Dodaj do ulubionych

rodzinne rozliczenia - best of :)

02.10.19, 09:11
taka mi się przypomniała historia a propos tych przepychanek z zakupem mieszkania.

słyszałem o gościu, który ożenił się z kobitą
no i owa kobita odziedziczyła pół domu po rodzicach - drugie pół jej brat czy coś
spłacili tego brata w ten sposób, że gość wyłożył połowę wartości domu

minęło chyba ze 20 lat, była potrzeba pogrzebania w jakichś sprawach majątkowych i co się okazuje? że żona pieniądze wzięła, bratu przekazała, a brat zrobił darowiznę połowy domu na nią.

co to oznacza? że typ zapłacił za pół domu i przez 20 lat nie wiedział że go żona zrobiła w ch** i nie ma żadnych praw do tego domu

być może była to kara za to że powtórnie wstąpił w związek małżeński (było to jego drugie małżeństwo)
Edytor zaawansowany
  • heniek.8 02.10.19, 09:13
    aha czy muszę dodawać że druga żona złożyła pozew o rozwód i gość musiał opuścić ten dom :D
  • elle-joan 02.10.19, 11:24
    Jaki jest sens opowiadania jakiejś historyjki, gdzieś tam zasłyszanej, co do której nie znasz szczegółów, na forum, które jest przewidziane na udzielanie porad z zakresu zycia rodzinnego?
    Niezbyt to wirygodnie brzmi. Dał jej kwotę na połowę domu i przez 20 lat w ogóle nie zainteresował się sprawą domu? Nie mówię zeby nie ufać współmałzonkowi, ale w tak istotnej sprawie nie uczestniczył, nie doradzał, nie rozmawiał z zoną, nie widział zadnych dokumentów? Tę kasę dał w gotówce i nie ma po tym zadnego śladu? Zatem jak wspomniałam na początku, bez sensu przytaczać jakieś hotorie zasłyszane od kolejnej osoby, ze podobno jeden gość... Nie twierdze, ze to nieprawda, ale jak tu udzielać porady rodzinnej w sytuacji kiedy zapewne nic więcej nie wiesz w tej sprwie.
  • heniek.8 02.10.19, 11:58
    sens jest taki, że w kwestiach majątkowych trzeba być bardzo ostrożnym
    sprzedaż/zakup nieruchomości, wszelkie żyrowanie kredytów, sprawy spadkowe -
    każdy z nas słyszał historie jak to żona załatwiła męża, brat brata, kolega koleżankę

    zatem należy czytać akty notarialne, a pożyczać tylko tyle pieniędzy o ile mamy za dużo
  • aqua48 02.10.19, 12:17
    heniek.8 napisał:

    > sens jest taki, że w kwestiach majątkowych trzeba być bardzo ostrożnym
    > zatem należy czytać akty notarialne, a pożyczać tylko tyle pieniędzy o ile mamy
    > za dużo

    Z tym całkowicie się zgadzam. Ktoś kto mówi o sobie, że jest właścicielem nieruchomości, a nie ma aktu notarialnie poświadczającego jego własność, mija się z prawdą - może być jedynie użytkownikiem i to do czasu dopóki zgadza się na to prawny właściciel. Oczywiście można też dać komuś na coś pieniądze, nawet sporą kwotę, ale zawsze należy się liczyć z tym, że w momencie jej przekazania nie ma się już żadnej nad jego wykorzystaniem czy przeznaczeniem kontroli. I obdarowany może zrobić z nią co zechce. Takie jego prawo...
  • elle-joan 02.10.19, 15:16
    heniek.8 napisał:

    > sens jest taki, że w kwestiach majątkowych trzeba być bardzo ostrożnym
    > sprzedaż/zakup nieruchomości, wszelkie żyrowanie kredytów, sprawy spadkowe -
    > każdy z nas słyszał historie jak to żona załatwiła męża, brat brata, kolega kol
    > eżankę
    >
    > zatem należy czytać akty notarialne, a pożyczać tylko tyle pieniędzy o ile mamy
    > za dużo

    No ok, to trzeba było tak napisać w poście startowym. Mozna podyskutować na ten temat ogólnie, ale raczej nie odnośnie Twojej historyjki zasłyszanej od którejś kolejnej osoby, gdzie nie masz zadnych informacji na ten temat.
  • heniek.8 02.10.19, 16:36
    tak się zastanawiam: czy gdyby historia była o tym jak facet robi kobietę w bambuko, inaczej byś zareagowała? o to chodzi?

    pytanie bez aluzji, nie znam twojej twórczości
  • elle-joan 02.10.19, 17:13
    heniek.8 napisał:

    > tak się zastanawiam: czy gdyby historia była o tym jak facet robi kobietę w bam
    > buko, inaczej byś zareagowała? o to chodzi?
    >
    > pytanie bez aluzji, nie znam twojej twórczości

    Inaczej bym zareagowała gdyby historia była bardziej wiarygodna, wydarzyła się w jakimś Tobie bliskim gronie, znasz fakty, mozesz doprecyzować jak będą pytania, Wtedy dyskusja nad tą historią ma sens. No serio uwazasz, ze mozna się zaangazować emocjonalnie odnośnie postaci z Twojej hisotryjki - ze podobno jakas gość dał jakiejś kobicie itd... ;-)
  • heniek.8 02.10.19, 17:35
    elle-joan napisała:

    > No serio uwazasz, ze mozna się zaang
    > azować emocjonalnie odnośnie postaci z Twojej hisotryjki

    nie chodzi mi o to żebyś się zaangażowała emocjonalnie
    wolałbym, gdybyś opisała podobną historyjkę ze swojego otoczenia, nic tak nie cieszy jak cudze nieszczęście :)

    teraz zaczynam rozumieć o co chodzi na forach
    pisze jakaś dziewczyna że ma problemy
    i jakoś mało głosów się odzywa z trzeźwym spojrzeniem "i co teraz robić?"
    a dużo jest "wiedźm" które będą pisać epistoły w rodzaju "tak, zostałaś oszukana i znieważona w tym najbardziej wrażliwym kwiecie wieku przez ponurego oszusta i łajdaka hochschtaplera który ran twych nie godzien całować"
  • heniek.8 02.10.19, 17:35
    to właśnie nazywasz zaangażowaniem emocjonalnym odnośnie postaci z historyjek?
  • eliksir_czarodziejski 02.10.19, 23:06
    heniek.8 napisał:

    > to właśnie nazywasz zaangażowaniem emocjonalnym odnośnie postaci z historyjek?

    Ona ma rację a ten twój wesolkowato głupkowaty ton jest bardzo drażniący. Może raczej nadal roztrzasaj czemu babcia się obraziła a przecież ty tylko powiedziałeś że ziemniaki niedosolone. Więcej by to miało sensu bo podejrzewam że ta akurat historyjka rzeczywiście miała miejsce.
  • heniek.8 02.10.19, 23:14
    nie chcę wracać do tematu ziemniaków niedosolonych bo babcia udziela sie na tym forum i gotuje takie ziemniaki że nie trzeba solić

    >> Ona ma rację a ten twój

    kto ma rację i konkretnie z czym?
  • eliksir_czarodziejski 03.10.19, 20:07
    Że roztrząsanie podanej przez Ciebie historyjki jest bez sensu bo okazuje się że nie znasz tych ludzi i nie wiesz co tak naprawdę się wydarzyło.
  • heniek.8 03.10.19, 20:16
    no ale ja nie chcę nic "rozstrząsać" - po prostu opowiadam historyjkę jak się gość dał zrobić w jajo i tyle.
    może masz jakąś podobną ze swojego otoczenia to opowiedz :)
    ja nie wiem jak miałoby wyglądać "rozstrząsanie" tej historyjki - bla bla bla na 100 wpisów o tym samym?
    no po prostu czasem ludzie tak rozmawiają - jeden powie jedną historyjkę, drugi jakąś podobną jeżeli mu się coś przypomni - nie zawsze trzeba od razu przecież analizować wszystkie szczegóły w tej pierwszej opowieści
  • panna.jezowa 02.10.19, 16:45
    Znaczy pan dał pieniądze, niczego nie podpisał, nie był u notariusza, nie widział na oczy żadnych papierów.
    To na jakiej podstawie mu się wydawało, że jest właścicielem domu?
    W Polsce nie można nabyć nieruchomości inaczej niż notarialnie.
  • heniek.8 02.10.19, 17:02
    nie dopilnował, miał żonę, ufał jej , na tej podstawie

    poza tym to było kilkadziesiąt lat temu, nie było kart, szybkich przelewów, za wszystko płaciło się gotówką

    > To na jakiej podstawie mu się wydawało, że jest właścicielem domu?

    tu pasuje powiedzenie "mądry Polak po szkodzie" - na takiej podstawie że nie oczekiwał że go żona zrobi w balona :)
    na takiej samej zasadzie na jakiej ludzie żyrują pożyczki, budują domki na działce rodziny żony, czy w ogóle żenią się
  • ann.38 02.10.19, 17:31
    Tu juz nie chodzi tylko o zaufanie czy brak zaufania. Ale to dosyć powazna transakcja, nawet ufający sobie małozonkowie załatwiają takie sprawy razem. Dał jej reklamówkę pieniędzy a ona to wręczyła bratu? On niczym więcej się nie interesował? Nie robiłam takich duzych transakcji kilkadziesiąt lat temu, ale konta bankowe były. Przez 20 lat nie wyszło kto jest właścicielem mieszkania? Prędzej uwierzę, ze on po prostu myslał, ze jak coś jest wlasnością zony, to jednocześnie jest jego a nie ze myślał, ze darowizna jest zrobiona równiez na niego.
  • heniek.8 02.10.19, 17:44
    powiedzmy że był naiwny i nie zadbał o swoje sprawy
    nie mam wglądu do dokumentów żeby odpowiedzieć na twoje pytania, i nie o to chodzi żeby do tej sprawy zaglądać po latach

    to co mnie uderzyło w tym kiedy to usłyszałem to że można współmałżonka tak załatwić. przez kilkadziesiąt lat nic nie wspomnieć i żyć razem jakby nigdy nic

    mój przekaz jest taki - sprawdzajcie, nie ufajcie. a jeżeli nie jesteście gayami to się nie żeńcie bo to nie jest gra win-win
  • panna.jezowa 02.10.19, 19:22
    Ale mi nie chodzi o zaufanie lub jego brak.
    Tylko o to, że jak ktoś nigdy nie podpisał żadnych papierów to skąd mu zakwitła myśl, że nabył jakąś własność?
    Żyrowanie pożyczki to jest zawsze ryzyko i to się wie robiąc to.
    A mi chodzi wyłącznie o to jakie pan miał podstawy coś myśleć o własności, skoro nigdy niczego nie podpisał. Przecież nie mógł być właścicielem czegokolwiek.
  • heniek.8 02.10.19, 19:39
    pomijając tego gościa bo być może nie pilnował i nie sprawdzał

    w XX wieku nie wiem jak było z księgami wieczystymi, teraz są na wszystko i notariusze
    my w XXI wieku wszystko sprawdzimy w ekw i nic nie przegapimy

    majątek nabyty w trakcie małżeństwa jest wspólny
    więc jeżeli siostra od brata odkupiła pół domu to pewnie zakładał że w trakcie małżeństwa

    nie przewidział nieborak, że darowizny nie wchodzą do majątku wspólnego
  • panna.jezowa 02.10.19, 19:44
    Notariusze istnieją dłużej niż od XXI wieku, znacznie dłużej.
    Myśleć pan mógł różne rzeczy.
    Jeśli niczego nie podpisał to nie mógł być niczego właścicielem.
    Jeśli jego pieniądze trafiły do szwagra a dom nie został kupiony tylko był darowizną to popełniono przestępstwo skarbowe nie rejestrując darowizny i nie płacąc podatku (mam na myśli darowiznę pieniędzy dla szwagra, bo tym była w takiej sytuacji).

    A jeśli zakładasz, że pan nieświadomy, nie znał prawa, to dlaczego nie przypiszesz tych samych cech pani?
    Może też nie wiedziała, może myślała, że to wszystko jedno kto na papierze, bo w małżeństwie i tak wspólne (albo odwrotnie, że skoro dom po rodzicach to i tak jej?).

    Sam piszesz, że nie wiesz, papierów nie widziałeś, intencji nie znasz.
    Czego wlaściwie chcesz dowieść tym wątkiem?
  • heniek.8 02.10.19, 20:08
    panna.jezowa napisał(a):

    > Czego wlaściwie chcesz dowieść tym wątkiem?

    niczego nie chcę dowieść
    chyba próbowałaś się "zaangażować emocjonalnie" jak to napisała koleżanka wcześniej

    myślałem że podrzucić następną historyjkę jak to ktoś kogoś zrobił w ch**
    ku pokrzepieniu serc :)
  • panna.jezowa 02.10.19, 20:34
    No cóż, skoro nie umiesz merytorycznie to ja podziękuję za rozmowę.
  • cambria1.2 10.10.19, 15:22
    Hej, Heniu ;)
    Historia o tym, jak to pan panią chciał oszukać: wsieci24.pl/oszukal-zone-ze-zostal-porwany-kiedy-prawda-wyszla-na-jaw-mocno-tego-pozalowal/

    --
    Take care, Ninoczka!
  • heniek.8 10.10.19, 21:46
    ale ananas :) stary koń a w sercu ciągle maj

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka