Dodaj do ulubionych

Nie mogę na nią patrzec.

25.01.18, 19:58
Denerwuje mnie jej widok, jej świetny humor i jej obłudny śmiech.Nie mogę słuchac tych

wszystkich bzdur o których opowiada. Nie znoszę jej wścibstwa i oceniania ludzi, których

nawet nie zna. Nie trawię jej ciągłych gadek o umieraniu. Nie cierpię jak manipuluje moimi

dziecmi.Nie znoszę by swiadkiem jej rozmów z drugim synkiem. Nie mogę słucha jak ona

opowiada takie głupoty i świństwa że wstyd przytacza, a on człowiek po studiach tego słucha

i przytakuje. Choc jej uwagi są szpilą dla mnie lub jego żony. Mowa oczywiście o mojej

teściowej z poprzednich wątków. Przez nią chodze na terapie do psychologa, przez nią się

duszę w tym domu, przez nią jestem kłębkiem nerwów, przez nią na myśle o powrocie po pracy

do domu chce mi się rzygac. Zrobię wszystko żeby stąd odejśc bez względu na histerie w

którą wpadnie i bez względu na choroby na które wtedy zachoruje. Nic nie zmieni mojej

decyzji.

Nie chciałam przeciagac poprzedniego mojego watku dlatego pisze nowy. Terapia baaardzo

powoli ale pozwala mi byc silniejsza, a moze to nie terapia tylko swiadomosc tego ze gdzies

tam mam juz prawie SWOJ dom. Mimo to po niektórych jej akcjach nie moge sie pozbierac. Tak

jak w ostatnia niedziele. Z wscieklosci na nas, że nie zrobilismy tego co chciała skoczyło

jej bardzo ciesnienie. Tak bardzo ze maz musial z nią jechac do szpitala. Dostała zastrzyk

i nic jej nie jest , przez dwa dni chodziła i jojczyła ze sie zle czuje. Dzisiaj wesultka

jak skowronek. Daje nam odczuc ze w tej sytuacji jej nie zostawimy. Ryczałam kilka dni, ale

juz mi przeszło. Teraz jestem wściekła.
Czy jestem zła i niedobra bo zaczęłam ją nienawidzic. Czy jestem zła i niedobra bo zostawie

ją sama? Czy jestem zła i niedobra bo przestały mnie wzruszac jej choroby?
Sama nie wiem po co napisałam ten wątek. Chyba tylko chciałam sie wygadac.
Edytor zaawansowany
  • alpepe 25.01.18, 20:28
    A jak zrobiłaś te odstępy między wierszami?

    Śmieszne, przyczyną zła nie jest teściowa, a twój mąż, uświadom to sobie.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mamaani111 25.01.18, 21:13
    Odstepy wyszly przez przypadek. Pisalam w notatniku a potem tu przekleiłam
  • alpepe 26.01.18, 11:07
    ok. I posłuchaj verdany.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • verdana 25.01.18, 20:32
    A to ciśnienie jej skoczyło naprawdę? Bo jak tak, to trudno to nazwać "akcją". Ale oczywiście trzeba z uśmiechem mówić, zę sie przeprowadzacie. Chociaż prawdę mówiąc uwazam, że gdy teściowa naprawdę tak bardzo przezywa Wasza wyprowadzkę, to trzeba to zrobić już, teraz , natychmiast, a nie uznać,że nie ma nic złego w tym, ze ona się zamartwią i oczekuje czegoś, co uważa za klęskę. To taka amputacja na raty. Nie jesteś zła i niedobra, że chcesz odejść, nie wzruszasz się jej chorobami, ale jednak nie jest najlepiej pozwalać, aby taka sytuacja trwała.
  • mamaani111 25.01.18, 21:18
    Tak skoczyło jej naprawde, bo sie wynakrecała. Maz pojechał na budowe, po jego powrocie poszłam na impreze z kolegami i kolezankami z pracy ( "Jak to??? Sama??? Bez męza), potem celowo poszla do koscioła na nogach bo była msza za jej mezem a ojcem mojego meza, ktory 10 minut pozniej jechal samochodem. Był blady swit, było slisko, daleko, duzo swiezego sniegu i sie zmachała. jeszcze po drodze napieprzała na nas do sasiadki wiec sie nakrecila. Po powrocie co 10 minut mierzyla to cisnienie wiec wiadomo ze przy kazdym pomiarze jej sie nawet mimowolnie podnosilo. No i sie znakrecała tak ze potrzebny byl szpital
  • verdana 26.01.18, 12:26
    Jak teściowa umrze to powiesz, ze tylko Tobie na złość. Naprawdę, ciśnienie takie, ze potrzebny jest szpital nie wynika wyłącznie z chęci i złej woli. Pójścia na mszę na piechotę nie jest naganne, przeciwnie. Gdyby nie poszła, to by było, ze nigdzie sama nie pójdzie, trzeba ją wszędzie odwozić. Sąsiadka jakaś dziwna, skoro po mszy przyleciała, aby powtórzyć dokładni co teściowa do niej mówiła. Czym bardziej to czytam, tym mniej wierzę w całokształt.
  • mapt 26.01.18, 12:56
    och, teściowa i autorka cierpią chyba na tę samą przypadłość nerwową :P
  • rikol 07.02.18, 23:14
    Niewykluczone, mężczyźni wybierają kobiety podobne do swojej matki.
  • mamaani111 26.01.18, 13:03
    Może masz rację a nawet na pewno. W tej chwili już wszystko mnie drażni na potęge
  • verdana 26.01.18, 13:50
    Ja się nawet nie dziwię, ze Cię drażni. Tylko to narasta i zanim teściowa dostanie autentycznego wylewu (co utrudni przeprowadzkę), albo Ty załamania nerwowego trzeba sie wyprowadzić. Nawet do jednego pokoju, byle daleko. Nawet kosztem opóźnienia budowy na pewien czas.
  • barbra25 28.01.18, 19:16
    verdana napisała:

    > Ja się nawet nie dziwię, ze Cię drażni. Tylko to narasta i zanim teściowa dosta
    > nie autentycznego wylewu (co utrudni przeprowadzkę), albo Ty załamania nerwoweg
    > o trzeba sie wyprowadzić. Nawet do jednego pokoju, byle daleko. Nawet kosztem o
    > późnienia budowy na pewien czas.

    Oby tej budowy nie opóźniali lepiej bez względu na stan zdrowia. Teściowa ma gacha który się nią zaopiekuje. Ma tego gacha jeszcze?
  • mamaani111 28.01.18, 21:30
    Chyba ja puscil w trąbę niestety 😞
  • chocolate-cakes 28.01.18, 21:45
    To tym bardziej nie pozwoli wam odejść.
  • mapt 28.01.18, 22:10
    Ona nie musi. Wystarczy jak autorka i mąż sobie pozwolą na odejście. To autorka ma w głowie przymus który narzuciła na 12 lat całej swojej rodzinie, równocześnie mówiąc "ja wcale nie chciałam tu mieszkać". To co? łaskę komuś zrobiła że zamieszkała?
    Tia... moja znajoma "wcale nie chciała dzieci" więc trzy razy wpadła, inna "nie chce mieć męża uzależnionego" więc wyszukała okaz który lubił wypić i naciskając na niego doprowadziła do ślubu, itd itp.
    Jeśli autorka od lat co innego mówi, co innego myśli a co innego robi, to takie ma efekty jakie ma.
    Jeśli teściowa wcześniej wielokrotnie ją obrazała i wyzywała, a autorka nic z tym nie robiła, nie reagowała, nie sprzeciwiała się i tylko raz "wszystko" wygarnęła, to wychodzi sama na niezrównoważoną, nie komunikowała że chce cokolwiek inaczej, milczy a po latach wybuch = przemocowe i histeryczne.
    Ma zafałszowany obraz samej siebie.

    www.youtube.com/watch?v=YIcWJIu-2Sg
    www.youtube.com/watch?v=xb3m3CtHRUU
    www.youtube.com/watch?v=fCWszp5zVR8


  • mapt 28.01.18, 22:14
    selfmastery.pl/jak-uporac-sie-z-mentalnoscia-ofiary/
  • chocolate-cakes 28.01.18, 22:34
    Może czas w wieku 40 lat przestać się bać teściowej.
  • barbra25 29.01.18, 18:53
    chocolate-cakes napisała:

    > To tym bardziej nie pozwoli wam odejść.

    Pamietajmy, że ma jeszcze drugiego syna. O ile pamietam tamen syn jest idealny w oczach swojej mamy ponieważ nadaje na swoją żonę...
  • lucusia3 08.02.18, 10:11
    Verdana, też mi się tak wydaje, że coś tu nie gra. Może ta mamaani rzeczywiście powinna iść do lekarza? Na pewno ma kłopot, ale ja stawiam, że ze sobą.

    --
    pogotowiedomowe.com.pl/
  • srebrnarybka 01.02.18, 07:07
    Moja Matka w 1981 r., gdy miałam iść na strajk studentów, dostała zapalenia oskrzeli. Celowo, nie mam co do tego wątpliwości. Matka miała wtedy 53 lata, mniej, niż ja mam w tej chwili. W marcu tego roku uparła się, że nie pojedziemy do Nałęczowa na Wielkanoc, jak jeździłyśmy od paru lat po śmierci Ojca. Nie było żadnego racjonalnego powodu i nie miała racjonalnych argumentów. Wobec tego dostała wieczorem zawrotu głowy, przewróciła się i rzekomo potłukła (rzekomo, bo przy jej osteoporozie, gdyby się rzeczywiście potłukła, musiałaby coś sobie złamać. Teraz ma już wspaniałe narzędzie do szantażowania mnie, bo od marca twierdzi, że przez ten upadek straciła wzrok (już przedtem prawie nie widziała), traci władzę w kończynach, a czaszka nad okiem boli ją coraz bardziej. Badał ją neurolog i okulista i żadnych skutków upadku nie dostrzegli. Omawiałam obie sytuacje z moją psychoterapeutką - potwierdziła, że jak najbardziej możliwe i niczemu się nie dziwi. Są osoby, które po to, by szantażować bliskich, mogą dostać poważnych dolegliwości.
  • mamaani111 01.02.18, 16:23
    Ja tez tak mysle i moja szwagierka czyli druga synowa tez, ze ona albo nie zażyła lekow albo podswiadomie spowodowała swoje cisnienie. Szwagierka twierdzi ze to po to by " trzymac swych synkow za jaja".
  • ola_dom 02.02.18, 09:37
    mamaani111 napisała:

    > ze ona albo nie zażyła lekow albo podswiadomie spowodowała swoje cisnienie.

    Obstawiam drugie, ale w tym sensie, że z tej złości i wściekłości, że nie uda się jej postawić na swoim, ciśnienie naprawdę może porządnie podskoczyć.
    Obserwowałam to wielokrotnie u mojej mamy i wierzę, że naprawdę skakało jej ciśnienie, i naprawdę bardzo źle się czuła - kiedy robiłam, mówiłam coś, co się jej nie spodobało i śmiałam zrobić inaczej, niż ona chciała.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • rikol 07.02.18, 23:19
    Też tak myślę. Po prostu są osoby, które reagują nieadekwatnie do sytuacji. Jeśli ktoś zrobi coś, co je stresuje, mogą nawet umrzeć ze stresu.
  • zuzi.1 01.02.18, 21:14
    To niech dostana tych poważnych dolegliwości i krzyżyk na drogę. W koncu to ich wybor i ich konsekwencjie...
  • apersona 25.01.18, 21:08
    Dobrze, że przestały cię wzruszać jej choroby.
    Może w słuchaniu teściowej ulżyłaby ci jakaś drobna, aktywna złośliwostka, ot zaproponuj by się zapoznała już teraz z pielęgniarką środowiskową, albo zaproponuj jej i szwagrowi, by zamieszkali razem, skoro się tak dobrze rozumieją.
  • mapt 26.01.18, 12:54
    Nie wiem czemu tak przedłużacie mieszkanie u teściowej. Co z oczu to z serca. Nie będzie was dzień w dzień oglądać to się uspokoi bo jej w oczy wchodzić nie będziecie. Ani ona nie będzie wchodzić tobie w oczy byś się histerią nakręcała.

    Na co czekacie z wyprowadzką i dlaczego to tak długo trwa i trwa i trwa?
  • mapt 26.01.18, 12:59
    Ciągle mówisz "zrobię wszystko by stąd odejść"... czemu jeszcze nie wynajęłaś mieszkania i nie przeniosłaś się tam z dziećmi by spokojnie i niezależnie żyć z dala od tak okropnej teściowej? obwiniasz ją o wszystko co złe a sama nie bierzesz odpowiedzialności za swoje życie. Budujecie się? Ile lat jeszcze zamierzacie?
  • mamaani111 26.01.18, 13:06
    Nie bylas nigdy w mojej sytuacji i nigdy tego nie zrozumiesz. Nie da się wybudować domu w 5 minut. Wprowadzając sie do niej chciałam dobrze, zrobiłam to w dobrej wierze. Zresztą cokolwiek powiem i tak tego nie zrozumiesz.
  • mapt 26.01.18, 13:11
    aha, bidulka, nikt cię nie rozumie, ty jedna biedna, niesprawiedliwie osądzana i pokrzywdzona.
    czyli całkiem taka druga jak teściowa.
  • mamaani111 26.01.18, 14:09
    Tak właśnie, czuje sie niesprawiedliwie osadzona (m.in przez ciebie), skrzywdzona i oszukana przez tesciowa. Nie mam sobie nic do zarzucenia w stosunku do niej: byłam miła, uprzejma, pomagałam jak mogłam, wszedzie woziłam, podawałam szklanke herbaty w chorobie, nie rządziłam się w JEJ domu a jej i tak zawsze było mało i źle.
  • mapt 26.01.18, 14:13
    To nie ma nic do rzeczy. Nie odpowiada ci mieszkanie w tym miejscu to się wyprowadź już, na razie do wynajętego. Żaden problem dla chcącego, reszta to wymówki by mieć innego winnego swojej sytuacji i spijania skutków swoich własnych wcześniejszych decyzji.
  • mamaani111 26.01.18, 14:15
    I tu masz racje. Decyzja o zamieszkaniu u niej to byl najwiekszy błąd mojego zycia. Nigdy sobie tego nie wybacze
  • mapt 26.01.18, 14:24
    Czyli taplasz się w masochiźmie i egzaltacji swoim poczuciem winy - zamiast podejmować konkretne kroki, konkretnie działać by sytuację zmienić tu i teraz.
    Ciężko zmienić taki jak twój charakter. Pilnuj terapii, nawet gdyby miała trwać lata. To dla ciebie jedyna szansa na normalność i przekazanie jakiej-takiej normalności emocjonalnej dzieciom. Bo teściowej kiedyś zabraknie ale z swoim charakterem i sposobem interpretacji rzeczywistości zostaniesz do końca swojego życia.
  • mamaani111 26.01.18, 14:40
    Chciałabym żebyś mi jeszcze na coś odpowiedziała. To co piszesz o taplaniu sie w masochizmie to prawda, to że jestem rozmemłana to też prawda tylko ze ja taka jestem przy niej. W pracy czy też w kontaktach z innymi osobami potrafie się przeciwstawic, powiedzieć NIE, potrafie byc stanowcza. Tylko w kontaktach z nia tego nie umiem i sie boje. Dlaczego?
  • tt-tka 26.01.18, 14:58
    mamaani111 napisała:

    o taplaniu sie
    > w masochizmie to prawda, to że jestem rozmemłana to też prawda tylko ze ja taka
    > jestem przy niej. W pracy czy też w kontaktach z innymi osobami potrafie się p
    > rzeciwstawic, powiedzieć NIE, potrafie byc stanowcza. Tylko w kontaktach z nia
    > tego nie umiem i sie boje. Dlaczego?

    Nie rozkminiaj tego teraz, bo tylko sie nakrecasz. Wyprowadz sie, zaraz albo jeszcze szybciej. I jesli odpowiedz na to pytanie nadal bedzie Cie interesowac, poszukaj jej wtedy. Z daleka od tesciowej.
  • mapt 26.01.18, 15:04
    Problem w tym, że autorka ciągle tą wyprowadzkę odwleka. Jest jakiś zakres rozsądkowy- że z czymś można zaczekać ze względów finansowych, ale w takiej sytuacji, jak obie z teściową się doprowadzają wzajemnie do stanu przedzawałowego i nerwicy - po choinkę tam ciągle siedzieć? To i dręczenie teściowej i siebie. Taki mix współuzależnieniowy.
  • mapt 26.01.18, 15:00
    Pewnie masz jakieś kody życia rodzinnego z przeszłości mocno wpojone, coś było niezbyt dobrego w przykładzie wyjściowej rodziny że wkodowała ci przymus cierpiętnictwa dla cudzych idei, podległośc starszym w domu, poddawanie się manipulacjom . Może jako dziecko nie miałaś prawa głosu i wyrażania siebie, może nałogi, różne rzeczy mogły zadziałać kiedyś. Wystarczy, że samochcąc brnęłaś w coś destrukcyjnego wbrew zdrowemu rozsądkowi ślepa na krzyczące fakty.
    Znam też wiele kobiet które póki nie urodziły wydawały sie kandydatkami na najlepsze i najmądrzejsze z matek, w teorii, a jak dzieci im sie pojawiły to zaczęły z automatu zachowywać się jak kopie swoich własnych wrednych matek nie radząc sobie z emocjami które pojawienie się dziecka - gdy same problemy z dziecistwa nie miały przerobionych- uruchomiły.
    Na łonie rodziny inne emocje ci grają niż w pracy. Niektóre z automatu, a jak jeszcze podsyca je twój maż jakimiś swoimi zachowaniami to się cały system robi toksyczny.
    Nie zajmuj się teściową.
    Zajmij się w pierwszej kolejności sobą, swoją decyzyjnością, w drugiej relacją z mężem.
    Z sobą samą będziesz najdłużej ze wszystkich z otoczenia. Więc musisz być ze sobą dogadana i nie masochistyczna ani negatywistyczna wobec siebie.
  • mapt 27.01.18, 00:47
    www.youtube.com/watch?v=0LYEGH3Nszs

    takie cos znalazłam
  • mamaani111 27.01.18, 14:00
    Dziękuję za film. Nie czuje sie ofiara przemocy emocjonalnej ze strony rodzicow. Mama byla nauczycielka i moze byla surowa czasami ale w granicach normy. Co innego mi uswiadomilas ty i chyba ktos kiedys w poprzednim watku. Moja mama byla ofiara przemocy emocjonalnej ze strony swojej matki i swoich siostr. Mysle ze za duzo naogladalam sie w dziecinstwie i dlatego przyjelam taka sama postawe. Pomimo ze po mojej mamie "jeżdżono jak po psie", pomiatano nia ona do konca opiekowala sie swoja matka a potem siostra matki. Nigdy z tego piekla nie uciekla. Wiem ze do tej pory przejmowalam wszystkie wzorce z dziecinstwa, od mojej mamy. Tylko ze ja mam swiadomosc tego ze nie chce tak skonczyc. Moja mama nigdy nie zdobyla sie na odwage by odejsc, by wybudowac swoj dom chociaz to bylo najwieksze marzenie moich rodzicow. Ja moze pozno ale jednak chce odbic sie od tego dna w ktorym teraz jestem. Mimo ogromnemu sprzeciwowi tesciowej mam jednak juz swoj dom. Jest jeszcze niegotowy ale stoi, mam w nim juz instalacje wod-kan, a za dwa tygodnie przychodzi elektryk. Na marzec mamy zmowionych tynkarzy a na kwiecien wylewki. Moja mama nigdy nie byla na tym etapie. Wiem i zdaje sobie z tego sprawe ze jest juz pozno ale nie chce by moje dzieci powielały tych samych wzorcow. Sa juz dosyc duze wiec niech widza ze matka walczy (bo naprawde walcze).
  • mapt 27.01.18, 15:04
    Możliwe że weszłaś w tak ostrą interakcję emocjonalną z teściową, bo walczysz teraz tez "za swoją matkę", o to czego ona nie zrobiła - a tym samym obciązyła swoją uległością wobec przemocy emocjonalnie was-dzieci.. Sama widzisz jak potwornie ciebie jako małe dziecko raniło patrzenie na to jak twoja matka pozwalała sobą pomiatać..

    www.youtube.com/watch?v=JNzzItXJz7w&feature=youtu.be
    pierwszy z brzegu filmiki, niekoniecznie najlepsze ale coś może wniosą
    www.youtube.com/watch?v=3JtiC4EuaWU


    Sporo musisz poukładać w swoich emocjach od nowa. Rozliczyć się z obrazem wyjściowej rodziny, z kodami rodzinnymi, uznać odrębność teściowej i nauczyć się jej spokojnie komunikatywnie odmawiać (bez doszukiwania się podtekstów) , uznać swoje prawa do odrębnego życia ... poszukać w mężu partnera do współpracy.. uspokoić swoje nerwy, pokazać dzieciom rodzinę spokojnej niechaotycznej uśmiechniętej matki i zaangażowanego ojca, którzy zwracają się do siebie spokojnym tonem, nie walczą ze sobą (nie pozwól by teściowa stała się takim kubłem na złość który usprawiedliwia waszą codzienną złość domową, wymówką by nie pracować nad sobą samą i nie brać odpowiedzialności za swoje czyny/słowa/reakcje - "bo to ona!", itd).

    Życzę powodzenia. Na youtubie jest wiele przeróżnych filmików z zakresu psychologii, odsłuchuj sobie, myśl, oddychaj i pilnuj terapii - sama teoria nie wystarczy, dobry terapeuta ci pomoże poukładać emocje na nowo, a to zapunktuje na przyszłość i dla poziomu relacji w związku i dla kolejnego pokolenia.
    Najważniejsze co ty masz w głowie, emocjach i rozumie. Zadbaj o swój rozwój emocjonalny.

  • mapt 27.01.18, 15:11
    www.youtube.com/watch?v=OCUYtcdIiFA
    ten pan trochę bufoniasty ale konkretny w wypowiedzi:)
  • mamaani111 27.01.18, 16:03
    Z jednym sie tylko nie zgodze. Z mezem tworzymy naprawde zgrane malzenstwo. Ja zawsze staje po jego stronie on zawsze po mojej. Prawie sie nie klocimy. Tylko co z tego jak ja nie czuje ze to my i dziecmi jestesmy rodzina. Tesciowa przez to ze nas kontroluje stoi miedzy nami. Malo tego czuje sie jakbysmy wszyscy byli jej dziecmi bo zawsze musi byc tak jak ona chce, zawsze ma ostatnie zdanie
  • mapt 27.01.18, 18:00
    To dobrze że z mężem jesteście zgodni, nie wnikam jak jest, ważne żebyś ty wiedziała. Zwracam uwagę że jeśli zostajecie od tak dawna w jakiejś destrukcyjnej dla waszej rodziny sytuacji to możliwe, że nie masz wsparcia męża w rozsądnym oddzieleniu się od teściowej. Nie wiem czy to jak odbierasz swoje "bycie dzieckiem" teściowej to twoje tylko emocje czy moze mąż nigdy pępowiny nie odciął i się dostosował do tego bycia dzieckiem czyli utrwala ten zły schemat. Czy mąż tylko wykonuje twoje polecenia i się bezwolnie podporządkowuje do życzeń i fochów najpierw matki potem twoich, czy jest świadomą niezależną w decyzjach jednostką która ci się sprzeciwi jeśli uzna, ze głupotę robisz. Bo jakby nie było on taką matkę miał długo, więc jego emocje i schematy też moga nie być idealne, może mieć trudności ze stawianiem granic, z dystansowaniem się do szantaży, itd.
    Nie wnikam ani nie narzucam ci jak to wygląda teraz i jak ma to wyglądać w przyszłości. Sugeruję, żeby być uważną na to co jest, świadomą korzeni, świadomą uwarunkowań innych osób, świadomą potrzeby zmian u siebie by otoczenie się zmieniło i by nie spędzać życia jak na przeżywaniu ciągłego nieszczęścia z cudzego powodu. To wasze życie i dobrze, żeby się nie okazało, ze jak zabraknie wroga w osobie teściowej to będzie potrzeba znaleźć innego złego by móc negatywne emocje nadal przeżywać. Pewne rzeczy dzieją się poza świadomością, więc trzeba nad tą świadomością siebie, swoich reakcji, modelu przeżywania emocji popracować.
  • mamaani111 27.01.18, 18:15
    Maz potrafi sie przeciwstawic swojej matce. Np wychodzi i nie mowi jej gdzie i po co. Mnie sie to nigdy nie udaje.,zawsze mnie tesciowa przepyta a ja glupia jej odpowiadam. Czesto bylo tak ze maz nie chcial wykonac kolejnej zachcianki tesciowej wiec ona sie "namuszała" i nie odzywala. Dla swietego spokoju biegalam za mezem zeby jej zrobil co chce bo nie moge wytrzymac w takiej atmosferze. Wiem ze glupia bylam . Teraz bardzo sie pilnuję zeby tego nie robic i czasem mi sie udaje. Pani psycholog każe mi glosno powtarzac " jestem silna,nie musze robic tego co chcesz, wybieram wolnosc i swoja rodzine" powtarzam to jak mantre cocdziennie przrd snem. Ciezko mi w to uwierzyc ale troche włącza mi się olewator na tesciowa
  • zuzi.1 27.01.18, 18:47
    Mapy bardzo mądrze ci pisze i podpowiada. Musisz budować swoja świadomość w tej trudnej sytuacji w jakiej żyjecie.
  • leda16 27.01.18, 20:10
    mamaani111 napisała:
    Dla swietego spokoju biegalam
    > za mezem zeby jej zrobil co chce bo nie moge wytrzymac w takiej atmosferze. Wie
    > m ze glupia bylam .


    Czemu? Czyżby oczekiwania teściowej były ponad Wasze siły? Przecież Twoje życzenia on też spełnia, więc o co chodzi, zazdrosna jesteś, że syn pomaga starej schorowanej matce, która dała mu życie i godziwe wychowanie? Zazdrosna jesteś że śmieje się, mówi, chce czegoś od Ciebie? Rzeczywiście, jak śmie!



    Pani psycholog każe mi glosno powtarzac " jestem silna,nie musze robic
    > tego co chcesz, wybieram wolnosc i swoja rodzine" powtarzam to jak mantre cocd
    > ziennie przrd snem. Ciezko mi w to uwierzyc ale troche włącza mi się olewator n
    > a tesciowa



    Czyli efektem prowadzonej przez panią psycholog terapii ma być pozbawione wyrzutów sumienia "olewanie teściowej"? Bo teściowa to nie rodzina przecież. Twoja matka też nie rodzina, czy tylko jego matkę wyrzucasz poza nawias? Współczuję. Ileż zła musiała Ci ta teściowa wyświadczyć, że tak jej nienawidzisz...A Ty taką łaskę zrobiłaś wprowadzając się do ich domu... Mąż ma jakieś rodzeństwo, czy tylko przebierasz niecierpliwie nogami do spadku dla swoich dzieci?




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mamaani111 27.01.18, 20:44
    Moja matka jest moja rodzina. Tesciowa nie. Nie porownuj mojej matki do OBCEJ kobiety ktora znam kilka lat.
  • mamrot3 27.01.18, 21:29
    Teściowej nie musisz kochać, ale musisz uznać w niej matkę swojego kochanego męża. To zobowiązuje.
  • igge 28.01.18, 00:52
    Oj tam oj tam
    Teściowa to nie obca osoba, to także rodzina. Nawet zwracasz się do niej per mamo. I pewnie, że działa na nerwy. Opisane przez Ciebie jej zachowanie może wkurzać. Mnie moja teściowa do szału doprowadza tyle, że z całych sił staram się ją lubić i pamiętać, że kocha moje dzieci, męża, który jej zawdzięcza życie, wychowanie, wieloletnią pomoc. Jest jakby moją drugą mamą. Ale mieszkanie z teściową nawet trzydniowe, nie mówiąc o tygodniu to hardkor na maxa i wymaga ode mnie długiego odpoczynku potem i odreagowania, odstresowania się. Wmeldowaniu się do nas na miesiąc stanowczo zapobiegliśmy. Nie pozwoliliśmy też na jej ulubioną wizję rozbudowy naszego domu i wspólnego zamieszkania.
    Bez sensu zdecydowałaś się na zamieszkanie u osoby, która szarpie ci nerwy. Jeśli musisz jeszcze do wiosny zostać u niej zanim nie skończycie swojego domu to zaciśnij zęby, unikaj na maksa, milcz, zmień swoje nastawienie na życzliwsze. I pisz sobie na forum albo wyżal się koleżankom w celu rozładowania napięcia i stresu. Śmiech, żarty, poczucie humoru i życzliwość pomagają. Nagradzaj się za niewielkie sukcesy w zmianie nastawienia do zachowań teściowej. Za próby i chęć jej zrozumienia i swoją pobłażliwość, serdeczność może?
  • mamrot3 27.01.18, 21:24
    Coś mi się wydaje, że w wątku projektujesz swoje wnętrze i doświadczenia na sytuację Autorki.
  • mamaani111 27.01.18, 21:48
    Nie chce jej spadku. Nie chce tego domu. Maz ma brata,moze sobie wszystko wziac, nie chce nawet zachowku. Nic od niej nie chce oprocz spokoju. Chce sie wyprowadzić i zrobie to za rok kiedy MOJ dom bedzie gotowy.
  • chocolate-cakes 27.01.18, 21:59
    Skoro chcesz się męczyć, to mieszkaj jeszcze cały rok. Szkoda by mi było własnego życia. Ale to twoja decyzja, jesteś dorosła.
  • mamrot3 27.01.18, 22:13
    Do owego "niechcenia" wrócisz za pewien czas. Jak znam życie, gdy opadną emocje, Twoje zdanie może może stać się diametralnie inne:)
  • rikol 07.02.18, 23:24
    Ja tak mówię pewnym osobom w mojej rodzinie. Też są takie, które chciałyby, zeby tańczyć jak one zagrają.
  • mamrot3 27.01.18, 21:16
    Mam wrażenie, że Twój mąż w stosunku do mamy nie umie wyraziście określić granic między nią a swoją rodziną. Uważam, że klucz do rozwiązania problemu tkwi w jego rękach.
    Może Twój mąż niedostatecznie przekształcił swoje więzi z mamą, gdy założył własną rodzinę? Ciągle odnoszę wrażenie, że jest małym chłopcem, zależnym od mamy, co dzieje się z oczywistą szkodą dla Ciebie. Czy nie orientuje się w jak ostrym jesteś konflikcie z teściową? A może oboje, zgodnie, uważacie, że należy słuchać się mamy?
  • mamaani111 27.01.18, 21:45
    Przeczytaj moj poprzedni watek. Babcia nastawia wnuczke...
  • mamrot3 27.01.18, 22:28
    Nie mam cierpliwości czytać całego wątku. Ograniczyłam się tylko do Twojego wpisu. Muszę powiedzieć, że babcia nie kieruje się dobrem wnuczek, a rozgrywa jedynie swój interes pępka w rodzinie. Nie jest to chyba zbyt odpowiedzialna i myśląca osoba. Nie wszyscy wiedzą, co czynią. Czasami kieruje nimi tylko własne dobro, choć gdyby ich zapytać, oczywiście by zaprzeczyli, niczego nie rozumiejąc. Naprawdę - nie rozumiejąc.
    Z drugiej strony musi być z niej nie najgorsza babcia, skoro dziewczynki tak mocno do niej przylgnęły. Z pewnością jest to wartość.
  • agnieszka_kak 05.02.18, 17:02
    Dom da się kupić w ciągu kilku tygodni. Ty się budujesz latami, przez co wszyscy tylko się nakręcaja. Trzeba było coś kupić albo wynająć szybko, to nie byłoby tyłu histerii. A teraz to kolejne 1.5 roku złych stosunków.
  • mamaani111 05.02.18, 20:33
    Nie buduje sie latami. Buduje sie kilka miesiecy. Tesciowa obiecala nam ten dom, to ona nalegala zebysmy z nia zamieszkali. Wyremontowalismy dom i podwórko ,wpakowalismy w niego kupe kasy a tak naprawde zajmujemy tylko poddasze, tesciowa dwa pozostale poziomy. Na podworku tez nic nam nie wolno, nawet dzieciom nie moge rozlozyc basenu czy piaskownicy bo zaraz mruczy ze sie trawa wyleży. Po 4 latach mielismy dosc i powiedzielismy jej ze tego domu nie chcemy tylko chcemy swoj. Wtedy wlasnie byl straszny ryk,kwik i grozby samobojstwem. Rzucala sie po lozku w histerii. Nie wiedzielismy co zrobic i wiem ze glupio ale jej uleglismy. Wycofalismy sie z budowy.No ale niestety nie da sie tak zyc, no po prostu nie dam rady bo skoncze w psychiatryku. Tym razem nie odpuscilismy planow budowy. Dlatego tez jej cisnienie skacze, jest klebkiem nerwow. Krotko mowiac "bije zadem" ze tupie a my dalej uparcie swoje.Nasz dom traktuje w kategoriach porazki. Nie cieszy sie ze sie nam na tyle dobrze powodzi ze czegos sie dorobilismy.
  • mamaani111 05.02.18, 20:37
    Oczywiscie domu nie przepisala i nie widac zeby miala zamiar. Nadal obiecuje. Mowi ze do grobu za nia nikt taczkami go nie zawiezie. W przypadku gdyby mojemu mezowi nie daj boże cos sie stalo jestem pewna ze razem z drugim synusiem szybciutko by mnie wygnali z trojka dzieci pod most
  • barbra25 06.02.18, 08:32
    Gdyby się tak zadziało masz swoich rodziców. Lepiej niczego nie chcieć od takich osób jak Twoja teściowa.
  • barbra25 06.02.18, 08:42
    Tak na marginesie bardzo współczuję Tobie. Ja wspólne zamieszkiwanie pod dachem teściowej wytrzymywałam zaledwie pół roku a zdążyłam ją tak znienawidzieć przez ten czas, że do tej pory na samo słowo "teściowa" reaguję jak w stresie pourazowym.
  • barbra25 06.02.18, 08:47
    Niestety nadal mieszkamy zbyt blisko i aż boję się co będzie dalej. Ja wolałabym wynajmować, mąż nie...
  • chocolate-cakes 06.02.18, 09:03
    Od jak dawna mieszkacie u teściowej?
    12 lat?
    Rozumiem całą sytuację i pamiętam twoje wątki.
    Rozumiem, że w końcu się wkurzyliście i zaczęliście budowę własnego domu, pomimo włożenia mnóstwa pieniędzy w remont domu teściowej. Ta ostatnia kondygnacja też należy do teściowej? Remontowaliście CAŁY dom, który nie należy do was?
    Od kiedy bydujecie wasz dom i czy jest szansa się wprowadzić latem?
    Jak ty jesteś w stanie to wszystko znieść to nie wiem. Właściwie dlaczego to znosisz też nie rozumiem.
  • tt-tka 06.02.18, 10:05
    chocolate-cakes napisała:

    > Jak ty jesteś w stanie to wszystko znieść to nie wiem. Właściwie dlaczego to zn
    > osisz też nie rozumiem.


    Druga.
    Tzn zakladam, ze teraz pomaga Ci przetrwac swiadomosc, ze to ostatnie miesiace, ze juz latem, za kwartal, moze dwa... Ale j a k i p o c o przetrwaliscie te 12 lat ? patrzac i wsciekajac sie przy kazdym praktycznie kontakcie wy-tesciowa, dzieci-babcia.
    Czy juz wiesz/masz pomysl/snujecie plany, jak to bedzie we wlasnym domu ? Czy pakujac zimowe rzeczy bedziecie to robic juz z zalozeniem "do przewiezienia" ? Czy mowicie, jak to bedzie wygladac, jak urzadzicie pokoje itp ? Czy dzieci wiedza i sa przygotowane na zmiany ?
    Tym sie zajmij.
  • mamaani111 06.02.18, 10:47
    Wlasnie tym sie zajmujemy, urzadzaniem w myslach naszych pokoi. Dzieci tez. Wyremontowalismy CALY dom choc wiem ze to glupie. Dlaczego wytrzymalismy tyle lat? Hmmm poniekad bylismy zwodzeni ze to bedzie nasze, po drugi tesciowa miala bardzo niska rente i by sie nie utrzymala, po trzecie grozila ze sobie cos zrobie i po czwarte najwazniejsze wstyd mi bylo przyznac sie przed rodzicami ze wdepnelam w takie samo gowno w jakim oni taplaja sie cale zycie. I pomimo tego ze zrobili wszystko zebym nie powtorzyla ich bledow kropka w kropke skopiowalam ich zycie.
  • ola_dom 06.02.18, 10:52
    mamaani111 napisała:

    > I pomimo tego ze zrobili wszystko zebym nie powtorzyla ich bledow kropka w kropke skopiowalam ich zycie.

    A co takiego rodzice zrobili?

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • chocolate-cakes 06.02.18, 10:55
    Trzymaj się :)
    Kiedy dom będzie gotowy?
  • apersona 08.02.18, 17:27
    mamaani111 napisała:

    > Wlasnie tym sie zajmujemy, urzadzaniem w myslach naszych pokoi. Dzieci tez. Wyr
    > emontowalismy CALY dom choc wiem ze to glupie. Dlaczego wytrzymalismy tyle lat?
    > Hmmm poniekad bylismy zwodzeni ze to bedzie nasze, po drugi tesciowa miala bar
    > dzo niska rente i by sie nie utrzymala, po trzecie grozila ze sobie cos zrobie
    > i po czwarte najwazniejsze wstyd mi bylo przyznac sie przed rodzicami ze wdepne
    > lam w takie samo gowno w jakim oni taplaja sie cale zycie. I pomimo tego ze zro
    > bili wszystko zebym nie powtorzyla ich bledow kropka w kropke skopiowalam ich z
    > ycie.

    Też ciekawi mnie co zrobili rodzice żebyś nie powtórzyła ich błędów. Wyprowadzili się od teściów? Jak wyglądały awantury w domu pochodzenia? Jak się czułaś w ich trakcie? Jak reagował ojciec? Kiedy zmarła twoja babka, ile sióstr miała matka i jak długo mieszkały z wami?

    Nie przejmuj się tym jak z niskiej emerytury utrzyma się teściowa, niech się zmierzy z rzeczywistością, mogła zachowywać się przyzwoicie wobec ludzi utrzymujących jej dom.


  • rikol 07.02.18, 23:27
    Zapewne chodzi o kwestie finansowe. Ludzie znoszą różne rzeczy, jeśli nie mają pieniędzy.
  • agnieszka_kak 06.02.18, 17:41
    W poprzednim wątku pisałaś "jeszcze 2 lata", I to było już po tym, jak dom częściowo stał. Czemu teraz piszesz, że kilka miesięcy? Kilka miesięcy to już minęło od poprzedniego wątku, a ty się wciąż nie wybudowałas.
  • mamaani111 06.02.18, 18:18
    Zaczelismy budowe w maju 2017. Teraz jest styczen 2018 to jest kilja miesiecy. Pisalam jeszcze dwa lata bo myslelismy ze tyle nam to zajmie. Teraz widzimy ze bedzie to wczesniej. Uda sie za rok od teraz .
  • mamaani111 06.02.18, 18:21
    Zreszta domu nie da sie wybudowac w 5 minut. Tzn moze by sie i dalo gdyby nie ekipy. Kazda ma swoj termin, na kazda trzeba iles tam czekac mimo ze sie zamawia duuuuzo wczesniej. No wiec logistycznie jest trudno. Do tego dochodza fundusze. Dom to nie bulki za 60 gr
  • mamaani111 27.01.18, 18:07
    Powiedzcie jak mam reagowac na takie sytuacje. Np ta z przed 5 minut. Zeszlam z dzieckiem na kolacje i ona przy stole opowiada mi o jakiejs tam kolezance i jej wrednej synowej, co zrobila, co powiedziala i ze jej nie przeprosila potem. Wiem do czego "pije". Do tej sytuacji sprzed poltora roku kiedy wykrzyczalam jej jeden jedyny raz swoje zale. Tez jej nie przeprosilam do dzisiaj. Nie moge tego zrobic, zaprzeczylabym tym sposobem wszystkiemu co powiedzialam. Zreszta ona ostatnio ciagle mi opowiada anegdoty o wrednych synowych.
  • mapt 27.01.18, 18:25
    Po co słuchasz?
    Co robić? a chociażby ignorować. Nie wkręcać sobie, że to na pewno o tobie i tym sprzed lat. Potraktowac to jakby opowiadała o jakimś filmie, który niespecjalnie cię właściwie interesuje. Bo niedługo wejdziesz w zakres urojeń ksobnych.
    A przede wszystkim dawno powinniście mieć oddzielną kuchnię, dziwne że dom nie został podzielony na parter i piętro i każda gospodyni by sobie urzędowała na swoim piętrze unikając tym samym wielu z potencjalnych kwasów.
    Naprawdę nie macie na piętrze pomieszczenia gdzie można siąść przy stole i zjeśc kanapki?

    Jesteś na nią wściekła i wszystko co mówi odbierasz osobiście. Choć prawdopodobnie co najmniej połowa z tego co teściowa mówi a ty tak odbierasz nie jest wcale na twój temat. Przestań się tak skupiac na swoim ego to będziesz zdrowsza. Na początku tematu zarzucałaś teściowej że wylądowała w szpitalu wam na złość. itp. Daj kobiecie spokój. Może idź narąb drewna jeśli gdzieś się musisz koniecznie wyżyć. Projekcje swojego poczucia winy przepracuj na terapii.

  • mamaani111 27.01.18, 18:29
    Moze masz racje. Pojde poprasowac 😁 Nie reaguje na te jej opowiesci bo niby jak? Ale glupio sie czuje jak ich slucham, moze nie slusznie ale czuje ze to do mnie i jej drugiej synowej. Mezowi tez to opowiada, on te historie wysmiewa
  • mamaani111 27.01.18, 18:31
    A jeszszcze a propos tego cisnienia. Dzisiaj znowu byla z mezem w szpitalu z tego powodu. Pani doktor kazala mezowi pilnowac czy zazywa lekarstwa bo chyba niestety nie systematycznie. Czyli jednak chciala zwrocic na siebie uwage,sklerozy nie ma
  • mapt 27.01.18, 18:42
    Ty się nakręcasz potencjalnymi złośliwościami teściowej, i zobacz ile miejsca w głowie ci to zajmuje. Zapewne ona też się nakręca sytuacją, więc myśli o potencjalnych złośliwościach synowej i już miejsca na myślenie o lekach zabrakło.
    Przestańcie się sobą wzajemnie nakręcać to problem się skończy.
    Myśl jak przyśpieszyć wyprowadzkę, a teściowa tak czy siak będzie się starzeć.


  • leda16 27.01.18, 20:38
    W chorobie nadciśnieniowej czasem ciśnienie niebezpiecznie skacze mimo systematycznego brania leków. Jak zachoruje na raka to też Tobie na złość? I o co Ci chodzi kobieto, żeby syn własnej matki nie zawiózł do szpitala?! Normalna Ty jesteś czy zwykła psychopatka? Toż obcy człowiek taką przysługę bliźniemu z chęcią wyświadczy, cóż dopiero dziecko wobec matki. Chora teściowa rzeczywiście chciała zwrócić uwagę bliskich, chciała pomocy. Czy to zbrodnia?! Och, dzięki Ci Boże, że nie mam takiej synowej, której nie tylko bym nie zatrzymywała, lecz kopniakami gnała z własnego domu.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mamaani111 27.01.18, 20:42
    Czy ja mam pretensje ze ja syn zawiozl? Nie. Wozilam ją JA przez 12 lat, obslugiwalam i utrzymywalam , rzeczywiscie jestem wredna synowa ktora jej sie zwalila na glowe. NIE CHCIALAM DO NIEJ PRZYJSC MIESZKAC . Rozumiesz???
  • leda16 28.01.18, 21:26
    mamaani111 napisała:
    NIE CHCIALAM DO NIEJ PRZYJSC MIESZKAC . Rozumiesz???

    Nie, nie rozumiem. Jesteś dorosła, decydujesz o sobie. Przemocą na łańcuchu Cię wlokła do swojego domu czy jak?




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mamaani111 28.01.18, 21:50
    Grozila samobójstwem. Nie czytalas mojego poprzedniego watku?
  • leda16 29.01.18, 18:00
    mamaani111 napisała:

    > Grozila samobójstwem. Nie czytalas mojego poprzedniego watku?


    Czyli szantaż emocjonalny, któremu nie powinnaś ulegać. Wtedy należało odwiedzić psychologa, to by Ci wyjaśnił jak należy postępować. Ale nie powiesz chyba, że 12 lat Cię szantażowała. Nie, nie czytałam Twojego poprzedniego wątku. Niestety nie mam tyle wolnego czasu.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • agnieszka_kak 05.02.18, 17:05
    Groziła samobójstwem jak nastolatka. Trzeba było wzruszyć ramionami i spokojnie stać przy swoim.
  • mamrot3 27.01.18, 21:21
    leda16 napisała:

    >? Och, dzięki Ci Boż
    > e, że nie mam takiej synowej, której nie tylko bym nie zatrzymywała, lecz kopni
    > akami gnała z własnego domu.
    Z tymi kopniakami to trochę przesadziłaś. Człowieka z domu można się pozbyć w bardziej cywilizowany sposób.
  • leda16 28.01.18, 21:32
    mamrot3 napisał:
    > Z tymi kopniakami to trochę przesadziłaś. Człowieka z domu można się pozbyć w b
    > ardziej cywilizowany sposób.


    Masz rację :) Tęsknię za synową i wnukami, bo mój dzieciak jeszcze się nie ożenił. Niedawno studia skończył.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mapt 27.01.18, 18:38
    z tego co piszesz do tej pory, naprawdę wychodzi na to, że wiele rzeczy projektuje twoja głowa. masz z domu przez matkę wkodowany przymus współuzależnieniowy "bycia usłużną ofiarą przemocy emocjonalnej" i jak chcesz sobie z tym poradzić, to naprawdę terapii pilnuj jak wody na pustyni. Bo jak sobie w głowie nie poprzestawiasz tych szuflad, to ci się w dalszym życiu będą załączać i prowokowac do powielania takich układów jak z teściową, zawsze znajdziesz do tego a to sąsiadkę, a to nauczycielkę dziecka, a to same dorastające dziecko któremu będziesz bezkrytycznie ulegać. I znowu stworzysz jakiś toksyczny układ w którym będziesz mogła przeżywac cierpienie.
    Odpuść temat,
    niech teściowa mówi co chce.
    Jeśli mówi że jakas tam synowa Kryśki to zołza, to przyjmij do umysłu tylko to co powiedziała, czyli że "teściowa mówi ze synowa kryśki to zołza" - i koniec zdania i interpretacji rzeczywistości i nadawania dodatkowych znaczeń. Koniec. Przyjmij wypowiedź literalnie, nic więcej.


  • mamaani111 27.01.18, 18:42
    Wiesz mapt w niektorych watkach tez maja cie za zołze ale lubie z toba rozmawiac 😊 choc czasem to co piszesz boli
  • mapt 27.01.18, 18:45
    Mi nie przeszkadza kto co o mnie myśli :)
  • mamrot3 27.01.18, 21:32
    Czyżby? Wydaje mi się, że to tylko hasło. Dlaczego tak poruszają Cię historie o synowych opowiadane przez teściową?
    Swoją drogą z całym spokojem i uśmiechem mogłabyś jej zaserwować parę dowcipów o teściowych :)
  • mamrot3 27.01.18, 21:28
    Wypowiedzi Mapt mogą boleć, ale są niezwykle pożyteczne, gdy spojrzeć na nie z tej strony. Radziłabym Ci w nie się wczytać bez żadnych emocjonalnych zahamowani czy uprzedzeń.
  • leda16 27.01.18, 20:27
    mamaani111 napisała:

    Nie reaguje na te jej opowiesci bo niby ja
    > k?


    Normalnie - "mamusia do mnie pije? Ale ja to widzę tak..." Wytworzy się oczyszczająca atmosferę dyskusja bez kwasów i fochów. Zamiast tego wściekasz się, nakręcasz, interpretujesz ksobnie.


    Ale glupio sie czuje jak ich slucham, moze nie slusznie ale czuje ze to do m
    > nie i jej drugiej synowej.


    Tylko na wyjaśnieniu faktów a nie na własnym czujstwie buduje się poprawne relacje w rodzinie. Ty prezentujesz czujstwo nożyc na stole, w który się uderza. Dlatego "czujesz się" głupio. Nie lepiej słowo przepraszam z siebie wydusić? Przecież to nic nie kosztuje.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mamaani111 27.01.18, 20:49
    A za co mam ja przeprosic? Za to ze jeden jedyny raz powiedzialam jej co mi lezy na watrobie? Ona mi nie raz u b l i ż a ła w sposob wulgarny,ja jej nigdy. Raz maz kazal jej mnie przeprosic za swoje zachowanie. Powiedziala " przepraszam czy mam cie jeszcze w dupe pocalowac?" i ja mam tego czlowieka szanowac??
  • chocolate-cakes 27.01.18, 21:01
    Widzisz, całe twoje życie od 12-13 lat to emocjonowanie się zachowaniem się teściowej, u której mieszkasz i której nie znosisz. Był już niejeden wątek na ten temat i nic się nie zmieniło. Widać tak wam dobrze. Coś czuję, że się nigdy nie wyniesiecie. Nie jestem specjalistą ale to mi wygląda na jakąś chorobę, jakieś samodręczenie :(
  • mamrot3 27.01.18, 21:35
    Nie wszystkich szanujemy, których spotykamy w życiu. Dom wkrótce będzie skończony, a to realna perspektywa na opadnięcie złych emocji.
  • mapt 28.01.18, 02:49
    >A za co mam ja przeprosic? Za to ze jeden jedyny raz powiedzialam jej co mi lezy na watrobie?

    a czemu nie mówiłaś na bieżąco co ci przeszkadza i nie wyjaśniałaś konfliktów od razu gdy się pojawiały? czemu milcząco akceptowałaś wyzwiska? od 12 lat wyzwiska a ty tam uparcie mieszkasz?
    twierdzisz że teściowa cię wielokrotnie wyzywała a ty mimo to nie zadbałaś choćby postawienie oddzielnego stołu na piętrze by z nią nie jadać wspólnie? sama nie szanujesz siebie, póki się tego nie nauczysz to innych też nie będziesz umieć uszanować..
  • leda16 28.01.18, 21:43
    mamaani111 napisała:

    > A za co mam ja przeprosic? Za to ze jeden jedyny raz powiedzialam jej co mi lez
    > y na watrobie?


    Wszystko można powiedzieć, byle odpowiednim tonem i w stosownej okazji. A na grzeczności nikt jeszcze nie stracił.

    Ona mi nie raz u b l i ż a ła w sposob wulgarny,ja jej nigdy.


    Nie spodziewaj się od wiejskiej, słabo wykształconej kobiety manier z Wersalu.

    Ra
    > z maz kazal jej mnie przeprosic za swoje zachowanie.


    Kazał??? Nie wyobrażam sobie, żeby mój syn kazał cokolwiek mnie lub swojemu ojcu. Dziwne są stosunki w tej Waszej rodzinie. Wygląda na to, że szantaż emocjonalny nie jest tam tylko domeną teściowej. On szantażuje matkę, matka Ciebie i jego...po czym wszyscy, dokładnie wszyscy czujecie się źle. Istne wariatkowo. Optowałabym za psychoterapią rodzinną, tyle, że starzy ludzie są psychicznie skostniali, usztywnieni w swoich poglądach i mało podatni na zmiany. Co oczywiście nie znaczy, że wśród młodego pokolenia nie ma takich, którzy z psychoterapii nie potrafią skorzystać.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mamaani111 28.01.18, 22:20
    Manier z wersalu ???? To znaczy na wsi chamstwo jest dopuszczalne bo to wies? Ja mam do niej grzecznie a ona moze po chamsku??? Chyba cie Bog opuścił
  • tt-tka 28.01.18, 23:39
    Autorko, przeczytalam Twoje wczesniejsze watki, jakos dotad nie zdarzylo sie - i oslablam. Bylam przekonana, ze to poczatki Waszego malzensrwa, a ten cyrk trwa juz ponad 10 lat !
    Niczego imho w stosunkach z tesciowa nie zmienisz, skoro ponad 10 lat bylo jak bylo, a Ty nie sygnalizowalas jej, ze chcesz inaczej i jak inaczej.
    Jedyne wyjscie - wyprowadzic sie jak najszybciej (ten Wasz dom juz zdaje sie gotow albo prawie, na co czekacie ???) i widzenia z tesciowa zostawic mezowi. I wnuczkom (one sa z babcia zzyte, prawda ?), a przebieg wizyt i czestotliwosc konsultowac z mezem, a nie z nia.
  • leda16 29.01.18, 18:07
    mamaani111 napisała:

    > Manier z wersalu ???? To znaczy na wsi chamstwo jest dopuszczalne bo to wies? J
    > a mam do niej grzecznie a ona moze po chamsku???


    Nie to miałam na myśli. Chamstwo w tym środowisku jest pospolite. Po prostu Ty dajesz dowód swojej kultury, a ona swojej.


    Chyba cie Bog opuścił


    :))) Ja opuściłam Boga, a On zadbał o moje miejsce na parkingu. Jestem agnostyczką.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • rikol 07.02.18, 23:33
    Chamstwo nie zależy od wykształcenia.
  • barbra25 29.01.18, 19:29
    mamaani111 napisała:

    > A za co mam ja przeprosic? Za to ze jeden jedyny raz powiedzialam jej co mi lez
    > y na watrobie? Ona mi nie raz u b l i ż a ła w sposob wulgarny,ja jej nigdy. Ra
    > z maz kazal jej mnie przeprosic za swoje zachowanie. Powiedziala " przepraszam
    > czy mam cie jeszcze w dupe pocalowac?" i ja mam tego czlowieka szanowac??

    To były przeprosiny? Serio? Nie wyobrażam sobie przepraszać się z kimkolwiek w taki sposób... Za co Cię"przeprosiła"?
  • rikol 07.02.18, 23:32
    Wyjasnianie faktów? To chyba jakiś żart. Są osoby odporne na argumenty. Wiem, bo mam takie w rodzinie.
  • barbra25 28.01.18, 19:07
    mamaani111 napisała:

    "Mezowi tez to opowiada, on te historie wysmiewa"

    MamoAni, czułam że jeszcze się pojawisz na forum. Wiem co czujesz. A gdybyś po wysłuchaniu takich historii powiedziała tak: "No droga teściowo, to ja jestem aniołem w porównaniu do tych synowych które opisujesz, wszystko cierpliwie znoszę choć się we mnie gotuje". Zdobyłabyś się na taką szczerość? Twoja teściowa nie doceniała Cię przez lata a teraz kiedy traci Twoje dobre nastawienie usiłuje Cię przywołać do podporządkowania się poprzez jakieś opowiadania. Albo jeszcze lepiej: zapytaj Czym te teściowe z opowiadań o strasznych synowych zapracowały na takie siebie traktowanie.
  • mapt 27.01.18, 18:31
    a taki żarcik mi do głowy przyszedł, jak już koniecznie musisz z teściową rozmawiać, ze mogłaś odpowiedzieć chociażby "ojej, co ty nie powiesz, taka zołza?, no ja bym się takiej synowej z domu kazała wyprowadzić i nie mieszkałabym z nią!absolutnie, nie wydaje ci się że ta szynka jakaś za słona?"
    choć w ogóle nie widzę potrzeby jakiejkolwiek reakcji na gadanie teściowej, oprócz "aha, aha" i zmiany tematu.
    Nakręcasz się.


  • zuzi.1 27.01.18, 18:42
    Trzeba jej bylo powiedziec, ze dobrze ta synowa zrobila, widocznie tesciowa zasluzyla na takie zachowanie synowej. Przestań brać do siebie to co ona mówi, z twojej strony powinna byc zdystansowana, glucha sciana. Twoje odpowiedzi mogą wyglądać również np. tak:tak? dziwne. rozumiem. uhu itd. i zero wchodzenia w dyskusje. Dopóki będziesz roztrzasala i brala do siebie to co mówi, dopóty bedzie sie wkurzala. Do kuchni możesz schodzic zrobić jedzenie ale jesc powinniście u siebie. Na dole nie ma na to sprzyjających warunków. Gdy czujesz na nią silna zlosc, znajdź sobie jakiś bezpieczny sposob na jej wyladowanie. Najlepiej fizyczne wyladowanie złości, musisz sie porządnie zmęczyć i ja z siebie wyrzucić. Niektórzy wala w worki treningowe, inni biegają, ćwiczą na silowni. Wyplacz sie i wyrzuć to z siebie, wówczas powinnaś poczuć sie lepiej, nie duś tego w sobie, bo to narasta. Możesz sie wypisać w jakimś notatniku, możesz używać niecenzuralnych slow, walić długopisem w trakcie itp. metody. Sama musisz sprawdzić co ci przynosi spokój.
  • leda16 27.01.18, 20:19
    mamaani111 napisała:
    Tez jej nie przeprosilam do dzisiaj. Nie moge teg
    > o zrobic, zaprzeczylabym tym sposobem wszystkiemu co powiedzialam.


    I korona by Ci ze łba zleciała. Więc lepiej drzeć japę o jeden, jedyny raz za dużo, niczym przekupka z jarmarku, niż spokojnie wyłożyć swoje racje? No i pamiętać, że nie wykrzykuje się pretensji do gospodyni w jej własnym domu. Kulturalny człowiek dziękuje za gościnę i wychodzi, czyż nie? Tego Ci pani psycholog nie powiedziała?



    Zreszta ona
    > ostatnio ciagle mi opowiada anegdoty o wrednych synowych.


    Aleś Ty dziecinna :) Pewnie zresztą nie znasz żadnej anegdoty o wrednych synowych.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mamaani111 27.01.18, 20:38
    Nie masz pojecia o czym piszesz.
  • mamrot3 27.01.18, 21:39
    leda16 napisała:

    > I korona by Ci ze łba zleciała. Więc lepiej drzeć japę o jeden, jedyny raz za
    > dużo, niczym przekupka z jarmarku, niż spokojnie wyłożyć swoje racje? No i pami
    > ętać, że nie wykrzykuje się pretensji do gospodyni w jej własnym domu. Kultural
    > ny człowiek dziękuje za gościnę i wychodzi, czyż nie? Tego Ci pani psycholog ni
    > e powiedziała?
    Kulturalny człowiek nie zwraca się do kogokolwiek w zacytowanych słowach. Nie trzeba korzystać z pomocy psychologa, aby to wiedzieć.
    >
    >
    > Zreszta ona
    > > ostatnio ciagle mi opowiada anegdoty o wrednych synowych.
    >
    >
    > Aleś Ty dziecinna :) Pewnie zresztą nie znasz żadnej anegdoty o wrednych synowy
    > ch.
    >
    >
    >
    >
  • barbra25 28.01.18, 19:12
    leda16 napisała:

    > Zreszta ona
    > > ostatnio ciagle mi opowiada anegdoty o wrednych synowych.
    >
    >
    > Aleś Ty dziecinna :) Pewnie zresztą nie znasz żadnej anegdoty o wrednych synowy
    > ch.

    Dawaj Leda jakąś anegtotę, posmiejemy się bo co nam innego zostało.

  • agra1 05.02.18, 00:25
    odpowiedz porcją anegdot o wrednych teściowych.


    --
    Mój blog
  • mamaani111 05.02.18, 08:37
    Nie śmiem. To by wywołało kolejne fochy.Wole zignorować, choć w środku mnie trzepie
  • barbra25 09.02.18, 10:31
    agra1 napisała:

    > odpowiedz porcją anegdot o wrednych teściowych.
    >
    Tu są takie anegdoty: www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,10085074,Tesciowa_polska.html
  • agnieszka_kak 06.02.18, 17:41
    Po co schodzisz na kolacje? Nie masz swojej kuchni?
  • mamaani111 06.02.18, 18:14
    Nie mam. Nie wolno mi bylo zrobic swojej
  • tt-tka 06.02.18, 18:23
    Rrrrany. Trace cierpliwosc. To zrob kolacje w JEJ kuchni, bierz talerze i idzcie jesc na gore.
    Naprawde przez 12 lat nie dorobilas sie nawet takiej skromnej autonomii, zeby zjesc bez tesciowej ???
    A masz u siebie chocby czajnik, czy kazda kawe i herbate tez u tesciowej robisz i pijesz ?

    Sorry, ale Ty to chyba lubisz. Skoro remontowaliscie za wlasne, to juz na etapie "nie wolno ci zrobic swojej kuchni" normalny czlowiek remontu by zaniechal i zaczal sie rozgladac za czyms innym.
  • mamaani111 06.02.18, 18:33
    Tak, kazda herbate, kawe itp itd robie w kuchni tesciowej. Tak, przez te 12 lat nie dorobilam sie ŻADNEJ autonomii i tak wiem ze to żałosne. Ja sie jej boje i nie potrafie sie przeciwstawic
  • chocolate-cakes 06.02.18, 18:42
    Czy twój mąż wie o tym, że boisz się jego matki? Jak reaguje, co mówi?
  • tt-tka 06.02.18, 18:50
    Kobieto, rece opadaja. Lazienke masz czy umyc rece tez schodzisz na dol ?
    Jesli masz lazienke, wstaw do pokoju czajnik elektryczny.
    Jesli nie masz, tez wstaw ten czajnik i nos wode w 5-litrowym baniaczku.
    Jezeli nawet tego nie zrobisz, zapomnij o wyprowadzce i czymkolwiek. Bedziecie mieszkac z tesciowa do jej smierci.
  • mamaani111 06.02.18, 18:53
    Na szczescie łazienke mamy osobna.
  • tt-tka 06.02.18, 18:58
    To do ciezkiej... CZEMU na kazda kawe schodzisz do tesciowej ??? Nie musisz sie przeciwstawiac ! Kawe u siebie mozesz zrobic i wypic w ogole jej o tym nie informujac !
  • mamaani111 06.02.18, 19:15
    Alez ja nie pije z nia kawy. Robie ja i ide z nia do "siebie". Herbate tak samo. Posilki jemy z nia bo ja żywimy ona w zamian plinowala nam dzieci jak byly male. Juz tego nie robi bo jedne sa duze a najmlodsza chodzi do przedszkola. No ale jak przy jednej kuchni zywic sie osobno. Ten rok jeszcze bedziemy ja utrzymywac.
  • chocolate-cakes 06.02.18, 19:32
    Kupujecie wszystko do jedzenia dla siebie i teściowej? Gotujesz teściowej codziennie obiady? Jednocześnie pracując na cały etat. Czy teściowa gotuje z tego, co ty kupisz? Dziwny jakiś układ.
  • agnieszka_kak 06.02.18, 19:39
    To ze kupujesz jedzenie dla wszystkich nie musi oznaczac, ze jecie razem. Zrob dzieciom kanapki czy jajka i wez na gore, ona trafi do lodowki.
  • zuzi.1 06.02.18, 21:20
    Przerażające jest autorko to jak ty żyjesz. Nie znam drugiej takiej masochistki jak ty. W dużej mierze ta sytuacje zawdzięczasz sobie. Nie postawilas żadnych granic w swoim zyciu i nie zadbalas o swoje potrzeby, pozwolilas sie zwodzić całymi latami. Żal.
  • tt-tka 06.02.18, 21:52
    zuzi.1 napisała:

    , pozwolilas sie zwodzić ca
    > łymi latami.

    Ona nie "pozwolila sie zwodzic". Ona sama produkuje sobie mrzonki - nie marzenia ! mrzonki - i nimi sie karmi.
    Daruj, ale "nie pozwalam ci miec wlasnej kuchni" to bardzo jasne postawienie sprawy.
  • tt-tka 06.02.18, 21:54
    ...pardon, za szybko poszlo.
    A podporzadkowanie sie temu zakazowi do tego stopnia, ze nawet wlasnego czajnika sie sobie nie kupilo, to... Szpil ma racje. One OBIE nie moga bez siebie zyc.
  • enith 06.02.18, 19:18
    Daj spokój, tt-tka. Kobieta przez 12 lat nie wpadła na pomysł zakupu czajnika, małej lodówki i kuchenki elektrycznej, żeby móc chociaż proste posiłki przygotowywać u siebie, a nie w kuchni znienawidzonej teściowej. Widać aż tak źle nie było, skoro przez ponad dekadę o takie podstawowe kwestie nie zadbała.
  • tt-tka 06.02.18, 19:29
    Masz racje, enith. Ufff, niepotrzebnie czytalam wszystko hurtem.
    Jasna sprawa - nie moze patrzec, a patrzy, nie moze sluchac, a slucha... moze sobie zrobic picie (i jedzenie tez) u siebie, a i tak schodzi...
    Nie bede pytac, jakie JEJ potrzeby zaspokaja ta sytuacja. Guzik mi do tego. Moge sie co najwyzej lekko zdziwic, ze nie zapytal o to psycholog.
  • enith 06.02.18, 19:36
    Mamaani, nie obraź się za sugestię, bo naprawdę ci dobrze życzę, ale powinnaś wziąć pod uwagę skonsultowanie kwestii swoich lęków z psychiatrą. Nie zadbałaś o minimum swojego komfortu ze strachu przed teściową, choć jest oczywiste, że twój strach przed nią jest całkowicie irracjonalny. No bo co ona by ci zrobiła, jakbyś kupiła czajnik i lodówkę do waszego pokoju? Moim zdaniem powinnaś szukać pomocy u psychiatry, może potrzebne będzie leczenie farmakologiczne, żeby coś z tymi twoimi lękami zrobić. Przemyśl to, zwłaszcza, że do wyprowadzki jeszcze ponad rok, a może i więcej, jeśli trafią się jakieś obsuwy. A jutro idź kupić czajnik elektryczny i wstaw u siebie.
  • rikol 07.02.18, 23:28
    Ja w takiej sytuacji mówię, że mnie to nie obchodzi.
  • hanusinamama 07.02.18, 23:46
    A nie mozesz wymyslać anegdot o wrednych tesciowych. Zobaczymy kto ma bujniejszą wyobraźnie...
  • chocolate-cakes 27.01.18, 20:11
    I nadal mieszkasz u teściowej?
  • fusun1804 27.01.18, 23:57
    No oczywiście ze tak. Ma wspólna kuchnie z tesciowa, zyje tym co tesciowa powiedziała. I tak bedzie jeszxze „ tylko” 2 lata.
  • chocolate-cakes 28.01.18, 08:49
    Szczerze mówiąc ja naprawdę nic z tego nie rozumiem. To znaczy rozumiem, że ta konkretna teściowa jest wkurzająca. Więc po jaką cholerę mieszkać z nią 12 lat?. Masochizm?
    Po co pisać na forum, żalić się, zakładać kolejne wątki... i nadal mieszkać? Serio nie mogę tego pojąć.
  • mapt 28.01.18, 14:19
    A to ja przepraszam ale nie zwróciłam uwagi że to jakiś kolejny z wątków o tym samym.
    Bo jeśli to typ wieloletniego niereformowalnego emocjonalnego sępa to w takim przypadku w pewnym momencie trzeba zastosować metodę blokady i krótkiego kopa. To tak jak z alkoholikiem, głaski i współczucie nie pomogą a tylko twarde stawianie granic, rozliczanie z czynów i ucinanie emocjonalnego pasożytnictwa i wkręcania we współczucie.
    Zaburzenia osobowości leczy się u specjalisty.
  • leda16 28.01.18, 21:57
    To akurat jestem w stanie zrozumieć. Budowa domu lub zakup mieszkania to bardzo duży wydatek, zwłaszcza, gdy ma się jeszcze dwoje nieletnich dzieci, którym trzeba dać maksimum. Mury względnie tanio postawisz, ale wykończeniówka finansowo zarzyna, bo przecież wszystkie chcemy, żeby nasz dom był najpiękniejszy. My, oboje po wyższych studiach, dopiero od dwóch lat mieszkamy w swoim domu. Wcześniej była walka o byt i inwestycje w dziecko, w zdrowie (mąż niepełnosprawny ruchowo). W dodatku w Polsce realia ekonomiczne są takie, iż raty kredytu są mniejsze niż najem 3 pokojowego mieszkania. Więc Autorka siedzi tam, gdzie ma dach nad głową .A co ma robić? Skąpić dzieciom jedzenia, chodzić w podartej kiecce i wszystko w dom ładować?

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • chocolate-cakes 28.01.18, 22:08
    Nie jestem pewna, bo aż tak dokładnie nie pamiętam poprzednich wątków ale zdaje się, że autorka nie ma złej sytuacji finansowej i do tego oboje z mężem włożyli sporo pieniędzy w remont domu teściowej.
  • barbra25 29.01.18, 18:49
    leda16 napisała:

    > To akurat jestem w stanie zrozumieć. Budowa domu lub zakup mieszkania to bardzo
    > duży wydatek, zwłaszcza, gdy ma się jeszcze dwoje nieletnich dzieci, którym tr
    > zeba dać maksimum.

    Troje. Autorka ma troje dzieci.
  • premeda 30.01.18, 17:48
    Tego akurat nie rozumiem, bo ja wolałabym mieć paździerz w domu ale się wyprowadzić. Moja matka zresztą tak zrobiła. Autorka będzie tak jeszcze biadoliła ze trzy lata, bo warunki do wyprowadzki miała już dawno, a zdążyła trójkę dzieci machnąć w domu tej znienawidzonej teściowej.

    --
    Pomóżmy tej ślicznej dziewczynce www.siepomaga.pl/operacja-tosi
  • jeszczeniestara 01.02.18, 21:15
    To prawda, nie ma ceny,jaką można ponieść, by uwolnić się od teściowej, która nas niszczy. I nie jest istotne, czyja właściwie jest tu wina, jej, nasza, czy wspólna. Po jakimś czasie nawet nie można sobie przypomnieć jak ta ,,sympatia" się zaczęła. Należy wiać, nawet przed siebie. Z teściową się nie mieszka. Teściową się odwiedza, a jeśli kopie nieustannie pod nami dołki, nawet tego się nie robi. Forum nic nie pomoże. Trzeba brać sprawy w swoje ręce. Szkoda życia. Mąż zawsze będzie wysyłał sprzeczne sygnały, panowie już tak mają. Matka mąci, on to widzi, ale kocha. Jak najdalej od teściowej.
  • dzbanek_bez_ucha 28.01.18, 09:13
    Oj, kobieto, tyle już dostałaś porad, tyle komentarzy się przewaliło przez Twoje wątki. Zaczynam myśleć, że jesteś niereformowalna. Terapia w niczym cię nie usprawiedliwia, bo jednak to Ty sama musisz wykonać parę procesów myślowych. Weź sobie usiądź, w ciszy i spokoju, i pomyśl trochę. Mówię poważnie: pomyśl. Bo jak na razie, to bez sensu walisz w klawiaturę, w kółko to samo, nic z tego nie wynosząc.
  • barbra25 28.01.18, 19:31
    mamaani111 napisała:

    > Denerwuje mnie jej widok,
    To tak jak mnie denerwuje widok mojej teściowej choć teraz już nie tak mocno jak jeszcze przed czterema laty.

    jej świetny humor i jej obłudny śmiech.
    Ja też nie przepadam za śmiechem mojej teściowej zwłaszcza gdy widzę że córka naśladuje ten rodzaj śmiechu. Coś jakby się na wpół śmiała i dławiła jednocześnie.
    Nie mogę słuch

    Nie znoszę jej wścibstwa i oceniania ludzi
    > , których
    > nawet nie zna.
    Ludzie obgadują innych po to aby lepiej się poczuć...tego nie zmienisz.

    Nie trawię jej ciągłych gadek o umieraniu. Nie cierpię jak manip
    > uluje moimi
    >
    > dziecmi.Nie znoszę by swiadkiem jej rozmów z drugim synkiem.
    Wychodz czym prędzej gdy tylko masz być świadkiem rozmów, ataków ciśnienia czy czegokolwiek co Ci nie odpowiada. Możesz przecież tak po prostu wyjść, prawda?

    " Teraz jestem wściekła.
    > Czy jestem zła i niedobra bo zaczęłam ją nienawidzic. Czy jestem zła i niedobra
    > bo zostawie
    > ją sama?
    Nie zostawisz jej samej. Kogoś sobie znajdzie do manipulowania i poniżania. Co z tym jej gachem?

    "Czy jestem zła i niedobra bo przestały mnie wzruszac jej choroby?
    Nie. Nie jesteś zła. Masz prawo żyć po swojemu bez nieustannej kontroli. Twoja cierpliwość się skończyła i tyle. Za długo już tam mieszkacie. Zlem z Twoje strony było by nic nie robienie z tym co dzieje się w Twoim wnetrzu. A Ty działasz z psychologiem. Idź na basen. Przepłyń tyle aby się porządnie zmachać albo tak jak ktoś już tu napisał idź porąbać drwa na opał.
  • mapt 29.01.18, 00:57
    piotrborwin.pl/trojkat-karpmana-w-praktyce/

    www.analiza-transakcyjna.pl/2016/10/27/trojkat-wygrywajacy/
    i poczytaj sobie. klasyka trójkąta.
  • agnieszka_kak 06.02.18, 17:59
    Mieszkanie mozna wynajac z dnia na dzien. Proponuje spakowac sie jutro i przeprowadzic pojutrze, zamiast czekac na ten wymarzony dom, ktory to buduje sie od lat i jeszcze caly nastepny rok bedzie sie budowal. Na komentarze tesciowej nie reagowac. Nie robic wody z mozgu dzieciom mowiac, ze wezmiesz tesciowa do pokoiku na starosc.
  • mamaani111 06.02.18, 18:14
    Dom buduje sie od kilku miesiecy, napisalam ci wyzej
  • apersona 06.02.18, 18:31
    Dom budują od 2017 i mają dobre tempo, jak dalej sprawnie będą organizowali kolejne prace, to przeprowadzka na jesień jest realna.
  • agnieszka_kak 06.02.18, 19:36
    Zdaje sie w gre wchodzi boze narodzenie, czyli za 10 miesiecy. Wyprowadzilabym sie pojutrze.
  • tt-tka 06.02.18, 20:16
    agnieszka_kak napisała:

    > Zdaje sie w gre wchodzi boze narodzenie, czyli za 10 miesiecy. Wyprowadzilabym
    > sie pojutrze.


    UWAGA SPOJLER
    Mamoani, nie czytaj !




    Ona sie nie wyprowadzi. Ani pojutrze, ani na BN. Zyla wizja "ulozy sie", od pewnego czasu zyje wizja "wyprowadzimy sie", przy trojgu dzieciach z kazda butelka latala dwa poziomy nizej do nieswojej kuchni...
    To juz jak zwierze od zawsze w klatce, mozesz odsunac kraty, a ono i tak nie wyjdzie poza ten wydeptany kwadrat.
    Chyba ze skorzysta z rady enith i rzeczywiscie pojdzie do psychiatry. Jesli nie, to bedzie trwac do smierci tesciowej niezaleznie od tego, kiedy dom bedzie gotowy. A po smierci tesciowki mamaani znajdzie sobie kogo innego do roli zmarlej albo sama wejdzie w jej role.
  • enith 06.02.18, 20:36
    > A po smierci tesciowki mamaani znajdzie sobie kogo innego do roli zmarlej albo sama wejdzie w jej role.

    Ponieważ problem nie leży w teściowej, mężu, domu, a w autorce wątku, taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Jak i ten, że np. nowy sąsiad powie jej coś niemiłego, nieleczone lęki przeniosą się na nowy grunt, a mamaani zostanie więźniem we własnym domu, bo będzie się bała konfrontacji z sąsiadem. Albo nauczycielem dziecka. Albo lekarką w przychodni. Możliwych scenariuszy u osoby lękowej są setki, wszystko może stać się potencjanym źródłem nowego lęku. I dlatego uważam, że autorka wątku powinna się zacząć leczyć. Powinna już od dawna być pod opieką psychologa i/lub psychiatry, brać leki o działaniu przeciwlękowym, jeśli jest taka potrzeba, chodzić na terapię, spróbować medytacji lub ćwiczeń lub technik relaksacyjnych. Lęki w dzisiejszych czasach z powodzeniem się leczy, a metod jest wiele i dla każdego pacjenta da się coś znaleźć. Tylko, że pacjent musi dać sobie pomóc.
  • mamaani111 06.02.18, 21:38
    Ale to nie tak ze nie potrafie sie nikomu przeciwstawic. Ja to potrafie. Potrafie to zrobic w pracy, potrafie szefowi, potrafie kolezance, z nauczycielem dziecka czy lekarzem. Ja tylko nie potrafie tego zrobic w stosunku do niej. Nigdy wczesniej nie bylam w takiej sytuacji. Zawsze bylam moze nie przebojowa ale zdecydowana w swoich dzialaniach i potrzebach. To zycie tutaj, z nia ,na tej wsi gdzie kazdy tylko ocenia i krytykuje mnie przytloczylo. Jak mialam stawiac granice nie czujac sie jak u siebie, bedac w czyims domu, mieszkajac u obcej osoby. No nie potrafilam bo nie czulam sie pewnie. Gdybym byla u siebie a ona u mnie byloby zupelnie inaczej. Tez bym miala przed nia respekt ale na wiele rzeczy bym nie pozwolila. A jesli chodzi o terapie to chodze do psychologa.
  • enith 06.02.18, 21:50
    I pomaga ci psycholog? Uspokoiłaś się? Śpisz dobrze? Nie masz lęków? Bo ja widzę po twoich postach, że żadnych znaczących zmian nie ma. Teściowa urosła do rozmiarów regularnej obsesji i na to psycholog nie pomoże. Idź do psychiatry, najwyżej powie ci, że nie widzi przesłanek do wdrożenia leczenia. Co ci szkodzi?
  • pani.owiec 06.02.18, 22:04
    Chodzisz do psychologa czy odbywasz terapię u psychoterapeuty? W jakiej szkole psychologicznej/paradygmacie pracuje Twój terapeuta? Jak zdefiniowaliście problem i nad czym pracujecie?

    Pytam, bo mam wrażenie po kilku Twoich watkach, że Ty "chodzisz do psychologa", co sobie pogadacie to Twoje, ale żadnej psychoterapii nie odbywasz.

    A zachowujesz się całkowicie nieracjonalnie (choćby brak czajnika elektrycznego przy trójce dzieci i konieczności biegania dwa pietra niżej ze wszystkim) i masz kompletnie nierealistyczny obraz siebie pisząc jaka to jesteś przebojowa. Nie jesteś. Po prostu w pracy nie musisz stawiać granic i się konfrontować, więc wydaje Ci się, że jest ok.
  • mamaani111 06.02.18, 22:20
    Nie napisalam nigdzie ze jestem przebojowa.
  • pani.owiec 06.02.18, 22:27
    I to było najważniejsze w moim poście, tak?
    Ani słowa o terapii?
    Bo nie ma żadnej terapii, prawda?

    Wiesz, napisałaś w tytule "nie mogę na nią patrzeć".
    Możesz.
    Patrzysz na własne życzenie.
    Widać odnosisz z tego jakąś korzyść (nie, nie materialną, emocjonalną).
    Żadna z nas Ci nie pomoże, bo Ty, póki co, nie chcesz pomocy.
    Jest Ci dobrze tak, jak jest.
  • mamaani111 07.02.18, 06:45
    To znaczy ze co chodzenie do psychologa jest do dupy? Wszyscy w poprzedni watku mowili zebym poszla wlasnie do psychologa. Piszesz o jakis szkolach i terapeutach , a gdzie ja ich na wsi znajde? Obok jest male miasto ale za male na takie cuda. Mnie wizyty u psychologa pomagaja.
  • tt-tka 07.02.18, 06:49
    Wlasnie wszyscy czytamy, jak pomagaja.
  • mamaani111 07.02.18, 07:13
    To co mam jednak nie chodzic? Do psychiatry z czym pojde? Z tym ze nie trawie tesciowej? To z psychologiem omawiamy rozne strategie, rrobim rozne cwiczenia. Trudno oczekiwac czegos spektakularnego po kilku wizytach. Ja widze ze jest mi troszeczke latwiej. I jeszcze jedno. Druga synowa jest bardzo pyskata, stanowcza i umie postawic na swoim. Ona wlasnie jest przebojowa a przy naszej tesciowej tez zagryza zeby chociaz ta jej ubliza. I tez jej nie trawi i nie dogaduje od zawsze. Tesciowa ciagle miesza w jej malzenstwie, ciagle sie wtraca i krytykuje ze np nie dba o jej syna, nie dba o dom i dzieci, nagaduje na nia do swego syna jaka to jest beznadziejna a on nie tylko ze jej przytakuje ale tez nagaduje na wlasna zone. Takze to nie tylko ja uwazam tesciowa za wstretnego czlowiekia i manipulatori. Szwagierka tez i tez nie moze na nia patrzec.
  • mamaani111 07.02.18, 07:21
    Zreszta po pierwszej wizycie u pani psycholog stwierdzila ze tesciowa wymaga leczenia psychiatrycznego bo prawdopodobnie ma depresje od kilkudziesieciu lat. Zlozyla sie na nia m.in wczesna smierc meza . Wiem ze wtedy lekarz rodzinny proponowal jej wizyte u psychiatry ale nie poszla. Chociaz z drugiej strony maz mowi ze zawsze taka byla. Cale dziecinstwo pamieta jako jeden wielki foch mamusiny. Twierdzi nawet ze tata tego nerwowo nie wytrzymal i zmarł nagle na zawał.
  • tt-tka 07.02.18, 07:39
    Pani psycholog zdiagnozowala osobe, ktorej nie widziala i z ktora nie rozmawiala ?
    Czy to na pewno tesciowa albo tylko ona jest manipulantka ?
  • mamaani111 07.02.18, 08:37
    Ja jestem manipulantka i to ja jestem ta zla. Tesciowa to moja ofiara. Codziennie zastanawiam sie jak jej uprzykrzyc zycie. A pani psycholog tez sie nadaje do psychologa. Echhh szkoda slow.
  • tt-tka 07.02.18, 08:53
    mamaani111 napisała:

    > Ja jestem manipulantka

    Jestes, tylko nie do konca udolna. Podprowadzalas dziewczyny dosyc dlugo ta swoja kreacja na grande ofiare. Ale przesadzilas, wlasnie w tym watku.

    Tesciowa to moja ofiara. Codzienn
    > ie zastanawiam sie jak jej uprzykrzyc zycie.

    I udaje sie, skoro rozmowy z toba przyplaca szpitalem, czyz nie ? byc moze wkrecilyscie sie obie w hassliebe, tego nie wiem.

    >A pani psycholog tez sie nadaje do
    > psychologa.

    Pani psycholog, o ile istnieje i o ile mamy ci uwierzyc, nie nadaje sie do zawodu. Diagnozowanie kogokolwiek na podstawie slow innej osoby, no wez.

    >Echhh szkoda slow.

    To przestan produkowac tu to swoje wieloslowie. Idz lepiej czajnik kup.
  • mamaani111 07.02.18, 10:24
    Zdemaskowalas mni jestem klamczucha i mega manipulantka. Zmanipulowalam cale forum. A ty jestes pewnie moja tesciowa.
  • tt-tka 07.02.18, 10:32
    Nie, skarbie. W zyciu nie chcialabym takiej wspolmieszkanki.
    Czajnik juz kupiony ?
  • mamaani111 07.02.18, 10:36
    Nie masz zielonego pojecia jaka jestem.
  • mamaani111 07.02.18, 10:33
    Ha i wlasnie kupilam czajnik 😃😃😃😃 tak wiem jestem szurnięta bo dopiero po ponad 10 latach. No coz blondynki tak maja...
  • mamaani111 07.02.18, 10:38
    Aaaa, i tak wiem ze nie mam sie z czego cieszyc wiec daruj sobie juz wszelkie komentarze
  • tt-tka 07.02.18, 10:41
    Komentowac bede, jak dlugo zechce. To otwarte forum.
    A jaka jestes, to juz wiemy wiecej niz sporo. Dalas sie poznac.
  • pani.owiec 07.02.18, 16:05
    Nie, blondynki tak nie mają.
    Ty tak masz, bo tak chcesz.
    Nie zwalaj na blondynki i teściową, weź na siebie odpowiedzialność za swoje życie!
  • pani.owiec 07.02.18, 16:03
    Sam fakt, że psycholog zdiagnozował osobę, której nie widział świadczy o nim fatalnie.
    A także świadczy o tym, że nie uczestniczysz w psychoterapii.
    Bo psychoterapeuta by Ci powiedział wyraźnie ze sto razy: NIE MOŻESZ zmienić teściowej!
    Możesz zmienić SIEBIE!
    I nad tym powinnaś pracować.
    Osobiście podejrzewam także, że powinnaś pracować nad relacją z mężem, wielkim nieobecnym tej historii, bo tutaj jest bardzo źle.
  • pani.owiec 07.02.18, 16:01
    Chodzenie do psychologa służy innym celom, głownie poradnictwu.
    A Ty potrzebujesz psychoterapii.
    Inaczej się z tego nie wyrwiesz i zniszczysz życie dzieciom.
    to, czy się wyprowadzisz (a i w to wątpię) ma mniejsze znaczenie, bo Twoje uzależnienie od teściowej jest w głowie i będziesz uwikłana nadal.
    Wizyty u psychologa raczej Ci nie pomagają. Znaczy pomagają pozornie. Wygadasz się to i Ci lepiej. Tylko to nie jest leczenie, lek przeciwbólowy a gangrena toczy Cię dalej.

    Na Twoim miejscu zrobiłabym wszystko by wyprowadzić się JUŻ - do wynajętego malutkiego mieszkania a za 2-3 miesiące do domu, w którym zrobicie część typu kuchnia i dwa pokoje.
    I poszukałabym psychoterapii, w miasteczkach też istnieją.
  • zuzi.1 06.02.18, 22:35
    A w pracy czulas sie pewnie, mimo, ze również nie u siebie? Brakuje troche konsekwencji w myśleniu, za czym poszlaby konsekwencja w działaniu. Tesciowa urosla w twoich oczach do miana jakiejś gigantki, a to zwykla kobieta ze wsi. Kogo i czego sie balas? Obiecywala, stawiasz ultimatum albo dopelniasz formalności do danej daty albo sie wynosimy do mieszkania wynajmowanego. I dotrzymujesz obietnicy. Dzieki tobie i mężowi tesciowa rozwinela swoje możliwości. A to zwykla kobieta jest, nauczona tylko manipulować ludźmi i nic więcej. Budujcie sie jak najszybciej bo zdrowia szkoda.
  • mamaani111 07.02.18, 06:41
    Tak w pracy czulam sie pewnie. Praca to zupelnie co innego. Tam jestem doceniana za to co robie, dostaje nagrody. A tu jestem smieciem ktory nic nie umie, wszystko robi zle, do niczego sie nie nadaje i jes leniem
  • szpil1 06.02.18, 20:55
    tt-tka napisała:



    > Ona sie nie wyprowadzi. Ani pojutrze, ani na BN.

    Już to kiedyś napisałam. Nawet jeśli się wyprowadzi to i tak będzie żyła tym, że teściowa przyszła/nie przyszła, coś powiedziała przy niej, a jak nie przy niej to na pewno poza plecami, krzywo spojrzała, dalej knuje, a poza tym x lat temu coś zrobiła albo nie.
    Obydwie nie mogą żyć bez siebie.
  • ewenny58 06.02.18, 22:37
    a ja się pytam zupełnie poważnie, o dalsze losy przyniesionego, małego kotka.

    --
    jestem jak królowa angielska
    kocham corgi :-*, :*
  • mamaani111 07.02.18, 06:36
    Kotek jest i rośnie coraz wiekszy
  • barbra25 07.02.18, 12:44
    Powtórzę się ale teraz współczuję Ci jeszcze bardziej bo przerabiałam "nie mogę na nią patrzeć" więc rozumiem co przechodzisz. Przerabiałam poczucie, że "nie jestem u siebie", do tej pory tak się czuję mimo, że wywalczyłam aby teściowa mnie nie nękała swoją obecnością, czasem nie podchodzę do drzwi mimo, że słyszę, że puka. Do wywalczenia pozostało mi aby listonosz pojawiał sie z korespondencją pod naszymi drzwiami a nie teściowa tą korespondencję przechwytywała przy swojej furtce i robiła za pośrednika. Psychiatrę przerabiam do tej pory. Wizyta polega na pięciominutowym raporcie z działania leków, wypisaniu kolejnej recepty i adios.
    Nie przerabiałam jedynie tego aby wywalić na forum swoją frustrację i otrzymać uwagi "jaką z siebie robisz grande ofiarę" od osób, które nigdy nie były w podobnej sytuacji do Twojej. Ja bardzo bym jakoś Tobie chciała pomóc tylko jak - tego nie wiem. Chciałbym Cię poznać, przyjść do Ciebie w odwiedziny a potem wyciągnąć Cię z domu bez tłumaczenia się Twojej teściowej dokąd wychodzisz, kiedy wrócisz itd., dzieci by musiały pozostać pod opieką Twojego męża. Ludzie proponują abyś wynajeła mieszkanie. Czy wówczas starczałoby finansowo Wam na dokończenie budowy? Chyba nikt z proponujących takie rozwiazanie nie ma pojęcia ile pieniędzy pochłania budowa domu albo zdążyli pozapominać? Wynajem mieszkania dla pięcioosobowej rodziny a do tego jednocześnie budowanie domu? To w ogóle do pogodzenia?
  • mamaani111 07.02.18, 13:52
    Dziekuje ci za te slowa. Bardzo ci dziekuje. Wylano nam mnie wiadro pomyj, nazwano klamczucha i manipulatorka ktora doprowadzila swoja tesciowa do choroby. Tylko chyba niektorzy nie doczytali. Czym ja doprowadzilam do choroby? Tym ze wtedy kiedy jej cisnienie skoczylo najpierw ja zawiazlam na zakupy bo chciala, pitem zawiozlam ja na cmentarz do meza bo chciala a potem pojechalismy na budowe. Rzeczywiscie jestem szmata. Utrzymuje ja od tylu lat, wyremontowalam z mezem caly dom, wszedzie ja woże gdzie tylko chce nawet 2 dni przed porodem, kiedy kupuje dzieciom jakies ciacho nigdy o niej nie zapominam, zalatwiam jej wszystkie sprawy urzedowe, wypelniam dokumenty, robie zakupy przez internet i za to jestem zmieszana z blotem. Zawsze grzecznie, uprzejmie na wszystko sie zgadzam. Nie wywoluje konfliktów, wszystko dusze w sobie i dowiedzialam sie ze jestem osoba z ktora nie da sie mieszkac. Jeden raz sie postawiłam, wiec mysle ze jak na kilkanascie lat razem to mozna przebolec. Wiem Barbaro ze ty mnie rozumiesz bo bylas w takiej sytuacji i nie jestesmy wyjatkami. Takich kobiet uwiklanych i duszacych sie z tesciowa jest pelno na forach ale sa tez i takie dla ktorych wszystko jest proste: wyprowadz sie dzis, wynajmij, kup. Wysmieja wszystko bo to typ naszych tesciowych. Jesli sa tesciowymi to wspolczuje ich synowym. Pewnie zadna nie utrzymuje z nimi kontaktu
  • alannda 07.02.18, 14:05
    mamaani111 napisała:

    Utrzymuje ja od tylu lat, wyremontowalam z mezem ca
    > ly dom, wszedzie ja woże gdzie tylko chce nawet 2 dni przed porodem, kiedy kupu
    > je dzieciom jakies ciacho nigdy o niej nie zapominam, zalatwiam jej wszystkie s
    > prawy urzedowe, wypelniam dokumenty, robie zakupy przez internet i za to jestem
    > zmieszana z blotem. Zawsze grzecznie, uprzejmie na wszystko sie zgadzam. Nie w
    > ywoluje konfliktów, wszystko dusze w sobie

    Dlaczego robisz to wszystko dla osoby, na ktora nie mozesz patrzec?? Nie pojmuje. Jestes niereformowalna, bo nie widzisz ze wszystkie twoje problemy z tesciowa sa na twoje wlasne zyczenie. Trzeba sie bylo wyprowadzic lata temu, a teraz to juz po tak zwanych ptokach, bo nie wydaje mi sie zebys umiala przestac jak sie kiedys w koncu wyprowadzisz. W co watpie.
  • mamaani111 07.02.18, 14:50
    To mam tego nie robic??? Mieszkamy w jednym domu, mamy wspolna kuchnie jak w tej sytuacji np. mam ugotowac obiad i jej nie dac, jak jej nie podwiezc jak prosi. No wtedy bylabym szmata. Wiem ze duzo mam na wlasne zyczenie ale jeszcze raz powtarzam nie potrafie byc bezczelna w czyims domu. To ja tu przyszlam i jestem obca. Ona jest u siebie wiec nie smiem sie jej stawiac. Dlaczego jest po ptokach? Mam w koncu wybudowany dom. Wlasnie od jutra wchodzi elektryk a po nim tynkarze. Po co bym to robila jesli bym nie chciala sie wyprowadzic? Dla jaj? Tyle kasy wpakowac i gnic tu nadal? Nie rozumiem. Rzeczywiscie jestem niereformowalna bo od roku pracuje nad tym żeby sie stad wyrwac, bo powoli sie od niej odcinam, dalam dziecko do przedszkola zeby nie musiec byc ciagle wdzieczna (przypominam ze na opiekunke sie nie zgodzila,nie chce by sie jej obcy po domu platali)
  • alannda 07.02.18, 15:15
    mamaani111 napisała:

    > To mam tego nie robic??? Mieszkamy w jednym domu, mamy wspolna kuchnie jak w te
    > j sytuacji np. mam ugotowac obiad i jej nie dac, jak jej nie podwiezc jak prosi
    > . No wtedy bylabym szmata. Wiem ze duzo mam na wlasne zyczenie ale jeszcze raz
    > powtarzam nie potrafie byc bezczelna w czyims domu. To ja tu przyszlam i jestem
    > obca. Ona jest u siebie wiec nie smiem sie jej stawiac.

    To w koncu jestes obca a ona u siebie czy ty ten do i ja utrzymujesz? Zdecyduj sie.
    Zycie wlasnym zyciem nie jest bezczelnoscia. Mi sie w ogole w glowie nie miesci dzielic z kims kuchnie przez miesiac, a co dopiero tyle lat. Jak sobie kanapke robisz to zawsze jej tez, zebys na szmate nie wyszla?


    Dlaczego jest po ptoka
    > ch? Mam w koncu wybudowany dom. Wlasnie od jutra wchodzi elektryk a po nim tynk
    > arze. Po co bym to robila jesli bym nie chciala sie wyprowadzic? Dla jaj? Tyle
    > kasy wpakowac i gnic tu nadal? Nie rozumiem. Rzeczywiscie jestem niereformowaln
    > a bo od roku pracuje nad tym żeby sie stad wyrwac, bo powoli sie od niej odcina
    > m, dalam dziecko do przedszkola zeby nie musiec byc ciagle wdzieczna (przypomin
    > am ze na opiekunke sie nie zgodzila,nie chce by sie jej obcy po domu platali)

    I myslisz ze jak sie wyprowadzisz to nie bedziesz musiala tych obiadow gotowac, przywozic, zawozic, dokumentow wypelniac i tak dalej? Jakos tego nie widze. ale zycze ci powodzenia.
  • barbra25 07.02.18, 15:35
    alannda napisała:
    > I myslisz ze jak sie wyprowadzisz to nie bedziesz musiala tych obiadow gotowac,
    > przywozic, zawozic, dokumentow wypelniac i tak dalej? Jakos tego nie widze. ale zycze ci powodzenia.

    Po wyprowadzce już nie będzie tej zależności "nie jestem u siebie = muszę się podporządkować" i zawsze bedzie można powiedzieć, że teraz nie mogę, nie mam czasu, pomagam swojej mamie, jestem zajęta albo w ogóle nie odbierać telefonów od teściowej, można zmienić numer i odciąć się na dobre.
  • alannda 07.02.18, 16:16
    barbra25 napisała:


    > Po wyprowadzce już nie będzie tej zależności "nie jestem u siebie = muszę się p
    > odporządkować" i zawsze bedzie można powiedzieć, że teraz nie mogę, nie mam cza
    > su, pomagam swojej mamie, jestem zajęta albo w ogóle nie odbierać telefonów o
    > d teściowej, można zmienić numer i odciąć się na dobre.

    Taka jestes pewna? A co za problem teraz powiedziec "teraz nie moge" albo "nie mam czasu"? Jak ktos nie umie byc asertywny i daje sobie wejsc na glowe to nie ma znaczenia jak daleko sie wyprowadzi. A w przypadku autorki to chyba nie jest za daleko.

    Zdaje sie ze wy obie sie dobralyscie idealnie z tym demonizowaniem tesciowych, ktore wystarczylo ustawic do pionu zaraz na poczatku przez postawienie granic.
  • mamaani111 07.02.18, 16:00
    Ale na co mam się zdecydować? Przecież od początku we wszystkich swoich postach pisze ze dom jest teściowej: formalnie i mentalnie ale to ja z mężem go utrzymujemy. Całość. Opłaty, remonty plus wyżywienie.
  • chocolate-cakes 07.02.18, 19:57
    mamaani111 napisała:

    > Przecież od początku we wszystkich swoich postach
    > pisze ze dom jest teściowej: formalnie i mentalnie ale to ja z mężem go utrzym
    > ujemy. Całość. Opłaty, remonty plus wyżywienie.

    No dobrze, a jak teściowa sobie poradzi po tych 12-13 latach, gdy nie musiała wydawać na rachunki i na jedzenie? Czy rozmawialiście z nią o tym? Cały czas nie wiemy, jak reaguje na to wszystko twój mąż?
  • pani.owiec 07.02.18, 20:05
    A to są dobre pytania. Bo przecież piszesz, MamoAni, że zamieszkaliście, bo teściowa nie utrzymałaby domu i siebie. A teraz utrzyma? Co się zmieniło?
    O mężu już pisałam - coś jest bardzo źle w tej relacji, bo mąż przecież widzi co się dzieje z żoną i dziećmi i, jak rozumiem, nie reaguje...
  • chocolate-cakes 07.02.18, 20:27
    Dokładnie 4 lata temu:


    Cytuję:
    Bardzo prosze o obiektywna ocene sytuacji bo moze to ja jestem przewrażliwiona. Mieszkamy z tesciowa 9 lat i jak pomysle ze przede mna reszta zycia w tym piekle to chce umrzec. Oczywsicie jak we wszystkich tego typu historiach przed slubem byla jak "do rany przyłóż". Nic nie wskazywalo na to ze to taki podly czlowiek. Tesciowa jest wdowa od 20 lat, ma dwoch synow, jednego ulubionego, najukochanszego i drugiego gorszego, niedobrego czyli mojego meza. Najukochanszy ożenil sie wczesniej i wyprowadzil z domu. Tesciowa ma 700 zl renty i duzy dom ktorego sama nie dalaby rady utrzymac z tych pieniedzy. Mieszka na wsi. Ja jestem z miasta, dostalam duza dzialke od rodzicow w miescie i myslalam ze tam wybuduje sobie moj wlasny dom. Niestety tesciowa chciala zebysmy zamieszkali z nia i ze nam ten dom przepisze. Poniewaz nic nie wskazywalo na to ze czeka mnie pieklo zgodzilam sie a maz tez nie chial zostawiac matki samej (finanse). No i zaczelo sie pieklo w ktorym trwam juz 9 lat. Tesciowa steruje calym naszym zyciem, nie mamy zycia prywatnego. Ja sie dusze na wsi. Maz pracuje od rana do wieczora, ja pracuje krocej, mam wakacje wiec czasami czuje sie tak jakbym ozenila sie z tesciowa. Poniewaz jest sama mamy wspolna kuchnie, razem gotujemy. Cokolwiek bym nie ugotowala jest albo nie dobre albo ma po tym sraczke. Dodam ze caly dom utrzymujemy my, robimy zakupy spozywcze, oplaty, wyremontowalismy dom. Ona swoje pieniadze ma tylko dla siebie (ja ich od niej nie chce, zeby bylo jasne).


    Teściowa ma nadal tyle samo renty?
  • chocolate-cakes 07.02.18, 20:30
    i dalej cytuję: ( 4 lata temu)


    Niestety nie ma możliwości oddzielnej kuchni. Ja myślę ze ona ma jakas depresję albo coś, pol dnia sama nie moze zostać, chce zeby ja nianczyc niczym dziecko i myśli ze jej dorośli, prawie czterdziestoletni synowie to mali chłopcy którymi ona rządzi. Synowe to zło konieczne. Ja jestem ta troszkę lepsza bo się nie odzywam, moze po mnie jeździć, i co chce to robię. Na mojego męża wiecznie warczy, ciągle się do niego nie odzywa.


    O rany, mamoani, uciekaj...
  • pani.owiec 07.02.18, 20:37
    Bez szans.
    Gdyby była zdrowa uciekłaby już dawno.
  • zuzi.1 07.02.18, 18:43
    "Ona jest u siebie wiec nie smiem sie jej stawiac." I dlatego zrobilas sobie z zycia koszmar... To, ze jest u siebie, nie oznacza, ze musisz znosić w jej wykonaniu wszystko. Takie myślenie to wielka pomylka. Masz prawo stawiać granice skutecznie.
  • chocolate-cakes 07.02.18, 20:00
    Dokładnie. Ty tam mieszkasz od 12 lat, pracujesz na zapłacenie za rachunki, remonty. Masz prawo decyzji. Czy remontowaliście dokładnie tak jak chciała teściowa czy według swojego gustu?
  • barbra25 07.02.18, 14:25
    Wnet idziesz na swoje. To takie budujace, że Twoja mama i tato pomagają Ci jak mogą w tej trudnej sytuacji. Nie odwrócili się od Ciebie choć mogli powiedzieć: wdepłaś w szambo to się teraz męcz. Ja coś w ten deseń usłyszałam od mojej mamy. Nie mogę liczyć na nią w ogóle. Nawet gdybym potrzebowała zostawić dzieci pod jej opieką nie mam co na nią liczyć. A teściowa owszem chętnie wnukami się zajmie po to abym była zależna od niej, abym była wdzięczna. A ja nie chcę jej wtrącania się, kontrolowania, wściubiania nosa w moje życie, niech żyje swoim życiem. Tego też Tobie życzę aby Twoja teściowa przestała tak mocno żyć Waszym życiem a zaczęła swoim i Ty swoim a nie chorobami i fochami teściowej. Tu jest mój mail gdybyś chciała wylać swoje żale bez obaw, że czegoś nie zrozumiem: bisigon@wp.pl
  • mamaani111 07.02.18, 14:58
    Napisze barbro. Dziekuje.
  • pani.owiec 07.02.18, 16:29
    Napisz. Tylko pamiętaj, że wpadasz w ten sposób w pułapkę drogi donikąd.
    Zostaniesz wysłuchana, zrozumiana, pogłaskana po głowie. Na chwilę poczujesz się lepiej. I nic nie zmienisz.
    To, że niszczysz swoje życie jest Twoją decyzją, wolno Ci to robić, jak każdemu, dorosła jesteś.
    Ale Ty niszczysz życie swoich dzieci. Właściwie nie tyle Ty co Ty i Twój mąż, bo robicie to nadal.
    I to już bardzo poważna sprawa.
    A skoro je kochasz (w co nie wątpię) to zrób to dla nich, nawet jeśli dla siebie nie umiesz, nie potrafisz, nie masz dość odwagi. To podejmij ten wysiłek dla nich.
    By to one nie trafiły na psychoterapię albo nie utknęły w przemocowym związku. Bo tego je w tej chwili uczycie wszyscy troje: Ty, mąż i teściowa.
    I nie jest ważne co im tłumaczysz. Ważne jest co robisz i w jakim świecie one żyją.
    Zrób to dla nich, skoro nie dla siebie.
    Nie szukaj pociechy u osób, które Cię "rozumieją", bo tkwią w tym samym.
    Szukaj motywacji do zmian.
    W imię miłości do dzieci.
    I nie
  • agnieszka_kak 07.02.18, 19:54
    90% osób w tym wątku ci pisze, żebyś teściowej nie karmila, nie załatwiala spraw, nie odwiedzala, nie wysluchiwala i nie płaciła za nia. Ignorujesz te wypowiedzi i odnosisz się jedynie do tych kilku, które mówią inaczej.

    Kupno czy wynajem jest prosty, a koszt wynajmu 2 pokoi w małym mieście nieduży, zwłaszcza w stosunku do budowy domu! Skoro już płacicie kilkaset tysięcy na dom to można wydać kilka na wynajem. Nie wyjdzie dużo drożej niż utrzymywanie domu teściowej. I nie trzeba będzie czekać kolejnego roku!

    Od słuchania "uwiklanych i duszacych się kobiet" nic ci nie przyjdzie, nie lepiej posłuchać tych które same decydują o swoim życiu?
  • coolbabe 07.02.18, 19:09
    PAMIĘTAJ , TY TEŻ KIEDYŚ BĘDZIESZ TEŚCIOWĄ.CZAS SZYBKO LECI I KIEDYŚ JAKAŚ NIUNIA TEŻ TAK JAK TY TERAZ BĘDZIE MARUDZIĆ ,JAKA TA TEŚCIOWA JEST ZŁA. PO CO TAK BIADOLISZ WYPROWADŹ SIĘ I BĘDZIE SPOKÓJ, MOŻE MYŚLISZ ŻE MIESZKANIE Z TOBĄ, DLA NIEJ TO COŚ FAJNEGO? MYŚLĘ, ŻE ONA CIĘ TEŻ MA DOŚĆ. NIE MASZ ZA GROSZ EMPATII MYŚLISZ ŻE JESTEŚ NAJMĄDRZEJSZA, W ŻYCIU NIC NIE JEST NA STAŁE , NIE WIESZ CO JESZCZE CIĘ W ŻYCIU MOŻE SPOTKAĆ , I MOŻE ONA TOBIE BĘDZIE ZMIENIAĆ PAMPERSY A NIE TY JEJ.
  • fielmon 07.02.18, 19:35
    To prawda. Nie pytaj komu bije dzwon, może on bije dla ciebie. Więcej pokory młode kobiety.
    Zerwałam kontakt z synowa na kilka lat. Powiedziałąm sobie dosyć napuszczania syna, zmyślania itp. Wychowałamstarszego wnuka. Teraz po bez mała 5clatach trzeba było zajć się małą wnuczka.. Odbierać z przedszkola, posiedzieć gdy chora.
    No i jak trwoga to do Boga. Dwunastoletni już wnuczek powiedział, że największym prezentem dla niego jest to , że mama rozmawia znów z babcią. Wczoraj byłam z drigą babcią i dziadkiem na Dniu Dzadka i Babci w przedszkolu. Babcie i dziadkwie dopisali, była piekna uroczystość i prześżczęśliwe dzieci. Naprawde nie wiecie ile krzywdy robicie swoim dzieciom izolując je od dziadków.
  • apersona 07.02.18, 21:26
    Od wulgarnej i agresywnej babci należy izolować.
  • hanusinamama 07.02.18, 23:44
    Droga Pani zalezy od jakich dziadków. Znam tez takich co napuszczali wnuczki na własną matkę. MOja włąsna babcia mi opowidała niestworzone historie o mojej mamie, nazywała ją "księżniczką". Jak dorosłam i zapytałam czemu mamy nie lubi powiedziała "bo mi Jusia zabrała". Jusio to jej synek , czyt moj ojciec. I nigdy mnie nie pilnowała, nigdy mamie nie poomagała. Wiec nie kazdą matka prosi tesciową o pomoc. Swoją drogą taka dojrzała kobieta a nie potrafiła dogadać sie z zona własnego syna? Bo od synowej sie wymaga ale od sieie juz nie. Dobrze ze ja mam inną tesciową, szanuje mnie tak jak ja ją.
  • mamaani111 08.02.18, 07:38
    Widzisz tez mowisz ze synowa "napuszczala syna i zmyslala" i ze z nia zerwalas kontakt na kilka lat. A moze to ona z tobą? Moj wniosek jest taki ze synowa z tesciowa nigdy sie nie dogadaja. Tesciowe nigdy nie odpuszczaja i chca nianczyc swoich synow do pozniej starosci. Zadna kobieta nigdy nie zadba o ich syna tak jak mamusia. Nie godza sie na to ze beda po zonie na drugim miejscu. Na szczescie ja nie mam synow (nad czym ubolewa moja tesciowa, bo corki to drugi sort). Mam corki i obserwuje ze ziec z tesciowa w wiekszosci przypadkow sie dogaduja.
  • chocolate-cakes 08.02.18, 09:48
    mamaani111 napisała:

    > Widzisz tez mowisz ze synowa "napuszczala syna i zmyslala" i ze z nia zerwalas
    > kontakt na kilka lat. A moze to ona z tobą? Moj wniosek jest taki ze synowa z t
    > esciowa nigdy sie nie dogadaja. Tesciowe nigdy nie odpuszczaja i chca nianczyc
    > swoich synow do pozniej starosci. Zadna kobieta nigdy nie zadba o ich syna tak
    > jak mamusia. Nie godza sie na to ze beda po zonie na drugim miejscu. Na szczesc
    > ie ja nie mam synow (nad czym ubolewa moja tesciowa, bo corki to drugi sort). M
    > am corki i obserwuje ze ziec z tesciowa w wiekszosci przypadkow sie dogaduja.

    Przesadzasz. Czytałaś pewnie moją historię. Mieszkaliśmy u teściowej rok po ślubie, w planie był tylko rok. Potem histeria. Teściowa młoda, 50 lat ale ze skromną rentą. Był jej płacz ale i nasza stanowczość. To było 25 lat temu :), może 2-3 miesiące było jej trudno w to uwierzyć, ale od tego czasu jest naprawdę ok, co prawda za nią nie przepadam, szczególnie za dziwne teksty, ale widujemy się kilka razy w roku, pogadamy, jest normalnie. Gdybym z nią nadal mieszkała, to jestem pewna, że bym jej nie znosiła, bo nie jestem w stanie znieść jej gadania, poglądów przez dłużej niż cztery godziny raz na 3-4 miesiące. Ale ona ma prawo do swoich poglądów, mieszka sama i ja mam prawo do swoich poglądów. Z tym że ona nigdy nie powiedziała na mnie złego słowa :), po prostu jest trochę dziwna. Naprawdę się dogadujemy i to całkiem nieźle ale tylko dlatego, że nie musimy ze sobą mieszkać.
  • mamaani111 08.02.18, 09:59
    Masz racje latwiej sie dogadac gdy sie razem nie mieszka, kiedy ma sie swiadomosc ze sie przecierpi te dwie, trzy godziny i wroci sie do swojego domu. Chociaz sama przyznajesz ze ciezko sie wam dogadac. Ty mowisz ze jest dziwna a ona o tobie tez pewnie mysli nie lepiej. Tutaj na wsi w co drugim domu mieszka synowa z tesciowa i wszystkie tesciowe nagaduja na synowe. Poza jedna. Te naprawde chyba nawet sie lubia, ale mieszkaja w dwoch osobnych domkach na tym samym podworku. Kazda ma wydzielona swoja czesc. W innym domu 20 lat temu synowa ciagnela plug jak kon a z tylu tesciowa albo tesciu pchali ten pług. Miala swoja dzialke to sprzedala i rozbudowala dom tesciow a tesciowa i tak na niej suchej nitki do sasiadow nie zostawia
  • chocolate-cakes 08.02.18, 10:23
    Moja teściowa jest prostą kobietą po podstawówce. Ma swoje poglądy. Czasem naprawdę dziwne teksty. Pochodzi ze wsi, ale od co najmniej 50 lat mieszka w Trójmieście. Nie powiedziała nigdy na mnie złego słowa, ale faktycznie ciężko mi z nią znaleźć wspólny temat. Chociaż ona naprawdę się stara i ja też się staram. Na te krótkie spotkania jest naprawdę ok, nie ma w ogóle problemu, każda z nas ma swoje życie. Ona się kompletnie do nas nie wtrąca. W czasie tamtego roku owszem. Po prostu nie powinno się razem mieszkać i tyle.
  • igge 11.02.18, 15:28
    Jakoś wytrzymałam 25 lat małżeństwa i dłużej z moją rządzącą, dominującą, wiedzącą wszystko najlepiej i udzielającą pouczeń mojemu mężowi teściową. Chyba z pół roku przed ślubem mieszkałyśmy razem. Było chyba ok. Nie za często ale potrafiła coś złośliwego mi rzucić przez te lata i po wizytach bywałam zraniona i zestresowana. Działa mi na nerwy. Nadal. Bardzo. I już skoro dorosłe dzieci nie ciągną do babci - nie chce mi się tam za często jeździć mimo pysznych kotlecików.
    Z drugiej strony: zawsze ale to zawsze mogłam liczyć na teściową. Np podczas nieobecności męża. I gdy był. Czy to w kwestii podwiezienia do lekarza z dzieckiem, słoika zupy, zapłacenia za coś na co nie było kasy. Była takim niewidocznym wsparciem. Zawsze. I jej miłość do wnuków, syna, córki. Ona może nie do końca widzi we mnie drugą córkę ale ja w niej swoją drugą matkę na pewno. Kojące jest jej pachnące obiadem sterylnie czyste, wyremontowane mieszkanie i nudne polskie seriale w tle. Tradycja, z którą ja i mąż jesteśmy raczej na bakier. Chciałabym rozluźnić kontakty trochę, z wiekiem zrobiłam się asertywna i lepiej wiem czego sama chcę. Ale niedawno zmarł mąż teściowej i teraz może nie jest odpowiednia chwila. Trzeba będzie od nowa poukładać rodzinne relacje. Choć ona zawsze była tą silną, najsilniejszą osobą. Mieszkać razem nie będziemy chyba nigdy.
    Wtedy też szybko nie mogłabym na nią patrzeć pewnie. Mimo szacunku i wdzięczności za wiele troski i pomocy całożyciowej.
    Moja teściowa jest osobą, która zawsze ale to zawsze robiła i robi w życiu tylko to co chciała i chce. Jak jej córka zresztą też. Inaczej jak śp Teść i jej syn i chyba ja.
    Nieśmiało w mocno dojrzałym wieku zaczynam brać z niej przykład.
    Lubię swoją teściową ale to nie jest łatwa relacja i trochę ze strachem myślę, że sama mogę już za kilka lat mieć "swoją" synową i czy będę umiała temu wyzwaniu sprostać?
  • pani.owiec 08.02.18, 16:03
    A w jakim celu wypisujesz te uogólnienia, nie mające żadnych podstaw? Żeby usprawiedliwić swoją sytuację?
    Akurat Twoje córki będą miały poważne problemy w rodzinnych relacjach, wychowują się w chorej rodzinie, niestety.
  • hanusinamama 07.02.18, 23:40
    Niestety ale tutaj winowajcą jest mąz. Pozwala mamusi na takie zachowanie. MOja tesciowa tez próbowała robić cyrki. Dokładniej to chciała grać na nas wiecznie sie obrazając. Za ktoryms razem ( na samym początku małzenstwa) mąż sie zwyczajnie sam obraził. Nie dzownił, nie jedzilismy tam. Zadzwoniła po miesiacu to jej powiedział ze albo sie zacznie odpowiednio zachowywać albo bedzie nas widziec raz do roku. Dokładniej obraziła sie o stół. Chciałam kupić stół do naszego mieszkania (nie kupionego przez tesciową, sami wzielismy na kredyt, stół jak i inne rzeczy chcielismy kupić sami). Ponieważ moi rodzice dali nam prezent - kase na tv (dali okresloną kwote pt" kupcie co chcecie, jak drozszy to dołożycie, jak tanszy to wam zostanie). Wiec tesciowa tez chciała nam zrobić prezent....ona mi kupi stół. Stół i krzesła, ktore sama wybierze....wieć jej grzecznie podziekowałam za chęci i powiedziałam, ze sama sobie chce wybrać mebel więc sami za swoje go kupimy. I tu nastąpiła obraza. Maz przetrzymał tesciową 3 miseiące, stół kupiliśmy sami a teściowa odpuściła. Zwyczajnie chyba sprawdzała na ile bedzie mogła sobie pozwolić. Dodam ze mamy teraz naprawde dobre stosunki. Nie powiem zebym ja kochała ale naprawde sznujemy sie obie. Tutaj kluczem jest zachowanie twojego meza. On na to pozwala, wiec tesciowa szaleje.
  • enith 08.02.18, 06:09
    A ja się zastanawiam, jak teściowa ze swojej śmiesznej renty samodzielnie utrzyma gigantyczny dom. Przecież właśnie dlatego syn z żoną tam zamieszkali te 12 lat temu, by współutrzymywać dom. To raz. Dwa, zdrowie teściowej, zwłaszcza ataki wysokiego ciśnienia, nie pozwala na samodzielne zamieszkiwanie. Druga synowa NIGDY nie weźmie teściowej do siebie, bo nie pozwoli jeździć po sobie, jak po łysej kobyle. Teściowa pójdzie więc mieszkać do autorki wątku i jej męża. I koszmar będzie trwał. Z tej sytuacji nie ma wyjścia.
  • mamaani111 08.02.18, 07:29
    Pisalam w innych watkach np. Emerytura ze dolozymy sie do jej samodzielnego utrzymania i licze ze brat meza rowniez. Do tej pory mial wszystko w dupie. O mezu tez pisalam. Dogadujemy sie super, jestesmy zgodnym malzenstwem. Maz zawsze stoi po mojej stronie i z tym nie moze pogodzic sie tesciowa. Chcial nas stad wyrawac kilka lat temu.Zreszta o tym tez juz pisalam.
  • dzbanek_bez_ucha 08.02.18, 07:56
    A, skoro drugi syn miał do tej pory wszystko w dupie... to jasne że mu się odmieni jak tylko mamusia zostanie sama. Wolne żarty. Będziesz utrzymywać dwa domy, w tym jeden nie swój, pięknie wyremontowany za własne pieniądze. Czysty absurd.
  • zuzi.1 08.02.18, 08:06
    Ależ właśnie dokladanie jej sie do utrzymania tego domu bedzie przedluzalo ta sytuacje w nieskończoność. Lepiej sprzedać dom hesli sie da lub wynająć a tesciowa powinna sie przenieś do mieszkania, na które ja stać np. wynajmowanego. Koszty tego mieszkania moze oplacac z wynajmu domu. Przy 3 własnych dzieci należy ograniczać zbędne wydatki na utrzymywanie domu teściowej do minimum. Poza tym nie ma obowiazku utrzymywania cudzych domów. Zadbajcie przede wszystkim o siebie i dzieci a wówczas problem z tesciowa bedzie musial zostac ostatecznie rozwiązany.
  • dzbanek_bez_ucha 08.02.18, 08:16
    Nie ma mowy. Bo teściowa: się obrazi, dostanie ataku wysokiego ciśnienia, zagrozi samobójstwem, obgada przed rodziną i sąsiadami, opowie kolejną historię o niewdziecznych dzieciach. I mamaani, cała w rozpaczy, podkuli ogon i zatanczy jak teściowa zagra, po czym wyprodukuje nowy wątek na forum.
  • mamaani111 08.02.18, 08:38
    Po pierwsze tesciowa nigdy nie sprzeda domu, po drugie nigdy nie przeniesie sie do mieszkania ("tylko dziady tam mieszkaja co sie w zyciu nic robic nie chcialo" ) a juz do wynajetego to w ogole (" na starosc isc na komore?"). Do nas tez na pewno nie przyjdzie bo ona nienawidzi tego miejsca w ktorym sie budujemy " w te wikliny pojdziesz" mowila do mojego meza. Mowi ze tam jest dziadownia. W gre wchodzi tyljo dokladanie sie do tego co ma. Drugi syn podejrzewam ze przyjdzie do niej mieszkac kosztem swojej rodziny. Pepowiny obydwoje nie przecieli.
  • mamaani111 08.02.18, 08:41
    A jeszcze a propos jej cisnienia. Okazalo sie ze tabletki nie zażyła (pozniej sie wygadala) Tak poza tym nic jej nie jest. Na nic nie choruje poza tym podwyzszonym cisnieniem ktore juz ma uregulowane.
  • dzbanek_bez_ucha 08.02.18, 09:05
    No, to już wiesz, co cię czeka. Będziesz utrzymywać ją i jej dom kosztem swojej rodziny. Całkiem jak do tej pory. I myślę, że w pełni zasłużyłaś na ten wątpilwy honor.
  • agnieszka_kak 08.02.18, 09:04
    Też znam takie starsze osoby mieszkające w wielkich hacjendach, co to nigdy nie sprzedadzą. Perspektywa zmieniła się, gdy rodzina PRZESTALA się dokladac, długi urosły a na dom wszedł komornik. Polecam takie rozwiązanie, dziala jak zimny prysznic.
  • dzbanek_bez_ucha 08.02.18, 09:14
    Przetestowałam na własnej rodzinie, działa! Co prawda nie doszło do komornika, ale i tak nie było łatwo. Mamaani nie da rady, bo sama uważa, że teściowa ma prawo do własnego domu, na który ją nie stać.
  • chocolate-cakes 08.02.18, 09:37
    agnieszka_kak napisała:

    > Też znam takie starsze osoby mieszkające w wielkich hacjendach, co to nigdy nie
    > sprzedadzą. Perspektywa zmieniła się, gdy rodzina PRZESTALA się dokladac, dług
    > i urosły a na dom wszedł komornik. Polecam takie rozwiązanie, dziala jak zimny
    > prysznic.


    Myślę, że oni tego nie zrobią, do tego nie dopuszczą, bo jednak mają świadomość, że tak czy siak kiedyś ten dom odziedziczą, razem z bratem męża. Więc będą płacić wszystkie rachunki za ten wielki dom.
  • pani.owiec 08.02.18, 16:10
    "tesciowa nigdy nie sprzeda domu, po drugie nigdy nie przeniesie sie do mieszkania"

    Ale to w ogóle nie jest Wasz problem!
    A Ty przyjmujesz to za swoją sprawę i już zarządzasz nawet pieniędzmi szwagra.
    A gdyby teściowa synów nie miała to by dom wynajęła, sprzedała, wzięła kogoś na wspólne mieszkanie i by sobie radziła.
    Ona manipuluje a Ty się piknie w to wkręcasz.
  • chocolate-cakes 08.02.18, 09:31
    Bardzo źle robicie, że chcecie pomóc teściowej w utrzymaniu tego ogromnego domu. Macie dwie córki, utrzymanie waszego domu też może sporo kosztować. Chyba nie chcecie ograniczać kosztów edukacji dzieci, ich obozów, waszych oszczędności na emeryturę, aby teściowa mieszkała w wielkim dwupiętrowym domu sama. Nie twierdzę, że nie trzeba pomagać rodzicom, ale w tej sytuacji teściowa może przeprowadzić się do mniejszego domu czy mieszkania. Oczywiście znam ten typ i te odżywki. Słyszałam je 20 lat temu u dalszej rodziny ze wsi. Taka mentalność. Ten typ człowieka się nie zmieni i teściowa będzie do końca życia powtarzać, że mamaani111 i jej syn zostawili ją na pastwę losu w wielkim domu a ona przecież chciała im ten dom zostawić.
  • mamaani111 08.02.18, 09:49
    Bedziemy jej kupowac opał na zimę. Reszte musi sobie sama zorganizowac. Teraz nie ma renty tylko emeryture. Nie duza ale wieksza niz renta. To plus nasz opał plus ewentualnie oplaty zrobione przez szwagra i moze funkcjonowac. Moim zdaniem bedzie jej bez nas lepiej. Ciagle nrzeka ze dzieci halasuja wiec bedzie miec cisze.A jej domu nie chce. Nic od niej nie chce oprocz swietego spokoju
  • chocolate-cakes 08.02.18, 10:26
    A ile kosztuje rocznie taki opał, z czystej ciekawości pytam?
  • agnieszka_kak 08.02.18, 12:40
    Dobrze wiesz, że twój szwagier nie zrobi żadnych opłat. A ona sobie reszty (jedzenie, leki, ubrania, chemia, REMONTY, ogrod) nie "zorganizuje", tylko będzie wam dupe truc. A ty będziesz ulegać, jak zawsze. Będziesz robić zakupy, wozić do lekarza, robić remonty.
  • mamaani111 08.02.18, 13:42
    Mysle ze szwagier jej pokryje czesc kosztow. Remontowac na razie nic nie musi, wszystko jest zrobione.
  • enith 08.02.18, 14:34
    Na jakiej podstawie to twierdzisz? Szwagier zgodził się na ponoszenie opłat na rzecz matki? Szwagier to w ogóle WIE, że wy już zadysponowaliście jego portfelem? Obyście się ciężko nie zdziwli. Ja obstawiam tak, jak inni. Będziecie po wyprowadzce kosztem własnych dzieci utrzymywać dalej teściową i jej dom. Bo szwagier, jeśli do tej pory nawet złotówki nie wpłacił na pomoc matce, to po waszej wyprowadzce też tego nie zrobi.
  • mamaani111 08.02.18, 14:50
    Absolutnie nie rozdysponowuje jego portfelem. Niech robi co chce, daje lub nie ale jest z matka bardzo zwiazany i na pewno jej pomoze. Ja mu na pewno nic nie bede sugerowac. To jego sprawa. To ze teraz nic nie dawal mnie nie dziwi bo mieszkala z nami. O to nie mam do niego pretensji. Mam tylko zal ze nie pomyslal czasem ze to JA wszedzie woze jego matke, do lekarza, do dentysty, na cmentarz itp. Mogl czasem pomyslec ze mi jest ciezko przy malych dzieciach alvo ze robie to w zaawansowanej ciazy. Dlaczego nigdy go o to nie poprosilam? Bo narazilabym sie na fochy tesciowej ze zawracam mu glowe. Raz probowalam.
  • enith 08.02.18, 15:34
    No to masz odpowiedź: szwagier nie tylko ani złotówki nie dołożył na remont i utrzymanie swojej matki i swojej przyszłej schedy, ale też nigdy nie zainteresował się jej zdrowiem, podwiezieniem do lekarza czy kupieniem leków. A ty durno upierasz się, że wbrew woli żony będzie wyprowadzał pieniądze z ich wspólnego budżetu. Nie będzie, a jak tylko spróbuje, to żona walnie mu między oczy pozwem o zabezpiecznie w pierwszej kolejności środków na ich wspólne dzieci i ich wspólny dom. Ale spokojnie, nigdy do tego nie dojdzie, bo jeśli przez kilkanaście lat małżeństwa ani razu szwagier nie sprzeciwił się żonie i nie pomógł matce, to po waszej wyprowadzce też tego nie zrobi. Nie jest debilem, żeby ryzykować rozpad własnego małżeństwa dla mamusi. To tobie się coś w głowie uroiło, że ty wiesz lepiej, jak między szwagrem i szwagierką się układa. Przejrzyj na oczy i zacznij w końcu oceniać ludzi po czynach, a nie po tym, co mówią lub obiecują.
  • agnieszka_kak 08.02.18, 14:41
    Dobrze napisalas- na razie nie musi remontowac. moza jest o 3 kontygnacyjnym domu, chyba nie najnowszym. To normalne, ze co jakis czas zeosuje sie pralka czy zmywarka, odpadnie jakas listwa czy wieszak, co 10 lat przydaloby sie odswiezenie lazieki/kuchni. Przeciez tesciowa bedzie jeszcze zyc wiele lat!
  • enith 08.02.18, 16:01
    > O mezu tez pisalam. Dogadujemy sie super, jestesmy zgodnym malzenstwem. Maz zawsze stoi po mojej stronie...

    Ty chyba żyjesz w alternatywnej rzeczywistości. Mąż stoi po twojej stronie, ale od dwunastu lat spokojnie przygląda się, jak jego matka codziennie cię niszczy, jak rujnuje ci zdrowie psychiczne i fizyczne, jak zaczyna nastawiać przeciwko tobie twoje własne dzieci. Do tego mąż okrada własne dzieci i wasze małżeństwo finansując remont cudzej własności. I remontując nawet nie zadbał o to, żebyś miała małą kuchnię u siebie na poddaszu. No faktycznie, chłop na schwał, "stoi zawsze po twojej stronie".
  • pani.owiec 08.02.18, 16:15
    Prawda? Poziom wyparcia autorki jest kosmiczny!
  • enith 08.02.18, 16:46
    No jest, niestety. Kobieta nie radzi sobie z rzeczywistością, więc stworzyła świat alternatywny, w którym ma wspaniałego wspierającego ją męża i szwagra, który aż rwie się do opieki nad starzejącą matką i jej domem. W którym wyprowadzka do nowego domu zakończy jej trwającą ponad dekadę gehennę z teściową.
    Zbliżająca się wielkimi krokami pobudka mamaani z tego pięknego snu będzie bardzo, ale to bardzo bolesna.
  • pani.owiec 08.02.18, 16:55
    Nie będzie pobudki, będzie znów "siła wyższa" - teściowa miała za wysokie ciśnienie, szwagier nie chciał płacić, mąż nie chciał zostawić mamy samej.. I okaże się, że nadal mieszkają z teściową, najwyżej dom zmienili.
    Bo problem nie tkwi w okolicznościach zewnętrznych tylko w głowie autorki.
  • pani.owiec 08.02.18, 16:07
    Mąż nie stoi po Twojej stronie. Nie stoi też po stronie dzieci.
    Gdyby tak było wyprowadzilibyście się 10 lat temu.
    Mąż stoi po stronie SWOJEGO świętego spokoju, gdy on znika w pracy a teraz i pewnie na budowie a Ty się użerasz.
    Za sytuację, w której się znajdujesz nie odpowiada teściowa, ale Ty i mąż.
    Mąż nawet w większym stopniu, bo to jego matka.
    Proszę, przemyśl to, bo niszczycie życie dzieciom (swoje możecie niszczyć do woli, Wasz wybór).
  • icek20 08.02.18, 10:25
    Jestem tesciowa i mam synowa z piekla rodem robie mine do zlej gry a moj syn jest po stronie swojej zony ja poprostu usunelam sie z tych relacji.Moj syn stawia warunki na jakich zasadach maja byc moje odwiedziny ,jestem w szoku ale nie mam zamiaru ich odwiedzac.Moja synowa jest dobra matka i dobra zona ale mnie nie lubi.Zycie pisze scenariusz nie do przewidzenia.
  • barbra25 08.02.18, 20:11
    icek20 napisała:

    > Jestem tesciowa i mam synowa z piekla rodem
    Co to znaczy "z piekła rodem"? Ubliża Tobie? "Dzień dobry" Ci nie mówi? Czym zalazła Ci za skórę?

    " Robie mine do zlej gry a moj syn j
    > est po stronie swojej zony

    To zupełnie normalne że mąż trzyma sztame z żoną a nie przeciw.


    ja poprostu usunelam sie z tych relacji.Moj syn staw
    > ia warunki na jakich zasadach maja byc moje odwiedziny ,jestem w szoku ale nie
    > mam zamiaru ich odwiedzac.
    Jeśli masz robić w obecności synowej minę do złej gry, udawać, że myślisz o niej lepiej niż faktycznie to najlepsze co mogłaś zrobić to właśnie nie wchodzić im w paradę.
  • stiopagnomkin 08.02.18, 10:46
    wymyśl coś żeby skanalizować jej energię , wyślij do klubu seniora na szydełkowanie czy coś tam
  • shawmut 08.02.18, 12:41
    kiedyś też będziesz teściową, może lepszą, a może - w oczach swojej synowej - taką samą lub gorszą. Weź to pod uwagę.
    Gdy teściowej już nie będzie - docenisz jej dobre cechy (choćby to, że dała ci męża), a nad złymi zaczniesz się zastanawiać, czy rzeczywiście były tak złe, czy też ty sama je wyolbrzymialaś, nie potrafiąc zrozumieć życia starszej osoby. Tak to jest, tylko po latach zaczynamy to rozumieć
  • mamaani111 08.02.18, 13:45
    Mam tylko córki. A jesli chodzi o jej zle cechy to nie jest to tylko moja opinia. Druga synowa tez jej nie trawi bo od kilkunastu lat niszczy jej malzenstwo i nastawia syna przeciwko zonie i ich DZIECIOM!! Dlatego tez powiedziala ze nigdy ale to nigdy w niczym jej na starosc nie pomoze. Tak ze to co pisze to nie tylko moje subiektywne zdanie.
  • agnieszka_kak 08.02.18, 14:43
    Czyli szwagierka stawia sprawe pomagania na ostrzu noza, a ty wciaz wierzysz, ze szwagier bedzie robil matce oplaty? Wbrew zonie? Z ich wspolnego budzetu?
  • mamaani111 08.02.18, 14:53
    Tylko ze u niego na pierwszym miejscu jest matka.
  • enith 08.02.18, 15:01
    I przełożyło się to na finasową pomoc matce? Ile, jak dotychczas, wpłacił na jej dom i utrzymanie?
  • chocolate-cakes 08.02.18, 17:48
    Na pierwszym miejscu powinna być żona i dzieci. I tu jest problem.
  • pani.owiec 08.02.18, 16:18
    Kiedy zrozumiesz, że nie ma znaczenia co robi i myśli teściowa, szwagierka i brat cioci Jadzi tylko co robisz Ty i mąż?
    To Wasze życie i Wasze decyzje.
    Niestety, to również życie Waszych córek.
  • mamaani111 08.02.18, 17:56
    Masz racje niech robia co chca. Nie bede sie tym interesowac. Niech im starcza czy nie starcza kasy, masz 100% racji to nie moj interes.
  • zuzi.1 08.02.18, 18:43
    Nie im, tylko jej, bo jak rozumiem jest samotna. Miała tyle lat, zeby prawnie uregulować wasza sytuacje w tym domu. Nie zrobila tego z własnego wyboru. Wiec po waszej wyprowadzce kwestia utrzymania domu, to tak naprawde wyłącznie jej problem, nie wasz.
  • pani.owiec 08.02.18, 18:44
    Nie wiem czy piszesz serio czy to miała być ironia, ale powtórzę: tak, to nie jest Twoja sprawa.
    Co innego gdyby teściowa żyła w nędzy i nie miała możliwości poprawy bytu. Wtedy synowi powinni matce pomóc.
    Ale Twoja teściowa może sprzedać dom, może go wynająć, może wynająć tę część gdzie Wy mieszkaliście, może zamieszkać z kimś i współdzielić koszty utrzymania, może sama poprosić obu synów by dokładali jej miesięcznie jakąś kwotę, która leży w ich możliwościach, może zapisać dom jednemu z synów (lub dowolnej innej osobie) z umową dożywocia...
    Jest sprawna, chodzi, nie jest upośledzona.
    Nadciśnienie leczone i pod kontrolą lekarza i przy diecie nie jest kłopotliwe.

    Więc tak, Twoja teściowa jest osobą samodzielną a 12 lat temu byłą nią jeszcze bardziej.
    Reszta to Wasze decyzje.
  • mamaani111 08.02.18, 18:46
    To nie byla ironia. Pisalam serio.
  • pani.owiec 08.02.18, 18:54
    Byłoby super! Trzymam kciuki żebyś wytrwała w tym poglądzie.
  • apersona 08.02.18, 21:22
    Teściowa może też dorobić jako np. opiekunka.
  • agra1 08.02.18, 21:48
    z całym szacunkiem, nie życzę nikomu takiej opiekunki. To ciężka praca, wymagająca jednak pewnych predyspozycji psychicznych, życzliwości, empatii, chęci pomocy drugiemu człowiekowi. Nie sądzę, żeby teściowa mamyani chociaż rozumiała te słowa....


    --
    Mój blog
  • barbra25 08.02.18, 20:31
    mamaani111 napisała:

    > Masz racje niech robia co chca. Nie bede sie tym interesowac. Niech im starcza
    > czy nie starcza kasy, masz 100% racji to nie moj interes.
    Najlepsze co możesz zrobić to odciąć się od tych szantaży raz na dobre. Nie musisz być niczyją służącą.
  • barbra25 08.02.18, 21:11
    Dla seniorów są domy spokojnej starości. Tam mają towarzystwo innych w swoim wieku i mają opiekę pielegniarek.
  • pani.owiec 08.02.18, 21:44
    A kto za to zapłaci? Wiesz jakie są to koszty?
    I po co miałaby tam iść zdrowa osoba, która nie wymaga opieki ciągłej?
  • barbra25 09.02.18, 10:27
    Kto zapłaci? Samemu sobie można zapłacić. Wystarczy sprzedać wielki dom na wsi, przenieść się ze swoim nadciśnieniem do placówki dla seniorów i nie być nikomu na starość ciężarem.
  • barbra25 09.02.18, 10:28
    youtu.be/yLeR7-yPckU
    Tu jest wywiad z seniorką która jest szczęśliwa w takim domu spokojnej starości.
  • ola_dom 09.02.18, 10:30
    barbra25 napisała:

    > Wystarczy sprzedać wielki dom na wsi,
    > przenieść się ze swoim nadciśnieniem do placówki dla seniorów
    > i nie być nikomu na starość ciężarem.

    A-ha :D
    Siakoś nie wyobrażam sobie, żeby przedstawionej w wątku teściowej zależało, żeby nie być nikomu ciężarem :>
    I do tego pragnąć sprzedać dom, którego dotąd nie chciało się sprzedać.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 09.02.18, 10:35
    Przedstawiam to jako jedno z rozwiązań. Gdyby teściowej się nie spodobało (co oczywiste)to dla osób z niskimi emeryturami są jeszcze ośrodki pomocy społecznej. W zimie osobom takim udzielane są zasiłki celowe na pokrycie kosztów zakupu opału.
  • ola_dom 09.02.18, 10:57
    barbra25 napisała:

    > Przedstawiam to jako jedno z rozwiązań.

    Ależ to jest bardzo dobre rozwiązanie - problem w tym, że najczęściej wyłącznie teoretyczne.
    I rzadko brane pod uwagę przez osoby, które całe życie bez skrupułów sprawiały problemy innym.
    Poza tym - wyobrażasz sobie, że proponujesz owej teściowej taką opcję? I co dalej się dzieje?

    Żeby było jasne - sama uważam to za świetne wyjście i biorę je pod uwagę jako ewentualność w przyszłości dla mnie samej.
    Ale w tym konkretnym przypadku opcja jest tak dalece mało prawdopodobna, że można się jedynie sfrustrować, że niby jest wyjście - a teściowa nie chce się zdecydować. I tyle.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 09.02.18, 13:23
    Więc kiedy tak sobie ta teściowa opowiada anegdoty o "parszywych synowych"dobrze by było zmienić temat na: "A co by mama powiedziała na dom dla seniorów i od razu podać jakąś ulotkę takowego". Zmiana tematu z denerwującego MameAni na taki denerwujący jej teściową i są kwita. Wybaczcie, że tak podle ale może warto spróbować taktyki oko za oko, ząb za ząb w tej akurat sytuacji?
  • pani.owiec 09.02.18, 13:32
    Po co? Wystarczy opuścić dom teściowej i zamieszkać na swoim.
  • barbra25 09.02.18, 13:36
    Za rok się wyprowadzają. Do tego czasu jakoś musi przetrwać autorka wątku.
  • pani.owiec 09.02.18, 13:43
    Może się wyprowadzić już.
    Nie przetrwa eskalując konflikt, będzie jej tylko trudniej.
    Jeśli już się uprze tutaj zostać to raczej dokupić do czajnika szklanki i talerzyki i jak najmniej schodzić na dół a na zaczepki teściowej nie reagować.
    Ale ja bym jednak radziła wyprowadzić się już, nawet jeśli to przedłuży budowę domu (koszty), bo im bliżej będzie końca budowy domu tym teściowa autorki będzie bardziej chora a jej mąż bardziej uległy.
    A do tego dochodzi kwestia najważniejsza, całkowicie pomijana w tym wątku czyli dzieci. Poprzedni wątek był o tym jak teściowa manipuluje wnuczką, myślisz, że teraz nie będzie? trzeba jej to uniemożliwić juz zabierając stamtąd dzieci.
  • barbra25 09.02.18, 14:31
    Właśnie z powodu trójki dzieci może być im trudno znaleźć cokolwiek do wynajęcia. We wsi raczej nie ma bloków, w których można wynajmować. Dzieci chodzą do szkół i przedszkola w tej wsi zapewne. Może udało by się poszukać czegokolwiek do wynajęcia bliżej rodziców autorki ale wynajem tak czy siak generuje tak duże koszty, że na budowę może już zwyczajnie nie starczać. To także wiąże się z przenoszeniem co rok dzieci do innych kolejnych placówek. Ja wynajmowałam z mężem i wówczas rocznym dzieckiem. Było ciężko, cały czas na minusie, na debetach. Dziadek mojego męża chciał nam przepisać część swojego domu. Wyremontowaliśmy pomieszczenia gospodarcze i zamieszkaliśmy w pobliżu całej rodziny mojego męża. Dziadek zmarł a babcia zapowiedziała, że niczego nie przepisze nam. Też powinnam się wyprowadzić i znów wynajmować.
  • pani.owiec 09.02.18, 15:11
    Akurat jeśli chodzi o Twoją sytuację i teściową grożącą Ci siekierą to tak, powinnaś się wyprowadzić na drugi koniec Polski i nie wracać. Nigdy nie pojmę dlaczego ludzie robią to swoim dzieciom!

    Autorka może przenieść dziewczynki ze szkoły raz, w okolice nowego domu. Najmłodsza nie chodzi do przedszkola.
    Może rodzice mają możliwość przyjąć ich na kilka miesięcy.
    Ten dom stoi od wielu miesięcy, nie wierzę, że nie da się do lata zrobić tyle by dało się zamieszkać, choćby na części powierzchni. Ale jak ktoś nie widział 12 lat, że niszczy życie dzieciom i nadal pisze, że dzieci nie widzą, nie słyszą, to nie zauważy.
  • barbra25 09.02.18, 17:20
    pani.owiec napisał(a):

    > Akurat jeśli chodzi o Twoją sytuację i teściową grożącą Ci siekierą to tak, powinnaś się wyprowadzić na drugi koniec Polski i nie wracać.

    Tak z dziećmi bez męża? Bez nikogo kto by mógł pomóc przy tych dzieciach gdyby okazało się że moja praca to nie kodeksowe 8 h ale jeszcze jakieś nadgodziny. Czarno to widzę.


    "Nigdy nie pojmę dlaczego ludzie robią to swoim dzieciom!"

    Z lęku przed nowym, ze strachu, że nie dzwigną zmian, z obaw, że wpadną z deszczu pod rynnę, z powodu utrwalonego schematu albo też z powodu, że nie ma kto nam (robiącym z siebie ofiary) podać pomocnej dłoni. Tak, wiem, słabe to usprawiedliwienie. W moim przypadku kiedy byłam w ciąży a teściowa po pijaku odgrażała się z siekierą w ręku powodem był też nakaz od lekarza: "leżeć bo szyjka niewydolna, zagrożenie przedwczesnym porodem". Potem z maluchem i jedną pensją męża nie w głowie nam było "życie na walizkach" dobre dla studentów. Gdy pytam męża czy zechciałby wyprowadzić się mówi, że muszę pracować aby nas było stać na wynajem lub kupno na kredyt mieszkania. Mój mąż też jest z takich osób co to nie pójdą na mieszkanie do bloku - taka mentalność.

    >
    > Autorka może przenieść dziewczynki ze szkoły raz, w okolice nowego domu. Najmłodsza nie chodzi do przedszkola.

    Chodzi już do przedszkola.

    > Może rodzice mają możliwość przyjąć ich na kilka miesięcy.
    > Ten dom stoi od wielu miesięcy, nie wierzę, że nie da się do lata zrobić tyle b
    > y dało się zamieszkać, choćby na części powierzchni. Ale jak ktoś nie widział 12 lat, że niszczy życie dzieciom i nadal pisze, że dzieci nie widzą, nie słyszą
    > , to nie zauważy.
  • pani.owiec 09.02.18, 17:42
    Nie do końca znam Twoją sytuację, Barbaro, więc nie wiem czemu bez męża.
    Ale tak, jeśli mąż nie chce, nie widzi potrzeby to ja bym zabrała dzieci i się wyprowadziła. Wcześniej, w miarę możliwości, dokumentując przemoc, zakładając niebieską kartę, nagrywając, rozmawiając ze szkolnym psychologiem (nie wiem w jakim wieku masz dzieci) itd.
    Bo dla dzieci ważniejszy jest zdrowy dom, nawet bez taty, niż chora, toksyczna niszcząca je rodzina.
    Mnóstwo dorosłych ma żal do matek, że nic nie zrobiły, że się nie rozwiodły, że nie odeszły.
    I mnóstwo samotnych mam sobie radzi z wychowaniem dzieci.
    Nie wiem ja z Twoją rodziną, przyjaciółmi, ale może udałoby się znaleźć wsparcie.
    Może dołącz do zamkniętego forum dzieci narcystycznych rodziców? Może tam odważysz się opisać swoją historię i pomożemy Ci znaleźć wyjście, może ktoś mieszka w pobliskim mieście lub mógłby pomóc Ci choćby dobrym słowem tam, gdzie byś się wyprowadziła?
    Forum jest tutaj, trzeba poprosić o dostęp: forum.gazeta.pl/forum/f,256178,Dzieci_narcystycznych_rodzicow.html
    Jest ukryte i nikt go nie czyta.

    " Potem z maluchem i jedną pensją męża nie w głowie nam było "życie na walizkach" dobre dla studentów"
    A lepsze było grożenie siekierą i wychowanie dziecka w takich warunkach? Wybraliście własny względny spokój i bezpieczeństwo finansowe a nie dziecko? Rozumiem, że nie macie już kolejnych dzieci?
    Naprawdę, rozumiem strach przed zmianą, ale niszczycie dziecku całe życie, ono nigdy nie zmieni przeszłości, będzie się to za nim ciągnąć zawsze.
    Jeśli mąż nie pójdzie mieszkać w bloku, bo dom ważniejszy niż grożenie żonie siekierą to pora uciekać. także od męża.

  • barbra25 09.02.18, 18:30
    pani.owiec napisał(a):

    > Nie do końca znam Twoją sytuację, Barbaro, więc nie wiem czemu bez męża.
    > Ale tak, jeśli mąż nie chce, nie widzi potrzeby to ja bym zabrała dzieci i się
    > wyprowadziła. Wcześniej, w miarę możliwości, dokumentując przemoc, zakładając n
    > iebieską kartę, nagrywając, rozmawiając ze szkolnym psychologiem (nie wiem w ja
    > kim wieku masz dzieci) itd.


    Teraz przemoc się skończyła ze dwa/trzy lata temu. Chyba Bóg się nade mną ulitował bo teściowej życie dopiekło, nie wyzywa, nie ubliża i nie pojawia się inaczej niż z korespondencją lub z ciastem własnej roboty. Widać, że chciałby nadrobić ale nie trafia do mnie bo ja na nią reaguję wciąż jak w stresie pourazowym, nie ufam i nie wierzę jej.

    > Bo dla dzieci ważniejszy jest zdrowy dom, nawet bez taty, niż chora, toksyczna
    > niszcząca je rodzina."

    Ja z teściową niszczącą nie zamieszkuję pod jednym dachem.
    Poprosiłam też męża aby jego matka mnie nie nachodziła i jest tak jak oczekiwałam.

    > Mnóstwo dorosłych ma żal do matek, że nic nie zrobiły, że się nie rozwiodły, że
    > nie odeszły.
    > I mnóstwo samotnych mam sobie radzi z wychowaniem dzieci.
    > Nie wiem ja z Twoją rodziną, przyjaciółmi, ale może udałoby się znaleźć wsparci
    > e.

    Niestety nikogo nie mam kto by chociaż powiedzał proste: ogarnij się.

    > Może dołącz do zamkniętego forum dzieci narcystycznych rodziców? Może tam odważ
    > ysz się opisać swoją historię i pomożemy Ci znaleźć wyjście, może ktoś mieszka
    > w pobliskim mieście lub mógłby pomóc Ci choćby dobrym słowem tam, gdzie byś się
    > wyprowadziła?
    > Jest ukryte i nikt go nie czyta.

    Ok.

    > " Potem z maluchem i jedną pensją męża nie w głowie nam było "życie na walizkac
    > h" dobre dla studentów"
    > A lepsze było grożenie siekierą i wychowanie dziecka w takich warunkach? Wybral
    > iście własny względny spokój i bezpieczeństwo finansowe a nie dziecko? Rozumiem
    > , że nie macie już kolejnych dzieci?
    > Naprawdę, rozumiem strach przed zmianą, ale niszczycie dziecku całe życie, ono
    > nigdy nie zmieni przeszłości, będzie się to za nim ciągnąć zawsze.
    > Jeśli mąż nie pójdzie mieszkać w bloku, bo dom ważniejszy niż grożenie żonie si
    > ekierą to pora uciekać. także od męża.

    Dla mnie to nie jest takie proste.
  • pani.owiec 09.02.18, 18:42
    Barbara, to nigdy nie jest proste.
    Bo człowiek przecież nie wychodzi za mąż po to by mu było źle. Zakłada rodzinę myśląc, że będzie dobrze, mając marzenia, nadzieje i plany. A potem im więcej w ten związek inwestuje czasu, życia, zmian, decyzji tym trudniej się z tego wyplątać i powiedzieć sobie, że się zmarnowało X lat życia. A jeśli do tego dochodzą dzieci, częste złudzenie, że "on tylko mężem jest złym, ale ojcem świetnym", uzależnienie finansowe lub choćby zwykłe pogorszenie warunków po rozwodzie, problem z mieszkaniem, bo u nas to wciąż bardzo duży wydatek, niezależnie od tego skąd to mieszkanie jest... to robi się duży problem i trudno jest coś zmienić, zaryzykować. Człowiek się do wszystkiego może przyzwyczaić to i trwa, nawet w koszmarze.
    Tylko, że w ten sposób niszczy się życie dzieciom, daje im chore wzorce, niszczy poczucie własnej wartości. I to jest potem nie do nadrobienia.
    Dlatego warto spróbować coś zrobić, zmobilizować się do zmian.
    Jeśli nie dla siebie to właśnie dla dzieci.

    Rozumiem jednak, że u Ciebie się poprawiło i jest ok, tak?
  • fusun1804 09.02.18, 22:45
    pani.owiec napisał(a):


    > Bo człowiek przecież nie wychodzi za mąż po to by mu było źle. Zakłada rodzinę
    > myśląc, że będzie dobrze, mając marzenia, nadzieje i plany.

    Otóż nie zawsze. Kobiety, ktore nie były szanowane w dziecinstwie lub wręcz były deptane, wchodzą w gowniane małżeństwo jak w masło,niszczą sobie czasami bardzo fajne, urozmaicone i bogate życie poprzez małżeństwo a potem tkwią w gownie latami i jeszxze sa przekonane, ze to gowno to najlepsze co je mogło spotkać.

    Pani Owiec, Barbara ma dwoje dzieci. Zdecydowała sie na drugie juz po tym jak tesciowa groziła siekiera.
  • pani.owiec 09.02.18, 23:01
    Fusun, ja to wiem, ale wydaje mi się, że gdy wchodzą w to małżeństwo to jednak wierzą, że będą żyli długo i szczęśliwie. Nawet jeśli za tym stoi "bo on się zmieni". Najpierw wierzą.

    Właśnie dlatego pytałam o kolejne dzieci. Niby nic się nie dało zrobić, z jednym maluchem źle się było tułać "po studencku" to zdecydowaliśmy się na drugie?
    Sorry, ale ja będę wciąż podkreślać odpowiedzialność rodziców za jakość zycia dzieci.
    Jeśli sytuacja jest tak dramatyczna jak grożenie siekierą to nie ciekanie "bo on nie chce do bloku" i decyzja o kolejnych dzieciach jest dla mnie dowodem na totalne uwikłanie.
  • barbra25 10.02.18, 11:29
    fusun1804 napisała:
    > Pani Owiec, Barbara ma dwoje dzieci. Zdecydowała sie na drugie juz po tym jak tesciowa groziła siekiera.

    Groziła mi w ostatnim trymestrze. Wiem, źle zrobiłam, że nie wezwałam policji.
  • fusun1804 10.02.18, 12:30
    barbra25 napisała
    >
    > Groziła mi w ostatnim trymestrze. Wiem, źle zrobiłam, że nie wezwałam policji.

    Zaatakowała Cie w momencie, gdy byłaś najbardziej bezbronna.
    Barbaro, czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego, ze Twój mąż i ojciec Twoich dzieci nie stanął w Twojej obronie? Ze problemem jest Twoj mąż ? Byc moze nie miałabyś stresu pourazowego gdyby Twoj mąz jej ta siekierę z reki wyrwał, ryknął żeby sie nie ważyła i ustawił ja do pionu.
  • pani.owiec 10.02.18, 15:03
    Ale zdecydowałaś się na drugie dziecko choć juz przy pierwszym było źle.
    Zamiast próbować zmienić sytuację czyli odejść od takiej rodziny, z mężem, lub bez.
    Dla mnie sytuacja, w której teściowa grozi mi siekierą a mąż nic z tym nie robi jest końcem relacji nie tylko z teściową, ale i z mężem.
  • barbra25 10.02.18, 12:10
    pani.owiec napisał(a):

    > Rozumiem jednak, że u Ciebie się poprawiło i jest ok, tak?
    Tak, jest lepiej a przynajmniej znośnie. Dziękuję za troskę. Macie obie z fusun rację w tym, że tak bezrefleksyjnie się kobiety dają uwikłać z powodu zdeptanego już w dzieciństwie poczucia własnej wartości jak moje. Dlatego właśnie po urodzeniu drugiej córki wzięłam urlop wychowawczy aby teściowa nie bruzdziła nam tak jak to miało miejsce przy pierwszej córce. Do tej pory jestem na tym urlopie. Teściowa dla mnie nie istnieje. Jak próbuje zaistnieć to reaguję tak jak już wyżej wspomniałam. Na jesień próbowała mnie o coś poprosić. Miałam myśli zaprzątnięte zupełnie czym innym więc dopiero mój mąż wytłumaczył mi co ona chciała w tej rozmowie...bez pośrednika (adwokata😉 ) już się ze mną nie dogada.
  • agnieszka_kak 09.02.18, 15:44
    Budowa domu to jest kilkaset tysięcy złotych,a wynajem na rok to raptem kilka-kilkanascie. Przykro mi, że u ciebie wynajem powodował życie na debacie, ale to jakieś ekstremalne. Autorka mieszka obok niedużego miasta, potrzebuje 2-3pokoi, to można zorganizować za 1.5 tys zł albo mniej... A przecież teraz utrzymuje teściowa i wielki dom, to niby nie koszt? To normalne, że za mieszkanie się płaci - kredyt albo wynajem.
  • pani.owiec 09.02.18, 15:53
    Dokładnie, autorce odpadłby przecież koszt utrzymania ogromnego domu, za to wynajęłaby mieszkanie.
    Tu nie pieniądze są problemem.
  • fusun1804 09.02.18, 22:53
    pani.owiec napisał(a):

    > Dokładnie, autorce odpadłby przecież koszt utrzymania ogromnego domu, za to wyn
    > ajęłaby mieszkanie.
    > Tu nie pieniądze są problemem.

    Ależ oczywiście ze problemem jest od początku stan umysłu Autorki. Ona MUSI tesciową wozić 2 dni przed porodem, MUSI spełniać jej zachcianki i kaprysy, MUSI sie jej podporządkowywać. MUSI tańczyć jak jej tesciowa zagra.

    Wiele osob pytało o to jak Autorka zamierza radzić sobie finansowo z utrzymywaniem 2 domów i teściowej. Jak zamierza pogodzić to z utrzymaniem trójki dzieci. Nie odpowiedziała.

    Pani Owiec, przeczytaj poprzednie watki Mamaani, włosy sie jeżą na głowie.
  • pani.owiec 09.02.18, 23:03
    Przeczytałam, dziś się cofnęłam do dwóch poprzednich.
    I jedno wiem: ona się może wyprowadzi, ale problem jak jest tak i będzie. Coraz większy.
    Będą teściową utrzymywać, wozić, robić zakupy ( a z drugiego domu trudniej) i żreć się ze szwagrem o pieniądze. Znaczy Mamaani będzie, bo jej mąż pójdzie do pracy i, jak dziś, będzie miał wszystko w du... - dzieci, matkę i żonę.
  • chocolate-cakes 10.02.18, 10:47
    Mamaani111 też pracuje i to na 1,5 etatu, przynajmniej wcześniej tak pracowała.
  • fusun1804 10.02.18, 12:13
    chocolate-cakes napisała:

    > Mamaani111 też pracuje i to na 1,5 etatu, przynajmniej wcześniej tak pracowała.
    >

    Dokładnie to zamierzałam napisać. Autorka pracuje zawodowo i DODATKOWO obsługuje tesciowa, spełnia jej zachcianki.
    Lekceważy potrzeby dzieci.
    Tańczy i skacze wokół teściowej.
    Przy czym widzi, ze pozostali tego NIE robią, tzn jej własny mąż, szwagier i szwagierka.

    Najstarsza córka jest juz nastolatka, długo w tym nowym domu nie pomieszka. Zrobi wszystko zeby sie wyrwac z domu, w którym wszystko kręci sie wokół humorów i ciśnienia babki, zeby byc jak najdalej od matki, ktora ją miała w dupie i była zaabsorbowana tesciowa. Najgorzej, jesli córki wdepną w związki z przemocowcami i bedą robić co im mężowie każą i czego od nich oczekują.
    Co do finansów- to ucierpią na tym DZIECI. Bo przeciez po opłaceniu utrzymania teściowej, opłat za dwa domy, NIE starczy na kolonie, obozy językowe, lekcje angielskiego itd.
    I córki Mammaani nie wybaczą tego rodzicom.
  • agnieszka_kak 10.02.18, 14:03
    Wlasnie najbardziej szkoda mi najstarszej corki. Ona na ta mityczna wyprowadzke czeka juz 11 czy 12 lata, jak mamaani pisala orientuje sie juz, ze z babcia cos nie halo, a gdy sie w koncu wyprowadzicie to zaraz bedzie uciekac na studia.
  • fusun1804 10.02.18, 17:18
    agnieszka_kak napisała:

    > Wlasnie najbardziej szkoda mi najstarszej corki. Ona na ta mityczna wyprowadzke
    > czeka juz 11 czy 12 lata, jak mamaani pisala orientuje sie juz, ze z babcia co
    > s nie halo, a gdy sie w koncu wyprowadzicie to zaraz bedzie uciekac na studia.

    Jesli ucieknie na prestiżowe i praktyczne studia do dużego miasta, to pol biedy ( oczywiście spieprzonego dzieciństwa zawsze szkoda ). Gorzej jesli zwiąże sie z pierwszym lepszym, zeby tylko uciec jak najdalej od walnietej matki i chorego domu.
    Wcale mnie zdziwi jesli tu bedzie wariant jak u Emmet. Pamiętacie babcie Emmet, prawda? Możliwe ze tesciowa zacznie opluwać swoje wnuczki a Mamaani ..... No coz, napisze posta na forum.
  • pani.owiec 10.02.18, 18:13
    Tym bardziej, że dziewczynka ma chore wzorce i od dziecka widzi tylko chore relacje, jej matka jest ofiarą, dziewczyna też może w taką rolę wejść.
  • pani.owiec 10.02.18, 15:00
    Tak, Mamaani pracuje, ale jej to nie pomaga w wyluzowaniu się. A mąż idzie do pracy i ma gdzieś wszystkie problemy domowe - to miałam na myśli.
    Poza tym Mamaani pisała o co najmniej półrocznym urlopie gdy się przeprowadzą.
  • fusun1804 10.02.18, 17:11
    „Poza tym Mamaani pisała o co najmniej półrocznym urlopie gdy się przeprowadzą.”

    Juz nawet nie bedzie miała wymówki zeby sie nie zajmowac tesciowa. Zostanie jej pełnoetatową służąca.
  • barbra25 11.02.18, 11:42
    Mnie zastanawia kto będzie gotował? Narazie teściowa korzysta z obiadów synowej wybrzydzając, że ma obstrukcję po posiłkach synowej. Sama chyba nie gotuje sobie?
  • zuzi.1 11.02.18, 11:59
    No jak to kto? Tesciowa będzie musiała zaczac sobie gotowac, jesli bedzie glodna, jak każdy z nas. Cokolwiek sie wydarzy po wyprowadzce na swoje tak naprawde malo autorkę wątku powinno interesować. Tesciowa nie jest bezbronna umierajaca staruszka, tylko starsza osoba jakich wiele w jej wieku, które radzą sobie same. Czas pokaze co tu się dalej bedzie dzialo. W każdym razie inicjatywę odnośnie spraw dot. teściowej należy zostawić jej synom, a samej skupić sie na swojej rodzinie.
  • barbra25 11.02.18, 12:25
    zuzi.1 napisała:

    > Cokolwiek sie wydarzy po wyprowadzce na swoje tak naprawde
    > malo autorkę wątku powinno interesować.
    Zgadza się. Właściwie dlaczego teraz sama sobie w swojej kuchni nie gotuje tylko pastwi się nad jakością gotowantych przez synową potraw?
  • barbra25 09.02.18, 11:28
    MamoAni.
    Czajnik już masz. A szklanki, łyżeczki czy talerzyki aby z każdą pierdołą nie biec dwie kondygnacje niżej? Wiele lat poświęciłaś na rozpieszczanie teściowej o sobie zapominając. Czas sobie to odbić.
    Co jeszcze dobrego zrobiłaś dla siebie od momontu założenia tego watku? Czy wyzbyłaś się oporów przed umiejętnym odmawianiem? Gdy teściowa prosi Cię o cokolwiek czy myślisz w tym momencie o tym, że Ty też wielokroć nie mogłaś przeprowadzić swojej woli i trudno. Musiałaś poprostu pozostać z niezaspokojonymi potrzebami... Teraz jesteś kłębkiem nerwów i nie możesz już patrzeć na wykorzystującą Cię osobę. Nie odmawiając niczego teściowej nie dajesz jej możliwości szukania pomocy u swojego drugiego syna. Trampolina dla dzieci - nie - bo się trawa wyleży...Kup na wiosnę i powiedz po fakcie (jak już mąż zmontuje): "spokojnie mamo, to tylko na ten sezon jeszcze, bo na przyszłe lato nie bedzie tu zarówno tej trampoliny jak i nas wszystkich, bedzie rosnąć tu bujna wysoka trawa..." Nie jesteś jej dzieckiem i bez przesady z tą wdzięcznością za urodzenie i wychowanie Twojego męża. Wdzięczny a całkowicie podporzadkowany człowiek to dwa różne pojecia. Ludziom wydaje się, że jak kogoś urodzą to inni mają być im wdzięczni do tego stopnia, że aż podporządkowani? Moja teściowa gdy mnie poznała wiedząc, że jestem z rozbitej rodziny przywitała mnie pogardliwym: "w naszej rodzinie nie było rozwodów" dając mi do zrozumienia jak bardzo ja nie pasuję do jej schematów. I miałam być jej wdzięczna?
  • fusun1804 09.02.18, 22:33
    Czy tu była w ogóle mowa o odwdzieczaniu sie teściowej za urodzenie męza? Bo mnie sie wydaje, ze nie.

    „Moja teściowa gdy mnie poznała wiedząc, że jestem z rozbitej rodziny przywitała mnie pogardliwym: "w naszej rodzinie nie było rozwodów" dając mi do zrozumienia jak bardzo ja nie pasuję do jej schematów.”

    I nie zapaliło Ci sie światełko alarmowe?
  • barbra25 10.02.18, 12:50
    fusun1804 napisała:
    "Czy tu była w ogóle mowa o odwdzieczaniu sie teściowej za urodzenie męza? Bo mn
    > ie sie wydaje, ze nie."

    Była mowa 28.01 00:52 igge napisała, że stara się z całych sił lubiec swoją teściową pamiętając o tym, że zawdzięcza jej życie swojego męża.



    > „Moja teściowa gdy mnie poznała wiedząc, że jestem z rozbitej rodziny przywitał
    > a mnie pogardliwym: "w naszej rodzinie nie było rozwodów" dając mi do zrozumien
    > ia jak bardzo ja nie pasuję do jej schematów.”
    >
    > I nie zapaliło Ci sie światełko alarmowe?

    Tak. Wiedziałam że z nią porozumienia nie będzie. Bedę musiała od niej się dystansować. Za mąż nie wychodzi się za teściową.
  • fusun1804 10.02.18, 18:44
    Ja powtarzam jeszxze raz pytanie zadane wczesniej przez Olę.

    „pomimo tego ze zrobili wszystko zebym nie powtorzyla ich bledow kropka w kropke skopiowalam ich Zycie”

    A co takiego rodzice zrobili?

    --
  • pani.owiec 10.02.18, 19:18
    Kupili działkę.
    I jej się wydaje, że to zastąpiło całe dzieciństwo przekazu, w którym jej matka była popychadłem, wciąż odbywały się awantury a ona się ich bała.
    Między innymi dlatego nie jest w stanie przeciwstawić się teściowej, bo wdrukowane, że konflikt równa się awantura czyli zło.
    I napatrzyła się na swoją matkę usługującą i robi to samo.
  • fusun1804 10.02.18, 20:16
    pani.owiec napisał(a):

    > Kupili działkę.
    > I jej się wydaje, że to zastąpiło całe dzieciństwo przekazu, w którym jej matka
    > była popychadłem, wciąż odbywały się awantury a ona się ich bała.
    > Między innymi dlatego nie jest w stanie przeciwstawić się teściowej, bo wdrukow
    > ane, że konflikt równa się awantura czyli zło.
    > I napatrzyła się na swoją matkę usługującą i robi to samo.

    Mozesz zacytować Autorkę? Jej matka do tej pory mieszka z tesciowa - babką Autorki- i ją obsługuje?
  • pani.owiec 10.02.18, 20:26
    To z poprzednich wątków.
    O ile zrozumiałam to nie chodziło o teściową tylko o matkę matki Mamaani i jej (matki) siostry.
    To one tak prześladowały mamę Mamaani.
    Spróbuję poszukać.
  • pani.owiec 10.02.18, 20:29
    Mam: forum.gazeta.pl/forum/w,898,165485399,165485399,Nie_moge_na_nia_patrzec_.html#p165495864

    "Moja mama byla ofiara przemocy emocjonalnej ze strony swojej matki i swoich siostr. Mysle ze za duzo naogladalam sie w dziecinstwie i dlatego przyjelam taka sama postawe. Pomimo ze po mojej mamie "jeżdżono jak po psie", pomiatano nia ona do konca opiekowala sie swoja matka a potem siostra matki. Nigdy z tego piekla nie uciekla. Wiem ze do tej pory przejmowalam wszystkie wzorce z dziecinstwa, od mojej mamy. Tylko ze ja mam swiadomosc tego ze nie chce tak skonczyc. Moja mama nigdy nie zdobyla sie na odwage by odejsc, by wybudowac swoj dom chociaz to bylo najwieksze marzenie moich rodzicow. "

    I tutaj; forum.gazeta.pl/forum/w,210,163524001,163524001,Jak_uciec_od_tesciowej_.html#p163859223

    "Po prostu nie lubie fochow, klotni , cichych dni itp. Może dlatego ze moja mama byla w takiej sytuacji jak ja: nigdy na swoim , obrazana przez swoje siostry i mame ktira byla przez nie manipulowana. Byly krzyki, klotnie i nieodzywanie sie przez wiele lat. Pamietam jak przychodzily do nas i sie darły. Strasznie wtedy plakalam i krzyczalam zeby sie nie klocily. Jak szłam do babci to mnie wyganiały zebym sobie poszła do tej drugiej. Pewnie to trauma dziecinstwa. "
  • fusun1804 10.02.18, 22:14
    Dzięki, teraz wszystko jasne.

    W tym wątku ktos jeszxze zacytował Autorkę sprzed 4 lat:

    „Ja jestem z miasta, dostalam duza dzialke od rodzicow w miescie i myslalam ze tam wybuduje sobie moj wlasny dom. Niestety tesciowa chciala zebysmy zamieszkali z nia i ze nam ten dom przepisze. Poniewaz nic nie wskazywalo na to ze czeka mnie pieklo zgodzilam sie a maz tez nie chial zostawiac matki samej (finanse). No i zaczelo sie pieklo w ktorym trwam juz 9 lat. Tesciowa steruje calym naszym zyciem, nie mamy zycia prywatnego. Ja sie dusze na wsi.”

    Czyli to co pisałam wczesniej. Nie. Nie kazdy człowiek sie żeni/ wychodzi za mąż zeby byc szxzesliwym. Mamami pochodzi z miasta, skończyła studia, miała działkę w mieście, pewnie jako studentka i młoda kobieta miała wielu adoratorów z miasta, chcacych mieszkać w mieście, bez mamusi. To wyszła za mąż za bezjajecznego gościa ze wsi, przeprowadziła sie do niego na tą wies, zamieszkała z jego matką, obsługuje ją i utrzymuje, znosi fochy i kaprysy.
  • pani.owiec 10.02.18, 22:31
    Fusun, wiesz, że ja generalnie zgadzam się z tym co piszesz.
    Ale jednak tu mam wątpliwości.
    Naprawdę myślisz, że Mamaani nie miała poczucia, że zakochała się w fajnym facecie, że zycia na wsi nie będzie problemem, że teściowa tatka miła, będą mieli pomoc przy dzieciach itd>
    Moim zdaniem ludzie na początku liczą na szczęśliwe życie, dopiero potem gdy pokazują się znaki, że ono niekoniecznie takie będzie to niektórzy starannie ich nie widzą, bo schematy z dzieciństwa widzieć nie pozwalają.
    Są przecież ludzie z miasta, którzy marzą o życiu na wsi. Nie widzę w samym tym fakcie nic złego.

    Natomiast (też czytałam ten watek sprzed 4 lat) Mamaani nie widziała i nie chciała widzieć tego, co się działo.
    Nie budować domu, bo teściowa rzuciła się z płaczem na łóżko? Z tego powodu to można do kina nie pójść ( a i to w szczególnych okolicznościach) a nie zrezygnować z życiowych planów.

    Tu problem polegał, moim zdaniem, na tym, że to były plany Mamyani a nie jej męża.
    Ona już 4 lata temu pisała, że zamieszkali z teściową, bo mąż nie chciał zostawić matki.
    Więc to była jego decyzja a ona się podporządkowała, bo na facecie zależało jej bardziej.
    A potem nie sprzeciwiała się teściowej, bo ta pilnowała jej dzieci a ona bała się te dzieci zapisać do przedszkola (to nie mój domysł, to jej słowa z tamtego wątku), bo teściowa się obrazi.

    Więc to nie jest tak, że na mamęani to spadło. Ona się na to zdecydowała sama, najpierw dla korzyści jaką był ten facet na męża, a potem by teściowa pilnowała jej dzieci.
    Teraz dzieci sa większa, teściowa nie jest potrzebna, to i mamaani próbuje się wyrwać.
    Tylko, że jest już uwikłana mentalnie a mąż i tak będzie finansował matkę oraz oczekiwał, że Mamaani tą matką się zajmie.
    Przecież mąż wiedział, że matka kazała się wozic samochodem gdy mamaani była tuz przed porodem. Nie reagował, nie bronił jej, miał dzięki temu święty spokój.
    I nadal będzie miał/
  • fusun1804 10.02.18, 23:21