Dodaj do ulubionych

Jak się w tym odnaleźć i nie zwariować

23.09.19, 11:19
Witajcie, muszę się wygadać, a przy okazji może podpowiecie mi jakieś dobre podejście do sprawy i do życia. Spędziłam weekend na uroczystości rodzinnej i czuję się mocno zdemotywowana do życia po tym weekendzie. Mam 40 lat, jestem po rozwodzie, wychowuje 10-letniego syna, wynajmuje mieszkanie w Warszawie, pracuje w dużej firmie i ogólnie jakoś sobie radzę. Codzienność jest całkiem ok, jesteśmy zdrowi, oswoiłam samotność, logistykę z dzieckiem też mam poukładaną, do szczęścia brakowało mi tylko własnego mieszkania. Uzbierałam sama na wkład własny i za kilka miesięcy przeprowadzamy się na obrzeża Warszawy do „naszego” mieszkania” (naszego za 20 lat, jak spłacę kredyt). Skąd demotywacja? Spotkanie z kuzynostwem i ich podejściem do życia. Kuzynki lat 39 i 31, jena po liceum, druga po licencjacie, obie bezrobotne od kilku lat, na utrzymaniu rodziców – ubrane modnie i wyperfumowane pochwaliły się że jada teraz na wakacje do Hiszpanii (pieniądze dostały od rodziców pracujących fizycznie w Niemczech). Reszta rodziny bije brawo „jak fajnie”. Kuzyn 34 lata, dwójka dzieci, każde z inną mamą, obecnie jeździ do trzeciej „narzeczonej”, mieszka na poddaszu u rodziców, z zawodu mechanik samochodowy ale żyje w trybie: popracuje miesiąc za granicą za 4 tys na rękę a potem 2 miesiące „się bawi na mieście”. Rodzina – no cóż Krzysiowi w życiu nie wyszło, grunt że nie traci humoru. Ja byłam na wakacjach z dzieckiem 2 tygodnie ale „tylko w Polsce”, mieszkanie może i kupuję ale „tylko na obrzeżach”. Zresztą „Ty sobie zawsze radziłaś”, a w mojej wersji nie miałam wyjścia (ojciec pijak, mama zmarła jak miałam 20 lat). Niby wiem, ze wszystko co robię to robię dla siebie i dziecka, ale coraz częściej jestem zmęczona życiem, kredyt też narzuca wymagania przez które nie mogę odpuścić przez najbliższe 20 lat. Po takim weekendzie, jak widzę że kuzynostwo się nie wysila a miło/lekko żyje, to czuję się jak życiowa frajerka, zmęczona frajerka. To moja rodzina, chcę mieć z nimi kontakt, ale nie wiem jak się wśród nich odnaleźć i jak też nie popaść w większe frustracje. Macie jakieś rady?
Edytor zaawansowany
  • ola_dom 23.09.19, 11:46
    ewap80 napisała:

    > wychowuje 10-letniego syna, wynajmuje mieszkanie w Warszawie, pracuje w dużej firmie
    > i ogólnie jakoś sobie radzę. Codzienność jest całkiem ok, jesteśmy zdrowi, oswoiłam
    > samotność, logistykę z dzieckiem też mam poukładaną.
    > Uzbierałam sama na wkład własny i za kilka miesięcy przeprowadzamy się
    > na obrzeża Warszawy do „naszego” mieszkania”

    > Macie jakieś rady?

    Ja bym puchła z dumy.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • ewap80 23.09.19, 12:33
    Dziękuję za miłe słowo:-)
    Jednak nie czuję się w swoim "ambitnym" życiu bezpiecznie, bo wiem że wystarczy utrata pracy czy poważniejsza choroba, żeby mi się to posypało. Tym bardziej zazdroszczę kuzynostwu "lekkości" życia..
  • aqua48 23.09.19, 16:11
    ewap80 napisała:

    >Tym bardziej z
    > azdroszczę kuzynostwu "lekkości" życia..

    Nie zazdrość. Wystarczy że ich rodzice zachorują bądź umrą, albo przestaną mieć ochotę finansowania dorosłych dzieci i kuzynostwo obudzi się.. dość boleśnie, a Ty będziesz sobie nadal jeździła na wakacje. Jak rozumiem cała trójka lekkoduchów nie wypracowuje sobie emerytur ani nie jest ubezpieczona? A kuzyn na dodatek na własne dzieci nie łoży?
  • ewap80 24.09.19, 11:34
    Dziewczyny są na fikcyjnym KRUSie, co im wujek załatwił, a kuzyn nie łozy bo jest przecież bezrobotny i nie ma z czego, taka sytuacja;-) Otoczenie "nie wtrąca się" w takie tematy, więc nikt w tym nie czuje się niekomfortowo:/
  • tt-tka 24.09.19, 14:26
    ewap80 napisała:

    > Dziewczyny są na fikcyjnym KRUSie, co im wujek załatwił,

    Spojrzyj, jakie sa emerytury krusowskie, zwlaszcza w porownaniu z zusowskimi, tez nie powalajacymi :)

    a kuzyn nie łozy bo je
    > st przecież bezrobotny i nie ma z czego, taka sytuacja;-) Otoczenie "nie wtrąca
    > się" w takie tematy, więc nikt w tym nie czuje się niekomfortowo:/

    To moze ty zacznij im troszke ten komfort zaklocac ? Chocby niewinnym pytankiem, z czego zamierzaja zyc, gdy przyjdzie wiek emerytalny albo gdy matka/i dzieci kuzyna pozwie jego rodzicow o alimenty, skoro on sie nie wywiazuje ?

    O ile ci sie chce oczywiscie. Mozna raz czy dwa dopiec, ale optuje raczej za ograniczeniem kontaktow z rodzina i poszukaniem innych kontaktow.
    Szukaj tam, gdzie nie potrzeba na to pieniedzy lub niewiele - imprezy otwarte typu "wstep wolny" lub za minimalna oplata, zajecia w osiedlowym klubie/dzielnicowym domu kultury, tam odplatnosc jest symboliczna, w stowarzyszeniu, ktorego dzialalnosc ci odpowiada/interesuje cie (skladki sa zwykle niewysokie), poszukaj w necie grup zajeciowych czy dyskusyjnych w obszarach, ktore cie obchodza...




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 24.09.19, 16:00
    tt-tka napisała:

    > To moze ty zacznij im troszke ten komfort zaklocac ? Chocby niewinnym pytankiem
    > , z czego zamierzaja zyc, gdy przyjdzie wiek emerytalny albo gdy matka/i dzieci
    > kuzyna pozwie jego rodzicow o alimenty, skoro on sie nie wywiazuje ?
    >
    > O ile ci sie chce oczywiscie. Mozna raz czy dwa dopiec, ale optuje raczej za og

    Jakim ty jesteś człowiekiem że takie rady w ogóle ci przychodzą na myśl? Zazdrościsz komuś beztroski, to będziesz myśleć jak mu popsuć humor a nie jak poprawić swój?
  • tt-tka 24.09.19, 20:33
    heniek.8 napisał:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > To moze ty zacznij im troszke ten komfort zaklocac ? Chocby niewinnym pyt
    > ankiem
    > > , z czego zamierzaja zyc, gdy przyjdzie wiek emerytalny albo gdy matka/i
    > dzieci
    > > kuzyna pozwie jego rodzicow o alimenty, skoro on sie nie wywiazuje ?

    > Jakim ty jesteś człowiekiem że takie rady w ogóle ci przychodzą na myśl?

    Wrednym z natury. Choc nie tylko.

    > Zazdro
    > ścisz komuś beztroski, to będziesz myśleć jak mu popsuć humor a nie jak poprawi
    > ć swój?

    Nie zazdroszcze beztroski. Natomiast wq... mnie w wysokim stopniu poprawianie sobie samopoczucia cudzym kosztem - zachowanie rodziny autorki - i wtedy doradzam kontre tego samego gatunku.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 24.09.19, 21:39
    tt-tka napisała:

    >Natomiast wq... mnie w wysokim stopniu poprawianie s
    > obie samopoczucia cudzym kosztem - zachowanie rodziny autorki - i wtedy doradza
    > m kontre tego samego gatunku.

    a ja bym odradzał
    co to znaczy? że jeżeli masz kuzynów którzy się przezywają i przekrzykują to powinnaś dołączyć do gry na ich zasadach?
    nawet jeżeli się dołączysz, to potem możesz się zastanawiać "a może za mocno powiedziałam?" albo "a może za łagodnie - teraz to bym im powiedziała!"

    nie mówiąc że po prostu straciłaś fason wdając się w przepychanki na ich zasadach

    moim zdaniem jeżeli chcesz wywrzeć na nich wrażenie, to wystarczy zmarszczyć brwi, wzruszyć ramionami, udawać że nie widzisz "zaproszenia" do gry i nie wchodzić do niej
  • tt-tka 24.09.19, 22:13
    heniek.8 napisał:


    >
    > a ja bym odradzał
    > co to znaczy? że jeżeli masz kuzynów którzy się przezywają i przekrzykują to po
    > winnaś dołączyć do gry na ich zasadach?

    Jesli sie przezywaja i przekrzykuja... ich sprawa. Ale tu mamy opis, jak oni nie sie, tylko autorke upokarzaja, albo przynajmniej probuja dokuczyc jej, zdeprecjonowac ja. Nie puszczam takich zachowan plazem.


    > nawet jeżeli się dołączysz, to potem możesz się zastanawiać "a może za mocno po
    > wiedziałam?" albo "a może za łagodnie - teraz to bym im powiedziała!"
    >
    > nie mówiąc że po prostu straciłaś fason wdając się w przepychanki na ich zasada
    > ch

    Nie ma obowiazku trzymac fasonu :P


    > moim zdaniem jeżeli chcesz wywrzeć na nich wrażenie, to wystarczy zmarszczyć br
    > wi, wzruszyć ramionami, udawać że nie widzisz "zaproszenia" do gry i nie wchodz
    > ić do niej

    Nie chce wywrzec na nich wrazenia, tylko zamknac im buzie uprzytamniajac, ze maja wlasne niezalatwione sprawy, wiec niech sie odstosunkuja od moich zalatwionych.
    Autorke boli zachowanie jej rodziny, a co jej zrobi dobrze, to ona sama wie najlepiej. Albo nie wie i przekona sie probujac tego lub owego.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 24.09.19, 22:32
    tt-tka napisała:

    > Jesli sie przezywaja i przekrzykuja... ich sprawa. Ale tu mamy opis, jak
    > oni nie sie, tylko autorke upokarzaja, albo przynajmniej probuja dokuczyc jej,
    > zdeprecjonowac ja. Nie puszczam takich zachowan plazem.

    no dobrze że nie puszczasz, ale co to znaczy w praktyce?
    że jak ktoś cię przezywa to będziesz przezywać jego?
    konkurs kto głośniej, mocniej, dosadniej?

    dobrze napisałaś "próbują dokuczyć jej" - bo to czy im się uda, to zależy tylko od odbiorcy


  • tt-tka 24.09.19, 22:47
    heniek.8 napisał:


    > no dobrze że nie puszczasz, ale co to znaczy w praktyce?
    > że jak ktoś cię przezywa to będziesz przezywać jego?
    > konkurs kto głośniej, mocniej, dosadniej?
    >

    Tak, kto dosadniej. Uderze w slaba strone kogos, kto probuje bic lub bije w to, co mnie boli albo - w intecji zaczepiajacego - ma zabolec. W tym konkretnym przypadku - przede wszystkim uswiadomie, ze delikwent te slabe strony ma, i to liczne.


    > dobrze napisałaś "próbują dokuczyć jej" - bo to czy im się uda, to zależ
    > y tylko od odbiorcy

    Autorka czuje sie dotknieta takimi zachowaniami. A intencja kuzynow jest dokuczyc - przykladowo, oni nie raduja sie po prostu udanym wyjazdem, tylko podkreslaja, ze autorki na taki wyjazd nie stac. Nalezy im sie kontra imo.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 25.09.19, 00:04
    tt-tka napisała:

    > > konkurs kto głośniej, mocniej, dosadniej?
    > >
    >
    > Tak, kto dosadniej. Uderze w slaba strone kogos, kto probuje bic lub bije w to,
    > co mnie boli albo - w intecji zaczepiajacego - ma zabolec.

    raczej nie uderzasz w słabą stronę, tylko to o co ty podejrzewasz że jest ich słabą stroną
    koleś może skorzystać z mojej rady i na twoje "ale ty nie będziesz miał emerytury" odpowie ci "pewnie masz rację" i dalej będzie robić swoje :)

    to co chcę przemycic to po co wchodzić w jakieś analizy pod tytułem a jednak ja mam nie tak źle a ty pewnie nie masz tak dobrze

    poprę to starym cytatem że kiedy siłujesz się ze świnią w błocie, to ty się zmęczysz a świnia to lubi,

    więc sama rób jak chcesz, ale może nieznajomym z netu poradzisz żeby się nie zanurzali w błocie
  • tt-tka 25.09.19, 08:50
    Heniu, a moze zostaw mi swobode doradzania, co ? A pytajacym swobode skorzystania lub nie z dowolnej rady ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 25.09.19, 08:57
    Przecież nie zabieram ci swobody, zwracam uwagę tylko że jesteś anonimem w necie i namawiasz do eskalacji sytuacji, moim zdaniem niepotrzebnie, i ktoś kto to czyta niech sobie obejrzy różne aspekty sprawy zanim posłucha rad anonima któremu nie zależy na dobrej atmosferze, a wręcz zależy na złej
  • tt-tka 25.09.19, 09:31
    Zalezy na przytarciu nosa dogadywaczom. Przed ograniczeniem/rozluznieniem stosunkow.
    Mnie osobiscie dobrze robi, gdy wychodze majac ostatnie slowo. Wielu innym osobom tez.
    A Ewa sama sobie wybierze modusa wiwendusa w stosunkach z rodzina.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 26.09.19, 08:02
    tt-tka napisała:

    > Mnie osobiscie dobrze robi, gdy wychodze majac ostatnie slowo. Wielu innym osob
    > om tez.

    a co robisz kiedy wychodząc masz ostatnie słowo, a nagle osoba z którą się kłóciłaś coś krzyknie, i okazuje się że twoje słowo było przedostatnie?

    nadal wychodzisz czy wracasz?
  • tt-tka 26.09.19, 09:29
    Odkrzykuje juz zamykajac/zatrzaskujac za soba drzwi :)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 26.09.19, 09:36
    tt-tka napisała:

    > Odkrzykuje juz zamykajac/zatrzaskujac za soba drzwi :)

    sprytnie, już jesteś na zewnątrz, a ta osoba otwiera okno, krzyczy "nie masz racji!!!" i natychmiast zamyka okno, zasłania zasłony

    kilku przechodniów to usłyszało więc tym bardziej czujesz się na cenzurowanym
    co robisz?
  • tt-tka 03.10.19, 12:01
    heniek.8 napisał:


    > sprytnie, już jesteś na zewnątrz, a ta osoba otwiera okno, krzyczy "nie masz ra
    > cji!!!" i natychmiast zamyka okno, zasłania zasłony
    >
    > kilku przechodniów to usłyszało więc tym bardziej czujesz się na cenzurowanym
    > co robisz?

    Nic. Nie biore tego do siebie.
    Albo wychodze ze strony przeciwnej niz rodzinne okna :)

    Heniu, w chwili, gdy wyszlam trzaskajac drzwiami, dla mnie konczy sie sprawa. Bez wzgledu na to, co powiedza czy zrobia kuzyni.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 25.09.19, 09:31
    Zalezy na przytarciu nosa dogadywaczom. Przed ograniczeniem/rozluznieniem stosunkow.
    Mnie osobiscie dobrze robi, gdy wychodze majac ostatnie slowo. Wielu innym osobom tez.
    A Ewa sama sobie wybierze modusa wiwendusa w stosunkach z rodzina.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • eriu 25.09.19, 10:12
    Takie umniejszanie komuś to zachowanie przemocowe, nie chodzi o to żeby się powyzywać jak dzieci w piskownicy, ale o postawienie granicy oraz pewnej symetrii. Bo takie zachowanie: jedna strona może wszystko, druga nie to też jest toksyczne i patologiczne.

    Są osoby toksyczne, których jedynym postawieniem granicy skutecznym jest im po prostu tak raz dowalić, że im w pięty pójdzie żeby wiedzieli, że ktoś sobie nie pozwoli. To co Ty nazywasz trzymanie fasonem jest tylko zaproszeniem dla takich osób, żeby się wyżywać dalej i coraz bardziej bezczelnie.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • lumeria 25.09.19, 16:03
    Innym sposobem jest nie spotykanie się z jadowitymi żmijami, które bawi kąsanie.
  • heniek.8 25.09.19, 17:00
    lumeria napisała:

    > Innym sposobem jest nie spotykanie się z jadowitymi żmijami, które bawi kąsanie
    > .

    inna sprawa że tego "kąsania" jakoś nie widać
    jedyna taka rzecz którą wspomina autorka to że na studiach kuzynka jej powiedziała  że ma więcej pieniędzy
    ale to było 20 lat temu

    teraz to jest opis rodziny ktora się akceptuje i wspiera "byłaś na wycieczce zagranicznej? super!" "nie wyszło ci w pracy? szkoda, masz pecha biedaku"

    i nic nie wspomina żeby sama była obiektem jakichś ataków, problem hoduje sama w swojej głowie
  • lumeria 25.09.19, 18:10
    Wiesz... masz racje.

    Nie wiemy, czy zwykle kuzyni autorki sa mili i serdeczni, tylko wypsnęło im się trochę za dużo nt. ich zagranicznych wakacji, lub za bardzo zdziwili się, ze autorka także nie jeździ na drogie wczasy tak jak oni. Mogli po prostu głupio palnąć.

    Ale jeśli ciągle poszczają aluzje, nawet zawoalowane, na temat różnicy w przepuszczanej forsie, to jest to kąsanie. I jak to porzekadło mowi, kropla drąży skale. Jeśli oni ciągle autorce tak docinają, to lepiej oddalić się od tego.

  • eriu 24.09.19, 16:53
    To się spytaj wujostwa czy już dostali pozew alimentacyjny na dzieci kuzyna, bo przecież w Polsce ściąga się z najbliższej rodziny alimenty na dzieci :D Na pewno im zrzednie mina.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • lumeria 23.09.19, 16:19
    Czuj sie dumna, ze sobie radzisz, a ja widze tylko sukcesy. I gratulacje nowego mieszkanie - bedzie trudno, ale bedziesz miala swoje.

    Pomyśl, ze kuzynostwo jest na bardzo cienkim lodzie. Jeśli rodzice nagle umrą, kasa się skończy, co wtedy? Brak wykształcenia, pracy, prerspektywy. Nie mam wcale czego zazdroscic.

    Ale rozumiem, ze czasami tak jak w bajce o mrówce i koniku polnym, mrówce ciężko harującej czasami wychodzi wszystko nosem, ciężar jest ogromny, i człowiek ma ochotę wyłączyć sie gdzieś pod palma.

    To jednak prawda, ze z rodzina wychodzi sie najlepiej na zdjęciu. Musisz także zbudować sobie Rodzinę-z-Wyboru. Ludzi, którzy cie wesprą w razie kryzysu. Podadzą rękę, wysłuchają, pomogą.

    Nie jesteś jedna, która jest właściwie bez rodziny i bez kola ratunkowego. Da się żyć, bo trzeba.

    Trzymam kciuki, i jeszcze raz gratulacje nowego lokum! :)
  • edw-ina 23.09.19, 12:39
    Rozumiem cię. Naprawdę. I mogę tylko powiedzieć, żebyś doceniła siebie, bo niestety inni cię nie docenią. To nie działa jak w komediach romantycznych, gdzie wszyscy raptem pojmują swój błąd, zmieniają się i rozpływają się nad postawą głównego bohatera filmu. Wiele lat temu przeżyłam podobną sytuację: spotkałam się z dawnoniewidzianą rodziną niedługo po obronie pracy magisterskiej. Studiowałam na świetnej uczelni, praca oceniona i obroniona na 5, otwarty przewód doktorski. I spotykam się tak z tą rodziną, pytają co u mnie, powiedziałam, pogratulowali i... rodzina zaczęła rozwodzić się nad wyjątkowością i niezwykłą inteligencją mojej dalekiej kuzynki, która właśnie po kilku nieudanych próbach obroniła licencjat w jakiejś prywatnej pseudoszkole wypuszczającej na rynek rzesze "menadżerów". - Ona jest taka inteligentna, tak świetnie sobie radzi - powtarzali mi, a ja miałam wrażenie, że wpadłam do króliczek dziury i trafiłam do świata na opak. Po latach znajomy psycholog, któremu jako żart opowiedziałam tę historię, odpowiedział mi jedno: A czego ty się spodziewałaś? Nikt z nich nie dokonał tego, co ty, żadna z tych osób nie wyobraża sobie nawet, że mogłaby spróbować pójść twoją drogą, więc muszą ją zdeprecjonować dla poprawy własnego samopoczucia.
    I wiesz co, ona miał rację. Dokonałaś czegoś, co wielu osobom nie mieści się w głowie. Jesteś niezależna, sama określasz swoje życie i nie liczysz na niczyją pomoc. Krok po korku zdobywasz własne szczyty. Dla wielu ludzi to za dużo. Ale ty tak trzymaj i zdobywaj kolejne. Bądź szczęśliwa. Ponoć nic nie drażni ludzi tak bardzo jak świadomość, że ktoś inny jest szczęśliwy.


    --
    "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
    by NN
  • tt-tka 23.09.19, 13:23
    Nie zebym chciala namawiac do zlego :), ale mnie w takich sytuacjach dobrze robi "20 lat pozniej" - ty bedziesz miala splacone mieszkanie i odchowanego syna, doswiadczenie zawodowe, a oni nawyk niewysilania sie i rodzicow juz niepracujacych, wiec sila rzeczy nie finansujacych potomstwa lub w duzo skromniejszym wymiarze. Ten sie smieje najlepiej, kto sie smieje ostatni !

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ewap80 23.09.19, 14:15
    Wiesz, tak myślałam na studiach kiedy kuzynka się śmiała że tyle co ja mam na miesiąc to ona wydaje w tydzień;-) I co? Teraz obie możemy wyjechać na urlop, tylko ja muszę na to zapracować i/lub odmówić sobie niektórych przyjemności, a ona ma sponsoring od rodziców. Za kolejne 20 lat obawiam się, ze będę wysuszoną skromną emerytką, a kuzynka złapie jakiegoś "łosia" z grubym portfelem;-) Tak czy siak uśmiałam się z tych wizji, dziękuję za poprawę nastroju:-)
  • tt-tka 23.09.19, 15:38
    Ewo, ja pisze o mysleniu tak TERAZ, a nie na studiach. Wiekowo jestem prawie te 20 lat pozniej niz ty i teraz to ja sie smieje z tych, ktorzy jako rozkoszne 35-letnie dzieci swoich rodzicow smiali sie ze mnie przed 15-18 laty :D

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • aqua48 23.09.19, 16:15
    ewap80 napisała:

    >Za kolejne 20 lat obawiam się, ze będę wysuszoną s
    > kromną emerytką, a kuzynka złapie jakiegoś "łosia" z grubym portfelem;-)

    Aha, bo te łosie już ustawiają się do niej w kolejce? A co dopiero za 20 lat jak będzie miała staropanieńskie narowy i nawyki...
  • lumeria 23.09.19, 16:26
    >kuzynka się śmiała że tyle co ja mam na miesiąc to ona wydaje w tydzień;

    Niestety los nie jest sprawiedliwy, i nie możemy na to poradzić. Sa ludzie, którzy właśnie tak przeżyją cale życie. To bardzo przykre, szczegolnie jeśli ci bogaci wytykają to biednym kuzynom. To jest chamstwo jak i brak empatii.

    Zyj swoim życiem, a nie oglądaj się na innych - zawsze znajdzie się bogatszy, szczęśliwszy, piękniejszy. A życie toczy sie dalej.
  • milamala 23.09.19, 13:46
    Nie przejmowac sie ocena rodziny. Rodzina jest lekko dysfunkcyjna. Chcesz zasluzyc na docenienie przez takich ludzi? Juz zaszlas dalej niz sa w stanie to ogarnac. Nie wymagaj od nich rzeczy, do ktorych nie sa zdolni. Sama siebie docen. I na tym sie skupiaj.
  • ewap80 23.09.19, 14:27
    Nie szukam doceniania, ale wiem ile moje "sukcesy" (czytaj radości) mnie kosztowały wysiłku, to taka mieszkanka łez radości i trudu. U kuzynostwa króluje beztroska, na którą ja nigdy nie mogłam sobie pozwolić. Wiem, że to dziecinne że oczekuję sprawiedliwości, ale emocji nie oszukasz. Odechciewa mi się z nimi spotykać, coraz trudniej mi się z nimi rozmawia, a chciałabym mieć jednak kontakt z rodziną (może i trochę dysfunkcyjną, ale jedyną jaką mam). Przez tą"niesprawiedliwość" zamykam się na nich.
  • tt-tka 23.09.19, 15:54
    ewap80 napisała:

    U kuzynostwa króluje bezt
    > roska, na którą ja nigdy nie mogłam sobie pozwolić.

    Przyjdzie i na to czas - moze to kwestia warunkow, moze charakteru, ale na takie male przyjemne beztroski pozwol sobie od czasu do czasu :)
    Czy to bedzie nowa torebka, czy nagly dwudniowy wypad (nawet gdybys do konca miesiaca miala potem jesc makaron z keczupem) - warto sprobowac. Moze polubisz i poczujesz sie lepiej, a moze uznasz, ze ta beztroska za duzo cie kosztuje i nie warto.

    >Wiem, że to dziecinne że oc
    > zekuję sprawiedliwości, ale emocji nie oszukasz. Odechciewa mi się z nimi spoty
    > kać, coraz trudniej mi się z nimi rozmawia, a chciałabym mieć jednak kontakt z
    > rodziną (może i trochę dysfunkcyjną, ale jedyną jaką mam). Przez tą"niesprawied
    > liwość" zamykam się na nich.

    Nic na sile. Jezeli ci sie odechciewa albo zmuszasz sie do spotkania z duzym wysilkiem - odpusc. Niech twoja obecnosc stanie sie rzadka i cenna - mozesz zasugerowac, ze bez nich spedzasz czas tak niebywale atrakcyjnie, ze nie chcesz o tym mowic, aby im nie bylo przykro :) - ale zasadniczo masz rodzine, syna mianowicie. Moze lepiej zainwestowac czasowo i uczuciowo w kontakty z ludzmi, z ktorymi bedziesz sie dobrze czula, znajomymi, przyjaciolmi ? Nie warto inwestowac w kuzynow, gdy jestes jedynym emocjonalnym platnikiem.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • aqua48 23.09.19, 16:17
    tt-tka napisała:

    >Moze lepiej zainwestowac czasowo i uczuciowo w kontakty z ludzmi, z ktorym
    > i bedziesz sie dobrze czula, znajomymi, przyjaciolmi ? Nie warto inwestowac w k
    > uzynow, gdy jestes jedynym emocjonalnym platnikiem.

    Jestem za. Na dodatek pokażesz synowi jakie wartości liczą się w życiu. Po co mu tacy wujkowie?
  • verdana 23.09.19, 17:07
    Jesteś sfrustrowana tym, że sobie radzisz, zarabiasz, masz własne mieszkanie i stać Cię na wakacje, a kuzyni nie maja dochodów, ustabilizowanej sytuacji rodzinnej i są kompletnie zależni? Ja bym rozumiała ich frustrację, ale Twoją - za nic.
  • apersona 23.09.19, 19:43
    Kuzyni nie maja dochodów, ustabilizowanej sytuacji rodzinnej i o grozo kompletnie się tym nie przejmują.
  • ewap80 24.09.19, 11:38
    Dawać sobie małe nagrody i radości nauczyłam się po rozwodzie i dzielnie uskuteczniam;-)
  • eliksir_czarodziejski 23.09.19, 19:36
    Mogę Ci tylko napisać że zmęczeni życiem są wszyscy ludzie mający dzieci, kredyty i pełnoetatowe prace. W zyciu nie chciałabym zamienić się miejscami z którąkolwiek z opisanych przez Ciebie osób. Pozdrawiam z męczącego frajerskiego grajdolka😉
  • ewap80 24.09.19, 12:01
    Od razu mi raźniej:-)
  • heniek.8 23.09.19, 20:28
    moim zdaniem za dużo analizujesz życie innych,
    sama widzisz że ci to nie służy, ale gdyby nawet, gdybyś mogła się na tej podstawie wywyższyć, to też by nie było zdrowe i "classy"
  • eukaliptusy 23.09.19, 23:45
    Wiesz, wydaje mi się, że tobie najbardziej tego zaopiekowania przez rodziców brakuje. Tego, że w przeciwieństwie do ciebie kuzyni nie są zdani sami na siebie zazdrościsz bardziej niż bezrobocia i wycieczki do Hiszpanii.
    Opiekujesz się sobą jak najlepiej umiesz. Nie nazwałabym tego frajerstwem.
    Może warto rozejrzeć się za towarzyszem życia? Nie musisz przecież być zawsze w życiu sama.
  • ewap80 24.09.19, 12:00
    Na pewno brak wsparcia jest u mnie głównym deficytem i powinnam je jako osoba już dorosła mieć w partnerze. Podejmowałam próby, ale ograniczyłam swoje pasje (a co za tym szanse na poznanie kogoś podobnego), żeby kaskę z tego odłożyć na mieszkanie właśnie. W drodze do pracy czy do sklepu na królewicza jeszcze nie trafiłam:-) Poza tym jest rozdźwięk miedzy tym jaką mnie widzą faceci a jaka jestem "w związku" i relacje dosyć szybko rozczarowują obie strony.
  • eriu 24.09.19, 16:52
    Jak Cię frustrują to ograniczaj kontakty albo uciszaj komentarze albo kontruj.

    Przykład: "kupujesz tylko mieszkanie na obrzeżach" : "Ciociu a co sobie kupi Krzysiu jak Wy, którzy go utrzymujecie umrzecie a on nie ma pracy, przecież on nie ma żadnej zdolności kredytowej, pracy, przyszłości".

    "tylko wakacje w Polsce" - " ja na moje przynajmniej zarobiłam i będę w przyszłości też jeździć na wakacje a kuzynki jak umrzecie to skąd wezmą pieniądze na wakacje za ileś lat?"

    Może wredne, ale oni Ci docinają, bo wiedzą, że mogą i dzięki temu poczują się lepsi. Jeśli nie chcesz tego musisz postawić granice. Bez granic będą to robić zawsze.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • heniek.8 24.09.19, 17:00
    eriu napisała:

    > Jak Cię frustrują to ograniczaj kontakty albo uciszaj komentarze albo kontruj.
    >
    > Przykład: "kupujesz tylko mieszkanie na obrzeżach" : "Ciociu a co sobie kupi Kr
    > zysiu jak Wy, którzy go utrzymujecie umrzecie a on nie ma pracy, przecież on ni
    > e ma żadnej zdolności kredytowej, pracy, przyszłości".

    ale po co się zagłębiać, wysilać na riposty, pokazywać że się przejmujesz?

    czy nie wystarczy:
    - kupujesz tylko mieszkanie na obrzeżach?
    - tak

    i koniec dyskusji
  • eriu 24.09.19, 19:38
    Prawda jest taka, że nie musi, ale czasami w takiej sytuacji ma się ochotę powiedzieć coś ostrego.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • eliksir_czarodziejski 25.09.19, 18:36

    >
    > ale po co się zagłębiać, wysilać na riposty, pokazywać że się przejmujesz?
    >
    > czy nie wystarczy:
    > - kupujesz tylko mieszkanie na obrzeżach?
    > - tak
    >
    > i koniec dyskusji

    Jezu, człowieku na jakim świecie ty żyjesz. Samo powiedzenie "tak" w tej konkretnie sytuacji, jest bardzo często dopiero początkiem rozwodzenia się interlokutora nad wspaniałością życia w 3pokoleniowym domu/w mieszkaniu w w wielkiej płycie lub w kamienicy w centrum miasta itp.
  • heniek.8 25.09.19, 19:04
    no i co z tego? :)

    miliony ludzi mieszka na obrzeżach Warszawy, tak samo jak miliony ludzi jeździ na wakacje w Polsce.
    to nie jest nic wyjątkowego ani wstydliwego, tzn. człowiek bez kompleksów nie da się zawstydzić takim czymś
    kupiłem mieszkanie tu i tu, taka była moja decyzja, pojechałem na wakacje tam i tam, też moja decyzja
    ktoś może się dziwić, ale co mnie to? mogę go zapytać poważnie "czy ty próbujesz być złośliwy, zawstydzać mnie czy coś takiego?"

    ale bez sensu wg mnie żebym w takiej chwili wyskoczył z tekstem "a ty nie płacisz ZUSu, a ja płacę wysokie składki, zobaczymy za 30 lat na emeryturze jaki ja będę bogaty"
  • marsylvik 25.09.19, 22:04
    A co te Twoje propozycje mają wspólnego ze stawianiem granic?
  • enith 26.09.19, 00:54
    Zawsze, (chyba, że jest się Billem Gates'em) znajdzie się ktoś, kto ma lepiej od nas (albo my to tak odbieramy). Dlatego wszelkie porównania z innymi można sobie darować, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Tak, jak i z cichej nadziei, że kogoś kiedyś szczęście opuści i będzie miał od nas gorzej. Szkoda na takie rozkminy czasu i atłasu.
    Skupić się trzeba na tym, co jest, a u ciebie, autorko wątku, jest, obiektywnie patrząc, całkiem dobrze. Masz udane dziecko, pracę, kupiłaś mieszkanie, stać cię na urlop od czasu do czasu, chyba żadne poważne choroby ciebie czy dziecka nie trapią. To, czego ty chcesz, to od czasu do czasu mieć na wszystko wywalone, tak jak twoje kuzynostwo. Otóż z taką życiową nonszalancją vel wdupiemaniem to się trzeba urodzić, ewentualnie nabyć na wczesnym etapie życia. Takich ludzi nic nie peszy, są pozytywnie, wręcz luzacko nastawieni do życia, nawet, jeśli robią to cudzym kosztem (np. wyzyskując ciężko pracujących fizycznie rodziców). Biorą, nic w zamian nie dając, a jak źródełko wyschnie, to się znajdzie inne, choćby trzeba było kogoś okraść. Tu naprawdę nie ma się do czego porównywać. Po prostu: masz fajne życie i trochę mniej fajną rodzinę. Popieram radę Heńka, by idiotyczne komentarze podczas spotkań rodzinnych zbywać wzruszeniem ramion, bo na nic więcej one nie zasługują.
  • apersona 26.09.19, 09:52
    No i dobrze byłoby rozważyć na spokojnie różnice między swoim wymarzonym ideałem rodziny, co zaopiekuje i pomoże w potrzebie a realnym kuzynostwem, co sobie z własnym samodzielnym życiem nie bardzo radzi. Może da radę im wybaczyć że nie dorastają do oczekiwań ;)
  • amsterdama 28.09.19, 18:55
    Wolałabym być w Twojej sytuacji niż kuzynostwa.
  • mmoni 28.09.19, 20:49
    Ta sama poradnia pomagała Ci w problemach z synem i leczeniu borderline. Normalnie panaceum tam maja na wszystko, spamerko.




    --
    Nika
  • mail-na-gazecie 29.09.19, 15:50
    Cytując Halinę Poświatowską: Chciałbym być trochę głupsza, wtedy byłabym szczęśliwsza. Ale Ty jesteś mądra i co poradzisz :)
  • brak.slow 14.10.19, 20:19
    Problem jest jeden, kuzynki jak zrozumiałam nie mają dzieci, a Ty masz.
    (Kuzyna nie liczę, problemy z dziecmi spadły na te biedne matki, które zostawił).
    Dojrzej, bo takie myślenie 40 letniej kobiety jest z goła dziwne. Masz 40 lat i dziecko i niestety jakoś trzeba to ogarnąć. Durne, siedzące na utrzymaniu ridziców kuzynki (31 i 39 latka????? WTF ???) puść w niepamięć, to są osoby nieprzystosowane do życia. Zresztą jak można być na utrzymaniu rodziców w tym wieku, nie mając problemow ze zdrowiem?
    Kobieto, osiągnęłaś wśród nich najwięcej, masz chyba spoko pracę, wlasne dochody, syna i będziesz mieć mieszkanie.
    Jeśli stosują wobec Ciebie kąśliwe uwagi, to mozliwe ze z zazdrości (chodzi o pracę dziecko i mieszkanie).
    Masz alimenty?
  • summerland 15.10.19, 12:24
    👍

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka