Dodaj do ulubionych

Duży problem z rodziną męża

14.01.19, 05:46
Co powiecie na to....bo ja juz do psychologa ze soba chcę iść bo nie daję rady. Z mezem jestem po ślubie 3 lata a w zwiazku 5,5 mimo to jego matka się z tym nie pogodziła... jest zazdrosna o mnie w stopniu hard. Nawet jak go przytulam czy idziemy za rękę przy niej, dostaje ona szału i robi wszystko zeby nas fizycznie i mentalnie rozdzielic, siada miedzy nami zeby nie było fizycznej bliskości, wtrąca się w nasze rozmowy, kiedy podróżujemy samochodem zawsze z przodu obok męża, kiedyś jak go pocałowałam ot taki zwykły cmok w kuchni u teściowej a drzwi były uchylone i to zobaczyła to powiedziała, że robię jej z domu burdel. Wymyśla chore intrygi żeby nas rozdzielić, mimo że przeprowadziliśmy sie 300 km od niej to w pobliżu mieszka jego siostra i ją też przerobila-dziewczyna nienawidzi mnie za WSZYSTKO! Zazdrosna jest nawet o ubrania, kosmetyki, odwiedziny mojej rodziny, wycieczkę za miasto...sypie sloganami teściowej zupełnie nie pokrywajacymi się z prawdą. Obie nie mogą znieść jak mam odmienne zdanie wręcz wpadają w szał. Mojej rodziny choć nawet dobrze nie znają też nienawidzą, niestety obgadują mnie i moją rodzinę non stop. Mąż udaje ze tego nie widzi...min swojej matki, jej złośliwych aluzji, dogryzek, obwiniana i głupich usmieszkow siostry a ja myślę o rozwodzie bo w takiej atmosferze nie da się żyć... jak jestem w pobliżu to od razu robią się zacięte,zle i krytyczne. Matka robi WSZYSTKO żeby tylko spędzać czasu sam na sam z synkiem i przy okazji wyciągnąć od męża pieniądze. Sama jest osobą niepracujaca pasożytującą kiedyś na nas a teraz na swojej córce. Zaznaczę że nigdy nie odezwałam się do niej w sposób hamski, był taki czas że pomagaliśmy jej regularnie z mężem, ale po tym jak na rodzinnej imprezie, przy całej rodzinie stwierdziła, że moja praca jestem śmiechu warta, biorę pieniądze z wyciskanie pryszczy i szorowanie pięt, ona ma swoją godność i nigdy by nie upodlila się taką praca to naprawdę się zdenerwowałam i postanowiłam, że koniec z finansowaniem jej, skoro nie szanuje mojej pracy (jestem kosmetyczką). Mąż jest strasznie bierny w tym wszystkim. Tych złośliwość jakby nie zauważał. Zlikwidowałam nawet konto na fb bo mnie kontrolowaly i dorabialy jakieś dziwne teorie do udostępnionych postów czy listy znajomych. To chore.. ktoś powie a dlaczego siedzisz cicho. No właśnie nie siedzę, każdy opór z mojej strony to ich bunt, szał i nienawiść w oczach oraz kopniaki mentalne w ramach zemsty za niesubordynację trwające tygodniami. W chwili obecnej całkowicie zerwałam kontakt z obiema paniami ale tak po prostu po ludzku się boję. Biorąc pod uwagę charakter mojego męża,obawiam się, że kiedyś przejdzie na ich stronę. Mąż jest dobrym człowiekiem , opiekuńczym, spokojnym ale jego lęk przed tymi kobietami, nieporadne stawianie im granic napawa mnie lękiem. Po tylu latach uświadamiania mężowi widzę progress ale to trochę za mało. Teść jest całkowicie bezstronny, były alkoholik. Czytałam trochę o dda i funkcjach dzieci w takiej rodzinie i chyba to niemożliwe do zmiany, ślepe posłuszeństwo niepijącej mamie i totalny bezkrytycyzm, siostra również potrafi nieźle wzbudzać w nim strach i poczucie winy. Nawet odległość 300 km mnie nie uspokajaja. Brak mi poczucia bezpieczeństwa. Akcji ze strony teściowiej i szwagierki było więcej niż powyżej opisałam. To kropla w morzu. Od babci szwagierki wiem że zdolna jest nawet do przemocy fizycznej, podobno pobiła się kilka razy z kuzynka będąc juz dość dojrzała kobieta w wieku ok. 25 lat. One nie tolerują sprzeciwu i odmowy, wszystko wymuszaja krzykiem i płaczem, groźbami albo chorobami. Są chorobliwe zawzięte, stosują oszczerstwa i pomówienia. Powiecie... widziały galy co brały, a no widziały ale przemoc z ich strony z roku rośnie a nie słabnie...to się pogarsza, zacietrzewily się totalnie. Kiedyś było znośnie, po ślubie to istne szaleństwo.
 



Edytor zaawansowany
  • mrawka 14.01.19, 07:52
    Współczuję, myślę że bez terapii dla męża się nie obejdzie. Pewnie jest DDA i boi się postawić granic, ma poczucie że musi im we wszystkim ulegać. . Mąż robi to co one mu każą gdyż boi się ich niezadowolenia. Pewnie zawsze tak było, a on boi się to zmienić. Musisz porozmawiac poważnie z mężem i nakłonić go do terapii, inaczej obie kobiety zniszczą do końca wasze małżeństwo.
  • myysiaa9 14.01.19, 10:50
    Dziękuję za odpowiedź. Dokładnie jest tak jak mówisz. Ostatnio mąż trochę stawia granice, ale powoli jeden krok w przód dwa w tył. Na co dzień to silny mężczyzna, ale przy nich zmienia się w małe dziecko. Widzę ten strach przed karą, niezadowoleniem. Kiedyś prosiłam go aby udał się na terapię, niestety nie wykazuje chęci. Ta jego uległość powoduje że się oddalamy. W stosunku do mnie potrafi być asertywny, czasem nieco szorstki nawet. I to mnie właśnie boli. Ta niesprawiedliwość. Szczerze to ja naprawdę myślałam o rozwodzie. Czasem wydaje mi się, że to jedyne wyjście.
  • sabciasal 14.01.19, 11:03
    mąż potrzebuje terapii DDA a ty wsparcia, bo sytuacja ciężka.
    napisz na forum emama, tam jest o wiele więcej doświadczonych w tych sprawach, dostaniesz wsparcie.
  • myysiaa9 14.01.19, 11:14
    Dziękuję za odpowiedź. Juz pisałam na forum kobiety i teraz tu. Tak to prawda, potrzebuję wsparcia a w rodzinie męża nie mam na co liczyć, w samym mężu mam go niewiele a moja rodzina to tylko rodzeństwo za granicą, które ma swoje życie, moje problemy zbywają. Brakuje mi
    bardzo rodzicówy, którzy już niestety nie żyją.
  • anula36 14.01.19, 18:20
    Rodzice, nawet gdyby zyli, Twojego zycia Ci nie poukladaja, warto rozejrzec sie za grupa wsparcia , nawet internetowa, ludzi ktorzy maja w domu to samo nikt CIe tak nie zrozumie jak oni. Musisz nabrac sily, bo z Twoich postow bije to jak naprawde zaszczuta.
    A z tym kontem na FB to jakas paranoja - zapraszasz na nie prawdziwych znajomych, a tresci ograniczasz do grona tychze znajomych, do ktorych mamusi,ani szwagierki nie przyjmujesz.
    Takie zycie to nie zycie. Maz nie chce isc na terapie- idz sama, pewne rzeczy zobaczysz w innym swietle i dojdziesz do tego czy chesz zyc w tej paranoi do konca zycia.
  • enith 14.01.19, 19:01
    Terapia dla ciebie to bardzo dobry pomysł. Pomoże ci spojrzeć na sytuację z dystansem i świadomie ocenić, czy tak chcesz spędzić życie: w czworokącie z mężem, teściową i szwagierką. Jest też szansa, że gdy ty znajdziesz w terapii oparcie, mąż też się zdecyduje i cały ten jego chory układ z rodziną pochodzenia się w końcu rypnie. W gruncie rzeczy to z mężem masz największy problem, a nie z jego toksyczną matką czy siostrą. Gdy rodzinę zakłada dojrzały mentalnie mężczyzna, nawet najzajadlejsza, najpodlejsza teściowa nic nie ugra, bo syn wie, że od dziś najważniejsza jest najbliższa rodzina: żona i ewentualne dzieci. Twój mąż, myysiaa, do zawarcia małżeństwa nie dojrzał i przy takim ciężkim stopniu toksycznego uwikłania, możliwe, że nigdy nie dojrzeje.
  • myysiaa9 15.01.19, 05:19
    Dzięki wszystkim. No właśnie, ja się boję że to już się nie zmieni. Są dni, kiedy on się zgadza ze mną, widzi cała tą sytuację a czasem potrafi powiedzieć, że mi się coś zdawało itd. dlatego ja sama się odcięłam totalnie, miałam dość kłótni na ten temat. Mimo wszystko widzę że mu to ciąży, że żona nie rozmawia z jego rodziną. I zgadzam się całkowicie, że to z mężem jest problem. Kiedyś obwinialam tylko jego rodzinę, dziś widzę, że gdyby stawiał granice od razu byłoby inaczej. Tracę nadzieję, on podchodzi do terapii niechętnie, to dorosły faceta bliżej mu do 40 a ja mam okrągła 30 i ti chyba czas dla mnie żeby coś zmienić. Jeśli chodzi o moich rodziców, to brakuje mi ich nie w tym sensie aby poukładali mi życie, tylko zwykłego rodzicielskiego wsparcia, dobrego słowa i świadomości z tyłu głowy że jest ktoś kto kocha bezwarunkowo i w razie kryzysu w mogę spokojnie się tan udać, bez zmartwień.
  • anula36 15.01.19, 10:06
    Jesli mialas takich rodzicow to zazdroszcze serio.
    Jestes madra, dojrzala kobieta, z malym wsparciem mysle ze poukladasz swoje/ wasze sprawy, z mezem czy tez bez niego.
  • myysiaa9 15.01.19, 12:37
    To fakt, rodzice nie zawsze pochwalali moje wybory, nie zawsze było słodko i różowo ale nigdy nie negowali moich decyzji, zawsze miałam w nich wsparcie i otrzymywałam radę a nie przymus do wykonania. Wspierali mnie w byciu niezależną i dlatego tak ciężko mi się żyje w rodzinie męża. Dla mnie wszechobecna kontrola, chęć życia życiem dzieci i brata, wymuszanie zachowań, karanie niezadowoleniem lub fochami to abstrakcja.
  • zuzi.1 15.01.19, 19:19
    Jedyne co napiszę, to w przypadku takich osób jak napisałaś jedyna metoda to brak kontaktu. Gdy kontakt będzie konieczny wówczas jak się nie da słownym " mlotkiem" to popraw słowne " siekiera". Do takich ludzi dociera TYLKO język przemocy, zaczną cię odrobinę szanować, gdy się Ciebie będą bardzo bać.
  • enith 15.01.19, 20:30
    Popieram. Całkowite odcięcie się od niereformowalnych toksyków, to jedyne logiczne wyjście z sytuacji. Mąż za żoną nie stoi, wręcz ze spokojem przygląda się, jak matka i siostra otwarcie ją szykanują. Ze strony męża nie oczekiwałabym żadnej pomocy i żadnego wsparcia. Nie ma się więc co kopać z koniem, tylko ograniczyć kontakty do absolutnego minimum. Jeśli mężowi faktycznie tak bardzo ciąży, że żona z mamusią nie rozmawia, to problem do którego on sam doprowadził swoją mięczakowatą postawą. I teraz niech do siebie, a nie do niedającej sobą pomiatać żony, ma o to pretensje.
    A na marginesie, to Myysiaa i tak ma szczęście, że mieszka kilkaset kilometrów od rodzinki męża. Ileż razy czytaliśmy tu na forum, jak to kobiety władowały się w mieszkanie z toksycznymi teściami czy szwagrostwem płot w płot czy wręcz pod jednym dachem. To dopiero jest kanał, jak na własne podwórko czy do kuchni wejść nie możesz bez natykania się na koszmarną teściową.
  • anula36 15.01.19, 21:19
    ale co pomoze odciecie zony bez odciecia meza? kiedy on sie daje manipulowac i kladzie uszka po sobie? to jaka roznica czy sie jest 3 m czy 300 km od tesciow?
  • enith 15.01.19, 23:00
    Da to, że ona nie będzie dawać sobą pomiatać. Nie musi tam jeździć i nie musi wysłuchiwać inwektyw i oszczerstw na swój temat, a to był, jak zrozumiałam, najważniejszy problem w relacji z powinowatymi. Mąż natomiast, jeśli chce, może jeździć tam solo i słuchać tyrad i manipulacji mamusi. Autorce wątku nic do tego. Ona ma być ponad to. Jeśli jej mąż da się matce przekabacić, to tym lepiej. Nie będzie młoda kobieta tracić kolejnych lat na próby naprawy małżeństwa z niedojrzałym mężczyzną. Ma 30 lat i szanse na ułożenie sobie życia z kimś innym. Im szybciej się o potencjalnej beznadziejności swojej sytuacji przekona, tym lepiej dla niej. Ale już widać małą zmianę: póki żona siedziała cicho i dawała na siebie pluć, mąż udawał, że to deszcz pada. Teraz, gdy żona odcięła się od obu toksycznych pań, męża nagle zaczęła obecna sytuacja uwierać. Czyli utrwalony od dawna chory układ właśnie się (lekko, ale jednak) zachwiał. Kto wie, może to właśnie będzie tym kamyczkiem, który wywoła lawinę zmian?
  • myysiaa9 16.01.19, 05:29
    Dzięki dziewczyny za odzew, to miło że poświęciłyście mi trochę czasu. Co do męża, z jednej strony go rozumiem jaka by nie była, to zawsze matka, ale moja cierpliwość też ma granice. Moja teściowa to człowiek przemocowy, zwrócić jej uwagę o złe zachowanie i postawić się, to jakby dać jej oręż do ręki. Ona wtedy wie w co uderzać, bo skoro coś mi nie pasuje w danym zachowaniu to znaczy że boli i ten ból trzeba wykorzystać, na swoją korzyść. Bezsensowne jest walczenie z takimi ludźmi. Tłumaczyłam mężowi, że nie zmienimy ich nigdy, nawet jeśli przyjdzie miodowy miesiąc one i tak uderzą w najmniej oczekiwanym momencie. Jedyne wyjście to odcięcie. I tu nie chodzi tylko o dogaduszki ale przez te panie zostałam wśród kilku moich znajomych i męża rodziny pomówiona o rzekome uzależnienie od alkoholu i narkotyków co jest kompletną bzdurą, o to że wykorzystuję męża finansowo i wiele innych niepokrywajacych się z prawdą bzdur. W pewnym momencie byłam tak zdesperowana, że chciałam oddać sprawę do sądu, mąż się wystraszył. Zaczął je tłumaczyć, i się trochę bać ale nie mnie tylko ich reakcji. Ja po prostu myślę, że to zazwyczaj tak się kończy, mój mąż jest jedynym synem swojej matki, ojciec nieobecny w przeszłość pił i nie interesował się rodziną i ten mój mąż zastąpił jej męża, był dla niej oparciem a dla siostry jakby drugim bratem. One zachowują się jakby zostały zdradzone, teściowa jak opuszczona żona a siostra jak rozpieszczona córka mojego męża. Próbowałam wiele żeby uświadomić to jemu, niby coś dotarło ale ja nie czuję, że ten pan mąż jest w 100 procentach za mną. Przykre to.
  • enith 16.01.19, 05:46
    Na oszczerstwa i oskarżenia raczej wiele nie poradzisz. Odcięcie się to dobra i skuteczna strategia. Męża namawiaj na terapię. Jeśli trzeba, postaw sprawę na ostrzu noża i uświadom mu, że nie zgadzasz się na kontynuowanie małżeństwa w takiej postaci i albo zaczyna się leczyć albo się rozchodzicie, by mąż w końcu z czystym sumieniem mógł wrócić do "małżeństwa" z mamusią. Jeśli się nie zgodzi, będziesz wiedzieć, na czym stoisz i co robić dalej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.