Dodaj do ulubionych

Depresja 18 letniej córki - nie daję rady

14.03.19, 02:17
Dobry wieczór,

muszę się komuś wyżalić, bo już ryczenie nie pomaga. Nie wiem nawet jak zacząć, bo od zawsze moja córka była bardzo wrażliwa i wymagała dużej uważności i indywidualnego podejścia. W gimnazjum przeszła pierwsze poważne załamanie nerwowe i przez ponad rok była na terapii i miała leki. Najgorsze dla mnie jako matki były cięcia po całym ciele. Córka ledwo skończyła szkołę. By zapewnić jej lepszą opiekę wysłaliśmy ją do prywatnej szkoły- mała klasa, stały kontakt z nauczycielami... byłam mega naiwna, a z cała pewnością chciałam wierzyć, ze jest dobrze. Ale chyba nigdy nie było. Były zmienne nastroje, kłótnie o nic, niewstawanie z łóżka, wagary, płacze, niejedzenie ... było wszystko! a ja zamiast tym się zająć to wmawiałam sobie, że to stres przed matura! Zaraz po 18 przyznała, że zawsze sie cięła i ze potrzebuje pomocy. I znów psycholog, psychiatra, leki ... Boże jakie to trudne. Jak trudno być przy niej. Nigdy nie wiadomo jak przebiegnie dzień, czasem tak się boję że z nią śpię ... młodsze dzieci też mnie potrzebują i choć wiedzą ze jest chora to po prostu są zazdrosne o mój czas. Do tego wymagająca praca. Mąż jest fajny, dzielimy obowiązki, ale tego jednak nie rozumie. Najchętniej nakrzyczałby na nią i kazał wziąć się w garść.
A ja się dusze i czuję, że sama potrzebuję pomocy.
Nie wiem nawet o co Was zapytać. Moze ktoś ma doświadczenia z chorym dzieckiem na depresje?

Dzięki, że mogłam sie wygadać.


Edytor zaawansowany
  • sebalda 14.03.19, 11:33
    Najważniejsze jest to, że nie ignorujesz tej choroby i otaczasz córkę opieką. Znam wiele przypadków depresji nastolatków, w których rodzice kompletnie nie dopuszczają do siebie myśli o chorobie dziecka, stosują restrykcje, bo uważają, że dziecko udaje, bo nie chce mu się uczyć. Znam przypadek, gdzie matka mimo że syn się leczy, chodzi na terapię i do psychiatry, przyjmuje leki, nadal mu nie wierzy, każe mu się właśnie wziąć w garść i się nie mazać. Takie dzieciaki mają dopiero przechlapane, nie mogę pojąć, dlaczego tyle ludzi mimo wielu informacji na ten temat nie wierzy w depresję, uznaje ją za lenistwo i słabość.
    Musisz jeszcze koniecznie przekonać męża, że to jest bardzo poważna choroba, często śmiertelna, i lekceważenie jej, postawa: weź się w garść, nie histeryzuj, jest bardzo niebezpieczna.
    No i najważniejsze, uważam, że powinnaś koniecznie sama o siebie zadbać, spróbować wykroić trochę czasu na terapię dla siebie. Jesteś potrzebna młodej i musisz być stabilna. Mam nadzieję, że jest pod dobrą opieką terapeuty i psychiatry, bo to podstawa, ważne, żeby miała z nimi dobry kontakt, jeśli nie ma, trzeba szukać do skutku. Depresja poddaje się leczeniu, tylko dobrze dobranemu, trzeba mieć nadzieję.
    Możesz poszukać książki Depresja nastolatków www.biblionetka.pl/art.aspx?id=1054366
    Jest ponoć już jej druga część, ale jeszcze jej nie czytałam.
    Życzę siły Tobie i zdrowia córce!
  • sebalda 14.03.19, 12:03
    Druga część książki o depresji u nastolatków: www.gwp.pl/nastolatek-a-depresja-praktyczny-poradnik-dla-rodzicow-i-mlodziezy.html
  • enith 14.03.19, 15:12
    Po pierwsze: współczuję. Po drugie: nie pomożesz córce, jeśli sama się ze stresu pochorujesz. Jesteś pod opieką psychologa? Jeśli nie, powinnaś o to zadbać. Po trzecie: postawa męża jest bardzo niebezpieczna i może być tragiczna w skutkach. Z mężem też do psychologa, niech mu wyjaśni, czym jest depresja i jak się ją leczy. Nawet mając stuprocentowe oparcie w rodzicach, depresja u nastolatków jest trudna do leczenia, a twoja córka takiego oparcia w ojcu nie ma. Wręcz przeciwnie, odnoszę wrażenie, że zdaniem twojego męża córka sobie chorobę wymyśliła i jak się weźmie w garść, to jej przejdzie. Spytaj go, czy to samo powiedziałby cukrzykowi albo osobie z rakiem.
  • aqua48 14.03.19, 16:53
    Masz bardzo trudną sytuację, jednak nie możesz zaniedbywać ani siebie, ani pozostałych dzieci i nie jesteś w stanie córki trzymać cały czas za rękę ani nie wolno Ci na nią przenosić swoich lęków o nią. Jest w stałym leczeniu? Pod opieką jakiegoś ośrodka, bierze leki? Powinniście wszyscy we trójkę pójść na psychoterapię, która pozwoliłaby córce skuteczniej walczyć z chorobą, a Was z mężem uczyć jak dawać jej sensowne wsparcie i nie zagubić się w tym wszystkim. Trzymaj się.
  • blue_meerkat 14.03.19, 17:27
    W jaki sposob corka byla zawsza bardziej wrazliwa, mozesz napisac wiecej? Czy zdiagnozowano jej cos oprocz depresji?
    Popieram inne forumki, szukaj tez wsparcia dla siebie. Czesc osrodkow powinna miec wsparcie czy grupy dla rodzin, moze ktos cos doradzi.
  • 71tosia 14.03.19, 17:42
    przy silnej depresji potrzebne jest leczenie psychiatryczne, mąz niech o tym poczyta, depresja to zmiany chemiczne w mózg i zaklęcia typu 'weź się w garść' niestety nie pomogą. Na dobrego psychiatrę który zajmie się na poważnie młodym pacjentem trudno trafić. Pytaj wśród lekarzy, na forach - szukaj po prostu dobrego specjalisty.
    Zwykle wysiłek fizyczny a zwłaszcza sport nieco złagodzi objawy depresji, zacznij z nią biegać, jeździć konno lub chodzić na siłownie, może zaangażuj w to męża - powinno jej to trochę pomoc. Także kontakt ze zwierzętami (posiadanie psa zwiększy tez aktywności fizyczną) dobrze wpływa na podniesienie nastroju.
  • ortolann 14.03.19, 18:16
    Nasuwa się kilka pytań. I nie oczekuję, broń boże, że będziesz tutaj odpowiadać, ale tak: jakie relacje ma córka z ojcem? Jakie relacje ma z Tobą? Jakie relacje ma z rodzeństwem? Jak układa się jej z przyjaciółmi? Czy ma jakichś? I przede wszystkim: skąd się to bierze? Ta nadwrażliwość jakoś mnie nie przekonuje. Dlaczego się cięła? Gdzieś jest powód. Podejrzewam, że nazwanie go pozwli ruszyć z miejsca. Jest Ci na pewno strasznie ciężko, ale to nie są jej fanaberie.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • sasanka5 14.03.19, 18:39
    A mnie zastanawia czy diagnoza została właściwie postawiona?
    Samookaleczanie to przejaw ukrytej agresji. Agresja i depresja jednocześnie? Czy to się nie wyklucza?
  • enith 14.03.19, 19:08
    Absolutnie się nie wyklucza. Autoagresja, a tym jest samookaleczanie, jest jednym z objawów depresji.
  • sebalda 15.03.19, 11:24
    <<Samookaleczanie to przejaw ukrytej agresji.
    Co, proszę? To, że samookaleczanie się jest formą autoagresji, nie świadczy absolutnie o tym, że jest przejawem ukrytej agresji, w żadnym wypadku, wręcz przeciwnie, jest objawem niemocy, bezradności. Tak to jest, jak się opiera wiedzę na stronach typu poradnikzdrowie. Samookaleczanie jest jedną ze skrajnych form depresji.
    Depresja może mieć przyczyny zewnętrzne, takie jak doznawanie przemocy czy molestowania na przykład, ale nie musi, czasami nie ma żadnych przyczyn. Na pewno trauma pogłębia depresję, ale nie musi jej od razu wywoływać. Depresja potrafi dopaść osoby ze zdrowych rodzin, gdzie nie ma żadnych patologii ani problemów. To ciężka choroba i jako taka powinna być traktowana. Autorka nie pisze o niczym, co mogłoby świadczyć o przyczynach stanu córki, przyjmuję zatem, że choroba nie ma przyczyn zewnętrznych, bo to jest oczywiste, że gdyby takie zachodziły, najważniejsze byłoby zaradzenie im.
  • eliksir_czarodziejski 15.03.19, 16:53
    No jeśli autorka lub mąż są poniekąd autorami zachowań córki to nic dziwnego że nie jest nic o tym napisane. Głęboka depresja i samookaleczenie się (!) a troskliwy tata twierdzi że córce pomoże więcej dyscypliny? Zapewne musial być wcześniej bardzo ciepłym i wyrozumiałym rodzicem...
  • anula36 15.03.19, 19:55
    nie kazdy potrafi byc cieply i wyrozumialy, zwlaszcza jesli sam tego nie zaznal. Ten ojciec moze byc zrozpaczony i czuc sie bezradny, tylko nie umie reagowac inaczej.
    Zreszta malo doroslych mowi innym doroslym z depresja, wez sie w garsc, nie zdziwiaj itp i to wcale nie dlatego,ze sa tacy okrutni.
  • 71tosia 16.03.19, 20:21
    reakcja ojca jest typowa dla osób, które niewiele wiedza o depresji. Wiele osób wierzy że depresja to fanaberia i wystarczy 'wziąć się za siebie' by było lepiej.
  • enith 16.03.19, 22:33
    Dokładnie tak. Niestety wiedza społeczeństwa na temat tej choroby jest szczątkowa. Stąd to dość powszechne (i błędne!) przekonanie, że jak chory weźmie się w garść, to depresja minie.
    Depresja jest chorobą całej najbliższej rodziny i wszyscy powinni być pod opieką psychologa/psychiatry, nie tylko dotknięty nią pacjent. W przypadku autorki wątku chyba właśnie tego brakło. Ona potrzebuje wspacia, żeby się nie wykończyć opieką na chorą córką, a ojciec potrzebuje się z pomocą terapeuty doedukować na temat depresji. A już oboje potrzebują pomocy i wskazówek, jak dzielić czas pomiędzy chorą córkę i resztę zdrowych dzieci, które też dotknięte są chorobą siostry. Tu potrzebna jest kompleksowa pomoc dla CAŁEJ rodziny.
  • sasanka5 15.03.19, 23:50
    Autoagresja jest jedną ze skrajnych form depresji ale nie skrajną formą depresji.
    Jeśli więc dotychczasowe leczenie depresji nie pomogło na problemy z autoagresją to może warto rozważyć zmianę podejścia i bardziej skierować się ku rozwiązaniu problemów skrywanych i wstydliwych i nieakceptowalnych w rodzinie z autoagresją.
  • ravny 17.03.19, 18:51
    A znaleźliście przyczynę tego co się dzieje u córki?

    W bardzo wielu przypadkach autoagresja, cięcie się - to wyraz molestowania dziecka. Czy ktokolwiek ją zbadał w tym kierunku?
  • ravny 17.03.19, 18:51
    "skutek" nie wyraz
  • kawa-oporankuu 18.03.19, 11:36
    Witam,

    dziękuję Wam bardzo za wszystkie odpowiedzi.
    Wiele osób poruszało kwestie ojca. Jednak, to co napisałam w pierwszym poście nie oznacza, że mąż taką postawę artykułuje do córki. Nigdy jej nie mówi, by się "wzięła w garść", nie kłócą się. Gdy jest gorszy stan to mąż się odsuwa, bo tego nie ogarnia. Jest milczący i po swojemu wspierający (zawiezie, zapłaci). Wie, że go potrzebuje ale nie umie jej tego dać. On nie wie jak przytulić gdy córka kąsa, co powiedzieć.... w tym nie ma agresji, czy braku miłości, a bolesna bezradność.
    Dziękuję Wam za linki do książek, rady bym się zatroszczyła tez o siebie. Wiem, że powinnam. Teraz gaszę pożary i próbuje przetrwać dzień po dniu. Nie ukrywam też, że na NFZ nie ma co liczyć na szybkiego psychologa/terapię rodzinną, więc za wszystko płacimy. Tak wiem, że zaraz powiecie że to kluczowe. Wiem, ale i mam obecnie taki wybór, że albo córka albo ja (terapia mc kosztuje ponad 1 tys zł, a potrwa dłuugo). Niby kasa nie najważniejsza, ale co jak jej zaczyna brakować. Wiec ustawiłam się w kolejce na NFZ dla siebie i męża, a jak mi już totalnie brakuje tchu to mam telefon do ośrodka kryzysowego. Bo w tej całej sytuacji nie ma z kim rozmawiać. Na wszystko trzeba czekać, na efekty terapii, leków... nie wiadomo nawet, czy idziemy w dobrym kierunku.
    Pytacie o przyczyny, tych niestety jest szereg ale niestety to nie działa w ten sposób, że można coś cofnąć czy wymazać. W naszym wypadku było wiele przyczyn, od obiektywnej nie do wyeliminowania, poprzez cały system rodziny, który akurat dla tej córki nie był odpowiedni, po okres dłuższej choroby zupełnie z tym nie związanej i kilkakrotnym pobycie w szpitalu. Każdy człowiek jest inny. Myślę, ze córka zawsze będzie "inna" i to jest jest piękno. Chciałabym bardzo, by zobaczyła to jako swój atut, by znalazła w tym swoją siłę. By spojrzała na siebie tak, jak my na nią. A to jest na razie najtrudniejsze.
  • aqua48 19.03.19, 14:26
    kawa-oporankuu napisał(a):

    > Wiele osób poruszało kwestie ojca. Jednak, to co napisałam w pierwszym poście
    > nie oznacza, że mąż taką postawę artykułuje do córki. Nigdy jej nie mówi, by s
    > ię "wzięła w garść", nie kłócą się. Gdy jest gorszy stan to mąż się odsuwa, Jest milczący
    > nie wie jak przytulić gdy c
    > órka kąsa, co powiedzieć.... w tym nie ma agresji, czy braku miłości, a bolesna
    > bezradność.

    Ale to co TY widzisz i rozumiesz jako bolesną bezradność męża, dla córki może być brakiem akceptacji lub nawet totalnym odrzuceniem przez ojca.
    Dlatego potrzebna jest Wam terapia rodzinna.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.