18.10.19, 15:51
Było sobie starsze małżeństwo. Po wyprowadzce młodszego pokolenia wynajęli jeden z 4 pokoi dziewczynie kończącej studia. Mijał czas – zżyli się z dziewczyną, która znalazła w Warszawie pracę i nadal mieszkała z nimi. Z czasem zaczęli ją traktować jak rodzinę – wspólnie gospodarowali itd. Aż nagle okazało się, że dziewczyna ma jakąś chorobę kręgosłupa i dokuczają jej coraz większe bóle. Starszy pan, manager w korporacji informatycznej, zaczął wozić ją od profesora do profesora, aż znalazł się lekarz, który podjął się operacji kręgosłupa. Dziewczyna była rok na zwolnieniu, po czym straciła pracę. Ale nadal mieszkała ze swą przybraną „rodziną” . Starszy pan woził ją do szpitala, odwiedzał, woził na rehabilitację itd. Potem była druga operacja, potem trzecia, .... Minęło naście lat. Odwiedzali w tym czasie rodzinę dziewczyny na odległej wsi, rodzina przyjeżdżała do Warszawy. Dziewczyna podejmowała pracę , a po kolejnych operacjach ją traciła. Ale mieszkła stale u starszych państwa. Starsza pani zmarła, dziewczyna znalazła pracę, wynajęła mieszkanie i wyprowadziła się. Ale choroba nie odpuszczała i pracę znów diabli wzięłi a renta z ZUS ..... Lepiej nie mówić. Więc po niespełna roku dziewczyna wróciła do starszego pana. Na szczęście dla NIEGO, bo dopadła go wieńcówka i najkrócej mówiąc dziewczyna raz i drugi go uratowała. Potem starszy pan był w szpitalu raz, drugi, trzeci,.... I z kolei dziewczyna go odwiedzała ... Aż doszli do wniosku, że pomimo ogromnej różnicy wieku najprościej będzie pobrać się (poza wszystkim nawet w szpitalu łatwiej gdy jest się mężem/żoną ... ). Potem była kolejna operacja kręgosłupa dziewczyny .... Starszy pan zawiózł do Konstancina, odwiedzał,odebrał,..... Jak za każdym razem zadbał o odpowiedni sprzęt rehabilitacyjny itd. Aż przyjechała w odwiedziny mamusia dziewczyny – no... teraz już jednak kobiety. No i pewnego ranka, gdy dziewczyna jeszcze była w swoim pokoju w łóżku, mamusia mówi „.... to wygodnie się pan urządził .... posprzątane , ugotowane, na działce kwiatuszki ....” . „No wie pani wzajemnie sobie pomagamy jak możemy i pani córka wiele dla mnie zrobiła ..... Zawsze to razem łatwiej niż w pojedynkę ...” odpowiedział starszy pan. „Moja córka doskonale sobie radziała !” wrzasnęła mamusia. „No tak oczywiście .... dopóki nie straciła pracy, bo z renty wynajęcie mieszania ....” . Dalej nie dało się mówić bo nastąpił wrzask „Mojej córce ma kto pomagać !!!!! ... ” itd. . Zdumiony starszy pan usiłował spytać o co chodzi. Co złego jest we WZAJEMNYM pomaganiu sobie ludzi ? Ale spytać się nie dało. „ZAMKNIJ SIĘ PAN !!!!!” .... „ZAMKNIESZ SIĘ PAN WRESZCIE CZY NIE !!!!!!!!!” . No cóż ... taką osobę wyrzuca się z domu, ale ..... to przecież mamusia tej dziewczyny (pardon – kobiety)........ Koniec rozmowy. Mamusia ..... pomieszkała sobie u starszego pana jeszcze 2 dni, potem została przez niego odwieziona do autobusu ..... Bez jednego słowa. Czemu to opisuję ? Smieszne, ale pomimo upływających tygodni nadal dręczy mnie pytanie : CO TAK STRASZNIE URAZIŁO TĘ KOBIETĘ, ŻE TAK SIĘ ZACHOWAŁA ??? Co złego jest w powiedzeniu „pomagamy sobie wzajemnie”. Czy nie jest prostą prawdą, że nie da się utrzymać i wynająć w Warszawie mieszkania mając niespeła 1000 zł renty ? A skoro ktoś sam mieszka w 4 pokojach i zaprasza i nie jest to ktoś obcy lecz osoba, która Cię wspiera od lat kilkunastu w trudnych chwilach ? Niezależnie od wsparcia oddalonej o setki kilometrów rodziny .... Jak można będąc czyimś gościem tak zachować się w jego domu ? Może ktoś mi wytłumaczyć o co ta awantura ????? Bo ja nie oczekiwałem niczego poza odrobiną szacunku.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: szacunek 18.10.19, 16:24
      O co ta awantura? Z zadawnionego poczucia winy i frustracji, że rodzice nie potrafili lub nie chcieli pomóc własnej córce, z żalu, że być może ona się od nich oddaliła psychicznie, z zazdrości, że nie tylko trafiła na dobrych ludzi ale że jednak dobrze żyje mimo tylu przeciwności losu.
      Wniosek - więcej mamusi nie zapraszać. Po co ją ma koleć w oczy spokojne życie córki.
      • 3-mamuska Re: szacunek 05.11.19, 01:17
        aqua48 napisała:

        > O co ta awantura? Z zadawnionego poczucia winy i frustracji, że rodzice nie pot
        > rafili lub nie chcieli pomóc własnej córce, z żalu, że być może ona się od nich
        > oddaliła psychicznie, z zazdrości, że nie tylko trafiła na dobrych ludzi ale ż
        > e jednak dobrze żyje mimo tylu przeciwności losu.
        > Wniosek - więcej mamusi nie zapraszać. Po co ją ma koleć w oczy spokojne życie
        > córki.

        Raczej problem taki ze córka służąca dla starszego pana.
        Ogranie wszystko pomoże w czasie choroby a ludzie gadają.



        --
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • eliksir_czarodziejski Re: szacunek 18.10.19, 16:40
      To samo pomyślałam co Aqua. Jeśli rzeczona mamusia pozwoliła sobie na takie zachowanie wobec osoby, która od lat pomaga jej córce i z tego co rozumiem były to pierwsze odwiedziny w tym domu, to musi być z niej niezły numer. Przemocowcem czuć na kilometr. Być może mamusia tak samo reagowała na potrzeby swojej córki - wrzaskiem i pretensjami.
      Moim zdaniem ewidentnie kuma że to raczej rodzice powinni zajmować się takimi sprawami, ale im było wygodniej że robi to ktoś za nich. Niech zgadne, żona raczej nie ma bardzo dobrych relacji z tą swoją mamą?
    • lumeria Re: szacunek 18.10.19, 16:49
      Ludzie często żyją wyobrażeniami na temat innych (szczegolnie bliskich) i nie przyjmują do wiadomości realnego stanu rzeczy. Tak to wygląda w wypadku matki. Z tym trudno dyskutować, bo z wyobraźnią nie ma polemiki.

      Trzeba robić swoje i nie przejmować się "co ludzie / mama" powiedzą. I starszy pan i młoda pani są oboje dorośli, udzielają sobie wzajemnie wsparcia i pomocy, i z tego co piszesz maja dobra więź, i obojgu to małżeństwo służy. Naprawdę ludzie pobierają się z głupszych powodów.

      Zdrowia, radości, i pięknego spokojnego pożycia małżeńskiego tej parze życzę.
    • koronka2012 Re: szacunek 18.10.19, 18:17
      Będę brutalnie szczera, jeśli panu to nie odpowiada - proszę nie czytać.

      Ja nie rozumiem jednego - i bynajmniej nie tego "jak można będąc czyimś gościem tak zachować się w jego domu", tylko raczej tego jakim cudem można po takim występie nie wystawić prymitywnego babsztyla za drzwi w trybie ekspresowym?
      co z tego, że to teściowa? tymczasem pan kładzie uszy po sobie i jeszcze odwozi mamusię na dworzec...

      Tego pokroju osoby nie wpuściłabym więcej do domu, a pan się zastanawia co zrobił/powiedział nie tak. Cóż - jakoś mi się to niemiło kojarzy z syndromem ofiary. A co na to wszystko żona, bo tego mi w opisie zabrakło?

      Panu dam jedną radę - ludzie traktują cię tak jak POZWALASZ się traktować. A pan pozwala na wiele, wręcz wygląda mi na to, że dajesz się wykorzystywać i to od lat. Nie, to nie jest normalne, żeby przygarnąć zupełnie obcą osobę i wziąć ją na całkowite utrzymanie, które trwa latami - nawet jeśli jest miła i sympatyczna.

      W dodatku rozwój tej relacji kompletnie mi nie gra psychologicznie. Brutalnie mówiąc - w takim układzie w starszym panu widzi się ojca, a nie partnera/męża.

      I za wybuchem matki może stać przekonanie, że pan kupił sobie po prostu pielęgniarkę na starość. Ona nie widzi tego, co robił pan wcześniej, bo z perspektywy małej wsi 1000 zł miesięcznie stałego dochodu to możliwość całkiem wygodnego życia. Kobieta nie musiała przecież siedzieć w Warszawie - bo i po co, skoro i tak była bez pracy? Teściowa widzi to, że córka z jej perspektywy marnuje życie opiekując się starym mężem zamiast dziećmi.

      Ciekawa jestem swoją drogą, jak tę długoletnią opiekę widzi to "młodsze pokolenie", które wyprowadziło się z domu...
      • zdziwak52 Re: szacunek 18.10.19, 20:19
        Zacznę od najważniejszego. S.pan nie wziął dziewczyny na utrzymanie. Latami pracowała i zarabiała. Ponadto mamusia cały czas przysyła jej OGROMNE paki żarcia (nie do udźwignięcia !) czasem nawet 2 razy w miesiącu. Plus jednak ta renta. Dalej - s.pan jest w pełni sprawny i tyle samo opuekuje się żoną, co ona nim . Zależy kto aktualnie jest w lepszym stanie. Po operacji np. zajmuje się nią włącznie z zakładaniem skarpetek itd. Ale gdy on ma się gorzej role się odwracają. Jest to w pełni partnerski układ. I tego właśnie mamusia nie ogarnia. A "młodsze pokolenie" ?. Syn akceptuje, córka nie.
      • zdziwak52 Re: szacunek 18.10.19, 20:23
        Dalej - mamusia już tu bywała i jej wnuki też. A teraz ma zakaz wstępu. A odwiózł ją z obawy, że żona , w 2 tygodnie po potwornej operacji, będzie jej pomagać targać walizę do autobusu.
    • enith Re: szacunek 19.10.19, 00:26
      O rzeczy typu "co autor miał na myśli" zawsze najlepiej pytać u źródła. To znaczy teraz nie. Teraz jest już po ptokach, skoro z teściową nie rozmawiasz i jej do siebie nie zapraszasz. A wszystkie nasze dywagacje będą z gatunku "zgaduj zgadula, gdzie jest złota kula". Możesz ewentualnie podpytać żonę, skąd ta absurdalna reakcja jej matki.
      A właśnie, żona. Nie kazała się zamknąć babie drącej bez opamiętania na jej męża w jego własnym domu? Gdyby moja matka odstawiła taki numer, to wystawiłabym ją tak jak stoi za drzwi mieszkania do czasu, aż się uspokoi. A twoja żona co zrobiła? Zareagowała w ogóle na ten odpał matki pod waszym dachem? Bo ja rozumiem, że tobie ze zdziwienia mowę odebrało, no ale jej?
      • ola_dom Re: szacunek 19.10.19, 10:31
        enith napisała:

        > A twoja żona co zrobiła? Zareagowała w ogóle na ten odpał matki pod waszym dachem?
        > Bo ja rozumiem, że tobie ze zdziwienia mowę odebrało, no ale jej?

        Wiesz, jakoś podejrzewam, że to nie był pierwszy tego typu występ "mamusi". Co zapewne oznacza, że w takiej atmosferze wychowywała się córka. Którą przez to może "zatykać" w sytuacji, kiedy mamusia raczy się po chamsku wydzierać. Niestety - tak to przeważnie działa w przemocowych domach, a można przypuszczać, że o takim właśnie domu mowa.

        Zdziwaku - rozmawiałeś z żoną o tej sytuacji? Skomentowała jakoś zachowanie matki?


        --
        W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
        • zdziwak52 Re: szacunek 19.10.19, 16:06
          Żona spała (jest jeszcze słaba po operacji), a ja szykowałem w kuchni śniadanie dla jej matki i dla siebie. Kiedy mamusia nas opuściła opowiedziałem. Była wstrząśnięta. Potem mi powiedziała, że powiedziała mamusi parę słów, ale nie wnikam.
          • ola_dom Re: szacunek 19.10.19, 17:41
            zdziwak52 napisał(a):

            > Była wstrząśnięta. Potem mi powiedziała, że powiedziała mamusi parę słów, ale nie wnikam.

            Ej, czyli reakcja żony była najlepsza z możliwych, jak się zdaje.
            Więc w tej sytuacji właściwie nie masz za bardzo się czym przejmować, wnikać w rozmowę żony z teściową też nie za bardzo - a starszą panią... no cóż - ma swoje fochy i gdyby zdarzyły się na przyszłość (a wiadomo już, że niestety warto być czujnym) - gasić w zalążku.

            Jasne, że jest Ci przykro i trudno zrozumieć takie zachowanie.
            Ale najważniejsze, że żona jest po Twojej stronie, nie broni matki: "och, na pewno nie miała nic złego na myśli", "nie przejmuj się, ona tak ma", "musiałeś coś powiedzieć, co ją zdenerwowało" - i tym podobne - pomyśl sobie, jak byś się czuł, słysząc taki komentarz od żony... A to niestety wcale nierzadko się zdarza.


            --
            W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
    • ola_dom Re: szacunek 19.10.19, 18:00
      zdziwak52 napisał(a):

      > Jak można będąc czyimś gościem tak zachować się w jego domu ? Może ktoś mi
      > wytłumaczyć o co ta awantura ????? Bo ja nie oczekiwałem niczego poza odrobiną szacunku.

      Aha - bo w zasadzie prosisz, żeby Ci to wytłumaczyć - tyle, że chyba się nie da.
      Zgadzam się tu z lumerią i aquą - matkę uwiera, że nie była w stanie zaopiekować się córką, tak jak by pewnie należało i jak by sama chciała - i poczuła się może jakoś winna, a to nie jest przyjemne uczucie, więc warto je zneutralizować przerzucając winę na kogoś innego;
      a poza tym - rodzice bardzo często mają swoje wyobrażenie na temat życia swoich dzieci - a jeśli rzeczywistość nie przystaje do tych wyobrażeń - tym gorzej dla rzeczywistości.

      Ale przede wszystkim będę obstawać przy tym, że nie da się zrozumieć takiego zachowania, a na pewno nie warto zbytnio zaprzątać sobie z nim głowy.

      --
      W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
      • zdziwak52 Re: szacunek 19.10.19, 18:31
        Raz jeszcze b.dziękuję za trochę nieoczekiwany poziom wsparcia moralnego. Już się tłumaczę. Założyłem ten wątek, bo chodziło mi po głowie, że może faktycznie dla osoby patrzącej z boku sytuacja mogła wyglądać następijąco "Stary obleśny dziad wykorzystał trudną sytuację dziewczyny aby sprowadzić sobie do domu dużo młodszą kobietę". Może tak to widzi mamusia. Wasza reakcja pokazała mi, że normalni ludzie nie wietrzą wszędzie podłości. I za to dziękuję.
        • aqua48 Re: szacunek 19.10.19, 19:39
          zdziwak52 napisał(a):

          > "Stary obleśny dziad wykorzystał trudną sytuację dziewczyny..

          Eee tam, mamusi normalnie żal się zrobiło, że o nią nikt tak nigdy nie dbał...
          Uwierz, że sporo jest małżeństw z dużą a nawet bardzo dużą różnicą wieku (w moim bliskim otoczeniu 3 podobne i szczęśliwe związki), często taka sytuacja powoduje rozmaite niesmaczne uwagi i komentarze otoczenia, a nikomu nic do tego co i dlaczego dobrowolnie postanowili dorośli ludzie jeśli im po prostu dobrze razem.
        • koronka2012 Re: szacunek 19.10.19, 22:50
          Co prawda po 2 zacytowanych zdaniach trudno zgadywać, ale tym bardziej nie mam pojęcia co skłania część piszących do przypuszczeń, że matką kierowało poczucie winy, że sama nie dość pomagała.... Staram się postawić niejako w sytuacji tej kobiety - coś takiego w ogóle nie przyszłoby mi do głowy, bo i z jakiej racji?

          Ja te okrzyki teściowej odebrałam tak: "moja córka mogła mieć lepsze życie, nie musiała się skazywać na to małżeństwo"

          Bo matka może patrzeć nie na to, co córce daje ten związek - ale czego jej pozbawia. I szczerze mówiąc - na jej miejscu tez byłabym sceptyczna, choć oczywiście nie usprawiedliwiam takiego zachowania twojej teściowej.

          Ja bym patrzyła na sytuację w taki sposób - że zamiast korzystać z życia, córka bierze sobie na głowę obowiązki opiekuńcze, jest uwiązana, a do tego rezygnuje z macierzyństwa (o ile rozumiem, nie macie wspólnych dzieci) i bałabym się że wyszła za mąż z niewłaściwych powodów.

          Aha - sama miałam kilkanaście lat starszego męża, moja córka też się związała ze sporo starszym partnerem, i mam pewnie skażone myślenie wiedząc z doświadczenia jak łatwo pomylić wdzięczność/troskę z miłością i czym to się kończy.
          • enith Re: szacunek 20.10.19, 02:18
            Zarówno twój trop, Koronko, jak i inne tropy podane wcześniej, są możliwe. Jak i inne, o których nikt nie pomyślał. Tylko teściowa autora wątku zna odpowiedź na to, skąd ta jej agresywna reakcja na w sumie niewinną uwagę o wzajemnej pomocy małżonków.
            Co do rzeczy, których córka jest pozbawiona w małżeństwie z osobą w wieku swojego ojca, to trop z brakiem dzieci jest sensowny, ale tylko na pozór. W przypadku żony Zdziwaka to nie wiek męża, ale rozwalony, operowany wielokrotnie kręgosłup i czasowe po każdej operacji inwalidztwo są bardziej prawdopodobną przyczyną niedecydowania się na potomstwo. Jest możliwe, że to frustracja matki spowodowana faktem, że córka pewnych doświadczeń (np. macierzyństwa, ale też innych rzeczy) w życiu nie zazna ze względu na swoją chroniczną chorobę, były faktyczym powodem tego niespodziewanego wybuchu, a zięć stał się po prostu jego przypadkowym katalizatorem i odbiorcą. Niemniej jednak, taka napaść na zięcia nie jest niczym usprawiedliwiona i uważam, że teściowa powinna za swój atak przeprosić. Dobrze, że żona stoi za mężem i nie próbuje matki przykrego zachowania tłumaczyć.
          • enith Re: szacunek 20.10.19, 04:19
            Ale tak poza tym, to się z tobą zgadzam, Koronko. Ja też słowa teściowej: „.... to wygodnie się pan urządził .... posprzątane , ugotowane, na działce kwiatuszki ....” (w domyśle: rękami mojej córki) odbieram jako zarzut matki, że mąż się wysługuje młodszą żoną i zrobił sobie z niej pielęgniarkę. Matka zdaje się nie zauważać pewnego istotnego faktu, a mianowicie tego, że jakoś nie widać powszechnie młodych, zdrowych, jurnych 25-latków ustawiających się w kolejce kandydatów do ręki niepełnosprawnej kobiety. Tacy mężczyźni w znakomitej większości sparują się ze zdrowymi, jurnymi, płodnymi kobietami, z którymi będzie można założyć rodzinę i iść przez życie ramię w ramię, a nie wozić żonę od profesora do profesora, od kliniki do kliniki i od chirurga do chirurga. A po licznych żony operacjach robić za jej pełnowymiarowego pielęgniarza. Przykre to, ale tak to wygląda. Teściowa więc, zamiast drzeć paszczę na zięcia, powinna być naprawdę szczęśliwa, że córka znalazła towarzysza życia, który ją w chorobie wspomaga (ze wzajemnością zresztą).
          • ola_dom Re: szacunek 20.10.19, 09:47
            koronka2012 napisała:

            > Co prawda po 2 zacytowanych zdaniach trudno zgadywać, ale tym bardziej nie mam
            > pojęcia co skłania część piszących do przypuszczeń, że matką kierowało poczucie winy

            Doświadczenia, niestety :)
            A jeśli nawet nie było to poczucie winy - to i tak nie kierowało nią żadne pozytywne uczucie. No bo jakie by miało być?

            --
            W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
          • zdziwak52 Re: szacunek 20.10.19, 10:12
            Wychodząc za mąż córka, jak mi się zdaje, już zrezygnowała z dzieci ze względu na kręgosłup. Poznali się kilkanaście lat wcześniej i córka już była po 40.
            • elle-joan Re: szacunek 20.10.19, 11:19
              zdziwak52 napisał(a):

              > Wychodząc za mąż córka, jak mi się zdaje, już zrezygnowała z dzieci ze względu
              > na kręgosłup. Poznali się kilkanaście lat wcześniej i córka już była po 40.

              W pierwszym poscie piszesz, ze wynajeliście pokój dziewczynie kończącej studia, to chyba nie po 40, czy ja cos źle zrozumiałam. Awantur robić nie nalezy to oczywiste, ale nie dziwie sie matce, ze martwi sie tym małzeństwem córki. Piszesz, ze uznaliście, ze prościej będzie się pobrać, ze łatwiej w szpitalu jak jest sie małzeństwem, ze zdaje Ci sie ze zrezygnowala z dzieci. Ani słowa o uczuciu. Fajnie ze jet wzajemna pomoc, ale matka chciala pewnie widzieć córkę w związku z miłości. Wiem, ze rozne są małzeństwa, z róznych pobudek, róznie się układa, ale przynajmniej wspomina się o uczuciu, bierze się pod uwagę, ze coś takiego powinno być, a tu nic o tym nie ma.
            • koronka2012 Re: szacunek 20.10.19, 13:11
              Wiesz, mimo wszystko... jakbym od zięcia usłyszała takie podsumowanie małżeństwa - na zasadzie wymiany barterowej - dziś ja się opiekuję żoną, jutro żona mężem to też bym to uznała za mega słabe.

              Ja rozumiem, że jako facet nie skupiasz się na emocjach, ale zerknij na swój własny przekaz:
              - na początku waszej relacji występowałeś w roli ojca/opiekuna
              - pobraliście się bo.... najprościej (???!) bo w szpitalu to ułatwia procedury, bo łatwiej w parze niż w pojedynkę, bo pan ma wieńcówkę...
              no trochę słaba motywacja (czy raczej słaby opis w twoim wykonaniu, tak jakby to była transakcja handlowa)

              A twój tekst "No tak oczywiście .... dopóki nie straciła pracy, bo z renty wynajęcie mieszania ....” można odebrać "wziąłem sobie sierotkę z ulicy w jednej koszulinie, gdyby nie ja to by przepadła z kretesem"
          • ola_dom Re: szacunek 20.10.19, 10:37
            koronka2012 napisała:

            > a do tego rezygnuje z macierzyństwa (o ile rozumiem, nie macie wspólnych dzieci)

            Bo zakładamy, że każda kobieta, bez wyjątku, marzy o macierzyństwie?

            > bałabym się że wyszła za mąż z niewłaściwych powodów.

            Jest niemal pewne, że matka "boi się" tego samego. "Niewłaściwych powodów" - według matki. Bo istotne jest dla niej to, czego ona chce dla córki, a to, czego chce dla siebie córka, w ogóle nie ma znaczenia.

            > mam pewnie skażone myślenie wiedząc z doświadczenia jak łatwo pomylić
            > wdzięczność/troskę z miłością i czym to się kończy.

            Ludzie pobierają się z różnych powodów, a akurat mylenie wdzięczności i troski z miłością zdarza się nie tylko w relacjach z dużą różnicą wieku/dorobku/zamożności.

            --
            W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
            • koronka2012 Re: szacunek 20.10.19, 13:19
              ola_dom napisała:

              > Bo zakładamy, że każda kobieta, bez wyjątku, marzy o macierzyństwie?

              Nie o to chodzi czy córka marzy czy nie. Zakładam, że każda MATKA chciałaby dla swojej córki pełnej rodziny i spełnienia. A tu do tego mamy do czynienia z matką z małej wsi, gdzie tradycyjne podejście do tych kwestii jest bardziej niż prawdopodobne.

              > "Niewłaściwych powodów" - według matki. Bo istotne jest dla niej to, czego ona chce dla córki, a to, czego chce dla siebie córka, w ogóle nie ma znaczenia.

              Oczywiście, bo matka w tej rodzinie nic fajnego dla córki nie widzi - ocenia to SUBIEKTYWNIE, patrząc jak mogłoby być w jej wymarzonym scenariuszu. I boli ją, że realia są zupełnie inne.

              > Ludzie pobierają się z różnych powodów, a akurat mylenie wdzięczności i troski
              > z miłością zdarza się nie tylko w relacjach z dużą różnicą wieku/dorobku/zamożn
              > ości.

              Zgoda. Tylko że relacje z dużą różnicą wieku oraz długiem wdzięczności w tle niejako sprzyjają takiemu przekłamaniu.
                • zdziwak52 Re: szacunek 20.10.19, 14:14
                  Kochani. Myślę, że uzyskałem już wszystkie możliwe odpowiedzi i wydaje mi się, że to mi wystarczy aby zobaczyć sprawę z różnych perespektyw. Dziękuję. Aha, jeszcze tylko na koniec. Kilka razy wraca temat "opieka" , "pielęgniarka" etc. Otóż chcę tylko raz jeszcze dodać , że "starszy pan" jest w 100% zdolny do samodzielnego funkcjonowania (co w niczym nie umniejsza tej prawdy, że we dwoje łatwiej żyć). Starszy pan całe życie był b. Aktywny (góry, żagle, rower, własnoręcznie postawiony letni domek ...) i to naprawdę procentuje. Dziewczyna uratowała go przed własnym zadufaniem i wiarą , że "serce mam jak dzwon" niemal siłą "wykopując" go do kardiologa (na drugi dzień był już na stole). Co dalej ? Dalej, po wstawieniu stentów, normalne funkcjonowanie. Ale z psikusami i w ciągu 4 lat dziewczyna 3 razy wzywała p
                  pogotowie. I tak się zdarza. Raz on ją wiezie na operację, raz ona go ratuje. Ale na co dzień nie ma jakiejś "opieki", nie jest potrzebna pielęgniarka itd. I da Bóg przyjdzie czas, starszy pan pójdzie do krainy wiecznych łowów bez przechodzenia przez fazę niedołęstwa. Pozdrawiam wszystkich i żegnam z wdzięcznym sercem.
                  • zdziwak52 Re: szacunek 20.10.19, 14:28
                    No i nie mogę skończyć ! Bo przeczytałem własny tekst i widzę, że my nic tylko się ratujemy ..... A to przecież nie tak. To są ZDARZENIA i właśnie zdarzają sie raz na miesiące czy lata. A na codzień jak wszyscy - wspólne zakupy, spacerki z pieskiem, wyjazd na działkę, coś tam w telewizji ... Ot normalność. I z tym było nam dobrze.
                    Póki mamusia nie narozrabiała, bo pomomo upływającego czasu tak mi jakoś kwaśno w gębie ...... Wiem, że to głupie, ale .... Noooo teraz to już naprawdę dziękuję, pozdrawiam i żegnam.
                    • enith Re: szacunek 20.10.19, 18:28
                      No więc jeśli wam obojgu jest dobrze, to tylko to się liczy. Odpał teściowej potraktuj w kategorii ciekawostki i więcej sobie nim głowy nie zawracaj. Z teściową kontakty ustaw tak, jak ci serce podpowiada. A na kwaśność w gębie polecam słodką nalewkę, najlepiej domowej roboty ;-)
                • elle-joan Re: szacunek 20.10.19, 14:25
                  "Poznali się kilkanaście lat wcześniej i córka już była po 40"

                  To nie kwestia matematyki tylko konstrukcji zdania. Ale juz rozumiem. No i nadal uwazam, ze bardzo praktycznie podchodzisz do tego małzeństwa, zadnej oznaki uczucia i stąd reakcja matki.
                  • aqua48 Re: szacunek 20.10.19, 20:37
                    elle-joan napisała:

                    > uwazam, ze bardzo praktycznie podchodzisz do tego małzeństwa, zadnej oznaki u
                    > czucia i stąd reakcja matki.

                    Taa bo matka okazała właściwe uczucia...po prostu gejzer uczuć.

                    A poważnie to ile to małżonków równolatków, lub z "właściwą różnicą wieku" pisze o uczuciach w necie? I czy to oznacza że ich nie odczuwają? To że ludzie pobrali się z tzw. rozsądku nie oznacza, że nie darzą się uczuciami.

                    • ola_dom Re: szacunek 20.10.19, 22:24
                      aqua48 napisała:

                      > To że ludzie pobrali się z tzw. rozsądku nie oznacza, że nie darzą się uczuciami.

                      No właśnie.
                      W dodatku - założę się o wiele, że większość małżeństw wcale nie jest zawieranych z miłości. Tak, tak... nawet tych, którym w momencie ślubu tak się wydaje.
                      Co gorsza... do udanego małżeństwa MIŁOŚĆ wcale nie jest niezbędna. A wzajemny szacunek i zrozumienie są. A tutaj wydaje się ich nie brakować.

                      --
                      W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
                  • lumeria Re: szacunek 21.10.19, 17:16
                    Małżeństwo z miłości to nowoczesny wynalazek, i nie, nie potrzeba szalejących hormonów i zapalenia mózgu, by stworzyć dobry, stabilny, pełen szacunku i ... o dziwo, miłości, związku.

                    Jeden mężczyzna okazuje miłość wyznając dozgonne szalone uczucie i wręczając bukiet czerwonych róż, a inny zawożąc partnerkę do lekarza, na terapie, jadąc na zakupy i gotując dla niej posiłek.

                    Jedno to romantyczne mrzonki, drugie to codzienność. Które Ty byś wolała?
                    • enith Re: szacunek 21.10.19, 19:11
                      No, ja bym wolała jedno i drugie i nie uważam, żeby te dwa opisane przez ciebie sposoby wyrażania miłości wzajemnie się wykluczały. A ponieważ właśnie takiego partnera sobie wybrałam, wszystkim innym życzę, żeby też tak wybrali. Zdaję sobie natomiast sprawę z tego, że jestem w mniejszości, a większość musi przy wyborze partnera/współmałżonka iść na kompromisy. I wtedy zdecydowanie lepiej mieć za męża/żonę osobę nas szanującą, wspierającą i lojalną, niż rzucającą wyświechtanymi słowy o miłości, a nie mającymi pokrycia w rzeczywistości.
                      Zgadzam się z Olą, że państwo nie mają problemu ani ze swoim małżeństwem ani z teściową, tylko teściowa ma problem ze sobą i swoją postawą wobec związku córki, który nie przystaje do maminych wyobrażeń.
                      • lumeria Re: szacunek 22.10.19, 15:27
                        Masz racje, czarno-biało to przedstawiłam - albo albo. A tak nie musi być. Ale:

                        Dla osób chorych lub niepełnosprawnych często nawet takiego wyboru nie ma, bo nikt nie chce się z nimi związać.
                  • zdziwak52 Re: szacunek 24.10.19, 14:32
                    No to zabawnie wyszło ... Poznali się kilkanaście lat wcześniej i GDY SIĘ POBIERALI córka była już po 40. Wydawałoby się, że to oczywiste - w przeciwnym razie nie byłoby tej przepaści wieku. No, ale mea culpa za skrót myślowy.
              • ola_dom Re: szacunek 20.10.19, 22:28
                koronka2012 napisała:

                > Nie o to chodzi czy córka marzy czy nie. Zakładam, że każda MATKA chciałaby dla
                > swojej córki pełnej rodziny i spełnienia. A tu do tego mamy do czynienia z matką
                > z małej wsi, gdzie tradycyjne podejście do tych kwestii jest bardziej niż prawdopodobne.

                > Oczywiście, bo matka w tej rodzinie nic fajnego dla córki nie widzi - ocenia to
                > SUBIEKTYWNIE, patrząc jak mogłoby być w jej wymarzonym scenariuszu. I boli ją,
                > że realia są zupełnie inne.

                O.K., czyli rozumiemy się, że to jest wyłącznie problem matki, że rzeczywistość nie przystaje do jej wyobrażeń.
                Ale to w niczym nie usprawiedliwia jej zachowania. Bo nie jest jedyną matką, której dziecko nie spełniło oczekiwań co do własnego życia. A jednak są mamy, które nie zachowują się w związku z tym chamsko wobec zięcia.

                --
                W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
                • zdziwak52 Re: szacunek 24.10.19, 14:44
                  No i nie wytrzymałem i znów zajrzałem tu. A tutaj widzę wątek żyje własnym życiem ..... Hmmmmm . Zmuszacie mnie do mówienia o sprawach dość intymnych. To nie jest tak, że to wszystko na chłodno i bezdusznie. Tylko w moim wieku jakoś głupio pisać o uczuciach. "Co ludzie sobie pomyślą ?! Zachciało się staremu piernikowi ..... " . itd itp . Ale przecież pisałem o wspólnych spacerach, wyjazdach. Dopiszę więc wspólne rejsy żeglarskie i wypady w góry. I do znudzenia będę protestował przeciw ustawianiu mnie w roli dziadka, którym trzeba się opiekować. Jeszcze całkiem niedawno bywałem komodorem rejsów , w których uczestniczyło kilkudziesięciu młodych ludzi. Naprawdę nie każdy zaraz po 60-ce staje się niedołężnym dziadkiem. To trochę sprawa genów, a trochę jednak sposobu, w jaki przeżyło się życie. Jak zwał tak zwał - żona uznała , że mamusia w takiej formie (pragmatycznie) łatwiej to strawi. A ja uznałem, że ona lepiej zna swoją mamusię. Wszystko w temacie. Pozdrawiam wszystkich.
                  • ola_dom Re: szacunek 24.10.19, 16:59
                    zdziwak52 napisał(a):

                    > To nie jest tak, że to wszystko na chłodno i bezdusznie. Tylko w moim wieku jakoś
                    > głupio pisać o uczuciach. "Co ludzie sobie pomyślą ?! Zachciało się staremu piernikowi ..... " itd itp

                    Zdziwaku, nie przejmuj się. Jak ktokolwiek się trochę zastanowi, to sam zauważy po pierwsze - to, o czym piszesz, i o czym wspomniała aqua - dojrzały wiek to niekoniecznie czas, kiedy chce się całemu światu obwieszczać głębię swoich uczuć;
                    a po drugie - jakoś trudno mi sobie wyobrazić nagły i gwałtowny wybuch uczuć (i relacji o nich, których, jak się zdaje, oczekują niektórzy w tym wątku) po kilkunastu latach znajomości.
                    To dość zrozumiałe, że w Waszej sytuacji związek i uczucie rozwijały się inaczej niż to bywa u osób, które się dopiero spotykają.


                    --
                    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
                  • lumeria Re: szacunek 24.10.19, 17:22
                    Zdziwaku - szacun dla Ciebie, odbieram Cie jako naprawdę równego, normalnego faceta, wcale nie dziadka :)
                    A nawet gdybyś nim był, no to co z tego? Jeśli dwoje ludzie się dogadują, dobrze im razem, to naprawdę innym wara od tego - i to jest obojętne, czy żyją aktywnie, czy w bamboszach przed telewizorem.

                    Wiec nie musisz się tłumaczyć ani teściowej, ani dzieciom, ani nam. Rozumiem, ze trudno się oprzeć takiej presji spojrzeń, niedomówień, uśmieszków. Ludzie będą zwracali uwagę na różnice, bo jakiekolwiek roznice ciekawią ludzi - można to interpretować jako wrogość (jak u teściowej to jest pewnosc) albo jako odruchowe zainteresowanie (w wypadku większości innych osób). To nie Twoja rola, by przekonywać innych, ze nie jesteś nicponiem i nic złego nie robisz! Oni to sobie muszą poukładać (albo i nie) :)

                    Jeszcze raz serdecznie Wam szczęścia życzę :)
                  • 71tosia Re: szacunek 25.10.19, 00:33
                    czyli raptem jakies 20 lat roznicy wieku? Jak sie ma juz te 40 lat to nie jest juz taka ogroooomna roznica wieku, doswiadczenie zyciowe, sposob myslenia sa juz podobne czy ma sie 40 czy 60 na karku. Z tego co piszesz stanowicie fajna wspierająca sie pare, mamusią nie ma sie co przejmowac, cos sie jej tam ulalo a ty byles pod reka ;-)
                    • raczek47 Re: szacunek 27.10.19, 20:41
                      Właściwie ten wątek jest bardzo piękny ze względu na postawę autora i jego stosunek do żony i życia w ogóle. 🙂
                      Ja Wam życzę zdrowia i szczęścia na wszystkie Wasze wspólne dni-niech ich będzie jak najwięcej. I niech los Wam sprzyja 🙂Powodzenia i dużo dużo zdrowia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka