Dodaj do ulubionych

na byłe dzieci płacić nie będę!

17.06.19, 19:50
Robert Damski: Jest to jedna z najgorszych statystyk w Europie. Ponad 90 procent dłużników alimentacyjnych to mężczyźni, co jako facet przyznaję ze smutkiem.

Joanna Szulc: Dlaczego nie płacą?
– Odpowiedź jest taka: „Bo można nie płacić”.

Jak to „można nie płacić”?
– Jest na to przyzwolenie społeczne. Po drugie, państwo wciąż nie podejmuje takich działań, jakie mogłoby podejmować, żeby pomóc odzyskiwać dla dzieci należne im alimenty.

Co to znaczy w praktyce?
– Komornik, który jest ostatnim ogniwem wymiaru sprawiedliwości i zajmuje się egzekwowaniem zasądzonych alimentów, zderza się z fikcją, którą na użytek dłużnika alimentacyjnego tworzą jego bliscy.

Ja to nazywam: Zorganizowana Grupa Wspierająca Dłużnika.
W jej skład wchodzą najczęściej rodzice tego dłużnika, szczególnie matka, często także nowa partnerka. Czasem są to krewni, znajomi, którzy zgadzają się, żeby coś z majątku przepisać na nich. Ale też pracodawcy. Wydaje im się, że tego wymaga lojalność, że pomogą wykiwać komornika albo „byłą”. Nie rozumieją, że tu nie o komornika i „byłą” chodzi. Oni oszukują dziecko. Gdyby to zrozumieli, może to przyzwolenie społeczne dla niepłacenia alimentów byłoby mniejsze.

Dziadkowie nie rozumieją, że wnukom dzieje się krzywda?
– Często jest tak, że ojciec dziecka po rozwodzie wprowadza się do swoich rodziców. Kiedy jadę do niego, by porozmawiać o alimentach, widzę także dziadków dziecka. To pytam: „Kiedy widzieliście ostatnio wnuka, wnuczkę?”. Mówią nierzadko, że nie widują się z wnukami, nie wiedzą, co u nich słychać. Kiedyś w takiej rozmowie widziałem, że do dziadka coś jakby dotarło, miał łzy w oczach. Ale to nie jest powszechna reakcja.

Nie mam wątpliwości, że matczyne serce zawsze będzie za synem. Jakikolwiek by był. Matka jest w stanie każde świństwo wybaczyć. I widzę często, jak matka chroni swojego „synka”, faceta czasem grubo po czterdziestce. Jest wielu takich „synków”, którzy nie przepracowali ani dnia, żyją z renty czy emerytury matki. Cenią sobie wolność, niezależność i towarzystwo kolegów.

Mama go wspiera. Przychodzi z nim do kancelarii komornika i tłumaczy, że on jest biedny, że „to zła kobieta była”, że ona prawdopodobnie zadawała się z wszystkimi w tej miejscowości, a jego wrobiła w alimenty, że lekarz i sąd są opłaceni… Obiecuje, że co miesiąc coś za niego będzie płaciła, byle on nie poszedł do więzienia.
Edytor zaawansowany
  • fusun1804 17.06.19, 19:51
    Nowa partnerka nie rozumie, że on ma dzieci i zobowiązania wobec nich?
    – Przychodzi pani do kancelarii komornika i tłumaczy, że on teraz jest w nowym związku, potrzebuje środków, podjął pracę, ale zły komornik zajął mu wynagrodzenie i pobiera z niego do 60 procent. Jak tu teraz dalej żyć? Kiedyś usłyszałem od dłużnika, że on ma teraz nowe dzieci i na byłą żonę oraz – uwaga – na BYŁE DZIECI płacić nie będzie, bo nie ma z czego.

    Tym nowym partnerkom, które biorą dłużnika alimentacyjnego z dobrodziejstwem inwentarza, radzę pamiętać, że to jest facet z pewnym bagażem. Kiedyś miałem sytuację, w której nowa partnerka strasznie broniła takiego dłużnika, jak lwica. Po kilku latach przyszła do mnie… po alimenty od niego. Myślała, że jej nie kojarzę, ale akurat dobrze ją zapamiętałem. Spotkało ją dokładnie to, co wcześniej jego poprzednią partnerkę.

    W 2017 roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące ścigania uporczywych dłużników alimentacyjnych.
    – Kibicuję niektórym rozwiązaniom, sam zresztą je od dawna postulowałem. Moje propozycje nigdy nie szły w kierunku zaostrzenia kar. Nie uważam, żeby dłużników alimentacyjnych należało zamykać w więzieniach. Ja, jako podatnik, nie godzę się na to, żeby z moich pieniędzy utrzymywać dłużników alimentacyjnych. Miesięczny koszt pobytu osadzonego w zakładzie to przeszło 3 tysiące złotych. Do tego taki osadzony nie pracuje. A alimenty nadal powinien płacić. Dziecko nie dostaje alimentów, a podatnicy utrzymują jego ojca.

    Joanna Szulc
    Czytaj także:
    Ratuj siebie, czyli co robić, gdy małżeństwo się sypie
    Ale to nie wszystko. Jest jeszcze ważny problem stygmatyzacji dziecka. Ono jest niejako ukarane dwukrotnie. Nie dostaje od taty pieniędzy na utrzymanie, nie ma z nim kontaktu i jeszcze musi funkcjonować w swoim środowisku jako to, którego rodzic przebywa w zakładzie karnym.

    Od dawna postulowałem i cieszę się, że ta propozycja ma zwolenników, by wprowadzić dla uporczywych dłużników alimentacyjnych dozór elektroniczny. Mamy już od 31 maja 2017 roku taką sankcję w kodeksie karnym (art. 209 kk).
  • fusun1804 17.06.19, 19:53
    Jak dozór elektroniczny ma poprawić ściągalność alimentów?
    – Odpowiem na przykładzie. W małej miejscowości ludzie o sobie bardzo dużo wiedzą. I wiedzą na przykład, że dłużnik zatrudniony jest u pana X. Matka dziecka przychodzi do komornika i mówi: „Panie komorniku, dlaczego pan mu nie zajął wynagrodzenia? Przecież wszyscy wiemy, że on pracuje u X”. Komornik najpierw wysyła tzw. zapytanie o płatnika składek do ZUS. „Drogi ZUS-ie, kto za tego płatnika odprowadza składki?”. ZUS odpisuje: „Bezrobotny, bez prawa do zasiłku, niezarejestrowany, nikt za niego nie opłaca”. Stwierdzone urzędowo. Ale komornik może być dociekliwy albo chociażby zmęczony tym, że matka dziecka wciąż dopytuje się, co z tymi alimentami. Wstaje zza biurka, idzie i sprawdza, czy dłużnik pracuje u X. Zastaje go tam i na pytanie: „Co pan tu robi?”, słyszy odpowiedź: „Wpadłem do znajomego na kawę”. I póki nie ma dozoru elektronicznego, to komornik właściwie niewiele może zrobić.

    Ilustracja Anna Reinert / Jacek Faleńczyk
    Czytaj także:
    Dłużnik, który nie płaci alimentów, okrada nas wszystkich. Czy dzięki nowelizacji przepisów alimenciarze przestali być bezkarni?
    Nawet jeśli przyjdzie do tego zakładu Państwowa Inspekcja Pracy, to jej przedstawiciel dowie się dokładnie tego samego. Ale jeśli ten dłużnik będzie miał na ręce albo nodze elektroniczną obrączkę rejestrującą miejsce pobytu, to wyjdzie na to, że on na tę kawę przychodzi codziennie na osiem godzin. Baza, do której loguje się sygnał z nadajnika, znajduje się u dłużnika w mieszkaniu. Na wyjście poza nie trzeba dostawać każdorazowo zgodę. Dłużnik nie dostanie zgody na to, by wychodzić „na kawę” codziennie na osiem godzin. A jeśli wyjdzie bez zgody, najbliższy patrol policji uniemożliwi mu pracę na czarno.

    Pracodawca także nie będzie skory zatrudniać nielegalnie człowieka z obrączką. Po co ma ryzykować? I co ten kandydat na pracownika zrobił, że ma dozór?

    No i rzecz najważniejsza: miesięczny koszt dozoru elektronicznego to nieco ponad 300 złotych. I skazany może legalnie pracować.

    Co się musi stać, żeby dłużnik dostał taką „obrączkę”?
    – Musi wpłynąć zgłoszenie do prokuratury. Może to zgłosić matka dziecka, może to zrobić komornik, choć nie wszędzie takie rozwiązanie się praktykuje. Ja akurat zgłaszam takie sprawy do prokuratury. Przepisy mówią, że jeżeli obywatel podjął podejrzenie popełnienia przestępstwa, to ma obowiązek o tym poinformować prokuraturę. A ja uważam, że jestem nie tylko obywatelem, ale też funkcjonariuszem, i dlatego zgodnie z art. 209 kk zawiadamiam o przestępstwie, żeby ktoś nie zarzucił mi, że nie dopełniłem swego obowiązku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.