24.01.18, 19:56

Sprzedaję mieszkanie - kawalerkę. Pokój z aneksem kuchennym i duża sypialnia. Przychodzą ludzie oglądać - przeważnie matki które wyszukują mieszkanie dla synów. Jedna szukała mieszkania dla siebie i syna - mieszkanie z jedną sypialnią! Wygląda to mniej więcej tak, te oględziny - panie sprawdzają czy synowi będzie dobrze, wedle swoich kryteriów, tzn. czy ona uznaje że synowi będzie mieszkanie odpowiadać. Szczerze - nie miałam pojęcia o zjawisku. Ci ich synowie mają 20-30 lat.

--
Myśli moja najlepsza!
Edytor zaawansowany
  • heniek.8 24.01.18, 20:31
    kto płaci ten wymaga, ale o co chodzi?
  • kocia_noga 25.01.18, 06:21
    No właśnie o to.

    --
    Myśli moja najlepsza!
  • milva24 25.01.18, 09:01
    I co w tym dziwnego że matka szuka mieszkania sla studenta nie ważne jakiej płci? Dziecko może w tym czasie być w szpitalu, na praktyce, za granicą, lekkomyślne itp.
  • my_little_own 25.01.18, 10:16
    moim zdaniem zbieg okoliczności, ze akurat były to matki synów :)
  • 71tosia 25.01.18, 10:31
    kupno mieszkania to bardzo powazna decyzja finansowa i pewnie uznalabym ze mam troche wiecej doswiadczenia by stwierdzic czy mieszkanie jest warte ceny, czy nie ma jakis mankamentow, czy nie ma wad prawnych, czy nie bedzie tracic na wartosci -rzeczy o ktrych moje 20 letnie dziecko nie ma jeszcze pewnie pojecia.
    ps moze matki szukajacej malego mieszkania z jedna sypialnia nie stac na wieksze, z dwoma?
  • agata_abbott 25.01.18, 10:49
    Jak kupowałam mieszkanie z moim ówczesnym narzeczonym, to mieliśmy 26 i 27 lat. Od dobrych 7-8 lat mieszkaliśmy poza domami rodzinnymi, w akademikach/wynajmowanych mieszkaniach. Rodzice zarówno moi jak i narzeczonego zostali poinformowani o fakcie zmiany adresu;) Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miałby za mnie to mieszkanie wybierać.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • sebalda 25.01.18, 11:20
    agata_abbott napisała:

    > Jak kupowałam mieszkanie z moim ówczesnym narzeczonym, to mieliśmy 26 i 27 lat.
    > Od dobrych 7-8 lat mieszkaliśmy poza domami rodzinnymi, w akademikach/wynajmow
    > anych mieszkaniach. Rodzice zarówno moi jak i narzeczonego zostali poinformowan
    > i o fakcie zmiany adresu;) Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miałby za mnie to mie
    > szkanie wybierać.
    >

    Ale mieszkanie kupiliście za swoje/na kredyt ze swoich pensji czy za pieniądze rodziców? Mieliście doświadczenie, byliście od lat samodzielni, a to też ma znacznie. Tutaj jest chyba mowa o młodzieńcach dopiero co wyruszających w świat spod skrzydełek mamusi ;)
    Córka kupiła z mężem mieszkanie za ich wspólne pieniądze, zobaczyłam je już po zakupie, sama nie chciałabym się wtrącać, bo oboje są dorośli, rozsądni i sami najlepiej wiedzą, czego chcą. Córka owszem, dzwoniła, opowiadała o oglądanych mieszkaniach, dzieliła się wrażeniami, ale wybór był wyłącznie ich.
    Wszystko zależy od sytuacji, stosunków w rodzinie, zaangażowania samych zainteresowanych synków, którzy często, jak to ktoś tutaj opisał, naprawdę nie mają ochoty się angażować.
  • agata_abbott 25.01.18, 11:29
    No ale nawet jeżeli mieszkanie jest kupowane dla syna za pieniądze matki, to jednak dobrze byłoby tego syna na oglądanie mieszkania zabrać. Albo nawet scedować na niego zrobienie wstępnego rozpoznania, i dopiero później obejrzeć to, co on wstępnie zaakceptował.
    Szukanie mieszkania to jednak ciężka robota - sporo trzeba się najeździć i naoglądać. Robienie tego ZA dorosłego syna, jest dla mnie nieco dziwne. Matka ma za mieszkanie nie tylko zapłacić, ale też wyszukać? I później się dziwi, że chłopak kompletnie niesamodzielny?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • eriu 25.01.18, 17:53
    Zgadzam się. Jak się facet ma nauczyć jak sam nie pojedzie i nie zobaczy, nie poogląda, nie popyta? Niech ta matka będzie jako doradca, przegada z nim potem co i jak.

    Ale jak można powiedzieć, że "bo on się nie chce angażować"? Będzie też matkę wysyłać żeby my dziewczynę jak trzeba spenetrowała, bo matka to kobieta i zna się lepiej? To jest po prostu robienie z syna osoby, która nic załatwić nie umie. Pomoc tak, ale nauka samodzielności musi być.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • agniesia331 25.01.18, 18:07
    Ja będę kupować ale nowe i to ja będę patrzeć.czy mieszkanie blisko mojego i okolice z fajnym dojazdem. A dlaczego.bo moje dziecko wzięli by byle co.A to ma być mieszkanie.do którego my za jakieś 15 lat się przeprowadzimy . Bo nasze obecne jest w super okolicy.duże.Z tarasem.ogródkiem i wielka przestrzenią placu rekreacji pomiędzy tarasami.za żadne pieniadzevteho obcym nie sprzedam.bo mogę patrzeć jak wnuki na świetnie wyposazobym placu zabaw się bawią.podać im picie z tarasu.nikt tamvobcy nie wejdzie. Syn tez chce kiedys miec to mieszkanie.wiec jesli mam wydac na mesxkanie w okolicach prawie saskiej kepy pol mln.to musze wiedziec.ze to mieszkanie podobać mi się Bedzie i za 20 lat. jestem bardziej wnikliwą.mam gust podobny do syna ( nowe.minimalistyczne.strzezone) i po prostu zauwaze więcej potencjalnych wad. A mlodziez wiadomo.ważne by było jasne.nowoczesne.ale aż tak nie bedzie patrzył na wszystko to.co ja zauwaze:)
  • zuzi.1 25.01.18, 18:23
    Ale zabierzesz go ze sobą, czy każesz mu zostać w domu?😃
  • eriu 25.01.18, 18:57
    Patrząc na te wszystkie wypowiedzi obstawiam, że nie :)

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • ola_dom 25.01.18, 11:35
    71tosia napisała:

    > kupno mieszkania to bardzo powazna decyzja finansowa i pewnie uznalabym ze mam
    > troche wiecej doswiadczenia by stwierdzic czy mieszkanie jest warte ceny, czy nie ma
    > jakis mankamentow, czy nie ma wad prawnych, czy nie bedzie tracic na wartosci -
    > rzeczy o ktrych moje 20 letnie dziecko nie ma jeszcze pewnie pojecia.

    Ale co innego doradzić, a co innego samej zdecydować "gdzie dziubdziusiowi będzie wygodnie".
    Rada doświadczonej osoby i zwrócenie uwagi na kwestie, o których piszesz, sa niezmiernie ważne i cenne.
    Ale tutaj dość jasno jest mowa o sytuacjach, kiedy to mamy wybierają mieszkania synkom. Nie takim wcale maleńkim synkom.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • jatojagodnik 25.01.18, 11:02
    Gdy sprzedawałam mieszkanie - to właśnie kupowali rodzice dla syna studenta. Kupowali, bo mieli juz dosyć dowożenia go i odbierania z uczelni. Codziennie 60 km w jedną stronę, a jeździli z nim i po niego rano i po południu, czyli codziennie 240 km. Rodzice próbowali włączyć syna w proces decyzyjny, ale on był generalnie niezainteresowany, nawet nie bardzo miał czas żeby przyjechać na oglądanie mieszkania. Przy podpisywaniu aktu notarialnego, rodzice od razu robili darowiznę na syna, więc to on stawał się z automatu jedynym właścicielem. Gdy po formalnościach poszłam przekazać mu informacje nt spółdzielni - od razu odesłał mnie do matki. Dostał gó...arz mieszkanie w prezencie i nie był nim w najmniejszym stopniu zainteresowany!
  • zuzi.1 25.01.18, 11:14
    Gowniarz albo mogl miec taki charakter, albo byc tak wychowany przez nadopiekubczych rodzicow, albo po trosze jednego i drugiego wplynelo na taki efekt końcowy.
  • mapt 25.01.18, 11:18
    A kto tu odpowiedzialny za stan zaangażowania syna? Wozić go codziennie po 60 km ??? STUDENTA?????
    Rodzice durni i kontrolujący/narzucający to i efekty takie.
    Mogli mu miejsce w akademiku załatwić żeby się nauczył kawałka samodzielności. Bo mieszkaniem pewnie tak samo będą dyrygowac jak jego dojazdami na studia.
  • zuzi.1 25.01.18, 11:30
    Otóż to!
  • jatojagodnik 26.01.18, 13:23
    Tam chyba akademik nie wchodził w grę - rodzina żyła na zbyt wysokim poziomie finansowym żeby dziubdziusia wymeldować do akademika. Pieniądze na zakup mieszkania przywozili w reklamówce. Wozili go przez 2 lata i w końcu poczuli się zmęczeni, więc wymyślili kupno tego mieszkania w pobliżu uczelni. Chłopakowi było generalnie obojętne jakie rozwiązanie zastosują rodzice.
  • agata_abbott 26.01.18, 14:50
    Jak nie akademik, to można zorganizować stancję czy miejsce w pokoju w mieszkaniu studenckim.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • agata_abbott 25.01.18, 11:29
    Ale... wozili go na studia? :D Serio piszesz? :)) dorosłą osobę?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • fusun1804 25.01.18, 17:06
    A pracy domowej mu nie odrabiali?

    Do tego mieszkania bedą przyjeżdżać i dziubdziusiowi smieci wyrzucać, sprzątać, prac, prasować, gotować.
  • agniesia331 25.01.18, 18:26
    Drogie matki jesli będziecie chciały wydac te 400 tyś na mieszkanie w Warszawie.A przy pensji np 10 tys netto obojga rodziców to ok 10 lat oszczędzania po np.3500 tys zł.to chyba nie powierzycie tej kasy dziubdziusiowi? To to mieszkanie ma byc na lata. On bedzie tu mieszkał.ale przez kilka lat to będzie moje mieszkanie.bo kobiety są różne.może bo namówić na sprzedaż .niekorzystne zamiany na większe i potem chłopak wyląduje bez mieszkania z alimentami. np.:);Na pierwsze lata 50 m2 mu starczy.po jego kierunku jak dobrze pójdzie zarobi na większe szybko. i wtedy pomyślimy:);Dlaczego ludzie czasami nie mają kasy.choć zarobki są ok? Bo jej nie szanują. My szanujemy.kupujemy drogo.ale potemvpodobaja nam się nasze kupione rzeczy przez lata. Syn wszedlby do 2 mieszkań w tej lokalizacji co chcemy ivpowiedzialby jak to on: ok.ok.dla mnie ok. Myśląc ilu kolezkow tu zmieści na imprez je.na nocke:) a to chodzi też o lokowanie kapitalu
  • agniesia331 25.01.18, 18:38
    U deweloperów takie mieszkania schodzą w ciągu tygodni.wiec jesli powie.ze już chce się wyprowadziać to jtoyka piłka deweloper który akurat buduje w naszych okolicach.obejrzymy kilka razem z nim i kupimy. On ceni mój gust.
  • agata_abbott 26.01.18, 14:56
    agniesia331 napisała:

    > On ceni mój gust.

    Żonę też mu wybierzesz, skoro ceni Twój gust? ;)


    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • verdana 25.01.18, 19:33
    Kiedy kupowałam mieszkanie synowi - i córce - to oglądaliśmy razem, ale decyzja oczywiście była w 100% ich. I nie, nie kupowałam mieszkania sobie, licząc, ze żona syna będzie wredną suką i to ja będę dysponować mieszkaniem dorosłego dziecka. Bo ja szanuje dziecko, nie kasę.
    Ps. na pierwsze lata musiała moim dzieciom wystarczyć kawalerka. Ale gdybym miała więcej pieniędzy, też nie kazałabym swojemu dziecku mieszkć tam, gdzie mnie się podoba i nie liczyłabym mu gości na imprezie.
  • zuzi.1 25.01.18, 21:18
    Otóż to, jak dla kogoś kasa jest bogiem, to nikogo nie szanuje, nawet własnego dorosłego dziecka.
  • agata_abbott 26.01.18, 14:55
    Myślę, że jeśli syn ma takie podejście do tematu, to kupowanie mu mieszkania w żaden sposób nie pomoże w zmianie tego podejścia. W takiej sytuacji chyba najlepiej byłoby dać mu wolną rękę w rozwiązywaniu problemów mieszkaniowych, ewentualnie dać mu kasę, która pozwoli na wynajęcie miejsca w pokoju studenckim (jeśli jest w takim wieku, że utrzymanie musicie mu zapewnić).

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • apersona 26.01.18, 19:50
    Kupi nie kupi ale co poogląda to jej.
  • czegotychcesz 30.01.18, 19:57
    W takim mieszkaniu dwie osoby się zmieszczą, jedna może spać pokoju dziennym, a matki myślą praktycznie, że nie są nieśmiertelne !!!
  • mrsnice 03.02.18, 21:15
    sprzedajesz mieszkanie dwupokojowe a nie kawalerkę. Kawalerka to mieszkanie jednopokojowe.
  • finka9 14.02.18, 16:26
    20 -30 latkowie to jeszcze nie tak żle. Temat stary jak świat - obejrzyj "Człowiek z M-3".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.