Dodaj do ulubionych

Wyłączność

15.12.17, 22:41
Załóżmy, że dwoje ludzi spotyka się od pewnego czasu. W którym momencie można rozpocząć temat tzw. wyłączności, tj. zaproponować, że od tego momentu nie wchodzimy już w inne relacje romantyczne, czy też seksualne z innymi ludźmi?
Przyjaciółka (lat 33) spotykała się przez ok. 5 miesięcy z mężczyzną (34). Któregoś razu zapytała, czy można jego zdaniem uznać już, że to relacja wyłączna, gdyż na tym etapie takie są jej potrzeby. W odpowiedzi otrzymała mini-wykład o jej "konserwatywno-roszczeniowej" postawie, wywieraniu presji i nierealistycznych oczekiwaniach, "niedostosowanych do osób w tym przedziale wiekowym", że rozumie jej potrzeby, ale że dla niego to tempo nie do przyjęcia. Na dodatek dodał coś o inwestowaniu w siebie, hobby itp., że pomoże jej to "w regulowaniu potrzeby zawłaszczania drugiej osoby". Koleżanka mówi, że poczuła się w tamtym momencie, jakby pochodziła z innej epoki. Bardzo się przejęła i zaczęła zastanawiać, czy wszystko z nią ok, zważywszy na to ze facet z zawodu jest... psychologiem. Dla mnie ta historia to jakiś kosmos, ale może to po prostu "obraz naszych czasów"?
Jak sądzicie?
Edytor zaawansowany
  • nogi_z_waty 15.12.17, 23:05
    Oczywiście staram się ją wspierać, tłumaczyć, że to nie jej wina, tylko ten konkretn pan miał syndrom Piotrusia Pana, że na wspomnienie o zobowiązaniu zwiewa gdzie pieprz rośnie. Pech chciał jednak, że w przypadku tej koleżanki to już któraś sytuacja z rzędu (znamy się od kilku lat), w której facet w pewnym momencie deklaruje, że nic poważnego z tego nie będzie (o ile ma na tyle przyzwoitości, żeby wyłożyć od razu karty na stół). Nie bardzo wiem, co odpowiadać, gdy pyta "co jest ze mną nie tak"...
  • heniek.8 16.12.17, 07:10
    nogi_z_waty napisał(a):

    > Nie bardzo wiem, co odpowiadać, gdy pyta
    > "co jest ze mną nie tak"...

    odpowiadaj "to pytanie nie do mnie"
    żeby to przeanalizować trzeba mieć kompetencje
  • milamala 23.12.17, 17:35
    heniek.8 napisał:


    > odpowiadaj "to pytanie nie do mnie"
    > żeby to przeanalizować trzeba mieć kompetencje

    Malo pomocna i nic nie wspierajaca odpowiedz.
  • jednorazowy22 15.12.17, 23:37
    Nie, to nie obraz naszych czasów, tylko ten facet chciał mieć i tu, i tam, i nie zamierzał się deklarować na dłużej.
    A mało to psychologów idiotów! - to, ze on psycholog niczego nie zmienia ani nie, ani o niczym nie świadczy.
  • jednorazowy22 15.12.17, 23:37
    ani nie tłumczy miało być
  • jednorazowy22 15.12.17, 23:37
    tłumaczy
  • heniek.8 15.12.17, 23:55
    nie ma potrzeby oceniać że taka postawa jest lepsza a taka gorsza, czy z innej epoki
    mają inne systemy wartości i nie są dwoma połówkami
    ciekawe co zrobi panna po takiej deklaracji
    (asekuracyjnie dodam: o ile ten wątek to nie wymysł trolla)
  • enith 16.12.17, 03:24
    Zgadzam się z Heńkiem. Państwo wyznają różne wartości: dla pana na tym etapie związku (a może wcale) nie jest ważna seksualna wyłączność, dla pani wręcz przeciwnie. Dwie postawy, których pogodzić się nie da bez poświęcenia ze strony jednego z partnerów. Skoro pani potrzebuje monogamicznego partnera, powinna ten związek uznać za zakończony.
  • alpepe 16.12.17, 13:57
    Cóż, przy pukanku pozamałżeńskim zawsze istnieje większe prawdopodobieństwo, że przynajmniej jedna strona nie traktuje tego poważnie. Pani musiałaby po prostu na początku relacji się określić jasno, wtedy szybciej odsiałaby tych, którzy ewidentnie chcą pukanka bez zobowiązań.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • edw-ina 16.12.17, 15:21
    Pamiętam, że kiedy byłam jeszcze licealistką/studentką to regularnie lądowałam w związkach i to kompletnie bez większej chęci czy starania. W pewnym momencie ocknęłam się analogicznie jak twoja koleżanka i zadałam to samo pytani: co ze mną nie tak? Pewna mądra baba odpowiedziała na to w najprostszy możliwy sposób: nie sprzeciwiasz się temu. Przemyślałam temat i dotarło do mnie, że faktycznie ja po prostu nie mówiła, czego oczekuję od człowieka z którym się spotykam. Tj. nie mówiłam: chętnie się z tobą będę spotykać, ale to luźna relacja, nie jestem w momencie, w którym mogę wejść w bardziej trwałą relację niż randkowanie. Kiedy byłam już starsza i spotykałam się z kimś kto budził moje duże emocje, mówiłam dość szybko i dość otwarcie, że chcę mieć w przyszłości rodzinę, tj. męża i dzieci. . Wciąż pamiętam faceta, który usłyszawszy to z ust wówczas 24-latki, zakrztusił się dość niebezpiecznie. Co ciekawe wciąż mamy kontakt, bardzo dobry zresztą. Wciąż się lubimy, choć poszliśmy zupełnie innymi drogami. Ja od lat jestem w związku, on od lat regularnie zmienia kobiety z coraz młodszych roczników i nie narzeka na braki. Kiedyś zebrało mu się na sentymenty i stwierdził, że to moje wyznanie było aktem wielkiej odwagi, bo kobiety zwykle czekają aż mężczyzna się kiedyś wreszcie określi, ja za to po prostu określiłam czego chcę. Powiedział, że nie ma problemu z kobiecymi oczekiwaniami, bo dopóki nie są wyartykułowane, to de facto nie musi ich rozważać i wszelkie sceny o brak wyłączności itp. uznaje za niezasadne.
    Ta cała historia była tylko po to, by uświadomić twojej koleżance, że szacunek do siebie i mówienie otwarcie o swoich potrzebach jest niezbędne od samego początku. Choćby po to, że jeśli dla kogoś to za dużo, to po prostu nie marnujecie czasu.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • iziula1 16.12.17, 17:47

    No cóż, po takiej deklaracji ze strony partnera uznałabym związek za zakończony.
    Ona oczekuje monogamicznego związku on woli mieć inne możliwości. Tego nie da się pogodzić.
    Zresztą po tego typu "gadce" pseudobełkotu uciekałabym gdzie pieprz rośnie. Szkoda czasu i nerwów. Ten facet to nic wartościowego.

    --
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • enith 16.12.17, 17:52
    Dla mnie sensownym momentem, po którym nie nawiązuję dalszych relacji romantyczno-seksualnych jest moment, w którym tą relację nawiązuję z obecnym partnerem. Czyli z chwilą, gdy idę po łóżka z tym konkretnym partnerem, nie idę już do łóżka z nikim innym. To jest chwila, od której zaczynam seksualną wyłączność i tego samego oczekuję od partnera. Oczywiście każdy człowiek ma indywidualnie ustalone granice, gdzie ta wyłączność się zaczyna i powinno się o tych granicach w relacji rozmawiać. Najlepiej zrobić to jeszcze przed skonsumowaniem znajomości, bo może się okazać jak tutaj, że jeden z partnerów monogamii wymaga, a drugi nie ma najmniejszego zamiaru zrezygnować z innych relacji seksualnych, a może wręcz NIGDY nie był zainteresowany relacją na wyłączność. Warto rozeznać, z kim mamy do czynienia i nie tracić cennego czasu na związek, który nie ma racji bytu.
  • sasanka4321 17.12.17, 17:21
    >Czyli z chwilą, gdy idę po łóżka z tym konkretnym partnerem, nie idę już do łóżka z nikim innym. To jest chwila, od której zaczynam seksualną wyłączność i tego samego oczekuję od partnera.

    Jest taka scena w filmie "4 wesela i pogrzeb" kiedy Hugh sie budzi bo pierwszej nocy spedzonej z Andie i patrzy na nia jak cos tam pakuje. I taka krotka rozmowa - on o cos tam pyta, ona mu odpowiada cos w stylu, ze "no teraz jestesmy juz razem i costam costam..." Hugh robi sie zielony. Andie mowi: "No przeciez spalismy ze soba" patrzac na niego wielkimi oczami. Hugh zaczyna cos jakac. Po czym zauwaza, ze dziewczyna sobie zarty robi i oboje wybuchaja smiechem.

    Coz, tak tez bywa ;)
  • enith 17.12.17, 17:45
    Uwielbiam ten film i tę scenę. Mina Hugh - bezcenna! No, ale tu państwo znali się może z pięć godzin, zanim skonsumowali znajomość. One night standy trudno kwalifikować jako poważne, zakładające monogamię związki. Ja piszę o byciu w dłuższej bliskiej relacji, czyli spotykam się z kimś parę miesięcy, w końcu idziemy do łóżka i od tego momentu (choć pewnie i wcześniej) zakładam wyłączność łóżkową tak ze swojej, jak i z partnera strony. Ale też nie czekam do momentu konsumpcji, żeby wywiedzieć się, jaka jest partnera opinia na temat monogamii w związku ze mną czy nawet ogólnie, bo może okazać się, że kompletnie się w tej kwestii z partnerem rozmijam, a tu nie ma raczej płaszczyzny dla kompromisu.
    Mam wielką nadzieję, że po tym pseudopsychologicznym wykładzie na temat jej roszczeniowej postawy życiowej, pani spuściła pana ze schodów.
  • klaramara33 16.12.17, 22:26
    Psycholog niezły manipulator.
  • tully.makker 18.12.17, 15:54
    Panu kopa.

    dziekuje za uwage.

    --
    W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
    Wiedzmowo
  • heniek.8 18.12.17, 17:51
    > Panu kopa.

    koleżanka ma to zrobić?
    chyba cię ponosi
  • iza.753 19.12.17, 16:35
    Pan manipulant, do odstrzału. To że mają inne systemy wartości to nic złego. To że pan robi jej wykład jak bardzo zły jest jej system (i co ma zrobić żeby go zmienić =dopasować do jego systemu) to już oznacza że pan się do związku nie nadaje, nawet luźnego.
  • zuzi.1 08.01.18, 19:15
    Dokladnie, pan manipulant jakich malo, do tego dla niektórych moze byc wyjątkowo przekonujący, wykonując zawód psychologa. Koleżanka powinna zdać sobie jednak sprawę ze również wśród psychologów znajdują sie czarne owce, manipulanci, i nie wierzyć panu ślepo w to co jej mówi. Bo to co mówi to jawne " nakręcanie makaronu na uszy" i czysta manipulacja. Wśród psychologów zdarzają sie również jeszcze gorsze przypadki typu pedofile. Wiec to ze ktos ten zawód wykonuje, nie oznacza ze jest człowiekiem godnym zaufania i nie należy mu bezmyślnie ufać, ze szkoda dla siebie.
  • milamala 23.12.17, 17:33
    Dla kolezanki powinien byc to jasny sygnal, ze oczekiwania obu stron sie rozmijaja. Kolezanka ma jak najbardziej normalne, naturalne oczekiwania i jej postawa jest jak najbardziej normalna. Pana postawa jest postawa nastolatka, no ale coz kazdy ma do tego prawo. Niech pani na pana czasu nie traci. Nie warto.
  • hanusinamama 03.01.18, 22:28
    Ja bym Pana kopneła w 4 litery. Pan jest psychologiem i wiedział jak ją uderzyć aby zabolało. Proste. Dla mnie dosc jasne ze jak sie spotykamy, jestesmy parą...to jestesmy na wyłączność. Dla mnie układ "otwarty" wymaga od początku ustalenia tego...
  • mmkaa1 08.01.18, 19:05
    A to brzmi jak slowa mojego starego znajomego mizogina, ten sam wiek i tez psycholog. Grasuje juz ponad 10 lat. po prostu sa tacy, trzeba sie nauczyc ich rozpoznawac. Wiem, ze ostatnio byl z laska w podobnym wieku, ktorej juz 2 razy nie udalo sie wyjsc za maz. Domyslam sie ze niezle ja psychicznie pocharatal. Ona musi odpuscic sobie facetow i zajac soba.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.