Dodaj do ulubionych

Toksyczna mama?

07.09.19, 23:30
Mam problem z mamą. Wydaje mi się, że nasze relacje są toksyczne, że ona jest toksyczna. Mam prawie 30 lat A moja mama nie potrafi pogodzić się z wieloma rzeczami. Wyjechała za granicę kiedy ja byłam w podstawówce- rozwód rodziców, dla sytuacja finansowa, rozumiałam to już wtedy, nie było wyjścia. Wszystkie obowiązki spadły na mnie. Opieka nad rodzeństwem, domy, rachunki. Przez pierwsze dwa miesiące była z nami babcia, potem jakieś ciotki, koleżanki mamy, dopóki najstarszy brat nie skończył 18 lat. Byłam w poważnym związku, oczywiście mój partner nie podobał się mamie, a jego rodzice tym bardziej. Choć na początku można powiedzieć że nasze mamy się przyjaźnily. Zostawiłam go po studiach, poznałam kogoś innego, spotykaliśmy się dość długo, planowaliśmy razem zamieszkać. Mamie początkowo bardzo się podobał nowy partner. Byłam szczęśliwa, bo zawsze zależało mi, żeby mój ukochany i moja rodzina mieli dobre relacje. Jestem rodzinną, czasem może za bardzo, ale to chyba pozostałości po opiece nad rodzeństwem. W każdym razie, po pewnym czasie zaszlam  w ciążę. Mama szczęśliwa, można by stwierdzić że oszalał, zawsze pragnęła wnuka. Początkowo mój mąż chyba się wystraszył l, zaczął spotykać się z kolegami, nie zdawał sobie sprawy, że w brzuchu mam małego człowieka. Po poważnej rozmowie wiele zrozumiał. Zmienił się, zadbał o wszystko, o miejsce dla nas, dla naszej córeczki, zmienił pracę, pomagał mi we wszystkim. Wtedy to mama stwierdziła, że to jego początkowe odsunięcie  się ode mnie skreślilo  go  na zawsze..  mój mąż jest dobrym ojcem, przepada za małą do granic możliwości. Bardzo dużo mi pomaga, mimo trudnej i ciężkiej pracy. Nie ma problemu ze sprzątaniem, gotowaniem, opieka nad córką. Nie muszę o nic prosić. Dogadujemy  się super, kochamy się. Wiadomo zdarzają się jakieś sprzeczki, ale rozmawiamy i wszystko wraca do normy. Nie są to jakieś duże sprawy. Natomiast moja mama w tym wszystkim chciałaby odgrywać ogromną rolę. Twierdzi, że popełniam jej błędy z przeszłości, krzywdząc swoją córkę i zostając z mężem. Że nie jest to człowiek dla mnie, a jego rodzina jest najgorsza. Jest bardzo zazdrosna, do kraju wraca sporadycznie. Wtedy oczywiście (zawsze tak bylo) cały czas musi być podprAdkowany pod nią. Zależy mi żeby miała kontakt z córeczką. Ale coraz ciężej znosić mi jej dziwne wymysły. Twierdzi, że ktoś ja informuje o tym co się u nas dzieje. Zarzuca mi, że drudzy dziadkowie mają codzienny kontakt z wnuczka, co jest nieprawda i że ona również chce takiego kontaktu. Nie wiem jak jej tłumaczyć pewne rzeczy, bo nic nie dociera. Wydaje mi się, że ma jakąś swoją dziwną historię wymyślona na nasz temat i poza tym nic innego się nie liczy. Czy A prać słaby mieć wnuczke  na wyłączność. Nie potrafię jej wytłumaczyć najprostszych rzeczy, co chwilę dostaje wiadomość co do jej kolejnych pretensji i tego jak bardzo się zmieniłam odkąd poznałam męża. Wydaje mi się, że jestem tą samą osobą ale jednak kontakt w stosunku do mamy oxhlodzil się. Nie potrafi zrozumieć, że jestem dorosła i mam swoją rodzinę. Zależy mi na niej mimo wszystko, wiele przeszła w życiu i chciałaby. Być z nią bliska. Tylko jak to zrobić? Szczere rozmowy nie przynoszą skutków, bo oba wie lepiej. Bardzo mi ciężko z tą sytuacją i nie wiem jak jeszcze mogę próbować cokolwiek zmienić i naprawić w kontaktach z mama. Może jakieś rady?
Edytor zaawansowany
  • lumeria 08.09.19, 00:15
    W jaki sposób, i jak często się z mama kontaktujesz?

    Trudno powiedzieć, czy mama toksyczna, czy ogromnie samotna, (albo to i to) po przez co 'nadrabia' silnym wtrącaniem się w twoje życie.

    Nie wiedząc wiele o waszych relacjach, doradziłabym zmianę formy kontaktu z mama. Na bardziej wesoły, radosny, skoncentrowany na wnusi, jej postępach, co robicie, co gotujecie, jak się bawicie. Ograniczyć zwierzanie się, rozmowy o twoim mężu, o problemach w związku, waszych planach życiowych - bo tego mama na prawdę nie potrzebuje wiedzieć, a ty nie potrzebujesz jej ingerencji. W trybie "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal" - by mama się nie martwiła, nie rozkminiała, i nie wtryniała się tam gdzie nie jest zaproszona.

    Matka jest za granica, wiec masz od niej dystans. Jak blisko będziesz z mama, kontrolujesz ty. Na ile chcesz się otwierać, jak często rozmawiać. Maz i dzidzia są teraz twoja rodzina, i oni są najważniejsi. Dziecko potrzebuje spokojna mamę i dobrego tatę na codzien w domu, a nie babcie od święta raz kiedyś.
  • agniesia331 09.09.19, 20:53
    Twoja rodzina to Ty i mąż,nie opowiadaj mamie o Was za dużo.Często jej dawaj do zrozumienia,że atu i mąż to 1,a ona ma się nie wtrącać.
  • stasi1 09.09.19, 21:17
    Ale to ktoś trzeci donosi. Pewnie inne dziecko tej pani
  • milamala 08.09.19, 00:22
    A kto ja informuje co sie u was dzieje? I co konkretnie mowi? Co sie u was dzieje? Jakie konkretnie zarzuty ma mama co do twojego zwiazku? Jesli ktos ja o czyms informuje, to zapewne musza to byc jakies konkretne fakty? o co chodzi?

    Wiesz, mama moze byc toksyczna.
    Ale moze tez miec troche racji. Nie twierdze, ze ja ma. Dlatego ciekawi mnie, kto i o czym ja informuje, czyli jest jeszcze ktos ktos cos u was dostrzega (jesli to prawda z tym informatorem oczywiscie) i uwaza, ze to na tyle powazne, ze przekazuje ja twojej mamie.
  • xoxo123456 16.09.19, 20:33
    Te sytuacje z donoszeniem dotyczą np. Tego, że niby mąż naduzywa przemocy fizycznej nade mną, co jest kompletna bzdura. Mąż jest blisko z moim bratem, koleguja się, ogólnie rodzeństwo widziało nas w różnych sytuacjach, nawet podczas jakiś soczek. Inna rzecz jest to, że ktoś niby mamie powiedział, że widuje się z ojcem (rodzice po rozwodzie), co bardzo mamę zdenerwowała. A co oczywiście również jest nieprawda. Najczęściej te informacje jednak nie są w żaden sposób rozwijane, coś na zasadzie "świat jest maky", "ktoś z sasiadow", "twoja kolezanka"...
  • enith 08.09.19, 01:41
    Matka, która próbuje rozwalić córce udane małżeństwo, a wnuczce pełną rodzinę, na pewno nie robi tego z samotności. Wie, że gdy nielubiany przez nią zięć zniknie z horyzontu, córka i wnuczka oprą się na niej i o to w tym chodzi. Zięć teściowej ewidentnie przeszkadza, więc najlepiej byłoby się go pozbyć, że nie odciągał uwagi córki i wnuczki od babci.
    Kto matce donosi o tym, co się dzieje u was w domu? O ile nie jest to ordynarne kłamstwo mające na celu pozbycie się zięcia, to przecież wiesz, kto do was przychodzi, wiesz, z kim o swoim małżeństwie rozmawiasz i wiesz też, kto potencjalnie może donosić matce. Wytypuj możliwe osoby i zastosuj pełną cenzurę na informacje o rodzinie. Sama również nie rozmawiaj z nią o sprawach, o których nie musi wiedzieć. Ja tak robię z kontaktach z moją matką, która od wielu lat uzurpuje sobie prawo do wtrącania się moje decyzje, a mam 40-tkę na karku i jestem już dużą dziewczynką. Moja matka dopiero niedawno w końcu pogodziła się z faktem, że to ja sama wybrałam sobie męża i nie zapytałam jej ani o opinię, ani o zgodę, ani o błogosławieństwo na nową drogę życia. Dlatego radzę ci wszelkie jej rady o rozwodzie ucinać w zarodku, zanim się na dobre nie rozkręci. Masz się o tyle dobrze, że z racji natury waszych kontaktów (głównie telefoniczne), możesz po prostu odłożyć słuchawkę, gdy zaczyna najeżdżać na męża lub jego rodzinę. Matka, jeśli naprawdę zależy jej na kontakcie z tobą i córką, szybko nauczy się, że wtrącanie się w twoje życie zwyczajnie się jej nie opłaca. I kontakty prawdopodobnie ulegną poprawie.
    Na zarzut, że teściowie widują wnuczkę częściej, niż ona, odpowiedz zgodnie z prawdą, że skoro wybrała mieszkać za granicą, to ponosi tego konsekwencje. Zawsze przecież może odwiedzać was częściej.
    Podsumowując: nie daj się wkręcać w niezdrowe gierki matki, która ewidentnie próbuje mieszać w twoim małżeństwie, bo sama jest nieszczęśliwa. Matka, której zależy na dobru jej dziecka, gdy widzi, że temu udało się założyć fajną, udaną rodzinę, nie będzie kombinować, jak wykopać zięcia z życia córki. No po prostu nie będzie.
  • lumeria 08.09.19, 17:03
    W większości zgadzam się z tobą, mam jednak zastrzeżenie - autorka pisze, ze pierw matka męża aprobowała i bardzo jej się podobał. Potem zmieniła zdanie. Dlaczego? Co się stało?

    Czy jest możliwość, ze autorka skarżyła się matce na męża? W momencie kiedy "Początkowo mój mąż chyba się wystraszył l, zaczął spotykać się z kolegami, nie zdawał sobie sprawy, że w brzuchu mam małego człowieka" możliwe, ze autorka była wystraszona i rozgoryczona zachowaniem męża, i rozmawiała o tym z matka i rodzeństwem. Potem sytuacja się polepszyła, lecz matka (poprzez odległość i brak kontaktu na żywo) ma wrażenie, ze ten mężczyzna córkę krzywdzi, i na tej błędnej podstawie się wyraża.

    Matka prawdopodobnie ma tez traumatyczne doświadczenia ze swojego rozwodu i przymusu wyjazdu do pracy - wiec możliwe, ze to wpływa na jej postrzeganie sytuacji.

    Autorka nie pisze, czy normalnie kontakt z matka jest miły i serdeczny, czy zazwyczaj napięty i trudny. Inaczej zapatrywałabym się na sytuacje, jeśli autorka zazwyczaj czuła się kochana i wspierana przez matkę, a inaczej jeśli kontakt jest bardziej inwigilacja i stresem.
  • enith 08.09.19, 18:32
    > Czy jest możliwość, ze autorka skarżyła się matce na męża? W momencie kiedy "P
    > oczątkowo mój mąż chyba się wystraszył l, zaczął spotykać się z kolegami, nie z
    > dawał sobie sprawy, że w brzuchu mam małego człowieka"...

    Możliwość taka zawsze istnieje, ale autorka wątku wyraźnie pisze:
    "Po poważnej rozmowie wiele zrozumiał. Zmienił się, zadbał o wszystko, o miejsce dla nas, dla naszej córeczki, zmienił pracę, pomagał mi we wszystkim. Wtedy to mama stwierdziła, że to jego początkowe odsunięcie się ode mnie skreślilo go na zawsze..."

    Ja tu widzę przede wszystkim bardzo niezdrowe zacietrzewienie matki, której zięć dawno temu raz podpadł i od tego czasu ma u niej przesrane. Najwyraźniej to, że zięć się pięknie po początkowej wpadce zrehabilitował, stanął na wysokości zadania, zadbał o rodzinę, a żona opisuje go teraz w samych superlatywach, dla teściowej się nie liczy. Liczy się tylko ten błąd sprzed lat i tylko z powodu tego błędu zaperzona matka chce rozwieść córkę wbrew jej woli. I jeszcze te absurdalne zarzuty wobec rodziców zięcia, że widują dziecko (według niej) za często. No, to jest dopiero przewinienie i grzech, które należy piętnować!

    Ja tu widzę starszą, samotną, rozgoryczoną kobietę, która nie potrafi pogodzić się z faktem, że dorosła córka ma teraz swoje życie i swoją rodzinę. Starsza pani ma swoją wizję tej rodziny jako patologii, z której trzeba córkę i wnuczkę ratować i nie przyjmuje do wiadomości, że wizja ta jest błędna i oparta na czyichś kłamstwach czy zmyśleniach. Ale sprostowań córki pod uwagę nie bierze. To jest postawa, moim zdaniem, jednoznacznie toksyczna i trauma rozwodu sprzed wielu lat nie może i nie powinna być żadnym usprawiedliwieniem.
  • ola_dom 08.09.19, 18:58
    lumeria napisała:

    > autorka pisze, ze pierw matka męża aprobowała i bardzo jej się podobał.
    > Potem zmieniła zdanie. Dlaczego? Co się stało?

    Mogło się stać coś podobnego, jak u mnie - u mnie przecież też na początku mama aprobowała mojego faceta, absolutnie.
    Aż się zorientowała, że nie będzie spełniał jej oczekiwań, nie zechce zbudować domu na wspólnej działce, potem nawet nie chciał przyjeżdżać w każdy weekend na cały weekend - no popsuł się, po prostu. I już.

    Myślę podobnie jak enith - matka się zacięła, zacietrzewiła i będzie w to brnąć - bo w przeciwnym razie musiałaby przyznać, że się pomyliła. A niektóre matki się nie mylą, jak wiemy...


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • agniesia331 09.09.19, 20:55
    Mój mąż też mniej e popsuł i.na niego gadają.Popsuł bo nie chcę siedzieć co 2 gi tydzień u teściowej na 6 godz okładkach i słuchać ich taktycznego gadania.
  • milamala 08.09.19, 23:53
    lumeria napisała:

    > W większości zgadzam się z tobą, mam jednak zastrzeżenie - autorka pisze, ze pi
    > erw matka męża aprobowała i bardzo jej się podobał. Potem zmieniła zdanie. Dl
    > aczego? Co się stało?

    Wlasnie, poza tym ktos jej cos donosi. Wiec o ile nie jest to wlasnie klamstwo, to donosi jej cos co wywoluje niepokoj.

  • enith 09.09.19, 01:20
    > Wlasnie, poza tym ktos jej cos donosi. Wiec o ile nie jest to wlasnie klamstwo,
    > to donosi jej cos co wywoluje niepokoj.

    Niekoniecznie. Zgadzam się, że matka może nie otrzymywać żadnych informacji (a więc kłamie o tym rzekomym donosicielstwie), ale możliwa jest także opcja, że otrzymuje informacje pozytywne bądź neutralne, ale interpretuje je po swojemu i filtruje przez swoje traumy czy deficyty. Co nie zmienia faktu, że w momencie, gdy córka dementuje te kłamliwe/zmyślone infromacje, matka powinna wierzyć w pierwszej kolejności jej właśnie, a nie donosicielom czy własnej nieprawidłowej interpretacji. I to o właśnie chodzi: matka NIE SŁUCHA, co córka do niej mówi i ma SWÓJ niereformowalny obraz córki małżeństwa i zięcia. Autorka wątku przekazała nam jednoznacznie pozytywny obraz męża jako partnera i ojca ich dziecka, uważa swoje małżeństwo za szczęśliwe, a rodzinę za udaną. Dlaczego więc matka mimo, iż korygowana przez córkę w swoich poglądach, wciąż upiera się, że wie lepiej, szuka dziury w całym i kombinuje, jak pozbyć się zięcia?
  • ola_dom 09.09.19, 07:29
    enith napisała:

    > możliwa jest także opcja, że otrzymuje informacje pozytywne bądź neutralne,
    > ale interpretuje je po swojemu i filtruje przez swoje traumy czy deficyty.
    > Co nie zmienia faktu, że w momencie, gdy córka dementuje te kłamliwe/zmyślone
    > infromacje, matka powinna wierzyć w pierwszej kolejności jej właśnie,
    > a nie donosicielom czy własnej nieprawidłowej interpretacji.
    > I to o właśnie chodzi: matka NIE SŁUCHA, co córka do niej mówi i
    > ma SWÓJ niereformowalny obraz córki małżeństwa i zięcia.


    O to to. Jakbyś pisała o mojej mamie i mojej sytuacji. Z tą różnicą, że u mnie nie ma "donosicieli". Ale moja mama potrafiła KAŻDĄ informację - nawet nie o moim facecie - zwykłą, codzienną - zinterpretować tak, że to jego wina. Utyłam - bo z nim nauczyłam się pić coca-colę - więc wiadomo, że od tego. Mam migrenę - bo mnie zaklął przy pomocy szeptuchy, a ona czytała/widziała, że stąd się mogą brać migreny. Przeziębiłam się - no bo mieszkam "w tym betonie", zamiast w "zdrowym" domu razem z nią - no wiadomo, że przez niego. I tak wszystko, co chciała, interpretowała na swoją modłę.
    Najpierw się pilnowałam, co jej mówię - a potem przestałam, bo ona naprawdę z każdej neutralnej informacji umiała wyhodować demony. Więc odpuściłam i przestałam uważać na każde słowo, bo to cholernie męczące. Choć niewątpliwie rzadziej mówię jej o trudnych rzeczach.

    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • milamala 09.09.19, 15:35
    To wszystko prawda dziewczyny, ale moze tez byc jakas niewielka szansa na to, ze "ludzie widza" to czego autorka watku o wlasnym mezu nie dostrzega. Znam nie jedna dziewczyne, ktora latami opowiadala jakiego ma dobrego meza, choc wszyscy wiedzieli, ze jest inaczej. Ale rzeczywiscie tu najprawdopodobniej matka jest zbyt "nadgorliwa'.
  • lumeria 09.09.19, 17:06
    Nie przeczę temu, co napisałyście.

    Chciałam zwrócić uwagę na to, ze możliwe, ze autorka sama nagadała matce na własnego męża, kiedy ten "zaczął się spotykać z kolegami".

    Nie wiemy co pod tym się kryje - czy wychodził na 2 godziny na piwo, czy na 2 dniowa balangę z niewiadomo kim. Jak bardzo autorka była tym zdenerwowana? Trochę się martwiła, czy była rozemocjonowana na maksa? Czy tylko były 'spotkania z kolegami', czy coś innego się również działo?

    Jeśli córka była ostro w emocjach, to nie zdziwiłabym się, ze matka mocno zareagowała. Oraz, ze pamięta te silne emocje, kiedy córka spokojnie mówi o tym, ze teraz jest w porządku w małżeństwie. Jednak ciężkie emocjonalne wynurzenia pozostawiają głębsze ślady (lub rany) niż spokojne rozmowy - po prostu zwracamy uwagę na silne bodźce a nie na nudne i codzienne.

    Ile razy słyszymy, ze krzywdzona kobieta potem wypiera co się stało? Moze matka tak to interpretuje, i nie jest przekonana, ze córka jest w kochającym małżeństwie.

    Nie czuje się na tyle poinformowana, by potępić matkę.
  • enith 09.09.19, 18:41
    A ja jednak wierzę autorce wątku, gdy pisze, że jest w małżeństwie szczęśliwa. Mieli kryzys, owszem, ale wyszli z niego obronną ręką, doczekali się dziecka, tworzą udaną rodzinę. Nie będę więc poddawać w wątpliwość jej słów, bo niby dlaczego mam to robić? Właśnie to robi jej matka: próbuje córce wmówić, jakim to draniem jest jej mąż i z jakiej podłej rodziny się wywodzi. Nic, absolutnie nic z tego, co napisała autorka wątku nie wskazuje na to, że w matki ocenie zięcia i jego rodziców jest choć ziarno prawdy. I to, jak przypuszczam, jest powodem, dla którego zaczyna odsuwać się od matki. No ileż razy można udowadniać, że nie jest się wielbłądem?
  • lumeria 09.09.19, 19:10
    Nie, nie... nie poddaję wątpliwości tego czy autorka teraz jest szczęśliwa, skoro tak pisze, lecz kwestionuję powód dlaczego jej matka *może* nad-reagować teraz.

    Czy matka jest toksykiem czy niepotrzebnie nakręciła sie w domniemanej obronie córki, to rozwiązanie jest to samo - ucinać matki ingerencje w rodzinę autorki. Ograniczyć rozmowy o mężu. Zadbać by mieć wsparcie w swoich koleżankach i bliskiej rodzinie, a nie koncentrować się na tym by 'być bliska' z osoba, która jest daleka (geograficznie i mentalnie).
  • enith 09.09.19, 21:26
    Genezę niechęci teściowej do zięcia znamy. Autorka wątku wyraźnie i nieciągnięta za język w poście startowym opisała męża niedojrzałe zachowanie na początku jej ciąży. Opisała też, jak pięknie z tego kryzysu wyszli, jaką rodzinę tworzą teraz oraz fakt, że matka o tej pozytywnej zmianie zachowania zięcia wie, ale nic ją to nie obchodzi. Zięć ma u teściowej przewalone na wieki wieków, a córka krzywdzi własne dziecko, bo się nie rozwiodła.
    Zgadzam się, że tu pomoże wyłącznie pełna cenzura na informacje do matki o małżeństwie, a jak to nie pomoże, to rozważyć chwilowe zawieszenie kontaktów. Zwłaszcza, że jeśli matka nie ma żadnych skrupułów sączyć córce jad do ucha przy każdej nadarzającej się okazji, to liczyć się trzeba także z możliwością, że gdy tylko wnuczka zacznie rozumieć, co się do niej mówi, padnie ofiarą tych samych zachowań ze strony babki. Trzeba to uciąć, zanim sprawy zajdą za daleko.
  • ola_dom 09.09.19, 22:03
    lumeria napisała:

    > Nie czuje się na tyle poinformowana, by potępić matkę.

    Może nie potępiać, ale można się przynajmniej zdziwić, że mieszkająca za granicą i bywająca sporadycznie w kraju matka ma pretensje, że drudzy dziadkowie widują wnuczę codziennie. I że ona także by tak chciała.
    To dość sporo mówi o tej osobie.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • ola_dom 08.09.19, 10:46
    xoxo123456 napisał(a):

    > do kraju wraca sporadycznie.
    > Zarzuca mi, że drudzy dziadkowie mają codzienny kontakt z wnuczka, co
    > jest nieprawda i że ona również chce takiego kontaktu.

    A wyjaśniła może, jak chciałaby tego dokonać?

    > Bardzo mi ciężko z tą sytuacją i nie wiem jak jeszcze mogę próbować cokolwiek
    > zmienić i naprawić w kontaktach z mama. Może jakieś rady?

    Obawiam się, że nie jesteś w stanie zrobić nic więcej. Już zrobiłaś o wiele więcej, niż mogłaś - opieka fizyczna i emocjonalna nad rodzeństwem jest ponad siły dziecka.
    Mama ma najprawdopodobniej wyrzuty sumienia i poczucie winy po tym, jak Was porzuciła i tak sobie to zracjonalizowała, że teraz Ty masz jej winy odkupić.

    Czy do reszty rodzeństwa mama też ma takie pretensje, zarzuty i oczekiwania?

    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • xoxo123456 16.09.19, 20:42
    Zdarza się, że ma. W pewnym momencie doszło do sytuacji, że jeden z braci został oskarżony o bycie hazardzista, co również jest jakimś dziwnym wymysłem mamy. W ich życie również próbuje ingerować- jaki samochód, jakie kafelki do łazienki. Jednak oni mają nieco więcej determinacji niż ja i albo lekceważą to gadanie albo ucinają. Ja niestety chyba pozwoliłam wejść sobie na głowę, bo zawsze było mi żal mamy, tego że jest daleko i chciałam żeby czuła że uczestniczy w moim życiu.
  • rusalka1234 14.09.19, 09:06
    Z tego co opisujesz,jesteś w toksycznej współuzależnieniowej relacji z matką .Przejęłas jej obowiązki jej odpowiedzialność.Jesteś dorosła za Nią, Długo by można analizować…Zdecydowanie polecam Tobie skorzystanie ze wsparcia grup DDD dla dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Sprawdz w swoim mieście poradnie psychologiczne które oferują takie wsparcie -indywidualne lub grupowe. Psycholog i grupa są ogromnym profesjonalnym wsparciem.Jezeli już preceyzyjnie nazwałaś sobie że twoja matka jest jest toksyczna i żyjesz z nią we współuzależnieniowej relacji, to już duży sukces i dobry start.Pomóż sobie .daj sobie wsparcie w postaci grupy wsparcia .Polecam z własnego doświadczenia.
  • sliwkawkompot 18.09.19, 12:50
    Cześć!
    Z tego, co piszesz, masz świetnego męża, a matkę toksyczną, może nawet ogarnia ją jakaś choroba umysłowa.
    Teraz mąż ma być dla Ciebie pierwszy, a dziecko drugie i nie pozwól, aby ktokolwiek to zepsuł. Matka ewentualnie może być trzecia. Musisz postawić granice - jak to zrobić w praktyce?
    Piszesz, że tłumaczenie nie pomaga. Zapamiętaj - taka jest reguła w tym pokręconym świecie. Każdy forsuje swoją rację.
    Granice możesz postawić tylko sobie. Powiedz mamie: "Mamo, jeśli będziesz krytykować mojego męża, mnie albo teściów, rozłączę rozmowę". Za którymś razem matka zrozumie - choć będzie to kilka razy sprawdzać. Granice to czyny, nie tylko słowa, bo słowa nie działają. Fakt - trzeba mieć pomysły. Jak ja nie mam swoich, inspiruję się książkami, których jest mnóstwo np "Toksyczni rodzice" albo rozmawiam z terapeutką.
    Oczywiście, że możesz mieć dobrą relację z mamą - jeśli uszanuje Twoje warunki. Jeśli nie - rozłączaj rozmowy, zamiast się unosić emocjami, szkoda zdrowia. Kiedyś zrozumie, zobaczysz. A jeśli masz kontakt z jej bliskim otoczeniem, popytaj delikatnie, czy z nią wszystko w porządku. Historie, jakie Ci opowiada nie pasują do osoby zdrowej.
    Powodzenia, wierzę w Ciebie, choć wiem z własnych relacji, jak masz trudno. Jednak ja nie tracę nadziei i Ty też nie trać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka