09.11.18, 21:07
Taka sytuacja. Mężczyzna, będąc jeszcze na studiach żeni się z kobietą będącą w ciąży z innym. Niewypał, ona zaraz po urodzeniu dziecka odchodzi z ojcem dziecka. Chłopina jakoś się zbiera, po kilku latach żeni się z panną, rodzi im się dziecko. Szczęśliwy pędzi z rodziną do swojej babci, by pokazać dziecko. A babcia na pytanie, jak się babci latorośl podoba, odpowiada, ja pamiętak jak tęskiłam za tamtym dzieckiem. Czy tej młodej matce ma prawo pękać serce?
Edytor zaawansowany
  • ola_dom 09.11.18, 22:00
    abecadlooooo napisał(a):

    > Czy tej młodej matce ma prawo pękać serce?

    Znaczy pytasz, czy ktoś ma prawo do uczuć?

    --
    Fanatyzm jest jedyną siłą woli, którą mogą osiągnąć także słabi i niepewni.
    (Friedrich Nietzsche)
  • abecadlooooo 09.11.18, 22:17
    Nie, pytanie dotyczy tego jak powinno się odebrać zachowanie tej babci.
  • enith 09.11.18, 22:31
    Dziwne pytanie. Jak jednomyślnie napiszemy, że tej młodej matce nie ma prawa pękać serce, to ona nie poczuje się urażona niestosownym komentarzem babci? A jak podzielimy się fifty-fifty w opiniach, to co zrobi?
    Komentarz babci był nie na miejscu, głupawy wręcz, a młoda mama może czuć się, jak się jej żywnie podoba i nikomu nic do tego. Niczyje opinie i zgody nie są do czucia potrzebne.
  • abecadlooooo 09.11.18, 22:39
    Oczywiście. Problem był tu inny. Kobiecie serce pękło, a mężowi było jedynie przykro, wstydził się zachowania babci, ale usprawiedliwiał jej zachowanie. Wybaczył jej, to jego babcia. Żona nie umiała wybaczyć. I to stało się dużym problemem e tym związku.
  • enith 09.11.18, 23:00
    Acha, czyli problemem nie była wcale babcia i jej idiotyczny komentarz do młodej mamy, a mąż, który nie wstawił się za żoną, gdy ta poczuła się urażona. Naprawdę jedna taka wpadka męża położyła się cieniem na całym małżeństwie? Czy też może mąż często jest taki niewspierający, ignorujący uczucia żony?
  • abecadlooooo 09.11.18, 23:12
    Mąż ponoć rozumie, że ta odpowiedź babci była nie na miejscu, że była dla nich obojga przykra. Problem w tym, że żona straciła na starcie serce dla jego babci, a on uważa że mogłaby jej to wybaczyć. Babcia od kilku lat już nie żyje. Problem babci nadal żyje w tym małżeństwie. Ona nie chce o babci słuchać, on ma o to pretensje.
  • enith 09.11.18, 23:30
    Mąż miał prawo babci durną odzywkę wybaczyć, ale nie ma prawa oczekiwać od żony, że ona wybaczy, bo on ma taki kaprys. Co to w ogóle ma znaczyć, wybaczanie na czyjeś żądanie. Żona nie chce, nie czuje potrzeby, jej sprawa. Abstrahuję tu całkowicie od tego, czy ta wieczna obraza żony ma podstawy (czy babcia palnęła głupotę z głupoty, czy zrobiła to rozmyślnie w celu obrażenia żony wnuka, czy przeprosiła za swoje zachowanie, czy takie odzywki się powtarzały). Żona nie ma ochoty wybaczać ani słuchać o babci męża. Gdybym była tym mężem, uszanowałabym to, zwłaszcza, że babcia w grobie od kilku lat i żadne wybaczenia jej już raczej nie interesują ;-)
  • enith 10.11.18, 04:03
    Zdziwiły mnie mocno te naciski męża na żonę. Naprawdę nie rozumiem, co mu tak zależy i to lata po śmierci babci. I przyszło mi do głowy, że może faktycznym problemem nie jest to, że żona nie wybaczyła babci męża, a to, że ma pretensje do męża o to, że wtedy nie stanął po jej stronie. Czyli, de facto, to mężowi nie wybaczyła jego zachowania sprzed lat. I może teraz mąż kalkuluje, że jak żona babci, głównej winowajczyni wybaczy, to jemu wina zostanie odpuszczona z automatu. Nie wiem, tak sobie gdybam.
    Mam wrażenie, że ta sprawa to jedynie wierzchołek góry lodowej i coś tak między małżonkami mocno szwankuje, a babcia to temat zastępczy.
  • alicia033 09.11.18, 23:05
    abecadlooooo napisał(a):

    > I to stało się dużym problemem e tym związku.

    to niech żona wreszcie pójdzie po rozum do głowy i przestanie być afektowaną idiotką.





    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • malanieszczesliwa 09.11.18, 23:23
    A może babci chodziło o to ze przywiązała się do tamtego dziecka i je kochała jak wnuka a ono odeszło. I ze bardzo to przeżyła i miała pustkę w sercu. Może się boi pokochać Twoje dziecko bo tamto odeszło a jej trudno zaufać nowej kobiecie bo się sparzyła.
    To starsza osoba, gdyby Tobie ktoś wywinął taki numer tez cieżko byłoby się pozbierać.
    Ja bym starała się ja zrozumieć. Ona po prostu wyraziła to co czuła i czuje. Ja tu widzę strach z jej strony. No chyba ze mówiła to z uśmiechem wrednym na ustach i starała się tobie specjalnie dokuczyć....
    Cieżko jest przeboleć pewne traumy ale ja bym w żadnym wypadku nie robiła z tego powodu problemu


  • malanieszczesliwa 09.11.18, 23:27
    Dopiero teraz przeczytałam wszystkie Twoje posty... a może to nie babcia nieżyjąca jest tu problemem ale inne rzeczy, mój Ex partner jak chciał wywołać kłótnie to nawet czepiał się o to ze moi rodzice 2 lata temu coś tam zrobili nie tak... powód zawsze był a tutaj sytuacja wydaje się podobna
  • enith 09.11.18, 23:42
    malanieszczesliwa napisała:

    > A może babci chodziło o to ze przywiązała się do tamtego dziecka i je kochała jak wnuka a ono odeszło. I ze bardzo to przeżyła i miała pustkę w sercu.

    Wierzę, że tak właśnie było. To jednak w żadnym stopniu nie upoważnia do niestosownego, bezdusznego komentarza wypowiedzianego młodej mamie w twarz. Zwłaszcza że, jak się domyślam, babcia o ciąży oraz narodzinach wiedziała i była przygotowana na wnuka pierwszą wizytę. Nawet jeśli zalały ją takie, a nie inne emocje, naprawdę nie musiała głośno werbalizować swojej tęsknoty za pierwszym "wnukiem". A jeśli się jej ten głupawy komentarz niechcący wyrwał, to elementarne zasady dobrego wychowania nakazują natychmiastowe przeprosiny i obietnicę poprawy (tu: niepozwalanie sobie na podobne komentarze w przyszłości). Autorka wątku nic o przeprosinach nie napisała.
  • eukaliptusy 10.11.18, 00:17
    Jeden niedelikatny komentarz nie przekreśla człowieka. Kto sam nic głupiego nigdy nie palnął niech pierwszy rzuci kamieniem.

    Babcia nie żyje wiec toczenie historycznych bojów na jej temat jest jak dla mnie conajmniej dziwne. To małżeństwo powinno zająć się swoimi bieżącymi i faktycznymi problemami.
  • enith 10.11.18, 00:46
    eukaliptusy napisał(a):

    > Jeden niedelikatny komentarz nie przekreśla człowieka. Kto sam nic głupiego nigdy nie palnął niech pierwszy rzuci kamieniem.

    Amen.

    > Babcia nie żyje wiec toczenie historycznych bojów na jej temat jest jak dla mnie conajmniej dziwne.

    Dla mnie też. Mąż w końcu mógłby odpuścić i przestać robić żonie pretensje o babcię, która zapewne zdążyła już obrócić się w proch.
  • eukaliptusy 10.11.18, 08:38
    enith napisała:

    > Dla mnie też. Mąż w końcu mógłby odpuścić i przestać robić żonie pretensje o ba
    > bcię, która zapewne zdążyła już obrócić się w proch.

    Dokładnie.
    A żona mogłaby przestać przeżywać urazę sprzed lat jakby to było wczoraj.
    Babcia była jaka była, dla świetego spokoju można jej „przebaczyć”, cokolwiek to ma znaczyć.
    Przecież nie chodzą do niej na obiady co niedziela, naprawdę nie ma różnicy.

    Jak dla mnie to wyglada, że jak dwie osoby chcą się pokłócić to powód zawsze się znajdzie.

    A z innej beczki, słyszałam kilka histori od młodych matek mających „straszna traumę” okołoporodowo. Bo na przykład położna powiedziała jak ma wziąć dziecko i ona poczuła, ze traktują ją jak zła matkę i do tej pory to pamięta, a położna to bezduszny potwór.
    Nie neguje siły i autentyczności emocji w tamtym momencie, ale może warto wziąć poprawkę na wariujące hormony.
    Dzisiaj tez by żonie „pękło serce” gdyby się okazało, że jakaś obca w gruncie rzeczy osoba również lubi inne dzieci?
  • koronka2012 10.11.18, 18:42
    enith napisała:

    > Wierzę, że tak właśnie było. To jednak w żadnym stopniu nie upoważnia do niesto
    > sownego, bezdusznego komentarza wypowiedzianego młodej mamie w twarz.

    Oczywiście, że komentarz nie na miejscu i beznadziejny, jednak pisanie że młodej matce z tego powodu "pękło serce" jest egzaltowany i równie idiotyczny.

    Zachowanie zarówno babci, jak i męża pozostawia wiele do życzenia, ale na boga - kto normalny przejmuje się głupawym tekstem do tego stopnia? Można się WKURZYĆ, ale żeby serce od tego pękało? to świadczy o potężnych deficytach młodej matki, skoro nie potrafiła parę lat poradzić sobie z błahym w sumie problemem.
  • yoma 10.11.18, 22:30
    No, nareszcie.

    --
    Breaking rocks in the hot sun
    They fought the law and the law won
  • eukaliptusy 10.11.18, 09:03
    abecadlooooo napisał(a):

    >. Problem babci nadal żyje w tym małżeństwie. Ona nie chce o babci słuchać, on ma o to pretensje.

    No dobrze, czyli jest w małżeństwie różnica zdań na temat czy babcia była dobrym człowiekiem.

    Mąż buduje swoją opinie o babci na podstawie całego swojego życia od dzieciństwa do śmierci babci. Ewidentnie jest z nią emocjonalnie związany.

    Żona na podstawie jednego incydentu.

    Abstrahując od tego kto ma w sposób oczywisty więcej danych...

    Dlaczego nie potrafisz uszanować i zrozumieć męża miłości do babci? A dlaczego mąż tak uparcie drąży temat i oczekuje, ze ty zmienisz swoją opinie o babci?

    Dlaczego w tym małżeństwie nie możecie sobie nawzajem dać prawa do posiadania własnej rzeczywistości, własnych uczuć i własnych opinii?

    Jesteście dwojgiem odrębnych ludzi, jedyne co musicie to szanować nawzajem swoje (odmienne) uczucia.
  • eukaliptusy 10.11.18, 09:44
    I jeszcze, żeby nie było wątpliwości, uważam, że w tej konkretnej sytuacji akurat to żona powinna gryźć się w w język.

    Wyobraźmy sobie że mężowi zebrało się na wspominki. Opowiada wspólnemu dziecku, o tym jak to rzeczona babcia piekła mu specjalnie ciasteczka, ubierała najpiękniej choinkę, uczyła rozpalać ognisko i jeździć samochodem po śniegu. łezka się w oku kręci.
    Tak naprawdę mąż opowiada o sobie, o swoim dziecinstwie, o swoich uczuciach.

    A na to żona wparowuje ze swoimi pretensjami, ze ona przy kolacji o babci nie będzie słuchać, bo raz kiedyś ta nieżyjąca babcia coś palnęła.
    Czasami naprawdę lepiej wstać od stołu i pójść zrobić herbatę.
  • abecadlooooo 10.11.18, 10:16
    Sprawa nie dotyczy mnie, a kogoś mi bliskiego. Przedstawiacie różne podejścia do sprawy. Uszanować uczucia żony, o babci nie wspominać, albo wspominać bo to normalne, a żona ma odpuścić. W tym małżeństwie dzieje się dobrze, to temat bomba małżeńska. Babcia nie przeprosiła, była prostą kobietą, niewiele mogę o niej napisać. Nigdy nic już nie palnęła. Z zadrami w sercu czesem nie da się nic zrobić i to jest może ten przypadek. Mąż chce mieć dobrą pamięć o babci i chce się nią z rodziną dzielić, a żonie na wspomnienie babci łzy stają w oczach.
  • eowen 10.11.18, 13:46
    Jeśli babcia zawiniła tym jednym zdaniem, a żona po tylu latach ma łzy w oczach - to bym poradziła żonie terapię.
  • alpepe 10.11.18, 13:47
    No, ale to już problem żony. Zresztą ta żona płacze nie z powodu babci, tylko płacze na wszystkie krzywdy, których kiedyś doznała od rodziny męża czy od męża, nieważne, jaka była ich waga. Ona chciałaby, by mąż symbolicznie był lojalny wobec niej, by ją bronił.

    --
    Achse des Guten
  • eukaliptusy 10.11.18, 14:24
    abecadlooooo napisał(a):

    >. Mąż chce mieć dobrą pamięć o babci i chce się
    > nią z rodziną dzielić,

    I ma do tego prawo.

    >a żonie na wspomnienie babci łzy stają w oczach.

    To jest reakcja zupełnie niewspółmierna do rangi problemu.
    Żona naprawdę powinna się zastanowić skąd u niej tak silna reakcja.
    A czy aby nie chodzi w ogóle o babcię, tylko o to, że mąż miał wcześniej inna żonę, która tak bardzo kochał, że był gotowy wychowywać cudze dziecko. Obecna Żona chce o tym zapomnieć, babcia jej to wytknęła i teraz jest symbolem tej całej poprzedniej relacji?
  • zwierzakowa13 12.11.18, 10:37
    Też mi się wydaje że boli ja to, że była kiedyś inna żona i mąż był tak w nią zapatrzony że aż zaakceptował jej ciążę z innym. Wspomnienie babci tylko wywoluje te emocje.
    Czuje się mniej , "gorzej" kochana niż tamta.
  • abecadlooooo 12.11.18, 11:06
    Nie to nie ten trop, obserwując to małżeństwo i tochę jednak wiedząc problemem jest i była rodzina męża. Pozbawiona taktu, dbająca by mężczyzna nie zapomniał w jakie kiedyś bagno wdepnął i na jaki wstyd naraził rodzinę.
  • enith 12.11.18, 18:49
    Trochę kupy się to nie trzyma. Gdyby chodziło o przypominanie synowi/wnukowi, w jaką kupę wdepnął lata temu żeniąc się z kobietą ciężarną z innym mężczyzną, to chyba nie robiono by tego wspominając, jak to się tęskni za tamtym (cudzym) dzieckiem. Jeśli to był dla rodziny faktycznie taki wstyd, w ogóle nie istniałby temat tamtego małżeństwa i tamtego dziecka. Brak tu logiki.
    Podejrzewam, że druga żona nigdy nie odnalazła się w rodzinie męża i stąd jej takie, a nie inne reakcje. Nieżyjąca babcia i jej nietaktowny komentarz sprzed lat, to może ta ostatnia kropla, która przelała czarę goryczy.
  • koronka2012 10.11.18, 18:46
    abecadlooooo napisał(a):

    > Babcia nie przeprosiła, była prostą kobietą, niewiele mogę o niej
    > napisać. Nigdy nic już nie palnęła. Z zadrami w sercu czesem nie da się nic zro
    > bić i to jest może ten przypadek.

    Bzdura. Jeśli ktoś pielęgnuje latami niechęć z powodu jednego głupiego tekstu, to nadaje się do leczenia, bo jest wyjątkowo małostkowy, pamiętliwy i zawzięty. Dorośli ludzie radzą sobie z takimi sytuacjami, a nie rozpamiętują jeden epizod.

    Zresztą skoro babcia nie żyje, to po co w ogóle roztrząsać temat sprzed lat? nie pojmuję
  • szpil1 11.11.18, 08:25
    koronka2012 napisała:


    > Bzdura. Jeśli ktoś pielęgnuje latami niechęć z powodu jednego głupiego tekstu,
    > to nadaje się do leczenia, bo jest wyjątkowo małostkowy, pamiętliwy i zawzięty.
    > Dorośli ludzie radzą sobie z takimi sytuacjami, a nie rozpamiętują jeden epizo
    > d.

    Dokładnie. Ewentualnie naprawdę nie ma innych problemów w życiu albo uważa się za pępek świata.

    >
    > Zresztą skoro babcia nie żyje, to po co w ogóle roztrząsać temat sprzed lat? ni
    > e pojmuję

    Ja jednak obstawiam, że problem z babcią to tak naprawdę tylko przykrywka dla innych problemów między mężem a żoną o których oboje nie rozmawiają.
  • milamala 11.11.18, 01:51
    Czyli problem jest w tym, ze maz jest nieodpepowiony od swojej rodziny pochodzenia.
  • sorvina 11.11.18, 07:45
    Tu jest kilka możliwości i każda wymaga innego podejścia. Z tak skromnego opisu trudno wyłapać, który to może być przypadek. Oczywiście każdy ma prawo do dowolnej reakcje emocjonalnej, to kwestia czynników indywidualnych np. wrażliwości itp. Ale zazwyczaj, jeśli ktoś po latach ciągle tak żywo przeżywa pojedyncze słowa rzucone kiedyś tam i to przez osobę, która już nie żyje, to coś więcej za tym stoi.
    - to nie były tylko te słowa, kobiecie dawano odczuć, że nie jest wcale chciana i kochana, ale te słowa były tym co przelały czarę goryczy.
    - może być łącznie z tym pierwszy, albo i osobno - żal ma nie do babci, ale do męża, że nie stanął po jej stronie, nie przejął się tym co ona poczuła i nadal czuje się lekceważona w swoich uczuciach,
    - mogło być to pojedyncze wydażenie, ale zabolało tak straszliwie bo uderzyło w jakieś zranienia np. poczucie odrzucenia, które kobieta w sobie miała np. z dzieciństwa, i nigdy się z tym nie uporała. Wtedy emocje się nakładają i pierdoła boli bólem dawnej krzywdy - wtedy z boku reakcja nie jest adekwatna, ale dla tej osoby jest prawdziwa - ona naprawdę tak to odbiera i sugestię by sobie odpuściła poczuje jako ignorowanie jej cierpienia. Tutaj przyda się terapia by kobieta sama zrozumiała co się w niej dzieje i by uzdrowić dawne rady,
    - nie chodzi o babcię, ale o relację z mężem ogólnie, o to, że nie szanuje uczuć żony, że jego prawo do rozmawiania o babci jest ważniejsze do niechęci żony do rozmawiania o niej. Mąż może ograniczyć takie rozmowy przy żonie, ale nie musi to przechodzić w skrajność, że np. wnukowi nie może nic powiedzieć o babci. Jednak nie może wymuszać na żonie by wybaczyła i podzielała podejście męża. Ona ma prawo do własnych uczuć, a on powinien to uszanować.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • koronka2012 12.11.18, 19:28
    Tak czy inaczej w tym konkretnym przypadku żona wydaje się co najmniej lekko porąbana. Po pierwsze dlatego, że latami nie potrafiła przejść do porządku dziennego nad jednym nietaktownym tekstem, po drugie - zachowuje się histerycznie oczekując, że mąż nie wspomni nigdy przy niej o babci, która zasadniczo nic jej strasznego nie zrobiła. Nietakt to jeszcze nie zbrodnia, a skoro babcia od paru lat nie żyje, to umówmy się - nie jest zapewne tematem codziennych rozmów, jest co najwyżej okazjonalnie wspominana.

    Jeśli pani nie potrafi zachować się jak zrównoważona psychicznie osoba, to pozostaje jedynie głęboko współczuć panu.
  • marusia.00 13.11.18, 23:49
    Zgadzam się w 100%. Młodą matkę, z burzą hormonów jeszcze mogę zrozumieć, że jest nadwrażliwa. Ale zrównoważona kobieta, powinna sie ogarnąć, zwłaszcza po kilku latach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.