Dodaj do ulubionych

pomoc - jak wyegzekwować?

08.12.17, 23:23
Wspominałam już, że mam przewlekle chorą kuzynkę. W tej chwili wyłącznie leży, ma sprawne ręce. Mieszka z 18 letnim synem, który ma rentę po ojcu. Właśnie się dowiedziałam, że pieniądze te wydaje w całości na swoje potrzeby, nie dokłada się do niczego. Nie robi nic w domu (do kuzynki przychodzi bezpłatna opiekunka), a dodatkowo wyjada wszelkie zakupy. Znika na całe dnie (uczy się ponoć weekendowo żeby utrzymać rentę), a czasem i noce.
Kuzynka ma też starszą córkę, która mieszka osobno, aktualnie jest w ciąży i nie pracuje.
Moja pytanie - czy macie jakąś wiedzę na temat możliwości wyegzekwowania od syna środków na współutrzymanie gospodarstwa? Nie chodzi mi o to, że powinna z nim porozmawiać, bo chyba on nie ma na to ochoty. Boję się, że zadłużą kolejne mieszkanie (jak ktoś tu już prorokował).
Edytor zaawansowany
  • 09.12.17, 05:59
    Jak wyegzekwować? Chyba wyłącznie sądownie. Gdyby syn pracował, możnaby spróbować wyeksmitować go z mieszkania bądź zawalczyć sądownie o obowiązkowe dokładanie się do utrzymania. Nie wiem natomiast, jak ma się sprawa w przypadku renty. Jeśli istnieje realne niebezpieczeństwo, że mieszkanie zostanie zadłużone, to poradziłabym kuzynce konsultację u prawnika od spraw rodzinnych. Kto wie, czy nie trzeba będzie ustanowić sądownie opiekuna prawnego dla obłożnie chorej osoby, skoro ona sama nie jest w stanie zadbać o swoje sprawy.
  • 09.12.17, 15:33
    Ale do pomocy matce zobowiązane są wszystkie dzieci. Nie tylko syn. Czy kuzynka ma jakieś środki utrzymania?
  • 09.12.17, 16:03
    Nie sądzę, że chodzi o przypadek matki w niedostatku (bo tu faktycznie wszystkie dzieci powinny pomagać i można sądownie domagać się od nich alimentów), ale o tego syna mieszkającego z matką, mającego swoje dochody (z renty po ojcu), a nie dokładającego się do opłat/utrzymania. W sumie chłopak uczy się i to na matce spoczywa obowiązek utrzymania uczącego się dziecka, ale tu sytuację komplikuje fakt, że matka jest obłożnie chora i syn chyba ten fakt wykorzystuje. Nie tylko nie dokłada się do swojego utrzymania, ale dodatkowo nadmiernie konsumuje zasoby zapewniane przez matkę.
    Pytanie, co na to sama zainteresowana? Prosiła o interwencję?
  • 09.12.17, 16:20
    Z rozmowy wywnioskowałam, że czuje się bezsilna i nie wie, co ma zrobić. Obiecałam, że spróbuję się dowiedzieć jakie ma możliwości. Spróbuję porozmawiać z jakimś prawnikiem. Sytuację komplikuje fakt, że kuzynka mieszka ponad 100 km ode mnie.
    A swoją drogą - jeśli ktoś "uczy się" w weekendy, to w tygodniu może przecież pracować. Czy rodzice mają nadal obowiązek utrzymywania takiej osoby?
  • 09.12.17, 16:41
    Rodzice teoretycznie mają obowiązek utrzymywania dziecka do czasu, aż zacznie się samo utrzymywać. Granicą jest bodajże 25 rok życia dziecka, a warunkiem kontynuacja nauki. Nie mam pewności, czy tryb nauczania (dzienny vs zaoczny) jest w ogóle brany pod uwagę. Szczerze mówiąc nie wiem, jak wymusić na tym 18-latku pójście do pracy i dołożenie się do utrzymania w przypadku dalszego zamieszkiwania z matką, niż sądowe, o ile prawo w ogóle taką opcję przewiduje. To jest jednak sprawa, moim zdaniem, dla prawnika.
  • 09.12.17, 18:44
    enith napisała:

    > Rodzice teoretycznie mają obowiązek utrzymywania dziecka do czasu, aż zacznie s
    > ię samo utrzymywać. Granicą jest bodajże 25 rok życia dziecka, a warunkiem kont
    > ynuacja nauki.

    Mylisz się, prawnie nie ma ani takich granic ani takich warunków. Dziecko może wystąpić o alimenty od rodziców nawet jak przekroczy 25 lat i nie uczy się, a tylko nie ma możliwości samodzielnego utrzymania.
  • 09.12.17, 19:20
    Ale wymaga to interwencji sądu. Czyli o te alimenty trzeba najpierw wystąpić, a sąd ZAWSZE może nie uznać roszczeń pozywającego o te alimenty.
  • 09.12.17, 18:42
    ewa_2009 napisała:

    > A swoją drogą - jeśli ktoś "uczy się" w weekendy, to w tygodniu może przecież p
    > racować. Czy rodzice mają nadal obowiązek utrzymywania takiej osoby?

    Tak, mają prawny obowiązek i renta po ojcu nie zwalnia matki z takiego obowiązku łożenia na niesamodzielne finansowo dziecko, a szczególnie w przypadku gdy to dziecko się uczy. Dlatego pretensje że chłopak "wyjada" zapasy, są moim zdaniem bezpodstawne. Jedzenie mu się po prostu należy. Natomiast niewątpliwie powinien dokładać się do gospodarstwa domowego wykonując w miarę swoich możliwości obowiązki domowe, takie zwykłe - zakupy, porządki, śmieci, gotowanie. Jeśli np. zakupy robi opiekunka, a on tylko je zjada to nie jest w porządku. Zaznaczam - moralnie nie w porządku, bo w zgodzie z prawem. No ale to już raczej kwestia tego jak kuzynka swego syna wychowała...
  • 09.12.17, 20:34
    Nie chcę dyskutować o tym, jak go wychowała tylko jak jej można pomóc. Do tej pory utrzymywali się z jej renty i jego po ojcu (był niepełnoletni i matka miała dostęp do tych pieniędzy). Teraz on dostaje pieniądze na konto, a ona musi ze swojej renty utrzymać wszystko. Pieniędzy jej nie wystarcza na opłaty i nie wie, co ma robić.
  • 10.12.17, 10:53
    www.interwencjakryzysowa.pl/osrodki-interwencji-kryzysowej

    zadzwonić po poradę prawną do któregoś ośrodka, ewentualnie do mops

    www.rozwodowy.pl/placenie_alimentow_na_syna_ktory_nie_chce_sie_uczyc,41,p.html
    e-prawnik.pl/artykuly/prawo-rodzinne/obowiazek-alimentacyjny-rodzicow-wzgledem-dzieci-od-a-do-z.html
    www.adwokat-horyza.pl/news/2015/08/obowiazek-alimentacyjny-rodzicow-wobec-dziecka-renta-alimentacyjna-alimenty/

    Generalnie jeśli ci chodzi o to jak od chłopaka wydobyć kasę to nic go nie zmusi jeśli nie będzie chciał, a jeśli się uczy a nie ma dowodów że pracuje to matka o alimenty na siebie pozywać nie ma po co.
    prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/682461,zarabiajace-dzieci-powinny-placic-czesc-czynszu-za-mieszkanie.html

    Ale zawsze matka może lodówkę z jedzeniem mieć u siebie w pokoju i zamykać się na klucz, lub dzwonić po policję jeśli to klimaty że syn by chciał siłą forsować. Synowi tłumaczyć, że sorry, nie ma, nie stać ich, matka robi opłaty syn niech za swoje pieniądze kupuje jedzenie, itd.
    Generalnie powinien wkroczyć tam kurator jeśli jest przemoc nad chorą albo okradanie jej przez syna.
    A jak się prawnie zabezpieczyć przed zadłużeniem? to u prawnika.
    Można wnosuić o jakieś dodatki mieszkaniowe w mops.
    Jeśli w mieszkaniu jest więcej pokoi to można jeden wynając i już jest dodatkowa kasa.

    Natomiast pytanie jak zmienić źle wychowanego syna na dobrze wychowanego, opiekuńczego, odpowiedzialnego - nie da się.





  • 10.12.17, 12:31
    ewa_2009 napisała:

    >Do tej pory utrzymywali się z jej renty i jego po ojcu.Teraz on dostaje pieniądze na konto, a ona musi ze swojej renty utrzymać wszystko. Pieniędzy jej nie wystarcza na opłaty i nie wie
    > co ma robić.

    POROZMAWIAĆ spokojnie z synem i zapytać go jak wyobraża sobie dalszą ich egzystencję po wyłączeniu światła, gazu odcięciu wody i ogrzewania i wyrzuceniu z mieszkania, jeśli nie będzie się dokładał do jedzenia i opłat? Nie znajdzie pracy na pół etatu chociaż? Zwrócić się do MOPS-u z podaniem o pomoc finansową lub w opłacaniu mieszkania? Porozmawiać z prawnikiem na temat czy od eksmęża nie można uzyskać alimentów dla siebie.
    Wyegzekwować od syna raczej nic nie wyegzekwuje ani nie wymusi. Jeśli mieszkanie jest duże to mogą wynająć komuś jeden pokój.
  • 10.12.17, 12:54
    Etap spokojnej rozmowy ma już za sobą. Mąż umarł 10 lat temu i dlatego syn ma po nim rentę. W mieszkaniu jest jeszcze tylko malutki pokoik, w którym stoi np. jej wózek.
  • 10.12.17, 14:15
    ewa_2009 napisała:

    > Etap spokojnej rozmowy ma już za sobą.

    No i? Jak zareagował syn na wiadomość, że pieniędzy nie wystarcza na wszystko co konieczne, a matka nie jest w stanie dorobić? Może warto postawić go realnie pod ścianą tzn. porobić konieczne opłaty i pozostawić od połowy miesiąca lodówkę pustą...
  • 10.12.17, 17:05
    Po pierwsze, ten syn prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu dostał do ręki do własnej dyspozycji jakąś konkretną kasę. Nie oczekiwałabym od takiej osoby rozsądnego nią dysponowania, jak i perspektywicznego myślenia, że mogą odciąć prąd, jak się rachunków nie zapłaci. A po drugie, jak obłożnie chora osoba poruszająca się na wózku może cokolwiek samodzielnie robić w domu, w tym np. pilnować lodówki?
    A tak w ogóle, to kto tam codziennie robi zakupy, kto przygotowuje posiłki, sprząta, zajmuje się obłożnie chorą, wozi do lekarzy?
  • 11.12.17, 00:04
    Napisać pozew o zwolnienie z obowiązku alimentacyjnego, na lodówce powiesić kłódkę, synowi zapowiedzieć, że albo do roboty, albo wypad z baru. Egzekwować.

    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie prezesa.
  • 11.12.17, 03:13
    yoma napisała:

    > Napisać pozew o zwolnienie z obowiązku alimentacyjnego, na lodówce powiesić kłó
    > dkę, synowi zapowiedzieć, że albo do roboty, albo wypad z baru. Egzekwować.

    I to wszystko ma zrobić sparaliżowana kobieta?
  • 11.12.17, 10:29
    yoma napisała:

    > Napisać pozew o zwolnienie z obowiązku alimentacyjnego, na lodówce powiesić kłó
    > dkę, synowi zapowiedzieć, że albo do roboty, albo wypad z baru. Egzekwować.
    >
    Na jakiej podstawie? Bo 18 latek się uczy i otrzymuje rentę rodzinną? Bez żadnych szans...
  • 11.12.17, 18:31
    Pełnoletniego niepracującego uczącego się zaocznie?

    --
    Zamiast odgradzać Warszawę barierkami powinni prezesa w klatce obnosić. [cr Pies na Czarnych]
  • 11.12.17, 16:30
    Zgadzam się z Aquą, że sąd raczej nie klepnie zniesienia obowiązku utrzymania 18-letniego uczącego się dziecka. Ja poszłabym w drugą stronę i złożyła do sądu wniosek o zabezpieczenie przynajmniej części renty syna poprzez jej wpłatę na konto matki na poczet opłat, utrzymania i wyżywienia dziecka. Nie dziwi mnie, że z jednej renty nie starcza na utrzymanie dwóch dorosłych osób, w tym jednej obłożnie chorej. Ponieważ istnieje realne ryzyko zadłużenia mieszkania i niedostatku, macie w ręku argument, by do sądu po część renty syna iść. Sytuacja tej rodziny jest trudna i uważam, że rada z wizytą w OIK czy MOPS jest jak najbardziej na miejscu. Czy kuzynka zgodziłaby się na porozmawianie z kimś kompetetnym? Czy ty, autorko wątku, byłabyś skłonna osobiście się zaangażować z pomoc (umówienie wizyty, zawiezienie kuzynki do ośrodka)? Tu trzeba działać szybko, bo jak zadłużą mieszkanie, to będzie dupa.
  • 11.12.17, 20:10
    A ja przypominam, że ta pani ma dwoje dzieci i jeśli zaangażuje przez sąd syna to również tenże sąd obciąży jej córkę alimentami dla matki.
  • 11.12.17, 20:42
    Córka w ciąży niepracująca.

    Matkę do dps/zakładu opiek. leczniczego.
    Mieszkanie wynająć zostawiając 1 pokój synowi pod warunkiem dokładania się do kosztów albo sprzedać. Bo niby kto się matką tam zajmuje codziennie jeśli jest leżąca a syn znika z domu bo wreszcie ma swoją kasę? Leży w pampersie cały dzień aż opiekunka przyjdzie i jej pomoże? Jeśli nie rokuje na wstanie z łóżka to trzeba jej znaleźć przyzwoity zol. A syn musi wydorośleć, uczy się zaocznie to ma czas na dorobienie.
  • 11.12.17, 20:54
    I naprawdę, trzymanie tej matki w domu gdzie nie ma stałej pomocy i zaangażowanych członków rodziny to nie jest robienie jej dobrze. Syn jest za młody by opiekę nad niepełnosprawną zostawić na jego głowie. Opiekunka pewnie przychodzi na chwilę i wychodzi. Trzeba się uprzeć i wziąć od lekarza skierowanie do ZOL i poszukać dobrego ośrodka gdzie są miejsca i przyzwoite warunki. Po co obłożnie chorą męczyć trzymaniem w tym mieszkaniu?
  • 12.12.17, 09:08
    singut napisała:

    > A syn musi wydorośleć, uczy się zaocznie
    > to ma czas na dorobienie.

    Musi to na rusi. Jeśli nikt go do tej pory nie nauczył odpowiedzialności i nie poczuwa się do współutrzymywania domu ani do opieki nad matką to raczej się go do tego nagle nie zmusi, ani nic od niego nie wyegzekwuje, bo tak został nauczony. Skutecznie jak widać. Co ten syn robił w domu jako 13, 15 17 latek? Nic? Nie był uczony tego że jak za prąd nie zapłaci to będzie miał ciemno? A jak wyżre wszystko z lodówki, to na drugi dzień zęby w ścianę?
  • 12.12.17, 10:17
    I co? wszystko to jej wina? a tatusia jak widać nieobecnego żadna odpowiedzialność?
    Syn zostawiony bez matki i bez mieszkania za darmo będzie musiał wydorośleć. Czy się mu podoba czy nie.
    Rodzina jak widac zaburzona, więc chorą matkę do zol a nie znęcać się nad nią w domu.
  • 12.12.17, 10:26
    Jeśli tatuś zmarł np bo się zapił, to rodzina dysfunkcyjna byla już dawno. A niepełnosprawna unieruchomiona w łóżku matka to może zaburzonemu nastolatkowi naskoczyć a nie egzekwować cokolwiek.
    Zaś samo pytanie autorki o to jak zabrać rentę nastolatkowi by samemu nią dysponować (bo gdy matka te pieniądze brała to było dobrze) świadczy, że autorka sama współuzależniona albo nie rozumie prawdziwego problemu w tym domu.
  • 12.12.17, 12:11
    singut napisała:

    > Jeśli tatuś zmarł np bo się zapił, to rodzina dysfunkcyjna byla już dawno.

    A jeśli umarł na raka? Nie feruj takich wyroków...
  • 11.12.17, 21:29
    aqua48 napisała:

    > A ja przypominam, że ta pani ma dwoje dzieci i jeśli zaangażuje przez sąd syna
    > to również tenże sąd obciąży jej córkę alimentami dla matki.

    Nie, sąd nie obciąży alimentami "z automatu" wszystkich dzieci, prawo tak nie działa. Nie tak dawno była dość głośna sprawa czwórki dzieci pozwanej przez matkę o alimenty. Sąd zasądził je, ale tylko od jednego dziecka. I tu też sąd nie będzie spoglądał w stronę nie mającej dochodu, nie mieszkającej z matką, ciężarnej córki, tylko w kierunku syna, który ma swój dochód, z tą matką mieszka pod jednym dachem i pełną, że tak napiszę, gębą korzysta z dobrodziejstw tego zamieszkiwania, sam nie dokładając na swoje(!!!) wyżywienie, utrzymanie i lokum ani grosza. Kto tu jest bardziej wobec matki zobowiązany, ten syn czy ta córka?
  • 12.12.17, 08:54
    enith napisała:

    > Kto tu jest bardziej wobec matki zobowiązany, ten syn czy ta córka?

    Oboje po równo. Bez znaczenia czy córka w ciąży czy nie. Syn tak samo jak ona nie pracuje, a w dodatku się uczy...
  • 12.12.17, 14:42
    Ale syn ma dochód w postaci renty. O dochodach córki nie wiemy nic, wiemy natomiast, że nie pracuje (może leży w zagrożonej ciąży?) O obowiązku alimentacji decyduje sąd, nic w takim przypadku nie dzieje się z automatu. Jeśli matka pozwałaby syna o alimenty, to żaden sąd nie podłączy automatycznie pod ten pozew córki. Tę córkę to matka również musiałaby wyszczególnić w pozwie, czyli pozwać solidarnie oboje dzieci, ale nie ma absolutnie takiego obowiązku.
    Natomiast zwracam uwagę, że tu nie chodzi o alimenty od syna na matkę, tylko o zabezpieczenie części dochodu syna na jego własne utrzymanie, skoro obłożnie chora matka nie jest w stanie ze swojej renty utrzymać dwóch osób. Ja na miejscu tej pani waliłabym jak w dym do OIK. Ta rodzina bezdyskusyjnie powinna być pod opieką odpowiedniego ośrodka.
  • 12.12.17, 19:57
    Uczące sie dziecko nie ma obowiązku samodzielnie się utrzymywać. Syn, sadząc z postu startowego, nie pracuje.
    I nirtuje mnie zasadnicze pytanie - kto opiekuje się matka? Nikt?
  • 13.12.17, 02:44
    > I nirtuje mnie zasadnicze pytanie - kto opiekuje się matka? Nikt?

    Mnie też. Syn ponoć znika na całe dnie, więc raczej nie on. Opiekunka przychodzi, ale przecież nie siedzi z pacjentką przez cały dzień. Kto tą kobietę karmi, myje, podaje jej basen czy zmienia pampersy?
  • 13.12.17, 12:19
    No własnie. Cos tu nie gra. Syn uczy się na 100%, bo nie miałby inaczej renty. To, ze syn je w domu nie jest ani dziwne, ani bezprawne. Niezależnie, co sądzę o tej sytuacji, to nikt alimentów od uczącego sie dziecka nie zasądzi. Zgodnie z prawem rodzice mają tu obowiązek utrzymać uczącego się 18-latka.
  • 13.12.17, 20:03
    a nie ma obowiązku dziecka pomocy w gospodarstwie domowym? W Niemczech jest, więc chyba i w Polsce również.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 14.12.17, 02:47
    Jest taki obowiązek, jak najbardziej.
    Artykuł 87 KRiO: Rodzice i dzieci są obowiązani do wzajemnego szacunku i wspierania się.
    Artykuł 91 Par. 2: Dziecko, które pozostaje na utrzymaniu rodziców i mieszka u nich, jest obowiązane pomagać im we wspólnym gospodarstwie.
    Również według kodeksu dzieci, które otrzymują dochód z pracy, mają obowiązek partycypować w kosztach utrzymania rodziny, jeśli mieszkają z rodzicami (Art. 91 Par. 1). Kodeks wymienia tylko dochody dziecka z jego własnej pracy, natomiast orzecznictwo stoi na stanowisku, że majątek dziecka może pochodzić nie tylko z pracy, ale też np. ze spadku. I całkiem możliwe, że rentę również można pod ten zapis podciągnąć. Dziecko ma dochód, mieszka z matką, nie współuczestniczy w utrzymaniu rodziny, a brakuje na opłaty, czyli mówimy o faktycznym niedostatku. Sąd opiekuńczy miałby tu, moim zdaniem, pole do popisu. Pytanie, czy niedołężna kobieta czuje się fizycznie i psychicznie na siłach załatwić tę sprawę sądownie.
  • 14.12.17, 13:42
    ano właśnie, wszyscy patrzą w kierunku obowiązku rodziców wobec uczącego się dziecka, a tu trzeba patrzeć w drugim kierunku, bo i młody zapewne zadufany w sobie myśli, że nic nie musi.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 14.12.17, 15:13
    Pewnie tak. Ale nadal powstaje pytanie - kto sie matką zajmuje, bo na pewno opiekunka nie wystarczy. Nie ma bezpłatnych opiekunek, które przychodzą codziennie. Dziwne jest też zdanie o chłopaku, który wyjada zakupy. To by oznaczało, że jest tam o wiele większy konflikt, niż wynika na pierwszy rzut oka, bo zazwyczaj 18-latek w domu nie "wyjada zakupów", tylko po prostu je.
    Dochód z pracy to nie renta dla uczącego się dziecka.
    Problem w tym, że ta historyjka nie składa się w całość.
  • 14.12.17, 15:36
    > Dochód z pracy to nie renta dla uczącego się dziecka.

    Kodeks wymienia wyłącznie dochód z pracy dziecka, natomiast orzecznictwo bardzo rozszerza, co jest rozumiane pod tym pojęciem. I taki np. spadek, choć w sposób oczywisty nie jest uzyskany w drodze pracy dziecka, jak najbardziej liczy się jako dochód tego dziecka. Niewykluczone, że gdyby pokopać w orzecznictwie głębiej, okazałoby się, że renta rodzinna po zmarłym rodzicu również liczona jest jako jego dochód i niedołężna matka może drogą sądową żądać wpłat jej części na swoje konto. Zauważ, że tu nie chodzi o to, że matce brakuje na tipsy czy wódę, tylko na opłaty i wyżywienie swoje i tego dziecka. MOPS nawet nie będzie rozważał rozpoczęcia wypłat dla rodziny w niedostatku, jeśli okaże się, że w tej dwuosobowej rodzinie są dwie renty, które w zupełności wystarczały na bieżące potrzeby, gdyby nie to, że jedna renta znika w całości (syn dysponuje nią na swoje wyłączne potrzeby nie dokładając grosza do budżetu domowego). Jeśli więc MOPS zostanie zainteresowany sprawą, będzie prawdopodobnie namawiać kuzynkę autorki wątku na wejście na drogę sądową. Namawiać, bo zmusić nikogo nie mogą.
  • 14.12.17, 15:42
    Ale problem w tym, ze tam jest znacznie poważniejszy problem. Wejdą na drogę sadową? Założę sie, że następnego dnia syn rzuci szkołę i straci rentę. Wobec tego, ze nie mamy pojęcia, co sie w tej rodzinie dzieje naprawdę, to trudno powiedzieć, jakie można zastosować rozwiązania.
  • 14.12.17, 16:13
    Nie wiem, jakie tam panują w tej rodzinie stosunki. Odnoszę się do tego, co napisała autorka wątku. Leżacej matce nie starcza na utrzymanie dwóch osób. Istnieją podstawy prawne, żeby wymagać od syna dokładania się do budżetu domowego. Syn rzuca szkołę i traci rentę? To od tej chwili może podjąć pracę i iść na swoje. Od niedołężnej matki żaden sąd nie zasądzi alimentów na rzecz syna, który dobrowolnie rzucił szkołę.
  • 15.12.17, 12:29
    Ale jak pójdzie na swoje, to nadal kasy nie będzie.
    Moim zdaniem tu rozwiązania prawne niewiele dadzą, trzeba by wiedzieć, co się dzieje i spróbować wpłynąć na chłopaka, być może jest bezmyślny, bezduszny itd, a być moze ma jakieś powody, o których nic nie wiemy.
  • 15.12.17, 17:20
    Kasa będzie. Matka ze swojej renty utrzymać będzie musiała wyłącznie siebie, czyli o jedną osobę mniej, niż z tej samej renty musi utrzymywać teraz.
    Nie wątpię, że w tej rodzinie źle się dzieje. Chłopak wplątał się w złe towarzystwo, zaczął wszystko olewać, znika na całe dnie. Nie wiem, jak dorosłego konia z nastawieniem, że "on nic nie musi" przekonać, że ma w domu i wobec matki obowiązki. Jeśli osiemnastolatek tego nie wie, to albo jest upośledzony, albo ma to w dupie. W obu przypadkach raczej nic nie da się z tym zrobić.
  • 15.12.17, 18:03
    Ależ przecież tej rodziny nie znasz. Nie wiemy nawet, kto sie matką opiekował. Dlaczego córka do opieki sie nie poczuwa - no, może jest w zagrożonej ciąży, ale sama ciąża to chyba trochę za mało, aby się odciąć. Nie wiemy czy chłopak wdał sie w złe towarzystwo, bo sam fakt, ze nie ma go w domu o niczym nie świadczy. Może to drań, olewający matkę i jej potrzeby - bardzo możliwe. Może to jednak chłopak, który ma wszelkie powody, aby uciekać. Uważam, że na podstawie postu startowego nie da sie naprawdę dać żadnych rozsądnych rad.
  • 15.12.17, 18:43
    Niżej autorka wątku napisała: "Był czas, gdy syn dużo pomagał przy matce, potem (jak zrozumiałam) wpadł w nieodpowiednie towarzystwo i stopniowo coraz mniej się udzielał."
    "Kuzynka kilka miesięcy temu wróciła z kilkumiesięcznego pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym, niestety jej stan nie poprawił się. Teraz opiekunka przychodzi do niej 2 razy dziennie, robi też zakupy, sprząta i pierze. Czasem gotuje. "
    Wychodzi na to, że syn pobiera całą rentę, wychodzi z domu i znika na całe dnie, a przy jego matce i w mieszkaniu zapieprza opiekunka, zapewne z MOPS'u, skoro jest darmowa. Niestety, ale właśnie tak to wygląda z opisu autorki wątku.
  • 16.12.17, 09:27
    Nieodpowiednie towarzystwo to nie jest złe towarzystwo, tylko być może takie, które odciąga go od domu. Nie twierdzę, że chłopak jest w porządku, być może całkowicie nie. Ale jest też możliwość,z e ma powody - i to nie tylko takie, że nie chce pomagać - aby zwiewać z domu. Pomagał przy matce będąc jeszcze bardzo młody. Nawet dorośli, dojrzali ludzie mają w takim wypadku syndrom wypalenia, dochodzą do ściany i dalej nie mogą. Tu widać oczekiwanie, ze 18-latek nadal przede wszystkim będzie pomagał matce, ze będzie w domu. Problem w tym, że byc moze to szalenie szlachetne, ale oczekiwanie od 18-latka, ze poświęci życie na opiekę nad chorą matką jest nierealistyczne i niekoniecznie do końca moralne. I nie wierzę w przychodzącą codziennie dwa razy opiekunkę z MOPS-u.
    Wygląda na to, ze córka wyszła za mąż i się odcięła, a rodzina oczekuje, ze 18-latek zajmie się matką. Bo to jego obowiązek. Więc tak, uwazam, że trzeba spróbować wyegzekwować część renty , ale pogodzić sie z tym, ze jeśli młody człowiek chce mieć własne życie, to ma jedna do tego prawo. I byc moze - ale oczywiście tego nie mogę wiedzieć - ucieka właśnie dlatego, że w przeciwnym wypadku skończy jako opiekun matki bez własnego życia.
    To nie jest sytuacja jednoznaczna moralnie.
  • 16.12.17, 16:26
    Chwila moment. Nigdzie nie napisałam, że chłopak ma siedzieć w domu i ochędożać niedołężną matkę 24 godziny na dobę. Nikt tego tu nie napisał, ani nawet nie sugerował. Nie chodzi o uwiązanie osiemnastolatka w domu, ale o wyegzekwowanie od niego partycypacji w kosztach jego własnego utrzymania. To, że chłopak się uczy i miał ciężkie dziedziństwo, nie robi z niego świętej krowy, od której niczego nie można wymagać. Nawet prawo stanowi, że dzieci mieszkające z rodzicami mają obowiązek w gospodarstwie domowym pomagać. Dlaczego kwestie takie, jak zakupy, pranie, sprzątanie i gotowanie odwala MOPS'owska opiekunka, a nie dorosły syn mieszkający z matką?
    A co do renty, to się przecież zgodziłyśmy. Syn ma zakichany obowiązek dokładać się do czynszu, opłat i na życie, skoro matce z jej dochodu nie starcza. Jeśli dorosły człowiek tego nie rozumie, to już sąd mu to wytłumaczy. Matka etap rozmów z synem ma już dawno za sobą. Jak widać łagodna perswazja nie pomogła.
    I nie rozumiem skąd zarzut, że darmowa opiekunka nie może przychodzić dwa razy dziennie? Osoba niechodząca powinna leżeć w jednym pampersie przez 24 godziny, do czasu kolejnej wizyty?
  • 11.12.17, 10:31
    Wygląda na to, że jedynym sposobem, by uratować to dorosłe dziecko jest wyprowadzka matki do jakiegoś dpsu i sprzedanie mieszkania, a jeśli synek nie chce się wyprowadzić, przepisanie na niego, niech je straci.
    Może taki szok zadziała na dzieciaka, bo cokolwiek matka wcześniej robiła, zrobiła to źle, skoro jej dziecko jest skrajnie infantylne.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 14.12.17, 00:08
    Odpowiadając na pytania, które się pojawiły.
    Ojciec nie zapił się, zmarł około 9 lat temu po długiej chorobie. Syn był jego oczkiem w głowie. Matka była wtedy jeszcze zdrowa.
    Był czas, gdy syn dużo pomagał przy matce, potem (jak zrozumiałam) wpadł w nieodpowiednie towarzystwo i stopniowo coraz mniej się udzielał. Syn (pomimo wieku) dopiero zaczął naukę w szkole ponadgimnazjalnej, trudno więc określić, czy tam chodzi w weekendy, czy nie. Nie sądzę, żeby tak szybko skreślano z listy.
    Kuzynka kilka miesięcy temu wróciła z kilkumiesięcznego pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym, niestety jej stan nie poprawił się. Teraz opiekunka przychodzi do niej 2 razy dziennie, robi też zakupy, sprząta i pierze. Czasem gotuje.
    Celem mojego postu nie było dowiedzenie się jak odebrać synowi rentę, tylko próba rozeznania, czy jest jakakolwiek możliwość wyegzekwowania od niego środków na współutrzymanie mieszkania.
    Zrozumcie też, że ja wiem tylko tyle, ile kuzynka mi mówi. Ona zresztą nawet prawie nigdy sama nie dzwoni.
  • 14.12.17, 00:22
    Odpowiadając na zadane pytanie: tak, istnieje sądowa możliwość zajęcia części renty dziecka na poczet jego utrzymania, jeśli renta matki nie wystarcza do utrzymania dwóch osób. Dowiadywać się o szczegóły powinno albo w OIK albo w MOPS albo u prawnika od spraw rodzinnych. Radzę zrobić to szybko, zanim zostanie zadłużone kolejne mieszkanie. Jeśli rozmowy z dzieckiem nie odniosły skutku, innej, niż sądowa drogi nie widzę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.