Dodaj do ulubionych

Rodzina zmarłej dziewczyny

03.03.19, 16:44
Witam
Mam ogromny problem i nie wiem jak sobie z nim poradzić
Jestem z chłopakiem któremu 2 lata temu umarla dziewczyna
Jesteśmy ze sobą prawie od samego początku tej tragedii gdyż przyjazn przerodziła się w cos wiecej
Nie umiem jednak poradzić sobie z bardzo mocnym kontaktem mojego faceta z rodziną zmarłej
Czy to normalne że matka i siostra zmarlej codziennie pisze do niego? Ze on tak bardzo po 2 latach potrzebuje mieć z nimi kontakt? Ze ciagle muszą wiedzieć co u niego słychać? Ze ciagle muszą mu przypominać o zmarlej? A on ciągle odpisuje
Nie wiem czy to normalne? Czy ktoś z Was mial taki przypadek? Jestem na skraju wytrzymałości. Czuje że przypominają mu o tym po to żeby nie mógł ruszyć dalej i zyc przyszłością i nowym życiem. Czy jestem egoistka myslec tak? Poradzi ktoś prosze...
Edytor zaawansowany
  • feniks_4 03.03.19, 19:10
    Nie jestes egoistka. Uwazam, ze to nie jest normalne.
    Znam historie mlodego malzenstwa, byli bardzo zakochani i szczesliwi. Nagla smierc meza, wszyscy mysleli, ze kobieta pograzy sie w glebokiej rozpaczy, a stalo sie inaczej, dosc szybko weszla w nowy udany zwiazek (byla atrakcyjna, interesujaca i wartosciowa kobieta, wzbudzala zainteresowanie facetow) i nie utrzymywala czestych kontaktow z rodzina zmarlego meza. Zakochala sie (z wzajemnoscia), na nowo. Rodzina jej zmarlego meza byla dosc zaskoczona tym obrotem spraw i moze rozczarowana, ale zaakceptowali to i nie narzucali sie jej.

    Moze rodzina zmarlej dziewczyny Twojego chlopaka uwiesila sie na nim i on nie potrafi im odmowic.
  • pysiak21 03.03.19, 19:52
    Połączyła ich choroba dziewczyny i ja to rozumiem. Ale jak długo to bedzie trwało? Najgorzej ze on nie potrafi odmówić i sam tez chce tego kontaktu...Nie umiem zrozumieć tej więzi stad moje pytanie i prośba o pomoc
  • anula36 03.03.19, 21:36
    jesli on sam chce tego kontaktu moze to trwac cale zycie nawet. Rozmawialas z nim na ten temat? a w czym przejawia sie to,ze nie chce ruszyc z nowym zyciem? Odwleka slub, posiadanie dzieci?
    Emocje ludzkie sa skomplikowane, byc moze Twoj partner nie mial kiedy przezyc zaloby po zmarlej, moze ma w zwiazku z tym, ze sie od razu zwiazal z inna kobieta jakies poczucie winy i dlatego nie potrafi zakonczyc tego kontaktu, a moze go zwyczajnie potrzebuje.
  • pysiak21 04.03.19, 08:47
    Rozmawiam z nim o tym cały czas. Nie bierze pod uwagę moich uczuć tylko ciagle na 1 miejscu są uczucia tej rodziny. Rozumiem stratę ból żałobę wszytsko....ale to mi powtarza ze jestem najważniejsza, ze chce założyć ze mną rodzine, ze chce dzieci itd tylko nic z tego nie moze się wydarzyć bo ciagle COŚ z NIMI. Nie rozumiem tej potrzeby kontaktu....
  • enith 04.03.19, 19:14
    Jeśli na pierwszym miejscu nadal jest rodzina byłej, a partner nie bierze pod uwagę twoich uczuć, to nie bardzo rozumiem, na czym konkretnie polega wasz związek. Jeśli za słowami partnera o założeniu z tobą rodziny nie idą konkretne działania, to jesteś zwyczajnie zwodzona i nikt nie będzie mógł przewidzieć, jak długo będzie ten stan zawieszenia trwać. Rada aqua48 poniżej jest bardzo dobra. Do tego dodałabym, żebyś ty sama sobie ustaliła, jak długo masz zamiar czekać, aż partner wyjdzie z tego rozkroku. Ustal ten termin sobie, a potem albo postaw partnerowi ultimatum, że ma się zacząć wywiązywać z obietnic ci złożonych, albo kończ związek i daj sobie szansę na bycie z kimś, dla kogo najprawdę będziesz najważniejszą osobą.
  • pysiak21 04.03.19, 22:21
    Enith bardzo dziękuję za pomoc
  • enith 04.03.19, 02:32
    Jeśli partner ma potrzebę utrzymywania kontaktu z rodziną zmarłej partnerki, ty możesz jedynie to zaakceptować lub odejść. Choroba, zwłaszcza długotrwała potrafi ludzi bardzo zbliżyć do siebie. Nie wiem, jak długo trwał związek, ale być może chłopak córki został uznany za członka rodziny i to się nie zmieniło po jej śmierci. Stąd te bliskie i serdeczne kontakty z obu stron.
    Możesz opisać konkretnie, jaki negatywny wpływ mają te kontakty na wasz związek? W jaki sposób partnera blokują? Przecież związał się z tobą, praktycznie z biegu po śmierci partnerki, więc nie rozumiem twoich słów o tym, że nie rozpoczął nowego życia. No chyba jednak rozpoczął, z tobą. Czy robi coś (poza tymi kontaktami), z czego wnosisz, że jest w waszym związku tylko jedną nogą?
