Dodaj do ulubionych

Nie mam siły już pomagać rodzicom

17.05.19, 14:26
Witam. Piszę ponieważ po ostatniej rozmowie z moją matką coś we mnie pękło. Od lat z mężem staramy się pomagać moim rodzicom, którzy są już w podeszłym wieku. Robimy zakupy, doradzamy w różnych administracyjnych sprawach, piszemy pisma do różnych urzędów, opłacamy ich rachunki żeby nie musieli chodzić z gotówką, informuję ich o różnych zagrożeniach (np. telefon na wnuczka), wyszukuję co potrzebują w Internecie itp. Są też bardzo naiwni, muszę ich pilnować żeby nie podpisywali wszystkiego. Kilka razy musiałam ich wyciągać np. z zakupu kołdry za 8 tyś albo z podpisania umowy z firmą podającą się za ich dostawcę prądu. Moja siostra, gdy rodzice ją poprosili o pomoc zrobiła im awanturę i zerwała kontakt. Urwała też kontakt moim rodzicom z ich wnukiem. Próbowałam się z nią dogadać organizując mediacje, ale ona nie chciała w tym uczestniczyć. Pomoc moim rodzicom jest bardzo trudna, ale nie dla tego że jest jej dużo ale dlatego, że są osobami z bardzo ciężkim charakterem i są bardzo uparci. Wszystko wiedzą najlepiej, potrafią skomplikować najprostszą sprawę np. z założenia zwykłego konta w banku zrobili jakiś horror, trwało to kilkanaście dni, jechałam z nimi kilka razy do banku, kilkadziesiąt rozmów przez telefon żeby ich przekonać, litry herbatek na uspokojenie, a wszystko gdy dopiero co urodziło się moje dziecko. Chcę im pomagać, bo czuję moralnie że to mój obowiązek, ale czasem walka z ich uporem jest ponad moje siły. Moi rodzice są dobrymi dziadkami, do dzieci zawsze zadzwonią z życzeniami, dadzą prezenty, pytają co u nich. Z moją mamą zawsze mogę pogadać, jak mnie ktoś skrzywdzi to mnie zrozumie, poradzi, pocieszy. Od kilku lat mam taką sytuację, że mam dużo otwartych spraw sądowych ponieważ ktoś mnie nęka, gnębi i przez lata zniszczył psychicznie. Moja mama wszystko rozumie i mi współczuje. Gdy byłam dzieckiem uważam, że moi rodzice mieli i swoje wady i swoje zalety. Nie mogę ich nazwać złymi rodzicami, ale też nie byli super. Zawsze w domu panowała ich chytrość i skąpstwo. Musiałam się prosić np. o buty na zimę. Gdy całą zimę przechodziłam w półbutach, to w końcu na następną zimę kupili mi buty zimowe. Nie pomogli mi też w szkole jak nauczycielka się znęcała nade mną psychicznie i wyśmiewała przed dziećmi (trwało to cztery lata). Później załamałam się i przestałam się odzywać do ludzi. Moi rodzice udawali, że nie ma problemu i nie poszli ze mną na terapię. Często kazali mi pomagać mojej siostrze np. przy opiece nad jej dzieckiem. Oczywiście ona mi nie pomagała. Moi rodzice gdy byli jeszcze młodsi pomagali mi przy moim pierwszym dziecku i czasem w innych sprawach. Jednak podczas ważnych dla mnie chwil np. ślub, komunia dziecka nic nie pomogli i tylko narobili mi problemów. Konflikt z moimi rodzicami zaczął się gdy zaczęłam temat, żeby spisali testament. Powiedziałam im, że najlepiej teraz to załatwić, żeby później moja siostra mnie nie ciągała po sądach (szczególnie że jestem już psychicznie zmęczona sądami). Rodzice oczywiście się zgodzili, przez miesiące kazali mi czytać o różnych rozwiązaniach i żebym im doradzała w tej sprawie. Oczywiście jak zawsze poświęciłam na to dużo czasu. U notariusza spisali coś całkowicie innego, to co sobie sami wymyślili. Konsultowałam ich rozwiązanie z różnymi prawnikami i wszyscy byli zgodni z tym, że jest to bezsensowne rozwiązanie i że sprawy sądowe z moją siostrą mnie nie ominą, a wręcz mogą się ciągnąć latami. Gdy tłumaczyłam to mojej mamie, ona w ogóle mnie nie słuchała i nadal trwała w swoim uporze, uważała że ich pomysł jest najlepszy. Jednak najgorsze było to co mi ostatnio powiedziała wiele razy: że oni na starość chcą dożyć w tym mieszkaniu, że nie będą się gdzieś tułać. Jakbym cegłówką w łeb dostała. Ostatnio tak bardzo się tym zdenerwowałam, że nie mogłam jeść i spać. Po tylu latach pomocy zostałam oskarżona o coś takiego. Nawet mi to nigdy nie przyszło do głowy, nic nie wspominałam o umowie dożywotniej. A nawet jeżeli podpisalibyśmy taką umowę, to nigdy bym ich nie wyrzuciła z mieszkania. Moi rodzice nie mają kontaktu z innymi osobami, sami coś wymyślają i później w tym tkwią. Nie wiem czy taka decyzja wyszła z ich uporu czy z tego, że uważają że ja „mam być tylko od sprzątania”. Co mam teraz zrobić, pomoc im jest ponad moje siły, a tu jeszcze takie niesprawiedliwe oskarżenia. Szczerze mam dosyć takiego traktowania. Co zrobić, już im nie pomagać, pomagać tylko na tyle ile mam sił, czy nic nie zmieniać i nadal wysłuchiwać, że chcę im ukraść mieszkanie?
Edytor zaawansowany
  • verdana 17.05.19, 15:55
    Rozumiem, ze chcesz, aby rodzice przepisali na Ciebie mieszkanie z prawem dożywocia. Innymi słowy, aby mieszkanie zgodnie z prawem w całości przeszło na Ciebie, z wyłączeniem zachowku dla siostry. I abyś za ich życia stała się włąscicielką mieszkania.
    Rodzice tego nie chcą. Co oznacza, ze chyba jednak nie są naiwni.
  • tt-tka 17.05.19, 16:47
    milena.zol napisał(a):

    Konflikt z moimi rodzicami zaczął się gdy z
    > aczęłam temat, żeby spisali testament. Powiedziałam im, że najlepiej teraz to z
    > ałatwić, żeby później moja siostra mnie nie ciągała po sądach


    Znaczy co ? Chodzilo o to, by siostre pominac w dziedziczeniu ?

    (szczególnie że j
    > estem już psychicznie zmęczona sądami). Rodzice oczywiście się zgodzili, przez
    > miesiące kazali mi czytać o różnych rozwiązaniach i żebym im doradzała w tej sp
    > rawie. Oczywiście jak zawsze poświęciłam na to dużo czasu. U notariusza spisali
    > coś całkowicie innego, to co sobie sami wymyślili. Konsultowałam ich rozwiązan
    > ie z różnymi prawnikami i wszyscy byli zgodni z tym, że jest to bezsensowne roz
    > wiązanie i że sprawy sądowe z moją siostrą mnie nie ominą, a wręcz mogą się cią
    > gnąć latami.


    No owszem. Jesli chcesz zagarnac wszystko, to sprawy sadowe z siostra cie nie omina i beda sie ciagnac latami.

    >Gdy tłumaczyłam to mojej mamie, ona w ogóle mnie nie słuchała i na
    > dal trwała w swoim uporze, uważała że ich pomysł jest najlepszy. Jednak najgors
    > ze było to co mi ostatnio powiedziała wiele razy: że oni na starość chcą dożyć
    > w tym mieszkaniu, że nie będą się gdzieś tułać.


    Chcialas dostac dla siebie mieszkanie rodzicow juz teraz ? Zachowali sie bardzo przezornie odmawiajac.

    Po tylu l
    > atach pomocy zostałam oskarżona o coś takiego. Nawet mi to nigdy nie przyszło d
    > o głowy, nic nie wspominałam o umowie dożywotniej. A nawet jeżeli podpisalibyśm
    > y taką umowę, to nigdy bym ich nie wyrzuciła z mieszkania.

    Skad oni maja miec taka pewnosc ?

    Moi rodzice nie mają
    > kontaktu z innymi osobami, sami coś wymyślają i później w tym tkwią. Nie wiem
    > czy taka decyzja wyszła z ich uporu czy z tego, że uważają że ja „mam być tylko
    > od sprzątania”.

    Raczej z rozsadku. Zbyc prawo wlasnosci na corke, ktora wiecznie czuje sie pokrzywdzona i chce wykolegowac siostre to decyzja co najmniej bardzo ryzykowna.

    >Co mam teraz zrobić, pomoc im jest ponad moje siły, a tu jeszc
    > ze takie niesprawiedliwe oskarżenia. Szczerze mam dosyć takiego traktowania. Co
    > zrobić, już im nie pomagać, pomagać tylko na tyle ile mam sił, czy nic nie zmi
    > eniać i nadal wysłuchiwać, że chcę im ukraść mieszkanie?

    Nie pomagaj. Pomagaj tyle, na ile czujesz sie na silach. Twoj wybor.

    PS czy to wozenie sie z rodzicami po adwokatach i notariuszach tudziez sporzadzanie pism bylo w zwiazku z proba wydziedziczenia siostry z dorobku rodzicow ? Jesli tak, to akurat te czynnosci i nerwowke mialas na wlasne zyczenie. Bo jak widac z samodzielnym sporzadzeniem testamentu rodzice sobie poradzili. Twoj pech, ze testament byl nie po twojej mysli.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milena.zol 17.05.19, 17:31
    Jak napisałam wyżej nie podałam rodzicom nawet propozycji umowy dożywocia. Nie spodziewałam się, że na forum od razu zostanę uznana za chciwą osobę, dlatego nie napisałam jaki jest zapis w testamencie. Chciałam tylko otrzymać poradę co mam teraz zrobić, po takich oskarżeniach rodziców. W testamencie rodzice przepisali mieszkanie tylko na mnie, z pominięciem mojej siostry bez podania powodu. W testamencie nic nie napisali o innym majątku. Jak wspominałam już mam dużo spraw w sądzie, znam dużo prawników i dlatego orientuje się dobrze w prawie. Również mam znajomą, która była pominięta (niesłusznie) w testamencie i udało jej się podważyć testament. Znając moją siostrę i jej męża jestem pewna, że będą chcieli podważyć testament i będą mnie latami ciągać po sądach. Oprócz tego będą zakładać kolejne sprawy, wnioskować o rzeczoznawców, ponieważ zostaje kwestia majątku którego nie obejmuje testament. Nie chodzi też o to, że nie chcę zapłacić zachowku. To akurat nie jest dla mnie żaden problem. Moja propozycja skierowana do rodziców brzmiała, żeby podzielili cały majątek na dwie połowy, żebym później nie musiała latami chodzić po sądach.
  • tt-tka 17.05.19, 17:40
    No, to, co napisalas w starterze uprawnialo do supozycji, ze chcesz wymiksowac siostre, a reakcja rodzicow uprawdopodobnila przypuszczenue, ze chceszprawnie przejac ich mieszkanie juz teraz.

    Moja rada - nie rob nic. Zawsze po smierci rodzicow zgodnie wraz z siostra mozecie uznac testament za niebyly i dzielic spadek tak, jakby testamentu nie bylo. Mozesz rowniez, jesli ci sie chce, tlumaczyc rodzicom, ze taki zapis - pominiecie bez podania powodu - nie przejdzie, wzglednie mozesz delegowac prawnika, ktory bedzie to tlumaczyc.

    W innych kwestiach - pomagaj rodzicom na tyle, na ile cie na to stac czasowo i emocjonalnie albo przestan pomagac. Jak widac, twoja pomoc nie jest im niezbedna ani nawet potrzebna.


    Nb ja znalam tresc testamentu mamy od niej, ale wgladu w papier od notariusza za zycia mamy nie dostalabym w zadnym wypadku. Wlasnie dlatego, zeby uniknac zarzutow o wywieranie presji czy podobnych.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 71tosia 17.05.19, 18:35
    nie chcesz nie pomagaj - fajna rada zwłaszcza gdy wiekowi rodzice mają problemy z tak podstawowymi rzeczami jak zakupy, założenie konta bankowego czy umówienie wizyty u lekarza.

  • tt-tka 17.05.19, 19:21
    71tosia napisała:

    > nie chcesz nie pomagaj - fajna rada zwłaszcza gdy wiekowi rodzice mają problemy
    > z tak podstawowymi rzeczami jak zakupy, założenie konta bankowego czy umówieni
    > e wizyty u lekarza.
    >

    Nic - poza nadgorliwoscia autorki - nie wskazuje, ze rodzice sobie nie radza. Mozna zyc bez konta, po co corka namawiala, a potem zalatwiala ? Wczesniej rodzice obywali sie bez tego. Sa w stanie ruszyc sie do sklepu, czy wezwac lekarza, skoro sa w stanie sterowac corka telefonicznie i osobiscie.
    A gdy rodzice stana sie rzeczywiscie nieporadni, czy z powodow mentalnych, czy ruchowych, nadal opieka nie musi byc sprawowana osobiscie przez corke.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ola_dom 17.05.19, 18:50
    tt-tka napisała:

    > No, to, co napisalas w starterze uprawnialo do supozycji, ze chcesz wymiksowac siostre,

    Hmmm..., czy w takim razie tylko ja nie odniosłam takiego wrażenia?
    Jedyna supozycja, jaką miałam, to taka, że testament jest zawiły albo niejednoznaczny.

    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • anula36 18.05.19, 01:10
    z tego co piszesz traktujesz rodzicow jak rozwydrzone dzieci, a oni z tego skwapliwie korzystaja i kaprysza na calego:)
    To o czym piszesz - zakupy, pisma, placenie rachunkow ro raczej standartowa pomoc dla starszych osob . Choc to trudne mysle ze powinnas wychodzic tylko na przeciw faktycznym prosbom wyartykulowanym przez rodzicow.NIe tworzyc potrzeb pomocy na sile.Jak ktos slusznie napisal- po co konto jesli do tej pory zyli bez skoro i tak ty robisz oplaty?
    Sprawe testamentu poruszylas niefortunnie. Sa rodziny w ktorych jest to temat jasny, prosty i oczywisty, najwyrazniej w Waszej typowy temat powodujacy frutracje, konflikty i rozlam. W pewien sposob ja nawet rodzicow rozumiem, co sobie mogli pomyslec, jedna corka sie odciela na proby pomocy, druga pomaga,ale zada testamentu.
    Skoro znasz duzo prawnikow i masz jakas wiedze o prawie w koncu i tak ugrasz co potrzeba. A moze nawet nie potrzeba?
    Po tych oskarzeniach rodzicow zawiesilabym temat testamentu na klamce,nie poruszala go w ogole, a jesli rodzice porusza, natychmiast go konczyla tym ze przyznajesz im racje i za ich zycia nie ma co sie zajmowac sprawami spadkowymi.
    Pytanie ktore mozesz sobie sama zadac - czy pomgasz rodzicom z milosci, bezinteresownie czy wlasnie z powodu liczenia na ten spadek. A gdyby nic nie mieli? mieszkali w wynajmowanym mieszkaniu, zyli od 1 do 1? dobra postanowili przepisac na szkoly i dozywianie dzieci w Afryce? sprobuj sobie wyobrazic ze tak wlasnie jest. Nie oczekiwac. Pomagac bo sa, bo sa starsi i tego potrzebuja. Moze to malo popularna postawa,ale przywraca spokoj duszy.

  • aqua48 20.05.19, 14:03
    Nie bardzo rozumiem po co chciałaś by rodzice zapisali majątek po równo na Ciebie i siostrę, macie jeszcze jakieś rodzeństwo? Jeśli nie, to przecież ustawowo dziedziczycie po połowie, a sprawa spadkowa to teraz chwila.
    Przede wszystkim nie pomagaj ponad swoje możliwości, nie obarczaj się wszystkimi ich sprawami , ustal granice. Że robisz to i to, raz lub dwa razy w tygodniu i nic więcej. Twoja siostra też jest zobowiązana do pomocy rodzicom, a skoro to oni zawalili sprawę to muszą ponieść jakieś konsekwencje swego uporu, by zechcieli stosunki z drugą córką naprawić.
  • morekac 23.05.19, 22:32
    >Moja propozycja skierowana do rodziców brzmiała, żeby podzielili cały majątek na dwie połowy, żebym później nie musiała latami chodzić po sądach.

    Po co robić testament, skoro - jak mniemam - jest 2 spadkobierców ustawowych i majątek i tak będzie dzielony na dwie połowy?


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • enith 20.05.19, 17:39
    Przestań niańczyć rodziców. Przestań wyręczać ich w sprawach, które doskonale potrafią załatwić sami. Przestań uszczęśliwiać ich na siłę. To dorośli i, jak rozumiem, niezdementowani i nieograniczeni umysłowo ludzie, a ty traktujesz ich oboje jak pięcioletnie dzieci. Pomagaj tylko w tym zakresie, który uważasz za słuszny. Nie jesteś dziewką służebną od obsługiwania zdrowych ludzi.
    Sprawy spadku nie tykaj więcej. Po co wyskoczyłaś ze spisywaniem testamentu i dzieleniem majątku rodziców na pół, skoro po ich beztestamentowej śmierci majątek zostanie równo podzielony zgodnie z ustawą pomiędzy wszystkie żyjące dzieci? Nikt nikogo nie będzie wtedy ciągać po sądach, bo nie będzie ku temu podstaw. Wygłupiłaś się dokumentnie z tym testamentem, chyba, że uważasz, że tobie z jakiś powodów należy się więcej tego spadku, niż siostrze. Jeśli tak nie uważasz, zostaw sprawę jak jest, a po śmierci rodziców dostaniecie swoje dole według przepisów prawa.
  • ola_dom 20.05.19, 19:33
    enith napisała:

    > Przestań niańczyć rodziców. Przestań wyręczać ich w sprawach, które doskonale
    > potrafią załatwić sami. Przestań uszczęśliwiać ich na siłę. To dorośli i, jak rozumiem,
    > niezdementowani i nieograniczeni umysłowo ludzie, a ty traktujesz ich oboje
    > jak pięcioletnie dzieci. Pomagaj tylko w tym zakresie, który uważasz za słuszny.
    > Nie jesteś dziewką służebną od obsługiwania zdrowych ludzi.

    No właśnie. Mam wrażenie, że autorka uszczęśliwia na siłę rodziców, którzy i tak wcale nie są potem zadowoleni. Więc wymyśla, jak uszczęśliwić ich jeszcze bardziej - bo może w końcu się uda i pochwalą córunię. Trzeba próbować do skutku... i nie tracić nadziei, że jednak zasłuży się na pogłaskanie. Przecież kiedyś zdarzało się, że głaskali...

    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • aware 10.06.19, 01:28
    To twój obowiązek!
  • ola_dom 10.06.19, 10:14
    aware napisała:

    > To twój obowiązek!

    Ale że co niby?


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.