Dodaj do ulubionych

Co dalej robić..

06.10.19, 12:48
Będzie długo, chyba.
Mam męża od 10 lat, jesteśmy razem od 15. Mamy troje małych jeszcze dzieci.
Ślub wzięliśmy z miłości. Byliśmy podobni do siebie więc nas związek był udany. Tworzyliśmy team, ufaliśmy sobie, pomagaliśmy i trwaliśmy przy sobie. Przeżyliśmy wiele problemów (nie w związku, takich z zewnątrz) no i myślałam, że zawsze tak będzie.
Aż jakieś dwa miesiące temu stał się inny. Jakby obcy, nieobecny, nie obchodziło go, co do niego mówię, nie chciał spędzać czasu z rodziną. No i klasycznie, nie rozstawał się z telefonem. Kłóciliśmy się wtedy, czułam jakieś zagrożenie, chciałam zwrócić jego uwagę na nas ale wszystko na nic. W jakiejś awanturze rzuciłam w desperacji, że jeśli tak ma dalej być, to może lepiej rozwód.
On temat od razu podłapal. Humor mu się poprawił, zaczął snuć plany jak to będzie z opieką nad dziećmi, zaczął szukać mieszkania, był tym jakoś podekscytowany. A ja przerażona i zszokowana.
Zaledwie kilka dni później przyznał się, że od dwóch miesięcy ma romans. Nie wiem czemu wcześniej tego nie wiedziałam, w końcu non stop jakieś telefony, mur wokół siebie, zaczął o siebie dbać itp.
Ogólnie wydaje mi się, że przyznał się celowo by już się od nas uwolnić. Udało mu się, tego samego dnia wystawiłam go za drzwi.
A teraz jest tak - jak pytam, co chce dalej robić, nie wie. Codziennie przyjeżdża do dzieci, co jest dla mnie trudne ale zgadzam się dla nich. Jak mu oświadczyłam, że muszę wiedzieć, na czym stoję, że ja nie wiem, czy czekać, czy budować swoje życie od początku, na innych zasadach, to on nie wie. Kiedy powiedziałam, żeby szukał mieszkania by mógł tam się z dziećmi spotykać, to on nie wie. Kochałam go i to komplikuje sytuację ale chyba jednak wolę wiedzieć na 100% na czym stoję a nie żyć w jakimś rozkroku.
Proszę o kubeł zimniej wody bo chyba potrzebuję.
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 06.10.19, 13:28
    Wyprowadzi sie i nadal nie wie ?
    Zloz do sadu wniosek o zabezpieczenie odpowiedniej kwoty na potrzeby rodziny - nie o alimenty, jeszcze nie jestescie rozwiedzeni. I zobaczysz, co bedzie dalej.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • whitney85 06.10.19, 13:45
    Wyprowadził się do mamy, nie do tej panny.
    Na dzieci płaci. Nie wie, czego chce, trzyma mnie w niepewności. Nie wiem, czy dalej ma z nią kontakt ale podejrzewam, że tak, choć on twierdzi inaczej.
  • tt-tka 06.10.19, 14:01
    Mniejsza, do kogo sie wyprowadzil. Istotne, ze wyprowadzil sie z waszego domu, ze uznal sie za wolnego czlowieka, ze sam reguluje czestotliwosc i warunki widywania sie z dziecmi... (oraz uwolnil sie od pracy z tym zwiazanej, karmienie, zaopatrywanie, opieranie etc dzieci spadlo tylko na ciebie, jak rozumiem ? Ty masz wiecej obowiazkow, jemu zostala sama przyjemnosc, gdy chodzi o dzieci)
    Nie wie, to nie wie. Ty za niego wiedziec nie mozesz. Mozesz oczywiscie sama zlozyc o rozwod, ale nie rob tego pochopnie.
    O zabezpieczenie potrzeb rodziny pozwij go swoja droga. Placi, to placi, ale niech wie, ze ma taki obowiazek i ze to da sie egzekwowac. Rzecz w tym, zebys to ty posterowala sprawa w tym zakresie, w jakim ona ciebie dotyczy, a nie tylko godzila sie na to, co on zrobi czy da. Przykladowo - mozesz sie nie zgodzic, by on przesiadywal w domu, gdy przyjezdza do dzieci. Albo nadal uwaza ten dom za swoj i wtedy ma w nim swoja dzialke (sprzatanie, czesc kosztow) albo nie uwaza i niech bierze dzieci do swojej matki, do parku, na lody czy gdziekolwiek. A nie siedzi KOMUS na glowie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 3-mamuska 12.10.19, 12:04
    whitney85 napisała:

    > Wyprowadził się do mamy, nie do tej panny.
    > Na dzieci płaci. Nie wie, czego chce, trzyma mnie w niepewności. Nie wiem, czy
    > dalej ma z nią kontakt ale podejrzewam, że tak, choć on twierdzi inaczej.


    Ale to nie on powinen podjąć decyzje a ty.
    To ty powinnaś wiedzieć czy bierzesz rozwód czy dasz mu się wyszumieć i poczekać aż zechce wrócić.
    decyzja należy do ciebie.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • enith 06.10.19, 14:04
    Przede wszystkim wyrazy współczucia. To okropna sytuacja dla ciebie i dzieci. Szokiem dla mnie jest, że dla dwumiesięcznego romansu mąż chce rozwalić pięcioosobową rodzinę z trójką małych dzieci na stanie.
    Po pierwsze pilnuj finansów, bo często w takich okolicznościach zdradzający cichcem przenoszą majątek małżeński do nowego związku. To zabezpieczenie, o którym pisała tt-tka, jest bardzo ważne. Po drugie, nawet jeśli się nie rozwiedziecie, powinnaś odwiedzić prawnika i porozmawiać o swojej sytuacji. Ważne, żebyś wiedziała, jakie masz opcje. Mąż nie musi o rozmowach z prawnikiem wiedzieć, nawet lepiej by było, gdyby nie wiedział. Czyli od tego momentu dbasz wyłącznie o swoje i dzieci dobro, zabezpieczasz siebie i je. Po trzecie, jest całkiem możliwe, że jak przyjdzie do konkretnych ustaleń (rozwód z lub bez orzeczenia winy, podział majątku, opieki nad dziećmi, alimenty i cała ta okołorozwodowa logistyka), mężowi zasadniczo zmieni się pogląd na całą sprawę. Zwłaszcza, że romans dopiero pączkujący, bo co to są dwa miesiące. Jesteś na to przygotowana? Rozważałabyś przyjęcie męża z powrotem? Terapię małżeńską? Piszę o tym, bo widziałam takie akcje zdradzających małżonków nie raz i warto mieć świadmość, w jakim kierunku mogą się sprawy rozwinąć. Po czwarte, o ile nie jestem fanką podejmowania drastycznych decyzji bez długiego ich przemyślenia, w takiej sytuacji, jak twoja powinnaś myśleć przede wszystkim o sobie i swoim komforcie psychicznym. Jeśli więc to bujanie się męża w tę i we wtę rozwala cię psychicznie, ukróć to, zażądaj widzeń z dziećmi u niego (to on ma zadbać o swoje lokum!) i ogranicz osobisty kontakt. Mąż powiedział "A" (wygadał się o romasie, wyprowadził z domu), więc niech teraz powie "B" i zacznie przygotowywać się do rozwodu, skoro tak mu spieszno. Tobie ten rozkrok męża ewidentnie nie służy, a to dopiero początek rozpadu rodziny i dużo się jeszcze trudnych dla ciebie rzeczy wydarzy. Dbaj o siebie, zwróć się do przyjaznych ci osób (rodzina, przyjaciele), zawsze miej blisko kogoś, kto cię pocieszy, gdy dopadnie cię dół.
  • whitney85 06.10.19, 14:29
    Dzięki za dobre słowo.
    Nie służy mi obecna sytuacja, to jakaś totalna huśtawka emocjonalna, rzeczywiście nie powinnam przejmować się tym, że on nie ma gdzie się z dziećmi spotykać.
    Ja dotąd nie mogę uwierzyć, że rodzina tak mało dla niego znaczyła. Wystarczyło, że jakaś panna wykazała zainteresowanie i jakby wroga zaczął szukać w mojej osobie. Szok dla mnie, na prawdę miałam zupełnie inne zdanie na jego temat.
    O wsparcie trudno, udałam się do rodziców, zdeptali mnie jeszcze bardziej. Na szczęście jest kilka życzliwych dziewczyn wokół mnie więc jakoś się trzymam.
  • biszkopty35 12.10.19, 06:48
    Ale Ty piszesz tak, jakby rozwód miał być. A tu trzeba zrobić wszystko, żeby ratować małżeństwo. I uważam, że takie proste rzeczy, jak bycie w miarę możliwości zadbaną i wewnętrznie spokojną, traktowanie męża z kulturalnym dystansem, by nie robić wrażenia, że nie dasz sobie emocjonalnie rady bez niego będą ci służyć. To bardzo trudne jak masz serce złamane, ale nie niemożliwe. Pamiętaj, cokolwiek postanowi, to musi być jego własna i wolna decyzja. Może pierwsza w życiu.
  • pade 06.10.19, 14:05
    Nie potrzebujesz kubła zimnej wody, już Ci go na głowę wylano:(
    Skoro mąż nie może podjąć decyzji, to Ty ją podejmij. Dla swojego dobra, po to, by się chronić przed konsekwencjami huśtawki emocjonalnej. Tak czy siak, pewien etap Waszego małżeństwa się skończył. Warto go opłakać i zacząć nowy, na własnych zasadach.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • whitney85 06.10.19, 14:30
    Racja, wkurza mnie tylko ciężar odpowiedzialności za tę decyzję, której dokonanie on ewidentnie zwala na mnie.
    Dzieci płaczą a mi się serce łamie.
  • enith 06.10.19, 15:37
    No niestety, ale to chyba standard w takich sytuacjach. Zdradzający bardzo często zrzucają ciężar podjęcia decyzji o rozwodzie na małżonka zdradzanego, żeby się choć trochę wybielić w oczach otoczenia. On zdradza, a ty kazałaś mu się wyprowadzić, prawda? No, to spokojnie można powiedzieć wszystkim wkoło, w tym dzieciom, że to ty wyrzuciłaś go z domu. I już ciężar jego wyłącznej winy zaczyna się rozmywać.
    Jeśli dzieci płaczą i nie wiedzą, co się dzieje, to niech mąż ich o sytuacji uświadomi (w twojej obecności!). On nawalił, on porzuca rodzinę i jego zakichanym obowiązkiem jest powiedzieć o tym waszym dzieciom. Nie tłumacz go, nie wybielaj i nie rób dzieciom wody z mózgu. One i tak widzą, że dzieje się coś niedobrego.
  • whitney85 06.10.19, 15:44
    Właśnie już mnie poinformował, że dla ich dobra nie powinnam im mówić o przyczynach tej sytuacji...
  • enith 06.10.19, 15:54
    Przepraszam, że to napiszę, ale gnojek niezły z tego twojego męża. Tego się można było spodziewać.
    Nie, dla ich dobra dzieci MUSZĄ wiedzieć o sytuacji. Nie wiem, w jakim wieku masz pociechy, ale nawet bardzo małe dzieci wyczuwają bezbłędnie, gdy między rodzicami dochodzi do rozłamu. Jeśli mąż odmawia rozmowy z nimi, a ty widzisz, że dzieci ewidentnie cierpią, musisz im powiedzieć (w sposób dostosowany do ich wieku). I uprzedź męża, że ani nie będziesz kłamać dzieciom ani go przed nimi tłumaczyć ani go wybielać. To jest konsekwencja jego odejścia od rodziny. Niech się mąż przyzwyczaja do picia tego gorzkiego piwa, które sam sobie nawarzył.
  • pade 06.10.19, 16:08
    Zgadzam się z Enith całkowicie.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • tt-tka 06.10.19, 16:25
    Ja tez. I pamietaj, to ty jestes z dziecmi na co dzien - wyklamywanie meza, ukrywanie obroci sie przeciwko tobie. To nie on bedzie tym, ktory odszedl, tylko ty ta, ktora oszukiwala.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • whitney85 06.10.19, 17:35
    Tak to prawda, już jestem ta zła że tatę za drzwi wyrzuciłam.
  • enith 06.10.19, 17:52
    Whithey, sama widzisz, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Twój mąż nie będzie ci niczego ułatwiał, będzie za to kombinował, jak zwalić winę za kryzys na ciebie albo przynajmniej podzielić ją między was. Nie oczekuj ani odrobiny dobrej woli czy jakichkolwiek ustępstw z jego strony. Czeka cię prawdopodobnie ciężka przeprawa z mężem, któremu znudziło się życie rodzinne, ale który nigdy się do tego przed nikim nie przyzna i będzie próbował ciebie obarczyć winą.
    Dzieci uświadom jak najszybciej. Jeśli nie wiesz jak, kopsnij się na choć jedno spotkanie z psychologiem dziecięcym, który da ci wskazówki, jak taką rozmowę z dziećmi przeprowadzić. I wal do prawnika, bo coś czuję, że będzie ci bardzo, ale to bardzo potrzebny.
  • whitney85 06.10.19, 18:48
    Tak, tą współwina już mnie obdziela.
  • pade 06.10.19, 18:55
    To, że kazałaś mu się wyprowadzić, to jest konsekwencja jego zachowania czyli zdrady, a nie Twoja współwina.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • enith 06.10.19, 19:00
    Mogę spytać, jakie są jego zarzuty wobec ciebie? Ty opisałaś swoje małżeństwo jednoznacznie pozytywnie, zawarte z miłości, pełne wzajemnego wsparcia, pomocy i zaufania. A tu taki całkiem dla ciebie niespodziewany odpał męża.
    Oczywiście niezależnie od jego zarzutów wobec ciebie, zdrada jest wyłącznie winą męża, tu nie ma wątpliwości. Jeśli był nieszczęśliwy w związku, mógł albo zaproponować terapię albo się kulturalnie rozwieść, a dopiero potem szukać dupy na boku.
    Dla ciebie to, co się dzieje, jest najwyraźniej totalnym zaskoczeniem, więc albo niewłaściwie oceniłaś fundament i trwałość waszej relacji, albo mąż nie był w wasze małżeństwo zaangażowany tak mocno, jak sądziłaś, albo był nieszczęśliwy, ale dobrze się przed tobą z tym niezadowoleniem krył.
    Masz jakiekolwiek pomysły, co kierowało twoim mężem, by przewrócić życie udanej (twoim zdaniem) rodziny z małymi dziećmi kompletnie do góry nogami?
  • whitney85 06.10.19, 21:23
    Nie wiem właściwie
  • enith 07.10.19, 01:34
    Ale pytałaś go w ogóle? Mąż ci mówi o kochance, radośnie przytakuje propozycji rozwodu, a ty nie pytasz, nie indagujesz, nie próbujesz dochodzić, czemu cię zdradził i chce porzucić? Co mu się w małżeństwie lub tobie nie podobało? Wy w ogóle rozmawiacie ze sobą?
  • whitney85 07.10.19, 09:13
    Rozmawiamy ale on jest wciąż nieszczery, czuję to.
    Zarzuca mi, że za mało czuła byłam i za dużo od niego wymagałam. No wymagałam ale nigdy więcej, niż od siebie. Żeby wszystko w rodzinie działało a nie ma pomocy z zewnątrz, to się lenić nie można.
  • pade 07.10.19, 10:52
    Wiesz, to może być zwykłe przerzucanie winy na drugą stronę, albo może być coś na rzeczy.
    Bez uczciwego rachunku sumienia po obu stronach, będzie Wam trudno stworzyć lepszy niż do tej pory związek.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • enith 07.10.19, 17:05
    pade napisała:

    > Wiesz, to może być zwykłe przerzucanie winy na drugą stronę, albo może być coś na rzeczy. Bez uczciwego rachunku sumienia po obu stronach, będzie Wam trudno stworzyć lepszy niż do tej pory związek.

    Zgadzam się w 100%. No przecież ewidentnie coś się działo, skoro mąż miał romans. Nie twierdzę, że brak czułości i nadmiar obowiązków domowych to usprawiedliwienie na znalezienie sobie kochanki, bo romansu nie usprawiedliwia nic. Ale jest to jakieś wytłumaczenie, dlaczego tak się stało. Czy, jak pisze pade, to faktyczna przyczyna kryzysu czy tylko zasłona dymna dla kolesia, któremu znudziło się życie rodzinne, dowiedzieć się możecie wyłącznie rozmawiając ze sobą, najlepiej w obecności specjalisty.
  • znowuniedziela 07.10.19, 16:41
    Pytanie, czy i kiedy zakocha się kolejny raz, i kolejny... A że sie zakocha, będzie winił Ciebie, bo albo za mało albo za bardzo się będziesz starała, wymagała... Nie wiem. Macie dzieci, troje. Ty masz udawać przed nimi, ze tak bywa, żeby on nie wyszedł na potwora... Ja bym nie dała szansy od razu. Niech mieszka i tej mamuni ale z dziećmi niech ma relacje non stop, żeby mu za wygodnie nie było...
  • koronka2012 08.10.19, 20:16
    enith napisała:

    > Ale pytałaś go w ogóle? Mąż ci mówi o kochance, radośnie przytakuje propozycji
    > rozwodu, a ty nie pytasz, nie indagujesz, nie próbujesz dochodzić, czemu cię zd
    > radził i chce porzucić? Co mu się w małżeństwie lub tobie nie podobało? Wy w og
    > óle rozmawiacie ze sobą?

    A jakie to ma znaczenie? katować się wiwisekcją związku? w ogóle musiał istnieć żaden konkretny powód poza samczym instynktem zdobywcy, naprawdę. A potem poleciało... trawa gdzie indziej jest zawsze zieleńsza, ot i wszystko.

    Moim zdaniem to nie ma większego znaczenia, skłoni go tylko do wymyślania mniej lub bardzie j bzdurnych historii, bo on jest na etapie szukania "wybielacza". Takie rozmowy się prowadzi jak coś nie gra w związku, żeby go naprawić. A tu wszystko układało się normalnie póki mężowi nie odbiło.
  • enith 08.10.19, 20:42
    No bez jaj. Wyobraź sobie, że mąż wraca dziś z pracy i oświadcza ci, że jutro wyprowadza się do kochanki. I co, przyjęłabyś taką nowinę o tak, wzruszeniem ramion? Nie zadałabyś ani jednego pytania o to, co się stało?
    Ja nie piszę o wiwsekcji i wyciąganiu z męża szczegółów ile razy, gdzie i w jakich pozycjach uprawiał seks z kochanką, tylko o dowiedzeniu się, czemu porzuca mnie z trójką dzieci. Jako zdradzana żona mam prawo do tej wiedzy. Oczywiście on ma prawo mi niczego mówić, ale ja mam pełne prawo pytać. Zwłaszcza, jeśli mąż już podkulił ogonek i chce wracać na łono rodziny. Albo więc tłumaczy swoje motywy i pracujemy nad związkiem albo z powrotu nici.
  • biszkopty35 12.10.19, 07:07
    Jest niedojrzalym gnojkiem. Niech dorosnie i bierze odpowiedzialność. Nie wyreczaj go w niczym
  • aqua48 06.10.19, 17:04
    whitney85 napisała:

    > Właśnie już mnie poinformował, że dla ich dobra nie powinnam im mówić o przyczy
    > nach tej sytuacji...

    A poinformowałaś go, że dla ich dobra on nie powinien do takiej sytuacji dopuszczać? Nawet w myśli?

    Jeśli męczą Cie codzienne wizyty męża, przerzuć ich ciężar na niego - niech on zabiera dzieci do siebie, i potem odprowadza do domu. Ty w ogóle nie musisz się z nim widzieć, rozmawiać itp..
  • biszkopty35 12.10.19, 07:00
    Nie uważam, że jak mąż nie może się zdecydować, to autorka ma zdecydować - w tym momencie mogłaby wybrać tylko rozwód, bo to od Pana nie wymagałoby żadnego wysiłku. Jak by miała zdecydować o jego powrocie, terapii, pragnieniu bycia przy własnej rodzinie? ON ma zdecydować. I to w wolny i nieprzymuszony sposób.
  • eukaliptusy 06.10.19, 22:08
    “ Ślub wzięliśmy z miłości. Byliśmy podobni do siebie więc nas związek był udany. Tworzyliśmy team, ufaliśmy sobie, pomagaliśmy i trwaliśmy przy sobie. Przeżyliśmy wiele problemów (nie w związku, takich z zewnątrz) no i myślałam, że zawsze tak będzie.”

    Jak dla mnie to brzmi jak opis małżeństwa, w którym dwoje ludzi żyje obok siebie, brak jest emocjonalnej intymności, rozmów o uczuciach.
    Wam obojgu pewnie brakuje umiejętności po pierwsze rozpoznawania własnych emocji a po drugie komunikacji
    Stąd to męża „nie wiem”. Stad to wielkie zaskoczenie i informacja o romansie jak grom z jasnego nieba.

    Niektórym parom taki szok daje bodziec do samorozwoju i zbudowania na nowo znacznie lepszego i bliższego związku. Ale może to być bolesne i obie strony musza chcieć.
  • enith 07.10.19, 01:30
    Czy ja wiem? Właściwie mogłabym się tym opisem małżeństwa posłużyć pisząc o moim własnym. I nie uważam, że żyjemy z mężem obok siebie. Wręcz przeciwnie, jesteśmy z mężem bardzo blisko, a za parę dni stuknie nam 17 lat razem. Jedno tylko stwierdzenie autorki wątku nie pasuje do mnie: "...no i myślałam, że zawsze tak będzie.” Otóż ani ja, ani mąż "nie myślimy, że tak będzie zawsze", tylko aktywnie, każdego dnia pracujemy nad tym, żeby tak właśnie było. Nie będę jednak zakładać z góry, że Whitney z mężem spoczęli na laurach i jakoś ich drogi się po tych 15 latach rozeszły. Niemniej jednak bezpiecznie można założyć, że czegoś mężowi w związku brakowało, skoro nie tylko wdał się w romans, ale jest skłonny dla tego romansu (trwającego raptem dwa miesiące) rozwalić rodzinę. Czyli w jego odczuciu coś musiało być bardzo nie tak. Szkoda, że się tą wiedzą z żoną nie podzielił ani przed ani po znalezieniu sobie kochanki.

    "Niektórym parom taki szok daje bodziec do samorozwoju i zbudowania na nowo znacznie lepszego i bliższego związku. Ale może to być bolesne i obie strony musza chcieć. "

    No, pan chyba jednak nie chce. Na razie wyprowadził się z domu i snuje niczym nieskrępowane, radosne plany rozwodowe i porozwodowe. Nawet żony za to przyprawienie jej rogów nie przeprosił, nie poprosił o wybaczenie czy szansę na rehabilitację. Właściwie nic, póki co, nie wskazuje na to, że pan zamierza kontynuować związek z żoną w starej, nowej czy jakiejkolwiek innej formie.
  • whitney85 07.10.19, 05:57
    Tak to właśnie wygląda.
    A jeśli chodzi o to, że coś wcześniej nie grało to może faktycznie ale niedługo i czasem tak bywa gdy ludzie są zawaleni obowiązkami ale inaczej się sprawy załatwia.
  • aqua48 07.10.19, 07:55
    Moim zdaniem musisz przede wszystkim ustalić nowe zasady, którym mąż powinien się podporządkować. Czyli nie - przychodzi do Was do domu kiedy chce i na jak długo chce, dezorganizując życie Tobie i dzieciom i wprawiając Was w rozstrój psychiczny, ale zdecydowanie otrzymuje część obowiązków związanych z dziećmi, natomiast traci część przywilejów. Podjął decyzję i musi ponieść jej konsekwencje tak jak i Wy ponosicie.
  • wies-baden 07.10.19, 08:27
    Z mojego doświadczenia wynika, że mąż grzecznie zechce wrócić na łono rodziny (statystyka), bo zwyczajnie po paru miesiącach romansu z byle kim ( jaka rozsądna i do rzeczy dziewczyna na serio myśli o facecie z trójką małych dzieci).
    Nie odmawiaj mu kontaktu z dziećmi - mieszka u matki, niech je zabiera do matki, byle często i na długo. Postaw zdecydowane warunki finansowe, skonsultuj się z prawnikiem, nie rozpaczaj, bo na 99% wróci z podkulonym ogonem.
  • whitney85 07.10.19, 09:18
    On przebakuje że chce wrócić. Jednocześnie nie przeprosił, nie okazał skruchy, wini mnie za to, co się stało. No nie przekonuje mnie po prostu.
    I choć wciąż się boję, jak to będzie - bo na pewno będzie o wiele trudniej - to nie wiem już teraz, czy chcę jego powrotu. Bo to jakby już inny człowiek.
  • pade 07.10.19, 09:47
    Ale za co on Cię konkretnie obwinia?
    Mam zagwozdkę jeśli chodzi o Twoje wypowiedzi. Nie wiem czy Ty masz taki zwięzły styl pisania, upraszczający i powierzchowny, czy też jest to również Twój styl bycia.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • wies-baden 07.10.19, 09:54
    Tak, jak napisałam, że żadna rozsądna nie zwiąże się z ojcem trójki małych, tak tobie będzie trudno, przynajmniej w najbliższym czasie znaleźć rozsądnego faceta, który zwiąże się z matką trójki małych dzieci. Słowo >małych< ma kolosalne znaczenie ze względu na wieloletnią perspektywę. Dlatego rozważ powrót męża, sądzę, że już się sparzył i 2x zastanowi się, zanim spróbuje ponownie romansów. Poza tym logistyka i wychowywanie trójki dzieci to poważne obciążenie czasowe i finansowe. Tylko zabezpiecz się finansowo i przyjmij go na swoich warunkach.
  • enith 07.10.19, 16:13
    whitney85 napisała:

    > On przebakuje że chce wrócić.

    Cóż, klasyka gatunku, aż zęby bolą. Kochanka naprawdopodobniej spłoszyła się na wieść o tym, że wywaliłaś męża z domu. Niezobowiązująco pukać cudzego męża to jedno, związać się z ojcem trójki małych dzieci, to zupełnie inna bajka. Laska prawdopodobnie brutalnie sprowadziła kochanka na ziemię, więc co mu teraz zostaje, jak nie powrót na łono rodziny?

    >Jednocześnie nie przeprosił, nie okazał skruchy, wini mnie za to, co się stało.

    A to, moim zdaniem, wróży źle dla przyszłości waszego związku. Żeby małżeństwo przetrwało kryzys spowodowany zdradą i wyszło z niego silniejsze, musi się wydarzyć kilka rzeczy: zdradzający musi przeprosić i poprosić o kolejną szansę, musi wziąć odpowiedzialność za swój postępek, o całkowitym i nieodwracalnym zerwaniu kontaktów z kochanką nie mówiąc. Zdradzany natomiast musi uznać, że coś się jednak w związku działo niedobrego, nawet jeśli na chwilę obecną nie wie, co. Do tego dochodzi się najczęściej na terapii małżeńskiej. Bez tego dialog i porozumienie między małżonkami są zwyczajnie niemożliwe i jeśli przyjmiesz teraz męża do domu i nie przepracujecie powodów, dla których kryzys zaistniał, prędzej czy później sytuacja się powtórzy. A macie małe dzieci i takie schodzenie się i rozchodzenie rodziców absolutnie nie będzie im służyć.
  • magda_100 07.10.19, 13:33
    "Właśnie już mnie poinformował, że dla ich dobra nie powinnam im mówić o przyczynach tej sytuacji..."

    Nigdy, przenigdy nie daj się w to wpuścic. Ja niestety dla dobra dzieci przemilczałam początek, licząc że się dogadamy i zostaniemy razem. Dlatego niestety nie powiedziałam dzieciom od razu, że tatuś chce się wypisać.
    Potem za jakiś czas usłyszałam od córki, że to była nasza wspólna decyzja.
    Tak, wspólna - że ja zostaję z dziećmi a on zamieszkuje z sekretarką :(

    "O wsparcie trudno, udałam się do rodziców, zdeptali mnie jeszcze bardziej. Na szczęście jest kilka życzliwych dziewczyn wokół mnie więc jakoś się trzymam. "
    Niestety i moi rodzice i teściowa jak już przestało mu się podobać mieszkanie z panną chętnie by wszystko zamietli pod dywan, zalukrowali i uznali, że problemu nie było. Skruszony tatuś chce wrócić - należy się cieszyć, że wszystko wraca do normy (?!).

    Przede wszystkim daj sobie do namysłu tyle czasu ile potrzebujesz, nie daj mu się poganiać. Ustal najlepiej na piśmie zasady kontaktu z dziećmi - takie porozumienie wychowawcze jak do sprawy rozwodowej. I pamiętaj, że jak tam będzie że tatuś zabiera dzieci o 14 a odwozi o 20 to nie znaczy że jakoś w tym przedziale, tylko dokładnie. Ty w tym czasie możesz robić co chcesz poza domem.

    Jeżeli masz możliwości finansowe idź na parę spotkań z psychologiem - właśnie, żebyś mogła podjąć decyzję czego chcesz w tej sprawie - dać drugą szansę czy nie. Psycholog nie będzie Ci doradzał co robić - on pomoże Ci spojrzeć na
    to wszystko razem, wszystkie za i przeciw i podejmiesz decyzję.

    Pozdrawiam i trzymam kciuki
  • aqua48 07.10.19, 14:09
    Magda dała bardzo mądre rady - przede wszystkim daj sobie czas na decyzję czy w ogóle, a jeśli tak, to na jakich warunkach przyjęłabyś męża z powrotem. Sprawdź przez ten czas jakim tak naprawdę jest ojcem na odległość - w okresie trudnym dla całej rodziny. I nie rezygnuj z wymagań wobec niego. Wyobraź sobie sytuację gdy godzisz się na powrót, a po jakimś czasie pan znowu zmęczony obowiązkami domowymi wybywa.
  • eriu 09.10.19, 00:05
    Jak chcesz wiedzieć na czym stoisz to złóż pozew o rozwód a nie czekaj na niego.

    Doskonały przykład dlaczego z powodu irytacji czymś nie należy rzucać wielkich słów. Szafowalaś rozwodem i pan chętnie to przyjął. Może nie jest tak różowo w jego związku teraz albo po prostu przechodzi przez proces urealnienia tego co sobie roił w głowie a zmiany są trudne nawet dla tych, którzy ich chcą.

    Nie wiem skąd ten pomysł żeby mu mówić, że nie wiesz czy masz budować życie od nowa jak książę nie mieszka z Wami i nadal zabawia się z kochanką. Czego oczekujesz? Że odbędą stosunek na Twoich oczach żebyś podjęła decyzję?

    Moim zdaniem w każdej sytuacji szafujesz niepotrzebnie czymś: wcześniej rozwodem, teraz rzuceniem ziarna niepewności, że jest jeszcze opcja powrotu. Przestań rzucać takie rzeczy tylko najpierw myśl. I to Przemyśl głęboko zanim zaczniesz rzucać takie rzeczy. Tym bardziej, że nie tylko Ty odczujesz tego skutki ale też dzieci.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • enith 09.10.19, 01:51
    > Doskonały przykład dlaczego z powodu irytacji czymś nie należy rzucać wielkich słów. Szafowalaś rozwodem i pan chętnie to przyjął.

    Nie powiedziałabym, że szafowała. W akcie desperacji, po dwóch miesiąciach prób dotarcia do męża, rozbijania się o mur jego obojętności i kłótni, rzuciła słowo "rozwód", a mąż oczywiście radośnie podjął temat, ale jednocześnie wygodnie "zapomniał" wspomnieć wtedy żonie, że od dwóch miesięcy ma kochankę. Gdyby mężowi porzucenie żony nie chodziło już od jakiegoś czasu po głowie, na jej sugestię rozwodu rzuconą w afekcie pewnie popukałby się w czoło. Więc nie, nie uważam, że żona szafowała słowem "rozwód" i dlatego mąż od niej odszedł. Co więcej, gdyby ta pamiętna awantura się nie odbyła, mąż prawdopodobnie do dziś robiłby z żony idiotkę za jej plecami, a ona dalej desperacko zachodziłaby w głowę, co się, do cholery, dzieje z jej mężem. Dobrze, że zasugerowała rozwód, bo mąż się do romansu w końcu przyznał i to po dwóch miesiącach. A mógł oszukiwać ją latami.

    Zgadzam się natomiast z twoją sugestią, że jeśli jest zdecydowana na rozwód, to powinna sama o niego wnieść, a nie czekać, aż mąż się łaskawie zdecyduje. Jego bujanie się między obiema paniami może trwać miesiącami, co ani jej, a zwłaszcza ich dzieciom nie służy.
  • wies-baden 09.10.19, 09:06
    Może ja czegoś nie wiem, ale decyzja o rozwodzie ( to moim zdaniem) ostatnia decyzja, oczywiście wcześniej separacja, wcześniej uzgodnienie spraw finansowo-opiekuńczych. Jakie korzyści da jej rozwód?
  • enith 09.10.19, 14:22
    Autorka sama napisała, że oczekuje, że mąż podejmie decyzję (a ten był zdecydowany na rozwód, przy niej bez skrępowania snuł dalekosiężne plany porozwodowe), bo ona nie wie, czy czekać na niego czy zacząć układać sobie życie bez niego. Mąż, jak już wiemy, decyzji żadnych nie podejmuje, nawet z domu wyszedł wtedy, gdy zażądała tego żona. Czyli na męża absolutnie nie ma co liczyć w tej i pewnie innych sprawach. A ponieważ ten rozkrok męża rozwala żonę psychicznie (a przy okazji dzieci), to decyzje należą do niej, czy o separacji, czy o rozwodzie czy o dalszym układaniu sobie życia bez męża. No jakiś krok zrobić powinna, skoro ta niepewność co do przyszłości rodziny jej i dzieciom nie służy.
  • whitney85 09.10.19, 18:07
    Juz się nie miotam i nie czekam, o rozwód wniose jak ochlone.
  • enith 09.10.19, 18:42
    Bardzo dobrze. Nie warto niczego robić pochopnie. W międzyczasie idź do prawnika i spytaj o radę, jak dalej postępować. Zadbaj o to, o czym dziewczyny już tu pisały: pozew o zabezpieczenie potrzeb rodziny i porozumienie wychowawcze.
    Jak mąż się teraz zachowuje? Ma jakieś obowiązki przy dzieciach czy tylko wpada, bawi się z nimi i wypada? Nadal przebąkuje o powrocie? Doczekałaś się przeprosin?
  • eriu 11.10.19, 10:30
    Dla mnie jeśli ktoś po 2 miesiącach problemów (gdzie nie ma niebezpieczeństwa dla rodziny ani przemocy) w związku 15-letnim rzuca hasło "rozwód" to jest szafowanie. Pytanie też jak to zostało zrobione, ale wszyscy psychologowie mówią nie rzucać haseł o rozstaniu jeśli go naprawdę nie chcesz, bo to jest bardzo dla związku szkodliwe, więc moim zdaniem tak szafowała. Po prostu się nie spodziewała, że to nie będzie otrzeźwiałka dla męża a z tego będzie chciał skorzystać.

    --
    Being alone is fine. Being alone together id perfect.
    66/93/95
  • nieprawda.nieprawda 10.10.19, 00:11
    Szczerze Ci współczuję. Twoja historia jest w wielu aspektach bardzo podobna do mojej. Wiem co oznacza takie trwanie w rozkroku i jak wykańcza psychicznie.
    Czytając Twoją historię pomyślałam: "To niesamowite, jak bardzo tacy Panowie postępują według tego samego szablonu".

    Mój ex też się wyprowadził, a teraz twierdzi, że to ja go wyrzuciłam. Też niby chciał wrócić, ale bez żadnej skruchy. Jedyne co, to kiedy zapytałam dlaczego, to że "jest mu źle beze mnie". Niestety, że mną też było mu źle. I chociaż w przeszłości były wyprowadzki i powroty, to dopiero kiedy się zaparłam, że nie pozwolę mu wrócić kolejny raz ze względu na dzieci (córka strasznie przeżywała jego wyprowadzki), to powoli i z mozołem mogę sobie układać życie bez niego.

    Niestety, znam to uczucie, gdy druga osoba ciągle nie wie czego chce i przerzuca odpowiedzialność za podjęcie decyzji na Ciebie.. może wtedy zgrywać ofiarę wrednej żony co go z domu wyrzuciła. A prawdopodobnie chodzi o To, żeby nie zamykać sobie całkiem drzwi, albo właśnie też to żeby pozostawiona kobieta nie ułożyła sobie życia z kimś innym.
    Być może po części temu też służą spotkania z dziećmi u Was w domu. Też niestety na to pozwalałam.
    I też musiałam się zmierzyć z brakiem zrozumienia że strony rodziny.
    Myślę że dla kobiet z pokolenia naszych rodziców to trwanie w małżeństwie jest jakąś wartością nadrzędną i oczekują że my też, ich wzorem, będziemy trwać w związkach dla rzekomego "dobra dzieci".
    Nie wiem czy moge Ci dawać jakiekolwiek rady, jako osoba, która sama koncertowo popełniła wszystkie błędy z listy, nazwijmy ją: "czego nie robić gdy on chce odejść".

    Układanie sobie życia na nowo łatwe nie jest. Ale jeśli już podjęłaś decyzję, że nie chcesz jego powrotu, to myślę że bardzo ważne jest pozałatwianie spraw formalnych jak najszybciej żeby nie wisiały nad Tobą, bo to strasznie obciąża emocjonalnie.

    Życzę Ci dużo siły.
  • whitney85 10.10.19, 11:26
    Dzięki za zrozumienie 😊
  • biszkopty35 12.10.19, 06:32
    No musi się jakoś spotkać ze sobą. Wyślij go na rekolekcje do jezuitów albo benedyktynów z Tynca na kilkudniową ciszę.
    Co on mówi dzieciom, jak wychodzi wieczorem? Zadziwia mnie, jak mężczyzna zostawia swoje dzieci, żeby iść się pobzykac. A matka usypia, wiesza pranie, sama płacze w nocy, ale jest, gdy zły sen i gdy chce się pić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka