02.02.19, 17:37
Dużo tu na forum wątków o problemach w związkach wynikających z niedojrzałej postawy męża, który stoi w rozkroku między żoną a rodziną pochodzenia, która nie przepada za wybranką syna. Jest Was tu trochę, macie swoje doświadczenia, część z Was przeszła dobrą terapię więc może macie swoją teorię w tym temacie. Jak to właściwie jest z mężczyznami. Mówi się to kobiety są zmienne. A mężczyźni? Czy ich postawy są trwałe? Nie wszystko przecież można zrzucić na karb niedojrzałości. Jak to jest, że mężczyzna, który stoczył bój o szacunek swojej powiedzmy matki do żony, od czasu do czasu irytuje się, kiedy żona powie coś krytycznego wobec tej matki. Nie jakąś nowość, nie coś wyssanego z palca, tylko coś z czym mąż się wielokrotnie już z żoną zgadzał, a nawet sam miał już takie swoje własne zdanie na temat matki. Dlaczego raz żona może coś powiedzieć o jego matce, raz nie. I dlaczego mąż nie ma odwagi się do tego przyznać, tylko mówi wtedy do żony, żono, czy ty przypadkiem nie jesteś dziś zdenerwowana? I chyba pyta o to niespecjalnie troskliwym tonem, czego się również wypiera? To pan po 50. Jak widzicie problem?
Edytor zaawansowany
  • enith 02.02.19, 22:23
    Czy możesz przybliżyć, jak często i w jakich okolicznościach żona pozwala sobie na te krytyczne komentarze o teściowej? Bo jeśli przy dyskusji np. o tym, co zrobić na kolację, żona rzuca na temat teściowej "nie jakąś nowość, nie coś wyssanego z palca, tylko coś z czym mąż się wielokrotnie już z żoną zgadzał", to na miejscu tego męża pomyślałabym, że żona albo jest nie w sosie, albo wprost szuka zaczepki. Więc okoliczności, w jakich taka wymiana zdań się odbywa, ma, moim zdaniem, niebagatelne znaczenie. W opisanej przez ciebie sytuacji mąż, zdaje się, absolutnie nie neguje tego, co mówi o jego matce żona. Może zwyczajnie nie ma ochoty takich komentarzy słuchać zbyt często, zwłaszcza, jeśli rzucane są przez żonę bez powodu/bez związku z obecną rozmową. Dlatego pytam o kontekst sytuacji.
  • trop24 03.02.19, 09:50
    Czy to wszystko, co napisałaś, a zgadzam się z tym, odnosi się również do sytuacji, kiedy teściowa nie szanowała nigdy i nadal nie szanuje synowej?
  • enith 03.02.19, 14:22
    Odpowiedz na moje pytanie: w jakich okolicznościach się to odbywa? A najlepiej przytocz jedną konkretną rozmowę żony z mężem, gdzie mąż przejawia te zachowania, o których pisałaś w pierwszym poście.
    Czego żona oczekuje od męża w związku z postawą jego matki, która "nie szanowała nigdy i nadal nie szanuje synowej"? Co mógłby zrobić (lub czego nie robić), żeby żona czuła się bezpieczna? Czy nie broni żony przed matką? Nie zgadza się z żony generalną opinią o swojej matce? Wymusza na żonie kontakty z nieszanującą ją teściową?
  • trop24 03.02.19, 14:54
    Trudno na te pytania odpowiedzieć, bo mąż mimo że twierdzi, że rozumie żonę, jest po jej stronie, bardzo łatwo zyskuje wiarę w dobre chęci matki. Zmuszał matkę przez parę lat do przeproszenia żony, ale w dużej mierze również dlatego, by mieć w domu spokój. Po awanturach z matką, ta wykonała w wigilię telefon do synowej. Parę godzin przed tym telefonem w rozmowie z synem nadal zgłaszała pretensję do synowej, wszystkie jak przez ćwierć wieku oparte na manipulacji. Do rozmowy nie doszło. Mąż mimo to wierzy, że matka w końcu zrozumiała, chciała przeprosić. Pierwszy raz. Raz twierdzi, że chciała, raz że przecież gdyby chciała, to ponowiłaby telefon. Twierdzi tak w zależności, czy żona nagle, bo coś przywoła jej zachowania teściowej, powie coś krytycznego o matce, czy też jest cicho i jest dla męża do rany przyłóż.
  • trop24 03.02.19, 15:02
    Żona w tej sytuacji chciałaby, kiedy ją najdzie taki stan, wygadać się na temat teściowej. Bez irytacji męża. Nie tylko wtedy, kiedy mąż taką rozmowę sam inicjuje, bo sam czegoś przykrego od matki doświadczył. Dla żony to wętyl dla nagromadzonych latami doświadczeń z teściową nieustannie szczującą syna na synową.
  • elle-joan 03.02.19, 16:20
    Ale dla tego syna/męza to tez jest trrudna sytuacja, ze jego matka tak postępuje. Wykazał lojalność wobec zony bo walczył o szacunek dla niej (jak napisałaś w pierwszym poście), zgadzał się wielokrotnie z uwagami krytycznymi zony wobec jego matki, to naprawdę myślę, ze ta zona mogłaby mu oszczędzić częstych rozmow o tej sprawie. Niech się czasem wygada przyjaciółce albo komus ze swojej rodziny jak czuje wciąz taką potrzebę.
  • enith 04.02.19, 03:09
    trop24 napisał(a):

    > Żona w tej sytuacji chciałaby, kiedy ją najdzie taki stan, wygadać się na temat
    > teściowej. Bez irytacji męża.

    Pomyliłaś męża z terapeutą. Mąż, niezależnie od jego świadomości na temat zaburzeń jego matki i jej relacji z tobą, nie musi potulnie i bez irytacji wysłuchiwać twoich żali na teściową, choćby i słusznych. Nie musisz mu przy byle okazji i bez okazji wypominać patologicznej rodziny pochodzenia, nawet jeśli była ona patologiczna. Czemu? To już ładnie wyjaśniła Verdana: bo nikt nie lubi wysłuchiwać krytyki na temat osób bliskich z ust osób trzecich. Postaw się na jego miejscu. Jak TY byś się poczuła, gdyby mąż podczas niedzielnego spaceru zaczął wyrzygiwać ci swoje żale na twoją rodzinę? Siedziałabyś cichutko i potulnie wysłuchiwała jego tyrady? Wątpię.
    Masz toksyczną teściową i toksycznie uwikłanego męża. Moja rada dla ciebie to całkowicie i nieodwołalnie odciąć się od tej kobiety i uświadomić męża, że jej temat od dziś dla ciebie nie istnieje. Przestań wymuszać na mężu dyskusje na jej temat i zżymać się na jego brak entuzjazmu w krytyce jego matki. Uprzedź go wprost, że nie życzysz sobie więcej rozmów o niej ani jego wypłakiwania się tobie w rękaw, bo mamusia go znowu zrugała. Chce się komuś żalić? Niech się żali kumplom lub idzie na terapię. Ta ostatnia rady dotyczy też ciebie. Jeśli masz potrzebę rozmawiania o teściowej i rozkminiana jej paskudnych wobec ciebie zachowań, rozkminiaj przed przyjaciółką albo u specjalisty. Jeśli będziecie z mężem wyrzygiwać takie rzeczy do siebie nawzajem, będziecie się niepotrzebnie nakręcać i sytuacja między wami nigdy nie ulegnie poprawie. Takie rozmowy prowadzi się w obecności terapeuty, który będzie umiał was pokierować lub zażegnać potencjalny konflikt. Mąż bierze terapię (inywidualną lub wspólną) pod uwagę? A ty?
  • trop24 04.02.19, 05:48
    Dziękuję Ci bardzo za wszystko. Jestem bardzo zmęczona. Nie mogę spać. Wczoraj miałam ostrą wymianę zdań z mężem. Usłyszałam, że właściwie to co jego matka mi zrobiła poza uwagą, którą przytoczył. Coś takiego po tym jak 7 lat mojego odcięcia się od teściowej wspierał mnie i widział wszystkie krzywdy, które mi zrobiła. A teraz tak mi powiedział. Było to w czasie, kiedy pakowałam się, by odejść. I dalej, że sama nie chcę mieć kontaktu z jego matką, która nic złego już o mnie nie mówi, ba modli się za nas, zmieniła się. Kiedy wspomniałam jak mówiła parę tygodni temu, że trzęsie się(jej słowa) kiedy mąż wspomina jej o tym, że ma mnie przepraszać znów zmienił front i mówił wiesz jaka ona jest, jest nieracjonalna. Ugodził mnie do żywego. Czuję się zdradzona. Co nie tak jest z nim, latami udaje, że rozumie a potem takie słowa. Mówi, że chce spokoju, że ma dość relacji ja-matka, że co mógł to zrobił, że nigdy nie pozwalał jej źle za moimi plecami o mnie mówić. W co on gra, w wykończenie mnie.
  • enith 04.02.19, 17:08
    Odetnij się od tego. Nie podejmuj tematu. Nie żal się, nie szukaj u męża rady ani wsparcia. Broń swoich granic, gdy mąż je przekracza (np. próbując wymusić twój kontakt z nią). Od dziś nie masz teściowej. Nie obchodzi cię ona ani jej jazdy. Mąż niech jeździ tam sam. Ciebie to nie obchodzi. Masz założyć całkowitą blokadę na infromacje o teściowej. Powiedz to mężowi dobitnie, a gdy będzie blokadę łamał, kończ rozmowę i wychodź z pokoju. Mąż zresztą sam powiedział, że jest tym cyrkiem zmęczony. No, to masz świetną okazję cyrk zakończyć definitywnie ze swojej strony. A jeśli mąż nie będzie odpuszczał, notorycznie nie szanował granic przez ciebie postawionych, rozważ zakończenie związku.
  • trop24 04.02.19, 17:41
    Dziękuję, tak zrobię. A może na choć jedno spotkanie z psychologiem go zaciągnę? Nie mam satysfakcji z małżeństwa, w którym mąż chce bym miała nieme usta w temacie jego matki. Wtedy jest spokój, albo małe spięcia, bo ona jednak swoje nadal robi, a on łaknie jej każdego dobrego słowa. Najbardziej rad jest, kiedy ona mnie pozdrawia. Smutne. Jeszcze raz dziękuję. Czytam Twoje wpisy też w innych wątkach. Piszesz mądre wyważone komentarze, a a Twoja polszczyzna, interpunkcja....
  • zuzi.1 04.02.19, 19:19
    Nie musisz mieć niemych ust, ale możesz i jej i jemu w ich obojga obecności powiedzieć po całości co sądzisz na temat teściowej, od początku do końca a potem się definitywnie od niej odciąć i zakończyć jakiekolwiek kontakty z nią i rozmowy o niej z mężem. Z uwagi na to, że tak bardzo mocno to emocjonalnie przeżywasz, może powinnaś pomyśleć o terapii dla siebie lub chociaż o wyrażeniu swojej złości i żalu na teściowa przyjaciółce, aby ci ulzylo. A z mężem kompletnie zakończyć temat jego matki, dla ciebie ta Pani " umiera" i tym samym znika z horyzontu. Gdyby mąż cokolwiek chciał do jej osoby nawiązywać, odpowiadasz mu wowczas:" nie wiem o kim mówisz i mnie to nie interesuje". Zaciąganie go na siłę do psychologa nie ma żadnego sensu, żeby to miało sens, musiałby sam chcieć się tam udać. Na etapie lakniecia matki zainteresowania, nie ma to najmniejszego sensu. Mąż jest w emocjonalnych wnykach i nie dostrzega potrzeby wydostania się z nich, wręcz przeciwnie, bliskością w relacjach z toksyczną matką, chce napełnić swoje " puste wiadro", które powstało po wychowaniu przez nią. Nie wie niestety, że w przypadku takiej matki jest to nierealne....strata czasu i dalsze uwikłanie, dalsze zaburzenie lub rozpad relacji małżeńskiej. Taka matka jest jak modliszka dla tego syna.
  • enith 04.02.19, 19:39
    Zgadzam się z Zuzi. Wymuszenie terapii na mężu zwyczajnie mija się z celem. Jako żona możesz to co najwyżej zaproponować, a co on z tą propozycją zrobi, to już jego decyzja. Zaproponuj, jasne, bo jesteś w sytuacji, gdzie nie masz już nic do stracenia. Gorzej chyba już nie będzie. Małżeństwem jesteście kiepskim, co jest typowe, gdy składa się ono z małżonków plus zaburzony rodzic jednego z nich.
    A gdy mąż przekazuje "pozdrowienia" od matki, natychmiast ustawiaj go do pionu. Mów, że sobie tego nie życzysz, a jak nie słucha, wychodź z pokoju czy idź na spacer. Jest nadzieja, że gdy kilka razy wprost pokażesz mu, że będziesz słuchać o jego matce, w końcu to do niego trafi.
  • verdana 02.02.19, 22:25
    Tak. Widzę problem. Zawsze w wypadku krytyki kogoś, kogo druga osoba kocha jest problem. Co innego powiedzieć "Moja matka to zołza", a czym innym "Twoja matka to zołza". Zazwyczaj człowiek się wtedy denerwuje. Nic dziwnego. Trzeba przyjąć bez zdziwienia, ze ludzie sa przywiązani do swoich rodziców, nawet bardzo średnich. Czym innym jest walka o szacunek ze strony teściowej, czym innym wymaganie, aby mąż nie robił wszystkiego, co mamusia każee i jak trzeba to bronił żony, a czym innym jest krytyka jego matki bez koniecznego powodu.
  • foringee 03.02.19, 16:37
    widzimy problem, że każdy człowiek w końcu się zniecierpliwi gdy mu drugi truje za uszami w kółko o tym samym problemie.
    Żona ma dość teściowej? to niech ją olewa. Wkurza ją, że mąż cudownie matki nie odmienił? nie odmieni. Mąż biega do matki i wysłuchuje złych rzeczy o żonie? To niech żona się zastanowi czy chce z tym mężem być. A nie robi z siebie kopii teściowej która skupia się na tym by chłopu nadawać na drugą babę. Niech się zona sobie przyjrzy kogo widzi w lustrze, i czy jej sensem życia nie stało się udowadnianie mężowi że teściowa jest zła, podobnie jak teściowa udowadnia synkowi że synowa zła. Ileż można wysłuchiwać trucia to jednej to drugiej baby? Niech się wreszcie baby zdecydują, dadzą sobie po pysku, obrażą na śmierć i życie i przestaną truć. Wszyscy dorośli i nieubezwłasnowolnieni. Mogą być z tym kto im odpowiada. A nie być ze sobą i ciągle szpile wbijać by ten drugi inny był.

    --
    <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
  • zuzi.1 03.02.19, 20:08
    Twój mąż jest nieodpepowiony i stąd te wszystkie zachowania. Bez terapii się nie zmieni. Takie matki przykuwajace emocjonalnie dzieci ryja im w mózgach na lata całe i pomoc takiemu dziecku, dorosłej osobie może jedynie skuteczna terapia. W przeciwnym razie do końca życia taka osoba pozostaje emocjonalnym niewolnikiem własnego rodzica. A konkretyzujac, dlaczego raz możesz mu coś powiedzieć, a raz nie. Ponieważ twój mąż w środku nie wierzy w to co mówisz o matce, bo jest uzależniony emocjonalnie od niej. Gdy poczuł się zagrożony, to dla świętego spokoju przyznał ci rację co do matki ale to że następnym razem już nie potwierdził tego, co niby wcześniej było powiedziane, oznacza, że za pierwszym razem też tak nie uważał....Pamiętaj że emocjonalny niewolnik nie wypowiada się źle o swoim panu, bo na tym polega właśnie to emocjonalne uwiązanie. Często taka osoba nie ma w ogóle świadomości, że jest uwiązana emocjonalnie. I to jest jej problem i osób które z kimś takim chcą stworzyć związek. Związek z kimś takim bez terapii jest nierealny, to jest ktoś kto zawsze pozostanie lojalny wobec osoby, która go emocjonalnie uwiązała.
  • zuzi.1 03.02.19, 20:13
    narcystycznirodzice.blogspot.com/?m=1 poczytaj. Skoro iles lat jestescie malzenstwem to tadzę odciąć się od teściowej i traktować ja jakby nie istniała. Z mężem.nie poruszać jej tematu wcale. Jego matka, jego problem...
  • trop24 03.02.19, 22:11
    Nie mam już sił. Mój mąż poza tematem matki ma doskonałe rozeznanie, co dobre, co złe. Bywa, że czuje się jakbym rozmawiała z kimś, kto nie ma rozumowania przyczynowo-skutkowego.W temacie teściowa. A to wykształcony człowiek.Nie wiem co robić, rozwód będzie dla mnie krzywdzący pod względem ekonomicznym. On wyjdzie bez szwanku. To chory człowiek, nie wiem, czy walczyć o niego i dać ultimatum terapii? A jeśli terapia to on sam, czy małżeńska.
  • verdana 04.02.19, 16:17
    Jesteś kopią jego matki. Obie chcecie rozmawiać z mężem na jeden temat - jaka to ta druga kobieta jest zła. I obie żądacie, aby bezapelacyjnie stanął po jednej stronie i potępił tę drugą. Obie nie liczycie się w najmniejszym stopniu z tym, ze maż ma prawo kochać Was obie i oczekujecie, że będzie kochał tylko jedną. Fakt, że matka jest wredna nie przeszkadza w tym, że mąż ja kocha i przeszkadza mu stała krytyka. Żadna terapia nie spowoduje, ze przestanie matkę kochać. Żadna terapia nie sprawi, ze z przyjemnością wysłucha, jaka to ona jest niedobra.
    Proponuję terapie, ale dla Ciebie - fakt, ze teściowa jest wredna nie powinien aż tak bardzo niszczyć Ci życia, być osią małżeństwa. Terapia małżeńska też może być, bo chyba nie w mężu tu problem.
  • trop24 04.02.19, 17:30
    Nie znasz szczególów tej realacji, skali nienawiści mojej teściowej więc mylisz się. Ofiara kąsa z bezsilności. To nie dogaduch, że zupa za słona.
  • zuzi.1 04.02.19, 19:24
    I dlatego twój żal, że Cię tą skala zla spotkała jest tak silny i nie możesz jeszcze dodatkowo liczyć na wsparcie męża, bo on ma swoje silne i nierozwiazane problemy w relacji z matka. Dlatego właśnie mężczyżni z problemem takiej matki nie nadają się na mężów...
  • ferra 06.02.19, 12:00
    Skąd założenie, że mąż kocha matkę? To nie jest miłość. To jest neurotyczna zależność - którą można wyprostować o ile się dorosło nie tylko metrykalnie.
  • trop24 06.02.19, 14:36
    Kto to wie, co on do niej czuje, na pewno nie jest to zdrowa relacja. Dziękuję wszystkim za rady, za Wasze przemyślenia. Chciałabym Was jeszcze zapytać, czy uważacie, że w wyjątkowo trudne relacje synowa-teściowa, w których doszło już do odcięcia się synowej, ma prawo ingerować rodzina męża. Ingerencja polega na pogodzeniu syna z matką, który stanął w obronie żony, a matka całe lata nie mogła mu tego wybaczyć. Czy to normalne, że teściowa pomija synową i po latach wysyła wici tylko do syna. Czy to normalne, że tak samo postępuje jej wysłannik, który nie kontaktuje się najpierw z synową i nie pyta, co właściwie doprowadziło do tej sytuacji, tylko gra na emocjach męża, by ten wrócił pod skrzydła ,,biednej starej matki"?
  • enith 06.02.19, 15:29
    Masz do czynienia z zaburzonymi ludźmi, których zachowaniem nie kieruje logika. Nikt tu nie da ci odpowiedzi na twoje pytania. O motywy zachowań musiałabyś pytać poszczególnych członków rodziny: tą teściową, tego "wysłannika". Zresztą co by ci ta wiedza dała? Zmieniłaby twoją osobistą sytuację? Gdybyś zrozumiała powody zachowań toksycznej teściowej, odnowiłabyś z nią kontakty? Z twoich dotychczasowych wpisów wywnioskowałam, że dla ciebie nawiązanie relacji na nowo po 25 latach szykan z jej strony, jest niemożliwy.
    Idź na terapię, niech psycholog ci wyjaśni, z jakim rodzajem patologii masz do czynienia, skąd się ona bierze i co możesz ze swojej strony zrobić, by się chronić.
  • trop24 06.02.19, 15:48
    Przeszłam terapię w początkowym okresie małżeństwa, wnioski, odciąć się od teściowej, jeśli nadal relacja nie ulegnie poprawie. Tak się stało. Małżeństwo odżyło, ale mąż cierpiał. Myślę, że w przypadku większości ludzi terapia jeśli chodzi o toksyczne relacje z matką nie przynosi efektów trwale znoszących ból. Dlatego nie widzę nadziei w terapii dla męża. Wiem, co powinnam robić, by ulżyć sobie. Odejść, albo usypiać emocje związane z teściową i zachowaniami męża po wielkim powrocie teściowej do naszego życia. I jedno i drugie rozwiązanie jest dla mnie bardzo bolesne. Ale też takie jest życie. Źle wybrałam, mam co mam. Natomiast pytałam o wysłannika, bo to przestało mi się już mieścić w głowie. Tak chciał dobrze, a tak mało dobra z tego.
  • enith 06.02.19, 17:32
    > Natomiast pytałam o wysłannika, bo to przestało mi się już mieścić w głowie. Tak chciał dobrze, a tak mało dobra z tego.

    Większość ludzi nie spotkała się nigdy z taką toksyną, jak twoja teściowa. To jest powód, dla którego większość ludzi nie rozumie i nigdy nie zrozumie, że można chcieć się definitywnie odciąć od członka rodziny. Ten "wysłannik" rodziny zna wersję wydarzeń wyłącznie ze strony twojej chorej teściowej, a przy tym nie wie o jej chorobie. Porzuć nadzieję, że nawet gdybyś z tą osobą porozmawiała osobiście, byłabyś w stanie jej cokolwiek wytłumaczyć. Nie, osobie, która nie doświadczyła takiego poziomu nienawiści na swojej własnej skórze, nigdy tego nie wytłumaczysz. I będzie cię namawiać na odnowienie kontaktów. Nie trać czasu na rozważania, co by było, gdyby... Masz jasny obraz sytuacji i znasz swoje opcje. Teraz pozostaje ci podjąć decyzję, co dalej robić. Przykro mi, że znalazłaś się w takiej sytuacji, ale jestem kolejnym żywym przykładem na forum, że z osobą toksycznie uwikłaną z rodziną pochodzenia prawie nigdy nie da się stworzyć udanego związku.
    A z ciekawości dopytam: czy długo się z mężem znaliście przed ślubem i czy miałaś okazję poznać teściową przed zawarciem małżeństwa? Były jakieś subtelne lub nie sygnały, że coś jest z relacją mąż-matka nie tak? Niektóre teściowe potrafią się nieźle kamuflować
  • enith 06.02.19, 17:51
    Ucięło mi poprzedni post.
    Niektóre teściowe potrafią się sprytnie kamuflować ze swoimi skłonnościami. Głównie po to, by nie wystraszyć potencjalnej synowej. Której to synowej często jedynym zadaniem jest dostarczenie wnuka. Po spełnieniu tego zadania teściowa może w końcu pokazać swoją prawdziwą twarz, a synową spuścić po brzytwie.
  • trop24 06.02.19, 19:20
    Znaliśmy się krótko, niecałe dwa lata. Zauważyłam pewne symptomy, ale dopiero po ślubie wszystko złożyło mi się w całość. Teściową widziałam chyba 3 razy przez ten czas. Nie przejawiała chęci poznania mnie. Miała jakieś muchy w nosie, coś do syna, bo on zabiegał o nią, trochę skarżył się, że coś tam wymyśla. Przyznam, że czułam, że nie będzie z tego chleba. Po ślubie zaraz pokazała rogi, na ślubie łzy lały się jej po policzkach jak rzeka, co zauważyła moja mama. Wnuki nie dla niej, to dla niej obcy, bardziej niż prawdziwi obcy. Zastanawiam się czasem, z czego dumna nie jestem, co będzie po jej śmierci, jeśli ją przeżyję. Jest już w bardzo słusznym wieku. Czy wtedy w małżeństwie będę się lepiej czuła?
  • enith 06.02.19, 20:31
    Trop, chyba nieświadomie i bezwiednie właśnie podrzuciłaś mi (nomen omen) trop! Pytasz, czemu mąż po tylu latach względnego spokoju nagle wrócił do kontaktów z toksyczną matką. Może dlatego, że jest stara i mąż zwyczajnie boi się, że to ostatnie chwile na pojednanie? I łapie się jak tonący brzytwy każdego przejawu jej zainteresowania tobą (np. tych pozdrowień od niej), interpretując je, że przemyślała swoje zachowanie i próbuje się zrehabilitować? Oczywiście ja w te jej próby rehabilitacji czy przeprosin zwyczajnie nie wierzę, ty chyba też nie. Tacy ludzie się nie zmieniają, nawet na łożu śmierci potrafią wbijać szpile. Tobie pozostaje dopasować się do tej męża zmiany w taki sposób, jaki jest dla ciebie akceptowalny.
    Czy będziesz się lepiej czuła po jej śmierci w dużej mierze zależy od tego, jak po jej śmierci czuć się będzie twój mąż. Czy np. nie będzie obwiniał ciebie o to, że zmusiłaś go do odcięcia się od matki, że przez ciebie stracił cenny czas, zmarnował tyle lat, bo ty nie potrafiłaś sobie ułożyć z nią stosunków. Mąż jest tak uwikłany, że wszystko jest możliwe.
  • trop24 06.02.19, 21:11
    Dokładnie tak właśnie mówi mąż. Pragnie tych przeprosin dla mnie i wymusza je. Bo to ostatnia chwila, choć ludzie i stu lat dożywają. On tak chce wierzyć w jej zmianę, choć fakty wciąż temu przeczą. A co będzie po jej śmierci jeden Bóg wie.
  • enith 06.02.19, 21:24
    Namawiałabym męża na terapię. I to teraz, gdy matka jeszcze żyje i dokazuje. Jeśli trafi na gramotnego terapeutę obeznanego w temacie, jest szansa, że otworzą mu się oczy na matki manipulacje. Po jej śmierci będzie, kolokwialnie mówiąc, po ptokach, mąż zapewne nie zaakceptuje żadnej innej opinii o rodzicielce, niż to, że była świetną mamusią. Nawet z ust terapeuty. Więc próbuj go namawiać, bo co ci szkodzi. I tak wygląda na to, że mentalnie przygotowujesz się na rozpad waszego związku. Nawet nie na rozwód, ale właśnie na rozpad więzi (o ile on już nie nastąpił).
  • zuzi.1 06.02.19, 20:52
    A propos " wyslannika" poczytaj na blogu, do którego wkleiłem ci link o " skrzydlatych małpach" i wszystko ci się wyjaśni.
  • trop24 06.02.19, 21:07
    Czytałam, tak to wygląda. Jeszcze raz dziękuję Wam za tyle poświęconego mi czasu. Dobrze było Was poznać.
  • evee1 05.02.19, 06:29
    Ale jakich konkretnie zachowan oczekujesz od meza? Narazie tylko piszesz co Ci sie w tym Waszym trojkacie nie podoba, a jaka sytuacje bedziesz w stanie zaakceptowac? Pod warunkiem, ze nie bedzie to calkowite zerwanie kontaktow meza z matka, bo tego chyba trudno oczekiwac.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • galia29 02.03.19, 10:45
    Powinien iść na terapię bo nie ma ochoty w kółko słuchać tego samego? Autorka sama przyznała, że powtarza te same rzeczy wielokrotnie. Na podstawie tego co napisała zrównałaś już z ziemią i Jego i Jego matkę. Stwierdziłaś niedojrzałość, określiłaś go jako niewolnika matki i inne wydumane rzeczy- bez żadnych danych na ten temat. Pan ma koło 50 więc mama ma minimum 70 lat - może On po prostu jak większość ludzi uważa, że w tym wieku można już komuś odpuścić i mieć trochę wyrozumiałości. Zdał już sobie sprawę, że matka może niedługo umrzeć i jak większość ludzi woli się teraz skoncentrować na dobrych wspomnieniach, zamiast wiecznie słuchać krytyki na Jej temat. Problemem nie jest facet, tylko autorka, która najwyraźniej nie może żyć bez obgadywania innych, nawet jeśli rani to uczucia najbliższego Jej człowieka, a to paskudna cecha.
  • galia29 02.03.19, 10:35
    Mąż jak przyznałaś stoczył bój o Ciebie, wielokrotnie zgodził się z Tobą, więc może po prostu ma dość słuchania tego w kółko. Nie jest mu przyjemnie słuchać krytyki własnej matki, bo nikomu nie jest przyjemnie, nawet jeśli ta matka jest daleka od ideału. Może po prostu daruj sobie te teksty, wykaż trochę taktu. Uszanuj Jego uczucia i przestań powtarzać w kółko to samo. Już się z Tobą zgodził, to czego jeszcze chcesz?
  • heniek.8 02.03.19, 17:50
    po pierwsze akapity!!

    po drugie: jak się z tobą raz zgodził, to nie znaczy że za każdym razem masz mu to przypominać

    pomyśl o swojej matce - zgodzisz się że zdarzyło jej się przekroczyć granice? pewnie tak
    chcesz słuchać regularnie od męża że twoja matka kiedyś przekroczyła granice? pewnie nie za bardzo

    ja bym radził myśleć o bieżącej sytuacji a nie wspominać zamknięte tematy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.