Dodaj do ulubionych

matka oskarża

30.12.17, 21:21
Zawiodłam się bardzo na mojej mamie, bardzo… Mój mąż jest alkoholikiem od wielu miesięcy w ciągu. Ja uczęszczam na terapię dla współuzależnionych. Dzięki terapii jakoś funkcjonuję. O mojej sytuacji poinformowałam bliskie mi koleżanki. Rozmawiałam też z moją mamą. To było bardzo trudne, ale opowiedziałam rzeczowo, co się dzieje w moim życiu. Chciałam, aby rodzina wiedziała i przede wszystkim nie kryła mojego męża i nie udawała, że nie wie o problemie. Matka się nie pytała o nic, ja robiłam swoje. W święta mąż ostro pił, a ja zajmowałam się sobą i dziećmi. On mnie nie interesował. Po świętach dostałam wykład w tonie ostrym co ja wyrabiam, co powinnam robić. Wg niej powinnam z nim rozmawiać, przekonywać, być czuła, zabrać wszystkie pieniądze i znaleźć jakieś zajęcia, aby nie pił tyle. Odpowiedziałam krótko, że on jest chory na chorobę alkoholową, że jedyną szansą dla niego i dla naszego małżeństwa jest całkowita abstynencja i terapia odwykowa. Ojciec mój, również alkoholik, zaczął się trząść, że to nic nie daję, że to bez sensu, że ja się mam bardziej postarać. Do niej nic nie dociera. Na koniec powiedziałam tylko, że jako matka powinna udzielić mi wsparcia, a ona tylko oskarża. Jest jeszcze obrażona, że opowiadam obcym ludziom o swoim życiu. Spotkanie mam w poradni za w dwa tygodnie. Jak reagować? Ona nie słucha, wszystko wie lepiej. Szczerze mówiąc nigdy z nią nie miałam dobrych relacji. Nigdy nie powiedziałam jej o tym , że byłam wykorzystywana seksualnie, zresztą chyba wiedział, ale odwracała głowę. Mieszkamy w jednej miejscowości, wnuki ją lubią.
Edytor zaawansowany
  • mapt 30.12.17, 21:45
    Olej ją. Dla własnego i dzieci dobra. Kontynuuj terapię dobrze ci robi i wdrażaj zmiany- pomimo(!) postawy wyjściowej rodziny.
  • mapt 30.12.17, 21:47
    I jeszcze : napisałaś
    >Zawiodłam się bardzo na mojej mamie, bardzo…

    W sumie nie zawiodłaś się. Tylko otworzyłaś wreszcie oczy na fakty. Nie szukaj wsparcia emocjonalnego tam, gdzie nigdy go nie dostawałaś. Pilnuj terapii.
  • 71tosia 30.12.17, 22:15
    a musisz reagowac? Powiedzialas jej co sie dzieje, czego oczekujesz od niej i jak masz zamiar postepowac z mezem- zrobilas praktycznie wszystko co moglas w tej sytuacji. Pewnie na razie mama jest w szoku, nie rob nic, daj jej troche czasu by mogla ochlonac.
  • heniek.8 30.12.17, 22:57
    myślisz że matka powinna udzielać wsparcia kosztem schematów które budowała przez całe życie?
    raczej trzymaj się tego czego się dowiesz na terapii a nie od matki i ojca, bo sama wiesz …
    nawet pewnie by się przydało częściej się spotykać na terapi niż z matką

    licz się z tym że z małżeństwa nic nie będzie, tak bywa w życiu - czasem nie opłaca się ratować małżeństwa za wszelką cenę
  • blue_meerkat 30.12.17, 23:28
    Mysle ze clou jest w fakcie ze ojciec totez alkoholik. Aktywny? Mama jak widac sama mocno wspoluzalezniona, kryje go, nic dziwnego ze cie nie bedzie wspierac bo sama wypiera chorobe swojego meza.patrz tekst o rozmowie z obcymi ludzmi.... Szacun ze jestes na terapii i widzisz rzeczy juz inaczej niz ona, to twoja najcenniejsza w tym momencie umiejetnosc, kontunuuj terapie, trzymam kciuki.
  • aqua48 31.12.17, 09:44
    Ojciec alkoholik, matka współuzależniona, w tle molestowanie seksualne i oczekujesz od nich wsparcia? Prowadzisz tam dzieci? Dziewczyno opamiętaj się! Wsparcie dostaniesz od swojej grupy terapeutycznej. Im się zwierzaj z tego co masz w domu rodzinnym, i koleżankom tak jak dotąd robiłaś, a od domu się odetnij na jakiś czas przynajmniej, żeby nie zachwiali Twoimi decyzjami i nie zamietli Twojego problemu pod dywan..
  • zuzi.1 31.12.17, 12:41
    Dokladnie. Mężowi dalabym pól roku na ogarniecie sie apotem rozwód. Szkoda zycia swojego i dzieci.
  • voxave 31.12.17, 09:45
    Olej mamę, ona jest też uzależnion, powinna być dawno na swojej terapii.Z alkoholikiem nie wygrasz uciekaj jak tylko masz możliwość,zniszczy Ci życie.
  • maribel2 31.12.17, 13:50
    Dzięki za słowa wsparcia. Matka jest współuzależnieniona od wielu lat. Ojciec jest też alkoholikiem, ale ze względu na zdrowie pije mniej. Uzalezniony jest także brat. Ja naruszylam rodzinne tabu. Terapia jest dla mnie wsparciem. Mnie zależy tylko na jednym, aby byli świadomi i nie kryli mojego męża. Jeszcze zależy mi na małżeństwie, choć jestem otwarta na różne rozwiązania. Najbardziej bolesny był ton wypowiedzi, traktujący mnie z góry, pseudomentorski. Ja już dawno się od nich odcięłam mentalnie, ale i tak potrafią ranić.
  • aqua48 31.12.17, 14:11
    maribel2 napisał(a):

    >Mnie zależy tylko na jednym, aby byli świadomi i nie kryli mojego męża.

    No to musisz zmienić swoje priorytety. Oczekujesz od uzależnionych i współuzależnionych, że bez własnej terapii uświadomią sobie swoje uzależnienie i nie będą kryli jeszcze jednego alkoholika? Opamiętaj się i szukaj wsparcia gdzie indziej.
  • ola_dom 31.12.17, 14:11
    maribel2 napisał(a):

    > Mnie zależy tylko na jednym, aby byli świadomi i nie kryli mojego męża.

    Zrobią, co chcą. Czy raczej - co są w stanie, bo najprawdopodobniej tak silnie wypierają, że żadną miarą nie są w stanie zmierzyć się z problemem.
    To zrozumiałe, że byłoby Ci o niebo lżej, gdyby do nich "dotarło". Ale to nie jest konieczne ani niezbędne do tego, żebyś mogła poradzić sobie ze swoim małżeństwem i z alkoholizmem męża.
    Nie trać energii na żal, że tego nie rozumieją i nie akceptują.

    Powodzenia i wszystkiego najlepszego, trzymam za Ciebie i za Was kciuki.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • alpepe 31.12.17, 14:12
    Znasz "zły to ptak, co własne gniazdo kala", oni też. Dla niech jesteś lustrem i nie podoba im się, co w nim widzą, widzą pijacką rodzinę. Stąd te próby przywrócenia status quo sprzed terapii.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • maribel2 31.12.17, 14:32
    Alepe masz rację. Jestem taką zakala rodziny, co śmie nazwać rxeczy po imieniu. Matka wiele lat budowała te swoja dziwną konstrukcję i mimo oczywistych faktów nadal w nią wierzy. Ona na terapię nie pójdzie, bo nie wierzy jak to kiedyś określiła. Ojciec na wieść, że mój mąż musi utrzymać abstynencje i przejść terapię, aby byc ze mna to zaczął się trzasc.
  • wagonetka 31.12.17, 14:43
    maribel2 napisał(a):

    > Jestem taką zakala rodziny

    do czego właściwie potrzebna ci taka rodzina?

  • barbra25 02.01.18, 21:25
    A po co miałaby wierzyć w terapię. Przecież jej jest dobrze od lat w tym patologicznym układzie. Teraz oni wchodzą wszyscy w rolę prześladowcy bo zaburzałaś ich chory "ład" i od nich na pewno nie usłyszysz "dobrze robisz wychodząc ze współuzależnienia mądra córko a my w tym dalej tkwimy bo jesteśmy słabi". Podziwiam odwagę tych którzy potrafią z tego wyjść. Podobno Kotański byŁ zdania, że z uzależnień wychodzą tylko najlepsi.
  • maribel2 02.01.18, 21:54
    Rozpoczynając terapie byłam świadoma, że moja decyzja nie będzie się im podobała, ale nie sądziłam, że będą wrogo do mnie nastawieni, że będę dosłownie oskarżana. Decyzja o terapii byla moją decyzją, z nikim jej nie konsultowałam, nie rozmawiałam. Myślę, że szczególnie moja matka, boi się, że powiem coś za dużo, że złamię tajemnicę, naruszę tabu. Broni swoich racji jak lwica. To jej sprawa. Ale ja chcę żyć, chcę przerwać zaklęty krąg uzależnienia i przekazów transgeneracyjnych. Alle wbrew wszystkiemu ich postawa jest dla mnie motywująca i dodaje mi odwagi.
  • mapt 02.01.18, 22:16
    Pogódź się z tym, że mogą ci nigdy nie wybaczyć że nie chcesz kontynuować ich modelu życia, ich wściekłośc i obraza będzie wielka. Czyli realnie przygotuj się na świadome porzucenie tej części rodziny. Dla własnego dobra i kolejnych pokoleń.
  • maribel2 02.01.18, 22:55
    Mentalnie porzuciłam moją rodzinę już dawno. Dla swojego dobra. Tylko oni nie chcą zostawić mnie w spokoju.
  • mapt 02.01.18, 23:21
    Odbieraj co trzeci telefon, albo wcale itd :)
    Boli cię że matka wygaduje takie rzeczy - nie odcięłaś się jeszcze.
  • blue_meerkat 31.12.17, 15:21
    Przykro mi to pisac, ale ani mezowi ani rodzicom nie jestes w stanie pomoc. Nie ma sensu walczyc o swoje malzenstwo jesli maz idzie w kilkumiesieczny ciag i sie nie leczy. Twoja rodzina bedzie go wspierac w piciu. Usamodzielnij sie finansowo i odejdz.
  • sonia_siemionowna 03.01.18, 01:12
    Na pewno wsparcie rodziny byloby budujace, ale chyba trzeba sie pogodzic z tym, ze go nie otrzymasz. Dla Twojej rodziny terapia to fanaberie i w dodatku niebezpieczne, bo burza fasade, ktora tyle lat pracowicie budowali. Matka nie wsparla Cie kiedy bylas wykorzystwana, teraz tez tego nie zrobi. Pora przezyc zalobe po dobrycj rodzicach, ktorych nigdy nie mialas i szukac wsparcia tam, gdzie je dostaniesz. Powodzenia, widac po Twoim wpisie, ze idzie Ci swietnie.
  • amb25 03.01.18, 09:57
    Nie zmienisz rodzicow ani ich postrzegania swiata. Ja wiem, ze to sie latwo pisze, ale mezowi daj ultimatum - albo natychmiastowe leczenie i abstynecncja albo natychmiastowy rzowod. Teraz on nie ma zadnego powodu sie starac - pije ile chce bez konsekwencji. Po co dzieciom fundowac taki wzorzec mezczyzny i ojca?
  • maribel2 03.01.18, 11:29
    Rozwód jest dla mnie ostatecznościa. Do rozwodu trzeba się przygotować i mentalnie i finansowo. Muszę także zadbać o dzieci. Chociaż zdaję sobie sprawę że wszystko zmierza w tym kierunku. Otoczenie wysyła sygnał mężowi, że to ja histeryzuje a nie on ma mega problem.
  • amb25 04.01.18, 08:04
    Do rozwodu trzeba się przygotować i mentalnie i finansowo. Muszę także zadbać o dzieci. - to prawda i nieprawda. Ale w kazdym razie to sa dobre wymowki, zeby decyzje odwlekac, bo to trudna decyzja. Jesli otoczenie wysyla mezowi takie sygnaly, to co go przekona do leczenie i rezygnacji z alkoholu? Moze terapia na ktora chodzisz otworzy ci oczy.

  • iziula1 03.01.18, 19:39

    Jedyną reakcją może być chwilowe ucięcie kontaktu z rodzicami.
    Podjęłaś słuszną decyzję o terapii, z postu widać że podążasz zgodnie z radami z terapii. to bardzo dobrze. Ratujesz siebie i dzieci.
    Opinia matki i ojca na temat twego postępowania jest błędna. Wiesz o tym.
    Na chwilę obecną ogranicz kontakty do minimum. Możesz poinformować (co już zrobiłaś ) czego oczekujesz od nich a czego tolerować nie będziesz - czyli oskarżeń. Rodzice albo to zaakceptują albo ty ograniczysz z nimi kontakt dla własnego dobra.

    Trzymam kciuki. Dasz radę.
    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • maribel2 03.01.18, 21:37
    Moja reakcja była dość emocjonalna, po prostu wyszłam i powiedziałam, że nie będę tolerować oskarżeń. Nie chcę, aby ktokolwiek go krył, bo w ten sposób nie pomaga ani jemu ani mnie i dzieciom. Sytuacja ostatnio się zaostrza, ciąg jest coraz bardziej intensywny, dochodzą problemy ze zdrowiem - gorączka, bóle, zaburzenia snu, kłopoty z przewodem pokarmowym, dezorienatacja. Zdaję sobie sprawę, że on będzie prawdopodobnie potrzebował pomocy medycznej. Chciałabym bezpiecznie ewakuować dzieci, bo nie chcę, aby były świadkami trudnych dla nich wydarzeń. Zresztą poinformowałam także, że składam wniosek do komisji i jeśli zajdzie potrzeba wniosek o zabezpieczenie alimentacyjne. Dostało mi się za nie pilnowanie męża, za brak okazywania uczuć, za chłód emocjonalny, za opuszczenie... Ja po prostu ich tylko informuję, nie chcę, aby dowiadywali się od obcych ludzi. Ja bez ich wsparcia poradzę sobie, bo życie mnie tego już nauczyło. Nie ukrywam, że ton ich wypowiedzi bardzo mnie zranił.
  • fusun1804 04.01.18, 01:24
    Następnym razem nie informuj, niech sie dowiedzą od obcych. I juz NIGDY nie tłumacz sie. Gdyby jednak orzy jakims spotkaniu Cie zaatakowali to wywal wprost : nie chce zeby moje dzieci miały tak gowniane dzieciństwo jak moje. W przeciwieństwie do was, ja o dobro moich dzieci dbam.

    Czy ja dobrze rozumiem ze alkoholizm Twojego męza to Twoja wina? Nie mówili „ a co powiedzą ludzie?”

    Koniecznie skontaktuj sie z adwokatem.

  • maribel2 04.01.18, 10:43
    Dokładnie tak. Ich argumenty są od czapy. Moja matka zyje w przekonaniu, że zona ma wplyw na męża, ze jej życiowym zadaniem jest planowanie, ogranizowanie życia, kontrola pernamentna. I że ja znim nie rozmawiam. No ile mozna? Aha, i tylko ja mogę go z tego wyciągnąć. Wg ich jak on pije mniej i jest ,, prawie,, trzezwy to ja się czepiam. Wg ich jak będzie pil mniej to będzie dobrze.
  • ola_dom 04.01.18, 11:06
    maribel2 napisał(a):

    > Moja matka zyje w przekonaniu, że zona ma wplyw na męża,
    > ze jej życiowym zadaniem jest planowanie, ogranizowanie życia, kontrola pernamentna.
    > Wg ich jak on pije mniej i jest ,, prawie,, trzezwy to ja się czepiam.
    > Wg ich jak będzie pil mniej to będzie dobrze.

    Bo dokładnie TAK WYGLĄDA ICH ŻYCIE, ugruntowany przez lata, z mozołem i trudem, schemat.
    A Ty oczekujesz, że teraz w jednej chwili się tego zaprą i tym samym przyznają, że przez te wszystkie lata żyli w błędzie i samooszukując się?

    Nie oczekuj od nich zrozumienia. Ani nawet biernej akceptacji. Za dużo zainwestowali w obecne status quo, żeby się teraz tego zapierać.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • maribel2 04.01.18, 12:31
    Ja naprawdę nie oczekuję, że oni zmienią swój sposób myślenia. Ich zachowanie jest po prostu agresywne. We mnie jest podwójny żal ,za przeszłość i teraźniejszość. Ich reakcja rozdrapuje stare rany. Odzywają stare emocje- bol, żal, gniew. Jestem po prostu sama, na dodatek z wrogim nastawieniem bliskich.
  • ola_dom 04.01.18, 12:41
    maribel2 napisał(a):

    > Ja naprawdę nie oczekuję, że oni zmienią swój sposób myślenia. Ich zachowanie
    > jest po prostu agresywne.

    Wiesz, skąd się bierze agresja? Ze strachu i słabości.

    > Jestem po prostu sama, na dodatek z wrogim nastawieniem bliskich.

    To jasne, że jesteś w bardzo trudnej sytuacji, ale tym bardziej nie trać energii na oczekiwanie, że rodzice będą zachowywać się choćby o milimetr inaczej.
    Chodzisz na terapię - to póki co najlepsze miejsce, żeby szukać oparcia i zrozumienia. To terapia indywidualna, czy grupowa? Wydaje mi się, że grupowa w takich sytuacjach dużo daje - a na pewno zrozumienie.
    Może jakaś pomoc, porada prawna? Jak zabezpieczyć dzieci, jak rozwiązać sprawę wyprowadzki męża, etc.? Nawet jeśli nie miałoby się to przydać (czego gorąco życzę), to sama świadomość, że w razie czego wiesz, co robić i gdzie pójść, może być cenna.

    A z rodzicami póki co najlepiej rozluźnij kontakty, bo niczego dobrego Ci teraz nie dają, tylko złość i frustrację. A Ty już i tak masz czym się martwić, nie musisz tracić sił na bezowocne relacje. Nie teraz.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • hanusinamama 03.01.18, 21:59
    Matka cienie wspiera bo musiałaby przynac ze sama ma taki sam albo gorszy problem. Poza tym jako mysląca odpowiedzialna osoba musiałaby przynać, ze mozliwe ze to przez pijącego ojca i chowająca w piasek głowe mame wyszłąc za alkoholika. Ona sama zakline swoja rzeczywistośc, jezeli uznałaby ze dobrze robisz tzn ze ona spaprała swoje zycie.
  • lucusia3 04.01.18, 09:40
    Ona jest współuzależniona. Teraz musisz mieć duzo siły, żeby się wyrwać z nie od jednego męża alkoholika, ale z grupy 3 uzależnionych osób. Trzymam za Ciebie kciuki. Będzie cięzko, ale wierzę, że dasz radę.

    --
    pogotowiedomowe.com.pl/
  • triss_merigold6 04.01.18, 09:50
    OJP co to było?!
  • mapt 04.01.18, 12:52
    był spam, ale już wykasowany:D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.