Dodaj do ulubionych

Rozstanie...

15.12.17, 18:04
Pisalam na tym forum ok dwoch lat temu o fascynacji mojego partnera mloda kolezanka z pracy. Przestalam ciagnac watek bo to co sie zdazylo pozniej bylo zbyt zenujace i zbyt bolesne.
Wtedy nie odeszlam.
Odchodze teraz , kilka dni temu powiedzialam, ze sie wyprowadzam a on mi podziekowal.Odchodze bo zrozumialam wreszcie, ze on mnie nie kocha i ze nie da sie w zaden sposob naprawic tego zwiazku. juz nie mam zludzen.probowalam tak dlugo.

Jakis czas bylo nawet dobrze,pozniej w kratke a ostatnio bylo juz tylko zle. Zamykal sie w lazience z tabletem , po to by czytac informacje, bo on juz tak ma i musi. Tylko, ze slyszalam przychodzace na tablet wiadomosci. Tablety od pewnego czasu zakodowane. Jego mina gdy wracalam do domu wczesniej niz myslal i nagle przychodzila wiadomosc. Mam wrazenie, ze wszystko bylo pretekstem do krzyczenia na mnie, a pozniej obwiniania mnie, ze to ja robie awantury. Jego nastroje zmienialy sie w zawrotnym tempie. W ciagu ostatniego miesiaca chcial zebysmy wzieli slub, moze otworzyli razem kawiarnie, mieli wspolne konto, rozeszli sie. Mowil ze nie moze beze mnie zyc nie moze a pozniej nagle byl wsciekly. Po prostu nie ogarniam tego, nie rozumiem.

Edytor zaawansowany
  • pozatym2 15.12.17, 18:17
    W ostatnim dniu powiedzialam, ze odchodze gdy po seksie zaczal na mnie krzyczec. Wstal i byl naprawde zly, ze chce aby mnie przytulil. Ostatnio czesto nie bylo seksu, pomimo tego , ze wczesniej byl czesto. Pozno wieczorem ktos zadzwonil. On nie zdazyl odebrac i oddzwonil, po drugiej stronie nikt nie odebral. Moj juz ex, powiedzial, ze to jest dla niego sygnal, ze musi jechac do swojej mamy. No naprawde.. Wtedy to ja zrobilam awanture. Ostatnia.
  • pozatym2 15.12.17, 19:00
    Zrobilam mu awanture, gdy sprawdzilam, ze to byl numer do jakiejs kobiety z naszego miasta. Ona nawet nie mieszka w poblizu jego mamy.Przepraszam , napisalam to tak nieskladnie. Po prostu nie moge sie pozbierac, to byl moj naprawde bardzo wazny dla mnie czlowiek . w jakims sensie nadal jest, I okropnie sie obwiniam, ze moglam to wszystko zrobic inaczej, ze to wszystko moglo inaczej wygladac.
  • 43-latka 15.12.17, 19:19
    Wreszcie podjęłaś jedyną słuszną decyzję. Ile można się męczyć z niestabilnym emocjonalnie człowiekiem i ile można żyć w zakłamaniu. Rozpoczęłaś nowy etap w życiu i na tym się skup. Nie obwiniaj się i nie rozpamiętuj. Bądź szczęśliwa, chociażby na złość jemu.
  • enith 15.12.17, 19:16
    Mamusia późnym wieczorem puszcza synusiowi sygnał na komórkę, że ten ma do niej natychmiast przyjechać? Leżę i kwiczę. Twój eks ma cię za skończoną debilkę, sprzedając ci takie żenujące teksty. Już rok temu z twoich opisów zachowań partnera było wiadomo, że puka aż miło nową pracownicę, a ty próbowałaś zaklinać rzeczywistość. Na wielkie szczęście w końcu przejrzałaś na oczy. Zakończ tę żałosną relację, otrzep się i idź do przodu. Nie trać cennego czasu na kogoś, kto od roku wmawia ci, że jesteś niezrównoważona i masz się leczyć, bo podejrzewasz romans. Czas pokazał, że miałaś stuprocentową rację.
  • pozatym2 15.12.17, 19:36
    Dziekuje bardzo za odpowiedzi. Po tym jak nie chcial mnie przytulic, juz po jego krzykach ( dostalas seks i jeszcze chcesz zeby ciie przytulac), spytalam sie dlaczego jestesmy razem. Odpowiedzial, ze on nie chce byc tym zlym, ktory konczy zwiazek. A pozniej byl ten telefon.

    To prawda, to byla zalosne. Ja bylam zalosna. Zawsze pierwsza wyciagalam reke do zgody, pierwsza zaczynalam rozmowe. Powiedzial,ze za dwa dni przyjde i bede jeczec. nie przyszlam. Jestem jak alkoholik, kazdego dnia zaznaczam w kalendarzu, ze nie jecze.
  • pozatym2 15.12.17, 20:06
    Nie napisalam dokladnie , mial zamiar jechac nastepnego dnia. Tylko, ze to nie byla mamusia.
    Od miesiaca chodze na psychoterapie. Szukam mieszkania, pakuje swoje rzeczy.
  • 43-latka 15.12.17, 20:18
    Mądra z ciebie kobieta....dasz sobie radę...a jęczeć będzie ON.
  • pozatym2 15.12.17, 20:21
    Dzieki wielkie :) Jecze sobie na forum.
  • pozatym2 15.12.17, 20:29
    tak jest lepiej
  • 71tosia 15.12.17, 21:16
    popatrz na sprawę pozytywnie, nie masz z tym głupim facetem ani dzieci ani kredytow ;-) Otrzep się i idz do przodu, może te rady troche pomoga
    www.psychozytywnie.pl/jak-przetrwac-rozstanie/
  • pozatym2 15.12.17, 22:10
    Pomocne. Dziekuje. Bardzo, bardzo powoli ruszam do przodu.
  • aqua48 16.12.17, 15:25
    Pojęcz sobie, rozstania są trudne, zwłaszcza przy takiej huśtawce emocjonalnej jaką Ci ex zafundował i tym zwalaniu decyzji o rozstaniu na Ciebie. Ale pomyśl sobie że teraz już NIE MUSISZ się jego zachowaniem przejmować ani brać go do siebie czy zastanawiać się co złego zrobiłaś. bo TY nie zrobiłaś nic złego.
    Jeśli w życiu jeden drzwi się zamykają, to otwierają się nowe, a jeśli wali się dom to spoza ruin widać nowy horyzont.
  • pozatym2 16.12.17, 19:25
    aqua48 to prawda, teraz nie musze sie juz nim przejmowac. Dziekuje, to bardzo wazne dla mnie wiedziec, ze nie zrobilam nic zlego. Mam zal do samej siebie, ze za bardzo mi zalezalo, ze dawalam sie tak traktowac. Tzn doskonale wiem z czego to wynika. Przez te siedem lat wmowilam sobie, ze on mnie kocha, byc moze nawet tak bylo. Wlasciwie, ze jest jedyna osoba ktora moze mnie kochac. Bardzo trudno pozegnac sie z tym przekonaniem. Dlatego robilam wszystko, zeby ten zwiazek utrzymac. I bardzo mozliwe, ze gdybym byla inna osoba, silniejsza, nie bajaca sie to wszystko by inaczej wygladalo.Niesty pozwolilam mu na zbyt wiele i moj sprzeciw,moje proby stawiania granic byly zbyt krotkie i dlatego nieskuteczne. Tak bardzo sie balam,, ze go strace, ze przestalam byc dla niego atrakcyjna. Przykro mi bardzo.
  • pozatym2 16.12.17, 19:42
    Moze nawet tak bylo na poczatku, ze mnie kochal.
    Wiem z czego to wynika, ta moja zgoda na wszystko, zeby tylko otrzymac odrobine uczucia, abo chocby pozorow uczucia.Bylam do tego przyzwyczajona od dziecinstwa, zabiegalam o uczucie moich rodzicow. Nie dostalam tego. W zamian moja mama obarczyla mnie wina za swoje nieudane zycie. Dla niej jestem winna bo sie urodzilam i dlatego ona musiala wyjsc za alkoholika. Do dzisiaj mi tego nie wybaczyla. Wiem, ze to bzdura alle dla niej to jest prawda.
  • 43-latka 17.12.17, 09:50
    Skoro to rozumiesz to już połowa sukcesu. Potraktuj związek z NIM jako doświadczenie i bądź mu nawet wdzięczna za to. Jeżeli go jeszcze choć trochę kochasz, pozwól mu odejść. I niech również odejdzie z twojej głowy, z twoich myśli.
    Wyciągnij wnioski z tego doświadczenia.......zabiegałaś o uczucia, bo wydawało ci się, że nie zasługujesz na bezwarunkową miłość. Na mamę nie masz co liczyć, ona się nie zmieni, ona nie napełni cię miłością. Pewnie sama ma jakiś problem psychologiczny. Musisz SAMA SIEBIE POKOCHAĆ, wtedy będą kochać cię inni. To jest dobry moment, aby SIEBIE postawić na pierwszym miejscu. Dbaj o siebie, spełniaj swoje zachcianki, walcz o swoje prawa (bo co masz do stracenia?), możesz nawet wykazać się egoizmem. I broń boże , nie szukaj nowego partnera na siłę, a o powrocie do poprzedniego też nie ma mowy. Pamiętaj : sama nie znaczy samotna i nie bój się być singlem.
    Jak zrobisz wobec siebie to czego nie zrobili rodzice, czyli pokochasz siebie, w twoim otoczeniu pojawi się odpowiedzi partner.
    Ty jesteś mądrą kobietą.... rozumiesz mechanizm, zapisałaś się już na terapię. Masz do siebie żal, że tak długo walczyłaś o ten związek? Uważam, że to dobrze, że walczyłaś.....masz przynajmniej pewność, że nic nie dało się zrobić. Ponadto to dobrze świadczy o tobie: jesteś stała w uczuciach, wrażliwa, jesteś dobrym człowiekiem.

    Nie pisz więcej o tym co było, bo my już wszystko wiemy. Teraz napisz, jak wygląda twój dzień, np. dzisiejsza niedziela. Napisz, jakie przyjemności i radości sobie sprawiłaś. Może przygotowałaś sobie pyszne śniadanie, może wybrałaś się na spacer, kupiłaś sobie coś fajnego, przeczytałaś ciekawą książkę, albo zrobiłaś sobie długą kąpiel w pianie przy świeczkach????

  • pozatym2 17.12.17, 10:38
    Dziekuje bardzo za tyle dobrych slow, to bardzo dla mnie wazne, nie mieszkam w Polsce, tutaj mam tylko syna i dwie przyjaciolki. Przez te siedem lat jego bardzo duza rodzina stala sie jakby moja , bo kontakty byly bardzo intensywne. Czesto pomagalam jego mamie i czulam sie z nia zwiazana.
    Dzisiaj : zrobilam sobie maseczke :) , umowilam soie z kolezanka .
    O znalezieniu nowego partnera nawet nie mysle. Ok pol roku temu dowiedzialam sie, ze choruje na pewna antyimulogiczna chorobe i moj wyglad w okolicy pachwin sie zmienia. Podobno nie bylo to problemem dla mojego ex, mielismy fajny, urozmaicony seks,ale za bardzo bym sie wstydzila rozebrac przed kims innym. Nie wiem czy ktos inny moglby to zaakceptowac i wydaje mi sie,ze raczej byloby trudno.


  • pozatym2 17.12.17, 11:06
    Wlasnie sobie to uswiadomilam i nie ukrywam, przygnebia mnie to wszystko. Mam prawie 51 lat, nie jestem mloda, choruje na to swinswo, co utrudni a moze i uniemozliwi znalezienie kogos , nie mam mieszkania ani specjalnie duzo pieniedzy na rozpoczecie nowego zycia.

    Ale pocieszam sie, ze mam syna i te dwie przyjaciolki.
  • koszmarna.zona81 17.12.17, 18:22
    Jakieś wnioski na przyszłość? Typu: wiem już w jaki sposób nie dać się traktować?
  • pozatym2 17.12.17, 21:36
    Tak , duzo wnioskow. Dlatego chodze na psychoterapie bo nie chce juz wiecej takich sytuacji. Chcialabym sie nauczyc, kiedy moj egoizm jest do przyjecia, jak stawiac granice itp. Bardzo chce nie wpadac w czarna dziure w takich sytuacjach.
    I jeszcze to, ze nic nie jest na zawsze, wiec trzeba byc na to przygotowanym.
  • 43-latka 20.12.17, 00:23
    Z całego serca życzę ci powodzenia.
    Mi często chodzi po głowie fragment wierszyka z mojego pamiętnika z lat dziecięcych........"im większe ciernie, głogi, tym większe zwycięstwo".
  • pozatym2 21.12.17, 21:54
    Dziekuje bardzo. Powoli wychodze z dolka, dzisiaj nagle poczulam sie wolna i to jest fajne uczucie.
  • agra1 03.01.18, 19:36
    Trzymaj się dziewczyno! Zdobyłaś się na ważny krok.
    A teraz postaw sobie na biurku słoik i wrzucaj karteczki na których będziesz pisać o różnych fajnych rzeczach, które ci się zdarzyły. Duże i małe, poczucie, zę jesteś wolna, wygraan w totka, dobra książka, czyjś życzliwy uśmiech.... Jak będzie ci źle, to możesz sobie poczytać - będzie łatwiej poprawić koronę i zasuwać dalej :). Powodzenia!

    --
    Mój blog
  • pozatym2 06.01.18, 13:18
    To bardzo dobry pomysl ze sloikiem i wszystkimi dobrymi rzeczami ktore mnie spotkaly. Tak latwo mozna o tym zapomiec. Trzymam sie czesciej lepiej niz gorzej :) korone poprawiam :)


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.