  • pysiak21 04.03.19, 08:43
    Siostra zmarlej nie zaakceptowała tego ze ten sobie kogos znalazl. Zrobila mu awanture mimo ze mowila ze jest dla niej jak brat. Nie znając mnie obrzucila mnie błotem i wyzwala wszystkich od kłamców i oszustów bo twierdzi że byłam ukrywana. Fakt bylo tak, ale to nie byl moj wybor. Wszyscy ciagle powtarzali ze jeszcze jest za wczesnie, że musi minąć wiecej czasu. Niestety ta nieznajoma mi więź i uczucie powoduje w moim facecie ze mimo takich wydarzeń ten nadal chce zgody i tego kontaktu. Nie umie odmówić matce zmarlej. Ta ogromnie cierpi wiedząc że jego druga córka i "jej synek" sie do siebie nie odzywają. Uważam że takie zachowania blokują nasz zwiazek bo najnormalniej w świecie jest teraz ni cholernie przykro i sie ciagle klocimy
  • aqua48 04.03.19, 16:01
    Odseparuj się psychicznie od tej więzi, nie słuchaj relacji co się tam dzieje, nie pytaj, co które z nich powiedziało itp. Nie angażuj się w ich relacje z Twoim chłopakiem, nie pomagaj mu ułożyć ich ani nie wywieraj presji na nim. Rób swoje i czekaj czy chłopak do Ciebie dołączy czy nie. To on musi podjąć decyzję o ewentualnym ochłodzeniu czy rozluźnieniu kontaktów z rodziną zmarłej dziewczyny.
  • pysiak21 04.03.19, 16:58
    Dziękuję za radę aqua48
  • z_pokladu_idy 05.03.19, 01:15
    Powodów takiej sytuacji może być i pewnie jest kilka. Po pierwsze chłopak najprawdopodobniej nie przeszedł żałoby od razu wchodząc w następny związek. Nawet po zwykłym rozstaniu psychologowie radzą odczekać chwilę, żeby dojść do ładu że sobą i swoimi uczuciami. Druga kwestia to bardzo możliwe poczucie winy. Piszesz, że znaliscie się wcześniej, więc ten moment przejścia z relacji koleżenskiej na bliższą chłopakowi może wydał się zbyt bliski śmierci jego dziewczyny.
    Bardzo możliwe, że odczekanie dłuższej chwili przed rozpoczęciem nowego związku zdecydowałoby o jego jakości. Brutalne, to co napiszę, ale wydaje mi się, że funkcjonujesz jako tzw. plasterek i dopóki chłopak tego nie przepracuje, nie ruszcie dalej. Przy czym nie winiłabym rodziny zmarłej za chęć podtrzymywania kontaktu, ani siostry za jej reakcję. To tylko od chłopaka zależy na ile te kontakty wpływają na jego życie, a widać chce, żeby wpływały.
  • anula36 05.03.19, 08:34
    Piszesz, że znaliscie się wcześniej, więc ten moment przejścia z relacji koleżenskiej na bliższą chłopakowi może wydał się zbyt bliski śmierci jego dziewczyny.
    I moze byc tez tak ,ze niezamierzenie mu przypominasz cala ta sytuacja i jej otoczke i to go wciaz pcha w tamta strone, tej rodziny, takie bledne kolo.
  • pysiak21 05.03.19, 08:49
    Znaliśmy się i bardzo mu pomogłam w ciężkich dla niego chwilach. Juz rok przed smiercia dziewczyny bylam dla niego wsparciem. Nie wydaje mi sie żeby było tak jak piszesz ale jest taka możliwość. To ciekawa wypowiedź. Dzięki anula36
  • anula36 05.03.19, 14:22
    to sa wszystko dywagacje i w sferze dywagacji zostana chyba ze Twoj chlopak postanowi byc z Toba szczery, bo co on naprawde mysli i czuje wiec tylko on sam.

    Zreszta tu sa w ogole 2 rozne problemy czyli raz ta rodzina, ciagle w kontakcie dwa i to ze Ty masz inne oczekiwania niz Twoj chopak w rozwoju Waszej relacji i on stoi w miejscu zaslaniajac sie rodzina zmarlej dziewczyny ( bardzo wygodna wymowka), a Ty chcesz isc dalej. Mysle,ze gdybyscie sie pobrali i mieli dziecko, tamta rodzina musialaby jakos to lyknac, choc pewnie nie bez focha i w naturalny sposob kazde poszloby swoja droga.

    Pytanie na ile on Cie kocha, a na ile jest Ci zwyczajnie wdzieczny, za to co dla niego zrobilas? Na ile go przyzwyczailas ze on zawsze bierze, a Ty dalejsz, wspierasz, cierpliwie czekasz itp. Ciekawa jestem ile macie ? Blizej 20 tki? Blizej 30tki?
    Tez bylam z kims komu zmarla partnerka w dodatku mieli dziecko wiec juz calkiem nie dalo sie odciac od rodziny, przynajmniej tak mi sie wydawalo, po czym po tym jak sie rozstalismy okazalo sie ze jednak mozna i dalo sie wyjechac razem z dzieckiem 400 km od obu rodzin, wziasc slub i zyc dlugo i szczesliwie.

  • pysiak21 05.03.19, 15:44
    Mam 34 lata...
    Matka zmarlej uwaza ze chce dla mojego faceta jak najlepiej ale dla mnie pisanie do niego co chwila, wspominane zmarlej córki, pisanie ze mu jej się śnił, ze widziała jego sobowtóra, ze zawsze bedzie jej synkiem, zeby przyjechał, ze chce żeby on pogodził sie z jej druga córka bo jej serce peka i na pewno zmarła by tego nie chciala jest chore...Po prostu chore.
    Nie raz słyszałam że będziemy rodzina bedziemy mieć dzieci bede miała jego nazwisko ale za chwile jest kłótnia i to tylko i wyłącznie o rodzinę zmarlej i wszystko się sypie. Dlatego oskarzam ze to jest ich wina i ze nie chce dla niego dobrze...Dobrze napisalas: Ja daję, wspieram, cierpliwie czekam a czuje ze i tak dostaje ciagle po du...
  • anula36 05.03.19, 16:00
    Ta kobieta Ci niczego nie obiecywala, a facet owszem, proponuje jednak jego rozliczyc z tych obietnic, szukanie winnych na nic sie nie zda.
  • z_pokladu_idy 05.03.19, 16:28
    Nawet, jeśli te kontakty to swoista zemsta za 'pocieszanie' chłopaka umierającej córki/siostry, to twój partner jest odpowiedzialny za status swojego związku, nie rodzina dziewczyny. Naprawdę sporo jest 'kryzysowych narzeczonych', które słyszą zapewnienia o miłości i rychłym ślubie latami i to bez duchów dawnych miłości w tle. Te kontakty nie muszą być powodem waszych problemów, a jedynie zasłoną dla jego niezdecydowania.
  • anula36 05.03.19, 16:45
    nie postrzegalabym tych kontaktow jako " zemsty", z racji pracy wiele razy mialam do czynienia ze starszymi ludzmi ktorym zmarly dorosle dzieci bardziej widze w tym to, ze ma sie z kim rozmawiac, wspominac to dziecko , to jak przedluzanie jego zycia, zachwanie pamieci o nim. Oczywiscie ze to moze przybierac przerosniete formy,ale mysle,ze wynika bardziej z rozpaczy niz wyrachwanego dreczenia "niewiernego" ziecia, tej matce corka i jej chlopak mogli po prostu za bardzo zlac sie w jedno.
  • z_pokladu_idy 05.03.19, 16:58
    Odniosłam się jedynie do silnych odczuć autorki, jakoby te kontakty były chore i być może wymierzone w ich nowy związek (reakcja siostry). W moim odczuciu jest to jak najbardziej trzymanie się ostatnich śladów zmarłej - czyli związku z chłopakiem. I rodzina, i on wydają się być w pierwszych etapach żałoby. Jego brak gotowości na nowe nie jest jednak winą rodziny zmarłej, jak to postrzega autorka. Sama znam parę, gdzie nowemu mężowi absolutnie nie przeszkadzają częste kontakty żony z matką zmarłego poprzedniego męża. Ale w tym przypadku dziewczyna uporała się że stratą, a nowy partner nie czuje się zagrożony przeszłością.
  • enith 05.03.19, 16:43
    Myślałam, że masz z 10 lat mniej i dużo więcej czasu na to, żeby twój partner się ogarnął. Ale nie, masz 34 lata i zbliżasz się powoli do granicy, po której rodzenie pierwszego dziecka robi się ryzykowne. Jeśli wiesz, że chcesz wyjść za mąż i mieć dzieci z tym partnerem, nie możesz marnotrawić czasu na takie jak dotychczas bujanie się za rączkę i zabawy w obietnice bez pokrycia. Na twoim miejscu ultimatum partnerowi postawiłabym już teraz: robicie kolejny krok jako para (np. zaręczyny i/lub wspólne zamieszkanie), a potem idziecie za ciosem. Jeśli partner będzie się wykręcał, będziesz mieć czarno na białym, że z tej mąki chleba nie będzie.
    A co do tamtej rodziny, to po raz kolejny poprę Anulę: oni nie mają z tobą nic wspólnego i to nie ta rodzina jest twoim problemem, a partner, który najwyraźniej nie zakończył mentalnie swojego poprzedniego związku. Gdyby miał priorytety odpowiednio dobrze poukładane, kontakty z tamtą rodziną w ogóle by cię nie dotykały. Nie rozumiem, po jaką cholerę on ci się z zwierza z tego, co od nich słyszy? I czemu ty tego potulnie wysłuchujesz i się nakręcasz, zamiast natychmiast ucinać te wynurzenia? Podobne jak kilka osób przede mną ja też odniosłam wrażenie, że jesteś dla partnera etapem przejściowym między związkami, zapchajdziurą, że brzydko napiszę, po śmierci jego poprzedniej dziewczyny. I że on owszem, kiedyś w końcu pójdzie do przodu, ale całkiem możliwe, że nie z tobą.
  • pysiak21 05.03.19, 16:46
    Dziękuję Ani Ty
    To co napisałaś dało mi dużo do myslenia
  • pysiak21 05.03.19, 16:46
    Dziękuję enith
    To co napisałaś dało mi dużo do myslenia
  • aga.doris 05.03.19, 16:03
    Zastanów się nad tym o swoim zwiąqzku napisała anula36. Może tak być, że jesteś dla niego wygodną, bezpieczną i sprawdzoną formą przejściową (przepraszam za to określenie). On wyraźnie jeszcze przeżywa żałobę wraz z rodziną zmarłej dziewczyny. Twoja obecność pomaga mu, łagodzi cierpienie, daje oparcie. Za jakiś czas gdy będzie już gotowy na nowe życie, nową miłość i zamknięcie drzwi do przeszłości może się okazać, że ty niestety będziesz musiała pozostać za tymi drzwiami, bo zawsze będziesz częścią tej bolesnej przeszłości. A on będzie chciał pójść naprzód, bez obciążeń...
  • pysiak21 05.03.19, 16:37
    Mieszkam z nim i jego rodzicami od roku, znam cala jego rodzinę, przyjaciół, znajomych, duzo podrozujemy sami lub jego siostra, urządzamy razem dom, poznałam nawet matkę zmarlej. On mówi że nie może wymazać swojej przeszłości. To co napisałaś brzmi mega logicznie ale mam nadzieje ze jednak tak nie bedzie :(((
  • enith 05.03.19, 19:57
    Przyznam, że troszkę się zgubiłam po twoim ostatnim poście. Czyli mieszkacie razem, razem urządzacie dom (wasz wspólny?), zna cię cała jego rodzina, wszyscy znajomi, prowadzicie wspólne gospodarstwo domowe. Nie bardzo rozumiem więc, czego ty tak naprawdę od partnera chcesz? Czy złożył ci jakieś obietnice, z których się w odpowiednim czasie nie wywiązał? Złamał dane słowo? Blokuje kolejne po wspólnym zamieszkaniu kroki? Bo troszkę inaczej ten wasz związek wygląda, niż początkowo to przedstawiałaś. Ja myślałam, że bujacie się za rączki i spotykacie na seks i kino, a ty tu piszesz, że praktycznie jesteś członkiem jego rodziny. Co cię tak te kontakty z tamtymi ludźmi drażnią? Ustaw całkowitą cenzurę na jego historyjki o byłej, nie wysłuchuj zwierzeń o tamtej rodzinie, nie rób za rękaw do wypłakania. Powiedz wprost partnerowi, że nie życzysz sobie opowieści na jej temat i jak to jej rodzina się na nim uwiesiła i puścić nie chce, bo źle się z tym czujesz. Mów o swoich uczuciach, nie atakuj ani jego, ani tamtej rodziny. Mów o sobie i tym, jak ty się czujesz w takim uczuciowym trójkącie. Spytaj go, jak on by się czuł w analogicznej sytuacji. Jeśli partner ma choć trochę wyobraźni i empatii, to zrozumie i przestanie cię bombardować niechcianymi informacjami. To do niego należy takie ustawienie stosunków między wszystkimi zaangażowanymi stronami, żeby nikt nie czuł się odepchnięty na bok czy wykorzystywany. Jeśli tego nie robi pomimo twoich sygnałów, to może mu zwyczajnie na tym nie zależy.
  • pysiak21 05.03.19, 21:05
    No wlasnie caly post dotyczył od początku relacji mojego faceta z rodzina zmarlej. Prosilam o pomoc w tej sprawie a nie w sprawie tego czy mieszkamy razem i planujemy ślub. Chodziło mi o to czy takie relacje są normalne i muszę się z tym pogodzić czy to jednak jest trochę chore tak jak ja uważam. Nie wiem czy ja sie musze leczyć u spychologa bo nie moge znieść tego dziwnego "zwiazku" czy postawić ultimatum i bym pewna siebie. Jestem częścią rodziny od samego początku. Podobno pomoglam wszystkim z żałoba i strata tej dziewczyny. Natomiast sprawa dotyczy tego ze to ja nie radze sobie w tej relacji, ze wzmozonymi kontaktami z rodzina zmarlej, bo wynikają z tego klotnie. Zawsze jak jest super to coś się psuje bo mama zmarlej napisze np. Ze zyc nie moze z myślą ze on jest poklocony z jej córka, ze musi przyjechać, ze ona ma cos dla niego, jak tydzien do niej nie pisze to wypytuje co sie stalo, jak nie odpisze to atakuje znowu. Widzę to czuje i wiem...
  • anula36 05.03.19, 21:33
    a zmiana nr tel nie wchodzi w gre?
  • enith 05.03.19, 23:16
    Co da zmiana numeru telefonu, skoro to partner chce kontaktu z rodziną zmarłej eks? Widać, że nie dojrzał do kolejnego związku. Nie dość, że nie miał czasu przeżyć żałoby, bo wskoczył natychmiast z jednego związku w drugi, to jeszcze ten drugi związek pobudował na kłamstwie, ukrywając istnienie kolejnej partnerki (wbrew jej woli). Po prostu: mężczyzna nie zamknął tamtej relacji i teraz, dwa lata później odbija się to na obecnej. I tylko on ma możliwość naprawy tej sytuacji, nie partnerka i nie tamta rodzina.
  • enith 05.03.19, 23:27
    pysiak21 napisała:
    > Natomiast sprawa dotyczy tego ze to ja nie radze sobie w tej relacji, ze wzmozonymi kontaktami z rodzina zmarlej, bo wynikają z tego klotnie. Zawsze jak jest super to coś się psuje bo mama zmarlej napisze np. Ze zyc nie moze z myślą ze on jest poklocony z jej córka, ze musi przyjechać, ze ona ma cos dla niego, jak tydzien do niej nie pisze to wypytuje co sie stalo, jak nie odpisze to atakuje znowu...

    Uświadom sobie jedną rzecz: twój partner CHCE ten kontakt utrzymywać. On chce. Jakby nie chciał, to już dawno rozluźniłby relacje z rodziną eks. Nie odbierałby telefonów, nie spotykał z nimi, a gdyby go nachodzili, rozmówiłby się z nimi raz, a dobrze. Więc skoro on chce tych kontaktów, tobie pozostaje albo odciąć się od nich definitywnie albo odejść.
  • pysiak21 06.03.19, 08:36
    Ja wiem ze chce. On sam mi to mówi. Ja mu tego nie zebraniam. Ale na pewno nie jestem za tym żeby pogodzić się z furiatką ktora nas wszystkich obraziła i codziennie odpisywac matce zmarlej i zgadzać się na jej plany tylko dlatego żeby jej nie zranić. Duzo juz napisałaś Enith. Dziękuję bardzo za wszystkie słowa. To mi na prawdę dało duzo do myślenia. Pozdrawiam
  • 71tosia 05.03.19, 23:15
    znam dwie podobna historie, pierwsza - mlodzi sa tuz po slubie, chlopak ginie w tragicznych okolicznosciach, dziewczyna wychodzi po jakims czasie ponownie za maz . Dziewczyna nadal utrzymuje dobre relacje z bylymi tesciami, kiedy mlodym rodzi sie dziecko traktuja bylych tesciow jak dziadkow, byli tesciowie chetnie wchodza w te role. Druga historia - moja kolezana jej partner umiera nagle na sepse. Przez jakis czas kolezanka utrzymuje relacje z tesciowa ale czuje sie coraz dziwniej w te sytuacji. Zaczyna to jej przeszkadzac, mimo ze nadal jest sama. Relacja sie rozluzniaja i zanikaja, jakies 2 lata po smierci partnera.
    Daj mu czas, to ze potrzebuje wspominac te dziewczyne z jej bliskimi wcale nie znaczy ze ciebie nie kocha.
  • enith 06.03.19, 01:03
    Pysiak21, a co na to wszystko partnera rodzice? Mieszkacie z nimi pod jednym dachem, więc pewnie wiedzą, co się dzieje, być może są świadkami waszych kłótni na tle relacji ich syna z rodziną eks. Jak oni to widzą? Masz ich poparcie? Czy oni też uważają, że ta relacja jest niezdrowa/przesadzona? Możesz na nich liczyć?
  • pysiak21 06.03.19, 08:33
    To mógłby być odrębny temat na forum... Rodzice ogólnie w ogóle nie wynikają w nasze sprawy. Tata nie angażuje się w żadne sprawy. Mama do czasu klotni z siostrą zmarlej miała z nią rowniez CODZIENNY kontakt. Od czasu kiedy nazwała ja kłamcą kontakt sie urwał. Moge na nich liczyć w każdej sprawie ale nie w tej.
  • verdana 06.03.19, 09:39
    Twojego faceta trzeba by potraktować jako wdowca, który stale żyje z widmem pierwszej żony. Ona umarła, ale nadal i ona i jej rodzina jest dla niego ważna. Sporo "drugich żon" wdowców nadal zakochanych w pierwszej żonie żyje w swoistym trjkącie. W małżeństwie zostaje "ta trzecia" . Oprócz kontaktów z rodziną zmarłej, które jednak nie powinny być tak intensywne zastanów się nad kikoma sprawami. Czy w codziennym życiu jesteś porównywana do zmarłej "My to robiliśmy inaczej"? , Czy Twój partner inicjuje kontakty z tamtą rodziną, czy raczej czuje się zobowiązany do utrzymywania kontaktów, bo nie umie się wykrecić? To spora różnica.
  • pysiak21 06.03.19, 10:05
    Oni od 4 lat walczyli tylko z chorobą. Byli razem ale na pewno nie była to wielka miłość tylko raczej poczucie ze nie moze jej zostawić w tak ciężkiej chwili. Nie jestem porównywana. Kontakty najwcześniej inicjuje tamta rodzina.
  • z_pokladu_idy 06.03.19, 11:23
    Niby nie wielka miłość, a wciąż o niej pamięta. I utrzymuje z tymi 'podłymi' ludźmi kontakt. Widocznie potrzebuje. Między wierszami wyłania się z twoich wpisów straszna zazdrość i złość, zupełnie jakbyś chciała zlikwidować przeszłość. Ty weszłaś w ten związek niejako jako trzecia osoba, teraz ona ona jest tą trzecią i jeszcze długo będzie.
  • pysiak21 06.03.19, 12:23
    Tak. Przyznaję się że tak jest. Jesteś zazdrosna, zla ale tez czuje sie zraniona ze uczucia tamtej rodziny po takim czasie sa takie wazne. Ale te wpisy rozjasniaja mi mocno cala te sprawe i biorę do siebie każdy wpis
  • anula36 06.03.19, 15:54
    taka mnie naszla refleksja co jest wyznacznikiem wiekiej milosci? dla mnie 4 lata wspierania w chorobie by na to jednak wskazywalo.
  • pysiak21 06.03.19, 16:09
    Widzę że zamiast pomoc bedziecie teraz hejtowac. Wiele rzeczy się na to składa. Np to ze wspierał chora Ale to ze mna wolał spedzac 6 dni w tygodniu a nie z nią. Robil co mógł ale choroba była nieuleczalna wiec pogodził się z tym i żył na tyle ile mógł juz nowym życiem.
  • enith 06.03.19, 16:29
    Dziwi mnie, że post Anuli odebrałaś jako hejt. Ja nie widzę w nim nic agresywnego, co mogło wywołać taką twoją reakcję.
    A co do meritum: z tego co piszesz wynika, że zaczęliście się spotykać i spędzać czas (6 dni w tygodniu? serio?), ZANIM partnerka zmarła. Czyli de facto twój partner prowadził dwa równoległe związki i kłamał w tej sprawie (ukrywanie ciebie). Moim zdaniem całkiem możliwe jest, że nie potrafi teraz schłodzić kontaktów z rodziną zmarłej, bo gryzą go wyrzuty sumienia i ma wobec nich poczucie winy, że zaczął nowe życie z tobą, gdy partnerka jeszcze żyła. Na takie problemy pomoże partnerowi wyłącznie terapia. Musi przeżyć żałobę, choćby z opóźnieniem i musi uporać się z tymi wyrzutami sumienia. Moim zdaniem, oczywiście o ile mój trop jest właściwy, bez profesjonalnej pomocy on nie da rady oderwać się od tamtej rodziny, a wy jako para nie dacie rady ruszyć do przodu. Jest szansa, że zgodziłby się na terapię?
  • pysiak21 06.03.19, 16:41
    Porozmawiam z nim. Mysle ze jest na to szansa jesli między nami ma byc dobrze. Też myslalam ze to wyrzuty sumienia i chec oczyszczenia sie troche z poczucia winy. Nie mówię że to HEJT tylko wiem jak jest. Probuje to opisać najlepiej jak sie da. Wiem co ja czuje co on czuje. Co czuliśmy 2 lata temu i jak było. Więc jeśli pisze ze to nie była miłość w tym czasie tzn ze jestem tego pewna.
  • z_pokladu_idy 06.03.19, 17:37
    W takim razie w kontaktach z tamtą rodziną może go utrzymywać poczucie winy plus to, że może zwyczajnie lubi tych ludzi. Terapia by się faktycznie przydała jemu, a tobie odetchnięcie. Wiesz, jest taki obronny mechanizm, który sprawia, że ludzi, którym zrobimy świństwo zaczynamy widzieć, jako tych złych, w tym przypadku chorych. Potraktowaliście siostrę zmarłej jak furiatkę, gdy zarzuciła kłamstwo twojemu facetowi, a przecież miała rację. Czy w grę wchodzi szczera rozmowa twojego partnera z tamta rodziną? Chodzi mi o oczyszczenie atmosfery, wyznanie, że faktycznie nie był do końca fair, ale po ludzku zakochał się i chciał być szczęśliwy.
  • pysiak21 06.03.19, 18:05
    No wlasnie nikt jej nie oszukał. Jak dziewczyna umarła to siostra dobrze wiedziała że po jakims czasie chłopak mial kogos innego (facebook, instagram). Nigdy o nic sama nie zapytała, nigdy nie pytała jak on się czuje, jak sobie ze wszystkim radzi... a pozniej miała pretensje że ja mieszkam z jego rodzina od roku i ze nikt jej nic nie powiedział. Ja pytam kim ona jest ze ma wiedziec ze chłopak jej zmarlej siostry z kimś mieszka i chce żyć po swojemu i ułożyć sobie życie na nowo??? To mnie dręczy i męczy. Ona jak siostra byla chora znalazla sobie meza, zorganizowała slub i zrobila wesele. Zawsze miała wsparcie mojego chłopaka we wszystkim. Dlatego nie moge I nie chce zeby ktokolwiek sie z kimkolwiek zgodził, rozmawiał, wyjaśniał. I dlatego ten post i dlatego to wszystko... :(((
  • enith 06.03.19, 18:25
    Wiesz, ja myślałam, że on z rodziną partnerki był naprawdę blisko. Tak to wygląda z twoich postów. Więc jeśli był tak blisko, to czemu nie powiedział siostrze eks, że zaczął się z kimś spotykać? Przez rok nie znalazł ani jednej okazji, żeby powiedzieć im "mam kogoś"? Przez rok ukrywał fakt twojego istnienia i że mieszkasz z nim? Ja myślałam, że bliscy ludzie dzielą się takimi informacjami. Przecież nie popełnił przestępstwa, nie zrobił nic, czego musiałby się wstydzić. No chyba nikt nie oczekiwał, że młody chłop pozostanie samotny do śmierci. Ot, po odejściu partnerki zakochał się ponownie i wszedł w związek z tobą. Po co te podchody, po co to krycie się z tobą przed tamtą rodziną? Uważam, że partner zachował się niedojrzale. Załatwił to brzydko. Nie tak postępuje dorosły mężczyzna. Jakby zwyczajnie i po ludzku uświadomił tamtą rodzinę, że kogoś ma, zamiast się głupio i bez powodu kryć, to teraz nie byłoby tego całego bałaganu. Więc niech on teraz ten bałagan sprząta, skoro ma tak negatywny wpływ na ciebie i wasz związek.
  • pysiak21 06.03.19, 19:19
    Tak był blisko! Spotkania co miesiąc. Wizyty u nich. Pisanie na komuniaktoraxh codziennie z siostrą zmarlej i smsy z niedoszły tesciowa co tydzień. Nie powiedział im....Nikt nie pytal. On i jego rodzina myślała że za wczesnie. Ze to samo wyjdzie. A wyszło jak wyszło i jest do d....
  • enith 06.03.19, 19:38
    No i wyszło, z fejsa i insta. Tak się nie robi. Fatalna sytuacja :-(
    Bardzo ci współczuję. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak ty się musiałaś przez ten rok czuć, jak musiało ci być przykro. Wychodzi na to, że najwyższą cenę za niefajne zachowanie partnera płacisz ty. I, jak to w życiu bywa, masz akurat najmniejsze pole manewru, żeby coś z tą trudną sytuacją zrobić. Czy partner próbuje się u ciebie w jakikolwiek sposób zrehabilitować? Czy aktywnie pracuje, by zniwelować negatywny wpływ tamtej rodziny na wasz związek? Bo jeśli nie robi nic, to musisz się zacząć liczyć z faktem, że o to wam się związek w końcu posypie. Albo on zerwie, zmęczony kłótniami na tym tle albo ty, nie mogąc znieść rozdwojenia jaźni partnera i tkwienia w mentalnym trójkącie.
  • pysiak21 06.03.19, 20:01
    No wlasnie nie wyszło z fejsa i insta...Siostra chyba sama nie dopuszczalna do siebie mysli ze on kogoś ma. Nikt o niczym nie mówił z obu stron i tak sobie "udawali" ze nic się nie zmienia. Ja sie wiecznie "chowalam" zeby mnie nikt nie zobaczył. W koncu w ostatnie święta bozegonarodzenia pojechalam z chłopakiem do rodziców zmarlej. Było dziwnie Ale to chyba najwyższa pora zeby to zrobić. Siostra po tej akcji dostala szału. Zrobila wtedy awanturę ze ja sie pojawiła w jej rodzinnym domu i kim ja jestem i co on sobie myśli i inne brednie o których juz pisalam. Ten kontakt z siostrą sie urwał i to byly 2 najszczesliwsze miesiące mojego życia. Dlatego teraz jak matka zmarlej tak mocno nalegam na ZGODE między nimi az mnie serce boli bo nie jestem w stanie tego zaakceptować. Ogólnie jesteśmy mega szczesliwa para!!! I zawsze jak jest źle to przez ten temat dlatego oskarżeń ich o moje cierpienie. Wiem ze powinnam odpuścić Ale nie umiem...stad ten post. Ale te wpisy mega rozjasnily mi niektóre sprawy
  • z_pokladu_idy 06.03.19, 19:50
    Sama napisałaś, że dwa związki się pokrywały, stąd wywnioskowałam, że siostra była zła o ten etap, kiedy dziewczyna jeszcze żyła. I miała prawo się wkurzyć. Tak czy inaczej nie wyszło fajnie, bo wygląda na to, że wasz związek ukrywał że względu na poczucie winy/wstydu. Nie zachował się w porządku, a teraz wszyscy tuptają wokół niedomówień i niespelnionych oczekiwań zamiast konkretnie pogadać. Myślę, że te telefony matki to taka rozpaczliwa próba przypominania chłopakowi o zmarłej, bo uznała, że za szybko o niej zapomniał.
  • pysiak21 06.03.19, 21:12
    Nie nie nie. Jak dziewczyna zyla to sie przyjaznilismy. Chłopak był z nią 10 lat z czego 4 w chorobie. Ciagle wizyty u lekarzy w Polsce za garnica. Ciagle leczenie. Pod koniec dziewczyna byla przykuta do łóżka. Składki hospicja itd. Chłopak przeżył mega duzo i to za to ze wytrzymał tyle czasu to podziwiam. Ja byłam wtedy wsparciem i nie mieszkałam z nim nie znałam jego rodziny ani znajomych. Zaczęliśmy być razem jakis czas po śmierci. Odgraniczcie te dwa etapy.
  • verdana 06.03.19, 20:01
    Po jakimś czasie? Przecież sama pisałaś, ze spotykał sie z Tobą codziennie niemal, gdy jego dziewczyna była chora. Jednak jest różnica, czy kogoś sobie znjduje siostra chorej, czy chłopak chorej.
  • enith 06.03.19, 16:14
    Moim zdaniem niekoniecznie świadczy to zawsze o wielkiej miłości. Sporo ludzi pozostaje w związku z poczucia obowiązku, choć uczucia się wypaliły. A porzucenie terminalnie chorej partnerki spotkałoby się też pewnie z ciężkim ostracyzmem otoczenia. Oczywiście nie twierdzę, że partner poprzedniej partnerki nie kochał. Może nawet była to wielka miłość i gdyby nie choroba i śmierć, państwo pobraliby się, dochowali dzieci i żyli długo i szczęśliwie. Pysiak21 pisze, że "na pewno nie była to wielka miłość tylko raczej poczucie ze nie moze jej zostawić w tak ciężkiej chwili." Skąd to wie? Czy partner jej to wprost powiedział? Czy też ona sama próbuje siebie przekonać, że tam nie było żadnego wielkiego uczucia, tylko poczucie obowiązku? No, ale skoro to wyłącznie poczucie obowiązku trzymało go przy umierającej partnerce, to skąd te intensywne kontakty z rodziną eks teraz, dwa lata po jej odejściu?
  • anula36 06.03.19, 17:21
    byc moze to zalozenie ze nie moze byc prawdziwej wielkiej milosci w 2 zwiazkach na raz - jesli byla w tym,nie moglo jej byc w tamtym.
  • verdana 06.03.19, 20:03
    To ja będę niemiła. Zwiążek, w którym jedna osoba oszukuje śmiertelnie chorą dziewczynę, a druga się godzi w tej sytuacji być "tą drugą" raczej nei ma świetlanej przyszłości.
  • pysiak21 06.03.19, 21:15
    Nie zgadzam się ale mozesz mieć swoje zdanie. Nie było żadnego oszukanstwa. To ze sie znaliśmy nie ma żadnego znaczenia. Ja byłam wtedy 8 lat z innym partnerem. Narzeczonym. Uwazam ze nasz zwiazek ma przyszlosc tylko trzeba jakoś sobie poradzić z TYM problemem o którym pisze i stąd moje wołanie o pomoc
  • verdana 06.03.19, 21:30
    Tak. Spotykanie sie 6 razy w tygodniu nie ma żadnego znaczenia. Skądże. To zupełnie normalne, ze ma się narzeczonego, a spotyka sie codziennie z innym, że ma sie chorą dziewczynę i spotyka się codziennie z inną.
    Ta historia się kupy nie trzyma.
    Podejrzewam trolling.
  • pysiak21 06.03.19, 21:36
    Ani on ani ja nie bylismy szczesliwi. To nas połączyło. Nie wiem co Ci sie kupy nie trzyma. To nie komentuj prosze. Mam 34 lata. Sory Ale nie wiem co to trolling
  • elle-joan 06.03.19, 21:51
    pysiak21 napisała:

    > No wlasnie nie wyszło z fejsa i insta...Siostra chyba sama nie dopuszczalna do
    > siebie mysli ze on kogoś ma. Nikt o niczym nie mówił z obu stron i tak sobie "u
    > dawali" ze nic się nie zmienia. Ja sie wiecznie "chowalam" zeby mnie nikt nie z
    > obaczył. W koncu w ostatnie święta bozegonarodzenia pojechalam z chłopakiem do
    > rodziców zmarlej. Było dziwnie Ale to chyba najwyższa pora zeby to zrobić. Sios
    > tra po tej akcji dostala szału. Zrobila wtedy awanturę ze ja sie pojawiła w jej
    > rodzinnym domu i kim ja jestem i co on sobie myśli i inne brednie o których ju
    > z pisalam.

    Tez nie wierzę w tę historię. Tak po prostu zabrał Cię tam na Boze Narodzenie, nie uprzedzając ich? Nie wierzę ze ktos mógłby tak zrobić, ze byłaby taka kobieta, który by sie zgodziła z nim pojechać i jeszcze dziwiła reakcji siostry. Nieprzemyslana ta historia.
  • elle-joan 06.03.19, 21:55
    To oni widzieli na Fb ze on kogos ma czy nie widzieli? Bo zmieniasz wersję.
  • pysiak21 06.03.19, 22:16
    Zadzwonił i zapytał a nie nie uprzedzajac. Powiedział że jest w jego zyciu ktos ważny i chce mnie przedstawić. Po co dopowiadacie sobie tyle niewiarygodnych rzeczy? Ciężko napisac cala historie wiec pisze w skrocie
  • 71tosia 06.03.19, 22:24
    Mimo kilku lat razem chyba nie czujesz sie pewnie w tym zwiazku? Inaczej bys nie odbiera zmarlej dziewczyny jako zagrozenia dla twojego zwiazku, nawet przy codziennych kontaktach z tamta rodzina. Zastanow sie raczej jakie sygnaly dostajesz od partnera, ktore powoduja ze nie czujesz sie pewna jego uczuc i czy mozna to jakos zmienic. Wymuszanie zerwania kontaktow z rodzina zmarlej, kiedy on ciagle czuje potrzebe jej wspomianania, jest najlepsza droga by w jego oczach ze zmarlej zrobic te idealna a z ciebie nieczula egoistke.
  • pysiak21 06.03.19, 22:35
    Noooo i to jest Zajebisty komentarz. Wiem ze to ja muszę się zmienić. Dziekuje
  • anula36 06.03.19, 22:50
    ta akcja z przedstawiania Cie w Swieta ( !!!!) rodzinie zmarlej dziwczyny, to dla mnie jakies nieporozumienie, to byl wlasnie bardzo dobry moment zeby powiedziec " jest w moim zyciu ktos wazny, swieta spedzamy razem, zobaczymy sie po nowym roku". Wdepneliscie oboje w g.. na wlasne zyczenie.
  • pysiak21 06.03.19, 22:58
    Tak też chciałam Anula. Ale on nie wyobrazal sobie zeby odmówić im pojechania tam w święta...Rok temu pojechał sam. W tym roku powiedzialam ze jak mnie zostawi to będzie koniec.
  • anula36 06.03.19, 23:39
    zrozumialabym moze, jakby ta matka byla sama jak palec, wdowa bez zadnej rodziny, to jeszcze ok odwiedziny w swieta, ale ma druga corke mezatke, moze wnuki,albo beda.Paranoja.
  • pysiak21 07.03.19, 08:18
    Anula36 jak nie odpisał jej na 3 smsy kiedy przyjedzie na święta to w końcu zadzwoniła. I tak jest zawsze. A on nie umie odmówić ...ma meza córkę i ziecia Ale jak przyjechałam do nich na te święta to chciala mnie przytulić na powitanie i powiedziała mi na ucho ze "ON bedzie zawsze moim synkiem"
  • z_pokladu_idy 07.03.19, 07:49
    Twój chłopak ewidentnie lubi taktykę 'na przeczekanie', może zastosuj ten sam sposób. Jak zaczniesz rywalizować z tą rodziną, wyjdziesz na nieczułą furiatkę. Z duchem nie wygrasz. Dwa lata to dla niektórych ludzi wciąż świeży temat.
    W święta faktycznie zachował się słabo. A jak z innymi decyzjami, np. wspólne zamieszkanie? Wychodzą od niego?
  • pysiak21 07.03.19, 08:15
    Wspólne mieszkanie dzieci slub zmiana nazwiska. Wszystko wychodzi od niego. Ja nie decyduje. Już raz się przejechałem i jestem w tych tematach ostrożne. Dzięki za pomoc
  • aga.doris 07.03.19, 08:53
    Wiesz co by wam pomogło? Radykalna zmiana - pracy, telefonu, maila, miejsca zamieszkania, miasta (czym dalej tym lepiej ), może nawet kraju. Taki totalny reset, aby nie żyć w cieniu tamtej śmierci. I zacznij o sobie decydować, bo się przejedziesz po raz drugi.
  • pysiak21 07.03.19, 09:10
    Mysle ze to niewykonalne ale chcialabym tak! Moze ja zrobię reset w swojej głowie i po tych wszystkich postach bedzie lepiej. Dzięki aga.doris
  • 71tosia 07.03.19, 10:44
    Rozmowy twojego partnera z matka dziewczyny raczej nie stanowia zagrozenia dla twojego zwiazku. bo niby jak? Ta uwaga ze zawsze bedzie jej synem prawdopodobie stanowila jedynie wyraz jej uznania dla faceta i tego co laczyla go z jej coka nic wiecej. Ale ty przezywajac tak bardzo te jego relacje z rodzina bylej dziewczyny, zabraniajac ich, walczac z jej rodzina paradoksalnie wzmacniasz wspomnienia i role tej dziewczyny w zyciu partnera.
  • pysiak21 07.03.19, 10:53
    Jasne. Też juz sobie z tego zdaje sprawe. Musze wyluzować. Dzieki 71tosia
  • ravny 08.03.19, 10:36
    >Wspólne mieszkanie dzieci slub zmiana nazwiska. Wszystko wychodzi od niego. Ja nie decyduje. Już raz >się przejechałem i jestem w tych tematach ostrożne. Dzięki za pomoc


    Ależ wcale nie jesteś ostrożna. Wlazłaś w kolejne bagno i akceptujesz chorą sytuację. Związałaś się emocjonalnie z facetem przed śmiercią jego dziewczyny i dla tamtej rodziny jestes jak kochanka. A facet zamiast zrobić porządek to ten stan akceptuje i - jak wcześniej nie liczył się zbytnio z tamtymi, szukając pocieszenia gdy dziewczyna umierała, - tak teraz nie liczy się z tobą kompensując sobie poczucie winy jeżdżeniam tam i pozwalaniem by z ciebie robić kozła ofiarnego.

    Zastanów się co z tobą nie tak, że chcesz w takim syfie tkwić, z niedojrzałym facetem, który jest jak chorągiewka na wietrze cudzych szantaży emocjonalnych.

    " Wszystko wychodzi od niego. Ja nie decyduje" - to zdanie znaczy, że powinnaś TY iśc na terapię NATYCHMIAST. Weź w końcu odpowiedzialność za swoje życie i zacznij nim kierować i PODEJMOWAĆ DECYZJE, a nie tylko siedzieć i czekac aż ktos inny zrobi tak żeby tobie było dobrze. Nie jesteś dzieckiem! A przyjmujesz w związku rolę dziecka którym inni się mają zająć i mu życie zorganizować.
    Pora dorosnąć.
  • czerwie.z.cylindra 08.03.19, 14:42
    Zaczekaj, podsumujmy, ok? Albowiem nie jestem pewna czy dobrze rozumiem.
    - Jesteście po trzydziestce, Twój facet był w dziesięcioletnim związku z dziewczyną, która przez cztery lata chorowała, zmarła dwa lata temu i od tego czasu jesteście razem. Pod koniec jej życia zaczeliscie być sobie bliscy (spotkania sześć razy w tygodniu), ale on nie poinformował o tym fakcie rodziny chorej/zmarłej.
    - Jako że praktycznie od momentu, gdy ona odeszła, jesteście razem, on raczej nie miał możliwości przeżycia żałoby, ponieważ zajął się budowaniem nowego związku z Tobą.
    - Siostra zmarłej ma pretensje, ponieważ pomimo deklarowanej bliskości nie dowiedziała się o Twoim istnieniu przez dwa lata.
    - Ty masz pretensje do faceta (bo kontaktuje się z rodziną zmarłej i nie deklaruje wystarczająco poważnego związku z Tobą, pomimo tego że razem żyjecie, mieszkacie i robicie plany na przyszłość), rodziny zmarłej (bo kontaktuje sie z facetem i nie jest zadowolona z faktu bycia okłamywaną przez dwa lata) oraz siebie (bo chciałaś związku, który będzie wyglądał inaczej, irytuje Cię rodzina zmarłej oraz fakt, że ta irytacja w ogóle wystąpiła).

    Niczego nie pomyliłam? Na pewno?
    W takim razie sugerowałabym jedną z trojga opcji:
    #1 Przyjrzyj się uważnie w dwóch ustawionych naprzeciwko siebie lustrach, czy aby przypadkiem nigdzie nie pojawiła Ci się plamka zielonkawej skóry - bycie trollem jest wspaniałe, ale wymaga konkretnej diety;
    #2 Sięgnij po słownik języka polskiego i zapoznaj ze znaczeniem zapomnianego słowa "empatia";
    #3 Na terapię idźcie oboje, ale oddzielnie - jemu być może przyda się grupa wsparcia, przypuszczam, że jego żałoba nie miała możliwości odbycia się w sposób "zdrowy", Tobie zaś dojście do tego z jakich powodów wchodzisz w trudne relacje i oczekujesz określonych efektów, które mogą być w tych sytuacjach trudne do zrealizowania.

    A jeśli znalazłaś tę zieloną plamkę, wiedz, że wirtualnie też dobrze karmię! ;)
  • pysiak21 08.03.19, 15:43
    Idealnie to podsumowała. Nie wiem co to troll.
  • czerwie.z.cylindra 08.03.19, 20:47
    Oczywiście, że ależ skądże! ;)
    Trochę szkoda, punkty nr 2 i 3 nie są już aż tak przyjemne w wykonaniu, niestety.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka