wszystko poświęcać, ale jednak zajęcie sie dziadkami jest w tym wypadku jak najbardziej na miejscu.
  • 27.10.17, 14:59
    wychowywali ją od 11 roku życia, a wujka-swojego synka o wiele dłużej.
    nie mówię żeby się dziadkami nie zajmować, mówię by ich nie gloryfikować. bo z jakiegoś powodu pozwalają by wujek szczuł ich przeciwko wnuczce. a historii gdzie do starych rodziców wpada syn w odwiedziny by się rządzić i majątku pilnować, zaś wymagania i oczekiwania by staruszków zaopiekować lądują w całości na córce/wnuczce znam aż natto.
    Pytanie, czy autorka musi z własnej kasy opłacać opiekę dziadkom. Czy nie powinna rachunku wysłać do wujka o połowę zapłaty. Albo uwzględnić emerytury dziadków w opłacaniu kosztów. Oczywiście może płacić sama jak chce. Ale jeśli wujek ją gnoi że nie jest nic warta, a dziadkowie milczą, to obawiam się że system rodzinny może działać na zasadzie "masz nam dawać a tobie się nic nie należy, nawet dobre słowo w zamian". Trzeba być uważnym co się dzieje i nie pozwolić by inni ją w niechciane role wtłaczali presją. Bo autorka już swoją nową założyła i ma też inne obowiązki.
  • 27.10.17, 15:05
    allut5 napisała:

    > wychowywali ją od 11 roku życia, a wujka-swojego synka o wiele dłużej.
    > nie mówię żeby się dziadkami nie zajmować, mówię by ich nie gloryfikować. bo z
    > jakiegoś powodu pozwalają by wujek szczuł ich przeciwko wnuczce.

    Noz w czortu. Dziadkowie nie chca wojny z synem, to akurat moge zrozumiec. Sa w sytuacji osob czesciowo przynajmniej zaleznych a bezradnych.
    Autorka jest wystarczajaca dorosla, by sama regulowala swoje rodzinne stosunki - chce miec kontakt z dziadkami, nie chce z ujem-wujem. To jest do zrobienia i nie trzeba uzywac dziadkow jako broni czy tarczy.
  • 27.10.17, 15:15
    Dziadkowie nie chcą wojny z synem który się nimi w ogóle nie zajmuje choć mieszka niedaleko. Za to nie przeszkadz im gnojenie przez niego wnuczki - która się nimi zajmuje. Od lat nie protestują gdy wujek obraża i dogryza wnuczce-ich wychowance. Więc nie ma się co oszukiwać, ich rozumienie dobra-zła nie jest normalne i dobre dla wnuczki, ich ustalony system rodzinny zezwala na poniżanie i wyzyskiwanie wnuczki (syna nie wolno żeby się nie zdenerwował). Od wnuczki można oczekiwać od syna nie choć jest na miejscu. Autorka ma swoje lata ale od lat jest w centrum tej rodziny i w tym systemie. Osoba wchodząca z zewnątrz, po kilku odzywkach wujka by zrobiła mu awanturę że więcej by się nie śmiał odezwać, albo by z nim żadnych kontaktów nie utrzymywała oprócz zdawkowego "cześć" gdyby się napatoczył na drodze.
  • 27.10.17, 15:28
    allut5 napisała:
    Od wnuczki
    > można oczekiwać od syna nie choć jest na miejscu.

    Dziadkowie oczekuja czy wnuczka sama sie poczuwa i chce ? Czy ty przypadkiem nie nadinterpretujesz ?

    Osoba wchodząca z zewnątrz,
    > po kilku odzywkach wujka by zrobiła mu awanturę że więcej by się nie śmiał ode
    > zwać, albo by z nim żadnych kontaktów nie utrzymywała oprócz zdawkowego "cześć"
    > gdyby się napatoczył na drodze.

