Dodaj do ulubionych

Przeraźliwie samotna

08.07.19, 22:38
Czuje się przeraźliwie samotna mimo że posiadam męża i troje dzieci. Jednak od zawsze byłam sama nie miałam koleżanek. Wiedziałam że coś jest ze mną nie tak. Tak naprawdę do tej pory najlepiej czuje się w swoim domu ale brakuje mi bliskich osób spoza rodziny. Próbowałam wielokrotnie zbliżyć się do kogoś ale zawsze było to jednostronne i kończyło szybko. Z problemem mogę zadzwonić do 1-2 osób które wiem że mi pomogą. Jednak gdybym ja nie zadzwoniła nikt by się nie odezwał. Nie mam z kim iść do kawiarni itp. Mieliśmy dwie pary znajomych z którymi sporadycznie się kontaktowaliśmy ale kontakty się urwały zupełnie. Jedna z tych koleżanek zrobiła mi świństwo a dziś stwierdziła że mam wykasować jej numer telefonu bo potrzebuje spokoju. Żadnego przepraszam pocałuj się gdzieś itp. Jestem w rozsypce bo czuje się nikomu niepotrzebna i bezwartosciowa.Wiem że to moja wina ale nie wiem co robię nie tak. Wizyty u psychologa niestety w tym aspekcie nie pomogly
Edytor zaawansowany
  • lumeria 10.07.19, 15:07
    Bardzo Ci dziewczyno współczuje, i gdybym mogla, przesłałabym Ci kopę serdeczności i wsparcia.

    Z tego co piszesz wnioskuje, ze masz bardzo głęboko zakodowane wzorce odrzucenia, i po prostu stronisz od ludzi. To naprawie warto przepracować na terapii. A to ze jeden psycholog nie trafił w problem tylko wskazuje na to, ze trzeba szukać kogoś innego, kto Cie będzie umiał odpowiednio wesprzeć.

    Mozna dyskutować, czy innym osobom jesteś potrzebna - ale Ci powiem, ze jest jedna osoba, dla której jesteś nieodzowna i super ważna - TY. Ty się liczysz dla siebie.

    I to nie jest Twoja wina, ze stronisz od ludzi, czy nie czujesz się ważna, czy masz uczucie samotności nawet w z dziećmi/w rodzinie/grupie/etc. Masz jakieś zakodowane wzorce, które Toba sterują. I skądś te błędne wzorce się wzięły, prawdopodobnie z bardzo negatywnych przeżyć.

    Jeszcze sie nie poddawaj, dobrze? My tu coś wymyślimy by Ci pomoc. :)
  • lumeria 10.07.19, 15:13
    Napisz proszę jak się dzisiaj czujesz, co tam u Ciebie słychać.
  • problemzsynem 11.07.19, 10:09
    Dzięki za wsparcie
  • lumeria 11.07.19, 15:54
    Napisz nam wiecej prosze o Twojej sytuacji. Wiem, ze to trudno. Moze zapytasz - a co to da? Wiec da to, ze zrobisz coś by sobie pomoc, ok? To pierwszy krok...


  • eukaliptusy 11.07.19, 12:11
    Myślę, że terapia grupowa mogłaby być dla ciebie dobra. Będziesz mogła w grupie przeanalizować na żywym materiale jak funkcjonujesz w relacjach z innymi ludźmi i co dokładnie się dzieje. Spróbuj.
  • eliksir_czarodziejski 15.07.19, 16:32
    Jestem bardzo za i polecam gorąco!
  • eukaliptusy 11.07.19, 12:16
    Do forumek:
    Nie odtwarzajcie dziewczynie traumy, niech ktoś coś jeszcze napisze ;)
  • tt-tka 11.07.19, 12:43
    Co tu pisac, iedy ja w ogole nie czuje sprawy... to znaczy nie wiem, czy autorka jest zamknieta w sobie, czy i jak probuje nawiazywac relacje, na czym one polegaja, poki trwaja...
    Tak na probe - ludzi laczy to, co robia wspolnie. Czy to bedzie hodowla zwierzatek, czy kurs makramy, czy kolko szachowe. Co robisz, autorko, gdy jestes sama, co robilas z kolzankami, gdy je mialas, co ze znajomymi ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lumeria 11.07.19, 15:51
    Tt-tko, zgadzam sie, ze jest poziom wspor-funkcjonowania, gdzie ta wspólnota jest wytworzona.

    Ale jest tez głęboki poziom, gdzie za sprawa wczesnej traumy - jakiegoś zajścia w dzieciństwie czy głębokiego odrzucenia przez opiekunów, osoba ma głębokie poczucie, ze jest nieakceptowalna i odrzucalna. Ze cos z nia nie tak. A z takim głębokim przekonaniem trudno jest wyciągnąć rękę do innych by wytworzyć wieź na poziomie uczestniczenia w zajęciach.

    Jesli jej poczucie swojej wartości jest maksymalnie przeorane, to trudno jest jej otworzyć się na relacje jako równy partner nie?

    Ja rozumiem to - były okresy, ze byłam tak strasznie wycofana, ze gdybym nie musiała w pracy czy w szkole otwierać paszczy, to nie odzywałabym się do nikogo miesiącami. To nie była depresja, bo nie byłam zdolowana, ale głębokie wycofanie.

    Wiec mam pytanie dla autorki - proszę napisz cos o tym jak funkcjonujesz na codzien. Twój nick wskazuje tez, ze masz problemy z dzieckiem, i to na pewno nie wpływa pozytywnie na Twoje samopoczucie - co się dzieje w tym obszarze?

    Moze u Ciebie jest to depresja? Jak myślisz o sobie? Czym się zajmujesz - praca? hobby? dom? dzieci?

    Sprobuj prosze napisac nam cos - bys nie czula sie taka samotna tutaj. Wiele z nas zna to uczucie...
  • lumeria 11.07.19, 16:45
    O, i jeszcze coś - czy mogłabyś powiedzieć jak Cie nazywać? Bo "Problemzsynem" to nie jest imię, którym warto Cie identyfikować.

    Gdybyś miała wybrać coś optymistycznego, co podniosło by Cie na duchu, jakie imię wybrałabyś? Takie, które dawałoby Ci odrobineczkę radości i nadziei? :)
  • ortolann 11.07.19, 22:26
    Co u Ciebie dzisiaj? Ja też się czuję samotna i czasem bardzo potrzebuję z kimś porozmawiać, ale nie mam za bardzo z kim.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • problemzsynem 11.07.19, 23:02
    Dzięki za Wasze odpowiedzi. Dzisiaj jest lepiej zdecydowanie parę dni miałam po prostu dola. Dzisiaj porozmawiałam sobie z życzliwą mi osoba co od razu podniosło mnie na duchu. Co nie zmienia faktu że ewidentnie coś jest nie tak w relacjach międzyludzkich. Tak więc umówiłam się już na wizytę u psychologa żeby stawić czoło moim demonom. Zamiast się użalać jaka jestem biedna postanowiłam działać bo nikt za mnie tego nie zrobi. Na pierwszy ogień idzie zarzut że za dużo marudzę. Staram się tego nie robić bo mam taką jedna maruder w pracy która doprowadza mnie do szału więc wiem jakie to upierdliwe. Ale może jednak podświadomie to robie
  • ola_dom 12.07.19, 07:16
    problemzsynem napisał(a):

    > Na pierwszy ogień idzie zarzut że za dużo marudzę.
    > Staram się tego nie robić bo mam taką jedna maruder w pracy która
    > doprowadza mnie do szału więc wiem jakie to upierdliwe.
    > Ale może jednak podświadomie to robie

    Może zamiast - albo obok - powstrzymywania się od marudzenia spróbuj zrozumieć, DLACZEGO marudzisz, co Ci to daje? Bo marudzenie to objaw, nie przyczyna. Owszem, upierdliwa, odstręcza ludzi - ale znikąd się nie bierze. A na pewno nie ze szczęścia. Może to być po prostu rodzaj nawyku i nie mieć jakichś głębokich uwarunkowań, ale nie zaszkodzi się zastanowić, dlaczego akurat marudzeniem "chcesz" dzielić się z innymi.
    Może psycholog będzie mógł pomóc Ci dotrzeć do przyczyn.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • rzeniha 15.07.19, 09:32
    Trudno trochę uwierzyć w Twój problem i podejść do niego na poważnie. Nie rozumiem, jak można czuć się samotnym mając pełną rodzinę i to nie taką małą. Kontakty łatwo nawiązać chociażby z rodzicami innych dzieci, z którymi Twoje dzieci mają kontakt na placu zabaw, po sąsiedzku, w szkole czy przedszkolu. Istnieją też miliardy stron dla matek, gdzie można plotkować i poznawać koleżanki. I Ty naprawdę czujesz się samotna? Dziwna jesteś i nieodpowiedzialna.
  • ola_dom 15.07.19, 09:47
    rzeniha napisała:

    > Trudno trochę uwierzyć w Twój problem i podejść do niego na poważnie.
    > Nie rozumiem, jak można czuć się samotnym mając pełną rodzinę i to nie taką małą.
    > I Ty naprawdę czujesz się samotna? Dziwna jesteś i nieodpowiedzialna.

    A Ty na serio tak?


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • rzeniha 15.07.19, 10:23
    A Ty masz coś do powiedzenia odnośnie tematu?
    Autorka ma sytuację doskonałą, a jak się ma zaburzenia, to się je leczy, a nie jęczy.
  • ola_dom 15.07.19, 10:34
    rzeniha napisała:

    > A Ty masz coś do powiedzenia odnośnie tematu?
    > Autorka ma sytuację doskonałą, a jak się ma zaburzenia, to się je leczy, a nie jęczy.

    Jakby do niwelowania samotności wystarczał sam tłum ludzi, to pomagałaby przejażdżka komunikacją miejską w godzinach szczytu. Albo wyprawa do centrum handlowego w sobotę - skoro twierdzisz, że "sytuacja doskonała" to obecność innych ludzi w otoczeniu.

    Wyjaśnię - zdarza się, że nawet w tzw. najbliższej rodzinie trudno znaleźć zrozumienie i porozumienie. A tu dodatkowo autorkę spotkała duża przykrość ze strony kogoś, kogo uważała za koleżankę. Trudno się dziwić, że jest jej ciężko, tym bardziej, że koleżanek nie ma wielu.

    Poza tym - może umknęła Ci informacja, że autorka szuka sposobu, żeby sobie z tym poradzić, wątek na forum nie jest jednym z nich, oprócz tego zwraca się po profesjonalną pomoc, oby skutecznie.

    A teraz możesz napisać, w jaki sposób Twój wpis miałby pomóc autorce.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • fusun1804 15.07.19, 15:03
    „Ja rozumiem to - były okresy, ze byłam tak strasznie wycofana, ze gdybym nie musiała w pracy czy w szkole otwierać paszczy, to nie odzywałabym się do nikogo miesiącami. To nie była depresja, bo nie byłam zdolowana, ale głębokie wycofanie.”

    Lumerio, jak to się stało, ze doszło do kompletnego wycofania? I dzięki czemu z niego wyszłaś?
  • lumeria 15.07.19, 17:05
    U mnie to była kombinacja potwornie niskiego poczucia własnej wartości, braku wsparcia, i bardzo, bardzo trudnych okoliczności.

    Zmiana zaczęła się od leków. I okazało się, ze nie jestem patologicznie nieśmiała, tylko ze po prostu desperacko potrzebowałam leczenia i wsparcia. To tak w ramach interwencji awaryjnej. Duzo później zaczęłam terapie, i wiele dowiedziałam się o źródłach mojego wycofania (rola worka treningowego/kozła ofiarnego w rodzinie).

    Warto o siebie walczyć, bo różnica w jakości życia przed a po leczeniu czy terapii jest niesamowita.

    Teraz bardzo lobię sobie pogadać z ludźmi, i coraz częściej mam zaproszenia na kawkę, etc. W pracy różnica ogromna - po prostu nie stresuje się, i naprawdę mam frajdę z współpracownikami. Ostatnio mnie bardzo ucieszyło bo dziewczyna z innego działo, która tymczasowo mi pomagała, zapytała czy będziemy mieć otwarcie w moim dziele, bo chciałaby ze mną pracować. Naprawdę mnie to wzruszyło. Na froncie intymno-rodzinnym tez zaczynam wyrażać swoje potrzeby, i obstawać za tym, żeby inni je szanowali. I szok - robią to!!!!

  • lumeria 15.07.19, 17:15
    Rozumiem, ze trudno w to uwierzyć. To trochę szokujące, ze w domu pełnym dzieci, można jednak czuć się osamotnionym, pozostawionym samej sobie, etc. Dzieci jednak partnerami nie sa, a partnerzy czasami tez nie są w stanie dać odpowiedniego wsparcia.

    To tak ze ekstrawertycy zupełnie nie rozumieją introwertyków - przecież można wyjść z domu, i zawsze ktoś się znajdzie! Ale gdyby tak było, to nie było by ludzi z fobiami socjalnymi czy introwertyków, nie?

    Gdyby rady typu "weź się w garść i idź do ludzi" działały, to dawno problemy z nieśmiałością, lekiem społecznym, czy wycofaniem byłyby natychmiastowo rozwiązywane. A nie są.
  • problemzsynem 15.07.19, 19:04
    U mnie też zgadza się w 100%.Bylam klasyczna wpadką i były to czasy że trzeba było wziąć ślub. Uważam że oni nigdy nie powinni tego robić. Z domu i dzieciństwa pamiętam tylko krzyki awantury i toksyczna atmosferę. Rodzina ojca nigdy nie akceptowała ani mnie ani mojej mamy. Jak tylko mogłam uciekałam z domu. Jestem jedynaczką i nigdy nie miałam nikogo bliskiego. Ten schemat niskiego poczucia własnej wartości mam tak wryty w psychikę że potrzebuje naprawdę dobrego psychoterapeuty. W szkole byłam wycofana mimo że laknelam przyjaciół. Kilka razy zawiodłam się na tzw przyjaciółkach że dałam sobie spokój. W szkole średniej miałam opinie zahukanej dziewczyny która boi się własnego cienia. Kiedy mój mąż zwrócił na mnie uwagę nasi wspólni znajomi wielokrotnie odradzali mu ten związek ze względu na tą moją opinię. Nasza relacja też od początku jest problematyczna bo mąż dla odmiany jest cholerykiem ja jestem wycofana. Kiedy on się wkurza ja się wycofuje i milczę co jeszcze bardziej prowokuje męża. Od paru lat jest lepiej chyba że względu na niższy poziom testosteronu ale taka jest prawda że wybieramy często partnerów podobnych do rodziców. Jedna córka jest dorosła syn przychodzi tylko się przespać do domu bo cały czas siedzi u dziewcxyny. W domu jest najmłodsza córka. Ale całe życie miałam poczucie że jest coś ze mną nie tak.
  • lumeria 17.07.19, 13:30
    To poczucie, ze coś z nami nie tak jest powalające, i naprawdę bardzo, bardzo negatywnie wpływa na relacje z ludźmi. No bo przecież, jak można z takim poczuciem normalnie funkcjonować? I czuć się dobrze na tyle, by nawiązywać relacje, fajnie sobie pogadać, czy stawiać innym zdrowe granice.

    Tutaj jest potrzebna dobra terapia i dużo wsparcia by przepracować te nagromadzone traumy. Nie da się inaczej.

    Poza tym przechodzisz teraz ogromna transformacje - z roli matki w role... no właśnie - kim będziesz, nie będąc matka? Ta zmiana sama w sobie jest dla wielu kobiet bardzo trudna - dzieci wyfruwają z gniazda, a one co teraz maja ze sobą zrobić?

    Złożone razem tworzą bardzo trudna dla Ciebie sytuacje...
  • marsylvik 15.07.19, 22:34
    Rzeniha, dziwna jesteś i nieodpowiedzialna.
  • eliksir_czarodziejski 15.07.19, 16:37
    Gdzieś niedawno widziałam artykuł twierdzący że na subiektywne poczucie osamotnienia ma bardzo duży wpływ jakość relacji z rodzicami. W skrócie chodziło o to że jeśli rodzice są odrzucający lub sprawiają dużo trudności w relacjach do tego stopnia że się je ogranicza to człowiek czuje się o wiele bardziej samotny, nawet jeśli z innymi relacjami obiektywnie nie jest najgorzej.
    Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć że dużo w tym prawdy.
  • lumeria 15.07.19, 17:07
    Potwierdzam.
  • lumeria 15.07.19, 17:19
    To jest w dużej mierze kwestia stylu pierwotnego przywiązania i umiejętności nawiązywania więzi wypracowanych we wczesnym dzieciństwie z najbliższymi opiekunami.

    Jak można nauczyć się zdrowych relacji w niezdrowych rodzinach - gdzie jest alkohol lub przemoc, lub zaburzenia osobowości (narcyzm, borderline, etc) czy 'tylko' bieda?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.