Dodaj do ulubionych

Mąż ciągle twierdzi że wydaję za dużo pieniędzy...

15.08.19, 19:59
Ludzie nie mam się do kogo wygadać ale normalnie już brak mi sił...zacznę od tego że miesięcznie mam dochodów około 3.900 zł miesięcznie i na utrzymaniu 3 dzieci w tym 1 niespełna roczne ,8 latka i 10 latka oraz niepelnosprawnego ojca którym się opiekuje czyli 5 osób oraz mąż który ma swoje dochody około 4 tyś zł miesięcznie mąż że swoich dochodów opłaca swój tel i Internet oraz ratę w banku czyli jakieś 1000 zł tankuje samochód ale nie więcej niż 200 zł i mi czasem coś da też około 200-300 zl resztę wydaje na inne rzeczy ale nie do gospodarstwa domowego...ja ze swoich pieniędzy oplacam wszystkie rachunki tankuje samochód kupuję dzieciom ubrania żywność chemię leki no wszystko to co potrzebne jest do domu ostatnio też jakieś wjazdy 1 dniowe z dziećmi tez ja opłacam ,ubezpieczenie i przegląd samochodu też, ubrania staram się kupować w dużej mierze z drugiej ręki i ciężko jest mi żeby co miesiąc nie pójść do męża po te np 200 zł...i wtedy się zaczyna wyliczanka i pretensje ze nie umiem oszczędnie żyć, że niewiadomo co ja robię z tymi pieniędzmi, ze powinnam dołożyć do budowy domu (bo akurat jesteśmy w trakcie)zaczęłam skrupulatnie zbierać wszelkie rachunki i paragony wszystko zapisywać A on co na to ?nawet nie chce tego przejrzeć sluchac o tym czy cokolwiek ...i dalej ma pretensję o pieniądze...ja naprawdę staram się jak mogę dbać o dom dzieci,męża ale nie nogę już znieść takiego traktowania...zawsze jak coś kupuję 5 razy sprawdzam cenę nie wiem już jak z tym człowiekiem rozmawiac o pieniadzach bo zaraz sie konczy awantura czuję się przez to jak jakiś śmieć albo pasożyt, mam stany depresyjne...Mąż tego nie widzi co więcej złości się jak tylko zobaczy choćby lze w moim oku...
Edytor zaawansowany
  • larix_decidua77 15.08.19, 20:17
    Wystąp do sądu o zabezpieczenie potrzeb rodziny. Jeśli boisz się, że mąż się obrazi i, olaboga, cię zostawi to męcz się dalej z debilem.
  • enith 15.08.19, 21:21
    Zarabiacie tyle samo. Policz, ile ty wydajesz w skali miesiąca na rodzinę, a ile wydaje mąż. Jeśli znakomitą większość wydatków pokrywasz ty, mąż ma ci to wyrównać. Czyli jeśli ty wydajesz 3000, a on 1500, to ma zacząć partycypować w tych wydatkach równo, czyli około 2250 złotych i od niego, i od ciebie. A jak się będzie stawiał, to rób tak, jak pisze larix: wystąp do sądu o zabezpieczenie potrzeb rodziny.
  • verdana 15.08.19, 22:19
    A kto finansuje budowę domu?
  • larix_decidua77 15.08.19, 22:34
    Pewnie bank.
  • dag-ger 15.08.19, 23:54
    Nic Ci nie poradzę, bo nie wiem jak taka sytuacje rozwiązać, ale to się w pale nie mieści. Nie dość że kobieta utrzymuje dom i dzieci, to jeszcze Pan i władca ma pretensje że ona źle wydaje (swoje własne) pieniądze, bo musi dać jej 200 zł.

    A powinien z 2000.

    Trochę mi się wydaje że pieniądze to jeden z problemów, bo po co się tłumaczyć z wydawania i bawić się w skrupulatne wyliczanie WŁASNYCH pieniędzy. Boisz się go?
    Przepraszam jeśli Cię urazilam, ale noz mi się w kieszeni otwiera na takich typów.
  • azja001 16.08.19, 09:42
    Dom facet buduje z 500 plusów, a dzieciom żałuje pewnie pieniędzy na wszystko. Żałosny typ. Albo określisz mu jakieś granice i wyjdziesz z roli uległej ofiary albo facet zniszczy cię psychicznie, dzieci też ucierpią. Pana nikt nie zmieni, tylko ty możesz zmienić swój stosunek do zasad w tym finansowych zasad w swoim związku. Życzę sił bo będą potrzebne
  • elle-joan 16.08.19, 10:07
    Utrzymujesz ojca ze swoich piebiędzy? On nie ma renty? Mieszka z Wami?
  • tt-tka 16.08.19, 14:16
    Szczerze mowiac nie rozumiem. Macie rozdzielnosc majatkowa ?
    Bo jesli nie, to wasze dochody to lacznie ok. 8 tysiecy. Na wspolny dom i wspolna rodzine.
    A jesli tak, to i tak nie ty masz na utrzymaniu troje dzieci, tylko oboje je macie - zakladam, ze to rowniez meza dzieci.

    Tak jak dziewczyny radza - do sadu o zabezpieczenie potrzeb rodziny. Rachunki, ktore gromadzisz, zachowaj, przedstawisz je w sadzie.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • fusun1804 16.08.19, 14:35
    Obrzydliwym pasożytem to jest ten Twój mąż. Jedzenie, które on zżera tez jest kupione za Twoje pieniądze i ugotowane przez Ciebie? Jeśli tak, to traktuje dom jak darmowa restauracje.
    Przede wszystkim przemyslalabym budowę domu z tym typem.
    I tak jak już Ci radzono- jak najszybciej do sądu o zabezpieczenie potrzeb rodziny.
  • barbra25 16.08.19, 20:36
    Te "inne rzeczy"nie do gospodarstwa to są czasem jakieś prezenty dla kochanek?
  • eliksir_czarodziejski 17.08.19, 11:25
    Na co Twój mąż wydaje pieniądze ze swojej wypłaty? Czy to jest budowa domu? Macie ekipę czy mąż dużo robi sam?
    Tak czy siak, 8 tysięcy na rodzinę to obecnych czasach wcale nie jakieś kokosy, tym bardziej że macie troje dzieci i starsza osobę na stanie. Czy Twój ojciec ma jakiś dochód? Ja w twojej konfiguracji absolutnie nie decydowalabym się na budowę domu...
  • nieprawda.nieprawda 18.08.19, 14:22
    Nieciekawa sytuacja. Zarówno jeśli chodzi o podział kosztów, jak i o podział odpowiedzialności. Dlaczego Ty płacisz wszystkie rachunki i opłaty związane z samochodem? Tak się umawialiście?
    Dlaczego macie wspólne dzieci, wspólne gospodarstwo, a nie macie wspólnego budżetu?

    Pieniądze w związku to trudny temat. Widać, że jest to coś o czym nie potraficie z mężem porozmawiać konstruktywne już od dłuższego czasu. I to ten fakt, a nie same wydatki, są tu największym problemem.
    Taka rozmowa będzie jednak prędzej czy później niezbędna.
    Problem sam się nie rozwiąże. Mąż sam z siebie nagle nie zacznie poczuwać się do większego wkładu finansowego.

    Jeśli dobrze to rozumiem, to:
    1. Obecna sytuacja jest dla Ciebie bardzo niekomfortowa
    2. Zarówno Ty, jak i Mąż chcielibyście ją zmienić. Tzn. Ty chciałabyś żeby on się bardziej angażował finansowo, a on chciałby angażować się jeszcze mniej,. Czyli klasyczny konflikt.
    3. Obecne rozmowy nie odnoszą skutku. tzn. nie rozwiązują konfliktu, ani nie zmieniają sytuacji żadnego z Was.

    Jesli nie sąd, to zostaje tylko rozmowa. Ciężko tu doradzić, może spytaj męża jak on sobie wyobraża wydatki. Ile powinniście jego zdaniem wydawać np. na jedzenie, chemię itp.
    Jeśli to będą kwoty znacznie niższe od tego co wydajecie teraz, możesz spróbować postawić go w nowej sytuacji i powiedzieć coś w stylu: " A wiesz.. może rzeczywiście za dużo wydaję? Zawsze wydaje mi się, że oszczędnie gospodaruję, ale może Ty zrobisz to lepiej? Może np przez następne 2 miesiące Ty mógłbyś robić zakupy jedzenia i przyrządzać posiłki? Zbieraj paragony a ja przeanalizuję w porównaniu z poprzednimi miesiącami, na czym możrmy oszczędzić.

    W przeciwnym razie rzeczywiście nie zostaje nic innego niż sąd, ale takie rozwiązanie konfliktu związkowi raczej nie posłuży.
  • sorvina 18.08.19, 14:37
    Jeżeli mąż się latami nie interesował zakupami i codziennością domową, to nie za bardzo sobie wyobrażam jak miałby nagle kupować to co trzeba. Kupi 1/3 i powie, że powinno wystarczyć. Z opisu wygląda jakby pod wieloma względami żył obok. Bardziej jak współlokator niż mąż.
    Natomiast najgorsze jest moim zdaniem to jak reaguje na rozmowę z żoną. Oskarża, że ona za dużo wydaje, ale jak ona chce pokazać rachunki to wybucha złością i odmawia rozmowy - czyli nie chce szukać porozumienia, nie chce zmienić sytuacji na realnie zdrowszą, z szacunkiem do żony. Nie wiem czy pieniądze były przyczyną czy tylko papierkiem lakmusowym tego związku, ale sytuacja z nimi związana pokazała jak kiepsko to wygląda.

    Budowa domu potrafi być bardzo stresująca i kosztowna. Może tak być, że mąż czuje, że jest wszystko na jego głowie i czuje się obciążony. Natomiast nie rozumie i nie docenia zarówno wysiłku jak i kosztów tego czym zajmuje się żona - dzieci i codziennego życia. To może być ostatni moment by zacząć współpracować ze sobą i wypracować zdrowe zasady dotyczące pieniędzy. Ale nie tylko, trzeba odbudować a może zbudować wspólnotę. Bo jej zupełnie nie widać.

    Jeżeli oczywiście sytuacja nie polega na tym, że pan dawno ma osobne życie i zmieniać sytuacji nie chce.

    Nie wiem czy przy takiej ilości pretensji i problemach w komunikacji sami sobie poradzą. Terapia partnerska czy jakieś mediacje, nawet kilka sesji, mogły im pomóc na początek.

    --
    Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
  • eriu 18.08.19, 20:30
    Twój mąż ma osobne konto, że musisz go prosić o 200 zł?

    Jak Sorvina pisała: proponować terapię, bo to są poważne problemy. Jednocześnie nagrać pana jak odawia przejrzenia rachunków i narzeka na te 200 zł, których brakuje tak że gdybyś musiała iść do sądu to masz dowody na brak chęci partycypowania w wydatkach na dzieci.

    Dodatkowo skoro Ty utrzymujesz dzieci to pieniądze z 500+ powinny wpadać na Twoje konto.

    A tak z mojej perspektywy to Ci powiem, że mąż Cię wykorzystuje parszywie. On sobie wydaje kaskę jak chce a Ty zostajesz bez żadnych oszczędności i się jeszcze o 200 zł musisz prosić? Jakbyś nawet chciała odejść teraz to skąd weźmiesz pieniądze na to?

    Jak się nie zgodzi na terapię jak najszybciej do sądu o zabiezpieczenie pieniędzy.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • agrypina6 18.08.19, 16:46
    I w takiej atmosferze zafundowałaś sobie 3 dziecko?
  • barbra25 18.08.19, 16:52
    Twoje "wydatki"są jawne, gotowa jesteś prowadzić ewidencję paragonów a co z paragonami robi Twój małżonek? Czy on też dokumentuje wydatki tak skrupulatnie jak Ty?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka