Dodaj do ulubionych

Partner zabrania widywania się z matka

13.06.18, 10:32
Nie wiem od czego zacząć... mój partner jest dość despotyczny i wybuchowy, lubi jak wszystko jest tak jak on sobie życzy
Jesteśmy razem 8 lat i ja ostatnio mam tego dość, to znaczy on chce rządzić wszytskim a ja mam jego słuchać
Mamy dziecko, siedział z dzieckiem w domu ostatnie dwa miesiące całe dnie bo miał wolne a ja chodziłam do pracy
Teraz mamy urlop od tygodnia i on następne 10 dni chciałby jechać do Hiszpanii ze mną i dzieckiem ale paszport naszego dziecka jest u mojej matki i ja bym musiała po niego jechać
I tu zaczyna się problem... chciałabym odwiedzić moja mamę z córka bo i babcia tęskni i wnuczka tęskni ( moja mama od kilku lat bezpłatnie opiekuje się dzieckiem jak chodzimy do pracy)
Nie widziałam mojej mamy jakieś 2 tygodnie i za kilka dni mama ma urodziny których by mnie nie było bo byśmy byli w tej Hiszpanii
I chciałam tam jechać na cały dzień dziś..
A on mi zabrania, powiedział ze mam jechać sama a dziecko mu zostawić bo on chce urlop spędzać z dzieckiem
Dodam ze nie wymuszam na jechał ze mną bo on nie lubi się z domu ruszac
I on nie popuści ja tez i chyba nigdzie nie pojedziemy
Czy ja mam jakieś zanudzę wymagania?
Czuje się jak w jakimś cyrku, dla mnie to kompletnie niedorzeczna sytuacja
Edytor zaawansowany
  • edw-ina 13.06.18, 12:00
    To jest próba ustawienia ciebie. Nie doszukuj się w tym logiki, bo ani jej nie ma, ani nie o nią chodzi. Chodzi o to i tylko o to, żebyś skakała tak, jak on ci zagra. Pozwolisz na to, a obudzisz się pozbawiona wpływu na swoje życie, zniewolona i stłamszona. Jak spojrzysz kiedyś w przyszłości w oczy swojemu dziecku, jeśli na to pozwolisz?

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • malanieszczesliwa 13.06.18, 13:00
    Wiesz on moich rodziców nie lubi bo jak ostatnio odwiedziliśmy ich razem jakiś miesiąc temu to nasze córka chciała iść na płac zabaw a on chciał iść nad jezioro. No i poszłyśmy z moja mama i dzieckiem szczęśliwym na płac zabaw. A jak wróciłyśmy po godzinie z tego placu zabaw to on zrobił mi przy rodzicach taka awanturę.... ze go nie szanuje, nie biorę jego zdania pod uwagę, ze go nie zabawiam u moich rodziców...
    proponowałam mu pójście z nami na ten płac zabaw, zostawiłam w domu rodziców z moim ojcem, on tam wiele razy był, tam każdy robi co chce, czyta książkę, słucha muzyki, nikt nigdy nikogo nie zabawiał i nie zajmował się nikim a tu taka awantura...
    on myślał ze moi rodzice staną po jego stronie, a oni byli w szoku ze ktoś w ich domu robi taka awanturę bo uważają ze takie rzeczy załatwia się w domu i nie przy dziecku
    on robił awanturę jak przyszłyśmy z tego placu zabaw, krzyczał i czekał na tarasie to od razu musiałam się z dzieckiem ubrać i jechać z nim do domu, mimo iż wcześniej ustaliliśmy ze będziemy do wieczora
    nawet nie pozwolił dziecku psa wykapać w jeziorze mimo iż nasza córka o tym marzyła
    po tym zdarzeniu moi rodzice maja do niego uraz psychiczny
    bo podczas tej jego awantury zagadywali go, próbowali wyjaśniać i nawet rozweselać jego osobę a on ma teraz do nich pretensje ze nie zwrócili mi uwagi jak go ponizylam
    tak tragicznie jak jest teraz nigdy u nas nie było.... ale we mnie coś się złamało, nie potrafię już go we wszystkim słuchać
    natomiast on potrafi tak odwrócić fakty ze sama zastanawiam się ze moje zachowanie jest normalne czy nie...mam taki kołowrotek w głowie ze chodzę jak ćma po tych jego wywodach
  • ola_dom 13.06.18, 13:27
    malanieszczesliwa napisała:

    > natomiast on potrafi tak odwrócić fakty ze sama zastanawiam się ze moje
    > zachowanie jest normalne czy nie...mam taki kołowrotek w głowie ze chodzę
    > jak ćma po tych jego wywodach

    Czyli panu się udało.

    Jak zwykle polecam takie ćwiczenie - przeczytaj to, co napisałaś, pomyśl o innych jeszcze podobnych akcjach (albo je opisz - to bardziej pomaga) - jakby dotyczyło kogoś innego. Jakby chodziło o Twoją bliską przyjaciółkę i jej męża/partnera, dzieci i rodziców.

    I co teraz o tym sądzisz, co byś jej poradziła?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • edw-ina 13.06.18, 14:22
    Twój partner tobą manipuluje. Tak mają manipulatorzy, potrafią odwrócić każdą sytuację w ten sposób, by cała racjonalność z oponenta wypłynęła. Są w tym naprawdę świetni i aby ugrać to, co chcą, są w stanie posunąć się naprawdę bardzo daleko. Twój partner ma pełne prawo nie lubić twoich rodziców. Ale nie ma prawa zabraniać dziecku widywać się z dziadkami. Jeśli nie ma przesłanek typu: przemoc, zagrożenie życia czy choćby podstawowych wartości, to nie ma prawa wtrącać się w twoje relacje z nimi, a tym bardziej odmawiać im spotkania z wnukami.
    I nie zagaduj, nie rozweselaj, bo stawiasz go tym samym w pozycji zwycięzcy. Ty się kajasz. A skoro się kajasz, czyli źle zrobiłaś. Wychodzi na to, że on miał rację. Twój facet jest przemocowcem. Jeśli cię do tej pory nie uderzył, to dobrze. Ale nie zdziw się, jeśli zacznie używać siły fizycznej jako argumentu. I jeśli wydaje ci się, że powstrzymasz go godząc się na jego fanaberie, to ci się wydaje. Zawsze znajdzie sobie powód. Zawalcz o siebie i dziecko. Już, niezwłocznie. Bo będzie gorzej.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • tt-tka 13.06.18, 15:02
    Taaaak. "Jego osoba" oczekuje, ze twoi rodzice zaczna ciebie ustawiac oraz zabrania i wymusza. Dodatkowo - w obecnosci dziecka i wbrew obietnicom poczynionym dziecku.
    Jezeli przez osiem lat tak bylo - to szanse, ze cos wywalczysz lub ugrasz sa znikome. Imho nie powinnas grac w te gre.
    Gdybys wtedy powiedziala - zostajemy, poki dziecko nie wykapie psa, bo mialo obiecane - czy zapakowalby was obie do samochodu sila ? Co robi, gdy probujesz postawic na swoim ? Czy do tej pory nie probowalas albo tylko slownie ?
  • malanieszczesliwa 13.06.18, 15:32
    Wiesz jak nie było dziecka to było super, super wycieczki, seks, godziłam się na duzo bo z natury jestem ugodowa. Dopiero jak się urodziło dziecko to zaczęły się schody. Dziecko urodziło się chore wiec cała uwagę poświęciłam zeby wyszło z choroby. On stawał się coraz bardziej władczy a ja coraz bardziej go słuchałam bo nie miałam wyjścia. Niby miałam rodziców ale oni nie podołaliby takiemu obciążeniu i takim obowiązkom.
    Teraz dziecko powoli wychodzi na prosta, może nawet byłaby szansa ze poradziłoby sobie kilka godzin w przedszkolu. Ja w końcu wróciłam do pracy a on wyjechał na kilkumiesięczny kontrakt.
    I w końcu było fajnie, bez kłótni, patrzenia na niego czy mogę się odezwać czy nie, czy ma nastrój czy nie. Doszłam do takiej paranoi ze jak widziałam, ze np. przecieka waż w ogrodzie to zastanawiałam się czy większy opierdziel dostanę za to ze mu powiem ( wtedy oskarży mnie ze go zepsułam bo go ostatnia używałam) czy jak nie powiem (wtedy dostanę opierdziel ze nie zauważyłam ze waż przecieka i jaka ze mnie pani domu).
    Jak wrócił to się od nowa zaczęło, ale ja już poczułam jak to jest fajnie być samej i zaczynam walczyć o swoje. Mecze się z nim, dobrze mi samej. A on mimo tych kłótni namawia mnie na kolejne dziecko... jak mu tłumacze ze to bez sensu nie takiej sytuacji nie powinnam się decydować na dziecko tym bardziej ze drugie tez kozę być chore to on tego nie rozumie.

    Uważa ze przy drugim dziecu się uspokoję, ze te kłótnie to wina moich hormonów.
    Nigdy chyba nie postawiłam z nim na swoim. Ta wycieczka do Hiszpanii przepadła bo ktoś wykupił miejsca. Wolał przepuścić wycieczkę niż mi ustąpić.
    A najgorsze ze dziecku 4 letniemu mówi ze przez mamusi fanaberie będzie się nudzić w domu. Widzę ze przed dzieckiem próbuje ze mnie robić głupia.
  • ola_dom 13.06.18, 15:39
    malanieszczesliwa napisała:

    > A on mimo tych kłótni namawia mnie na kolejne dziecko... jak mu tłumacze
    > ze to bez sensu nie takiej sytuacji nie powinnam się decydować na dziecko
    > tym bardziej ze drugie tez kozę być chore to on tego nie rozumie.

    Rozumie, rozumie, nie bój się.
    On doskonale rozumie, że tym łatwiej Cię udupi na dobre. Z drugim dzieckiem, tym bardziej z chorym, będzie miał już nad Tobą 100% władzy.

    Ty mu niczego już nie tłumacz, po co w ogóle to robisz?

    Zacznij się rozglądać za usamodzielnieniem, a jeszcze najpierw zastanów się dobrze, co takiego dobrego/pozytywnego/fajnego daje Ci mąż, że wciąż z nim jesteś.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • ola_dom 13.06.18, 15:27
    edw-ina napisała:

    > Twój facet jest przemocowcem. Jeśli cię do tej pory nie uderzył, to dobrze.

    Paradoksalnie powiedziałabym - że to jednak źle.
    Bo fizyczna przemoc to jest jasna sprawa. Jednoznaczna.
    Oczywiście, że osoba ze spranym mózgiem wciąż będzie szukała winy w sobie - bo tak została wytresowana - ale przynajmniej z zewnątrz dostanie jasny komunikat.
    Bo dopóki to jest opis dyskusji, pyskówek - to jednak zawsze można mieć choć 1% wątpliwości, jak to faktycznie wyglądało, co kto i jakim tonem powiedział, komu się ulało, a kto już nie zdzierżył.
    Przy przemocy fizycznej takich wątpliwości nie ma i nie ma tłumaczenia, że "się go sprowokowało".

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • malanieszczesliwa 13.06.18, 15:35
    On jest bardzo opanowany, jaki ma zawód wymagający dużego opanowania. Nie wiem jak to opisać ale mnie takie kłótnie wykańczają jemu te kłótnie jakby ładują akumulatory. On potem jest bardziej żywy, ma większy błysk w oku. I co jakiś czas wywołuje kłótnie bo on jest raczej z takich szybko nudzących i lubi mieć dużo adrenaliny.
  • ola_dom 13.06.18, 15:40
    malanieszczesliwa napisała:

    > On jest bardzo opanowany, jaki ma zawód wymagający dużego opanowania. Nie wiem
    > jak to opisać ale mnie takie kłótnie wykańczają jemu te kłótnie jakby ładują akumulatory.

    Tym bardziej jasne jest, że to po prostu psychopata.
    Uciekaj, póki możesz. I ratuj dziecko.
    I nie wdawaj się w żadne dyskusje ani tłumaczenia! Jak widzisz - Ciebie to tylko wykańcza, a on się tym karmi.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • eriu 13.06.18, 17:25
    Ty się Dziewczyno zastanów jak się zabezpieczasz przed ciążą i czy jest szansa, że facet Cię w dziecko po prostu wmanewruje typu: przekłuje prezerwatywy itp. Bo takie osoby zrobią wiele żeby Cię pognębić.

    Co jest ważne dla Ciebie: idź na terapię: to też Ci pomoże wiele rzeczy zrozumieć i ułożyć sobie w głowie. Bo to nie jest tak, że Ty robisz wszystko źle, on tak robi żeby to tak wyglądało w Twojej głowie. Dręczy Cię psychicznie i stosuje przemoc psychiczną, musztruje i tresuje (!) - zobacz Ty patrzyć na niego żeby wiedzieć czy się odezwać. Będzie próbował Cię uzależnić jak najbardziej się da od siebie. Nie pozwalaj mu na to! Uważaj z seksem żeby Cię nie wmanewrował w drugie dziecko.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • malanieszczesliwa 14.06.18, 00:40
    W ciąże raczej nie zajdę, mam problemy hormonalne zatrzymanie miesiączki. Nie byłoby szans na donoszenie ciąży. On z tego powodu jest nerwowy bo ma marzenia o drugim dziecku a ja jak na złość chora. Może dlatego taki nerwowy jest ostatnio. On pracuje zmianowo i raczej nie ureguluje kontaktów dziecka z nim w określone dni tygodnia bo to nie możliwe. Byłam już kiedys z tym u dobrego prawnika.
    W sumie... on z dzieckiem od kilku miesięcy jest o wiele więcej czasu niż ja a wogole nie sa z córka związani. Im bardziej on krzyczy tym bardziej moja córka jest za mną a jego nie lubi.
    Do tego dochodzą różne incydenty, jak idę np. na 8 godzin do pracy to córka jest z ojcem, i wtedy ona wyrywa mu kartki z książki, maluje po ścianach, chowa złośliwe telefon, takie rzeczy nie zdarzają się nigdy jak ja jestem z córka albo jak jesteśmy we trójkę.
    Kiedys dał jej klapsa, a ja nie pozwolę na bicie dziecka, jakiekolwiek, moja córka wie ze tata nie może jej bić a ostatnio sama kilka razy powiedziała ze tata dał jej klapsa, zostawiłam w domu dyktafon i wyszło ze ona zmyśla zeby jechać np. do babci albo żebym ja z nia w domu siedziała, ale takie incydenty zdarzają się dopiero od miesiąca... wcześniej takiego czegoś nie było, on mi zarzuca ze córka przy nim jest poważna spokojna a przy mnie cały czas wariuje, szaleje, biega, krzyczy, nasze dziecko zachowuje się zupełnie inaczej przy każdym z nas
    On dba o dziecko, obiad naszej córce ugotuje, ładnie ubierze, kupi buty, nakarmi, zawsze gdzieś z nia wyjdzie do ZOO, nad jezioro, na płac zabaw, da jej lekarstwa, zapewnia jej rozrywkę, wydaje mi się ze jest dla niej dobrym ojcem


  • tt-tka 14.06.18, 00:52
    Rany borskie. Ty zwiewaj nie czekajac, az on na tobie wymusi ciaze/podpisanie dowolnego oswiadczenia/zrzeczenie sie praw czy cokolwiek innego.
    W pracy masz kogos w rodzaju rzecznika praw pracowniczych ? jego pytaj. I NATYCHMIAST zakladaj sobie niebieska karte. Zglos te pogrozki - ze zniszczy cie finansowo, ze zniszczy cie w pracy, ze odbierze ci dziecko.

    Nie jest dobrym ojcem - samo to, ze tak sie zachowuje, jak opisywalas go dyskwalifikuje. Nie pasuje mu cos w twoim zachowaniu - karana jest corka. Nie czekaj, az i ja zacznie cwiczyc straszeniem, upokarzaniem albo jeszcze gorzej.
  • ola_dom 14.06.18, 11:29
    malanieszczesliwa napisała:

    > On z tego powodu jest nerwowy bo ma marzenia o drugim dziecku a ja jak na złość chora.
    > Może dlatego taki nerwowy jest ostatnio.

    NIE!!!
    Nie jest "nerwowy", bo Ty znowu nawaliłaś i nawet zdrowia nie masz takiego, żeby panu odpowiadało.
    Przestań wreszcie tak myśleć!
    Jest "nerwowy", bo jest chory psychicznie. Czy z Tobą, czy z kimkolwiek innym - Ty na to nie masz żadnego wpływu, ani pozytywnego, ani negatywnego.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • ola_dom 14.06.18, 11:34
    malanieszczesliwa napisała:

    > W sumie... on z dzieckiem od kilku miesięcy jest o wiele więcej czasu niż ja a
    > wogole nie sa z córka związani. Im bardziej on krzyczy tym bardziej moja córka
    > jest za mną a jego nie lubi.

    > On dba o dziecko, obiad naszej córce ugotuje, ładnie ubierze, kupi buty, nakarmi,
    > zawsze gdzieś z nia wyjdzie do ZOO, nad jezioro, na płac zabaw, da jej lekarstwa,
    > zapewnia jej rozrywkę, wydaje mi się ze jest dla niej dobrym ojcem

    Zobacz, co napisałaś w jednym poście.

    Z jakiegoś powodu - mimo takiej "dobrej" opieki - córka nie lubi ojca i nie czuje się z nim związana. Nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy (a to oczywiste, bo jest przecież mała), to CZUJE, że tato nie jest dla niej dobry.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 13.06.18, 22:24
    ola_dom napisała:

    > malanieszczesliwa napisała:
    Nie
    > wiem
    > > jak to opisać ale mnie takie kłótnie wykańczają jemu te kłótnie jakby ład
    > ują akumulatory.


    >
    > Tym bardziej jasne jest, że to po prostu psychopata.
    > Uciekaj, póki możesz. I ratuj dziecko.
    > I nie wdawaj się w żadne dyskusje ani tłumaczenia! Jak widzisz - Ciebie to tylk
    > o wykańcza, a on się tym karmi.
    >


    Wlasnie. Im bardziej ty jestes psychicznie i emocjonalnie skopana, tym bardziej on kwitnie.
    Oraz leci klasyka - odcinanie cie od bliskich, deprecjonowanie (byla myszka, jest grubozady babsztyl).
    Poczytaj to, co ci proponowano i skontaktuj sie z najlatwiej osiagalna organizacja antyprzemocowa. nauczysz sie chronic siebie i dziecko (rowniez przed robieniem mu wody z mozgu), jak dlugo bedziesz z mezem pod jednym dachem/w kontakcie.
  • heniek.8 13.06.18, 21:30
    popatrz na jego rodziców
    jeżeli to są ludzie z alkoholem i przemocą w tle, to właśnie powoli pakujesz się w coś podobnego
  • malanieszczesliwa 13.06.18, 23:40
    Jego ojciec był taki sam jak on, jego matka byla wyrzucana kilka razy z domu az w końcu uciekła na dobre. Jego ojciec miał jeszcze jakieś problemy psychiczne. Brał jakieś leki. Nie wiem o co tam chodziło bo jego rodzina wiele rzeczy przede mną ukrywa. Jego ojciec leczyl się chyba psychiatrycznie + uzależnienie od alkoholu. Tyle wiem od jego matki. Bardzo fajnej kobiety. To wszystko wyszło po urodzeniu się dziecka.
  • heniek.8 14.06.18, 05:29
    widzisz, poznałem od razu że w tej rodzinie roi się od patologii
    nawet jak napisałaś coś w stylu że jaki ten twój mąż wykształcony i pracujący na odpowiedzialnym stanowisku
    niestety wiem co dalej, będzie cię wciągał w coraz większe gowno, będziecie w to brnąć tracąc czas, a i tak się rozleci bo w końcu nie wytrzymacie tego

    spróbuj go wysłać na terapię do psychologa - niech zgadnę jego opinię na ten temat:
    "nie, oczywiście że on nie potrzebuje żadnej terapii, to tobie by się przydała"

    moje zdanie: tak, tobie jak najbardziej przyda się terapia z doświadczonym psychologiem na której przejrzysz różne techniki i się wzmocnisz.

    to że on bez terapi nie nadaje się do życia w rodzinie to inna sprawa, ale jego zmusić nie możesz
  • alpepe 13.06.18, 15:38
    Nosisz już szmatę na łbie, czy tylko póki co jesteś mu podporządkowana tylko mentalnie? To jest jakiś muzułmanin, czy nasz swojski zakompleksiony ćwok z łysym pustym łbem?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • malanieszczesliwa 13.06.18, 16:30
    Polak, wykształcony. Dobra praca, dobre stanowisko. Ostatnio zauważyłam ze chyba czuje przed nim strach. Na pewno nie mogłabym wyprowadzić się z całym dobytkiem przy nim. Cały czas się pilnuje. Z ,, myszki z uroczym uśmiechem,, stałam się ,,babolem z grubym dupskiem,,. Cieżko będzie mi się z tego wyplątać.
  • alpepe 13.06.18, 18:03
    czyli nasz swojski zakompleksiony ćwok, wykształcenie nie ma tu nic do rzeczy.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • enith 13.06.18, 15:54
    Jesteś ofiarą klasycznej przemocy psychicznej i manipulacji ze strony partnera. Idź na terapię, niech ktoś kompetentny wyjaśni ci mechanizmy, jakim poddaje cię partner. Nie bój się prosić o pomoc, nie bój się mówić o tym, co dzieje się u was w domu. Idź do OIK i przedstaw swoją sytuację. Tam cię pokierują w odpowiednie miejsca. Nie czekaj na eksalację konfliktu (która na pewno nastąpi, bo tak działają przemocowcy i manipulanci), działaj już teraz. Walcz o siebie i dziecko.
    I nie, nie przesadzasz i nie, nie wydaje ci się. Zachowanie partnera nie jest w porządku, a ty jesteś ofiarą przemocy domowej. Wmawianie ci, że odwaliły ci hormony to klasyczna zagrywka manipulantów. I na boga wszechmogącego, zabezpieczaj się przed kolejną ciążą, jakby od tego zależało twoje życie. Bo zależy. Z dwójką dzieci na stanie będzie ci o tyle trudniej ewakuować się ze związku, gdyby do tego doszło. I przyjmij do wiadomości, że partner chce kolejnego dziecka nie z miłości do dzieci, tylko żeby ostatecznie uyebać wszystkie twoje szanse na wyrwanie się z tej toksycznej relacji. Najpierw z brzuchem, potem w połogu, a dalej z oseskiem przy cycku będziesz w stu procentach zależna od partnera, który sotsuje wobec ciebie przemoc. Jak ci się widzi ta perspektywa?
  • malanieszczesliwa 13.06.18, 16:24
    O kolejnym dziecku nie ma mowy, tyle mam instynktu samozachowawczego ze wiem ze nie dałabym rady z tym facetem mieć kolejnego dziecka. Moja psychika nie udźwignęłaby tego.
    Ale z nim nie jest zawsze tak tragicznie. Czasami jest naprawdę fajnie, można pożartować a kiedys nawet wierzyłam ze te kłótnie nie będą się powtarzać. Teraz nawet jak jest dobrze to i tak jestem zawsze spięta bo już nie wierze ze będzie spokój. Całkowicie straciłam nadzieje.
    Nie wiem... mam mała nadzieje ze jak zacznę sprawiać granice to może on trochę się zmieni.. ale on ostatnio zaczyna we mnie widzieć stałego wroga
    Przeraża mnie ten jego brak logiki, jak bym rozmawiała z upośledzonym dzieckiem, jest jednak czasami bardzo przebiegły, potrafi fakty tak sprytnie ustawić i na swoją stronę wszytki ustawić
    Ale ja już nie potrafię się z powrotem schować do tej skorupy w której tyle lat żyłam...
    według waszych rad powinnam szukać raczej odwrotu niz liczyć na zmianę naszych relacji


  • eriu 13.06.18, 17:35
    Dziewczyno jakby on chciał dla Ciebie dobrze to by Cię tak nie krzywdził. Nie czytałaś nigdy artykułów jak facet tłucze żonę a za chwilę przychodzi z kwiatami do kobiety w szpitalu i prosi o wybaczenie i obiecuje poprawę i jest potem dobrze aż mu kolejny raz puszczą nerwy.

    Jesteście razem 8 lat? I co? jest lepiej? NIE, jest coraz gorzej i póki będziesz walczyć o niezależność będziesz wrogiem nr jeden, w ogóle się nie oszukuj, że będzie inaczej.

    Też się wpakowałam w taką relację (tyle, że krótszą i nie doszłam do takiego etapu jak Ty). Uwierz mi, że będzie tylko gorzej. Normalnych chwil coraz mniej, coraz więcej stresu dla Ciebie i zastanawiania się czy jesteś normalna i wszystko z Tobą w porządku. Jedyna szansa to zakończyć taki związek. Chcesz być niewolnicą, która o niczym nie może decydować - zostań.

    Jeśli nie przekonują Cię argumenty dotyczące Twojej osoby to podaję inny argument: Twoje dziecko. Chcesz żeby miało chore wzorzec związku? Chory wzorzec związku oznacza, że całe życie (póki nie uwolni się od tego brzemienia np poprzez terapię) Twoje dziecko będzie się pakowało w relacje powielające schemat wyniesiony z domu: czyli będzie szukało relacji, w których będzie poniżane, niszczone psychicznie, jego zdanie nie będzie szanowane, będzie się czuło źle ze sobą, będzie miało niskie poczucie własnej wartości co się przełoży na związki, relacje z ludźmi, pracę i możliwość kariery zawodowej. Ratuj swoje dziecko przed tym, bo po prostu wychowasz nieszczęśliwego człowieka, który będzie miał ogromną szansę na depresję i inne problemy natury psychicznej.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • aqua48 14.06.18, 15:00
    malanieszczesliwa napisała:

    > Ale z nim nie jest zawsze tak tragicznie. Czasami jest naprawdę fajnie, można p
    > ożartować a kiedys nawet wierzyłam ze te kłótnie nie będą się powtarzać.

    Ale to typowe dla przemocowca. Taka zmiana - raz fajnie, a raz Cię zgnoi. A potem znowu cudownie i tymi zmianami mąci Ci w głowie. Jak pisze tu wiele osób - uciekaj od niego, bo nie jesteś w stanie go zmienić. A dziecko wychowywane w takiej atmosferze i braku poczucia bezpieczeństwa nie może wyrosnąć na normalnego człowieka i pewną siebie kobietę.
  • ola_dom 14.06.18, 15:06
    aqua48 napisała:


    > Ale to typowe dla przemocowca. Taka zmiana - raz fajnie, a raz Cię zgnoi.
    > A potem znowu cudownie i tymi zmianami mąci Ci w głowie.

    W końcu jakby było tylko źle, to nie byłoby problemu, bo przecież nikt by się nie wiązał z przemocowcem, z którym jest wyłącznie i od samego początku źle.
    Dlatego tak trudne jest odejście od przemocowca - bo wciąż się pamięta dobre chwile i ma nadzieję, że one wrócą.
    Problem w tym, że nawet jak wracają, to coraz rzadziej i na coraz krócej, a przez cały czas żyje się na bombie zegarowej - bo nigdy nie wiadomo, kiedy i co panu odpali.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • madami 23.06.18, 12:59
    malanieszczesliwa napisała:


    > według waszych rad powinnam szukać raczej odwrotu niz liczyć na zmianę naszych
    > relacji
    >

    Nie jesteś w stanie zmienić innego człowieka. Zrozumienie tego faktu jest jak otwarcie drzwi na wolność. Jesteś w stanie zmienić jedynie siebie, coś w sobie, więcej zrozumieć, przemyśleć i działać. tylko ty. Nikt nie jest w stanie zmienić dorosłego człowieka - chyba, że mamy do czynienia z praniem mózgu. Jeżeli zrozumiesz, że jakiekolwiek Twoje zachowanie, jakiekolwiek NIE zmienią tej relacji to będziesz wolna, jeżeli dalej będziesz żyć nadzieją to uwikłasz się głebiej i głebiej aż ta toksyczna relacja cię całkowicie pogrąży, i nie tylko Ciebie ale i Twoje dziecko. Tak, relacja przemocowa dotknie też dziecka, które w przyszłości prawdopodobnie ale: przejmie Twój wzorzec czyli ofiary albo taty przemocowca i będzie krzywdzić innych ludzi.

    Bardzo ważne jest jak radzą tutaj - nie zachodź w nim w ciążę! I nie wierz, że brak miesiączki chroni cie przed ciążą, nic bardziej mylnego, owulacja w takich sytuacji może nadejść w dowolnym momencie i zawsze to będzie PRZED ewentualną miesiączką, nie zorientujesz się, niejedna zaliczyła w ten sposób wpadkę. A druga ciąża udupi cię zupełnie, Twoje szanse na wyrwanie się w kręgu przemocy nagle zmaleją niemal do zera. Teraz z jednym większym dzieckiem masz spore szanse, z niemowlakiem będzie bardzo bardzo trudno i psychiczne, finansowo i logistycznie.

    Poszukaj pomocy, zastanów się z kim masz zdrowe relacje ( chyba z rodzicami tak?), upewnij się, że pomogą, poszukaj prawnika i psychologa. Masz jeszcze szanse.
  • enith 13.06.18, 19:10
    Malanieszczesliwa, na górze przyszpilony jest wątek: Literatura, którą polecamy. Proszę, błagam, przeczytaj go i zdobądź książki tam wymienione. Jesteś tak klasyczną ofiarą przemocy domowej, że aż mnie ciarki przechodzą. A twój partner to jeden z najgorszych rodzajów przemocowców, wykształcony, opanowany, sprytny manipulant świetnie obeznany w technice przemocy w białych rękawiczkach. Po ludziach tego pokroju można i należy spodziewać się absolutnie wszystkiego. Tacy ludzie nie cofną się przed niczym, by osiągnąć twój cel. A teraz, gdy masz wątpliwości i próbujesz stawiać granice, stałaś się dla niego wrogiem numer jeden. Nie dziwię się, że się boisz, ja też bym się bała tego człowieka. Ale ten strach nie może cię paraliżować przed szukaniem ratunku. Masz na stanie dziecko, któremu ojciec już zaczął ryć mózg i przedstawiać cię w złym świetle. Nie ma na co czekać, tu lepiej nie będzie, będzie gorzej, przemoc będzie eskalować, a "miodowe miesiące" będą coraz rzadsze i coraz krótsze. Ratuj siebie i dziecko.
  • gonzo_101 13.06.18, 21:34
    Mogę się podpisać pod każdym wpisem w tym wątku, ale nie o tym napiszę. Chciałem ci pogratulować świadomości i instynktu samozachowawczego. Naprawdę budujące jest jak precyzyjnie dostrzegasz i nazywasz to co się z tobą dzieje. Masz stały kontakt z własnymi emocjami i dostrzegasz potencjalne niebezpieczeństwo. Brawo! Skorzystaj z profesjonalnej pomocy. Dasz radę jestem o tym przekonany. Nie zaprzątaj sobie głowy tym, że kiedyś było "całkiem fajnie". Psychiczni drapieżnicy potrafią ukrywać swoje zamiary całymi latami i bardzo powoli "gotować żabę".
  • marsylvik 13.06.18, 23:37
    Wiej!
    Rzadko bywam tak kategoryczna, ale w tym przypadku: wiej od tego faceta.

    I przygotuj sie na ostrą walke, bo ojciec "dziecko kocha" i nie zawaha sie go użyć, jak zobaczy, że mu sie spod kontroli wymykasz. Jak najszybciej po rozstaniu wystąp do sądu o uregulowanie kontaktów ojca z dzieckiem z miejscem zamieszkania każdorazowo przy matce, inaczej bedziesz mu "musiała" udostepniać córke "na żadanie" nie znając dnia ni godziny, a i tak bedziesz miała awantury o to, że nie dość odpowiednio to robisz.

    Ze swoją matką pogadaj, żeby już teraz, od razu, rozważyła wystąpienie do sądu o uregulowanie kontaktów z wnuczką. Jeśli przez dłuższy czas sprawowała nad nią opieke, to ma taką prawną możliwość.

    To jego zachowanie jest nienormalne. Tzn być może normalne dla niego, ale dla normalnych ludzi jest nienormalne. I niezdrowe. I nie daj sobie wmówić inaczej. A jeśli czujesz, że dajesz to sobie wmówić, czytanie odpowiedzi na forum nie pomaga, to biegnij do najbliższego MOPSu albo innej tego typu instytucji, umów sie na darmowe spotkanie z psychologiem i pogadaj na temat bycia ofiarą przemocy i normalności różnych takich zachowań.

    Kiedyś przeczytałam takie zdanie, możliwe nawet, że tutaj: "kto kocha nie krzywdzi, to takie proste".
  • malanieszczesliwa 14.06.18, 00:16
    Ostatnio często się kłócimy ale dziś mnie na serio przeraził. W kłótni powiedział, ze jak od niego odejdę to on tak mnie załatwi w pracy i zrobi ze mnie czubka ze nie będę mogła z bronią pracować. Pracuje w służbach mundurowych i jak zgłosi mojemu komendantowi ze np. miałam wizje, sny, marzenia ze chce powystrzelać ludzi na ulicy to mój szef musi to sprawdzić. Jak złoży podpisany donos, nawet bez dowodów to trzeba to sprawdzić. To dla mnie oznacza kilka miesięcy bez pensji to jak się jest zawieszonym to nie dostaje się pieniedzy.
    Nie wiem... może jak będę zawieszona to będę chciaz mogła w Biedronce czy gdzieś pracować... nie brałam takich opcji uwagę i nie wiem czy tak można
    Nigdy nie sądziłam ze wogole takie myśli mu mogą chodzic po głowie... przeraża mnie to
    Ja tez mogłabym na niego donos złożyć, ale u niego nie wiazaloby się to z zawieszeniem w pracy, nie wiem w sumie może i by się wiązało, ale dla mnie to nie jest rozwiązanie, pisanie donosów i kłamstw, ale on jak wpadnie w te swoje jazdy to może każda głupotę zrobić, nie można z nim logicznie porozmawiać i to jest najgorsze ten brak logiki
    On może stracić prace, ja mogę stracić prace i po,wszystkim on się ocknie oskarżając mnie ze to moja wina bo odeszłam
    Dziś powiedział mi ze nie dziwi się, ze niektórzy faceci mordują swoje kobiety jak one im takie numery odwalają, a jak się spytałam czy to groźbą to nic mi nie odpowiedział
    On czasami dostaje takie dzikie niebezpieczne oczy, raz miał taki stan, ze bym powiedziała i zgodziła się ze wszytskim co on powie tak się bałam, nie wiem co to było, jakaś psychoza może, on jak wpada w ten stan to potrafi dziwne rzeczy robić, tzn. logicznie mówi ale mówi o innych jakby byli jego wrogami, jakby on być zawsze pokrzywdzony, zero samokrytyki w nim jest, tak jakby zrzucił maskę, nie wiem tylko raz takie coś z nim miałam, ale to nie był ten człowiek którego znałam




  • enith 14.06.18, 00:51
    Mała, ojciec twojego partnera cierpiał na chorobę psychiczną, a to znacząco zwiększa ryzyko takiej choroby u dzieci. To, co napisałaś teraz o partnerze może świadczyć o tym, że on też jest chory. Na twoim miejscu natychmiast skontaktowałabym się z odpowiednimi ośrodkami pomagającymi kobietom w związkach z przemocowcami. Powiedz im wszystko: o chorobie psychicznej w rodzinie, o jazdach partnera, tekstach o mordowaniu kobiet, o szantażu z donosem. Nie ukrywaj NICZEGO. Moim zdaniem istnieje dla ciebie i twojego dziecka realne ryzyko utraty zdrowia lub życia z rąk psychicznie chorego partnera. Tu działać musisz natychmiast. Następne kroki skieruj do szefa. Zadziałaj prewencyjnie. Opisz szefowi, że niezrównoważony partner szantażuje cię donosem do miejsca pracy. Niech szef wie, co jest grane, niech ten donos nie będzie dla niego niespodzianką. Niech o tym, co się dzieje, wiedzą wszyscy, praca, rodzina, odpowiednie służby. Partnerowi trudniej będzie zrobić z ciebie wariatkę, jeśli ty uprzedzisz jego atak. I najważniejsze: czy jako pracownik służb mundurowych masz służbową broń i czy trzymasz ją w domu? Jeśli tak, nie przynoś jej z pracy. Nie dawaj chorej psychicznie i grożącej ci osobie potencjalnego narzędzia morderstwa do ręki.
  • mrs.solis 14.06.18, 02:24
    Zacznij nagrywac wasze klotnie i jego grozby. Moze ci sie to kiedys przydac. Jak juz widzisz , ze jest podminowany i szuka zaczepki dyskretnie wlaczaj dyktafon albo telefon.

    --
    [url=http://avatars.jurko.net][img]http://avatars.jurko.net/uploads/avatar_23436.gif[/img][/url]
  • marsylvik 14.06.18, 09:56
    malanieszczesliwa napisała:

    > On czasami dostaje takie dzikie niebezpieczne oczy, raz miał taki stan, ze bym
    > powiedziała i zgodziła się ze wszytskim co on powie tak się bałam, nie wiem co
    > to było, jakaś psychoza może, on jak wpada w ten stan to potrafi dziwne rzeczy
    > robić, tzn. logicznie mówi ale mówi o innych jakby byli jego wrogami, jakby on
    > być zawsze pokrzywdzony, zero samokrytyki w nim jest, tak jakby zrzucił maskę,
    > nie wiem tylko raz takie coś z nim miałam, ale to nie był ten człowiek którego
    > znałam

    Możliwe, a wg mnie bardzo prawdopodobne, że masz rację.
    Takie pytanie dodatkowe: czy przypadkiem tym, co Ci najbardziej nie gra w uznaniu, że to zło i przemoc nie jest fakt, że brak logiki i problemy z myśleniem korelują czasowo z okresem "zrzucenia maski"? No bo niby można być bez serca, udawać miłość i potem zrzucić maskę, ale udawać inteligencji i umiejętności logicznego myślenia (przez lata), to się raczej nie da... Więc który jest prawdziwy?
    Jeśli tak, to by wskazywało na to, że masz rację, że to choroba. Ale to nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia. Zrozumienie przyczyn czy nijak nie przekłada się na praktyczne skutki. Nieważne czemu krzywdzi, masz prawo i obowiązek bronić przed krzywdą siebie i dziecko bez względu na to, co jest przyczyną krzywdzenia. Straszenie to też krzywdzenie, żeby było jasne.

    Więc olej to. Na teraz olej to.
    Nie jest ważne, dlaczego to robi. Nie jest dla Ciebie ani dla dziecka teraz ważne, czy to jego charakter, czy choroba. Nie na tym etapie. Za rok z psychologiem sobie to może porozkminiasz, kiedy będziesz zdrowiała po tym związku.
    Teraz ważne jest Twoje i Waszego dziecka bezpieczeństwo.
    Boisz się. I nie jest to bezpodstawny lęk (czyli Twoje problemy psychiczne) tylko zdrowy strach mający swoje realne podstawy. Zaufaj swojemu przyjacielowi strachowi. Uczucia, te nieprzyjemne też, są nam potrzebne, tak samo jak wzrok, choć oczy czasem bolą, kiedy się spojrzy na słońce. Zaufaj sobie. Nie pozbawiaj się oczu.

    Przygotuj się: nagrywaj dyktafonem w telefonie, zaklep sobie i dziecku miejsce do życia przez jakiś czas, odłóż trochę kasy. I wiej.

    Grozi Ci, że niedługo będziesz miała pod sensacyjnym artykułem na Twój temat komentarze internautów typu "dlaczego te kobiety są z facetem, chociaż on krzywdzi ich dziecko" a Ty się pracą przejmujesz? Zresztą, jeśli nagrasz groźby takie, jak opisałaś, to sobie przecież pracę przed nim zabezpieczysz lepiej, niż poprzez pozostawanie z nim w związku.

    Na teraz jedna rada. Zaczęłaś pilnować stawiania granic. Dobrze. I pewnie ciężko.
    Tylko postaraj się przy tym nie odkrywać swoich najsłabszych punktów. Jak?
    Kiedy on atakuje niecelnie, w coś, co nie boli za bardzo, a jest powszechnie uznane za przekroczenie granic, to tej właśnie, mało istotnej dla Ciebie granicy pilnuj, podkreślaj ją, niech się na jej atakowaniu skupi. Np jak gada o Twojej matce, jeśli to za bardzo Cię nie boli, to wyraź oburzenie i mów że na to nie pozwolisz. Odciągniesz jego uwagę od rzeczywistych słabych punktów w Twoich granicach i zobaczysz na zimno, a nie pod wpływem emocji, całą sytuację.
    To da Ci też chwilę wytchnienia, pozwoli zebrać siły na przygotowanie sobie ewakuacji.

    Włączaj dyktafon w smartfonie, jak tylko widzisz "ten nastrój". Zainstaluj sobie aplikację do nagrywania rozmów. Dokumentuj ile się da. Przygotuj sobie dach nad głową, pieniądze, wsparcie ludzi (rodziny lub przyjaciół), niech wiedzą jak najwięcej. Wiej i od razu wystąp do sądu o uregulowanie kontaktów dziecka z ojcem z miejscem zamieszkania dziecka przy matce. Spotkania z dzieckiem po rozstaniu - w Twojej i jakiegoś świadka obecności. Resztę przemyślisz i zrobisz później, ale wtedy już będziesz miała na to siły, zapewniam Cię.
  • ola_dom 14.06.18, 11:15
    malanieszczesliwa napisała:

    > Dziś powiedział mi ze nie dziwi się, ze niektórzy faceci mordują swoje kobiety
    > jak one im takie numery odwalają,

    > On czasami dostaje takie dzikie niebezpieczne oczy, raz miał taki stan, ze bym
    > powiedziała i zgodziła się ze wszytskim co on powie

    Matko boska, czy Ty masz dokąd się szybko ewakuować? Do mamy, siostry, przyjaciółki - dokądkolwiek?
    Przecież to jest REALNE zagrożenie, nie tylko jakaś tam groźba, ale ten człowiek jest nieprzewidywalny i bardzo niebezpieczny. Dla Ciebie i dla córki.

    Czy prawnikowi, z którym rozmawiałaś o ustanowieniu spotkań z dzieckiem, mówiłaś o tym, co tu napisałaś? Skoro to dobry, zaufany prawnik, to nawet jeśli sam się tym nie zajmuje, powinien wskazać instytucję, która pomoże Ci się chronić.

    Ja jestem przerażona tym, co dzisiaj przeczytałam. W sumie wczoraj już przeczuwałam, że to jest dopiero wierzchołek góry lodowej, ale nie przypuszczałam, że jest tak strasznie źle.

    Uświadom sobie, że te sensacyjne historie o zamordowanych żonach/partnerkach, które czasem słyszymy i czytamy, to nie są wymyślone opowiastki, które "gdzieś się tam może i zdarzają, ale przecież nie nam". Każda z tych historii miała swój "niewinny" początek - zatrważająco podobny do tego, co opisujesz.

    A tutaj dodatkowo mamy do czynienia z facetem obciążonym genetycznie, który na 99% odziedziczył chorobę.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • yoma 14.06.18, 18:25
    >jak zgłosi mojemu komendantowi ze np. miałam wizje, sny, marzenia ze chce powystrzelać ludzi na ulicy to mój szef musi to sprawdzić.

    Bez urazy, ale jak twój szef zamierza sprawdzić, jakie masz sny? I co, pracujesz z bronią, a nie umiesz trzasnąć najpierw faceta w pysk, a potem drzwiami? Ejże...

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • tt-tka 14.06.18, 19:27
    yoma napisała:


    I co, pracujes
    > z z bronią, a nie umiesz trzasnąć najpierw faceta w pysk, a potem drzwiami? Ejż
    > e...
    >

    Zdziwilabys sie, ile kobiet policjantek, funkcjonariuszek wieziennictwa, personelu szpitali psychiatrycznych (gdzie trzeba umec obezwladnic swira) nie umie trzasnac, gdy jest to maz, ojciec, brat, syn...
  • yoma 14.06.18, 19:55
    No właśnie się dziwię. Bo za moich czasów, żeby móc nosić służbową broń, trzeba było przejść ostre testy psychologiczne. Które wyłapałyby myślenie typu "drogie forum, co robić, partner mi zabrania"

    No chyba że dobra zmiana wycofała testy psychologiczne. Ale chyba nie, skoro warunki służby nadal pozostają tak ostre, że nawet sen może spowodować zawieszenie?

    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • tt-tka 14.06.18, 20:04
    Teraz tez trzeba. Uzbrojony pracownik na sluzbie ma sobie poradzic na sluzbie. Nikt nie testuje (i dawniej nie testowal), jak taka osoba radzi sobie w konfliktach rodzinnych.
    Ofiary przemocy wsrod mundurowych i uzbrojonych byly i sa. Dawniej i teraz. To, o czym niekiedy dowiadujemy sie, to czubek gory lodowej.
  • yoma 14.06.18, 20:26
    Oraz wśród rodzin mundurowych i uzbrojonych. No cóż, na razie historia rozwija się i eskaluje tak podręcznikowo, że aż... podręcznikowo. W czym nie byłoby jeszcze nic takiego, skądś się te podręczniki w końcu muszą brać, ale noszenie broni mi do tego nie pasuje i już. Podobnie jak zawieszanie za sny.

    --
    Wy pisdaki macie te mózgi w jakiś inny sposób osadzone. [Adam111115]
  • enith 14.06.18, 20:06
    > I co, pracujesz z bronią, a nie umiesz trzasnąć najpierw faceta w pysk, a potem drzwiami? Ejże...

    Świetna rada, yoma. A partner poleci na obdukcję i będzie miał czarno na białym, że jego partnerka jest agresywna. W pracy u niej też nie będzie za dobrze wyglądać fakt, że rodzina ma założoną niebieską kartę, bo nosząca broń pracownica bije partnera. Jak myślisz, co zrobi w takiej sytuacji jej szef?
  • yoma 14.06.18, 20:29
    Mówiłam metaforycznie. Ale gdyby nawet realistycznie, to jak myślisz, co zrobi? Och, na pewno powie "ależ oczywiście, ma pan zupełną rację, zaraz upomnę posterunkową Kowalską, że nie wolno bić partnerów".

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • tt-tka 14.06.18, 21:04
    Yoma, nie wariuj. Nie za sny, tylko za sygnal, ze z psyche uzbrojonej podwladnej jest cos bardzo nie bardzo i lepiej, zeby ona tej broni nie miala. Mozna skierowc na badania, przesunac do innego dzialu... zawsze dziewczyna traci zawodowo i finansowo. Oraz w opinii.
    Za pobicie partnera, gdyby facet przedstawil obdukcje i zlozyl oficjalna skarge, moze zawiesic bez nikakich.
  • tt-tka 14.06.18, 21:08
    Mala, przychylam sie do tego, co ktosia juz radzila - nie bierz broni do domu, zostawiaj w pracy. Zloz oficjalny raport , powiadomienie o grozbach meza jako uzasadnienie tego, ze nie chcesz broni miec w domu. Dwa w jednym - usuwasz niebezpieczne narzedzie z zasiegu meza i powiadamiasz szefostwo o tym, co sie dzieje w domu.
  • yoma 14.06.18, 22:08
    Same nie wariujcie. Wyobraźcie sobie, że przychodzi facet do waszego szefa i zaczyna opowiadać, jakie wy to takie i owakie. Co zrobi szef? No właśnie. Jakby tak przełożeni w służbach chcieli słuchać, co o podwładnych opowiadają partnerzy, kochanki, sąsiadki, toby tych służb w ogóle nie było. A o snach pisała sama autorka.

    Ja zaś wyrażam sceptycyzm. Kiedy ostatnio sprawdzałam, nie było to jeszcze zabronione.

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • tt-tka 14.06.18, 22:49
    Wyobraz obie, ze maz podwladnej zglasza na pismie, z potwierdzeniem na kopii, zachowania i slowa funkcjonariuszki swiadczace o zaburzeniach i zagrozeniu konkretnej osoby lub grupy osob.
    Szef ma obowiazek to sprawdzic - np kierujac podwladna na badania, zawieszajac w czynnosciach, ktore wymagaja noszenia, a w potrzebie uzycia broni - a niezaleznie od obowiazku zrobi to, by chronic wlasne cztery litery. Mozesz byc pewna.
  • malanieszczesliwa 15.06.18, 00:13
    Broni nie nosze do domu, musiałabym miec specjalnie mocowana kasetkę w domu, jakoś odpowiednio zabezpieczona, nikt kto ma dziecko się na to nie zdecydował ode mnie z pracy
    A do tego.. czas po pracy to często jedyny czas kiedy mogę zniknąć na jakieś pol godziny i iść do sklepu jakieś ciuchy pooglądać i co wtedy miałabym z bronią zrobić
    Co do testów psychologicznych to były i sa, i co z tego jak pochowałam kilku kolegów samobójców a cześć osób po przejściu na emeryturę dosłownie zapija się na smierć w ciagu roku, zdarzają się kradzieże pieniedzy w portfeli między ludźmi, kradzieże ciuchów, to sa jednostki ale sa, ludzie z różnych względów sa przyjmowani do pracy, niektórzy maja wysoko postawionych wujków, rodziców
    A co do komendanta to on nie takie rzeczy jak donosy dostaje, chyba nic go nie zdziwi, łącznie z zona z dziećmi na rękach proszącą o oddelegowanie kolezanki z pracy podejrzewanej o romans z jej mężem
    Na pewno kilka dziewczyn ma takich mężów jak ja, z ich opowieści wyłania się podobny obraz faceta, kilka chłopaków to typowe narcyzy, kilku po rozwodzie bo biło żony i oni wszyscy sa po badaniach pscychoogicxnych
    A ja... ja nie wiem kiedy się znalazłam w tym miejscu co teraz, pamietam początki znajomosci i było super, a potem już coraz gorzej, sama się zastanawiam czemu podejmowałam pewne decyzje, ale ja byłam jakoś tak strasznie zakochana, jakby opętana jego osoba
    A dziś z godziny na godzinę się poprawiło, normalna gadka, jakby nie było tygodnia kłótni, uśmiech na twarzy, dobry humor, zaczepianie mnie, zabawa z dzieckiem
    A ja jestem wrakiem, kiedys podczas kłótni płakałam teraz nie potrafię tego robić
    Tylko jak mu to dziś minęło popłakałam, nie wiem czu z ulgi, czy ze zmęczenia
    Bo jestem już strasznie zmęczona tym wszystkim i chyba to zmęczenie jest silniejsze niż strach czy sobie
    Gdybym mogła córkę posłać do przedszkola to nie byłoby problemu a tak główny problem to zapewnienie opieki dziecku



  • tt-tka 15.06.18, 00:47
    Nie, dziewczyno. Glowny problem to twoj maz. Inne sa pochodne.
    Co ci zalatwi przedszkole. Wracac bedziecie obie, ty i corka. do tego domu i do tego czlowieka.

    I posluchaj, serio pisze - jestes zmeczona, a bedziesz coraz bardziej, bo twoj strach cie zzera. Kiedy zaczniesz walczyc albo uciekac, bedziesz miala jak spozytkowac sily. teraz je marnujesz i one ciebie zjadaja.

    Nie czekaj, az on zrobi to, co zapowiedzial. Moze to zrobic z usmiechem na twarzy, zapewniam.
  • heniek.8 15.06.18, 05:30
    najpierw to idź na jakąś terapię, pracujesz w takim miejscu że na pewno macie tam dostęp do wsparcia psychologów, więc korzystaj z tego, albo przynajmniej od tego zacznij

    w rodzinie twojego męża czy tam chłopaka widać schematy i zagrożenia , ale nic jeszcze nie było mowy o przeszłości która ukształtowała ciebie - przecież miałaś do wyboru różnych facetów i to że wybrałaś jego znaczy że też grasz w jakieś schematy

    zacznij od zrozumienia siebie i systemu w którym się znajdujesz, nie musisz pochopnie podejmować jakichś życiowych decyzji

    zawsze mnie śmieszy jak internetowe "ciotki" rzucają bezmyślnie takie rady "wyprowadź się z domu", "strzel go w pysk", "spakuj mu walizki i nie wpuszczaj go" i tak dalej.

    Tak? Naprawdę? a sama byś posłuchała anonima w necie gdybym ci napisał że masz się wyprowadzić?
    porównajcie poziom swoich rad ze stylem jaki prezentowała pani Agnieszka - w życiu nie było u niej takich bzdetów
  • malanieszczesliwa 15.06.18, 09:45
    Czytałam o tych schematach i myślałam ze to bzdura w moim przypadku. Ale z dzieciństwa pamietam ze w moim domu nigdy nie było spokoju tzn, spokój, spokoj i znowu jakieś kłótnie. I pamietam ze bardzo się ucieszyłam kiedy tata zaczal pracować za granica i wyjeżdżał. Nie brakowało mi go wogole. Mi i mojemu rodzeństwu. Mieliśmy z mama całkiem udane i dostatnie dzieciństwo. Tylko z czasów jak tata był w domu na odwiedzinach to pamietam kłótnie. Nawet moi bracia musieli bronić mamę zeby nie doszło do rękoczynów.
    A najciekawsze jest to ze z mama jakiś rok temu zaczęłam o tym rozmawiać i ona mówiła i przkonywala mnie ze nic takiego nie było i to moje wyobrażenia.
    I wiece.. tata miał wypadek jakieś 2 miesiące temu. I wrócil do domu. I od 2 miesięcy jest to co ja tez znam - trochę dobrze a potem tata wybucha. Moja matka dzwoni do mnie ze boi się do niego odzywać. Wygania ja z domu. Grozi pobiciem. Zupełnie o nic. A potem jest kilka dni super. Ale przy nas dzieciach jak przyjeżdżamy to wzorowy tatuś. Znam moja mamę i jej wierze. Ale gdyby nie to może myślałbym ze mama ma jakieś urojenia. Bo po tacie nic nie widać. Uśmiechnięty, zadowolony. Wszyscy czekają az znowu wyjedzie.
    Wiec jest schemat. Nie wiem tylko czemu moja mama wypierała ta agresje ojca.
    A ja... miałam do wyboru normalnych, fajnych facetów, ale z pełna świadomością pakowałem się w to w czym jestem teraz.
    Myślicie ze musze iść do psychologa, na jakaś terapie? Nie wyjdę z tego sama? Boje się ze po ewentualnym rozstaniu tez znajdę sobie następnego faceta który będzie jakiś szurnięty. Zreszta u mnie w pracy tylko ci szurnięci się rozwiedli wiec chyba czeka mnie samotność.
    A co do wyrwania się z tego w czym jestem teraz to myśle o tym bo po,prostu fizycznie i psychicznie nie daje już rady. Jak on ma te jazdy to ja czuje taki ucisk na piersi, mam problem z oddychaniem. A jak to mu minie to nie potrafi moj,organizm reagować na seks z nim jakimś podnieceniem i ochota. Jakby ktoś mi jakiś patyk w pochwę wkładał. I tak od kilku miesięcy.
    Do mojej świadomości powoli dochodzi przekonanie ze jedynym wyjściem jest odejście. Jakoś ta myśl osadzilammi się w mojej głowie. Bo myślałam już ze coś ze mną nie tak jest. Ostatnio po kłótni zaczęłam sama siebie bić po twarzy, dziecko zaczelo mnie denerwować, jego głos, to ze ciagle czegoś chce. Wcześniej tego nie miałam i myślałam ze to może te hormony. I może on ma racje. Chyba zapisze się do tego psychologa nawet na kilka wizyt.

  • heniek.8 15.06.18, 09:57
    Odejdziesz od niego w końcu, tego jestem pewien
    Po prostu podważam kompetencje i dobre motywacje tych którzy piszą ci "strzel go w ryj i uciekaj do mamy"

    To że potrzebujesz pomocy, w tym psychologicznej, nie ulega dla mnie wątpliwości
  • ola_dom 15.06.18, 10:39
    malanieszczesliwa napisała:

    > Myślicie ze musze iść do psychologa, na jakaś terapie? Nie wyjdę z tego sama?
    > Boje się ze po ewentualnym rozstaniu tez znajdę sobie następnego faceta który
    > będzie jakiś szurnięty.

    Bez żadnej wątpliwości powinnaś czym prędzej iść na terapię. I może właśnie dzięki Twojej pracy będzie Ci łatwiej dotrzeć do terapeuty - jeśli macie kogoś "na stanie", to się nie zastanawiaj, tylko idź czym prędzej.
    Także dlatego, żeby nie powielić schematu w kolejnym związku.
    Dobra wiadomość jest taka, że jest to możliwe, da się odwrócić ten schemat i wejść w normalną relację, ale sama prawie nie masz szansy tego zrobić, bo nie widzisz, gdzie leży problem. Potrzebny jest terapeuta, który ma dystans, żeby pomóc Ci to zobaczyć.

    > A co do wyrwania się z tego w czym jestem teraz to myśle o tym bo po,prostu
    > fizycznie i psychicznie nie daje już rady. Jak on ma te jazdy to ja czuje taki
    > ucisk na piersi, mam problem z oddychaniem.

    > Bo myślałam już ze coś ze mną nie tak jest. Ostatnio po kłótni zaczęłam sama siebie
    > bić po twarzy, dziecko zaczelo mnie denerwować, jego głos, to ze ciagle czegoś chce.

    I dlatego warto byłoby się też wybrać do psychiatry, żeby móc się na początek trochę uspokoić, wyciszyć.
    Choć niewykluczone, że psycholog też to zaleci.

    Tak czy siak - nie zwlekaj.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 23.08.18, 01:30
    marsylvik napisała:


    > I przygotuj sie na ostrą walke, bo ojciec "dziecko kocha" i nie zawaha sie go u
    > żyć, jak zobaczy, że mu sie spod kontroli wymykasz. Jak najszybciej po rozstani
    > u wystąp do sądu o uregulowanie kontaktów ojca z dzieckiem z miejscem zamieszka
    > nia każdorazowo przy matce, inaczej bedziesz mu "musiała" udostepniać córke "na
    > żadanie" nie znając dnia ni godziny, a i tak bedziesz miała awantury o to, że
    > nie dość odpowiednio to robisz.
    >

    W zasadzie nie ma nic do dodania. Nie "dawaj mu" corki, ona nie ma takiej samoswiadomosci jak Ty i nie zdola sie obronic. Ty musisz ja chronic. Albo specjalisci nadzorujacy kontakty dziecka z ojcem.
  • jak.z.nut 14.06.18, 09:52
    Ewakuuj się i to szybko, to już czas, nie ma sensu zastanawiać się nad kolejnym krokiem tylko trzeba go zrobić już.
    Ewakuuj się nie informując go o swoich planach bo zostaniesz z niczym, przeprowadź się choćby do rodziców, potem na spokojnie czegoś poszukasz. Moim zdaniem a i doświadczenie mi podpowiada istnieje realna obawa, że skończy się to nie tylko przemocą psychiczną. w pracy poinformuj o problemie. Dobrze odwiedzić policję, i od razu adwokata, żeby wniósł o zabezpieczenie jego kontaktów z dzieckiem w trybie przyspieszonym. Trzymaj się i działaj:)
  • malanieszczesliwa 14.06.18, 12:06
    Nie wiem co pisać tak mi smutno. Czytam po kilka razy to co napisaliście i w sumie się z tym zgadzam. Szczęśliwa para nigdy już nie będziemy. We mnie coś się zmieniło. Nie potrafię już jemu ufać. Od niego słyszę tylko krytykę i krzyki. Seks jest dla mnie obowiązkiem. Meczy mnie. Stałam się jakaś oziębła i unikam jak ognia zbliżeń. Nie znoszę jak mnie dotyka.
    Tyle ze to wcale nie ułatwia odejścia. Chciałym aby się zmienił a to chyba nie możliwe.
    Cieżko mi i się chyba po prostu boje. Ale nie chce codziennie chodzic z takim ściskiem w żołądku ze stresu. Wiem ze najszczęśliwsze z córka jestemy jak jego nie ma w domu.
  • tt-tka 14.06.18, 12:24
    Rozumiemy, ze ci smutno i ciezko, ale nie czekaj. Prawnik w organizacji jeszcze dzis, niebieska karta jeszcze dzis, rozmowa w pracy jeszcze dzis. Nie taka przy kawie, tylko formalna, ze sporzadzeniem notatki sluzbowej.
    Twoj maz od wymagan przeszedl juz do systemowego zastraszania. Bedzie tylko gorzej.
  • jak.z.nut 14.06.18, 12:40
    Nie zmieni się, tak się niestety nie dzieje. Dobre chwile jeszcze długo będziesz wspominać ale to naturalne. W zamian dostaniesz poczucie bezpieczeństwa we własnym kącie, uśmiechnięte, szanowane i szczęśliwe dziecko u boku silnej mamy:)
    Trzymam kciuki tylko nie czekaj już.
  • ola_dom 14.06.18, 12:46
    malanieszczesliwa napisała:

    > Nie wiem co pisać tak mi smutno.
    > Cieżko mi i się chyba po prostu boje.

    To jasne, że się boisz - to nawet można łatwo wytłumaczyć na poziomie fizycznym - partner systematycznie zastrasza Cię od lat i Twój organizm już się nauczył, jak ma reagować. Stres i strach są w dużej mierze nawykiem.
    Poza tym - kategoryczna zmiana dotychczasowego trybu życia zawsze jest trudna i stresująca. Dlatego warto sobie to usystematyzować, rozłożyć na etapy, rozpisać, zwrócić o pomoc do prawnika/fundacji/szefa.
    Zrobić listę - co po kolei kiedy najlepiej zrobić.
    Dzięki temu widać, że każdy z tych etapów osobno jest do ogarnięcia,
    na dodatek każde "odhaczone" zadanie dodaje pewności siebie i wzmaga poczucie sprawczości. I daje satysfakcję. To niezmiernie ważne w Twojej sytuacji, bo partner nieustająco podkopuje Twoją pewność siebie, na różnych poziomach.

    > Ale nie chce codziennie chodzic z takim ściskiem w żołądku ze stresu.
    > Wiem ze najszczęśliwsze z córka jestemy jak jego nie ma w domu.

    I to moim zdaniem jest najważniejsze - że przestajesz wierzyć w to, że jesteś wielbłądem, że jesteś wszystkiemu winna, że "gdybyś może coś robiła inaczej, to partner byłby inny".
    Dostrzegasz już, że problem jest w nim, a nie w Tobie.
    I że nie chcesz takiego życia.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • angazetka 14.06.18, 14:13
    Przepraszam, ale muszę: twój mąż to bydlę i sku...el. Wiej od niego, póki jeszcze nie zaszczuł cię całkiem. Nagrywaj jego kłótnie, organizuj sobie inne lokum, mów bliskim, co cię spotyka, idź do prawnika. Rób wszystko, co możesz, by ratować siebie i dziecko. Płakać mi się chce, gdy czytam, co z nim przechodzisz.
  • yoma 14.06.18, 18:18
    Ile ty masz lat, 12? Kto może czegokolwiek zabronić dorosłej kobiecie?

    --
    Wy pisdaki macie te mózgi w jakiś inny sposób osadzone. [Adam111115]
  • alba27 14.06.18, 20:18
    Wszystko juz zostało powiedziane, ja dopiszę tylko jedno, on nie jest dobrym ojcem. Zyczylabys swojej córce takiego męża? Odeszlam od psychicznego przemocowca, to byładługa droga, długa i bolesna, ale było warto. Wiem jak to jeststracic poczucie bezpieczeństwa, bać się, być pod ciągłą presją . Odejdź dla dobra dziecka.
  • malanieszczesliwa 15.06.18, 09:57
    Dziekuje za rady. Dużo mi one dały. Przekonanie ze to on jest chorym człowiekiem i ze moja podświadomość miala racje. Ze moje ciało reaguje na niego tak jak reaguje z tego powodu ze on jest chorym człowiekiem. I ze nie mam szans liczyć ze będzie lepiej.
    Boje się ale chyba zacznę powoli szukać sobie jakiejs drogi odwrotu. Może nie będzie tak tragicznie. Wydaje mi się ze on się boi ze ja będę blokowała mu kontakty z dzieckiem. A ja bym bardzo chciała zeby on brał nasza córkę,bo samej mi będzie cieżko. I może jak nie będzie krzyków w domu to nasza córka jakoś lepiej i bardziej przyjaźnie będzie traktowała tatę. On umie udawać jak chce. Nie będę już tu męczyła mojej histori. Może kiedys odezwę się i powiem jak to się skończy wszystko.
  • blue_meerkat 25.06.18, 08:27
    Trzymaj sie i uciekaj. Bac sie bedziesz z nim czy bez, ale z czesem coraz ciezej bedzie ci odejsc. Byc moze bedziesz odchodzic i wracac kilkakrotnie zanim uda ci sie odejsc na dobre, to czeste. Powiedz komus (rodzina, przyjaciolka) co sie dzieje szukaj duuuzo wsparcia bo bedzie ci potrzebne. Po raz kolejny polece "Moje dwie glowy" mai friedrich chyba o tym jak uciekala z przemocowego zwiazku.
  • barbra25 23.06.18, 18:07

    malanieszczesliwa napisała:

    > A co do wyrwania się z tego w czym jestem teraz to myśle o tym bo po,prostu fizycznie i psychicznie nie daje już rady. Jak on ma te jazdy to ja czuje taki ucisk na piersi, mam problem z oddychaniem. A jak to mu minie to nie potrafi moj,organizm reagować na seks z nim jakimś podnieceniem i ochota. Jakby ktoś mi jakiś patyk w pochwę wkładał. I tak od kilku miesięcy.

    Czyli pozwalasz na coś czego nie chcesz?
    Po co Tobie taki seks z obowizku bez żadnego podniecenia i ochoty? Seks, który zamiast kojarzyć się z przyjemnością kojarzy się z patykiem w pochwie - czy czujesz, że potrzebujesz takiego seksu? Tak ma wyglądać Wasza bliskość do końca życia? Jak odetniesz panu despotycznemu możliwość eksloatowania Twojego ciała w imię obowiązku może znajdzie sobie inny obiekt do wykorzystywania...
    Tobie ciało podpowiada, że już dość bycia tym czymś co z Ciebie próbuje zrobić Twój wybuchowy mąż.
  • malanieszczesliwa 24.06.18, 23:04
    Jak znaleźć sile by odejść? Czemu tak mi trudno ? Dziś kolejna awantura, było tez szarpanie. Ma przyjechać jego matka w odwiedziny i spytałam się kiedy będzie i dlaczego przełożyła wizytę? A on mi na to ze to jego dom i on decyduje o wszytskim. A jak mu powedzialam ze nawet współlokatorzy mówią sobie kto i na ile przyjezdza to się zaczęło...
    ze jestem głupia i jego matka o tym wie dlatego nie dzwoni do mnie, ze mnie nie ma mnie nic interesować i mam go tylko posłusznie słuchać, ze jestem tępa i nie sprzątam, ze dziecko jest jego, ze dziecko mnie będzie nienawidzić taka jestem głupia i tępa, ze nowego faceta sobie nie znajdę bo jestem paskudna, ze wezwie za chwile lekarzy i mnie do psychiatryka wezmą
    napił się alkoholu bo był mecz i wtedy jest najgorzej
    Widzę ze nie ma nic lepiej między nami jest ciagle niedobrze, on widzi we mnie wroga i widzi we mnie cechy których nie mam
    Cześć rzeczy przywiozłam do mojego mieszkania ale nie mam siły zdecydować się na następny krok
    To jest to współuzależnienie? Mam wrażenie ze jestem wyjątkowo słaba osoba
    Po jakimś czasie usprawiedliwiam jego słowa chociaż nie powinnam bo to chory człowiek
    Logika podpowiada jedno a jakieś kajdany mnie przy nic trzymaja



  • alpepe 24.06.18, 23:26
    no, on ma rację, jesteś tak zaszczuta, żeś zgłupiała ze stresu. I na tym się kończy jego racja. Dlaczego fundujesz ten sajgon dziecku?! Jesteś złą matką, jeśli na to pozwalasz, możesz się z tego wyrwać, możesz.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • tt-tka 25.06.18, 00:47
    Dobra, przewiozlas czesc rzeczy, a reszta, to, co najwazniejsze ? Bylas u psychologa, zglosilas gdzie trzeba, ze maz cie zastrasza i grozi, uprzedzilas szefa ? Powiedzialas rodzicom ?
  • tt-tka 25.06.18, 00:48
    Zaczelas go nagrywac ? Takie wystapienie, jakie tu referujesz, to przemoc w czystej zywej postaci.
  • ola_dom 25.06.18, 07:28
    tt-tka napisała:

    > Zaczelas go nagrywac ? Takie wystapienie, jakie tu referujesz, to przemoc w czystej zywej postaci.

    Miałam wrażenie, że czytam zapis z niedawnego nagrania posła Piaseckiego. Te same teksty, szarpanie, okoliczności.
    Do czasu, aż zapytałaś o współuzależnienie.

    To nie tylko współuzależnienie, ale czysta żywa przemoc. Karalna. Dlatego warto, żeby autorka miała dowody, czyli najlepiej właśnie nagrania.

    "Kajdany"? Przypuszczam, że nieraz słyszałaś też, że jesteś zerem i bez niego zginiesz i sobie nie poradzisz. Do tego, w okresach "miodowych", słodkie teksty typu "oj, moje biedactwo, taka z Ciebie gapa, ale nie martw się, zaopiekuję się Tobą, no nic - muszę Cię nauczyć życia, ale na szczęście masz mnie" - i tym podobne przekazy wtłaczające podprogowo, że sama bez niego zginiesz marnie. Zastanów się, czy nie słyszałaś czegoś w tym stylu i czy właśnie stąd bierze się Twój strach przed odejściem.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • malanieszczesliwa 25.06.18, 08:40
    Mam kilka nagrań, ale my nie jestesmy małżeństwem wiec one chyba nie będą przydatne, mam je bardziej po to zeby jak już odejdę i coś mnie będzie kusiło aby wrócić do niego to sobie je odsłucham i będę wiedziała ze nie chce do niego wracać
    Powiedziałam rodzicom, powiedzieli ze pomogą mam się tylko on niego wynieść, moi rodzice zreszta nigdy go nie lubili
    A do psychologa nie mam kiedy iść, bo albo jestem z dzieckiem w domu albo jestesmy razem, a on mi nie zostanie z dzieckiem sam żebym jechała do jakiegoś lekarza bo uważa ze to sa bzdury i wymyślam
    Do rodziców tez dziecka nie mogę zawieść zeby iść do psychologa bo on nie powalała i mówi ze mamy rodzinnie czas spędzać i tak naprawiać swój związek
    Ogólnie jak to pisze wyłania mi się zniewolenie w jakim żyje
    Jedyne wyjście to odejść i potem wszytsko załatwiać bo inaczej nie mogę
    Wiem to tylko tak cieżko podjąć ostateczna decyzje
  • jak.z.nut 25.06.18, 09:09
    Zastanawiałaś się co będzie z Twoim dzieckiem jak Tobie się coś stanie? Zdajesz sobie że jego dom będzie takim więzieniem jak dla ciebie jest teraz? Zadbaj o siebie dla dziecka! Masz bardzo dużo! Masz gdzie się wynieść, masz wsparcie rodziców...
  • ola_dom 25.06.18, 09:34
    malanieszczesliwa napisała:

    > Powiedziałam rodzicom, powiedzieli ze pomogą mam się tylko on niego wynieść,
    > Jedyne wyjście to odejść i potem wszytsko załatwiać bo inaczej nie mogę
    > Wiem to tylko tak cieżko podjąć ostateczna decyzje

    A zastanawiałaś się, dlaczego tak ciężko? Pomyśl, co tak naprawdę Cię powstrzymuje, rozłóż to na czynniki pierwsze - wtedy najczęściej okazuje się, że to jakieś nieracjonalne, wdrukowane strachy. No i nie da się ukryć, że do dojścia do tego bardzo pomaga terapia.
    Dlaczego mówisz partnerowi, że idziesz do lekarza/na terapię? Skoro wiesz, jak zareaguje? Nie musisz mówić mu prawdy (bo domyślam się, że musisz się tłumaczyć, jak wychodzisz), nie masz wobec niego powodu być lojalna ani uczciwa. Możesz powiedzieć, że idziesz na szkolenie, albo coś równie "ważnego".
    Masz wszystko, co najważniejsze i niezbędne, żeby się wyzwolić - masz dokąd iść, masz wsparcie rodziców. Wiele kobiet nie ma tego - a jednak uciekają od oprawcy. Donikąd - byle ratować siebie i dziecko.

    Nagrania są bardzo ważne - przecież ten potwór jest ojcem Twojego dziecka. I niestety ma w tej chwili takie same prawa do niego, jak Ty. I dam sobie uciąć obie ręce, że nie zawaha się użyć dziecka w walce z Tobą, żeby Ci jak najmocniej dokopać. Zbieraj jak najwięcej takich nagrań, żeby sąd wiedział, z kim ma do czynienia.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 25.06.18, 10:19
    malanieszczesliwa napisała:

    > Mam kilka nagrań, ale my nie jestesmy małżeństwem wiec one chyba nie będą przyd
    > atne,

    Przemoc to przemoc. Jest karalna takze w wykonaniu niemeza.


    > A do psychologa nie mam kiedy iść, bo albo jestem z dzieckiem w domu albo jeste
    > smy razem, a on mi nie zostanie z dzieckiem sam żebym jechała do jakiegoś lekar
    > za bo uważa ze to sa bzdury i wymyślam

    Idz z dzieckiem albo, jak radzi Ola, nie mow, dokad idziesz.



    > Jedyne wyjście to odejść i potem wszytsko załatwiać bo inaczej nie mogę

    NIE CZEKAJ. W pracy mozesz sie rozmowic od razu, zameldowanie mozesz zlozyc po drodze z/do pracy.

  • edw-ina 25.06.18, 10:50
    poczytaj sobie: kochamszanuje.pl/
    www.infor.pl/prawo/pomoc-spoleczna/przemoc-w-rodzinie/701765,Niebieska-Karta-procedura.html

    Nie zwlekaj, będzie gorzej. Masz dwa rozwiązania: zrobić coś teraz i za jakiś czas obudzić się spokojna, bezpieczna, albo zwlekać i obudzić się z myślą, że już nic nie jesteś w stanie zrobić. Powiem ci tylko coś, jako osoba pracująca z ludźmi, którzy wywodzą się z rodzin przemocowych - oni w konsekwencji zaczynają nienawidzić zarówno ojca przemocowca, jak i matki, która mu się nie przeciwstawiła i pozwoliła na to całe cierpienie. Zrób to dla dziecka, jesteś mu to winna.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • fusun1804 25.06.18, 14:32
    Ja bym radziła udanie sie do centrum praw kobiet.
    Przy czym tam powiedzą Ci mniej wiecej to sa,o co usłyszałaś tutaj - że to czego doznajesz to czysta przemoc, że w niczym na to nie zasłużyłaś, że nie mozesz tego człowieka zmienić, ze to nie Ty prowokujesz jego zachowania, ze nie ma okolicznosci łagodzących, ze TY w NICZYM nie jestes winna.
    Jesli chodzi o psychologa, to poszłabym do takiego, którego ośrodek interwencyjny dla kobiet poleca. Byc moze pomoze Ci zdjąć te niewidoczne „ kajdany”. Bo jak pójdziesz do pierwszego z brzegu, to bedzie sie pytał w kolko „ co pani czuje”, „ jak pani mysli, dlaczego on taki jest „ i najwazniejsze „ co pani ma na mysli”.
  • rybkka24 27.06.18, 22:16
    Myślę że jestem dorosłym dzieckiem wychowanym w podobnym domu.
    Czyli twoją córką za 30 lat i napiszę jak wyżej że napisano że czuję szczerą niechęć o ile nie nienawiść do matki że tkwiła w czymś takim i dała mi ciężki bagaż na życie.
    Dzięki własnej terapi jest lepiej ale gardzę taką bezwolną strachliwa postawą
    Wychowalas się w patologii.patologie niesiesz dalej.
    Idź na terapie poukładaj sobie w głowie i uratuj siebie i córkę.
    Można napisać że jesteś teraz swoją matką a twoja corka jest tobą.
    Dużo musisz przerobić.
    Narazie zabezpiecz się w pracy przed pomówieniami kasa jest ważna odejdź fizycznie.
    Psychicznie będziesz się zbierać potem
    I co to znaczy że nie możesz ma czas wizyty u lekarza córkę zawieźć do dziadków??
    Bezwolna kukla jestes?
    Bo on nie pozwolił
    Niesamowite niewolnictwo xxi wieku
  • eukaliptusy 28.06.18, 00:30
    To mu powiedz, ze do ginekologa idziesz.
    Albo idź w godzinach pracy.
    Albo powiedz, ze idziesz gdzieś z dzieckiem i dziecko odstaw do rodziców.
    Albo w ogóle nic mu nie mów, tylko wyjdź i tyle. Przecież chyba dzieciaka nie wystawi samopas na ulice jak tylko sie drzwi za tobą zamkną?
  • malanieszczesliwa 22.08.18, 14:02
    Odeszłam. 2 tygodnie temu. Po raz kolejny dał dziecku klapsa za nic. To znaczy on uważa ze jak dziecko chce loda i to wymusza to należy mu się klaps. Spakowałam się i odeszłam.
    Przez pierwsze dni byłam jak sparaliżowana, jedyne co chciałam to do niego wrócić. Umysł wiedział ze go nie kocham i nie lubię ale coś mnie strasznie do niego ciągnęło. Uzależnienie. Po tygodniu zaczęło być lepiej. Teraz czuje się coraz lepiej. Stal się dla mnie zupelnie obca osoba. I wiem ze do niego nie wrócę. Jego twarz wywołuje we mnie jakiś uraz.
    A on nad wyraz grzeczny, chyba liczy ze mnie znowu ściągnie do siebie. Mówi ze powinnam patrzec na dziecko i takie tam. Nie ma na kim wyładować swojej złości... a kandydatek nowych do poniżania brak.
    Teraz mam tylko problem z dzieckiem. Bo on jak super tatuś chce je do siebie zabierać. I ja bym nic do tego nie miała ale:
    - jest psychopata, niszczył psychicznie poprzednie dziecko, wyzywania od głąbów, tępaków, dziecko nie odzywa się do niego od kilku lat
    -mnie wykończył psychicznie
    - nasze dziecko 4 razy dostało od niego klapsa za nic ( przeskakiwanie przez kałuże, wymuszanie czegoś)
    I nie wiem teraz bo ja się na takie formy karania nie godzę... on po wyprowadźcie powiedział ze nie będzie tak jej karał ale ja mu nie wierze bo on musi się na kimś wyrzyc
    Na razie ma dziecko na pełne 3 dni w tygodniu i czekam i się boje
    Boje ze zacznie się na dziecku wyzywac psychicznie - taka jesteś niegrzeczna, beznadziejna, gruba, jak cie matka wychowuje ( to tylko nieliczne z jego tekstów ) + klapsy i moja córka nie będzie chciała do niego chodzic
    A on nic nie rozumie ani nie rozumiał, albo nie chce rozumieć, wszyscy winni tylko nie on
    Co powinnam zrobić, chodzic z mała do psychologa, gdzieś zgłosić przemoc?
  • tt-tka 22.08.18, 15:53
    Bardzo dobrze zrobilas !
    Co do dziecka - idz z mala do poradni dzieciecej. Tam zobacza, co z nia, w razie potrzeby udziela porady, co robic dalej. Jak dziecko reaguje przed i po spotkaniu z ojcem ? Sa jakies niepokojace oznaki ? jesli tak, odmow tych spotkan i wystap do sadu o uregulowanie widzen i zeby byly nadzorowane.
  • yoma 22.08.18, 15:59
    Zabierasz dziecko, występujesz do sądu o ustalenie kontaktów ojca z dzieckiem wyłącznie w obecności twojej/dziadków/kuratora, wnosisz o zabezpieczenie pozwu w ten właśnie sposób, byłego informujesz na piśmie, że z powodów podanych powyżej nie będzie "miał dziecka pełne 3 dni w tygodniu" do czasu rozstrzygnięcia sądowego.

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • ola_dom 22.08.18, 16:59
    malanieszczesliwa napisała:

    > Odeszłam. 2 tygodnie temu.

    Gratuluję!
    Nieraz myślałam, co u Ciebie, świetnie, że się odważyłaś.
    Co do córki - dziewczyny dobrze Ci tu poradzą, co zrobić i gdzie się udać po pomoc prawną, psychologiczną.
    Trzymam za Was kciuki.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • malanieszczesliwa 26.08.18, 11:18
    Dziekuje za pamięć. Moja mama bardzo walczyła o to żebym się zdecydowała na ten krok. Cała moja rodzina była wykończona. On takie cyrki wyprawiał ze na serio się nie dało już dalej tak żyć. Nie wiem czy to psychopatia czy inne zaburzenie ale on nie zachowywał się normalnie. Tyle, ze teraz cieżko mi żyć w spokoju. Chyba siła przyzwyczajenia.
  • ola_dom 26.08.18, 12:23
    malanieszczesliwa napisała:

    > Tyle, ze teraz cieżko mi żyć w spokoju. Chyba siła przyzwyczajenia.

    To bardzo typowe dla uzależnienia - nawet jak już wiesz, że uzależnienie Cię wykańcza, i że jedynym wyjściem jest odstawienie uzależniacza - to pierwsze chwile, dni są bardzo trudne do zniesienia. Trzeba się odnaleźć w nowych warunkach, zupełnie innych.
    Na szczęście to mija, choć warto teraz zwrócić się o pomoc - po pierwsze, żeby łatwiej przetrwać i szybciej wrócić do normy, a po drugie - żeby złamać schemat i nie wejść ponownie w podobny związek - kiedyś tam.

    Ale zwrócę też uwagę na coś bardzo ważnego - rozumiem, że masz wsparcie mamy i rodziny. Dla Ciebie to może być normalne - bo to powinna być norma, a jednak rzadko nią jest. A to jest nie do przecenienia, wsparcie najbliższych to jak skarb. Pomyśl także o tym, kiedy jest Ci ciężko.
    I pomyśl też, że ten ciężki stan jest przejściowy, że niedługo minie.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • jak.z.nut 24.08.18, 09:47
    Uff:) Tak się cieszę, ze zrobiłaś to dla siebie i dziecka:)
    Teraz zawalcz o wyleczenie siebie: psycholog dla Ciebie, dla małej również może jakiś komitet praw dziecka w pobliżu ci pomoże, i jak najszybciej adwokat i wystąpienie o zabezpieczenie kontaktów ojca z dzieckiem.
  • malanieszczesliwa 26.08.18, 11:14
    Chyba wybiorę się do psychologa bo ja zauważyłam ze nie umiem żyć. Bez kłótni, krzyków i wymuszania. Gubię się w tym. Rano wstaje i mam spokoj. Nie myśle o tym jak przetrwać dzień i jest mi cieżko. Nawet moje relacje z dzieckiem sa inne. Wcześniej zawsze razem przeciw niemu. Ona przestraszona i czekająca tylko na kolejna kłótnie. I jakoś tak nas to jednoczyło. A teraz i dziecko się zmieniło. Musimy w ciszy i spokoju wypracować swoją relacje na nowo. Nie wiedziałam ze na małe dziecko tak wpływa relacja w domu. Dobrze ze odeszłam bo jak bym była jeszcze dwa, trzy lata to jeszcze większe szkody miałoby moje dziecko.
    Wiem ze to uzależnienie a i tak mi cieżko. Szczególnie jak siedzę sama w domu. I tak jest lepiej niż było a może kiedy wogole będę miała spokoj duszy i nie będę czuła tego niepokoju.
    A Pan I Wladaca nic nie rozumie albo nie chce. Nie rozumie ze to przez jego charakter, jego kłótnie i poniżania mnie. Uważa ze w każdym domu sa kłótnie a to on jest pokrzywdzony bo ja siedzę w domu z dzieckiem a on sam. I on się nudzi i nie ma co robić. Wydaje mi się ze on jest taki w miarę teraz normalny bo liczy ze ja jeszcze wrócę do niego. I dopiero jak się okaże ze nie wrócę to pokaże na co go stać.
    Czemu na świecie sa tacy upośledzeni ludzie? Bez uczuć?co lubią poniżać innych i ich gnębić? Ja nawet jak bym chciała to nie potrafiłabym tak dołować innej osoby. A do niego nic nie doszło i nie dojdzie. On wogole nie ma uczuć. Mógłby zabić kogoś i nie czułby wyrzutów sumienia. Może udawałby, może bałby się więzienia ale nadal byłby przekonany o swojej racji.
  • malanieszczesliwa 26.08.18, 12:03
    A czuje się jakbym stracila dziecko. Moja córka zawsze była taka przylepka, zawsze ze mną, w kibelku, w kuchni, na dworzu zawsze trzymająca się za nogę. Przestraszona była teraz widzę. Bo teraz to wszytsko sama. Nie czuje potrzeby ciągłego siedzenia na kolanach czy przytulania. Żyje sobie sama i co najważniejsze sama zaczęła się bawić. Pierwszy raz w życiu w sklepie zrobiła awanturę ze chce zabawkę. Przedtem była strasznie cicha i grzeczna. Jakie szkody robi taki związek w psychice dziecka...
  • ola_dom 26.08.18, 12:32
    malanieszczesliwa napisała:

    > A czuje się jakbym stracila dziecko. Moja córka zawsze była taka przylepka, zawsze
    > ze mną, w kibelku, w kuchni, na dworzu zawsze trzymająca się za nogę.
    > Bo teraz to wszytsko sama. Nie czuje potrzeby ciągłego siedzenia na kolanach
    > czy przytulania. Żyje sobie sama i co najważniejsze sama zaczęła się bawić.
    > Pierwszy raz w życiu w sklepie zrobiła awanturę ze chce zabawkę.
    > Przedtem była strasznie cicha i grzeczna.

    To jest po prostu niewiarygodne!!! Naprawdę - mam ciarki na plecach i łzy w oczach ze wzruszenia, bo to jest najlepsza wiadomość. Trudno uwierzyć, że tak szybko córa wraca do normy. Nie wiadomo, czy tak by się stało, gdybyś trwała w tym związku jeszcze kilka lat.
    Uratowałaś dziecko.
    A to, że czujesz, że ją "straciłaś", to chyba także skutek uzależnienia i "odstawienia" tyrana - kolejna nowa sytuacja, która jest dla Ciebie dziwna, nieznana. Choć bezwzględnie i w 100% pozytywna. Bo dziecko nie odkleja się od matki, kiedy czuje się zagrożone, przerażone. A teraz córka zaczęła żyć jak normalne, zdrowe dziecko.
    Koniecznie czym prędzej idź na terapię, pomoże Ci odnaleźć się w zupełnie nowych okolicznościach.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 26.08.18, 15:20
    Terapia, tak.
    I jednak - zaloz sprawe o regulacje i dozorowanie kontaktow. By chronic corke i rowniez po to, by miec oslone, gdy ex zacznie pokazywac "na co go naprawde stac" - bo to, ze sprobuje, jest bardzo, ale to bardzo prawdopodobne.
    Corka pozbierala sie rzeczywiscie bardzo szybko, jak dobrze, ze nie czekalas dluzej !
  • malanieszczesliwa 26.08.18, 20:20
    Tak się zastanawiam... byliśmy razem kilka lat, mamy razem dziecko. Mój partner nigdy nie chciał ślubu i jest bardzo oszczędny. Jakiś rok temu po kolejnym wyrzuceniu mnie z domu i mojej już nikłej chęci powrotu kupił mi samochód ( koszt jakieś 20 tys. zł). Był to zakup niezbędny bo mój stary samochód miał 20 lat i od spodu zaczal rdzewieć wiec nie dało się go naprawić. A on miesza na wsi i dojazdy to ok 50 km dziennie. Mnie nie byloby stać na zakup nowego auta bo nie mam ustalonych alimentów no i chciał abym wróciła...
    on zarabia ok 25 tys zł miesiecznie, natomiast wszytsko szło na jego konto a ja cała swoją pensje wydawałam na dojazdy i jedzenie i ubrania dla dziecka ( kupowaliśmy na polowe)tak wiec nie dorobiłam się przy nim i nie mam żadnych oszczędności
    teraz jak odeszłam to on twierdzi ze przez 4 lata nie powieniem mi płacić alimentów bo mam to auto, natomiast przy jego zakupie nie było mowy ze to zamiast alimentów
    dziecko jest dość chore i drogie w utrzymaniu ( lekarstwa, rehabilitacja) ale jak bym liczyła grosz do grosza to może bym dała radę... czy to byłoby moralnie uzasadnione podac go do sądu o alimenty? Czy pazerność?
  • heniek.8 26.08.18, 20:40
    haha za 20 tysiaków chce 4 lata bez alimentów :)

    nie jestem miłośnikiem tych zawodowych żon które rozgrywają takie partie jak hehe żona Marcinkiewicza :))

    ale teraz to masz jakieś tam koszty bieżące z utrzymaniem dziecka
    powtarzam bieżące
    bieżące

    i o to chodzi w alimentach - codzienne utrzymanie dziecka
    więc pisz pozew

    z doświadczenia wiem że jak w sąd jest jak jarmark, a sędzina jest jak przekupka - jeżeli chcesz wynegocjować X alimentów to zaczynaj od żądana 2X albo lepiej 3X
  • tt-tka 26.08.18, 20:56
    To samo chcialam napisac :)
    Auto za 20 k jako ekwiwalent kosztow utrzymania dziecka przez 4 lata, czyli 5k rocznie, czyli 416 zlociszow miesiecznie !
    Rzeczywiscie super oszczedny ten twoj ex :)
    Moralnie, prawnie i pod kazdym innym wzgledem. Pozywaj natychmiast, uwzgledniajac zarowno jego mozliwosci zarobkowe, jak i potrzeby dziecka.
    Mozesz mu sie rozesmiac w nos, a jak nie chcesz go widziec, sad mu wytlumaczy, ze samochod byl darowizna bezwarunkowa i pojazdem dziecka nie nakarmisz.
    Tym bardziej wystap o ustalenie stalego miejsca pobytu dziecja przy tobie i uregulowanie kontaktow z ojcem. Opieka naprzemienna wykluczona przy takim jego podejsciu, pomijajac nawet to, o czym pisalas wczesniej - on uzna, ze jak karmi corke trzy dni w tygodniu, to ja utrzymuje i bedziesz sie z nim szarpac latami.
  • malanieszczesliwa 26.08.18, 20:59
    Wiesz ja dziecko 3 razy w tygodniu zawożę do taty 50 km i jadę po nie z powrotem. Nie miałam żadnych korzyści finansowych z bycia z nim w związku. Żadnych. Tylko ten samochód. Potem chore dziecko, on wiedział ze nie odejdę jak będę uzależniona. To co mam to dostałam od rodziców.
  • heniek.8 26.08.18, 21:28
    malanieszczesliwa napisała:

    > Wiesz ja dziecko 3 razy w tygodniu zawożę do taty 50 km i jadę po nie z powrote
    > m.

    no to w sumie głupio robisz, ponosisz koszty transportu i czas przepalasz
  • tt-tka 26.08.18, 21:29
    malanieszczesliwa napisała:

    > Wiesz ja dziecko 3 razy w tygodniu zawożę do taty 50 km i jadę po nie z powrote
    > m.

    Do taty, znaczy do ojca dziecka, do twojego eksa ? Bo w pierwszej chwili pomyslalam, ze piszezsz o wlasnym ojcu...
    Przestan zawozic, serio. Wniosek i poki sprawa nie bedzie rozstrzygnieta, nie ma mowy o zostawianiu mu dziecka. Boisz sie go, nie ufasz mu a powierzasz mu corke ? Niech on sie pofatyguje, jesli chce widywac dziecko, w ustalonych dniach i godzinach. Nie ma mowy, ze wpada, kiedy mu w duszy zagra i masz swoje i dziecka zycie ustawiac pod jego wolny czas !

    >Nie miałam żadnych korzyści finansowych z bycia z nim w związku. Żadnych. Ty
    > lko ten samochód. Potem chore dziecko, on wiedział ze nie odejdę jak będę uzale
    > żniona. To co mam to dostałam od rodziców.

    A nawet gdybys miala ? Co to zmienia ? Chocby cie brylantami obsypywal, odeszlas nie z finansowych powodow.
  • yoma 27.08.18, 11:02
    malanieszczesliwa napisała:

    > Wiesz ja dziecko 3 razy w tygodniu zawożę do taty 50 km i jadę po nie z powrote
    > m.

    Bardzo cię przepraszam, ale pogięło cię?


    --
    Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc mówi: nic mi nie zrobicie. [Cimoszewicz]
  • marsylvik 26.08.18, 21:13
    malanieszczesliwa napisała:

    > Czemu na świecie sa tacy upośledzeni ludzie? Bez uczuć?co lubią poniżać innych
    > i ich gnębić?

    Bo ich matki bały się odejść...

    Bardzo się cieszę, że to zrobiłaś.
    Jak najszybciej wystąp do sądu o uregulowanie kontaktów z dzieckiem.
    Nagrania Ci się przydadzą, bo walka będzie straszna.
    Ale jest duża szansa na to, że właśnie zapobiegłaś dorośnięciu kolejnej osoby bez uczuć lub ofiary takiej osoby. Więc to, co zrobiłaś, jest naprawdę ważne. Jesteś silna i odważna. Tulę, trzymam kciuki, jakbyś coś potrzebowała w czym bym mogła pomóc to pisz, bardzo chętnie się podzielę wiedzą wynikającą z mojego własnego, podobnego, doświadczenia.

    Koniecznie, koniecznie pamiętaj o wniosku do sądu o:
    - uregulowanie kontaktów
    - ograniczenie władzy rodzicielskiej, a w nim ustalenie miejsca zamieszkania każdorazowo przy matce
    - alimenty, a w nim o zabezpieczenie powództwa na czas trwania sprawy.

    To naprawdę ważne, a trwa długo, oj długo. Póki tego nie zrobisz będzie Ci właził do życia z buciorami pod pozorem kontaktu z dzieckiem, przyjdzie czas, że będzie poważnie dzieckiem szantażował (to prawie na pewno), a Tobie będzie ciężko bronić dziecka, jeśli mu przyjdzie do głowy, że przecież dziecko jest jego i go nie odprowadzi do domu.
  • malanieszczesliwa 26.08.18, 22:11
    A moje spokojne dotąd dziecko miało straszny pokaz agresji... kopało psa, gryzło babcie, pluło na dziadka, położyło się na chodniku przed blokiem i ryczało, nigdy się tak nie zachowywało, myślałam ze moje kłopoty się skończą, a się dopiero zaczynaja chyba
    Czytam ze taki stan może trwać do roku czasu.. ja się chyba wykończę z tak zachowującym się dzieckiem
    Myślałam ze małe dziecko szybciej się przystosuje, rok wcześniej tez odeszłam na jakiś czas ale nie było tego typu problemów
    Chce zeby dziecko miało jakiś kontakt z ojcem, zeby chociaż pamiętało jego twarz a z drugiej strony mój Ex-partner nie jest cierpliwy i jak dziecko będzie się tak zachowywało to dostanie klapsa w dupsko a ja nie pozwalam na takie kary i będzie problem
    A dziecko takie akcje jak ma teraz miało już pod koniec trwania naszego związku, szczególnie do swojego taty robiła wszystko na złość specjalnie aby spróbować i go prowokować
    Chyba czeka mnie wizyta u specjalisty psychologa dziecięcego
    Szkoda mi ze to moje dziecko tak się meczy bo to dla niego odeszłam z tego chorego związku

  • ola_dom 26.08.18, 22:32
    malanieszczesliwa napisała:

    > Szkoda mi ze to moje dziecko tak się meczy bo to dla niego odeszłam z tego chorego związku

    Dziecko ZDROWIEJE. To nie zawsze jest przyjemne. Ale lepiej zdrowieć i wyzdrowieć, niż tłumić ciężką chorobę.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • jak.z.nut 27.08.18, 10:58
    och mała:) to dopiero początek, taki psychopata dopiero teraz pokaże ci pełen repertuar swoich możliwości dlatego bardzo proszę rozważ psychologa dla siebie, żeby cię wzmocnił, również w sytuacjach z córką.
    To że ona teraz pokazuje swoje uczucia, nawet negatywne, oznacza miedzy innymi to, że przy Tobie może, że czuje się akceptowana z całym ich wachlarzem. Przy ojcu nie mogła, bała się. Doceń to.
  • malanieszczesliwa 27.08.18, 13:43
    coraz poważniej rozważam psychologa i to ze moje dziecko nie będzie chyba miało kontaktów z ojcem. Dziś zawiozłam dziecko ojca i mój ex chciał porozmawiać o niepokojących go zachowaniach dziecka. I jego rozwiązanie było takie ze mam się do niego wprowadzić zeby dziecko doszło do normy bo tak tylko ja je krzywdze. I cały czas przekonywająco mówił jaka to ja krzywdę robię dziecku.
    Potem zaczal mnie straszyć ze on nie będzie się wogole widywał z dzieckiem bo on nie może znieść ze dziecko go nie lubi i mówił mi ze to moja wina i powinnismy próbować bo musimy pracować nad naszym związkiem.
    Jak mu mówiłam ze wychowanie w krzykach w rodzinie tez nie jest zdrowe to powiedział ze to można zmienić.
    Gadał, gadał i az się dałam prawie przekonać ze na te ja na noc powinnam z dzieckiem do niego przyjeżdżać i nocować u niego. Prawie się dałam przekonać ale moja mama kochana mnie postawiła do pionu.
    Od tej pory nie będę wogole z nim gadała bo widzę ze to takie zastawianie sideł na mnie. Wie ze kocham dziecko ponad wszystko i on to wykorzystuje.
  • malanieszczesliwa 27.08.18, 13:48
    Myśle ze jak podam go o wysokie alimenty to się obrazi. Bo pieniądze ceni ponad wszystko. Jego była zona jak tylko zaczynał mieć jakieś uwagi, zaczal obrażać córkę od grubasów i swianiakow to od razu mówiła ze poda go o wyższe alimenty i od razu się uspokajał. Myślałam ze ona jest pazerna a to był chyba jej sposób walki z nim. Tak myśle... ale on zawsze jest cwańszy i bardziej przebiegły ode mnie.
  • yoma 27.08.18, 20:42
    A co cię obchodzi, że się obrazi?

    To nie jest pytanie retoryczne. Proszę o odpowiedź.

    --
    Greenpeace i tym podobne organizacje, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • jak.z.nut 27.08.18, 14:02
    Nie rozważaj, działaj. I nie rozmawiaj, przypomnij sobie czy jakiekolwiek rozmowy czy ustalenia kiedykolwiek miały dla niego jakieś znaczenie. Przecież do tej pory ty byłaś wszystkiemu winna, to się nie zmieni, może zmienić się tylko to co z tym,i oskarżeniami zrobisz a w tym pomoże ci psycholog.
    Zwłaszcza jak zaczną padać inne oskarżenia czy straszenie że odbierze ci dziecko.
  • ola_dom 27.08.18, 14:05
    malanieszczesliwa napisała:

    > coraz poważniej rozważam psychologa i to ze moje dziecko nie będzie chyba miało kontaktów z ojcem.

    Nie "coraz poważniej", tylko jak najszybciej, na co Ty czekasz???? Aż Cię ten psychopata zwabi na tę wieś, uwięzi, i nawet nie będziesz mogła pisnąć - bo Ci zagrozi, że zrobi krzywdę córce??
    Przecież już wiesz, że to psychopata, zdolny do wszystkiego.

    > Od tej pory nie będę wogole z nim gadała bo widzę ze to takie zastawianie sideł na mnie.

    Tylko naprawdę przestań z nim gadać i utrzymywać jakiekolwiek kontakty, a nie tylko snujesz myśli o tym.
    Ale przede wszystkim, jak najszybciej, występuj do sądu o zabezpieczenie córki - tak, jak pisały Ci dziewczyny. Bo ten psychol, jak zobaczy, że mu się zaczynasz wymykać, będzie zdolny posunąć się do wszystkiego. A sama najlepiej wiesz, na co jest gotów.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 28.08.18, 03:28
    Liczylam, ze te kwestie podniesie kto inny, zeby nie wyjsc juz na ostatnia wredote, ale skoro nie...

    > coraz poważniej rozważam psychologa i to ze moje dziecko nie będzie chyba miało
    > kontaktów z ojcem. Dziś zawiozłam dziecko ojca i mój ex chciał porozmawiać o n
    > iepokojących go zachowaniach dziecka. I jego rozwiązanie było takie ze mam się
    > do niego wprowadzić zeby dziecko doszło do normy bo tak tylko ja je krzywdze. I
    >

    powinnism
    > y próbować bo musimy pracować nad naszym związkiem.



    > Gadał, gadał i az się dałam prawie przekonać ze na te ja na noc powinnam z dzie
    > ckiem do niego przyjeżdżać i nocować u niego.

    >


    A potem na sali sadowej uslyszysz "alez jakie grozby, jakie straszenie ? Juz po tym jak mnie porzucila przyjezdzala po kilka razy w tygodniu, rozmawiala ze mna godzinami, na wiele godzin zostawiala u mnie dziecko, nawet chciala zostac na noc, o, prosze, wysoki sadzie, nagranie, juz sie prawie zgdzila ze mna, ze teraz, po jej odejsciu zachowania dziecka staly sie niepokojace i ze powinnismy nad tym pracowac, no niestety, przyznaje mi racje, ale nie jest zdolna do konsekwencji, zawze taka byla, to ma fatalny wplyw na nasza corke" itd, itd.


    Nie wiesz, czy on nie nagrywa. Czy nie fotografuje. Np dziecka cichego i spokojnego przy nim i rozrabiajaceg, gdy ty sie pojawisz. Czy nie dokumentuje juz teraz i to z mysla, jak cie zgnoic podczas rozprawy, gdyby nie zdolal cie przed tym powstrzymac.

    Naprawde, nie jezdzij tam. Nie rozmawiaj z nim, na zaden temat. Proby nawiazania kontaktu kwituj "zobaczymy sie w sadzie i tam porozmawiamy". I biegnij z dzieckiem do pradni, to ty musisz miec papiery na to, ze dziecko znormalnialo po wyjsciu z tamtgo ukladu.
  • tt-tka 27.08.18, 20:54
    Ty - do psychologa. Natychmiast albo jeszcze szybciej.
    Wniosek do sadu o alimenty i nadzorowane kontakty/brak kontaktow - natychmiast albo jeszcze szybciej.
    Co za szczescie, ze masz przytomna matke i ze ona ma na ciebie wplyw. Ladnie podziekuj.
    NIE ROZMAWIAJ z eksem. Zostaw to adwokatowi/sadowi/pracownikowi poradni dzieciecej lub osrodka diagnostycznego - przeciez widzisz, sama, osobiscie, ze on cie omotuje, a ty ciagle jestes na to podatna. Nigdy nie trzymal sie zadnych ustalen, nawet tych, z ktorymi sam wystapil i nie zacznie tego robic.
  • heniek.8 27.08.18, 21:14
    co to za tryb rozkazujący?
    jak tylko ktoś napisze że jest słaby, nie potrafi odmówić, to zaraz rzuca się stado harpii z okrzykiem "natychmiast!" żeby wykorzystać taką osobę do karmienia swojego ego
  • tt-tka 27.08.18, 21:24
    Heniu, nie musze podkarmiac swojego ego, a trybu bezosobowego i/lub rozkazujacego uzywam, gdy sytuacja staje sie alarmowa. Malo czasu, krotki, dobitny tekst.
    Jezeli autorka poczuje sie tym sposobem pisania urazona, przeprosze. JA. Nie pozwalaj sobie na obrazanie sie w cudzym imieniu.
  • ola_dom 27.08.18, 21:34
    heniek.8 napisał:

    > co to za tryb rozkazujący?

    No patrz, a ja to odebrałam jako bardzo konkretną, w punktach - usystematyzowaną listę niezbędnych działań.
    Niezwykle przydatną dla osoby, która się miota, nie wie, co zrobić, i w którą stronę najpierw zwrócić - więc dostaje na tacy - co, jak, gdzie po kolei.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • heniek.8 27.08.18, 21:52
    ale osoba która się miota, którą inni zawsze miotali
    może nie rozumieć że to jest jedna z propozycji którą można rozważyć albo i nie

    moim zdaniem działanie powinno wynikać z wewnętrznego przekonania a nie z rozkazów
    zauważ też że znamy jedną stronę historii (tzn. ja od pewnego momentu nie czytam, ale dostaję powiadomienia że jest coś nowego w wątku)

    do czego zmierzam?
    że łatwo jest napisać na forum: "mój mąż to psychopata, dręczy mnie psychicznie i ekonomicznie"
    równie łatwo jest odpowiedzieć "porysuj mu samochód i uciekaj do mamy, natychmiast!!!!one"

    ale Olu chodziłaś na jakieś spotkania z jakimś mózgiem - psychologiem i wiesz jak to wygląda,
    a rady jak powyżej to są rady z koła gospodyń przy darciu pierza w kurnej chacie
  • ola_dom 27.08.18, 22:06
    heniek.8 napisał:

    > moim zdaniem działanie powinno wynikać z wewnętrznego przekonania a nie z rozkazów

    Jako osoba, która przez większość życia nie miała "wewnętrznych przekonań", pozwolę sobie nie zgodzić się :)
    Bo właśnie w tym jest cały problem - autorka niby wie, czego nie powinna robić, ale partner jej mówi, co ma zrobić - a ona zaczyna się wahać.
    Ja sama przyszłam na forum po konkretne porady - właśnie takie - odłóż słuchawkę (tak, wolno Ci), nie jeździj co tydzień (tak, masz prawo), zadbaj o własne mieszkanie zamiast o dom matki (tak, to twoje prawo i obowiązek zadbać o przyszłość), etc.
    Wiesz, jakie były moje "wewnętrzne przekonania", kiedy to czytałam? No właśnie...
    Ale zarazem jestem pewna, że gdyby to, co czytałam, stało w sprzeczności z tym, co głęboko czułam, choć nie uświadamiałam sobie - to nie wzięłabym tego za "swoje".
    Więc nie uważam, żeby to było w jakiś sposób niebezpieczne, czy choćby niewłaściwe dla osoby w sytuacji autorki.

    A wewnętrzne przekonania jak najbardziej należy zmieniać i ugruntowywać na terapii. Długofalowo. Problem w tym, że tutaj jest przypadek ostry i nagły, i nie ma czasu na to - trzeba działać szybko i doraźnie - i w tej sytuacji konkrety i jasne wskazówki są niezmiernie pomocne.

    > a rady jak powyżej to są rady z koła gospodyń przy darciu pierza w kurnej chacie

    Są sytuacje, kiedy takie są najlepsze.

    Poza tym, że nie znajduję porównania między radami - udaj się do prawnika, psychologa, zabezpiecz dziecko - z radami, jak uprzykrzyć komuś życie złośliwościami.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • malanieszczesliwa 29.08.18, 09:25
    Z dzieckiem do poradni dziecięcej? Poradnia psychologiczno - pedagogiczna w moim mieście?
  • tt-tka 29.08.18, 09:49
    Tak. Przedstaw sytuacje, powiedz, jakie zmiany dostrzegasz w zachowaniu corki oraz jak corka reaguje na jazde do ojca/powrot.
    Tam beda wiedzieli, o co pytac.
    Beda wiedzieli, co odpowiadac na Twoje pytania.
    I bedziesz miala jasny obraz - dla siebie i dla sadu.
  • malanieszczesliwa 03.09.18, 19:42
    Mój Ex powiedział ze nie będzie jeździć po dziecko tylko mam mu je przywozić i po nie przyjeżdżać, czyli zrywać dziecko ok 5 rano i jechać 30 km w jedna stronę. Bo to ja jestem winna całej sytuacji i ja powinnam ponosić tego konsekwencje. A on chce być ojcem dla dziecka. Pomijając to ze mi szkoda dziecka i tego ze musiałoby wstawać godzinę wcześniej, ja musiałabym tracić tyle czasu a mój Ex pracuje polowe tego czasu co ja to chodzi tez o finanse... przecież robienie tylu kilometrów kosztuje, a mój Ex od 2 miesięcy nie dał mi złamanego grosza na dziecko, twierdzi ze dał mi wystarczająco dużo pieniedzy ( samochód) i nie da więcej
    Musze iść do sądu bo inaczej tego nie załatwimy
    On twierdzi ze jak pożyje za swoją pensje to do niego wrócę
    Nie zrozumiał nic a nic, cały czas oskarża mnie i moje zachowanie a siebie nie, on jest jak zwykle pokrzywdzony
    Czy teraz moje życie to będą ciagle takie przepychanki ??? Tak będzie wyglądało moje życie? Ciagle z nim pokrzykującym przy każdym spotkaniu?
  • ola_dom 03.09.18, 20:02
    malanieszczesliwa napisała:

    > Nie zrozumiał nic a nic, cały czas oskarża mnie i moje zachowanie a siebie nie,
    > on jest jak zwykle pokrzywdzony

    Ależ Ty nie oczekuj, że on cokolwiek zrozumie!!! Po co Ci to, po co ma rozumieć cokolwiek?

    > Czy teraz moje życie to będą ciagle takie przepychanki ??? Tak będzie wyglądało
    > moje życie? Ciagle z nim pokrzykującym przy każdym spotkaniu?

    Nie - o ile sądownie zabezpieczysz spotkania. Dziewczyny mają tutaj więcej doświadczenia w kwestiach opieki nad dzieckiem i kontaktów w takich sytuacjach, więc doradzą lepiej i konkretnie, ale wydaje mi się, że skoro facet tak się zachowuje, to da się ograniczyć kontakty tylko do takich przy kuratorze. Więc wtedy nie będzie pokrzykiwał.
    I czym prędzej to zrób, i nie woź dzieciaka, bo pan ma taką fanaberię. Masz złudzenia, że on faktycznie "chce być ojcem"??? Przecież on wykorzystuje córkę do manipulacji Tobą. Do niczego innego nie jest mu potrzebna, zrozum to. I nie pozwalaj używać dziecka.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • malanieszczesliwa 03.09.18, 20:39
    Wiem ze to manipulacja. Tylko ja dotychczas brałam to za trudny charakter, było mi go szkoda ze on takich oczywistych rzeczy nie rozumie, dawałam czas na zrozumienie lub ustępowałam bo było mi go po prostu szkoda. Zastanawiam się jak mogłam żyć z takim zaburzonym człowiekiem. I być tak silnie uzależniona.
  • tt-tka 03.09.18, 21:04
    ZDROWIEJESZ !, skoro juz to wiesz. I to jest ta dobra nowina w trudnej sytuacji.
    Druga dobra jest taka, ze masz potezne wsparcie i oparcie w swoich rodzicach.
    Poszukaj jeszcze pomocy instytucjonalnej - ekspozytura RPD, organizacja antyprzemocowa - i powierz sprawe sadowa ich prawnikowi.
    I naprawde - nie widuj sie z nim, nie rozmawiaj, odkladaj sluchawke albo zablokuj jego numer. Juz wiesz, ze to manipulacja, ale jeszcze czasem lapiesz sie na nia.
  • tt-tka 04.09.18, 10:15
    Mala, napisze jeszcze raz - idz do sadu o orzeczenie miejsca pobytu dziecka zawsze przy tobie i o kontakty z ojcem nadzorowane. NIE CZEKAJ, az to on wystapi do sadu ze skarga na ciebie, ze uprowadzilas dziecko albo diabli wiedza co.
  • tt-tka 03.09.18, 20:23
    Mala, ty w ogole nie musisz sie z nim spotykac. A juz zwlaszcza sluchac jego krzykow.
    Chce widziec dziecko, niech przyjedzie do dziecka. Do ciebie, do twoich rodzicow i spotkanie na waszym terenie, przy swiadkach. Nie chce przyjezdzac - nie bedzie widywac. Proste.
    Musisz isc do sadu, zgadza sie. Im szybciej, tym lepiej. O alimenty i o ustalenie kontaktow jego z corka. Nadzorowanych !!!


    Nie, twoje zycie nie bedzie tak wygladac, gdy go ze swego zycia wymiksujesz. Nikt nie bedzie na ciebie krzyczal, nikt nie bedzie cie oskarzal, deprecjonowal, obwinial i szantazowal. Oraz bedziesz miala alimenty na dziecko, urzedowo zasadzone, w okreslonej wysokosci, bez lachy tego sysysyna.

    Zastanawiam sie, czy nie powinnas wnioskowac o zakaz zblizania sie do ciebie...
  • malanieszczesliwa 04.09.18, 10:34
    Do sądu ile, mam wizytę u adwokata za kilka dni. Najgorsze jest dla mnie uświadamianie sobie, ze tyle lat żyłam z człowiekiem który nie ma uczuć. Dla mnie to jest niesamowite. Te wszytskie jego jazdy, krytykowania, wymuszania brałam za oznakę nieprzystosowania do świata. Było mi go zwyczajnie szkoda ze on taki pokrzywdzony przez los ze ma taki charakter. Myślałam chyba ze go uzdrowie.
    Straszny jest taki człowiek bez uczuć, jak robot. On nawet ma zdjęciach klasowych z podstawowej szkoły zawsze jest obok nauczycielki. Obok. Cała klasa dotyka się stłoczona a on odsunięty zawsze z boku przy pani. Już wtedy miał jakieś problemy.
    Ja mam szczęście ze przestałam go kochać. Nie czuje nawet nienawiści. Tylko obojętność i jest mi z tym dobrze. Dziekuje za porady, odezwę się jak mi się sprawy ułożyły, co będzie z sądem i widzeniami. Największa jazda będzie o dziecko. Tego się najbardziej martwię ale jakoś to będzie. Dziekuje wam za wszystko. Czasami jak mam chwile zwątpienia to czytam to forum, puszczam nagrania godzinnego obrażania mnie i wiem ze jestem w końcu szczęśliwa.
  • tt-tka 04.09.18, 10:54
    I tak trzymaj !
    Bedziemy czekac na wiadomosci.
  • ola_dom 04.09.18, 10:56
    malanieszczesliwa napisała:

    > odezwę się jak mi się sprawy ułożyły, co będzie z sądem i widzeniami.
    > Czasami jak mam chwile zwątpienia to czytam to forum, puszczam nagrania godzinnego
    > obrażania mnie i wiem ze jestem w końcu szczęśliwa.

    Trzymaj się ciepło i napisz, jak się sprawy mają.
    I jak potrzebujesz wsparcia, to też pisz :)

    A w chwilach zwątpienia spójrz na sam tytuł tego wątku - i zobacz, gdzie jesteś teraz. Po niecałych trzech miesiącach!


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • alba27 14.09.18, 21:58
    Cudownie, że od niego odeszlas. dziecko odreagowuje, zdrowieje, moje dzieci po rozwodzie reagowaly podobnie, a teraz są spokojne I zadowolone. Nie narzucaj kontaktów, on łaski nie robi, niech sam przyjedzie jak chcę zobaczyć córkę. W dalszym ciągu pozwalasz sobą manipulować. załatw jak najszybciej te alimenty. Trzymam kciuki!
  • malanieszczesliwa 30.09.18, 23:43
    Słuchajcie może ktoś mi to wytłumaczyć??? Przez ostatnie dwa lata byłam ta najgorsza, najbrzydsza, wredna, tłusta i okropna. A teraz mój Ex twierdzi ze jestem miłością jego życia... myślałam ze jak odejdę to zrobię przysługę i sobie i jemu, bo on się jednak ze mną tak strasznie meczy i mnie nienawidzi
    A tu nie... coś mu z drugiej strony palma odbiła, czemu? jaki to ma sens? czy jak ktoś przez ponad dwa lata przez słowa i czyny pokazuje ze drugiej osoby nie znosi i nie kocha to przez dwa miesiące nagle się zmieni?
    Czy on myśli, ze ja mu uwierzę? Czy on sobie wierzy? Jaka logika w tym? Zeby stracić kolejny rok życia w kłótniach i potem na koniec odejść? Przeżyciez mój Ex to logiczny facet i powinien wiedzieć, ze to się nie uda.
    Czy jest az tak zaburzony i zakłamany ze w to wierzy?
    Chyba powoli daje spokoj, dał propozycje ze powinnam samochód oddać jemu bo to była inwestycja w związek a jak związku nie ma to i trzeba oddać to co się dostało.. ( oddać? )
    I zapowiedział ze jakiś przelew na dziecko zrobi bo się chyba boi ze do sądu go podam o alimenty
    A ja czuje ze żyje, codziennie budzę się bez strachu, cieszę się ze go już nie kocham i nie mam żadnych dylematów czy wrócić czy nie...
  • malanieszczesliwa 01.10.18, 00:16
    Co do tego samochodu... ja się o niego nie prosiłam. Ok 3 lata temu wyrzucił mnie z rocznym dzieckiem z domu, z dnia na dzień kazał się wynosić i pakować rzeczy. Mieszkanie wynajmowałam wiec musiałam iść mieszkać do rodziców. Mój Ex patrzył jak się pakuje, dziecko ryczy, kazał oddać klucze. Po czym po tygodniu przyszedł i chciał abym wracała. Jakby nigdy nic...
    To byl ten moment kiedy trochę zaczęłam logiczniej myśleć, zaczal wracać mi rozum
    Dobrze mi się mieszało samej i gdyby nie jego usilne nalegania to już wtedy bym nie wróciła, ale wtedy jeszcze miałam dużo uczuć do niego, wiarę ze będzie lepiej, ze to wszytsko moja wina
    Samochód kupił aby do konca mnie przekonać, moja matkę, ojca, którzy zaczeli podejrzewac co z niego za typ, chciał się wybielić przed moja rodzina, pokazać jaki on ma gest, jak mu zależy
    To była niespodzianka, pojechaliśmy w pewne miejsce podpisałam dokumenty i było auto, nie było nawet słowa z mojej strony ze chce samochód
    Dodam, ze auto wynosi tyle co jego 3-miesięczna pensja, wiec nje jest to jakiś z jego strony bardzo duży wydatek
    I co powinnam oddać? Jak biuście zrobili?
    A tak wogole to przyszedł z postulatami, jednym z nich był przywilej oglądania telewizora jak się wprowadzę, bo ja przez 8 lat bycia razem nie mogłam obejrzeć przy nim żadnego filmu, nic na co miałabym ochotę, nawet jak coś oglądałam to bez słowa przełączał na swoją politykę...
    Więcej postulatów nie usłyszałam bo go pogoniłam, ale może pozwoliłby mi mrozić mięso w lodowce albo nosić rozpuszczone włosy po domu
    Eh nie ma jak własne małe mieszkanko i szczęśliwe dziecko u boku





  • tt-tka 01.10.18, 01:57
    Nie, nie powinnas oddawac samochodu. Zrobil darowizne bezwarunkowa (tak zakwalifikuje to sad), niech sie buja.

    Tlumaczyc nie bede, bo grzebanie sie w umysle i emocjach twojego bylego napawa mnie wstretem, wybacz.

    Powtorze - nie rozmawiaj z nim WCALE, dopoki nie bedziecie mieli sadownie uregulowanych spraw alimentow, opieki i innych, jesli sa inne. Jemu po prostu nie mozna wierzyc, a ty ciagle sie zastanawiasz... co on powiedzial, po co to powiedzial, co mysli, czego chce... To nie powinna byc twoja sprawa, skonczylas ten zwiazek, czas na odwyk od truciciela.

    Oraz - nie wiesz, jak on te rozmowy z toba wykorzysta, jak wykorzysta to, czego sie od ciebie w tych rozmowach dowiaduje, gdy juz spotkacie sie w sadzie.
    Radze i prosze - NIE ROZMAWIAJ Z NIM.
  • enith 01.10.18, 07:27
    Czemu partner zmienił repertuar? Bo uważa cię za skończoną debilkę, której pocisnąć można każdy kit. Jak w każdym przemocowym związku, przemocowiec zaczyna grać na inną nutę w tej samej sekundzie, gdy ofiara zaczyna mu się wymykać. Dokładnie to dzieje się teraz u ciebie. Partner latami traktował cię jak szmatę, a teraz, gdy wypieprzyłaś go ze swojego życia, próbuje wszelkimi sposobami wciągnąć cię w to bagno z powrotem. I tylko o to chodzi. O jego władzę nad tobą. Nie daj się, kobieto. Wykonałaś najtrudniejszy krok, teraz idź za ciosem, ureguluj kontakty i alimenty sądownie i nigdy więcej nie oglądaj się za siebie.
  • tt-tka 01.10.18, 16:20
    Tu sa rzeczy piekniejsze niz samochod...

    malanieszczesliwa napisała:

    > Co do tego samochodu... ja się o niego nie prosiłam. Ok 3 lata temu wyrzucił mn
    > ie z rocznym dzieckiem z domu, z dnia na dzień kazał się wynosić i pakować rzec
    > zy. Mieszkanie wynajmowałam wiec musiałam iść mieszkać do rodziców.

    Wyrzucil kobiete z rocznym dzieckiem.( Z mieszkania, ktore ona wynajmowala ?) pakuj sie, z dzieckiem na reku czy przy piersi, niewazne, juz, zjezdzaj.

    > Mój Ex patr
    > zył jak się pakuje, dziecko ryczy, kazał oddać klucze.

    No. To zapewne tez byla inwestycja w zwiazek. Zeby baba wiedziala, gdzie jej i dziecka miejsce. Jak sie panu spodoba, to na wycieraczce.



    > Samochód kupił aby do konca mnie przekonać, moja matkę, ojca, którzy zaczeli po
    > dejrzewac co z niego za typ, chciał się wybielić przed moja rodzina, pokazać ja
    > ki on ma gest, jak mu zależy

    Tyle na tym zyskalas, Mala, ze nastepnym razem nie musialas tarabanic sie piechota ani brac taksowki. Bo do twoich rodzicow to tam zdaje sie kawalek jest ?


    > I co powinnam oddać? Jak biuście zrobili?

    Powtorze, nie powinnas. Ale ciekawi mnie, gdybys oddala, czy nadal on kazalby tobie wozic dziecko do niego ? Przypuszczam, ze tak.

    > A tak wogole to przyszedł z postulatami, jednym z nich był przywilej oglądania
    > telewizora jak się wprowadzę,

    To jest jeszcze piekniejsze niz kazac dowozic dziecko.


  • ola_dom 01.10.18, 18:02
    tt-tka napisała:

    > Tu sa rzeczy piekniejsze niz samochod...

    Wydaje mi się, że z czasem, jak malanieszczesliwa będzie zdrowieć, zacznie dostrzegać coraz więcej tego typu sytuacji, które były dla niej normą i codziennością, tą "mgłą", w której żyła.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • jak.z.nut 01.10.18, 10:19
    Nie, on nie dostrzega braku logiki, wszak jest najlepszy, najbystrzejszy, wszystko lepiej wie wiec i wierzy że wszystko co robi jest ok. Samochodu nie oddawaj. Jak najszybciej ureguluj wszystko sądownie, za chwilę on zrozumie, że ładne słówka nie działają tak jakby tego chciał i przystąpi do ataku na to co Tobie najbliższe. Wiem, że straszę ale psychopaci dokładnie tak działają.
  • ola_dom 01.10.18, 14:17
    malanieszczesliwa napisała:

    > Chyba powoli daje spokoj, dał propozycje ze powinnam samochód oddać jemu bo to
    > była inwestycja w związek a jak związku nie ma to i trzeba oddać to co się dostało
    .. ( oddać? )

    To jest BOSKIE :D
    Dawno nie widziałam równie cudnego tekstu. A co to - pierścionek zaręczynowy, czy jak?

    Niepojęte jest, co się temu człowiekowi roi w głowie. To kolejny dowód na to, że to chory umysł - bo, zaręczam Ci - w normalnej głowie podobny pomysł w ogóle by nie powstał.
    W żadnym razie nie oddawaj, Ty "zainwestowałaś" w ten związek o wiele więcej - zdrowie, czas, paliwo na wożenie córki na jego życzenie, i pewnie to nie wszystko. Ale tego nie musisz mu mówić, w ogóle z nim o tym nie rozmawiaj, tylko krótko odpowiedz, że nie oddasz samochodu - i koniec.
    To dla Twojej własnej (ś)wiadomości - bo widać, że nie masz pewności co do tego - skoro pytasz nas.

    > A ja czuje ze żyje, codziennie budzę się bez strachu, cieszę się ze go już nie
    > kocham i nie mam żadnych dylematów czy wrócić czy nie...

    Gratulacje, super czytać takie słowa.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • malanieszczesliwa 01.10.18, 20:52
    Ja się czuje coraz lepiej, nie mam ochoty wrócić do niego bo moje uczucie do niego sie wypaliło. Czytam na blogach o etapach detoksu po takim człowieku ale ja wszystko jakoś lekko przechodzę. Myślałam, ze będzie gorzej i będę bardziej cierpieć a tu nic... śpię super, zaczynam się śmiać, jestem spokojnie.
    Nie czuje do niego nawet nienawisci, zupełna obojętność na kwestie uczuciowe.
    Jedyne uczucie które do niego podświadomie czuje i nie mogę się go pozbyć to STRACH. Jak go widzę podświadomie czuje strach, mam chyba takie wyuczone poczucie niższości wobec niego bo innego chłopa to bym ostrzej traktowała.
    A ja się go boje. Jego chorej głowy, chorych propozycji, jego chciwości. Bo jedyne co on naprawdę kocha to pieniądze.
  • tt-tka 01.10.18, 21:24
    malanieszczesliwa napisała:


    > Jedyne uczucie które do niego podświadomie czuje i nie mogę się go pozbyć to ST
    > RACH. Jak go widzę podświadomie czuje strach, mam chyba takie wyuczone poczucie
    > niższości wobec niego bo innego chłopa to bym ostrzej traktowała.
    > A ja się go boje. Jego chorej głowy, chorych propozycji, jego chciwości. Bo jed
    > yne co on naprawdę kocha to pieniądze.

    Zdrowy instynkt samozachowawczy. jezeli czegos lub kogos sie boimy, nalezy to wyeliminowac z naszego zycia :)
    Nie widuj sie z nim, nie sluchaj jego propozycji, nie wdawaj sie w rozmowy. Sprawy z nim zwiazane zalatwi prawnik, fundacja czy osrodek, grupa wsparcia. Instytucje, ktore nie reaguja na niego tak jak ty. Oszczedz sobie okazji do bania sie.
  • ola_dom 02.10.18, 08:20
    malanieszczesliwa napisała:

    > Jedyne uczucie które do niego podświadomie czuje i nie mogę się go pozbyć to STRACH.
    > A ja się go boje. Jego chorej głowy, chorych propozycji, jego chciwości.

    Bo strach to jest całkiem naturalna reakcja na psychopatę. Ty w dodatku dobrze wiesz, na co go stać, doświadczyłaś tego - więc ten lęk nie jest wyłącznie teoretyczny.
    Dlatego, jak podkreślają tu niemal wszyscy, minimalizuj kontakty do absolutnie niezbędnych, a najlepiej powierz je fachowcom. Nie masz obowiązku osobiście się z nim kontaktować, masz dość dowodów na to, że jest wobec Ciebie agresywny i niebezpieczny.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • zuzi.1 02.10.18, 21:36
    A jak sądzisz dlaczego akurat on został twoim partnerem? Z jakiej rodziny podchodzisz? Masz jakieś przemyślenia w tej kwestii?
  • malanieszczesliwa 03.10.18, 13:41
    Mam przemyślenia
    - byłam mloda, 23 lata, niedoświadczona, naiwna, taka trochę kościelna i bardzo nieśmiała
    -wychowana praktycznie bez ojca, który pracował za granica, bardzo imponował mi ponad 10 lat starszy partner, to ze jest opiekuńczy, zaradny, ma pieniądze, nie musze się o nic matrwić
    - moja mama jest dość kontrolująca osoba, lubiła o wszystkim decydować i wszytsko wiedzieć, a ze byłam wychowywana bez ojca to nie miałam żadnego porównania, odskoczni, z jedengo więzienia wskoczyłam do drugiego i wydawało mi się to naturalne bo tylko takie warunki życia znałam
    -tata jak przyjeżdżał to były w domu kłótnie, awantury, była przemoc fizyczna,moj tata tez jest chyba trochę psychopata, nie tak mocno jak mój ex partner ale chyba tez jest coś na rzeczy, nie wiedziałam jak powinny wyglądać normalne zdrowe relacje między kobieta i mężczyzna

    Jak już weszłam w ten związek to cieżko się wyplątać. Po 30 roku życia dojrzałam, nabrałam pewności siebie i wiedziałam chcego chce a co mi nie odpowiada w życiu. Różnica między dwudziestolatka a trzydziestolatka z dzieckiem i bagażem doświadczeń jest ogromna.
    W tym wieku co jestem nigdy nie spotykalabym się z tak zaburzonym człowiekiem. A moj Ex zawsze wybierał kilka/kilkanaście kat młodsze kobiety. To chyba dawało mu poczucie władzy i kontroli. Jego pierwsza zona tez odeszła od niego jak przekroczyła 30-tek a slub brała jak miała 18 lat.
  • eukaliptusy 03.10.18, 18:34
    Śledzę twój wątek i bardzo ci kibicuję. Wyrwalaś siebie i dziecko z chorej relacji. Bardzo dobrze, że zauważyłaś schematy, w których się poruszałas do tej pory. Dzięki temu masz szansę ich nie powtórzyć. Nie poddawaj się i tak trzymaj. Chroń córkę. Będzie tylko lepiej. Pozdrawiam ciepło.
  • marsylvik 03.10.18, 23:49
    Strach i ulga. U mnie też dominują, nadal, po przeszło dwóch latach.
    Proszę Cię znowu, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, to jak najszybciej ureguluj sądownie widzenia i miejsce zamieszkania przy matce. Złożyłaś te wnioski?
    Nie będę szczegółowo tłumaczyć. Tak w skrócie: ten typ ludzi nie działa i nie myśli tak jak Ty czy ja, ani nie tak, jak się tego spodziewasz (patrz Twoje niezrozumienie dla jego logiki). On chce mieć na Ciebie wpływ. Nie o miłość chodzi, a o jakikolwiek wpływ. Za wszelką cenę. Możesz się jeszcze ewentualnie spodziewać stalkingu, ale potem na pewno uderzania w Ciebie dzieckiem jak obuchem, kiedy się już zorientuje, że nic innego już Cię nie boli. Zadziałaj i ureguluj sądownie, zanim się gościu zorientuje że już jesteś wolna. Dla dobra dziecka. Proszę. Naprawdę tak będzie mniej boleśnie, dla wszystkich, zwłaszcza dla dziecka, im szybciej, tym lepiej.
  • jak.z.nut 04.10.18, 08:32
    marsylvik dobrze pisze, ja wiem że cieszą nowe możliwości, spokój cieszy ale musisz być przygotowana na to, ze za długo to nie potrwa. Zabezpieczenie miejsca pobytu i kontaktu powinno być priorytetem.
  • malanieszczesliwa 04.10.18, 13:03
    Na razie było spokojnie i ugodowo. Ale mam wrażenie ze on ciagle sądzi ze ja do niego wrócę. Wcześniej kilka razy odchodziłam i zawsze mnie przekonywał do powrotu.
    I myśle ze on ma nadzieje na mój powrót. Nie wierzy ze odeszłam na dobre. Jest miły, ugodowy, współczujący. Udaje i dobrze gra. Tylko czasami wychodzi z niego prawdziwa natura, jak ostatnio gdy zaczal wypominać ze mam mu oddać samochód. Potem się opanował i po 5 minutach już inna miła twarz pokazuje.
    Mam wrażenie, ze jak zrozumie ze odeszłam na dobre to dopiero pokaże swoją prawdziwa twarz i zacznie się piekło.
    To ze nie kochał mnie i nie kocha tez już wiem. Człowiek który kocha mnie może tak poniżać drugiej osoby. A kontrole to lubił mieć nade mną całkowita.
    Wiem tez ze będzie grał dzieckiem. Ale biorę pod uwagę nawet to ze będzie miał spotkania w obecności kuratora lub ze dziecko nie będzie widywało ojca. On wie ze musi się pilnować przy dziecku i na razie na spotkaniach jest dobrze, dziecko jest zadowolone wiec i ja jestem zadowolona. Przy dziecku tez udaje miłego tatusia, może będzie dalej tak udawał...mam nadzieje.
    Obawiam się ze całe to lukierkowe szczęście skończy się jak zobaczy wiosek z sądu o alimenty. Bo jedyne co on naprawdę w życiu kocha to pieniądze. Ale skoro jego deklaracje o tym ze kocha mnie miłością ogromna sa prawdziwe to chyba sprawa w sądzie o pieniądze na jego dziecko tego nie zmieni. 😀


  • malanieszczesliwa 04.10.18, 13:39
    Sprawę w sądzie będę miała. Czekam na termin tylko. Nie wydaje mi się zeby on walczył o dziecko bo on jest już po 50-ce, ma problemy zdrowotne i jest dość leniwy. A dziecko jest baaaardzo zajmujące i trzeba się nim solidnie zajmować tym bardziej ze nie może chodzic do przedszkola. Nawet teraz się jakoś nie wybija aby nim zajmować bo tylko 2 razy w tygodniu na kilka godzin a mógłby więcej...
    Mam wrażenie ze jemu bardziej chodzi o kontakt ze mną podczas tych spotkań niż o dziecko....
    Przerazasz mnie ze po 2 latach ciagle czujesz strach... ja bym chciała zapomnieć o tym okresie mojego życia,
  • tt-tka 04.10.18, 17:26
    On nie bedzie walczyc o dziecko po to, by je miec. On bedzie walczyc o moznosc kontrolowania ciebie poprzez dziecko.

    To moze miec rozne formy - wpadanie znienacka i bez zapowiedzi, bo on chce wiedziec, jak dziecku jest w domu, czy ma odpowiednie jego zdaniem warunki, czy jest domyte, czy pierzesz jego rzeczy we wlasciwym proszku i tak dalej; bedzie chcial sprawdzac twoje rachunki, bo on alimenty placi na dziecko, a nie na ciebie i czy ten puder to ty na pewno kupilas za wlasne, a nie jego ?; bedzie grzebac w kwitach i lodowce, bo czy dziecko jest odpowiednio zywione i te cwierc kilo szynki to dziecko, zjadlo, na pewno ? czy ty aby nie tuczysz sie na jego koszt ?; a przede wszystkim bedzie zbieral info o twoim zyciu i on sobie nie zyczy, zeby dziecko zostawalo z (dowolne), gdy ty idziesz do kina albo zeby sie po domu jacys wujkowie platali, albo ciocie, jeszcze gorzej ! itp, itp, itp...

    Czy te kilka godzin dwa razy w tygodniu to u niego w domu ? Wozisz mu corke ?
  • jak.z.nut 05.10.18, 08:56
    Nie jest ważne czy ma siły i chęci, jeśli będzie wiedział, że już tylko w ten sposób będzie mógł cię kontrolować czy straszyć, będzie walczył mimo że nie jest mu to na rękę. To psychopata. nie da się z nim porozumieć, dogadać. Należy się zabezpieczyć i odciąć. Strach mija:) po 2 latach terapii:) zwłaszcza jak uświadomisz sobie dlaczego psychopata działa jak działa.
  • tt-tka 05.10.18, 09:27
    jak.z.nut napisała:

    >To psychopata. nie da się z nim porozumieć, dogadać. Należy się
    > zabezpieczyć i odciąć.


    Kwintesencja. Nie da sie porozumiec ani dogadac. I to sobie powtarzaj.
  • fusun1804 10.10.18, 23:35
    Mogę sie tylko zgodzić. Szkoda, ze mi nikt tego wczesniej nie powiedział.
  • malanieszczesliwa 19.11.18, 01:06
    A mnie dopada taka jesienna depresja, tak sobie myśle... tak dobrze mogło nam być, mieliśmy wszystko, fajne dziecko, brak problemów finansowych, zdrowie, fajne rodziny, ja mam na serio ugodowy charakter i nic z tego...jest granica której nie można przekroczyć
    Mój Ex przez 8 lat mnie poniżał, gnębił i mówił ze jest ze mną tylko dla dziecka a teraz twierdzi ze mnie kocha i dopiero teraz to zrozumiał, były i oświadczyny i odwiedziny moich rodziców, był extra miły i do rany przyłóż, az mi się fajnie robiło jak był taki milutki bo przez całe lata nie widziałam z jego strony tyle starań tyle co przez te 3 miesiące
    Ale chyba już ma dość bo chce zerwać wszelkie kontakty ze mną i dzieckiem, dla niego to zbyt bolesne widywać dziecko gdy musi widywać mnie i nie wierzy ze kontakt z dzieckiem utrzyma wiec chce go zerwać ostatecznie teraz aby nie cierpieć w przyszłości, uważa ze jak znajdę nowego faceta to będę ograniczać mu kontaktami dzieckiem i on ma już takie doświadczenia z Ex zona wiec nie chce tego,powielać ze mną... nie wiem co o tym myśleć...???
    Na dziecko zobowiązał się płacić i zawsze mogę wrócić do niego jak chce ale on nie może tego tak dłużej ciągając jak widzi z mojej strony tylko obojętność
    Uważa ze 3 miesiące starań to dużo i on nie ma az takiej winy w tym wszytskim abym ja byla taka nieczuła w stosunku do niego...nie rozumie wogole swojej winy, nic a nic, nie ma żadnej refleksji o tym co w naszym związku nie grało, tych kłótni, agresji do mnie, czepiania się nieistotnych rzeczy, nie potrafi chyba tego zrozumieć
    A ja... dochodzę do siebie, jak mieszkałam z nim jakoś się trzymałam ale jak odeszłam to posypało się wszytslko, moje zdrowie i trochę psychika, nie miałam nawet siły przez ostatni rok chodzic do lekarza tak byłam skupiona na tym aby przetrwać kolejny dzień bez kłótni
    Najszczęśliwsze jest dziecko, po początkowym okresie agresji, płaczow, histerii ( to była chyba jej forma odreagowania) dziecko jest widać szczęśliwe, zadowolone, mam tylko wyrzuty sumienia ze nie będzie miało ojca
    A co do Ex to się martwię...w jego rodzinie było kilka przypadków schizofrenii i on tez miał kilka takich dziwnych stanów ze mówił od rzeczy i miał takie nieprzytomne oczy, dziwne to było, boje się ze zupełnie padnie mu psychika, on nie z tych co znajda od razu inna kobietę, boje się, chciałabym aby tez w ten czy inny sposób ułożył sobie życie ale jakoś mam takie mieszane uczucia czy sobie z tym poradzi



  • mrs.solis 19.11.18, 02:14
    Ale co ciebie to obchodzi czy on sobie poradzi czy nie? Mial ciebie i tego nie docenil , gnoil cie , a ty sie martwisz???? Jedna zone mial, potem mial ciebie , wiec nie martw sie znajdzie nastepna pania gotowa go pocieszyc. Bedzie sie tylko musial bardziej postarac i udawac cudownego faceta, ktorym nie jest.
  • eukaliptusy 19.11.18, 04:33
    Dziewczyno. Przyloz sobie na głowę zimny kompres. Ty się martwisz, ze sobie biedny misio wystarczająco szybko nie znajdzie kolejnej ofiary do gnębienia?

    Łykasz głodne teksty o tym jak to zamierza dziecko porzucić bo zbyt bolesne dla niego jest patrzenie na twoja obojętność. Przepraszam cię, ale on dziecko chce porzucić bo je ma głęboko w d... taki z niego świetny ojciec. Ale może to i dobrze, bo przynajmniej twoja córka nie będzie narażona na stres przebywania z nim. Trzymam kciuki, że się otrząśniesz i znów trzeźwo na to wszystko zaczniesz patrzeć.
    Pozdrawiam :)
  • enith 19.11.18, 05:01
    Twój były to manipulant. Słowa o zerwaniu jego kontaktów z dzieckiem przez CIEBIE, to manipulacja najgorszego sortu. Nie widzisz tego? Eks zrzuca winę na ciebie. To przez ciebie musi zniknąć z życia dziecka, bo TY jesteś taka podła i niewyrozumiała. To TWOJA wina, że wasz syn straci ojca. Nie czujesz tej manipulacji? Tych prób obwiniania ciebie?
    Nie łam się. Nie daj sobą manipulować. Nie rozkminiaj, czy i kiedy znajdzie sobie kolejną ofiarę, której życie zniszczy tak, jak tobie i pierwszej żonie. Naprawdę życzysz jakiejś kobiecie takiego piekła, jakie przeszłyście z nim wy i wasze dzieci, żeby jemu się polepszyło? No chyba nie to chciałaś napisać.
    Jeśli nie uszczęszczasz jeszcze na terapię dla ofiar przemocy domowej, zapisz się jak najszybciej, ZANIM eks przekona cię, że to wszystko, co się z waszą rodziną stało, to twoja i tylko twoja wina.
  • eukaliptusy 19.11.18, 08:36
    Zobacz, ze on próbuje wszystkiego, co mu przychodzi do głowy, bierze cię na litość, na dziecko, na jak to cię rzekomo wielce kocha, tylko bidulek się nie zorientował w czasie kiedy cię dręczył. Przecież doskonale wiesz, że to wszystko bzdury.

    Jedno czego jeszcze nie zaczął stosowac, to gróźb, nękania i prob odebrania ci dziecka, ale na to tez przyjdzie pora. Wiec mam wielka nadzieje, ze nagrywasz i dokumentujesz jego wynurzenia na temat planów porzucenia dziecka, bo mogą przydać się w sądzie. Mieliście już sprawę o ustalenie opieki ?
  • malanieszczesliwa 19.11.18, 10:10
    mam adwokata ale sprawy gdzieś utknęły w sądzie.. próby nękania tez były, groźby odebrania samochodu, groźby ze jestem tak zła matka ze dziecko docelowo będzie mieszkało z nim
    zrobił listę z 5 lat wydatków z konta wydruki ile na mnie i na dziecko wydał, kilkadziesiąt stron przelewów
    tez myśle ze może to nie byłoby takie złe gdyby zaniechał całkowicie kontaktów z dzieckiem, ale jakoś w to nie wierze do końca
    on uważa ze jest wykorzystywany jak musi zajmować się dzieckiem, wie ze dziecko nie może chodzic do przedszkola i musze zapewnić mu opiekę a ze alimentów płaci 300 zł bo tyle uznał za właściwe a rozprawy nie było to nie mam za co wynająć opiekunki
    i jak nie będzie się zajmował dzieckiem 2 razy w tygodniu to moja matka będzie po prostu zmęczona
    tak jak to napisałam to mi się trochę sprawy rozjaśniły
    na psychoterapię nie chodzę bo nie mam po prostu na to czasu, może pójdę na jakieś indywidualne spotkania ale mam trochę mało pieniedzy a rodziców nie chce już prosić o pomoc więcej
    Dziekuje za pomoc, jak ktoś inny spojrzy na to trzeźwym okiem to zupełnie inaczej to wyglada, ja byłam pod jego wpływem 8 długich lat i ciagle się jeszcze łapie na te jego gierki

  • tt-tka 19.11.18, 10:29
    CALE TRZYSTA ZLOTYCH - smialabym sie, gdyby to nie bylo takie zalosne. Dokumentuj to. I jak ktosia poradzila, nagrywaj go, gdy sie pojawia, zachowuj maile/esemesy i wszystko dawaj swojemu adwokatowi.
    Poszukaj dla dziecka popoludniowych zajec, moze w jakims klubiku dzieciecym ? Taniej niz opiekunka, a mame odciazysz.
    Trzymaj sie.
  • jak.z.nut 19.11.18, 12:24
    Nie wiem gdzie mieszkasz ale spróbuj poszukać pomocy dla siebie w KOPD, swojego czasu prowadzili grupę wsparcia dla ofiar przemocy domowej ( zajęcia 1 w tygodniu przez zdaje się 3 miesiące), bardzo pomocne bo uświadamiają manipulacje jakim podlegasz.
    To co Twój mąż teraz robi nie różni się niczym od tego co robił w czasie trwania związku - obciąża cię winą. Mój eks przechodził te same etapy, od - nie będę chciał utrzymywać kontaktu z dzieckiem do - zabiorę ci ją, i dawałam się wkręcać- teraz już naprawdę nie wiem dlaczego bo podstawową rzeczą jaką dała mi terapia to nie słuchanie tego a co za tym idzie nie przejmowanie się.
  • marsylvik 24.11.18, 15:09
    Wiesz, ja naprawdę rozumiem, wiem o sobie, że kasa i czas ogranicza Ci możliwości skorzystania z pomocy psychologa. Mimo to pamiętaj, że jest Ci bardzo potrzebna i zorganizuj sobie taką pomoc, jak tylko będziesz mogła. Sprawdź centra interwencji kryzysowej w rodzinie, mopsy itp.

    A do tego czasu bardzo polecam Ci książkę Susan Forward "Szantaż emocjonalny. Jak się obronić przed manipulacją i wykorzystaniem". Nie zastąpi psychologa, ale uważam że pomoże Ci bardzo w tej konkretnej sytuacji, w której jesteś teraz. To jest coś, co możesz zrobić od razu, bez jakichś większych kosztów. Jakbyś nie mogła jej zdobyć inaczej, to w internecie kosztuje od 20 do 40 zł. Naprawdę warto, jednorazowy wydatek, czytać można np w autobusie, kiedy się chce. Tym bardziej, że z tym człowiekiem będziesz miała w jakimś stopniu do czynienia przez... no, lata. Nie ma się co oszukiwać. Bo dziecko.
  • malanieszczesliwa 25.11.18, 23:29
    Kupię książkę. Dziekuje. Dochodzę powoli momentu kiedy zaczynam sobie zdawać sprawę ze sama sobie nie poradzę... czytam książki, blogi ale to chyba za mało dla mnie
    dziś sobie zdałam sprawę ze wszytskie moje związki traciły patologia... pierwszy związek z alkoholikiem, który codziennie wypijał kilka piwek, drugi z facetem który mieszkał z inna kobieta, trzeci z przemocowcem
    mimo ze kręciło się wokół mnie kilku normalnych facetów wybieram tych z kłopotami
    boje się ze następnym razem znowu trafie na coś podobnego
    a mojemu Ex już chyba minął foch...albo manipulacja się nie udała bo znowu chce widywać dziecko
    praktycznie wszytskie jego zachowania maja na celu zmanipulowanie mnie
    a ja mimo ze minęło już 3 miesiące nie potrafię się jemu wyraźnie przeciwstawić -nie potrafię go potraktować go tak jak bym mogła opierdzielic zwykłego Kowalskiego z ulicy bo mam jakiś opór i strach
    ale coraz wyraźniej stawiam granice i jestem silniejsze aczkolwiek łapie się na tym ze on swoim gadaniem wzbudza we mnie wyrzuty sumienia
    Ale to nic bo mieszka mi się tak wygodnie i rewelacyjnie samej ze za nic bym do niego nie wróciła
    Jejka jak mi jest dobrze i chyba już zadne jego uśmiechy nie potrafią mnie złamać, powoli zapominam o traumie jaka z nim przeżyłam
    A on nic nie rozumie albo udaje, kiedys powiedziałam jemu ze przez 8 lat bycia razem niegdy nie obejrzałam telewizji, zawsze on oglądał co mu się podobało a ja musiałam się dopasować...wiecie co on zrobił... kupił drugi telewizor 😀 dla mnie żebym z drugim pokoju mogla sobie coś obejrzeć 😀



  • tt-tka 26.11.18, 02:11
    Nie gadaj z nim. Serio. Idz na terapie i/lub poszukaj grupy wsparcia. A jego proby nawiazania kontaktu kwituj "porozmawiamy w sadzie" albo "idz z tym do mojego adwokata".
  • enith 26.11.18, 03:31
    > razem niegdy nie obejrzałam telewizji, zawsze on oglądał co mu się podobało a ja musiałam się dopasować...wiecie co on zrobił... kupił drugi telewizor 😀 dla mnie żebym z drugim pokoju mogla sobie coś obejrzeć 😀

    I tylko czekać, kiedy ci to wypomni. Jak tylko zrobisz coś nie po jego myśli. Tak, jak to było z samochodem. Przestań z nim rozmawiać. Po co to robisz? Przecież takiemu betonowi niczego nie wytłumaczysz, bo do tak ograniczonych ludzi żadne argumenty i tak nie trafią. Nie strzęp języka, tylko szukaj wsparcia dla siebie u ludzi ci życzliwych. Fajnie, jakbyś miała obok siebie choć jedną osobę, która będzie cię stawiać do pionu za każdym razem, gdy będziesz się łamać pod wpływem manipulacji byłego.
  • tt-tka 19.11.18, 10:04
    Bardzo dobrze sie stanie, jesli on na dobre zniknie z waszego zycia. Oby.
    A ty zajmij sie soba, nie zajmuj sie nim. SWOJA psychika, SWOIM zdrowiem i koniec koncow swoimi interesami, czyli ustalonymi sadownie alimentami dla corki. Sadownie, powtarzam, bo jemu gotowosc do placenia moze przejsc tak samo jak gotowosc widywania dziecka.
  • malanieszczesliwa 31.12.18, 14:01
    Będę składała wniosek o zabezpieczenie miejsca pobytu dziecka przy matce. Wniosek dałam do napisania adwokatowi. Chce zanieść ten wniosek osobiście do sądu. Czy warto aby ten adwokat mnie reprezentował w sądzie? Czy to ma sens? Nie chciałabym przepłacać bo nie mam za dużo pieniedzy
  • malanieszczesliwa 31.12.18, 15:25
    moj Ex nie przyjął do wiadomości ze ja odeszłam, on uważa ze mamy czasowe problemy
    tresował mnie jak jakiego psa przez 8 lat i on uważa ze to normalne
    nic a nic nie rozumie, a ja najchętniej nie oglądałbym tej jego gęby
    dziś nie zamierza mi wydać dziecka dopóki nje przyjade do niego i nie spędzimy razem kolacji sylwestrowej
    a wczoraj deklarował ze zaczyna sobie szukać innej kobiety
    czemu ja na takiego zaburzonego człowieka trafiłam w życiu 😩
  • mrs.solis 31.12.18, 17:23
    Na zaburzonego kazda moze trafic. Pytanie powinno brzmiec jak moglam z kims takim zmarnowac sobie 8 lat zycia. Najwazniejsze, ze w koncu sie od niego uwolnilas i tego sie juz trzymaj.
  • tt-tka 31.12.18, 17:39
    malanieszczesliwa napisała:


    > dziś nie zamierza mi wydać dziecka dopóki nje przyjade do niego i nie spędzimy
    > razem kolacji sylwestrowej

    Przyjedz nie sama, zabieraj dziecko i jedz na kolacje do domu. Oraz przestan mu dowozic dziecko, serio. Chce widywac corke, niech on przyjezdza po nia. We wniosku dopisz to, ze on nie wymuczszajac corki probuje na tobie wymusic (a moze skutecznie wymusza) zachowania, na ktore ty sie nie zgadzasz.

    > a wczoraj deklarował ze zaczyna sobie szukać innej kobiety
    > czemu ja na takiego zaburzonego człowieka trafiłam w życiu 😩

    Tego dowiesz sie na terapii, jak juz ja podejmiesz. I doradzalabym adwokata w sadzie, a nie tylko do napisania wniosku. Zaplacisz z pieniedzy, ktore adwokat wydusi z faceta, zaleglych alimentow, odszkodowania, jesli o nie wystapisz, zwrotu tych kosztow, ktore na tobie wymuszal, np na paliwo przy dowozeniu mu corki.
    Blagam, PRZESTAN ja tam wozic i zostawiac sama ze swirem ! Widzenia na warunkach okreslonych przez sad i nadzorowanych, wylacznie ! I niech on na nie przybywa !




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 31.12.18, 17:40
    Piszac "przyjedz nie sama" mam na mysli kogos od ciebie z pracy, najlepiej z bronia. nawt obiecaj koledze, ze zaplacisz, byle ci pomogl.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • malanieszczesliwa 02.01.19, 23:33
    Pisze bo musze się wygadać. Koleżanki nie rozumieją a moja mama ma chyba dość.
    Mój Ex partner przez całe 5 lat od kiedy mamy dziecko powtarzał ze jestem w jego domu tylko dla dziecka. Inaczej dawno by mnie wywalił... az nagle teraz zrozumiał ze tylko ja się liczę..
    Przyjechałam po dziecko, weszłam do jego domu, on w amory, jak będzie nam fajnie, jaki to on już odmieniony, musze się wprowadzić i dopiero wtedy zrozumiem ze on się zmienił, musze dać szanse bo dziecko cierpi ( a niby nie cierpiało jak darł się na mnie i szarpał przez kilka ostatnich miesięcy)
    jak odmówiłam zmiana.. mistrzostwo.. jak w 5 minut można obrazić twoich tępych rodziców,

  • malanieszczesliwa 02.01.19, 23:42
    tak mistrzostwo w 5 minut obrazić twoich tępych rodziców, upośledzającą prace, brzydkie mieszkanie, twój paskudny charakter i zimna osobowość, a to wszystko zrobić tak ze zaczynasz się przy tym gubić i wpadać w to upodlenie w którym się tkwiło przez tyle lat
    ale im dłużej czekam tym stawka wzrasta, najpierw była propozycja pracy w jego nowo powstającej firmie, teraz jest już mowa o połowie udziałów w firmie
    straszenie ze nie będzie płacić alimentów
    i to wszystko robi człowiek który ma jedna z najlepiej płatnych i najbardziej odpowiedzialnych prac na świecie
    to tyle...mysl ze mogłabym tam wrócić napawa mnie strachem, po dłuższym przebywaniu z nim zaczynam mieć bóle brzucha i nerwowe chrząkanie
    a wszystko się skończy kiedy pewnie przyjdzie pozew o alimenty, bo jedyne co on naprawdę kocha to pieniądze, wszytsko inne go w życiu zawodzi

  • tt-tka 03.01.19, 01:11
    Mala. sama widzisz, ze wyjsciem najlepszym jest nierozmawianie z nim, niejezdzenie do niego, niewozenie mu corki i tak dalej. Zero kontaktu. To znaczy - wylacznie na pismie, meilowo. I to on ma jezdzic do ciebie, gdy chce sie zobaczyc z corka, w USTALONYCH I AKCEPTOWANYCH przez ciebie terminach.
    On nie bedzie sie trzymal zadnych ustalen i nie bedzie dotrzymywac zadnych obietnic, tego mozesz byc pewna. On tylko chce cie miec w zasiegu reki i glosu. Zeby znowu bylo, jak bylo.

    Blagam ponownie - NIC na gebe, WSZYSTKO na pismie. Do sadu z wnioskiem o ustalenie miejsca pobytu dziecka, alimenty i kontakt nadzorowany biegnij zaraz jutro.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • eukaliptusy 03.01.19, 12:57
    Podpisuje się pod tym 100%.
    Niech on przyjeżdża po dziecko! A dziecko niech wydaje i przyjmuje twoja mama. Kiedy przestanie to być pewna metoda na gnębienie cię, okaże się na ile mu zależy.
  • marsylvik 20.01.19, 21:45
    Warto.
    Nawet nie dlatego, że nie dałabyś rady w gąszczu przepisów, bo pewnie byś dała.
    Chodzi o dwa inne powody:
    - adwokat na ogół miewał do czynienia z cwaniakami i umie zapobiec jego sztuczkom sądowym
    - możesz skorzystać z adwokata jako pośrednika i dzięki temu uniknąć konieczności rozmawiania twarzą w twarz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.