Dodaj do ulubionych

Przyjaźnie a związek

11.02.19, 21:38
Cześć
Proszę Was o opinię w temacie utrzymywania relacji przyjacielskich, gdy jest się w związku.
Poznałam przyzwoitego mężczyznę, szarmanckiego, okazującego kobiecie szacunek, troskliwego, zaradnego... Zakochanego bardzo we mnie...
Imponował mi bardzo. Poczułam motyle w brzuchu, rozpływające się ciepło w sercu... Było mi cudownie...
Mam, myślę dobrą pracę, ale wymagającą wyjazdów na szkolenia. Gdy pierwszy raz pojechałam, mój cudowny mężczyzna poprosił żebym była grzeczna. Przyjęłam to z uśmiechem. Potem powiedziałam, że wychodzę z resztą grupy na piwo. Mój mężczyzna był niezadowolony. Poprosił mnie żebym została, niemniej jednak uważałam, że nie widziałam się z moimi znajomymi dużo czasu i poszliśmy wszyscy do knajpy. Posiedzielismy, pogadaliśmy w większości o pracy i wróciliśmy do pokoi. Mój mężczyzna się na mnie zawiódł.
Potem chciałam wyjść z koleżankami. Mam również trzech bliskich kolegów. Jeden jest dla mnie prawdziwym przyjacielem. Gadamy że sobą dość często przez komunikator, a dwa razy do roku spotykamy się, gdy przyjeżdża z Anglii do Polski.
Czy ja robię coś złego?
Czy nie nadaję się do związku?
Edytor zaawansowany
  • eliksir_czarodziejski 11.02.19, 21:59
    Jesteś zupełnie normalna, za to Twój facet jest toksycznym bluszczem czy czymś w tym rodzaju...
  • toady 11.02.19, 23:57
    A jeśli jechałam do tego przyjaciela 150km, bo on nie miał jak przyjechać do mnie na spotkanie, to czy jest to ok? Z drugim spotykam się raz na dwa miesiące, bo ma chorą matkę i nie ma z kim pogadać, a trzeci jest moim klientem i załatwiam z nim interesy raz w tygodniu, ale spotkanie zajmuje mi pół dnia, to czy jest to podejrzane?
    Ja mam z nimi naprawdę zwykłe koleżeńskie relacje, tylko mój facet tego nie rozumie i rozstraja go nerwowo. Czy powinnam czuć się winna?
    Lubię ludzi i lubię z nimi gadać.
  • eukaliptusy 12.02.19, 05:11
    Nie daj sobie robić wody z mózgu.
    Sypiasz z tymi kolegami? Oni są w tobie zakochani? Spotykasz się z nimi więcej niż z partnerem?
    Jesli nie, to nie masz cudownego faceta, tylko toksycznego człowieczka z zerowym poczuciem własnej wartości, który nie ufa ci i chce cię odciąć od wsparcia przyjaciół. Noe pozwól na to. Jesli go to rozstraja nerwowo, że nasz znajomych to jest tylko i wyłącznie jego problem.
  • zuzi.1 12.02.19, 10:11
    Dokładnie! Facet ma problem. Porozmawiaj z nim i powiedz mu, że masz prawo do spotkań z przyjaciółmi i jemu nic do tego. Jeśli nie zrozumie, to podziękuj mu za współpracę. Jeśli człowiek ogranicza cię w związku, to nie jest to dobry kompani dla ciebie do związku.
  • eliksir_czarodziejski 12.02.19, 11:41
    Mój mąż (!) spotkał się niedawno z dwiema koleżankami z paczki ze studiów w innym mieście i miał tam nocować z nimi w mieszkaniu. Wg Twojego faceta powinnam w głowie kręcić już porno z ich udziałem...😁 Ja zamiast tego byłam ciekawa co u nich słychać😉
  • chateaux 16.02.19, 11:29
    toady napisała:

    > A jeśli jechałam do tego przyjaciela 150km, bo on nie miał jak przyjechać do mn
    > ie na spotkanie, to czy jest to ok?



    Nie jest. To już przesada. Jest możliwa przyjaźń między kobieta i mężczyzną, tyle że zawsze kończy się w łóżku.



    Z drugim spotykam się raz na dwa miesiące,
    > bo ma chorą matkę i nie ma z kim pogadać, a trzeci jest moim klientem i załatwi
    > am z nim interesy raz w tygodniu, ale spotkanie zajmuje mi pół dnia, to czy jes
    > t to podejrzane?
    > Ja mam z nimi naprawdę zwykłe koleżeńskie relacje, tylko mój facet tego nie roz
    > umie i rozstraja go nerwowo. Czy powinnam czuć się winna?
    > Lubię ludzi i lubię z nimi gadać.

    To zależy jak to wygląda w szczegółach, ale z tą zazdrością o wyjście do baru ze znajomymi z pracy po południu, to już przesada z jego strony.
  • eliksir_czarodziejski 16.02.19, 18:58
    Możesz przybliżyć jak sprawdzilas wszystkie przyjaźnie damsko męskie w historii ludzkości?
  • aerra 22.02.19, 22:28
    Przyjaźnię się z paroma facetami od, no, już prawie 20 lat. I nigdy w łóżku nie wylądowaliśmy (tzn, ja raz wylądowałam w łóżku jednego z nich, ale sama - nocowałam u niego i odstąpił mi swoje łóżko, a sam spał na kanapie...). Ba, spotykamy się czasem parami, ja z mężem, oni z żonami...
  • toady 12.02.19, 22:13
    Dziękuję Wam za wypowiedzi. Mój facet przyznał, że tylko teraz stał się taki zazdrosny, tzn. tylko w związku ze mną, wcześniej nie miewał takich problemów. Wiem, że mocno to przeżywa jak jestem gdzieś w "strefie zagrożenia". Zależy mi na nim, ale każda jego jazda (wydzwanianie podczas spotkania, a w szczególności gdy jestem na spotkaniu firmowym) jest mocno męcząca i zniechęca mnie do niego.
    Chciałabym dać mu pewność, że nie ma czego się obawiać. To jest dość trudne.
  • eukaliptusy 13.02.19, 09:52
    toady napisała:

    > Chciałabym dać mu pewność, że nie ma czego się obawiać. To jest dość trudne.

    To jest niemożliwe. I im szybciej to zrozumiesz, tym szybciej będziesz wiedziała co robić.
    Jego nieracjonalne uczucia i przekonania są w jego głowie. Nic co TY zrobisz nie ma na nie decydującego wpływu.
  • szpil1 13.02.19, 15:36
    toady napisała:

    > Mój facet przyznał, że tylko teraz stał się taki za
    > zdrosny, tzn. tylko w związku ze mną, wcześniej nie miewał takich problemów.

    Nie wierzę. Co w ogóle wiesz o nim i jego poprzednich związkach?

    > Chciałabym dać mu pewność, że nie ma czego się obawiać. To jest dość trudne.

    I tak go nie przekonasz , i tak. Wspomniana niżej Sebalda miałaby Ci o czym opowiadać.
  • aqua48 15.02.19, 21:28
    toady napisała:

    > Chciałabym dać mu pewność, że nie ma czego się obawiać.

    Nie jesteś w stanie dać mu takiej pewności, bo wszystkie obawy związane z Twoją nielojalnością są w JEGO głowie, a tam wejścia nie masz. Nawet gdybyś chodziła jedynie do pracy i do domu i nie spotykała się absolutnie z nikim, to po jakimś czasie mogłoby to dla niego stać się podejrzane i budziłoby jego demona skierowanego przeciw Tobie. To toksyczne początki bardzo niepokojącego zachowania.
    Daj sobie z tym panem spokój i poszukaj kogoś kto Ci wierzy, a jeśli nawet jest trochę zazdrosny to potrafi powściągnąć to uczucie bo wie że Twoja wolność jest ważniejsza.
  • kika854 25.02.19, 12:06
    Problem polega na tym, że to wszystko jest w jego głowie i to on musi sobie z tym poradzić. Ty nie jesteś od tego żeby naprawiać jego problemy z emocjami. Poza tym pomyśl o tym w ten sposób - jakie on ma o Tobie zdanie, jeśli insynuuje takie rzeczy. Absolutnie nie wierzę, że jego chorobliwa zazdrość dopiero teraz się objawiła.
  • enith 13.02.19, 06:28
    Miej oczy szeroko otwarte. Tego typu zaborczo - odcinające zachowania zazwyczaj źle wróżą na przyszłość. Nikt normalny nie ma prawa oczekiwać, by partner zerwał wszystkie znajomości czy przyjaźnie. Dla mnie byłby to poważny znak ostrzegawczy. Widziałam na własne oczy, czym takie coś się potrafi skończyć: odcięciem od rodziny, przyjaciół i całkowitym uzależnieniem partnerki od partnera. A gdy doszło do poważnych nadużyć z jego strony, dziewczyna nie miała nikogo, by się poradzić i ratować z toksycznego związku. I o to partnerowi od samego początku chodziło. Odciąć dziewczynę od wsparcia życzliwych jej osób, by nie była w stanie od niego odejść.
    Jeśli teraz nie postawisz partnerowi granic w tych jego zazdrosnych jazdach, będą one prawdopodobnie eskalować. Dla mnie już sam fakt, że poważnie zastanawiasz się, czy partner ma prawo ci takie schizy urządzać, świadczy o tym, że masz całkiem niezłe szanse uwikłać się w toksyczny związek. Przemyśl sobie, czemu pozwalasz partnerowi tak się traktować.
  • eukaliptusy 13.02.19, 09:56
    Szkoda, że sebalda już się tu nie wpisuje, bo by opowiedziała jak po dwudziestu latach wyglada taki pan, szarmancki, uroczy i oczywiście zazdrosny bo tak ja kocha...
  • toady 13.02.19, 23:53
    Za każdym razem, gdy robi mi sceny, mówię, że to już koniec, ale z drugiej strony wiem, jak ciężko jest mu pokonać to chore uzależnienie ode mnie i obawę, że może mnie stracić. Czuję się pogubiona, bo szanuję jego uczucia, a z drugiej strony oddala mnie to od niego :( Mam świadomość, że on zrobiłby dla mnie wszystko... On nie jest mi obojętny. Chciałabym, żeby to się jakoś ułożyło.
  • eukaliptusy 14.02.19, 10:10
    toady napisała:

    > Chciałabym, żeby to się jakoś ułożyło.

    Samo się na pewno nie ułoży. On ewidentnie nie radzi sobie sam ze sobą. Wyobraź sobie, że macie dzieci, albo straciłaś pracę, zachorowałaś przewlekłe, jestes od niego w jakiś sposób zależna, a on zaczyna odstawiać takie jazdy i nie masz mu się jak postawić.
    Możesz go próbować wysłać na terapię, jako warunek kontynuowania związku, ale tak naprawdę to on sam musi chcieć.
  • yoma 14.02.19, 19:46
    >wiem, jak ciężko jest mu pokonać to chore uzależnienie ode mnie i obawę, że może mnie stracić

    Uhu, zaczyna się. Bo on cię tak kocha, że na krok cię od siebie nie puści i to ty jesteś za to odpowiedzialna, bo go rozkochałaś.

    Powiedz panu, żeby sobie zwinął taką miłość w ciasny rulonik i rozważył znaczenie słowa "czopek". I spieprzaj szybciorem, zanim sama się uzależnisz.

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • yoma 14.02.19, 19:48
    > Mam świadomość, że on zrobiłby dla mnie wszystko...

    O matko Gaio, jaki klasyk. A nerkę by ci oddał?

    Za wspólne zakupy czasem nie ty płacisz, bo pan zapomniał karty albo właśnie ma pilny telefon?

    --
    Pis jest jak gołąb. Nie przepędzasz, znaczy zachęcasz, żeby s...
  • toady 17.02.19, 09:59
    Jak trzeba by było, to jestem pewna, że oddał by mi nerkę :)
    Nigdy nie pozwala mi płacić i robi mi wciąż prezenty. Albo przynosi róże, albo kupuje coś z biżuterii.
    Kupił też prezent na gwiazdkę i imieniny dla mojej mamy, choć jeszcze jej nie poznał.
    Robi różne przetwory, nalewki, którymi obdarowuje mnie i moją mamę.
    On jest starszy ode mnie o 13 lat.
    Jest z tego pokolenia, gdzie dbało się o kobietę.
  • yoma 17.02.19, 10:06
    Jesteś stracona. Życzę ci tylko, żebyś z tego związku wyszła potrzaskana tylko odrobinę, nie na całej duszy.

    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • hankam 20.02.19, 00:04
    Masz jakieś dziwne wyobrażenie o pokoleniu o 13 lat starszym.
    To znaczy - który to rocznik?


    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • soffia75 24.02.19, 16:41
    Hm, mnie to bardziej przypomina próbę zagłaskania kotka na śmierć. Albo zamydlenia oczu.

    --
    "Future's made of virtual insanity"
  • aqua48 15.02.19, 21:33
    toady napisała:

    > wiem, jak ciężko jest mu pokonać to chore uzależnienie ode mnie i obawę, że
    > może mnie stracić. Czuję się pogubiona, bo szanuję jego uczucia,

    A on nie szanuje Twoich.

    > Mam świadomość, że on zrobiłby dla mnie wszystk
    > o... On nie jest mi obojętny. Chciałabym, żeby to się jakoś ułożyło.

    Bo tacy panowie potrafią być uroczy, czuli i kochający dopóki się nie zdenerwują wymyślonymi podejrzeniami.
    Piszesz, że zrobiłby dla Ciebie wszystko - no to niech Cię nie odgradza od przyjaciół i nie podejrzewa o najgorsze gdy jesteś z kim innym. Nie "każe być grzeczną". Tylko tyle, nie wszystko.
  • chateaux 16.02.19, 15:49
    aqua48 napisała:


    > Bo tacy panowie potrafią być uroczy, czuli i kochający dopóki się nie zdenerwuj
    > ą wymyślonymi podejrzeniami.
    > Piszesz, że zrobiłby dla Ciebie wszystko - no to niech Cię nie odgradza od przy
    > jaciół i nie podejrzewa o najgorsze gdy jesteś z kim innym. Nie "każe być grzec
    > zną". Tylko tyle, nie wszystko.


    Nie wiesz jak postąpić wobec kogoś, to wejdź w jego buty. Jakbyś sie czuła gdyby Twój mąż/chłopak jechał sam 150 km aby spotkać sie ze swoja najlepszą przyjaciółką?
  • yoma 16.02.19, 16:03
    Normalnie, w czym problem?

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • eliksir_czarodziejski 16.02.19, 19:00
    No mój jechał, tak jak napisałam wyzej, właśnie mniej więcej taka odległość, fakt że to nie były najlepsze przyjaciółki, tylko koleżanki z paczki ze studiów. No ale pewnie naiwna jestem😉
  • toady 17.02.19, 08:50
    Dla mnie nie ma problemu, jeśli mój partner pojechałby na takie spotkanie. Gdyby miał być z tamtą przyjaciółką, to by był i nie zawracałby mi głowy. Przyjaciółka chyba też nie chciałaby, żeby był ze mną, jeśli łączyłoby ich coś więcej.
  • aqua48 17.02.19, 18:40
    chateaux napisał:

    >Jakbyś sie czuła gdyby Twój mąż/chłopak jechał sam 150 km aby spotkać sie ze swoja najlepszą przyjaciółką?

    Normalnie. Jakby jechał 5km, czy 350km tak samo. W czym problem?
  • eriu 17.02.19, 09:46
    Zrobiłby dla Ciebie wszystko? No to nie brzmi to zdrowo.

    A teraz w ramach uprzyjemniania u ułatwiania Ci życia robi Ci jazdy za szkolenia potrzebne do pracy, za kontakt z klientem z pracy! Zaraz skończysz bez pracy, bo Cię będzie utrzymywał, odcięta od świata itp

    Mnie to zastanawia jak on tym wdowcem został, bo z tego co piszesz to taki toksyczny człowiek co spróbuje kobietę ochronić przed światem bijąc ją i zamykając w domu i całą odpowiedzialność przerzuca na ofiarę. Bardzo niepokojące. Zauważ że z Twojego opisu jego żony wynika, że ona sama tylko do pracy chodziła.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • no-tak-ale 20.02.19, 04:49
    > ale z drugiej strony wiem, jak ciężko jest mu pokonać to
    > chore uzależnienie ode mnie i obawę, że może mnie
    > stracić.

    Ty ale to jest jego problem nie Twój.
  • zuzi.1 17.02.19, 17:23
    Dokładnie tak, szkoda😊
  • eukaliptusy 14.02.19, 10:14
    I jeszcze na twoim miejscu zrobiłabym dobry wywiad na temat sytuacji w domu rodzinnym i jego poprzednich związków.
    I nie ustępuj mu ani na krok.
  • enith 14.02.19, 18:45
    Wasz związek jest naprawdę niezdrowy, nie widzisz tego? Partner ma poważne problemy ze sobą. Chore uzależnienie od ciebie. Nieuzasadniona zazdrość. Nadmierna kontrola. A do tego stwierdzenie, że on normalnie taki nie jest, tylko w związku z tobą mu odbija. Nie widzisz, że facet próbuje na CIEBIE przerzucić odpowiedzialność za SWOJE jazdy? Mogę ci od razu napisać, że to się nie ułoży. Partner okłamuje cię, że nigdy się tak nie zachowywał. Wykorzystuje z premedytacją twój szacunek do niego i ciebie obwinia za swoje chamskie zachowania. To jest klasyka przemocy psychicznej, przerzucić winę na ofiarę. No bo gdybyś się ze znajomymi nie spotykała ani na szkolenia z pracy nie jeździła, to on nie musiałby ci robić scen, prawda?
    Wasz związek jest toksyczny. Skończ go i ratuj się, póki jeszcze możesz. Nie jesteście małżeństwem, nie macie dzieci, domu i kredytu i nic, poza motylami w brzuchu cię z panem nie łączy, więc masz szanse wywinąć się z tej chorej relacji bez większych szkód.
  • toady 14.02.19, 21:03
    On jest wdowcem, ja rozwódką. Gdy opowiada o żonie to z wielkim szacunkiem. Raczej na nią nie narzekał, ale była to spokojna kobieta. Ona pracowała w gminie, w jednym miejscu przez całe życie. Chodzili zazwyczaj razem do wspólnych znajomych, wyjeżdżali na wczasy całą rodziną. On, ze względu na swoją pracę, nocował czasami poza domem, ale zawsze był wierny żonie. Poza tym, z jego opowieści wynikało, że jest towarzyskim człowiekiem. Chętnie pomaga innym i zawsze jest do mojej dyspozycji. Jak tylko z czymś się pożalę, od razu szuka rozwiązania i załatwia co w jego mocy. Wręcz nieba by mi uchylił.
    Miałam męża zazdrośnika i do tego lenia.
    Ten jest zaradny i przedsiębiorczy. Wydawało się, że będzie sielanka, a tu znowu jakieś sceny zazdrości.
    Dlaczego ja przyciągam takich facetów?
    Przed nim spotykałam się z innym. Była pełna swoboda, ale słowo "kocham" nigdy między nami nie padło. Taki otwarty związek bez zobowiązań, chociaż polegający na wierności. Każde z nas realizowało się życiowo, niemniej znając problemy małżeńskie, nie chcieliśmy wiązać się na stałe. Zabrakło mi tej głębi uczucia i oddania... No i zafascynował mnie ten obecny... Ale czy zawsze musi być coś za coś?
  • yoma 14.02.19, 22:34
    > Raczej na nią nie narzekał, ale była to spokojna kobieta.

    No proszę cię...

    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • eukaliptusy 15.02.19, 09:32
    Jak dawno zmarła jego żona?
    Czytając to wszystko mam wrażenie, że on rzucił się na ciebie jak na szalupę ratunkową i przelewa na ciebie uczucia, z którymi sobie nie poradził w związku z żałobą po żonie. Może też stad wynika ten paniczny strach, że cię straci. On naprawdę potrzebuje pomocy, ale ty nie masz wiele wspólnego z jego problemami.
  • toady 17.02.19, 09:47
    Po śmierci żony, miał romans z mężatką, z którego to związku urodziła się im córka - teraz idzie do komunii. Tamta kobieta zdecydowała się zostać przy mężu, z którym ma starszego syna. Odcięła kontakty od mojego faceta. On nie widuje córki, chociaż bardzo nalegał. Przesyła córce prezenty i zabezpiecza ją finansowo, otworzył specjalne konto. Tamta kobieta nie chciała od niego alimentów. Z jego opowieści wynikało, że tamta kobieta była zazdrosna o czas, który on spędzał z córką. Ostatni raz widział córkę, gdy ta miała 2 latka. Widzi tylko jej zdjęcia na FB.
    W relacji ze mną, on ciągle żyje w strachu. Każde nasze nieporozumienie odbija się na jego zdrowiu. Jest cały roztrzęsiony jak ma się że mną spotkać, wręcz trzęsą mu się ręce.
    Wiem, że on mocno to przeżywa, tylko ja już czuję się zmęczona i nie daję rady.
  • aqua48 17.02.19, 18:46
    toady napisała:

    > miał romans z mężatką, z którego to związku urodziła się im có
    > rka. Tamta kobieta zdecydowała się zostać przy mężu, z
    > którym ma starszego syna. Odcięła kontakty od mojego faceta.

    No tak bywa. A czego spodziewał się Twój partner, wszak wiedział, że ma do czynienia z mężatką i na dodatek matką?

    > W relacji ze mną, on ciągle żyje w strachu. Każde nasze nieporozumienie odbija
    > się na jego zdrowiu. Jest cały roztrzęsiony jak ma się że mną spotkać, wręcz tr
    > zęsą mu się ręce.
    > Wiem, że on mocno to przeżywa, tylko ja już czuję się zmęczona i nie daję rady.

    To odpuść sobie ten związek. Nie jesteś odpowiedzialna za jego trzęsące się ręce, emocje z poprzednich relacji, obawy i strachy. Ty masz obowiązek dbać o siebie przede wszystkim. A facet - niech sobie poukłada życie emocjonalne i dopiero zacznie się z kimś wiązać na nowo.
  • kika854 25.02.19, 12:12
    "miał romans z mężatką" - przynajmniej wiadomo, że mierzy swoją miarą. I niestety ta miara jest baaardzo krótka.
  • aqua48 15.02.19, 21:36
    toady napisała:

    > Dlaczego ja przyciągam takich facetów?
    > Przed nim spotykałam się z innym. Zabrakło mi tej głębi uczucia i od
    > dania... No i zafascynował mnie ten obecny...

    Bo tacy "głębocy", oddani i żarliwi w uczuciach Cię fascynują? A dlaczego to już musisz sobie odpowiedzieć sama.
  • toady 17.02.19, 10:05
    aqua48 napisała:

    > toady napisała:
    >
    > > Dlaczego ja przyciągam takich facetów?
    > > Przed nim spotykałam się z innym. Zabrakło mi tej głębi uczucia i od
    > > dania... No i zafascynował mnie ten obecny...
    >
    > Bo tacy "głębocy", oddani i żarliwi w uczuciach Cię fascynują? A dlaczego to ju
    > ż musisz sobie odpowiedzieć sama.

    Fakt, że chciałabym uwierzyć w miłość. Zawsze mi tego brakowało. Ale czy miłość musi nieść ze sobą takie poświęcenia?
    To już wolę chyba wolne związki :(
  • enith 16.02.19, 05:02
    toady napisała:
    > Dlaczego ja przyciągam takich facetów?

    Bo masz jakieś niezindentyfikowane deficyty. Jak każdy zresztą. Ten mężczyzna ujął cię, bo jest szarmancki, zabiega o ciebie i się stara. Miła odmiana po leniwym mężu, prawda? Tymczasem ta jego szarmanckość ma brzydkie drugie dno: chorobliwą, nieuzasadnioną zazdrość. Po twoim opisie partnera, jaki to on jest wspaniały, jak to nieba by ci przychylił, mnie przeszły ciarki. Dla mnie takie zachowanie partnera to jeden wielki sygnał ostrzegawczy, że coś jest nie tak. Takie intensywne, wręcz chorobliwe zaangażowanie i próby zawłaszczenia drugiej osoby to prosta droga do toksycznej relacji. Intuicja dobrze ci podpowiada, że partner zachowuje się wobec ciebie nie fair. Słuchaj jej i nie daj sobie wmówić, że to ty jesteś odpowiedzialna za jego napady zazdrości.
  • stasi1 15.02.19, 09:39
    Za wyjście ze szkolonymi na piwo to jest powód do zazdrości? To już prędzej powinno być że zostaje się w pokoju hotelowym, tam to może być akcja!
  • alba27 15.02.19, 13:25
    Jak zaczęłam spotykać się z moim obecnym partnerem, to też wkurzaly mnie jego znajomosci, byłam wściekła i zazdrosna, ale wiedzialam, że to ja mam problem, ja muszę się z tym zmierzyć, nie wpadlabym na to, aby zabraniac spotykać się ze znajomym. Noe robisz nic złego.
  • gerard39 16.02.19, 10:08
    Ty tak na poważnie?
  • buldog2 16.02.19, 15:39
    Szybko i zdecydowanie porzuć iluzje i zakończ tę znajomość. Może jeszcze uda ci się to bezproblemowo, jeśli nie, co, niestety, prawdopodobne, broń się brutalnie.
    Nie wracaj, nawet na piwo.

    --
    Sztandar PiS dumnie powiewa - Końcówka Alfabetu
    Partia Interesów Sowieckich - Obraza
  • toady 17.02.19, 10:54
    Teraz szykuje mi się spotkanie z koleżankami, trzy z nich to singielki, trzy mężatki. Chcą iść do pubu, może gdzieś potańczyć. Mój facet widzi już problem. On odwołuje się raczej do braku szacunku do niego z mojej strony. Ten argument do mnie trafia, ale z drugiej strony znów muszę walczyć ze swoją naturą :(
    Czy ja naprawdę nie potrafię docenić miłości i oddania drugiego człowieka???
  • eliksir_czarodziejski 17.02.19, 13:20
    Yyy, jesteś trollem? Wszyscy Ci piszą jak jeden mąż że Twoje zachowania są ok a Twojego faceta nie a Ty piszesz o niedocenianiu przez siebie jego miłości i oddania...???
  • klementy_na1 17.02.19, 13:22
    Widać po ostatnim wpisie, że pani jest juz stracona, forum jej nie pomoże... Owszem, każdy ma jakieś deficyty, ale wydaje mi się, że człowiek dorosły umie też realnie ocenić całokształt. Dla mnie opinia, że jeśli ktoś jest wierny, ale nie mówi KOCHAM CIE, to znaczy, ze tworzy otwarty związek, jest dziecinna. Umiem sobie wyobrazić, że ktoś nigdy tego słowa nie powie, albo raz po kilkudziesięciu latach związku, a jednocześnie jest dobrym kochającym partnerem, nie wydaje mi sie zeby np nasi dziadkowie nadużywali tego słowa..
    Pan z opisu wydaje sie bardzo zaburzoną osoba - ech, bo to właśnie tak jest, ta szarmanckość, wylewność, to dalej zaborczość, egoizm, agresja. Pani sobie jeszcze nie zdaje sprawy, że jesli poczeka zbyt długo nawet odejscie nie będzie łatwą sprawa, i nie dlatego, że ona nie będzie zdecydowana, po prostu może to być trudne technicznie.
  • aqua48 17.02.19, 18:51
    toady napisała:

    > Czy ja naprawdę nie potrafię docenić miłości i oddania drugiego człowieka???

    Zapewne po prostu bierzesz piękne gesty, szantaże emocjonalne oraz manipulację za miłość i oddanie. Całkowicie błędnie.
  • eriu 18.02.19, 19:21
    Masz koleżanki i chcesz się z nimi spotkać i to brak szacunku dla partnera?! Dziewczyno uciekaj! To człowiek głęboko zaburzony. Żaden partner/partnerka nie powinien być całym światem dla drugiej osoby. To jest chora sytuacja - on Cię odcina od wszystkich znajomych po kolei, żeby Tobą łatwiej manipulować.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • toady 18.02.19, 19:43
    On nie zabrania mi iść na spotkanie, tylko oby nie do pubu. Przecież można spotkać się przy lampce wina, pogadać i grzecznie wrócić do domu.
    Tylko chyba to nie moja natura.
    Mam ochotę iść, potańczyć i zapomnieć o bożym świecie.
    Nie oznacza to, że mam ochotę bawić się z innymi mężczyznami, ale pobawić się w damskim gronie.
    Tak sobie myślę, że gdybym nie miała tego zabronione, to może nawet nie byłoby we mnie takiej ochoty, a tak to czuję się stłamszona.
    Jutro mam podjąć ostateczną decyzję i wiem, że muszę być konsekwentna w tym co postanowię.
    Co że mną jest nie tak?
    Czuję się strasznie skołowana 😢
  • aqua48 21.02.19, 08:02
    toady napisała:

    > On nie zabrania mi iść na spotkanie, tylko oby nie do pubu.
    > Mam ochotę iść, potańczyć i zapomnieć o bożym świecie.
    > Tak sobie myślę, że gdybym nie miała tego zabronione, to może nawet nie byłoby
    > we mnie takiej ochoty, a tak to czuję się stłamszona.
    > Jutro mam podjąć ostateczną decyzję
    > Co że mną jest nie tak?

    Wszystko z Tobą ok, partner zabrania Ci zupełnie niewinnej rozrywki a Ty się z tym czujesz niedobrze. I masz całkowitą rację, bo on absolutnie nie ma takiego prawa by decydować o tym jak i z kim spędzasz czas wolny. A jeśli wzbudza w nim to zazdrość, niepokój, czy inne obawy to jest to jego problem i on musi się z nim uporać samodzielne, lub lepiej - z pomocą terapeuty. Bez przerzucania na Ciebie odpowiedzialności za swoje samopoczucie i brak pewności. Nie jesteś również w żaden sposób odpowiedzialna za powody z których on tak się zachowuje (inne jego kobiety) wobec Ciebie. Możesz je rozumieć, ale absolutnie nie musisz i nie powinnaś się nimi kierować. Ty jesteś zupełnie inną osobą i on musi to zrozumieć.
  • ann.38 17.02.19, 13:36
    Dziwna ta historia. Najpierw piszesz, ze jest niezadowolony jak idziesz z grupą na piwo albo spotykasz sie z bardzo bliskimi kolegami, co nie jest niczym nienormalnym. Nie jesteś bardzo młodą nieodświadczoną osobą, więc chyba wiesz, ze nie mozna obiektywnie ocenić takich sytuacji/zachowań. To zalezy od całości tego, co się dzieje w związku, a przede wszystkim od oczekiwań, poglądów na zycie obu partnerów. Problem jest w tym, aby się dobrze dobrać, tak, aby obie strony nie czuły się ograniczone albo zagrozone. Jedni mają większą potrzebę zakresu prywatnosci w związku a inni mniejszą. Zazwyczaj kazdy ma jakieś zycie pozazwiązkowe, dla kazdego coś innego jest akceptowalne, potrzebne itp.
    No więc najpierw piszesz o zwyczajnych sytuacjach, a w kolejnym poście juz jak się trzęsie i trzęsą mu się ręce. Wygląda jakby ktoś chciał rozkręcić dyskusję. Skąd wiesz, ze trzęsą mu się ręce jak ma się z Tobą spotkać? Podczas spotkania nadal mu się trzęsą?
  • yoma 17.02.19, 16:02
    Myślę, że on tak z uczuciem opowiada na randkach o tych rękach :)

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • ann.38 17.02.19, 13:41
    eliksir_czarodziejski napisał(a):

    > No mój jechał, tak jak napisałam wyzej, właśnie mniej więcej taka odległość, fa
    > kt że to nie były najlepsze przyjaciółki, tylko koleżanki z paczki ze studiów.
    > No ale pewnie naiwna jestem😉

    To jest osobista sprawa Twoja i Twojego męza. Nie jesteście wyznacznikiem/wzorem dla innych, jak nalezy się zachowywać i co czuć.
  • eliksir_czarodziejski 17.02.19, 16:21
    Ja piszę o tym co dzieje się w innym związku, konkretnie moim, w identycznej jak opisana przez autorkę sytuacji.
    Możesz napisac gdzie twierdzę że jesteśmy wyznacznikiem tego jak autorka powinna się czuć i co robić? 🙂
  • toady 17.02.19, 15:36
    Mój partner jest bardzo otwarty jeśli chodzi o wyrażanie uczuć. To mnie też w nim ujęło. Poznaliśmy się w sytuacji służbowej, ja z innej firmy i on z innej. Nie podrywał mnie, ani nie był natrętny. Gdy spotkaliśmy się drugi raz też służbowo, to powiedział, że "za nim łażę", że w sensie, że myśli o mnie. Potem zapytał, czy może czasami wysłać mi smsa, na co się zgodziłam.
    Początek naszej znajomości był bardzo subtelny. Nie narzucał się, a mnie się to podobało.
    Potem powiedział, że zwariował na moim punkcie, że nie radzi sobie z tymi uczuciami, że jak tylko ma się ze mną spotkać, to coś w środku mu dygocze i z poczuciem humoru mówi, że przecież nie jadł galaretki ;)
    Naprawdę byłby wymarzonym dla mnie partnerem, gdyby nie ta zazdrość.
    I nie wiem czy ja jestem temu winna, czy może jednak nie :(
  • yoma 17.02.19, 16:00
    Idiotka. Przepraszam, ale czasami trzeba między oczy. Że masz szczupłą talię i brązowe oczy, też pewnie twoja wina.

    Pierwszy raz widzę kobietę, która bierze na tekst, że za kimś łazi. A subtelność i delikatność pana poraża :)

    --
    Demon Duck of Doom
  • lena575 17.02.19, 17:37
    To co Twój facet robi to jest czysta manipulacja. Wszyscy przemocowcy tak mają - oni zawsze sami nie odpowiadają za swoje zachowania, to ta druga strona jest odpowiedzialna, bo gdyby ona nie zachowywała się tak, to on też by nie zachował się tak jak się zachował. No, oczywiście, on to robi z ogromnej miłości !!!! Manipulacja drugim człowiekiem to przemoc.
    Jeśli czujesz się ograniczana i manipulowana to się ze związku czym prędzej wyautuj.
  • lumeria 18.02.19, 00:21
    Jak dlugo juz jestescie razem?

    Czy slyszalas o zjawisku bombardowania miłością? Polecam filmik: www.youtube.com/watch?v=weXs6XswJWk


  • lumeria 18.02.19, 02:49
    I ten: www.youtube.com/watch?v=FdQsGmnGHeM tytuł jest trochę mylący
  • toady 17.02.19, 19:06
    Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi. Wszyscy tutaj brzmicie jednogłośnie. Zawsze wiedziałam czego chcę w życiu i poczucie wolności oraz bycie sobą było dla mnie najważniejsze. Staram się szanować ludzi i ich rozumieć.
    Ten związek kosztuje mnie zbyt dużo. Pora się z niego wycofać.
    Nie lubię, gdy ktoś cierpi z mojego powodu, ale inaczej nie da się tego zrobić 😢
  • yoma 17.02.19, 20:01
    Lepiej on niż ty, nieprawdaż. Powodzenia.

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • sweet_pink 17.02.19, 20:36
    Poprawka. Ten pan będzie cierpiał ze swojego powodu nie z Twojego. To jest wielka moc toksyków, sprawiać by to świat na około czuł się winien, podczas gdy winne są ich własne toskyczne postawy. W zasadzie to robisz mu przysługę. Im więcej pań go szurnie, tym większe szanse, że facet z samotności będzie zmuszony przejrzeć na oczy i pofatygować się na terapię.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • yoma 17.02.19, 22:28
    Nie ma szans. Mechanizm wyparcia jest chyba najsilniejszy w człowieku :)

    --
    240 baniek na obchody = 240 tys. faszystów na obchodach.
  • buldog2 17.02.19, 20:40
    Łaziło za mną paskudne podejrzenie, że szukasz tu potwierdzenia decyzji o pozostaniu przy tej znajomości. Szczęśliwie to przekonanie podważyliśmy, ale wciąż uwaga:
    Nikt nie będzie cierpiał z twojego powodu.
    Nie próbuj się w to wrabiać.


    --
    Sztandar PiS dumnie powiewa - Końcówka Alfabetu
    do pudła. bez żadnego trybu
  • toady 17.02.19, 21:39
    Już kilka razy przymierzałam się do zerwania... Mówiłam, że to nie ma sensu, jednak on robił wszystko, żeby chociaż usłyszeć mój głos. Dzwonił pod pretekstem spraw służbowych. Będzie mi trudno się od niego odciąć. Nie jest mi obojętny i za każdym razem ulegam jego prośbom, żeby jeszcze spróbować.
    Tym razem chyba jestem już za bardzo zmęczona i sama myśl o zakończeniu tego związku przynosi mi lekkość na duszy.
    Z jednej strony ciężko, z drugiej lekko... Takie ambiwalentne uczucia... :(
  • buldog2 17.02.19, 22:03
    Sprawy służbowe załatwiaj mailem służbowym.
    W razie co daj mu poczytać ten wątek.
    Pozdrowienia

    --
    Najpierw będą Polską władali komuniści, a później szubrawcy i świnie - Stefan Ossowiecki
    do pudła. bez żadnego trybu
  • ulanna9997 18.02.19, 00:47
    witaj...czy Twój chłopak nie ma na imię Mirek??? Miałam bardzo podobna sytuację i opis idealnie mi pasuje do tego Pana...na szczęście nie weszłam w związek z nim...
  • ulanna9997 18.02.19, 00:49
    ale to co przeżyłam...to wiem tylko ja...i dobrze Ci radze...nie kontynuuj tego "związku"...żadna relacja, w której człowiek zaczyna analizować, tworzyć scenariusze domniemanych zdarzeń nie moze skończyć się dobrze..a to,że jest zaradny itp.cóż, każdy z nas ma zalety...pytanie brzm, czy potrafimy zaakceptować wady...
  • toady 18.02.19, 17:05
    Jesteśmy ze sobą 9 miesięcy. Początek był naprawdę piękny. Spędziłam z nim dużo cudownego czasu.
    Ma na imię Sławek. Wewnątrz czuję, że go kocham, ale z drugiej strony jestem nim zmęczona.
    On mówi, że niczego mi nie zabrania, tylko prosi o trochę umiaru...
    Tak czy inaczej, czuję, że zatracam siebie, że przestaję być sobą 🙁.
    Dzisiaj powiedziałam, że czuję się źle w naszym związku. Powiedział, żebym zrobiła to, co uważam za stosowne, że nie chce bym się nad nim litowała, że on da sobie radę mimo wszystko.
    Ciężkie to, ale nie ma innego wyjścia 😥
  • buldog2 18.02.19, 17:33
    Aha, rozumiem. Jesteście razem.
    On jednak da sobie radę mimo wszystko zło, jakie mu wyrządzisz. Prawdziwy twardy facet.

    &&&&&&&
    Kpina to tylko po to, żeby wskazać oportunizm "jesteśmy razem", jak też jego "heroizm".
    Ale. Powodzenia na nowej drodze życia [jeśli dasz sobie z tym radę, mimo wszystko].

    --
    Najpierw będą Polską władali komuniści, a później szubrawcy i świnie - Stefan Ossowiecki
  • yoma 18.02.19, 18:11
    Ty, jak to mój były mąż, to spieprzaj ile sił w nogach :)

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • toady 18.02.19, 18:50
    yoma napisała:

    > Ty, jak to mój były mąż, to spieprzaj ile sił w nogach :)
    >
    Czyli? Jaki był Twój mąż?
    Ciągle się waham 😢
    Kocham go, ale wiem, że to nie ma przyszłości.
    Matko, jakie to trudne!
  • eriu 18.02.19, 19:35
    Poboli chwilę i przestanie. To nic w porównaniu ze straconymi latami u boku takiego człowieka, jego toksyczny wpływ na Ciebie, po którym, jeśli Ci się w ogóle uda wyrwać z tego związku, będziesz się czuła psychicznie okaleczona i będziesz potrzebowała terapii.

    Przeczytaj o mechanizmach przemocowych związków, bo się dokładnie w taki pakujesz jeśli z nim zostaniesz:

    www.styl.pl/magazyn/news-jak-rodzi-sie-przemoc,nId,431365
    michalpasterski.pl/2015/07/toksyczny-zwiazek/
    psychologiazycia.com/jak-toksyczni-ludzie-zastawiaja-sidla-na-swoje-ofiary/

    Bez żadnego problemu w tych artykułach można odnaleźć profil Twojego Sławka.

    W tej chwili możesz decydować o reszcie Twojego życia. Po 9 miesiącach związku zobacz ile masz zakazów! Nie będzie lepiej, będzie tylko gorzej. Uciekaj póki możesz a każde groźby z jego strony zachowuj i jak trzeba zgłaszaj na policję.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • yoma 18.02.19, 20:35
    Miał na imię Sławek i był cholernie dobrym manipulantem :) Żeby ten facet całą energię, jaką wkładał w manipulowanie, wkładał w uczciwą pracę, to by mógł chyba świat zmienić.

    Kobiety i Buldoże, w której Chmielewskiej Beata rozstaje się z Przemysławem? Bardzo dobry życiowy opis :)

    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • buldog2 18.02.19, 21:25
    Zależy co nazywać miłością.
    Chyba jednak też nie kochasz, pozwolę sobie zauważyć, za pewnym psychologiem, autorem miejscami świetnej książeczki "Miłość czy zakochanie" (nie tylko za nim). Kiedyś miałem zamiar kawałki przetłumaczyć. Dać się od takiego uczucia uzależnić można, kochać w takim układzie - nie sposób.
    Takie uzależnienie to nie miłość, ale dewiacja. Zwróć uwagę, całkowicie ignorujesz moje wpisy, to nie przypadek. Chyba nie dlatego, że pisze facet. To klasyczny opór.
    Wolisz iść na łatwiznę, a to będzie kosztować bardzo dużo.
    Na początku, z konieczności, nie podałem żadnego uzasadnienia. Teraz jestem zajęty, po północy spróbuję coś wyjaśnić i żeby nie było, że zmyślam : )

    --
    Najpierw będą Polską władali komuniści, a później szubrawcy i świnie - Stefan Ossowiecki
    Sztandar PiS dumnie powiewa - Końcówka Alfabetu
    Partia Interesów Sowieckich - Obraza
    do pudła. bez żadnego trybu
  • toady 18.02.19, 22:49
    Buldog drogi, jak i pozostali uczestnicy forum, każdy Wasz wpis biorę pod uwagę. Mówicie tu jednogłośnie, że to chory związek. Jest w tym dużo racji, bo nie czułabym się tak jak się czuję.
    Rozwiodłam się z mężem, bo był zazdrośnikiem. Nie wolno było mi nic. Nie pozwolił na to bym poszła na studia, do pracy i zerwała swoje znajomości. Byłam zgorzkniała, z depresją, aż on znalazł sobie inną kobietę. Tylko tamta była w nim mega zakochana i nie wywoływały w nim poczucia zazdrości. On jest dla niej całym światem i są szczęśliwi.
    Ja pozbierałam się. Od rozwodu minęło 10 lat. Jestem lub byłam szczęśliwa, bo teraz nie wiem...
    Mam duże grono znajomych, swobodę decydowania o sobie, dobrą pracę.
    I znowu przede mną próba. Historia niby się powtarza, z tym, że obecny jest jak dzień do nocy, cudowny, zaradny, troskliwy...
    Były mąż był dobry w słowach bez pokrycia. Sławek potwierdził wszystko czynami. Śniadania do łóżka, prezenty, pomaganie mi gdy tylko z czymś mam problem. Troskliwy na każdym kroku.
    Czuję się nieco zagłaskana.
    Dlatego nie wiem, czy problem tkwi we mnie czy w nim 🙁
  • yoma 18.02.19, 23:44
    Powiem tak: jeśli źle się z tym czujesz, to źle się z tym czujesz. Koniec, kropka.

    To piszczy twój zdrowy rozsądek, przydepnięty ciężkim butem różowych okularów (ja cię nie mogę, to jest metafora! :) ) Słuchaj go.



    --
    Wreck Plus
  • yoma 18.02.19, 23:56
    ps A jak nadal masz wątpliwości, to zrób sobie trzymiesięczny urlop od pana Sławka. Zero kontaktu. Jak kocha, to poczeka, a ty złapiesz dystans.

    --
    Demon Duck of Doom
  • buldog2 19.02.19, 01:09
    Znaczy dba o swoją własność. Chyba jednak ten status to nie to, co ci się marzy. Poza tym, jak wiesz, prawdziwy facet samochody zmienia co jakiś czas. To raz.
    Po drugie, to o czym pisał Stanisławowicz w "Miłość czy zakochanie". Miłość bardzo niewiele praktycznie nic nie chce dla siebie i jeśli osoba kochana chce/pragnie czegoś/kogoś innego, powie "Idź i niech się spełni twoje szczęście". (Trochę późno i nie chce mi się na klawiaturze laptopa pisać.) Jeśli uciekasz od rozstania, znaczy jesteś uwiązana, chcesz mieć. A to nie miłość.
    Właściwie, bardzo fajnie pisze też o tym (w sumie to samo) Khalil Gibran w "Prorok". Krótkie, a wspaniałe. Możesz ściągnąć z chomika, szukaj Khalil Gibran prorok pdf (chciałem wkleić odnośnik, ale "wykryto spam").

    --
    Najpierw będą Polską władali komuniści, a później szubrawcy i świnie - Stefan Ossowiecki
    Sztandar PiS dumnie powiewa - Końcówka Alfabetu
    Partia Interesów Sowieckich - Obraza
    do pudła. bez żadnego trybu
  • yoma 19.02.19, 01:22
    "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma".

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • ulanna9997 18.02.19, 21:31
    Powiem tak...musisz zadac sobie pytanie, czy go Kochasz...Jesli tak, to jaki związek chciałabys z nim stworzyć, co jest dla Ciebie naprawdę wazne...Wypisz na kartce jego wady i zalety i zastanów sie, czy z wadami dasz rade jakos sie uporac, czy dla Ciebie w obecnym momencie sa nie do zaakceptowania...
    Z tego co widzę, on jest mimo wszystko wazny dla Ciebie...może pomogłaby terapia par?? jeśli mu na Tobie zależy powinien sie zgodzić...Jeśli terapia niczego nie zmieni to wtedy masz jasny obraz...
  • buldog2 19.02.19, 00:48
    Terapia terapią. Ale ktoś kto się tak zachowuje, to s...syn, cała reszta to operacja przykrycia. Można się zastanawiać, czy można takiego resocjalizować.

    --
    Najpierw będą Polską władali komuniści, a później szubrawcy i świnie - Stefan Ossowiecki
    Sztandar PiS dumnie powiewa - Końcówka Alfabetu
    Partia Interesów Sowieckich - Obraza
    do pudła. bez żadnego trybu
  • toady 19.02.19, 06:43
    Dziękuję Wam wszystkim za wpisy, za wyjaśnienia, za uświadomienie mi tego, co czuję naprawdę. Miłość powinna być lekka i wznosić, a ja popadam w dół, poczucie winy, i czuję ciężar.
    To będzie trudny dzień 🙁
  • yoma 19.02.19, 09:58
    Ludzie wchodzą w dobrowolne związki, żeby było jakoś lepiej. Jeśli zamiast lepiej jest gorzej, to nie ma się co zastanawiać, naprawdę. Zwłaszcza nie ma co zastępować jednego Otella drugim :) Trzymam kciuki.

    --
    Breaking rocks in the hot sun
    They fought the law and the law won
  • aqua48 21.02.19, 08:07
    toady napisała:

    > Dziękuję Wam wszystkim za wpisy, za wyjaśnienia, za uświadomienie mi tego, co c
    > zuję naprawdę. Miłość powinna być lekka i wznosić, a ja popadam w dół, poczucie
    > winy, i czuję ciężar.

    Czyli to co bierzesz za miłość to uzależnienie od cudzej wizji miłości która to wizja jest Ci całkowicie obca, choć nie przeczę że Twoje poczucie własnej miłości potrafi pogłaskać śniadaniami do łózka i podobnymi gestami :)
  • ratunku1981 19.02.19, 20:41
    Twój partner przestaje być Twoim partnerem a zaczyna ci mowić co masz robić. Jesteś niezależną kobietą i nie daj soba rządzić.
  • toady 20.02.19, 17:07
    Powiedziałam mojemu kochane u Sławków, że źle się czuję w naszym związku, że to nie ma sensu i chcę to zakończyć. Uznał, że znowu dotkliwie go ranię i on nie kupuje ode mnie takiego "błahego" powodu. Według niego jest ktoś inny. Dzisiaj nazwał mnie ladacznicą, bo to nie jest normalne, żeby mieć przyjaciół odmiennej płci. Jak mogłam ranić go z taką premedytacją, wiedząc, że on będzie cierpiał i jechać na spotkanie z kolegą.
    Moje zachowanie nie było według niego pokierowane miłością, bo jeśli się kogoś kocha, to się go nie rani.
    Chciałby nauczyć mnie pokory, zrozumienia mojej podłości.
    Nie wiem, co jest nie tak, ale nie czuję się winna. Nie czuję żadnej skruchy.
    Czy jestem już tak wyzbyta uczuć???
    Jest mi przykro, że musi przeze mnie cierpieć.
    Obrażanie mnie nie robi na mnie żadnego wrażenia.
    Ja wiem, że nie zrobiłam nic złego, a wszelkie inwektywy są bezpodstawne.
    To rozwściecza go jeszcze bardziej. Może nawet lepiej, że jest na mnie zły...
  • yoma 20.02.19, 17:33
    Mówiłam, że Beata i Przemysław? A nie było czasem, że przez ciebie nie kupił świeżego twarożku? :)

    --
    Breaking rocks in the hot sun
    They fought the law and the law won
  • toady 20.02.19, 18:23
    Literówka mi się wdała po piszę z telefonu.
    Jego złość jest dla mnie zrozumiała, też kiedyś chciałam na siłę zatrzymać swoją miłość.
    Myślałam tak jak on, ale wyrosłam z tego.

    On słucha piosenek o miłości, jest bardzo romantyczny. On z lat 60-tych.
    Tak jak kiedyś bajki o księżniczkach zrujnowały obraz realnego życia, tak piosenki o miłości (m. in disco polo) też zrobiły swoją robotę.
    Myślę, że przyszły inne czasy, ale nie każdemu one odpowiadają.
  • eukaliptusy 20.02.19, 19:05
    Skoro „ nie kupuje” błahego powodu, to powiedz mu prawdę. Uważasz, ze jest niezrownowazony, stosuje przemoc psychiczna i nie chcesz kogoś tak toksycznego w swoim życiu. Albo wyślij mu link do tego wątku.
    Chociaż jest ryzyko, że uzna, że internet wyprał ci mózg i zacznie szykować dla ciebie przytulną komórkę u siebie w piwnicy za grubymi murami, żeby sygnał nie dochodził... :D
  • no-tak-ale 20.02.19, 19:15
    > To rozwściecza go jeszcze bardziej. Może nawet lepiej, że jest na mnie zły...

    Nie no, uważaj. Klasyka jest taka, że przemocowcy, a mowa o przemocowcu, są najbardziej niebezpieczni kiedy kobita ma dość i chce odejść lub odeszła. To na tym etapie najwięcej kobiet traci zdrowie lub życie. Tak realnie po prostu uważaj na siebie, na wszelki wypadek nie zakładaj, że jest lepiej bo jest zły. Moi znajomi mieli przyjaciółkę, którą jej czuły facet zabił, gdy odeszła.
  • buldog2 20.02.19, 23:37
    Pozwolę sobie dopisać się do powyższego.
    Najpierw zapewnienia o tym, że "...da sobie radę mimo wszystko".
    Chciałby nauczyć cię pokory, zrozumienia twojej podłości i już wiemy, jak on sobie daje radę.

    Nie jesteś bezpieczna. To taki prawdziwy facet, co by swoją tożsamość (wartość, męskość?) potwierdził lekcją pokory dla ciebie, pomógłby ci "zrozumieć twoją podłość".
    To manipulant, sk...syn z potężnymi zadatkami na bandytę. Na twoim miejscu opowiedziałbym o wszystkim znajomym - własnym i wspólnym. To może dać ochronę, bo ci prawdziwi faceci są najbardziej bohaterscy, kiedy przeciw mają w ręku bat. Albo nóż czy coś...
    Może wspomniałabyś tu o tym, jak opowiesz o sprawie znajomym. Jeśli masz znajomych w policji, to też im powiedz. Zrób to tak, żeby on też wiedział.

    --
    Najpierw będą Polską władali komuniści, a później szubrawcy i świnie - Stefan Ossowiecki
    do pudła. bez żadnego trybu
  • ola_dom 21.02.19, 10:36
    toady napisała:

    > Dzisiaj nazwał mnie ladacznicą
    > Chciałby nauczyć mnie pokory, zrozumienia mojej podłości.
    > wszelkie inwektywy
    > To rozwściecza go jeszcze bardziej.

    Ależ on Cię kocha, no no...

    Myślę, że jesteś trollem. Mam takie poczucie i nadzieję od pierwszego wpisu.

    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • yoma 21.02.19, 10:39
    Troll, nie troll, poodpowiadać w dobrej wierze nie zaszkodzi.

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • baba67 05.03.19, 19:23
    Ale watek ciekawy

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • toady 20.02.19, 23:28
    Dzisiaj usiadłam w spokoju i weszłam w położenie (skórę) mojego Sławka. Pozwoliłam sobie na poczucie jego miłości i oddania. On naprawdę zrobiłby dla mnie wszystko. Kocha całym sobą. Wiem, że jego złość, to okrzyk rozpaczy i bezsilności.
    Tak jak we mnie jest chęć wolności, tak w nim jest pragnienie posiadania mnie całej.
    Żadne z nas nie jest winne posiadania ludzkiej natury. Jednak, gdybyśmy odrzucili nasze pragnienia, to w czystej postaci duszy jest ta prawdziwa miłość.
    Jest we mnie pragnienie ukojenia jego bólu związanego z niepewnością i chorą wyobraźnią, przytulenia jego wnętrza (małego chłopca, który jest tam w środku). On tylko chce kochać i być kochanym... Czy jest temu winien, że świat go tak ukształtował? Że ma takie programy?
    Widzę u niego więcej kierowania się sercem...
    Ja też jestem przesiąknięta swoimi doświadczeniami. Boję się utracić swoją niezależność. Ale, gdyby to wszystko odrzucić... Pozwolić na pełne odczuwanie miłości... to wszystko staje się nieważne...
    Myślę, że warto spojrzeć sercem...
    Nie jestem jeszcze gotowa na pozostanie w tym związku, ale zmieniła się moja perspektywa.
  • sweet_pink 20.02.19, 23:36
    Będę brutalnie szczera. Przeczytałam calutki wątek. Czytanie Twoich wpisów to jak patrzenie na osobę zbitą do nieprzytomności leżącą na skraju chodnika nie będącą w stanie wyartykułować własnego imienia i nazwiska.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • buldog2 20.02.19, 23:38
    Potwierdzam. Źle to wygląda.

    --
    Najpierw będą Polską władali komuniści, a później szubrawcy i świnie - Stefan Ossowiecki
    Sztandar PiS dumnie powiewa - Końcówka Alfabetu
    Partia Interesów Sowieckich - Obraza
    do pudła. bez żadnego trybu
  • buldog2 20.02.19, 23:42
    Robisz co zechcesz. Nasze słowa nie mają do tego nic.

    --
    Najpierw będą Polską władali komuniści, a później szubrawcy i świnie - Stefan Ossowiecki
    Sztandar PiS dumnie powiewa - Końcówka Alfabetu
    Partia Interesów Sowieckich - Obraza
    do pudła. bez żadnego trybu
  • aqua48 21.02.19, 08:12
    toady napisała:

    > Jest we mnie pragnienie ukojenia jego bólu związanego z niepewnością i chorą wy
    > obraźnią, przytulenia jego wnętrza

    Przegadaj to pragnienie ze swoim terapeutą. Bo to co piszesz nie ma absolutnie nic wspólnego z miłością.

    >On tylko chce kochać i być kochanym... Czy jest temu winien, że świat go tak uks
    > ztałtował? Że ma takie programy?

    A czy Ty jesteś temu winna?

  • toady 21.02.19, 22:05
    aqua48 napisała:

    > toady napisała:
    >
    > > Jest we mnie pragnienie ukojenia jego bólu związanego z niepewnością i ch
    > orą wy
    > > obraźnią, przytulenia jego wnętrza
    >
    > Przegadaj to pragnienie ze swoim terapeutą. Bo to co piszesz nie ma absolutnie
    > nic wspólnego z miłością.
    >
    > >On tylko chce kochać i być kochanym... Czy jest temu winien, że świat go t
    > ak uks
    > > ztałtował? Że ma takie programy?
    >
    > A czy Ty jesteś temu winna?
    >

    Aqua, Twój post trafił do mnie w samo sedno.
    Wszyscy uczestnicy forum przyczynili się do uświadomienia mi problemu i wszystkim bez wyjątku jestem wdzięczna (trudno mi po kolei wymienić Wasze pseudonimy).
    Po prostu: dziękuję :-)
  • yoma 21.02.19, 10:42
    >Jest we mnie pragnienie ukojenia jego bólu związanego z niepewnością i chorą wyobraźnią, przytulenia jego wnętrza (małego chłopca, który jest tam w środku). On tylko chce kochać i być kochanym... Czy jest temu winien, że świat go tak ukształtował? Że ma takie programy?

    Weź psa ze schronu. Serioserio. Ty będziesz miała kim się opiekować, a on, kiedy będziesz wracać ze spotkania z przyjaciółmi, będzie się cieszył jak głupi.

    --
    Nie pozwólmy, żeby szkodniki dostały immunitet.
  • yoma 21.02.19, 10:43
    ps Albo podziałaj jako wolontariuszka w hospicjum. Też serio.

    --
    Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc mówi: nic mi nie zrobicie. [Cimoszewicz]
  • angazetka 21.02.19, 19:44
    Jezu. Nie ćpaj tego, co ćpasz.
  • goran69 21.02.19, 09:00
    jak widać nie ma ideałów, podejście twojego faceta do twojego życia towarzyskiego jest ewidentnie zaburzone
  • angazetka 21.02.19, 19:45
    To nic nie da, ale i tak to napiszę: facet jest chory i przemocowy, i należy od niego zwiać, w nosie mając, że się go "rani".
  • toady 21.02.19, 21:27
    Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim za wpisy.
    Dotarła do mnie jedna istotna rzecz, a mianowicie, że mam syndrom "matki Teresy". Przyciągam mężczyzn skrzywdzonych przez los, lub raczej przez kobiety.
    Cóż za mega odkrycie! Niby to wiedziałam, ale jakoś nie było to przeze mnie uświadomienie.
    Mój pierwszy mąż był ofiarą porzuconym przez przyjaciółkę. Pocieszałam go, a on zobaczył we mnie anioła, który wymykał mu się spod kontroli, albo też nie był tylko dla niego. On też miał jazdy zazdrości. Nigdy mnie nie uderzył, jednak umiał użyć takich argumentów, które sprawiały, że żyłam w ciągłym poczuciu winy. Żył wartościami, które ceniłam lub które inni uważali powszechnie za ważne. Kto nie chciałby wiernego, oddanego partnera, stroniącego od alkoholu i szwendającego się po zabawach? Tylko cena bycia z taką osobą była dla mnie za wysoka. Zrezygnowałam dla niego z wszelkich znajomości i innych istotnych rzeczy. Kosztowało mnie to głęboką depresję.
    Pozbierałam się i byłam naprawdę szczęśliwa.
    Aż pojawił się Sławek. Zakochany i oddany, ale również skrzywdzony przez złą kobietę.
    Kurcze, jak ja teraz wyraźnie widzę ten schemat!
    I to Wy mi to uświadomiliście :-)
    Tylko co teraz mam zrobić?
    Iść za głosem swojego wnętrza... 🙂
    Dziękuję za podpowiedzi odnośnie hospicjum i psa ;)
    A serio, to Sławek nie zrobił mi nic złego. Ma takie a nie inne wymagania. Czy ja mogę im sprostać? Nie sądzę.
    Tylko dlaczego on nie zrezygnuje ze mnie i chce mnie na siłę zmienić?
    Nie ma lepszych czy gorszych przekonań. Ważne by dać każdemu żyć po swojemu.
    Żyję nadal w zawieszeniu 🙁
  • sweet_pink 21.02.19, 21:40
    Idź do psychologa, ewentualnie jak masz jakieś mega opory przed takim lekarzem to chociaż na jakieś warsztaty asertywności czy samodoskonalenia. Serio. To nie jest temat na rozwiązanie samemu. (ja użerałam się kiedyś z facetem pt "bo ja jestem taki biedny poszkodowany, jak ty możesz nie robić tego co ja chce, musisz się mną opiekować", dwie rozmowy z psychologiem, jakiś warsztat i było o wiele wiele łatwiej - tak wiec rada z doświadczenia)

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • toady 21.02.19, 21:51
    Jeszcze jedno. Proszę Was napiszcie mi jakie korzyści według Was czerpię będąc właśnie "matką Teresą"?
    Czuję, że dzięki Wam jestem w stanie przepracować swój problem 🙂
    Nie jestem bez winy. Koledzy czy też przyjaciele, z grupy mężczyzn i też z grupy kobiet, to osoby skrzywdzone przez los!
    Ale mi się dzisiaj rozjaśniło.
    Tylko po co ja to robię?
    Wszystko, co robimy, to robimy dla własnych korzyści.
    Może chciałam okazać się lepsza od tych "złych" kobiet i to łaskotało moje ego..?
    A może chciałam być przez innych lubiana, czuć się wyjątkowo, bo przecież ze mnie taki "anioł"... (dobre sobie, anioł z zachowaniem diablicy, prowokującej i wzbudzającej złość u tych wrażliwych, dobrych mężczyzn 😉)
    Dawajcie, piszcie brutalną prawdę. Ja się jej nie boję, bo tylko w ten sposób mogę się czegoś nauczyć.

    P. S. Jeszcze taki paradoks odnośnie powyższego, to zawsze mówiłam do ludzi bardzo delikatnie, żeby nie daj Bóg ich nie urazić i żeby nie było im przykro.
    Nie raz słyszałam, że jestem "słodko-pierdząca" 😉
    Nawet mój login wybrałam chyba zgodnie z charakterem.
    Chcę i muszę się zmienić, bo nie prowadzi mnie to w dobrą stronę.
  • yoma 21.02.19, 22:20
    Znasz ludowe porzekadło o miękkim sercu i dupie? No właśnie :) Zmieniać się nie musisz, tylko bacz, żebyś przytulała kulawe kaczęta bez szkody dla samej siebie.

    Dlaczego musisz przytulać, a licho cię wie, może masz w sobie nieużywane pokłady opiekuńczości, a może lubisz czuć się dobrym człowiekiem, a może rodzice ci wpoili, że innym ma być z tobą miło, nawet kiedy to niemiłe tobie samej.

    Jest też powiedzenie, a raczej maksyma służb ratowniczych: Dobry ratownik to żywy/zdrowy ratownik. Wężykiem, napisz szminką na lustrze, wyhaftuj krzyżykami na makatce.

    Oznacza: nigdy nie uratujesz nikogo kosztem własnego życia/zdrowia/krzywdy. Powodzenia.

    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • eukaliptusy 21.02.19, 22:54
    toady napisała:

    > Jeszcze jedno. Proszę Was napiszcie mi jakie korzyści według Was czerpię będąc
    > właśnie "matką Teresą"?

    Opowiedz coś o domu rodzinnym. Ja bym stawiała na parentyfikację w dzieciństwie.
  • yoma 21.02.19, 23:13
    No proszę cię... Niech pogada z fachowcem. Na forum zaraz uwierzy, że wszystko przez niedobrych rodziców, tak jak facetom wierzy, że przez niedobre kobiety.

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • eukaliptusy 22.02.19, 13:55
    Czy ja mówię, że nie powinna iść do specjalisty? Moim zdaniem zdecydowanie powinna.
    Pytam się z ciekawości.
    Wzorce relacji międzyludzkich formują się w dzieciństwie. Schemat, który toady właśnie dostrzegła nie wziął się z powietrza. Ja myśle, że intelektualne uświadomienie sobie skąd coś się wzięło jest pierwszym krokiem do zobaczenia, że nie jest to jedyny sposób „bycia” w życiu oraz, że „ratowanie” kiedyś służyło jej do przetrwania, ale w aktualnym kontekście życiowym jest szkodliwe. W tej chwili rzuca ja w objęcia osób, które szukają / potrzebują ratowania, czyli automatycznie nie są dobrym i zdrowym emocjonalnie materiałem na partnera czy przyjaciela.

    Do terapii trzeba dojrzeć.

    Nie wiem toady, może spróbuj grupy otwarcia LP. Tam możesz spędzić czas z terapeutami ale nie na terapii. Zawsze to jakiś początek.
  • yoma 21.02.19, 22:25
    Hej, pierwszy mąż? A kto był drugi?

    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • toady 21.02.19, 22:36
    yoma napisała:

    > Hej, pierwszy mąż? A kto był drugi?
    >
    Mąż z którym się rozwiodłam. Drugiego nie było 😉

    Swoją drogą, to Yoma, Twoje wypowiedzi są bardzo konstruktywne, ale pamiętam czasy, kiedy mnie wkurzały😉
    Kiedyś, kilka dobrych lat temu, byłam aktywną uczestniczą forum pod innym pseudonimem.
  • yoma 21.02.19, 23:15
    A tak mi coś znajomo brzmiało :) A bo ja jestem od wkurzania, nie od głaskania po główce. Miło, że mogłam pomóc.

    --
    Pis jest jak gołąb. Nie przepędzasz, znaczy zachęcasz, żeby s...
  • galia29 02.03.19, 09:48
    Serio wierzysz,że jeśli facet źle si zachowuje to tylko dlatego,że zosta skrzywdzony przez złą kobietę??? A nie przyszło Ci do głowy, że może ma wredny charakter, a w przypadku Twojego faceta zwyczajnie zaburzenia psychiczne? I nie, żadna kobieta nie jest tu winna. I pojąć nie mogę, że po tym jak związałaś się z takim facetem- cierpiałaś, rozwiodłaś się- robisz znowu drugi raz to samo!! Nie, nie przyciągasz takich facetów, Ty wybierasz takich facetów- widocznie lubisz być ofiarą. Jako osoba aktywnie walcząca o prawa człowieka i równouprawnienie, zwyczajnie się gotuję, że są takie "Niunie", gotowe o gówniane zachowanie faceta oskarżać siebie i inne kobiety. Trafiłaś na socjopatę, lubisz być ofiarą- go for it. Tylko przestań oskarżać inne kobiety, bo mi zaraz dym uszami pójdzie. Jest to mój najostrzejszy post jaki w życiu napisałam, ale Ty potrzebujesz serio potężnego kopa w dupę. A najbardziej mam nadzieję, że jesteś trollem i to wszystko bzdury i nie ma tak głupich kobiet.
  • toady 02.03.19, 21:08
    Eriu i Galia, dziękuję Wam za wpisy. Nie wiem, czy wybieram takich facetów, czy może jednak podejmuję próbę bycia z kimś takim...
    Sławek znacznie różni się od byłego męża, chociaż muszę przyznać, że odkąd mój były związał się z inną kobietą, która jest w nim zakochana, problem jego zazdrości zniknął.
    Zatem doszłam do wniosku, że ja w jakiś sposób prowokuję agresję w niektórych mężczyznach. Moja obrona wolności jest odbierana jako szyderstwo i ironia. Jestem bardzo samodzielną i niezależną kobietą. Daję sobie we wszystkim sama radę. Pomyślałam sobie, że może jestem zbyt twarda, dlatego zakochany we mnie facet, dobrze radzący sobie w życiu, ale z wrażliwym wnętrzem, zrobił na mnie wrażenie.
    Ja traktuję życie jak pewne lekcje, wszystko jest po coś...
    Nie żałuję podjętej decyzji o drugiej szansie.
    Wyjaśniliśmy sobie to, co się zadziało. Sławek mocno się pilnuje, żeby nawet słownie nie było żadnego zdenerwowania, gdy przedstawiam swoje poglądy.
    Nie mówimy już o miłości, bo to słowo służyło do manipulacji. Brzmiało to mniej więcej tak, że "skoro ty mnie kochasz, to powinnaś zrezygnować z tego czy tamtego... ja ciebie kocham, a Ty tego nie doceniasz..." i inne tego typu zagrywki.
    Jasno określiłam, że na tym etapie nie można mówić o tak górnolotnym uczuciu i że faktycznie skoro tak postępuję, to znaczy, że go nie kocham. Chcę z nim być, bo imponuje mi pod wieloma względami i jest mi dobrze, natomiast to do niego należy decyzja, czy chce być z taką osobą jak ja. Ja bez niego dam sobie radę.
    Póki co, jest okej, ale zobaczymy co będzie dalej. Uspokajam go, jeśli chodzi o powody do zazdrości. Zmieniłam sposób rozmowy i ton. Wyjaśniam na spokojnie dlaczego utrzymywanie relacji z moimi znajomymi są dla mnie ważne. Na razie nie usłyszałam sprzeciwu.
  • lilyrush 12.03.19, 22:47
    znaczy brniesz dalej.....

    --
    Nie dyskutuje z trolami wszelakiej maści.
  • toady 12.03.19, 23:23
    Tak, brnę dalej.
    Ale nie żałuję podjętej decyzji. Jak na razie, układa się między nami doskonale. Podstawowym działaniem była zmiana mojego przedstawiania potrzeb. Przedtem brzmiało to tak, że ja jestem wolnym człowiekiem i nikt nie będzie mnie ograniczał, co było odbierane, że nic i nikt nie liczy się poza mną. Teraz jest to tak, że on ma poczucie, że jest dla mnie najbliższą memu sercu osobą, a moi przyjaciele są przyjaciółmi, ponieważ w najtrudniejszych momentach pomagali mi jak mogli. Poza tym myślę, że mógł się przekonać, że nie jestem kobietą, która traci swoją godność na pierwszej lepszej imprezie.
    Jemu odpaliły się schematy, z którymi spotykał się w poprzedniej pracy, gdzie kobiety upijały się niemalże do nie przytomności i pchały się facetom do łóżka. Chyba bał się, że i w moim przypadku alkohol może pokonać wszelkie granice.
    U mnie załączyła się akcja obronna, poniekąd agresywna, bo mój były mąż miał totalne jazdy związane z zazdrością. I tak oto zderzyły się nasze fobie.
    Teraz w piątek idę z dziewczynami na winko i nie ma najmniejszego problemu. Gdy spotykam się z klientem, na którego Sławek ma "uczulenie", nie wydzwania do mnie i mogę spokojnie pracować.
    Nie używamy słowa "kocham" o czym wcześniej pisałam i to też nie prowadzi do chorej zależności.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.