    A co my innego radzimy autorce ? Niech zleje wuja, ale to nie znaczy, ze ma zlac dziadkow, ktorzy dla niej sa bliskimi ludzmi. Bliskimi i kochanymi. Dla jej dzieci tez.
    I nie, nie powiedzialabym dziadkom "macie zerwac z synem albo ja sie tu wiecej nie pokaze". Moja rzecza jest ustawic/omijac wuja.
  • 27.10.17, 15:38
    >Dziadkowie oczekuja czy wnuczka sama sie poczuwa i chce ? Czy ty przypadkiem nie nadinterpretujesz ?

    Mówię, by miała świadomość systemu w jakim się wychowała, bo ta świadomośc pozwoli jej dokonać zmian.
    Od lat wujek ją gnoi i umniejsza. A ona i tak się z nim widuje i milczy i znosi obelgi. Na forum pyta czy może nie utrzymywać kontaktów, ale to jednak rodzina z którą utrzymywac wypada..itd. Więc wpojony ma schemat "rodzinie wolno ci w pysk dać ale ty i tak masz ich obowiązkowo odwiedzać i odprawiać rodzinne rytuały".
    Trzeba się z tego myślenia wypiąć i zacząć szanować siebie. To że ktoś jest rodzina, to nie znaczy, ze musimy się z nim spotykać, a tym bardziej gdy jest wobec wredny. On mnie z buta a ja i tak chcę bo to rodzina?


    >A co my innego radzimy autorce ? Niech zleje wuja, ale to nie znaczy, ze ma zlac dziadkow, ktorzy dla niej sa >bliskimi ludzmi. Bliskimi i kochanymi. Dla jej dzieci tez.

    Jacy "wy" ? coś sobie nakręciła na myśli że ja piszę "w opozycji do "was" " ? z czym masz problem?


    >I nie, nie powiedzialabym dziadkom "macie zerwac z synem albo ja sie tu wiecej nie pokaze". Moja rzecza jest >ustawic/omijac wuja.

    Kolejna twoja nadinterpretacja. Gdzie wyczytałaś że tak każę autorce zrobić. Zacznij odpowiadać na to co napisane a nie na swoje interpretacje czyjejś wypowiedzi. Jeśli nie rozumiesz to pytaj a nie kłóć się z tym co sobie zinterpretowałaś.
  • 30.10.17, 09:14
    Podpisuję się pod wpisami Allut5, nic dodać nic ująć.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 27.10.17, 15:27
    Dziękuję Wam za te wszystkie słowa. Przydaje mi się takie spojrzenie z boku.

    Co do dziadków, cóż. Są i zawsze byli wobec mnie fair. Sprawy majątkowe są uregulowane, bo cały ich majątek w postaci mieszkania został mi zapisany. Wujek został spłacony lata temu i już chyba zdążył o tym zapomnieć. Dziadkowie są we mnie wręcz wpatrzeni i takie gadki Wujka raczej zbywali, ale fakt jest faktem - nigdy nie stanęli w mojej obronie, co mi jest sobie trudno wyobrazić, bo gdyby ktoś opowiadał takie rzeczy o moim dziecku, to rozsiosłabym go w kilka chwil. Między nami jest ponad 50 lat różnicy, w ich wielodzietnych rodzinach różnie bywało, ale zawsze " rodzina to rodzina". Chyba dlatego to tak mocno rezonuje w moich relacjach z rodziną. Przez kilkanaście lat zmuszałam się, żeby chodzić do nich na różne spotkania. Ostatnio już nie chodzę, ale widujemy się. Choćby w takich sytuacjach jak Wszystkich Świętych na grobie mojej mamy.
    Tak sobie myślę, czytając Wasze komentarze, że chyba najciężej pogodzić się z myślą, że ktoś tak bliski nie akceptuje mnie za to, że jestem szczęśliwa, bo jego zdaniem nie mam do tego prawa. A do tego nikt mu nie przyklaskuje. Ani sąsiedzi moich dziadków, którym opowiada pierdoły na mój temat, ani nikt poza rodziną jego żony,która jest jeszcze gorsza. Ciężka jest myśl, że cokolwiek się nie zrobi, nie da się już tych relacji naprawić, bo to nie moja wina.
  • 27.10.17, 15:48
    Nie przejmuj się wujkiem . Wyobrażaj go sobie jako biednego człowieka "z fisiem" który tak ma jak ma. Jeśli coś na ciebie gada przy tobie to reaguj, jeśli poza plecami się dowiadujesz to wzrusz ramionami że "fiś, coś mu się porobiło".
    Sama wiesz, że ludzie są różni. Twój ojciec przemocowy też rodzina, i co z tego, jak psychol. Chciałoby się normalne relacje a się nie da. Czasem się kontakty rozchodzą i trzeba zadbać o nowe, o znajomych, o inne relacje.
    A jak układ z dziadkami masz taki, że kwestie majątkowe zamknięte to doopiekuj ich tak, jak dasz radę w miarę środków, ale bez nadmiernego poświęcania swojej rodziny obecnej. Bo sytuacje zdrowotne będą jeszcze różne i z takim wujkiem do "pomocy" będzie dodatkowe zamieszanie niż wsparcie.

    Niemniej, nie, nie musisz wujka odwiedzać, nawet jeśli by dziadkowie nalegali byś szła bo to rodzina. Przemyśl to co czujesz i rób to, do czego się sama nie musisz "zmuszać".
  • 27.10.17, 16:57
    Nie bardzo rozumiem po jaka cholerę znosiłaś to przez szereg lat.......
    Przexzytaj to.

    "Umniejszanie-to działania ludzi zadających innym bolesne ciosy psychiczne. A zwykle najwięcej szkód powodują podstępne rany psychiczne.Uderzenie w nos jest oczywiste i goi sie bez śladu. Zachwianie czyjejś samooceny"celną" uwagą w odpowiednim momencie- może zostawić ślad na całe życie.
    Aby poradzić sobie z Umniejszaczem trzeba go najpierw zidentyfikować.
    Metody działania takiej osoby są tak chytre, podstępne,
    przygniatające, że możesz mieć problem z ich dostrzeżeniem. Jeżeli znasz kogoś, w czyim towarzystwie czujesz się źle, niepewnie odczuwasz dyskomfort. Jeżeli bez przerwy wrzuca Cię w poczucie winy na pewno masz doczynienia z Umniejszaczem. Jest On inteligentną osobą-uśpi Twoją czujność troską i oczarowaniem, aby uśpić Twoją czujność.
    Życie w ciągłym stresie, związanym z koniecznością ustawicznego reagowania na Umniejszacza, może i często prowadzi do chorób psychosomatycznych a nawet samobójstw.

    JAWNE umniejszanie wartości
    Sprawia wrażenie istoty całkowicie pozbawionej sumienia,
    jakby zaraz mógł stracic panowanie nad sobą. Trzęsie się z oburzenia i przekonuje o swoich racjach. grozi konsekwencjami, które dotknęłyby Cię najbardziej.
    MNIEJ jawne
    Umniejszaczka podkreśla Twoje słabości. Wypomina dawne błędy. Usiłuje zmusić Cie do głośnego przynania się że to co robisz jest złe i że jestes złym człowiekiem. Swoim zachowaniem udowadnia, że to co zrobiłeś dobrze nie jst takie wspaniałe. Ma zawsze racje.Gdy wytkniesz jej jakieś wykroczenie, natychmiast zasypie Cię pretensjami o wszystkie Twoje uchybienia.Zazdrości Ci Twojej własności i Twoich dokonań.
    Umniejsza Cię publicznie.
    UKRYTE
    Sprawia wrażenie dobrego kumpla. Zawsze ma Ci do powiedzenia"w dobrej wierze" cos złego o Tobie. Plotkuje za plecami i jest bardzo zazdrosny. Prawi Ci komplementy, które w rzeczywistości przekazują sprzeczne informacje.

    Tragedią będzie jesli jest to rodzic, czy małżonek. Zauważ, że osoby związane z umniejszaczem nie są w najlepszej formie. Rodziny umniejszaczy często sprawiaja wrażenie "zaburzonych psychicznie", natomiast Umiejszacz ma sie swietnie i są pozornie -najzdrowszymi ludźmi na świecie. On MUSI kontrolować. Jest to sprawa życia lub śmierci jego Ego.Jeżeli uzna się za gorszego od Ciebie- będzie to bodźcem, aby Cię zniszczyć i w pełni kontrolować. Jeżeli zdarzy Ci się byc w dołku, mieć kłopoty itp zrobi wszystko aby tak pozostało.

    Ludzie, którzy doświadczają umniejszania POZWALAJĄ na to.
    Są zatem równie odpowiedzialni za szerzenie się tego zjawiska, jak ci którzy dopuszczają się umniejszania wobec innych. Ofiary też w niektórych sytuacjach stają się umniejszaczami...np w samoobronie."

    Carter Jay -" Wredni ludzie"
    _________________
  • 27.10.17, 21:19
    Przeczytałam, dziękuję ... o tych chorobach psychosomatycznych coś niestety wiem... Czytam o sobie, o wszystkim, czego doświadczyłam. Dlaczego przez tyle lat znosiłam ? Hmm bo nie znałam innej rodziny. Reszta rodziny daleko. Dopiero jak się wyprowadziłam, nowe duże miasto, nowi znajomi, ich rodziny - to otworzyło mi trochę oczy. A dziecko chyba najbardziej powoduje, że chcesz je od takich ludzi odciąć, ochronić.
  • 27.10.17, 19:00
    rejentowa7 napisał(a):

    > Tak sobie myślę, czytając Wasze komentarze, że chyba najciężej pogodzić się z m
    > yślą, że ktoś tak bliski nie akceptuje mnie za to, że jestem szczęśliwa,

    Kochana, od kiedy to ten wujek jest BLISKI? wklepałaś sobie to do głowy, że jest - bo bliższej rodziny ci po prostu zabrakło, ale to nigdy nie była bliska ci osoba, ani formalnie, a tym bardziej emocjonalnie. Waszą relację wymusiły okoliczności.
    Spróbuj popatrzeć na to z tej perspektywy, może będzie ci łatwiej.
    Moi rodzice mają sporo rodzeństwa - kontakt mam raptem z 2, reszta jest mi najdoskonalej obojętna, choć nic złego mi nie zrobili, nie mam z nimi żadnego kontaktu ani go nie potrzebuję. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy określać ich jako "bliskich". A już na pewno nie wtedy, jeśli by na mnie psy wieszali.

    >Ciężka jest myśl, że cokolwiek się nie zr
    > obi, nie da się już tych relacji naprawić, bo to nie moja wina.

    A dlaczego ciężko? nie da się "naprawić" relacji, których nigdy nie było.
    Być może pokutuje tu zawiść z dawnych lat, która przeniosła się z twojej mamy na ciebie. Być może brat poczuł się zagrożony majątkowo/emocjonalnie "adopcją" ciebie przez dziadków. Nie ma to żadnego znaczenia. Jest obcym i wrogim ci człowiekiem, którego już dawno powinnaś wywalić ze swojego życia. Jest ci ciężko tylko dlatego, że od dzieciństwa masz deficyt miłości i ciepła rodzinnego i stale podświadomie chcesz to nadrobić, a tak się nie da.
  • 27.10.17, 21:23
    Koronka, jak czytam, to co piszesz, to wydaje mi się to wręcz oczywiste. To takie urealnienie tych relacji, a nie życie w przekonaniu, że może kiedyś nadejdzie taki dzień, że zaakceptują, docenią... Masz rację, że nie ma znaczenia dlaczego tak robi, po prostu nie ma prawa i nie powinnam się na to zgadzać. DZIĘKUJĘ.
  • 30.10.17, 10:56
    Jeśli to ten wujek pijak o którym napisałaś w sąsiednim wątku to nie zastanawiaj się ani minuty tylko omijaj patologię z daleka. Zapewne wiesz że alkohol robi zmiany w mózgu od gadania bzdur po psychozy. A do tego zawiść wujka że swoją spłatę już przepił a mieszkanie dziadków zostanie tobie. Więc ich urabia i może nawet kasę na wódę od nich wyciąga. Bo tak pijaki mają, a współuzaleznionym dziadkom łatwo na poczucie winy wjechać by datki dawali. Olej wujka z jego rodzinką. To najlepsze co dla siebie możesz zrobić.
    Oczywiście na grób mamy jeździj i nie daj się z niego wygonić ani przemykać opłotkami żeby wujka nie spotkać. Rób swoje jego traktuj jak powietrze.
  • 30.10.17, 22:06
    Ten ... Niby już nie pije, ale co przez niego przeszliśmy... ile razy wiozłam go na odwyk, rozmawiałam tłumaczyłam. Ale masz rację, muszę, a nawet inaczej, dzięki temu forum, CHCĘ, wykluczyć go ze swojego życia, bo widzę, że to jedyna dobra dla mnie droga.
  • 28.10.17, 22:14
    Dlaczego "wujek" piszesz przez wielkie "W"?
    A niżej mojej "mamy" przez małe "m"?

    Zastanów się dlaczego. ..


  • 27.10.17, 21:08
    A ja mam taka sama sytuacje, tyle ze nie z wujkiem a mama i dziadkami;) Mama kiedy zobaczyla ostatni sprzed AGD w mieszkaniu w którym nic nie było, zaczęła krecic nosem... Dziadki niby się ciesza ze cos mamy ale.... lepiej gdybyśmy nie mieli. Wiecznie uwazalam ze jedynie na kogo mogę liczyc to rodzina w szczególności dziadki.
    Kochaj dziadków i pomagaj ale zwróć uwagę kiedy jest to POMOC a kiedy WYKORZYSTYWANIE.
    Ja na dzień dzisiejszy odizolowałam się od tego zaklmania. Tzn, jestem na dystans, sa w miare młodzi mój synek jest ich pra-wnukiem i zależy mi na tych kontaktach ale wszystko na dystans,
  • 27.10.17, 21:30
    Muszę ten dystans złapać. Myślę, że absurdalne jest to, że z jednej strony moi ( i mam wrażenie, że Twoi dziadkowie też ) chcą dla nas wszystkiego, co najlepsze, a z drugiej mają w sobie lęk, że wypadają przed nami na nieudaczników, że ich oceniamy, bo oni tego nie mieli. U mnie było krucho z kasą, nikt nie skończył studiów. To ja pierwsza przerwałam ten zaklęty krąg przypadkowych i wczesnych ciąż, nieudanych małżeństw. Dlatego wujek jest jaki jest, ale znaczna część się do nas zdystansowała. Pomijając ciotkę męża, która wygadywała, że moja mama, która chorowała na serce i po długiej chorobie zmarła, tak naprawdę była chora psychicznie i popełniła samobójstwo. Ludzie w takiej zawiści są zdolni to strasznych słów i czynów. Gratuluję Ci tego odizolowania !
  • 28.10.17, 12:17
    dojrzalosc polega miedzy innymi na tym ze coraz mniej nas obchodzi co inni o nas mysla, nawet jezeli sa to czlonkowie rodziny. Jezeli ciagle boli cie ze wojek czy ciocia cos tam powiedzieli to znaczy ze brakuje ci po pierwsze pewnosci siebie po drugie dystansu. Ogranicz kontakty, spokoj i obojetnosc na tych ludzi przyjda z czasem. Klotnie, czy proby przekonania ich do siebie zdecydowanie odaradzam- beda tylko szarpac nerwy.
    Pomysl o swojej sytuacji pozytywnie - masz kochajacych dziadkow i dobre z nimi relacje, docen to i skup sie na tym i nie psuj tego oczekiwaniem ze np twoja pomoc dziedkom beda docenione przez dalsza rodzine - nie bedzie i chya nie dlatego pomagasz. Ciesz sie obecnoscia kochajacych cie ludzi w swym zyciu, dopoki mozesz, ciesz sie ze mozesz im pomagac i ze oni to doceniaja.
  • 28.10.17, 12:56
    No jak, właśnie odciąć się, tak jak piszesz, chora rodzinka. Powodzenia i wytrwałości życzę.

    --
    He had it coming
    He only had himself to blame
  • 30.10.17, 08:48
    Zerwać kontakty z taką rodziną. Po co ci ktoś taki? Ja też większość czasu przebywam z najbliższą rodziną i przyjaciółmi i to mi w zupełności wystarcza
  • 30.10.17, 10:49
    Ja rozumiem, ze to moze boleć...ale skoro masz swoją rodzinę to trzeba olac. Oni sie nie zmienią. Odciąc sie i tyle. Utrzymać kontakt z dziadkami. Szczerze nie rozumiem az taki problem bo wujostwo cie nie lubi?
  • 30.10.17, 22:29
    Dla mnie to od śmierci mamy był problem, który sama stworzyłam. Kwestia wychowania, a może też trochę wejścia w rolę mamy - siostry, która zawsze wybaczy. A co więcej, myślę, że po różnych stratach i odrzuceniach, to po prostu lęk przed kolejnym odrzuceniem, kolejną stratą. I brak zrozumienia dlaczego nie lubi, skoro tak się staram.
  • 30.10.17, 22:41
    A byłaś na terapii np DDA/współuzależnień? Bo myślę, że w takich sytuacjach jest niezbędna żeby swoje małżeństwo i nową rodzinę dobrze ułożyć. Jeśli nie byłaś to ją zrób, na to czas poświęć zamiast na kiepską rodzinę. Zaprocentuje w przyszłości.
  • 30.10.17, 22:48
    Najpierw byłam jak miałam 20 lat. Wydawało mi się, że jest już ok. Później, dwa lata temu znowu i chodzę do tej pory. Widzę, że jeszcze trochę walki przede mną, bo niektóre sprawy ( takie jak choćby ta ) nadal nie są dla mnie normalnością - ktoś mnie krzywdzi, to odcinam i koniec. Widzę tu jeszcze duże pole do pracy. Ale masz rację, terapia to najlepsza inwestycja w siebie.
  • 30.10.17, 23:06
    To dobrze:) Twoja nowa rodzina ważna i to jakie role w niej przyjmiesz, jak ustawisz relację z mężem.. i czy istotnych do niepowielenia negatywnego wzorca szczegółów nie przeoczysz. Powodzenia!
  • 30.10.17, 16:34
    Po co utrzymywac kontakty z taka rodzina? Lepiej znalezc sobie dobrych przyjaciol i ich uwazac za rodzine. To taki przereklamowany towar: rodzina - siedlisko przemocy, problemow. To jest jakis atawizm, dzis juz nie potrzebny. Od rodzicow nic sie nie wymaga, wiec do niczego sie nie zmuszaja - masz co jesc i gdzie spac, to badz do grobu wdzieczna(y) za to. To ich pieprzony obowiazek dac nam jesc i gdzie spac, to nie przywilej. Rzuc to bloto i stworz sobie nowa rodzine - wiem o czym mowie, sam to zrobilem i mam sie dobrze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.