Dodaj do ulubionych

Toksyczna miłość babci do wnuka

02.01.18, 11:25
Zakładam wątek by dowidzieć się co sądzicie o mojej sytuacji rodzinnej.

Może zacznę od tego , że wiosną 2016 urodziłam pierwszego wnuka w rodzinie mojej jak i męża. Na początku mieszkaliśmy z teściami gdyż nasz dom był jeszcze w budowie.
Pierwsze chwile gdy wyszłam ze szpitala to był koszmar. Teściowa już w szpitalu odwiedzała nas i brałą mojego synka, rozbierala go, oglądała. Jakie było moje przerażenie gdy po powrocie do domu ( dziecko miało 2 tyg, bo urodził się jako wcześniak ) teściowa bralą syna na ręce, nosiła i całowala po całej buzi. Widząc to od razu zakazałam jej całowania po twarzi rączkach. Koszmar ! Miesiące mijaly. Teścowie wtrącali się bardziej lub mniej. Matka mojego męża oczywiście każdego dnia nosiła mojego synka, i dalej całowala. Od 4 miesięcy mieszkamy w swoim domu, osobno. Niestety 300 metrów od teściów. Babcia mojego syna codziennie rano wydzwania i dopytuje kiedy jej go przyprowadzę. Siedzi w domu i nie pracuje. Dla mnie to koszmar. Jest natrętna, gdy spotka nas w sklepie wyrywa mi dziecko i chodzi z nim. Cmoka i słodzi, ciągle powtarza, że mam jej go przynosić na 4 godziny. Karmi go, przebiera, usypia. No druga matka ! Nie mogę wyjść na spacer, bo widzi nas przez okno, wybiega i wyrywa mi wozek. Ostatnio muszę kłamać, albo siedzieć w domu. Ktoś się zapyta czemu ja nic z tym nie zrobię. Staram się. Nie chcę urazić kobiety, bo dużo nam pomogła w zyciu, a ona i jej mąż są ludźmi bardzo prostymi. Każda uwaga na ich temat to awantura i płacz. Tak, płaczą... Bardzo żałuję, że zdecydowaliśmy się zamieszkac tak blisko. Moim zdaniem w sąsiedniej wiosce byłoby zdrowiej, a tak teściowa ma wnuka na miejscu i daje upust swoim "chorym" emocjom. Co sądzicie o mojej sytuacji ? Aaa. Jestem na urlopie wychowaczym. Nie planuję iść do pracy, bo boję się zotawic syna z ta kobietą na dłużej.
Edytor zaawansowany
  • gonzo_101 02.01.18, 11:57
    Dziwna sytuacja, rozumiem, że wcześniak więc istnieje ryzyko infekcji przy takim obcałowywaniu? Jeśli tak to nie zwracaj uwagi na płacz i lament teściów. To ty jesteś matką i to ty odpowiadasz za zdrowie swojego synka. Nie bardzo też rozumiem co to znaczy, że teściowa "wyrywa" ci dziecko? Szarpie się z tobą i siłą wyrywa chłopca? Jak na tą sytuacje reaguje twój mąż?
  • eliza2016 02.01.18, 12:08
    Teściowa na widok wnuka dostaje głupawki i zaczyna słodko cmokać, łapie za rączkę, i już wnuczek jest jej. Najgorszy jednak z tego wszystkiego jest dla mnie zapach mojego dziecka. Na całym ciele, szczególnie okolice główki i uszu ma smrod śliny. Nie da się tego umyć, nic nie pomaga. Ta kobieta pluje mu do uszek, cmoka, ślini :( Mąż wie jaka jest jego mama, ale tez boi się zwracać uwagę, bo jak już wspoinalam Ci ludzie reagują bardzo histerycznie.
  • gonzo_101 02.01.18, 12:46
    Rozumiem "szaleństwo" dziadków na punkcie pierworodnego wnuczka, ale twoja teściowa przegina. Nigdy nie pozwoliłbym na lizanie swojego dziecka! To nie jest cukierek czy zabawka-przytulana, tylko żywa i czująca istota. Domagaj się cywilizowanego zachowania, niech sobie płaczą. To dorośli ludzie i jak nie potrafią pohamować swoich odruchów śliniąco-liżących ogranicz kontakty z wnukiem. Najważniejsze jest dobro twojego dziecka i jeśli jako matka uważasz, że takie zachowanie jest nieakceptowalne - interweniuj! Twoje dziecko jest w pełni zależne i zupełnie bezbronne, więc śmiało stawiaj im granice, mów głośno i wyraźnie co ci nie odpowiada w ich zachowaniu i wyciągaj stosowne konsekwencje, jeśli dalej będą się tak zachowywać.
  • 71tosia 02.01.18, 19:24
    hormony ci szaleją po porodzie (poczytaj cos na ten temat) stad masz znaczna nadwrazliwosc na zapachy i na wszystko co dotyczy dziecka. Niech maz sprobuje to wytlumaczyc swojej mamie, by dala ci trochę spokoj, ale ty tez spróbuj przemyslec co się z toba dzieje, za kilka miesięcy gdy mlode będzie mniej spac a ty będziesz padac na nos z niewyspania, pomoc babci bardzo się przyda.
  • eliza2016 02.01.18, 20:03
    Dziecko ma prawie 2 lata. Naucz się czytac ZE ZROZUMIENIEM
  • basiastel 03.01.18, 18:33
    A Ty traktuj sprawę Z ROZSĄDKIEM. W smród śliny, którego nawet myciem nie da się usunąć nie wierzę.
  • ola_dom 04.01.18, 11:00
    basiastel napisała:

    > W smród śliny, którego nawet myciem nie da się usunąć nie wierzę.

    A ja wierzę.
    Jestem wrażliwa na zapachy, może nadwrażliwa. I doskonale jestem w stanie wyobrazić sobie dziecko śmierdzące japą babuni.
    I nawet nie chodzi o to, czy się to da umyć czy nie - będziesz szorować buzię dziecka na ostro, detergentem, żeby wywabić zapach? Czy to przyjemnie, kiedy dziecko śmierdzi obcym człowiekiem?
    A wystarczy, że babcia ma jakieś dolegliwości z układu pokarmowego (kto nie ma...) albo niezbyt zdrową dietę (kto nie ma?) i ślina ma prawo "pachnieć" mocniej niż powinna.

    A nawet jeśli to faktycznie tylko węchowe omamy autorki - to po prostu obrzydliwe, żeby tak obśliniać dziecko, kogokolwiek zresztą. Błeee... :(

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • basiastel 04.01.18, 12:18
    A Ty wierzysz w to obślinianie, w plucie do uszu, w czarną od brudu butelkę? Autorka ewidentnie ma skłonność do przesady.
  • ola_dom 04.01.18, 12:26
    basiastel napisała:

    > A Ty wierzysz w to obślinianie, w plucie do uszu, w czarną od brudu butelkę?

    Owszem, wierzę.
    "Czarna od brudu" to przenośnia, nie musi konkretnie chodzić o kolor czarny, kiedy tak się mówi. Wystarczy, że będzie oblepiona i ufafluniona - i już można użyć takiego określenia.

    Zaślinione, obcmokane uszy - przy obśliniającej babci - jak najbardziej.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • basiastel 04.01.18, 12:53
    To ona tak strzyka śliną przy całowaniu? No, jakoś sobie nie wyobrażam.
  • ola_dom 04.01.18, 12:55
    basiastel napisała:

    > To ona tak strzyka śliną przy całowaniu? No, jakoś sobie nie wyobrażam.

    Nie spotkałaś nigdy nikogo, kto się "całuje na mokro"?
    Szczęściara...

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • basiastel 04.01.18, 14:07
    Nie spotkałam.
  • alpepe 02.01.18, 12:09
    Co jest takiego złego, że boisz się zostawić syna z teściową na dłużej?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • eliza2016 02.01.18, 12:45
    Tu akurat chodzi mi o charakter teściowej. Jest bardzo roztargniona. Robi kilka rzeczy na raz. Garnki, gorące rzeczy, wszystko jest na wierzchu. Kolejna sprawa jest to, że nie dba o higienę. Daje mojemu synkowi pić z butelki, która jest czarna z brudu.
  • aqua48 02.01.18, 14:43
    eliza2016 napisał(a):

    > Daje mojemu synkowi pić z butelki, która jest
    > czarna z brudu.

    A tę butelkę wykopuje z piwnicy spod zwałów starych zapleśniałych słoików, czy jak?
    Wydaje mi się, że mocno przesadzasz.
    Ogranicz codzienne kontakty z teściową, powiedz jej, że wiesz że bardzo kocha wnuka, ale że nie będziesz do niej z nim przychodzić na cztery godziny dziennie bo masz swoje życie. Nie oddawaj wózka, jeśli wyjdziesz na spacer, ale umów się z nią, zapakuj dziecko i daj babci w jakiś konkretny dzień raz-dwa w tygodniu pospacerować z wózkiem, a sama przeznacz ten czas na odpoczynek. Nie ograniczaj kontaktów do zera, bo nie ma powodu, ale nadaj im takie ramy jakie Tobie odpowiadają. Powiedz, że prosisz by nie całowała dziecka, bo lekarz stanowczo tego zabronił. Może je za to pogłaskać, poprzytulać, ponosić na rękach. Od tego są babcie. Nie od patrzenia przez okno.
  • eliza2016 02.01.18, 16:30
    Nie. Ale wystarczy, że my pije z niej 5 razy dziennie a ona jej nie myje. Ostatnio zobaczyłam i sam brud... Za rady dziękuję :) Niestety lub dwa w tygodniu odpada, babcia musi widziec razy w ciągu dnia, bo inaczej "Jest chora". To jej słowa.
  • aguar 02.01.18, 16:37
    Szkoda, że piersią nie karmisz, wtedy by nie przeszły takie numery. A i oddanie dziecka babci na dłużej nie wchodziłoby w grę.
  • aqua48 02.01.18, 17:49
    eliza2016 napisał(a):

    > wystarczy, że my pije z niej 5 razy dziennie a ona jej nie myje.

    Karmicie dziecko z butelki z której Wy pijecie 5 razy dziennie? I dlaczego w ogóle babcia karmi dziecko butelką? Jeśli chce karmić, to możesz przecież dawać jej do rąk czystą butelkę z pokarmem dla dziecka przygotowanym przez Ciebie. A brudną po prostu zabierać spokojnie mówiąc, że PRZED każdym karmieniem butelkę dla dziecka się najpierw szoruje. Nic z tego nie rozumiem.

    > babcia musi widziec razy w ciągu dnia, bo inaczej "Jest chora". To jej słowa.

    No to będzie chora. Wy musicie mieć spokój. Wizyt nie musicie przyjmować codziennie bo macie inne plany. Babcia się pomału przyzwyczai. Ważne żeby zamiast fochów wypracować wspólnie z babcią kompromis, bo ona ma PRAWO do widzenia wnuka i zabawy z nim. A Wy macie PRAWO do spokoju we własnym domu. Może wystarczy usiąść razem i powiedzieć teściowej grzecznie i spokojnie co Cię męczy i co Ci przeszkadza dając jej równocześnie pole do spędzania czasu z wnukiem.

    Moim zdaniem musisz nauczyć się stawiać granice w sposób spokojny ale stanowczy. Nie przejmować się szantażami typu że teściowa będzie chora jak wnuka nie zobaczy. Nie pozwalać go karmić dopóki uważasz że źle to robi, nauczyć ją jak powinna zachować przy dziecku higienę. Ale dawać jej też dziecko np. na spacery, bo i dla niego kontakt z babcią jest bardzo ważny. A i dla Was lepiej mieć obok zadowoloną babcię niż sfrustrowaną i nieszczęśliwą kobietę z pretensjami.
  • zetkaad 02.01.18, 14:11
    Taką sytuację powinien zaraz na początku przerwać Twój mąż. Teraz będzie trudniej.
  • jematkajakichmalo 02.01.18, 23:04
    Ale wiesz, jej tesciowie sa przeciez bardzo prosci... to jaki ma byc syn? Raczej taki sam, albo jeszcze prostszy jesli ni reaguje na histeryczna malzonke.

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • 71tosia 02.01.18, 19:09
    Ty masz problem i to duzy ze sobą a nie z tesciowa. Nie ma nic zlego w tym ze babcia kocha dziecko, chce go nosic, czasami przewinie i pocaluje nawet jak wczesniak? Twoja reakcja jest jednak czesta dla młodych matek (poczytaj o tym trochę), u niektórych tak dzialaja hormony, w innych kobietach widza zagrozenie i kogos kto chce 'ukrasc' dziecko i jego milosc. Wyluzuj. To ze dziecko będzie kochac babcie nie znaczy ze ciebie będzie kochac mniej, milosc to nie kubelek z woda ze jak odlejesz to tobie zabraknie. Wrecz przeciwnie im bardziej dziecko jest kochane i to przez cala rodzine tym szybciej nauczy się oddawać te uczucie, także tobie. Ciesz się ze masz wokoło ludzi, dla których twoje dziecko ukochanym wnukiem, daj im się nacieszyć dzieckiem, tobie z tego naprawde nie ubedzie.
  • eliza2016 02.01.18, 20:02
    Czy Ty przeczytalas wszystkie moje posty ? Piszę, że babcia nie cmoka wnuka tylko notorycznie całuje i pluje mu w uszy. Na ciele ciągle czuć smród śliny. Ja mam się na to godzić i z obrzydzeniem podchodzić do dziecka, bo tak może robić jego babcia ???
  • barbra25 02.01.18, 20:55
    Rozumiem Cię. Ja z kolei nie lubię zapachu perfum, którym przesiąka młodsza córka gdy zdarzy się, że teściowa ją wytuli. Staram się odciąć od mojej toksycznej teściowej na ile to możliwe i podobnie jak Ty jestem na urlopie wychowawczym już długo właśnie po to głównie aby nie doszło do sytuacji jaką przerabiałam ze starszą córką gdy wróciłam szybko na rynek pracy a teściowa była w swoim żywiole mogąc mnie wręczyć z opieki nad pierwszą swoją wnuczką. Takie osoby powinny zakładać rodziny zastępcze lub pracować w zawiedzie opiekunki jeśli mają tak silny instynkt opiekuńczy a nie zadreczać członków rodziny swoją nadgorliwoscią. Ktoś kto tego nie doświadczył raczej nie pojmie. Mnie też psychiatra pytała czy nie jestem nadmiernie przewrażliwiona na "pomoc"teściowej. Rób po swojemu a telefonów nie musisz odbierać, wystarczy wyciszyć dźwięk. Na płacz możesz od razu się ewakuować niech płacze do lustra i szantażem emocjonalnie tylko tych z którymi mieszka.Wy już tam nie mieszkacie i nie macie żadnych długów wdzięczności wobec teściowej.
  • eliza2016 02.01.18, 21:35
    Bardzo mądrze powiedziane. Nie pomyślałam o tym wcześniej. Co do nie odbierania telefonu to jaki to ma sens skoro teściowa ma do mnie 200 metrów, i jak nie odbieram to jest u mnie w dwie minuty. Już wolę odebrać i mieć spokoj. Ona chyba myśli, że robi mi przysluge zabierając wnuka, ale niestety tak nie jest. Ja sobie to wyobrażam w taki sposób, że będzie przychodziła do mnie na kawe i bawiła się wnukiem, ale nie. Ona ma swoje rządania.
  • 71tosia 02.01.18, 21:45
    madrze? bo to wlasnie chcesz uslyszec? Rozumiem ze post na forum jest po to by stwierdzic ze masz racje, tesciowa jest glupia?
  • zetkaad 02.01.18, 22:11
    Mam dobrą relację z teściową, a ona ma świetną relację z moimi dziećmi, bo mamy trochę dystansu. Młoda rodzinka powinna mieć swoją autonomię, tutaj młoda mama została osaczona i dlatego powinien wkroczyć jej mąż, ale najwyraźniej tchórzy.
  • eliza2016 02.01.18, 22:34
    Dokładnie o ten luz mi chodzi. Syn mieszkał tam przez pierwsze 1,5 roku. Ona mu matkowała. Na spacery zawsze, przebiera go, karmi. Wręcz wyrywa mi łyżkę. Bardzo często. A co do butli, to mały z niej tylko pije u teściowej. U nas pije z kubeczka
  • zetkaad 02.01.18, 22:41
    Dlatego pytam "gdzie Twój mąż", bo byłoby lepiej gdyby on zawalczył o wasze granice.
  • chocolate-cakes 02.01.18, 23:09
    Mam daleką rodzinę na wsi. Pamiętam jak jeździłam tam 30-35 lat temu i takie historie widziałam nie raz i nie dwa. Babcie wychowywały wnuki a synowie nie miały nic do gadania. Pewnie niewiele się zmieniło.
    Jeśli ludzie nie będą rozmawiać, to nic się nie zmieni. Trzeba jasno powiedzieć co się nie podoba
  • chocolate-cakes 02.01.18, 22:59
    Ale dlaczego mu matkowała skoro ty też tam byłaś? Przez półtora roku mieszkaliście razem, teraz osobno, ale tak blisko, że teściowa pewnie w ogóle nie czuje, że to odrębny dom. Dla teściowej nic się nie zmieniło.
  • aqua48 02.01.18, 22:06
    eliza2016 napisał(a):

    > Co do nie odbierania
    > telefonu to jaki to ma sens skoro teściowa ma do mnie 200 metrów, i jak nie od
    > bieram to jest u mnie w dwie minuty.

