Dodaj do ulubionych

Skąd wziąć cierpliwość przy opiece nad dzieckiem?

01.11.17, 20:13
Jestem mamą niespełna 2-letniej córeczki, która jest wspaniałą dziewczynką. Bliska jest mi idea rodzicielstwa bliskości, chciałabym, żeby mała wyniosła z dzieciństwa poczucie, że jest kochana i że jest wartościowa. Takie są założenia, niestety praktyka kuleje. Czasami brakuje mi cierpliwości. Wydaje mi się, że nie spinam się niepotrzebnie i odpuszczam na wielu polach, staram się nie zabraniać zbyt wielu rzeczy. Natomiast ostatnio mam problem z rzeczami, których odpuścić po prostu nie mogę. Chodzi o zmianę pieluchy, ubieranie i mycie zębów. Z doświadczenia wiem, że lepiej "rozbroić" dziecko i zamienić sytuację w żart, zabawę niż pozwolić się dziecku nakręcić, ale nie zawsze mi się to udaje. Kiedy chcę jej zmienić pieluchę, to najpierw jest krzyk, w momencie kiedy sprawdzam, czy trzeba tę pieluchę zmienić. Kiedy próbuję przenieść córkę na przewijak, to krzyczy "puuuuść" i odpycha się ode mnie, co jest już niebezpieczne i muszę mocno ją trzymać, żeby mi nie spadła. Z przewijaka oczywiście ucieka, w rezultacie zmieniam tę pieluchę byle jak, byle gdzie, potem muszę zmienić jej ubranie, ci wygląda podobnie. I tak kilka razy dziennie, dzień po dniu. Szczerze mówiąc, to mam dosyć. Nie chce mi się. Przecież nie chcę zrobić jej krzywdy, gdyby nie te cyrki, to zmiana trwała by 3 minuty, a tak to latam za wrzeszczącym dzieckiem przez pół godziny, zamiast spędzić ten czas na czymś ciekawszym. Już łapię się na tym, że kilka razy próbowałam na siłę jej coś założyć, takie zachowanie bardzo mi nie odpowiada. W takich chwilach krzyków mam ochotę nią potrząsnąć. I teraz pytanie - jak wtedy zachować spokój? Jak traktować dziecko jeśli musimy zrobić coś, czego ono nie chce, tak żeby traktować je jednak z szacunkiem?
Edytor zaawansowany
  • 01.11.17, 20:16
    Nie martw się, to typowy bunt dwulatka. Dziecko w tym wieku dostrzega, odkrywa że może samo stanowić o sobie, że jest odrębną jednostką i próbuje :) Na pewno nie robi tego złośliwie, to dla dziecka też nowa sytuacje i uczy się świata.

    Szybko minie, życzę cierpliwości, niestety nie dam żadnych wskazówek bo mnie też było ciężko i jak to bywa, kązde dziecko inne, musisz wypracować swoje sposoby, powodzenia
  • 01.11.17, 21:26
    Ja też nie mam wskazówek, mam na stanie niemowlę i wszystko jeszcze przede nami. Chcę natomiast polecić wywiad z pisarką, dotyczy wielu macierzyńskich kwestii, m.in. rodzicielstwa bliskości. Pomógł mi uporządkować własne rodzicielskie odczucia i dylematy. www.wysokieobcasy.pl/akcje-specjalne/7,156847,20990739,depresja-poporodowa-gdybym-to-przezyla-chybabym-umarla.html

  • 01.11.17, 22:21
    No więc napiszę Ci jak to jest u mnie. Synek ma 19,5 miesiąca, jeszcze nie zauważyłam buntu dwulatka możliwe że to dopiero przede mną. Ale przy zakładaniu pieluchy też często ucieka czy wierci się. Pomaga jak się go zapytam czy chce żebym zaśpiewała mu piosenkę, odpowiada że tak no więc śpiewam. Od razu się uspokaja i słucha. Wtedy można go ubrać bez problemu. Myślę że robisz błąd że biegasz za dzieckiem. Być może ono traktuje to jak zabawę i wcale nie chce jej kończyć. Ja w trakcie takiego buntu po prostu cierpliwie czekam. Np. Siadam gdzieś i powtarzam parę razy " Choć teraz zmienimy pieluszkę", "Teraz się ubierzemy". Jeśli nadal nie przychodzi to tłumaczę dlaczego trzeba się ubrać np. Będzie Ci zimno jeśli się nie ubierzesz albo Jeśli chcesz iść na spacerek musimy się ubrać. Generalnie zamiast biegać za dzieckiem lepiej jest z nim rozmawiać i tłumaczyć. Nie rób nic na siłę bo tylko sobie zaszkodzisz. Polecam Ci znaleźć miejsce z zajęciami dla dzieci prowadzone przez osoby kompetentne np. z nurtu pedagogiki waldorfskiej na których rodzice mogą się wiele dowiedzieć jak radzić sobie z dziećmi. Jeśli oczywiście jesteś z większego miasta.
  • 02.11.17, 05:48
    Z praktycznych rad-kup pieluchomajtki/pantsy -sama będzie sobie zmieniać :)
  • 02.11.17, 09:50
    Po pierwsze - nie da się zachować cierpliwości stale - matka nie robot.
    Po drugie - tłumaczyć trzeba, rozmawiać trzeba, trzeba uprzedzać z góry, co się będzie robiło. Może pomoże, może nie...
    Po trzecie - jesli chodzi o zmianę jednego, dokuczliwego zachowania, to nagrody za dobre zachowanie mogą pomóc. Naklejka za każde spokojne leżenie przy przewijaniu, za 10 -20 naklejek bardzo drobna nagroda. Czasem pomaga.
    Po czwarte - niepopularne, ale czasem działa. Przy zachowaniu, którego absolutnie nie jesteś w stanie znieść trzeba czasem zapomnieć o teorii i solidnie wrzasnąć. Lepiej dla dziecka, aby parę razy zobaczyło gniew matki, niż aby matka była zła wielokrotnie w ciągu dnia i starała sie tego nie okazać. To drugie jest bardziej destrukcyjne dla kontaktów z dzieckiem, niż to pierwsze.
    Po piąte - spróbowałabym zacząć odpieluchowywanie, właśnie tłumacząc dziecku, ze jak będzie robić na nocnik, to ominie ją to, czego nie lubi.
    Po szóste - wyrzuciłabym przewijak. To nie mebel dla dwulatka. Lepiej rozłożyć ceratę na podłodze albo tapczanie. Mniej stresu dla obu stron.
    Po siódme - za pół roku córka nie będzie już używała pewnie pieluch w dzień, problem minie, będzie dobrze.

  • 02.11.17, 10:48
    Nie jestem zwolenniczką rodzicielstwa bliskości, bliżej mi do wychowania RIE - Magda Gerber, Janet Landsbury, możesz rzucić okiem, może Cię zainteresuje. Wychowanie w szacunku i autonomii, wspieranie poczucia własnej wartości i sprawczości. Te metody pomogły nam w podobnym pieluchowym ( i nie tylko ) kryzysie. Na pieluchowy kryzys pomogło ... wyrzucenie przewijaka i to gdzieś ok 14-go miesiąca dziecka i zmiana pieluchy na stojąco w łazience. Dodam, ze u synka taka zmiana pieluchy zapoczatkowala dość naturalnie proces odpieluchowania, bezbolesnie i praktycznie z dnia na dzień.

    W tej metodzie edukacji znajdziesz tez być może odpowiedz na to jak zachowywać się w sytuacjach kryzysowych, jak pozwolić dziecku poruszać się bezpiecznie w wyznaczonych granicach i dbać o to, żeby tych granic nie przekraczało, nie uciekając się do metod przemocowych. Ja znalazłam.
  • 02.11.17, 13:15
    Tak małe dziecko niezwykle silnie odbiera emocje rodziców. Jest normalnie jak wyjątkowo czuły barometr. Odbiera twój stres związany z myślą o przewijaniu, wyczuwa napięcie i reaguje napięciem. To błędne koło. Druga sprawa to wejście w rolę. Skoro zawsze rzuca się podczas przewijania, to odbiera to jako zachowanie właściwe w danym momencie i powiela. Ja bym zaczęła od zmiany miejsca - nie zawsze musisz zmieniać pieluchę na przewijaku. Może czasami zaproponuj dziecku, by pobiegało chwilę bez pieluchy - z moich doświadczeń wynika, że większość dzieci uwielbia ganiać z gołym tyłkiem. Jest jeszcze opcja coś za coś, mało edukacyjna, ale nienadużywana zdaje egzamin. Np. jeśli będziesz grzecznie leżała przy przewijaniu, to pozwolę pobawić się się chwilę w wodzie czy zrobić cokolwiek innego, co wiesz, że sprawia dziecku przyjemność.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • 02.11.17, 13:47
    Cierpliwość przy małym dziecku można brać z poczucia, że nie robi ono nic "złośliwie" i że każde jego działanie jest dla niego nauką. Czego go nauczymy to mu zostanie. Warto wobec tego uczyć dziecko cierpliwości ale i konsekwencji. Stawiać mu granice, ale też nie denerwować się, kiedy ono te granice próbuje przekroczyć czy złamać, bo to naturalne. Przed zmianą pieluchy trzeba uprzedzać, że się to zrobi. I robić nie przejmując się, że dziecko zachowuje się w tym okresie życia jak piskorz, dużo gorzej i bardziej niebezpiecznie jak zacznie uciekać na spacerze, a malutkie dzieci potrafią gnać przed siebie bez opamiętania. Jak wyżej dziewczyny napisały zrezygnować z przewijaka i zaproponować dziecku nocniczek - być może to już ten czas. Nie sprawdzać kompulsywnie czy ma sucho, ale uczyć, że powinno sygnalizować potrzebę. Pozwolić pobiegać z gołą pupą, bo to frajda dla malucha i trochę wyluzować. Bycie rodzicem wcale łatwe nie jest...
  • 02.11.17, 16:49
    Dwulatkę na przewijak??

    --
    Zamiast odgradzać Warszawę barierkami powinni prezesa w klatce obnosić. [cr Pies na Czarnych]
  • 02.11.17, 19:19
    Mamy taki przewijak-nakładkę na łóżeczko. Kiedy mała zaczęła być ruchliwa, to postawiliśmy go na podłodze i tam ją przebieramy. Dodam, że używamy pieluch wielorazowych, więc higiena jest szczególnie ważna.
  • 02.11.17, 20:04
    Nie prościej zagonić do łazienki i ew. przetrzeć podłogę?

    --
    Tęp pisiaki: hoduj dziki!
    Chcesz mieć las - posadź Szyszkę.
  • 02.11.17, 19:46
    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Dziś było mi łatwiej, może dlatego, że miałam możliwość wyrzucenia swoich negatywnych emocji tutaj na forum. Udało nam się przeżyć dzień bez awantur. Niby wiem, że mała nie robi tego złośliwie czy na przekór mi, ale jak zaczyna płakać czy krzyczeć to ta wiedza jakoś bardzo mi nie pomaga. Jeśli dołożymy do tego fakt, że tylko ja, a nie tata, mogę ją usypiać, a usypianie jej nie należy do łatwych zadań, to czasami mam do niej żal, że córka nic a nic nie chce mi ułatwić.
  • 02.11.17, 20:15
    czytam.pl/k,ks_155489,Twoje-kompetentne-dziecko-Dlaczego-powinnismy-traktowac-dzieci-powazniej-Juul-Jesper-google.html?gclid=EAIaIQobChMIwbD60cyg1wIVFjwbCh1RZgNxEAQYBSABEgLjOfD_BwE

    i inne m.in.jego pozycje. Lepiej zacznij czytać już, bo jak teraz się obrażasz na 2 latka że się sam nie przewinie to co będzie później?
  • 02.11.17, 20:26
    Prawdę mówiąc, jesli używasz wielorazowych pieluch, które wymagają częstego przewijania, to przyspieszyłabym naukę robienia na nocnik, a tymczasem przeszła na pieluchy jednorazowe. Rozumiem ekologię itd, ale w tym wypadku należy potraktować dziecko jako część ekosystemu i postarać sie o jego maksymalny dobrostan:) Wyobraź sobie, ze jest czynność, której wyjątkowo nie lubisz i jesteś do niej często zmuszana - to powoduje nie tylko awanturę w trakcie, ale stały niepokój "czy to już". Nie warto.
  • 02.11.17, 20:28
    rb_111222333 napisał(a):

    > Jeśli dołożymy do tego fakt, że tylko ja, a nie tata, mogę ją usypiać, a
    > usypianie jej nie należy do łatwych zadań, to czasami mam do niej żal, że córk
    > a nic a nic nie chce mi ułatwić.

    A może to też czas aby to tata przejął usypianie i odciążył Cię skoro masz z tym problem? Mężczyźni najczęściej lepiej sobie radzą w takich sytuacjach z histerią dziecka, bo są bardziej konsekwentni i dziecko szybko zaczyna rozumieć, że tata nie będzie "trzymał prawą ręką za lewą nóżkę, a siebie za nos śpiewając tę a nie inną kołysankę na wspak" podczas usypiania i równie szybko się przyzwyczaja do normalnego trybu zaśnięcia bez rozmaitych wariactw i wymagań. Bylebyś przekazała mu tę rolę całkowicie nie zważając na początkowe ryki szlochy i marudzenia córki. A mogą one potrwać parę dni. Warto przy tym mieć na uwadze, że dziecku nie dzieje się żadna krzywda.
  • 03.11.17, 15:35
    Zgadzam się, to bardzo dobry pomysł. W pewnych sytuacjach mężczyźni sprawdzają się lepiej, histeria dziecka nie działa na nich tak destrukcyjnie, jak na matki

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • 02.11.17, 20:41
    Od wieku kilkunastu miesięcy moje dziecko nosiło pieluchomajtki. Wtedy można przebierać na stojąco. Nie było opcji, żeby w tym wieku dał się położyć na przewijaku.
  • 03.11.17, 08:05
    Z tego co pamietam przy wielorazowkach dzieci odpieluchowywaly sie szybko, w wieku twojego malucha lub wczesniej, moze sproboj? Normalizowalabym to co czujesz zamiast obwiniac sie o to ze czujesz irytacje - tak, dzieci potrafia naciskac guziki o ktorych sami nie wiedzielismy nawet przy rodzicielstwie bliskosci, ktore uwazam stawia dosc wysokie wymagania rodzicom bez prawa przyznania sie do zmeczenia, trudnosci etc. nie musisz byc idealna matka, irytacja i zmeczenie sa normalne, sproboj zmienic to co mozesz zeby ulatwic sobie zycie i zredukowac swoje napiecie- jednoraziwki przy krorych nie musisz zmienuac ubrania klka razy dziennie na przyklad, maluch robi sie samodzielny nic dziwnego ze nie chce byc unieruchamiany tylko biegac i odkrywac swiat. Czas dla siebie bez dziecka. trzymaj sie cieplo.
  • 03.11.17, 11:13
    Moim zdaniem "rodzicielstwo bliskości" realizuje się instynktownie, wystarczy dziecko kochać i uważać je za wartość. Natomiast trzeba trochę poczytać o rozwoju dziecka, by wiedzieć, czego możesz od niego wymagać, a czego nie, co jest naturalne, a co z twojej strony może utrudniać
    bliskość.
    Na przykład chyba rozumiesz, że dorastająca córka nie będzie ci się zwierzać absolutnie ze wszystkiego, żeby twoją potrzebę "bliskości" zaspokoić. Będziesz musiała uszanować jej autonomię.

    Teraz jest etap pieluch, i ty nie szanujesz autonomii malucha, które nie lubi, gdy się ogranicza jego ruchliwość, a ponadto nie lubi, gdy mu się robi koło doopy.
    Ale przewinąć dziecko trzeba, to nie te czasy, gdy dwulatki biegały i robiły, co chciały gdzie chciały (jak nawet i teraz w Chinach).

    Nie wyobrażam sobie dwulatki i przewijaka. Normalnie rozwijające się dziecko zaczyna uciekać z przewijaka najpóźniej około 9. miesiąca życia, gdy już umie przekręcić się na brzuszek.
    No i trzeba zmieniać pieluchy "na stojąco", co za problem?

    Mam na stanie roczniaka. Stawiam go na przykład przed stolikiem, otwieram książeczkę, on "czyta", ja zmieniam pampersa, jeśli tylko posiusiany. Częściej zmieniamy w łazience, stawiam go przed wanną, puszczam wodę, on się zachwyca; gdy jest grubsza sprawa, to ściągam mu rajtki, sprytnie usuwam pieluchę, zapinam bodziaka na ramieniu, stawiam delikwenta w wannie, myję, potem wycieram i ubieram już przy stoliku z książeczką. W ostateczności młody dostaje na chwilę do łapki smartfona.
  • 04.11.17, 18:34
    Uwielbiam, gdy ludzie generalizują ;) Czyli, jeśli mam starsze dziecko niż 9 miesięcy i nie ucieka z przewijają, to nie rozwija się normalnie?

    A wracając do meritum, moja córka jest drobna i spokojnie używałam przewijaka do 2,5 roku życia. Potem się odpieluchowalała i nie był już potrzebny.

    Natomiast w sytuacjach kryzysowych nam pomagały różne zabawki, ktore dostawała do ręki. Albo które 'same' zmieniały jej pieluchę. Czasem ona też musiała, więc pozwalam jej np.zapiąć rzepy.
  • 03.11.17, 15:39
    www.calareszta.pl/juz-nie-pamietam/
  • 06.11.17, 16:27
    Dziękuję za link, spojrzenie z innej perspektywy dużo daje. Chociaż ten artykuł jest napisany w taki sposób, że czytając go myślałam, że dzieci autorki umarły i w połowie czytania prawie zaczęłam płakać ;)
  • 04.11.17, 19:19
    Masz okazję na odpieluchowanie. Ona wyraźnie mową ciała daje znak ze nie chce pieluch. Posika kilka razy rajstopy przejdzie i powie, że się zesikała i wtedy masz okazję do pogadanki. Odpieluchowalam niedawno moją trzylatkę. Łatwo nie było ale starsza była odpieluchowana właśnie gdzieś około drugiego roku życia. Nie ma sensu się szarpać, krzyczeć i tracić energię. Chcesz to odsprzdam Ci książkę "Odpieluchowanie bez przemocy."
  • 04.11.17, 19:27
    Zadam jeszcze jedno pytanie: lubisz nosić podpaski? A teraz wyobraź sobie, że od dziś masz nakaz noszenia podpasek przez najbliższe dwa lata. Twoje dziecko ma za sobą takie właśnie dwa lata noszenia tych niewygodnych pieluch. W rodzicielstwo bliskości chyba jest coś o empatii.
  • 04.11.17, 23:00
    Mnie tez idea rodzicielstwa bliskosci jest bliska. Ale z 6 letniego doswiadczenia w opiece nad high need child wiem juz, ze nie zawsze da sie reazalizowac wszystko punkt po punkcie. Zycie to nie bajka, nie da sie zrealizowac tej idee co do joty, nawet jak sie propagatorom tak wydaje. Dzieci sa przerozne i dorosli sa rozni.
    Musisz sobie sama wypracowac swoja wersje rodzicielstwa bliskosci, ktora bedzie najblizsza tobie i twojemu dziecku.
    Generalnie jesli uzyjesz nieco sily zeby szybko i sprawniezmienic pieluche (i faktycznie tego sie za bardzo nie da odpuscic) to dziecku sie nic nie stanie w sferze psychiki.
    Mozesz sprobowac ja odpieluchowywac, 2 latka to moze byc juz ten czas.
    Ubranka kupuj takie aby najlatwiej je zalozyc, noi niestety tez troche sily nie zaszkodzi.
    Z myciem zebow tez nie dasz rady opuscic, mojej pomogla elektyczna szczoteczka. Poszukaj rozwiazan, moze jakas pasta o smacznym smaku, moze jakis system nagrod (sprzecznych z zasadami rodicielswa bliskosci, ale umowmy sie, nie jest to koniec swiata i jak pomoze w czyms to czemu tego nie uzyc).
    Zachowanie twojej malej to moze bunt 2 latka, a moze np. pierwsze przejawy klopotow z integracja sensoryczna (problem z niektorymi ubraniami). Monitoruj to i wyluzuj z kwestii rodzicielstwa bliskosci. Czasem sie nie da.
  • 05.11.17, 23:37
    Dzięki za pomysł z tą szczoteczką elektryczną, to może być coś, co zadziała. Dużo osób pisze w tym wątku o odpieluchowaniu, ale wydawało mi się, że odpieluchowuje się dziecko, które woła, że chce na nocnik. Mojej córci z rzadka tylko zdarza się zawołać, że idzie kupa, nie chciałbym wywierać na niej presji. Raczej mam wrażenie, że denerwuje się, kiedy pytam, czy chce usiąść na nocniku. Najczęściej słyszę odpowiedź przeczącą, mimo, że czasem czuję, że jednak powinna z niego skorzystać.
  • 06.11.17, 09:45
    Nie. Spokojnie można zacząć uczyć dziecko robienia na nocnik. Dziecko nie uczone może nie wołać, bo nawet nie zdaje sobie sprawy, ze pieluchy to nie jest stały element życia. Nauka nie jest presją, presją moze być tylko sposób nauki.
    Może nie pytaj, czy chce na nocnik, tylko sadzaj, dając niewielkie nagrody za sukces.
    Nocnik powinien być wygodny, a są dzieci, które w ogóle go nie znoszą - wtedy lepsza jest nakładka na deskę.
  • 08.11.17, 11:54
    rb_111222333 napisał(a):

    Du
    > żo osób pisze w tym wątku o odpieluchowaniu, ale wydawało mi się, że odpielucho
    > wuje się dziecko, które woła, że chce na nocnik.

    Dziecko nie wie czy chce na nocnik bo do tej pory wiedzy takiej nie musiało posiadać. Siusianie działo się bez udziału woli dziecka. Skąd zatem ma wiedzieć, że czegoś chce co jest mu obce?

    Mojej córci z rzadka tylko zda
    > rza się zawołać, że idzie kupa, nie chciałbym wywierać na niej presji. Raczej m
    > am wrażenie, że denerwuje się, kiedy pytam, czy chce usiąść na nocniku.
    Zapytaj czy woli siusiu zrobić tak jak mama do dużego kibelka (z nakładką) czy woli do małego kibelka (nocnika).

    Najczęś
    > ciej słyszę odpowiedź przeczącą, mimo, że czasem czuję, że jednak powinna z nie
    > go skorzystać.
    Gdybyś zapytała czy zechce zjeść kawior lub cokolwiek dla dziecka abstrakcynego prawdopodobnie reackja też była by negatywna ale gdybyś zapytała o wybór czy woli kawior czy lody odpowiedź nie sprawiłaby dziecku tyle kłopotu.
  • 06.11.17, 14:48
    Zamiast pieluch uzywaj pantsow. Mizna zmienic na stojaco.
  • 06.11.17, 19:39
    Rodzicielstwo bliskości nie polega na pozwalanie i odpuszczaniu i wiecznym rozbrajaniu dziecka.
    Bo nie uczyć sie zasad, uczy sie ze zawsze robi co chce.
    Nie uczy sie radzić sobie z emocjami.
    Potem idzie w środowisko gdzie sa zasady i nagle traci poczucie wartości siebie, lub uważa ze jest nieomylne co przekłada sie na problemy życiowe.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 10.11.17, 20:06
    Zrezygnuj z przewijaka, kładź ją na łóżku na podkładzie, dając do ręki coś ekstra do obejrzenia.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/d69cqps6vu3dzm7u.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/5b09t5odxowiiwbv.png[/img][/url]
  • 11.11.17, 23:27
    Moje dzieci przestawały korzystać z przewijaka mając 5 miesięcy (starszy), 3 miesiące młodszy. :) Spróbuj poćwiczyć szybki refleks w przebieraniu, a przewijak wywal.

    Mnie się wydaje, że przy pierwszym dziecku często tak jest, że mamy dobre intencje, ale nie posiadamy intuicji ani doświadczenia, przez co przeżywamy stres. Drobne niedogodności urastają wtedy do rangi wielkiego problemu. Rzeczywiście warto zamienić sytuację w zabawę, ale to już wiesz. Warto też dać sobie prawo do nerwów od czasu do czasu. Z drugiej strony przydaje się też świadomość, że "bunt dwulatka" jest przejściowy i stosunkowo łagodny. Następne są gorsze :p
    Gdy przychodzą ci do głowy rozwiązania siłowe, pomyśl, czy będziesz w stanie je zrealizować za rok, dwa, pięć lat? Bo dziecko będzie rosło, skala kolejnych buntów również. Ale będzie też miało coraz większą świadomość odrębności i coraz gorzej będzie reagowało na pacyfikację siłą. O ile dwulatkowi umyjesz zęby na siłę, to trzylatkowi może się nie udać, bez prawdziwej przemocy. A tego byś nie chciała. Dlatego już u dwulatka warto korzystać z metod pokojowych, za wszelką cenę. Z kolei jeśli już zapniesz siłą dziecko w foteliku samochodowym (to ja) to nie miej wyrzutów sumienia. Czasem nie da się inaczej.
    Co do mycia zębów, u nas pomagało pokazanie dzieciom obrazków próchnicy butelkowej z grafiki google. Szczoteczka elektryczna. U starszaka działała informacja: za chwilę zrobimy to i to. Dziecko przygotowane, do tego co go spotka, lepiej reaguje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.