Dodaj do ulubionych

ewentualne opuszczenie domu rodzinnego

16.12.18, 13:39
Witam
Od dłuższego czasu narastają mi się myśli związane z opuszczeniem domu rodzinnego w przyszłości. Już przedstawiam jak sytuacja wygląda. Mam 27 lat, mam dobrą pracę, choć nie za dobrze płatną, mieszkam w dość sporym domu jednorodzinnym z rodzicami (50l). 2 miesiące temu przeprowadziliśmy z mieszkania 3 pokojowego na dom. Jestem z dziewczyną, z którą tworzymy bardzo fajny związek. Generalnie niby teoretycznie wszystko jest okej, choć nie do końca. Moją skazą jest niestety to, że jestem jedynakiem. Czuję presję ze strony rodziców, że zobowiązany jestem do mieszkania z nimi i pomagania im, choć oboje są całkowicie zdrowi, ale przed przeprowadzką wspomnieli tylko, że będę tam raczej potrzebny. Rodzice są dla mnie ważni, ale też chciałbym żyć swoim życiem i kierować się swoimi celami na przyszłość. Za rok może dwa chciałbym na prawdę się usamodzielnić, być niezależnym, przeprowadzić się z dziewczyną do innego miasta, ale no właśnie ale... nie wiem jaka będzie reakcja rodziców. Cieszę się, że kupili ładną posiadłość, ale pomału mieszkanie z rodzicami robi się dla mnie męczące, zwłaszcza z ojcem, który nie ma najłatwiejszego charakteru i wzbudza we mnie mieszane uczucia. Co zrobić z tym fantem? Serce nakazuje tylko jedno wyprowadzić się za jakiś czas i przyjeżdżać do domu rodzinnego na weekendy poszczególne, aby podtrzymać dobre relacje z rodzicami i ewentualnie im coś pomóc. Mam wrażenie, że jestem ostatnio trochę znerwicowany tą sytuacją, ciągle coś w ich życiu się dzieje, zrób to zrób tamto, przynieś to, a kiedy będziesz, nie czuje spokoju wewnętrznego we własnym domu. Czuje się zdecydowanie lepiej w domu dziewczyny. Proszę o poważne komentarze na ten temat, jestem ciekawy jakie jest Wasze zdanie na ten temat. Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • alpepe 16.12.18, 16:51
    Nadejdzie dzień, w którym człowiek porzuci dom matki i ojca swego i zwiąże się z kobietą.
    To z Biblii, nie chce mi się szukać dokładnego cytatu, ale nie możesz być zakładnikiem rodziców.

    --
    Achse des Guten
  • pankuku 16.12.18, 17:17
    Mieszkając pod jednym dachem z rodzicami będziesz zmuszony ciągle spełniać ich oczekiwania, bo to jest ich dom. Jeśli cenisz sobie wolność i niezależność to radzę wyprowadzić się. Jeśli jak piszesz twój ojciec ma trudny charakter, to on z wiekiem się na pewno nie polepszy. Nie patrz na to co chcą rodzice, patrz na to co Ty chcesz i co Tobie odpowiada. Nie marnuj życia na dostosowywanie się do innych swoim kosztem. Pisze to z własnego doświadczenia.
  • kamil.morawski1 16.12.18, 19:18
    Dzięki. Tak cenię sobie bardzo wolność i niezależność. Nie mam w sumie teoretycznie powodów do narzekań, ale nie czuję się do końca swobodnie i wolny. Chyba powoli nadchodzi ten czas, kiedy trzeba będzie się kiedyś wyprowadzić. W sumie mam dobrych rodziców, ale różnica wieku już robi swoje i chyba osobowość jednego rodzica nakłania mnie, aby się wyniesć, zrzucić te kajdany z siebie. I masz rację to wszystko jest moim kosztem, czuję to w środku, że nie do końca mi to wszystko odpowiada. Jestem zmuszczony żyć z nimi i spełniać ich oczekiwania. Niestety jestem młody i czuję, że się buntuje, ale mam ku temu powody. Najgorsza jest dla mnie opinia rodziny, ale jak to gdzieś mądrze usłyszałem: najgorszym lękiem jest lęk przed opinią innych.... Też nie chce konfliktu z rodzicami, jak usłyszą co zamierzam i nie chce z nimi do końca życia mieszkać, to oni kupili duży dom, a nie ja.. Podoba mi się jest ok, ale nie miałem nic przecież do powiedzenia kiedy zapadła decyzja o przeprowadzce.
  • osia83 17.12.18, 01:53
    Czas na bunt był 10 lat temu, teraz jest pora na dojrzałość i samodzielne życie.
  • enith 16.12.18, 19:05
    Fakt, że jesteś jedynakiem, w żaden sposób nie zobowiązuje cię do zamieszkiwania z rodzicami i pod ich dyktando do końca życia. Masz prawo założyć własną rodzinę i iść na swoje. Owszem, jak każde dziecko masz obowiązek rodzicom pomagać, gdy tej pomocy potrzebują, ale nie musi się to odbywać w ten sposób, że zostajesz uwiązany w ich domu i zrzekasz się prawa do własnego życia.
    Mówiłeś rodzicom, że planujesz iść na swoje? Zwłaszcza wtedy, gdy podjęli decyzję o przeprowadzce z mieszkania do domu, zapewne z myślą, że pójdziesz z nimi i tam założysz rodzinę? Bo właśnie wtedy należało zacząć rodziców uświadamiać, że nie masz zamiaru mieszkać z nimi w tym domu dłużej, niż kilka lat. Teraz pozostaje konsekwentnie realizować plan życiowy, zbierać na własne lokum, rozglądać się powoli za ofertami i, niestety, przygotować się na silny opór rodziców.
  • kamil.morawski1 16.12.18, 19:44
    Dziękuje. Zgadzam się z Tobą z tym co piszesz w pierwszej części posta. Jeśli chodzi o drugą część już się do niej odnoszę. Rodzice są w takim wieku, że po prostu chcieli już kupić sobie wymarzony dom, wcześniej już o tym wspominali, ja na żaden dom ich nigdy nie nakłaniałem. Jak podejmowali decyzję o przeprowadzce, nie było żadnej mowy o tym, że tam założę rodzinę. Nie chciałbym tak mieszkać, w życiu. Nie wspominałem im, że planuje iść na swoje, ale to chyba logiczne, ze nie bede chciał z nimi mieszkać do końca życia. Pomieszkam z nimi jeszcze, aby się każdy wdrożył i nauczył domu, ale raczej wolałbym iść już na swoje lokum.
    Z tym silnym oporem zobaczymy, może nie będzie tak źle jak mi się wydaje, narazie nie podejmuje tematu bynajmniej do wiosny.
  • agniesia331 16.12.18, 19:58
    Właśnie i to jest to.kupują dom i nie chcą mieszkać sami.Tylko dziecko ma im pomoc wdrożyć się w dom.Bez przesady 50 lat to nie 70 i podejmując tą decyzję mają przed sobą 20 lat życia w domu.do którego MUSZA się wdrożyć. Syn może pomagać.Ale dla Boga chyba nie 50 lat kom? Mam 47 lat i już 10 lat temu wiedziałam.ze życie na starość w domu to nie jest to czego chce.
  • enith 16.12.18, 20:04
    > Nie wspominałem im, że planuje iść na swoje, ale to chyba logiczne, ze nie bede chciał z nimi mieszkać do końca życia.

    Stawiam dolary przeciwko orzechom, że dla twoich rodziców logiczne jest, że jako jedynak zostaniesz z nimi w ich domu do końca życia. A dla mnie logiczne jest, że jeśli nie układa mi się z rodzicami i mam plany wyprowadzki (choćby nie do końca jeszcze sprecyzowane), to ich o tym informuję. Nie, nie proszę o zgodę, tylko informuję. Kurde, chłopie, masz 27 lat, pracę, stałą dziewczynę i ANI RAZU nie wspomniałeś rodzicom, że w przyszłości będziesz mieszkał u siebie? To skąd oni mają wiedzieć? Sam w pierwszym poście napisałeś "czuję presję ze strony rodziców, że zobowiązany jestem do mieszkania z nimi...". I co, nadal uważasz, że dla nich logiczne jest, że się za rok lub dwa wyprowadzisz? Bo nic, póki co, w zachowaniu twoich rodziców nie wskazuje na to, że oni mają choć cień pojęcia o twoich życiowych planach, a ty konsekwentnie i z uporem trzymasz ich w niewiedzy. Uważasz, że to dobra taktyka?
  • mrs.solis 16.12.18, 23:15
    Rodzice wtedy mogli z nim przedyskutowac swoj plan i zapytac, czy w przyszlosci syn z przyszla zona zamieszkaja z nimi. Nie zapytali, on sam z siebie tez nie informowal (oni nie pytali) wiec sa kwita.
  • pankuku 16.12.18, 20:20
    "Jak podejmowali decyzję o przeprowadzce, nie było żadnej mowy o tym, że tam założę rodzinę" - więc w czym problem? Może podświadomie się obawiasz, że jednak taką mają nadzieję.
    Nie wiesz jaka będzie reakcja rodziców na wyprowadzkę i my też nie wiemy i Ci tego nie powiemy. Ale mieszkając z rodzicami , zawsze będziesz kontrolowany, a ich wymagania wobec ciebie będą z każdym rokiem rosły. Wiem co mówię.
  • verdana 16.12.18, 20:57
    Piszesz jak 17-latek. Jesteś dorosłym facetem, a myślisz o wyprowadzeniu się z domu, jabyś był nastolatkiem, który nie jest pewny, czy mamusia i tatuś się nie rozgniewają. Reakcja rodziców na wyprowadzke moze wcale nie byc taka, jak sądzisz. Nawet, jesli mają nadzieję, ze z nimi zamieszkasz, to zapewne liczą sie z tym, ze dorosły człowiek moze chociazby wyjechać do innego miasta czy kraju. Trzeba było jednak powiedzieć o tym rodzicom przed przeprowadzką, choćby dlatego, ze mogli w tym wypadku kupić nieco mniejszy dom - jak facet w Twoim wieku nic nie mówi i grzecznie przeprowadza się z rodzicami, to mają on podstawy sądzić, ze mieszkanie z nimi mu odpowiada.
  • chocolate-cakes 21.12.18, 09:11
    Zgadzam się.
    27 latek, który ma pracę, ma partnerkę, to dorosły człowiek.
    Bardzo dorosły.
    A autor pisze jak 17 latek, faktycznie.
  • kamil.morawski1 21.12.18, 21:21
    Piszę jak 17 latek? Ciekawe czy z Ciebie jest taki ideał, potrafisz się do tego przyznać? Ja uważam się za osobę dojrzałą mimo mojej sytuacji. Na prawdę z całego serca żałuję, że założyłem ten temat. Pierwszy i ostatni raz. Nie wchodzę i nie czytam tych Waszych uszczypliwych komentarzy. Nie pozdrawiam.
  • verdana 21.12.18, 21:27
    Ojej, ojej, będę nóżkami tupał, taki dorosły jestem. Dziecko, nie trolluj, tylko wracaj do lekcji, egzamin do liceum przed tobą.
  • mrs.solis 16.12.18, 23:09
    Sama mam jedynaczke, jednak decydujac sie na dziecko absolutnie nigdy nie mialam na mysli tego, ze bede od niej oczekiwala zeby nianczyla mnie na starosc, albo podawala mi szklanke herbaty. Jesli uwazasz, ze przyszedl twoj czas to smialo wyfrun z gniazda i nie ogladaj sie za siebie. BTW czy twoi rodzice tez mieszkali ze swoimi rodzicami i im we wszystkim uslugiwali??? Niestety dopoki mieszkasz u nich w domu bedziesz traktowany na zasadzie przynies, podaj pozamiataj, bo w koncu tez tam mieszkasz. Wyprowadz sie jesli mozesz i sie to skonczy. W domu dziewczyny dobrze sie czujesz, bo jestes traktowany na razie jako gosc. Jak sie tam wprowadzisz to bedziesz wkrotce mial tak samo jak masz teraz w domu.
  • kamil.morawski1 17.12.18, 20:12
    Nie mam zamiaru się wprowadzać do domu dziewczyny, ona też mieszka z rodzicami. Nawet o tym nie pomyślałem nigdy. Nie chodziło mi już nawet o bycie gościem czy też jakimś stałym domownikiem, ale raczej o to jacy są jej rodzice, a jacy moi. Moi są ostatnio chaotyczni, kiedyś byli inni. Rodzice dziewczyny są bardziej mam wrażenie zrównoważeni, spokojniejsi, nie otwierają buzi o byle co..
  • 71tosia 16.12.18, 23:18
    a ja sie zastanawiam czy rodzice sie nie uciesza ze syn sie chce wyprowadzic i usamodzielnic. Moja znajoma wiek 50+ majaca syna w twoim wieku wlasnie sie zastanawia jak mu w koncu jasno powiedziec ze najwyzszy czas sie wyprowadzic od mamusi, bo syn jakos nie odczytuje tych delikatniejszych sygnalow i jest gleboko przekonany ze powinien sie opiekować mamusią mimo, ze mamusia tego nie oczekuje. Taki model wloski synka, co to z mamusia chce mieszkać cale zycie a przynajmniej do 40tki sie jej trafił, a ona wcale nie jest z tego zadowolona.
  • enith 16.12.18, 23:28
    Tak to jest, jak członkowie rodziny ze sobą nie rozmiawiają. Dlaczego twoja znajoma zwyczajnie synowi nie powie, że czas wynieść się z domu? Po co te podchody, aluzje i delikatne sygnały?
    W rodzinie kamila ta sama śpiewka. Syn u progu 30-tki chce się niebawem wyprowadzić i zamieszkać z partnerką, ale czai się jak dziecko i do rodziców nawet słówkiem się nie zająknie o swoich planach. A jeśli jego rodzice chcą wyprowadzki syna, to też pokazują to w interesujący sposób. Przeprowadzają się z mieszkania do dużego domu i zaprzągają syna do roboty przy nim, znowu ani słówkiem się nie zdradzając, że chcą, by ten poszedł na swoje. Co się, do licha, stało z komunikacją w rodzinie? Ludzie nie dzielą się już swoimi planami czy opiniami z najbliższymi?
  • kamil.morawski1 17.12.18, 20:24
    Dlaczego piszesz, że czaję się jak dziecko? Chciałem tylko zaczerpnąć opinii innych ludzi, zrobię i tak co będę uważał za słuszne. A prawdopodobnie będzie to wyprowadzka. Post miał na celu tylko to, abym mógł się utwierdzić o tym co myślę. Komunikacja w rodzinie to trudny temat. Z matką jeszcze porozmawiam, choć coraz częściej mnie denerwuje, z tatą nigdy nie miałem super relacji, rozmawiamy bo rozmawiamy, nie ma chemii kompletnie, zrozumienia, jakieś miłości, ciężko mi się przełamać do szczerej rozmowy z ojcem.
  • enith 19.12.18, 00:23
    Uważam, że zachowujesz się niedojrzale, bo pomimo podjętej już jakiś czas temu decyzji o wyprowadzce, nadal kryjesz się z planami przed rodzicami, z którymi mieszkasz. Co więcej, planujesz ukrywać ten fakt nadal, przynajmniej do wiosny. Dlaczego? Uważasz, że to w porządku świadomie trzymać rodziców w niewiedzy, skoro decyzja zapadła, miasto i rok wyprowadzi wybrane? Dlaczego tak skrzętnie kryjesz się przed rodzicami ze swoją (jak najbardziej naturalną) potrzebą uniezależnienia? Piszesz, że rodzice nie oczekują od ciebie, że zostaniesz w ich domu, a kupili go, bo chcieli. No to co cię powstrzymuje przed uświadomieniem ich, że się w 2019 roku wyprowadzisz? Czy nie przypadkiem ich oczekiwania, że zostaniesz z nimi? Mam wrażenie, że siedziałeś na maminym garnuszku, dopóki ci ta sytuacja pasowała, a pasowała ci dość długo, sam przyznasz. A teraz, gdy ci pasować przestała, zacząłeś mysleć o uniezależnieniu, ale nie uważasz za stosowne uświadomić o tym rodziców. Nadal uważasz, że postępujesz dojrzale? Dojrzale, to byłoby rodzicom powiedzieć o tym dziś, żeby do wiosny zdążyli się z twoją decyzją oswoić.
  • anula36 19.12.18, 08:38
    to oswajanie to moze byc pieklo dla zainteresowanego, codzinne prezentowanie niezadowolenia i nacioskanie zeby zostal, z niektorych ukladow lepiej czmychnac szybko i sprawnie i bez zapowiedzi.
  • enith 19.12.18, 14:31
    Kamil pisał, że rodzice są dla niego ważni, że chce mieć z nimi w przyszłości dobre relacje. Strategia ucieczki z domu rodzinnego, chyłkiem, bez zapowiedzi na sto procent się tym dobrym stosunkom rodzinnym nie przysłuży. Rozumiem taką decyzję, gdy ucieka się z domu patologicznego, z przemocą, niebezpiecznego. Wtedy właśnie dla osobistego bezpieczeństwa należy zniknąć po cichu. Ale chyba nie taki jest dom rodzinny autora wątku? Cóż takiego się tam dzieje poza standardowymi nieporozumieniami na linii dorosłe dziecko - rodzic, że on BOI się im powiedzieć o swoich życiowych planach? Ja i sporo moich znajomych musieliśmy na pewnym etapie życia wciąż na klatę mniej lub bardziej wnerwiające fukania rodziców (matek zwłaszcza!), gdy zaczęliśmy się uniezależniać, mieć swoje sprawy, wyprowadzać na swoje. Dla mnie to normalny etap życia rodziny, gdy dzieci idą w świat, a rodzice zostają wreszcie sami. Powtarzam: jeśli nie ucieka się z patologii, to nie ma co się z naturalnymi potrzebami kryć.
  • osia83 17.12.18, 01:52
    Wyprowadź się jak najszybciej, nie za dwa lata.
    Teraz, póki rodzice są młodzi, zdrowi i radzą sobie z domem.
    Potem obudują Cię całą masą powinności i już się z nich nie wyplączesz, a dziewczyna, jeśli mądra, to ucieknie.
    Zastanów się dlaczego relacje z rodzicami są dla Ciebie tak ważne, może pogadaj z terapeutą?
  • kamil.morawski1 17.12.18, 20:36
    Dziękuję za radę. Też tak mi się wydaje, że nie powinienem za długo zwlekać, masz rację z roku na rok będą mi dokładali powinności, obowiązków i będzie im z tym dobrze, a mi źle. Ja chce żyć swoim życiem, budować coś swojego niż cały czas zastanawiać się co dziś powinienem zrobić, aby rodziców zadowolić. Nie jestem ostatnio szczęśliwy z powodu mojej sytuacji, już nawet w pracy lepiej się czuję i chętnie do niej chodzę. Zaczyna to wszystko pomału mnie wkurwiać.
  • anula36 19.12.18, 08:36
    Jesli w Twojej glowie ciagle sie placze co dzis zrobic zeby rodzicow zadowolic to mysle ze faktycznie dobrze byloby pogadac z terapeuta, wyprowadzisz sie i bedziesz sie miotal znow bo rodzice beda ciezko niezadowoleni i beda to okazywac na kazdym kroku, a kazdy kontakt znimi moze byc pasmem wymowek, wiec bedziesz go musial dla wlasnego spokoju ograniczyc lub czasowo uciac. Jestes gotowy na taka wojne nerwow?
  • enith 19.12.18, 15:10
    Popieram. Nie pomoże wyprowadzka ani 170 km ani nawet 1700 km od domu, jeśli chłopak cały czas z tyłu głowy będzie czuł, że musi zadowolić rodziców i ich potrzeby stawiać będzie ponad swoimi. W takiej sytuacji to nie kwestia fizycznej odległości, a myślenia.
    Mnie zdumiewa, że on czuje, że MUSI pomóc rodzicom "we wdrożeniu się" do nowego domu. Czy oni nie mają przypadkiem po 50 lat i są zdrowi? Mój mąż ma 54 lata i nie wyobrażam sobie, żeby jego trzeba było uczyć używania nowo kupionego domu czy czegokolwiek innego. No, chyba, że chodzi po prostu o sam etap przeprowadzki, może jakiś remontów przy domu. Tu rozumiem, że pracują przy tym wszyscy członkowie rodziny, którzy w domu mieszkają. W żadnym innym wypadku nie widzę jakoś potrzeby "wdrażania" mamy i taty w używanie domu. Mam wrażenie, że kamil sam założył sobie te "kajdany", o których pisze, że mu teraz tak ciążą i kto wie, czy jednak ich ze sobą do Poznania nie weźmie.
  • anula36 19.12.18, 16:11
    ktos kto nie pochodzi z lekko czy bardziej patologicznej rodziny zawsze bedzie czyms takim zdumiony, bo jego myslenie przebiega inaczej, dlatego pomoc 50 latkom wydaje sie normalnemu czlowiekowi absurdalna. Dlatego mysle ze machanizmy rzadzace rodzina Kamila sa glebsze i bardziej skomplikowane niz tu pisze ( moze z pewnych rzeczy sam nei zdaje sobie sprawy). Watpie,aby dalo sie wyjsc z tego domu w pokojowej atmosferze i utrzymac dobre relacje jesli nie bedzie sie spelniac oczekiwan domyslam sie ze zwlaszcza ojca.Przynajmniej na poczatku bo potem moze si eokazac ze rodzice ze swiadomoscia ze syn nie wroci nieco sie ugna,albo i nie.
  • eriu 19.12.18, 20:48
    A gdzie tu jest patologiczna rodzina? Bo ja nie widzę takiej w opisie. To że jest różnica w podejściu do życia autora wątku i rodziców oraz mogą występować na tym tle napięcia to normalne jak żyją razem, ale to konsekwencja tego wspólnego życia pod jednym dachem.

    Szczerze mówiąc widzę tylko wyjątkowo niedojrzałego Kamila, który sobie korzystał z korzyści mieszkania z rodzicami, bo mu było wygodnie, nic nie mówi rodzicom o swoich planach a moim zdaniem w tym wieku wypadałoby w końcu porozmawiać z rodzicami, że zabierze siedzenie z domu i to mogło wpłynąć realnie na to jaki rodzice kupili dom. Może im było kupić taki mniejszy, bo by się nie zmieścił tam i uważam, że spychanie z siebie tego argumentu jest skrajnie niedojrzałe.

    Niby Kamil mieszkał za granicą i wolność mu się podobała, ale jakoś fajnie grzać się było tyle w domu, dziewczyna jest gdzieś tam - też nie ma zobowiązań szczególnych, bo nie łączą wspólne mieszkanie i życie. A teraz nagle mamy wielki popis jak nagle dojrzewa przed 30 i stwierdza, że go rodzice ograniczają i chce być w końcu wolny. Szczerze powiedziawszy wielkie dla mnie przedstawienie zamiast realnej chęci zmiany sytuacji. Dlaczego było najpierw w wątku, że w planach wyprowadzka za parę lat? Bo Kamilowi brak dojrzałości i wygodnie się jednak mieszka u rodziców, bo się nie ma odpowiedzialności. Szczerze powiedziawszy jak widzę ten wątek to po prostu mam wrażenie, że mamy tutaj Piotrusia Pana, który nagle oznajmia, że zmieni swoje życie, ale tak w sumie to za kilka lat jak już będzie ta trzydziestka a my mamy być widzami i robić ochy i achy i najlepiej posikać się z wrażenia jaką to Kamil zamierza podjąć dojrzałą decyzję o samodzielności chwilę przed 30stką! A jak mu Dziewczyny napisały, że dlaczego ma czekać lata to teraz każdemu odpisuje, że się będzie przeprowadzał 2019. Powiem szczerze, że ja się czuję zdegustowana tym przedstawieniem.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • kamil.morawski1 19.12.18, 22:35
    Proszę, abyś w temacie już się nie udzielała. To co napisałaś powiem Ci szczerze - są to bzdury. Staram się być dojrzały, nie jestem złym człowiekiem, a Ty wieszasz na mnie psy. Każdy popełnia błędy, a Ty jesteś taka idealna? Nie pozwolę sobie na takie wpisy, zwłaszcza kiedy czuję, że są one nie na miejscu i wcale tak nie jest. Jednak fajnie się komentuje w sieci życie drugiego człowieka nieprawdaż? Nie znasz sytuacji, więc po co takie absurdalne komentarze z Twojej strony z Piotrusiem Panem i posikaniem? To ja widzę jakąś niedojrzałą dziewczynę, która próbuje wyżyć się na kimś lub dowartościować kosztem kogoś. I co miło Ci teraz? Ja chociaż potrafię spojrzeć uczciwie i trzeźwo na swoją sytuację, ludzie to są jednak wredni...Dla sprostowania napiszę, że wcale właśnie nie jest i nie było tak wygodne jak Ci się może zdawać.
  • eriu 19.12.18, 23:07
    Niedojrzały nie znaczy zły.

    Dojrzały człowiek przed 30stką nie pyta w internecie na forum czy to będzie ok jak się za 2 lata wyprowadzi z domu od rodziców.

    Twierdzisz, że nie masz żadnych problemów nie potrzebujesz terapeuty, rodzice są ok, Ty jesteś ok a wchodzisz na forum z opisem "Jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, jak rozmawiać, jak rozwiązywać konflikty?" i się pytasz czy masz się wyprowadzić z domu od rodziców jak masz 30 lat. Widzę tu pewien zgrzyt.

    Jak Ci się nie podoba co piszę to nie czytaj. Tylko pamiętaj, że to nie ja szukam w internecie wśród obcych ludzi czy się wyprowadzić z domu mając 30 lat. Lepiej się zajmij przygotowywaniem wyprowadzki niż jojczeniem, bo Ci się nie podoba mój komentarz.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • kamil.morawski1 20.12.18, 09:34
    I tym się zajmę. A Tobie dziękuję. Sam sobie poradzę. Pierwszy i ostatni taki wątek na forum.
  • berber_rock 20.12.18, 12:14
    kamil.morawski1 napisał:

    > I tym się zajmę. A Tobie dziękuję. Sam sobie poradzę. Pierwszy i ostatni taki w
    > ątek na forum.


    Ta reakcja doskonale pokazuje, ze nie potrafisz sobie radzic z krytyka (a z taka trzeba sie liczyc, jak sie publicznie prosi o rady). Moze to czesciowo odpowiada, czemu do tej pory nie poinformowales rodzicow o swojej checi wyprowadzki (pomijam tutaj kwestie, czy ta chec jest rzeczywista czy nie - bo prawde mowiac tez juz zaczelam watpic) i zaplatales sie w sytuacje, gdzie oni zakupili duzy dom, w ktorym mieszkacie razem i nawet do glowy im nie przyszlo, ze moze byc inaczej.
  • kamil.morawski1 19.12.18, 22:58
    Rozumiem. Może to sobie sam stworzyłem te ciężkie myśli. Nie muszę i nie czuję. Raczej miałem na myśli zainteresowanie się na początku nowym domem, w końcu też tu mieszkam. I tylko to.
  • kamil.morawski1 19.12.18, 22:49
    Źle się może określiłem, ja nie mam takiej potrzeby zadowalania rodziców, niepotrzebny mi terapeuta. To ja sobie coś tam wymyśliłem na zasadzie co by było gdyby... Wyprowadzałem się z domu na dłuższe okresy i nie miotałem się, miałem normalny kontakt z rodzicami i nie miałem żadnych myśli, że powinienem być teraz z rodzicami. Jeśli chodzi o ten poziom nastawienia do rodziców wszystko jest ok. Nie powinno być żadnej wony nerwów.
  • anula36 19.12.18, 23:08
    miedzy "na dluzsze okresy" a " raz na zawsze" jest jednak pewna drobna roznica.
    Mysle jakies watpliwosci masz skoro w ogole zalozyles ten watek. Oby wszystko poszlo gladko, trzymam kciuki.
  • kamil.morawski1 20.12.18, 09:36
    Dziękuję.
  • verdana 20.12.18, 18:28
    Naprawdę masz 27 lat? Bo Twoje odpowiedzi sa godne 14-latka. I tu wiedze powazny problem. Nie potrafisz normalnie rozmawiać z rodzicami. Nie potrafisz normalnie rozmawiać z osobami z forum - zachowujesz sie jak nastolatek, albo milczysz i uwazasz, ze to rodzice mają sie z Tobą liczyć, a nie Ty z nimi (przecież jesteś ich dzieckiem, powinni o Ciebie dbać), albo przy krytyce natychmiast pojawia sie foch, ale i typowe dla nastolatków przechwałki. Jesteś niedojrzały, niestety. gdybyś był moim synm chciałabym, abys jak najszybciej zaczął żyć własnym życiem, być moze Twoi rodzice także uciesza się, gdy dowiedza sie, że dorosły syn zaczyna dorosłe życie.
  • chocolate-cakes 21.12.18, 09:20
    Człowieku, twoi rodzice są młodzi.
    Jestem niewiele od nich młodsza, mieszkamy w domu od 11 lat, więc dzieci były jeszcze dziećmi, nie młodzieżą, gdy się wprowadzaliśmy, ale ja w ogóle nie biorę pod uwagę tego, że w przyszłości będę mieszkała tam z synem studentem, który ma od wielu lat dziewczynę oraz z młodszą córką. Nikogo nie wyrzucam, ale dla mnie to jest normalne, że dziecko w pewnym wieku wyprowadza się. Moi rodzice zostali sami w wieku około 50 lat, wydaje mi się, że mama była nawet trochę przed 50, gdy wyprowadziła się moja siostra, młodsza. Normalna sprawa.
  • aqua48 17.12.18, 08:38
    Po pierwsze - fakt że jesteś jedynakiem nie jest żadną skazą. Nie jest też Twoją winą ani zasługą - to efekt decyzji i działań Twoich rodziców. I ma też dużo dobrych stron - ja jestem jedynaczką więc wiem o czym mówię. Nie masz też żadnej, absolutnie żadnej gwarancji, że nawet gdybyś miał dziewięcioro rodzeństwa, Twa rodzinna sytuacja byłaby lepsza.
    Po drugie - rodzice są jeszcze niestarzy i całkowicie zdrowi. W czym niby jesteś im teraz potrzebny? Z czym sobie tak nie radzą, że konieczna im Twoja codzienna obecność w domu i pomoc?
    Po trzecie - fajnie mieć dobre kontakty z rodzicami, ale będąc dorosłym trzeba budować swoje odrębne życie i przyszłość. Niekiedy nawet wbrew oczekiwaniom rodziców i kosztem dobrych z nimi relacji. To zdecydowanie ważniejsze niż zadowolenie matki i dobry humor ojca.
    Dorosłość oznacza, że człowiek jest gotowy założyć swoją rodzinę, wyjść z domu rodziców, mieć swoje dzieci.
    Po czwarte - nie musisz absolutnie pomagać rodzicom "wdrażać się w dom" - jego kupno to ich decyzja, ich zabawka, realizacja ich marzeń i planów. Nie Twoich. Ty masz prawo do realizacji swoich celów, planów i zamierzeń. Już. Teraz jest czas dużych zmian i także Twój czas na zmianę - sam to czujesz, prawda? Wykorzystaj to, bo za dwa trzy lata, czy kiedyś tam w przyszłości będzie Ci dużo trudniej wyrwać się z tego domu, kiedy już sam będziesz w jego funkcjonowanie "wdrożony", tak, że ani rodzice nie będą sobie wyobrażali Twego odejścia, ani Ty ich opuszczenia.
  • kamil.morawski1 17.12.18, 20:46
    Tak czuję to, dokładnie, że czas na zmiany. Bardzo dziękuję za mądrą podpowiedź. Faktycznie nie powinienem za długo czekać, max w przyszłym roku powinienem się chyba wyprowadzić, więcej nie będę czekał, mam dość pomału uczestniczenia w rodziców życiu i żyć pod ich dyktando, to chyba każda młoda osoba musi przejść, aby dojrzeć w końcu na oczy, że mieszkanie ze starszymi na dłuższą metę to nieprawidłowość :)
  • eukaliptusy 17.12.18, 10:42
    Zrob tak - zapowiedz rodzicom, że myślisz o wyprowadzce do innego miasta (minimum 300 km od domu) albo najlepiej za granicę. Wałkuj temat kilka miesiecy.
    Potem powiedz ze jednak się rozmyśliłes ale za to przeprowadzasz się na drugi koniec miasta.
    Ucieszą się :)
  • eukaliptusy 17.12.18, 10:52
    Zapomnij co napisałam. Nie doczytałam, że naprawdę chcesz się wyprowadzić do innego miasta.
    Znajdź natychmiast pracę tam, gdzie chcesz mieszkać i się przeprowadź. Dziewczyna zawsze może dojechać.
    Nie wiem w jakiej jesteś branży ale zazwyczaj styczeń to świetny miesiąc na szukanie pracy. Firmy maja nowe budżety i robią przegląd wakatów do wypełnienia, ludzie którzy czekali tylko na premie roczną odchodzą w styczniu.
    Na wiosnę możesz już mieszkać na swoim.
    NIE POTRZEBUJESZ POZWOLENIA OD MAMY I TATY.
  • kamil.morawski1 17.12.18, 21:07
    I tu Cię zaskoczę, dziewczyna nie musiała by dojeżdżać, bo ona studiuje w Poznaniu, a właśnie o tym mieście myślimy :) Z mojego miasta miałbym około 170 km. I masz rację nie potrzebuję pozwolenia od mamy i taty, zrobie to co będę czuł, co powinienem zrobić. Pisałem tego posta tylko w celu rozmowy z innymi ludźmi, i abym mógł siebie wzajemnie podbudować i utwierdzić w słusznym przekonaniu.
  • kamil.morawski1 17.12.18, 21:08
    nie musiałaby *
  • edw-ina 17.12.18, 14:50
    Ty już dawno powinieneś się usamodzielnić, żaden 27-latek nie powinien mieszkać w domu rodzinnym. I tutaj nie ma nad czym się zastanawiać.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • rb_111222333 18.12.18, 04:42
    Ale się czaisz, nawet tytułu wątku jest zachowawczy. Moim zdaniem zrobiłeś błąd, że nie wyartykułowałeś jasno swoich planów zanim Twoi rodzice kupili dom. Myślę, że może to generować konflikty, bo Twoi rodzice mogli założyć, że skoro do tej pory się nie wyprowadziłeś, to już tego nie zrobisz i z taką myślą mogli szukać domu. Dlaczego planujesz wyprowadzkę dopiero za rok-dwa, jak będziesz miał blisko 30 lat?
  • kamil.morawski1 18.12.18, 09:53
    Kolego przeczytaj posty powyżej. Znajdziesz tam dodatkową moją informację, że nie nakłaniałem ich do kupna domu. Oni i tak by to zrobili, ponieważ zawsze chcieli mieć dom. Przeprowadzić chce się w przyszłym roku, dłużej nie chce czekać, bo to prawdopodobnie ostatni dzwonek, aby wyjść z twarzą. Podsumowując każdy musi dojrzeć do czegoś, ale najważniejsze, że się czuje chęć zmian wewnętrznych i nie wieszać na kimś psów. Nie mam zamiaru być maminsynkiem z tatusiem u boku, który będzie mnie we wszystkim kontrolował i tak może do 30-40 lat jak niektórzy. Pozdrawiam
  • edw-ina 18.12.18, 10:55
    Jak niektórzy? Nie znam wielu osób, które w twoim wieku żyły z rodzicami. Pierwsze wynajęte mieszkanie miałam w wieku 16 lat, choć fakt, że było to ze względu na szkołę i niemal w każdy weekend byłam w domu. Od okresu studiów mieszkałam w wynajętych mieszkaniach z przyjaciółmi, chociaż dom rodzinny miałam niedaleko i wielu dziwiło się, że wolę płacić za wynajem. Moi synowie mieszkają sami od ukończenia szkoły średniej, uczą się, pracują - sami opłacają sobie mieszkania. Młody człowiek musi się usamodzielnić, to podstawa dorosłości. Czasami, jeśli ma rodziców, którzy tego nie rozumieją, to musi się usamodzielnić wbrew nim.

    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • kamil.morawski1 19.12.18, 11:30
    W porządku. Pracowałem za granicą też, ale tylko dlatego, że potrzebowałem pieniędzy na studia. Zliczając okres wszystkich miesięcy za granicą nazbiera mi się okołu 2 lat. Żyłem sam, pracowałem i było super. Wtedy było inaczej, człowiek czuł się wolny, mam taką osobowość, że ciężko mi znieść zależność od kogoś, bardzo. W 2019 roku wyprowadzam się, znajdę odpowiedni moment, aby to oznajmić.
  • kamil.morawski1 19.12.18, 11:37
    Ja akurat znam takie osoby, dlatego to napisałem. Gość 40 kilka lat mieszka na kupie z rodzicami i partnerką :/
  • rb_111222333 19.12.18, 14:01
    Kolego, to ty przeczytaj mój post. Nie napisałam, że namawiałeś rodziców do kupienia dużego domu, tylko, że uczciwiej i szczerze było by powiedzieć rodzicom o chęci wyprowadzki jeszcze zanim oni zdecydowali się na konkretny budynek. W ogóle z twoich postów przebija niechęć do rodziców, wygląda na to, że ich nie lubisz. Tym bardziej powinieneś się jak najszybciej wyprowadzić
  • kamil.morawski1 19.12.18, 21:44
    Pomału zaczynam żałować, że założyłem ten temat. Powinienem z bliskimi o tym porozmawiać, niż afiszować swój problem na forum. Każdy interpretuje dyskusje inaczej i zaczynają się niemiłe wpisy. Rb_111222333 spokojnie, znam swoich rodziców, chce dla nich dobrze, jak mogę swoich rodziców nie lubić, którzy dużo dla mnie zrobili? Może i pisałem o ciężkim charakterze ojca, ale z mamą mam bardzo dobre relacje, ale najprościej w świecie czuję, że powinienem dla dobra ogółu się wyprowadzić. Jeszcze raz powtórzę oni i tak by kupili ten dom, moja informacja nic by nie zmieniła.
  • igge 20.12.18, 17:33
    Niemiłymi wpisami nie przejmuj się. To tylko internet, dużo ludzi nie pisze specjalnie miło i kulturalnie.
    Myślę jak wszyscy, że najwyższa pora się wyprowadzić i tyle.
    Znam starszego od Ciebie jedynaka wciąż z matką ale on jest chory.
    Sama wyprowadziłam się mimo awantur mamy mając 22 lata.
    Teraz jestem w wieku Twoich rodziców i niestety zdrowie nie dopisuje plus mam córkę z niepełnosprawnością licealistkę ale mój syn i tak się wyprowadził już 2 lata temu, w wieku 20 lat. Choć brakuje czasem jego pomocy bardzo.
    Myślę, że dobrze o Tobie świadczy, że troszczysz się, martwisz o to jak bez Ciebie poradzą sobie rodzice.
    Jeżeli są zdrowi poradzą sobie doskonale. No i przecież zamierzasz utrzymywać kontakty, umyć okna na święta czy coś w tym stylu, napisać smsa czy zadzwonić od czasu do czasu.
    27 lat to dość późno na wyprowadzkę ale lepiej późno niż później. Powodzenia.
  • karolina33331 18.12.18, 11:01
    Jestem w wieku Twoich rodziców i szczerze mówiąc nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby wywierać presję na dzieciach, żeby mieszkały ze mną.
    Moja starsza córka od pierwszego roku studiów mieszka samodzielnie i obie jesteśmy co do tego zgodne, że młodzi ludzie powinni mieszkać oddzielnie.
    Na Twoim miejscu wyprowadziłabym się jak najszybciej.
  • kamil.morawski1 19.12.18, 11:22
    Dziękuję. Dokładnie młodzi osobno i starzy osobno, nigdy to się nie sprawdza. Mało tego czuję, że przy rodzicach dziadzieje, a ja tego nie chcę!
  • angazetka 20.12.18, 13:27
    To się wyprowadź, a nie jojcz na forum. A najpierw - porozmawiaj z rodzicami. Masz 27 lat, a postawę chłopczyka.
  • kamil.morawski1 21.12.18, 21:11
    Żałośni jesteście ludzie na prawdę, zero zrozumienia. Krytyka na porządku dziennym na tym forum. Ostatni temat jaki tu założyłem i to jest mój ostatni post. Więcej się nie udzielam i zamykam sprawę. Ty masz za postawę wrednej osoby. Pozdrawiam.
  • kamil.morawski1 21.12.18, 21:12
    za to *
  • chocolate-cakes 21.12.18, 09:29
    A co na to wszystko twoja dziewczyna?
    Mieszka z rodzicami i studiuje w Poznaniu? Czy dobrze zrozumiałam?
    Czy jest dużo młodsza, skoro jeszcze studiuje? Czy chce zamieszkać z tobą?
  • kamil.morawski1 21.12.18, 21:26
    Nie interesujcie się już moim życiem. Temat zamknięty. Z całego serca żałuję, że założyłem ten temat. Nigdy więcej afiszu z problemem na forum. Zajmijcie się sobą!
  • verdana 21.12.18, 21:28
    Nie wyprowadzaj się, nie jesteś wystarczająco dojrzały, aby być samodzielny. Mamusia i tatuś sa Ci jeszcze potrzebni.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.