Dodaj do ulubionych

Toksyczny teść

26.09.19, 17:49
Jestem w związku od 6 lat, od początku dobrze nam się układało, jednak problem mam z teściem który mnie nienawidzi , tak naprawdę nie bardzo nawet wiem za co, twierdzi ze niszczę życie jego synkowi , ze synek zasługuje na kogoś lepszego , na wyższym poziomie, wielokrotnie poniżał mnie, obrażał, wyzywał , traktował jak powietrze. Mój narzeczony cały czas go tłumaczy, ze on ma taki charakter, ze to tylko takie starcze gadanie, ze on tak do wszystkich. Dodam iż jest to człowiek wykształcony, pracujący z ludźmi na codzień . Rok temu urodziła nam się córka, myślałam ze wtedy może trochę teść zmieni nastawienie do mnie, ze trochę odpuści, ale nie było tak, krytykował moje sposoby wychowawcze, to jak karmie i czym itd
Za miesiąc ma się odbyć nasz ślub, narzeczony bardzo długo nie chciał powiedzieć o tym ojcu , w końcu jak to zrobił to ten zaczął go nakłaniać do powrotu do domu, żeby zostawił mnie i córkę, ze ja mu zniszczę życie itd
Dodam ze teść mieszka sam bo mama mojego narzeczonego zmarła jak on był dzieckiem.
Doszło do tego ze teść sam bez niczyjej wiedzy odwołał gości weselnych od strony narzeczonego.
Ja jestem w kropce, nie wiem nawet czy ten ślub się odbędzie, nigdy nie stawiałam żadnego ultimatum , ale teraz chyba już nie mam wyjścia, bo nie pozwolę żeby teść decydował o tym czy ma się odbyć nasz ślub czy nie.
Chociaż obawiam się reakcji narzeczonego , który strasznie jest manipulowany przez ojca.
Jednej strony widzę ze kocha mnie i nasza córkę, z drugiej po każdym spotkaniu z ojcem , gada jakieś głupoty, czepia się do mnie, ma pretensje.
Może ktoś mi coś doradzi bo jestem bezradna, co mam dalej robić
Edytor zaawansowany
  • szpil1 26.09.19, 18:42
    Nie masz problemu z teściem tylko z dupowatym narzeczonym.
  • enith 26.09.19, 20:38
    W punkt, Szpil.

    Autorko wątku: na twoim miejscu sama odwołałabym ślub. Ten narzeczony na tym etapia życia nie rokuje na dobrego męża. W konflikcie pomiędzy ojcem a narzeczoną stanął po stronie ojca. I robił to zawsze, od samego początku waszego związku. Na czym ty tu chcesz budować rodzinę, skoro syn słucha się ojca, który każe mu opuścić ciebie i dziecko? Normalny facet na takie słowa huknąłby najpierw pięścią w stół, a potem drzwiami. Aż tynk by się sypnął z powały. Ale nie, twój ciamajdowaty narzeczony stoi jak dupa wołowa, gdy ojciec radośnie niszczy wasz związek.
    Narzeczony niech najpierw poukłada sobie w głowie priorytety (najlepiej z pomocą terapii), potem niech udowodni ci, że na pierwszym miejscu stoicie ty z córką, a potem możecie myśleć o legalizacji związku (o ile nadal będziesz zainteresowana).
  • zuzi.1 07.10.19, 21:29
    100/100
  • heniek.8 26.09.19, 22:14
    bez sensu ten ślub teraz, ty chcesz, narzeczony nie wie czy chce, jego rodzina nie chce,

    podejrzewam że jest ciężko kiedy już zaprosiłaś gości i trzeba im powiedzieć że jednak nic z tego

    to trudne, ale w porównaniu z tym w co byś się wpakowała przez ten ślub, to jest piknik
  • gonzo_101 26.09.19, 22:36
    Jeśli to nie troling to teść wyświadczył Ci tylko przysługę, odwołując ślub. Wykorzystaj to i zmykaj od obu panów jak najdalej, zahaczając po drodze o terapie dla siebie.
  • ola_dom 27.09.19, 09:10
    Dołączam do chóru - narzeczony jest w związku z tatusiem, a nie z Tobą, Ciebie tylko zapłodnił.
    Wybacz dosadność, ale w Twojej sytuacji zbliżający się (?) ślub to akurat najmniejszy problem.
    Oczywiście, możesz czekać aż upiorny tatko zejdzie z tego świata i będziesz miała męża już tylko dla siebie - ale NAPRAWDĘ chcesz spędzić życie z kimś, kto Cię nawet nie jest w stanie obronić przed przemocą?


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • aqua48 27.09.19, 10:03
    Nie rozumiem DLACZEGO narzeczony pozwalał swemu ojcu na wielokrotne poniżanie, obrażanie i wyzywanie Ciebie? Po co w ogóle w tej sytuacji powiedzieliście teściowi o ślubie i czemu pozwoliliście na odwoływanie przez niego gości?
    Dla mnie wszystko to co piszesz jest niepojęte. Z takimi osobami jak teść po prostu zrywa się wszelkie kontakty. A narzeczony po PIERWSZEJ akcji przeciwko Tobie powinien stanowczo zabronić ojcu zachowywać się w ten sposób i kategorycznie nakazać mu przeprosiny lub wyprosić go z waszego domu. Zrobił to? Stanął po Twojej stronie? Jeśli nie to czemu chcesz za niego wyjść za mąż? By całe życie być "tą gorszą, która niszczy synkowi życie i odrywa go do tatusia"? Teścia nie zmienisz, możesz jedynie zmienić swoje zachowanie i przestać wpuszczać go do swego życia. Fizycznie - nie pozwalając sobie na jakiekolwiek kontakty z nim oraz psychicznie - ucinając w zarodku pretensje narzeczonego po jego wizytach u ojca. Mów, że nie masz zamiaru tego słuchać gdy narzeczony gra rolę telefonu od ojca. Niech sobie z nim rozmawia, jeśli chce, ale Ty nie musisz.
    Ewentualnie możesz dać narzeczonemu sposobność by zastanowił się nad tym czy chce spędzić życie z Tobą i dzieckiem, ale sam, bez toksycznego rodzica, czy z ojcem i podjął świadomą decyzję z pełnymi jej konsekwencjami.
  • fusun1804 27.09.19, 13:04
    To czy ślub się odbedzie czy nie, zależy tylko od Was a nie od tescia. Termin w urzędzie stanu cywilnego macie juz zaklepany, żaden urzędnik nie anuluje terminu na życzenie teścia.
    A jak zareagowali ci zaproszeni goście kiedy tatuś odwolal zaproszenie? Bo ja na miejscu gości w pierwszej chwili bym się skontaktowala z Wami.
  • bezradnaaa100 27.09.19, 18:03
    Dodam jeszcze ze mamy po prawie 35 lat, wiec tym bardziej jestem rozbita tym wszystkim
  • 3-mamuska 28.09.19, 14:33
    Nie rozumiem DLACZEGO narzeczony pozwalał swemu ojcu na wielokrotne poniżanie, obrażanie i wyzywanie Ciebie? Po co w ogóle w tej sytuacji powiedzieliście teściowi o ślubie i czemu pozwoliliście na odwoływanie przez niego gości?

    Ojciec w ogóle nie powinien być zaproszony ani wiedzieć o ślubie.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • an-i-ka 27.09.19, 14:35
    Nie podejmuj pochopnych decyzji - najgorsza decyzja jaką możesz teraz podjąć to ślub! Ślub z niedojrzałym, uzależnionym od ojca chłopakiem.

    Problemem nie jest wcale teść, a narzeczony, który bierze stronę ojca. Obawiasz się reakcji teścia, reakcji narzeczonego - a czy ktoś tu myśli o tym co Ty czujesz albo co czuje Twoje dziecko?

    Twój chłopak nie odciął pępowiny, dla niego już na ZAWSZE ojciec będzie ważniejszy niż Ty i własne dziecko - pokazuje to przecież na każdym kroku i w dalszym ciągu będzie to robił - po ślubie nawet bardziej, bo wg niego będziesz od niego zależna.

    Wiesz dlaczego ślub ma się odbyć dopiero teraz? Jesteście w związku aż 6 lat, macie roczne dziecko. Wiesz czemu dopiero teraz? Prawdopodobnie żebyś miała mniejsze prawa do tego dziecka niż masz teraz.

    Jeśli myślisz o ultimatum i jeszcze jednej szansie dla narzeczonego to koniecznie terapia dla niego - i to długa, a nie jedna czy dwie wizyty na odczepnego. I najważniejsze terapia dla Ciebie - na razie widać, że nie potrafisz obiektywnie ocenić tego co się dzieje i sobie tego poukładać.

    Nie myśl o sobie, że jesteś bezradna - weź życie w swoje ręce.

    Napisałaś na forum, czyli czujesz, że coś jest nie tak - proszę weź pod uwagę sugestię osób, które Ci odpisały.

    PS. Jak wygląda Twoja sytuacja mieszkaniowa, rodzinna?
  • bezradnaaa100 27.09.19, 17:56
    Kupiliśmy mieszkanie, tzn ja tak myślałam ze kupiliśmy gdy razem za nie płaciliśmy, narzeczony więcej, ja mniej, ja bardziej zajmowałam się sprawami związanymi z organizacja wykończenia mieszkania itd. Po fakcie dowiedziałam się ze narzeczony przepisał mieszkanie na swojego ojca , mój wkład mi oddał i tyle było z naszego mieszkania.
    Mam rodzine która jest mi pomocna w razie czego .
  • bezradnaaa100 27.09.19, 18:02
    Jak zapytałam czemu to zrobił to powiedział ze ze strachu ze go kiedyś wyrzucę z tego mieszkania, ogólnie on cały czas mówi jakieś bzdury o tym ze on się obawia ze po ślubie będę go nękać i ze czekam tylko żeby go wyłączyć i żyć za wspólne pieniądze
  • heniek.8 27.09.19, 18:26
    Czyli widać że koleś myśli przytomnie
  • szpil1 27.09.19, 18:29
    Ty naprawdę chcesz wziąć z nim ślub?
  • marsylvik 29.09.19, 19:34
    bezradnaaa100 napisała:

    > Jak zapytałam czemu to zrobił to powiedział ze ze strachu ze go kiedyś wyrzucę
    > z tego mieszkania, ogólnie on cały czas mówi jakieś bzdury o tym ze on się obaw
    > ia ze po ślubie będę go nękać i ze czekam tylko żeby go wyłączyć i żyć za wspól
    > ne pieniądze

    A ma dla tych obaw jakiekolwiek realne podstawy? Liczysz się z tym, że tak zrobisz? Zrobiłaś coś konkretnego, co mogłoby u niego wzbudzić takie obawy? Nie?
    To skąd one u niego?

    Moje doświadczenie życiowe mówi mi, że jeśli mamy do czynienia z absurdalnymi zarzutami czy obawami, to najpewniej ta osoba sądzi innych po sobie i spodziewa się po nich tego, czego to właśnie po niej należy się spodziewać. Psychologia też o tym mówi, zjawisko nazywa się "projekcją". I ja już w takich wypadkach wieję, a co najmniej zabezpieczam się i rozluźniam kontakt. Szkoda tylko, że nie od zawsze mam tę umiejętność dostrzegania tej lampki alarmowej.
  • szpil1 30.09.19, 18:32
    marsylvik napisała:
    >
    > Moje doświadczenie życiowe mówi mi, że jeśli mamy do czynienia z absurdalnymi z
    > arzutami czy obawami, to najpewniej ta osoba sądzi innych po sobie i spodziewa
    > się po nich tego, czego to właśnie po niej należy się spodziewać. Psychologia t
    > eż o tym mówi, zjawisko nazywa się "projekcją".

    100/100, Marsylvik, mam identyczne doświadczenia.
  • lumeria 27.09.19, 19:00
    >Po fakcie dowiedziałam się ze narzeczony przepisał mieszkanie na swojego ojca

    Jak mogl przepisac, jesli obydwoje byliscie (notarialnie) wlascicielami? No chyba, ze nie byliscie....
  • bezradnaaa100 27.09.19, 19:05
    Nie byliśmy jeszcze, to była tylko umowa deweloperska, jak przyszło do podpisania aktu u notariusza , nawet o tym nie wiedziałam
  • lumeria 27.09.19, 19:28
    Czyli narzeczony Cie ubiegł, i bez Twojej wiedzy poszedł z ojcem, i ojciec podpisał kontrakt na mieszkanie?
  • aqua48 28.09.19, 14:31
    bezradnaaa100 napisała:

    > Nie byliśmy jeszcze, to była tylko umowa deweloperska, jak przyszło do podpisan
    > ia aktu u notariusza , nawet o tym nie wiedziałam

    I naprawdę chcesz brać ślub z człowiekiem który nie tylko nie broni Cię przed atakami i nie wspiera, ale również oszukał Cię w tak podstawowej sprawie jaką jest mieszkanie dla rodziny?
    Dokładam więc moje zdanie - nie teść jest Twoim problemem, tylko niedojrzały, uzależniony od ojca i poddający się jego manipulacjom narzeczony. To nie jest materiał na męża. Kochaj go jeśli tak bardzo chcesz, wymagaj by był dobrym ojcem dla Waszego dziecka, jeśli potrafi, ale się z nim nie wiąż i nie planuj żadnej przyszłości. Przynajmniej dopóki nie przejdzie porządnej terapii.
  • eriu 29.09.19, 12:08
    Teraz teść Cię może wywalić z mieszkania, zdajesz sobie z tego sprawę?

    Jestem w szoku. Najpierw marzeczony nie reaguje na ataki na Ciebie. Potem nie reaguje na odwołanie ślubu przez ojca - w takiej sytuacji powinien iść do ojca i w bardzo dosadnych słowach kazać mu w podskokać się od Was odwalić. Zamiast tego robi ojcu prezent w postaci Waszego mieszkania!

    Spójrz prawdzie w oczy: nie możesz na niego liczyć. Na Twoim miejscu wyprowadziłabym się i zabezpieczyła alimenty sądownie. Jeśli narzeczonemu zależy na Was niech idzie na terapię.

    Jeśli narzeczony tak Cię traktuje i pod wpływem ojca ma pretensje i robi takie rzeczy jak napisałaś zastanawiałaś się, że może też Waszemu dziecku opowiadać o Tobie niestworzone historie? Tak żeby dziecko miało o Tobie jak najgorsze zdanie. To samo będzie dziadek robił.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • alicia033 28.09.19, 13:42
    jak chcesz sobie naprawdę skopać życie to weź ten ślub.
    Jak nie, to wiej od niego natychmiast.



    --
    45rtg o muzykach:
    "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
  • koronka2012 02.10.19, 21:45
    bezradnaaa100 napisała:

    > Kupiliśmy mieszkanie, tzn ja tak myślałam ze kupiliśmy gdy razem za nie płacili
    > śmy, narzeczony więcej, ja mniej, ja bardziej zajmowałam się sprawami związanym
    > i z organizacja wykończenia mieszkania itd. Po fakcie dowiedziałam się ze narze
    > czony przepisał mieszkanie na swojego ojca ,

    Moment, przecież nie mógł tego zrobić, jeśli mieszkanie było wasze wspólne? chyba że dałaś się zrobić w bambuko i zgodziłaś się na to, żeby tylko on figurował w akcie notarialnym?
  • lumeria 27.09.19, 19:03
    >mówi jakieś bzdury o tym ze on się obawia ze po ślubie będę go nękać i ze czekam tylko żeby go wyłączyć

    To bardzo źle rokuje, i GWARANTUJE problemy po ślubie.

    To jest bardzo, bardzo zla sytuacja dla Ciebie, ze narzyczony jest tak paranoicznie nastawiony do zwiazku. Co musialabys zrobic, by go uspokoic? Placic za wszystko sama?
  • fusun1804 27.09.19, 20:32
    Kobieto, juz masz z tym psycholem dziecko. Po co Ci jeszcze ślub?
  • 3-mamuska 28.09.19, 14:31
    Z takim podejściem teścia i jego syna do ciebie decydujesz się na dziecko?
    Narzeczony odejście i albo nie będzie płacił albo będzie chciał ci odebrać dziecko.
    Głupota nie zna granic.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • bezradnaaa100 28.09.19, 21:19
    A dla czego miałabym nie decydować się na dziecko, jestem dorosła, wykształcona, pracująca , niezależna osoba, nikt nie ma podstaw do zabrania mi dziecka, a i w razie czego alimenty mam od kogo ściągać, bo narzeczony ma stała dochodowa prace. Poza tym człowiek wiązać się z kims nie myśli o tym ze może się kiedyś rozstanie, każdy wierzy ze będzie dobrze.
  • ola_dom 28.09.19, 21:40
    bezradnaaa100 napisała:

    > jestem niezależna osoba

    Czyżby?
    Wydajesz się uzależniona od partnera, który jest uzależniony od ojca, wszyscy tkwicie w chorych, toksycznych zależnościach, skaczecie wokół toksycznego starszego pana, jak Wam zagra.
    Osobie niezależnej nikt nie odwołuje gości weselnych - sama decyduje o swoim weselu i kogo chce na nim widzieć.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • gonzo_101 28.09.19, 21:54
    Taaa niezależna, a sam nie wiesz czy odbędzie się twój własny ślub?! Heloł ziemia do bazy, naprawdę nie widzisz swojego uwikłania?
  • aqua48 29.09.19, 12:14
    bezradnaaa100 napisała:

    > jestem niezależna osoba

    > teść wielokrotnie poniżał mnie, obrażał, wyzywał , traktował jak powietrze
    > narzeczony cały czas go tłumaczy
    > jestem w kropce, nie wiem nawet czy ten ślub się odbędzie
    > obawiam się reakcji narzeczonego , który strasznie jest manipulowany przez ojca
    > jestem bezradna
    > Kupiliśmy mieszkanie, tzn ja tak myślałam, po fakcie dowiedziałam się ze
    > narzeczony przepisał mieszkanie na swojego ojca, i tyle było z naszego mieszkania

    Nie tylko dla mnie te dwa opisy postawy założycielki wątku nie przystają zupełnie do siebie?
    Osoba niezależna spuściłaby teścia na drzewo i zajęła się sobą i swoimi relacjami z narzeczonym, oraz JEGO postawą wobec matki swojego dziecka.
  • eriu 29.09.19, 12:18
    Oczywiście, że tak, zgadzam się z Tobą w pełni.

    Autorka wątku karmi się swoimi wyobrażeniami i myli możliwość zarabiania i fizycznego spłodzenia dziecka z realną samodzielnością.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • eriu 29.09.19, 12:16
    No i jako "dorosła, wykształcona, pracująca , niezależna osoba" wybrałaś dla siebie i dziecka chory układ i ojca, na którego nie możesz liczyć Ty ani dziecko. Już zdrowiej było wziąć dawcę spermy niż osobnika, który jest osobą niesamodzielną, jest manipulowany przez ojca i nie ma żadnego problemu żeby okraść Cię z prawa do mieszkania, w które włożyłaś mnóstwo kasy i wysiłku.

    Gratuluję dojrzałości wyboru. Jak się chce dziecko ważne jest jaki jest jego ojciec a nie to, że się znalazł ktoś kto Cię chciał zapłodnić. Weź pod uwagę, że ten ojciec będzie miał przez całe życie wpływ na Wasze dziecko nawet jak się z nim rozejdziesz, co powinnaś zrobić jak najszybciej.

    Tak szczerze powiedziawszy na początku myślałam, że może chodzi o bardzo toksyczne relacje, ale naprawdę zaczynam się martwić, że może chodzić o jakieś poważne zaburzenia paranoidalne. Oczywiście nie chcę i nie mam zamiaru stawiać diagnozy (zresztą nie czuję, że mam do tego odpowiednią wiedzę), ale strasznie mi to w miarę jak dopisujesz szczegóły zaczyna przypominać rodzinę znajomej, gdzie matka właśnie miała koszmarną paranoję, jej starszy syn też. Niestety oboje mają duże problemy psychiatryczne. Zaczynało się powiedźmy w miarę niewinnie, ale tak naprawdę sparaliżowało to i zniszczyło życie całej rodziny. Także uważaj na siebie i uciekaj od nich.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • eriu 29.09.19, 12:24
    Żeby była jasność: nie chodzi mi o piętnowanie osób z problemami psychiatrycznymi, ale patrząc na nieprzewidywalne zachowanie narzeczonego trzeba chronić siebie i dziecko. A narzeczony powinien udać się do specialisty - niech idzie na terapię - jeśli będzie grubszy psychiatryczny temat, to go psycholog przekieruje do psychiatry - zresztą też dobrzy psychologowie często to robią w celu uzupełnienia leczenia.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • szpil1 29.09.19, 18:02
    bezradnaaa100 napisała:

    > A dla czego miałabym nie decydować się na dziecko, jestem dorosła, wykształcona
    > , pracująca , niezależna osoba

    Parsknęłam śmiechem.
  • marsylvik 29.09.19, 19:35
    Ty może nie myślisz. On myśli, nawet Twojej części mieszkania Cię pozbawił na wypadek rozstania.
  • 3-mamuska 29.09.19, 21:05
    bezradnaaa100 napisała:

    > A dla czego miałabym nie decydować się na dziecko, jestem dorosła, wykształcona
    > , pracująca , niezależna osoba, nikt nie ma podstaw do zabrania mi dziecka, a i
    > w razie czego alimenty mam od kogo ściągać, bo narzeczony ma stała dochodowa p
    > race. Poza tym człowiek wiązać się z kims nie myśli o tym ze może się kiedyś ro
    > zstanie, każdy wierzy ze będzie dobrze.


    Sorry dorosła kobieta samodzielna nie wybrała by na ojca dziecka dupka który siedzi pod pantoflem i tatusia.
    I nie tylko kasa się liczy w życiu.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • sasanka5 30.09.19, 22:16
    Znasz powiedzenie Czym skorupa za młodu nasiąknie tym na starość trąci?
    To weź kartkę i śpisz wszystkie podobieństwa jakie dostrzegasz pomiędzy swoim narzeczonym i teściem. Zrób to uczciwie wobec siebie bez jakiś takich "to się zmieni po ślubie" bo się nie zmieni. Może co najwyżej nasilić a za parę lat przejdzie w kryzys wieku średniego.
    Twój narzeczony wychowywał się tylko z ojcem?
  • enith 01.10.19, 05:04
    Twój narzeczony to nie dość, że synuś tatusia, to jeszcze do tego ordynarny oszust. Za ten przekręt z mieszkaniem, które ty wykańczałaś i dekorowałaś, a które zostało bez twojej wiedzy i zgody przepisane na ojca, narzeczonemu należy się kop w dupę taki, że zatrzymałby się dopiero na Księżycu. A ty z kimś takim chcesz zakładać rodzinę. Wiadomość dla ciebie: twój narzeczony jest w związku z tatusiem, a ty mu jesteś potrzebna do seksu, urodzenia dziecka i urządzenia jego i tatusia mieszkania. Nie masz ty ojca, matki, rodzeństwa, jakiejś przyjaciółki, kogokolwiek, kto wybiłby ci z głowy ten poroniony pomysł wejścia do chorej, toksycznej rodziny? Ślub z tym człowiekiem to absolutnie najgorsza twoja życiowa opcja. A jeśli myślisz, że od człowieka, który cię bez mrugnięcia okiem oszukał, wyrwiesz choć 100 zeta alimentów na dziecko, to jesteś frajerką stulecia.
  • heniek.8 01.10.19, 07:08
    łatwo jest jątrzyć i pluć na forum, trudniej jest pomyśleć
    jak mogło być mieszkanie przepisane na ojca bez jej zgody?
    przecież musiałaby podpisać akt u notariusza
    skoro nie podpisała, to znaczy że nigdy nie była współwłaścicielem mieszkania,
    co zresztą jest logiczne - skoro sam teść miał wystarczające środki na całe mieszkanie, a autorka nie miała środków na połowę - to bez sensu byłoby z tego robić majątek wspólny

    może masz dziecko, jeżeli nie to wyobraź sobie że je masz
    i gdybyś mogła kupić temu dziecku mieszkanie, to czy byś się zgodziła na przepisanie połowy tego mieszkania na tego dziecka współmałżonka?
    wiedząc że w przypadku rozwodu, zabierze połowę?

    młodzi mogą nie planować rozwodu i udawać że takie rzeczy nie isntnieją a na pewno im się nie przytrafią,
    ale ty stara, masz dbać jeżeli nie o swoje dzieci to o swoje pieniądze
  • bezradnaaa100 01.10.19, 07:47
    „Teść „ odwołał swoich gości, wiec ja odwołałam całe wesele , powiedziałam narzeczonemu ze dopóki nie odwiedzi terapeuty to na żaden ślub liczyć nie może , w mieszkaniu póki co zostaje, on powiedział ze się z niego wyprowadzi.
  • heniek.8 01.10.19, 07:51
    Czy ty zamierzasz odwiedzić terapeutę, czy to tylko warunek postawiony jemu?
  • bezradnaaa100 01.10.19, 12:58
    Ja do terapeuty chodzę już od dawna, on ze swojej strony nie widzi potrzeby
  • fusun1804 01.10.19, 13:37
    bezradnaaa100 napisała:

    > Ja do terapeuty chodzę już od dawna, on ze swojej strony nie widzi potrzeby

    I co ten terapeuta powiedzial na temat Twoich planow zalozenia rodziny z osobnikiem o mentalnosci nastolatka, z czlowiekiem, ktory sie z Tobą nie liczy i ktory Cię oszukal? Dla Twojego narzeczonego na pierwszym, drugim , trzecim i dziesiatym miejscu bedzie tatus, jego zdanie, jego kaprysy. Czy terapeuta odniosl sue jakos do tego zwiazku ? Przedstawil Ci perspektywy?
  • heniek.8 01.10.19, 13:59
    To terapeuta jest od tego? Może jeszcze będzie dorabiać jako swat :)
    Ty chyba nie rozumiesz na czym to polega,
    może terapia by cię uwolniła od tego przeżywania agresji
  • ola_dom 01.10.19, 14:42
    fusun1804 napisała:

    > I co ten terapeuta powiedzial na temat Twoich planow
    > Czy terapeuta odniosl sue jakos do tego zwiazku ? Przedstawil Ci perspektywy?

    Terapia to nie jest poradnictwo życiowo - psychologiczne.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • enith 01.10.19, 16:15
    To prawda. Natomiast jeśli pacjentka czuje się oszukana i wykorzystana przez najbliższą jej osobę, terapeuta mógłby się do tego odnieść i popracować z pacjentką nad powodem wyboru takiego partnera i tolerowania jego niefajnych zachowań wbrew sobie. To chyba mieści się w spektrum terapii?
  • fusun1804 01.10.19, 23:37
    „Terapia to nie jest poradnictwo życiowo - psychologiczne.”

    A szkoda, bo powinno być. Tutaj mamy dzuewczynę korzystającą z terapii, ktora od wielu lat tkwi w związku z mentalnym dzieciaczkiem trzymanym przez tatusia jak pies na smyczy ( zawodowo lekarzem). Chodzi na tę terapię, ( przeciez glownym tematem musi byc ten „związek” i uwiazanie partnera do tatusia) i w trakcie terapii decyduje się na dziecko z gnojem i na zakup mieszkania z gnojo-zlodziejem.

    A czym jest w takim razie terapia? Od dawna usiluję sie tego dowiedziec. Nazywaniem emocji-to juz wiem.
    Jakie są w takim razie pozytywne skutki tego nazywania emocji?
    Bo na tym przykladzie widzimy jak dziewczyna pomimo terapii brnie w bagno.
  • panna.jezowa 01.10.19, 23:54
    Dlaczego "powinno być"?
    Przecież poradnictwo psychologiczne istnieje i jeśli ktoś potrzebuje porady to udaje się właśnie do psychologa.
    A jeśli potrzebuje psychoterapii (a nie porady) to udaje się do psychoterapeuty.
    To inne usługi i zakres działania.

    Poza tym nie masz pojęcia nad czym autorka pracuje na terapii, co przedstawiła jako jej cel i jak praca nad sobą przebiega.
    Wcale nie musiał to być związek z tym panem, autorka na pewno ma sporo innych problemów, co ten wątek jasno pokazuje.
  • ola_dom 02.10.19, 10:02
    panna.jezowa napisał(a):

    > Dlaczego "powinno być"?
    > Przecież poradnictwo psychologiczne istnieje i jeśli ktoś potrzebuje porady to
    > udaje się właśnie do psychologa.
    > A jeśli potrzebuje psychoterapii (a nie porady) to udaje się do psychoterapeuty.
    > To inne usługi i zakres działania.

    Dzięki, pani.jezowa. Choć nie mam pewności, czy ta jasna odpowiedź cokolwiek tu zmieni.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • eukaliptusy 02.10.19, 07:15
    Terapeuta za nią życia nie przeżyje.
    Jasne, może jej wyłożyć kawę na ławę jak to wszystko widzi. efekt będzie taki, że 50 % będzie nietrafione więc ona to odrzuci uznajac że terapeuta jej nie zna i nie rozumie, i nikt jej nie rozumie, a drugie 50% będzie trafne a przez to bardzo zagrażające i ona nie będzie chciała tego przyjąć do wiadomości i tez to odrzuci.
    Pracować można tylko w tempie klienta.
  • lumeria 02.10.19, 13:55
    Terapeuta może naprowadzać, radzić, wspierać, być nawet geniuszem w "wykładaniu kawy na lawę" - a klient i tak zrobi swoje.

    Wiec trudno tu obwiniać terapeutę.
  • eriu 03.10.19, 14:34
    Tylko praca z terapeutą też polega na tym, że jak jej już wyłoży co myśli, to pacjent powinien też to skomentować - tzn tak by było najlepiej. Bo tak naprawdę może trzeba skorygować punkt widzenia tereapeuty, tylko tak terapeuta poznaje lepiej pacjenta.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • ola_dom 02.10.19, 17:15
    fusun1804 napisała:

    > A czym jest w takim razie terapia? Od dawna usiluję sie tego dowiedziec. Nazywaniem emocji-to juz wiem.
    > Jakie są w takim razie pozytywne skutki tego nazywania emocji?

    Fusun, na te pytania dostałaś już odpowiedź wiele razy, w różnych wątkach.
    Z jakiegoś powodu nie umiesz, nie jesteś w stanie, albo nie chcesz jej przyjąć.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • an-i-ka 01.10.19, 09:01
    Nie daj się nabrać na jednorazowe odwiedzenie terapeuty. O ile zakład, że chłopak powie, że był i terapeuta powiedział, że wszystko z nim OK?
  • gonzo_101 01.10.19, 14:25
    Słaba opcja z tym zostawaniem w mieszkaniu. Z tego co napisałaś to w akcie notarialnym to teść jest właścicielem lokalu, także spokojnie może dokwaterować Ci jakichś Ukraińców. Może tez wywalić cie z tego mieszkania bo zajmujesz cudzy lokal bez umowy najmu.
  • enith 01.10.19, 14:42
    Popieram. Dziewczyna wyjdzie do pracy, dziecko będzie w żłobku, a teść w międzyczasie wymieni zamki w drzwiach i ona ani do mieszkania już nie wejdzie, ani nie odzyska nic ze swoich rzeczy. Trzeba się spakować i wracać na stare śmieci lub tymczasowo do rodziny, do czasu aż stanie na nogi.
  • enith 01.10.19, 14:38
    Heniek, nie zaperzaj się, tylko porządnie doczytaj jej post. Mieszkanie państwo kupili RAZEM, pół na pół. O wykończenie, ekipy i wszystkie te męczace duperele zadbała ona. Po czym narzeczony oddał jej wkład, a aktem notarialnym współwlaścicielami mieszkania zostali narzeczony i jego ojciec. Jak ty byś się poczuł, gdyby ciebie w ten sposób wystawiono do wiatru? Ona kupowała i wykańczała mieszkanie dla siebie i narzeczonego, nie dla jego ojca. To jest ewidentne oszustwo, a już na pewno bardzo gruba wobec niej nielojalność narzeczonego. Może ona swoją połowę wkładu zamiast idiotycznie lokować w cudzą, jak się w efekcie okazało, nieruchomość, mogła mądrze zainwestować? Może zerwała jakąś inwestycję, by to mieszkanie kupić? Narzeczony ją oszukał, a tymczasowo także okradł z jej wkładu pieniężnego. A teraz dziewczyna nie ma żadnych praw do mieszkania, które wykańczała i urządzała i z którego nienawidzący jej przyszły teść może ją i roczną wnuczkę wywalić na bruk bez mrugnięcia okiem.
    Narzeczonemu i jego ojcu trzeba to przyznać, oboje to kuci na cztery nogi cwaniaczki. Dziewczyna ma z nimi przesrane już na starcie. Oby do tego ślubu nigdy nie doszło.
  • heniek.8 01.10.19, 15:12
    Nie pół na pół, napisała że narzeczony zapłacił więcej, ona mniej. To swoje mniej potem dostała z powrotem. Nie wiadomo jakie nakłady ponosiła na to urządzanie, może ma faktury niech się domaga.

    Ale co do samego zakupu mieszkania no powiedz sama - gdybyście ty i twoje dziecko zapłacili większość ceny mieszkania, to czy chciałabyś mieć jego/jej narzeczonego z połową udziału w akcie notarialnym?
  • enith 01.10.19, 15:47
    Autorka wątku nie odzyska swoich nakładów na wykończenie, chyba, że pozwie narzeczonego do sądu. A co z jej czasem? Kto jej zapłaci za jej fatygę, nagrywanie ekip remontowych itd.? To jest nie do odrobienia i nie do odzyskania.

    Gdybym kupiła dziecku część mieszkania, to ta część w akcie notarialnym byłaby jej/jego. Druga część należałaby aktem notarialnym do drugiego kupca (narzeczonej/narzeczonego) w wysokości, w jakiej ta osoba partycypowała w zakupie (np. 50/50 czy 60/40). Nie wiem, dlaczego JA miałabym widnieć w akcie notarialnym jako współwłaścicielka, skoro mieszkanie kupowałam dziecku, a nie sobie. A już na pewno nie zrobiłabym chamskiego przekrętu i wzięła cudzą kasę na kupno MOJEGO mieszkania. Bo tak to się w efekcie dla autorki wątku skończyło. I nie ma znaczenia, że swój wkład odzyskała. Znaczenie ma, że ją oszukano.
    Gdyby od samego początku było ustalone, że od niej pożyczone będą pieniądze na zakup mieszkania narzeczonego i jego ojca, po czym jej inwestycja zostanie jej terminowo zwrócona wraz z odsetkami(!), to sprawa wyglądałaby zgoła inaczej. Ani by się kobieta nie zdziwiła u notariusza, ani nie traciłaby swojego czasu i pieniędzy na urządanie cudzego mieszkania. I to byłoby uczciwe załatwienie sprawy. A tak dwaj panowie mają mieszkanie tylko dla siebie, wykończone i urządzone cudzymi rękami i nakładem cudzego czasu, nic, tylko się wprowadzać. Cwaniactwo najgorszego sortu.
  • aqua48 01.10.19, 16:15
    heniek.8 napisał:

    > gdybyście ty i twoje dziec
    > ko zapłacili większość ceny mieszkania, to czy chciałabyś mieć jego/jej narzecz
    > onego z połową udziału w akcie notarialnym?

    A dlaczego nie, jeśli ta narzeczona jest matką mojego wnuka, a dziecko planuje z nią ślub? Po co mi współwłasność takiego mieszkania? Żeby jątrzyć w stadle mojego dziecka? Uzurpować sobie władzę? Bez sensu. Daję dziecku pieniądze (jeśli mam) na mieszkanie i niech robi z nimi co uważa. Kupuje kawalerkę, kupuje większe na spółkę z narzeczoną, itp. Takie wtrącanie się na trzeciego, na dodatek za plecami narzeczonej to najgorsze co rodzic może zrobić.
  • heniek.8 01.10.19, 16:35
    aqua48 napisała:

    > Daję dziecku pieniądze (jeśli
    > mam) na mieszkanie i niech robi z nimi co uważa.

    to ty, a tamten ojciec wymyślił inaczej i też dobrze

    > Takie wtrącanie się na trzeciego, na dodatek za
    > plecami narzeczonej to najgorsze co rodzic może zrobić.

    najgorsze? potrafię sobie wyobrazić gorsze rzeczy, ale właściwie dlaczego "najgorsze"? bo "najlepsze" byłoby gdyby panna dostała swoją połowę i ten ślub się odbył?
    przecież ona jest w trakcie terapii, u niego sprawa nie ruszona - to że odwołali ten ślub to dobrze, już goście byli zaproszeni, "co ludzie powiedzą?" -- czasem pod takim naciskiem ludzie nie wycofają się mimo że widać od początku że to nie wypali, będą kłótnie, szarpanie, cierpienie, a na końcu i tak bardzo często rozwód.
  • enith 01.10.19, 16:49
    > to ty, a tamten ojciec wymyślił inaczej i też dobrze...

    Nie, nie dobrze. Wymyślił PO fakcie zakupu mieszkania przez narzeczoną syna. Gdyby wymyślił PRZED i kupił za swoją kasę, to nie byłoby sprawy. Jestem ciekawa, czy dziewczyna zobaczyła choć cień odsetek należących się jej z tytułu pożyczki. Coś mi mówi, że guzik zobaczyła, a nie odsetki.
  • heniek.8 01.10.19, 17:10
    jakie odsetki? autorka nic nie wspomina o żadnych odsetkach
    nic nie wiemy ile to było pieniędzy, na jak długo, jaka była umowa,
    to ty na siłę chcesz wejść do tej opowieści jako Wybawca
  • bezradnaaa100 01.10.19, 17:23
    Mieszkanie kupiliśmy sami, bez wkładu teścia, ale po jego praniu mózgu dla narzeczonego , razem stwierdzili ze jednak nie chcą mojego wkładu , a mieszkanie będzie na teścia z narzeczonym jako upoważnionym .....
    maja jakaś paranoje ze ja bym wykopała narzeczonego z mieszkania, bo na pewno jestem cwana. Ogólnie największy problem teścia co do mnie to to ze nie jestem lekarzem, a jego syn tak... ja mam inny zawód, skończyłam inne studia , wiec jestem „ plebsem” w oczach teścia . I za pewne będę chciała zrobić narzeczonego na kase..... Chociaż to taki człowiek ze gdybym była hrabianka z workiem złota to tez bym nie odpowiadała bo np miałabym zły kolor włosów. Narzeczony skacze nad tym ojcem bo on taki biedny żyje sam i nie ma nikogo poza nim. Na początku narzeczony bardzo unikał tego abym poznała jego ojca, bardzo bardzo długo nie miałam z nim kontaktu, bo on dobrze wiedział czym to się skończy. Ale nie mógł wiecznie udawać ze mnie nie ma, twierdzi ze gdyby słuchał ojca to wogole by ze mną nie był, mówi ze on nas kocha itd ale nie chce robić ojcu przykrości. Chciałby wszystkim dogodzić , trochę to chore. Dla tego na obecna chwile o ślubie nie ma mowy.
  • heniek.8 01.10.19, 17:29
    bezradnaaa100 napisała:

    > Mieszkanie kupiliśmy sami, bez wkładu teścia, ale po jego praniu mózgu dla narz
    > eczonego , razem stwierdzili ze jednak nie chcą mojego wkładu , a mieszkanie bę
    > dzie na teścia z narzeczonym jako upoważnionym .....

    jak to kupiliście? czyli byłaś u notariusza, dostałaś akt notarialny a potem oni odkręcili tę historię

    ogólnie to ci współczuję, bo do niedawna myślałaś że będzie ślub, wszystko cacy a teraz to się wali wszystko
    ale nie można moim zdaniem pokazać palcem teścia i powiedzieć "100% jego wina"
    każde z was w tym układzie odegrało jakąś rolę

    kontynuuj terapię, poznawaj siebie, a skoro ojciec dziecka taki majętny to postaraj się o porządne alimenty
  • marsylvik 01.10.19, 18:06
    Podrzuć mężowi "Szantaż emocjonalny. Jak się obronić przed manipulacją i wykorzystaniem?" Susan Forward. A najlepiej najpierw sama przeczytaj, on może potem przeczyta, a może i nie - w końcu na niego masz ograniczony wpływ.
  • enith 01.10.19, 18:06
    bezradnaaa100 napisała:

    > Mieszkanie kupiliśmy sami, bez wkładu teścia, ale po jego praniu mózgu dla narz
    > eczonego , razem stwierdzili ze jednak nie chcą mojego wkładu , a mieszkanie bę
    > dzie na teścia z narzeczonym jako upoważnionym .....

    No to, autorko wątku, zostałaś niniejszym koncertowo zrobiona przez obu panów w bambuko. Na twoim miejscu dałabym na mszę w intencji dziękczynnej za to, że ten cały toksyczny cyrk wyszedł na jaw PRZED ślubem. O mieszkaniu u ojca narzeczonego zapomnij. Kwestią czasu jest, gdy zostaniecie z dzieckiem stamtąd przepędzeni, a ty będziesz awaryjnie szukać lokum. Szukaj już teraz, nie ma co siedzieć kątem u oszusta i toksyka, który od samego początku robi absolutnie wszystko, co w jego mocy, by zniszczyć twój związek z jego synem, a czemu twój narzeczony się spokojnie przygląda. Trudno, nie tak to miało wyglądać, ale ciesz się, że los oszczędził ci przynajmniej koszmaru rozwodu.
  • lumeria 01.10.19, 19:26
    >Mieszkanie kupiliśmy sami, bez wkładu teścia, ale po jego praniu mózgu dla narzeczonego , razem stwierdzili ze jednak nie chcą mojego wkładu , a mieszkanie będzie na teścia z narzeczonym jako upoważnionym .....

    Sama napisalas powyżej:

    >Nie byliśmy jeszcze [wlascicielami], to była tylko umowa deweloperska, jak przyszło do podpisania aktu u notariusza , nawet o tym nie wiedziałam

    Wiec dlaczego piszesz, ze kupiliście mieszkanie – i wprowadzasz ludzi w błąd? To ojciec narzeczonego kupił mieszkanie, a ty się do tego mieszkanie wprowadziłaś wiedząc, ze nie jest twoja własnością.

  • panna.jezowa 01.10.19, 20:02
    Bo kupili.
    Kupowałaś kiedyś mieszkanie od dewelopera, gdy mieszkanie jest w budowie lub jest jeszcze dziurą w ziemi?
    Wtedy nie ma aktu notarialnego tylko umowa z deweloperem. I wpłacanie kolejnych rat. Dopiero po wybudowaniu i odebraniu budynku podpisuje się umowy notarialne kupując ostatecznie to mieszkanie od dewelopera. Wcześniej to jakby kredytowanie dewelopera (bardzo niebezpieczne, można w efekcie nie mieć mieszkania a długi upadłego dewelopera spłacać, mnóstwo jest takich osób w Polsce).
    Przy umowie notarialnej można wpisać inne osoby niż te dotychczasowe, ale nie ma opcji by osoba wcześniej płacąca o tym nie wiedziała.
    Chyba, że było tak, że oni (autorka i narzeczony) składali się a narzeczony podpisał umowę z deweloperem, ona nie. Wtedy mogło się to odbyć poza nią.
  • heniek.8 01.10.19, 20:05
    Umowa deweloperska ta wstępna też jest zawierana przed notariuszem
  • panna.jezowa 01.10.19, 20:09
    Zawsze? Bo znam mnóstwo przypadków, że nie była.
  • panna.jezowa 01.10.19, 20:15
    Tu jest wyjaśnione, że nie zawsze musi: pewnylokal.pl/porady/umowa-deweloperska-u-notariusza
    Może było właśnie tak.

    Inna sprawa, że fakt iż autorka nie umie napisać co i jak podpisała bardzo podważa jej przekonanie jaka jest dorosła, samodzielna itd.
  • heniek.8 01.10.19, 21:55
    panna.jezowa napisał(a):

    > Zawsze? Bo znam mnóstwo przypadków, że nie była.

    zależy chyba od epoki,
    ja zawierałem za nowych czasów - notarialnie, było tam dużo paragrafów o standingu finansowym dewelopera, plus cały harmonogram etapami, co będzie wybudowane do dnia.. i ile do wtedy mam zapłacić, plus zobowiązanie do kiedy podpiszemy umowę końcową przeniesienia własności

    nie wyobrażam sobie, żeby było możliwe żeby jakiś typ bez mojej wiedzy podpisał tę umowę końcową
  • panna.jezowa 01.10.19, 23:21
    Tak, doczytałam, że ustawa weszła w 2012, ale wciąż są deweloperzy, którzy nie podpisują notarialnie. taka umowa jest co prawda nieważna, ale tutaj to by akurat było wygodne.
    Tak czy inaczej: albo ona cokolwiek podpisywała i wtedy nie mógł się ciąg dalszy odbyć bez niej. Albo dała pieniądze narzeczonemu do ręki i on załatwiał - wtedy jej nazwiska formalnie nigdzie nie było.
  • lumeria 01.10.19, 23:12
    panna.jezowa 01.10.19, 20:02 napisała:

    >Bo kupili.

    >Chyba, że było tak, że oni (autorka i narzeczony) składali się a narzeczony podpisał umowę z deweloperem, ona nie.

    Wiec kupili albo nie kupili. Czyli co właściwie napisałaś?
  • panna.jezowa 01.10.19, 23:19
    Wyjaśniłam.
    Nie widzę powodu by odpowiadać na złośliwości.
  • lumeria 02.10.19, 14:54
    Przepraszam, nie chciałam złośliwie.
  • panna.jezowa 02.10.19, 15:09
    Ok :)
  • panna.jezowa 01.10.19, 20:21
    Co to znaczy "mieszkanie kupiliśmy sami"?
    Jaką umowę i z kim podpisaliście, kto był na niej wymieniony?
  • marsylvik 01.10.19, 18:01
    heniek.8 napisał:

    > bo "najlepsze" byłoby gdyby panna dostała swoją połowę i ten ślub się o
    > dbył?

    A właściwie dlaczego właśnie połowę?
    Czy nie uczciwiej by było w akcie notarialnym ustalić współwłasność w procencie, w jakim dołożyła wkład, niż bez jej wiedzy i zgody jednostronnie zmieniać umowę, jaką mieli pomiędzy sobą młodzi?
    W tej sprawie nie ojciec postąpił nie fair, a narzeczony. Nawet jeśli z inicjatywy ojca, to nie ma nic do rzeczy. Narzeczony jest dorosły i podjął taką decyzję stawiając narzeczoną przed faktem dokonanym. Ona w tej sytuacji powinna oczywiście mieć swój, potwierdzony notarialnie, wkład w mieszkanie, nie musi być wcale 50%. I na przyszłość niech pamięta, żeby nic nikomu nie urządzać w zamian za obietnicę udziału, tylko dopiero po faktycznym, potwierdzonym dokumentem, otrzymaniu swojej części.
  • ola_dom 01.10.19, 20:50
    heniek.8 napisał:

    > to ty, a tamten ojciec wymyślił inaczej i też dobrze

    Za plecami, po kryjomu, wbrew wcześniejszym ustaleniom to "też dobrze"???

    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • heniek.8 01.10.19, 21:52
    ola_dom napisała:

    > Za plecami, po kryjomu, wbrew wcześniejszym ustaleniom to "też dobrze"???

    cóż powiem tak: wierzę autorce że jest rozgoryczona, rozczarowana

    ale nie wiem kto co komu obiecywał, kiedy i ile płacił, kto widniał na umowach

    jak zwykle w takich sytuacjach podejrzewam, że komunikacja szwankowała po obu/trzech stronach
    mam za mało danych żeby stwierdzić że starszy pan jest "zły"
    kupił dziecku mieszkanie, a dziecko jak się okazuje nie będzie się żenić w najbliższym czasie - pomyśl jaki byłby pasztet teraz gdyby to mieszkanie musieli teraz dzielić/spłacać
  • ola_dom 02.10.19, 10:07
    heniek.8 napisał:

    > kupił dziecku mieszkanie, a dziecko jak się okazuje nie będzie się żenić w najbliższym czasie -
    > pomyśl jaki byłby pasztet teraz gdyby to mieszkanie musieli teraz dzielić/spłacać

    Dziecko mają!!! Wspólne - a nie, że bezradnaaa z bękartem wprowadzi się i przejmie własność dziubdziusia tatusia.
    Wypadałoby wręcz, żeby jakkolwiek płacił/zapewnił byt. Albo chociaż dzielił. Syn, nie tatuś-dziadziuś, to jasne, ale wolę napisać.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • heniek.8 02.10.19, 10:23
    jak na razie nikt nikogo nie wypędza
    to forumowe wiedźmy kraczą że będzie wymiana zamka, bla bla :)

    chociaż oczywiście, należy się spodziewać że w średnim okresie do rozstania dojdzie
    a do zaspokajania potrzeb dziecka służą alimenty
  • ola_dom 02.10.19, 10:29
    heniek.8 napisał:

    > a do zaspokajania potrzeb dziecka służą alimenty

    Ekhmmm... no dobra, ale to już inny temat.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • aqua48 02.10.19, 12:08
    heniek.8 napisał:

    > kupił dziecku mieszkanie, a dziecko jak się okazuje nie będzie się żenić w najb
    > liższym czasie - pomyśl jaki byłby pasztet teraz gdyby to mieszkanie musieli te
    > raz dzielić/spłacać

    Hmm.. jak w radiu Erewań z tymi samochodami które mieli rozdawać na Placu Czerwonym, a okazało się że w Leningradzie na Placu Rewolucji kradną rowery.
    Tu podobnie - okazało się że nie kupił mieszkanie dziecku, które miało się żenić ale odstąpiło od tej decyzji, tylko został za plecami narzeczonej syna wpisany jako współwłaściciel mieszkania które wg planów miało należeć tylko do obydwojga. A poza tym w koszmarny sposób storpedował jego plany matrymonialne czym doprowadził do odwołania ceremonii.
    Ja tu widzę same złe intencje ojca oraz zmanipulowanego syna, na którego decyzjach i słowach, matka jego dziecka absolutnie nie powinna polegać.
  • heniek.8 02.10.19, 12:11
    "zmanipulowany syn" z tego co wnioskuję dobija czterdziestki

    jak to uważasz było?
    - czy syn był dobry na początku (np. w wieku 30 lat) i warto było za niego wyjść, ale zły tata go zepsuł?
    czy on zawsze był taki i od początku nie warto było wychodzić za niego?
  • aqua48 02.10.19, 12:23
    heniek.8 napisał:

    > "zmanipulowany syn" z tego co wnioskuję dobija czterdziestki

    Tym bardziej to przykre.

    > - czy syn był dobry na początku (np. w wieku 30 lat) i warto było za niego wyjś
    > ć, ale zły tata go zepsuł?
    > czy on zawsze był taki i od początku nie warto było wychodzić za niego?

    Uważam, że syn od początku nie rokował. Co okazało się w momencie gdy nie stanął po stronie partnerki wyzywanej przez swego ojca, nie obronił jej przed nim, nie postawił ojcu ultimatum że albo będzie się zachowywał poprawnie wobec jego wybranki, albo nie będzie miał z nimi nigdy więcej do czynienia. Można się w rodzinach nie lubić, nie przepadać za sobą, mieć jakieś pretensje itp, ale należy zachowywać się odpowiednio.
  • heniek.8 02.10.19, 12:27
    > Uważam, że syn od początku nie rokował.

    nie rokował, a formowanie charakteru odbywa się chyba wcześniej
    czyli mozna powiedzieć że zapobiegając temu ślubowi tatko wyświadczył przysługę naszej autorce.

    czyli nie jest to postać jednoznacznie negatywna
  • ola_dom 02.10.19, 12:29
    heniek.8 napisał:

    > czyli mozna powiedzieć że zapobiegając temu ślubowi tatko wyświadczył przysługę naszej autorce.
    >
    > czyli nie jest to postać jednoznacznie negatywna

    Heniu, ale co właściwie chcesz w tym wątku udowodnić/powiedzieć?

    No bo niby tak - większość kochanek/kochanków wyświadcza przysługę zdradzanym mężom/żonom, bo dzięki nim pozbywają się z życia wiarołomcy, czyli złego partnera. Na podobnej zasadzie można "wyjaśnić" i "udowodnić" wiele - tylko po co?


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • heniek.8 02.10.19, 12:41
    ola_dom napisała:

    > Heniu, ale co właściwie chcesz w tym wątku udowodnić/powiedzieć?

    że unikając tego małżeństwa nie ma czego żałować, od początku nie było

    szkoda tylko że nieruchomości podrożały ostatnio, bo te zwrócone 40% wartości mieszkania to pewnie dzisiaj jest 33%
  • ola_dom 02.10.19, 17:16
    heniek.8 napisał:

    > że unikając tego małżeństwa nie ma czego żałować, od początku nie było

    Bez wątpienia, ale czy to dodaje plusów niedoszłemu teściowi - jak pisałeś? Siakoś wątpię.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • heniek.8 02.10.19, 17:53
    ola_dom napisała:

    > Bez wątpienia, ale czy to dodaje plusów niedoszłemu teściowi - jak pisałeś? Sia
    > koś wątpię.

    to zależy z której strony patrzysz
    gdyby ten teść (lub nawet jego syn) opisał tę samą historię
    mogłabyś dojść do zupełnie innych wniosków, zastanawialibyśmy się być może czy i jakie plusy ma autorka (obecna, bo wtedy autor byłby inny - żeby nie było nieporozumienia :D )
  • ola_dom 02.10.19, 17:56
    heniek.8 napisał:

    > to zależy z której strony patrzysz

    Z której nie spojrzę, z każdej widzę, jak w tym wątku odwracasz kota do góry ogonem :)


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • gonzo_101 02.10.19, 20:27
    Tylko jakoś druga strona nie ma takich wewnętrznych rozterek jak autorka i jakoś nie widzę pokrewnego wątku : Moja partnerka nie dogaduje się z moim kochanym tatusiem - pomocy. Albo Moja partnerka postawiła mi ultimatum i mam iść na terapię - co robić.
    Jakbyś zauważył to jest to forum publiczne i ogólnodostępne a jakoś nie widzę tu postów teścia czy niedoszłego narzeczonego, a przecież mogą tu napisać - prawda?
    To powiedz mi w jakim celu to twoje relatywistyczne gadanie, gdyby babcia miała wąsy... Odnoś się do tego co jest, a nie do tego co mogłoby być. Aż dziwi mnie ta twoja hiperaktywność w tym wątku.
  • heniek.8 02.10.19, 21:06
    gonzo_101 napisał:

    > Odnoś się do tego co jest, a nie do tego co mogłoby być. Aż dziwi mnie
    > ta twoja hiperaktywność w tym wątku.

    rozszyfrowałeś mnie
    jestem teściem (na szczęście niedoszłym)
    jestem lekarzem, wynalazłem penicylinę

    autorka chciała wyjść za mojego syna
    nie wyszło
    co tu jest więcej do komentowania?
  • gonzo_101 02.10.19, 21:32
    A wiesz, że przez moment właśnie tak pomyślałem:P
  • heniek.8 02.10.19, 21:39
    gonzo_101 napisał:

    > A wiesz, że przez moment właśnie tak pomyślałem:P

    to pytaj szybko o to co chcesz wiedzieć bo zaraz idę spać padawanie :D
  • aqua48 02.10.19, 17:25
    heniek.8 napisał:

    > że unikając tego małżeństwa nie ma czego żałować, od początku nie było

    Owszem jest - straconego czasu i wysiłków, źle ulokowanych uczuć, zawiedzionych nadziei, oraz przede wszystkim tego że własnemu dziecku wybrało się źle i ojca i dziadka. Dla mnie to sporo czynników które mogą powodować żal i rozgoryczenie.
  • heniek.8 02.10.19, 18:02
    nie ma czegoś takiego jak zły wybór ojca czy dziadka
    wybrała najlepiej jak umiała

    natura próbuje różnych rozwiązań, ewolucja to miliardy prób i pojedyncze sukcesy

    pewnie myślisz na przykład że sama dobrze wybrałaś ojca i dziadka swojemu dziecku
    ale jak się nad tym zastanowisz, taka ocena dobrze / niedobrze : to jest tylko iluzja w twojej głowie
  • aqua48 02.10.19, 18:32
    heniek.8 napisał:

    > pewnie myślisz na przykład że sama dobrze wybrałaś...

    Nie wiem czy zauważyłeś, ale to nie ja mam problem...
  • heniek.8 02.10.19, 18:48
    aqua48 napisała:

    > Nie wiem czy zauważyłeś, ale to nie ja mam problem...

    ale oceniasz:

    straconego czasu i wysiłków, źle ulokowanych uczuć, zawiedzionych nadziei, oraz przede wszystkim tego że własnemu dziecku wybrało się źle i ojca i dziadka.

    zakładam że kto ocenia innych ma u siebie poukładane?
  • lumeria 02.10.19, 20:26
    Heńku, przecież ten narzeczony tez stracił na tej swojej 'przezorności'/strachu przed byciem wykorzystanym - przecież on tez nadwyrężył (ub rozwalił) swój związek, może stracił rodzinę, spokojne życie razem.

    Dlatego ze jego ojciec stracił zaufanie do kobiet, to syn ucierpiał, jego kobieta i dziecko ucierpiały. To bardzo smutne dla wszystkich.

    No bo niestety w rodzinę i dzieci wkłada się pieniądze - to nie inwestycja, ze w jakimś punkcie są dochody. Trzeba liczy sie z tym, ze biedzie sie forsę wydawało kiedy zakłada się rodzinę.


  • heniek.8 02.10.19, 21:12
    "stracił" możliwość małżeństwa
    "zyskał" możliwość swojego życia
  • lumeria 02.10.19, 22:23
    No to po co w ogóle kręcił z kobieta? Po co robili razem dziecko? Po licho mu to było, jeśli tak strasznie tej kobiety się bal?

    Mógł przecież mieszkać z tata, albo nawet sam, zrobić wazektomie, i budować swój majątek.

  • heniek.8 02.10.19, 22:56
    lumeria napisała:

    > No to po co w ogóle kręcił z kobieta? Po co robili razem dziecko? Po licho mu
    > to było, jeśli tak strasznie tej kobiety się bal?

    jesteśmy zwierzętami, homo sapiens gatunek się kłania :D

    inne zwierzęta się nie żenią u księdza, nie umawiają u notariusza,

    grzmocą się w okresie rui, ot filozofia

    >> po co w ogóle kręcił z kobieta?
    może ty mi wytłumaczysz po co autorka w ogóle kręciła z mężczyzną?
  • lumeria 02.10.19, 23:15
    Nie wiem co oni wzajemnie w sobie widzieli.

    Autorka napisala o nim, ze sie boi. Sama nie pisze, ze sie boi zwiazku:

    >powiedział ze ze strachu ze go kiedyś wyrzucę z tego mieszkania, ogólnie on cały czas mówi jakieś bzdury o tym ze on się obawia ze po ślubie będę go nękać i ze czekam tylko żeby go wyłączyć i żyć za wspólne pieniądze

    Z takimi przekonaniami to ja nie wiem jak można zbudować zdrowy, normalny związek - i przez bojącego, i przez kobietę, która wie, ze facet sie jej boi i oczekuje, ze ona go oszuka.
  • heniek.8 02.10.19, 23:22
    lumeria napisała:

    > Z takimi przekonaniami to ja nie wiem jak można zbudować zdrowy, normalny związek

    no to przecież nie budują związku, jest lepiej niż mogło być
  • eriu 03.10.19, 15:16
    Mógł też zamieszkać z Heńkiem i by sobie razem na te kobiety narzekali, czasem by teścia zaprosili. Wiadomo, że facet facetowi nie zabierze, a baba to zawsze zabierze bo ta pazerność z jajników wychodzi :P

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • marsylvik 03.10.19, 16:09
    ola_dom napisała:

    > Na podobnej zasadzie można "wyjaśnić" i "udowodnić" wiele - tylko po co?

    Żeby się popisać niebanalną logiką? :D
  • ola_dom 03.10.19, 21:09
    marsylvik napisała:

    > ola_dom napisała:
    >
    > > Na podobnej zasadzie można "wyjaśnić" i "udowodnić" wiele - tylko po co?
    >
    > Żeby się popisać niebanalną logiką? :D

    Takie właśnie odniosłam wrażenie;
    a drugie wrażenie to takie, że Heńka podmienili ;)


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • heniek.8 03.10.19, 21:37
    przecież to jest normalna logika, dziewczyny co wam?

    logika chowania głowy w piasek i niezauważania słonia w pokoju podpowiada:
    "niech przed ślubem nie wyjdzie nic dyskwalifikującego kandydata, bo trzeba będzie odwołać ślub, a tego chcemy uniknąć. ewentualnie później może wyjdą jakieś przekręty i brudy, ale miejmy nadzieję że nie i małżeństwo przetrwa 50 lat"

    zwykła logika natomiast podpowiada - "niech wszelkie brudy wyjdą teraz przed ślubem, chcemy poznać swoje najgorsze oblicza, nie tylko najlepsze - i wtedy na spokojnie zastanowimy się czy chcemy tego ślubu"
  • ola_dom 03.10.19, 21:47
    heniek.8 napisał:

    > przecież to jest normalna logika, dziewczyny co wam?

    Heniu, nie udawaj - wyjaśnij logikę stwierdzenia, ze teść z tego wątku "nie jest tak do końca negatywną postacią" - bo swoim zachowaniem prawdopodobnie zapobiegł ślubowi.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • heniek.8 03.10.19, 21:56
    ola_dom napisała:

    > Heniu, nie udawaj - wyjaśnij logikę stwierdzenia, ze teść z tego wątku "nie jes
    > t tak do końca negatywną postacią" - bo swoim zachowaniem prawdopodobnie zapobi
    > egł ślubowi.

    po pierwsze nigdy nie zakładam że ktoś jest w 100% negatywną postacią,
    wiemy co nam napisze jedna strona, nie znamy jego wersji, to tym bardziej

    no powiedzmy, że ma swoje powody żeby niechętnie patrzeć w stronę "narzeczonej" a jego syn podziela to zdanie.

    z punktu widzenia autorki jest to może okrutne, ale z punktu widzenia tamtej rodziny to może być super racjonalne

    ślub mógł się odbyć albo mógł się nie odbyć
    gdyby się odbył a potem zaczęłyby się kwasy majątkowe to byłoby gorzej, niż wtedy kiedy się nie odbył -- zatem pan starszy okazał się katalizatorem który uchronił autorkę przed postawieniem fałszywego kroku
  • ola_dom 04.10.19, 07:43
    heniek.8 napisał:

    Heniu... po co?
    Po co filozujesz dość bezsensu?
    Bo zabrnąłeś i już Ci głupio się wycofać? Niepotrzebnie.

    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • marsylvik 03.10.19, 22:04
    Pisząc o niebanalnej logice miałam na myśli poniższe wnioskowanie:
    "nie rokował, a formowanie charakteru odbywa się chyba wcześniej
    czyli mozna powiedzieć że zapobiegając temu ślubowi tatko wyświadczył przysługę naszej autorce.

    czyli nie jest to postać jednoznacznie negatywna" :P
  • heniek.8 03.10.19, 22:10
    no a coś się nie zgadza?
    powiedzmy że to była rodzina złodziei
    narzeczona nic o tym nie wie, już przymierza suknie a tymczasem wpada teść i krzyczy do syna "chodź synek idziemy na napad" - no i jak ocenisz jego rolę?
    nawet bandyta zrobił dobry uczynek
  • lumeria 04.10.19, 01:22
    Wszystko byłoby fajnie i 'młodzi' mogliby sobie powiedzieć "papatki" - ale mają dziecko razem. A co dziecko jest winne w tej sytuacji?

  • tt-tka 04.10.19, 01:29
    Dziecko nic nie jest winne. Zakladam jednak, ze autorka zamierzala to dziecko wychowywac wspolnie z narzeczonym, a nie wspolnie z niedoszlym tesciem.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lumeria 04.10.19, 16:25
    O to mi chodzi. Heniek mówi, ze dobrze, ze teść i narzeczony rozwalili związek, zanim ta para wzięła ślub. Lecz nie bierze pod uwagę faktu, ze oni już byli rodziną z dzieckiem.

    Co teraz narzeczony zrobi? Wypnie się na dziecko, bo uważna, ze jego matka to oszustka (zanim cokolwiek zrobiła) i trzeba się przed nią bronic?

    To jego dziecko ucierpi na szarpaninie miedzy rodzicami/tesciem.

  • ola_dom 04.10.19, 16:55
    lumeria napisała:

    > Co teraz narzeczony zrobi? Wypnie się na dziecko, bo uważna, ze jego matka to
    > oszustka (zanim cokolwiek zrobiła) i trzeba się przed nią bronic?

    Och nie, zapewne będzie uczciwie płacił alimenty - to wszak cała połowa opieki nad dzieckiem, jaka przypada na płodziciela.


    --
    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
  • heniek.8 04.10.19, 17:12
    lumeria napisała:

    > Heniek mówi, ze dobrze, ze teść i narzeczony rozwalili związek
    > , zanim ta para wzięła ślub.

    nic takiego nie mówię. mówię że z punktu widzenia narzeczonej narzeczony nie nadawał się na męża i vice versa - dla obojga z nich ten ślub był niepotrzebny

    o rozwaleniu związku nic nie wspominałem, nie wiem czy to dobrze, nie wiem czy to teść rozwalił a w jakim stopniu narzeczona się przyczyniłą - ale i tak przecież wiedzieliśmy że do tego prędzej czy później by doszło

    > Co teraz narzeczony zrobi? Wypnie się na dziecko, bo uważna, ze jego matka to
    > oszustka (zanim cokolwiek zrobiła) i trzeba się przed nią bronic?

    nie wiesz co zrobi - takie projekcje są że tak powiem hmm ... nieuprzejme? niefachowe :)
    w każdym razie świadczą raczej o tobie, że nie jesteś człowiekiem dobrej woli który zanim kogoś skrytykuje za np. bycie złym ojcem, najpierw poczeka aż ten ktoś dostarczy jakichś powodów
  • lumeria 04.10.19, 17:26
    Nic nie twierdze, pytam sie.

  • heniek.8 04.10.19, 17:32
    lumeria napisała:

    > Nic nie twierdze, pytam sie.

    jak Lepper :) czy prawdą jest … ?

    czy prawdą jest że wypnie się na dziecko, bo uważna, ze jego matka to
    > oszustka (zanim cokolwiek zrobiła) i trzeba się przed nią bronic?
  • lumeria 04.10.19, 17:39
    Henku, masz racje, ze slub niepotrzebny, jeśli nie ma zaufania ani z jednej ani z drugiej strony.

    A związek bez ślubu to myślisz będzie prosperował bez tego zaufania?

  • heniek.8 04.10.19, 17:43
    lumeria napisała:

    > A związek bez ślubu to myślisz będzie prosperował bez tego zaufania?

    no oczywiście że nie, ale to jest coś z czym nie można nic zrobić
    zaufanie jest albo go nie ma, nie da się w czarodziejski sposób natchnąć ich zaufaniem, i nie ma co gdybać jaki świat byłby piękny gdyby zaufania było w nim więcej
  • gonzo_101 02.10.19, 00:23
    Troszkę się gubię w twoich sprawach mieszkaniowych. Jeśli dobrze zrozumiałem to w wersji ostatecznej to twój narzeczony kupił lokal, ty partycypowałaś w kosztach wykończeniowych. Następnie po urządzeniu mieszkania, narzeczony zapisał w akcie notarialnym ojca jako współwłaściciela, a tobie oddał poniesione koszty? Dobrze zrozumiałem?
  • bezradnaaa100 02.10.19, 08:10
    Koszty na zakup mieszkania ponieśliśmy ja i narzeczony 40:60 , w momencie konieczności podpisania umowy deweloperskiej ja leżałam w szpitalu w ciąży zagrożonej, wiec narzeczony podpisał ta umowę, po prawie roku kiedy już mieszkanie było już oddane do użytku i w trakcie wykończenia dowiedziałam się ze mamy już wyznaczony termin u notariusza na podpisanie właściwej umowy zakupu mieszkania. W między czasie narzeczony stwierdził ze ten termin mu nie odpowiada i przełoży na inny, o którym już mnie nie powiadomiono , bo pojechał do notariusza z ojcem, gdzie na niego zapisał własność mieszkania a na siebie współwłasność , oddał mój cały wkład w zakup, resztę dołożył sam, ojciec nie dał na to mieszkanie ani grosza , ale widnieje jako właściciel.
    Teraz możecie jechać po mnie dalej, jaka jestem niedojrzała i nie wiem co podpisuje
  • bezradnaaa100 02.10.19, 08:14
    I szczerze miałam to gdzieś czyj to był pomysł z zapisaniem tego mieszkania na teścia, jak się dowiedziałam było mi wszystko jedno już w tamtym momencie
  • panna.jezowa 02.10.19, 15:07
    Nie było Ci wszystko jedno, jeszcze kilka dni temu chciałaś brać ślub.
  • heniek.8 02.10.19, 08:55
    bezradnaaa100 napisała:

    > Teraz możecie jechać po mnie dalej, jaka jestem niedojrzała i nie wiem co podpi
    > suje

    ani nie ma sensu ci dowalać tak jak nie ma sensu ci kadzić jaka to ty jesteś nieszczęśliwa ofiara, a oni to wilki w owczej skórze

    jedno co ma sens to zastanawiać się co teraz? - pozew o zabezpieczenie i alimenty?
    przeprowadzka? powrót do mamy? a może udawanie że nic się nie stało - ślub odwołany, ale reszta zostaje po staremu?
  • aqua48 02.10.19, 11:45
    bezradnaaa100 napisała:

    > Teraz możecie jechać po mnie dalej, jaka jestem niedojrzała i nie wiem co podpi
    > suje

    Nie jesteś niedojrzała, tylko zostałaś perfidnie oszukana, narzeczony wykorzystał Twoją słabość z powodu zagrożonej ciąży. Dla mnie to byłoby dyskwalifikujące tego człowieka jako partnera, męża i ojca.
    I teraz mieszkasz z dzieckiem w mieszkaniu należącym do osoby która żywi do Ciebie niechęć i może z tego powodu w każdej chwili bezkarnie wyrzucić Cię na bruk,.
    Przemyśl to.
  • heniek.8 02.10.19, 12:08
    aqua48 napisała:

    > może z tego powodu w każdej chwili bezkarnie wyrzucić Cię na bruk

    nie może bezkarnie, nawet wynajmowanie mieszkania obcej osobie wiąże się z ryzykiem że jak nie płaci a ma dziecko to nic się nie da z tym zrobić
  • aqua48 02.10.19, 12:26
    heniek.8 napisał:

    > aqua48 napisała:
    >
    > > może z tego powodu w każdej chwili bezkarnie wyrzucić Cię na bruk
    >
    > nie może bezkarnie, nawet wynajmowanie mieszkania obcej osobie wiąże się z ryzy
    > kiem że jak nie płaci a ma dziecko to nic się nie da z tym zrobić

    Tu nie ma mowy o wynajmowaniu mieszkania, nie wiemy nawet czy pani jest w nim zameldowana...nie wspominając o jakiejś umowie najmu, a jak wiadomo w sytuacji gdy właściciel chce się lokatora pozbyć ma wiele możliwości uprzykrzania mu życia, możliwości na które matka z malutkim dzieckiem nie powinna być narażona.
  • heniek.8 02.10.19, 12:29
    "zameldowanie" nic nie ma do własności, to jest coś w rodzaju informacji gdzie mają ci przysyłać listy z urzędów
    a gdyby byli małżeństwem i mieszkanie było współwłasnością, to czy mąż nie miałby "wiele możliwości uprzykrzania mu życia, możliwości na które matka z malutkim dzieckiem nie powinna być narażona"?
  • panna.jezowa 02.10.19, 15:06
    A możesz zwyczajnie napisać co podpisałaś? Bo wciąż odmawiasz.
    Jeśli podpisałaś cokolwiek - ciąg dalszy nie mógł odbyć się bez Ciebie.
    Jeśli nic - nie miałaś praw do mieszkania.
    Przez rok nie mieliście żadnej umowy i płaciliście? To nie jest możliwe.
  • gonzo_101 02.10.19, 20:07
    To już chyba jasne, że nic nie podpisała. Od samego początku jedynym właścicielem formalnie był i jest jej narzeczony. Autorka wkładała pieniądze w "cudze" mieszkanie i tę kwotę dostała z powrotem.
  • enith 02.10.19, 15:20
    Bezradna, zostałaś ewidentnie oszukana przez narzeczonego. Natomiast prawda jest taka, że ten przekręt z mieszkaniem jest tylko wisienką na torcie paskudnych zachowań narzeczonego wobec ciebie. Postaraj się spojrzeć na cały swój związek, od samych jego początków, obiektywnie. Partner nie był ideałem, prawda? Działo się sporo złego. Byłaś najpierw ukrywana przed jego ojcem, a potem wystawiona na jego szykany bez słowa obrony ze strony partnera. Sama widzisz, a jeśli nie widzisz, to powinnaś to rozgryźć na terapii, że ten człowiek od samego początku nie rokował na dobrego męża. Jakkolwiek dziwacznie to nie zabrzmi, powtórzę to samo, co w moim pierwszym poście: wredny niedoszły teść wyświadczył ci przysługę z odwołaniem waszego ślubu. Albo inaczej, dzięki niedoszłemu teściowi dowiedziałaś się, że nigdy nie będziesz mogła liczyć na swojego męża, że w męża hierarchii ważności ty i wasze dziecko stoicie hen, daleko za jego ojcem. Ta wiedza teraz, przed powiedzeniem sakramentalnego"tak", jest nie do przecenienia. Mądrzejsza o te ostatnie przykre doświadczenia już będziesz wiedzieć, co robić dalej.
  • bezradnaaa100 04.10.19, 19:49
    Akurat nie zgodzę się z tym, bo nigdzie nie napisałam ze nie mogłam nigdy liczyć na narzeczonego, ze jest złym człowiekiem, czy ze olewa nas, jest chorobliwie związany z ojcem to fakt, ale to raczej nie jest wyznacznikiem czy ktoś rokuje czy nie....
  • pade 05.10.19, 17:34
    bezradnaaa100 napisała:

    > jest chorobliwie
    > związany z ojcem to fakt, ale to raczej nie jest wyznacznikiem czy ktoś rokuje
    > czy nie....

    JEST wyznacznikiem. Nie wmawiaj sobie, że jest inaczej.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • marsylvik 04.10.19, 22:11
    bezradnaaa100 napisała:

    > Teraz możecie jechać po mnie dalej, jaka jestem niedojrzała i nie wiem co podpi
    > suje

    Zauważyłam już dobrą chwilę wcześniej, że wątek zaczął przyjmować formę nagonki na Ciebie, wydaje mi się, że wyzwalaczem były te Twoje słowa:

    > A dla czego miałabym nie decydować się na dziecko, jestem dorosła, wykształcona,
    > pracująca , niezależna osoba, nikt nie ma podstaw do zabrania mi dziecka, a i w razie czego
    > alimenty mam od kogo ściągać, bo narzeczony ma stała dochodowa prace. Poza tym
    > człowiek wiązać się z kims nie myśli o tym ze może się kiedyś rozstanie, każdy wierzy ze
    > będzie dobrze.

    Nie przejmuj się za bardzo i pamiętaj, że forum jawi się jako jedna osoba, ale w rzeczywistości jest to wiele osób. Różnych, o różnych poglądach, zdaniu i uczuciach. I tylko chwilowo, tylko kilku osobom, włączyła się złość. I oni piszą, bo właśnie mają powód, to zostaje i wisi, a do tego jak ktoś czuje spokój, to i mniej pisze. Stąd wrażenie nagonki.
    Ta złość się często włącza na tym forum, kiedy kogoś uzna za "ofiarę, która nie daje sobie pomóc". Bo próba pomocy takiej osobie wywołuje bezsilność, baaardzo nieprzyjemne uczucie, które często się zastępuje złością, łatwiejszą do zniesienia.

    Więc nie przejmuj się za bardzo, przeczytaj nasze dyskusje jeszcze raz z dystansem i pomyśl, co my chcemy Ci powiedzieć, co takiego sprawia, że mamy wrażenie, że nie rozumiesz i wywołuje naszą frustrację.
    Na razie napisałaś, że teściu jest wredny. Nie odniosłaś się w zasadzie do "forumowej diagnozy", że to z narzeczonym jest problem, odpisałaś jedynie coś, co zostało odebrane "nie będziecie mi wytykać błędów i mówić co mam robić ze swoim życiem". Ja osobiście uważam, że jesteś związana z facetem, który ma ogromny problem z poczuciem granic, pozwala ojcu włazić z butami w swoje i Twoje życie bo ma właśnie ten problem, a Ty problem widzisz wyłącznie w osobie te nieoznaczone i niebronione granice narzeczonego depczącej. Czujesz, że Twoje granice są naruszane, ale chyba nie zdajesz sobie do końca sprawy przez kogo. Tak, także przez narzeczonego. Brak granic oznacza, że jest się podatnym na przemoc - zarówno jako ofiara jak i agresor. I to pięknie widać z boku na przypadku Twojego narzeczonego.

    Moje pytanie do Ciebie, czy Ty też to widzisz? Jesteś w stanie to dostrzec? Jeśli tak, to czy masz pomysł co z tym zrobić? Potrzebujesz jakiejś podpowiedzi, wspólnego zastanowienia się co dalej?
  • tt-tka 03.10.19, 14:05
    Mnie by ciekawilo w zasadzie tylko jedno - jak sie dowiedzialas o tym, ze mieszkanie nie jest i nie bedzie twoje nawet w czesci ? Wtedy, gdy ten dupek zwrocil ci pieniadze ? Przyjelas jego tlumaczenie bez komentarza, bez reakcji ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 03.10.19, 22:18
    Autorko, jesli jeszcze tu zagladasz, odpowiedz - jak zareagowalas na wiadomosc, ze mieszkanie jest tescia. Co powiedzialas narzeczonemu ? Zgodzilas sie mieszkac z corka U KOGOS, w dodatku u kogos, kto jest do ciebie wrogo nastawiony ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bezradnaaa100 04.10.19, 19:35
    A co miałam zrobić, z kilkudniowym noworodkiem, po cięciu cesarskim, wróciłam do mieszkania które sama urządziłam od a do z , z pokoikiem dziecięcym, ze wszystkimi udogodnieniami , ledwo dałam rade się wyprostować i miałam pakować walizki? I pójść gdzie ? Do rodziców? Do hotelu? Wynajmować mieszkanie? No nie wiem co by zrobił każdy na moim miejscu.
  • tt-tka 04.10.19, 19:49
    bezradnaaa100 napisała:

    > A co miałam zrobić, z kilkudniowym noworodkiem, po cięciu cesarskim, wróciłam d
    > o mieszkania które sama urządziłam od a do z , z pokoikiem dziecięcym, ze wszys
    > tkimi udogodnieniami , ledwo dałam rade się wyprostować i miałam pakować waliz
    > ki? I pójść gdzie ? Do rodziców? Do hotelu? Wynajmować mieszkanie? No nie wiem
    > co by zrobił każdy na moim miejscu.

    A co TY zrobilas ?
    Facet powiedzial ci o tym, ze mieszkanie jest tescia, dopiero wtedy, gdy wrocilas z kilkudniowym noworodkiem ? I co mu odpowiedzialas ?

    Nb ja ci radze nie na wtedy, tylko na teraz. Znikaj z rzeczami swoimi i corki, do rodzicow, do wynajetego, do kupowanego na kredyt, obojetne. W tym mieszkaniu jestes zdana calkowicie na obcego, niechetnego ci czlowieka i na jego chorobliwie zaleznego syna.Ktory to syn jednostronnie zerwal wasza umowe i wyglada na to, ze powiadomil cie o tym w chwili, gdy bylas obezwladniona. Oraz otwarcie zadeklarowal kompletny brak zaufania do ciebie.

    Aha, wystap o alimenty, nie zwlekaj. Temu gostkowi nie mozna ufac w sprawach pienieznych ani na wlos, a w innych tez bym mu nie zaufala.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 04.10.19, 20:30
    tt-tka napisała:

    > Nb ja ci radze nie na wtedy, tylko na teraz. Znikaj z rzeczami swoimi i corki,
    > do rodzicow, do wynajetego, do kupowanego na kredyt, obojetne.

    super, tylko jeszcze zapłać za to jak tak hojnie serwujesz swoje rady sercowe :)
  • tt-tka 04.10.19, 20:36
    heniek.8 napisał:


    > super, tylko jeszcze zapłać za to jak tak hojnie serwujesz swoje rady sercowe :
    > )

    Przeciez ma pieniadze, te zwrocone - na wynajem czy wklad wystarczy. No chyba ze juz nie ma i zostala bez pieniedzy i bez wspolwlasnosci.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 04.10.19, 20:53
    Tak ale dlaczego ma płacić dodatkowo skoro to nie jest pilna sprawa, swoje środki może wykorzystać lepiej, chyba porad w zakresie finansów nie udzielasz?
  • eriu 05.10.19, 21:11
    Zacznie być pilna jak teściu w swoim mieszkaniu zmieni zamki, żeby się dzikiej lokatorki pozbyć. A narzeczony nic nie zrobi, bo przecież ona może coś odwalić i on się zawczasu broni.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • enith 06.10.19, 02:59
    Ja właśnie tego bym się bała. Po człowieku, który nienawidzi jej za sam fakt istnienia, który nigdy nie zdobył się na choć jeden przyjazny gest wobec niej, który za jej plecami odwołał część gości weselnych na kilka dni przed uroczystością, można i należy spodziewać się absolutnie najgorszego. Tu nie ma co dalej głupio liczyć na to, że może te jazdy chorego z nienawiści starego mizogina kiedyś miną ani na to, że mięczakowatemu narzeczonemu nagle wyrośnie kręgosłup (lub przynajmniej para jaj). Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte i mieć w zanadrzu plan awaryjny na wypadek, gdyby teścia próby wykurzenia autorki wątku z życia syna zaczęły eskalować.
    A z ciekawości zapytam autorki: jakim dziadkiem dla waszej córki jest ojciec narzeczonego i czy ma on klucz do mieszkania, w którym mieszkasz?
  • tt-tka 06.10.19, 09:39
    enith napisała:

    ojciec na
    > rzeczonego czy ma klucz do mieszkania, w którym mieszkasz?

    Watpisz ? :(
    Sadze, ze eksmisja na bruk nie grozi w najblizszej perspektywie. Sadze raczej, ze fakt mieszkania u tescia bedzie skutkowal dyscyplinowaniem autorki - w kwestii dziecka, jego wychowywania, jej stosunkow z narzeczonym, a byc moze takze innymi ludzmi (nie zycze sobie, by Iks czy Igrek tu bywal). I to potrwa do chwili, gdy ona na "ich wspolne zycie" wyzbedzie sie posiadanych oszczednosci (nb z czyich zasobow byl urzadzany pokoj dziecka, z czyich oplacane sa jego biezace potrzeby ?) - a potem sie zacznie.

    Obym sie mylila. Ale nie sadze...




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bezradnaaa100 07.10.19, 21:27
    Teść nie ma żadnych kluczy , nawet u nas nie bywa, nie interesuje go kto tu przychodzi ani w jaki sposób wychowuje córkę, jest zbyt zajęty swoją praca żeby aż tak ingerować w moje życie . Za mieszkanie i wspólne życie płaci narzeczony, mamy wspólne konto z którego korzystam bez ograniczeń, a swoje mam osobno na którym mam swoje własne oszczędności i nie potrzebuje ich wogole ruszać. Każdy tu demonizuje nasz związek ale mój narzeczony nie jest ubezwłasnowolniony i o dom , mnie i córkę dba jak umie, nigdy nie chciał ode mnie żadnych pieniędzy, uważa ze w jego gestii jest utrzymanie rodziny , a swoje pieniądze które zarobię mam mieć dla siebie. Bez przesady już tu piszą co poniektórzy ze ja to najpewniej siedzę przykuta do kaloryfera i nie mam prawa głosu, we wszystkich decyzjach odnośnie córki narzeczony zgadza się ze mną, nie wiem czy jego ojciec mu coś doradza , ale mi nigdy nic takiego nie powiedział a i sam teść w cztery oczy nie ma odwagi powiedzieć mi cokolwiek , wszystko co o mnie myśli mówi za plecami. Nie dołożył ani złotówki do tego mieszkania wiec raczej tez nie czuje się jego właścicielem .
  • gonzo_101 07.10.19, 21:40
    To skoro jest tak dobrze to w czym kobieto masz problem?
  • pade 07.10.19, 21:54
    Kobieto! Przykro mi to pisać, ale masz sprany mózg, jak ofiara przemocowca.
    Czy to nie Ty pisałaś:
    "Jestem w związku od 6 lat, od początku dobrze nam się układało, jednak problem mam z teściem który mnie nienawidzi , tak naprawdę nie bardzo nawet wiem za co, twierdzi ze niszczę życie jego synkowi , ze synek zasługuje na kogoś lepszego , na wyższym poziomie, wielokrotnie poniżał mnie, obrażał, wyzywał , traktował jak powietrze. Mój narzeczony cały czas go tłumaczy, ze on ma taki charakter, ze to tylko takie starcze gadanie, ze on tak do wszystkich. Dodam iż jest to człowiek wykształcony, pracujący z ludźmi na codzień . Rok temu urodziła nam się córka, myślałam ze wtedy może trochę teść zmieni nastawienie do mnie, ze trochę odpuści, ale nie było tak, krytykował moje sposoby wychowawcze, to jak karmie i czym itd
    Za miesiąc ma się odbyć nasz ślub, narzeczony bardzo długo nie chciał powiedzieć o tym ojcu , w końcu jak to zrobił to ten zaczął go nakłaniać do powrotu do domu, żeby zostawił mnie i córkę, ze ja mu zniszczę życie itd
    Dodam ze teść mieszka sam bo mama mojego narzeczonego zmarła jak on był dzieckiem.
    Doszło do tego ze teść sam bez niczyjej wiedzy odwołał gości weselnych od strony narzeczonego.
    Ja jestem w kropce, nie wiem nawet czy ten ślub się odbędzie, nigdy nie stawiałam żadnego ultimatum , ale teraz chyba już nie mam wyjścia, bo nie pozwolę żeby teść decydował o tym czy ma się odbyć nasz ślub czy nie.
    Chociaż obawiam się reakcji narzeczonego , który strasznie jest manipulowany przez ojca.
    Jednej strony widzę ze kocha mnie i nasza córkę, z drugiej po każdym spotkaniu z ojcem , gada jakieś głupoty, czepia się do mnie, ma pretensje."
    ???
    To nie Ty nie wiesz, czy ślub się odbędzie czy nie? To nie za Twoimi plecami zmienił się właściciel domu? To nie Ciebie teść nienawidzi, obraża i nastawia przeciwko Tobie syna? To nie Ciebie teść krytykował za metody wychowawcze wobec Twojego dziecka?
    Ja wiem dlaczego zmieniłaś front w tym wątku, a raczej wycofałaś się rakiem. Ze strachu. Lepiej sobie wytłumaczyć, że nie jest tak źle, niż cokolwiek zmienić. Poza tym, co najważniejsze, nie masz zielonego pojęcia czy jeśli zaczniesz stawiać granice, narzeczony nie wybierze tatusia zamiast Ciebie.
    Dlatego wolisz tkwić w tym, w czym jesteś.
    Ok, nie od razu Kraków zbudowano, ale dla własnego dobra omawiaj ten temat z terapeutą i zmierz się z tym strachem, który przesłania Ci rozsądek.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • panna.jezowa 08.10.19, 00:07
    Amen.
    Z tym, że ja uważam, że autorka ma pojęcie kogo wybierzesz "narzeczony", gdy ona postawi granice. Tego, kogo wybierał do tej pory. Ojca.
  • panna.jezowa 08.10.19, 00:04
    Tak, narzeczony zgadza się z Tobą w każdej decyzji.
    Tylko jak teść odwołała gości ślubnych to narzeczony nic nie zrobił.
    A jak teść powiedział, że mieszkanie ma nie być wspólne z Tobą to narzeczony Cię oszukał.
    Tak, cudowne masz życie, nas nie musisz przekonywać, siebie przekonaj.
    Jakim cudem teść nie dołożył złotówki do tego mieszkania? Skoro Twój partner miał pieniądze na 60%, 40 było pierwotnie z Twoich? I teść nie musi się czuć, on JEST właścicielem.
  • aqua48 08.10.19, 08:57
    bezradnaaa100 napisała:

    > Teść nie ma żadnych kluczy , nawet u nas nie bywa, nie interesuje go kto tu prz
    > ychodzi ani w jaki sposób wychowuje córkę, jest zbyt zajęty swoją praca żeby aż
    > tak ingerować w moje życie.

    Hmm jak na zbyt zajętego pracą by ingerować w cudze życie to dotąd zrobił już całkiem sporo.




    > Każdy tu
    > demonizuje nasz związek ale mój narzeczony nie jest ubezwłasnowolniony i o dom
    > , mnie i córkę dba jak umie, nigdy nie chciał ode mnie żadnych pieniędzy, uważ
    > a ze w jego gestii jest utrzymanie rodziny

    Nikt Twego związku nie demonizuje, natomiast wszyscy wskazują, że problem masz nie z teściem jak sądziłaś ale z partnerem, czego zupełnie nie dostrzegasz.

    >we wszystkich decyzjach o
    > dnośnie córki narzeczony zgadza się ze mną, nie wiem czy jego ojciec mu coś dor
    > adza , ale mi nigdy nic takiego nie powiedział a i sam teść w cztery oczy nie m
    > a odwagi powiedzieć mi cokolwiek , wszystko co o mnie myśli mówi za plecami.

    A skąd o tym wiesz? I nie Ty napisałaś, że po wizytach u ojca narzeczony zachowuje się dziwnie i ma do Ciebie nieuzasadnione pretensje? Nie Ty napisałaś, że nie potrafi się ojcu przeciwstawić? Nie on pozwolił ojcu na odwołanie gości z uzgodnionego już ślubu? Nie on Cię oszukał w sprawie mieszkania wykorzystując Twoją słabość?
    Doskonale wierzę, że narzeczonego widzisz nadal jako świetnego partnera, opokę finansową, miłego, dobrego, troskliwego człowieka, i być może takim potrafi bywać, ale prawda wygląda tak - jeśli trzy osoby mówią Ci że jesteś koniem rozglądaj się za siodłem. Założyłaś wątek bo miałaś jakieś wątpliwości. Forumowicze wskazali, że masz rację, ale Twoje wątpliwości są uzasadnione, ale dotyczą nie tego człowieka do którego masz pretensje i to Ci się nie podoba, co jest zrozumiałe, bo zawaliło Ci się poczucie bezpieczeństwa. Jakkolwiek na lichych podstawach moim zdaniem budowane..
    Możesz zmierzyć się z tym i wybrać choćby rozmowę z psychoterapeutą, narzeczonym i zmianę swego postępowania wobec niego i jego związku z ojcem, licząc na zmianę jego postawy wobec Ciebie i Waszej rodziny, lub postępować jak dotąd mając nadal pretensje do teścia co nie zmieni absolutnie nic.
    To Twoje życie i Twój wybór.

  • tt-tka 08.10.19, 14:57
    bezradnaaa100 napisała:

    > Teść nie ma żadnych kluczy

    Skad wiesz ? Narzeczony tak poqwiedzial m? Wiesz, sa sprawy, o ktorych powiedzial ci dluuugo po fakcie.

    > , nawet u nas nie bywa, nie interesuje go kto tu prz
    > ychodzi ani w jaki sposób wychowuje córkę, jest zbyt zajęty swoją praca żeby aż
    > tak ingerować w moje życie .

    Znalazl czas, by pozbawic cie praw do mieszkania i odwilac gosci na twoj slub. Znajdzie i na inne czynnosci. basz pewna.

    ale mój narzeczony nie jest ubezwłasnowolniony

    O, mam rozumiec, ze ponownie zaprosil odwolanych przez ojca gosci ?

    i o dom
    > , mnie i córkę dba jak umie,

    Tlumaczenie niedopuszczalnych zachowan ojca i wykolegowanie cie z mieszkaniaq jest wyrazem dbalosci ? Chyba nie chce wiedziec, co rozumiesz pod tym pojeciem...

    > a i sam teść w cztery oczy nie m
    > a odwagi powiedzieć mi cokolwiek , wszystko co o mnie myśli mówi za plecami.

    Serio ? To, co pisalas, ze obraza, lekcewazy, ignoruje, to on tak zdalnie ?

    Ni
    > e dołożył ani złotówki do tego mieszkania wiec raczej tez nie czuje się jego wł
    > aścicielem .

    Rece opadaja. On sie moze czuc dowolnie, ale wlascicielem tego mieszkania JEST, prawnie, notarialnie. Twoj narzeczony go nim zrobil.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 08.10.19, 15:33
    I tak ogolnie - swoje pieniadze mialas, za noge do kaloryfera przykuta nie bylas i o czym w zwiazku z tym moglas decydowac i zdecydowalas ?
    Mozesz byc pewna na 150%, ze jesli tesc wybierze przedszkole dla twojego dziecka. dziecko pojdzie do tego przedszkola, nie do innego. Tatus je tam zapisze lub przepisze. Jezeli bedzie niania, to taka, ktora tesc zaakceptuje. I wszystko inne. Zrobione to bedzie rekami twojego narzeczonego przy zapewnieniach, ze on cie kocha i dba o ciebie (a ze ci nie ufa, to inna bajka, prawda ?), ale zrobione bedzie. On wykona dyrektywy swojego ojca, ciebie co najwyzej oklamujac przez jakis czas.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 04.10.19, 11:38
    bezradnaaa100 napisała:


    > Jednej strony widzę ze kocha mnie i nasza córkę, z drugiej po każdym spotkaniu
    > z ojcem , gada jakieś głupoty, czepia się do mnie, ma pretensje.
    > Może ktoś mi coś doradzi bo jestem bezradna, co mam dalej robić

    Autorka umilkla i nie wiadomo, czy czyta, jednak odpowiem - doradzam szybka wyprowadzke. Uzasadnienie - mialas mieszkac z narzeczonym i dzieckiem w WASZYM mieszkaniu, nie w mieszkaniu tescia. A narzeczony te dosc istotna sprawe zmienil jednostronnie, bez ustalen z toba. Zatem - niech dolaczy do ciebie tam, gdzie bedziesz mieszkac, albo niech zdecyduje sie kupic cos, co bedzie wasze wspolne, albo niech spada i bedzie tatusiem dochodzacym.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bezradnaaa100 04.10.19, 19:45
    tt-tka napisała:

    > bezradnaaa100 napisała:
    >
    >
    > > Jednej strony widzę ze kocha mnie i nasza córkę, z drugiej po każdym spo
    > tkaniu
    > > z ojcem , gada jakieś głupoty, czepia się do mnie, ma pretensje.
    > > Może ktoś mi coś doradzi bo jestem bezradna, co mam dalej robić
    >
    > Autorka umilkla i nie wiadomo, czy czyta, jednak odpowiem - doradzam szybka wyp
    > rowadzke. Uzasadnienie - mialas mieszkac z narzeczonym i dzieckiem w WASZYM mie
    > szkaniu, nie w mieszkaniu tescia. A narzeczony te dosc istotna sprawe zmienil j
    > ednostronnie, bez ustalen z toba. Zatem - niech dolaczy do ciebie tam, gdzie be
    > dziesz mieszkac, albo niech zdecyduje sie kupic cos, co bedzie wasze wspolne, a
    > lbo niech spada i bedzie tatusiem dochodzacym.
    >
    >

    Na obecna chwile nie planuje wyprowadzki, połowa mieszkania należy do mojego narzeczonego a on wcale mnie stad nie wyrzuca , uważa ze mam prawo tu mieszkać bo doskonale wie ile pracy włożyłam w to mieszkanie, nie jest ze mną w żaden sposób skłócony czy obrażony, ma czas na uporządkowanie spraw z ojcem , chociaż to jest syzyfowa praca, bo to jest człowiek który z natury nie lubi ludzi a kobiet zwłaszcza, mnie nie zaakceptowałby nigdy tak jak nie akceptuje znajomych swojego syna, współpracowników itd . Narzeczony tłumaczy mi się tym ze jest mu szkoda ojca bo on oprócz niego nie ma nikogo, od wielu lat żyje sam, zamknięty w swojej nienawiści do świata i on nie może wybierać między mną a nim . A jak dalej się potoczy życie , kto wie, nie mogę kilku lat związku i bezpieczeństwa dziecka przekreślać w ciągu jednego dnia .
    A co do wyprowadzki to gdzie mamy się wynieść? Ja i narzeczony mamy płacić gruba kase za wynajem mieszkania ? Gdzie drugie nowe będzie stało puste? Bezsens
  • tt-tka 04.10.19, 19:56
    bezradnaaa100 napisała:


    > Na obecna chwile nie planuje wyprowadzki, połowa mieszkania należy do mojego na
    > rzeczonego a on wcale mnie stad nie wyrzuca , uważa ze mam prawo tu mieszkać bo
    > doskonale wie ile pracy włożyłam w to mieszkanie, nie jest ze mną w żaden spos
    > ób skłócony czy obrażony,

    Aha. Nie ma ofiar, sa ochotnicy. W tym przypadku to niestety sama prawda.

    > ma czas na uporządkowanie spraw z ojcem

    Uporzadkowal przeciez. Oddajac ojcu mieszkanie, ktore mialo byc wasze.



    > A co do wyprowadzki to gdzie mamy się wynieść? Ja i narzeczony mamy płacić grub
    > a kase za wynajem mieszkania ? Gdzie drugie nowe będzie stało puste? Bezsens

    Mozna wynajac to puste. Ale skoro nie przeszkadza ci mieszkanie u faceta, ktory cie oszukal i otwarcie, tak ze bardziej nie mozna, oswiadczyl, ze ci nie ufa - ja nie mam nic do dodania. Spokojnie poczekam na nastepny watek, za kilka miesieca albo pare lat. Obawiam sie, ze dlugo czekac nie bede.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 04.10.19, 20:02
    widać tt-tka po tobie taki brak zrównoważenia,
    dziewczyna może w jakimś cudownym zaczarowanym związku nie jest, ale jakoś się tam ustawiła,
    a ty masz problem że nie chce skorzystać z twojej rady żeby sobie jeszcze bardziej to wszystko rozp**dolić :)

    nie masz że tak powiem "skin in the game" - gdybyś musiała ponosić konsekwencje swoich "super rad" to byś musiała myśleć inaczej a nie pluć i rzygać tak jak na forum :)
  • tt-tka 04.10.19, 20:14
    Heniu, uspokoj sie. Chyba rzeczywiscie cie podmienili, bywales dowcipnie zlosliwy, ale nie chamski.

    Ja takich rad udzielam zawodowo, znam ich skutki, znam rowniez skutki niezastosowania sie do rad udzielanych przez fachowcow. ja nie mam problemu, gdy ktos nie zechce skorzystac z mojej rady, natomiast wiem, jakie problemy juz ma i bedzie iala autorka. Sorry, ale w tej dziedzinie moje doswiadczenie o niebo przerasta jej doswiadczenie, a i twoje zapewne tez.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bezradnaaa100 04.10.19, 20:22
    tt-tka napisała:

    > Heniu, uspokoj sie. Chyba rzeczywiscie cie podmienili, bywales dowcipnie zlosli
    > wy, ale nie chamski.
    >
    > Ja takich rad udzielam zawodowo, znam ich skutki, znam rowniez skutki niezastos
    > owania sie do rad udzielanych przez fachowcow. ja nie mam problemu, gdy ktos ni
    > e zechce skorzystac z mojej rady, natomiast wiem, jakie problemy juz ma i bedzi
    > e iala autorka. Sorry, ale w tej dziedzinie moje doswiadczenie o niebo przerast
    > a jej doswiadczenie, a i twoje zapewne tez.
    >
    Przepraszam bardzo, nigdzie nie napisałam czym się zajmuje zawodowo i jakie mam wykształcenie i doświadczenia, wiec skąd ta pewność
  • bezradnaaa100 04.10.19, 20:23
    Problem polega na tym ze łatwo jest mówić komuś co ma zrobić, trudniej zastosować się do rad kiedy problem nas dotyczy
  • bezradnaaa100 04.10.19, 20:25
    To nie jest sytuacja kiedy muszę uciekać bo waza się losy mojego bezpieczeństwa , nic fizycznie mi nie zagraża, wiec zanim pójdę z malutkim dzieckiem na bruk to wolałabym spróbować innych sposobów
  • bezradnaaa100 04.10.19, 20:28
    Na dodatek jednak pomimo tego ze mieszkam „nie u siebie” to mam pomoc ojca przy dziecku, czy to w dzień czy w nocy a to chyba najważniejsze
  • aqua48 05.10.19, 14:41
    bezradnaaa100 napisała:

    > To nie jest sytuacja kiedy muszę uciekać bo waza się losy mojego bezpieczeństwa
    > , nic fizycznie mi nie zagraża, wiec zanim pójdę z malutkim dzieckiem na bruk
    > to wolałabym spróbować innych sposobów

    Rozumiem, i rozumiem Twoją postawę oraz fakt że narzeczony udziela się w opiece nad dzieckiem.
    Problem w tym, że tu nie ma za bardzo wybierać w sposobach. Jeśli chcesz zmienić czyjąś postawę musisz najpierw zmienić swoje zachowanie wobec tej osoby i czekać czy (bo może wcale nie) zmieni się jego nastawienie do Ciebie. Nie da się pstryknąć palcami i mieć fantastycznego męża i dobrego teścia.
    To narzeczony pozwala ojcu w daleko idące ingerowanie w Wasze życie i w Wasze sprawy. Nie chodzi o to by zerwał z ojcem stosunki i przestał się do niego odzywać czy pomagać mu, tylko by stawiał mu granice. Tak jak doskonale stawia je Tobie, pozwalając ojcu na jego wybryki. Ale by tak się stało Ty musisz zmienić swoje zachowanie a narzeczony przewartościować na czym mu bardziej zależy - na rodzinie i bliskości z Tobą czy na bliskości z ojcem. Obu sytuacji na raz nie może mieć, choć mu się pewnie wydaje że tak.
  • marsylvik 06.10.19, 08:52
    bezradnaaa100 napisała:

    > To nie jest sytuacja kiedy muszę uciekać bo waza się losy mojego bezpieczeństwa
    > , nic fizycznie mi nie zagraża, wiec zanim pójdę z malutkim dzieckiem na bruk
    > to wolałabym spróbować innych sposobów

    No właśnie o to chodzi, że fizycznie Wam zagraża pójście na bruk...
    A to, na co odpowiadasz to w istocie apel, żebyś się przed tym zagrożeniem zabezpieczyła. Naprawdę, na podstawie tego co piszesz, wiele osób tutaj widzi to zagrożenie jako całkiem realne.
  • tt-tka 04.10.19, 20:27
    bezradnaaa100 napisała:


    > >
    > Przepraszam bardzo, nigdzie nie napisałam czym się zajmuje zawodowo i jakie mam
    > wykształcenie i doświadczenia, wiec skąd ta pewność

    Z tego, co piszesz.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 04.10.19, 20:26
    ile byś nie miała doświadczenia to na pewno więcej w tobie żółci
    nawet jeżeli wierzysz w te swoje porady, to dlaczego z takim trudem przełykasz informację ze się dziewczyna nie przeprowadza teraz

    moim zdaniem przeprowadzić się zawsze może, na spokojnie rozważy opcje, poszuka czegoś jak będzie czuła potrzebę
    a nie teraz na łapu capu pod wpływem zaczadzonej tt-ki która sytuację zna z trzech wpisów na forum
    takie jest moje zdanie ale nie wmawiam go w agresywny sposób - może się "bezradna" spakuje i dzisiejszej nocy pojedzie z dzieckiem do rodziców - to jest finalnie jej sprawa i odpowiedzialność
  • tt-tka 04.10.19, 20:32
    Nie z trudem, tylko ze smutkiem. Za duzo widzialam zyciorysow spieprzonych na wlasne zyczenie i z wlasnym wydatnym udzialem.
    Co do reszty - poradzilam jej dokladnie to, co i ty wczesniej "pozew o zabezpieczenie i alimenty, powrot do mamy, wyprowadzka" to twoje slowa, Heniu. Z dodatkiem "albo udawanie, ze nic sie nie stalo" - otoz tego ostatniego (udawania, ze nic sie nie stalo) nie doradze. Co sie stalo, to sie stalo, a udawanie, ze nic, nie konczy sie dobrze.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 04.10.19, 21:01
    Finalnie możliwe że się przestaną, ale póki co nie ma sytuacji w której musi uciekać, lepiej na spokojnie poradzić się kogoś kto jej dobrze życzy, na forum po odejściu Pani Agnieszki widzisz co się dzieje
  • enith 05.10.19, 03:44
    Czas pokaże, jak się sprawy rozwiną. Czas narzeczeństwa państwa naznaczony był problemami z nieznoszącym przyszłej synowej teściem i dupowatym narzeczonym, który nie umiał postawić brużdżącego ojca do pionu. I to na pewno nie zmieni się na lepsze za życia teścia.
    Autorka wątku wchodzi w tą rodzinę świadomie i ze znajomością istniejących układów pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi osobami. Jeśli więc cała sprawa się wcześniej czy później rypnie, pretensje o to może kierować wyłącznie do siebie. Nie do wrednego teścia i mięczakowatego męża, którzy nigdy wszak nie kryli się ze swoimi poglądami na jej osobę (chytruskę, manipulantkę i złodziejkę tylko patrzącą jak oskubać obu panów z ich majątku).
    A dla autorki rada, którą daję ludziom w takich podbramkowych sytuacjach: miej nadzieję na najlepsze, bądź przygotowana na najgorsze.
  • an-i-ka 06.10.19, 15:58
    enith napisała:

    > Autorka wątku wchodzi w tą rodzinę świadomie i ze znajomością istniejących ukła
    > dów pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi osobami. Jeśli więc cała sprawa się wc
    > ześniej czy później rypnie, pretensje o to może kierować wyłącznie do siebie.

    Prawda. Już sam nick "Bezradna" wskazuje na to, że autorka wątku nic nie chce zmieniać w układzie i prawdopodobnie nic nie zmieni. Ludzie dobrze radzą, ale Bezradna nie ma odwagi, nie potrafi zawalczyć ani o siebie ani o dziecko, ustawiła się na końcu hierarchii prawie dobrowolnie.

    Trzeba było ustalić granice już dawno, dawno temu - gdy chłopak nie chciał przedstawić jej ojcu. Wtedy był czas na zmiany i wymagania, a teraz wg Bezradnej jest już za późno na cokolwiek, więc pozostaje przeżyć prawdopodobnie jeszcze jakieś kilkadziesiąt lat swojego życia w takim układzie i liczyć na dobrą wolę i dobry humor innych.

    Żal mi tego dziecka, bo w tej hierarchii prawdopodobnie będzie jeszcze niżej, niekochane, nieszanowane, traktowane jak jakiś bękart z trędowatej matki...

    Bezradna woli dogodzić teściowi, niż iść za naturalną potrzebą matki by przede wszystkim myśleć o dobru swojego dziecka (nie wspominając już o pomyśleniu o sobie).

    Zastanawia mnie też, że terapia nic nie daje. Czy Bezradna nie mówi jak wygląda jej życie rodzinne? Nie umie tego ocenić? Nie ma też nikogo bliskiego, kto by ją wsparł? To jest mega smutne. Teść i niedoszły mąż swoim zachowaniem sugerują jej, że jest oszustką i złodziejką ale dalej tkwi w tym układzie (bo to raczej nie jest związek). Dobrowolnie jest tutaj ofiarą.

    Zwróćcie uwagę, że dla Bezradnej bardzo ważne jest mieszkanie w tym mieszkaniu, bo sama je urządziła. Znów pomieszanie wartości - mieszkanie ważniejsze niż godność osobista.


  • tt-tka 06.10.19, 16:32
    an-i-ka napisała:


    > Żal mi tego dziecka, bo w tej hierarchii prawdopodobnie będzie jeszcze niżej, n
    > iekochane, nieszanowane, traktowane jak jakiś bękart z trędowatej matki...

    Moze byc i tak, ze dla dziadka ono stanie sie przedluzeniem syna i trzeba je bedzie wycwiczyc tak jak syna. Jezeli dziadek jest zwolennikiem zlobka, dziecko pojdzie do zlobka bez wzgledu na to, co mysli i czego chce matka. Jesli jest przeciwnikiem przedszkola, dziecko do zerowki bedzie siedziec w domu. jezeli niania nie bedzie sie tesciowi podobac, zostanie wymieniona na taka, ktora bedzie sie podobac, a zwlaszcza bedzie sluchac zalecen tescia, a nie matki. Jezeli tesc preferuje zimny wychow, dziecko bedzie zylo w chlodni, jesli rzpieszczanie - bedzie mala ksiezniczka.
    Czego dziecko zostanie z pewnoscia nauczone - ze z matka liczyc sie nie trzeba i nie warto. I bedzie to mialo zakodowane przez nastepnych kilkadziesiat lat zycia bezradnej.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bezradnaaa100 07.10.19, 18:25
    Tutaj kogoś ewidentne poniosła wyobraźnia, bo ja jestem matka, żyje nie umarłam , nie jestem ubezwłasnowolniona i o swoim dziecku będę decydowała ja, ewentualnie z partnerem, a dziadkowi nic do tego.
  • enith 07.10.19, 18:54
    A jak myślisz, z kim wychowanie dziecka będzie konsultował twój partner, czyich sugestii słuchał? Bo ja stawiam dolary przeciwko orzechom, że będzie tak samo, jak z tym mieszkaniem, gdzie nikt nie pytał o zdanie ciebie i twoja wola nie została w ogóle wzięta pod uwagę. Aż dziw bierze, że po tych akcjach narzeczonego i teścia ty nadal wierzysz, że masz w tym związku na cokolwiek wpływ.
    Choć kto wie, może teść, ponury zgorzkniały mizogin, w ogóle nie zainteresuje się wnuczką, urodzoną wszak przez potencjalną krętaczkę i złodziejkę cudzych majątków? I przynajmniej dziecko zostawi ci w spokoju?
  • bradie 08.10.19, 09:36
    Też uważam jest bardzo realne jest ryzyko, że nastawia dziecko przeciwko Tobie i nauczą braku szacunku do Ciebie i pomiatania Tobą. I Ty nic nie będziesz mogła z tym zrobić. Ja na razie bym się chyba nie wyprowadzała , faktycznie po cesarce z noworodkiem wyprowadzka to masakra ale po kilku tygodniach czy miesiącach bym wiala z tego mieszkania. Jesteś w tym mieszkaniu w pozycji kozła ofiarnego i zależna od nich i nie dasz rady , mieszkając tam, tego zmienić. Gromadz siły i pieniądze i uciekaj.
  • bradie 08.10.19, 09:37
    I idź na terapię, żeby się wzmocnić psychicznie
  • tt-tka 08.10.19, 14:46
    bezradnaaa100 napisała:

    > Tutaj kogoś ewidentne poniosła wyobraźnia, bo ja jestem matka, żyje nie umarłam
    > , nie jestem ubezwłasnowolniona i o swoim dziecku będę decydowała ja, ewentual
    > nie z partnerem, a dziadkowi nic do tego.

    Do waszegp slubu tez dziadkowi nic. Do waszego mieszkania tez dziadkowi nic. Nie decydowalas, a narzeczony decydowal w kooperacji z ojcem, nie z toba. Na jakiej zasadzie przypuszczasz , ze w innych kwestiach, w tym dziecka. bedzie inaczej ?
    Ojciec ma prawo decydpwac o dziecku w tym stopniu co matka,. a nie "ewentualnie". A czyje zalecenia sa dla TEGO czlowieka wiazace, to juz wiesz. Nie twoje.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • gonzo_101 05.10.19, 14:41
    bezradnaaa100 napisała:

    Narzeczony tłumaczy mi się tym ze jest mu szko
    > da ojca bo on oprócz niego nie ma nikogo, od wielu lat żyje sam, zamknięty w sw
    > ojej nienawiści do świata i on nie może wybierać między mną a nim .

    Tylko to NIE jest sprawa twoja ani twojego narzeczonego. To tylko i wyłącznie konsekwencje decyzji i wyborów teścia. Ma dokładnie to na co sobie zapracował.
    Niezwykle smutne jest to, że w takich sytuacjach uwikłanej osobie "szkoda" zgorzkniałego mizogina, a "nie szkoda" żony/narzeczonej, dziecka czy samego siebie. Tak jak Ci napisano lepiej nie będzie, ale to twój wybór i twoje konsekwencje.
  • kachaa17 11.10.19, 20:48
    Wcześniej pisałaś, że całość jest narzeczonego bo teść nie dołożył złotówki.
  • panna.jezowa 04.10.19, 23:36
    Autorko, plączesz się w "zeznaniach".
    Najpierw narzeczony przepisał mieszkanie na ojca (potem na teścia z narzeczonym jako upoważnionym) - a teraz pół jest jego.
    Niby narzeczony przepisał mieszkanie jak leżałaś w ciąży w szpitalu, Ty dowiedziałaś się po roku, a jednocześnie dowiedziałaś się mając kilkudniowe dziecko. Długo w tej ciąży byłaś.
    Najpierw on się wyprowadza a Ty zostajesz tu sama - teraz dziecko ma ojca cały czas przy sobie.
    O przepisaniu mieszkania nie na Ciebie dowiedziałaś się rok temu - wcale Ci to nie przeszkadzało w planowaniu ślubu, skoro odwołałaś go kilka dni temu.

    I tak: chorobliwe związanie z ojcem to zdecydowanie jest wskazówka czy ktoś rokuje czy nie.
    Także oszukiwanie, wystawianie do wiatru.
    Ale nie chcesz tego widzieć, jesteś szczęśliwa, skąd więc ten wątek?
  • heniek.8 05.10.19, 06:45
    panna.jezowa napisał(a):

    > Ale nie chcesz tego widzieć, jesteś szczęśliwa, skąd więc ten wątek?

    Pomoc tego forum jest jak w tej opowieści z rabinem który poradził żeby wziąć jeszcze kozę do ciasnego mieszkania.
    Autorka opisuje swoją wersję, czyta wypociny ttki i innych dot. zrobienia rozpierduchy w życiu dziecka i pozbycia się oszczędności

    I z ulgą wraca do starej sytuacji
  • tt-tka 05.10.19, 09:26
    Kiepskiej. Sytuacja nie zmienia sie na lepsze od efektu kozy rabina.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 05.10.19, 11:28
    A na forum nie obowiązuje zasada po pierwsze nie szkodzić, tylko życiowe rozbitki pomagają szybciej się wykoleić młodym i naiwnym
  • tt-tka 05.10.19, 12:51
    Uwazasz sie za zyciowego rozbitka ? Zaluje cie, ale co robic.
    Jesli zas nas uwazasz, to na jakiej podstawie ? Bo ja, przeciwnie, spotykam tu osoby, ktory z czarnej d... wyszly, o wlasnych silach lub z pomoca. I one dobrze wiedza, ze lukrowanie dobrym samopoczuciem kiepskiej sytuacji to droga donikad.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 05.10.19, 13:46
    Bardziej o tobie myślałem ;)
    Niech się ludzie tam wyprowadzają, dają po gębach, majątki trwonią, byle na forum była drama
  • tt-tka 05.10.19, 14:00
    A. Dzieki, ale u mnie wszystko w porzadku. I w zyciu, i w rodzinie. I nawet w finansach :)

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • pade 05.10.19, 17:42
    Ty tę dramę tworzysz Heniek.
    Kiedyś byłeś zabawny i miałeś raczej racjonalne podejście. Teraz widać tylko złośliwość i przekorę.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • heniek.8 06.10.19, 17:23
    pade napisała:

    > Kiedyś byłeś zabawny i miałeś raczej racjonalne podejście. Teraz widać tylko zł
    > ośliwość i przekorę.

    ja nie jestem trefnisiem żeby tu zabawiać kogokolwiek
    zawsze wolałem napisać prawdę niż śpiewać w rytmie kółka wzajemnej adoracji
    zawsze krytycznie odnosiłem się do osób które np. "wykryły" u kogoś innego np. narcystyczną matkę, i widzą swoją misję w uświadamianiu, jeszcze pewnie są obrażone jeżeli ktoś postąpi inaczej (taki rys narcystyczny)

    jest coś za coś - te osoby przestały pracować nad sobą i "uciekają" w taką niby pomoc innym

    a w tym konkretnym wątku, nie da się doradzić radykalnych kroków nie będąc na miejscu i bez wglądu w tę sytuację z bliska.
    jest jakiś teść który wolał kupić mieszkanie synowi na 100% niż ładować się w jakieś układy 60:40
    sorki, gdybym miał hajs na 100% to też bym nie wchodził w taki biznes

    a tu od razu histeryczne krzyki "w każdej chwili może cię wyrzucić na bruk" "spakuj się i uciekaj, do hotelu albo coś wynajmij"
    to jest bullshit i mam nadzieję że nikt się na to nie nabierze, siedzą stare baby przed monitorem, jedzą orzeszki i nakręcają się żeby gdzieś tam wywołaś jakąś awanturę
  • pade 06.10.19, 17:49
    heniek.8 napisał:

    > pade napisała:
    >
    > > Kiedyś byłeś zabawny i miałeś raczej racjonalne podejście. Teraz widać ty
    > lko zł
    > > ośliwość i przekorę.
    >
    > ja nie jestem trefnisiem żeby tu zabawiać kogokolwiek
    > zawsze wolałem napisać prawdę niż śpiewać w rytmie kółka wzajemnej adoracji

    Twoją prawdę, Twoją...

    > zawsze krytycznie odnosiłem się do osób które np. "wykryły" u kogoś innego np.
    > narcystyczną matkę, i widzą swoją misję w uświadamianiu,

    Może nie wykryły, nie u kogoś, tylko terapeuta IM uświadomił, że ICH matka jest narcystyczna, a że znają jak własną kieszeń objawy i skutki, to ostrzegają dla czyjegoś dobra?

    jeszcze pewnie są obra
    > żone jeżeli ktoś postąpi inaczej (taki rys narcystyczny)

    Dlaczego zakładasz złe intencje?
    >
    > jest coś za coś - te osoby przestały pracować nad sobą i "uciekają" w taką niby
    > pomoc innym

    Totalna bzdura. "Znam" kilka osób stąd od lat i widzę, jak wiele przepracowały. Pomoc innym nie zawsze musi być związana z "uciekaniem" od prawdy o sobie. Czasem może być z nią wręcz związana.
    Ciekawe co Ty tu robisz w takim razie i od czego uciekasz?
    >
    > a w tym konkretnym wątku, nie da się doradzić radykalnych kroków nie będąc na m
    > iejscu i bez wglądu w tę sytuację z bliska.
    > jest jakiś teść który wolał kupić mieszkanie synowi na 100% niż ładować się w j
    > akieś układy 60:40
    > sorki, gdybym miał hajs na 100% to też bym nie wchodził w taki biznes
    >
    A ja przeczytałam, że to syn kupił i przepisał na teścia. Mógł zapisać w akcie notarialny wkład procentowy. Wolał na tatusia przepisać.

    > a tu od razu histeryczne krzyki "w każdej chwili może cię wyrzucić na bruk" "sp
    > akuj się i uciekaj, do hotelu albo coś wynajmij"
    > to jest bullshit i mam nadzieję że nikt się na to nie nabierze, siedzą stare ba
    > by przed monitorem, jedzą orzeszki i nakręcają się żeby gdzieś tam wywołaś jaką
    > ś awanturę

    Powtórzę się, co Ty stary dziadzie robisz na tym forum i co wpierniczasz przed monitorem?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • heniek.8 06.10.19, 18:03
    > "Znam" kilka osób stąd od lat i widzę, jak wiele przepracowały.

    niektóre tak, a u niektórych chyba nie

    > Pomoc innym nie zawsze musi być związana z "uciekaniem" od prawdy o sobie.
    > Czasem może być z nią wręcz związana.

    to prawda

    > Ciekawe co Ty tu robisz w takim razie i od czego uciekasz?

    sam nie wiem prawdę mówiąc, mam to forum zasubskrybowane od czasów pani Agnieszki bo jej odpowiedzi to była klasa - nigdy nie narzucała rozwiązania, potrafiła samym pytaniem sprowokować do obejrzenia sytuacji w 3D
    skłaniało do refleksji

    a teraz to chyba trzeba zgłosić do administracji że jakieś wiedźmy piszą na forum eksperckim co może wprowadzać w błąd nieświadomych użytkowników

    > Powtórzę się, co Ty stary dziadzie robisz na tym forum i co wpierniczasz przed monitorem?

    a gotuję bigos na uspokojenie :)
  • enith 06.10.19, 18:16
    > a teraz to chyba trzeba zgłosić do administracji że jakieś wiedźmy piszą na for
    > um eksperckim co może wprowadzać w błąd nieświadomych użytkowników

    To zgłaszaj. Jak każdy użytkownik forum masz do tego prawo, adres moderacji to: forum@agora.pl.
    Możesz też kliknąć na ikonkę kosza obok każdej wypowiedzi, która twoim zdaniem narusza zasady forum lub netykietę.
  • heniek.8 06.10.19, 18:23
    dobry pomysł zgłoszę :)

    "a kto to będzie czytał?"
    "ja"
  • pade 06.10.19, 18:31
    Na forum jest napisane jak byk: BYŁE forum eksperckie.
    Pani Agnieszka nie narzucała rozwiązań, bo pisała jako ekspert - terapeutka. Terapeuci tego nie robią - logiczne.
    Jako, że nie ma już eksperta a zostali teoretycy i praktycy, to nie obowiązuje ich etyka zawodowa - siłą rzeczy.
    Jeśli Ci się nie podoba, co piszą wiedźmy, to je wygaś i po problemie. To jest chyba lepsze rozwiązanie niż obrażanie interlokutorów?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • heniek.8 06.10.19, 18:49
    pade napisała:

    > Na forum jest napisane jak byk: BYŁE forum eksperckie.

    ale można wejść tutaj z wyższego poziomu ścieżką z "fora z udziałem ekspertów" a potem trzeba rozglądać się na boki? że może to jednak jakieś amatorskie towarzystwo?

    > Pani Agnieszka nie narzucała rozwiązań, bo pisała jako ekspert - terapeutka. Te
    > rapeuci tego nie robią - logiczne.

    nie była terapeutką tych ludzi którzy pytali o coś,
    musiała i chciała sprawiać profesjonalne wrażenie to jedyna różnica

    mogła na legalu napisać "teraz tylko czekaj aż cię wyrzuci na bruk z dzieckiem" ale jakoś tego nie pisała, jak to wytłumaczysz?

    > zostali teoretycy i praktycy, to nie obowiązuje
    > ich etyka zawodowa - siłą rzeczy.

    a czy jakakolwiek etyka ich obowiązuje?

    > Jeśli Ci się nie podoba, co piszą wiedźmy, to je wygaś i po problemie. To jest
    > chyba lepsze rozwiązanie niż obrażanie interlokutorów?

    a kogo obraziłem i czym?
    zaraz wygaszam, tylko poczekam na odpowiedź na pytanie
  • pade 06.10.19, 19:01
    heniek.8 napisał:

    > pade napisała:
    >
    > > Na forum jest napisane jak byk: BYŁE forum eksperckie.
    >
    > ale można wejść tutaj z wyższego poziomu ścieżką z "fora z udziałem ekspertów"
    > a potem trzeba rozglądać się na boki? że może to jednak jakieś amatorskie towar
    > zystwo?

    Można, ale nie trzeba się za bardzo rozglądać, bo widać jak na dłoni, że nicki są na czarno, że nie ma żadnych ptaszków czy innych odznaczeń, na czerwono też się żaden nick nie wyświetla.
    Chyba nikt nie myśli, że na forum sami eksperci?
    >
    > > Pani Agnieszka nie narzucała rozwiązań, bo pisała jako ekspert - terapeut
    > ka. Te
    > > rapeuci tego nie robią - logiczne.
    >
    > nie była terapeutką tych ludzi którzy pytali o coś,
    > musiała i chciała sprawiać profesjonalne wrażenie to jedyna różnica
    >
    > mogła na legalu napisać "teraz tylko czekaj aż cię wyrzuci na bruk z dzieckiem"
    > ale jakoś tego nie pisała, jak to wytłumaczysz?
    >
    Co mam tłumaczyć? Pani Agnieszka tłumaczyła (jak dla mnie bardzo często niejasno) zjawiska, zachowania. Nie doradzała, bo nie występowała tu jako doradca.

    > > zostali teoretycy i praktycy, to nie obowiązuje
    > > ich etyka zawodowa - siłą rzeczy.
    >
    > a czy jakakolwiek etyka ich obowiązuje?

    Jak każdego człowieka.
    >
    > > Jeśli Ci się nie podoba, co piszą wiedźmy, to je wygaś i po problemie. To
    > jest
    > > chyba lepsze rozwiązanie niż obrażanie interlokutorów?
    >
    > a kogo obraziłem i czym?

    Kobiety, określeniem 'stare baby'.

    > zaraz wygaszam, tylko poczekam na odpowiedź na pytanie


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • pojkanta 05.10.19, 12:47
    No niestety nie wygląda to dobrze.
  • enith 08.10.19, 19:04
    Przeczytałam jeszcze raz wszystkie posty Bezradnej i myślę, że pomyliłam się w ocenie osoby jej narzeczonego. Większość, jeśli nie wszyscy zgodziliśmy się, że pozostaje on pod bardzo głębokim wpływem ojca i ojciec aktywnie nim manipuluje. A co, jeśli to obecne zachowanie narzeczonego to nie ojca manipulacje, a syna wychowanie? W pierwszym czytaniu umknęło mi, że matka zmarła mu, gdy był małym dzieckiem. Na chłopski rozum: kogo wychowa zgorzkniały mizogin po śmierci żony, jak nie kolejnego nienawidzącego kobiet mężczyznę? Ani ojciec, ani syn nigdy nawet nie kryli się z opinią o Bezradnej (manipulantka, tylko szukająca okazji, by przypiąć się cudzych pieniędzy). To, że syn zwiazał się z kobietą i ma z nią dziecko wynika prawdopodobnie wyłącznie z jego potrzeb seksualnych i chęci spłodzenia potomka i tylko do tego Bezradna mu jest potrzebna. Do współwłasności w nieruchomości i zawarcia z nią małżeństwa Bezradna (i prawdopodobnie żadna inna kobieta) się już nie nadaje. Po tym przekręcie z mieszkaniem przepisanym na ojca, zapytany przez Bezradną, czemu tak się zachował, bez krępacji narzeczony (on, nie teść!) stwierdził: "ze strachu, że go kiedyś wyrzucę z tego mieszkania, ogólnie on cały czas mówi jakieś bzdury o tym, że on się obawia, że po ślubie będę go nękać i że czekam tylko, żeby go wyłączyć i żyć za wspólne pieniądze". Śmierdzi mizoginią na kilometr.
    Jeśli to ten przypadek, to skutki dla autorki wątku będą jeszcze gorsze, niż narzeczonego manipulacja przez ojca. Nawet, gdyby ojciec dziś całkowicie zniknął z ich życia, zachowania narzeczonego to nie zmieni, mizogin już zawsze pozostanie mizoginem, a partnerka już zawsze będzie przez niego traktowana, jak człowiek gorszej kategorii.
  • 3-mamuska 12.10.19, 11:54
    Nawet, gdyby ojciec dziś całkowicie zniknął z ich życia, zachowania narzeczonego to nie zmieni, mizogin już zawsze pozostanie mizoginem, a partnerka już zawsze będzie przez niego traktowana, jak człowiek gorszej kategorii.


    Nie wiadomo czy gorzej czy lepiej ze ma córkę.
    Tez ja tak będzie traktował a może tylko dlatego nie walczy o dziecko bo dziewczynka wiec ...

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • nieprawda.nieprawda 12.10.19, 20:07
    Przeczytałam cały wątek.
    Moim zdaniem masz problem z ojcem swojego dziecka.

    Masz dwie opcje:

    1. Żyć jak dotąd z kimś kto najważniejsze decyzję podejmuje za Twoimi plecami i wbrew Twoim interesom. Pogodzić się z tym, że tak wybrałaś i tak masz.

    2. Zmienić coś w relacji z narzeczonym, zaczynając zmianę od siebie. Najlepiej z pomocą terapeuty ustalić jakie są opcje. Na co masz wpływ a na co nie.

    Mam wrażenie, że liczysz że coś się zmieni, ale sama nie chcesz nic zmienić. Obawiam się, że możesz się nie doczekać. W każdym razie nie zmiany na lepsze.

    Niby to oczywiste, ale pozwól że przypomnę prostą prawdę:
    Jeśli chcesz zmienić coś w swoim życiu, to musisz coś zmienić w swoim życiu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka