Dodaj do ulubionych

Problem z synem

31.03.19, 09:32
Witam. Mam prośbę o poradę co zrobić w takiej sytuacji. Syn niespełna 16-letni od jakiegoś czasu ma dziewczynę trochę starszą od niego. Cięzko znosi dojrzewanie i my razem z nim. W szkole szło mu zawsze ciężko i mam wrażenie że doszedł do wniosku że szkoła nie jest mu do niczego potrzebna. Winni są nauczyciele koledzy itp. Miałam nadzieję że dziewczyna która dobrze się uczy jakoś go podciągnie w nauce ale jest coraz gorzej. Z tego co syn mówi (a niestety mówi coraz mniej) dziewczyna ma poważne problemy zdrowotne a rodzice mają ją głeboko w poważaniu. W związku z tym syn czuje się odpowiedzialny chodzi z nią do lekarzy przejął niejako funkcję rodzica. Zaniedbał szkołę, żadne argumenty do niego nie trafiają, ostatnio zdarzyło się parę razy że zerwał się z lekcji żeby z nią pójść do lekarza. Często wraca głębokim popołudniem do domu, bez obiadu. Nas kompletnie już nie słucha tłumacząc że są rzeczy ważne i ważniejsze. Syn jest typem osoby która głęboko skrywa swoje uczucia i widać jak te emocje w nim się kotłują wywołując agresję.. O tym przekonał się zresztą kolega ze szkoły który obraził jego dziewczynę. My z nim mam wrażenie też zupełnie źle rozmawiamy i tylko pogarszamy sytuację bo widzę narastającą wrogość. Staraliśmy się z nim rozmariać spokojnie ale też ostrzej. Wszelkie metody karania się na tym etapie już nie sprawdzają.Udało mi się raz zaprowadzić go do psychologa z którym złapał kontakt ale niestety do niego bardzo cięzko się dostać. Od 3 tygodni czekamy na termin wizyty a nie chcę iść do kogoś przypadkowego. Ten psycholog specjalizuje się w problemach nastolatków i przerażającve jest że ma tylu pacjentów że cięzko się do niego dostać. Co mnie jeszcze przeraża to fakt że kilka razy zemdlał badania niczego nie wykazały. Lekarz stwierdził że to stres. Wydaje mi się że niczego nie pije ani nie pali, zresztą zrobiłam mu niedawno przeszukanie w pokoju i nic nie znalazłam. Jak pomóc mojemu dziecku? Jestem całkiem bezsilna a za parę miesięcy idzie do nowej szkoły. Jestem przerażona
Edytor zaawansowany
  • 71tosia 31.03.19, 12:44
    moze sprobowac poznac te dziewczynę i w ten sposób dotrzec do syna? Synowi bardzo na niej zalezy czuje sie za nia odpowiedzialny, ona ma poważne kłopoty zdrowotne a wy próbujecie powiedzieć to nie jest ważne. Przez analogie zastanów sie co bys czuła gdyby twoj mąz był poważnie chory a matka truła ci że 'są rzeczy ważne i ważniejsze' czyli masz się skoncentrować na karierze zawodowej. Oczywiście ze dziewczynka powinni zająć się przede wszystkim jej rodzice ale z perspektywy twojego syna to jednak wygląda tak że on próbuje jej pomóc skoro nikt inny tego nie robi. Próbowałabym dogadać się z synem, że wy pomożecie także i jej skoro jest dla niego kimś bardzo ważnym tak by nie czuł się zostawiany sam z problemem, nie trudno sobie wyobrazić ze musi to byc spory stres dla 16 latka wzięcie odpowiedzialności za kogoś innego i trudno mu się skupił na szkole. Może tez pogadać wprost z dziewczyną by pomogła mu z nauka, będą spędzać czas razem, najlepiej u was w domu, ale nad nauką ;-)
    ps psycholog jest głownie potrzebny by stwierdzić gdzie leży źródło problemów z nauka a nie by odciągnąć go od dziewczyny
  • zuzi.1 02.04.19, 20:11
    Popieram w pełni. Nie macie innego wyjścia, niz tak postąpić.
  • problemzsynem 31.03.19, 13:20
    Dziękuję za odpowiedź. Przejrzałam mój wpis i faktycznie nie napisałam że wpadłam na pomysł żeby ją poznać zaproponowaliśmy pomoc ale spotkało się to z murem że strony syna. Że to jest jego sprawa i on to załatwi. Nie daje sobie VW niczym pomóc. Zawsze taki był ale teraz jest to zwielokrotnienie. Masakra.
  • problemzsynem 31.03.19, 13:29
    JesZcze jedno. Nie daje sobie pomóc każda próba spotyka się z warczeniem wręcz a on przestał panować nad swoim życiem. Dwa zagrożenia i dosyć sporo godzin nieusprawiedliwionych na kilka miesięcy przed zakończeniem roku są bardzo niepokojące. On tylko powtarza żebyśmy go zostawili w spokoju a to przecież nie rozwiąże problemu. I tu jest pies pogrzebany. Niby chodzi poprawiac i przysięga że już z żadnej lekcji nie ucieknie ale....
  • 71tosia 31.03.19, 13:48
    Nawet jak syn odsczekuje 'moja sprawa' to doputuj 'jak tam Ania, co powiedział lekarz, może trzeba jednak iść do innego...' nawet jak syn mówi żeby dać mu spokój trzeba dać mu wrażenie że jego problemy nie są tylko jego, moze w ten sposob da sie złapać jakąś nutę porozumienia. Chytrym sposobem może być próba zaproszenie Ani na jakiś krotki wypad z waszą rodziną 'może Ania tez by pojechała z nami w góry..'. Kilka komplementów 'ta twoja Ani to bardzo fajna dziewczyna...' też nie zaszkodzą.
    ps skąd problemy ze szkoła, wiadomo? Trzeba znaleźć coś w czym syn jest dobry i na tym się koncertować, jest chociaż jeden przedmiot lub coś poza szkoła w czym znajduje przyjemności w którym ma szanse na sukcesy? Nic tak nie dołuje i nastolatka i dorosłego jak bycie beznadziejnym we wszystkim.
  • problemzsynem 31.03.19, 14:01
    Syn ma stwierdzone chyba wszystkie możliwe dys jakie istnieją. Co nas wkurzyło na maksa to fakt że poradnia i szkoła nas zostawiła samych sobie. Tak że jeździliśmy prywatnie 2razy w tygodniu do centrum integracji sensorycznej żeby pomóc dziecku. I efekty były ale i tak był zawsze gorszy od reszty. Siedziałam z nim codziennie co mnie też prawie doprowadziło do obłędu. W pewnym momencie przestał się starać bo po co a na tym etapie problemy są spowodowane głównie lenistwem. Myślę że po tej ogromnej pracy która z nim wykonaliśmy spokojnie na 3 4 by sobie poradził. I z większości przedmiotów daje sobie radę
  • problemzsynem 31.03.19, 14:04
    Niestety na tym polega problem ze nie znalazł jeszcze nic takiego w czym jest najlepszy. Woziłam go na różne zajęcia z nadzieją że znajdzie te jedyne ale niestety... jedyne w czym się realizuje ale też po łebkach to harcerstwo
  • verdana 31.03.19, 14:56
    Twój syn jest człowiekiem, a nie uczniem. I tak, ma rację - sa sprawy ważne i ważniejsze. Zdrowie osoby, którą kocha jest ważniejsze od ewentualnego powtarzania klasy. W wypadku dorosłych i pracy zawodowej to wydaje sie byc oczywistą oczywistością, ale od dzieci i mlodziezy wymagamy, aby szkoła była ważniejsza nawet od bycia dobrym człowiekiem.
    Osoby z dys- mają w szkole bardzo trudno. Nazwyanie teo lenistwem jest paskudne. Bo to sa uczniowie, którzy sie starają przez całe lata, bez efektów, a oczekuje się od nich, że będą sie starać dalej. To nie lenistwo, to zniechęcenie. No i rozliczasz syna - jak włożyłam prace w Twoją naukę, to masz mi za to odpłacić dobrymi ocenami. Bo przecież się poświęciłam, to masz teraz wobec mnie zobowiązania. Nie. Szkoła nie jest zobowiązaniem wbec rodziców. I mając troje dzieci z dys- doskonale wiem, ze z niektórych przedmiotów nigdy nie dostaną 3 ani 4. Takie dzieci często szukają tego, co jest dobre poza szkołą i poza rodziną. Cchą gdzies byc postrzegane nie przez pryzmat ocen. I tak, Twój syn jest w czymś dobry. Jest dobry w byciu partnerem. W zwracaniu uwagi na potrzeby dziewczyny, z którą jest. Nie do przecenienia.
  • 71tosia 31.03.19, 15:05
    jezeli syn ma wszelkie możliwe dys.. to szkoła z pewnością nie będzie miejscem które umożliwi mu sukces, robisz niestety ten sam błąd co większość mama dzieci z silną dysleksja (wiem bo sama mam taki egzemplarz w domu) koncertujemy się na nauce, oceniamy dziecko prawie wyłącznie przez pryzmat szkolnych kłopotów. Trzeba szukać poza szkołą, syna ma duże poczucie odpowiedzialności za te dziewczynę, jest wrażliwy, empatyczny - wiem że to trudno przekuć na jakiś sukces ale przynajmniej może warto nim doceniać i wzmacniać?
  • problemzsynem 31.03.19, 15:18
    Dzięki za odpowiedzi. Wiem że popełniliśmy dużo błędów wychowawczych zwłaszcza w stosunku do syna. Nie wymagamy broń Bożee nie wiadomo jakich sukcesów w szkole. Nikt nie robi mu afery o 2 na przykład. Ale sam stwierdził że od 2 lat nie uczy się bo mu się nie chce. I naprawdę nie ma tu żadnego "bo ją się poświęciłam. Odpowiedziałam po prostu na pytania skąd problemy w szkole. I na dzień dzisiejszy chcemy tylko żeby skończył szkołę. On jest za młody żeby brać na siebie odpowiedzialność za zdrowie dziewczyny. Sama mu to zresztą powiedziala
  • problemzsynem 31.03.19, 15:23
    Większym problemem niż szkoła jest dla mnie w tej chwili jak się z nim porozumieć i pomóc. Żeby dał sobie pomóc. Szkoła jest efektem ubocznym
  • verdana 31.03.19, 15:36
    Oczywiście, ze mu się nie chce. Startuj od 8 lat w zawodach i bądź zawsze ostatnia, czy się starasz czy nie. W dziewiątym roku chyba też nie będzie Ci się chciało.
    Szkoła nie jest uboczna, bo pisałaś przede wszystkim o niej, póki nie napisałyśmy, ze syn nie jest wyłącznie uczniem. Widać, zę dla Ciebie jednak szkoła jest najwazniejsza i nią martwisz sie najbardziej. Póki tak jest z synem sie nie dogadasz. Problem w tym, ze nie syn potrzebuje terapii - potrzebna jest terapia rodzinna.
  • problemzsynem 31.03.19, 16:15
    O szkole napisałam w odpowiedzi na pytanie Tosi. Nie jest najważniejsza ale chyba jasne że chciałabym żeby skończył szkołę? Co w tym zlego?
  • problemzsynem 31.03.19, 16:16
    Martwię się o niego
  • verdana 31.03.19, 17:59
    Co w tym złego? Nic. Za wyjatkiem tego, ze postrzegasz go przez pryzmat szkoły, a nie człowieka. Wyobraź sobie, że Twój mąż jest z Ciebie zadowolony tylko wtedy, gdy w pracy Ci się wiedzie, dostajesz premię i pochwały szefa. Jesli nie, to wymaga, abyś czas po pracy poświeciła temu, aby być w pracy lepsza. Nie udaje się? Zwolnili Cię? Mąż uznaje, że to jest najwazniejsze. Martwi się nie o Ciebie, ale o Ciebie, jako pracownika. Jest gotó uznać, ze woli, abyś była nieszczęśliwa, ale w pracy doskonała. Ma pretensje, ze ostatnio premi nie ma, a Ty troszczysz sie o problemy przyjaciółki, zamiast popracować nad tym, aby być bardziej wydajna. No, leniwa jesteś, maż nie jest tym zachwycony.
    Czy uznałabyś to za troskę? Raczej nie. Owszem, troskę o Twoją pracę, która jest jednym, ale nie jedynym elementem życia.
    Póki nie zaczniesz myśleć inaczej, nie dogadasz sie z synem. Bo podejrzewam, zę dogadywanie sie często polega na wysuwaniu pretensji, albo dobrych rad, albo kolejnych wymagań dotyczacych szkoły.
    Bardzo radzę, abyś poszła do psychologa. Ty i maż i zapytali, co Wy możecie zmienić. Nie jak zmienić syna, by się uczył.
  • problemzsynem 31.03.19, 18:46
    Teraz się zaczęłam zastanawiać czy on jednak czegoś nie bierze bo jest strasznie nerwowy agresywny slownie od jakiegoś czasu. Nic mu powiedzieć nie można i dziwnie się zachowuje
  • 71tosia 31.03.19, 19:08
    dyskretnie przyjrzyj pokój i komputer, ale myślę że agresja w dziecku to wynik napiętych relacji z rodzicami niż wypalanej czasami trawki.
  • verdana 31.03.19, 19:21
    Czyli - jesli ktokolwiek mówi, ze byc moze część winy jest po Twojej stronie reagujesz od razu "Pewnie coś bierze, nie jest możliwe, aby jego nerwowość była spowodowana czymkolwiek innym, niz tym, że on robi coś źle. To on jest leniwy, agresywny, moze ćpa. Wina jest całkowicie po jego stronie".
    W ten sposób nie ma szans na poprawę Waszych relacji.
  • 71tosia 31.03.19, 19:02
    to zrozumiale ze sie martwisz, i zrozumiale ze chcesz by syn skończył szkole. Niestety większość rodziców dzieci z problemami w szkole jest w takiej pętli jak odpuszczasz i nie pilnujesz i nie pomagasz to dziecko nie radzi sobie w szkole jak pilnujesz i wymagasz to trafiasz na bunt i pogarszasz relacje z dzieckiem. Nie wymagaj 4 a z niektórych przedmiotów nawet 3 będzie za trudno, postaw na minimum niech zda, nawet i z poprawkami i tyle, ale sukcesów i szans na poprawienie relacji z dzieckiem trzeba pilnie szukać poza szkoła. Inaczej będziecie mieć coraz większe problemy, bo bunt i niechęć wobec was ze strony syna będzie narastać.
  • problemzsynem 31.03.19, 19:26
    Oczywiście że to też jest nasza wina i to napisałam na początku
  • problemzsynem 31.03.19, 19:49
    Wiedziałam że bede musiała udowadniać że nie jestem wielbłądem. Jeszcze kilka miesięcy temu nie było takich problemów a przynajmniej nie w tej skali. Na temat szkoły rozmawiamy w ten sam sposób nic się nie zmieniło. Czyli temat szkoły odpada. Szukam powodu dla którego dramatycznie zmieniło się zachowanie syna. I ty się dziwisz że szukam przyczyn? Dziś weszłam do pokoju a on szybko chował coś białego przede mną. Stąd dopalacze w przypuszczeniu. Nikt nie zabrania mu spotkań z dziewczyną tak jak pisałam wyżej oferowaliśmy pomoc i chce poznania jej. W rozmowach nie ma krzyków wrzasków ja mu mówię o swoich uczuciach i że martwię się o niego że mi na nim zależy. Jeśli chodzi o szkole ma dopuszczające czasami 3 nikt mu z tego problemu nie robi. Zaskceptowalismy w pierwszej klasie podstawówki i naprawdę nie należę do tych nadgorliwych mamusiek które wymagają od dziecka zbyt wiele. Tyle zeby poprawil jedynki i tyle.
  • problemzsynem 31.03.19, 19:52
    W pracy spotykam wystarczająco dużo takich mamusiek żeby fundować takie coś mojemu dziecku które kocham nad życie. Czuje się bezradna bo wiem że coś go gryzie ma poważne problemy a nikomu nie chce powiedzieć o co chodzi
  • problemzsynem 31.03.19, 19:53
    I to coś nie ma kompletnie związku z rodziną tyle wiem
  • problemzsynem 31.03.19, 19:57
    Nie je bardzo słabo śpi jest stale nerwowy. Ty byś się nie martwiła?
  • 71tosia 31.03.19, 20:17
    dlatego napisałam by przejrzeć dyskretnie pokój, komputer i zastanowić się czy nie znikają pieniądze. Ale z tego co napisałaś na 99% problemem syna jest napięta sytuacja w domu, pretensje o to ze spotyka sie z dziewczyna zamiast uczyć etc. Chłopiec dorasta, zmienia się hormonalnie, jest w pierwszym ważnym dla niego związku a rodzice 'nic nie rozumieją' i oczekuję by było jak było, by im się zwierzał i był grzeczny. To juz młody mężczyzna i trzeba to zaakceptować i na nowo sobie ułożyć relacje z dzieckiem. To ogólnie trudny wiek, to co robi syn to raczej ciągle początek trudnego dojrzewania, może byc jeszcze znacznie gorzej (wam i jemu)
  • problemzsynem 31.03.19, 20:26
    Być może masz rację chociaż napiętej sytuacji w domu nie ma. Kilka razy porozmawialiśmy ale raczej nie z pretensjami i to było dosyć dawno. Ja myślę że na mnie częściowo sie wkurza bo za często próbuje z nim rozmawiać. Siyn mi wyraźnie powiedział że ma problemy nie związane z domem
  • 71tosia 31.03.19, 20:45
    jeżeli syn miałby poważne problemy poza domem i dobre relacje z rodzicami to byście wiedzieli o jego problemach. Nie ma napiętej sytuacji gdy dla was ważna jest szkoła a dla niego ważna jest dziewczyna? Sorry ale sama przez to przechodziłam z dzieckiem, nie da się w takiej sytuacji nie mieć konfliktu z dzieckiem ;-)
  • verdana 31.03.19, 20:54
    I jakoś te póżniejsze wpisy zupełnie nie współgrają z pierwszym, gdzie jednak szkoła i rozmowy o niej wybijają sie na plan pierwszy. Nawet dziewczyna rozpatrywana jest w kategorii "podciągnie go w nauce", a nie sympatyczna, niesympatyczna, zaborcza, fajna. Karania na tym etapie sie nie sprawdzają - hm, a na poprzednich się sprawdzały? Przeszukanie pokoju już było, nie znaleziono nic, ale nadal trzeba szukać. Nie problemów niezwiazanych z domem, być moze nawet bardzo powaznych, tylko narkotyków. Może syn jest przesladowany w szkole. Może dziewczyna jest w ciąży. Może nie wierzy, ze zdoła dostać sie do nowej szkoły. Może jest zdenerwowany, bo czeka go trudny egzamin (no, ale przecież to nie moze byc przyczyna, prawda? To wszystko jednak, aby rozwikłać problem wymaga całkowieteej zmiany podejścia, aby syn potrafił zaufać i coś powiezdzieć. Kolejne przetrzepanie pokoju niczego nie wymaga.
    Czym bardziej czytam, tym bardziej widze problem. Przy czym oczywiście jest możliwe, ze syn bierze narkotyki. Ale też bierze je z jakiegoś powodu.
  • 71tosia 31.03.19, 21:11
    verdeno, dyskretne przyjrzenie sie czy czegoś dziecko nie bierze powinno byc zawsze obowiązkiem rodziców gdy dziecko zmienia zachowanie, zwłaszcza że syn kilka razy zemdlał bez wyraźnego powodu. Mało prawdopodobne ale branie może byc sposobem radzenia sobie ze stresem, a jak coś bierze to trzeba wiedzieć co i jak sobie z tym poradzić, zanim się dzieciak w coś głębiej wplącze. Przy czym dobrze się zastanowić nad reakcją, jeżeli wypalił parę razy to jednak reagować inaczej niż jak wciąga kreskę.
    Moze jest ktos w rodzinie lub wśród znajomych kto mógłby pogadać z dzieckiem, komu dziecko ufa i kto mógłby ocenić na ile niebezpieczne są dla dziecka problemy o których nie chce mówić rodzicom?
  • problemzsynem 31.03.19, 21:17
    No właśnie nie bardzo. Syn nie zwierza się nikomu a osoba z którą ma najlepszy kontakt teraz ignoruje. Dlatego się martwię. Zapytałam wprost to zareagował nerwowo że nie jest taki głupi żeby się w takie gówno pakować. To był cytat
  • 71tosia 31.03.19, 21:25
    nie znam ani jednego nastolatka ktory inaczej by odpowiedział rodzicom ;-) Moze po prostu zapewnij go że obojętnie w jakie kłopoty by sie nie wplątał , to na 100% pomożesz nawet jak zadowolona nie będziesz.
  • problemzsynem 31.03.19, 21:30
    Myślę że o tym wie że z każdym problemem może do nas przyjść i mu pomożemy. Powtarzamy mu to czesto
  • 71tosia 31.03.19, 20:50
    i aby troche cie pocieszyć, jeżeli dziecko ma dobre zasady wyniesione z domu (a z tego co piszesz syn takie zasady ma) to w okresie dojrzewania jeżeli RODZICE nie narobicie zbyt wielu głupstw stawiając sprawy na ostrzu noża i tracąc kontakt z dzieckiem, to dziecko trochę pomeandruje, trochę narobi głupstw ale w pewnym momencie wyjdzie na prostą.
  • verdana 31.03.19, 20:55
    Też tak sądzę. O ile - właśnie o ile - będziecie na tyle otwarci, aby sami też dostosować sie do innej sytuacji. A nie tylko szukać, co jeszcze dziecko robi źle.
  • problemzsynem 31.03.19, 21:08
    Dzięki za rady. Postaram się zmienić sposób rozmowy z synem i przestanę być nadopiekuńczą matka bo tu chyba jest pies pogrzebany. Bardzo się o niego martwie po prostu. Też uważam że to my musimy zmienić podejście tylko się zastanawiam jakie będzie skuteczne w przypadku skrajnie introwertyczne go człowieka. Może coś poradzicie? Będę wdzięczna bo nie chcę stracić kontaktu z dzieckiem
  • 71tosia 31.03.19, 21:21
    gadać z nim przy okazji, macie jakieś wspólne zainteresowania? Kontakt jest lepszy gdy się razem coś robi z dzieckiem.
  • problemzsynem 31.03.19, 21:32
    W tej chwili nie chce z nami robić nic. Jestem w szoku że bez żadnego problemu zgodził się na wyjazd rodzinny na majówkę. Ani słowa protestu!
  • verdana 31.03.19, 21:53
    Poradziłam. Idź do psychologa. Ty i mąż, a nie syn.
  • zuzi.1 02.04.19, 20:18
    Zbadać poziom d3, tarczyca, morfologia z rozmazem, podstawowe pierwiastki, żelazo, ferrytyna, magnez.
  • 71tosia 03.04.19, 00:42
    komu rodzicom, synowi czy dziewczynie syna?
  • sebalda 01.04.19, 13:17
    Czy oprócz przetrzepania pokoju zrobiliście diagnostykę tych omdleń? Tego nie można nigdy bagatelizować, choć często bywają omdlenia tzw. ortostatyczne, szczególnie w tym wieku i u wysokich chłopaków. Tak czy inaczej to może być jakiś poważny problem zdrowotny.
    Po jednej wizycie psycholog nie stwierdzi depresji, ale tego u syna też nie można wykluczyć. Złe wyniki w szkole mogą być tego wynikiem.
    Ja bym jednak stawiała na typowy bunt i chęć odpępowienia się od nadopiekuńczych rodziców. Najlepiej byłoby dać młodemu spokój i czekać, aż to doceni i może wreszcie sam przyjdzie. Oczywiście po wyeliminowaniu przyczyn zdrowotnych. Już tutaj polecałam książkę Depresja nastolatków, ale się powtórzę, bo cała pierwsza część tej książki jest poświęcona ogólnie problemom, jakie towarzyszą dojrzewaniu. Nawet jeśli to nie jest depresja, ten okres w życiu jest na tyle burzliwy, że możliwe są różne scenariusze lubimyczytac.pl/ksiazka/4846790/depresja-nastolatkow-jak-ja-rozpoznac-zrozumiec-i-pokonac
  • problemzsynem 03.04.19, 13:59
    Znalazłam w jego pokoju alkohol i puszki z napojami energetycznymi. Wiedziałam że na pewno alkoholu spróbował i na oba tematy rozmawialiśmy wielokrotnie. O alkoholu mówi że nie jest taki głupi ale butelka jest w połowie pusta. O energetykacg nie daje sobie nic powiedzieć twierdzi że to bzdura. Jak z nim rozmawiać żeby dotarło??
  • alpepe 04.04.19, 14:30
    Odpuść, kiedyś mu c.pka przestanie pachnieć tak, by kompletnie zgłupiał, na dziś, to ona jest dla niego ważniejsza. Wychowałaś syna na wrażliwego człowieka i to fajne, gorsza sprawa to to, że on czuje się dorosły, ale sama mam córkę w tym wieku i też jej się coś wydaje, aczkolwiek ona nie zaniedbuje szkoły. Rozejrzyj się, jakie są możliwości edukacji zaocznej i przyzwyczaj się, że póki co, chłopak tej szkoły nie skończy. I odpuść, radzę tak samo, jak radziły wcześniej inne. On się jeszcze ogarnie.

    --
    Achse des Guten
  • problemzsynem 04.04.19, 15:59
    Dzięki za odpowiedzi. Chyba zaczyna iść ku dobremu (mam nadzieję). Poprawił oceny więc nie jest zagrożony z niczego. Na obiad przychodzi codziennie i potem dopiero wychodzi. Wraca ok.18-19 więc nie jest źle. Obiecał że nie będzie wagarować i na razie dotrzymiuje. Po części dlatego że dziewczyna nie chce żeby z nią chodził do lekarzy
  • problemzsynem 04.04.19, 16:00
    Mam nadzieję że to nie jest krotkotrwala zniana

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.