Dodaj do ulubionych

Konflikty i dzieci w tym wszystkim

04.11.18, 15:42
Wklejam to, co napisałam na iinym forum ale tam ruch jest mały:
Sytuacja u nas robi się na tyle trudna, że zaczynam myśleć o rozstaniu. Chodzi o sporadyczne napady złości męża, w których za moje - moim zdaniem dość błahe sprawy spływa na mnie zmasowany atak słowny. To znaczy nerwowość i irytację mogę tłumaczyć naszymi problemami finansowymi (niestety niemałymi) i totalnym zapracowaniem ale wyzwiska i szukanie satysfakcji w rozjechaniu żony psychicznym walcem już pod to trudno podciągnąć. Ja go nie obrażam, jak coś zawali- mówię dwa zdania, że np jestem niezadowolona ale nie suszę głowy, bo po co.Im bardziej tłumaczę, że to nie tak, że nie do końca zrozumiał, albo po prostu przepraszam, że zrobiłam coś nie tak (bo akurat tak się zdarzy- nieomylna nie jestem) jednocześnie mówiąc, że jego reakcja jest zupełnie nieproporcjonalna, tym bardziej się nakręca i tak długo drąży, póki nie jestem w totalnej rozsypce. Czasem udaje mi się zachować rozsądek i nie dawać się wciągnąć w te dyskusje ale czasem dotknie czułego punktu i udaje mu się mnie poskładać.
Wiem, że to zakrawa na zachowania przemocowe niestety.
Mamy dzieci i najbardziej martwi mnie to, że to moje „rozpadanie się” dzieje się na ich oczach. Nie bardzo sobie wyobrażam, że w czasie rozstania będę silniejsza. Zostanę z masą kłopotów i do tego niestety podejrzewam ze zmorzonym atakiem.
Jak udawało się Wam trzymać się dla dzieci. Ja najchętniej w takich momentach wlazłabym pod koc i beczała, a tu trzeba obiad, lekcje, zabawa, "mamo to, mamo tamto”, a dłonie drżą, w głowie kołacze poczucie niesprawiedliwości i wielki znak zapytania „ za co?”. Nie chcę, żeby pełniły rolę pocieszaczy mamusi ale jak widzą, co się dzieje- przychodzą mnie przytulić. Wtedy czuję się okropnie, bo odwracają się role, a równocześnie kompletnie nie mam siły być dorosła. Jak to robić, żeby ich nie wikłać?
Edytor zaawansowany
  • eukaliptusy 04.11.18, 16:00
    Po pierwsze w ogóle nie wdawaj się w żadne utarczki słowne z mężem. Wiesz jak to zazwyczaj wygląda, wiec kończ rozmowę.
    Po drugie, jesli się nie uda i mąż zdąży ci dopiec, znajdź wsparcie poza domem. Dzwoń do rodziny czy przyjaciółki. Idź na kawę do sąsiadki. Nie udawaj na zewnątrz, że się nie dzieje.
    Nie znam się na tym osobiscie, ale tak poza tym chyba dobrze mieć kilku świadków na okoliczność rozwodu.
  • iaia80 04.11.18, 16:36
    No właśnie to jest niezwykle trudne- tak nagle wyjść i opowiedzieć o sytuacjach domowych. Chyba żyje w pewnej izolacji, bo nie bardzo wiem komu mogłabym się zwierzać i otrzymać wsparcie ...
  • eukaliptusy 06.11.18, 00:54
    Jedno jest pewne, jesli nikomu nic nie powiesz, to na 100% nie masz żadnej szansy na uzyskanie wsparcie.
  • heniek.8 04.11.18, 18:06
    nagrywaj te wasze rozmowy
    w zależności na ile jest świrem a na ile gościem którego czasem emocje przerastają - ukrywaj fakt nagrywania albo włączaj nagrywanie oficjalnie.

    ja miałem taką żonę - jakieś pretensje z dupy, jakieś groźby, szantaże - to ja cyk włączam aplikację i potrafiła z tego irracjonalnego transu wyjść

    nie muszę chyba tłumaczyć że to jest rozwiązanie doraźne na jedną rozmowę i żadnej cudownej przemiany nie ma co oczekiwać - raczej nastawiaj się na rozwód
  • fusun1804 04.11.18, 20:28
    „Im bardziej tłumaczę, że to nie tak, że nie do końca zrozumiał, albo po prostu przepraszam, że zrobiłam coś nie tak (bo akurat tak się zdarzy- nieomylna nie jestem) jednocześnie mówiąc, że jego reakcja jest zupełnie nieproporcjonalna, tym bardziej się nakręca i tak długo drąży, póki nie jestem w totalnej rozsypce.”

    Dokładnie tak to działa, z każdym Twoim tłumaczeniem, jego ataki się nasilają. Twoje tłumaczenie, jak sama widzisz, to woda na jego młyn.
    To nie zakrawa na zachowania przemocowe tylko to jest przemoc. Tak, jesli bedziesz chciała odejść, to jego ataki się nasilą bo tak łatwo nie wypuści ofiary, na ktorej sie bezkarnie wyżywa. Dlatego nie wdawaj sie w te „ dyskusje”, tylko nagrywaj jego bluzgi a sama poszukaj sobie i dzieciom bezpiecznego schronienia.

    Na tej samej stronie są 2 wątki o „ tłumaczeniu” i o skuteczności tegoż „ tłumaczenia”. Jeden z wątków co prawda dotyczy naciskających rodzicow i teściów, drugi matki ale sedno jest to samo.
  • heniek.8 04.11.18, 20:58
    > Tak, jesli bedziesz chciała odejść, to jego ataki się nasilą bo tak łatwo nie wypuści ofiary,
    > na ktorej sie bezkarnie wyżywa.

    ale przecież nie wiesz tego, co będzie
    nie możesz się skupić na tym co wiesz? a nie, właściwie to już nic.

    pamiętacie jak tu pisała pani Agnieszka? wyważone opinie, mądre rady, spojrzenie z kilku stron

    a teraz jak w lesie, jakieś za przeproszeniem baby projektują swoją nienawiść do świata zamiast zmówić 10 zdrowasiek
  • eliksir_czarodziejski 04.11.18, 22:49
    Ale ona ma rację, nawet jeśli czasem zionie nienawiścią. Za to ty najczęściej pi.rdolisz jak potłuczony.
  • heniek.8 05.11.18, 07:48
    Ta ma rację, rozumiem trudne dzieciństwo, ale potem trzeba się ogarnąć, przerobić terapię i uspokoić a nie do końca życia jak na rozżarzonych węglach
  • eriu 05.11.18, 17:23
    Hm ciekawe skąd się bierze tyle morderstw kobiet i ataków w Polsce - bo jak chcą odejść to je mężczyźni atakują psychicznie i fizycznie.

    Po moim odejściu mój były regularnie znęcał się nade mną psychicznie i przerywał mi wszystko co tylko sprawiało mi choć odrobinę radości. Pisał mi też maile jak wszechświat mnie ukarze i jakim jestem złym człowiekiem. Nie po to ktoś osacza człowieka latami najczęściej, żebym się potem takiej dobrej już ofiary i ugotowanej żaby pozbyć.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • heniek.8 05.11.18, 17:55
    eriu napisała:

    > Hm ciekawe skąd się bierze tyle morderstw kobiet i ataków w Polsce - bo jak chc
    > ą odejść to je mężczyźni atakują psychicznie i fizycznie.

    ja nie twierdzę że tego nie ma, ani nawet że tego nie będzie w tym przypadku
    nb. nie wiem czy akurat w Polsce jest tego tak dużo, zależy z czym porównamy
    w Polsce niecałe 27% ofiar morderstw to kobiety, a gdzie indziej możesz sprawdzić tu:
    en.wikipedia.org/wiki/Homicide_statistics_by_gender
    dla przykładu główne kraje UE:
    Niemcy 47.3%, Francja 37.9%, Włochy 30.1%, czy mniejsze Belgia 43.4%, Holandia 35.0%
    en.wikipedia.org/wiki/Homicide_statistics_by_gender
    no tak, ulało mi się w poprzednim wpisie, przyznaję się że lubiłem czytać wypowiedzi pani Agnieszki a teraz to forum to szmatławiec jest

    spadam!
  • enith 05.11.18, 04:30
    Odpowiedz sobie na pytanie, jak wyobrażasz sobie dalsze życie z tym człowiekiem. Z doświadczenia swojego i innych wiem, że takie zachowania przemocowe najczęściej z czasem eskalują. Czyli możesz bezpiecznie założyć, że w twoim małżeństwie będzie tylko gorzej. Czy uważasz, że warto takie małżeństwo kontynuować w takiej formie, skoro już teraz agresja męża ciężko odbija się nie tylko na tobie, ale również na waszych dzieciach?
    Potrzebujesz pomocy z zewnątrz. Niech o tym, co dzieje się u was w domu, wie twoja rodzina i inne osoby ci bliskie. Rozważ wizytę w OIK, opisz zachowania męża, dostaniesz wskazówki jak radzić sobie z jego jazdami. Same jazdy nagrywaj, jak już ci wyżej sugerowano. I, na boga, przestań z mężem dyskutować i mu cokolwiek tłumaczyć. On nie jest zainteresowany twoimi argumentami tylko tym, żeby ci dojebać i wyżyć się na tobie. I nawet nie próbuje kryć się ze swoimi jazdami przed waszymi dziećmi. Gdy zaczyna tyradę, wychodzisz do innego pokoju lub z mieszkania. Niech gada go ściany.
  • aqua48 05.11.18, 07:36
    A może dla męża terapia radzenia sobie ze złością? Czy on widzi problem? Czy możesz z nim porozmawiać na spokojnie, nie w trakcie awantury i bez obecności dzieci, o jego zachowaniu i o tym jak ono wpływa nie tylko na Ciebie, ale przede wszystkim na atmosferę domową i na dzieci? Czy możesz po prostu zamykać się z drugim pokoju, albo lepiej wychodzić z domu na 20-30 minut na spacer kiedy widzisz że mąż zaczyna się nakręcać? Obiad czy kolacja mogą poczekać, wasze małżeństwo nie.
    Czy macie jakieś sposoby na wyjście z kryzysu finansowego? Poczynione wspólnie ustalenia, plan działań? Czy mąż jest z tym wszystkim sam i przerasta go ta sytuacja? Być może to co dla Ciebie jest małym błędem, czy zwykłą pomyłką, dla niego jest totalnym brakiem wsparcia i powoduje, że wszystko mu się wali, a grunt usuwa spod nóg? To nie usprawiedliwia przemocy, ale ją tłumaczy. Warto byście oboje sobie z tego zdali sprawę.
  • hamerykanka 14.11.18, 21:27
    U mnie sie tak zaczelo.
    Ataki werbalne, maz potrafil z dobrego humoru przejsc w zly i zaczynac krzyczec na mnie. Swiadkiem byla nasza 8 letnia wtedy corka. Rok temu zaczelam sie czuc jak na tykajacej bombie-nie wiedzialam, kiedy przyjdzie do domu z pracy (via pub), jak bardzo pijany, czy bedzie krzyczal czy pojdzie spac. Wtedy po raz pierwszy mnie uderzyl, za nieumyte naczynia w zlewie, potem za brak czystosci wg niego w domu...corka wezwala policje kiedy zaczal mnie dusic.
    W sprawe wmieszal sie Child Protection Services, po pol roku odebrali mi dziecko z powodu mojej depresji, umiescili w domu dziecka, potem w rodzinie zastepczej. Czwartego grudnia mam kolejna rozprawe sadowa, mam nadzieje ze wkrotce po tym sad odda mi dziecko.
    Malzenstwo nie istnieje. Mam sadowo przyznany zakaz zblizania sie do mnie i kontaktow. Z tego co uslyszalam od pracownicy CPS, maz sledzil mnie, na poczatku wdzieral sie do domu, pijany, przechodzil od szlochow jak to skrewil nam zycie do oskarzania mnie, ze to ja jestem winna (typowe dla przemocowcow). Zabral czesc sprzetow, od prawniczki dowiedzialam sie ze mieszka juz z trzecia w tym roku dziewczyna (maz lat 60, celuje w dwudziestoparoletnie barmanki). Wniosl o rozwod.
    A ja mam fale depresji, bo mialam jeszcze nadzieje, ze moze bedzie pracowal nad soba...ale wybral latwiejsze rozwiazanie.

    Ty jestes na poczatku takiego zycia. Zastanow sie, czy chcesz takiej eskalacji jak u mnie. I tez prosilam i grozilam, blagalam i usilowalam nie zwracac uwagi, wychodzic jak wrzeszczal, potrafil isc za mna i wrzeszczec, kopac siany i meble. Okazalo sie w ciagu tego roku separacji, ze maz ma dlugi, bardzo duze, o ktorych nie wiedzialam, w pewnym czasie przestal dbac, czy splacamy hipoteke na dom, bank zaczal dopierac sie do nas. Po poczatkowej separacji zostalam zasypana gora niezaplaconych rachunkow, ktore wczesniej wyrzucal do kosza. Odcieli nam prad, a co za tym idzie wode (studnia glebinowa, klimatyzacja -mieszkamy w Teksaise gdzie bez klimy nie da sie zyc, w lecie jest 40+C, ) musialam zaplacic cztery zalegle raty za dom co dwa tygodnie, bylo bardzo, bardzo ciezko.

    Czy tego chcesz dla swoich dzieci? Chcesz byc roztrzesionym wrakiem jak ja?

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • pade 15.11.18, 11:57
    Ze wszystkich wypowiedzi najbliżej mi chyba do Heńka i do Aqua48.
    Przede wszystkim autorko warto się zastanowić nad tym, czy mąż ma przemocowy charakter, czy to jest wpływ sytuacji. Jeżeli to pierwsze, to trzeba przyjąć myśl o ewakuacji. Jeśli to drugie, to przede wszystkim tłumić atak w zarodku. Czyli postawić się. Zacząć od : przestań się na mnie wyżywać! Jeśli podniesiesz głos, lub mnie wyzwiesz kończymy rozmowę. I faktycznie ją kończyć, wychodząc np. z domu.
    Piszesz o dzieciach. Cóż, na razie uczysz ich, że silniejszy wygrywa i że gdy ktoś kopie to trzeba nadstawić tyłek. A powinnaś uczyć jak szanować samego siebie, np. przerywając spiralę gniewu męża.
    W necie jest sporo materiałów, nawet warsztatów, poszukaj, poćwicz najpierw na sucho. I nie daj się! Pamiętaj, jesteś godna szacunku i tak traktowana, jak na to pozwalasz.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.