Dodaj do ulubionych

podjęłam decyzję i boję się

18.10.19, 12:54
podjęłam decyzję o wyprowadzce z domu. Nie mam siły zajmować się w domu wszystkimi aspektami domu i sprawami męża i całej rodziny bliższej i dalszej a na odmowę reagują złością, nei umiem z tym sobie radzić. moje obowiązki mąż zbywa krótkim :" czy to jest takie trudne?" autentycznie nie mam siły walczyć o wspólne życie czyli wspólne wyjścia gdziekolwiek, wspólne spędzanie czasu. W tym domu mam tylko obowiązki. Nie mam siły wobec tego chę odejść, bo nie mam też siły i autentycznie tego nie udźwignę , jeśli bedę słyszała od rodziny, że jestem niedobra i wyrzucam męża z domu. nie czuję spokoju, bardzo się boję, nie mam z kim porozmawiać. to czego zawsze potzrebuję to poczcie bezpieczeństwa, więc tym bardziej szukanie mieszkania jest dla mnie trudne. Boję się, że będzie mi trudno znaleźć mieszkanie jako kobiecie z dziećmi. ale pomyślałąm, ze skoro i tak zyję w zasadzie sama, tzn obok męża to umiem też sama i nie będę przynajmniej tak źle sie czuła kiedy oczekuję od męża czegokolwiek i nie otrzymuję tego, kazde wyjście, każda czynność w domu to wielokrotne proszenie się, co tylko pogarsza moje samopoczucie i moją wartość. Jestem przerażona i nie wiem jak mogę się uspokoić, po prostu bardzo się boję. Wzięłam tabletkę na uspokojenie i płaczę. Po południu idę obejrzeć mieszkanie do wynajęcia. Mam poczucie, ze moje dzieci znienawidzą mnie za to, że muszą sie przeprowadzić i nie zrozumieją, ze ja już naprawde nie mam siły.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: podjęłam decyzję i boję się 18.10.19, 13:21
      Trzymam kciuki, dasz radę, a z rodziną na razie nie rozmawiaj. Jeśli nie dają Ci wsparcia w tak trudnej chwili to po prostu im się nie zwierzaj i nie wysłuchuj zarzutów. Masz prawo do ułożenia sobie własnego życia zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. Masz prawo powiedzieć że rozumiesz że rodzina ma inne zdanie, ale Ty nie masz ochoty tego słuchać ani nie będziesz im się zwierzać i tłumaczyć.
      • zosia_1 Re: podjęłam decyzję i boję się 18.10.19, 15:44
        Dziękuję za dobre słowo. Jeśli nie odejdę będę żałowała. Niby nic się nie dzieje, niby nic, a jestem tak przeciążona obowiązkami, że ledwo zipię i mąż nie rozumie o co mi chodzi, bo nigdy żadną sprawą się nie zajmował
        • aqua48 Re: podjęłam decyzję i boję się 18.10.19, 16:27
          zosia_1 napisała:

          > Dziękuję za dobre słowo. Jeśli nie odejdę będę żałowała. Niby nic się nie dziej
          > e, niby nic, a jestem tak przeciążona obowiązkami, że ledwo zipię i mąż nie roz
          > umie o co mi chodzi, bo nigdy żadną sprawą się nie zajmował

          No więc powinnaś część obowiązków pomału przerzucać na dzieci. Pokazywać że to fajne i nietrudne umieć zrobić coś dla siebie i jeszcze dla innych, ze każdy z domowników musi poświecić trochę swego czasu i wysiłku, by dom funkcjonował. I uczyć je współdecydowania ale i współodpowiedzialności. Wówczas nie będą miały do Ciebie pretensji.
    • zosia_1 Re: podjęłam decyzję i boję się 18.10.19, 19:23
      Mężczyzna, z którym umówiłam się na obejrzenie mieszkania przełożył wizytę". Łamię się, nie chcę odchodzić z własnego mieszkania. Dostałam wypieków na twarzy kiedy pojawiłam się pod mieszkaniem pół godziny przed umówioną godziną spotkania, które miałam oglądać . Jestem na środkach uspokajających, mąż zrobił kolację. Autentycznie nie wiem co mam robić? Od kilku dni płaczę, zrobić badania na tarczycę( kiedyś leczyłam się na tarczycę), , na depresję( też się leczyłam w trudnym dla mnie momencie) . Ze strony rodziny i znajomych nie mam wsparcia, zawsze radziłam sobie sama. Ze wszystkim. I jeszcze pomagałam innym
      • whitney85 Re: podjęłam decyzję i boję się 19.10.19, 15:39
        To tak jak ja do niedawna. Ale po rozstaniu z mężem (bardzo niedawnym) zaczęłam o tym mówić. Szybko zorientowałam się, na kogo liczyć nie mogę a na kogo tak. I to, że mam komu się wygadać a ktoś mi powie, dasz radę, zobaczysz, jest bardzo ważne. Także szukaj wsparcia, to doda sił.
        Ja na środkach uspokajających byłam może z 10 dni. Już mi nie są potrzebne.
    • lumeria Re: podjęłam decyzję i boję się 18.10.19, 19:38
      Pozdrawiam Cie.

      Czy jesteś do tego rozwodu przygotowana, czy odchodzisz pod wpływem emocji? Jeśli plączesz, walczysz, rozpaczasz to nie jest moment by podejmować poważne decyzje. Ochajtnij, poczytaj trochę o rozwodach, przygotuj sensowny plan.

      Zycze Ci powodzenia i spokoju.

      To forum jest bardzo pomocne : forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html

    • mil.107 Re: podjęłam decyzję i boję się 19.10.19, 03:52
      Boisz sie bo żyjesz w przekonaniu, ze jak cos zrobisz we własnym interesie przeciw interesowi otoczenia to spotka cie jakieś nieszczęście. Domyślam sie, ze nie miałaś swobody w decydowaniu o sobie, gdy stawałaś sie coraz starszym dzieckiem a potem coraz bardziej świadoma swych pragnień nastolatka. Przekonuj sama siebie, ze dasz rade.

      Ps. Ty nawet na siłę szukasz kary jaka może cię spotkać - odrzucenie przez dzieci - piszesz, ze dzieci nie zaakceptują nowej sytuacji. Tak jakby cię straszono w dzieciństwie, ze jeśli zrobisz cos po swojemu, to stanie sie cos złego, spotka cię kara, wypchnięcie na margines społeczności, rodziny. A to tylko błąd myślenia na sile zaaplikowany podświadomości. Kochasz dzieci to one to zrozumieją. Daj im czas na oswojenie sie.
    • zosia_1 Re: podjęłam decyzję i boję się 19.10.19, 10:28
      Dziękuję za wsparcie, wieczorem porozmawiałam z mężem. powiedziałam o swoich uczuciach, on o swoich, jesteśmy mocno przepracowani i przemęczeni, sfrustrowani. Wiele razem " zbudowaliśmy" przez kilkanaście lat razem. Co jakiś czas musimy sobie przypomnieć, czy wspólne życie nadal jest dla nas atrakcyjne? Kocham męża, zawsze mogłam na niego liczyć , choć gorsze dni się zdażają. Mąż czuje podobnie, z tego co rozmawialiśmy. Bardzo Wam dziękuję za wsparcie, naprawdę było mi ciężko. Mil.107 dziękuję za to, co napisałaś, tak było.
      • aqua48 Re: podjęłam decyzję i boję się 19.10.19, 13:04
        zosia_1 napisała:

        > wieczorem porozmawiałam z mężem. powiedziałam o swoich uc
        > zuciach, on o swoich, jesteśmy mocno przepracowani i przemęczeni, sfrustrowani.
        > Wiele razem " zbudowaliśmy" przez kilkanaście lat razem. Co jakiś czas musimy
        > sobie przypomnieć, czy wspólne życie nadal jest dla nas atrakcyjne? Kocham męża
        > , zawsze mogłam na niego liczyć , choć gorsze dni się zdażają.

        Czyli norma. Każde małżeństwo przechodzi podobne chwile, a niektóre nawet takie że któraś strona ma już tak dość że chce się wyprowadzić bo nie widzi innego wyjścia. Dobrze, że zaczęliście z mężem rozmawiać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka