Dodaj do ulubionych

A taka sytuacja?pomaganie

31.10.17, 10:40
Bedzie o pomaganiu.W skrócie, mąż chetnie pomaga wszystkim na około. Niedawno goscilismy pewną panią z zagranicy, emerytowanego fachowca w swojej dziedzinie.Mąż woził te starsza, ale nie niedołężną i mówiącą jako tako po angielsku panią po całym mieście. Kiedy w pracy coś komuś potrzeba "niepracowego"od razu leci z pomocą. Załatwia lekarzy, prawników i pomaga bukowac bilety, odbiera z lotniska.Tak można by wymieniać dlugo.Kiedy mnie trzeba pomóc, gdzies podwieżć, sprawdzić itp jest wielkie jojczenie i wzdychanie, że nie jest tragarzem.Zakupy zalatwiam ja online i na targu, dzieci do przedszkola tez ja. Rachunki, hydraulicy itp ja. Kończy mi sie macierzyński, szukam nowej pracy, żłobek już czeka. Tylko mnie jest tak strasznie żal, że dla obcych ma wiecej ochoty i siły :(
Edytor zaawansowany
  • 31.10.17, 12:15
    Powodów może być kilka. Być może Twój mąż szuka akceptacji i uznania w oczach innych. Ty wyszłaś za niego za mąż, urodziłaś mu dzieci, jesteś z nim od iluś lat, więc Twoją akceptację i uznanie już zdobył. Być może, fakt, że dobrze sobie radzisz, sama bez jego pomocy, powoduje, że czuje się niepotrzebny i szuka tego naokoło. Czasem syndrom "Zosi samosi" tak się kończy, może kiedyś oferował Ci pomoc, ale ją odrzuciłaś ? Męskie ego jest ... jakie jest :-) Rozmawiałaś z nim o tym? Taka szczera rozmowa zawsze może pomóc, warto spróbować.
  • 31.10.17, 13:36
    Sama nie wiem od czego zacząć.Zosia samozia nie jestem, byla moja mama. Do dzisia "kłóci" sie z moim mężem kto poniesie walizke. Bierze oczywiście on, ale potem w kłótni słyszę absurdalne zarzuty, że on zawsze dzwiga "walizki" (kilka razy w roku, ja wtedy trzymam dzieci), albo mityczne "siaty" (zakupy robie ja, albo online z wniesieniem). Domyślam się, że za tym tragarzowaniem i pomaganiem coś się kryje, tylko co? Meza wychowywała babcia, matka mniej, ojca brak. Może też cień pierwszego małżeństwa, ale byli nim nawet chyba nie rok, dłużej ciągnął sie traumatyczny rozwód. Więc co to może być? Może ja nieumiejetnie doceniam męża? Choć cholera, to ja czuje się niedoceniana tylko dlatego chyba, że jestem na macierzyńskim (przedszkolak i lada moment żłobek)
  • 31.10.17, 13:37
    Przepraszam za literówki, piszę z telefonu.
  • 31.10.17, 13:53
    Niestety, taki typ "społecznika" jest bardzo czesty. Kobiety, które mają zawsze czas i energię dla cudzych dzieci, dla pokrzywdzonych, dla każdego, komu sie dzieje źle, a własne dzieci zaniedbują w sposób karygodny. Mój przyjaciel jest dzieckiem takiej matki. To samo dotyczy też facetów, chociaż moze w nieco mniejszym stopniu. Tenże kolega właśnie potrafił dać pieniądze na pralkę biednej matce wychowującej samotnie dziecko, nie zauważając, ze w domu brakuje pieniędzy na dosyć elementarne potrzeby. U mojego znajomego to zachowanie wyniesione z domu.
    Natomiast trudno powiedzieć, co kieruje Twoim mężem. Być może uważa, że pomagając innym jest "dobrym człowiekiem", a poświęcając ten czas dla rodziny nie robi nic dobrego, nadzwyczajnego. Chce we własnych oczach być dobroczynny, a jak wiadomo do tego potrzeba obcych.
    Może przyczyna jest poważniejsza - uważa, ze jesteś sprawna, sama możesz zrobić wszystko i prosząc o pomoc "wykorzystujesz" go i zabierasz czas na pomoc naprawdę potrzebującym.
    A najprzykrzejsza wersja - robi wszystko, aby tylko nie byc w domu, nie zajmować sie Tobą i dzieckiem....
    Tak czy inaczej coś z tym trzeba zrobić i uświadomić mężowi, ze jeśli chce być dobrym człowiekiem, to ma troszczyć sie o swoją rodzinę, nie wystarczy troska o tych, którzy rodziną nie są.
  • 03.11.17, 23:22
    Niestety, u mnie było tak samo.
  • 31.10.17, 15:05
    Koszmarny typ, współczuję. Weź może zacznij się skarżyć ludziom wokół otwartym tekstem, że mąż nie ma czasu dla rodziny za to zawsze znajdzie czas na jakieś bzdury w czynie społecznym i obcych ludzi.
  • 03.11.17, 23:23
    Bardzo dobry pomysł. On robi to, żeby wyrobić sobie dobrą reputację. to oznacza, że zdanie innych jest dla niego bardzo ważne. Co ludzie powiedzą - to go motywuje.
  • 10.11.17, 23:59
    o, nie, tego bym nie robiła, to mi pachnie manipulacją i raczej nie poprawi sytuacji między Wami. Ja bym próbowała spokojnej rozmowy (poczytaj o komunikacie "ja" przed nią ;) ), a w ostateczności mediacji lub terapii małżeńskiej.
  • 07.11.17, 23:05
    zapraszamydoreklamy napisał(a):

    > Sama nie wiem od czego zacząć.Zosia samozia nie jestem, byla moja mama. Do dzis
    > ia "kłóci" sie z moim mężem kto poniesie walizke. Bierze oczywiście on, ale pot
    > em w kłótni słyszę absurdalne zarzuty, że on zawsze dzwiga "walizki" (kilka raz
    > y w roku, ja wtedy trzymam dzieci), albo mityczne "siaty" (zakupy robie ja, alb
    > o online z wniesieniem). Domyślam się, że za tym tragarzowaniem i pomaganiem co
    > ś się kryje, tylko co? Meza wychowywała babcia, matka mniej, ojca brak. Może te
    > ż cień pierwszego małżeństwa, ale byli nim nawet chyba nie rok, dłużej ciągnął
    > sie traumatyczny rozwód. Więc co to może być? Może ja nieumiejetnie doceniam mę
    > ża? Choć cholera, to ja czuje się niedoceniana tylko dlatego chyba, że jestem n
    > a macierzyńskim (przedszkolak i lada moment żłobek)

    Ale to po tym co napisałaś to ja jestem w domu. Wychowała go babcia ,a babacia jak to babacia nadskakuje ,dogadza wyręcza . Nie miał męskiego wzorca ,.Domyślam się ,że nie pomagał w domu bo nikt tego od niego nie wymagał. Wyrosło takie to to zapatrzone w siebie -BRAWO JA.Inaczej ma się sprawa z pomocą sąsiedzką lub koleżeńsko - tam są achy i echy ,zachwyty a to mile łechce jego ego . Moim zdaniem pogadanki niczego nie zmienią ,bo facet stwierdzi że jesteś samolubna i się czepiasz. Moim zdaniem powinien odczuć na własnej skórze skutki swojego postępowania.
  • 31.10.17, 14:05
    Wrzuć w google hasło "syndrom ratownika" i poczytaj czy to coś z tego.
  • 31.10.17, 14:26
    najbardziej podoba mi się to: "Niedawno goscilismy pewną panią z zagranicy, emerytowanego fachowca w swojej dziedzinie.Mąż woził te starsza, ale nie niedołężną i mówiącą jako tako po angielsku panią po całym mieście."

    a trzeba było ja puścić luzem, niech sobie radzi sama - bo w tym czasie mógł przecież zawieźć gdzieś żonę

  • 31.10.17, 15:04
    Zgadza się, mógł zawieźć żonę i odwozić/odbierać dzieci z przedszkola.
  • 05.11.17, 02:19
    Dzieci nie chodza do przedszkola. Nie wymyslaj.
  • 06.11.17, 21:02
    jest napisane że dzieci do przedszkola i że żłobek czeka
  • 31.10.17, 15:29
    Nie chodzi o podwiezienie, tylko o całodzienną dyspozycyjność (jest na zwolnieniu, może chodzić), a ja z dwójką siedzę kolejny tydzień(tydzien temu delegacja)jestem z dziećmi sama.
  • 31.10.17, 16:00
    no właśnie
    mąż zajmował się gościem zamiast zadbać o to, abyś sie nudziła
    co za drań

  • 31.10.17, 16:01
    wagonetka napisał(a):

    no właśnie
    mąż zajmował się gościem zamiast zadbać o to, abyś się nie nudziła
    co za drań

  • 31.10.17, 16:06
    A ty się nudzisz w domu? Ja nawet bez dwójki dzieci i zleceń się nie nudziłam. Chcesz być złośliwa, to wymyś coś ciekawego.
  • 31.10.17, 16:10
    ok, napiszę więc inaczej

    no właśnie
    mąż zajmował się gościem zamiast zadbać o to, abyś się miała towarzystwo i nie była sama
    co za drań

  • 31.10.17, 16:16
    idź do pracy, dzieci do przedszkola i żłobka, podzielcie się jakoś sensownie obowiązkami domowymi

    być może wtedy będziesz zadowolona

  • 31.10.17, 16:41
    wagonetka napisał(a):

    > idź do pracy, dzieci do przedszkola i żłobka, podzielcie się jakoś sensownie ob
    > owiązkami domowymi
    >
    > być może wtedy będziesz zadowolona


    Widze wagonetko , ze udalo ci sie trafic wreszcie na niepracujaca "leniwa babe. W Holandii na wszystkie zdrowotne problemy lekarze na poczatek proponuja paracetamol, nie wazne, czy boli cie brzuch, glowa, noga albo czy akurat rodzisz. A u ciebie wagonetko widze, ze dzieci do przedszkola , ty idz do pracy to uniwersalne rozwiazanie dla wszystkich malzenskich problemow, jakie by to one nie byly, nawet na zdrade malzenska (watek fasolki).
  • 01.11.17, 11:16
    W tym konkretnie przypadku powrót do pracy wątkodawczyni mógłby skierować uwagę jej męża na rodzinę. Ona w pracy, on z dziećmi w domu.
  • 07.11.17, 22:53
    zapraszamydoreklamy napisał(a):

    > A ty się nudzisz w domu? Ja nawet bez dwójki dzieci i zleceń się nie nudziłam.
    > Chcesz być złośliwa, to wymyś coś ciekawego.

    Uważaj ,ta pani jest specjalistką od savoir vivre . Radzę nie wdawać się w dyskusję bo polegniesz.:P
  • 01.11.17, 11:42
    Czy wychodzisz gdzieś czasem bez dzieci? Na basen, siłownię, fitness, pole-dance, zumbę, belly-dance? Od siedzenia samej w domu z dziećmi można pjerdolca dostać. Masz dyspozycyjnego męża - możesz samej sobie zorganizować czas tak aby było Ci miło.
  • 07.11.17, 22:49
    barbra25 napisała:

    > Czy wychodzisz gdzieś czasem bez dzieci? Na basen, siłownię, fitness, pole-danc
    > e, zumbę, belly-dance? Od siedzenia samej w domu z dziećmi można pjerdolca dost
    > ać. Masz dyspozycyjnego męża - możesz samej sobie zorganizować czas tak aby był
    > o Ci miło.

    Otóż to.
  • 31.10.17, 15:16
    Moze tez byc typem malo asertywnym. Po prostu nie potrafi odmowic. Tak czy owak powazna rozmowa by sie przydala miedzy wami. Sformuluj zarzuty i wlasne oczekiwania. Jesli to typ naiwny , ktory nie widzi, ze jest wykorzystywany, to mu to uswiadom, jesli nie umie odmowic to czas sie nauczyc. Najlepiej niech zwala wine na zone. U mnie to tak dzialalo. Ja bylam ta "zla" ale ludzie sie oduczyli, ze maz nie jest darmowym komputerowcem na zawolanie.
  • 31.10.17, 15:29
    A to się nie dziwię, że teraz masz taką traumę i biegasz po wątkach w każdym się oburzając że "to skandal bo wg mnie to wg ciebie mąż może więcej!". Chłop -niedojrzały dzieciuch- się uwiesił na tobie a ty sobie obciążenie rekompensujesz "broniąc" na forum kobiet z własnych wyprojektowanych "krzywd od mężczyzny". Współczuję.
  • 31.10.17, 16:36
    Ten belkot to do mnie? Nic nie rozumie. Kto kogo krzywdzi ja tych mezczyzn czy oni mnie? I jakich mezczyzn? Kto komu co "wyprojektuje"? Polecam przynajmniej jakies srodki na uspokojenie, zeby ci te mysli nie gonily bez skladu i ladu. Jak juz wrocisz do rzeczywistosci (najlepiej od lekarza wiadomej specjalnosci) to sprawdz na jakim forum siedzisz, forum rodzinne to forum dla kobiet i mezczyn a nie tylko dla kobiet.
  • 31.10.17, 15:32
    Ja bym nie formowała zarzutów, tylko pomału wciągała męża w więcej stałych (!) obowiązków domowych. Typu: co czwartek zakupy z żoną, co wtorek szorowanie łazienki, co sobota pomoc w porządkach w całym domu przed południem, po południu - ogarnięcie dzieci. Żeby wiedział, że "samo" się w domu nie robi. I koniecznie zaczęłabym wymagać by USTALAŁ ze mną zanim się do czegoś na zewnątrz zobowiąże. Takie zdanko niech wykuje na pamięć "ok, ale muszę jeszcze zapytać żonę czy nie ma nic przeciwko temu". Mieć męża chętnego do pomocy innym nie jest źle. W granicach zdrowego rozsądku...
  • 16.11.17, 08:39
    Pierwsza sensowna odpowiedź. Nie słuchaj tych gderających pod nosem forumowiczek, których radą na wszystko jest narzekanie...
  • 31.10.17, 20:10
    A jaka byla przyczyna jego rozwodu? Czy on w jakikolwiek sposob o ciebie i o dzieci dba? Jaki to sposób? Jaksie zachowuje wobec ciebie na codzien. Bo z tego co piszesz to wygląda na to ze ciebie i dzieci olewa. Moze to być objaw przemocy psychicznej.
  • 31.10.17, 23:47
    moj ojciec jest bardzo podobny do Twojego meza,,ciagle uslugiwanie wszystkim dookola, tylko nie we wlasnym domu, wiec wiem jak to jest,jak to wkurza i boli. Mimo 70 lat na tym swiecie nie wyrosl z tego, wiec juz pewnie taki umrze.
    Ale jest jedna roznica, moj ojciec rzadko cos w domu dzialal,ale jak juz dzialal- nigdy z tego powodu nie jojczyl.
    Przyjmowal ten obowiazek na klate.
    Twoj maz jawi mi sie jako czlowiek mega zbuntowany przeciw przymuszeniu go do jakichkolwiek obowiazkow, robi szybko sprawnie i chetnie tylko to co chce,ale nie to co musi/ powinien. Mozesz to okupic czasowym pieklem w domu,ale ja bym poszla w ta strone o ktorej chyba aqua pisala- jasno okreslic obowiazki meza wynikajace z faktu ze jest mezem i ojcem i egzekwowac je, a jesli nie bedzie takiej mozliwosci to naprawde bym sie zastanowila czy mi ktos taki w domu jest potrzebny, bo jaki jest jego REALNY wklad w funkcjonowanie waszej rodziny? Bo z Twoich postow wynika ze Twoj maz to raczej tak funkconuje jakby byl jakims twoim krewnym kawalerem, mieszkajacym na lasce rodziny, cos w stylu duzo mlodszego brata - beniaminka, przywyczajonego do obslugi. Kurcze moze ta babcia tak wokol niego skakala i tak mus zostalo?
  • 05.11.17, 02:22
    No, maz lubi pomagac i nie czyta w myslach. Przemocowiec jak nic!
  • 01.11.17, 10:32
    Miałam takiego chłopaka. Według mnie to on był lizusem, chciał zdobyć zawsze akceptację i pomagał ,pomagał.
  • 03.11.17, 14:24
    Standard, mysle ze wielu jest takich facetow. Tez z tym walczylam jakis czas temu. Sporo sie poprawilo, ale trzeba od poczatku stawiac sprawe jasno, miec wymagania i byc konsekwentna, ale...tez troche to zaakceptowac, zeby on nie pomyslal ze jestes skonczona egoistka ktora mysli tylko o sobie i nie jest uwazna na potrzeby innych. Moim zdaniem to troche wynika z narcyzmu facetow, oni uwielbiaja poklask, a im wiecej maja podziwiajacych, ze sa tacy fajni i pomocni tym im jest cudowniej, trzeba zaakceptowac, ze w wiekszosci przypadkow wdziecznosc samej zony to troche dla nich za malo w zyciu. W moim przypadku w gre chodzilo tez wychowanie meza. Byl z rodziny gdzie ojciec brylowal w towarzystwie, byl uwielbiany za swoje spoleczne zaangazowanie i bardo popularny wsrod ludzi. Moj maz zawsze sie zalil ze od dziecintwa czul ze inni sa wazniejsi od wlasnego syna i jego matki, a potem robil podobnie w doroslym zyciu. Wiedzac, ze wynika to w jego przypadku wlasnie z tego, wiedzialam tez jak z nim rozmawiac o tym problemie i w sumie sporo sie udalo zmienic z czasem, takze jest nadzieja :) powodzenia !
  • 03.11.17, 21:04
    widocznie to nie jest twoj mąż
  • 03.11.17, 23:16
    Standard. Znam takich, którzy wolą pomóc obcym niż własnej rodzinie. Taka maska pomagającego wszystkim, która generalnie ludziom się podoba. No a w domu wiadomo, pan i władca.
  • 07.11.17, 22:34
    Następnym razem kiedy "weźmie go na amory" powiedz ,że skoro on nie jest tragarzem to Ty nie jesteś prostytutką.
  • 16.11.17, 08:48
    Niech mu od razu walizki wystawi za drzwi. A w zimie niech chodzi bez czapki na złość mężowi.
  • 11.11.17, 18:29
    Mądre kobiety budują swój dom, a głupie własnoręcznie go burzą.
    Mąż dba o wasze przychody - dlatego woził tę panią - bo od tego zależy jego awans, podwyżka, pieniądze dla twojej rodziny, załatwia kolegom to i owo - bo nie ma czegoś takiego jak pozapracowe sprawy dla ludzi z pracy - on im tego nie zalatwi - a oni podstawią mu nogę przy awansie? Lepiej dla ciebie aby go popchali do przodu.
    Mam znajomego mechanika. Jego żona też ciągle narzekała, że zaniedbuje dom a troszczy się o innych. Klientom dawał niskie ceny, załatwiał dodatkowe ponad minimalne sprawy. A ona truła mu i truła. Aż facet sobie darował. Nagle zaczął przynosić mniej pieniędzy i potem jego warsztat zbankrutował. Wielu klientów było jego klientami bo mogli na niego liczyć. Gdy juz nie mogli na niego liczyć - stał się jednym z wielu niewyróżniających się niczym warsztatów. Dobrym ale inne kopiowały jego ciepły stosunek do klientów. A on przestał - bo zaczął dogadzać żonie. Żona mu się rozpasła z lenistwa, nadal jest gadatliwa i na niego narzeka - ale teraz ma prawdziwe powody - facet jest bankrutem i ma trwałą depresję.
    Mądre kobiety budują swój dom, a głupie własnoręcznie go burzą.
  • 11.11.17, 19:42
    Facet zbankrutował bo miał problem z głową, a może i z uzależnieniem. A nie "bo żona".
  • 13.11.17, 10:44
    Doszukiwanie się winawajców w opowiadaniu pigwy też do nikąd nie prowadzi. Ja dostrzegłam głównie brak komunikacji i ustępowanie dla świętego spokoju - być może taki schemat oboje powiesili ze swoich doświadczeń rodzinnych?
  • 16.11.17, 09:03
    Masz rację. Kobiety potrafią być bardzo egoistyczne. W pracy sobie ot tak nie pomogą bezinteresownie tylko od razu coś za coś. Mężczyźni częściej sobie pomagają. Mogą wzajemnie na siebie liczyć, gdy jest taka potrzeba. Nie ma znaczenia, że jest środek nocy, a samochodem utknął w szczerym polu. Mąż autorki tematu też pewnie może liczyć na pomoc osób, którym pomaga.
  • 16.11.17, 12:20
    OJP, jaki mizoginizm.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.