Dodaj do ulubionych

Problem z mężem mojej mamy. Pomocy!

10.07.18, 01:50
Witajcie,
Mam problem z mężem mojej mamy.
Mam 42 lata. Kiedy miałam lat 14, moja mama poznała "miłość" swojego życia.
10 lat później się pobrali.
Ogólnie... Osobiście ta "miłości" pozostawia wiele do życzenia...
Grunt jednak, że ona z nim jest szczęśliwa. Skąd więc problem.
Moja mama obecnie wpadła w wir chorób.
Szpital, podejrzenie raka, operacja, zmiana decyzji i czekanie na wyniki itp.
Mama do kontaktu ze szpitalem podała męża.
Ja, córka i jej siostra zostałyśmy odsunięte, bo za dużo zadajemy pytań. Jesteśmy zbyt dociekliwe i "męczymy" lekarzy. Moja mama jest na tyle bierna, że ma wodę na opłucnej, raz już ściąganą. Woda bardzo utrudnia oddychanie. Na innym oddziale podawali jej tlen dla ułatwienia oddechu. Obecnie nie dostanie gdyż cyt. pielęgniarkę "ta sala była kiedyś dyżurką i nie jest przystosowana do podania tlenu" 😵😵😵
Pierwszy szok.
Dzwonię więc do męża mojej mamy, aby poprosił lekarzy o tlen lub ponowne ściągnięcie wody, bo ona się męczy a sama nic nie powie.
Reakcja pozornie kochającego męża.
Wrzask na mnie w słuchawce, że on nie siedzi w szpitalu, że lekarze wiedzą co robią, że 7xdziennie odbiera telefony od mojej cioci, ode mnie. (Odebrał 1 od niej i 1 ode mnie) W końcu stwierdził, że go wku...am😲 poprosiłam, aby nie krzyczał na mnie i nie był wulgarny.
Jestem w szoku. Na zewnątrz to obraz uczynnego, dobrego kochającego zwierzęta człowieka. Niestety... Tacy są najgorsi. Wszyscy myślą jacy idealni...
Ja z moją ciocią już od dawna widzimy, że został wyidealizowany, ale wychodzę z założenia. Ona jest szczęśliwa to najważniejsze. Niestety w momencie choroby, szpitali i tak poważnych akcji, nie możemy pozwalać na tak chamskie zachowanie. Moja mama poprze jego. To jej ukochany mężulek. Została uzależniona psychoemocjonalnie.
Zresztą ogólnie w życiu. Głupio zabrzmi, ale też w wyborach politycznych.
"My" w opozycji i "oni" w opozycji do nas.
Moja mama światopogląd ma taki jak ja i jej siostra. Wiem, bo testując ją pytaniami, pokazywałam jej w którym jest miejscu, ale to pani serialowa. Nie interesuje się. Nie ma żadnej wiedzy a jej mąż wtłacza jej sieczkę. Piszę o tym tylko, aby pokazać jej zależność.

Co mamy zrobić? Ja córka i bardzo ją kochająca siostra? Odsuwa nas od niej i niestety ona mu pozwala.

Moja mama jest w szpitalu a ja nie mogę rozmawiać z lekarzami, przez jej męża, któremu w głowie się pokręciło i myśli, że ślub daje mu prawo do odsuwania jej najbliższych, bo on jest mężem.
Szlag mnie trafia😥 Moi dziadkowie w grobie się przewracają...

Pomóżcie...

Edytor zaawansowany
  • tt-tka 10.07.18, 02:15
    gelgel napisał(a):

    > Co mamy zrobić? Ja córka i bardzo ją kochająca siostra? Odsuwa nas od niej i ni
    > estety ona mu pozwala.
    >
    > Moja mama jest w szpitalu a ja nie mogę rozmawiać z lekarzami, przez jej męża,
    > któremu w głowie się pokręciło i myśli, że ślub daje mu prawo do odsuwania jej
    > najbliższych, bo on jest mężem.


    Rozumiem, ze boisz sie i martwisz o mame, ale ochlon i przeczytaj jeszcze raz to, co napisalas.

    Nie "przez meza mamy", nie "on odsuwa". To Mama zglosila szpitalowi meza jako kontakt i rozumiem, ze tylko jego.
    Znala go 10 lat, zanim sie pobrali, jest z nim ponad cwiecwiecze. Dosc, by poznac czlowieka. Byla przytomna i nadal jest.

    Bywacie u niej w szpitalu, rozmawiacie z nia ? Jak, o czym ?
    Rozmowy z lekarzem prowadzacym lub z ordynatorem zawsze mozesz sprobowac, zwlaszcza jesli masz zastrzezenia uzasadnione i konkretne. Ale jesli lekarz z toba nie bedzie chcial rozmawiac, coz, wypada uszanowac wole mamy.
  • gelgel 10.07.18, 02:53
    Łatwo powiedzieć... Jest rodo, ochrona danych i rozmawiają tylko z osobą wskazaną.
    Uszanować wolę... Czyli siedzieć cicho i czekać.
    Ja wiem, że są różne rodziny. U nas zawsze byliśmy razem w tej mojej części rodziny. Moja babcia odchodziła na raka. Opiekowałyśmy się nią na zmianę. Ja, mama, ciocia. Byleby nie brali jej do hospicjum.
    Wszystkie miałyśmy kontakt z lekarzami. Były też inne przepisy. Tak samo jeszcze dawniej z moim dziadkiem. Siostra mojej mamy jak była w szpitalu to
    wpisała swojego męża tak i swoją siostrę właśnie (nie ma dzieci). Ja wszędzie wpisuję mojego syna i matkę właśnie (nie jestem w związku obecnie) Niech on będzie wpisany. On mi nie przeszkadza, ale ja też! Jestem córką lub jej siostra. Bo my działamy.
    A jeżeli ma być tylko on to nie ma prawa na mnie wrzeszczeć bo proszę, aby przekazał coś lekarzom.
    Ja nie muszę mu głowy zawracać, ale muszę mieć do lekarzy dostęp. Nie wyobrażam sobie, że wychodzę za mąż i za 20 lat mój syn nie ma dostępu do lekarzy, bo ja wskazuję tylko męża.
    Oczywiście, że chodzimy do szpitala. Nawet częściej niż on bo pracuje. I co z tego?

  • tt-tka 10.07.18, 03:08
    gelgel napisał(a):

    > Łatwo powiedzieć... Jest rodo, ochrona danych i rozmawiają tylko z osobą wskaza
    > ną.

    O stanie zdrowia chorej rozmawiaja tylko z osoba wskazana. Uwagi co do pracy personelu mozesz zglosic zawsze - czy uwzglednia, to inna sprawa.

    Ja wszędzie w
    > pisuję mojego syna i matkę właśnie (nie jestem w związku obecnie) Niech on będz
    > ie wpisany. On mi nie przeszkadza, ale ja też! Jestem córką lub jej siostra. Bo
    > my działamy.

    Ale mama nie chce, by byla informowana corka czy siostra. ONA. NIE CHCE. I ma do tego prawo.


    > A jeżeli ma być tylko on to nie ma prawa na mnie wrzeszczeć bo proszę, aby prze
    > kazał coś lekarzom.

    Nie ma. Powiedz mu to. A to, co masz do powiedzenia lekarzom, powiedz lekarzom - rodo nie zabrania. Malo z tym, gdyby powiedziala to osoba wskazana, lekarza rowniez moga nie uwzglednic, wyobraz sobie. Bo pytanie o stan zdrowia a postulaty pod adresem szpitala to dwie rozne sprawy.




    > Ja nie muszę mu głowy zawracać, ale muszę mieć do lekarzy dostęp.

    Przeciez sie przed toba nie barykaduja. Chyba. Dostep masz, informacji o stanie matki nie masz i miec nie bedziesz, bo ona tak sobie zyczy.


    > Oczywiście, że chodzimy do szpitala. Nawet częściej niż on bo pracuje. I co z t
    > ego?

    No wiec co stoi na przeszkodzie zapytac mame ? jej powiedziec, ze ma prawo do tlenu/sciagniecia wody i zaraz wezwiesz kogos z personelu, a ona niech to powie ? byc moze mama po prostu nie chce tego/nie widzi potrzeby i - przepraszam - meczysz ja i denerwujesz tym swoim wielepiejem.

    Oraz nie powiedzialas, o czym rozmawiacie... o niej, o codziennych sprawach czy o tym, jak strasznie was krzywdzi nie wpisawszy na liste kontaktow ?
  • gelgel 10.07.18, 03:19
    To moja mama prosiła o tlen pielęgniarkę. Nie ja.
    W słuchawce moja ciocia słyszała odpowiedź pielęgniarki. Spędziłam z mamą weekend. Zresztą, drogi internauto, wchodzisz tu żeby się wyżyć na takich jak ja? Masz problem z własną matką i może jej nie kochasz? A może jesteś jednym z tych mężów lub żon, które wchodząc w życie drugiego człowieka, uzurpują sobie prawo do odsunięcia dzieci z poprzedniego małżeństwa?
    Żałosne...
    Chcę tylko jej dobra i nie mam.mani autorytetu lekarza. To tylko ludzie, którym należy zadawać pytania bo można na coś istotnego zwrócić uwagę.
    Póki co moja mama ciężko oddycha i milczy...
    A Wy jeździcie po córce, w większości pisząc bzdury...
  • tt-tka 10.07.18, 03:36
    gelgel napisał(a):

    >Zresztą, drogi internauto, wchodzisz tu żeby się wyżyć na takich jak ja?

    Nie. A ty po co wchodzisz ? Poskarzyc sie, znalezc rade czy wspolczucie ? Rady dostalas, a na wyrazanie ci wspolczucia wlasnie stracilam ochote. I tez juz rozumiem, czemu mama wykluczyla cie z tej sfery swojego zycia.

  • gelgel 10.07.18, 03:42
    Nie wykluczyła z żadnej strefy życia...
    Oczywiście kolejna... Czytanie ze zrozumieniem postu...
  • alicia033 10.07.18, 11:49
    gelgel napisał(a):

    > Nie wykluczyła z żadnej strefy życia...

    yyyyyy
    to jaki masz problem?

    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • enith 10.07.18, 02:43
    Rozumiem twoją troskę o mamę. To normalne, że bardzo się martwisz w obliczu tak poważnej diagnozy, jak nowotwór. Niemniej jednak mama, jak rozumiem, nie jest w żaden sposób ograniczona umysłowo, nie cierpi na demencję, nie jest otumaniona lekami, ma pełne rozeznanie sytuacji i świadomie wybrała męża, jako jedyną osobę upoważnioną do oficjalnej informacji o stanie jej zdrowia. Pozostali członkowie rodziny powinni to uszanować.
    Jeśli uważasz, że dochodzi do stałych i drastycznych nadużyć ze strony męża mamy, zawsze możesz skonsultować się z prawnikiem od spraw rodzinnych lub z MOPS'em w celu ochrony mamy interesów. Jesteś gotowa na walkę w sądzie? Uważasz, że mamie dzieje się krzywda na tyle, by zdecydować się na tak poważny krok? Co twoja mama mówi ci o swojej sytuacji? Żali się? Szuka pomocy? Bo jeśli nie, to nie masz żadnego punktu zaczepienia i absolutnie nie powinnaś się wtrącać do spraw mamy i jej męża.
  • gelgel 10.07.18, 02:55
    No widzę, że maks empatii tutaj do własnych rodziców...
    Dzięki za rady w każdym razie...
  • gelgel 10.07.18, 03:00
    Ps. Spraw mamy i męża??? Choriba MOJEJ matki to sprawa jej i jej męża?????
  • tt-tka 10.07.18, 03:14
    Choroba kazdego czlowieka to JEGO sprawa. Z kim zechce sie ta sprawa podzielic, to tez JEGO wybor.

    My naprawde rozumiemy, ze czujesz sie wywlaszczona i okradziona z wlasnej matki na rzecz obcego czlowieka, ale on dla twojej mamy nie jest obcym. Jest jej towarzyszem zycia od bardzo wielu lat, z jej wlasnego wyboru. Pogodz sie z tym.
  • gelgel 10.07.18, 03:22
    Nic nie rozumiesz. Ja natomiast rozumiem mój błąd zadając tutaj pytanie. Brak empatii i dojrzałości plus znieczulica...
    Obraz naszego społeczeństwa niestety...
  • enith 10.07.18, 03:32
    Twoja mama miała, pomimo ciężkiej choroby, dość rozumu, by cię nie włączać w obieg informacji. Zastanów się dlaczego.
  • enith 10.07.18, 03:25
    gelgel napisał(a):

    > Ps. Spraw mamy i męża??? Choriba MOJEJ matki to sprawa jej i jej męża?????

    Tak właśnie. Twoja mama zdecydowała, że nie zgadza się na twój i siostry dostęp do informacji o stanie jej zdrowia. Ona zdecydowała, nie szpital, nie jej mąż. Ona. Wyciągnij z tego wnioski. Co daje ci prawo do, za przeproszeniem, wpieprzania się do mamy życia, zdrowia i małżeństwa WBREW mamy woli? Czy mama prosiła cię o interwencję? Czy żaliła ci się na złe traktowanie? Skarżyła na szpital lub męża?
    Niech ci się nie wydaje, że ty wiesz lepiej, czego potrzebuje twoja mama. Ja po trzech twoich postach już doskonale wiem, dlaczego to mąż, a nie ty, został jedynym upoważnionym do informacji w szpitalu.
  • gelgel 10.07.18, 03:39
    Tu jest jakiś zjazd zazdrosnych żon i mężów o dzieci z poprzednich związków? Umiecie czytać???
    Czego nie rozumiecie? Ten człowiek nie zadaje żadnych pytań. Jest bierny a matka mi się dusi i to wytrzymuje bo boi się lekarzy i pielęgniarek.
    Jest uzależniona od męża. Napisałam wyraźnie przecież, że ogólnie nasza rodzina się nie wtrąca, bo jeżeli jest szczęśliwa.... Chociaż pewności już nie mam. Tym razem jednak my najbliższa rodzina, nie mamy dostępu do lekarzy. Rozumiem to normalne. Nie kochacie Waszych rodziców i przy podobnej sytuacji, stwierdzilibyście "jej, jego sprawa?" Współczuję Waszym rodzicom.
    Wystarczyłaby manipulacja nimi i już ma ów manipulator Was z głowy.
    Szokują mnie odpowiedzi tutaj...


  • enith 10.07.18, 04:46
    A mnie szokuje twoja wredna, roszczeniowa postawa i nieliczenie się ze zdaniem mamy.
    Prawda jest taka, że gdybyś faktycznie uważała, że twojej mamie dzieje się realna krzywda, to już dawno byłabyś po konsultacji w MOPS'ie i wiedziałabyś dokładnie, jakie są twoje, jako córki, opcje. Ale nie, ty wolisz spędzać czas pyszcząc na forum i waląc osobistymi wycieczkami. Już ty się o moich rodziców tak nie martw, ja od nich wiem, na co chorują i jakie leki biorą. Widać nie dałam im powodu do odcięcia mnie od informacji o ich zdrowiu. Zastanawiam się natomiast, co takiego zrobiłaś ty, że matka woli cię o swoim nie informować. I taki kruczek prawny dla ciebie: w każdej chwili leczenia pacjent ma prawo poszerzyć lub ograniczyć krąg osób upoważnionych do infromacji. Niech da ci do myślenia fakt, że mama konsekwentnie nie włącza w ten krąg ciebie, chociaż ma taką prawną możliwość.
  • enith 10.07.18, 05:03
    Ha, umknęło mi to w pierwszym czytaniu, ale teraz już doczytałam i widzę, w czym rzecz. O drugim męża matki wyrażasz się per "miłość". Tak właśnie, w cudzysłowiu. To mówi o twojej postawie wobec męża mamy i jej ułożeniu sobie życia z innym, niż twój ojciec mężczyzną WSZYSTKO. Wyrażasz się o nim pogardliwie, uważasz, że matka go idealizuje, że ma wyprany przez niego mózg i w głowie ci się nie mieści, że może jest autentycznie szczęśliwa, że kocha faceta całym sercem, ufa mu i wierzy, że to on, a nie córka czy siostra, powinien podejmować ewentualne decyzje co do jej zdrowia. I dlatego tak ci gula skacze, bo matka świadomie odcina cię od informacji, ale oczywiście, twoim zdaniem, to jej mąż jest winien. No cóż, zbierasz teraz to, co siałaś w relacji z ojczymem całe życie.
  • ola_dom 10.07.18, 07:23
    enith napisała:

    > No cóż, zbierasz teraz to, co siałaś w relacji z ojczymem całe życie.

    Hmm... już w oderwaniu od całego wątku - trochę mnie zdumiewa obarczanie dziecka - choćby nastolatka - odpowiedzialnością za jakość relacji z dorosłym.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 10.07.18, 08:59
    ola_dom napisała:

    trochę mnie zdumiewa obarczanie dzieck
    > a - choćby nastolatka - odpowiedzialnością za jakość relacji z dorosłym.

    Ola, pan zostal jej ojczymem, gdy ona miala 24 lata. Matka poznala go, gdy corka miala 14, ale poslubila 10 lat pozniej.
    Obecnie ma 42.
    I uporczywie nie przyjmuje do wiadomosci, ze dla matki czlowiek, z ktorym od lat 18 matka dzieli codziennosc, jest i ma prawo byc bardzo bliski i bardzo wazny.
  • ola_dom 10.07.18, 09:09
    tt-tka napisała:

    > Ola, pan zostal jej ojczymem, gdy ona miala 24 lata. Matka poznala go, gdy
    > corka miala 14, ale poslubila 10 lat pozniej.

    FORMALNIE został - jak rozumiem. Czyżby przedtem nie istniał w życiu autorki? Nie wydaje mi się.
    Inne pytanie, dlaczego mama zalegalizowała związek dopiero po 10 latach.

    Ale bardzo dobrze wiem, jak "dochodzący" pan może wpłynąć na życie czternastolatki. Za dobrze (i nie, wcale nie musi chodzić o molestowanie, czy tp.).

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • wefi80 10.07.18, 09:48
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • wefi80 10.07.18, 10:14
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • edw-ina 10.07.18, 10:53
    Tak. Choroba matki jest jej sprawą i jeśli nie ma ograniczonych możliwości umysłowych i nikt nie musi za nią decydować, to decyduje sama. Wiesz, że moja matka i siostra nie wiedzą zwykle o moich epizodach depresyjnych? Bardzo celowo nie wiedzą, aby nie wydzwaniały, nie pomagały, nie rozpaczały, nie zadawały zbędnych pytań. Poważnie. Dowiadują się zawsze, kiedy już mija. Poza moim lekarzem wie tylko pracodawca i właśnie mąż. I również tylko mój mąż ma prawo rozmawiać z moim lekarzem o moim stanie. A to również potencjalnie śmiertelna choroba. I właśnie dlatego, że taka jest, muszę skupić się na sobie, a nie na uspokajaniu moich bliskich.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • wefi80 10.07.18, 04:20
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ola_dom 10.07.18, 10:07
    wefi80 napisał(a):

    > Meżów można mieć kilku. Matkę jedną. Like

    Nooo.... mamusia ciągle mi to powtarza.

    Aha - matka z wątku SAMA wybrała męża ponad dziecko - w tym sensie, że męża upoważniła do pozyskiwania wiadomości, a dziecko nie.

    Nikt tu nie napisał, że autorka ma się nie troszczyć o matkę. Jedyne zastrzeżenia dotyczą FORMY, w jakiej to robi. Histeria, zwłaszcza przewlekła, nikomu w niczym nie pomaga.
    I niewykluczone, że autorka ma rację, że matka została zmanipulowana - czy raczej - dała się, sama dała się zmanipulować, bo tak jej z jakiegoś powodu pasowało. Ale nie da się jej uwolnić z tego uwikłania w taki sposób, bo natrętna i namolna napastliwość powoduje, że człowiek się zamyka i ucieka. Albo wścieka.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • wefi80 10.07.18, 10:23
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ola_dom 10.07.18, 10:32
    wefi80 napisał(a):

    > Chęć rozmowy z lekarzami to przepraszam namolność i napastliwość wg Ciebie?

    Nie.
    Ale jeśli autorka w podobnej formie mówi, jak tu pisze, i podobnie zabiera się do spraw - to ja akurat uciekam od takich kontaktów, gdzie pieprz rośnie. Zirytowałam się i zmęczyłam już tylko czytając jej posty. Nie tylko ja, jak zresztą widać.
    I mama też może być tym zmęczona, tym bardziej, że jest poważnie chora, więc i sił ma o wiele mniej.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 10.07.18, 10:36
    wefi80 napisał(a):

    > A jaka to forma? Co robi źle? Napisała, że on jej nie przeszkadza, niech sobie
    > ma zgodę na rozmowę z lekarzami, ale jeżeli z niej nie korzysta to córka od lek
    > arzy chce wiedzieć co jej mamie będą robić i dla mnie to normalne.

    Boru, ile razy trzeba to powtorzyc ? Matka nie wyrazila zgody na to, zeby informowano corke, co matce beda robic.
    Matka.
    Nie.
    Wyrazila.
    Zgody.
    Ktore z tych slow jest niezrozumiale ?
  • gelgel 10.07.18, 11:43
    Tt-tka już się uspokój. Matka sama mnie informuje co będą jej robić!!! To czego nie wiem ona też nie wie a jej mąż tym bardzie bo nie pyta.
    Umiesz tylko pogrubiać czcionkę i wylewać swojego ego w necie? Czytać widać nie umiesz, ale powtarzać się nie będę. Mój syn ma rację. Forum to rozmowa z idiotami...

  • tt-tka 10.07.18, 13:25
    gelgel napisał(a):

    > Tt-tka już się uspokój.

    Jestem spokojna. To ty histeryzujesz.

    >Matka sama mnie informuje co będą jej robić!!!

    No wiec o co ci chodzi ?
    Matka cie informuje.
    Nie chce, bys rozmawiala z lekarzami.
    Z czym nie mozesz sie pogodzic, ze sie tak rzucasz ?


    > Umiesz tylko pogrubiać czcionkę i wylewać swojego ego w necie?

    Umiem znacznie wiecej, ale to nie twoja wiedza, sprawa ani temat tego watku.
  • blue_meerkat 10.07.18, 08:47
    Porozmawiaj z mama, to ona podejmuje decyzje i wyzywanie sie na jej mezu na forum nic nie da. Jesli nie jest ubezwlasnowolniona, nie mozesz podejmowac decyzji za nia. Przykro mi. Jesli boi sie rozmawiac z lekarzami na tyle ze nie poprosi o tlen etc. - dlaczego?
  • ola_dom 10.07.18, 09:13
    blue_meerkat napisała:

    > Porozmawiaj z mama, to ona podejmuje decyzje i wyzywanie sie na jej mezu na forum nic nie da.

    No właśnie - to też mnie zastanawia. Skoro autorka jest u mamy często i z nią rozmawia - dlaczego nie poprosiła jej (?) o prawo do wglądu i informacji o stanie zdrowia mamy?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 10.07.18, 10:11
    ola_dom napisała:

    > blue_meerkat napisała:
    >
    > > Porozmawiaj z mama, to ona podejmuje decyzje i wyzywanie sie na jej mezu
    > na forum nic nie da.
    >
    > No właśnie - to też mnie zastanawia. Skoro autorka jest u mamy często i z nią r
    > ozmawia - dlaczego nie poprosiła jej (?) o prawo do wglądu i informacji o stani
    > e zdrowia mamy?


    "Bo my za duzo sie wtracamy, zadajemy za duzo pytan i "meczymy" lekarzy", cytat z pierwszego postu. Nie wiadomo, czy to interpretacja watkodajki, czy jasno zwerbalizowane stanowisko mamy - w innym poscie autorka pisze, ze podczas jej wizyt mama milczy - ale w moim odczuciu mama zostala o to poproszona ( o ile poproszona, a nie zarzucona pretensjami, ze tego nie zrobila) i po prostu nie chce.

  • ola_dom 10.07.18, 10:19
    tt-tka napisała:

    > w moim odczuciu mama zostala o to poproszona ( o ile poproszona, a nie zarzucona
    > pretensjami, ze tego nie zrobila) i po prostu nie chce.

    No ja właśnie jestem ciekawa odpowiedzi autorki na to pytanie. Czy coś takiego miało miejsce i jak wyglądało.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • gelgel 10.07.18, 11:12
    Częściowo już przed chwilą wyjaśniłam w innym poście. Nie napisałam, że mama ze mną milczy tylko z lekarzami. Im nie mówi, że się męczy bo nie chce ich lekarzy czy pielęgniarek drażnić.
    Boże... Zrobiliście z nas patologiczną rodzinę, wymyślając jakieś historie. Tak poprosiłam mamę o wpis też mojej osoby. NIE NIE NACISKAŁAM! Właśnie nie chcę jej naciskać!!!!!!!! Poprosiłam raz. Stwierdziła (niemal cytuję) "ale po co tyle osób, Xxxx wystarczy, lekarze nie lubią pytań a Ty z ciotką za dużo pytacie"

    Mój syn właśnie stwierdził czytając ten wątek "po co rozmawiasz z idiotami w necie"...

    Znam swoje prawa. Do pani od postów z MOPSEM. Nie ma takiej potrzeby. Jest z mężem szczęśliwa (mam nadzieję) Nie będę roztrząsać wątku mojej z nim relacji, bo nie jest jego tematem. Jest poprawna. Szoku dostałam wczoraj jak na mnie wrzeszczał przez telefon, sam nie robiąc nic. Ps. Przez moją mamę on został upoważniony do informowania nas o tym o czym wie. Nie robi tego. W ciągu tygodnia wykonałam do niego tylko dwa telefony.
    Wszystkiego dowiaduję się bezpośrednio od mamy i z tej dokumentacji jaką posiadam.
    Mama jednak jest ostatnią osobą, która powinna w tym brać teraz udział. Rozmowy powinny być z lekarzami a ich praktycznie nie ma! Czego Wy nie rozumiecie?
    Internet to jednak szambo...
  • ola_dom 10.07.18, 11:18
    gelgel napisał(a):


    > Tak poprosiłam mamę o wpis też mojej osoby. NIE NIE NACISKAŁAM! Właśnie nie chcę
    > jej naciskać!!!!!!!! Poprosiłam raz. Stwierdziła (niemal cytuję) "ale po co tyle
    > osób, Xxxx wystarczy, lekarze nie lubią pytań a Ty z ciotką za dużo pytacie"

    Należy więc uszanować wolę i zdanie mamy.

    Natomiast nie jestem pewna, czy RODO "zabrania" tego, żebyś powiedziała lekarzowi, żeby podał mamie tlen, skoro trudno jej oddychać. Prosiłaś o to lekarza?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • ortolann 10.07.18, 08:51
    Powiem Ci tylko jedno: walcz o mamę. Tylko dobrze przemyśl tę walkę, bo możesz mieć do czynienia z przebiegłym typkiem. Może i Twoja mama mówi, że jest szczęśliwa, ale może tylko mówi. Być może prawda jest inna, tylko ona nie chce się do niej przyznać. Po drugie takie odsuwanie najbliższej rodziny od matki świadczy o tym, że pan ma chrapkę i na spadek po mamie. Oczywiście nie mówię, że mama jest w takim stanie, że należy już myśleć o spadku, ale z najbliższej rodziny mam dosadny przykład, że tak to właśnie działa. Aż zdumiona jestem jak bardzo jest to podobny scenariusz - skończyło się bardzo przykro. Sprawdź swoje prawa jako córki o dowiadywanie się o stanie zdrowia matki i odpowiednio do tego zadziałaj. Bo pan, jeśli jest sprytny i ma odpowiednich znajomych jest w stanie Was, jako córki odsunąć od matki w zupełności.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • tt-tka 10.07.18, 09:01
    ortolann napisała:

    Sprawdź swoje prawa jak
    > o córki o dowiadywanie się o stanie zdrowia matki

    Pokrewienstwo nie daje zadnych praw w tym wzgledzie. Decyduje wola pacjenta/tki.
  • ortolann 10.07.18, 09:18
    Pokrewieństwo daje pewne prawa i trzeba je znać. Ale co znacznie ważniejsze - trzeba wiedzieć jak nie pozwolić się z tych praw "wyślizgać" komuś, kto ewidentnie ma złe zamiary.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • tt-tka 10.07.18, 10:01
    ortolann napisała:

    > Pokrewieństwo daje pewne prawa i trzeba je znać.

    Niemniej nie sa to prawa do wiedzy o chorobach i leczeniu osoby z rodziny.

    Sprobuj sobie wyobrazic, ze ty, dorosla kobieta, leczysz sie u ginekologa, wenerologa czy psychiatry.Nie chcesz mowic mamie o chorobie ani przebiegu kuracji - bo nie chcesz jej ,martwic, bo obawiasz sie niezrozumienia, bo uwazasz, ze to sprawa twoja lub wspolna z mezem, bo cokolwiek.
    I dalej - wyobraz sobie, ze twoja matka wbija sie lekarzowi do gabinetu i zada, by jej powiedzial, co ci jest i jak on cie leczy, bo przeciez matka jest i ma prawo wiedziec. Co pomyslalabys o swoim lekarzu, gdyby ustapil i powiedzial matce to, czego ty mowic nie chcialas ?

    Lekarzowi nie wolno o chorobie i kuracji informowac osob innych niz wskazane przez pacjenta i to dotyczy tez onkologa, kardiologa, ortopedy, a nawet za przeproszeniem dentysty. Twoje cialo i psyche, twoja sprawa. Ty i tylko ty decydujesz, komu powiesz i ile.
  • gelgel 10.07.18, 10:55
    Widzę, że powstaje żywa dyskusja. Czytacie jednak drogie panie między wierszami. Nigdzie nie napisałam, że mama postanowiła mnie odciąć od informacji o swoim zdrowiu. Nie mam tylko możliwości rozmowy z lekarzami a jej mąż który ma jest bierny. Nie pyta. Mama uważa, że po co tyle osób i boi się lekarzy a ja z ciotką jesteśmy dociekliwe.
    Nie boimy się pytać. Mąż uważa, że wiedzą co robią i pytania odpuszcza. Mam przy sobie cały czterostronny wypis jej sprzed kilku dni.
    Weekend spędziłam z nią sama. Bardzo ciężko oddychała. Po powrocie do szpitala, nie zajmują się już tym oddechem, który zresztą był powodem wcześniejszego przyjęcia. Nie ściągają wody z płuc, która nachodzi, stąd się męczy a przede wszystkim zmieniają ustalenia sprzed kilku dni. Teraz ma zabieg czyszczenia a miała być operacja wycięcia. Nie wiem skąd zmiana i mama też nie wie. Mąż tym bardziej.....
    Zobaczę ją pod wieczór. Po zabiegu chce odpocząć (narkoza) Męża też nie chce wcześniej widzieć, zanim wysnujecie kolejne tezy. Zastanawiałam się jak inni takie sprawy rozwiązują a zostałam zalana hejtem... I tworzeniem przez internautów historii, których nie ma.

  • edw-ina 10.07.18, 11:04
    Nie zostałaś zalana hejtem. Każdy ci współczuje. Tłumaczymy tylko, że mama mogła zrobić to, co zrobiła celowo. Nic poza tym.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • gelgel 10.07.18, 11:22
    ależ ja nie chcę żadnego współczucia. Tak celowo, już napisałam. Oni boją się lekarzy obydwoje. Nie zadają pytań, uważając że lekarzy się nie drażni. Zdaję sobie sprawę, że bywają osoby które lekarzy o coś oskarżają czy zachowują się niestosownie. Ja z moją ciotką nikogo nie obrażamy i nie oskarżamy, ale tak chcemy znać odpowiedzi na podstawowe pytania. Kiedyś były inne przepisy. Dzisiaj niestety są inne. Rozmawia się tylko z jedną, wskazaną osobą. A problem, że ta osoba z lekarzami prawie nie rozmawia...
    Stąd wątek o który teraz tyle tutaj krzyku.

  • edw-ina 10.07.18, 11:27
    Możesz poprosić mamy, aby nie bała się prosić o pomoc, aby wzywała pielęgniarki, gdy się źle poczuje, aby mówiła, co się dzieje. Powiedz jej, że to jest praca tych osób i one muszą być o tym informowane, to nie jest forma przeszkadzania. Odnośnie lekarzy - to naturalnie są zobowiązani przekazywać informacje pacjentowi i wskazanej osobie. Ale..., jakkolwiek rozumiem twoją potrzebę trzymania ręki na pulsie, to wiem też, że konieczność prowadzenia rozmów z wieloma osobami, wyjaśniania wszystkiego krok po kroku, odbiera czas na realną pracę i realną pomoc. A mamie powiedz, żeby pomogła pracownikom szpitala wykonywać ich pracę, czyli leczenie innych. Musi mówić bez ogródek o tym, czego potrzebuje.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • gelgel 10.07.18, 11:44
    Dziękuję:) tak zrobię
  • edw-ina 10.07.18, 11:54
    A ja ci życzę spokoju. Zderzenie się ze śmiertelną chorobą wymaga bardzo dużo zarówno od chorego, jak i jego bliskich. Jest taki fragment w biografii Ani Przybylskiej, kiedy to jedna z jej koleżanek, bodajże Kasia Bujakiewicz, opowiada o ostatnich dniach Darii Trafankowskiej. Wspomina, że zadzwoniła do Darii żaląc się, że nie może jej odwiedzić, wesprzeć jej itd. Na co Trafankowska powiedziała jej, że ona świetnie wie, jakimi uczuciami darzy ją przyjaciółka, ale nie chce już odwiedzin, bo nie ma siły pocieszać wszystkich tych, którzy przychodzą ją pocieszać. To zdanie warte zastanowienia.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • gelgel 10.07.18, 12:05
    Dziękuję za ludzkie podejście:) to prawda, jeżeli już ktoś odchodzi i ma tego świadomość, a przede wszystkim jak tak niesamowiecie zrozumiał to trudne doświadczenie jak Ania Przybylska, to później pociesza tych co zostaną tutaj...
    A to faktycznie mogłoby męczyć. Sprawowałam opiekę paliatywną 10 lat temu nad babcią. Znam temat. Moja mama nie odchodzi:) ale bardzo się boi. Bardzo a ją rozumiem. I właśnie żeby nie odeszła, trzeba rozmawiać z lekarzami. Oni nie są nieomylni. Wiem z własnego doświadczenia. Złe diagnozy itp. Zdarza się, jasne, to tylko ludzie. Przed chwilą mama wysłała mi miłą wiadomość... Teraz nie mogę zadzwonić.
    Pojadę po badaniach.
  • agonyaunt 10.07.18, 15:35
    Źle się do tego zabierasz. Zamiast spokojnie urobić matkę i jej męża, rzucasz pretensjami. A postaw się na jego miejscu - Ty masz chorą mamę, on ma chorą żonę. I prawdopodobnie jest w gorszej sytuacji niż Ty, bo jest sam (Ty masz syna), bo nie ma doświadczenia (Ty masz, bo opiekowałaś się babcią), bo nie ma siły przebicia i nie wie co w tej sytuacji robić. Ty to postrzegasz jako obojętność, a tymczasem to może być niezaradność. I strach. Oboje macie ten sam cel - chcecie dobrze dla matki. Ale żeby to zadziałało, to musicie współpracować, nie może być tak, że Ty dyrygujesz, on ma wykonać. Jeśli on ma zrozumieć Ciebie, to ty musisz chociaż spróbować zrozumieć jego. I to samo dotyczy mamy. Jeśli jej przeszkadza, że zadajesz tyle pytań, to może ma jakiś powód. To ona zostaje z tymi lekarzami i pielęgniarkami jak Ty wracasz do domu - może mama się boi, że Ty ich wkurzysz, a oni to sobie odbiją na niej?

    Na Twoim miejscu postarałabym się przekonać faceta, żeby namówił Twoją mamę, żeby upoważniła Cię do rozmów z lekarzami. Nie zrobisz tego wytykając mu obojętność. Przekonaj go, że chcesz to z niego zdjąć, żeby mu ułatwić życie - właśnie dlatego, że masz doświadczenie, że wiesz o co pytać. Pokaż mu, że i on, i jego żona tylko na tym zyskają.

  • berber_rock 12.07.18, 05:20
    A ja opowiem Ci historie sprzed prawie 20 lat.
    Porod mojego pierwszego dziecka. Indywidualna sala oplacona przeze mnie i meza, bo chcielismy miec prywatnosc. Tylko my i polozna, nikt wiecej.
    W polowie porodu na sale wtarabanila sie moja rodzicielka, chwalac sie na prawo i lewo, ze zeby tu wejsc oklamala pilegniarke, ze przed chwilą dzwonila do nas i my na odwiedziny wyrazilismy zgode.
    "ONA MUSI TU BYC BO ONA SIE DENERWUJE".

    Od tamtej pory jest odcieta od wszelkich informacji o stanie zdrowia kogokolwiek z naszej rodziny piza tymi, które zechcemy sami podać.
    Zostala tez poinformowana, ze zepsula nam jedno z wazniejszych przezyc w naszym życiu, bo zamiast skupic sie na tym co sie dzieje, kombinowalismy jak wyrzucic ja z sali.
  • gelgel 12.07.18, 13:43
    Moja mama bardzo mnie kocha a ja bardzo kocham ją:) Lekarz ze mną wszedł na salę i zapytał o zgodę a do niego chwilę wcześniej sama mnie wysłała.
    Nigdy bym jej nie zabroniła dostępu do mnie i mojego dziecka, zresztą gdy rodziłam była przy nas:)
    Ma kochającego wnuka, który dzisiaj 20 lat później przejmuje się i też chce jej pomóc jak ona mu kiedyś pomogła, gdy był niemowlakiem i to moja mama załatwiała wszystkie szpitale. Jak więc widzisz w niektórych rodzinach jest zaangażowanie i empatia...
    Przykro mi, że z mamą swoją tak się oddaliłyście.
    Pamiętaj, że zawsze można to naprawić.
  • ola_dom 12.07.18, 13:50
    gelgel napisał(a):

    > Pamiętaj, że zawsze można to naprawić.

    Nie ZAWSZE.
    Muszą chcieć obie strony. I umieć.
    Ale to sprawa na osobny wątek, w dodatku nie jeden, właściwie połowa forum jest na ten temat.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • berber_rock 17.07.18, 03:41
    Pamiętaj, że zawsze można to naprawić.

    _ a po co skoro mnie status quo bardzo odpowiada?
  • quba 16.07.18, 23:00
    gelgel napisał(a):

    > Widzę, że powstaje żywa dyskusja. Czytacie jednak drogie panie między wierszami
    > . Nigdzie nie napisałam, że mama postanowiła mnie odciąć od informacji o swoim
    > zdrowiu. Nie mam tylko możliwości rozmowy z lekarzami

    Czy Ty masz zaklejone usta, czy lekarzy nie ma w szpitalu?
    Dlaczego nie masz możliwości rozmawiania z lekarzami.

    Jeśli jedna osoba powie Ci, że jesteś pijana, zlekceważ to, ale kiedy trzy osoby Ci to mówią - połóż się spać.
  • ortolann 10.07.18, 12:33
    Masz absolutną rację (i w związku z tym już dawno zapowiedziałam rodzinie, że nikt nie ma prawa dowiadywać się na temat mojego stanu i lekarza ani tym bardziej podejmować deycje).
    Tyle tylko, że znam bardzo skomplikowaną sytuację, w ktorej właśnie drugi małżonek rodzica przyczynił się do głębokiej krzywdy dzieci. I widzę tu bardzo podobny schemat - aż włosy dęba stają na głowie. I wiem, teraz, po czasie, że są mechanizmy, które pozwalają się bronić. Wiele z Was zarzuca tej córce niechęć do ojczyma. Ale jeśli jest tak, że to typek spod ciemnej gwiazdy, który rzeczywiście korzysta z tego, że w rodzinie jest podział i że żona jest ograniczona decyzyjnie? Nie spotkliście nigdy takiego przypadku? Słowa autorki, jak widać, można interpretować na dwa sposoby. I jesli jest tak, jak ona mówi, czyli że ten pan mąż broni dostępu do żony i ma szemrane zamiary, to ja mówię, że należy się bronić. Bo można i należy.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • wefi80 10.07.18, 12:48
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ola_dom 10.07.18, 12:59
    wefi80 napisał(a):

    > Stajecie po stronie ojczyma który nie rozmawia z lekarzami bo nie.

    Podaj jeden cytat, w którymś ktoś tutaj staje po stronie ojczyma - w tej kwestii, na dodatek.

    > Mam wrażenie, że jest to miejsce do wyż...nia się trolli i niedorajd, które znajdują
    > spełnienie wylewając jad na obcych ludzi.

    Grunt, że Ty tu przyszedłeś szerzyć zrozumienie i serdeczność :).

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • jatojagodnik 10.07.18, 12:49
    Szemrany typek czekał na zrealizowanie swoich niecnych zamiarów przez 28 lat??? Jest z matka od 28 lat, w tym 18 lat jako małżeństwo. A córka wciąż ma problem z zaakceptowaniem go jako pełnoprawnego męża i opiekuna swojej matki.
    I matka i on maja jednolitą wizję "bycia pacjentem". Córce się to nie podoba. Nie przyjmuje do wiadomości, że matka boi się lekarzy, być może boi się diagnozy, i być może wcale nie chce być konfrontowana z dokładną informację na temat swojego stanu zdrowia. Wystarcza jej to co wie, bo się boi. Jak całe mnóstwo pacjentów onkologicznych. Nie wie, więc nie musi przyjmować swojej choroby i swojego stanu do wiadomości. A córka za wszelką cenę dąży do poznania medycznej prawdy. I z jednej strony jest to zrozumiałe. Ale skoro matka odmawia, to zrzucanie winy na ojczyma, który jest pewnie równie przerażony jak matka, i który stosuje te same mechanizmy obronne co ona - jest nie fair.
  • tt-tka 10.07.18, 12:56
    ortolann napisała:

    > Masz absolutną rację (i w związku z tym już dawno zapowiedziałam rodzinie, że n
    > ikt nie ma prawa dowiadywać się na temat mojego stanu i lekarza ani tym bardzie
    > j podejmować deycje).

    No wiec rozumiesz, ze jest wiedza/dziedziny zycia, od ktorych nawet bardzo bliskich ludzi trzymamy z daleka.
    Mama autorki ma moznosc w kazdej chwili zmienic decyzje, dopisac corke/siostre do listy osob upowaznionych, sama im opowiedziec. Nie robi tego.


    Wiele z Was zarzuca tej córce niechęć do o
    > jczyma.

    Owszem, uwazam, ze ta niechec jest i to ogromna. Ale nie pisalam o stosunkach z ojczymem "mezem matki", tylko o stosunku do woli samej matki - na "chce, by informowany byl tylko maz" pada odpowiedz "to MOJA matka i mam prawo wiedziec i decydowac". No wiec nie.

    >Ale jeśli jest tak, że to typek spod ciemnej gwiazdy, który rzeczywiści
    > e korzysta z tego, że w rodzinie jest podział i że żona jest ograniczona decyzy
    > jnie? Nie spotkliście nigdy takiego przypadku? Słowa autorki, jak widać, można
    > interpretować na dwa sposoby. I jesli jest tak, jak ona mówi, czyli że ten pan
    > mąż broni dostępu do żony i ma szemrane zamiary, to ja mówię, że należy się bro
    > nić.

    Ale gdzie doczytalas, ze pan broni dostepu do zony ? ?? Autorka pisze, ze jest u matki i to czesciej niz on.
    On nie chce jej informowac, co jest wola zony, i nie chce wypelniac jej polecen, czemu sie nie dziwie, zwlaszcza jesli zostaly wydane w taki sposob, w jaki ona pisze tutaj.

    Oraz nic nie wiemy, by pan byl typkiem spod ciemnej gwiazdy - wiemy, ze nie cieszy sie sympatia (eufemizm) autorki, bo ona tego nie kryje, ale wiemy rowniez, ze cieszy sie zaufaniem matki, ktora zna go od lat 28, a od 18 jest z nim na co dzien.

    Oraz decyzje o dopisaniu kogokolwiek do listy matka moze podjac w ogole nie informujac tym meza. Gdyby chciala to zrobic, nic nie stoi na przeszkodzie. Wyraznie nie chce.
  • gelgel 10.07.18, 13:26
    Cudzysłów to przytaczanie konkretnej wypowiedzi. Nigdzie nie napisałam, że mam prawo wiedzieć i decydować. Proszę natychmiast zaprzestać przekłamywania moich słów. W tylu odpowiedziach, któryś z internautów może pomyśleć, że to prawda. Zadziwia mnie uparte Twoje siedzenie tutaj od wczorajszej bicy, dyskredytowanie i oczernianie mojej obcej Tobie osoby. Rozumiem coś sobie odvijasz ze swojego życia? W kółko piszesz to samo jak w opętaniu i nie doczytałaś, że mama sama mnie o wszystkim informuje!!!!!! Sama!!! Właśnie też przed chwilą. Problem jest tylko w braku rozmów z lekarzami. Moja mama więc nie zażądała, aby tylko jej mąż miał informację na jej temat tylko jego jedynego podała do kontaktu z lekarzami a on tego kontaktu nie ma.
    Z mojej chęci czy niechęci do jej męża tłumaczyć się nie będę, bo niechęć bez powodu się nie pojawia. Nigdzie jednak nie pisałam o nim, że jest typkiem spod ciemnej gwiazdy.
    Napisałam, że jest z nim szczęśliwa, więc w ich związek się nie wtrącam. Tt-tka pachniesz obrzydliwym hejterem i tyle. Ale karma wraca.
    Jak sama doświadczysz niesprawiedliwości w necie to pomyśl, że właśnie się do Ciebie uśmiecham z lusterkiem:)

  • ola_dom 10.07.18, 13:33
    gelgel napisał(a):

    > Moja mama więc nie zażądała, aby tylko jej mąż miał informację na jej temat
    > tylko jego jedynego podała do kontaktu z lekarzami

    Więc niech poda do tego kontaktu także Ciebie, w czym problem?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 10.07.18, 13:41
    gelgel napisał(a):

    > Cudzysłów to przytaczanie konkretnej wypowiedzi. Nigdzie nie napisałam, że mam
    > prawo wiedzieć i decydować. Proszę natychmiast zaprzestać przekłamywania moich
    > słów.

    Mozemy poprosic dokladnie o to samo. Zajrzyj do wlasnych wpisow i zobacz, co nam insynuowalas juz w pierwszych postach.


    > Tt-tka
    > pachniesz obrzydliwym hejterem i tyle.

    Nie wachaj.

    >Ale karma wraca.

    Glownie kotom.


    > Jak sama doświadczysz niesprawiedliwości w necie

    W necie, w tym na forach dyskusyjnych jestem obecna od lat. Jesli wydaje ci sie, ze jestes jedyna taka, jaka sie przedstawiasz - ponownie odsylalm do twoich wlasnych insynuacji pod naszym adresm - to wlasnie wydaje ci sie.
  • gelgel 10.07.18, 13:59
    Kończę dyskusję z Tobą. Nie jestem obecna od lat na forach fakt. Mam życie, rodzinę i pasję. Nie pasjonuje mnie plucie na innych jak Ciebie.
    Karma wraca... Nie, nie do kotów. Przekonasz się:)
  • yoma 12.07.18, 10:15
    Yhm, jasne. Mamusię trzeba ubezwłasnowolnić, bo:
    1. od 28 lat żyje z jednym chłopem
    2. nie daje córuś i ciociuś prawa do informacji
    3. ogląda seriale, czyli jest niedecyzyjna.

    Zwłaszcza pkt 1 jest podejrzany. Decyzyjna byłaby już pięciokrotną rozwódką.

    --
    Greenpeace i tym podobne organizacje, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • gelgel 12.07.18, 13:18
    Prosiłam o zaprzestanie komentowania.
    Być może nerwy mnie poniosły w chwili pisania postu. Mam pełen już wgląd w chorobę mamy. Mama i ja jesteśmy bardzo związane i Wasze dedukcje są całkowicie błędne. Nikomu nie życzę przechodzenia przez to przez co teraz przechodzimy... ale uwierzcie mi, jeżeli kochacie bliskich, jeżeli macie rodzinne nastawienie w życiu to będziecie walczyć. Każdy z nas. I nie, nie sprawdzam lekarzy, ale mój przyjaciel, ordynator z innego szpitala, powiedział mi wyraźnie. Zadawaj pytania, odważne pytania i podsuwał konkretne rozwiązania. Medycyna to nauka probabilistyczna niestety. Dlatego trzeba szukać odpowiedzi. Raz jeszcze proszę forumowiczów o trochę empatii i zaprzestanie już ironizowania w tym wątku. Tak, popełniłam błąd pisząc tutaj.
    Dziękuję za zrozumienie.
  • ertyla 10.07.18, 10:24
    Gelgel
    Z doświadczenia Ci powiem: jeśli to był nowotwór na jakichś narzadach w jamie brzusznej, jeśli już jest woda w opłucnej, jeśli trzeba ją ciągle ściągać i mama ma kłopoty z oddychaniem, to .... nie kłóćcie się tylko wspierajcie starajcie się przeżyć ostatni czas razem, w miłości i zgodzie.
  • edw-ina 10.07.18, 10:45
    Nie lubisz ojczyma, co widać. Masz do tego prawo, choć fakt, że są parą z twoją mamą od tak wielu lat wskazywałby na to, że jest im ze sobą dobrze.
    Musisz wziąć pod uwagę, że mama mogła nie zostać zmanipulowana, tylko zrobić to, co zrobiła celowo. Może uznała, że jeśli ty i jej siostra otrzymacie większą władzę, to nie będzie miała spokoju. Wydaje mi się, że sztuką, również sztuką miłości jest uszanowanie potrzeb innego człowieka. Teraz skupiasz się na sobie i na swoim stresie, lęku o życie mamy, irytuje cię brak możliwości działania. To zrozumiałe. Ale ponownie - musisz uszanować matkę i jej wolę. A ojczym, który nie wątpię, że przeżywa chorobę żony, może tak reagować ze względu na stres. Pod wpływem stresu ludzie stają się nieprzewidywalni. Zwróć uwagę, że ty również jesteś pod wpływem stresu. Ogólnie to wojną z ojczymem nie pomożesz matce pod żadnym pozorem. Zmartwienia o kłótnie w najbliższej rodzinie są najgorszym, co możecie jej zafundować.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • yoma 10.07.18, 11:24
    >Na zewnątrz to obraz uczynnego, dobrego kochającego zwierzęta człowieka. Niestety... Tacy są najgorsi. Wszyscy myślą jacy idealni...
    Ja z moją ciocią już od dawna widzimy, że został wyidealizowany,

    Aleś sobie kobieto moment wybrała do grillowania ojczyma...

    --
    Najdłuższy miesiąc w roku to trzeci.
  • gelgel 10.07.18, 11:33
    Niestety... Wady wyidealizowanych ludzi wypływają właśnie w takich momentach...
    Stąd moja refleksja. Ale ok. Ugrillujcie tutaj mnie. Córkę, która tylko chce wiedzieć, że robi wszystko, aby własnej matce pomóc. Takie czasy co?
    Hejtowanie sport narodowy...
    Ja jak nie mam nic do powiedzenia, bo nie mam podobnego doświadczenia, to nie udzielam się na forum. Tu jest widać odwrotnie...

  • yoma 10.07.18, 12:02
    I znowu ja, ja, ja, ja biedna nieszczęśliwa, nie poklepano mnie po główce i nie poużalano się, jaki to zły ojczym. Z całego wątku wyłapałaś tylko to?

    To ja się tej matce nie dziwię, zwłaszcza jeśli się boi lekarzy. Wparowałabyś na oddział i zaczęłabyś: JA muszę wiedzieć! JA się domagam! A po dwóch godzinach wparowałaby ciotka...

    Nb jeśliby pacjent bezwzględnie wymagał tlenu, dostałby tlen z butli albo został przeniesiony na oiom i stara dyżurka nie ma tu nic do rzeczy. Ciężki oddech w relacji córki pacjenta nie jest bezwzględnym wskazaniem.


    --
    Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc mówi: nic mi nie zrobicie. [Cimoszewicz]
  • ola_dom 10.07.18, 12:08
    yoma napisała:

    > Ciężki oddech w relacji córki pacjenta nie jest bezwzględnym wskazaniem.

    Nie nie, nie spłycajmy.
    Dopiero co mój teść zaliczył kilka SORów, kilka szpitali i w każdym spotykało go co innego. Więc nie jest tak, że jest kategoryczne wskazanie, albo go nie ma. Niestety - wszystko zależy, do jakiego szpitala się trafi, na jakiego lekarza, etc. Mama autorki powinna mieć podany tlen, jeśli trudno jej oddychać, a na pewno trudno, skoro zbiera się płyn. I moim zdaniem córka ma prawo o tym porozmawiać z lekarzem.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • yoma 10.07.18, 15:01
    Ależ oczywiście ma, tyle że nie o tym jest wątek.

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • gelgel 10.07.18, 12:08
    Yoma, Ulżyło??? bo trudno już komentować inaczej.
  • yoma 10.07.18, 15:02
    Nie komentuj, nie ma obowiązku.

    --
    Greenpeace i tym podobne organizacje, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • sorvina 10.07.18, 12:08
    gelgel napisał(a):

    > Córkę, która tylko chce wiedzieć, że robi wszystko, aby własnej matce pomóc.

    Ale to Twoja potrzeba, a nie obiektywne dobro najwyższe! Skoro matka jej nie wspiera to widać ma inną i prawo do jej zaspokojenia. Może bardziej zależy jej na spokoju. Zachowujesz się jakbyś miała monopol na idealne załatwienie sprawy, negując, że Twoja mama ma prawo do przeżycia swojego życia i być może ostatnich chwil w nim, po swojemu. Możesz tego nie rozumieć. Może dla Ciebie ważniejsze byłoby walka zębami i pazurami o każdy zabieg. Ona może woleć inaczej. Masz prawo z nią rozmawiać, prosić lekarzy o niezbędny w danym momencie zabieg. Ale traktowanie jej jakby była niepełnosprawna umysłowo i niezdolna do podejmowania własnych decyzji to nie jest miłość, tylko chęć kontroli. Gdyby chciała byś wiedziała wszystko i podejmowała decyzje za nią, to by Ci to prawnie umożliwiła. Widać nie chce. Ty wolisz widzieć zło w ojczymie. Tak łatwiej, ale czy lepiej?

    Pytanie jak definiujesz miłość i troskę. Jeśli tylko przez robienie, załatwianie, pomaganie, to może być to sprzeczne z tym czego mama potrzebuje. Czasem taki przymus by kontrolować, działać, robić, to podświadoma ucieczka przez poczuciem bezsilności i emocjami związanymi z trudnym doświadczeniem.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • wefi80 10.07.18, 12:16
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ola_dom 10.07.18, 12:21
    sorvina napisała:

    > traktowanie jej jakby była niepełnosprawna umysłowo i niezdolna do podejmowania
    > własnych decyzji to nie jest miłość, tylko chęć kontroli.

    Kiedy znajomy był już zmęczony chorobą i nie chciał się godzić na kolejne pomysły na terapię, za to chciał, żeby dać mu spokój, jego córka w którymś momencie wypaliła - "Bo tata już nie jest decyzyjny! Trzeba zrobić tak i tak!".
    Ot i właśnie.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • wefi80 10.07.18, 12:30
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ola_dom 10.07.18, 12:42
    wefi80 napisał(a):

    > Nadinterpretowaliście cały post. Dwója z polaka była co? Przecież napisała, że
    > ta kobieta nie odchodzi a decyzje w szpitalu wciąż się zmieniają.

    Czy ja pisałam o matce autorki, czy o przypadku, który znam?
    I przeczytaj jeszcze raz, może tym razem zrozumiesz (nie pytam, co miałaś z "polaka") - chodzi o decydowanie za innych, bo samemu uważa się, że lepiej się wie, co jest dla lepsze dla najbliższej osoby. No bo chce się dla niej jak najlepiej.
    A nie o konkretny przypadek chorobowy.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • wefi80 10.07.18, 13:00
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • edw-ina 10.07.18, 13:08
    Ukróć swoją agresję. Wypowiadaj się w sposób kulturalny, jak wymaga tego sytuacja dyskusji. Masz prawo mieć odmienne zdania, masz prawo je wyrażać, ale sposób wyrażania opinii nie jest bez znaczenia. Można dyskutować na bardzo kontrowersyjne tematy, mając biegunowo różne zdania, ale można to robić bez ataków personalnych i używania wulgaryzmów.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • ola_dom 10.07.18, 13:09
    wefi80 napisał(a):

    > Przytoczenie cytatu, że traktowanie (jej) matki bohaterki postu jak niepełnosprawnej

    A jak rozumieć traktowanie kogoś jak osoby, która nie jest w stanie sama o sobie decydować? I której decyzji nie chce się przyjąć do wiadomości - bo "się wie lepiej"?

    > Zastanawia mnie czy wszystkie tu wymądrzałe osoby swoich rodziców w szpitalach nie bronią?

    To jeszcze raz, może za którymś razem zrozumiesz - kto i w którym tutaj momencie zalecał nie troszczenie się o mamę?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • jatojagodnik 10.07.18, 13:18
    Byłam ze swoim małym dzieckiem w szpitalu. Miałem stały kontakt z lekarzami, pielęgniarkami, mieszkałam w szpitalu, spałam na podłodze pod łóżkiem na karimacie - wiedziałam WSZYSTKO co się dzieje. Miesiąc później do szpitala trafiła w poważnym stanie moja mama. I też zderzyłam się ze ścianą. Pacjent dorosły, nieubezwłasnowolniony jest samodzielny i samostanowiący. Jeżeli nie upoważni dziecka do swobodnego, pełnego wglądu w dokumenty medyczne i informację, to nie ma szansy na uzyskanie tej wiedzy. Nie wiemy z jakiego powodu matka autorki upoważniła do tego ojczyma a nie ją. Ale to zrobiła i autorka ma bardzo małe pole do manewru w rozmowach z lekarzami. Skoro matka w dalszym ciągu odmawia tego upoważnienia, to niestety trzeba się z tym pogodzić i z pokora przyjąć fakt niedoinformowania.
  • gelgel 10.07.18, 13:45
    Też jestem matką. Dzisiaj dorosłego już faceta. Też spałam z nim w szpitalu jak miał pół roku a moja mama, która dzisiaj jest chora, sama załatwiała lekarzy i z nimi rozmawiała w sprawie swojego wnuka.
    W życiu bym jej tego nie blokowała. Jak jej mama a moja babka chorowała, wszystkie trzy miałyśmy kontakt z lekarzami. Baaa ja zdiagnozowałam jej, babci perforację wrzodu i okazało się trafnie. Dzięki szybkiej interwencji jej życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Jak ja DOROSŁA byłam w szpitalu moja mama we wszystkim się komunikowała z lekarzami a moja ciotka uratowała mi życie, zanim trafiłam w nocy na dyżur. Więc jak czytam ten jad lejący się na mnie to chyba zachowam, żeby za dłuższy czas pokazać mamie jak internauci zinterpretowali tą sytuację... W większości mieszają wątki, dodają własne historie a ze mnie uczynili nadpobudliwą wariatkę. Obrzydliwy naród. Za granicą takiej sieczki nie widzę a komunikuję się biegle w innym języku. Nie oczekuję Waszego współczucia. Nie żyję też w żadnym poczuciu "biedy".
    Pytanie było proste. Jak radzicie sobie z taką sytuacją.
    Problem, że odpowiedzi uzyskałam od osób albo oschłych i nie zainteresowanych swoimi bliskimi albo i to raczej pewne od osób, które takiej sytuacji nie miały. Więc? Nie powinny w ogóle się wypowiadać.
    Ewentualnie od patologicznych drugich partnerów, którzy nareszcie znaleźli miejsce do wyżycia się.



  • edw-ina 10.07.18, 14:03
    Ewentualnie od patologicznych drugich partnerów, którzy nareszcie znaleźli miejsce do wyżycia się. - jeżeli zarzucasz innym złe wyrażanie się, złe zachowanie, nie możesz robić tego samego. No nie.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • wefi80 10.07.18, 14:12
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • edw-ina 10.07.18, 14:15
    Emocjonujące tematy mają to do siebie, że chce się pokazać swoje zdanie za wszelką cenę. Ale słowo pisane ma to do siebie, że zanim się coś wyśle, można ponownie przeczytać i ewentualnie wykasować. To dobra praktyka.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • wefi80 10.07.18, 14:24
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ola_dom 10.07.18, 14:40
    wefi80 napisał(a):

    > Prawda, ja się z Tobą zgadzam w 100% Staję jednak czasem w obronie tych, którzy
    > zostają zgładzeni w sieci. A gdyby autorka zapadła teraz na depresję?
    > Odpowiadacie za współudział.

    A jak ktoś dzisiaj popadł w rozpacz po Twoich epitetach? A z rozpaczy prosto w depresję?
    To za co odpowiadasz?

    "Zgładzeni w sieci"... od kiedy bywasz w internecie...?

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • mila.1201 10.07.18, 14:34
    Wysięk w opłucnej to nie błahostka. Trzeba liczyć się z poważną chorobą. Być może Twój ojczym nie dowiaduje się u lekarzy o stanie swojej żony ze strachu. Ludzie mają różną odporność psychiczną - część z nich stawia czoło prawdzie, inni unikają rozmów na tematy związane z poważną chorobą. Chcą w ten sposób odsunąć to od siebie, nie chcą o tym rozmawiać - udają sami przed sobą, że problem nie istnieje. Może Twój ojczym należy do takich osób, może zwyczajnie się boi tego co przyszłość przyniesie. Żyje w ogromnym stresie i nie radzi sobie z tym - dlatego tak na Ciebie "napadł" w rozmowie telefonicznej. Nie usprawiedliwiam jego zachowania, ale go rozumiem. Poproś swoją mamę, żeby upoważniła Ciebie do rozmów z lekarzami. Jeżeli zgodzi się to sprawa będzie rozwiązana, jeżeli odmówi to pozostanie Tobie uszanowanie jej decyzji i wspieranie jej w chorobie.
  • lady-z-gaga 10.07.18, 13:44
    Wydaje się całkiem zrozumiałe, że mając w rodzinie osobę niezrownoważoną psychicznie, odcina się ją od procesów decyzyjnych - w tym wypadku od kontaktow z lekarzami. Choćby to była rodzona córka.
  • gelgel 10.07.18, 13:49
    Zgłaszam moderatorom i zastanowię się nad prokuratorem. To już jest ewidentna obraza. Zdziwisz się bo moja mama przyłączy się do skargi!
  • verdana 10.07.18, 14:02
    I wszystko jasne.
  • wefi80 10.07.18, 14:10
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • edw-ina 10.07.18, 14:13
    Faktycznie, należy skorzystać z paragrafu, cyt. z twojego posta: Mam wrażenie, że jest to miejsce do wyż...nia się trolli i niedorajd, które znajdują spełnienie wylewając jad na obcych ludzi. Polska to piękny kraj tylko ludzie kur... Słowa Piłsudskiego wciąż na topie.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • wefi80 10.07.18, 14:21
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • edw-ina 10.07.18, 14:39
    Widzisz, nie jest to napisanie np. Edw-ina ty jesteś taka i owaka i sprawdza się, to co powiedział Piłsudski. Ale w sytuacji, gdy odnosisz się do ludzi z tego forum, to mówisz o ludziach z tego forum. Generalizowanie, kiedyś o tym pisałam, jest związane z heurystykami, takimi uproszczonymi sposobami rozumowania, określania, nawiązującymi do znanych nam wzorów. Wszyscy ich używamy i pewnie w zależności od tego, z jakimi wzorami się stykami, tak przebiega nasz tok rozumowania. Ale ponownie - słowo pisane pozwala na moment zastanowienia przed naciśnięciem enter.
    Poza tym forum daje wsparcie na dwa sposoby: pogłaskania po głowie, gdzie można się poczuć lepiej wiedząc, że inni mają podobnie, albo - co ja osobiście znacznie bardziej cenię - pokazania innej części danego problemu, innej narracji. Niewielu ludzi potrafi wznieść się ponad swoją wizję danego wycinka rzeczywistości. Ja również tego nie potrafię, choć próbuję patrzeć możliwie szeroko. I głos z zewnątrz może pokazać błąd w naszym rozumowaniu, wyłuskać baga.
    Ja sama, kiedy mam problem, lubię właśnie tę część forumowego fermentu. Ona mi najbardziej pomaga, choć czasem mogę przeczytać coś niewygodnego, przykrego. Ale właśnie to mi daje do myślenia i pozwala lepiej rozeznać się w sytuacji.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • yoma 10.07.18, 14:58
    wefi80 napisał(a):

    >

    Gelgel, nie trolluj w necie pod dwoma nickami, proszę.

    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • lady-z-gaga 10.07.18, 15:09
    >Jestem za zastopowaniem hejtu w sieci.

    to jakaś bardzo świeża krucjata, tak jak nick ;)
  • enith 10.07.18, 14:45
    Zgłaszaj moderatorom, prokuraturze i nie zapomnij poskarżyć się mamie, może dołączy jako oskarżyciel posiłkowy :-D


  • wefi80 10.07.18, 14:48
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • lady-z-gaga 10.07.18, 15:08
    Pokaż przynajmniej poprzedniego nicka, pal diabli z nazwiskiem :D
  • ola_dom 10.07.18, 14:50
    enith napisała:

    > Zgłaszaj moderatorom, prokuraturze i nie zapomnij poskarżyć się mamie, może dołączy jako oskarżyciel posiłkowy :-D

    Nie zapominajmy, że i tak nad całą sprawą czuwają z zaświatów dziadkowie.
    Ciekawa jestem, czy tylko ja zwróciłam na nich uwagę.




    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • enith 10.07.18, 14:58
    > Nie zapominajmy, że i tak nad całą sprawą czuwają z zaświatów dziadkowie.
    > Ciekawa jestem, czy tylko ja zwróciłam na nich uwagę.

    Przyznam, że ten szczegół mi umknął. Czy dziadkowie (lub inne osoby) z zaświatów mogą występować jako strona w postępowaniu? :-D
  • wefi80 10.07.18, 14:58
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ola_dom 10.07.18, 15:04
    wefi80 napisał(a):

    > Rozczarowałaś mnie. Idziemy z hejtem w zaparte? Ponabijamy się z dziadków teraz?

    A ja myślałam, że to Ty rozpocząłeś nabijanie. Serio.

    Zwróciłam uwagę na "dziadków, którzy się w grobie przewracają", bo dość często w niektórych rodzinach właśnie nieżyjące osoby występują jako straszak - używa się ich do szantażu emocjonalnego, żeby wymóc na innych członkach rodziny to, do czego się dąży:

    "Dziadek w grobie by się przewrócił, jakby zobaczył, co zrobiłaś z domem!"
    "Babcia się w grobie przewraca, jak widzi, z kim Ty się prowadzasz!"


    - no bo z nieżyjącym nie ma dyskusji, a "nie wypada" się do woli nieżyjącego nie dostosować, no bo wiadomo...

    i tak dalej.

    Takie to spostrzeżenie.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • blue_meerkat 10.07.18, 21:35
    Wiem, tez zwrociam uwage. Nie rozumiem tylko dlaczego maja sie przewracac?
  • wefi80 10.07.18, 22:39
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • enith 10.07.18, 22:43
    Ja też zrobiłam zrzuty twoich postów pod obydwoma nickami i zgłosiłam do moderacji za trollowanie i spamerstwo. Mam nadzieję, że oba nicki dostaną bana.
  • wefi80 10.07.18, 23:37
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • enith 11.07.18, 00:49
    No proszę, troll internetowy, pieniacz i hejter współpracuje z instytucją zwalczającą hejterstwo. Jak to szło w tym powiedzeniu? Najciemniej jest zawsze pod latarnią?
  • tt-tka 12.07.18, 10:39
    enith napisała:

    > No proszę, troll internetowy, pieniacz i hejter współpracuje z instytucją zwalc
    > zającą hejterstwo.

    Albo tak twierdzi, Enith :)
    Klasyka forumowa "twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z pierdzi i nic wiecej".
    Rownie dobrze ja moge stwierdzic, ze my tu w prokuraturze juz z blyskiem w oku czekamy na te skarge :)
  • ola_dom 11.07.18, 00:06
    wefi80 napisał(a):

    > Scrin zapisuję na wszelki wypadek. Jest ośrodek walki z mową nienawiści w internecie. Może się przyda.

    Bardzo słusznie. Nareszcie ktoś zrobi porządek w tych internetach!


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • gelgel 10.07.18, 15:34
    OD AUTORKI DO KOMENTUJĄCYCH.
    Proszę już o zaprzestanie komentowania.
    Otrzymałam przed chwilą wszelkie zgody do rozmów z lekarzami.Sytuacja ulega kolejnej zmianie, ale przynajmniej widzę, że lekarze naprawdę teraz działają. Z pewnością pisząc wątek, (po krzykliwej rozmowie, która była dla mnie zaskoczeniem) byłam zdenerwowana i może mnie poniosło.
    Smutne, że nie ma u nas w Polsce wsparcia w sieci a jest tylko nieludzki hejt.
    Dziękuję tym, którzy potrafili wnieść trochę otuchy nawet jeżeli nie ze wszystkim się zgadzają.
    To był mój pierwszy tu wątęk i ostatni... Specjalnie założyłam tu konto. Już wiem, to był błąd.
    Proszę o zaprzestanie hejtowania.
  • yoma 10.07.18, 15:46
    A nawet dwa konta :)

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • ola_dom 10.07.18, 15:52
    gelgel napisał(a):

    > Otrzymałam przed chwilą wszelkie zgody do rozmów z lekarzami.Sytuacja ulega
    > kolejnej zmianie, ale przynajmniej widzę, że lekarze naprawdę teraz działają.

    Zdrowia dla mamy i spokoju dla Was wszystkich.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • gelgel 10.07.18, 16:36
    Dziękuję:)
  • alpepe 10.07.18, 16:08
    żadnego hejtu tu nie było. Jesteś w tym wątku agresywna i wrogo nastawiona do obcych ludzi, którzy przypadkiem zobaczyli w twoim zachowaniu to, co chciałabyś przemilczeć.
    Mamie życzę zdrowia, choć moja znajoma akurat w maju zaczęła się dusić, a we wrześniu skończyła na zawsze. Miała raka płuc z przerzutami.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • gelgel 10.07.18, 16:37
    Dziękuję za dobre życzenia dla mamy.
    TK ma bardzo dobre na płucach, więc spokojnie:)
  • agonyaunt 10.07.18, 16:08
    Fajnie, że się ułożyło. Ale jak rany, zobacz sobie definicję hejtu - to naprawdę nie jest tak, że każdy, kto się z nami nie zgadza, z automatu jest hejterem.
    Zdrowia dla mamy!
  • anula36 10.07.18, 18:14
    no i happy end:) Bedziesz mogla pilnowac lekarzy zeby sie nie pomylili, a ja sie pomyla, postawic trafna diagnoze, ktora uratuje zainteresowanej zycie:) I wszyscy bedziecie zyli dlugo i szczesliwie z dala od forow internetowych:)
  • zosia_1 10.07.18, 23:24
    Częste ściąganie wody z płuc może spowodować rozedmę płuc i zapadnięcie się płuca
  • nanokogirl 13.07.18, 18:54
    Rzadko sie zdarza wips na forum, ktory poprawia mi samopoczucie , po przeczytaniu ktorego mam wrazenie, ze jednak w kraju jest szanasa na normalne zycie.
    To ten post zalozycielski.
    To oznacza, ze normalna osoba w swietle prawa moze dysponowac swoja osoba , tak jak chce.
    I dostepem do wiedzy o swoich osobistych informacjach.
    I ma za soba system, ktory jej to umozliwia i zapewnia.
    Nie jest zdana na koniecznosc zycia wedlug oczekiwan innnych osob, nawet jak jest chora.
    Ni jest bezpieczna, nie ma mozliwosci wpierniczyc sie w jej zycie z butami I urzadzic jej wedlug sojego widzimisie.
    Pozdrowienia dla twojej mamy, dlugiego, szczesliwego zycia z mezem jej zycze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka