Dodaj do ulubionych

Mąż nawalił

08.12.17, 11:27
Poradźcie jak zareagować. Mąż miał zawieźć dzisiaj dziecko, 9 lat, , jak co piątek, do szkoły i nie zawiózł. Zorientowałam się, bo przeczytałam na Librusie, że syn ma nieobecność. Szybko wsiadłam w auto, pojechałam do domu i zawiozłam syna na pozostałe lekcje - dobrze, że byłam w pobliżu. Jak przyszłam do domu, nawet nie wyszedł z sypialni. Znając jego zaciętość skojarzyłam to z wczorajszą sytuajcą kiedy syn się lecekważąco do niego zachował. I teraz myślę, chociaż jak to piszę to wydaje mi się to absurdem, że on chciał pokazać, że jak ty mnie lekceważysz, to ja ciebie i nie będę wstawał rano żeby cię zawieźć do szkoły. Przy okazji ukarał mnie, bo rzekomo nie zwróciłam synowi uwagi za to zachowanie (chociaż zwróciłam).
To, kurde, mógł mnie chociaż uprzedzić - wtedy byśmy się inaczej zorganizowali. Ręce mi opadły.
Edytor zaawansowany
  • edw-ina 08.12.17, 12:02
    Po pierwsze musisz po prostu zapytać, dlaczego doszło do tej sytuacji. Dopóki tego nie zrobisz nie wyciągaj wniosków. Nie wiem, jak wyglądają układy w waszym domu, czy "obrażanie się" skutkuje tego typu represjami, być może jest to standard i prowadzicie wojnę podjazdową, ale radzę, zanim wyciągniesz wnioski, po prostu zapytaj. Najlepiej zapytaj również syna, jak to się stało, że tata go nie zawiózł.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • argentea 08.12.17, 12:10
    Po prostu nie zawiózł. Spał jak przyszłam. A co do obrażania - tak, mąż lubi strzelić focha, ale nigdy nie skutkowało to zawalaniem spraw czy dezorganizacją.
  • edw-ina 08.12.17, 12:25
    Musisz brać pod uwagę, że to mógł być przypadek. Nie musiał być, ale mógł być. Może zapomniał nastawić budzik? Czy twój syn nie wstaje sam? Nie próbował budzić ojca? Jest już dość dużym dzieckiem. Jeżeli obaj spali, to ja w konsekwencji pewnie ochrzaniłabym obu.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • argentea 08.12.17, 12:28
    Chciałabym żeby to był przypadek.
  • edw-ina 08.12.17, 12:57
    możesz mieć rację, że to było celowe. Ale dopóki nie masz pewności, musisz zakładać niewinność

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • iziula1 08.12.17, 13:59
    Może uświadom męża że obowiązek szkolny spoczywa na RODZICACH nie dziecku. To rodzic musi dopilnować, aby dziecko chodziło do szkoły.

    Czy jak weszłaś do domu obudziłaś męża? Czy sprawdziłaś dlaczego śpi? Czy jest chory? Źle się czuje? Zaspał ? Itp.
    Co robił syn? Czy budził tatę? Czy może sam chodzić do szkoły? Czy ma telefon do ciebie by dzwonić w podobnych sytuacjach?



    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
  • iziula1 08.12.17, 14:01
    Sam fakt "karania" dziecka nie zawiezieniem do szkoły za lekceważące zachowanie....wydaje mi się tak niedorzeczny że nie wierzę że taki jest powód. Po prostu nie wierzę.


    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • verdana 08.12.17, 15:19
    Fundamentalny problem jest taki, ze w tej sytuacji jesteś 100% pewna, ze maż nie zaspał, tylko nie zawiózł dziecka złośliwie - ukarał syna wolnym dniem za niegrzeczną odzywkę. To oznacza, ze nie mąż po prostu nawalił, a macie w rodzinie jakiś fundamentalny problem. Trudno powiedzieć z kim. Z mężem, który strzela fochy i robi rzeczy absurdalne na tyle często, że jesteś do nich przyzwyczajona czy z Tobą, bo każde zachowanie męża interpretujesz jako złośliwość. W każdym razie nie odwiezienie dziecka do szkoły to w tym wypadku wierzchołek góry lodowej.
  • wagonetka 08.12.17, 15:30
    bo zamiast zapytać męża o co chodzi skarży na niego obcym ludziom

  • eukaliptusy 09.12.17, 11:46
    Troche nie rozumiem dlaczego zamiast zrobić pierwsza logiczna rzecz, czyli zadzwonić do męża, żeby się dowiedzieć, co się stało (moja pierwsza myśl byłaby ze zaspali a druga ze po drodze mieli wypadek) zaraz pobiegłas do domu i go wyręczylas. A jak już byłaś w domu to tez ani słowa z nim nie zamieniłas.
    Ewidentnie odwiezienie dziecka do szkoły to jest w waszym przypadku temat zastępczy, bo o wiele głębiej problem leży w waszej relacji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.