Dodaj do ulubionych

Jestem niezaradna zyciowo

31.12.19, 17:17
Witajcie,
założyłam tu nowe konto, choć na forum już kiedyś pisałam, pod innym Nickiem, bo trochę wstydzę się mojego problemu. Chciałabym się z Wami podzielić, może wspomożecie radą lub spojrzycie na to z dystansem, bo ja się w tym wszystkim pogubiłam. Spodziewam się też hejtu, bo jak najbardziej sama sobie zasłużyłam, mam co mam na własne życzenia. Do rzeczy.
Pochodzę z "trudnej" rodziny, gdzie nie wolno mi było podejmować żadnych własnych decyzji, trzeba było słuchać starszych, kązde wyłamanie się bądź próbowanie po swojemu było surowo karane awanturami, odrzuceniem. Słowem, do ok 25 roku życia żyłam pod dyktando mamusi (wiem, powiecie, że mogłam przecież się zbuntować, ale byłam typową cichą myszką). Dopiero po 25 roku życia jakoś się za siebie powiedzmy wzięłam i zaczęłam stawiać na swoim, nabierałam nieco doświadczeń. Niestety nie szło mi, wciąż wyrzucali mnie z prac (różnych, dorywczych) lub rezygnowałam sama bo nie dawałam rady. To trwało kilka lat aż wreszcie poznałam mojego obecnego chłopaka, do którego- można tak to nazwać- uciekłam od rodziny. Mój chłopak jest dla mnie bardzo dobry, pracuje, dużo zarabia, dba o mnie, pozwolił mi odpocząć od tego całego bagna który mnie otaczał przez lata. Powiecie, że uwiesiłam się na kasiastym facecie- macie rację:( Niestety tak to trochę jest, po prostu nie mogłam już wytrzymać w domu rodzinnym, tego uzależnienia od mamy, tego braku prawa do decydowania o sobie. Faktycznie- znalazłam ucieczkę w ramiona faceta. Czy go kocham- nie wiem, jest to dobry człowiek, dba o mnie, jest życzliwy, uczynny, spokojny. Ale nie wiem, czy byłabym z nim gdybym była niezależna. Oczywiście próbuję cały czas walczyć, udoskonalać się, szukam lepszej pracy, ale nigdy jeszcze nie udało mi się znaleźć (i utrzymać) takiej pracy, która starczyłaby mi na samodzielne utrzymanie na jakiś normalnym poziomie. Proszę poiedzcie co byście zrobili na moim miejscu- trzymać się tego faceta, bo w końcu w dorosłym życiu chyba o to chodzi, żeby znaleźć kogoś życzliwego i przy nim trwać... Czy jednak uwolnić się i zacząć żyć samodzielnie, skromnym, ciężkim życiem, wynająć jakiś tani pokoik i tak trwać.
Dodam, że nie mam zbyt wielu prospektów na jakąś szaloną karierę zawodową, bo bardzo wolno się uczę, zazwyczaj jestem w tyle za innymi pracownikami, więc nie spodziewam się po sobie, że nagle zacznę zarabiać poważne pieniądze.
Obserwuj wątek
    • lumeria Re: Jestem niezaradna zyciowo 31.12.19, 17:41
      Czy to Ty Ratamato?

      Tak czy inaczej, pozdrowienia :) I pozwól, ze stwierdzę, ze jesteś na dobrej drodze, bo rozpoznajesz problem, wiec i możesz go rozwiązać. Moze ktoś tam sypnie hejtem, ale ja rozumiem Twój dylemat, bo tez z tym samym się zmagałam i zmagam.

      Po pierwsze - czy chodzisz na terapie? Bo to wygląda na problem z poczuciem własnej wartości, sprawczosci i decyzyjności.

      Kiedy rodzina uczy człowieka byc zzewnatrzsterownym (czyli robić wszystko pod ich dyktando), to jest trudno potem być samodzielna jednostką podbijającą świat biznesu.

      I to, ze poznalas czlowieka, ktory Cie wspiera i jest dobry, to jest cos niesamowicie wspanialego. Nie kwestionuj swoich pobudek - ja to widze jako zdrowa czesc Ciebie, ktora zadbala o Twoj dobrobyt. To jest jak najlepsze. Wybralas kogos sensownego i dobrego. Pozwol sobie go docenic i kochac.

      Bo podejrzewam, ze w rodzinie nie dostalas aprobaty sukcesu, dobroci i bezwarunkowej miłości.

      Musisz sie nauczyć brać - czyli przyjmować wsparcie, ciepło, sensowne i dobre zachowania - miłość to nie sa dzikie awantury po czym następują wyznania dozgonnej namiętności i szalony seks.






      • agniesia331 Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 12:33
        Jeśli trafiłaś na dobrego faceta to może po latach złego traktowania czegoś niekoniecznie miłości tu ci brakuje. Czy jesteś w stanie po toksycznym domu to rozpoznać?,jesteś młoda, daj sobie czas na ten związek. Skąd pewność że przyjdzie miłość i uderzy cię jak obuchem w głowę? Czasami dziewczyny z takich domów kochają tzw. złych chłopców. Twój sukces to ten dobry chłopak. Porozmawiaj z nim, może on ma pomysły na twoje ogarnięcie się. Co ci da mały własny kąt i byle jakie życie bez dobrego faceta?, Wrócisz do początku, po twierdzisz rodzinie, że nic bez niej nie potrafisz. Dobry związek przenosi góry i skup się na tych górach. Może studia jakieś zaoczne?
        • dramatynczyk Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 15:53
          Bardzo chciałaby pójść na studia, jednak niestety nie przyswajam informacji, nie mam prawie w ogóle pamięci. Wiem, że to się wydaje nieprawdopodobne, bo normalnie chyba każdy jak się czegoś uczy to się nauczy. Ja mogę się uczyć godzinami a w głowie nie zostaje nic.
          • apersona Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 14:18
            dramatynczyk napisał(a):

            > Bardzo chciałaby pójść na studia, jednak niestety nie przyswajam informacji, ni
            > e mam prawie w ogóle pamięci. Wiem, że to się wydaje nieprawdopodobne, bo norma
            > lnie chyba każdy jak się czegoś uczy to się nauczy. Ja mogę się uczyć godzinami
            > a w głowie nie zostaje nic.

            Może uczysz się czegoś czego w gruncie rzeczy nie lubisz lub co zmusiłoby cię do dalszego brnięcia w kierunku, na który nie masz ochoty.
    • lumeria Re: Jestem niezaradna zyciowo 31.12.19, 18:02
      Acha - jeszcze coś. Widać gołym okiem, ze czujesz się niewarta ("Spodziewam się też hejtu, bo jak najbardziej sama sobie zasłużyłam, mam co mam na własne życzenia.") - ani dobrej pracy, ani sukcesów, ani dobrego związku. Nie zasłużyłaś sobie ani na hejt, ani na trudności z pracą ani na trudności z poczuciem wartości.

      Nie mozesz sie poddawac temu uczuciu, musisz z nim walczyc. To najgorsze co można zrobić - zniszczyć związek, zniszczyć prospekty na przyszłość, bo teraz czujesz sie niewarta i nieogarnięta. Kiedy jest sie w dołku, to trzeba przeczekać, iść na terapie, pracować nad sobą, by potem z tego dołka sie wygrzebać, a nie wkopać się głębiej pochopnymi, prze-emocjonowanymi decyzjami.

      To się zmieni - zapewniam Cie, ze będziesz się czuła coraz lepiej wraz z terapia i pisaniem tutaj i praca nad swoja psychika. Będziesz szla w gore, zaakceptujesz siebie, zadbasz o siebie. Gwarantuje to :)

      Co ja widze - masz ogromny talent - pieknie i klarownie piszesz. Inne talenty na pewno tez masz. Mam dla Ciebie zadanie przed Nowym Rokiem - wypisz na kartce wszystkie Twoje osiagniecia - nawet malutkie, wszystkie dary i talenty. Poproś partnera o pomoc - zapytaj go co on w Tobie ceni.

      I taka sama kartkę sporządzicie dla niego. Abys Ty widziala jakim on jest wartosciowym czlowiekiem- dla Ciebie tez.

      Zawiesie te kartki na lodowce, byście oboje widzieli Wasze pozytywy rozpisane czarno-na-białym. Zobaczysz jakie to fajne uczucie.

      Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku - to będzie rok wizji 20/20 :) Daj sobie czas, by wszystko się uleczyło i samo wyklarowało. :)
      • dramatynczyk Re: Jestem niezaradna zyciowo 31.12.19, 18:37
        Hej, dzięki za odpowiedź ;p
        Chodze na terapię.
        Próbuję uwierzyć w siebie i dowartościowywać się ale nie spodziewam się też niemożliwego.
        Na pewno też nie chodzi mi szaloną miłość z dzikimi awanturami, chyba po prostu o wzięcie swojego życia wreszcie w swoje własne ręcę a nie kolejną zależność (choć od kogoś bardzo życzliwego, ale to jednak jest nadal zależność).
        Co do dobrych stron mojego partnera nie mam żadnych wątpliwości :) Mogłabym wymieniać bez liku. Jestem po prostu uzależniona od- tym razem- wspaniałego, życzliwego mi człowieka a nie od apodyktycznej mamy. To ogromna zmiana na lepsze ale nie wiem czy o to w tym chodzi :
        Wszystkiego najlepszego Tobie również :)
        • agniesia331 Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 12:37
          I ten wspaniały życzliwy człowiek to może cię kocha, a nie myśli, że na nim wisisz. Może jest zadowolony z życia z taką skromna Ty. Powiedz mu o swoich marzeniach. Może ma fajne pomysły. Z perspektywy czasu powiem Ci, że lepszy dobry kochający partner niż nikt.
    • heniek.8 Re: Jestem niezaradna zyciowo 31.12.19, 19:02
      ty sobie kombinujesz czy go rzucić, a w tym samym czasie on może sobie kombinuje czy się ciebie pozbyć

      więc odpowiedz sobie sama czy wisieć na nim czy stanąć na własnych nogach

      a w ogóle to nie musisz wykonywać gwałtownych ruchów - możesz być z nim i uczyć się nowych rzeczy, szukać pracy itp - jak się nie uda to będziesz wisiała, a jeżeli się uda to go kopniesz w tyłek elo xD
    • marsylvik Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 11:58
      Zmiana nicka nic raczej nie da, bo w tym co piszesz od razu słychać głos Twojej matki... Ten głos mówi, że jesteś nic nie warta, że sama sobie zasłużyłaś na wszystko złe, co Cię spotyka, że nic Ci nie wychodzi i nigdy nie wyjdzie, że nie masz prawa nawet marzyć o niezależności. To nie Ty tak myślisz, to Twoja matka tak Ci w głowie dyktuje. A Twoje własne myślenie (którego matka Cię nauczyła) polega na szukaniu potwierdzenia dla tych głupot, które ona Ci mówi (nawet jeśli w tym momencie jest tylko swoją reprezentacją w Twojej głowie). Ten odruch takiego myślenia to najgorsze następstwo gaslightingu, ale z czasem się go oduczysz.

      Nie podejmuj poważnych decyzji kiedy jesteś w dołku ani podczas terapii. Chyba, że akurat coś musisz zmienić, bo bardzo przez to cierpisz... Z tego co piszesz w Twoim związku nic takiego nie ma teraz miejsca. Mam wrażenie, że po prostu dostrzegłaś u siebie schemat zależności i uczysz się sobie z nim radzić inaczej niż przez uleganie. Tym razem kusi Cię spróbować przez nadmierną kompensację i unikanie, mając nadzieję, że się uwolnisz... ale nadmierna kompensacja i unikanie to też działanie wg schematu. Celem jest, żeby schemat na Ciebie nie wpływał.
      Więc z poważnymi decyzjami poczekaj przynajmniej do czasu, kiedy nauczysz się rozpoznawać, które myśli są Twoje, a które narzucone przez matkę lub odpowiedzią na nią.

      Jeśli utrzymasz się w terapii, to na niezależność finansowo-zawodową też przyjdzie czas. Zauważ i doceń, ile do tej pory zmieniłaś. Jak bardzo dużo wolności i sprawstwa już zyskałaś. Słonia też można zjeść, ale po kawałku, a nie całego na raz ;)

      Mnie po przemocowym związku, takim z gaslightingiem przez ostatni rok czy dwa jego trwania, zajęło ponad rok stanięcie na nogi na tyle, żebym w ogóle wróciła do pracy. Miałam z tym podobny problem jak Ty. Rozpoznaję w Twoich słowach swoje własne myśli! Pomimo naprawdę dużych osiągnięć zawodowych w przeszłości - obecny pracodawca dziś się mną chwali przed klientami.
      A Ty byś chciała po pół roku zniwelować całkowicie efekty całych dekad znęcania, w dodatku stosowanego na Tobie kiedy byłaś dzieckiem. Cierpliwości, daj sobie czas :)

      Na razie tak poza terapią szukaj ludzi, którzy Cię akceptują i dowartościowują. Jak chociażby to forum, choć nie tylko. Ja widzę w Tobie inteligentną, elokwentną, empatyczną, wytrwałą i mega szybko uczącą się osobę. Mało kto potrafi w kilka miesięcy przejść z obawy przed zmianą fryzury bez pozwolenia mamusi do ograniczenia kontaktu z nią do telefonu w święta. Co prawda dramatycznie brakuje Ci pewności siebie, ale na jej zdobycie potrzebujesz więcej czasu.
      • verdana Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 14:48
        Każdy związek polega na zalezności i na tym, że jedna strona pomaga drugiej. Chyba widzisz tylko połowę - facet Cię utrzymuje, co nie jest takim znowu rzadkim zjawiskiem, ale i Ty mu przecież coś dajesz. Towrszystwo, rozmowę, prowadzenie domu. Związek jest wymianą , a nie związkiem dwojg komletnie niezależnych od siebie ludzi, którzy się wzajemnie nie potrzebuja.
      • tt-tka Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 14:51
        Marsylvik napisala dokladnie to, co i ja chcialam ci powiedziec, wiec nie bede dublowac.

        I pamietaj, ze my w ciebie wierzymy, bo bardzo duzo zrobilas w nieoczekiwanie krotkim czasie !
        Na wiecej - potrzebujesz tego czasu wiecej, po prostu.
        Znalazlas terapeute/tke, z ktorym pracujesz bez zaklocen ?

        PS zdanie o sloniu cudne, nie znalam, dziekuje :)

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • dramatynczyk Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 15:38
          Dziękuję za słowa otuchy :)
          Terapeutkę znalazłam, ale nie do końca wierzę w takie podejście terapeutów, że można wszystko jak się samemu siebie doceni, bo można się doceniać ale pewnych rzeczy się nie da przeskoczyć samym "docenianiem". W końcu gdyby tak było to kto by wykonywał najprostsze, mało płatne zawody? Wystarczyłoby przecież iść na terapię, uwierzyć w siebie i od razu można robić karierę zawodową ;p
      • dramatynczyk Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 15:49
        Dzięki.
        "Co prawda dramatycznie brakuje Ci pewności siebie, ale na jej zdobycie potrzebujesz więcej czasu."- moje zdanie jest takie, że pewność siebie jest luksusem, na który mogą sobie pozwolić osoby, które sobie umieją poradzić, którym nie brakuje inteligencji i zaradności. Cóż to za kuriozalny obraz osoby, która mało się orientuje w świecie, ale nosi głowę wysoko... Mówię to z pełną świadomością, mnie takie osoby bardziej śmieszą i wzbudzają żałość ;p To już lepiej zachowywać się zgodnie ze swoim poziomem.
        • sorvina Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 16:49
          Bzdura. Mam wrażenie, że po praniu mózgu przez rodzinę zupełnie nie rozumiesz o co z poczuciem wartości chodzi. To NIE JEST uznanie, że jest się doskonałym przez ignorowanie faktów. To jest uczciwe podejście do siebie, docenienie tego co fajne, akceptacja tego co niekoniecznie cudne same w sobie i uznane siebie za wartościową osobą, zasługującą na wszystko co najlepsze taką jaką się jest. Uznanie, że taka jaka jesteś możesz wieść wartościowe życie, radzić sobie, znaleźć jakiś sposób na siebie - pracę, zawód, gdzie wykorzysta się Twoje zalety a wady nie będą miały większego znaczenia. Docenienie wartości tego jaka jesteś i co dajesz innym, też w relacjach , nie tylko materialnie. Tego nigdy nie nauczono cię nawet dostrzegać a co dopiero doceniać.
          Tylko ludzie niepełnosprawni intelektualnie nie są w stanie w jakiś sposób sobie samodzielnie radzić, Ty do nich nie należysz, to jest jasne, dla każdego kto Cię choć chwile poczyta.

          Jakiś taki niesamowity smutek mnie ogarnia jak czytam Twoje posty. Zderzenie inteligencji i elokwencji z jaką piszesz, z Twoimi przekonaniami na Twój temat robi przygnębiające wrażenie. Przypomina mi się sen jaki miałam koło 20ki , w tym śnie odkryłam, że potrafię latać. Zwiedzałam jakąś jaskinię i podleciałam na samą górę gdzie odkryłam ruiny starożytnej świątyni. Zleciałam na dół do mamy by jej o tym opowiedzieć i ona nie dość, że zanegowała co potrafię, to jeszcze zaczęła mówię, że nie możliwe jest bym potrafiła latać, ja przecież nawet nie potrafię chodzić. W tym śnie wyjechałam z jaskini na wózku inwalidzkim.... jak się obudziłam byłam zszokowana. Dotarło do mnie, że metaforycznie tak się stanie jak nie ochronię się przed ciągłą krytyką matki i babki. A one tak jak i Tobie wmawiały mi, że jestem za głupia by podejmować najprostszą decyzję. Wyniosłam się z domu niedługo potem. Mam wrażenie, że Tobie jednak wmówiły, że Twoje miejsce jest na tym wózku...

          Nie wiem czy masz jakieś problemy neurologiczne, z pamięcią czy inne, ale wiem, że jak miałam momenty większej podatności na ich wpływ, to sprawdzałam numer nadjeżdżającego autobusu po 20 razy bo miałam wmówione, że źle pamiętam, nie mogę sobie ufać. Więc REALNIE po 2 sec nie pamiętałam co widziałam. Ale jakoś jak się psychicznie wzmacniałam to pamięć wracała. Więc nie zdziwiłabym się gdybyś po jakimś czasie terapii odkryła, że jednak nie jest z Tobą tak źle jak sądziłaś, że może trzeba znaleźć swój system uczenia się, ale jednak coś wchodzi. Jakbyś nie była w stanie niczego się nauczyć, niczego zapamiętać, to by także działało do codziennych rzeczy jak nauka obsługi czegoś nawet forum, a przecież sobie radzisz.

          --
          Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
          • sorvina Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 17:03
            Tak mi się przypomina jak to działało, to wbijanie w taką niepełnosprawność życiową. Mnie babcia wmawiała, że ja nie potrafię zarabiać pieniędzy. Nie i już. chociaż akurat dobrze się uczyłam, dobre studia skończyłam i nie było racjonalnych powodów dla których miałabym nie dostać choć przyzwoicie płatnej pracy. ale nie o fakty chodziło, ona potrzebowała bym ja nie potrafiła zarabiać bym pozostała zawsze zależna. A była autorytetem bo ona świetnie zarabiała. Więc jak słyszałam tak co chwilę to uznałam, że musi być coś ze mną bardzo nie tak. Najwidoczniej jestem tak niedorozwinięta i głupia, że nawet nie potrafię dostrzec czego nie potrafię, co robię źle. Bo skoro większość osób potrafi jakoś zarabiać a ja zupełnie nie potrafię wg rodziny tzn, że muszę być wyjątkowo głupia, prawda? Tak jak każde dziecko podlegające takiemu praniu mózgu, wolałam uwierzyć, że to ze mną jest coś bardzo nie tak, niż, że babcia jest mi wroga i mnie krzywdzi dla własnej wygody.

            To paskudne manipulacje są, bo oni nie udowadniają, że to co Ci mówią jest prawdą. Rzucają jakieś dowody, że coś Ci nie wyszło, co by kazdy dorosły życzliwy obalił, bo przecież to normalne, że dzieci czegoś nie wiedzą, nie potrafią - dopiero się uczą. Nie da się w wieku 10 lato udowodnić, że się potrafi zarabiać.... Ale gdy chcesz obalić takie przekonania, to Twój mózg domaga się dowodów, że potrafisz, a jeszcze ich nie masz, bo sobie nie dałaś szansy, a ma lata praktyki w przeinaczaniu faktów by dopasować je do przekonań, które ma. Mnie zajęło lata, zanim większość tych kodów odkręciłam. Praktycznie dopiero od niedawna mogę powiedzieć, że zaczęłam przyzwoicie zarabiać. Zawsze mogłam, ale wierząc, że nie potrafię, nie podejmowałam działań do tego prowadzących, nie pozwalałam sobie negocjować sensownych stawek itp. Nie wystarczy zmienić ograniczające przekonania, trzeba jeszcze nauczyć się umiejętności jak sobie radzić u mnie np. asertywności. Ale bez porzucania zaślepień, żadna zmiana nie jest możliwa bo sami się sabotujemy.

            --
            Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
          • lumeria Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 17:49
            Super Sorvino to napisałaś! Ja również mam wrażenie ze Ratamata/dramatynczyk przyjęła bzdurne przekonania na swój temat (zaszczepione przez matek i babek) jako prawdę objawioną. Nic bardziej mylnego.
          • dramatynczyk Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 18:38
            Właśnie chodzi o "REALNIE" w tym wszystkim. Bo mam wrażenie że terapeuci są skłonni przekonywać pacjentów, że problemów z nauką, z pamięcią nie ma, że to tylko pacjent sobie coś tam wmówił, bo mu rodzina tak powtarzała. Takia sytuacja: "terapeuta: jak to nie umie pani liczyć? a ile jest 2 plus 2? Pacjent: no 4, terapeuta: no widzi pani, świetnie pani liczy". Ale to mnie niegdy nei przekonywało. Problem jest, realny problem. Gotowa jestem uwierzyć, że swoje źródło ma ten problem w sposobie wychowania. Ale to nie działą tak, że uwierz w siebie i pójdź na studia to się nauczysz.
            • tt-tka Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 19:06
              dramatynczyk napisał(a):

              > Właśnie chodzi o "REALNIE" w tym wszystkim. Bo mam wrażenie że terapeuci są skł
              > onni przekonywać pacjentów, że problemów z nauką, z pamięcią nie ma, że to tylk
              > o pacjent sobie coś tam wmówił, bo mu rodzina tak powtarzała. Takia sytuacja: "
              > terapeuta: jak to nie umie pani liczyć? a ile jest 2 plus 2? Pacjent: no 4, ter
              > apeuta: no widzi pani, świetnie pani liczy". Ale to mnie niegdy nei przekonywał
              > o. Problem jest, realny problem.

              Jest i pisalam ci wczesniej, na czym on polega - ze ty majac intelekt, pamiec (mature zrobilas, licencjt zrobilas) i inne walory nie umiesz sie nimi poslugiwac. Mama i babcia bardzo zadbaly, bys nie umiala. Ale tego mozna sie nauczyc, nawet w wieku znacznie dostojniejszym niz twoj.

              Gotowa jestem uwierzyć, że swoje źródło ma ten
              > problem w sposobie wychowania. Ale to nie działą tak, że uwierz w siebie i pój
              > dź na studia to się nauczysz.

              Tak nie dziala. Byc moze bedziesz musiala wrocic do poczatkow, byc moze cofnac sie o pol drogi. Ale nie zakladaj, ze NIGDY sie nie nauczysz - no chyba ze nue bedziesz probowac i cwiczyc, to wtedy faktycznie...

              Rata, znowu sie powtorze - w czasach, gdy sie uczylas, nie mialas tych problemow lub byly do przeskoczenia. Nie sa wrodzone, sa nabyte.




              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • sorvina Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 19:18
              Absolutnie wierzę, że nigdy nie przekonywało Cię to co może podważyć kody rodzinne, byłaś latami tresowana by tak myśleć.

              Zobacz jednak jak zero-jedynkowo postrzegasz temat, a nie realnie. Takie zawsze/nigdy, albo się potrafi od razu na 100% albo jest się zerem, zazwyczaj nie są prawdziwe. A są elementem manipulacji, który działa gdy uwierzymy w taką uogólnioną "prawdę".

              Nawet w tym banalnym przykładzie, terapeuta ma rację: jak potrafisz dodać 2 do 2 to potrafisz liczyć, wiec przekonanie, że nie potrafisz jest fałszywe. Możesz nie znać się na zaawansowanych wzorach, nie potrafić całkować itp. ale nie oznacza to, że w ogóle nie potrafisz liczyć i nigdy się nie nauczysz, bo masz podstawowe zdolności umysłowe by być w stanie liczyć, resztę można nadrobić.
              Ja bym wyleciała ze studiów, gdybym nie wzięła korków u faceta, który mi w końcu wytłumaczył porządnie jak się te zadania z matematyki robi... bo wcześniej wymagano a nie uczono dobrze. I okazało się, że z odpowiednim prowadzeniem już potrafię, nie na poziomie genialnym, ale na tyle by zaliczyć przedmiot.


              Zadaj sobie pytanie - czego się boję? Co by to oznaczało, z czym musiałabym się zmierzyć, gdyby okazało się, że mama/babcia nie miały racji, gdyby okazało się, że wszystko ze mną ok, mam potencjał, który mogę rozwinąć, zawsze mogłam, ale wmówiły mi, że jest inaczej?

              Czasem łatwiej trzymać się tego co znamy, nawet jeśli jest przykre, niż zmierzyć z nieznanym i olbrzymim poczuciem krzywdy jakie dociera do nas gdy zdamy sobie sprawę z tego jak bardzo i okrutnie nas krzywdzili Ci, którzy mieli nas kochać...

              Nikt Ci nie pisze, że będzie łatwo i szybko, że obudzisz się pewnego dnia z dyplomem studiów w ręku, ale Ty z uporem godnym lepszej sprawy wykluczasz, że w ogóle się da coś zmienić. Nazywasz to realizmem, ale tu realizmu nie ma grosz, jest tylko silne przyzwyczajenie do pewnego sposobu funkcjonowania i jego konsekwencji. To tak jak osoba z rodziny dysfunkcyjnej ma negatywne przekonania, że ludziom nie można ufać, że miłość to cierpienie itp. Ma na to wiele dowodów bo JEJ ŚWIAT , jej życie do tej pory tak wyglądało. Potem z tymi wzorcami buduje związki, które potwierdzają te przekonania - wybierając partnerów podobnych do ojca alkoholika lub z innymi problemami. I wierzy, że nie jest możliwe nic innego, bo nic innego nie zna. Ale to nie znaczy, że nic innego nie jest możliwe, ale nie z wzorcami, które ma. Czasem, przy dużej dysfunkcji trzeba naprawdę mocno zmienić swój sposób widzenia świata i "prawdy" na swój temat, by w jakiejś dziedzinie życia wyjść poza stare doświadczenie.

              --
              Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
        • tt-tka Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 17:16
          dramatynczyk napisał(a):

          > Dzięki.
          > "Co prawda dramatycznie brakuje Ci pewności siebie, ale na jej zdobycie potrzeb
          > ujesz więcej czasu."- moje zdanie jest takie, że pewność siebie jest luksusem,
          > na który mogą sobie pozwolić osoby, które sobie umieją poradzić, którym nie bra
          > kuje inteligencji i zaradności.

          Ale tobie nie brakuje. Udowodnilas to swoim zachowaniem w ciagu ostatnich kilkunastu miesiecy. Jeszcze nie znasz swojej inteligencji i zaradnosci, nie dowierzasz, ze je masz i jak duzo. Dzwigasz zbedny balast niewiary w siebie i to cie hamuje, a nie deficyty umyslowe czy charakterologiczne. To tak, jakbys wspinala sie z plecakiem obciazonym niepotrzebnymi 15-30 kilogramami plus to, co potrzebne. Kiedy terapia pomoze ci zrzucic ten balast, zdziwisz sie, ile mozesz.


          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • lumeria Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 17:26
          Dziewczyno kochana, jest mi niesamowicie smutno kiedy czytam to co o sobie piszesz:


          >Jest zadowolony, niektórym odpowiada bycie takim opiekunem kogoś słabszego,

          >pewność siebie jest luksusem, na który mogą sobie pozwolić osoby, które sobie umieją poradzić,

          >nie spodziewam się też niemożliwego

          >jednak niestety nie przyswajam informacji, nie mam prawie w ogóle pamięci.


          To jest tragiczna pochodna bycia wychowana w domu, gdzie nie bylas doceniana, aprobowana, kochana, i wspierana. Tak, wiem, ze matka i babcia *mówiły* ze wszystko poświęcały dla Ciebie Ratamato, ze Cie kochały, ze wspierały ale to nie była prawda.

          Jak można zdobyć pewność siebie i wysokie mniemanie o sobie, jeśli wszystkie podprogowe przekazy matki i babki były takie, ze Ty jesteś nieadekwatna, mało inteligentna (albo tej inteligencji nie używasz), ze nie jesteś w stanie podjąć tak prostej decyzji jak wybór fryzury. Ze nie dasz sobie w życiu rady bez nich. One traktowały Cie jako osobę upośledzoną, wiec zachowujesz sie jak osoba upośledzona. Przepraszam za brutalność.

          Musisz przyjąć do wiadomości, ze Twoja matka i babka robiły wszystko byś była ułomnym, zależnym od nich wrakiem człowieka po to, by miały nad Toba pełną kontrole.


          Ten brak pamięci i umiejętności uczenia sie to sa przekazy od Twojej podświadomości, ze nie chce przyswoić sobie takiego typu danych, informacji. Ze nie zgadza się, byś robiła takie prace lub zadania. To jest jakaś pozytywna i bardzo silna cześć Ciebie, która Cie broni.

          Założę się, ze te wszystkie prace z których zostałaś wydalona były calkowicie nieodpowiednie dla Ciebie.


          Powtarzasz sobie te negatywne przekazy jak mantre - po tym Cie rozpoznalam niestety. To sa obce programy w Twoim mozgu zainstalowane tam przez seniorki. Za kazdym razem, kiedy zaczynasz tak myslec, musisz to sobie przypominac.

          Kochana - ja wiem, ze te przekonania są tak jak tożsamość. Sa takie głębokie i calkowicie określające Ciebie. Nie wyobrażasz sobie siebie bez nich - one Ciebie chronią, są Tobą.

          Rozumiem to, wiem to z własnego doświadczenia. Także wiem, ze to się zmieni wraz z praca nad sobą i terapią.






          • sorvina Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 17:34
            Pięknie opisane Lumerio.
            Z tą nieświadoma odmową uczenia się czegoś, co tak bardzo "dramatynczyk" nie pasuje, może coś być. Jak nie można świadomie stawiać oporu, to zostaje on przeniesiony do nieświadomości i "samo się dzieje".

            Co by nie było tylko dalsza terapia i podważanie "prawd" rodzinnych, pozwoli dziewczynie przekonać się jaki naprawdę ma potencjał i do czego.

            --
            Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
            • lumeria Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 18:01
              Dzieki Sorvino, wydaje mi sie, ze tak samo myslimy.

              Mam ciagle ogromne wrazenie, ze autorka na sile chce się wbić w jakiś schemat pracowo-osiagnieciowy, który calkowicie nie pasuje do jej zdolnosci, systemu wartosci, zainteresowan i talentow.

              To jest tak jakby pisarz próbował być inżynierem. I biczuje sie, ze nie jest w stanie pojąc jak działa silnik, ze jest beznadziejny bo nie lubi liczb i pomiarów. Czuje sie intelektualnie niesprawny bo nie umie sobie wyobrazić przestrzennie jak to wszystko razem się zazębia.

              Jednocześnie pięknie i elokwentnie o swoich dylematach pisze. Ehhh....

              • sorvina Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 18:29
                lumeria napisała:

                > Mam ciagle ogromne wrazenie, ze autorka na sile chce się wbić w jakiś schemat p
                > racowo-osiagnieciowy, który calkowicie nie pasuje do jej zdolnosci, systemu war
                > tosci, zainteresowan i talentow.

                Bardzo możliwe. Ja sama mam takie tematy, gdzie mój mózg, normalnie wchłaniający duże ilości informacji, po prostu odmawia ich przyjmowania. Jakby był na nie impregnowany. Nie interesuje mnie to i już. Nie jestem w stanie się choćby pod pretekstem poszerzenia wiedzy ogólnej do tego zmusić.

                I znam wiele kobiet, którym mężowie przez lata wmówili, że one się zupełnie nie nadają np. do zajmowania się finansami. Do tego stopnia, że nie potrafiły korzystać nawet z karty debetowej... po rozwodzie musiały i ok, było to trudne i upokarzające, ale okazało się, że potrafią nauczyć się radzić przynajmniej przyzwoicie. Można mieć swoje koniki i tematy, które budzą w nas opór, ale normalne funkcjonowanie to nie jest czarna magia by choć przeciętnie inteligenta osoba nie potrafiła się tego nauczyć. Niestety wiele osób może mieć interes w tym by uważała inaczej.

                I warto też wbić sobie do głowy, że może nawet z 80% matko-babcinych ŹLE ROBISZ, NIE POTRAFISZ. Oznaczało tylko - robisz inaczej niż ja chcę byś zrobiła. Robisz to ŹLE DLA MNIE. A nie obiektywnie źle. Ale jak się uwierzy, że "Wszystko źle robię" to działa jak samosprawdzająca się przepowiednia.

                --
                Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
        • marsylvik Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 23:04
          dramatynczyk napisał(a):

          > moje zdanie jest takie, że pewność siebie jest luksusem,
          > na który mogą sobie pozwolić osoby, które sobie umieją poradzić, którym nie bra
          > kuje inteligencji i zaradności.

          O, właśnie się pochwaliłaś tutaj jednym ze swoich przekonań.
          Sprawdź, czy to przekonanie jest destrukcyjne, czy Ci służy. Taki mini-teścik.

          1. Czy to co myślę jest faktem? Jakie są fakty?

          2. Czy to przekonanie pozwala mi realizować swoje cele?

          3. Czy to przekonanie pozwala mi unikać konfliktów, popełniania błędów?

          4. Czy to przekonanie pozwali mi czuć się tak jak chcę?

          5. Czy to przekonanie pozwala mi chronić to co dla mnie ważne?

          Jeśli na trzy z tych pytań udzieliłeś odpowiedzi nie, to znaczy że jest to przekonanie ograniczające.


          > Cóż to za kuriozalny obraz osoby, która mało si
          > ę orientuje w świecie, ale nosi głowę wysoko... Mówię to z pełną świadomością,
          > mnie takie osoby bardziej śmieszą i wzbudzają żałość ;p To już lepiej zachowyw
          > ać się zgodnie ze swoim poziomem.

          Aha, znowu rozpoznaję... antyprzykład. Też tak mam. Tylko już od paru lat świadomie z tym walczę. Budowanie siebie na antyprzykładzie, to budowanie siebie w oparciu na skrajnościach ze skrajności z drugiego bieguna. Paskudna sprawa, ciężko się z tego wygrzebać... Nadal czasem robię czy myślę coś tylko dlatego, że boję się że będę w czymś podobna do mojego antyprzykładu - czyli kompensuję schemat, któremu boję się ulec, czyli nie jestem od niego wolna... Stop, starczy rozkmin, wróćmy do prostych pytań powyżej. Czy to Twoje przekonanie jest ograniczające, czy Ci służy? :)
          Cały artykuł znajdziesz tutaj: www.okti.pl/ekspert-radzi/rozwoj-osobisty-przekonania-ograniczajace
          • dramatynczyk Re: Jestem niezaradna zyciowo 02.01.20, 09:21
            No właśnie tak, to fakt- ludzie bystrzy- duże poczucie wartości, ludzie opóźnieni- małe poczucie wartości. Nie wiem czy to pozwala mi czuć się dobrze, pewnie nie, jest to po prostu niewygodna prawda. Ale lepsza niewygodnia prawda niż kłamstwo. Jak nie umiem śpiewać to się nie okłamuję że umiem i nie mam zbyt dużego mniemania o sobie jako o artystcę operowej, nie będę się oszukiwać, choć byłoby mi w życiu pewnie przyjemniej i łatwiej myśląc o sobie jako o wielkiej artystce. Ale to jest oszustwo.
            • po-trafie Re: Jestem niezaradna zyciowo 02.01.20, 10:13
              Maja racje inne osoby w tym watku piszac, ze smutek ogarnia, jak sie Twoje komentarze na swoj temat czyta.

              Napisze dlugo, ale mam nadzieje, ze przeczytasz. I moze jakas czesc z tego dotrze, chocby malenka.

              Kazdy czlowiek jest unikatowy i wyjatkowy. W ogolnym sensie oczywiscie jestesmy podobni: musimy spac, jesc, usmiechamy sie gdy widzimy znajoma twarz, marzymy, kochamy, do czegos dazymy. Ale w szczegolach, kazdy z nas jest bardzo pojedynczy.
              Mamy rozne talenty i umiejetnosci, cos nam wychodzi lepiej, cos gorzej. Nie spotkalam jeszcze osoby, ktora nie mialaby w sobie zadnych dobrych cech. Ktos moze byc nieprzebojowy, ale za to bardzo cierpliwy i dokladny. Ktos inny moze miec absolutna dysgrafie i dysleksje, ale zdolnosci manualne.
              Poczucie wlasnej wartosci bierze sie ze znajomosci siebie i szacunku do swoich mocnych stron.

              Zobacz, ile wkladasz tu wysiku intelektualngo i slow i czasu, by wyjasnic, jak bardzo czegos nie umiesz, jak bardzo czegos w Tobie brakuje. Pomysl sobie, ze rowna ilosc czasu i enrgii moglabys spedzic na szukaniu swoich dobrych cech.
              Pobieznie patrzac na watek, moglabym napisac:
              - autorka pisze dobra, plynna polszczyzna
              - autorka ma szeroki zasob slownictwa, laczy z soba fakty, buduje rozlegle koncepty teoretyczne i przedstawia je w sposob, ktory latwo dociera do czytelnika
              - autorka szybko i celnie reaguj na opinie innych osob, potrafi argumntowac, prowadzic celowa rozmowa, udowadnia swok punkt widzenia.

              Juz samo to, to jest cos z czego mozna byc dumnym. Jest bardzo wiele osob (rowniez na forach), ktore maja problemy z przedstawieniem podstawowego zagadnienia w zrozumialej formie pisanej. Ty, ze swoim talentem moglabys pewnie pracowac w internetowej obsludze klienta, tlumaczac ludziom jak czegos uzywac, albo odpowiadajac na pytania jak produkt dziala, czy nie dziala.
              Moglabys siedziec myslac "swoim pisaniem i cierpliwym tlumaczeniem, pomagam ludziom", "dzieki mnie ktos dzisiaj nie bluzgal myslac, ze nikt go nie rozumie, tylko poczul sie potraktowany jak godny szacunku i dobrej obslugi czlowiek, ktorego czas sie szanuje".
              Na tym polega poczucie wlasnej wartosci: widzisz swoje dobre cechy i na nich sie skupiasz, z nich czerpiesz radosc, na nich budujesz.
              Widzisz tez swoje slabosci - moze np faktycznie kiepsko spiewasz - i jesli chcesz to mozesz z nimi pracowac, od terapii do treningu spiewu. Ale jesli nie zaczniesz poswiecac faktycznie trzezwej uwagi swoim zaletom, jesli nie umiesz sama siebie poklepac po plecach i powiedziec "bardzo dobrze mi to wyszlo", to cale zycie bedziesz widziala sie w szarosciach. Zauwaz swoja wyjatkowosc, popatrz na swoje zachowania, na to co osiagnelas, kazdy tydzien, dzien Twojego zycia, to jest sukces. Tyle jest osob popelniajacych samobojstwa, wpadajacych w alkoholizm, wpadajacych pod samochod.
              A ty jestes, zyjesz, pracujesz nad soba, szukasz pomocy.
              To pokazuje tyle cech charakteru, z ktorych mozna byc dumnym, w ktorych mozna widziec swoja sile, swoja wartosc.


              I to o tym chodzi w terapii. Zeby przestac patrzec na siebie okiem niemilym, okiem ktore mowi "zobacz ile osob robi cos lepiej niz Ty", okiem ktore cie caly czas umniejsza, przypomina o niepowodzeniu, znajduje argumenty by udowodnic teze, iz jestes niczym i nikim.
              Nie jestes.
              To sie nazywa "przeramowanie" (reframing albo cognitive reframing) - czyli technika w ktorej uczysz sie widziec siebie, swoje zycie, wydarzenia, sytuacje i osiagniecia w innej peerspektywie i w innym kontekscie.
              Przestajesz myslec "tyle osob ma wiecej talentu", "tyle razem zawiodlam", a zaczniesz myslec "czegos sie nauczylam, czegos doswiadczylam", "tyle mi wyszlo", "to mi sie udalo", "nie poddalam sie".
            • tt-tka Re: Jestem niezaradna zyciowo 02.01.20, 11:59
              dramatynczyk napisała:

              > No właśnie tak, to fakt- ludzie bystrzy- duże poczucie wartości, ludzie opóźnie
              > ni- małe poczucie wartości. Nie wiem czy to pozwala mi czuć się dobrze, pewnie
              > nie, jest to po prostu niewygodna prawda.

              Nie, to nie jest prawda. Nie jestes opozniona, w pewnym momencie zostalas po prostu zastopowana przez przodkinie.
              Niewygodna prawda jest to, ze to miejsce, w ktorym zostalas zastopowana stalo sie twoja strefa komfortu, a wysilek, ktorego wymaga ruszenie dalej, jest spory. Boisz sie ? Odwyklas od podejmowania wysilku ? Nie umiesz zdecydowac, w ktora strone ruszyc dalej ? To wszystko jest do przeskoczenia, da sie pokonac strach, nauczyc podejmowania decyzji, podejmowania wysilku. Masz fachowa pomoc.
              Czemu ja mam wrazenie, ze w tej chwili bardziej walczysz ze swoja terapeutka niz ze swoimi zahamowaniami ?
              Czemu caly wysilek (niemaly) i pomyslowosc (spojna, dopracowana) wkladasz w udowadniania, jaka to jestes do niczego ?



              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • sasanka5 Re: Jestem niezaradna zyciowo 02.01.20, 12:58
                tt-tka napisała:

                > Czemu caly wysilek (niemaly) i pomyslowosc (spojna, dopracowana) wkladasz w udo
                > wadniania, jaka to jestes do niczego ?
                >

                Bo na walkę z nieatrakcyjnym wizerunkiem siebie straciła w życiu dużo czasu.
                Teraz jedynym przeciwnikiem dla siebie, tak źle siebie oceniającym jest tylko ona sama.
                A potrzeba, nawyk walki nie minął więc działania zostały ukierunkowane na poszukiwanie twardych realnych dowodów na to że jest do du....
                Jak się nie ma talentu do śpiewania to można zostać Panią Bibliotekarką i z uśmiechem wypożyczać dzieciom książki. Jeśli jesteś zadowolona z tego co robisz to po co katować się myślą o braku talentu do śpiewania?
            • bradie Re: Jestem niezaradna zyciowo 02.01.20, 21:00
              Niestety ale to nie jest prawdą, że wszyscy bystrzy ludzie mają wysokie poczucie własnej wartosci. Znam mnóstwo super inteligentnych ludzi z dramatycznie niskim poczuciem własnej wartosci
            • marsylvik Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 00:17
              dramatynczyk napisała:

              > No właśnie tak, to fakt- ludzie bystrzy- duże poczucie wartości, ludzie opóźnie
              > ni- małe poczucie wartości.

              Ja chyba czegoś nie rozumiem. Czy próbujesz powiedzieć, że bystrzy ludzie mają duże poczucie wartości, a opóźnieni małe? Jeśli tak, to nie jest żaden fakt tylko Twoja opinia. Moja jest inna.

              Umiesz odróżnić opinię od faktu?
              Takie przykłady:
              "Jaś jest głupi" - opinia, czy fakt?
              "Wynikt testu IQ Jasia wyniósł 82 pkt" - opinia, czy fakt?
              "Jaś dostał czwórkę ze sprawdzianu" - opinia, czy fakt?
              "Jasiowi dobrze (ewentualnie słabo) poszło na sprawdzianie" - opinia, czy fakt?

              Manipulatorzy i przemocowcy często opierają swoje techniki na tym, że przedstawiają opinie i oceny jako fakty (politycy to dobry materiał, żeby poćwiczyć rozróżnianie tego i wyłapywanie manipulacji).

              > Jak nie umiem śpiewać to się nie okłamuję że umiem i nie mam zbyt dużego
              > mniemania o sobie jako o artystcę operowej, nie będę się oszukiwać, choć było
              > by mi w życiu pewnie przyjemniej i łatwiej myśląc o sobie jako o wielkiej artys
              > tce. Ale to jest oszustwo.

              Ciekawostka.
              Nasuwa mi się w związku z tym pytanie:
              Czy nikt, kto nie jest wielkim artystą operowym nie potrafi śpiewać?
              No i dalej:
              Czy wszyscy, którzy umieją śpiewać śpiewają równie doskonale?
              Czy wszyscy, którzy nie umieją śpiewać śpiewają równie źle?

              Uważam, że umiejętności śpiewu nie da się realistycznie ocenić w systemie zero-jedynkowym. Jest to całe spektrum. Moja córcia na przykład - żadną śpiewaczką operową oczywiście nie jest, żadnych lekcji śpiewu poza zajęciami w przedszkolu nie pobierała, daleko jej nawet do przeciętnego dzieciaka z chórku dziecięcego. A jednak... ma o wiele lepszy głos niż ja miałam kiedykolwiek, cudowne poczucie rytmu, jej śpiewu słucha się z przyjemnością. Umie śpiewać, czy nie umie? I co, kiedy ona śpiewa i mi się to podoba, i jej to mówię, to czy ja ją okłamuję? Bo przecież słyszę, że śpiewaczka operowa to ona nie jest. A może... tak po środku, trochę jednak śpiewać umie?
              Czy oceniając jakąś swoją cechę potrafisz ją umiejscowić na kontinuum, w jakiejś skali, a nie tylko na tak lub nie? Wydaje mi się, że to właśnie, taką skalę ocen, ten "mało przekonujący psycholog" próbuje pokazać pytając czy potrafisz policzyć 2+2. Nie próbuje wcale udowodnić w ten sposób geniuszu matematycznego. W takim razie, w tym kontekście, potrafisz liczyć, nie potrafisz, czy może potrafisz trochę?
              • sorvina Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 08:45
                Wg badań to właśnie mniej inteligentni i gorzej wykształceni ludzie mają zazwyczaj większą pewność siebie, bo nie są świadomi swojej niewiedzy, podczas gdy inteligentni i wykształceni wiecznie w siebie wątpią, bo "wiedzą, że niewiele wiedzą".

                Także uwaga marsylvik o odróżnianiu faktów od opinii jest bardzo trafna. Rata - oburzasz się, że ludzie nie rozumieją Twojej sytuacji, że negują fakty. A niektórzy dostrzegają, że mieszasz fakty z absurdalnymi czasem opiniami. W dodatku trzymanie się tych rodzinnych zaślepień sprawia, że można założyć, mniej lub bardziej słusznie, że postrzeganie Ciebie przez siebie samą, opis tych "faktów" też może być zafałszowane.

                --
                Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
        • mimbla125 Re: Jestem niezaradna zyciowo 04.01.20, 07:06
          Bardzo rzuciły mi się w oczy te zdania:
          " Cóż to za kuriozalny obraz osoby, która mało się orientuje w świecie, ale nosi głowę wysoko... Mówię to z pełną świadomością,
          > mnie takie osoby bardziej śmieszą i wzbudzają żałość ;p To już lepiej zachowyw
          > ać się zgodnie ze swoim poziomem. "

          ... i strasznie to brzmi, bardzo pogardliwie wobec innych, może mniej utalentowanych, inteligentnych, zaradnych itp.. Serio, KAZDY ma prawo "nosić głowę wysoko", niezależnie od tego, czy i jakie "sukcesy" odniósł w życiu.

          I jakoś tak bardzo mam wrażenie, że to nie Twój głos tu wybrzmiewa, że to wdrukowany od dzieciństwa przekaz... Odnosi się co prawda do innych, ale zobacz sama, jak łatwo tę pogardę i ocenianie kogoś jako budzącego żałość przenosisz na siebie...
    • lumeria Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 18:29
      Za co mama i babcia Cie chwaliły?

      Jakimi Twoimi osiągnięciami autentycznie się cieszyły?

      Z czego w Tobie były dumne?

      Jakie Twoje talenty entuzjastycznie wspierały?

      Jakie decyzje z radością i dumą podejmowałaś sama?

      • dramatynczyk Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 19:36
        Chwaliły mnie bardzo często, zawsze powtarzały, że jestem mądra i dobra. Robiły to może w taki dziwny sposób, bo nie bezpośrednio, ale poprzez porównianie: inni są źli, beznadziejni, na ich tle ty jesteś całkiem dobra. Jełśi chodzi o moje osiągnięcia to raczej się nimi nie cieszyły, bo twierdziły, że tylko szukam problemów i tylko dzięki "opiece bożej" unikam tragedii. Nie wiem sama, niby mnie chwaliły, niby miały za idiotkę. Nie wiem już :(
        • tt-tka Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 22:20
          dramatynczyk napisał(a):

          > Chwaliły mnie bardzo często, zawsze powtarzały, że jestem mądra i dobra. Robiły
          > to może w taki dziwny sposób, bo nie bezpośrednio, ale poprzez porównianie: in
          > ni są źli, beznadziejni, na ich tle ty jesteś całkiem dobra.


          Znaczy - nie bylas madra i dobra, tylko "calkiem dobra" w zestawieniu z beznadziejnymi. No faktycznie budujace jak rzadko.

          Jełśi chodzi o moj
          > e osiągnięcia to raczej się nimi nie cieszyły, bo twierdziły, że tylko szukam p
          > roblemów i tylko dzięki "opiece bożej" unikam tragedii. Nie wiem sama, niby mn
          > ie chwaliły, niby miały za idiotkę. Nie wiem już :(

          Jestes lepsza od tych beznadziejnych, ale nie na tyle dobra, by sobie z czymkolwiek sama poradzic. To wlasnie ci mowily. I ty sie dziwisz swoim klopotom...




          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • pade Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 11:45
          dramatynczyk napisał(a):

          > Chwaliły mnie bardzo często, zawsze powtarzały, że jestem mądra i dobra. Robiły
          > to może w taki dziwny sposób, bo nie bezpośrednio, ale poprzez porównianie: in
          > ni są źli, beznadziejni, na ich tle ty jesteś całkiem dobra. Jełśi chodzi o moj
          > e osiągnięcia to raczej się nimi nie cieszyły, bo twierdziły, że tylko szukam p
          > roblemów i tylko dzięki "opiece bożej" unikam tragedii. Nie wiem sama, niby mn
          > ie chwaliły, niby miały za idiotkę. Nie wiem już :(

          A teraz robisz dokładnie to samo, czyli porównujesz się do innych. Masz być doskonała bo inaczej będziesz beznadziejna. Wszystko albo nic, czarne albo białe.
          Zobacz jakie Ty sobie stawiasz poprzeczki, jak wysokie. Dopiero co zdałaś sobie sprawę z toksycznego wpływu babci i mamy, a już chcesz być zaradna i samowystarczalna. Co za tempo!!
          A gdzie docenienie samej siebie za świadomość, za podjęte kroki, za uwolnienie się, co prawda fizyczne, ale jednak, od szkodzącej rodziny?
          Ty chcesz iść na skróty. Chcesz się piąć prosto pod górę, bez odpoczynku w bazie, bez pomylenia drogi, bez wracania w to samo miejsce.
          Jesteś bardzo, bardzo surowa i wymagająca wobec siebie. Typowa perfekcjonistka.
          Nawet nie dostrzegasz tego, że Ty też coś z siebie dajesz swojemu partnerowi, że to JEST coś warte. Umniejszasz to, co potrafisz, to, co już zdobyłaś, to, co dajesz. Chcesz więcej i lepiej.
          Z jednej strony czujesz się nierozumiana przez forumowiczki, bo negują Twoje "dysfunkcje", zaprzeczają im, z drugiej strony - sama sobie to robisz. Czyli negujesz swoje umiejętności i osiągnięcia.
          Ja to znam:) Kiedyś robiłam sobie listy czynności do wykonania, zwykle było to 10-12 pkt. I gdy zrobiłam w danym dniu dziesięć, to byłam zła na siebie, że nie zrobiłam jeszcze tych dwóch... Zawsze przecież mogłam więcej i lepiej. Inni potrafią, a ja nie? Coś jest ze mną nie tak...
          To jest znęcanie się nad sobą. Serio.
          A co do zaników pamięci. Czy wiesz, że w stresie kora przedczołowa odpowiedzialna za myślenie praktycznie przestaje pracować? Owszem, możesz uważać, że nie jesteś wtedy zestresowana, po prostu nie pamiętasz. Ale ja bym się temu na Twoim miejscu przyjrzała. Np. poprzez ćwiczenie skanowania ciała, szukanie miejsc, w których jest napięcie, albo poprzez relaksację Jacobsona. Potrzeba trochę czasu i uważności.
          Jest możliwe, że od dziecka żyłaś w napięciu i ten stan uważasz za normalny, dlatego możesz nie zauważać sytuacji, w których dopada Cię stres.


          --
          "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
    • hanne_lore Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 20:32
      A nie jest czasem tak, że tym razem to nie matka z babką, tylko terapeuta sugeruje Ci (och, oczywiście nie wprost, a gdzie tam), że coś z Tobą jest nie tak? Że Twoje życie i związek nie są takie, jak być powinny, że może wcale partnera nie kochasz, że tak naprawdę to pewnie marzysz o niezależności, choćby miała oznaczać samotność i mieszkanie kątem u obcych ludzi?
      • dramatynczyk Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 21:00
        nie jest tak. Z resztą nie widzę nic złego w samotności osobiście. Własnie jest odwrotnie, terapeutka zakłada z góry, bez żadnych dowodów, że problemu z przyswajaniem wiedzy nie ma, jest tylko niskie poczucie własnej wartości.
        • verdana Re: Jestem niezaradna zyciowo 01.01.20, 22:32
          Sądżac z tego co piszesz i jak piszesz, to inteligencji Ci na pewno nie brakuje. Problem z tym, że bez problemu, choć z żalem przyjmujesz wszystkie negatywne informacje o swojej osobie, natomiast Ci, którzy mówią "Przecież jesteś w porządku, umiesz, potrafisz, myslisz" spotykają się i z niedowierzaniem i z podwazaniem ich kompetencji. Skoro mówią, że jesteś OK, to znaczy, ze się nie znają. No bo przecież ty WIESZ, że tak nie jest. Problem w tym, że nie wiesz. Masz zinternalizowane przekonanie, ze jesteś niesamodzielna, uzalezniona od innych, ze sama sobie nie poradzisz - choć na pierwszy rzut oka widać, ze radzisz sobie doskonale. Skończyłaś studia, znalazłaś bardzo dobrego faceta, potrafiłaś sie wyrwać z toksycznej rodziny. To olbrzymie skukcesy, które umniejszasz, nie dostrzegasz. Bo nie zarabiasz, nie pracujesz, jakby to było jedynym wyznacznikiem wartosci człowieka. Póki jesteś taka niepewna siebie raczej nie znajdziesz pracy, w której będziesz się dobrze czuła, zawsze będziesz przekonana, ze coś robisz nie tak, będziesz dopytywała sie o wszystko, zamartwiała. Jak uwierzysz w siebie to i w pracy problemów nie będzie.
        • sasanka5 Re: Jestem niezaradna zyciowo 02.01.20, 11:39
          A zajmowałaś się czymś zawodowo w ostatnim czasie?

          Poprzeczkę postawiłaś dość wysoko. Własna działalność (w domyśle dochodowa od zaraz) kariera zawodowa (zatrudniam się i już od razu widać te kolejne szczebelki awansów i podwyżek).
          Nie nazbyt idealistycznie? O wykonywaniu prostych prac w innym swoim poście piszesz z jakąś taką arogancją.

          Masz poczucie bycia odpowiedzialną sama za siebie? Za swoje utrzymanie także?
    • klaramara33 Re: Jestem niezaradna zyciowo 02.01.20, 09:39
      Wiele osób, które Tobie tutaj napisały coś z punktu psychologicznego. Przypuszczam, że na tym forum jest sporo psychologów.
      Ja jednak chciałbym napisać coś z innej perspektywy. Jestem po ciężkich przejściach w domu rodzinnym, mam traumę z dzieciństwa. Problemy były inne ale również miało to wielki wpływ na większość mojego życia. Było mi bardzo ciężko kiedyś. Zaczęło się poprawiać, gdy poznałam swojego obecnego męża, on został wychowany dobrze, w dobrych zdrowych relacjach. Wiele nauczyłam się od niego, przy czym on nigdy mi niczego nie narzucał, sama chciałam dla niego być lepsza. Uważam , że zesłał mi go Bóg , choć nie jestem osobą religijną w sensie chodzenia do kościoła . Mój mąż jest ateistą, ja z kolei nie lubię instytucji kościoła ale wiara w dobro wiele mi daje w życiu. Tak to chciałam napisać a propos Twojego partnera, może spójrz na ten związek z innej perspektywy niz kolejnych problemów lecz jako szansa na wyjście z bagna, w którym zostałaś wychowana.
      Jeżeli chodzi o pracę, to przede wszystkim trzeba szukać zajęcia, które daje satysfakcję. Czy wiesz co lubisz robić, w jakim zawodzie widzisz się najchętniej? Myślę, że odpowiedź na to pytanie pomoże odkryć predyspozycje do zawodu. Każdy ma jakieś talenty, satysfakcjonujące życie zawodowe to kwestia rozpoznania ich i ksztakcenia się w tym kierunku. Na pewno jest w Tobie jakiś ukryty talent, który tylko czeka, żebyś go rozwijała.
    • sorvina Re: Jestem niezaradna zyciowo 02.01.20, 13:40
      Dobry artykuł w temacie poczucia własnej wartości i jak działa utknięcie na jego niskim poziomie: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,53664,24780687,jak-jest-klopot-to-do-ludzi-czyli-jak-radzic-sobie-z-niska.html#s=BoxWyboImg4

      --
      Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
    • eukaliptusy Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 10:57
      dramatynczyk napisał(a):


      Proszę
      > poiedzcie co byście zrobili na moim miejscu- trzymać się tego faceta, bo w końc
      > u w dorosłym życiu chyba o to chodzi, żeby znaleźć kogoś życzliwego i przy nim
      > trwać... Czy jednak uwolnić się i zacząć żyć samodzielnie, skromnym, ciężkim ży
      > ciem, wynająć jakiś tani pokoik i tak trwać.


      Pytasz czy wolałabym „trwać” sama, czy „trwać” z partnerem. Interesujący dobór słów i nie wątpię, że znaczący.
      Ani jedno ani drugie.
      Wolałabym zacząć żyć, a nie tylko trwać. Możesz kontynuować terapie, rozpocząć dalszą edukację, pracować nad wyzwoleniem się spod ciężaru wychowania będąc ciagle w związku z obecnym partnerem.

      Robisz ogromne postępy i podejrzewam, że właśnie twój związek odgrywa w tym dużą rolę. Byc może tez powiela jakieś schematy z twojego domu rodzinnego i to powoli zaczyna cię uwierać.
      Jeśli po drodze okaże się, że z tego związku naturalnie wyrosłaś, wtedy podejmiesz decyzję.
      Ale tez nie zapominaj, że związki ewoluują.

      Jeśli chodzi o twoje prospekty zawodowe, to myślę, że i ty i wszyscy w tym wątku mają po trochu rację.
      Jest dla mnie jasne, że dość już masz słuchania, że inni wiedza lepiej i buntujesz się przeciwko zaprzeczaniu twoim realnym przeżyciom i doświadczeniom.
      Z tego co pamiętam, w twoim pierwszym wątku opisałaś objawy pasujące do dyskalkulii i dyspraksji. Więc faktycznie jest Prawdopodobne, ze występuje element neurologiczny w trudnościach jakich doświadczasz. I warto zrobić profesjonalną diagnozę po prostu. Jeśli kiedyś zdecydujesz się na te wymarzone studia na pewno ci się przyda. Może tez dostaniesz wyjaśnienie dlaczego te „proste” zajęcia ci nie wychodziły, a jakie mogą i będą dla ciebie odpowiednie. I tez będzie ci łatwiej rozgraniczyć między objawami neurologicznymi (np. brakiem orientacji w terenie) a psychologicznymi (zapominanie).

      Bo realne problemy neurologiczne to tylko część przyczyn trudności jakich doświadczasz. i tu i terapeutka i inni w tym wątku mają racje: nie masz realnego obrazu własnej osoby.

      Będę dziesiątą osoba, która ci to wytknie, ale niezwykle elokwentnie piszesz o tym jaka jesteś głupia.

      I ja rozumiem chyba dlaczego tak zaciekle się bronisz przed przyznaniem, że może jednak coś mogłabyś osiągnąć. Bo wtedy realnie musiałabyś stanąć przed ogromem pracy jaki cię czeka. I może jest jeszcze za wcześnie, może po prostu jeszcze nie jesteś na to gotowa.
      I to też jest w porządku.
      Twój czas przyjdzie.
          • dramatynczyk Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 12:36
            Heniek, ja kiedyś przez długi czas też takie nastawienie miałam- potrafisz, dasz radę. Może zajmie ci to więcej czasu niż innym, ale w końcu się nauczysz. Może potrzebuję powtórzyć 100 razy zamiast 10 razy. Może zmodyfikuję sposób uczenia się i mi wyjdzie. Na prawdę, ja byłam mega zdeterminowana, bo dla mnie takie rzeczy jak poznawanie świata, bycie oczytanym, inteligentnym to ogromna wartość. Sama w sobie. A także w towarzystwie. Od zawsze miała obraz siebie jako osoby inteligentnej. I tak, byłam przekonana, że "I can". Dopiero od paru lat zaczęłam tracić nadzieję i iść w kierunku bardziej rozpaczy i bezsilności a także złośći. Wcześniej było totalnie pozytywnie.
            • heniek.8 Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 13:01
              być może nie zostaniesz maklerem, ale coś bazującego np. na relacjach z ludźmi może będzie ci bardziej odpowiadać
              nie będę cię przekonywać że znasz się na matmie bo pewnie się nie znasz
              ale nie musisz patrzeć tylko w stronę matmy
                • heniek.8 Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 13:17
                  sama znasz siebie najlepiej, więc wiesz w którą stronę patrzeć

                  w tym wątku zrobiło się jak na imieninach u cioci ;) zawsze znajdzie się kuzynka której coś nie wychodzi, w pracy jest źle, zdrowie już nie to, z mężem też nie idealnie
                  no i wszystkie ciotki zaczynają doradzać : a może to, a może tamto?
                  kuzynka na wszystko ma odpowiedź dlaczego ta rada nie zadziała

                  wszystko to opisał Berne 60 lat temu

                  zawsze patrzę ze współczuciem na taką kuzynke ale nie spalam kalorii na dawanie rad, mówię tylko coś w rodzaju "faktycznie ciężka sytuacja, ciekawy jestem jak sobie poradzisz z tym"
                  oczywiście to by przerwało grę, dlatego na szczęście są inne ciotki które mogą wracać do tematu bez końca
      • lumeria Re: Jestem niezaradna zyciowo 04.01.20, 20:08
        heniek.8 napisał:

        > wątek "jestem niezaradna"
        > cel: zebranie głasków w necie
        > osiągnięty :)
        >
        > czyli może wcale nie jesteś tak niezaradna lol

        Heniu - to jest bardzo trafne stwierdzenie. To także pokątny podziw dla kompetencji socjalnych autorki. Bo właśnie jest w stanie sobie zjednać ludzi w necie, osiągnąć wsparcie, wiele się dowiedzieć, pomoc samej sobie w ten sposób. Dostać te głaski kiedy tego potrzebuje.

        Ile sam byś zyskał, gdybyś milo z nami porozmawiał. Ja byłabym na to otwarta. Spróbujesz?
        • heniek.8 Re: Jestem niezaradna zyciowo 05.01.20, 10:24
          lumeria napisała:

          > Ile sam byś zyskał, gdybyś milo z nami porozmawiał. Ja byłabym na to otwarta.

          a co bym zyskał? ;)
          chyba wolę jednak być niezależny i podważać bullshit kiedy go widzę, niż starać się dopasować do chórku wzajemnej adoracji
          trudno wtedy napisać prawdę komuś komu trzeba się podlizać, prawda?

          to tylko forum dyskusyjne, a połowa ludzi uważa że komuś "pomaga" :)
          a tymczasem dają świadectwo swoich stanów psychicznych
          pomóc to może ktoś na miejscu kto obejrzy sytuację z każdej strony

          wracając do pisania prawdy - gdybym rozmawiał "miło" to bym nie mógł ci napisać np. takiego czegoś

          dziewczyna założyła nowe konto żeby napisać nowy wątek
          rozszyfrowałaś ją - tak tak, Igrekowska to tak naprawdę Iksińska która opisywała inne swoje problemy miesiąc temu
          dobrze, dostałaś swoją "nagrodę" czujesz się przenikliwa,
          ale po co publicznie nawiązujesz do tego starego konta? czy jakaś dyskrecja, szacunek dla osoby która opisuje swoje rozterki nie powinna kazać zachować takiej obserwacji dla siebie?

          oczywiście, jesteśmy anonimowi, w tym sensie że tak Y jak i X to kreacje które nie ujawniają naszych postaci w realu, ale dla mnie to jest jednak przeginka

          no ale ja jestem dziwakiem, i czasem myślę sobie o jakiejś sytuacji "ja bym sobie nie pozwolił na takie traktowanie" po czym okazuje się że osoba o której myślę czyli odbiorca traktowania nie ma z tym  żadnego problemu
          więc jeżeli to czyta autorka to mam takie pytanie - czy kiedy forumowy detektyw ujawnia twój stary nick w nowym wątku to czujesz się
          a) śledzona i stalkowana
          b) pochlebiona że ktoś pamięta
          c) inne …………………………
          • hanne_lore Re: Jestem niezaradna zyciowo 05.01.20, 13:09
            No mnie też to uderzyło, muszę przyznać. Dziewczyna założyła nowy nick, bo jak pisze wstydzi się trochę problemu, a tu pierwsze zdanie w pierwszej odpowiedzi to: czy to ty, R...? 🙁
            Zupełnie zlekceważone zostało jej pragnienie pozostania anonimową.
                • marsylvik Re: Jestem niezaradna zyciowo 05.01.20, 16:41
                  Wiesz co? Jak widzę, że się ktoś czymś umazał na policzku, to mu o tym mówię. I wkurzam się na ludzi, którzy widzieli, że się umazałam i nic nie powiedzieli, a przecież mogłam znacznie krócej chodzić umazana...
                  Nie zwróciłabym uwagi na tego nicka, gdyby nie przekonanie, że jest to dla wszystkich, do których zmiana była kierowana i tak widoczne. Respektując swoją powyższą zasadę, opartą na "traktuj innych tak, jakbyś sama chciała być traktowana". Jeśli sam wolałbyś być w takiej sprawie "oszukiwany" (niewyprowadzany z błędu) - szanuję. Jednak lepiej nas o tym uprzedź, żebyśmy Ci niechcący przykrości w przyszłości nie zrobiły ;)

                  Autorka nie zrobiła tego, jak podejrzewam, ponieważ nie sądziła, że jest aż tak rozpoznawalna.
                  Ja mam inne pytanie: czemu autorka jakoś nie ciągnie tego wątku, a Ty to robisz? Po co rozdmuchujesz cudzą drobną wpadkę, nad którą wszyscy dawno przeszli do porządku dziennego?
                  • heniek.8 Re: Jestem niezaradna zyciowo 05.01.20, 20:10
                    marsylvik napisała:

                    > Ja mam inne pytanie: czemu autorka jakoś nie ciągnie tego wątku, a Ty to robis
                    > z? Po co rozdmuchujesz cudzą drobną wpadkę, nad którą wszyscy dawno przeszli do
                    > porządku dziennego?

                    jaką "wpadkę" skoro wytłumaczyłaś ładnie że było to celowe i potrzebne?
                    autorka nie ciągnie wątku ale inni to robią i to nie jest cykl Q&A w którym autorka pyta co ma robić a eksperci forumowi jej odpowiadają
                    po prostu jedna gałąź tej dyskusji zeszła na inny temat

                    sama weszłaś do tej gałęzi dlaczego? bo poczułaś się niekomfortowo że jeden ekspert forumowy kwestionuje metody drugiego eksperta?

                    a myślisz że my eksperci nie możemy tu podyskutować na temat czy nawet poanalizować własnego warsztatu, stylu itp. tylko jesteśmy tu do dawania rad petentom?
    • 71tosia Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 15:19
      Sa kobiety 'domowe' ktore sie spelniaja wychowujac dzieci, robiąc obiady i dbając o dom. Nie ma w tym zasadniczo nic zlego, zwłaszcza jezeli partner umie im zabezpieczyć byt, tazke wtedy gdy zwiazek przestanie z jakiegoś powodu kiedys istnieć. Jezeli chcesz pracowac a utrzymanie pracy jest dla ciebie problemem to byc moze te prace ktore podejmujesz sa jednak zbyt ambitne. Co lubisz robisz, czym zajmujesz sie całymi dniami? Jezeli lubisz gotowac lub zajmowac sie dziecmi - to poszukaj wlasnie takiej pracy, a nie biurowej w ktorej kazdy bedzie lepszy od ciebie a ciebie to bedzie tylko dołowac.
      ps wiele osob pochodzi z trudnych rodzin ale to nie przeszkadza im pracowac zowodowo, wiec jednak zastanow sie jeszcze raz gdzie jest problem.
    • enith Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 17:19
      Myślałaś kiedyś o tym, żeby wyrobić sobie papiery poświadczające te wszystkie twoje problemy? Zaburzenia takie, jak tu opisujesz, dają się diagnozować za pomocą wywiadów i testów u lekarzy odpowiednich specjalności. Może twoja terapeutka pokieruje cię, gdzie trzeba? A jeśli nie ona, to uderzaj do swojego lekarza rodzinnego. Pozytywy będziesz mieć z tego przynajmniej dwa: dowiesz się, CO konkretnie ci dolega, a to prawie na pewno przyda ci się w przyszłości np. w wyborze szkoły czy pracy czy nawet hobby. A dwa, nikt z terapeutką i forumowiczami włącznie nie będą ci więcej wmawiać, że sobie coś uroiłaś. Widać w twoich odpowiedziach, że dla ciebie jest BARDZO ważne, by inni również uznali twoje braki, więc może faktycznie wyrób sobie tą podkładkę w postaci lekarskiego oświadczenia o niepełnosprawności i wtedy niczego już nikomu udowadniać nie będziesz musiała.
      • anula36 Re: Jestem niezaradna zyciowo 03.01.20, 22:30
        Proszę poiedzcie co byście zrobili na moim miejscu- trzymać się tego faceta, bo w końcu w dorosłym życiu chyba o to chodzi, żeby znaleźć kogoś życzliwego i przy nim trwać...
        A o co bys chciala zeby w Twoim zyciu chodzilo? My go za Ciebie nie przezyjemy:)
        Ja np trwam w dosc skromnym, uwolnionym, zyciu dla twardzieli, bez wsparcia. I bardzo wyraznie widze pewne szanse ktorych z tego powodu nie moglam w zyciu wykorzystac, ale mnie akurat nikt takiego wsparcia nie zaoferowal, wiec musze to wziac na klate;)
      • marsylvik Re: Jestem niezaradna zyciowo 04.01.20, 13:32
        enith napisała:

        > Widać w twoich odpowie
        > dziach, że dla ciebie jest BARDZO ważne, by inni również uznali twoje braki, wi
        > ęc może faktycznie wyrób sobie tą podkładkę w postaci lekarskiego oświadczenia
        > o niepełnosprawności i wtedy niczego już nikomu udowadniać nie będziesz musiała

        I wtedy opinia stanie się faktem, a z faktami się nie dyskutuje ;)
        A tak serio, to ma sens. Jeśli faktycznie jest przekonana o swojej niepełnosprawności, to niech ją zdiagnozuje u specjalistów, wtedy będzie wiedziała czy i co da się zrobić i czy w ogóle chce coś z tym robić.
        • enith Re: Jestem niezaradna zyciowo 05.01.20, 14:28
          marsylvik napisała:

          > A tak serio, to ma sens. Jeśli faktycznie jest przekonana o swojej niepełnosprawności, to niech ją zdiagnozuje u specjalistów, wtedy będzie wiedziała czy i co da się zrobić i czy w ogóle chce coś z tym robić.

          Dokładnie. Jeśli w grę faktycznie wchodzą jakieś zaburzenia (a tego nie można z góry odrzucić), to przecież lepiej o tym wiedzieć i zdobyć konkretną diagnozę, bo trudno walczyć z przeciwnikiem, którego się nie zna.


          • gonzo_101 Re: Jestem niezaradna zyciowo 05.01.20, 15:28
            Kiedy właśnie ta niewiedza jest autorce na rękę. A co jeśli się okaże, że są sposoby na poprawę funkcji poznawczych? Straciłaby znaną i powtarzaną prze siebie wymówkę/wyjaśnienie, że inni są lepsi a ona gorsza.
            Czytając wypowiedzi wątkodajki nie widzę gotowości do zmiany samej siebie. Pada tu dużo cennych rad JAK sobie poradzić w sposób konstruktywny, tyle że autorka wcale o to nie prosi. Ona chce "trwać". Myślę, że to jeszcze nie jest jej czas.
            • eukaliptusy Re: Jestem niezaradna zyciowo 10.01.20, 08:40
              gonzo_101 napisał:

              > Pada
              > tu dużo cennych rad JAK sobie poradzić w sposób konstruktywny, tyle że autorka
              > wcale o to nie prosi. Ona chce "trwać". Myślę, że to jeszcze nie jest jej czas

              I tak też jest dobrze. Dopiero co odważyła się zerwać kontakty z toksyczną rodziną.
              Schematów stworzonych przez 20 czy 30 lat nie odwróci się w 5 minut. Ani w 5 miesięcy.
              Powoli odnajduje swoje ja i własny głos. Jeszcze się dogrzebie do tego co jest prawdą na jej temat a co opinią, cudzą lub własną.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka