17.12.19, 16:03
Problem jakim chcę się Wami podzielić dotyczy wielkości mieszkania, ale chyba przede wszystkim życia w nim. Mieszkamy w 2-pokojowym mieszkaniu, 46 m, dość duża kuchnia, jeden pokój wiekszy, drugi trochę mniejszy. Oba ustawne, kwadratowe, kuchnia też, mieści stół przy którym jemy obiady we trójkę. Żyjemy w nim już dwadzieścia parę lat. Syn studiuje w naszym mieście, mieszka w domu. To mieszkanie rodzinne męża, od początku uczynił mnie jednak jego współwłaścicielką. Wniosłam jakiś tam kapitał do małżeństwa. Mam też swój dom, mieszka w nim moja mama. Kiedy urodził się syn przeznaczyliśmy mniejszy pokój dla niego. Tam stanęło łóżeczko, półki z zabawkami. Czasem tam zasypiałam, bo tak było niby wygodniej, karmienie. Mąż miał swoją wygodę w dużym pokoju, tam słuchał muzyki, to jego świat. Kiedy syn poszedł do szkoły mąż coraz częściej zaczął przesiadywać w jego pokoju. Pierwszy olbrzymi komputer umieścliśmy w jego pokoju. Mąż, początkowo wróg nowej techniki, zachęcony przeze mnie do korzystania z dobrodziejstw techniki wciągnął się w to tak bardzo, jak w muzykę. I zaczął ,,dzielić" pokój z synem. Ten nie protestował. Mnie się to nie podobało. Uważałam i nadal uważam, że dziecko powinno mieć swoją przestrzeń, bez rodziców. Lata mijały, sprzęt komputerowy się zmieniał, przybywało laptopów. Nie zmianiło się tylko miejsce męża do spędzania wolnego czasu, po pracy, przed pracą, w wolne dni. W pokoju syna mąż siedzi przy biurku jako stały element tego miejsca. Syn ma pokój dla siebie, kiedy ojciec jest w pracy. Pracuje 40 godzin, w tym nocne dyżury. Uczy się wtedy tam, albo kiedy ojciec jest w domu, w naszym pokoju, w kuchni, przy ojcu siedząc na swojej kanapie. Ma podzielność uwagi, uczy się dosłownie wszędzie. Lata niedoli zrobiły swoje. Ale, czy o to chodzi? Mąż mówi, że nie mam powodu, by się pieklić. A pieklę się. On, że jam mam wtedy duży pokój dla siebie, oglądam, co chcę w TV, albo oglądamy co chcemy z synem. Często siedzimy razem, bo mam z synem serdeczną relację. Męża z pokoju syna wyplenić się nie da. Reaguje zdenerwowaniem. On przeszkadza, on nie ma swojego miejsca, on potrzebuje przestrzeni. My też jej potrzebujemy. Ja ją mam, ale syn? Moim zdaniem nie ma. Twierdzi, że mu tu nie przeszkadza. Siedzi z ojcem, oglądają mecze, gadają, bo mąż coś tam robi na komputerze, ale nie przeszkadza mu to zerkać w telewizor i rozmawiać. To jego dawny pokój, kiedy mieszkał z rodzicami. Myślę po tylu latach, że on nadal tkwi gdzieś w tym schemacie. Mógłby mieć ten kącik w naszym pokoju, ale tu nie ma miejsca na biurko. No i tam ma więcej spokoju, syn na uczelni, wcześniej w szkole. Nic mu nie brząka w uszach, telewizor żony i jest poza jej wzrokiem. Zbudował sobie azyl. W swoim starym pokoju, który dzieli z synem, bo oddać go mu nie oddał. Moim zdaniem. Czy tak żyje się rodzinie trzyosobowej w dwóch pokojach? Zrobiłam mu awanturę, bo kiedy syn chciał włączyć w ,,ich" pokoju telewizor powiedział, że znów ten telewizor. Coś tam oglądał na komputerze. Zatem coraz bardziej ten pokój jest jego? Zaoponowałam. Powiedziałam, że zachowuje się jakby w domu mógł więcej. Wkurzył się i powiedział, że Tak, on tu mieszka od urodzenia. Zaraz to odwrócił, że powiedział tak, bo gadam bzdury. Właściwie syn nie będzie mieszkał z nami w nieskończoność, ale po studiach jeszcze jakiś czas, póki nie będzie go stać w pełni na samodzielne życie, bez kredytu na całe życie. Zostawić to tak, czy jednak późno bo późno, ale dalej wojować o wolny całkowicie pokój dla syna.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: M2 17.12.19, 16:29
      Coz, jak dlugo syn twierdzi, ze mu to nie przeszkadza, nie wojowalabym.

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • eternity Re: M2 17.12.19, 17:00
        Tak syn twierdzi, ale to wyjątkowo ugodowy chłopak, a teraz już dorosły facet. Życie towarzyskie ma poza domem, koledzy nie wpadają. Ja go podziwiam, że to wytrzymuje. Też nie miałam rodzeństwa, lubiłam towarzystwo rodziców, ale swój pokój miałam tylko dla siebie.
        • anula36 Re: M2 17.12.19, 17:48
          tez tak mieszkalam z rodzicami, mialam swoj pokoj a i tak tylko patrzylam zeby czmychnac. Mysle,ze gdyby synowi tak na maxa to przeszkadzalo zmienilby miejsce zamieszkania np studiowal gdzie indziej.
          tak mnie uderzylo,ze Wy z mezem tylko ta muzyka, telewizory, laptopy, przed praca, po pracy, wy macie w ogole z mezem cos wspolnego poza synem? czy jak on sie wyprowadzi,to maz w swoim krolestwie z dziecinstwa ze sprzetem, Ty w goscinnym z TV i tak dozywotnio?


          • eternity Re: M2 17.12.19, 18:34
            Paradoksalnie mamy wspóle pasje. Wiele. Kochamy muzykę, mąż kocha za bardzo, kochamy kino, ja za bardzo, z podobnym entuzjazmem podchodzimy do zwiedzania fajnych miejsc o ciekwej historii. Trochę też nas różni. Nie wiem jak to będzie po wyprowadzce syna. Mamy go tylko jednego. Mam nadzieję, że godnie to przeżyję. Mąż, nie mam pojęcia. Pytam Wam o zdanie takiego logistycznego funkcjonowania w mieszkaniu w bloku. Ja wychowałam się w domu. Małym, mającym 3 pokoje, ale bardzo duże. Rodzice siedzieli razem w jednym pokoju, zawsze byli razem. Ja z nimi, albo w swoim pokoju. Jeden był zawsze pusty. Zbędny właściwie. No i rodzice byli na dole, ja na górze. Tu mamy małe pokoje, jeden od drugiego oddalony centymetry. Słychać ziewanie i kręcenie się na krześle. Taki jeden wielki pokój.
            • anula36 Re: M2 17.12.19, 19:24
              No jak to w mieszkaniu w bloku, jest akustycznie. Mialam to szczescie ze moj pokoj byl po drogiej stronie i drugim koncu przedpokoju i moglam sie tam bunkrowac. Moi rodzice najczesciej siedzieli 1 w drugim pokoju a drugie w kuchni, tez jakos kazde ragnelo byc u siebie;) Noale to bylo 25 lat temu, teraz kazde siedzi w swojej dziupli, ja w swojej w innej lokalizacji i wszyscy zadowoleni.
              • eternity Re: M2 17.12.19, 20:25
                Wnioski? Każdy che mieć swoje lokum, swoją przestrzeń dla siebie. Nawet z najukochańszą osobą nie dasz rady siedzieć w jednym pomieszczeniu kilka godzin dziennie? Wygląda na to, że tak. Moi rodzice chyba byli jacyś inni. Wiadomo, mama była też w kuchni, w ogrodzie, ale i tak zimą siedzieli sobie jak dwa gołąbki.
                • aqua48 Re: M2 17.12.19, 20:34
                  eternity napisał(a):

                  > Wnioski? Każdy che mieć swoje lokum, swoją przestrzeń dla siebie.

                  Jeśli ktoś chce mieć swoją przestrzeń to się o nią stara, a nie czeka aż kto inny mu załatwi. Dopóki synowi nie przeszkadza dzielenie pokoju z ojcem nie wtrącaj się i nie postanawiaj za niego.Jak przestanie mu to odpowiadać po prostu się wyprowadzi.
                  • anula36 Re: M2 17.12.19, 20:43
                    jakmieszkalam jeszcze u dziadkow na wsi w zimie wszyscy siedzili w kuchni przy piecu jak stadko golabkow i odbrze bylo:) nikt sie nie klocil i nie oddalal od zrodla ciepla:) Kazdemu wedlug potrzeb:)
            • evee1 Re: M2 18.12.19, 07:08
              Sluchaj, a moze synowi po prostu nie przeszkadza towarzystwo ojca? Rozmawialas z nim o tym? Jakby go naprawde meczylo, to pewnie czesciej przesiadywalby w duzym pokoju, albo po prostu uciekal z domu, ale z tego co piszesz chyba nie ma to miejsca.
              Jezeli chodzi o meza, to napisalas, ze maz na swoje hobby nie mialby biurka w duzym pokoju, wiec jak to sobie wyobrazasz? A moze z synem dobrze sie dogaduja z tmi swoimi hobby. Ja mam w domu wiele pokoi, w tym dwa stoja niemal puste, a maz z doroslym synem tez gniezdza sie razem w najmniejszym, bo tam sa komputery i drukarki. Na dodatek ja tez do nich dolaczam tam do kupy jak pracuje z domu ;-).
              A moze raczej chodzi Ci o to, ze chcialabys, zeby maz przesiadywal raczej z Toba, albo chociaz w Waszym pokoju. A moze daloby sie wstawic jakies male biureczko do duzego pokoju, skoro miesci sie ono w mniejszym pokoju syna.

              --
              Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
              • eternity Re: M2 18.12.19, 11:22
                Mówi, że towarzystwo ojca absolutnie mu nie przeszkadza. Nie wiem na ile to prawda, a na ile to chęć nie sprawienia przykrości ojcu. Natomiast zauważa, że chciałby, by mąż jednak więcej czasu poświęcał mnie. Niż swojemu hobby. Dorósł i zaczął mieć swoją wizję związku. Ja jestem przyzwyczajona do takiego życia. Gdyby mąż uciekał w pasje coraz bardziej w ciągu naszych wspólnie spędzonych lat, pewnie bym była zaniepokojona.Ale on taki był od samego początku, nawet w fazie zakochania. Może i teraz, kiedy już powoli zaczynamy się starzeć, chcialabym, by miał więcej czasu dla mnie. Ale, czy to możliwe? Gdyby siedział z tym swoim hobby w naszym pokoju pewnie mogłoby mnie trochę irytować i przeszkadzałabym mu bardziej niż kiedy dzieli pokój z synem. Tylko to jednak ja powinnam nieść ten trud, nie syn. Pocieszam się, zwłaszcza jeszcze po Waszym wzmocnieniu, że syn tak bardzo się w tym układzie nie męczy. Może chciałam Was tak naprawdę zapytać, czy ktoś z Was żyje z prawdziwym pasjonatem i jak czuje się w takim związku z upływem lat. Dodając do tego, że hobby realizuje na małej przestrzeni. Mąż ma nie tylko sprzęt techniczny, ale też masę płyt, gazet, własnych notatek. Tymi ostatnimi jest zawalony nasz pokój, większość sprzętu w pokoju syna, część gazet nawet w moim domu. Mojej mamie to nie wadzi.
                • tt-tka Re: M2 18.12.19, 11:51
                  Skoro tak mowi, to po prostu przyjelabym to do wiadomosci :)
                  Natomiast co do tego, ile czasu poswieca ci maz - sorry, ale to nie jest sprawa syna, tylko was dwojga, twoja i meza. jesli syn ma wlasna wizje zwiazku, niech ja realizuje. W swoim zwiazku, nie rodzicow.

                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • aqua48 Re: M2 18.12.19, 16:51
                  eternity napisał(a):

                  > Mówi, że towarzystwo ojca absolutnie mu nie przeszkadza. Nie wiem na ile to pra
                  > wda,

                  A dlaczego nie przyjmiesz, że to prawda na 100%? Nie dopuszczasz faktu, że syn może mieć inne spojrzenie?

                  > chciałby, by mąż jednak więcej czasu poświęcał mnie. Niż swojemu hobby. Dorósł i z
                  > aczął mieć swoją wizję związku.

                  Ale tę wizję może i powinien realizować w swoich związkach. Związek rodziców to nie jego problem.

                  > , czy ktoś z Was żyje z prawdziwym pasjonatem i jak czuje się w takim związku z
                  > upływem lat. Dodając do tego, że hobby realizuje na małej przestrzeni.

                  Ja. Ja tak żyję. Nauczyłam się częściowo podzielać pasję męża, rozmawiam z nim na ten temat, pomagam mu w miarę moich możliwości. Organizujemy też wspólne wyjazdy - częściowo związane z jego zajęciem, a częściowo z moimi zainteresowaniami, tak by każde miało coś dla siebie, ale jesteśmy razem.
                  Dodam jeszcze, że mój mąż był przyzwyczajony do dzielenia pokoju z rodzicem bo u niego w domu tak było, każde z dwójki dzieci mieszkało z innym rodzicem, ja natomiast bardzo dbałam by moje dzieci miały swoje odrębne miejsce w którym mogłyby trzymać tylko swoje rzeczy, przyjmować swoich gości i po prostu spędzać czas osobno od nas. Gdy dzieci się wyprowadziły, mężowi urządziłam tam gabinet do pracy. I jest super :)Bardzo istotne jest żeby w podobnej sytuacji mieć swoje życie, przyjaciół, zainteresowania i nie podporządkowywać wszystkiego drugiej osobie, a zarazem na tyle ile to możliwe być z nią, nie zostawiać jej samej z jej pasją, wciągać z życie rodzinne i rzeczywistość..
                  • eternity Re: M2 18.12.19, 17:30
                    Nie można się z tym, co piszesz nie zgodzić. Pięknie to ujęłaś w ostatnich zdaniach, nie zostawiać z pasją samego. I chyba uwierzyć do końca synowi muszę. Chciałam powielić model wyniesiony z mojego domu. Moi rodzice też mieli swoje pasje. Ale poza domem je realizowali, mama ogród, tata garaż. Właściwie te tereny też chyba należą do domu.
                    • aqua48 Re: M2 19.12.19, 18:40
                      eternity napisał(a):

                      > Chciałam powielić model wyniesiony z mojego domu.

                      To błąd, bo nie jesteś żoną ani swego ojca, ani matki tylko męża, człowieka który ma inne pochodzenie, wyszedł z domu o innych zwyczajach i zapewne wyniósł z niego inny model związku i rodziny.
                      Wy musicie zbudować swój własny, taki aby żadnego z Was nie tylko nie ranił, ale też nie uwierał.
                      • eternity Re: M2 19.12.19, 19:55
                        Zrozumiałe. Myślę, że kiedy wyrosło się w domu, który się sprawdzał, tzn dawał wszystkim szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, wolności, to uznaje się go za wart powielenia w swojej rodzinie. Oczywiście nie jest to proste, pewnie też nieuczciwe wobec partnera. Zawsze można znaleźć kogoś podobnie chcącego, o podobnych wzorcach. Mąż na pewno miał inny dom. Jednak to jego pasje determinują jego funkcjonowanie w naszej rodzinie. I jak to z prawdziwymi pasjami jest, nie słabną z czasem, ale wręcz przeciwnie. Póki co niech siedzą razem z synem w tym jednym pokoju, bo skoro im razem w większości czasu dobrze, to drobne zgrzyty nie powinny być moją sprawą. A ostatnio tak właśnie zareagowałam.
    • lumeria Re: M2 18.12.19, 13:26
      Syn jest na wylocie - za ile - rok, pare lat, i pójdzie na swoje. I powinien iść na swoje, a nie gnieździć się z rodzicami do 40stki. Wiec w pewnym sensie ta sytuacja wypycha go z gniazda i do dorosłego życia.

      Widzę u Ciebie tendencje ratowania dziubdziusia i wstawiania się za nim - tylko wygląda na to, ze nie potrzeba. Dlaczego podważasz to co syn mówi? Tak bardzo mu nie ufasz? Uważasz ze jest niepełnosprawny czy nie-samo-stanowiący? Jest dorosły i sam jest odpowiedzialny za swój dobrobyt. Nie mamusia.

      Maz przemienia sie w doroslo-dzieciowego rodzica i przejmuje przestrzeń na swoje po-dzieciowe potrzeby. Ten pokój to teraz jego jaskinia. Coz w tym złego?

      Jak Ty sie przygotowujesz do odejścia syna? Jak przeorganizowujesz swoje życie?

      Naprawdę warto odpuścić swary, by syn nie miał wspomnień rodziców kłócących się o bzdety (pokój). Nic nie zyskujesz, ale atmosferę w domu kwasisz.

      Zycze wyluzowania i pięknych, spokojnych świąt. :)
      • eternity Re: M2 18.12.19, 17:34
        Ratować dziubdziusia mówisz. My rodzice jedynaków możemy popłynąć. Byłabym zdziwiona gdyby mnie to spotkało, bo choć jestem jedynaczką, to moi rodzice można powiedzieć nie dziubdzili mi. Zdowa to była relacja, na pewno nieidealna, ale zdrowa. Trzeba się pilnować. Równie cudownych, ciepłych świąt. :)
      • eternity Re: M2 19.12.19, 19:47
        Takiej uwagi nigdy dość, ale nie jestem bardzo zdeterminowana, by coś więcej wyszarpać. Zbyt długo już jesteśmy ze sobą, bym mogła mysleć, że mąż chciałby, albo umiałby inaczej życ w rodzinie. Może kiedyś, kiedy będziemy już zupełnie sami w domu?
        • koronka2012 Re: M2 19.12.19, 21:09
          eternity napisał(a):

          > Zbyt długo już jesteśmy ze sobą, bym mogła mysleć, że mąż chciałby, al
          > bo umiałby inaczej życ w rodzinie. Może kiedyś, kiedy będziemy już zupełnie sam
          > i w domu?

          Nie łudź się. Zgadzam się z opinią, że główny problem w tym, że podświadomie czujesz się odsunięta - i trudno się dziwić. Opisujesz to tak, jakbyście żyli obok siebie i nie spędzali w ogóle czasu we dwoje (mam na myśli FAJNY czas, a nie rozmowy przy stole że pralka się psuje).

          Do tego mąż sprawia wrażenie uzależnionego od kompa/netu. Przechodziłam coś takiego - zawsze trzeba było coś zrobić, czegoś poszukać - a efekt był taki, że powoli przestaliśmy ze sobą rozmawiać.

          Ciekawa jestem , co będzie jak syn zacznie się spotykać z jakąś dziewczyną... gdzie się wtedy ojciec podzieje.
          • lumeria Re: M2 20.12.19, 14:51
            >Ciekawa jestem , co będzie jak syn zacznie się spotykać z jakąś dziewczyną... gdzie się wtedy ojciec podzieje.

            Autorka napisała, ze syn kolegów do domu nie zaprasza, dziewczyn widocznie tez nie.

            Dlaczego uważasz, ze ojciec będzie musiał sie gdzieś "podziać" jeśli syn zacznie się spotykać z dziewczyna? Dziewczyna i co z nią zrobić będzie problemem syna, a nie ojca.
        • heniek.8 Re: M2 19.12.19, 22:02
          eternity napisał(a):

          > Zbyt długo już jesteśmy ze sobą, bym mogła mysleć, że mąż chciałby, al
          > bo umiałby inaczej życ w rodzinie. Może kiedyś, kiedy będziemy już zupełnie sam
          > i w domu?

          wtedy może wlaśnie być że tak powiem "dynamicznie"
          nagle może okaże się, że wasze M2 was dzieli a nie łączy, puste gniazdo i ludzie którzy wszystko co mieli wspólne to dziecko, ale dziecko już robi swoje

          nie będę się upierał i nic ci wmawiał, ale nadal pozostanę przy zdaniu że ubierasz to w narrację że chciałabyś nieba przychylić synowi (który nb komunikuje wprost że nie potrzebuje tego) a pod tą warstwą chodzi o brak atencji od męża

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka