Dodaj do ulubionych

Rodzina na mnie naciska.

24.10.18, 20:15
Mam na imię Ania i mam 33lata. Mam męża i 8letnią córeczkę. Wszyscy są przeciwko mnie i chcą, żebym urodziła drugie dziecko. Mój mąż od kilku miesięcy mi o tym mówi. Córeczka też cały czas "mamusiu, a kiedy będę miała siostrzyczko jak Aurelia". Jeszcze moi i mojego męża rodzice się w to mieszają. Moja matka powiedziała, że będę żałować, a teściowa, że niszcze życie Magdzie, bo nie ma rodzeństwa (jeśli chodzi o niszczenie, życia to nie sądzę, przez własne doświadczenia). Ja nie chcę. Ja bym chciała się rozwijać, pójść na studia podyplomowe, spędzać czas ze znajomymi i rodziną poprostu, chcę żyć, a nie przechodzić jeszcze raz jak z Magdą. Czas ciąży to był najgorszy okres w moim życiu. Co mam im wszystkim powiedzieć, żeby zrozumieli, że nie i koniec
Edytor zaawansowany
  • edw-ina 24.10.18, 22:32
    Że dzieci nie rodzi się, bo inni tego chcą, tylko dlatego, że samemu się chce. A ty w tej chwili nie czujesz takiej potrzeby. Może poczujesz, a może nie. I jest to twój wybór, ponieważ to na tobie ciąży największa odpowiedzialność.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • magieraanna 24.10.18, 22:41
    Ich to nie przekonuje. Oni tylko "dziecko, dziecko, dziecko, rodzeństwo dla Magdy".
  • alpepe 24.10.18, 22:49
    No dobrze, ale jesteś dorosła i oni mogą sobie mówić.

    --
    Achse des Guten
  • alpepe 24.10.18, 22:49
    Od.pier.Dol.cie się.
    Powinno pomóc.

    --
    Achse des Guten
  • nanokogirl 24.10.18, 23:04
    najpewniej nie zrozumieją. nic nie mówić. zadbać o antykoncepcje. najlepiej spirale.

    --
    "Control freak kontroluje, ponieważ nie ufa.
    Osoby niezależne budzą w nim strach, który zwalcza, próbując ich tej niezależności pozbawić”
  • magieraanna 24.10.18, 23:29
    Bez przesady. Spirali nie będę robić sobie.
  • nanokogirl 24.10.18, 23:41
    ???
    ją się nie robi tylko zakłada.
    Znaczy lekarz zakłada.

    na dzień dzisiejszy taka mirena np ma najwyższą znana skuteczność antykoncepcji

    --
    "Control freak kontroluje, ponieważ nie ufa.
    Osoby niezależne budzą w nim strach, który zwalcza, próbując ich tej niezależności pozbawić”
  • natulana 29.10.18, 23:21
    Zgadzam się, dobre zabezpieczenie to podstawa żeby wpadki nie było, skoro mąż też jest nastawiony na dziecko to jemu i prezerwatywom na 100% bym nie ufała. Jak nie chcesz spirali to dobre tabletki, belara ma bardzo wysoką, prawie całkowitą skuteczność.
  • banksia 02.12.18, 11:47
    Jakiej przesady? Przecież to normalna sprawa jest.
  • sorvina 25.10.18, 00:02
    Ty znasz swoje powody niechęci do posiadania 2go dziecka. Ty czułaś konsekwencje ciąży i macierzyństwa. Dla babci, córki 2gie dziecko to tylko przyjemność (a przynajmniej się tak córce wydaje ;) ). Dla męża też więcej satysfakcji niż kłopotu. Bo większość kosztu na każdej płaszczyźnie ponosisz Ty. I masz prawo odmówić powtórce z rozrywki, a oni mogą nie być w stanie zrozumieć przyczyn. Nie muszą. Ty nie musisz się tłumaczyć. Jesteś dorosła. Dorośli podejmują decyzję i ją oznajmiają. Są rzeczy, które można negocjować, ale też takie, które należą tylko do Ciebie. Może być jakiś czas dyskusji, ale w pewnym momencie zapada klamka i pozostaje metoda zdartej płyty - znam Twoje zdanie, ja decyzję już podjęłam i jest nieodwołalna, proszę nie wracajmy do tematu... ale będziesz żałować.... nie wracajmy do tematu, proszę uszanujcie moją decyzję... ale przecież... nie wracajmy do tematu, zrobić herbaty? (zmiana tematu)
    Jak nie będziesz wchodzić w dyskusje szybciej odpuszczą. Póki rozmawiasz, widzą szansę, że Cię przegadają.

    Możesz raz powiedzieć komunikatem JA, jak się czujesz z tymi presjami. Rodzicom i teściom oznajmić, że swoje życie przeżyli jak chcieli, odnośnie swojego życia decyzje podejmujesz Ty. Pytanie czy są na tyle kulturalni, że dotrze do nich, że przeginają, czy też trzeba będzie raczej stosować metodę żelaznej konsekwencji w stawianiu granic.

    Być może trzeba będzie na jakiś czas poluzować kontakt na zasadzie - jak nie przestaniecie mnie namawiać to kończymy rozmowę. Jak gadają dalej to idziesz do swojego pokoju, wychodzisz na spacer. Łatwiej jak spotkanie jest gdzieś indziej, bo możesz wyjść. Trudniej, że mąż nie zrozumie pewnie Twojej reakcji. To z nim najważniejsze wyjaśnić sprawę.

    Z tą spiralą czy inną antykoncepcją to nie jest taki głupi pomysł. Nie tylko kobietom strategicznie zapomina się o zabezpieczeniu choć obiecały stosować, gdy chcą dziecka. Jeśli antykoncepcja jest po stronie faceta, to też może my się "planowana wpadka" zdarzyć. Słyszałam o takim przypadku. Był przekonany, że żona ma opory ale naprawdę chce i jak zajdzie w ciąże to będzie szczęśliwa. Wpadła w ciężką depresję, bo miała powody by nie chcieć ciąży, a jak się dowiedziała, że on tak specjalnie, to związek się rozpadł, nigdy już mu nie potrafiła zaufać. Są ludzie, którzy nie widzą drugiej osoby, jej odmiennego podejścia, bo ich własne potrzeby ich zaślepiają. Sądzą też, że każdy czuje to co oni. A czasem mają jakąś korzyść w forsowaniu swojej wizji.

    Babcie mogą chcieć mieć wnuka, mąż syna a córka brata, tym pierwszym może być trudno się do tego przyznać, że XXI w a tylko chłopiec się liczy, ale zaskakująco wielu ludziom w podświadomości tkwi takie myślenie. Nie mając syna nie wypełniłaś swojego "obowiązku" wobec rodziny do końca, dziewczynka się nie liczy tak samo w oczach wielu osób, więc mogą uważać, że mają prawo wywierać presje.

    Ja bym się zastanawiała też, czy przy takiej nagonce na pewno tylko o posiadanie drugiego dziecka chodzi, czy też o to z czym to się wiąże. Czy nie o to byś nie rozwinęła za bardzo, ponad normę rodzinną, nie stała zbyt niezależna. Bo jakoś wielkiego szacunku do Ciebie, Twoich uczuć i potrzeb, oraz wspierania Twojego rozwoju zawodowego tutaj nie widzę.
    Ty możesz chcieć wyjść poza rolę matki, oni mogą widzieć Cię tylko w niej. Gdy przyczyny ich nagonki są nieuświadomione lub niezbyt szlachetne, to nie ma szans na uczciwą rozmowę, usłyszysz tylko frazesy o jakimś czyimś dobru czy prorokowanie jak to na pewno żałować będziesz - czyli manipulacje na które nie wiadomo jak reagować racjonalnymi argumentami, bo one nie są racjonalne, ale i tak możesz robić swoje. Będą mieć żal może, ale to Twoje ciało i życie, nie musisz się dostosowywać.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • magieraanna 25.10.18, 08:02
    Moi rodzice na temat wnuka tak nie myślą. Oni chcą poprostu mieć dwoje wnucząt koło sobie, teściowa pewnie tak sądzi na temat syna, córka by chciała mieć siostrzyczke, ale ona myśli, że z tym się same przyjemności wiążą, a poza tym za chwilę zaczną ją interesować chłopacy a nie młodsza siostra. Mąż chce poprostu mieć drugie dziecko. Ja nie chce ze względu na siebie ( chce się spełniać itd. Jak wypisałam) i Magdy też ze względu na moje doświadczenia jako siostra. Nikt tego nie rozumie. Na szczęście, z Magdą za niedługo powinno przejść, bo ją inne rzeczy będą interesować
  • enith 25.10.18, 05:44
    Nikomu, z wyjątkiem męża, nie musisz niczego tłumaczyć. Kwestia prokreacji to wyłącznie twoja i męża sprawa, nikogo innego. Ja, indagowana przez rodzinę, znajomych i panie w warzywniaku jak kołowrotek powtarzałam, że to nie ich sprawa i niech pilnują własnych nosów. Parę razy odcięłam się ostro i wreszcie towarzystwo się uspokoiło.
    Naprawdę, jesteś już dużą dziewczynką i nie musisz się mamusi, tatusiowi, córce ani nikomu innemu tłumaczyć ze swoich planów życiowych. I zadbaj o SKUTECZNĄ antykoncepcję (tabletki, spirala, implant), skoro mąż nalega na kolejne dziecko nie licząc się kompletnie z kosztami, jakie z racji kolejnej ciąży poniosłabyś ty.
  • magieraanna 25.10.18, 07:46
    Jedynka forme antykoncepcji jaką stosuje i będę stosować są tabletki. Innej nie chce
  • sorvina 25.10.18, 07:54
    Ok, nie chodzi o to, że spirala lepsza. Tylko byś stosowała taką metodę, którą Ty kontrolujesz. O wysokiej skuteczności. Tabletki są ok.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • enith 25.10.18, 15:34
    Dokładnie o to mi chodziło. O wybór takiej metody antykoncepcji, gdzie to autorka wątku będzie mieć całkowitą kontrolę nad swoją płodnością i nie będzie polegać na mężu, który chce dziecka wbrew jej woli. Pigułki, jeśli stosowane są prawidłowo, mają bardzo wysoką skuteczność.
  • ola_dom 25.10.18, 10:44
    magieraanna napisał(a):

    > Co mam im wszystkim powiedzieć, żeby zrozumieli, że nie i koniec

    A jak nie zrozumieją, to co?

    NIE MA takich słów ani argumentów, które dadzą Ci gwarancję, że na 100% przekonasz swoją rodzinę. I co wtedy?
    Moim zdaniem nie powinnaś skupiać się na przekonywaniu rodziny i szukaniu najlepszego wytłumaczenia, dlaczego nie chcesz mieć drugiego dziecka, tylko na umocnieniu siebie w swojej decyzji i odporności na trucie d...y.
    Wiem, że to nie jest łatwo wysłuchiwać takiego ciągłego jojczenia i nagabywania (wiem właśnie z doświadczenia) i wiem też, że najlepiej wtedy działa kategoryczne ucięcie tematu i nie wdawanie się w dyskusję. Ironiczno-zdumione spojrzenie też pomaga.

    Bo z dyskusją i argumentami jest tak, że na każdy argument zawsze znajdzie się kontrargument - i dyskusja się przeciąga, a założę się, że jest dla Ciebie nieprzyjemna i wyczerpująca. Więc nie dyskutuj. Ucinaj takie rozmowy, a jeśli będą Cię dręczyć i truć nad głową, to zawsze możesz uciąć bardziej kategorycznie - czyli np. wyjść, albo zagrozić, że jeśli nie skończą, to po prostu wychodzisz. Bo już im powiedziałaś, jakie jest Twoje zdanie na temat TWOJEGO życia i TWOJEGO dziecka i nie zamierzasz powtarzać.
    I koniec, kropka - kategorycznie.

    Innej rady nie ma.
    Jeśli masz do czynienia z tak nachalnymi i niedelikatnymi osobami, które mają czelność molestować Cię w tak osobistej kwestii - nie masz też powodu być wobec nich grzeczna i uprzejma.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • aqua48 25.10.18, 11:06
    Nie jesteś w stanie wpłynąć na to by inni Cię zrozumieli i zaczęli zachowywać się zgodnie z Twymi oczekiwaniami (przestali namawiać Cię na drugie dziecko, czy cokolwiek innego co Ci nie odpowiada). Możesz jedynie zmienić swoją postawę wobec nich - to znaczy przestać słuchać ich argumentów, ucinać wszelkie próby rozmów na ten temat w zarodku i nie wchodzić w tłumaczenia dlaczego podjęłaś taką decyzję. Musisz bronić swoich granic.
  • ortolann 25.10.18, 11:11
    To jest sprawa przede wszystkim Twoja. Twoja i Twojego męża, ale przede wszystkim Twoja. Inni nie mają tu absolutnie nic do gadania.
    I tak należy im odpowiadać: dzięki za opinię, ale nie zamierzam o tym dyskutować. Chce mama ciasteczko? Jak zdrowie?
    Czyli: bezwzględnie ucinać dyskusję i kierować ją na inne tory.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • bradie 25.10.18, 11:49
    Skoro argumenty i tłumaczenia nie działają, to może im po prostu powiesz, żeby spie...li×××× ? To taka , moim zdaniem, dobra rada . Bazując na moich doświadczeniach życiowych, szkoda czasu i nerwów na tłumaczenia. Tzn. Z mężem rozmawiaj i tłumacz, a reszta niech spie...×××. A nie przyszli Ci do głowy, że może też oni nadtawiaja męża?
  • bradie 25.10.18, 11:50
    Tzn nastawiaja
  • ola_dom 25.10.18, 11:53
    bradie napisała:

    > Tzn nastawiaja

    A córkę?
    Założę się o wiele, że córka wcale niekoniecznie sama wpadła na to, że chciałaby mieć siostrzyczkę. Babcie w takich razach umieją bardzo skutecznie napluć dziecku do ucha i zmanipulować matkę dzieckiem - no bo "jak tu dziecku odmówić...?".


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • aqua48 25.10.18, 12:02
    ola_dom napisała:

    > Założę się o wiele, że córka wcale niekoniecznie sama wpadła na to, że chciałab
    > y mieć siostrzyczkę.

    Moim zdaniem każde dziecko, a zwłaszcza jedynak, który widzi, że koledzy i koleżanki mają rodzeństwo wpada na taki pomysł.

  • ola_dom 25.10.18, 12:27
    aqua48 napisała:

    > Moim zdaniem każde dziecko, a zwłaszcza jedynak, który widzi, że koledzy i koleżanki mają rodzeństwo wpada na taki pomysł.

    A moim zdaniem jedynaczki - nie każde :)

    A nawet jak któreś wpadnie - to raczej normalnie zapyta, dlaczego nie ma rodzeństwa, a niekoniecznie będzie matkę molestować o siostrzyczkę albo braciszka.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • aqua48 25.10.18, 12:46
    ola_dom napisała:

    > A nawet jak któreś wpadnie - to raczej normalnie zapyta, dlaczego nie ma rodzeń
    > stwa, a niekoniecznie będzie matkę molestować o siostrzyczkę albo braciszka.

    Żebyś wiedziała jak mnie dwójka moich dzieci molestowała żebym im urodziła trzecie... Zapewniam, że nikt ich nie podpuszczał, wszyscy wiedzieli, że na trzecie nie mamy warunków, ani chęci, ot tak sobie wymyślili.
  • ola_dom 25.10.18, 12:58
    aqua48 napisała:

    > Żebyś wiedziała jak mnie dwójka moich dzieci molestowała żebym im urodziła trzecie...

    Ja nie wątpię, że u Ciebie tak było.
    Ja się tylko odniosłam do stwierdzenia, że "KAŻDE, a zwłaszcza jedynak". No więc - nie każde.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • jehanette 05.11.18, 10:41
    aqua48 napisała:

    > ola_dom napisała:
    >
    > > Założę się o wiele, że córka wcale niekoniecznie sama wpadła na to, że ch
    > ciałab
    > > y mieć siostrzyczkę.
    >
    > Moim zdaniem każde dziecko, a zwłaszcza jedynak, który widzi, że koledzy i kole
    > żanki mają rodzeństwo wpada na taki pomysł.
    >

    I tak, i nie. Moja jedynaczka miała kilka razy krótkie fazy pt. "Dlaczego ja nie mam rodzeństwa", chyba inspirowane koleżanką której urodziła się wtedy siostra. Odbywałyśmy wtedy poważne rozmowy, w których zapewniałam ją że ją kochamy i mamy ją, bo bardzo chcieliśmy, i że obecnie nie chcemy być rodzicami drugiego dziecka - i na tym temat się kończył.

    W sytuacji opisanej przez wątkodajkę podejrzewałabym, że babcie kładą dziecku do głowy non stop przekaz o rodzeństwie, bo skąd inaczej by to się tak mocno trzymało głosy dziecka. Myślę że trzeba omówić temat z mężem raz na zawsze (i pilnować tabletek :P), rodzinie powiedzieć stanowcze "Nie, bo nie, koniec tematu" i na jakiś czas rozluźnić kontakty - nie dawać przestrzeni i czasu do wałkowania tematu, zwłaszcza przy dziecku.

    --
    Error 404
  • bradie 25.10.18, 12:24
    Dokładnie też tak uważam
  • bradie 25.10.18, 12:27
    Tzn moja odpowiedź była do ola_dom. Oczywiście, że każde dziecko czasem wspomni, że chce rodzeństwo, moje też , ale nie aż tak namolnie. I da się wytłumaczyć że nie jest to możliwe, ale w zamian może byłby piesek. Natomiast nastawienie regularnie dziecko będzie się upierac
  • aqua48 25.10.18, 11:59
    bradie napisała:

    > Skoro argumenty i tłumaczenia nie działają, to może im po prostu powiesz, żeby
    > spie...li×××× ? To taka , moim zdaniem, dobra rada

    A moim zdaniem fatalna. Nie ma żadnej potrzeby by w celu postawienia granic być wulgarnym ani obrażać innych. Wystarczy konsekwentnie mówić "nie chcę już na ten temat rozmawiać" i zmieniać temat, odkładać słuchawkę, mówić "widzę, że na mnie już czas" i wychodzić.
    A przede wszystkim nie omawiać intymnych tematów z całą rodziną.
  • bradie 25.10.18, 12:28
    To była przenośna. Nie namawiam do przekleństw ale do większej stanowczosci, bo póki co delikatne tłumaczenia i argumenty zdaje się nie działają
  • bradie 25.10.18, 12:30
    Największy problem jest, moim zdaniem, z mezem
  • ola_dom 25.10.18, 12:42
    aqua48 napisała:

    > A przede wszystkim nie omawiać intymnych tematów z całą rodziną.

    A co jeśli rodzina "omawia" je z Tobą bez pytania i wcale nie zamierza przestawać?

    Sama nigdy nie kazałam nikomu "spi...ać", co najwyżej w myślach, ale mogę sobie wyobrazić, że czasem trzeba być po prostu niegrzecznym - bo inaczej nie dotrze. Niekoniecznie wulgarnym - ale nie bawić się w uprzejme dyskusje - bo, niestety, nie do wszystkich to dociera. Mimo że by się chciało.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • aqua48 25.10.18, 12:52
    ola_dom napisała:

    > > A przede wszystkim nie omawiać intymnych tematów z całą rodziną.
    >
    > A co jeśli rodzina "omawia" je z Tobą bez pytania i wcale nie zamierza przestaw
    > ać?

    Odpowiadać, że nie będzie się na ten temat dyskutowało, omawiało problemu, nie rozwijać tematu, nie tłumaczyć się w żaden sposób, i nie polemizować, nie przedstawiać żadnych argumentów! Jedyne co warto powiedzieć i powtarzać to - wybacz, ale to wyłącznie moja sprawa i kończyć rozmowę - zmieniać temat, lub wychodzić.

    >mogę sobie wyobrazić, że czasem trzeba być po prostu niegrzecznym - bo inaczej nie dotrze

    Zapewniam, że nie ma takiej potrzeby. Można grzecznie i spokojnie załatwić sprawę. Jak rodzina zobaczy, że dyskusji nie ma, a autorka nie ulega naciskom i nie daje się wyciągać na tłumaczenia, to da spokój, bo to rozmawiać ze ścianą nikt nie chce.


  • ola_dom 25.10.18, 13:05
    aqua48 napisała:

    > Zapewniam, że nie ma takiej potrzeby. Można grzecznie i spokojnie załatwić sprawę.

    Wierz mi - NAPRAWDĘ można grzecznie i cierpliwie odpowiadać, a dociera dopiero, jak się huknie.
    Widać nie spotkałaś pijaw z gatunku "co dziurki nie zrobią, a krew wypiją" ani takich kochających i troskliwych, które "no przecież tylko pytają...?".

    I mogłabym także nie wierzyć, że się nie da, gdybym nie widziała w najbliższym otoczeniu - i dotyczy to mojego faceta, który naprawdę umie kategorycznie, choć grzecznie, ale bardzo stanowczo zakończyć dyskusję - tak, ze nikt "normalny" nie ma wtedy wątpliwości, że oto nastąpił koniec rozmowy na dany temat i nie ma co nawet dalej próbować. Oprócz jego mamy i siostry...


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • bradie 25.10.18, 13:17
    Jak się z niektórymi pijawkami za łagodnie postępuje to one zaraz wyczucia słabość. I można sobie delikatnie i grzecznie tłumaczyć to samej śmierci. No bo one przecież chciały dobrze, może i dobrze, ale tylko dla siebie. Tu już abstrahując troszkę od wątku. Nie mnie uważam, że autorka wątku za delikatnie broni swoich granic. I nie mówię, żeby od razu przekonać, ale może powinna bardziej stanowczo
  • bradie 25.10.18, 13:20
    Przeklinac , nie przekonać. Chociaż ja coraz bardziej przyjmuje za swoje motto powiedzenie Hellen Miren: " teraz gdy już jestem stara uważam, że używałam zwrotu spie...j stanowczo za rzadko "
  • ola_dom 25.10.18, 13:14
    aqua48 napisała:

    > Zapewniam, że nie ma takiej potrzeby. Można grzecznie i spokojnie załatwić sprawę.

    I jeszcze jeden przykład z mojego własnego życia, który dowodzi, że nie zawsze, nie wszystko i nie ze wszystkimi da się załatwić grzecznie i uprzejmie.
    Wieki temu pracowałam w specyficznym środowisku - w hotelowej knajpie, i tam jest mniej więcej tak, jak pisał o tym Bourdain. Jedyne cenzuralne słowa to spójniki i nazwy potraw (a i to nie wszystkie).
    Ja byłam bardzo młoda i z natury grzeczna i uprzejma, i był tam jeden kucharz, który uwielbiał się nade mną znęcać.
    W końcu nie wytrzymałam i - to chyba był ten jedyny raz w moim życiu - kiedy kazałam mu się od siebie odp...lić. I pomyślałam, że teraz to już będę miała u niego przesrane, no ale trudno...

    Czy muszę pisać, że od następnego dnia traktował mnie z najwyższym szacunkiem, a z czasem nawet z sympatią?

    Nie jest tajemnicą, że przekaz, żeby dotarł, musi być dostosowany do odbiorcy.

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • koronka2012 25.10.18, 17:53
    aqua48 napisała:


    > Zapewniam, że nie ma takiej potrzeby. Można grzecznie i spokojnie załatwić spra
    > wę.

    Zapewniam cię, że istnieją osoby, do których grzecznie nie dotrze NIGDY. I jedynie ostra, obraźliwa forma jest w stanie zatkać im usta na dłużej. Najwidoczniej jeszcze nie trafiłaś na kogoś takiego, skoro łudzisz się, że z każdym i każdą sprawę da się załatwić grzecznie.

    Zresztą - może po paru latach grzecznych upomnień coś by dotarło - ale naprawdę szkoda czasu i nerwów na takie użeranie się. Krótka i ostra riposta ma tę zaletę, że oszczędza stresu na słowne potyczki.
  • magieraanna 25.10.18, 16:57
    Ja chyba zajdę w tą ciążę. Będę miała lżej niż teraz. Nikt mi przynajmniej nie będzie gadali tym samym. Zostaliśmy zaproszeni do moich rodziców, na na sobotę na obiad. Oczywiście wiadomo co będzie głównym tematem dyskusji.
  • ola_dom 25.10.18, 17:02
    magieraanna napisał(a):

    > Ja chyba zajdę w tą ciążę. Będę miała lżej niż teraz.

    A, no to pewnie, problem z głowy.


    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • yoma 28.10.18, 18:14
    Zwłaszcza że w sąsiednim wątku wątkodawca też ma na imię Ania i ma ...lat.

    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • heniek.8 25.10.18, 17:21
    właśnie miałem to zasugerować, nie masz nic do stracenia a do zyskania 500+

    tyle hałasu o nic
  • enith 25.10.18, 17:28
    No faktycznie. Lepiej zajść w niechcianą ciążę, donosić, urodzić i znowu na parę kolejnych lat odwiesić swoje plany i ambicje na kołek, niż słuchać jojczenia rodziny przy sobotnim obiedzie :-D
    A i 500+ piechotą nie chodzi. Same pozytywy. Poczynaj więc śmiało! ;-)
  • verdana 25.10.18, 17:32
    Hmm.. Wietrzę trolla.
  • berber_rock 25.10.18, 20:45
    magieraanna napisał(a):

    > Ja chyba zajdę w tą ciążę. Będę miała lżej niż teraz. Nikt mi przynajmniej nie
    > będzie gadali tym samym

    Masz racje. O tym samym jyz nie bedzie. Zacznie gadac o trzecim.
  • magieraanna 25.10.18, 21:11
    Już to było takie mocno ironiczne, ale jestem mocno bezradna
  • nanokogirl 25.10.18, 21:20
    może by pomyśleć o dziecku. Ostatecznie urodzisz człowieka.
    Fajnie by było jakby był naprawdę chciany na świecie.

    --
    "Control freak kontroluje, ponieważ nie ufa.
    Osoby niezależne budzą w nim strach, który zwalcza, próbując ich tej niezależności pozbawić”
  • magieraanna 25.10.18, 21:26
    Ja nie chce mieć dwójki dzieci. Chce mieć tylko Magdę, że względu na nią i na siebie.
  • nanokogirl 25.10.18, 21:34
    to miej. Znaczy to nie miej.
    Miej dziecko , które masz i już. Pilnuj antykoncepcji i tyle. No nie ma sposobu, żeby cie zmusić do ciąży. Przynajmniej w tym jednym jesteś 100 % decyzyjna...
    Ja jestem niezwykle podejrzliwa osoba i w takim wypadku mając na względzie, ża tabletki mogą się zagubić -cokolwiek ( w tym z cudza pomocą) - to bym się zdecydowała na mirene. Ale to ja. trochę mnie życie nauczyło wierzyć i zabezpieczać się na wszelki wypadek.


    --
    "Control freak kontroluje, ponieważ nie ufa.
    Osoby niezależne budzą w nim strach, który zwalcza, próbując ich tej niezależności pozbawić”
  • aqua48 26.10.18, 13:11
    magieraanna napisał(a):

    > Już to było takie mocno ironiczne, ale jestem mocno bezradna

    To przestań być bezradna i odmów wizyt na obiadkach u rodziny, która nie szanuje Twoich granic. Niech idą mąż z córką. Albo przyjmując zaproszenie powiedz że w razie kolejnego poruszenia tematu drugiego dziecka wychodzisz. I rzeczywiście zbierz się i wyjdź jeśli tak się zdarzy, obojętne czy to będzie przed zupą, czy w trakcie kotlecika. Jeśli raz zostawisz tak towarzystwo to drugim razem będą mieli na uwadze Twoje życzenia.
  • stwory_z_mchu 26.10.18, 14:20
    Dwa wątki niżej jest mój - o depresji w ciąży. Polecam przeczytanie, jeśli pojawią się takie myśli na poważnie.
  • leyre2 26.10.18, 09:14
    magieraanna napisał(a):

    Zostaliśmy zaproszeni do moich rodziców, na na sobotę
    > na obiad. Oczywiście wiadomo co będzie głównym tematem dyskusji.

    Skprzystasz z zaproszenia? Ja bym nie poszla ani na ten obiad ani z innej okazji bym sie nie spotykala i powiedzialabym jaki jest powod mojej decyzji.
    Z mezem sprawa jest prosta, jesli ty nie chcesz drugiego dziecka to koniec tematu, gdyby on nie chcial tak samo.
    Corce wystarczy powiedziec nie i zakonczyc temat.
  • fusun1804 26.10.18, 12:52
    Aż mi się robi słabo na myśl o losie dziecka sprowadzonego na świat tylko po to, zeby tesciowa i matka zamknęły gęby. Dziecko bedzie miało nieszczęśliwą matkę, ktora nie spelńi swoich marzeń zawodowych, uwikła się w niechciane macierzyństwo - i to tylko po to zeby rodzice i teściowie sie zamknęli. Koszmar ......

    Pytasz co zrobic żeby oni zrozumieli? A czy oni w ogóle musza rozumieć? Dlaczego to ich rozumienie jest tak istotne?

    To Ty nie rozumiesz ( a raczej nie orzyjmujesz do wiadomości), ze to Ty decydujesz o swoim zyciu a im nic do tego. Zgadzam się z przedmówcami, ze tu pomoze ( albo i nie) tylko dobitne „ odpie...sie od mojego życia” i „ żebyście się wiecej nie ważyli ingerować w moje życie”. Znając takich ludzi, domyślam sie, ze nastąpi obraza majestatu, płacz i wyzwiska. Coo? Ty do mnie tak mówisz? Do matki ? Jak śmiesz!
    Pewnie gadają o swoich dobrych sercach, popłakują, ze biedna wnusia nie ma rodzeństwa, te dobre serca az im krwawią jak ją widzą, przeciez oni to mówią tylko z dobroci.

    Czy to jedyna forma ingerencji w Twoje życie? Jestes w jakikolwiek sposób zależna od rodzicow lub teściów?
  • magieraanna 26.10.18, 15:16
    Jedyna zależność to taka, że czas mi zostawiam im Magdę pod opiekę
  • fusun1804 26.10.18, 16:08
    Kulturalne tłumaczenie, jak sama widzisz, daje zerowe rezultaty. Jesli jeszxze raz spokojnie i kulturalnie wytłumaczysz, ze nie chcesz wiecej dzieci, ze chcesz sie rozwijać, ze źle znosisz ciążę - skuteczność ponownie bedzie zerowa. Dalej będą wiedzieli swoje.
    Proponuję ostro powiedzieć, żeby się odpie...li, przy czym z własnego diswuadczenia wiem, ze to może tylko nasilić ich agresję. Ale skoro w niczym nie jestes od jednych ani od drugich zależna, to mozesz nie odbierać telefonu, nie odwiedzać, zatrzasnąć drzwi przed nosem.
    Mężowi tez powiedz, zeby się zamknął i nie ważył wracać do tego tematu. A jesli wroci, to zaczynaj temat nieprzyjemny dla niego.

    Ma, nadzieję, ze zdajesz sobie sprawę z tego, ze te wszystkie osoby, z Twoim mężem na czele, mają Cuebie i Twoje dobro w dupie.
  • aqua48 26.10.18, 16:12
    fusun1804 napisała:

    > Kulturalne tłumaczenie, jak sama widzisz, daje zerowe rezultaty. Jesli jeszxze
    > raz spokojnie i kulturalnie wytłumaczysz, ze

    Kiedy właśnie chodzi o to by się NIE TŁUMACZYĆ wcale! Kulturalnie i spokojnie należy oznajmić, że to koniec dyskusji na temat drugiego dziecka i nie dać się do niej prowokować.
  • fusun1804 26.10.18, 16:27
    Proponuję, źebys do końca prżeczytala moją wypowiedź.
  • fusun1804 26.10.18, 16:25
    „Ja nie chce ze względu na siebie ( chce się spełniać itd. Jak wypisałam) i Magdy też ze względu na moje doświadczenia jako siostra. Nikt tego nie rozumie „

    Rozumie, rozumie ........ Twoi rodzice i teściowie to chamy nieliczące się z Twoimi potrzebami, prżekraczajace nachalnie wszelkie dopuszczalne granice. Wiec „ odpie...ie się” jest tu zupełnie na miejscu.

    Pomagali Ci jakos przy pierwszej córce? Wykazują w ogóle jakiekolwiek zainteresowanie nią poza troską o jej ewentualne rodzeństwo? Ze strony męza masz jakaś wsparcie czy tylko trucie dupy?
  • mrs.solis 27.10.18, 00:25
    Lubie twoje wpisy :) Jestes Wodnikiem?

    --
    [url=http://avatars.jurko.net][img]http://avatars.jurko.net/uploads/avatar_23436.gif[/img][/url]
  • bradie 27.10.18, 15:18
    Jak im teraz ulegniesz to dopiero wtedy rozwina skrzydła. Ale już muszą czuć się pewnie skoro tak sobie pozwalają. Musisz znaleźć w sobie siłę i zawalczyć o swoje życie,
  • fusun1804 28.10.18, 13:23
    „Jak im teraz ulegniesz to dopiero wtedy rozwina skrzydła. Ale już muszą czuć się pewnie skoro tak sobie pozwalają.”

    Zgadzam sie w zupełności. Teraz masz 5 przeciwników ale masz juz duże, odchowane dziecko. Pomysł, ze ci wszyscy ludzie nie dadzą Ci spokoju i bedziesz dalej z nimi walczyć, bedą nastepne żądania, tylko Ty bedziesz miała do tego niemowlę i nie bedziesz mogła pracować.

    Jak wypadł wczorajszy obiadek ?
  • 3-mamuska 29.10.18, 23:18
    Hihi jeśli do tej pory nie poszłaś na studia (8-letni córka) to nie pojedziesz.
    Po prostu powiedz mężowi ze nie. Uczuciowe i daj mu tez prawo wyboru. Może znajdzie inna która urodzi mu drugie dziecko.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 29.10.18, 23:56
    Możesz tez odegrać komedie skoro rodzina nie szanuje twojego zadania. Ale tu potrzeba poparcia męża.
    Wiec poważna rozmowa na ten temat z nim.
    I co zrobić powiedzieć im ze się staracie.
    Co 2 miesiące wpaść do matki z płaczem ze dostałam okres, znowu ze nie wychodzi na każda zmianie o dziekcu uciekaj z płaczem a mąż niech tłumaczy dajcie jej spokój ona i tak złe to znów znosi.
    Uważam ze jak ktoś jest na tyle niewychowany i nietaktowny żeby zaglądać wam do łóżka to można go takim żartem potraktować skoro nie rozumiej twoich potrzeb.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • bradie 30.10.18, 07:39
    Ale po co robić cyrk ?
  • berber_rock 30.10.18, 22:00
    Ja mam jeszcze jedno rozwizanie:
    Uznalabym, ze uzywaja mojego brzucha do realuzacji swoich potrzeb (potrzeba mania wnukow), wypalilabym przy jakims uroczystym obiedzie ze czuje sie nawet nie jak surogatka bo tej chociaz placa, generalnie traktuja mnie przedmiotowo i strzelilabym focha na co najmniej rok.

    O!
    W trakcie tego roku pirealuzowalabym wszelkie, swoje marzenia, a potem z przyzwyczajenia bym kotynuowala. :)
  • bradie 30.10.18, 08:41
    To jest tak głupie, że nawet nie chce mi się tego komentować.....
  • fusun1804 30.10.18, 09:26
    Mnie juz nic nie dziwi, poza jednym. Ku mojemu zdziwieniu ani razu nie padła rada „ idź na terapię”.
  • bradie 30.10.18, 09:47
    Jak człowiek ma klapki na oczach to i terapia nie pomoze
  • kim5 31.10.18, 13:47
    Dlaczego tak się koncentrujesz na przekonaniu innych? Ludzie mają prawo uważać, co chcą, a Ty masz prawo do realizowaniu w życiu własnego celu. Metoda zdartej płyty powinna pomóc. Jesli ktoś zadaje to samo pytanie w nieskończonośc i za każdym razem dostanie tę samą odpowiedź, z czasem może uznać, że jego usiłowania są nieskuteczne.
  • biszkopty35 03.12.18, 02:50
    1. Przecież można być na podyplomowce w ciąży.
    2. Przez 8 lat życia córki to już mogłaś że dwie porządne zrobić i z 5 byle jakich.
    3. Relacje Twoich dzieci nie muszą być odzwierciedleniem Twoich relacji z rodzeństwem.
    4. Decyzję tak ważną podejmuje się w pełni świadomie, a nie tupiąc nóżką, pozostając we współczesnym micie o samorealizacji i zdrowym egoizmie czy na przekór rodzinie.
    5. Jeśli nie potrafisz zapragnąć dziecka dla niego samego, to lepiej go nie miej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.