    A nie możesz normalnie otworzyć jej drzwi i powiedzieć że jesteś teraz zajęta i poprosić by przyszła po południu, lub następnego dnia?

    >Ja sobie to wyobrażam w taki sposób, że będzie przychodziła do mnie na kawe i bawiła
    > się wnukiem, ale nie.

    To dlaczego tego jej nie POWIESZ kobieto?
    Mieszkasz w swoim domu, ustalasz wizyty kiedy TOBIE odpowiadają, otwierasz drzwi temu komu chcesz. Telefony też odbierasz jeśli chcesz. Jeśli nie chcesz, nie masz takiego obowiązku
  • eliza2016 02.01.18, 22:32
    Nie powiem jej prosto z mostu, bo będzie płacz i lament. Staram się powoli to robić.
  • chocolate-cakes 02.01.18, 23:03
    Jeśli nie powiesz prosto z mostu to nie zrozumie. Poza tym wygrywała ci dziecko z wózka, w sklepie dochodziła z nim, karmiłam, przewijała itd przez ponad półtora roku. Ty to akceptowałaś. Co się teraz zmieniło? Znasz teściową jakiś czas. Myślałaś, że przeprowadzka 200 metrów dalej coś zmieni?
  • jematkajakichmalo 02.01.18, 23:52
    Jak powoli? Dziecko ma prawie 2 lata i nic sie poki co ni zmienilo... Poczekasz az bedzie mialo 18 i sie samo wyrwie z objec tej okropnej tesciowej? :D

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • aqua48 03.01.18, 10:01
    eliza2016 napisał(a):

    > Nie powiem jej prosto z mostu, bo będzie płacz i lament.

    Jeśli nie powiesz prosto z mostu, ale grzecznie, spokojnie i bez pretensji do teściowej że nie odpowiadają Ci dotychczasowe praktyki i postanowiłaś je zmienić to nie trafi.
    Nie pozwalaj na wyrywanie Ci łyżki z ręki, na karmienie dziecka butelką jeśli pije z kubeczka, kontroluj ubieranie go i spacery z babcią.
  • barbra25 03.01.18, 13:21
    eliza2016 napisał(a):

    > Bardzo mądrze powiedziane. Nie pomyślałam o tym wcześniej. Co do nie odbierania
    > telefonu to jaki to ma sens skoro teściowa ma do mnie 200 metrów, i jak nie od
    > bieram to jest u mnie w dwie minuty. Już wolę odebrać i mieć spokoj.
    Żaden to spokój skoro wiesz, że ma wstęp jak nie przez drzwi to przez okno zawsze jakąś furtkę sobie znajdzie... a propos furtki moja teściowa kiedyś założyła na furtkę kłódkę tak aby do naszego domu nie miała wstępu moja mama. To było w czasie naszej nieobecności gdy byliśmy na wczasach a moja mama przyjechała nakarmić nam zwierzaki. Gotowa bylabyś zatrzasnąć furtkę w taki sposób aby do drzwi Waszego domu nie miała nawet możliwości dotrzeć?

    Ona chyba
    > myśli, że robi mi przysluge zabierając wnuka, ale niestety tak nie jest. Ja so
    > bie to wyobrażam w taki sposób, że będzie przychodziła do mnie na kawe i bawiła
    > się wnukiem, ale nie. Ona ma swoje rządania.

    Czy ulegasz tym żądaniom?
  • leda16 12.01.18, 08:42
    barbra25 napisała:
    Wy już tam nie mieszkacie i nie macie żadnych długów wdzięczności
    > wobec teściowej.


    Chciałaś pewnie napisać - wy już nie jesteście od matki męża zależni, więc bezkarnie możecie ją ranić.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • barbra25 17.01.18, 17:51
    leda16 napisała:

    > barbra25 napisała:
    > Wy już tam nie mieszkacie i nie macie żadnych długów wdzięczności
    > > wobec teściowej.
    >
    >
    > Chciałaś pewnie napisać - wy już nie jesteście od matki męża zależni, więc bezk
    > arnie możecie ją ranić.
    >


    Czym ranić?
  • 71tosia 02.01.18, 22:06
    rzeczywiscie nie przeczytalam az tak uwaznie, a mialam wrazenie ze piszesz o niemowlaku ktorego 'nosi' sie do babci (chyba 2 latek juz sam chodzi na wlasnych nogach?), no i twoje emocje sa bardzo typowe dla matki niemowlaka. Jezeli po dwu latach masz ciagle syndrom matki noworodka to nie tesciowa lecz ty masz problem. W zachowaniu tesciowej nie ma nic toksycznego, twoje jest nieco dziwne. Twoj problem to to ze prostu tesciowej nie lubisz i drazni cie a nie ze ona jest 'toksyczna', bo na czym ta toksycznosc polega - ze kocha twoje dziecko? Pewnie cie nie przekonam ale nasze dziecko moze i ma prawo lubic kogos kogo my nie lubimy i ktos kogo nie lubimy moze lubic nasze dziecko. Wlasne negatywne emocje starajmy sietrzymac na wodzy a nie eskalowac.
  • eliza2016 02.01.18, 22:31
    Otóż wyjaśniam. Toksyczność polega na tym, że kobieta nie daje mi normalnie żyć. Albo przychodzi po dziecko, albo dzwoni, jak spotka nas na spacerze to zaraz zabiera mi syna. Według Cieie to jest ok, a dla mnie nie. Dziś byłam w sklepie, i niestety ona też tam się pojawiła. Zaraz za rączkę, i łazi z nim. Do mnie mówi, że mam wracać z pustym wózkiiem a ona weźmie go do auta i do siebie do domu. Takich przykładow jest mnóstwo. Dla mnie taka osoba jest toksyczna, bo wpływa na jakość mojego zycia. A i żeby nie było, ja ją lubię, ale jako osobę, nie znoszę jako babci mojego dziecka.
  • zuzi.1 02.01.18, 23:30
    To przestań w końcu zachowywać sie jak zbyt kulturalna dzidzia, a zacznij jak dorosla kobieta. Huknij na babcie gdy cie wkurzy, ustaw ostro granice i przestań się z nią ceregielic, bo juz ci na głowę weszla a za chwile zacznie po niej skakać. W takiej sytuacji masz byc skuteczna, zapomnij o kulturze. Poziom swojej kultury dostosuj do poziomu kultury swojej toksycznej teściowej, a wówczas uzyskasz skuteczność. Szantaże w postaci szlochów, histerii i udawanych zawalow zwyczajnie olej, to są jedynie teściowej sposoby persfazji na ciebie, takie przedstawienia teatralne, które maja wywolac skuteczność i efekt jaki tesciowa sobie umysli. Nabierając sie na to, dajesz sie" robic w przyslowiowe bambuko". Nie chce cie straszyć, ale jesli sie nie wkurzysz i nie zaczniesz stawiać na swoim to ta kobieta calkowicie zatruje ci życie.
  • zuzi.1 02.01.18, 23:35
    Masz byc od niej sprytniejsza, możesz posluzyc sie spazmami i szlochem w swoim wykonaniu, na zachowania teściowej, najlepiej przy świadkach, a jeszcze lepiej zeby to byli wazni świadomie typu proboszcz, wójt czy inny zarządzający wioska, generalnie ktos ważny z kogo opinia tesciowa sie liczy lub wobec kogo nie chce sobie psuć swojej opinii. Przy tych ludziach uderz w artystyczne spazmy, zalej sie lzami i
  • zuzi.1 02.01.18, 23:42
    powiedz glosno, ze juz nie masz sily, ze nie daje ci byc matka, ze cie we wszystkim chce wyręczać i zabiera ci dziecko. I rycz aż do usmarkania, zeby zrobić na nich mocniejsze wrażenie. Na twoja tesciowa musisz zadziałać sposobem, bo to jest typ człowieka który sam z siebie nie odpuści, to taki ludzki walec który przejedzie po tobie i nawet cie nie zauważy i zrealizuje swoje potrzeby, nie licząc sie z nikim i z niczym. Przy dużym stopniu toksyczności istnieje poważne ryzyko ze będzie chciała ci zabrać emocj. dziecko. I to nie sa żarty. Im starsze będzie dziecko tym moze byc urabiane pod babcie i przeciwko własnej matce. Poczytaj bloga który ci w kolejnym poście wrzucę. Życzę ci zeby to nie byl ten przypadek osoby, bo to jest najgorszy koszmar z koszmarów.
  • eliza2016 02.01.18, 23:51
    Prosze o link :)
  • zuzi.1 02.01.18, 23:51
    narcystycznirodzice.blogspot.com/2016/02/narcystyczna-babcia.html?m=1
  • zuzi.1 02.01.18, 23:53
    narcystycznirodzice.blogspot.com/2016/02/narcystyczna-babcia-czesc-2.html?m=1
  • zuzi.1 02.01.18, 23:54
    narcystycznirodzice.blogspot.com/2016/03/narcystyczna-babcia-czesc-3.html?m=1
  • zuzi.1 02.01.18, 23:56
    narcystycznirodzice.blogspot.com/2016/03/narcystyczna-babcia-czesc-4.html?m=1
  • zuzi.1 02.01.18, 23:57
    narcystycznirodzice.blogspot.com/2016/03/narcystyczna-babcia-czesc-5.html?m=1
  • zuzi.1 02.01.18, 23:58
    narcystycznirodzice.blogspot.com/2016/03/narcystyczna-babcia-czesc-6-i-ostatnia.html?m=1
  • zuzi.1 03.01.18, 00:04
    Jesli to jest ten typ babci, w dodatku w wydaniu prostej wiejskiej kobiety, to masz przed sobą jedna z większych manipulantek, jakie natura stworzyla. Autorka bloga poświęciła aż 6 długich stron, aby opisać jej umiejętności i możliwości. Jesli to ten typ to zaopatrz sie w wiedze i świadomie dzisiaj, nawet gdyby ostatecznym efektem musiała byc zmiana miejsca zamieszkania. Co tez w takich przypadkach sie zdarza. Taka osoba jest naturalna manipulantką, z takimi umiejętnościami o których przeciętnemu człowiekowi się nawet nie snilo.
  • fusun1804 03.01.18, 00:42
    Zuziu, byc moze masz racje. W temacie prostych ( wręcz prostackich i prymitywnych ) wiejskich kobiet mam doświadczenie, tak sie składa. Moja tesciowa i szwagierki to potworne prymitywy, z PGR- u.
    Moim zdaniem najgorsze to rozmawiać- wtedy sa w swoim żywiole, a co moze babcia nie ma praw? a co miłość babci jest mniej ważna? do choroby mnie chcesz doprowadzić! Tak, chcesz żebym umarła !
    Tu trzeba huknąć, wrzasnąć, walnąc pięścią w stół. I w zadnym wypadku NIE rozmawiać. I nie zamartwiać sie szlochami, spazmami i „ chorobami”.
    Przy czym tesciowa mozeAutorce bardzo skutecznie obrobić dupę jesli mieszkają w tej samej niewielkiej miejscowości, w ktorej ludzie sa przekonani o tym ze „ mamie sie szacunek należy, przeciez jej męża wychowała”. A kazdy sprzeciw w obronie swoich granic to niewybaczalny brak szacunku.
  • zuzi.1 03.01.18, 01:11
    Dokladnie Fusun. Jesli tesciowa autorki zacznie z nią walczyć oczerniajac ja wobec osób trzecich ( oczywiście bez wiedzy autorki), wówczas autorka moze być pewna, ze ma do czynienia z narcystyczna psychopatka. I wtedy należy pakować sie i wiac i zaczynać życie gdzie indziej, nawet gdyby maz nie chcial dolaczyc( uwiklany w relacje z psychopatyczna matka). W takiej sytuacji należy egoistycznie zadbać wyłącznie o siebie i o dziecko.
  • zuzi.1 03.01.18, 01:26
    Przy okazji Fusun, moja tesciowa to tez prosta wiejska kobieta. Wiec znam temat dobrze. Jestem pewna, ze nikt by nie uwierzył do czego w realu jest zdolna, gdyby ja poznal :-) Mistrzyni manipulacji i pierwsza katoliczka na przemian z hipochondryczka. Taki ciekawy przypadek człowieka.
  • leda16 12.01.18, 08:59
    zuzi.1 napisała:

    > Przy okazji Fusun, moja tesciowa to tez prosta wiejska kobieta. Wiec znam temat
    > dobrze. Mistrzyni manipulacji i pierwsza katoliczka na przemian z hip
    > ochondryczka.


    Jednak Machiavelli był wybitnym filozofem, politykiem, pisarzem i dyplomatą włoskim, więc przyrównanie do niego Waszych teściowych to raczej komplement :) Swoją drogą, jakim cudem takie prostackie, prymitywne i ordynarne ( w Waszym mniemaniu) wsiowe babska, tak wyjątkowych, jedynych, oryginalnych chłopaków wychowały, że zakochałyście się w nich i darły do ołtarza niczym zające w kapustę?




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • aqua48 03.01.18, 10:05
    eliza2016 napisał(a):

    > Do mnie m
    > ówi, że mam wracać z pustym wózkiiem a ona weźmie go do auta i do siebie do dom
    > u.

    To Ty jej na to spokojnie odpowiadasz, że to wykluczone bo masz inne plany i że dziecko wraca z Tobą do domu wózkiem. Teściowa może was odwiedzić jutro po południu i wyjść z wnukiem na spacer. Wsadzasz dziecko do wózka, wychodzisz. Koniec. Nie reagujesz na płacze, histerie, krzyki i szantaże itp. TY JESTEŚ SPOKOJNA. Kilka takich akcji i teściowa nauczy się. Jeśli będziesz jej ulegać to nigdy nic się nie zmieni. A Ty będziesz mieć do niej pretensję.
  • anku1982 02.01.18, 23:52
    W zachowaniu babci jest sporo nieprawidłowości, babcia chciałaby być mamą, a mama dziecka nie wiele ma do powiedzenia. Moja teściowa też bardzo szalała/szaleje za wnukami, ale nie wyrywała mi ich z rąk, nie cmokała i obśliniała...Tylko stanowcze (nie powolne) postawienie granic może coś zmienić, mąż może nie umieć tak stanowczo postępować ze swą mamą. Jeśli tak właśnie jest jedynie autorka tekstu może to zrobić.
  • barbra25 03.01.18, 13:29
    71tosia napisała:

    > rzeczywiscie nie przeczytalam az tak uwaznie, a mialam wrazenie ze piszesz o
    > niemowlaku ktorego 'nosi' sie do babci (chyba 2 latek juz sam chodzi na wlasnyc
    > h nogach?), no i twoje emocje sa bardzo typowe dla matki niemowlaka. Jezeli p
    > o dwu latach masz ciagle syndrom matki noworodka to nie tesciowa lecz ty masz p
    > roblem.
    Co to jest syndrom matki noworodka?

    W zachowaniu tesciowej nie ma nic toksycznego, twoje jest nieco dziwne.

    Tu się nie zgadzam. Widzę toksyczność w wymuszaniu na wątkodajce płaczem i szantażem emocjonalnym swoich żądań. W nieszanowaniu granic autorki wątku.
    > Twoj problem to to ze prostu tesciowej nie lubisz i drazni cie a nie ze ona j
    > est 'toksyczna', bo na czym ta toksycznosc polega - ze kocha twoje dziecko?
    Czy teść też tak obsesyjnie "kocha"swojego wnuka? Jeśli zachowuje się normalniej niż teściowa to można teściowej stawiać go za przykład.

    Pew
    > nie cie nie przekonam ale nasze dziecko moze i ma prawo lubic kogos kogo my nie
    > lubimy i ktos kogo nie lubimy moze lubic nasze dziecko. Wlasne negatywne emoc
    > je starajmy sietrzymac na wodzy a nie eskalowac.
    Jeśli Twoje dziecko polubi szkolnego dilera narkotyków też będziesz utrzymywać emocje na wodzy?
  • an-i-ka 04.01.18, 14:31
    Kiedy w końcu niektórzy skończą z tą "wątkodajką"? :(
  • chocolate-cakes 02.01.18, 22:55
    A jak dziecko reaguje na babcię? Lubi ją?
    Rozumiem cię i też nie chciałabym być w takiej sytuacji. Niestety najpierw mieszkaliście u teściowej a teraz bardzo blisko i pewnie dla niej nie jesteście w ogóle odrębną rodziną. Musicie koniecznie postawić granice. Miło nie będzie ale na pewno da się.
  • eliza2016 02.01.18, 23:37
    Tak, lubi. Synek lubi obie swoje babcie, ale moją mamę widuje raz na tydzień, czasem dwa. Moja mama podchodzi do wnuka zdrowo. Nie obściskuje, nie zacałowywuje, a powinna bardziej niż babcia , którą ma na miejscu. Moja mama się z nim bawi, ale czasem zdarzy się cmoknąć w czoło. To akurat rozumiem. Nie wyrywa mi syna przebrać. A największy komizm jest właśnie gdy synek zrobi kupę a jestem przy nim ja i teściowa. Wtedy ja go przebieram, ta też chce i tak wisimy obie nad biednym dzieckiem. Jej się czasem miesza kto jest matką, a kto babcia :(
  • fusun1804 03.01.18, 00:28
    To na zmianę pieluszki po kupie łaskawie pozwól 😅
  • amb25 03.01.18, 10:03
    Wygladasz na niedojrzala, niepewna siebie kobiete, ktora nie wie co to znaczy byc matka.
    Co z tego, ze ona zabiera ci wozek z dzieckiem i chce isc z nim na spacer? Ty masz czas dla siebie. To, ze ona dziecko przebiera i nawet jesli bedzie z nim te 4 h dziennie nie zrobi z niej matki. Nie rozumiesz tego? Wykorzystaj to i docen. Ona dziecku krzywdy nie zrobi, a ty bedziesz miala czas na co innego a przez kolejne 20 h bedziesz z dzieckiem.
    To, ze caluje (o ile jest akurat przeziebiona) to dobrze, bo dzieci musza miec kontakt z bakteriami, nie moga byc wychowywane sterylnie - tylko w ten sposob mozesz wzmocnic jego odpornosc i zapobiec ewentualnej alergi w przyszlosci. Reasumujac to ty masz problem ze soba a przerzucasz go na Tesciowa, ktorej nie lubisz.
  • gonzo_101 03.01.18, 10:40
    Przecież autorka wyraźnie w kilku miejscach pisała, że lubi swoją teściową, nie toleruje tylko jej zachowania względem wnuka.
  • eliza2016 03.01.18, 11:00
    Tak. Ja lubie teściową jako osobę, zanim urodził się mój syn wiedziałam, że jest naduczuciowa. typ, że płacze na wieść o ciąży. W kościele zalewa się łzami. Ona nawet płacze gdy jest wzruszający odcinek "Dlaczego ja " .Prosta kobieta ze wsi. Jednak to co się porobiło gdy jej wnuk przyszedł na świat do dla mnie kosmos. Może i amb25 lubi być wyręczana w roli matki, i mieć święty spokoj, ja nie. Lubię iść na spacer tak jak to sobie zaplanowałam, a nie przejść 200 metrów i zostać odepchniętą przez nadgorliwą babcię.
  • fusun1804 03.01.18, 23:16
    „Lubię iść na spacer tak jak to sobie zaplanowałam, a nie przejść 200 metrów i zostać odepchniętą przez nadgorliwą babcię.”

    Jesli lubisz to dalej chodź. Najgorsze co mozesz zrobic to kulturalnie i spokojnie rozmawiać, tłumaczyć i prosić. Odpychanie to przemoc. Musisz huknąć „ nie waż sie mnie popychać!” i tesciowa odepchnąć.
    A jak jeszxze raz przy przewijaniu bedzie chciała Ci go wyrwac to jej zapowiedz ze następnym razem kupa wyląduje na jej głowie.
  • amb25 04.01.18, 07:51
    Wyreczanie w roli matki? Tego nie mozna zrobic (przynajmniej nie w czasie 4h opieki) a swiety spokoj lubie, bo dlaczego nie. Nie jestem typem Zosi Samosi, ktora wszystko musi sama. Kobiety od zawsze miewaly nianie do pomocy i jakos przez to nie przestawaly byc matkami.
    Ja rozumiem, ze taka Tesciowa moze cie wkurzyc, ale jej nie zmienisz wiec ja wykorzystaj dla swojego dobra. Sytuacja sie unormuje bo ona bedzie miala prace przy dziecku a ty wiecej czasu np. dla meza. Teraz to prowadzisz z nia walke o wladze nad dzieckiem. Troche porobane, bo czego by ona nie zrobila to i tak ty jestes matka.
  • leda16 12.01.18, 09:16
    Po prostu Autorka wątku jest zaborcza, zazdrosna o uczucia dziecka, niepewna w swojej roli matki i niewdzięczna. Można to zrozumieć, jak każde zaburzenia zachowania, ale niekoniecznie tolerować. Mąż jest rozdarty między nimi dwoma, zmuszany przez egoistyczną młódkę do stronniczości i wpychany w odwieczny konflikt żona-teściowa. Za rok będzie musiała iść do roboty a dzieciaka ciepnie na 8 godzin w obce, toksyczne środowisko wychowania zbiorowego, gdzie nie będzie miało cienia miłości i autentycznej troski jaką dają najbliżsi, gdzie jest smród, niezliczone bakterie skutkujące częstymi infekcjami. Jednak dla zawziętej kobiety będzie to lepsze niż opieka babci ojczystej. Chyba, że urodzi drugie dziecko i wydorośleje.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • gonzo_101 03.01.18, 10:57
    Elizo a próbowałaś na spokojnie rozmawiać ze swoją teściową? Może zaproś ją w jakieś neutralne miejsce (możesz zabrać synka) zakupy w mieście, kawę czy coś w ten deseń. Wyjaśnij jej rzeczowo co ci się nie podoba w jej zachowaniu, dodaj czego oczekujesz od niej jako babci i jak chcesz aby wyglądały wasze stosunki. Bo wydaje mi się, że dużo tam niedomówień i pretensji. Powiedz, że zakłóca wasz spokój takim zachowaniem i że dziecko ma już matkę i nie potrzebuje drugiej. Potrzebuje natomiast babci, która potrafi uszanować cudze granice i powściągnąć swoje śliniąco-liżące zapędy. Babci która jest częścią rodziny jako babcia, a nie zastępcza/alternatywna matka.
  • eliza2016 03.01.18, 11:05
    Dziękuję za bardzo rozsądną odpowiedź. Niestety spotkanie w mieście odpada, bo obie rzadko tam bywamy. Ja uważam, że mój mąż również powinien w tym uczestniczyć. To jego matka, a ja nie chcę być tą złą, bo już często byłam tak traktowana. Ostatnio teściowa podawała obiadek mojemu dziecku i polala ziemniaki tłuszczem wytopionym z karkówki. Oczywiście zaprostestowalam, my dajemu dziecku masło, nie tłuszcz z przyprawami. Mój mąż akurat nie widzi w tym problemu, tylko ja. Setki razy były awantury bo ja zła matka nie chcę chodzika. A jej dzieci miały. Bo przy 20 stopniach nie chcę by syn na glowie czapkę. Myślę, że ta rozmowa niewiele da, gdyż teściowa jest zbyt roztargniona. Ona moje uwagi wpuszcza jednym uchem, a drugim wypuszcza i robi zaraz to samo.
  • gonzo_101 03.01.18, 11:46
    "Myślę, że ta rozmowa niewiele da, gdyż teściowa jest zbyt roztargniona" - to akurat prawda nic nie da ci rozmowa, której nawet nie przeprowadzisz:)
    "Niestety spotkanie w mieście odpada, bo obie rzadko tam bywamy" - słaba wymówka
    "To jego matka, a ja nie chcę być tą złą, bo już często byłam tak traktowana." - co takiego strasznego jest w tym, że ktoś sobie pomyśli że jesteś tą złą?

    Chcesz aby teściowa zmieniła zachowanie, a co z tobą? Takie teksty nie da się, nic z tego nie będzie, ona już tak ma, to nie ma sensu itp. powodują, że realnie wasza relacja zatrzymuje się w miejscu - ty żądasz od babci innego zachowania a od siebie nie wymagasz zbyt wiele. Sama postaraj się zmienić swoje zachowanie - zadziałaj poza schematem.

    Zaproponowałem formę rzeczowej rozmowy, aby w ten sposób uzyskać coś co pozwoli ci wyciągnąć stosowne wnioski na przyszłość, przyjrzeć się faktom i zaplanować dalsze kroki. Nie licz też, że od jednej rozmowy relacja ulegnie diametralnej poprawie. To co jest w takich rozmowach bezcenne to - informacja zwrotna. Będziesz widziała jak reaguje teściowa kiedy spokojnie mówisz o swoich potrzebach i oczekiwaniach. Jeśli sama zachowasz spokój to zobaczysz czy ma to gdzieś, a może chciałaby coś zmienić ale nie potrafi. Jak stawia się granice osobom z różnymi dysfunkcjami dobrym pomysłem jest "dać coś w zamian". Zaproponuj jak ty widziałabyś obecność babci przy wnuku, jakieś nowe formy aktywności, jasno określony czas spotkań, nowe potraw specjalnie dla wnuka (możecie pichcić wspólnie), wykaż się inwencją. Czasami potrzeba jest wielokrotnego powtarzania takich rozmów, byś mogła wyciągnąć wnioski.
    Jeśli jednak wszystko zawiedzie i będzie jak grochem o ścianę to dla ciebie jest to ważna informacja. Będziesz wiedziała na czym stoisz. Tu już pozostanie ci twarde domaganie się przestrzegania ustalonych granic i nie zwracanie uwagi na szlochy i lamenty. Zrobiłaś już wystarczająco dużo aby poprawić wasze stosunki i teraz masz obowiązek zadbać wyłącznie o dobrostan swój i swojego dziecka.
  • zuzi.1 03.01.18, 12:47
    To nie jest roztargnienie, a zachowanie o podlozu przemocowym, nakierowanie na przeforsowanie swojego zdania, niezależnie od zdania matki. W ten sposób tesciowa nie bierze twojego zdania pod uwagę, ignoruje twoje zdanie po prostu.
  • gonzo_101 03.01.18, 13:37
    Nie tak szybko Zizi. Niekoniecznie musi to być przemocowe zachowanie to należy dopiero ustalić. Dużo osób reaguje w przykry dla nas sposób bo inaczej nie umieją. Najpierw na spokojnie wyjaśnić swoje stanowisko, zaproponować to jak my widzimy daną relacje, zapytać drugą stronę o jej punkt widzenia, podsunąć pomysły nowych akceptowalnych aktywności. Jak to zawiedzie dopiero możemy z czystym sumieniem przejść do twardej obrony swojego terytorium.
  • zuzi.1 03.01.18, 17:34
    Coś za proste to twoje tłumaczenie Gonzo:"bo inaczej nie umieją". Czyżby??? Myślę, że jednak umieją, tylko robią tak jak lubią i jak im wygodnie, nie przejmując się resztą.
  • leda16 12.01.18, 09:27
    zuzi.1 napisała:

    Myś
    > lę, że jednak umieją, tylko robią tak jak lubią i jak im wygodnie, nie przejmuj
    > ąc się resztą.


    Czyli Autorka wątku też mogłaby nie żądać od matki męża zachowań, które mają w zamyśle odkopanie babci od wnuka? A tak, chce tolerować tylko to, co sama lubi, co dla Niej wygodne i nie przejmować się resztą, czyli uczuciami teściowej. Teściowa płacze? A niech sobie beczy, pies ją drapał JA jestem matką i moje ma być na wierzchu !




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • aqua48 03.01.18, 12:50
    eliza2016 napisał(a):

    > Ja uważam, że mój mąż również powinien w tym uczestnic
    > zyć. To jego matka, a ja nie chcę być tą złą, bo już często byłam tak traktowan
    > a.

    Ale to układ między Tobą a teściową. Męża nie ma co do tego specjalnie wciągać, można jedynie poprosić by przytakiwał przy teściowej Twoim wymaganiom.

    >Ostatnio teściowa podawała obiadek mojemu dziecku

    Spokojnie trzeba było poprosić by zmieniła dziecku ziemniaki z tłuszczem/sosem na ziemniaki omaszczone masłem, i nie robić z tego problemu. Jeśli stanowczo ale grzecznie będziesz jej odpowiadać że to Twoje dziecko i że Ty wychowujesz je/ubierasz/karmisz/ inaczej niż 20-30 lat temu, to teściowa się w końcu do tego przyzwyczai. Ważne byś za każdym razem gdy coś Ci nie odpowiada określała jasno i wyraźnie swoje granice.
    Nie pozwalaj wyrywać sobie z rąk ani dziecka, ani łyżki którą go karmisz. Mów - przepraszam, ale teraz JA robię to i to.
  • kanna 03.01.18, 22:24
    Tak z ciekawości: po co karmicie dwulatka?

    A ogólnie: teściowa się nie zmieni "sama z siebie". Póki ktoś nie postawi jej granicy, czyli nie wpuści/odeśle/huknie/ będzie robić to, co chce :p

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • leda16 12.01.18, 09:41
    eliza2016 napisał(a):
    Ostatnio teściowa podawała obiadek mojemu dziecku i polala ziemniaki tłuszcz
    > em wytopionym z karkówki. Oczywiście zaprostestowalam, my dajemu dziecku masło,
    > nie tłuszcz z przyprawami. Mój mąż akurat nie widzi w tym problemu, tylko ja.


    No, przynajmniej Twój mąż nie robi problemu z byle guana. Bo masło to w końcu też tłuszcz a jeśli masło ze sklepu, nafaszerowane chemią, to nawet nie umywa się do naturalnego tłuszczu zwierzęcego. Po prostu szukasz argumentów do rywalizacji z teściową i nawet najgłupszy jest dla Ciebie lepszy niż pokojowe współżycie.


    > Setki razy były awantury bo ja zła matka nie chcę chodzika. A jej dzieci miały.


    Tak, tak, pierwsze dziecko urodziłaś i już wszystkie rozumy pozjadałaś. "Chcesz" dla TWOJEJ, żywej laleczki wszystkiego, co najlepsze, a teściowa tego, co najgorsze..."setki awantur"(przy dziecku?!) sianie zamętu i konfliktów w rodzinie, to też Twoim zdaniem dla dziecka najlepsze? Nawet, jeśli napiszesz, że awantury wszczyna teściowa, to Ci odpowiem, że do awantury zawsze trzeba dwojga.

    Myślę, że ta rozmowa ni
    > ewiele da, gdyż teściowa jest zbyt roztargniona. Ona moje uwagi wpuszcza jednym
    > uchem, a drugim wypuszcza i robi zaraz to samo.



    Nie pochlebiaj sobie, ona po prostu ignoruje Twoje czepianie się najmniejszego pretekstu żeby ją wypchnąć z rodziny.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • kkk_3 04.01.18, 19:54
    kiedyś wierzyłam w dobre rady typu "zaproś w neutralne miejsce, jasno i rzeczowo powiedz o co ci chodzi, ustal granice" itp. Niestety takie zachowanie odniesie skutki tylko w przypadku dojrzałej i zrównoważonej emocjonalnie osoby, która jest w stanie zrozumieć i wczuć się trochę w druga stronę. A niestety takie osoby są w mniejszości (albo to ja mam pecha do ludzi) i z opisu zachowania - teściowa autorki postów też się do nich nie zalicza. Podejrzewam, że taka konfrontacja skończy się albo na wielkich płaczach i szantażach emocjonalnych, albo na obrażeniu się i robieniu na złość.
  • pade 05.01.18, 11:41
    kkk_3 napisała:

    > kiedyś wierzyłam w dobre rady typu "zaproś w neutralne miejsce, jasno i rzeczow
    > o powiedz o co ci chodzi, ustal granice" itp. Niestety takie zachowanie odniesi
    > e skutki tylko w przypadku dojrzałej i zrównoważonej emocjonalnie osoby, która
    > jest w stanie zrozumieć i wczuć się trochę w druga stronę. A niestety takie oso
    > by są w mniejszości (albo to ja mam pecha do ludzi) i z opisu zachowania - teśc
    > iowa autorki postów też się do nich nie zalicza. Podejrzewam, że taka konfronta
    > cja skończy się albo na wielkich płaczach i szantażach emocjonalnych, albo na o
    > brażeniu się i robieniu na złość.

    Nie ma obowiązku reagowania na płacze, szantaże czy obrażanie się. Autorka nie jest związana węzłem małżeńskim z teściową tylko z mężem. A nawet w małżeństwie jeśli jedna ze stron posługuje się manipulacją zamiast komunikacją nie należy temu ulegać, tylko poszukać pomocy, np. u terapeuty.


    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • pade 05.01.18, 11:42
    Poza tym, ja też nie wierzę w moc "jednego spotkania". Bo granice trzeba stawiać na bieżąco, stanowczo, skutecznie. W konkretnej sytuacji a nie na zapas.

    --
    Ja robię swoje i ty robisz swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania.
    A ty nie jesteś po to, by spełniać moje.
    Ty jesteś ty, a ja jestem ja.
  • leda16 12.01.18, 10:01
    pade napisała:
    > Nie ma obowiązku reagowania na płacze, szantaże czy obrażanie się.


    Czyż płacz nie jest wyrazem cierpienia a obrażanie się reakcją na zranienie i poczucie krzywdy? Owszem, jako ludzie wszyscy MAMY OBOWIĄZEK reagowania na cudze cierpienie! Ciebie matka nie uczyła - " żyj tak, aby nikt przez Ciebie nie płakał" ? To kto Ciebie wychował, zwyrodniała moralnie psychopatka, że też tak bez sensu i cienia empatii klepiesz, jak Ci się palce omskną na klawiaturce?!



    Autorka nie
    > jest związana węzłem małżeńskim z teściową tylko z mężem.



    Etymologia słowa "zamężna" oznacza, iż po pierwsze - za mężem wchodzi do jego rodziny jako mężatka. Po drugie - małżeństwo nie tworzy rodziny ani pokrewieństwa. Rodzinę, pokrewieństwo, tworzy dopiero u-rodzenie dziecka. Tak więc prócz rodziców, w prostej linii dziadkowie są najbliższymi krewnymi dziecka.




    A nawet w małżeństwie
    > jeśli jedna ze stron posługuje się manipulacją zamiast komunikacją nie należy
    > temu ulegać, tylko poszukać pomocy, np. u terapeuty.


    I co sobie wyobrażasz, że terapeuta pomoże Autorce wątku zmienić teściową? Bo sama na pewno się nie zmieni, skoro uważa swoje zachowanie za bez zarzutu.





    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • koronka2012 03.01.18, 13:15
    Wiesz co - masz duży problem ze sobą, skoro tyle czasu zachowujesz się tak biernie i NIC z tym nie robisz. Nie masz 5 lat, żeby oczekiwać, że mąż załatwi wszystkie niewygodne sprawy za ciebie.

    Przeszkadza ci zachowanie teściowej? to SAMA to załatw, powiedz, że doceniasz troskę, ale zwyczajnie męczy cię obecna sytuacja i nadmiar kontaktów i codziennych telefonów - to odpowiedniej kwestia formy. Będzie kwas? to będzie, od tego jeszcze nikt nie umarł. Nie da się zjeść ciastka i go mieć - albo bardziej ci zależy na fałszywie poprawnych układach, albo na świętym spokoju - to wyłącznie twoja decyzja.

    Ale po co coś powiedzieć, twardo zareagować - skoro można sobie bezproduktywnie ponarzekać, prawda...?
  • eliza2016 03.01.18, 14:45
    Masz rację, muszę tak zrobić. Zaprzeć się w sobie i być konsekwentną. Rano już wydzwaniała "A czemu nie przyprowadzilas małego " nie zdążyłam otworzyć ust a ta "Ubieraj go, już idę " . Kurde ! Był tam godzinkę. Poszłam po niego, i teraz siedze cicho. Mam wyrzuty, bo jak pilnie chce gdzieś pojechać to teściowa rzuca wszystko i przybiega, a tak to jej żałuję kontaktu :/
  • barbra25 03.01.18, 15:35
    Jak pilnie chcesz gdzieś pojechać to masz jeszcze męża w pierwszej kolejności, w drugiej masz swoją mamę - jak już jedziesz to może akurat po drodze? A teściowa jaka jest taka pozostanie. Możesz jedynie zmienić swój stosunek i pozbyć się wyrzutów sumienia.
  • eliza2016 03.01.18, 15:53
    Niestety moja mama mieszka już w innym mieście, i ma pracę na 4 zmiany :( A mąż wygodny, woli dać dziecko babci. Na pewno jak będę w szpitalu z drugim dzieckiem młody zamieszka u teściowej...
  • szpil1 03.01.18, 17:08
    eliza2016 napisał(a):

    > A mąż
    > wygodny, woli dać dziecko babci. Na pewno jak będę w szpitalu z drugim dziecki
    > em młody zamieszka u teściowej...

    Zastanawiałam się dlaczego mąż Cię nie wspiera i już mam odpowiedź. Bo mu wygodnie. A to znaczy, że masz problem nie tylko z teściową, ale także z mężem.
  • zuzi.1 03.01.18, 17:30
    Czyli klasyka gatunku.
  • fusun1804 03.01.18, 22:54
    „Na pewno jak będę w szpitalu z drugim dzieckiem młody zamieszka u teściowej”

    Przemyśl kwestie drugiego dziecka poki nie za późno.
  • aqua48 03.01.18, 17:17
    eliza2016 napisał(a):

    >Mam wyrzuty, bo jak pilnie chce gdzieś pojechać to teściowa rzuca
    > wszystko i przybiega, a tak to jej żałuję kontaktu :/

    No to uważaj, bo jak ograniczysz kontakty to i teściowa jak będziesz potrzebować może ci odpowiedzieć, że ona nie ma czasu w tym momencie i że za tydzień. Coś za coś. Przy dwójce dzieci docenisz bardziej jej zaangażowanie i pomoc.
  • zuzi.1 03.01.18, 17:58
    Rozumiem aqua, ze sie bardzo identyfikujesz z tesciowymi, ale z toksycznymi naprawde nie musisz :-)
  • aqua48 04.01.18, 11:35
    zuzi.1 napisała:

    > Rozumiem aqua, ze sie bardzo identyfikujesz z tesciowymi, ale z toksycznymi nap
    > rawde nie musisz :-)

    Chyba nic nie rozumiesz...
  • gonzo_101 03.01.18, 13:43
    Tak zupełnie na marginesie taka babcio-matka byłaby świetnym wolontariuszem w pogotowiu opiekuńczym lub w domu dziecka. Może to pomysł warty przemyślenia i podsunięcia teściowej.
  • barbra25 03.01.18, 13:45
    Dokładnie.
  • eliza2016 03.01.18, 14:42
    Niestety jest to niemożliwe, bo mieszkamy w małej miejscowosci a teściowa nie jeździ autem. A sam pomysł jest dobry,może to by ostudziło jej matczyne zapędy
  • gonzo_101 03.01.18, 15:22
    A teściowa reaguje tak tylko na wnuka, czy dostaje głupawki przy innych dzieciakach. Może rodzina zastępcza...
  • eliza2016 03.01.18, 15:50
    Lubi wszystkie dzieci, ale rzadko ma kontakt, bo w najbliższej rodzinie jest tylko mój syn
  • koszmarna.baba 06.01.18, 12:43
    > a teściowa nie jeździ autem

    2.01 g.22.31:
    > mam wracać z pustym wózkiiem a ona weźmie go do auta i do siebie do domu.

    ????

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • eliza2016 06.01.18, 15:02
    ??????
  • eliza2016 06.01.18, 15:03
    Była z mężem w aucie. Co w tym dziwnego że się porusza autem ?
  • merrigold30 03.01.18, 21:13
    Moja mama i teściowa nie interesowały się wcale. Marzyłam o kąpieli, o śnie... Kończyłam LO, matka mieszkała pode mną. Raz miała zostać z młodym a ja nie poszłam do szkoły tylko spać, nie schodziłam z łóżka, żeby nie skrzypiała podłoga a i tak się wydało i była ogromna awantura. Moja mama nie pracowała. W sumie nie wiem po co to piszę, może jednak pomoc od kogoś ma swoje plusy?
  • barbra25 03.01.18, 21:47
    Pomoc tak bardzo ale nie wyrywanie dziecka z rąk. Tu jest skrajność.
  • eliza2016 03.01.18, 22:40
    Bardzo mi przykro. Jednak nasze sytuacje sa diametralnie inne. Ja chce by teściowa zajmowala się wnukiem, ale nie tak jak ona tego chce.
  • chocolate-cakes 04.01.18, 19:01
    eliza2016 napisał(a):

    > Bardzo mi przykro. Jednak nasze sytuacje sa diametralnie inne. Ja chce by teści
    > owa zajmowala się wnukiem, ale nie tak jak ona tego chce.


    Zdaje się, że to się nie uda.
  • leda16 12.01.18, 10:12
    eliza2016 napisał(a):

    Ja chce by teści
    > owa zajmowala się wnukiem, ale nie tak jak ona tego chce.


    Póki pomoc jest nieodpłatna, nie Ty dyktujesz warunki. Nawet w przedszkolu opiekunki realizują program a nie żądania rodziców. Prywatna niańka bez ubezpieczenia - to coś dla Ciebie.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • hanusinamama 03.01.18, 21:31
    Trzeba posadzic tesciów za stołem, zrobic herbate, kawe, podać ciastka i ustalić zasady zajmowania sie dzieckiem. Tzn np nie całujemy po ustach ale np w pliczek mozna. Zeby tesciowa nie wyrywała ci dziecka, ze bedziecie ustalać kiedy sie nim zajmie....natomiast twoje podejscie jest troche chore. Zachowujesz sie jakbys paranoje miała. Poza tym 2letnie dziecko potrzebuje kogos wiecej niz tylko mamy. Za chwile sie okaze ze do przedszkola nie poslesz, bo z mamusia mu lepiej. Do dzieci innych nie pusisz bo mu sie cos stanie, z mamusią lepiej? Takie chowanie jak opisujesz (twoje!!!) jest normalne zaraz po porodzie, u nororodka. Ale nie 2 latka! To jest babcia i tez go kocha. Poza tym dla dziecka posiadanie dobrych relacji z dziadkami jest tez wazne. Założe sie ze jak urodzisz 2 dziecko to bedziesz czekac az tesciowa przyjdzie i pomoze. Moze popatrz na to z innej strony. Babcia wezmie małego na 2 godzinki, y masz czas na kąpiel, na ksiazke...na nic-nie-robienie. Naprawde przyda ci sie taki reset. I jeszcze jedno. Twoja tesciowa to matka twojego meza. Kocha go cały czas tak samo , bo to jej syn a teraz jej syn ma dziecko....pomysl jak bedziesz kochac swojego wnuka. Jakbys sie czuła jakby ci żałowano czasu z ukochanym wnukiem.
  • barbra25 03.01.18, 21:37
    Ja bym się poważnie zastanawiała nad drugim dzieckiem z człowiekiem tak wygodnym jak mąż wątkodajki.
  • eliza2016 03.01.18, 22:35
    Nadal wiele osób osądza mnie według swoich kryteriów. To teściowa ma prawo widywać wnuka kiedy chce, a ja mam potulnie rezygnować ze spaceru bo jaśnie babcia, która ma wnuka na co dzień, i to po kilka godzin dostaje fiola. Tak, ja czytam książki i odpoczywam gdy mam okazję, ale z taką teściową mogłabym czytać setki książek rocznie.
    Czy ja jej zabraniam kochać ? Czy ja to dziecko chowam, i ukrywam ? Nie. Ja chcę tylko swobodnie żyć. Tak jak mi się żywnie podoba. Przebierać swoje dziecko, a nie tak jak zawsze gdy jesteśmy razem, ja ciągnę za jedną nogę, ona za drugą. Jej się myli już kto jest kim, a dla mnie to nie jest miłość tylko paranoja. Co do karmienia to ja daję dziecku talerzyk i widelec, ale wiele posilkow z racji wymagan teściowej je u niej i ona już go karmi.
  • eliza2016 03.01.18, 22:39
    Kiedyś teściowa była ze mną i z małym u lekarza. Cały pobyt w ośrodku zdrowia wyglądał tak, że ona chodziła z moim dzieckiem za rączkę i gadała do niego. Czasem go nosiła. Zabwiała. Ja siedziałam jak ciele. Wlazła ze mną do gabinetu pod pretekstem wypisania lekow i tam oczywiście wziela się za rozbieranie MOJEGO dziecka. Nie dopuściłam do tego.
  • fusun1804 03.01.18, 23:05
    „zawsze gdy jesteśmy razem, ja ciągnę za jedną nogę, ona za drugą. Jej się myli już kto jest kim, a dla mnie to nie jest miłość tylko paranoja. Co do karmienia to ja daję dziecku talerzyk i widelec, ale wiele posilkow z racji wymagan teściowej je u niej i ona już go karmi”

    Od kiedy to tesciowa ma WYMAGANIA? Zaraz, zaraz ...... wymagania?
    Czy tesciowa Ci realnie pomaga? Zostawiasz z nia dziecko po to zeby moc załatwić jakieś swoje sprawy czy jej „ pomoc” i „miłość” sprowadzają sie do tego ze Ci małego wyrywa jak Ty go karmisz lub przewijasz?

    „Kiedyś teściowa była ze mną i z małym u lekarza. Cały pobyt w ośrodku zdrowia wyglądał tak, że ona chodziła z moim dzieckiem za rączkę i gadała do niego. Czasem go nosiła. Zabwiała. Ja siedziałam jak ciele. Wlazła ze mną do gabinetu pod pretekstem wypisania lekow i tam oczywiście wziela się za rozbieranie MOJEGO dziecka. Nie dopuściłam do tego.”

    Po jaką cholerę zabierałas tesciowa do lekarza? Do ginekologa tez chodzisz z tesciową ? Stoi przy fotelu w trakcie badania? Dziwie sie ze jej lekarz nie wyprosił.


  • eliza2016 03.01.18, 23:12
    Ja jej nie zabrałam. Sama się wprosiła bo chciała wypisać leki bez koleki. Co do pierwszego to ona oczekuje wnuka rano i " po obiadku " a w tym czasie ja mogę robić co chce. Daje rade gotować i sprzatac z dzieckiem , ale co zrobić jeśli ona uważa " ze mi pomaga" . Sama wstaje o 7 rano i szybko gotuje obiad by mieć czas dla wnuka
  • eliza2016 03.01.18, 23:15
    Oczywiście wymagania to te wizyty rano i popołudniu . Sama u wnuka była dwa razy. Raz zabronilam jej spotkania u niej bo jej córka była chora i prawie się popłakała. Przyszła wtedy do wnuka na godzinę . Do mnie :)
  • fusun1804 03.01.18, 23:21
    „Co do pierwszego to ona oczekuje wnuka rano i " po obiadku " a w tym czasie ja mogę robić co chce. Daje rade gotować i sprzatac z dzieckiem , ale co zrobić jeśli ona uważa " ze mi pomaga" .

    A co TY uważasz? Pomaga Ci czy nie? I co, odstawiasz jej wnuka do obcalowania rano i po obiadku bo
    ona „ oczekuje”? A co by sie stało jakbyś tego nie zrobiła?
    A co Twoj mąż robi w domu?
  • fusun1804 03.01.18, 23:32
    forum.gazeta.pl/forum/w,898,164480339,164480339,Babcia_nastawia_wnuczke_przeciwko_rodzicom.html

    Tu masz posta kobiety, ktora ma troje dzieci i jest od teściowej zależna. Zobacz do czego doprowadziło uwikłanie sie i niepodstawienie granic NA POCZĄTKU.
    Całe życie bedziesz robić czego tesciowa oczekuje, czego żąda wbrew swoim przekonaniom?
    Dlaczego jej sie stanowczo nie sprzeciwisz? Czego sie boisz? Moze męża? A moze wpojono Ci „ szacunek dla starszych” równoznaczny z posłuszeństwem?

    Jeżeli po raz kolejny napiszesz co tesciowa mysli, czego tesciowa chce, czego oczekuje i czego żąda to wiecej do tego wątku nie zajrze.
  • eliza2016 03.01.18, 23:54
    Na początku gdy się przeprowadziliśmy pasował mib taki układ. Jednak gdy już sie ogarnęłam w nowym domu z dzieckiem ( dom ma 200 metrów ) nie odczuwałam potrzeby dawania dziecka na każde wolanie. Teściowa uzależnia się od wnuka juz mieszając z nami i wielokrotnie mówiła ze będzie nam go " podkradac" . Gdybym godnie odnosiła do niej byłaby obraza . I to wielka . My się pomagamy . Gdy coś trzeba kupić z miasta a teściowa jest na zakupach zawsze mi to kupi. Ja jej także . Nie chce tracić z nią dobrych układów. Mój maż pomaga prżycia dziecku. Kapie go i pilnuje.
  • eliza2016 03.01.18, 23:55
    Przepraszam za złe odmiany. Słownik .
  • barbra25 04.01.18, 08:35
    eliza2016 napisał(a):

    > Na początku gdy się przeprowadziliśmy pasował mib taki układ. Jednak gdy już si
    > e ogarnęłam w nowym domu z dzieckiem ( dom ma 200 metrów ) nie odczuwałam potrz
    > eby dawania dziecka na każde wolanie.

    Powiedz jej, że nie ma potrzeby abyś powierzała syna pod jej opiekę wtedy gdy ona chce tylko wtedy gdy Ty o to wyraźnie poprosisz i trudno, może się obrazić. Bez niej sobie też dasz radę czy jednak nie? Przecież po to jesteś na urlopie wychowawczym aby całodniowo się dzieckiem zajmować.

    Teściowa uzależnia się od wnuka juz miesz
    > ając z nami i wielokrotnie mówiła ze będzie nam go " podkradac" .
    Jak zareagowaś na to?

    Gdybym godni
    > e odnosiła do niej byłaby obraza . I to wielka .

    Trudno. Niech się obrazi na długo a zobaczysz, że spokój jaki zyskasz wychodząc z domu bez obawy o to ze się zaraz teściowa zjawi aby "podkraść"Ci syna dla Ciebie okaże się ważniejszy niż to, że się obraziła.


    My się pomagamy . Gdy coś trze
    > ba kupić z miasta a teściowa jest na zakupach zawsze mi to kupi. Ja jej także .

    > Nie chce tracić z nią dobrych układów. Mój maż pomaga prżycia dziecku. Kapie
    > go i pilnuje.
  • leda16 12.01.18, 10:18
    eliza2016 napisał(a):

    Sama się wprosiła bo chciała wypisać leki bez koleki.



    U pediatry???!!!


    . Sama wstaje o 7 rano i szybko gotuje obiad by mieć
    > czas dla wnuka


    Och, ozłociłabym taką teściową!




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • hanusinamama 04.01.18, 20:59
    I co sie takiego strasznego stało? Poza tym piszesz ze babcia ma go na stałe, przez kilka godzin dziennie? Jak skoro chowasz synka jak tylko mozesz? Kiedy ta babcia ma ten kontakt z wnuczkiem?
  • tt-tka 04.01.18, 21:20
    A w przychodni, na spacerze, w sklepie, u siebie, u synowej...przeciez dziewczyna to napisala.
  • leda16 12.01.18, 10:16
    eliza2016 napisał(a):

    oczywiście wziela się za rozbieranie MOJEGO dz
    > iecka. Nie dopuściłam do tego.


    A dlaczego?

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • barbra25 17.01.18, 20:04
    leda16 napisała:

    > eliza2016 napisał(a):
    >
    > oczywiście wziela się za rozbieranie MOJEGO dz
    > > iecka. Nie dopuściłam do tego.
    >
    >
    > A dlaczego?
    >
    Ponieważ Autorka nie chciała być wyręczana?
  • szpil1 04.01.18, 06:22
    eliza2016 napisał(a):

    > Nadal wiele osób osądza mnie według swoich kryteriów.

    No, a jak mają cię osądzać? Każdy sobie wyrobi własny pogląd na Twoją sytuację czytając twoje posty. Teściowa ogólnie Ci przeszkadza, ale nie wtedy kiedy jest potrzebna do pomocy przy dziecku. Dla Ciebie jest naturalne, że wtedy rzuci wszystko i przyleci na pstryknięcie palców.
    No i jestem bardzo ciekawa jak widzisz zachowanie Twojego męża. Na razie zgrabnie unikasz odpowiedzi kiedy ktoś o to pyta. Ja naprawdę nie rozumiem - Ty do szpitala, a mąż jest zbyt wygodny/leniwy, by własnym dzieckiem się zająć? Naprawdę nie uważasz, że jego wygodnictwo też wpływa na postawę teściowej? Bądź szczera, proszę.
  • leda16 12.01.18, 10:26
    szpil1 napisała:
    Ja naprawdę nie rozumiem - Ty do sz
    > pitala, a mąż jest zbyt wygodny/leniwy, by własnym dzieckiem się zająć? Naprawd
    > ę nie uważasz, że jego wygodnictwo też wpływa na postawę teściowej? Bądź szczer
    > a, proszę.


    A mąż do roboty. Z czego Twoim zdaniem miałby utrzymać siebie niepracującą żonę i dwoje dzieci ( w szpitalu urodzi drugie dziecko)? Manna niebieska im z Nieba nie spadnie. A może teściowie mają ich utrzymywać?




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zuzi.1 04.01.18, 18:46
    Maz jest wygodny bo wychowala go taka matka. Wyreczala go we wszystkim i efekty tego są do dzis. Dla mnie takie wyreczanie to tez przemoc. Tak wyreczany człowiek wyrasta na kaleke lub osobę skrzywiona, ktora nie miała szans przeżyć w pełni swojego dzieciństwa i młodości. Moj maz tez byl tak wyreczany, w efekcie czego niewiele potrafi z typowo męskich prac, a wyreczal go we wszystkim tata...
  • zuzi.1 04.01.18, 18:50
    niebieskalinia.info/index.php/przemoc-w-rodzinie/6-co-to-jest-przemoc
  • szczerba59 04.01.18, 00:04
    Zal mi ciebie , twoje emocje są chore i przez to ranisz uczucia swojej teściowej, matki swojego męża i babci swojego syna, babci, której kiedyś będziesz bardzo potrzebować. Ona nie czuje się matką, jest świadomą babcią kochającą swojego wnuczka, która w przeciwieństwie do ciebie dobrze pamięta jakim to wysiłkiem dla matki jest zajmowanie się małym dzieckiem. Wyluzuj i ciesz się pomocą babci, bądź wdzięczna za jej troskę, bo rzadko statystycznie teściowa matki zajmuje się wnukami i nie traktuj jej przypadkiem jak opiekunki - nie stosuj instrukcji typu to wolno, a tego nie. Czy chcesz czy nie należysz do rodziny i twoje dziecko ma święte prawo doświadczyć miłości i troski babcinej, to jest mu niezbędne. Wiem coś o tym, sama jestem babcią, z radością od samego początku idę do wnuczki lub do wnuczka i jestem dumna z bycia babcią. Tez płakałabym, gdyby mi ograniczano kontakt z maluchami. Zauważ że twoja teściowa za każdym razem podejmuje próby i nie obraża się na ciebie, to nie jest jak sądzisz prostaczka. A może wolałabyś aby twojego synka karmiła i przebierała, tuliła i uspokajała obca osoba, bo taką jest opiekunka. Popracuj dziewczyno nad sobą
  • eliza2016 04.01.18, 00:13
    Moja teściowa nie idzie do wnuka , tylko ja mam jej go dostarczać na 4-5 godzin każdego dnia. Gdzie tu jest mowa o utrudnianiu kontaktów ? Ja chce jedynie wyluzowac to wszystko , bo mnie to PRZYTLACZA. A o dziesiątkach innych dziwnych zachowań pisze powyżej.
  • eliza2016 04.01.18, 00:22
    Dawniej wyobrażałam sobie , że teściowa będzie do mnie wpadała na kawkę i od razu do wnuka. Posiedzimy , pogadamy . Tymczasem mam 4-5 godz w samotności , bo wnuk musi być w domu babci, ona nie chce przychodzic i odwiedzać go u mnie. Problemem jest chyba zbyt bliska odległość.
  • eliza2016 04.01.18, 00:24
    A co do instrukcji to nie godze się by kojarzę syn jadł tłuszcz wytopiony ze słonego mięsa. Rosol na kostce rosolowej czy inne serwowane dania tego typu.
  • hanusinamama 04.01.18, 21:37
    A moze poprostu idz do pracy. Skoro probleme jest to ze siedziesz sama w domu. Skoro wnuk ma opiekę a ty sie nudzisz to idzi do pracy. Nie musisz isc na pełen etat.
  • barbra25 05.01.18, 15:12
    W którym miejscu napisane jest że się nudzi w domu? Raczej teściowa się nudzi i stąd problem prześladowania synowej przez natrętną teściową. Czemu ta teściowa nie pracuje?
  • fusun1804 05.01.18, 15:23
    „W którym miejscu napisane jest że się nudzi w domu? Raczej teściowa się nudzi i stąd problem prześladowania synowej przez natrętną teściową. Czemu ta teściowa nie pracuje?”

    To naprawdę bez znaczenia czy Autorka sie nudzi czy nie, bez znaczenia jest dlaczego tesciowa nie pracuje.
    Autorka nie umie stawiać granic- to jest tematem postu.
  • tt-tka 04.01.18, 00:26
    szczerba59 napisała:

    Wyluzuj i ciesz się pomocą babci,
    > bądź wdzięczna za jej troskę

    Hmmm... odpychanie matki dziecka od wozka, wpychanie sie do gabinetu lekarskiego to troska ?

    i nie traktuj jej przypadkiem jak opiekunki - nie stosuj instrukcji t
    > ypu to wolno, a tego nie.

    Czemu ? Jesli np matka nie widzi sensu w karmieniu dwulatka, ktory w domu je juz sam to imo jak najbardziej moze poinstruowac. A powiedziec, ze dziecko przewija/przebiera jedna osoba, nie dwie naraz, nie tylko moze, ale wrecz powinna.

    Tez płakałabym, gdyby mi ogran
    > iczano kontakt z maluchami. Zauważ że twoja teściowa za każdym razem podejmuje
    > próby i nie obraża się na ciebie, to nie jest jak sądzisz prostaczka.

    A za co tesciowa mialaby sie obrazac ? Za to, ze synowa na kazdym kroku jej ustepuje ?

    A może wo
    > lałabyś aby twojego synka karmiła i przebierała, tuliła i uspokajała obca osoba
    > , bo taką jest opiekunka.

    A moze matka wolalaby to robic sama, osobiscie ? Bo na razie o tym mowa.


    Autorko, milosc babci do wnuka nie jest imho toksyczna, jak dotad przynajmniej, natomiast jest bardzo zaborcza. I granice musisz ustanowic Ty - wyrywanie dziecka czy szarpanie go za druga noge, gdy trzymasz pierwsza, jest niedopuszczalne. Podobnie jak odpychanie, wpychanie sie czy decydowanie za Ciebie, ze masz wracac sama, a dziecko wroci z nia.
    Czy zdecydujesz sie spokojnie powiedziec (zapierajac sie jednoczesnie nogami) "mamo, teraz wracam z synkiem, on bedzie u ciebie po poludniu", czy wrzasniesz "nie pchaj mnie!", czy zrobisz jeszcze cos innego - to rzecz drugorzedna.
  • eliza2016 04.01.18, 00:31
    Nigdzie nie napisałam , że teściowa jest prostaczka. Jest prosta kobieta ze wsi , która jest zakręcona na punkcie wnuka. Druga sprawa jest to , że bardzo żałuję , że zamieszkalismy po sąsiedzku , ale któż mógł przewidzieć 3 lata temu ja będzie.
  • barbra25 04.01.18, 08:50
    szczerba59 napisała:

    > Zal mi ciebie , twoje emocje są chore i przez to ranisz uczucia swojej teściowe
    > j, matki swojego męża i babci swojego syna, babci, której kiedyś będziesz bardz
    > o potrzebować.

    Potrzebować do czego?

    Rani uczucia teściowej? Wręcz odwrotnie to właśnie teściowa rani uczucia swej synowej.



    "Ona nie czuje się matką, jest świadomą babcią kochającą swojego
    > wnuczka, która w przeciwieństwie do ciebie dobrze pamięta jakim to wysiłkiem dl
    > a matki jest zajmowanie się małym dzieckiem. Wyluzuj i ciesz się pomocą babci,
    > bądź wdzięczna za jej troskę, bo rzadko statystycznie teściowa matki zajmuje si
    > ę wnukami.....

    Skąd ta statystyka?

    nie traktuj jej przypadkiem jak opiekunki - nie stosuj instrukcji t
    > ypu to wolno, a tego nie.

    Jak to nie? Dlaczego?


    Czy chcesz czy nie należysz do rodziny i twoje dziec
    > ko ma święte prawo doświadczyć miłości i troski babcinej, to jest mu niezbędne.

    Obędzie się. Ile jest rodzin w których toksyczne osoby trzyma sie na dystans?

    > Wiem coś o tym, sama jestem babcią, z radością od samego początku idę do wnucz
    > ki lub do wnuczka i jestem dumna z bycia babcią. Tez płakałabym, gdyby mi ogran
    > iczano kontakt z maluchami.

    Ale widocznie nie dajesz podstaw aby Tobie
    ten kontakt ograniczyć. Znaczy jesteś w porządku wobec zstępnych.

    "Zauważ że twoja teściowa za każdym razem podejmuje
    > próby i nie obraża się na ciebie, to nie jest jak sądzisz prostaczka. A może wo
    > lałabyś aby twojego synka karmiła i przebierała, tuliła i uspokajała obca osoba
    > , bo taką jest opiekunka. Popracuj dziewczyno nad sobą


    Teściowa pracować nad sobą nie musi?
  • szczerba59 04.01.18, 16:59
    Widzę, że i tak "ma być rower", cokolwiek się powie stereotyp złej teściowej dominuje. Jestem teściową babcią dostępną na zawołanie, na której synowe mogą polegać. Tak ja też bardzo się staram, ale też moje synowe się starają bardzo. Potrzebna jest praca obu stron. Ty jesteś matką i nikt i nic tobie tego nie odbierze - zrozum to i zacznij nad sobą pracować bo kiedyś- może już jutro a może niedługo w przyszłości to zaprocentuje. Widziałam wiele takich przypadków, kiedy upór doprowadził do rozwodu, To co wyżej napisałam to siłą rzeczy skróty myślowe- drogowskazy. Ale jeśli ty i zjednoczone siły wkurzonych synowych zamierzają je punktować to pasuję, nie mam ochoty na pustą polemikę dla zasady. Sama byłam młodą matką, a moja teściowa nie miała dla mnie czasu musiałam ją jeszcze obsługiwać jak do nas przyjeżdżała , padałam na twarz i postanowiłam starać się dla moich synowych. Tyle w tym temacie. A moje synowe kocham a wnuczęta ubóstwiam
  • barbra25 04.01.18, 17:33
    Ten stereotyp nie wziął sie z nikąd Szczerbo59. Odpowiedz proszę na moje pytania.
  • tt-tka 04.01.18, 17:35
    Kochasz i ubostwiasz, ale nie domagasz sie ich obecnosci codziennie po kilka godzin dziennie ? Pozwalasz im pozyc i egzystowac w domu i poza domem takze bez ciebie ?
  • leda16 12.01.18, 11:04
    barbra25 napisała:
    Ja Ci odpowiem, chociaż jeszcze ani babcią ani teściową nie jestem.

    > Potrzebować do czego?


    Choćby do tego, żeby zajęła się dziećmi gdy Autorka wątku będzie w pracy. Dla mnie bowiem poza dyskusją są szkody psychiczne i często zdrowotne jakie wyrządzają dzieciom instytucje wychowania zbiorowego. Również wszyscy bez wyjątku psychologowie twierdzą, że optymalnym środowiskiem wychowawczym dla dzieci jest rodzina a nie przechowalnie typu żłoby czy przedszkola. Poza tym całkowicie ignorujesz potrzeby uczuciowe dziecka, które kocha babcię, jest z nią emocjonalnie związane i chętnie u niej przebywa.


    > Rani uczucia teściowej? Wręcz odwrotnie to właśnie teściowa rani uczucia swej
    > synowej.


    Czym, uczuciami do wnuka i potrzebą kontaktu z nim? Prawda jest taka, że oboje się kochają a mamuśka patrzy na to z zawiścią, , niepokojem,doprowadza matkę męża do łez, rani ją, urządza awantury o bzdety, wciąga w swoje urojone obawy męża, stara się odkopać babcię (starszą osobę, której już niewiele lat zdrowia i życia zostało od wnuka, a syna traktuje w sposób zaborczy, jak przedmiot - bo to MOJE dziecko, MOJA własność.




    > Skąd ta statystyka?


    Choćby z codziennych obserwacji i doświadczenia życiowego, którego Tobie najwyraźniej brakuje.


    >
    > Jak to nie? Dlaczego?


    Bo tak się nie postępuje w stosunku do najbliższych, którzy prawidłowo wychowali kilkoro dzieci i dysponują doświadczeniem, jakie Autorka wątku zyska dopiero po wielu latach.



    >
    > Obędzie się.


    Och, synowe z atrofią uczuciowości wyższej na pewno się obejdą, ale Szczerba nie o nich pisała, tylko o potrzebach malutkiego dziecka.


    Ile jest rodzin w których toksyczne osoby trzyma sie na dystans?


    I w efekcie w takich nuklearnych rodzinach często wyrastają źle zsocjalizowani społecznie popaprańcy psychiczni, bez internalizacji wartości rodzinnych, egoistyczni, zadufani w sobie, neurotyczni, słowem - przyszła klientela psychologów i psychiatrów.



    > Ale widocznie nie dajesz podstaw aby Tobie
    > ten kontakt ograniczyć. Znaczy jesteś w porządku wobec zstępnych.


    Niekoniecznie. Może jej synowe po prostu nie są behavioralnie i emocjonalnie zaburzone.



    > Teściowa pracować nad sobą nie musi?



    Nie, bo to nie ona ma problem, tylko synowa. Zresztą nad czym miałaby pracować, nad swoją miłością do wnuka, chęcią kontaktu z nim, empatią wobec synowej i chęcią pomocy?




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • barbra25 17.01.18, 18:36
    leda16 napisała:

    > Ja Ci odpowiem, chociaż jeszcze ani babcią ani teściową nie jestem.
    >
    > > Potrzebować do czego?
    >
    > Choćby do tego, żeby zajęła się dziećmi gdy Autorka wątku będzie w pracy. Dla m
    > nie bowiem poza dyskusją są szkody psychiczne i często zdrowotne jakie wyrządza
    > ją dzieciom instytucje wychowania zbiorowego.
    Również wszyscy bez wyjątku psychologowie twierdzą, że optymalnym środowiskiem wychowawczym dla dzieci jest rod
    > zina a nie przechowalnie typu żłoby czy przedszkola. Poza tym całkowicie ignoru
    > jesz potrzeby uczuciowe dziecka, które kocha babcię, jest z nią emocjonalnie zw
    > iązane i chętnie u niej przebywa.

    > > Rani uczucia teściowej? Wręcz odwrotnie to właśnie teściowa rani uczucia
    > swej synowej.

    > Czym, uczuciami do wnuka i potrzebą kontaktu z nim?

    Dlatego codziennie wlewa się w życie synowej i wnuka jak lawa?

    "Prawda jest taka, że oboje
    > się kochają a mamuśka patrzy na to z zawiścią, , niepokojem,doprowadza matkę mę
    > ża do łez, rani ją,

    Widzę to inaczej. Babcia chciałaby zdominować codzienność swojego wnuka odkopując swoją synową od niego.

    "urządza awantury o bzdety, wciąga w swoje urojone obawy mę
    > ża, stara się odkopać babcię (starszą osobę, której już niewiele lat zdrowia i
    > życia zostało od wnuka, a syna traktuje w sposób zaborczy, jak przedmiot - bo
    > to MOJE dziecko, MOJA własność.
    >
    Owszem jej dziecko skoro je urodziła i po co jakaś namolna kobieta wtrynia się zakłócając spokojną codzienność?

    > > Skąd ta statystyka?
    >
    >
    > Choćby z codziennych obserwacji i doświadczenia życiowego, którego Tobie najwyr
    > aźniej brakuje.
    >
    Doświadczenia mi brakuje? Mam tak paskudne doświadczenie z podłą teściową, że ta z przykładu Autorki może sie schować.

    > > Jak to nie? Dlaczego?
    >
    >
    > Bo tak się nie postępuje w stosunku do najbliższych, którzy prawidłowo wychowal
    > i kilkoro dzieci i dysponują doświadczeniem, jakie Autorka wątku zyska dopiero
    > po wielu latach.
    >
    A może Autorka chce wychowywać tak jak sama to obmyślała? To, że ktoś wychował kilkoro dzieci uprawnia do rządzenia w życiu innej osoby?
    Tobie nie brakuje doświadczenia zwłaszcza w naruszaniu nietykalności cielesnej nieletnich w celu zdyscyplinowania. Jestem ciekawa jak często naruszalaś nietylkaność swojego syna?





    > >
    > > Obędzie się.
    >
    >
    > Och, synowe z atrofią uczuciowości wyższej na pewno się obejdą, ale Szczerba ni
    > e o nich pisała, tylko o potrzebach malutkiego dziecka.
    >
    >
    Do takiej atrofii uczuć wyższych doprowadziła mnie teściowa moja właśnie. Ile razy ja plakałam przez nią? Kogoś to obchodzi?


    > Ile jest rodzin w których toksyczne osoby trzyma sie na dystans?
    >
    >
    > I w efekcie w takich nuklearnych rodzinach często wyrastają źle zsocjalizowani
    > społecznie popaprańcy psychiczni, bez internalizacji wartości rodzinnych, egoi
    > styczni, zadufani w sobie, neurotyczni, słowem - przyszła klientela psychologów
    > i psychiatrów.
    >
    Jesteś zdania, że toksyczne otoczenie gwarantują, że z takiej rodziny za pewne nie wyjdzie przyszła klijentela psychologów i psychiatrów?



    > > Ale widocznie nie dajesz podstaw aby Tobie
    > > ten kontakt ograniczyć. Znaczy jesteś w porządku wobec zstępnych.
    >
    > Niekoniecznie. Może jej synowe po prostu nie są behavioralnie i emocjonalnie z
    > aburzone.
    >
    > > Teściowa pracować nad sobą nie musi?
    >
    > Nie, bo to nie ona ma problem, tylko synowa. Zresztą nad czym miałaby pracować,
    > nad swoją miłością do wnuka, chęcią kontaktu z nim, empatią wobec synowej i ch
    > ęcią pomocy?
    >
    Chęć pomocy...tu jest pies pogrzebany bo ta synowa nie prosi w sklepie "weź ode mnie to dziecko na 4 godziny" tylko wraca potulnie do domu z pustym wózkiem ponieważ teściowa jej kazała wracać bo babcia postanowiła zająć się swoim wnukiem czy to się komu podoba czy nie.
    Nie zapyta synowej "a może tak zrobimy,że wrócisz z pustym wózkiem" tylko z góry zakłada że synowa nie ma nic do gadania i trzeba za synową zadecydować.
  • wadera3 04.01.18, 00:23
    Przeczytałam caluśki wątek, wszelkie "za" i "przeciw" owej teściowej. I powiem tak - miałam taką teściową, i doskonale wiem jak czuje się autorka wątku. Trzy lata mieszkałam (ja dziewczyna z dużego miasta) na małej wsi w jednym domu, do spółki z teściami. Teściowie mnie dodatkowo nie lubili. W domu rządziła teściowa, nie miałam żadnego prawa głosu, bo byłam za młoda. Jak w końcu po trzech latach udręki dostaliśmy mieszkanie w odległym o 35 km mieście, to teściowa na głowie stawała żeby mój syn został u nich jak najdłużej. I też były szlochy i łzy, że ukochany wnusio zamieszka ze złą matką.
    Kto takiej toksycznej relacji nie doświadczył, nie ma pojęcia o czym czyta w wątku.
    Teraz jestem teściową, mam dwie synowe i nie wtykam nosa w sprawy młodych. Kocham wnuki, bardzo lubię moje synowe, ale szanuję ich autonomię i nigdy nie pomagam na siłę "wiedząc lepiej". Kiedy jestem potrzebna - jestem, kiedy nie, czekam cierpliwie aż wnuczka zadzwoni, że się stęskniła i czy mogą do mnie przyjechać. Nie mam dobrej rady dla autorki, bo taka toksyczna "zakochana" babcia to przekleństwo i jedynie jakiś mocny wstrząs mógłby to ukrócić. W moim przypadku pomógł...rozwód ;)
    Trzymam kciuki za powodzenie jakiejkolwiek akcji prostującej stosunki. Tyle, że musi Cię wspierać mąż, jeśli on (tak jak gros doradzających tu forumek) nie pojmuje powagi i dramatyzmu sytuacji, to czarno to widzę.

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • eliza2016 04.01.18, 00:27
    Dziękuję :)
  • fusun1804 04.01.18, 00:57
    Co zamierzasz z tym ZROBIC? Jak POSTĄPISZ ? Czy tylko wyzalilas sie, uzyskałaś współczucie i Ci na jakis czas ulży?

    A jutro powtórka z rozrywki - rano obcalowywanie i cmokanie a po południu ślinienie, tłuszcz i rosołek z kostki. Bo jak nie to obraza majestatu.

    Czytałaś moj post z dzisiejsza data u góry wątku? Jesli nie to przeczytaj.
  • leda16 12.01.18, 11:10
    wadera3 napisała:
    > Trzymam kciuki za powodzenie jakiejkolwiek akcji prostującej stosunki. Tyle, że
    > musi Cię wspierać mąż, jeśli on (tak jak gros doradzających tu forumek) nie po
    > jmuje powagi i dramatyzmu sytuacji, to czarno to widzę.


    Ach tak, jedynie Ty, która z powodu bzdetów rozpierdzieliła swoim dzieciom rodzinę "rozumiesz dramatyzm sytuacji" . Mąż ma się skonfliktować z własną matką z powodu zaborczej, niedojrzałej emocjonalnie młódki, pomóc jej odkopać dziecko od babci, albo ...sru na salę rozwodową.






    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • tt-tka 12.01.18, 14:08
    leda16 napisała:

    Mąż ma się skonfliktować z własną matką z
    > powodu zaborczej, niedojrzałej emocjonalnie młódki, pomóc jej odkopać dziecko o
    > d babci, albo ...sru na salę rozwodową.


    A i owszem. Jak zyc bez mamy na co dzien nie moze, niech sie zeni z mama. MOJE dzieci wychowuje JA i ich ojciec, MY sie nimi zajmujemy, babcia jest na deser/od swieta.

    >
    >
    >
    >
  • wadera3 12.01.18, 21:25
    Jeżeli dla Ciebie bzdetami są przemoc, fizyczna i psychiczna, nadużywanie alkoholu i jawna wrogość teściów, narastająca z roku na rok, to gratuluję dobrego samopoczucia.
    I powtórzę, ktoś, kto tego nie doświadczył, może spokojnie nie zabierać głosu, bo nie ma bladego pojęcia o czym mówi.

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • lucusia3 04.01.18, 09:38
    "Smród śliny"? Ty się chyba powinnaś zastanowić nad wizyta u psychiatry. Może masz depresje poporodową. Baba jest namolna, ale Ty sprawiasz wrażenie niezrównoważonej. Nie wyjdziesz na spacer, bo babka zobaczy dziecko? Oni się narzucają a Ty urządzasz histerie. Wolisz się sama nim zajmować, to jej powiedz, że na razie się chcesz nacieszyć sama swoim dzieckiem. Potem,jak wrócisz do pracy, to będziesz wdzięczna za pomoc. Ale może Tobie nie chodzi o dobre układy, tylko o pokazanie własności dziecka? Myślisz, że w takiej atmosferze jaka Ty robisz, to dziecko będzie szczęśliwe i zrównoważone emocjonalnie?

    --
    pogotowiedomowe.com.pl/
  • anku1982 04.01.18, 11:23
    Dziecko ma już prawie 2 lata, trochę za późno na depresję POporodową...
  • eliza2016 04.01.18, 12:17
    Tak, Smród śliny :)
  • aguar 04.01.18, 10:42
    Współczuję sytuacji, też by mi się nie podobało takie zachowanie wobec mojego dziecka, jakie prezentuje Twoja teściowa. Bardzo dziwi mnie zdanie niektórych forumek, że to z Tobą jest coś nie tak. Rzeczywiście pozostaje Ci postawienie granic teściowej i jakiegoś ultimatum mężowi, a jeśli nie uda Ci się zmienić sytuacji na taką, jaka będzie Ci odpowiadać - wyrwanie się z tego układu. Na pewno nie decyduj się na razie na kolejne dziecko, bo utkniesz wśród tych ludzi na zawsze. Może mogłabyś wyjechać z dzieckiem na jakiś czas do matki do miasta, skoro i tak nie pracujesz. Może dałoby to trochę do myślenia twojemu mężowi, że jak się nie zmieni, może Cię stracić...
  • barbra25 04.01.18, 10:50
    Dokładnie, też mnie to dziwi, że robią tu z Ciebie chorą. "Smród śliny" - owszem możne być bardzo wyraźny ale to że masz dobry węch nie znaczy od razu ze kwalifikujesz się do psychiatry.
  • eliza2016 04.01.18, 12:53
    Teściowa ma bardzo ostry " zapach" śliny :(
  • lajbik 11.01.18, 23:51
    Bardzo mądrze napisane :-))))))
    Wypowiada się tutaj dużo teściowych/matek/babć, itp., jak sądzę, które piszą min. że twoje zachowanie jest chore oraz o tym żebyś pomyślała jak ty się będziesz czuła jak będziesz babcią. Ale podawane argumenty dowodzące chorego myślenia autorki można dokładnie skierować także w przeciwną stronę. Nie muszę przypominać tym wszystkim kobietom... że one w większości wychowywały swoje dzieci same. A w kościele od dawna tłuką do głowy, że rodzina to jest MAMA, TATA i DZIECKO-CI (jak pan Bóg da albo partia pozwoli !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!). I nie wymyśliłem sobie tego ot tak, tylko dowiedziałem się tego od psychologów w ośrodku adopcyjnym do którego przez 2 lata !!!! uczęszczałem z moją ukochaną żoną oraz od zakonników prowadzących rekolekcje małżeńskie. Ale mamy takie porąbane czasy, że młodzi gnają za karierą a dziadkowie (jeśli są) wychowują dzieci i to się zrobił standard lub konieczność i to jest też przyczyna niejednego rozpadu całej rodziny. Tylko nieliczni małżonkowie (młodzi) mają zdolność do bezkonfliktowego życia z rodzicami jednymi lub drugimi. Ja sam żyję z moją "świętą rodziną" (verte żoną i synem) i czuję codziennie oddech teściów/dziadków z którymi mieszkamy. Są oni bardzo dobrymi ludźmi, są nam bardzo pomocni, ale niestety nie można uniknąć w takiej sytuacji zgrzytów lub konfliktów. Podam tylko jeden banalny przykład: Od pewnego czasu jeździmy z synem na basen. Rodzice u których mieszkam, lekko pisząc dąsają się i robią przykre uwagi, że w końcu doprowadzimy do tego że nasze dziecko będzie chore !!!! (no może będzie, a może nie będzie, ale chuchamy i dmuchamy na nasz skarb żeby mu się nic nie stało i cieszymy się jego radością z każdego wyjazdu na basen). Z kolei moi rodzice, którzy mieszkają 140 km od nas, cieszę się że zabieramy dziecko na basen bo dajemy mu dużo ruchu i to będzie dla niego dobre. No i kto tutaj ma rację ????? rodzice żony czy rodzice moi ????? moi rodzice żyją w błogiej nieświadomości jak ubieramy dziecko oraz że wychodzimy na dwór jak jest zimno i takie tam, a rodzice żony za każdym razem przyglądają się !!!!!!! (bo siedzą w domu) jak ubieramy dziecko i po co idziemy na to zimno, przecież się przeziębi. Tak że o konflikt naprawdę nie trudno, a niestety na tym wszystkim najpierw traci to co najważniejsze, czyli jedność małżonków (mamy i taty dziecka), a później w przypadku konfliktu rodziców traci dziecko albo dzieci. Niestety dziadkowie zawsze będą poszkodowani, ale ONI JUŻ MIELI SWOJE ŚWIĘTE RODZINY, swój obowiązek spełnili i trzeba przekazać pałeczkę następnym pokoleniom. Oczywiście należy im się szacunek, opieka w starości no i kontakt z wnusiem, także dla jego dobra, ale nie należy im się przejmowanie obowiązków rodziców jeśli ci żyją !!!!! koniec i .
    Moja mama zawsze mi mówi, jak będziesz potrzebował pomocy to daj znać, jak będziemy w stanie to pomożemy. A na co dzień radźcie sobie sami, tak jak my kiedyś !!!!!! I to są święte słowa.
    Niestety żale babć często wynikają z tego że babcie nie mają co ze sobą zrobić na co dzień i szukają czegoś do miłego zapchania szarości dnia, pod pretekstem .... przecież ty jesteś matką, czy ty tego nie rozumiesz, ja posiedzę 4 godziny z wnusiem, poduczę go tego i tamtego z życia, a ty idź poczytać książkę w wannie i położysz go spać wieczorem hehe, a ja znam rodziny w których babcie spędziły większość dzieciństwa swoich wnucząt z nimi (bo rodzice od rana do wieczora w pracy), i te dzieci w wieku nastu lat nie mają ŻADNEGO porozumienia ze swoimi "starymi"!!!!
    Na koniec pytanie do babć: CZY NA WSZYSTKICH OBRAZKACH ŚWIĘTEJ RODZINY ALBO W PRZEKAZACH BIBLIJNYCH JEST MARYJA, JÓZEF, mały JEZUSEK I BABCIA Z DZIADKIEM, czy też JEST MARYJA, JÓZEF i mały JEZUSEK????? ci biedni młodzi małżonkowie w kiepskich warunkach stajennych stali się rodziną i sami dali sobie radę i jakiego porządnego człowieka wychowali !!!! Ja jako OJCIEC wraz z moją ŻONĄ postaramy się tak wychować naszego syna, żeby wiedział że jest człowiekiem potrzebnym, zdolnym i samodzielnym i że jeśli będzie kiedykolwiek potrzebował naszej pomocy, rady itp. to może w każdej chwili do nas przyjść, bo tak mnie nauczyli moi rodzice, którzy stoją z boku, cieszą się naszym szczęściem i są gotowi do pomocy ale bez nachalności i z wzajemnością. Dodam jeszcze że moi rodzice widzą wnusia średnio raz na 2-3 tygodnie przez kilka godzin, a moi teściowie mają go na co dzień, a jak wyjeżdzamy np na weekend lub święta, do 2 dziadków, to mówią wnusiowi i co my bez ciebie będziemy robić, będzie nam przykro i z kim dziadziuś będzie się bawił i takie tam (a wnusiowi, coraz rozumniejszemu, robi się przykro i po co to ???). Żeby była równowaga to dziadkowie powinni być dalej i od czasu do czasu albo jak trzeba, wtedy można wysłuchać z pokorą ich uwag i zaleceń, wrócić do swojego domu, na spokojnie przemyśleć i albo zastosować albo olać cienkim sikiem :))))))
    ŻYCZĘ DUUUUŻO WYTRWAŁOŚCI
  • leda16 12.01.18, 11:26
    lajbik napisał(a):








    > Na koniec pytanie do babć: CZY NA WSZYSTKICH OBRAZKACH ŚWIĘTEJ RODZINY ALBO W P
    > RZEKAZACH BIBLIJNYCH JEST MARYJA, JÓZEF, mały JEZUSEK I BABCIA Z DZIADKIEM, czy
    > też JEST MARYJA, JÓZEF i mały JEZUSEK?????


    Buhahaha, cóż to ma do rzeczy? A na obrazkach chrześcijańskich jest młodziutka matka z nieślubnym dzieckiem i starym konkubentem, cieślą z zawodu, który nie potrafił zapewnić im dostatku . Reszta biblijnego przekazu informuje nas o wyrodnym ojcu, który uśmiercił w okrutny sposób własnego syna i biernej matce, która palcem nie kiwnęła, żeby pomóc własnemu dziecku, za co w butach poszła do Nieba.










    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • kromka-chleba 04.01.18, 11:01
    Przeczytałam większość komentarzy i dodam coś od siebie. Nie wie nic, co przeżywa dziewczyna ten, kto tego nie przeżył. Mówienie wprost, proszenie, tłumaczenie NIC NIE POMOŻE. Wszelkie próby moich reakcji kończyły się tym, że "ona już dwójkę wychowała to ona wie". No tak, a ja jestem młoda, głupia i nie mam instynktu macierzyńskiego. I pewnie nie kocham dziecka, bo chcę inaczej niż ona. Jak ja śmiem? Czasem miałam wrażenie, że mówię do ściany. Niby przytakiwała temu co mówię, więc na początku wierzyłam, że rozmowy coś zmienią, bo wydawałoby się, cywilizowani ludzie, ale z czasem zauważyłam, że nawet nie próbowała mnie słuchać, bo i tak uważała, że ma rację. To był ciężki okres w moim życiu. Nauczyłam się mówić dość i odmawiać. Z codziennych kontaktów zostały sporadyczne - raz na tydzień, dwa. Trochę to trwało, ale wyznaczanie granic jest ważne. Teraz łatwiej mi znosić udziwnienia typu: dziecko jada, pije, kruszy przy komputerze, przy którym ma pozwalane siedzieć pół dnia. 8latkowi(!) babcia zmienia spodnie, wkłada i zawiązuje buty! Toleruję to, bo ma miejsce tylko u nich, raz na dwa tygodnie, w domu jest nie do pomyślenia. Nie chcę zabrać kontaktu, bo to dziadkowie, ale na co dzień takie zachowanie byłoby nie do zniesienia i z pewnością ze szkodą dla dzieci. Nie piszcie więc, że dziewczynie szaleją hormony i jest nadwrażliwa, bo nie macie o tym pojęcia. A moje rada? Musisz przestać przejmować się tym, co pomyśli czy poczuje Twoja teściowa, bo zauważ, że ona się z Tobą nie liczy wcale.
  • aqua48 04.01.18, 11:51
    Autorka na pewno nie stawia granic. Wcale nie MUSI odstawiać syna do babci na 4 godziny dziennie, ani w ogóle mówić jej że idzie z dzieckiem do lekarza, nie musi pozwalać na to by syn jadł u babci obiady i nie ma żadnego powodu, prócz jej obaw, że teściowa nie będzie potem w razie potrzeby na każde zawołanie by babci na to wszystko co matce nie odpowiada POZWALAĆ.
    Jednak z jakiegoś powodu to wszystko czego nie chce robi. I ma o to pretensję do teściowej. A powinna jedynie do siebie. Teściowa się nie zmieni, zmienić swoje zachowanie i postępowanie może jedynie autorka.. Ale może też nadal siedzieć biernie (jak cielę jak to sama określiła) i patrzeć, i żalić się i mieć za złe.
  • ola_dom 04.01.18, 12:14
    aqua48 napisała:

    > Teściowa się nie zmieni, zmienić swoje zachowanie i postępowanie może jedynie autorka..
    > Ale może też nadal siedzieć biernie (jak cielę jak to sama określiła) i patrzeć, i żalić się i mieć za złe.

    No właśnie - też się zastanawiam, czy autorka robi COKOLWIEK, żeby zmienić tę sytuację,
    czy po prostu siedzi, narzeka, wzdycha, złości się i w cierpieniu oczekuje, AŻ SIĘ SAMO STANIE - tak jak ona by chciała, bo przecież ona ma rację, a babcia postępuje niewłaściwie.

    Samo żalenie się i chcenie niczego nie zmieni. Trzeba zrobić COŚ. A potem konsekwentnie to powtarzać, bo w tej sytuacji jedynie żelazna konsekwencja i powtarzanie cokolwiek zdziałają.
    A ciche użalanie się nie pomoże w niczym.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • eliza2016 04.01.18, 12:23
    Oczywiście, że staram się coś zrobić. Dziś byłam z małym u teściowej po 11. Posiedziałam, bo akurat jest tez szwagierka, potem zostawiłam synka na godzinke. Nie więcej. Babcia ok. bawila się z malym, trzymala go na kolanach...Teraz ja decyduje ile będzie u babci, a telefonami już się nie przejmuje.
  • aqua48 04.01.18, 12:26
    eliza2016 napisał(a):

    > Oczywiście, że staram się coś zrobić. Dziś byłam z małym u teściowej po 11. Pos
    > iedziałam, bo akurat jest tez szwagierka, potem zostawiłam synka na godzinke. N
    > ie więcej. Babcia ok. bawila się z malym, trzymala go na kolanach...Teraz ja de
    > cyduje ile będzie u babci, a telefonami już się nie przejmuje.

    No i tak trzymaj. NIE MUSISZ chodzić z nim do babci codziennie. Zobaczysz, że humor Ci się poprawi.
  • ola_dom 04.01.18, 12:29
    eliza2016 napisał(a):

    > Teraz ja decyduje ile będzie u babci, a telefonami już się nie przejmuje.

    No i super, więc w czym problem?

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • eliza2016 04.01.18, 12:51
    Dziś akurat nie było telefonu, bo u teściowej siedzi jej corka. Jednak wiem, że od jutra znowu się zacznie dręczenie od 9 rano. Staram się teraz być bardziej asertywna. Mocne postanowienie na nowy rok. I wytycze nowe granice. Rano godzinka, i wieczorem max 1,5. Nie da się by syn nie był codziennie tam. Za kilka dni jadę na tydzień do mojej mamy.
  • ola_dom 04.01.18, 13:01
    eliza2016 napisał(a):

    > Mocne postanowienie na nowy rok. I wytycze nowe granice.

    Bardzo dobre postanowienie :)

    > Nie da się by syn nie był codziennie tam.

    Dlaczego "się nie da"?
    I tak codziennie będzie tam musiał spędzać jakiś czas? A kiedy ma przestać? Jak będzie dorosły?
    Czy "jak babcia wreszcie zrozumie", że już wystarczy?

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 04.01.18, 14:33
    Dobre postanowienia choć dobre jedynie jak na początek. Już teraz widzisz jak ciezko odkręcić to do czego nawykła teściowa w czasie gdy tam mieszkaliście. Pod koniec roku skończy sie na wyrównaniu szans jednej babci z drugą pod względem zaangażowania we wnuka? Zastanów się dobrze czy chcesz aby dziecko było przyzwyczajone do tego aby codziennie widzieć się z tą "bliską" babcią. Moja dziewieciolatka tak nawykła do codzienności u dziadków, że nawet jak oni wyjadą to ona idzie tam w odwiedziny do wujka i siedzi gapiąc się bezustannie w monitor aż nawet ostatnio ten wujek chodził i wdychał, że nie da się jej od monitora oderwać ale on sam jak i jego rodzice nie przekazują innych wzorców zachowania jak tylko całodniowe przesiadywanie przed tv. Dziecko można nauczyć, że ma dwa domy z całkowicie innymi zasadami albo zupełnie bez zasad a i owszem tylko po co? Za rok Twój syn pójdzie do przedszkola i co babcia będzie o dziewiątej wpadać do przedszkola żeby zabrać wnuka na godzinkę i wychowawczynie nie będą miały nic do gadania ponieważ wskażesz babcię jako uprawnioną do odbierania go codziennie?
  • tt-tka 04.01.18, 15:38
    barbra25 napisała:


    Za r
    > ok Twój syn pójdzie do przedszkola i co babcia będzie o dziewiątej wpadać do pr
    > zedszkola żeby zabrać wnuka na godzinkę i wychowawczynie nie będą miały nic do
    > gadania ponieważ wskażesz babcię jako uprawnioną do odbierania go codziennie?

    Ano, ano. Nie licz na to, ze jak syn zniknie w kazamatach przedszkola, to tesciowa przystopuje, bo raczej nie przystopuje. Ona bedzie go chciala odprowadzac, odbierac, sprawdzac, co sie tam dzieje, objezdzac przedszkolanki, interweniowac, gdy wnuk pobije sie czy pokloci z kolega...
  • aqua48 04.01.18, 15:43
    eliza2016 napisał(a):

    > od jutra znowu się zacznie dręczenie od 9 rano. Staram się teraz być bardziej
    > asertywna. Rano godzinka, i wieczorem max 1,5. Nie da się by syn nie był codziennie tam.

    Ależ oczywiście, że się da, da się też tak ustawić te wizyty by syn u teściowej był tylko RAZ dziennie, za to na dwie-trzy godziny.
  • maja2005 04.01.18, 18:10
    niech kocha, pieści - dziecku nie ubędzie.
  • nie-okrzesana 04.01.18, 19:02
    Kobieto wyluzuj !
    Babcia nie zrobi krzywdy dziecku. najwyżej go wykąpiesz.
    Niejedna matka pozazdrościłaby ci tej sytuacji.
    Masz kilka godzin dla siebie. Zainwestuj w rozwój , dokształcanie i samorealizację. Zajmij się czymś a obsesja odejdzie.
  • fielmon 04.01.18, 22:54
    Przecież nie chodzi o wnuka. Nie lubi teściowej i chciałaby się mścić zakazem dostepu do wnuka.
  • eliza2016 04.01.18, 23:15
    No pewnie ! Skąd wiedziales ???
  • alicia.online 04.01.18, 19:19
    Wiele kobiet narzeka na bierność swoich teściowych jeśli chodzi o pomoc przy dzieciach. A tu mamy odwrotną sytuację. Nigdy wszystkich się nie zadowoli. Niemniej - poza całowaniem w buzię... w zasadzie nie widzę co złego robi? Wychowała swoje dzieci, to pewnie przewijać i karmić potrafi, dziecko jest już spore, więc noszeniem krzywdy mu nie zrobi... Dla jego emocjonalności lepsza nazbyt ciepła babcia niż rodzina sztywna jak lód. Poza tym proponuję pomyśleć, że także młodej i zdrowej osobie może się przytrafić coś, co spowoduje konieczność opieki nad maluszkiem. Lepiej, gdy to będzie babcia znająca maluszka, niż przypadkowa osoba.
  • wadera3 04.01.18, 19:53
    alicia.online napisała:

    > Wiele kobiet narzeka na bierność swoich teściowych jeśli chodzi o pomoc przy dz
    > ieciach. A tu mamy odwrotną sytuację. Nigdy wszystkich się nie zadowoli. Niemni
    > ej - poza całowaniem w buzię... w zasadzie nie widzę co złego robi?

    Wchodzi z butami w życie syna i synowej.
    Gdyby to była obca osoba każda z Was, krytykantek autorki, wołałaby, że to stalking.
    Naprawdę trudno pojąć, że nikt nie musi żyć pod dyktando innych?
    Dziewczyna nie może swobodnie żyć, bo teściowa "w dobrej wierze" wszędzie musi zaistnieć, spacer, sklep, karmienie, przewijanie itd. tak naprawdę nie da się żyć.



    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • eliza2016 04.01.18, 21:49
    Dokładnie o to mi chodzi. Dom domem, ale to wszystko przenosi się na grunt publiczny, bo mieszkamy w malej miejscowości. O ile jestem w stanie odpuścić i dać jej wnuka na te 3 godziny w ciągu dnia, tak nie zaakceptuję tego w jaki sposób moja teściowa rzuca się na dziecko w sklepie, czy w przychodni. Ciąga je za rękę, lub nosi, mówi do niego, jej radość na widok wnuka jest tak wielka jakby widywala go raz na miesiąc. Na pożeganie karze dawać sobie buziaka w policzek. Gdy te trzeba przebrać go , to rzuca się, a gdy ja to robię to ona też ściąga mu jendoczesnie spodenki i nic mi nie da zrobić . Były dni gdy chciała mnie wyręczać we wszystkim.
  • eliza2016 04.01.18, 21:51
    Uważam ,że babcia chłodna jak lód jest złą opcją, ale taka nadgorliwa jak moja wcale nie jest lepsza.
  • chocolate-cakes 04.01.18, 22:38
    Współczuję. W ogóle sobie tego nie wyobrażam.
  • aqua48 05.01.18, 22:07
    wadera3 napisała:

    >w zasadzie nie widzę co złego robi?
    > Wchodzi z butami w życie syna i synowej.
    > Dziewczyna nie może swobodnie żyć, bo teściowa "w dobrej wierze" wszędzie musi
    > zaistnieć, spacer, sklep, karmienie, przewijanie itd. tak naprawdę nie da się ż
    > yć.

    Ależ nikt autorce wątku nie każe żyć pod dyktando teściowej. To ona sama pozwoliła na wchodzenie sobie z butami w życie... A może inaczej. Jeśli tylko zechce.
  • fielmon 04.01.18, 20:19
    Proponuję otruć babcię, będzie miał tylko cudowną mamusię, a że głupią, no cóż rodziny a szczególnie matki się nie wybiera.
  • wadera3 04.01.18, 20:35
    fielmon napisała:

    > Proponuję otruć babcię, będzie miał tylko cudowną mamusię, a że głupią, no cóż
    > rodziny a szczególnie matki się nie wybiera.

    Ja zaś proponuję żebyś znalazła sobie kogoś, kto lepiej będzie wiedział co masz robić, kiedy to robić, a jak się wychylisz i spróbujesz po swojemu, niechże ten ktoś zaleje się łzami, i tak dzień w dzień - powodzenia.
    Aha i tylko nie narzekaj.




    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • aqua48 05.01.18, 22:11
    wadera3 napisała:

    >kto lepiej będzie wiedział co masz
    > robić, kiedy to robić, a jak się wychylisz i spróbujesz po swojemu, niechże te
    > n ktoś zaleje się łzami, i tak dzień w dzień - powodzenia.

    A to tak trudno odwrócić się i odejść jeśli ktoś się zalewa łzami bo mu nie pozwalasz rządzić w swoim życiu? No bez przesady...Najgorszą opcją jest reagowanie na każdą próbę szantażu i narzekanie, że to nie skutkuje rezygnacją z szantażu tylko eskalacją takich wymuszeń. Teściowa płacze bo coś poszło nie po jej myśli? Trudno. Jak się zmęczy to przestanie.
  • wadera3 05.01.18, 22:28
    Po moich przejściach z teściami, wiem, że po takich ludziach, prośby, "groźby", rozsądne rozmowy i jakiekolwiek działania mające na celu wyprostowanie sytuacji i doprowadzenia do spokoju we własnym domu, spływają jak woda po przysłowiowej kaczce.
    Moja była teściowa potrafiła się popłakać i histeryzować, bo jej własny syn poprosił ją aby przestrzegała umowy, iż nasz syn nie ogląda filmów dla dorosłych(chodziło o słynny wówczas serial "Ośmiornica", pełen przemocy i scen kompletnie nie odpowiednich dla czterolatka). Teść zaś rzucił się na mnie z pięściami, bo kazałam synowi wyjść z pokoju podczas podobnego filmu.....Dla smaczku dodam, że teściowa była ....nauczycielką. Dodam jeszcze, że nic to nie zmieniło, nadal dziecku pozwalali na wszystko(podczas pobytów u nich) a syn był karmiony informacjami, że ma złą matkę.

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • barbra25 05.01.18, 22:37
    wadera3 napisała:

    > .....Dla smaczku dodam, ż
    > e teściowa była ....nauczycielką.

    No patrz, to tak jak u nas. Te nauczycielki mają jakieś skrzywienie zawodowe?



    Dodam jeszcze, że nic to nie zmieniło, nadal
    > dziecku pozwalali na wszystko(podczas pobytów u nich) a syn był karmiony inform
    > acjami, że ma złą matkę.
    >
    To samo przerabiałam z pierwszym dzieckiem.
  • wadera3 05.01.18, 22:57
    barbra25 napisała:

    >
    > No patrz, to tak jak u nas. Te nauczycielki mają jakieś skrzywienie zawodowe?
    >
    Oj mają/miewają.

    > >
    > To samo przerabiałam z pierwszym dzieckiem.

    Ja też z pierwszym, ale i przy drugim były próby naprostowania mnie. Teściowie bez żenady krytykowali WSZYSTKIE moje działania jako żony, matki, gospodyni domowej...
    Teść, po latach, na ślubie mojego syna usiłował mnie przeprosić, ale było to po awanturach, które zrobiła im moja następczyni. Ta bez pardonu powiedziała gdzie są drzwi, i po której stronie jest właściwa dla nich klamka. Wtedy okazało się, że ja byłam najlepszą synową....Teściowa zaś, słuchając męża nadal spode łba patrzyła na mnie ze złością.




    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • barbra25 07.01.18, 10:40
    wadera3 napisała:
    Teściowie
    > bez żenady krytykowali WSZYSTKIE moje działania jako żony, matki, gospodyni dom
    > owej...
    > Teść, po latach, na ślubie mojego syna usiłował mnie przeprosić, ale było to po
    > awanturach, które zrobiła im moja następczyni. Ta bez pardonu powiedziała gdzi
    > e są drzwi, i po której stronie jest właściwa dla nich klamka. Wtedy okazało si
    > ę, że ja byłam najlepszą synową....Teściowa zaś, słuchając męża nadal spode łba
    > patrzyła na mnie ze złością.
    >
    >
    Znaczy Wasz rozwód każdemu dobrze zrobił.
  • wadera3 07.01.18, 11:18
    Nie do końca ;)
    Mnie na pewno, starszemu synowi też(temu od ośmiornicy), u młodszego nie obyło się bez terapii dla DDA i przemocowców, zaś były mąż, niepytany, wspominał synom wielokrotnie, iż najlepsza zona to ja :)
    Inteligentnie pomijając fakt przemocy i alkoholu...
    Teraz, siłą rzeczy musimy się spotykać w czasie rozmaitych okazji rodzinno wnukowych, i jest nadskakujący, uprzejmy i z sentymentem wspomina różne moje kuchenne przeboje typu "Twoje małosolne , jak zawsze rewelacyjne".
    Tym niemniej dla mnie ów rozwód, to najlepsze, co w życiu dla siebie zrobiłam.

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • fusun1804 05.01.18, 22:59
    „Teść zaś rzucił się na mnie z pięściami, bo kazałam synowi wyjść z pokoju podczas podobnego filmu”

    A Twoj mąż tego oczywiście nie widział i nie słyszał, prawda? Albo tatuś tylko dobrze chciał:))
  • wadera3 05.01.18, 23:53
    Mój mąż był w lekkim szoku, ale został u rodziców z dziećmi, choć ja wyszłam i "okazją" późnym wieczorem wróciłam do domu. Nazajutrz wrócił do domu z dziećmi, ale ja wyszłam aby nie spotkać się z teściem(i dobrze wyczułam, że przyjedzie "przepraszać"). Wróciłam dopiero jak teść wyjechał, ale już mąż miał pretensję, że zlekceważyłam tatusia...

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • pnaka321 06.01.18, 16:35
    Czy ona stracila jakies dzieci ? Nawet poronienia. To raz . Dwa : jaka jest jej relacja z Twoim mezen ? Czy to syneczek mamusi ? I poza tym.. zobacz do czego Cie to motywuje : brak granic. Popatrz wtecz na swoje zycie : umialas mowic nie ? Nie teraz ? Nie chce? Zrobie to dla siebie ? Bo ona do tego Cie motywuje zebys postawila granice. Ale taki problem jaki opisujesz maja czesto konoety które same mialy trudno/ slaba wiez z wlasna matka . I jeszcze cos : gdyby nie ona nie byloby Twojego meza. Gdyby nie on nie byloby Waszego syna. Zdaniem ktore to rozwiazuje jest powiedzenie tak w sobie ale z serca w kierunku tesciowej " z Toba nie mam żadnych szans i tak nie wygram " duzo wtedy przychodzi spokoju
  • verdana 06.01.18, 21:28
    Współczuję sytuacji. Ale obu stronom. I Tobie i teściowej. Tobie, bo teściowa jest natrętna, a że mieszka blisko, to spławić ją bedzie trudno. Teściowej, bo jak była długi czas potrzebna jako opiekunka, to nie śmierdziała i dziecko jej podrzucano, bo przeszkadzało w urządzaniu nowego domu. Przyzwyczaiła sie do bardzo częstej obecności dziecka i zwyczajnie tęskni. Nie da sie zjeść ciastka i mieć ciastka - to znaczy korzystać bez ograniczeń z pomocy babci do momentu X, a potem uznać, że od tej chwili babcia ma zmienić się całkowicie i wycofać z zaangażowania w wychowanie.
    To potrwa. Trzeba zmniejszać czas pobytu wnuka u babci, rozmawiać z babcią, że nie potrzebujesz już tyle pomocy, że chcesz wychowywać go zgodnie ze swoimi zasadami. Nie oczekuj sukcesu szybko.
  • barbra25 07.01.18, 10:33
    Na przyszłość będziesz wiedzieć jak od samego początku postępować z kolejnym dzieckiem a to pierwsze niejako jest już pół na pół Wasze i teściowej. Może i niech ma co chce. Jeśli zdecydujesz się na kolejne dziecko łatwiej przydzie Ci pogodzić się z tym że teściowa jest nieustannie obecna w życiu pierwszego syna.
  • amb25 12.01.18, 08:04
    NO tak. Jak drugie dziecko przyjdzie na swiat i jeszcze bedzie miala to starsze na glowie, to Tesciowa szybko jej przestanie smeirdziec....
  • wadera3 12.01.18, 08:30
    Autorka nigdzie nie napisała, że teściowa jej "śmierdzi", nawet wspomniała, że ją, jako osobę, lubi, ale swoją nadopiekuńczością i ciągłą "gotowością" oraz wymaganiami co do wnuka, wywołuje ogromną presję.
    Czy to tak trudno sobie wyobrazić, że dziewczyna nie może być samodzielna i samostanowiąca, bo wisi nad nią cień teściowej? Dlaczego miałaby cichcem przemykać na spacer z dzieciakiem, albo mieć codzienną alternatywę towarzystwo teściowej? I to, że sprawa dotyczy teściowej, to akurat mało istotne, mogłaby to być równie dobrze "uczynna" sąsiadka, koleżanka, ciocia klocia itd.

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • barbra25 17.01.18, 19:15
    amb25 napisała:

    > NO tak. Jak drugie dziecko przyjdzie na swiat i jeszcze bedzie miala to starsze
    > na glowie, to Tesciowa szybko jej przestanie smeirdziec....

    Może tak, może nie? Ja urodziłam drugie dziecko i nie korzystam z pomocy mojej teściowej przy młodszej córce. Tylko tu jest pewna różnica ponieważ Autorka lubi swoją teściową. Ja dla mojej byłam "menda, ruda małpa, gnida, kur..." i tym podobne. Trzyletnie dziecko przychodziło od babci z wystawionym w moją stronę środkowym palcem uśmiechając się przy tym jakby mi mówiło, że mnie kocha. Nie wiem po co to w ogóle rozpamietuję. Chciałbym w końcu zdobyć się na wybaczenie. 13 lat upokorzeń ze strony teściowej. Teraz będzie 13 lat przebaczania.
  • fusun1804 17.01.18, 21:10
    „Chciałbym w końcu zdobyć się na wybaczenie. 13 lat upokorzeń ze strony teściowej. Teraz będzie 13 lat przebaczania.”
    A po co Ci to wybaczenie? Zrobiła cos tesciowa zeby na Twoje wybaczenie zasłużyć? PrzeprosilaCie?
  • barbra25 18.01.18, 10:32
    fusun1804 napisała:


    "A po co Ci to wybaczenie? Zrobiła cos tesciowa zeby na Twoje wybaczenie zasłużyć? PrzeprosilaCie?"
    Nie przeprosiła. Wyparła wyrządzone zło i nie ma poczucia winy raczej. Chciałabym wybaczyć tak po prostu dla samej siebie aby już do przeszłości nie wracać, nie kisić w sobie poczucia krzywdy, po co mi to?
    Los teściowej dokopał po całości i zaczęła inaczej myśleć. Leki, które otrzymała po operacji onkologicznej zakończyły jej pijaństwo a co za tym idzie odpały. Teraz nie ma wyzwisk ale jest z jej strony nadgorliwść w stosunku do wnuczek podobna do tego co w tym wątku przechodzi Autorka. Dlatego moja młodsza córka ledwo co babcię zna pomimo tego, że dzieli nas jedynie granica działki.
  • jajoslaw 15.01.18, 06:03
    Ja Ciebie troche rozumie. Moja corka rowniez urodzila sie jako wczesniak. Znam i rozumie obawy o wszystko i te na wyrost i te na zapas tez i wiem ze sa trwale. Ale nie ma w nich nic zlego jesli staramy sie je zrownowazyc ze stanem faktycznym. Z obawami tez nie powinno sie przesadzac to fakt . To ze rodzina kocha dziecko to bardzo dobrze, i trzeba sie tylko z tego cieszyc. Ale nie znaczy to ze mozna napastowac dziecko miloscia. Bo to w druga stone tez moze byc chore. Mialem w rodzinie osobe ktora moim zdaniem nadpobudliwie okazywala milosc do dziecka podobnie jak u ciebie i moim zdaniem powinno to miec granice postawione przez ciebie jako rodzica . Najlepiej najpierw mezowi zeby nie urazic tesciow. Ja wyraznie poprosilem ze takiego obcalowywania sobie nie zycze. Milosc to nie tylko hustanie dzieckiem na wszystkie strony i napastliwe calowanie po wsztkim co sie uda dosiegnac. Ja jako rodzic widzialem ze dziecko sie bronilo przed tymi pocalunkamii i nie mialo szans ich uniknac, wiec musialem postawic sprawe jasno i poprosic aby miloscia nie napastowac mi dziecka. Kiedy ja sam bylem dzieckiem, a pamiecia siegam do czasu kiedy chodzilem w chodziku, wtedy jeszcze takim wiklinowym, ktory najpier trzeba bylo sobie podniesc zeby zrobic pare krokow, moja ciocia zreszta kochana ciocia wszystoko normalne jak w nomalnej kochajacej sie rodzinie ale jednego jako dziecko nie lubilem, wlasnie takiego ciotczynego obcalowywania na dziendobry i na dowidzenia w dodatku jeszcze byla zawsze uszminkowana, ochychda . Tak to wtedy jako dziecko nazywalem, balem sie ze mi wyssie oko. Te pocalunki az bylo slychac. Zapewniam was wszystkie ciotki i babcie ze dzieci tego nie lubia. nawet najsilniejsza milosc powinna byc okazywana z rozsadkiem i umiarem. NIektorzy ludzie juz tak maja i trzeba ich nieco pochamowac. Dziecko caluje sie w czulko i wystarczy . Przytulanie noszenie na rekach jak najbardziej porzadane, dzieci potrzebuca ciepla i przytulania. Ale na wysysanie oczu nie pozwalaj. pozdrawim
  • jajoslaw 15.01.18, 07:01
    Mowienie ze babcia wychowala juz dwoje i wie lepiej to bzdura. Zaspokaja instynkty nadopiekuncze i tyle. To jest choroba. Jezeli wie lepiej niech sluzy dziewczynie rada wtedy kiedy ona o te rade poprosi. Niech pelni role babki a nie krolowej rodu. Nie wynika tu z tego ze dziewczyna nie liczy sie ze zdanien tesciow, wrecz przeciwnie. Skoro szuka rozwiazania i dobrej rady to chyba chce to rozwiazac jak najlepiej sie da. To tesciowa jest chora i proboje dziewczyne zdominowac i sobie podporzadkowac. Dziewczyno musisz twardo postawic granice tesciowa musi znac miejsce w szyku pracuj nad mezem, jesli nie jest pizdeczek mamusi to Ci pomoze ... Ale chyba jednak jest skoro to trwa tak dlugo . Nie pozwol sie szantarzowac. Ale rob to stopniowo, taka chora tesciowa z zemsty moze rozwalic wam mauzenstwo . Trzymam kciuki dasz rade. Znam takich co w szkole nie umieli wiazac butow bo babcie wiedzialy najlepiej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.