Dodaj do ulubionych

Granice w relacjach z matką ponownie.

16.10.18, 09:20
Jakiś czas temu był wątek o granicach w relacji z matką. Mam podobny dylemat tyle, że granicę ustawiłam na nieodbieraniu telefonów od mojej mamy. Ona stawia siebie w roli ofiary i zarzuca mi przemoc wciskając mnie w rolę kata. Czy nieodbieranie telefonów od kogoś, kto nie szanuje Waszych granic to według Was przemoc?
Z jednej strony gdyby moja córka nie odbierała ode mnie telefonów też bym się niepokoiła więc poniekąd rozumiem moją mamę ale nie zgadzam się na takie mocne zarzuty aby sprowadzać mnie do roli sprawcy przemocy. Przemoc się zgłasza odpowiednim organom i zwalcza. Chyba jednak targają mną spore wątpliwości bo czuję potrzebę wyrzucenia z siebie tych niesłusznych zarzutów i odnalezienia na forum wsparcia jak sobie poradzić z żalem do rodzica, który nie wspierał w ostatnich najtrudniejszych latach, a teraz oczekuje za wiele w moim odczuciu.
Edytor zaawansowany
  • ola_dom 16.10.18, 10:11
    barbra25 napisała:

    > Czy nieodbieranie telefonów od kogoś, kto nie szanuje Waszych granic to według Was przemoc?

    Dla osób typu Twojej matki przemocą jest KAŻDE zachowanie, które jest wbrew temu, co ona chce i oczekuje.
    Do tego manipulacyjnie podlane psychologicznym sosikiem wycelowanym dokładnie w te miejsca, które masz najczulsze.
    Jaką faktyczną szkodę - poza niedopieszczonym ego - ponosi Twoja matka, kiedy nie odbierasz od niej telefonu? Czy jest niedołężna, niesamodzielna, chora - i telefon do Ciebie może zaważyć na jej życiu? A nawet w wypadku, gdyby coś się z nią działo - to po pierwsze dzwoni się na pogotowie. Sama się tego dowiedziałam kilka lat temu na tym forum, kiedy mama żądała, żebym dzwoniła do niej 3 razy dziennie i była zawsze dla niej dostępna pod telefonem - "bo jej się może coś stać". I zadano mi pytanie, czy jestem Supermenem, że w chwili, kiedy dowiem się, że mamie coś się stało, znajdę się momentalnie przy niej, żeby ją ratować?

    A jeśli mamusia zarzuca Ci, że bez Twoich telefonów i obecności jest samotna (no tak, to przede wszystkim Twoja wina), a ostatnio nastąpił wysyp artykułów na temat tego, że samotność jest gorsza dla zdrowia niż palenie i niezdrowe żarcie, to warto zwrócić jej uwagę, że nigdzie tam nie piszą, że to dzieci mają zapewniać rodzicom towarzystwo i rozrywkę.
    Pamiętam świetny dokument (niestety nie pamiętam tytułu), gdzie naprawdę stare, niesamodzielne, niechodzące osoby umieszczono w "przyjaznym" domu - gdzie byli w towarzystwie rówieśniczym, ale musieli być samodzielni, dom dodatkowo był urządzony w stylu lat 70. - czyli w stylu, który kojarzył im się z najlepszymi latami ich życia. Była tylko pielęgniarka, która czuwała nad ich faktycznym zdrowiem (ale nie zapewniała towarzystwa).
    WSZYSCY uczestnicy eksperymentu odmłodnieli, niechodzący zaczęli chodzić o lasce, byli weseli, pogodni i o wiele bardziej samodzielni. Poprawiły się też ich wyniki badań.
    NIGDZIE nie było mowy o tym, że niezbędne były im do tego własne dzieci. Przede wszystkim dobroczynnie zadziałało środowisko rówieśnicze i "wymuszona" samodzielność, no i oczywiście sprzyjające otoczenie.

    Sama zwracam na te kwestie uwagę, bo dla mnie to także wciąż drażliwy temat - moja mama nadal, choć może nie wprost - ma pretensje i żal, że "niedostatecznie się nią interesuję". Co nie jest prawdą, ale poczucie winy wbijane mi przez lata czasem jeszcze się odbija czkawką - więc muszę "utrwalać", co jest prawdą, a co nie jest.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 16.10.18, 10:25
    Dziękuję. Bardzo mi pomogłas.
  • sorvina 16.10.18, 12:18
    Zgadzam się z tym co Ola_dom napisała. Niedojrzałe emocjonalnie matki, a zwłaszcza narcyzki, mają tendencję do traktowania każdego dyskomfortu jako krzywdy zadanej przez kogoś. Na zasadzie - przy tobie / przy okazji twojego zachowania czuję się źle = mnie krzywdzisz. Nie ma refleksji, że może właśnie ponoszą konsekwencje swojego zachowania i jest rodzaj zasłużonej utraty przywilejów do których się przyzwyczaiły. Albo, że to one popełniają błąd oczekując, że ktoś ma "sprawić by im było dobrze", podczas gdy to ich zadania i powinny wziąć za siebie, swoje potrzeby i swoje uczucia odpowiedzialność. Ale łatwiej obwiniać innych i wymuszać zmianę zachowania.

    Z tą przemocą przez brak kontaktu - klasyczna manipulacja, ale jak zwykle z powołaniem się na coś prawdziwego, co może powodować pomieszanie i wątpliwości. Milczenie, odmawianie może być przemocą, ale w konkretnych warunkach - jak się razem mieszka, jest w związki itp. i odmawia się jakiegokolwiek komunikowania lub rozmawiania na ważne tematy. Stosuje się ciche dni, odmawia wyjaśnienia konfliktu, szukania rozwiązania. Ale nie gdy jaśnie pani sobie życzy byś dotrzymywała jej telefonicznie towarzystwa!

    Nie da się porównać sytuacji dzwonienia do dorosłej córki a małoletniej. Nawet inaczej wygląda to gdy dzwonimy do osoby, z którą mieszkamy, bo wiadomo ileś spraw łączy i trzeba ustalać je. Dorosłe dziecko mieszkające na własnym to osobny człowiek, który ma własne życie.

    Na częsty kontakt z dzieckiem dorosłym trzeba sobie zapracować, można też to prawo stracić. Mama wie dlaczego postawiłaś granicę. Po prostu nie przyjmuje tego do wiadomości. Nie zamierza ponosić konsekwencji swoich zachowań i zaniedbań. Próbuje tego co zawsze, co kiedyś działało. Moim zdaniem projektuje na Ciebie swoją agresję. To ona stosuje przemoc, manipulacje to forma przemocy. Bezczelnie odwraca kota ogonem. I nie kieruje ją troska o Ciebie - nie warto projektować na nią tego co czułabyś do swojego dziecka gdyby nie odbierało . Manipulując w ten sposób matka pokazuje, że Twoje uczucia ma gdzieś. Liczy się tylko byś robiła to co jej się podoba, dla niej jest wygodne, nie ważne jakim kosztem.

    Jakby ktoś Ci powiedział, że nie życzy sobie byś do niego dzwoniła. Nawet gdybyś uważała, że niesłusznie Ci coś zarzuca, dzwoniłabyś mimo wszystko jeszcze oskarżając go, że Ci przykrość robi? Nie. Raz, dwa można próbować wyjaśnić sytuację, ale potem pozostaje zaakceptowanie decyzji o zerwaniu kontaktów, do której dorośli ludzie mają prawo. Narzucanie się z kontaktem, także telefonicznym, podpada pod stalking i jest karane... nawet w wykonaniu rodziny. Nie ma czegoś takiego jak niezbywalne prawo do kontaktów osobistych czy telefonicznych z dorosłymi dziećmi.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • kochamjesien 16.10.18, 15:47
    Mam takiego ojca, współczuję.
  • barbra25 16.10.18, 18:07
    sorvina napisała:

    > Jakby ktoś Ci powiedział, że nie życzy sobie byś do niego dzwoniła. Nawet gdybyś uważała, że niesłusznie Ci coś zarzuca, dzwoniłabyś mimo wszystko jeszcze oskarżając go, że Ci przykrość robi?

    Miałam taką sytuację w ubiegłym tygodniu i to z osobą, której córka ma konflikt w szkole z moją córką. Przyjemnie nie było. Zostałam poproszona aby nie kontaktować się z nią w godzinach pracy choć sama wykonała do mnie telefon w tych właśnie godzinach z pretensjami, że robię z jej córki "terroryskę" tak jakby nie miało najmniejszego znaczenia, że moja córka boi sie zachowań swojej koleżanki w klasie. Ja już nie dzwoniłam w ogóle bo wszystko co konieczne przekazałam wcześniej w wiadomości tekstowej. Nic jakby bez przyczyny się nie dzieje i chyba przyciągam sytuacje, z których uczę się rozpoznawania podobnych osobowości do mojej mamy: manipulujących, stawiających swój wizerunek wyżej niż uczucia innych.
    Zaproponuję mamie zaakceptowanie decyzji o zerwaniu kontaktów, do której dorośli ludzie mają prawo jeśli zdarzy jej się jeszcze upominać o utracony przywilej. Dziękuję Sorvino za wsparcie i uświadomienie mi, że nie ma niezbywalnego prawa do kontaktów osobistych czy telefonicznych z dorosłymi dziećmi. To mnie motywuje aby dla moich dzieci starać się o poprawną relację z szacunkiem w obie strony.
  • sasanka5 16.10.18, 21:44
    A ile w Tobie jest podobieństw do postępowania matki ?
    Zestaw słów córka terrorystka w drugim poście w połączeniu z przemocą z pierwszego. Dla mnie trochę za gęsto
  • grrrrw 17.10.18, 09:47
    Niedojrzałe emocjonalnie córki , a zwłaszcza narcyzki, mają tendencję do zachowań impertynenckich, aroganckich i nonszalanckich i traktowania każdej uwagi na temat tego zachowania jako krzywdy zadanej przez kogoś.

    Ani matka ani córka, bez znaczenia czy mieszkaja razem czy osobno, nie maja prawa do odmowy wyjaśnienia konfliktu i odmowy szukania rozwiązania.

    Matka nie ma prawa postawić granicy w konsekwencji zachowań i zaniedbań córki a córka ma to prawo ?

  • ola_dom 17.10.18, 10:08
    grrrrw napisała:

    > Ani matka ani córka, bez znaczenia czy mieszkaja razem czy osobno, nie maja prawa do
    > odmowy wyjaśnienia konfliktu i odmowy szukania rozwiązania.

    Aha. O ile faktycznie chodziłoby o wyjaśnienie czegokolwiek - a nie o kolejne wiadra pomyj wylewane na głowę córki - bo jak się do tej pory mogło wylewać, to jakim prawem teraz nagle nie wolno???

    > Matka nie ma prawa postawić granicy w konsekwencji zachowań i zaniedbań córki a córka ma to prawo ?

    Kto i jak tutaj odbiera matce prawo do stawiania granicy?



    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • eliksir_czarodziejski 17.10.18, 10:28
    Matka Barbary dorwała się do neta?☺️
  • ola_dom 17.10.18, 10:30
    eliksir_czarodziejski napisał(a):

    > Matka Barbary dorwała się do neta?☺️

    Miałam identyczną myśl :)


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • sorvina 17.10.18, 10:47
    Też miałam takie skojarzenia. Albo jedna z wielu matek, które myślą i zachowują się podobnie.

    Aż oczami wyobraźni zobaczyłam te pretensje - nie możesz mi zabraniać stawiania granic twojemu stawianiu granic! Sprzeciwiam się twojemu zerwaniu kontaktu, więc masz ze mną rozmawiać i już! ;)

    Takim matkom nie o wyjaśnienie czegokolwiek chodzi, to nie jest "proszę wytłumacz mi czemu nie chcesz ze mną rozmawiać", tylko "jakim prawem nie odbierasz telefonu, jak możesz mnie tak krzywdzić..." . I "nie wyskakuj mi to z jakimiś twoimi uczuciami jak ja cierpię" ;)

    Matka ma prawo sobie uważać na temat córki cokolwiek, nawet: "Niedojrzałe emocjonalnie córki , a zwłaszcza narcyzki, mają tendencję do zachowań impertynenckich, aroganckich i nonszalanckich i traktowania każdej uwagi na temat tego zachowania jako krzywdy zadanej przez kogoś."
    Ma prawo raz jej powiedzieć co myśli na temat jej zachowania a córka ma prawo dalej robić swoje.
    Jeśli matka regularnie, pomimo prośby by tego nie robiła, dzwoni z pretensjami i żądaniami, to tak, jest to krzywdzenie córki. Nie szanowanie jej uczuć, potrzeb, postawionych granic. W cywilizowanych krajach można za coś takiego dostać sądowy zakaz kontaktów i zbliżania się.



    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • ola_dom 17.10.18, 11:26
    sorvina napisała:

    > Aż oczami wyobraźni zobaczyłam te pretensje - nie możesz mi zabraniać stawiania
    > granic twojemu stawianiu granic! Sprzeciwiam się twojemu zerwaniu kontaktu,
    > więc masz ze mną rozmawiać i już! ;)

    Przypomniało mi się, że nawet kiedyś wątek w tej sprawie założyłam, wyjściem do niego była "rozmowa":

    - A mi ma prawo nie podobać się ten twój Ziutek, i mam prawo o tym mówić! O!
    - Masz prawo, ale ja mam prawo nie chcieć tego słuchać.

    Polecam szczególnie komentarz p. Agnieszki:

    "Nawet najbardziej światłe postulaty i asertywnie brzmiące zasady, będące za razem ochroną własnych praw, mogą być świadomie lub nieświadomie użyte w celach niesłusznych i manipulacyjnych."

    Moim zdaniem to idealnie opisuje matkę barbry - która zdaje się złapała co nieco (albo i sporo) wiedzy psychologicznej i teraz ją sprytnie wykorzystuje manipulując barbrą i wbijając ją w poczucie winy. Obrzydliwe.

    Tu cały wątek, gdyby ktoś był ciekaw:

    forum.gazeta.pl/forum/w,898,156844304,156844304,_Mam_prawo_czyli_co_wlasciwie_wolno_.html

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • sorvina 17.10.18, 11:44
    Brakuje mi na forum przycisku z fb "lubię to". Można by wyrazić poparcie dla posta bez pisania odpowiedzi, gdy już nic dodać nie potrzeba. Także Olu -" lubię to " :)

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • tt-tka 17.10.18, 11:11
    grrrrw napisała:


    > Ani matka ani córka, bez znaczenia czy mieszkaja razem czy osobno, nie maja pr
    > awa do odmowy wyjaśnienia konfliktu i odmowy szukania rozwiązania.

    Alez maja. Kazda moze powiedziec "dosc, nie interesuje mnie wyjasnianie czegokolwiek ani szukanie rozwiazan".
    Dodatkowo - mozna zmienic adres, numer telefonu i nie podac nowego.
    JEDYNE, czego matka moze sie domagac od corki (i corka od matki) to pomoc w sytuacjach, gdy istnieje rzeczywista potrzeba. Przy czym - pomoc nie musi byc swiadczona osobiscie. W praktyce sprawa sprowadza sie alimentow, zasadzonych, po uznaniu przez sad, ze taka potrzeba jest.
    Inaczej mowiac - szanuj moje granice albo znikne calkiem. Zostana ci tylko comiesieczne przlewy, o ile zostana.
  • grrrrw 17.10.18, 11:39
    W cywilizowanym swiecie nie tylko istnieją alimenty na rodziców.

    Istnieje prawo do wydziedziczeni tego, kto z uporem nie dopełnia obowiązków rodzinnych.
  • tt-tka 17.10.18, 11:45
    Nie przenos tu dyskusji z ematki, dobra ?
    Barbra nigdzie nie pisala, ze jest zainteresowana spadkiem po zyjacej poki co matce, to raz.
    Dwa - istnieja sytuacje, gdy zerwanie kontaktow jest usprawiedliwione i do udowodnienia - z rodzicem krzywdzacym, molestujacym, toksycznym itd. I wowczas zerwanie kontaktu NIE STANOWI wystarczajacego powodu do wydziedziczenia.
  • grrrrw 17.10.18, 11:54
    Sytuacja bardzo się upraszcza, gdy matka nic nie ma, czyli na spadek nie ma co sie oblizywać.
  • sorvina 17.10.18, 11:50
    Ależ czy ktokolwiek tutaj odmawia matce do wyciągania konsekwencji po jej stronie?

    Co do alimentów, to też nie jest obowiązek bezwarunkowy - sąd może odmówić ich przyznania jeśli godziłoby to w poczucie sprawiedliwości społecznej - czyli jeśli rodzic sam kiepskim rodzicem był. W praktyce w Polsce system pomocy społecznej jest przeciążony i nawet jak tatuś alkoholik przepił wszystko i przypomni sobie o dziecku po latach, gdy starość i bieda go dotknęła, to jeśli choć minimum obowiązków rodzicielskich w dzieciństwie wykonywał, to alimenty dostanie. Ale wymusić osobistej opieki czy nawet kontaktów nie można.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • grrrrw 17.10.18, 11:56
    KRiO Art. 87. Rodzice i dzieci są obowiązani do wzajemnego szacunku i wspierania się.
  • ola_dom 17.10.18, 11:59
    grrrrw napisała:

    > KRiO Art. 87. Rodzice i dzieci są obowiązani do wzajemnego szacunku i wspierania się.

    O właśnie, właśnie...


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • sorvina 17.10.18, 12:13
    Po pierwsze wzajemnego, a po drugie nie ma przepisów, które pozwalałyby inną pomoc niż zasądzone alimenty dla rodzica, wymusić. Rodzic ma to na co realnie pracował całe życie.

    Pierwszy link z googla: prawo-porady.pl/artykuly,sankcje-za-niewywiazywanie-sie-z-obowiazku-pomocy-rodzicom,490.html

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • grrrrw 17.10.18, 12:18
    Oko za oko, zab za zab ?


    sorvina napisała:

    > Po pierwsze wzajemnego, a po drugie nie ma przepisów, które pozwalałyby inną po
    > moc niż zasądzone alimenty dla rodzica, wymusić. Rodzic ma to na co realnie pr
    > acował całe życie.
    >
    > Pierwszy link z googla: prawo-porady.pl/artykuly,sankcje-za-niewywiazywanie-sie-z-obowiazku-pomocy-rodzicom,490.html
    >
  • ola_dom 17.10.18, 12:19
    grrrrw napisała:

    > Oko za oko, zab za zab ?

    Ma nadstawiać drugi policzek?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 12:25
    Nie "drugi", a "lewy" (do uderzenia prawą dłonią).
  • ola_dom 17.10.18, 12:33
    grrrrw napisała:

    > Nie "drugi", a "lewy" (do uderzenia prawą dłonią).

    I wszystko jasne.
    Pozostaje mieć nadzieję, że nie masz dzieci.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 12:38
    Weż własne dziecko i spróbuj je uderzyć prawa dłonią w lewy policzek w dwóch wariantach od przodu i od tyłu i napisz nam, jak wyszło.
    I wszystko jasne !
  • ola_dom 17.10.18, 12:42
    grrrrw napisała:

    > Weż własne dziecko i spróbuj je uderzyć prawa dłonią w lewy policzek

    Nie mam dzieci. I nie będę mieć. Wystarczy, że mam mamę i takie wzorce, jakie mam.



    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 12:46
    To wypróbuj na fantomie.
  • ola_dom 17.10.18, 12:51
    grrrrw napisała:

    > To wypróbuj na fantomie.

    A po co? Bo Ty tak chcesz?
    Nie mam zamiaru ani potrzeby lać nikogo po twarzy ani dowiadywać się, jak to jest.
    Ale rozumiem, że Ty masz to sprawdzone na wszystkie strony.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 12:55
    Nie da sie prawa ręką lać kogos po twarzy w sensie lania w lewy policzek. Ani od przodu ani od tyłu.
  • sorvina 17.10.18, 12:57
    grrrrw napisała:

    > Nie da sie prawa ręką lać kogos po twarzy w sensie lania w lewy policzek. Ani o
    > d przodu ani od tyłu.

    Serio, to jest sedno sprawy?

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • grrrrw 17.10.18, 13:04
    Sednem sprawy jest nie dać się poklepywać protekcjonalnie przez bliźniego swego.
  • tt-tka 17.10.18, 13:05
    grrrrw napisała:

    > Nie da sie prawa ręką lać kogos po twarzy w sensie lania w lewy policzek.

    Powaznie ? Az zrobilam probe, za zgoda kolegi stojacego vis-a-vis zamarkowalam strzelenie go w pysk prawa reka. Gdyby to bylo uderzenie, nie markowanie, dostalby wlasnie w lewy policzek.
    A co to ma do rzeczy, ze zapytam ? Chcialas zasygnalizowac, ze nie odrozniasz stron ?
  • grrrrw 17.10.18, 13:12
    Jestes mańkutem ?
  • tt-tka 17.10.18, 12:29
    grrrrw napisała:


    > > Pierwszy link z googla: prawo-porady.pl/artykuly,sankcje-za-niewywiazywanie-sie-z-obowiazku-pomocy-rodzicom,490.html

    To moze znajdz i przeczytaj, co w rozumieniu prawa jest pomoca, i to obowiazkowa. NA PEWNO NIE odbieranie telefonu na zadanie ani utrzymywanie kontaktow z osoba, ktora szkodzi.
    > >
  • grrrrw 17.10.18, 12:33
    Może matka kwalifikuje sie do kategorii osoby nieporadnej z uwagi na stan psychiczny ?
  • ola_dom 17.10.18, 12:36
    grrrrw napisała:

    > Może matka kwalifikuje sie do kategorii osoby nieporadnej z uwagi na stan psychiczny ?

    A może do kategorii osoby przemocowej z uwagi na zachowania wobec córki?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 12:39
    Jesli do tej drugiej kategorii - zerwać stosunki, nie kontakty.
  • ola_dom 17.10.18, 12:42
    grrrrw napisała:

    > Jesli do tej drugiej kategorii - zerwać stosunki, nie kontakty.

    A dlaczego?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 12:51
    Bo stosunek to wynik spotkania dwóch wartości, zależność. A kontakt to zetkniecie, styczność, zblizenie celem lepszego poznania.
  • ola_dom 17.10.18, 12:52
    grrrrw napisała:

    > Bo stosunek to wynik spotkania dwóch wartości, zależność. A kontakt to zetkniecie,
    > styczność, zblizenie celem lepszego poznania.

    Aha, ale niezmiennie - po co?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 17.10.18, 13:09
    grrrrw napisała:

    > Bo stosunek to wynik spotkania dwóch wartości, zależność. A kontakt to zetkni
    > ecie, styczność, zblizenie celem lepszego poznania.

    I tego wlasnie barbra nie chce. Nie chce zetkniecia, stycznosci, zblizenia. Ustanowila granice na "nie przez telefon, nie wtedy, kiedy matka zyczy sobie zadzwonic". Byc moze innych form kontaktu tez nie chce, ale tego telefonicznego nie chce na pewno, co jasno zwerbalizowala. Jej swiete prawo.
  • grrrrw 17.10.18, 13:17
    Barbara ma prawo robić co chce. Nie chce zetkniecia, stycznosci, zblizenia jej ekonomika.
    Coś zyskuje, coś traci.


    Matka też ma prawo jak wyżej.

    Telefon ma funkcje blokady, oddzwoń do mnie, automatycznych odpowiedzi itd.

    Jest jeszcze bardzo komfortowa poczta mejlowa, papierowa, spotkania w obecnosci osób trzecich na neutralnym gruncie, wystarczy ruszyć głową.
  • ola_dom 17.10.18, 13:25
    grrrrw napisała:


    > Jest jeszcze bardzo komfortowa poczta mejlowa, papierowa, spotkania w obecnosci
    > osób trzecich na neutralnym gruncie, wystarczy ruszyć głową.

    To jeszcze raz - po co?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 13:29
    Bo barbra pyta o nasze zdanie.
  • sorvina 17.10.18, 13:36
    W praktyce taka matka nieszanująca granic, w każdej formie i sytuacji będzie dalej manipulować. Nie ma możliwości rozmawiać o chociażby pogodzie by nie toczyła swoich gierek. Czyli trzeba cały czas się opędzać, stosować techniki asertywności, co męczy. Jak nie odpiszesz na manipulacyjny mail, to będą pretensje. Z pewnymi osobami nie da się dać tylko palec bo one i tak chcą całą rękę. Ona i tak będzie niezadowolona, bo nie dostaje wszystkiego co chce, więc wg siebie nic nie dostaje, a dorosłe dziecko cierpi, bo ciągle deptane są jego uczucia i godność.

    Spotkania przy osobach trzecich oznaczają odstawianie scen np. matka się żali jakie ma wyrodne dziecko co ją nie odwiedza i domaga się by inni obecni ją poparli, albo wykorzystuje ich milczenie jako dowód , że się z nią zgadzają.

    Owszem, można nawet spotykać się z bijącym tatusiem, po prostu wyćwiczyć robienie uników, tylko czy na tym mają polegać relacje? Co niby dobrego z nich wynika?

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • grrrrw 17.10.18, 13:58
    Zacząć od ustalenia różnicy pomiedzy "dawać to, czego chce" od "dawac to, co słusznie i sprawiedliwie się należy".
  • ola_dom 17.10.18, 14:01
    grrrrw napisała:

    > Zacząć od ustalenia różnicy pomiedzy "dawać to, czego chce" od "dawac to, co słusznie i sprawiedliwie się należy".

    Aha. Po co?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 14:09
    Celem sprawiedliwości lub przynajmniej grzecznosci i kultury.
  • ola_dom 17.10.18, 14:13
    grrrrw napisała:

    > Celem sprawiedliwości lub przynajmniej grzecznosci i kultury.

    Ach Ty trefnisiu, Ty... :>


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • ola_dom 17.10.18, 13:37
    grrrrw napisała:

    > Bo barbra pyta o nasze zdanie.

    Ale nie pyta o możliwe sposoby kontaktu. Uwierz mi - córki z tego typu doświadczeniami akurat tę kwestię - jak i wiele innych - mają obcykane tak, że mogą same udzielać rad.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 13:59
    Ona myli zerwanie kontaktu i zerwanie stosunków.
  • ola_dom 17.10.18, 14:00
    grrrrw napisała:

    > Ona myli zerwanie kontaktu i zerwanie stosunków.

    Ale to tylko Ty masz z tym problem.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 14:09
    Z kontaktem czy stosunkami ?
  • tt-tka 17.10.18, 14:14
    grrrrw napisała:

    > Barbara ma prawo robić co chce. Nie chce zetkniecia, stycznosci, zblizenia j
    > ej ekonomika.
    > Coś zyskuje, coś traci.

    Orzeklas, ze cos traci. Barbra zdaje sie tego pogladu nie podzielac.


    > Matka też ma prawo jak wyżej.

    Jak najbardziej matka ma prawo. Do nieodbierania telefonow od barbry i innych. Bo to jest strzezenie jej granic. Wydzwanianie do kogos jest naruszaniem cudzych granic.


    >
    > Telefon ma funkcje blokady, oddzwoń do mnie, automatycznych odpowiedzi itd.

    Barbra nie chce telefonow od matki. Ani automatycznie blokowanych, ani domagajacych sie oddzwonienia, ani w ogole zadnych.

    >
    > Jest jeszcze bardzo komfortowa poczta mejlowa, papierowa, spotkania w obecnosc
    > i osób trzecich na neutralnym gruncie, wystarczy ruszyć głową.

    Co ty nie powiesz ? To rusz glowa i niech sie wreszcie do tej glowy przebije info, ze barbra nie chce telefonow, a matka zada, by telefony byly odbierane. O inne formy kontaktu, ich czestotliwosc, rodzaj, itp nie pytala, a skadinad wiem, ze tez mozna im postawic granice i okreslic np, jak czeste ktos jest sklonny tolerowac albo jakie tematy nie beda poruszane.
  • grrrrw 17.10.18, 14:23
    Zawsze coś się zyskuje i traci, bo świat jest niedoskonały.

    Wydzwanianie a zadzwonienie celem podtrzymania kontaktu to nie to samo.

    Barbara ma prawo nie chcieć, ale nie wiemy czy to prawo jest sprawiedliwe. Może jest a może nie, rzecz do ustalenia.

    Może matka "ma coś z głową", może barbra, może obie, a może żadna, tylko coś im sie pokićkało.
  • ola_dom 17.10.18, 14:27
    grrrrw napisała:

    > Barbara ma prawo nie chcieć, ale nie wiemy czy to prawo jest sprawiedliwe. Może
    > jest a może nie, rzecz do ustalenia.

    Kto i po co miałby to ustalać?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 15:00
    Celem dojscia do prawdy.
  • ola_dom 17.10.18, 15:05
    grrrrw napisała:

    > Celem dojscia do prawdy.

    Nie będę okrutna i nie zapytam po raz kolejny "po co?", choć to znowu najwłaściwsze pytanie.

    Nie - nie dla każdego jest to najważniejsze, w ogóle ważne, czy do czegokolwiek potrzebne. Jak sobie chcesz, to sobie dochodź, nikt nikomu do tego.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 15:07
    Po prawda wyzwala. Zamienia więzy na więzi.
  • ola_dom 17.10.18, 15:15
    grrrrw napisała:

    > Po prawda wyzwala. Zamienia więzy na więzi.

    Tja.... W amerykańskich filmach i podręcznikach weekendowej psychologii, może.

    A tak w ogóle - można dociec prawdy i zamienić więzy na więzi, ale takie bez kontaktów. Które są raniące i nic poza tym. Wtedy bez wątpienia dojdzie do wyzwolenia.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 15:25
    Przerobić na nieraniace, pełne zrozumienia i wyrozumiałości wzajemnej.

    Skoro bywaja tacy, co utrzymuja, ze maja kontakty z zaświatami...
  • sorvina 17.10.18, 15:43
    No patrzcie jaka dziwna ta barbra25, mogła przerobić kontakty z matką na "na nieraniace, pełne zrozumienia i wyrozumiałości wzajemnej" , jeszcze nawet otworzyć się na mądrość i wzajemną miłość i poznać najprawdziwszą prawdę, a z jakiegoś niezrozumiałego powodu, pewnie wygody i egoizmu, postanowiła kontakty zerwać...

    grrrrw - chyba rozumiem o co Ci chodzi, ale to się sprawdza przy normalnych rodzicach, przy których nie trzeba stawiać ostatecznych granic, bo szanują te delikatne, codzienne. Albo w życiu nie widziałaś naprawdę toksycznej osoby i przemocowych relacji, albo z jakiegoś powodu potrzebujesz wierzyć, że podtrzymywanie kontaktu jest zawsze najlepszym rozwiązaniem, przy odpowiednim nastawieniu pozbawionym kosztów.

    Kontakty można podtrzymywać nawet z Marsem, ale tylko urojone. Realnie można w swoim sercu czuć miłość, więź genową czy jakąkolwiek, wdzięczność za to co dobre itp. ale z rodzicem nie utrzymywać kontaktów, bo nawet neutralnych, już nawet nie mówiąc o przyjemnych, się utrzymać nie da. Nie dlatego, że my się nie staraliśmy, ale dlatego, że druga osoba nie starała się wcale. A niestety do tanga trzeba dwojga.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • ola_dom 17.10.18, 15:49
    sorvina napisała:

    > Albo w życiu nie widziałaś naprawdę toksycznej osoby i przemocowych relacji,
    > albo z jakiegoś powodu potrzebujesz wierzyć, że podtrzymywanie kontaktu
    > jest zawsze najlepszym rozwiązaniem

    Po tym, co tu nawypisywała, założę się o wiele, że jest klonem matki barbry.
    I bez wątpienia jest przekonana, że podtrzymanie kontaktu jest najlepszym rozwiązaniem zawsze. Dla niej. Bo ona tak chce.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • sorvina 17.10.18, 15:54
    Też to obstawiam. Z tymże taka osoba zazwyczaj wpierw była córką toksycznej matki, która nie dała sobie prawa by odejść i o siebie zadbać. Stad te zaślepienia są wyjątkowo silne, bo to nie tylko walka o zaspokojenie swoich potrzeb, ale też uzasadnienie własnych wyborów życiowych. Chronienie się przez konfrontacją z własnym poczuciem krzywdy w relacjach z rodzicami. Chowanie się za ładnie brzmiącymi frazesami to ratunek podwójny. A innych trzeba przekonać, że tak trzeba, by nie podważali norm, na których opiera się wszystko.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • ola_dom 17.10.18, 16:03
    sorvina napisała:

    > Też to obstawiam. Z tymże taka osoba zazwyczaj wpierw była córką toksycznej
    > matki, która nie dała sobie prawa by odejść i o siebie zadbać. Stad te zaślepienia
    > są wyjątkowo silne, bo to nie tylko walka o zaspokojenie swoich potrzeb, ale
    > też uzasadnienie własnych wyborów życiowych.

    O to to, właśnie to.
    Do tego coraz dalsze odloty w kolejnych komentarzach.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • ola_dom 17.10.18, 15:46
    grrrrw napisała:

    > Przerobić na nieraniace, pełne zrozumienia i wyrozumiałości wzajemnej.

    Już w szkole podstawowej uczą, żeby nie używać słów, których znaczenia się nie rozumie.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 17.10.18, 12:14
    grrrrw napisała:

    > KRiO Art. 87. Rodzice i dzieci są obowiązani do wzajemnego szacunku i wspieran
    > ia się.

    Wlasnie. Wzajemnego. Wystarczy, ze matka nie szanowala i nie wspierala, zeby corka tez nie byla do tego zobowiazana.
    A jesli matka doprowadzila corke do stanu wymagajacego terapii, to wystarczy jako podkladka do odsuniecia sie od matki. Az do calkowitego zerwania stosunkow wlacznie.
  • grrrrw 17.10.18, 12:26
    Niekoniecznie.
  • grrrrw 17.10.18, 12:29
    Bo zerwać stosunki znaczy zerwać zależność, nie zerwać kontakty i ewentualne zobowiązania.
  • ola_dom 17.10.18, 11:59
    grrrrw napisała:

    > W cywilizowanym swiecie nie tylko istnieją alimenty na rodziców.

    W cywilizowanym świecie cywilizowane matki nie szarpią dzieci za poczucie winy przy pomocy pępowiny zwyrodniałej do postaci drutu kolczastego*.

    *cytat za turzycą

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 12:22
    Szarpią za sprawiedliwość, która jest oddawaniem kazdemu tego, co mu się słusznie należy.
  • tt-tka 17.10.18, 12:30
    grrrrw napisała:

    > Szarpią za sprawiedliwość, która jest oddawaniem kazdemu tego, co mu się słuszn
    > ie należy.

    Zaprawde sluszym i sprawiedliwym nie jest karmienie emocjonalnej pijawy. Nawet jesli ona uwaza, ze tak.
  • grrrrw 17.10.18, 12:34
    Sztuka jest utrzymywanie kontaktu bez karmienia tej pijawy.
  • tt-tka 17.10.18, 12:46
    grrrrw napisała:

    > Sztuka jest utrzymywanie kontaktu bez karmienia tej pijawy.

    Nikt, wyobraz sobie, nie jest obowiazany do uprawiania sztuki. To rzecz dla artystow i kwestia wyboru.
    Dla pijawy samo wymuszanie kontaktow jest juz pokarmem. Jak kazde wymuszenie. Choc oczywiscie niewystarczajacym, to bedzie eskalowac.
    Nie, nie ma obowiazku (ani potrzeby) utrzymywania kontaktow. zwlaszcza szkodliwych.
  • grrrrw 17.10.18, 12:53
    Ale jest szansa przynajmniej bliższego poznania czyli nauki wynikłej z obserwacji i doświadczenia tego kontaktu.
  • sorvina 17.10.18, 12:58
    grrrrw napisała:

    > Ale jest szansa przynajmniej bliższego poznania czyli nauki wynikłej z obser
    > wacji i doświadczenia tego kontaktu.

    Tak, po 30-40 latach na pewno barbra25 ma za mało obserwacji...

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • sorvina 17.10.18, 13:00
    A nawet po 25, jeśli liczba z nicka do wiek.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • grrrrw 17.10.18, 13:03
    Madrej głowie dość DWIE słowie.

    Nie należy zatrzymywać się na obserwacji, bo nauka polega na wyciaganiu z obserwacji wnisoków, a to celem wprowadzania wniosków w zycie.
  • sorvina 17.10.18, 13:22
    barbra25 wyciągnęła wnioski - zachowanie mamy jest dla mnie destrukcyjne, ona odmawia dokonania zmiany sposobu komunikacji, ignoruje moje uczucia, manipuluje, jedynym sposobem by się chronić przed jej przemocowym zachowaniem jest nie utrzymywać kontaktu. Te wnioski właśnie wprowadza w życie, czego mama nie szanuje.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • grrrrw 17.10.18, 13:34
    Czyli barbra postepuje prawidłowo, bo nauka nie polega na chaotycznej obserwacji i mnozeniu doświadczeń.

    Ale skoro pyta, czy postepuje wlasciwie i myli jej sie zerwanie stosunków z zerwaniem kontaktow i grzecznością...
  • ola_dom 17.10.18, 13:39
    grrrrw napisała:

    > Ale skoro pyta, czy postepuje wlasciwie i myli jej sie zerwanie stosunków z zerwaniem kontaktow i grzecznością...

    Pyta, bo bo nie wie, gdyż jej mamusia przez wszystkie lata sprała mózg w bardzo podobny sposób, jak Ty to tutaj robisz.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 17.10.18, 13:54
    Gdzie zapytałam o to czy postępuję właściwie?
  • ola_dom 17.10.18, 13:56
    barbra25 napisała:

    > Gdzie zapytałam o to czy postępuję właściwie?

    Po prostu grrrrw, podobnie jak Twoja mama, lepiej wie, o co Ci naprawdę chodziło.
    ;>


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 17.10.18, 14:02
    Zapytałam jak sobie poradzić z żalem. Nie prosiłam o ocenę właściwości postępowania.
  • grrrrw 17.10.18, 14:00
    W poście wyjsciowym.
  • barbra25 17.10.18, 14:05
    Dokładnie które to zdanie ze znakiem zapytania?
  • grrrrw 17.10.18, 14:08
    Zrozumiałam, że masz trudny problem do rozwiązania i prosisz o rady.
    Ani ciebie ani twej matki nie znam, obie mozecie być równie trudne w obsłudze lub tylko jedna z was.
  • barbra25 17.10.18, 14:18
    grrrrw napisała:

    > Ona myli zerwanie kontaktu i zerwanie stosunków.

    Dda mylą szacunek i posłuszeństwo więc nie wykluczone, że czegoś jeszcze nie do końca rozumiem. Co skłoniło Ciebie aby uzmysłowić mi jaka jest różnica między utrzymywaniem kontaktów a stosunkami? Czy utrzymujesz z kimś kontakty bez utrzymywania stosunkow? Czy uważasz, że energia poświęcona czy to kontaktom czy też stosunkom warta jest tego aby odróżniać jedne od drugich?
  • barbra25 17.10.18, 14:20
    jaksieuwolnic.pl/odkrywanie-siebie/utrzymywanie-kontaktow-kontakt-kosztuje/attachment/utrzymanie-kontaktow/
  • barbra25 17.10.18, 14:24
    Czy według Ciebie stosunki to coś bardziej angazujacego niz kontakty?
  • grrrrw 17.10.18, 14:57
    Angazować sie w kontakty dla angazowania sensu nie ma.

    Sztuką jest uzyskać niezależność bez zrywania kontaktu.

    Bo sam kontakt, choć pełen preturbacji i protuberancji jest szansa rozwoju miłosci.
  • ola_dom 17.10.18, 15:06
    grrrrw napisała:

    > Sztuką jest uzyskać niezależność bez zrywania kontaktu.

    No to uprawiaj sobie tę sztukę na zdrowie!
    Dlaczego oczekujesz, że inni też będą to robić?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 15:11
    Sw. Zofija, co znaczy Madrość, trzy córy miała - Wiarę, Nadzieję i Miłość.
  • ola_dom 17.10.18, 15:16
    grrrrw napisała:

    > Sw. Zofija, co znaczy Madrość, trzy córy miała - Wiarę, Nadzieję i Miłość.

    I też je zatruwała poczuciem winy?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 15:28
    Nie, bo madrośc posiadła w najwyzszym stopniu tej cnoty.
    A może i córki ja miały, co sie poznaje po tym, ze nam n nikt poczucia winy nie musi wywoływać, sami się obsługujemy.
  • ola_dom 17.10.18, 15:50
    grrrrw napisała:

    > Nie, bo madrośc posiadła w najwyzszym stopniu tej cnoty.

    No to co tu w ogóle porównujesz?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 14:30
    Stosunek do zależność, więzy, uzależnienie, uwikłanie w obowiązek zadowalania kogoś

    Kontakty to kontrolowana bliskość, łączność, poczucie wspólnoty (genów ?), więź przynależnosci do łańcucha pokoleń, wzajemna troska, wymiana informacji, zapewnienie o gotowosci pomocy, gdy jest faktyczna potrzeba....

    barbra25 napisała:

    > grrrrw napisała:
    >
    > > Ona myli zerwanie kontaktu i zerwanie stosunków.
    >
    > Dda mylą szacunek i posłuszeństwo więc nie wykluczone, że czegoś jeszcze nie do
    > końca rozumiem. Co skłoniło Ciebie aby uzmysłowić mi jaka jest różnica między
    > utrzymywaniem kontaktów a stosunkami? Czy utrzymujesz z kimś kontakty bez utrzy
    > mywania stosunkow? Czy uważasz, że energia poświęcona czy to kontaktom czy też
    > stosunkom warta jest tego aby odróżniać jedne od drugich?
  • tt-tka 17.10.18, 14:52
    grrrrw napisała:

    > Stosunek do zależność, więzy, uzależnienie, uwikłanie w obowiązek zadowalania k
    > ogoś
    >
    > Kontakty to kontrolowana bliskość,

    Mozna nie chciec bliskosci, wiesz ? A tez bywa, ze kontrolowanie pochlania wiecej sily i energii, niz warto, niz dana osoby jej ma i chce poswiecic.

    > łączność,

    Mozna chciec sie rozlaczyc, a nie miec lacznosc.

    >poczucie wspólnoty (genów ?),

    Nie wszyscy przywiazuja do tego wage. Gen to nie jest determinant kontaktu.

    więź
    > przynależnosci do łańcucha pokoleń,

    Mozna nie chciec byc uwiazanym. nawet lub zwlaszcza w lancuchu pokolen.

    >wzajemna troska,

    Mozna wolec, by dana osoba odsosunkowala sie ze swoja troska, bo dla niej troska to jeden ze sposobow (licznych !) sprawowania kontroli.

    >wymiana informacji,

    Mozna nie chciec informowac o swoich sprawach. Zwlaszcza kogos, kto kazde info wykorzysta przeciwko osobie informujacej.

    >zap
    > ewnienie o gotowosci pomocy, gdy jest faktyczna potrzeba....

    Owszem. Zapewnienie, nawet gwarancja i dosc. Nie dzwon z oczekiwaniem, ze kolejny raz bedzie sie ciebie o tym zapewniac.

    Wszystkie wymienione traktujesz jako oczywista potrzebe kazdego. No wiec nie oczywiste, nie kazdy je ma, nie zawsze sa do spelnienia, albo ich spelnianie zaspokaja strony w stopniu krzywdzacym dla jednej z nich - i wtedy sie ogranicza (stawianie granic) lub zrywa (mur chinski, zasieki, zeriba i kordon sanitarny)
  • grrrrw 17.10.18, 14:58
    Oczywista potrzeba kazdego jest kochać kogos i byc przez kogoś kochanym.
  • ola_dom 17.10.18, 15:07
    grrrrw napisała:

    > Oczywista potrzeba kazdego jest kochać kogos i byc przez kogoś kochanym.

    Ale że koniecznie mamusię?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 15:12
    Każdy ma taki urlop, na jaki sobie zasłużył ;)

    Czyli przyjaciół się wybiera, rodzinę sie ma.
  • ola_dom 17.10.18, 15:17
    grrrrw napisała:

    > Każdy ma taki urlop, na jaki sobie zasłużył ;)

    Otóż właśnie! Mama barbry teraz ma wolne od kontaktów z córką. Nic za darmo, uczciwie na to pracowała.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 15:29
    No to trochę sie odłapie sie, by tym intensywniej dążyć do prawdy, która da jej mądrość.
  • tt-tka 17.10.18, 17:56
    grrrrw napisała:

    > Każdy ma taki urlop, na jaki sobie zasłużył ;)

    vide matka barbry. Ma zasluzony urlop od corki.


    > Czyli przyjaciół się wybiera, rodzinę sie ma.

    Ma sie. Niemniej tej mianej rodziny nie musi sie miec we wlasnym zyciu. Rodzina czy niektore osoby z rodziny sa, istnieja i nikt ich nie unicestwia, ale widywac, rozmawiac etc nie chcemy i nie bedziemy. Choc mamy.


  • grrrrw 17.10.18, 18:19
    A jak widzisz prawo wnuków do kontaktu z dziadkami w tym kontekście ?

    Czy dzieci babbry dostaja wlasiwa lekcje stosunkow rodzinnych i jak bedzie za 30 lat traktowana barbra-babcia przez wlasne dzieci ?
  • tt-tka 17.10.18, 15:15
    grrrrw napisała:

    > Oczywista potrzeba kazdego jest kochać kogos i byc przez kogoś kochanym.

    Barbra te potrzebe ma i zdaje sie nawet ma ja zaspokojona. Ale nie przez matke. Tym kims, kto kocha i kogo sie kocha nie musi byc matka.
    Mozna tez kochac, a dla wlasnego zdrowia nie utrzymywac kontaktow, bo jest to milosc trujaca.
  • grrrrw 17.10.18, 15:35
    Kupić sobie tolerancję i rezystencję w aptece.

    Pomaga na przewracanie oczami, wzruszanie ramionami, wzdychanie oraz trzaskanie drzwiami i słuchawkami, przymus wymówek, czepiania sie, że trafił sie nam rodzic niedoskonały.

    Oraz zrozumienie, że matka też ma potrzebę kochania i bycia kochaną.










  • ola_dom 17.10.18, 15:52
    grrrrw napisała:

    > Oraz zrozumienie, że matka też ma potrzebę kochania i bycia kochaną.

    Dziecko tej matki też ma.
    Dlaczego potrzeba matki ma być ważniejsza od potrzeby dziecka?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • sorvina 17.10.18, 15:59
    Bo to sprawiedliwe , to jedyna "wzajemność" jaka się liczy? ;) Bo jakby nie było tak, że za samo urodzenie i jako takie wychowanie się należy, ale trzeba dbać o jakość relacji to jak tu cokolwiek dostać, jak się potrzeb, praw, uczuć dziecka nie dostrzega, o nie nie dba i ostaje to na co się zapracowało a nie to co wydaje się, że się należy. Hasła o lojalności, sprawiedliwości, wdzięczności i odwzajemnianiu się to standardowe sposoby na podkopanie decyzji dziecka o zerwaniu kontaktów.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • sorvina 17.10.18, 16:01
    Oczywiście ci manipulanci , którzy liznęli psychologię mogą dorzucić jeszcze pseudo mądre inne argumenty ;)

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • grrrrw 17.10.18, 16:07
    Czyli reprezentujemy inna szkołę psychologii.

  • barbra25 17.10.18, 12:54
    grrrrw napisała:

    > Bo zerwać stosunki znaczy zerwać zależność, nie zerwać kontakty i ewentualne zobowiązania.

    Jak zerwać zależność bez zrywania kontaktów? Na terapii grupowej miałam o tym tak po krótce i o ile dobrze zrozumiałam chodzi o mentalne odcięcie. Jak to ma wyglądać w praktyce? Ktoś mówi mi że jestem dziwna, wariatka albo udziela mi niechcianych rad odnośnie opieki nad dziećmi po raz enty a ja mentalnie odcięta patrzę w dal, uśmiecham się nieobecna duchowo i myślę o bezludnej wyspie czy jak należy rozumieć to mentalne odcięcie? Czy to nie technika szarego kamienia wypompowywująca emocjonalnie na dłuższą metę?
  • grrrrw 17.10.18, 13:01

    Tak, mentalne, samodzielnie pisać swój własny życia wiersz.
    Być otwartą na porady nie znaczy dać sobą komenderowac czy dyrygować.
    Być samodzielna finansowo i jeśli się da - lokalowo.

    Reszta sumuje się w słynnym "grzecznośc nie jest nauką łatwa ani małą.."

    Zerwać z rozpędu kontakty celem zerwania stosunków to zwykłe pójscie na łatwiznę.


    > > Bo zerwać stosunki znaczy zerwać zależność, nie zerwać kontakty i ewentu
    > alne zobowiązania.
    >
    > Jak zerwać zależność bez zrywania kontaktów? Na terapii grupowej miałam o tym t
    > ak po krótce i o ile dobrze zrozumiałam chodzi o mentalne odcięcie. Jak to ma w
    > yglądać w praktyce? Ktoś mówi mi że jestem dziwna, wariatka albo udziela mi nie
    > chcianych rad odnośnie opieki nad dziećmi po raz enty a ja mentalnie odcięta pa
    > trzę w dal, uśmiecham się nieobecna duchowo i myślę o bezludnej wyspie czy jak
    > należy rozumieć to mentalne odcięcie? Czy to nie technika szarego kamienia wypo
    > mpowywująca emocjonalnie na dłuższą metę?
  • ola_dom 17.10.18, 13:07
    grrrrw napisała:

    > Zerwać z rozpędu kontakty celem zerwania stosunków to zwykłe pójscie na łatwiznę.

    :D :D :D Jasne :D
    "Z rozpędu" po 30 latach ciągłego znoszenia upokorzeń :D
    Masz jeszcze w zanadrzu coś równie zabawnego?

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 17.10.18, 13:36
    grrrrw napisała:


    > Tak, mentalne, samodzielnie pisać swój własny życia wiersz.
    > Być otwartą na porady nie znaczy dać sobą komenderowac czy dyrygować.

    > Być samodzielna finansowo i jeśli się da - lokalowo.
    >
    > Reszta sumuje się w słynnym "grzecznośc nie jest nauką łatwa ani małą.."


    Jak czytam lub słyszę o grzeczności to przypomina mi się taka kampania: youtu.be/oKBXLZt0zu8
    Dlatego jestem pełna wątpliwości co do konieczności bycia grzecznym w różnych sytuacjach w życiu (gdzie bycie grzecznym może być wręcz zagrożeniem).


    > Zerwać z rozpędu kontakty celem zerwania stosunków to zwykłe pójscie na łatwiznę.

    Nie było to dla mnie wcale łatwe ani tym bardziej z rozpędu. To był proces, na który złożyła się także konieczność zerwania kontaktów z teściową bo to typ jeszcze bardziej szkodliwy niż moja mama. Zbierałam się od dwóch lat najpierw na ograniczenie kontaktów, dopiero wiosną tego roku zaczęło do mnie docierać, że chcę otaczać się ludźmi wspierającymi mnie bo za wiele było nieżyczliwych osób podcinających skrzydła. Stworzyłam puste miejsca dla tych którzy zechcą mi sprzyjać a jak nikt nie zechce to sama będę sobie sprzyjać pisząc swój własny życia wiersz.

  • ola_dom 17.10.18, 13:05
    barbra25 napisała:

    > Jak zerwać zależność bez zrywania kontaktów?

    Barbra, nie wkręcaj się. To albo troll (oby), albo klon Twojej matki.
    NIE MASZ OBOWIĄZKU ani z nim dyskutować, ani żadnego innego.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 13:19
    Ja jestem głos wołającego na puszczy ;)
  • ola_dom 17.10.18, 13:27
    grrrrw napisała:

    > Ja jestem głos wołającego na puszczy ;)

    Przeceniasz się. Nader gęsto od Was takich w tej Waszej puszczy.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • grrrrw 17.10.18, 13:30
    I te nasze miny, jak kot na puszczy - bezcenne !
  • barbra25 17.10.18, 12:27
    sasanka5 napisała:

    > A ile w Tobie jest podobieństw do postępowania matki ?
    > Zestaw słów córka terrorystka w drugim poście w połączeniu z przemocą z pierwszego.

    Nie jestem idealna - są podobieństwa - to raczej nieuniknione ale słowo "terrorystka" zostało użyte nie przeze mnie w odniesieniu do koleżanki mojej córki. Nie powiedziałam kobiecie, że jej córka jest terrorystką ale opisałam w jaki sposób zachowuje się w szkole, zwykle gdy nikt nie widzi wobec mojej córki i poprosiłam o wstrzymanie tych zachowań na co reakcja drugiej strony była pouczająca bo najpierw kobieta zaprzeczyła aby jej córka była skłonna do tych zachowań wobec kogokolwiek a potem mi powiedziała żebym nie robiła terrorystki z jej córki. Trochę to skomplikowane ale czy możesz skonkretyzować co dokładnie masz na myśli jeśli chodzi o sformułowanie "za gęsto" - jestem starej daty więc slang młodzieżowy nie jest dla mnie wystarczajaco zrozumiały. Gdyby Twojemu dziecku kolega lub koleżanka w klasie zadała ból a potem w celu uniknięcia konsekwencji zastawił/a przejście do wychowawcy aby Twoje dziecko nie mogło powiedzieć o tym co się stało - co byś zrobiła Sasanko?
  • sasanka5 17.10.18, 21:53
    Odnajduję w twoich wypowiedziach pewną bezkompromisowość. To trochę tak jakby tylko istniały dwa skrajne bieguny, po jednej stronie ofiara - a po drugiej kat.
    ofiara (córka) - kat (koleżanka terrorystka)
    Ofiara (ty) - kat (twoja matka)
    Ktoś zawsze musi z kimś walczyć, być w opozycji, bronić się.
    Wydaje mi się, że z łatwością przemieszczasz się pomiędzy jedną a drugą rolą.

  • grrrrw 17.10.18, 15:17
    Barbro, przemoc stosuja tez organy wobec obywateli. Przemoca do sadu doprowadzaja, do woja biora i do szkoły, przemocą leczą (niektóre choroby) i szczepia i podatki skladki na ZUS i NFZ sciagaja, dzieci biednym rodzicom odbieraja. Policja przemocą wprowadza porzadek, a nawet pałuje.



  • ola_dom 17.10.18, 15:52
    grrrrw napisała:

    > Barbro, przemoc stosuja tez organy wobec obywateli.

    grrrrw, chyba już pora na leki i odstawienie internetów....


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 17.10.18, 17:45
    grrrrw napisała:

    > Stosunek do zależność, więzy, uzależnienie, uwikłanie w obowiązek zadowalania kogoś

    Uwikłana byłam w poczucie obowiązku zadowalania mojej matki kosztem mojego samopoczucia bo współczułam jej, że tak się poświęciła dla nas - dzieci, zwłaszcza po rozwodzie z moim ojcem, miałam poczucie, że nie zasługuję na matczyną miłość, nie czułam sie kochana.
    Gdy urodziły się moje córki i zaczęło brakować mi energii moja matka mi dokopywała. Zapytana czy popilnuje swojej dwuletniej już wtedy wnuczki abym mogła z mężem wyjść do kina odmawiała naśmiewajac się, że taka dola matek, że matki muszą się poświęcić i żebym z moimi problemami szła do teściowej, o której wiedziała między innymi, że mnie wyzywa i źle trakuje. Potem miała pretensje, że do kina nie chodzę z własną matką tylko wolałbym z mężem, czuła się zdradzona przeze mnie porównując mnie do mojego ojca, który ją zdradził więc nie chodzę do kina wcale do tej pory aby była zadowolona przynajmniej w minimalnym stopniu i abym ja nie zmagała się z wyrzutami sumienia że komuś jest przykro gdy mi jest miło oglądając film w kinie. Odtwarzam schemat poświęcającej się cierpiętnicy podążając donikąd i tylko odcięcie sie od matki wyzwala mnie częściowo z matni sumienia. Dla mojego dorosłego brata mama miała słoiki z zupami, kanapeczki i rękawiczki aby mu rączki nie marzły w zimie a mi wypominała, że raz jak zabrała moją córkę na spacer na 4 godziny (nie kazałam im tyle spacerować) to nie zaopatrzyłam jej w PLECAK z jedzeniem i nie dałam 30 zł na gofry i picie bo tyle według mojej mamy najmniej było potrzebne. Takie ciepłe stosunki panowały miedzy mną a moją mamą. Pełne miłości aż do poświęcenia i oczekiwań, że to cierpienie jej zdołam wynagrodzić. Czułam się przyczyną jej zmarnowanawgo życia, trudno być szczęśliwym dorastając w takim układzie.

    > Kontakty to kontrolowana bliskość, łączność, poczucie wspólnoty (genów ?), więź przynależnosci do łańcucha pokoleń, wzajemna troska, wymiana informacji, zapewnienie o gotowosci pomocy, gdy jest faktyczna potrzeba....

    Wzajemna troska i bliskość, zapewnienie o gotowości pomocy...dobrze, że o tym napisałaś bo przypomniałam sobie jak rodziłam drugie dziecko i chciałam aby mój brat pobył z moją starszą córką ale moja mama zabrała go wtedy na wycieczkę i musiałam znaleźć kogoś innego do pomocy poza rodziną.
    Bliskość - moja mama mnie nie przytulała w dzieciństwie, nigdy mi nie powiedziała że mnie kocha, byłam dla niej ciężarem więc w tej więzi, na którą składają się kontakty czułam się odrzucona.
  • grrrrw 17.10.18, 18:01
    Pytanie: czy ona to wszystko robiła specjalnie, żeby ci dokuczyć ?

    A ty reglamentując kontakty wg. swego widzimisie robisz to specjalnie, czy niechcacy ?

    Nie mam zwyczaju oceniać sytuacji na podstawie jednostronnej realcji, ale wydaje mi się, że brat ma lepsze stosunki z mama, bo potrafi jej po prostu okazać zainteresowanie i wdzieczność za wychowanie, okauje troskę, interesuje się jej sprawami, nowinkami dnia, zdrowiem itd.

    Albo stosuje sprytna strategie pochlebiania, bo mu sie bardziej opłaca mieć dobre stosunki z matka.

    Może problem lezy w tym, że mama ma poczucie winy, że (czesiowo lub calkowicie) ponosi wine za krach swego małzenstwa ("nie potrafiłam z mężem postepować"). Moze ty ja za to winisz, "karzesz", a brat nie robi tego ?

    Moze mama stosuje wobec ciebie strategie - jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie ? I sie zaplatałyscie obie w te wzajemna reglamentację uczuć i kontaktów ?

    Matka ma obowiazek wybaczyc zawsze, a w druga strone jakos opornie to idzie .
  • sorvina 17.10.18, 18:26
    Zawsze mnie zdumiewa jak silne są mechanizmy zniekształcania rzeczywistości by dopasować ją do przyjętych założeń.

    Nie wiem na jaką historię reagujesz grrrrw, ale na pewno nie barbry25, bo to co piszesz ma się nijak do opisu jej sytuacji, a wręcz mu zaprzecza. A negowanie krzywd i przykrości jakie kobietę spotkały i robienie z niej głównego winowajcy jest moim zdaniem obrzydliwe. Zarzucasz jej, że nie wie jak to wyglądało z mamy strony, jakby to nie dawało jej prawa radzić sobie z konsekwencjami jej zachowania, jakby mniej bolało, ale Ty wiesz na pewno, że matka kocha i tęskni, traktuje barbrę jak na to zasłużyła i to barbra wybaczyć nie chce.

    Przy takim poziome odjechania ja rezygnuję z dalszej dyskusji z Tobą.

    Barbra25 - ufaj sobie i temu co Ci służy, zawsze znajdzie się ktoś kto uważa, że wie lepiej od Ciebie co się działo i co z tym powinnaś zrobić. Powodzenia w otwieraniu się na cieszenie życiem bez poczucia winy wobec mamy. Masz do tego pełne prawo!

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • grrrrw 17.10.18, 18:41
    Nie robię żadnych założeń, bo sytuację znam z netu w relacji jednostronnej.

    Opis jest po prostu opisem, subiektywną wizją jednej strony "konfliktu".

    Krzywd i przykrości nie neguje, bo świadkiem nie byłam, winy nikomu nie przypisuję.

    Prawo do radzenia sobie z konsekwencjami tych krzywd w postaci zranionych emocji ma każdy. Problem polega na tym JAK sobie radzi.

    Moze matka ja bardzo skrzywdzila (czym ? niech poda !) ?
    Rozwodem ?

    A może barbra jest wyjatkowo wrażliwa albo zapiekła w bólu po rozstaniu rodziców, że straciła zwykła ludzka wyrozumiałość i uparła sie jak kozioł, że nie wybaczy i koniec ?

    Ja tego nie wiem, pytam-macam-badam w ciemno.

    Nie wiem, co barbra powinna zrobić z kontaktami z matka, jak je ustawić, by nie zmarnowac własnych dzieci.

    Skoro matka a normalne w miare kontakty z synem, pracowała, wychowała i wykształciła dzieci to psychopatka, sadystka raczej nie jest.

    Obie panie maja zawyzone oczekiwania wobec siebie i idealistyczna wizje stosunków rodzinnych.

  • ola_dom 17.10.18, 19:15
    grrrrw napisała:

    (...)

    Zamilknij już.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 17.10.18, 17:49
    Stosunki czy kontakty to dla mnie synonimy. Rozumiem, że dla Ciebie to istotna różnica i chyba wiem do czego zmierzasz z tym utrzymywaniem kontaktu bez utrzymywania stosunków. Ja z moją mamą nie chcę utrzymywać ani jednego ani drugiego i przyznam, że nie mam wiekszego wpływu na emocje jakie pojawiają się w moich trudnych relacjach z nią bez względu na nazewnictwo. Reaguję smutkiem na myśl o niej. Mam żal, że nie interesowały ją wnuczki ani to jak ja się czuję a dla siebie i swojego złotego dziecka (mojego brata) oczekuje zainteresowania.

    grrrrw napisała:

    > Może matka kwalifikuje sie do kategorii osoby nieporadnej z uwagi na stan psychiczny ?

    Kto ma to stwierdzić i co w związku z tym nawet gdyby tak było? Ja też mogę się kwalifiować do takiej kategorii osób po dwóch pobytach na oddziale obserwacyjno-psychiatrycznym i moja obecność przy niej mogłaby tylko pogarszać stan nas obu.
  • grrrrw 17.10.18, 18:15
    Stosunki odnoszą się do zależnosci, układów, niesamodzielności, posłuchu, podporządkowania, co jest właściwe dla realcji rodzic władza - dziecko (nmałoletnie) podwładny

    kontakty to spotkania, partnerstwo, wymiana, troska, wdzięczność bez utrzymywania zależności, wymuszania ich za pomocą szantażu i róznych haków.

    Z mamą nie chcesz utrzymywać ani jednego ani drugiego.

    Wnuczki na pewno interesowały, ale coś wam się w tych manifestacjach zranionych uczuć zaplątało w tzw. węzeł gordyjski.

    A jak widzisz kontakty własnych dzieci z dziadkami ?


  • barbra25 17.10.18, 19:31
    Dobrze byłoby mi wiedzieć, że każdemu sprawia przyjemność bycie razem, nikt nie jest nikomu nic winien, nikt nie poświęca się nawet proszony, ma prawo odmówić jeśli czegoś nie chce, nie bazjue sie na czyimś poczuciu winy. Dobre pytanie o to jak widzę te relacje. Do tej pory przyglądając się koleżanek matkom widziałam dużo wspierania i to jest taka moja potrzeba aby mnie wspierała rodzina bo tego nie mam. Zarówno mama jak i tata są jakby obcymi mi ludźmi, obojetna się dla nich czuję. Może stać się tak aby więzy zamienić na więzi? Nie można przecież chcieć kogoś na siłę zmienić lecz jedynie siebie a ja nie akceptuję tego ile wkładałam w tą relację z poczuciem straty. To było przebywanie z kimś kto mnie krytykuje i obarcza poczuciem winy, że się poświęca nawet gdy przyjeżdżał do mnie nie proszony bez zapowiedzi. Jeśli Twoje spotkania z wnuczkami byłyby poświęceniem się bo to dzieci wymagające uwagi i opieki to co zrobiłabyś aby zamienić więzy na więzi? Aby wybaczyć musi być skrucha a tu jest ciśnienie abym ja się dostosowywała do maminych oczekiwań - w drugą stronę to już "przemoc".
  • tt-tka 17.10.18, 19:37
    Barbra, na milosc i litosc, nie czytaj i nie odpowiadaj. Przeciez to klasyczna zagrywka - nie chciala cie skrzywdzic, nie robila tego celowo (w przeciwienstwie do ciebie wrednej), potrzebuje twojej milosci, nie badz jak policja, nie bedziesz chyba karac jej brakiem kontaktu z wnukami i nie skrzywdzisz wlasnych dzieci odebraniem im babci, a jak skrzywdzisz, to uwazaj, los ci odplaci... dlugo tak mozna i zaloze sie, ze to wszystko juz znasz i slyszalas wiele razy. A jesli nie wszystko, to niewatpliwie uslyszysz, o ile zaczniesz podnosic sluchawke.
    Rowniez w necie bywaja kontakty toksyczne i szkodliwe :P
  • barbra25 17.10.18, 21:34

    tt-tka napisała:

    > nie bedziesz chyba karac jej brakiem kontaktu z wnukami i nie skrzywdzisz wlasnych dzieci odebraniem im babci, a jak skrzywdzisz, to uwazaj, los ci odplaci... dlugo
    > tak mozna i zaloze sie, ze to wszystko juz znasz i slyszalas wiele razy.

    Moja mama nie chce być babcią, nie może pogodzić sie z upływem czasu tak jak i matką zostać nie chciała, jestem wpadką. Dla niej wnuczki mogą nie istnieć, nie obchodzą ją, są czymś (nawet nie kimś) niewygodnym. Jak przyjeżdżałam z dziećmi do niej to narzekała, że brudzą i hałasują i że serialu nie może oglądać spokojnie. Odgrażała się ciut inaczej:"też kiedyś zostaniesz babcią a Twój zięć będzie chciał Cię zamordować" - skąd pomysł aby mój mąż miał zamiar zamordować moją matkę? To było wtedy gdy w tv była głośna sprawa małżeństwa zamordowanego przez ciężarnej córki konkubenta, od którego chciała się uwolnić bo był psychopatą. Ja tv nie mam więc szczegółów nie śledziłam ale moja mama stale oglada wiadomości i żyje serwowanymi lękami. W jej życiu było takie zdarzenie z moim ojcem kiedy ja byłam mała i nie pamiętam tego ale opowiadała mi, że zamierzył się siekierą na moją babcię i chyba nawet wybił babci zęby pięścią - może stąd u niej lęk o utratę życia z rąk zięcia? Moja mama uważa, że dzieci to nieszczęście. Kiedyś jej powiedziałam, że dzieci to szczęście więc ona zaczęła odgrażać się, że "wnet Twoja córka zajdzie w ciążę w wieku nastoletnim i też bedzie szczęście?"
  • tt-tka 17.10.18, 21:56
    Aha, to poki co los cie pokarze przedwczesnym babciowaniem, a moze smiercia z reki ziecia. tyz piknie. Ale wiesz, te liste (tego, czym los cie pokarze i za co pokarze) mozna rozszerzac praktycznie bez konca. I mozliwe, ze twoja matka zechce byc babcia, gdy juz wnuczki beda na tyle duze, zeby od nich tez wymagac. Wysluchiwania, przyjezdzania, odbierania telefonow i wszystkiego, co jej przyjdzie do glowy.
  • grrrrw 17.10.18, 19:56
    Coś mi źle poszło przed chwilą.

    Zarzucasz mamie jednoczesnie obojętność i czeste telefony, ktore nie wiesz jak ograniczyc bo cie mecza ? Czy tak ?

    To się troszkie nie trzyma kupy.

    Jak czeste sa te telefony ?


    jebarbra25 napisała:

    > Dobrze byłoby mi wiedzieć, że każdemu sprawia przyjemność bycie razem, nikt nie
    > jest nikomu nic winien, nikt nie poświęca się nawet proszony, ma prawo odmówić
    > jeśli czegoś nie chce, nie bazjue sie na czyimś poczuciu winy. Dobre pytanie o
    > to jak widzę te relacje. Do tej pory przyglądając się koleżanek matkom widział
    > am dużo wspierania i to jest taka moja potrzeba aby mnie wspierała rodzina bo t
    > ego nie mam. Zarówno mama jak i tata są jakby obcymi mi ludźmi, obojetna się dl
    > a nich czuję. Może stać się tak aby więzy zamienić na więzi? Nie można przecież
    > chcieć kogoś na siłę zmienić lecz jedynie siebie a ja nie akceptuję tego ile w
    > kładałam w tą relację z poczuciem straty. To było przebywanie z kimś kto mnie k
    > rytykuje i obarcza poczuciem winy, że się poświęca nawet gdy przyjeżdżał do mni
    > e nie proszony bez zapowiedzi. Jeśli Twoje spotkania z wnuczkami byłyby poświęc
    > eniem się bo to dzieci wymagające uwagi i opieki to co zrobiłabyś aby zamienić
    > więzy na więzi? Aby wybaczyć musi być skrucha a tu jest ciśnienie abym ja się d
    > ostosowywała do maminych oczekiwań - w drugą stronę to już "przemoc".
  • barbra25 17.10.18, 20:40
    Obojętność taką w bliskim kontakcie w kryzysowych momentach, obojętność wobec wnuczek i wobec moich problemów. Może nie jestem dość konkretna bo do tej pory miałam raczej problem z określeniem swoich potrzeb. Przykład z relaksem w kinie to też obojętność mamy. To da się wyczuć gdy jest się komuś obojętnym a jednocześnie ta osoba traktuje nas jak błazna.
  • barbra25 18.10.18, 11:11
    grrrrw napisała:

    > Zarzucasz mamie jednoczesnie obojętność i czeste telefony, ktore nie wiesz jak ograniczyc bo cie mecza ? Czy tak ?

    Nie. Chodzi o jakość tej relacji. Chłód i obojętność, oskarżenia i obwinianie. Nawet jeden na kilka tygodni taki telefon ja przerabiam jeszcze przez kilka dni a w pracy obniża się moja wydajność. Coś co normalnie zajmuje mi godzinę w pracy po akcji "mama dzwoniła z pretensjami" zajmuje mi dwie godziny bo jestem rozkojarzona, zamyślona. Wczoraj zapytana zostałam w pracy czy podjęłbym trzyzmianową pracę ale w godzinach 15:30 - 17:30 nie mam komu powierzyć dzieci, opiekunka to kosztowna sprawa (byłam zdana w czasie wakacji na opiekunkę dla starszej córki - połowa mojej pensji poszła na wynagrodzenie dla tej pani)poza tym dzieciaki raczej by nie chciały, młodszej mogłoby być trudno przywyknąć do tego, że odbiera ją z przedszkola jakaś obca pani, nie wiem jak by temu sprostać aby czuła się bezpieczna? Rozmawiałam o tym z koleżanką w pracy i ona pyta czy ktoś z rodziny nie mógł by mnie wspierać. Dla ludzi normalne jest, że jedni drugich wspierają w rodzinach, że dziadkowie i babcie przepadają za wnukami a ja tego nie mam, moje dzieci nie mają. Moja mama zasłania się zdrowiem ale tak naprawdę nie wiadomo co jej jest, nie ma renty, ma stopień niepełnosprawności lekki na zaburzenia depresyjne i żylaki i myślę, że jej jest wygodnie z tą depresją, wykorzystuje tą chorobę ciagnącą się od rozwodu 25 lat aby nic nie zrobić ze swoim życiem. Latem pytałam czy przyjeżdżałaby do nas bo myślałam, że zarówno dla wnuczek jak i dla babć przebywanie razem we wakacje to przyjemna sprawa - myliłam się. Zapowiedziała, że nie może bo jeździ do urzędu pracy i odbiera obiady. Nie mówiła nic o swoim zdrowiu, potem okazało się że przez cały lipiec wymiotowała i się źle czuła a ja winna bo sie nią nie interesowałam. Jak mam zmuszać ją do opieki nad wnuczkami to już wolę zniknąć ze swoim żalem, że nie mam od niej tego co inni mają w normalnych rodziach w pakiecie standardowym: wielopokoleniowe wsparcie. Mogę zaakceptować żal i żyć po swojemu ale nie będę akceptować jeszcze dodatkowo obciążania mnie winą za niewiadomo co.
  • ola_dom 18.10.18, 10:34
    barbra25 napisała:

    (...)

    Barbra - nie widzisz, że tłumaczysz się grrrrw teraz tak samo, jak swojej matce?
    Wierzysz, że może grrrrw w końcu "zrozumie"?

    Ja wiem, że ten schemat jest niezwykle silny, ale to ten sam typ manipulacji - postaraj się w niego nie wpadać, nie warto.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • barbra25 18.10.18, 11:15
    Racja. Odpuszczę.
  • grrrrw 19.10.18, 11:18
    Nie zawsze bycie razem sprawia przyjemność.

    Ale wizja kontaktów opartych tylko na odczuwaniu przyjemności jest iinfantylna, wybacz.

    Podobnie jak wizja kontaktów opartych na masochistycznym poświecaniu się i do tego z poczuciem winy bez pytania o cel tego poświęcania.

    Potrzebujesz, jak piszesz, "wsparcia rodziny". "Taka jest moja potrzeba".
    Kogo masz na myśli ? Co z ojcem, bratem, dziadkami z obu stron ? Wspierają cię ?

    Czujesz się "obojetna dla nich", ale to nie musi byc prawda Może jesteś im obojetna a może nie.

    Odbierasz to, co ma miejsce w trakcie sporadycznych (?) kontaktów jako krytykowanie i obarczanie poczuciem winy, że się rodzina poświęca.

    Jak czeste sa te kontakty i pomoc przy wnuczkach ? Kto pomaga ? Tata ? Brat ?

    Czego i kogo ma dotyczyć "skrucha" ?
  • verdana 19.10.18, 22:43
    Jest różnica pomiędzy kontaktami nie sprawiającymi przyjemności, a kontaktami, które niszczą życie i które stają sie osią tego życia. Telefony matki mogą być tak częste, tak manipulujące i kontrolujące, ze albo zerwie sie kontakty, albo resztę życia spędzi na obrażaniu matki, nie spełnianiu oczekiwań matki i podporządkowywaniu matce własnej codzienności połączonej z poczuciem winy.

  • barbra25 20.10.18, 19:58
    OK., może bazowanie na dążeniu do „przyjemności” to dziecinada, każdy widzi to przez pryzmat własnych doświadczeń ale ja widzę to tak, że jeśli przyjeżdżam z dziećmi odwiedzić mamę to chciałabym widzieć, że to ją ucieszyło, a zazwyczaj bywało tak, że od wejścia czułam, że ta wizyta jest jakąś przykrością dla mojej mamy, czymś niechcianym albo zła jest, że przyjechałam z dziećmi zamiast sama bo ona wymaga ode mnie abym miała ją na pierwszym miejscu przed wszystkimi innymi. Kiedyś napisałam, że chciałabym aby mama mnie kochała pomimo wszystko. Ona odpisała mi, że ona chciałaby żebym to ja ją kochała i dodała: „ale Ty wolisz kochać innych”. Ma mi za złe, że kocham swoje dzieci? Swojego męża? Chciałabym aby moja mama chociaż raz na miesiąc odebrała ze szkoły i z przedszkola moje córki i zabrała je na spacer ale nie taki po którym wszystkie trzy będą zmęczone i w złym nastroju ale taki relaksujący, przyjemny dla każdej. Nie poproszę jej jednak o to bo znów zarzuci mi „przemoc” albo po fakcie wyjedzie z pretensjami, że w pieniądze dzieci nie zaopatrzyłam. Chciałabym aby nigdy więcej nie rzucała we mnie monetami. To było co prawda dwa lata temu ale stało się w czasie gdy pękła mi torbiel na jajniku, zwijałam się z bólu a ją interesowało 6 zł, które byłam jej winna, nie to jak się wtedy czułam. Od tamtej pory stopniowo ograniczałam kontakty, a w tej chwili już tylko wiadomości tekstowe odbieram, czasem odpisuję ale zwykle wiąże się to z jej pretensjami. Chciałabym aby w tej relacji nie było przegranych a na dzień dzisiejszy są więcej niż dwie. Jeśli ona oczekuje zainteresowania to chciałabym aby i ona interesowała się wnukami tak dla równowagi. Chciałabym aby nie dawała mi rad w stylu „zostaw dzieci pod opieką teściowej” bo przyznałam się jej jak mnie traktuje matka mojego męża: gdy w ciąży byłam teściowa pod wpływem alkoholu odgrażała się z siekierą w ręku, że mi „łeb upier...” - w sensie amputuje, a w tym roku od czasu jak powiedziała do mnie „spier...”w obecności mojej córki aby potem kłamać, że nic takiego nie mówiła i nastawiać mojego męża przeciwko mnie unikam tej kobiety już jak ognia. Dziećmi zajmuję się wyłącznie ja z mężem. Mój brat i ojciec mieszkają za daleko aby pomóc, poza tym pracują. Brat w weekendy zajmuje się swoją pasją.
  • grrrrw 21.10.18, 17:41
    "Każdy głupi potrafi krytykować, potępiać i narzekać, ale potrzeba charakteru i samokontroli, by być rozumiejącym i przebaczającym."
  • ola_dom 21.10.18, 18:05
    grrrrw napisała:

    > "Każdy głupi potrafi krytykować, potępiać i narzekać, ale potrzeba charakteru
    > i samokontroli, by być rozumiejącym i przebaczającym."

    Jesteś aż tak tępa, czy aż tak wstrętna?


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • tt-tka 21.10.18, 19:42
    Imo wstretna.

    Do Barbry - nie, nie ma obowiazku rozumiec. Mozna nie zgadzac sie na jakies zachowania i nie tolerowac ich nie wnikajac, skad sie biora i jaki maja cel.
    W ZADNYM wypadku nie ma obowiazku wybaczaczac. Wybaczenie moze byc wyborem, moze byc zdolnoscia - istnieja osoby skrzywdzone tak mocno, ze niezdolne do wybaczenia - i na pewno nie powinno miec miejsca wowczas, gdy krzywdzenie jest kontynuowane.
    Wybaczenie jest wyborem czy zdolnoscia czlowieka juz na tyle silnego, ze NIE RANI go niegdysiejsze (podkreslam - niegdysiejsze !) postepowanie krzywdziciela lub potrafi sie otrzasnac. Podporzadkowanie sie nie jest ´wyborem, jest slaboscia.
  • grrrrw 22.10.18, 08:42
    Czy ja napisałam, że musi zrozumiec i wybaczyć do Wszystkich Świetych ?

    Matka ma prawdopodobnie depresje i trudny charakter, Barbra dwa razy była na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym.

    Obu paniom potrzebna jest fachowa terapia, która ma do tego zrozumienia i wybaczenia w mozole doprowadzić.

    Bo taki jest jej cel.
  • verdana 22.10.18, 17:17
    Nie, mylisz sie. Celem terapii niekoniecznie jest wybaczenie. Chyba nie masz pojęcia o terapii.
  • grrrrw 28.10.18, 10:00
    Wybaczenie to nie tylko pojednanie, czyli darowanie win. To także rokowania celem porozumienia i ustalenia odpowiadające obu stronom.
  • bradie 28.10.18, 12:36
    Absolutnie nie masz racji. Wybaczenie to nie to samo co pojednanie. To raczej decyzja by uwolnić się od tego co było , odwrócić się od tego, nie pielęgnować w sobie poczucia krzywdy, uwolnić się i żyć dalej
  • bradie 28.10.18, 12:37
    To byli do grrr
  • gat45 28.10.18, 15:26
    grrrrw napisała:

    > Wybaczenie to nie tylko pojednanie, czyli darowanie win. To także rokowania
    > celem porozumienia i ustalenia odpowiadające obu stronom.

    No weź ! Chyba na odwrót ? Wybaczyć można samemu, do pojednania potrzeba, jak to nazywasz, rokowań.

  • eukaliptusy 22.10.18, 18:49

    >
    > Obu paniom potrzebna jest fachowa terapia, która ma do tego zrozumienia i wyb
    > aczenia w mozole doprowadzić.
    >
    > Bo taki jest jej cel.

    Moze taki jest twój cel. Co by tłumaczyło intensywną aktywność w tym wątku. Ja się tylko dziwie, ze tak wielu rozsądnym osobom chciało się odpisywać na posty wykazującej uporczywe kompletnie niezrozumienie sytuacji i problemu wynikające z twoich niezdefiniowanych i mętnych własnych projekcji.
  • ola_dom 22.10.18, 19:32
    eukaliptusy napisał(a):

    > Ja się tylko dziwie, ze tak wielu rozsądnym osobom chciało się odpisywać na posty
    > wykazującej uporczywe kompletnie niezrozumienie sytuacji i problemu wynikające
    > z twoich niezdefiniowanych i mętnych własnych projekcji.

    Żeby wesprzeć barbrę. Żeby dać jej jasny sygnał, że te kocopały to nie jest ogólny pogląd na sprawę, tylko rojenia zaburzonego umysłu.
    Dobrze wiem, że osoba przez lata manipulowana poczuciem winy jest bardzo czuła na takie teksty. I że je wyłapuje jak radar. A je trzeba pacyfikować, a nie zostawiać bez komentarza, bo "przecież niedorzeczne".


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • zuzi.1 22.10.18, 19:45
    Świetna rada grrrrw, ale matka nie wie, że potrzebna jest jej terapia i co wtedy? Matka Barbry to mistrzyni manipulacji i żonglowania argumentami, wpedzajacymi autorkę w poczucie winy i depresję. Barbara w tej sytuacji musi zadbać o siebie, swoje dzieci i swoje małżeństwo, a z matką ograniczyć kontakt do minimum, bo ten kontakt bardzo szkodzi. Wogóle twoje rady grrrrw to czysta teoria nie przystająca do rzeczywistości i nie biorąca kompletnie pod uwagę tego, że matka Barbary jest zaburzoną osobą skupioną WYŁĄCZNIE na sobie. I Barbra jej jest potrzebna jedynie do zajmowania się nią i jej samopoczuciem. Ps. Barbara twoja matka to ludzki betonowy taboret skupiony tylko na sobie, porzuć wszelkie oczekiwania normalności wobec niej, bo Twoja matka z uwagi na zaburzenia nie jest zdolna do okazywania ci empatii czy zainteresowania.
  • sorvina 22.10.18, 22:52
    ola_dom napisała:

    > Jesteś aż tak tępa, czy aż tak wstrętna?

    Myślę, że grrrrw wobec barbra25 (i pewnie jakiejkolwiek osoby na jej miejscu) zupełnie nie ma empatii. Nie jest w stanie spojrzeć na sytuację z jej perspektywy, zobaczyć jej cierpienia, koszt jaki ponosi z powodu zachowań matki, przeszłych i obecnych. Nie chce uznać siły dysfunkcji tej matki, bagatelizuje jej zachowanie. Widzi tylko jej potrzeby, to co dla niej dobre (czy. wygodne) . Dlatego chyba nawet nie zdaje sobie sprawę z tego jak brutalne i podłe są jej posty. A może częściowo zdaje, ale nie ma to znaczenia, obrona jedynej_słusznej_prawdy jest ważniejsza.

    W każdym razie mam wrażenie, że barbra25 jest do takiego zachowania przyzwyczajona, do tłumaczenia się wobec absurdalnych oskarżeń i weszła w to jak w masło. A gdy po drugiej stronie nie ma woli i umiejętności uczciwego i choć z elementarną życzliwością i szacunkiem spojrzenia na sytuację i traktowania nas, to nie ma sensu dyskutować. Bo nie chodzi o prawdę, o nasze dobro, ale o czyjś psychiczny interes. Forsowanie jakiejś wizji rzeczywistości. Wchodząc w to doświadczamy tylko wtórnej wiktymizacji.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • ola_dom 23.10.18, 10:22
    sorvina napisała:

    > Dlatego chyba nawet nie zdaje sobie sprawę z tego jak brutalne i podłe są jej posty.
    > A może częściowo zdaje, ale nie ma to znaczenia, obrona jedynej_słusznej_prawdy
    > jest ważniejsza.
    > Bo nie chodzi o prawdę, o nasze dobro, ale o czyjś psychiczny interes. Forsowanie jakiejś wizji rzeczywistości.

    Zgadzam się.
    Także z tym, że grrrrw jest w bardzo podobnej sytuacji - po jednej albo po drugiej stronie, bądź właśnie przechodzi z jednej w drugą, i to jest jej sposób na zracjonalizowanie tego, co ją spotyka. Taki mechanizm samoobronny - "udowodnię światu, że tak jest właściwie i dobrze, bo inaczej kwestionuję całe swoje istnienie" - co pewnie może być zbyt trudne do zniesienia, tym bardziej, jak się włożyło dużo czasu - całe życie - i energii w uklepywanie i pielęgnowanie pancerza ochronnego. Trza trwać do końca...

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • nanokogirl 22.10.18, 22:16
    Telefon to jedynie możliwość komunikacji a nie obowiązek odbierania.
    działa w obydwie strony.
    Choć ja jak nie odbieram ( co mi się zdarza często) to oddzwaniam za parę dni zwykle i się dopytuje czy coś ważnego. Jak nic to super.
    jakiś problem tak postąpić? Ani przemocy ani braku kultury w tym nie widzę.



    --
    "Control freak kontroluje, ponieważ nie ufa.
    Osoby niezależne budzą w nim strach, który zwalcza, próbując ich tej niezależności pozbawić”
  • eukaliptusy 22.10.18, 22:39
    barbra25 napisała:

    >. Czy nieodb
    > ieranie telefonów od kogoś, kto nie szanuje Waszych granic to według Was przemoc?
    > Z jednej strony gdyby moja córka nie odbierała ode mnie telefonów też bym się n
    > iepokoiła więc poniekąd rozumiem moją mamę.

    Różnica między tobą a twoją matką jest taka, że ty faktycznie niepokoiłabyś sie o córkę, podczas gdy twoja matka tylko twierdzi, że się niepokoi, żeby tobą manipulować. Kiedy miała prawdziwe powody do niepokoju o twoje zdrowie wolała cię ścigać o 6 złotych.
    I jeszcze pamietaj, że ona się nie zmieni.

    I nie musisz tłumaczyć sie przed nikim ze swoich decyzji. Nie przed zaburzoną matką, która myśli wyłącznie o sobie i nie przed internetowym trollem.
  • madi138 22.10.18, 23:36
    >>I jeszcze pamietaj, że ona się nie zmieni. <<
    Dopoki autorka teg onie zrozumie I sie z tym nie pogodzi, ten toksyczny uklad bedzie trwac. Tylko w tym watku, wiele razy wspominala o swoich oczekiwaniach wobec matki opartych na idylicznych wyobrazeniach, jak ich realcje powinny wygladac. Autorka musi w koncu przebolec i zaakceptowac, ze jej matka jest jaka jest i pewnych rzeczy nigdy od niej nie dostanie, a potem wyznaczyc zdrowe i akceptowalne dla siebie granice w tej relacji. To bardzo trudne i bolesne- sama przez to przeszlam, wiec wiem jak to jest. Ale wiem tez, ze poczulam wielka ulge, kiedy w koncu pogodzilam sie z tym ,ze moi rodzice sa zaburzeni i nigdy nie dadza mi tego czego od nich potrzebuje. Ujrzalam ich w koncu takich, jakimi naprawde byli, a nie przez pryzmat skrzywdzonego, odrzuconego i glodnego uczuc dziecka i wtedy sie uwolnilam.
  • nanokogirl 23.10.18, 01:02
    Pytanie: czy ona to wszystko robiła specjalnie, żeby ci dokuczyć ?

    Ale to w sumie nie ma znaczenia.
    Jak ktoś się niemiło do mnie zachowuje, to z raz -dwa razy powiem, hej, to nie fajne.
    Nie słucha. OK. Trudno,
    Ale gdzie napisane, ze mam odbierać telefony od tego kogoś?
    Słabo mnie interesuje, czy ta osoba „inaczej nie umie” „ z pewnością chce dobrze”, „na swój sposób kocha” itp.
    Mnie się nie podoba. No i nie bardzo widzę powodu ani sposobu jak by mi się miało zacząć podobać.
    I nijak nie mam poczucia winy, ze mi się nie podoba.
    Trudno, wszystkim nie dogodzisz.
    Nikt się nikomu zmieniać nie każe, że tez nie mam obowiązku rozmawiać z wszystkimi, co chcą rozmawiać ze mna.


    --
    "Control freak kontroluje, ponieważ nie ufa.
    Osoby niezależne budzą w nim strach, który zwalcza, próbując ich tej niezależności pozbawić”

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka