Dodaj do ulubionych

Dramat z egocentryczną siostrą

05.01.20, 10:44

Po krótce przedstawię sytuację a potem pytanie.

Jestem samotnym mężczyzna po 40 tce,. Pochodze z dysfunkcyjnej rodziny: dominującą matka, nieobecny ojciec, dwoje dzieci- ja i siostra.
Ja bylem zawsze' ten zły'- leniwy, trudny( nie fakty, tylko oceny) itd- i siostra 'ta dobra;- ucząca sie, porządną, i w efekcie- zawsze uprzywilejowana- bo młodsza, bo nie lepiej zachowuje, bo kobieta, bo trzeba ustąpić, bo słabsza itd.
Siostra wg mojej oceny wyrobiła sobie w efekcie tego dosc roszczeniowe podejście do życia i ludzi. W tym do rodziców.

Ale to moja ocena- dalej przedstawia fakty, które proszę ocenić i stwierdzić, czy może ja przesadzam, czy może interesuje nie nie swoimi sprawami, czy moje rozterki sa uzasadnione.

Teraz rodzice mają po 70 lat, ja żyję w innym mieście sam, a siostra założyła rodzinę, ma córkę niecały rok i właśnie zaszła w drugą ciążę.

Matka pomagała i pomaga ciagle przy pierwszym dziecku, 2 lub 3 razy w tygodniu jeździ 30 kilometrów w dwie strony by z dzieckiem siedzieć. Siostra nie pracuje, teraz do tego, wiedząc, ze ma juz dziecko- zaszła w druga ciąże i dodatkowo- zapisala nie na studia, i to prawnicze, gdzie wiadomo, ze trzeba nie dużo uczyc- ale uznała, ze musi 'spełnić marzenie życia'. Maz jest bogaty, ale z dzieckiem nie chce siedzieć.

I o co chodzi- siostra ma matke na zawołanie, która mimo 70 na karku jeździ, jak napisałem, 2 -3 razy w tygodniu zajmować nie dzieckiem, wcześniej jeździła, bo 'trzeba pomoc corce'. Teraz- bo siostra musi uczyć sie na studia. A wkrotce- bo bedzie dwoje dzieci, będzie, ze studiuje i potrzebuje pomocy.

Oczywiste jest, ze babcia może pomoc przy wnukach. Natomiast co mnie zastanawia, to postawa siostry. Skoro matka ma 70 lat, w takim wieku to wg mnie nie jest czas na intensywny wysilek- jedzenie pociągami kilka razy w tygodniu, przewijanie dzieci, noszenie dzieci na rekach itd.

Ja, mimo, ze bylem przez matkę dyskryminowany, cały czas czuje sie winny, ze moja matka na starość musi harować- chociaż to nie moja wina. Czuje, ze to nie fair i boje nie o jej zdrowie. Choć to wszystko decyzje jaj i siostry. Boje nie, ze umrze z przemęczenia albo ze jej to odbierze kilka lat życia.

Siostra z kolei uważa, ze wszystko jest w porządku, a nawet narzeka, ze 'nikt jej ni pomaga'. Teraz, jak urodzi drugie dziecko, matka bedzie obciążana dwojgiem małych dzieci, bo siostra 'musi nie uczyć.'

Nie chce przypisywać siostrze najgorszych intencji- ale uważam, ze jest skrajnie egoistyczna i egocentryczna. Dodam, ze ja odwiedzam rodziców co kilka tygodni, a oni mnie w ogole- bo nie maja czasu albo 'bo trzeba pomoc siostrze przy dziecku'. Ale to dygresja.

Moj problem jest taki, ze choć racjonalnie wiem, ze nie ma wpływu na nic, i że to się odbywa poza moja kontrola, to sie tym stresuje. Po pierwsze- jak wspomnialem- zamartwiam nie o stan matki. Złości mnie tez niesprawiedliwość losu, a kolejna rzecz- złości mnie, ze siostra jest tak bardzo egocentryczna, ze jej w ogóle to nie obchodzi.






Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 11:51
      hmm a nie pomysles ze te dzieci przy ktorych matka sie zaharowuje to jednak Twoi siostrzency, Twoja najblizsza rodzina, ktora kiedys moze wesperzec matke w starosci,a moze i Ciebie? Ze matka ma zajecie, ze ja kontakt z wnukami cieszy, ze ma jakis cel i sens zycia , poza nieobecnym mezem, ze nei siedzi Tobie na glowie i jeczy ze sie nudzi i gdzie ja boli? Jak czytam Twoj post to slysze taki straszny zal do siostry i do matki ze Cie nigdy nie dostrzegala i nie dostrzega, ktory przeslania wszystko co dobre w tej sytuacji.
      a na stres na sytuacje ktore znajduja sie poza Twoja kontrola proponuje z nowy rokiem takie madre slowa:
      Boże, użycz mi pogody ducha,abym godził się z tym,czego nie mogę zmienić,odwagi,abym zmieniał to, co mogę zmienić,i mądrości,abym odróżniał jedno od drugiego.
      • dlasiebiesamych Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 13:47
        Ja wiem, wnuki to nowe, zycie itp, ja nie po prostu zamartwiam o to, ze matka mając 70 lat jedzie kilka razy w tygodniu, mróz czy nie, deszcz czy nie, pociągami i innymi a potem nosi na rekach dzieci mając slaby organizm.
        Ciagle kaszle, ledwo łazi, ale jeździ i wydaje nie, ze ja jestem jedynym, którego to martwi, bo nie martwi siostry, jej msza, tak dalej.
        • lumeria Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 15:56
          Nie masz innych fajniejszych zajęć niż zamartwiać się o cokolwiek?

          Matka jest po 70ce. Swoje przeżyła. Jak wykorkuje robiąc to, co sprawia jej radość i daje poczucie spełnienia, to zrobicie fajny pogrzeb i postawicie ładny nagrobek.
    • aqua48 Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 12:50
      Zajmij się swoim życiem oraz swoimi planami na przyszłość i ich realizowaniem. Przestań tak wnikliwie obserwować i komentować życie siostry i matki. Obie są dorosłymi kobietami które mają prawo do podejmowania własnych decyzji nawet jeśli Ty uważasz je za niesłuszne.
      Rozumiem, że boli Cię iż nie Ty jesteś w centrum uwagi matki, tylko siostra i jej dzieci, i że na nie wydatkuje ona swe siły i energię, ale to naturalne - są wszakże bezpośrednim przedłużeniem jej życia i jego sensem, zatem nie masz wyjścia, musisz się z tym pogodzić i przestać stresować.
    • lumeria Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 13:36
      Dlasiebiesamych - hejka! :)

      Nie ma co się wtryniać miedzy młot a kowadło. Matka jeśli nie chciałaby pomagać, to by tego nie robiła. Jak będzie jej za dużo to się wymiksuje. Poza tym, jeśli jest zdrowa, to dodatkowy ruch i mentalne pobudzenie krzywdy jej nie zrobią. Lepiej żeby siedziała przed telewizorem i do ciebie 5 razy dziennie dzwoniła uskarżając się na choroby? Daj im żyć w swoim sosie.

      W czym Tobie przeszkadza ta sytuacja? I po co z nimi o tym rozmawiasz? To kwestia, która dotyczy ich samych, a Ciebie na poziomie zerowym.

    • heniek.8 Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 15:43
      matka się nie skarży, nie jest ubezwłasnowolniona, ma zajęcie na emeryturze, widuje się z wnukami,

      raczej widzę to jako twoją zazdrość że matka więcej uwagi poświęca siostrze niż tobie

      pomyśl jak będziesz miał 70 lat i będziesz jeszcze na chodzie, może uznasz że codzinne widywanie się z
      wnukami jest fajniejsze niż siedzenie przy telenowelach

      i czy chciałbyś wtedy żeby jedno dziecko miało o to jakieś spiny do drugiego?
    • sechora Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 17:08
      Poczytaj swoje wypowiedzi pod poprzednim nickiem i zastanów się czemu od tylu lat stoisz w miejscu ciągle toksycznie uczepiony rodziców i siostry.
      Jesteś stary chłop. Idź wreszcie własną drogą i przestań zadręczać wyjściową rodzinę wytworami swoich współuzależnionych schiz.
      Chcesz ratować faktycznie potrzebujących? To wyjedź do Australii i się zatrudnij jako strażak. Przynajmniej z twojego "ratownictwa" będzie jakikolwiek pożytek a nie tylko kontynuacja hodowli destrukcyjnej rodzinnej wzajemnej nienawiści.
      • sechora Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 18:01
        www.youtube.com/watch?v=EYOeYoVbBOM

        www.youtube.com/watch?v=BS_xdCaAYl8

        www.youtube.com/watch?v=MqT2kKxDv4g

        www.youtube.com/watch?v=IvdwA-sYmo4

        www.youtube.com/watch?v=QsZS6IORrf8

        www.youtube.com/watch?v=WMS_3dgp4hI

        www.youtube.com/watch?v=LkzHduHIAaI

        www.youtube.com/watch?v=n-ajUG_FNds

        www.youtube.com/watch?v=Ak_olnjvKi8&list=PLh7tnSqyCwukzzHXSTCepuvj0Nm1DiUoz

        www.youtube.com/watch?v=YFBI-qfa5SI

        www.youtube.com/watch?v=xUkB04rEF8E

        www.youtube.com/watch?v=aVfQSBRBpf8

        www.youtube.com/watch?v=LxzEa99TifQ

        www.youtube.com/watch?v=qL-__SbYDWM
        ------------------------
        www.youtube.com/watch?v=Agd9ADI8L3A
        itd

        Masz się czym zająć.
        Przestań biegać za matką żeby cię wreszcie zauważyła. Przestań nienawidzić siostry za to, że matka ją kocha a ciebie odrzuca. Przestań grać w rodzinną toksyną by dawać jej pożywkę do trwania.
        Matka robi to co chce.
        A Ty co robisz?
        Zajmij się sobą i swoim życiem.
        Masz czym.
      • dlasiebiesamych Re: Dramat z egocentryczną siostrą 06.01.20, 20:30
        W miejscu nie swoje, przesada duża.
        Generalnie powstaje tutaj wrażenie, ze oto matka pomaga trochę córce przy dzieciach, co nadaje sens jej życiu, a obok jest syn i brat- zawistnik, który wraca nos w nieswoje sprawy.
        A to nie tak wyglada.

        Zatem, po pierwsze- tak, zgadzam sie, ze opieka nad wnukami to dla dziadków nowy sens życia, i ze to dużo lepsze nic oglądanie M jak milosc. Nie negowałem tego- ja napisałem o tym, ze tutaj drażni mnie postawa 'bo sie należy' z jednej strony. Taka pomoc to oczywiście radość dla babci czy dziadka, ale tez realna pomoc, która powinno sie doceniać, a nie wychodzić z założenia, ze babcia ma obowiązek latać z wywieszonym językiem na każde zawołanie.Jak widzę, cześć forumowiczów popiera taka postawę i dziwi mnie to.

        Po drugie- wtrącanie sie. Nie do końca jest tak, ze 'sie wtracam'. Raczej słyszę o tym w rozmowach, to glowny watek rozmów. Czasem słyszę i narzekania- i matki, ze jest chora a musi jeździć pomagać- i córki, która uważa, ze pomoc 2 czy 3 razy w tygodniu po osiem godzin to nic, bo 'inne kobiety to maja niańki i babcie i wszystko'.

        Po trzecie- częściowo rozumiem siostrę bo wiem, ze opieka nad dziećmi to niełatwa rzecz. Natomiast jeśli ktoś na raz decyduje nie na 2 dzieci i pójście na dobre studia a potem ciagle narzeka i ma oczekiwanie, ze wszyscy beda pomagać i narzeka na swój los- to tez trochę irytujące.

        Oczywiście, jak mowi tu wiele osob- mogę uznać, ze to nie moja sprawa i tyle. I ja wiem, ze nie moja. I właśnie to mnie irytuje- ze ta sprawa żyje, mimo ze nie moja.

        Napisałem tutaj, bo oczekiwałem czegoś w rodzaju spojrzenia z zewnątrz- no i częściowo je dostałem, ale częściowo dziwi mnie takie automatyczne zakładanie, ze córka ma prawo oczekiwać, ze matka jest na każde skinienie 'bo to ich sprawy'. A ja mówiąc o tym jestem jakimś zawistnym frustratem, który tez chciałby, żeby matka mu posługiwała.
        Otoz nie, nie jestem takim frustratem, nie potrzebuje poslugiwacza, poza tym nie chciałbym miec rodziców ciagle na karku.
        Tu nie chodzi o zazdrość, ze ktoś poswieca mi mniej czasu- choć w takiej sytuacji do takich uczuć byłbym, uprawniony. Nie rozumiem podejścia niektórych, ze jak rodzice nierówno traktują potomstwo, to ' maja do tego prawo'. Trochę pachnie mi to jakimś Korwinem, ze rodzice to nawet maja prawo bic czy gwalicic dzieci, bo to ich wlasnosc i ich sprawa. Ja sie nie zgadzam.
        No i to wtrącanie sie- jak pisałem, nie chodzi o wtrącanie nie, tylko raczej o bycie wciąganym w te klimaty.





        • anula36 Re: Dramat z egocentryczną siostrą 06.01.20, 20:46
          no ok, zalozmy teraz ze 50 osob pisze ci ze siostra absolutnie nie ma prawa wymagac od matki opieki nad dziecmi i jeszcze narzekac na jakosc tej opieki i co wtedy zrobisz?? Cos to realnie zmeni w calej sytuacji? Zmniejszy Twoje rozdrazenienie i zdenerwowanie?
          pokazesz dyskusje siostrze i zarzadasz zaprzestania wykorzystywania matki- a jak sie nie dostosuje - co wtedy?
          pokazesz dyskusje matce i zarzadasz nie dawac sie wykorzystywac przez siostre - i znow pytanie, a co jesli sie nie dostosuje?
          Na czyny bliznich masz bardzo maly wplyw, praktycznie zaden,mozesz prosic , tlumaczyc i tyle.Walczyc musisz ze swoja frustracja rzeczywistoscia - na to masz wplyw.
          A swoja droga jakbys np mial jakis wypadek i lezal w gipsie jak placek i matka przyjechala do Ciebie karmic Cie i zmieniac pampersy to tez bys ja odeslal do domu,zeby jej nie przeciazac?
        • heniek.8 Re: Dramat z egocentryczną siostrą 06.01.20, 21:09
          mam kumpla który ma takie jak ty "poczucie sprawiedliwości"
          kiedyś inny kumpel poprosił mnie o napisanie jakiegoś drobnego kawałka kodu (w pascalu heh) to była dla mnie drobnostka, lubiłem to robić i jakoś mnie to rozwijało więc zrobiłem to dla gościa nie oczekując żadnych nagród za to. i widziałem że ten drugi kumpel jest niezadowolony, tak jakby czuł że ja zostałem wykorzystany i tamten powinien mi zapłacić, czy postawić flaszkę itd - a ja tego tak nie czułem i pamiętam moje zdziwienie że postronna osoba tak się przejmuje czymś co do niego nie należy - podobne mam odczucia co do ciebie :D

          > Nie rozumiem podejścia niektórych, ze jak rodzice nierówno traktują potomstwo, to ' maja do tego prawo'.

          a ja rozumiem - traktują według bieżących potrzeb
          gdybyś miał np. dużego psa i małego kota - to ten duży pies będzie więcej jadł więc więcej kasy idzie na psa
          a jeszcze nie daj boże zachoruje, to płacisz za weterynarza
          i pomyśl jak by to wyglądało gdyby ten mały kotek się pruł o to "człowiek, nie dość że karma dla psa kosztruje 50 zł a dla kota 20zł, to jeszcze wydałeś stówkę na weta - to niesprawiedliwe"

          no pomyśl jak to wygląda jak spojrzysz z innej strony
          • dlasiebiesamych Re: Dramat z egocentryczną siostrą 06.01.20, 21:24
            No akurat tutaj zły strzał, bo jak pisałem wcześniej, siostra była zawsze faworyzowana, niezależnie od sytuacji życiowej. Gdy była 'dobrze zarabiającym singlem' a ja bylem bezrobotny, to dostała dofinansowanie do mieszkania, które kupiła, mimo, ze nic jej nie brakowalo- to był zastrzyk oszczędności- a ja nie dostałem nic i usłyszałem 'dostaniesz wtedy jak sobie kupisz'.
            Innymi słowy, zawsze można kogoś określić 'potrzebującym' a ja musiałem udać nie na emigracje, ponieważ nie miale za co jesc, jak widać bylem nie doc potrzebujący.

            • heniek.8 Re: Dramat z egocentryczną siostrą 06.01.20, 21:35
              no to jest przykre ale co można zrobić - poradzić "nie zazdrość" ot, tyle najwyżej :o

              przypuszczam że ja w takiej sytuacji bym czuł luźniejszy związek z rodziną, z matką - jeżeli faktycznie tak to było ty byłeś czarną owcą a siostra złotym dzieckiem to tym bardziej bym z obojętnością patrzył na jej tułaczkę pekaesem do wnuków
        • aqua48 Re: Dramat z egocentryczną siostrą 07.01.20, 09:32
          dlasiebiesamych napisał:

          > No i to wtrącanie sie- jak pisałem, nie chodzi o wtrącanie nie, tylko raczej o
          > bycie wciąganym w te klimaty.

          To nie dawaj się wciągać. Na żale matki odpowiadaj coś w rodzaju - ale wiesz że nie musisz, robisz tylko to co chcesz, i na co się zgodziłaś. Albo możesz jej wprost powiedzieć że nie chcesz w kółko słuchać tego samego, bo to nie ty ciągniesz matkę do swoich dzieci i zmieniać temat albo się żegnać.
        • sechora Re: Dramat z egocentryczną siostrą 08.01.20, 01:08
          >Po drugie- wtrącanie sie. Nie do końca jest tak, ze 'sie wtracam'. Raczej słyszę o tym w rozmowach, to >glowny watek rozmów. Czasem słyszę i narzekania- i matki, ze jest chora a musi jeździć pomagać- i córki, >która uważa, ze pomoc 2 czy 3 razy w tygodniu po osiem godzin to nic, bo 'inne kobiety to maja niańki i >babcie i wszystko'.

          Podsłuchujesz je? specjalnie wchodzisz na ten temat rozmawiając z nimi?
          Czemu się między nie wtrącasz? Dlaczego nie powiesz i jednej i drugiej "załatwcie to między sobą. Matko ciężko ci jeździć to powiedz to córce. Siostro masz coś do matki to się z nią rozmów. Czemu mi to mówisz? powiedz jej bo z nią masz interesy a nie mnie. To są wasze sprawy nie moje." .

          A może one nic do siebie nie mają i im ze sobą razem jest dobrze. Matka jęczy że zmęczona dokładnie tak jak 90% innych starszych pań o toksycznawym profilu. Bo lubi pojęczeć i ponarzekać, to jej codzienny styl komunikacji. Pojęczy, dostanie w zamian głaski i współczucie, i robi to samo co dotychczas.
          Jeśli byś zabronił matce jeździć do wnuków, to dopiero byś się zdziwił - że ta słabiutka matka ma duuużo siły by dać ci po łbie i zrobić awanturę byś się nie wtrącał gdzie cię nie chcą.

          PO CO z nimi ten temat mielisz? Co chcesz ugrać?
          Doskonale wiesz, że zawsze byłeś w waszym trójkącie tym zbędnym i gorszym, niedowartościowanym.
          Potrzebujesz nadal to powielać?

          Więc na co liczysz cały czas usiłując między matkę a siostrę wbić klina?
          Na co liczysz rozczulając się nad matką która cię nigdy nie zauważała i nie liczyła z tym co chcesz?
          Masz syndrom sztokcholmski?

          Kiedy dorośniesz?
          Kiedy swoje życie wypełnisz działaniem, planami, pasjami - i zwyczajnie przestaniesz stawiać w centrum swojego życia marnowanie czasu na mielenie tematu matkosiostry ?

          Kilka lat temu miałeś zerwać kontakty z rodziną wyjściową, jako niszczące dla ciebie, miałeś się zając swoją niezależnością, zdystansować.

          Jak pokierowałeś swoim życiem i swoją emocjonalnością, że znowu tkwisz przyssany do ich spraw, wysłuchujesz toksycznych narzekań, analizujesz złe czyny siostry i znowu usiłujesz zmusić matkę by uznała że jesteś coś wart, że masz zasługi bo się o nią martwisz, że ty jesteś po jej stronie -a nie ta wredna siostra? ...

          Czy jesteś w terapii współuzależnień?
          Bo wygląda, że niewiele się posunąłeś do przodu by wyjść z uwikłania.

          A twoje próby naprawienia świata i rozstawiania po kątach siostry, co robić powinna a czego nie powinna, próby zmuszania matki by żyła wg twoich wyobrażeń a nie swoich.. - to upierdliwe, kontrolujące zagrywki człowieka z nieprzeleczonym nawykiem przemocy psychicznej jako normy codziennej.
          Masz do nich pretensje to je wypowiedz bezpośrednio - matko traktowałaś mnie podle i nie zapomnę tego, siostro rodzice tak nas poróżnili w dzieciństwie że nadal nie lubię cię i nie będziemy nigdy bliscy. Rodzino, jest mi ciężko a wy mi w niczym nie pomagacie, jesteście egoistyczni i niesprawiedliwi.
          I w stosownym momencie upomnij się o spadek lub zachowek.

          Ciągle chodzisz nadal jak ślepy na sznurku tych samych rodzinnych manipulacji i szantaży emocjonalnych, niby dorosły- ale na uwięzi swoich chorych emocji niedowartościowanego dziecka uległego wobec szczującemu dzieci przeciw sobie rodzicowi..

          Przerób 12 kroków DDA albo jakąś pokrewną terapię.
          W pojedynkę będziesz to wałkował do końca zycia. Bez satysfakcji.


          Ps.
          Nikt cię nie jest w stanie wciągnąć w coś w co sam nie chcesz być wciągnięty.
          Wystarczy powiedzieć "nie, to nie mój problem"
          ale trzeba chcieć.
          • enith Re: Dramat z egocentryczną siostrą 08.01.20, 06:14
            sechora napisała:

            > Nikt cię nie jest w stanie wciągnąć w coś w co sam nie chcesz być wciągnięty.
            > Wystarczy powiedzieć "nie, to nie mój problem"
            > ale trzeba chcieć.

            Widzę to bardzo podobnie. Męczą go te jęki, płacze i żale matki i siostry, ale potulnie słucha, choć w środku go skręca. Po co się tak katować? Zwłaszcza, że ani jedna, ani druga nie oczekuje ani jego rady, ani jego opinii. Panie chcą bezboleśnie wyrzygać swoje toksyny i tylko do tego im jest syn/brat potrzebny. One mają swoją wzajemną relację z jej historią i dynamiką i nie było, nie ma i nie będzie w niej miejsca na autora wątku. A on chyba liczy na to, że zacznie się liczyć dla matki. Taa, po tym jak od sześciu bez mała dekad matka olewa syna równym sikiem, teraz nagle zacznie się o niego troszczyć i zauważać jego potrzeby? Nigdy tego nie robiła i nigdy tego nie zrobi. Tu się trzeba zająć własnym życiem, a nie mielić bezustannie i bezproduktywnie stosunki na linii matka - siostra.
        • lumeria Re: Dramat z egocentryczną siostrą 08.01.20, 13:55
          >Tu nie chodzi o zazdrość, ze ktoś poswieca mi mniej czasu- choć w takiej sytuacji do takich uczuć byłbym, uprawniony. Nie rozumiem podejścia niektórych, ze jak rodzice nierówno traktują potomstwo, to ' maja do tego prawo'.

          Calkowicie jestes uprawniony do takich uczuć - np. zalu, gniewu, pokrzywdzenia, rozgoryczenia.

          I nie, rodzice nie to 'maja do tego prawa' by źle traktować dziecko. Kropka.

          Twoi oraz rzesze innych rodziców jednak to robią.

          Teraz nie da się tego odkręcić. Prawdopodobnie Twoi rodzice nie widza, lub sa obojetni na Twoj bol i krzywdę. I to od lat sie nie zmienia. I nie zmieni.

          Emocjonalnie jesteś nadal dzieckiem, które jest zafiksowane na tym, by od krzywdzącego rodzica dostać milosc, wsparcie. Im bardzej rodzic odrzuca, tym bardziej kurczowo dziecko sie go trzyma. To jest takie prawo dżungli by dziecko miało szanse przetrwania - pokiereszowane emocjonalnie, ale żywe.

          Ale Ty masz 40+ lat.

          Czas wypiąć sie calkowicie na to co rodzice robią czy nie robią, i naprawdę skoncentrować sie na sobie.
          • dlasiebiesamych Re: Dramat z egocentryczną siostrą 08.01.20, 22:02
            Hej wszystkim
            Dzięki za odpowiedzi, odpowiem 'zbiorczo'.

            1. To nie tak, ze 'utknąłem', ze siedze w chorej symbiozie z rodzina od lat i nic nie nie zmienia- to jest inna rzecz- bylem na emigracji, kontakty były dużo rzadsze przez lata- ostatnimi laty odżyły- gdy wróciłem i gdy pojawiło nie dziecko, ślub siostry, itd.
            2. To nie tak, ze ja cierpię bardzo, bo mnie matka nie zauważa czy siostra jest uprzywilejowana- gdy o tym mydle, to boli, ale za duzo o tym nie mysle. Mydle właśnie wtedy, gdy jestem w to niejako wciągany.
            3. Problemy z domu rodzinnego i dysfunkcje wcale juz niemal nie martwią mnie w kontekście relacji z rodzina. Co mnie uwiera to to, ze te rzeczy wpływają na moje teraz Zycie w pracy, w relacjach z ludźmi itd. Ze przenoszę te schematy- nieufność, pieska samoocena, brak umiejętności wyznaczania granic- na Zycie doczesne.
            Co mnie uwiera w relacji z rodzina- to ze ten kontakt i Zycie w tym odświeża niejako te dysfunkcję.

            Nie jestem emocjonalnym dzieckiem. W ostatnich 10 latach odwiedziłem z 10 psychologów i odbyłem z 5 terapii. Każdy psycholog, który mnie spotyka, stwierdza, ze mam wyjątkowa samoswiadomosc, wiedzę psychologiczna i mógłbym być terapeuta. Powiedzialo to wielu, w tym nawet angielski psycholog, którego tez 'przerybolem'.
            Wiec kolejny zarzut , ze nic nie robie- to kula w plot.
            Po prostu ciagle szukam tego Grala i tyle.

            • sechora Re: Dramat z egocentryczną siostrą 09.01.20, 00:10
              Ktoś może być oczytany i skończyć kilka kierunków studiów teoretycznych - ale nie umieć przełożyć wiedzy na praktykę szczególnie we własnym zyciu, bo unika praktykowania... Wielu wykładowców teoretyków ma wiedzę książkową ale nie przełożoną na praktykę, i polegli by gdyby ich rzucić na rynek "inżynierski"..

              Wiesz, że kontakty z patologiczną toksyną domową ci szkodzą.
              Że nie masz nawyków które cię chronią, nie masz pancerza chityny, chłoniesz jak gąbka.
              Że wchodzisz w ich towarzystwie w te same buty jakie miałeś w dzieciństwie.
              Wiesz, że twoje granice w relacjach z nimi są bardzo miałkie i stary problem cię szybko zasysa w kontakcie z toksykami, nawet bez ich wielkiego działania.
              Wiesz, że masz nawracające uporczywe myśli o relacji matka siostra.
              Wiesz, że te myśli powodują u ciebie złość, że jedna myśl o nich ciągnie kolejną, że za chwilę cię zalewają i wywołują niepokój, dół, brak spokoju.
              Jak alkoholika alkohol.
              Wszystko wiesz.
              I coś z tym robisz?
              Konkretnie jak ćwiczysz praktyczne nowe nawyki.

              Oprócz gadania "tak tak, ja wiem, Grala szukam pt "jak przestać sobie zawracać głowę rodziną podczas ciągłego o nich rozmyślania z którego nie chcę zrezygnować".. "..

              Ćwiczyć trzeba chłopie.
              Fizycznie ćwiczyć swoje myśli i ich kierunek.
              A póki jest się uzależnionym i kompulsywnym to ograniczyć "używki", obserwować siebie i to co się Z TOBĄ dzieje i myśleć co mogę JA zrobić żeby nie doświadczać kolejny raz tych szkodzących mi myśli i sytuacji.
              Czy MNIE to do czegoś jest potrzebne i dobre i czemu powielam, jeśli wcale nie dobre?

              Nie ruminować.
              Nie babrać się w nich.

              Trenować.

              Odcinać te myśli U SIEBIE w głowie. Sobie stawiać ograniczenia.

              Codziennym treningiem innych nawyków, gdy tylko się myśl o "o jaka matka biedna!o czemu ta siostra tak zrobiła! powinienem jej nagadać by matkę chronić! o ona ma tak dobrze a ja źle".. się zaczyna wylęgać.

              Wiesz, że wznowienie kontaktu odnowiło złe emocje - to po co się tego trzymasz? Bo siostra urodziła dziecko? Chcesz się pod jej życie rodzinne podczepić i uszczknąć trochę splendoru, przy okazji kontaktu z matką i złudzenia posiadania rodziny?

              Możesz mieć swoje dziecko. O ile zadbasz o to, żeby mieć je z kim mieć.
              Robisz coś w tym kierunku czy wolisz się zajmować się zamartwianiem "biedną" mamusią?

              Jaki jest cel Twojego życia.
              Masz jakiś?
              Robisz coś twórczego w życiu oprócz chodzenia do pracy?

              Idź na kurs rzeźby, malarstwa, spawania, tanga, salsy, zajmij się runmageddonem albo hodowlą psów do zaprzęgów albo znajdź grupę do wspólnego biegania albo umawiaj się na planszówki. Wypełnij swoje życie relacjami i czymś namacalnym twórczym. Zajmij się przeżywaniem swojego życia. By być zadowolonym na koniec dnia. Tu i teraz.
              Obejrzyj film "Najlepszy" i zastanów się o czym on jest.
              Czy chcesz w swoim życiu być dla siebie najlepszy.

              Bo siedząc sam i samotny w oczekiwaniu, ze może cię wyjściowa rodzina zechce kiedyś potrzebować i będziesz czuwać kolejne 15 lat że może zadzwonią - marnujesz swoje życie tu i teraz. A drugiego nie dostaniesz.
              A to z rodziną wyjściową było marne i wobec braku ich refleksji - inne nie będzie.
              Matka nie jest ofiarą tej sytuacji, w dużej części jest sprawczynią.

              Pytanie dlaczego po tylu terapiach tego nie widzisz?
              Jak duży jest syndrom zaprzeczania i wpojony ci przymus ochrony wizerunku matki?

              Zamartwianie się o matkę nic dobrego nie wnosi. Wnosi złe emocje a nie ma żadnego przełożenia na realną zmianę relacji matka-siostra ANI TWOJEJ. Więc Po co się zamartwiasz. Masz w tym jakiś cel. Póki się sam przed sobą nie przyznasz - jaki to cel, i nie zaczniesz świadomie sobą kierować by porzucić autodestrukcyjne schematy - to ci tak życie będzie płynąć przeżywane tylko w myślach, na uwięzi rodzinnych toksyn...

              Ty wybierasz każdorazowo, czy teraz się zajmujesz w kółko sprawą "ta moja matka i ta siostra powinny żyć inaczej! ja nie moge tego tak zostawić" - zamiast - "czy ja na głowę upadłem, że moje własne życie leży odłogiem a ja w kółko nawracam do matki i siostry?"



              www.dda.pl/toksyczni-rodzice/

              www.polityka.pl/jamyoni/1770598,1,jak-traumy-z-dziecinstwa-wplywaja-na-dorosle-zycie.read

              emocje.pro/aktywizacja-behawioralna-w-depresji-nr-7-nawyki-myslenia-ruminacje/

              ... a pomocniczo = witamina B3 + Magnez.


              i praktyka. teorii starczy, bo niewiele warta bez ćwiczeń własnych.



            • eukaliptusy Re: Dramat z egocentryczną siostrą 09.01.20, 10:54
              dlasiebiesamych napisał:

              > 2. To nie tak, ze ja cierpię bardzo, bo mnie matka nie zauważa czy siostra jest
              > uprzywilejowana- gdy o tym mydle, to boli, ale za duzo o tym nie mysle. Mydle
              > właśnie wtedy, gdy jestem w to niejako wciągany.

              Wiesz. Ja tez byłam „wciągana” w relacje rodzeństwo rodzice. Dopóki nie powiedziałam, że mam dość i nie życzę sobie i cudownie nagle przestałam być wciągana. bardzo trudno się „wciąga” ludzi w cokolwiek wbrew ich jasno wyrażonej woli. Uczestniczysz w tym, bo chcesz słuchać, że matka narzeka na siostrę i na odwrót. Bo każdy rozłam w ich sojuszu, to szansa, że tobie trochę skapnie.

              > 3. Problemy z domu rodzinnego i dysfunkcje wcale juz niemal nie martwią mnie w
              > kontekście relacji z rodzina. Co mnie uwiera to to, ze te rzeczy wpływają na mo
              > je teraz Zycie w pracy, w relacjach z ludźmi itd. Ze przenoszę te schematy- nie
              > ufność, pieska samoocena, brak umiejętności wyznaczania granic- na Zycie doczes
              > ne.

              A jednak nie na ten temat zakładasz wątek na forum.
              Patrzysz do tyłu, zamiast do przodu. A jesteś w takim momencie życia, że przodu robi się powoli coraz mniej niż tyłu.
              Smutne to.

              > Nie jestem emocjonalnym dzieckiem. W ostatnich 10 latach odwiedziłem z 10 psych
              > ologów i odbyłem z 5 terapii. Każdy psycholog, który mnie spotyka, stwierdza, z
              > e mam wyjątkowa samoswiadomosc, wiedzę psychologiczna i mógłbym być terapeuta.
              > Powiedzialo to wielu, w tym nawet angielski psycholog, którego tez 'przerybolem

              Nie wiem czy to widzisz, ale to co napisałeś samo w sobie brzmi jak przechwalanki małego chłopca.

              Trudno mi uwierzyć że psychoterapeuci sami z siebie ci tak mówili. Nie wiem w jakim to było kontekście, ale nie brałabym tego bardzo poważnie. Ja miałam i mam do czynienia z wieloma psychoterapeutami, i z większością w kontekście studiów psychoterapeutycznych i żaden mi tak prosto z mostu nie wypalił, czy mogę, czy nie mogę. A co dopiero ni z tego ni z owego przypadkowemu klientowi.

              Jedyne sytuacje w jakich sobie mogę wyobrazić, że ten temat wypłynął są:
              1. jeśli sam zapytałeś czy uważa, że mógłbyś. W teorii każdy kto podejmie się 4-5 lat ciężkiej pracy nas sobą mógłby zostać terapeutą. Oraz każdy kto chce pójść na studia psychologiczne może zostać psychologiem.

              2. rozmawialiście o twojej tendencji do racjonalizacji i intelektualizacji jako formie mechanizmu obronnego i uciekania od emocji i działania.
              W tym kontekście to nie jest do końca komplement.

              10 psychologów, 5 terapii to dużo. Chętnie posłuchałabym historii tych terapii, w jakim nurcie, dlaczego się skończyły, co ci dały.
              Ewidentnie twoja praca jeszcze nie jest zakończona. Już wiesz, że na matkosiostrę nie masz wpływu. Jakie masz cele na swoje samodzielne Życie? Może nie znalazłeś właściwego terapeuty, a może ciagle nie byłeś gotowy na zmiany. Czasami trzeba pójść dwa kroki do tylu, żeby zrobić trzy kroki do przodu.

              Czy znasz ten dowcip?

              ilu psychoterapeutów jest potrzebnych, żeby zmienić żarówkę?
    • elle-joan Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 18:21
      Przykre ze mama nie potrafiła kochać jednakowo, okazywać miłości Wam dwojgu, ale nic nie poradzisz. W mojej rodzinie tez tak było dlatego ja przywiązuje wagę do tego, aby moje dzieci czuły się kochane i tak samo wazne dla mnie.
      Co do pomagania, to uwazam tak, jak inni. To jej daje poczucie, ze jest potrzebna, wypełnia czas. Ja nie miałam pomocy rodziców, ale sama staram się wspierać i zamierzam tez pomagać jezeli pojawią się wnuki, i to tez nie tylko w jakichś podbramkowych sytuacjach, ale tez zeby dzieci mogły odpocząć, albo właśnie realizować marzenia. Tyle, ze skoro siostra nie pracuje, ma dobrą sytuację finansową, a mama juz starsza, to mogłaby ułatwiać mamie to pomaganie, np. zabierać/odwozić samochodem czasami itp.
      Obie panie same decycydują oczywiście i układają swoje relacje, ale skoro podejmujecie ten temat, bo siostra skarzy Ci się, ze nikt jej nie pomaga, to mozesz powiedzieć swoje zdanie, ze owszem pomaga i ze moze ponad siły, jezeli tak jest. Swoją drogą, czy siostra powiedziała coś więcej, dlaczego uwaza, ze nikt jej nie pomaga?
      Oby mama jak najduzej cieszyła się zdrowiem, ale jezeli z wiekiem sama będzie wymagała pomocy, to kto pomoze? Siostra (jej dzieci długo jezcze będą wymagały uwagi), Ty? Moze o tym tez myślisz.
    • 71tosia Re: Dramat z egocentryczną siostrą 05.01.20, 23:14
      o mamie piszesz jak o kobiecie stajacej nad grobem niezdolnej kierowac sie wlasnym rozumem, pamietaj ze dzis 70 letnie 'staruszki' ciagle sa aktywne, czasami nawet zawodowo np prof Gersdorf chyba sie zbliza do tego wieku ;-)
      Czy mama sie skarży ze musi pomagać, ze nie daje sobie rady? Jezeli nie to zostaw panie w spokoju by sobie same układały relacje, zadzwon czasami do mamy spytaj o samopoczucie, posluchaj relacji o wnukach, mama pewnie to doceni bardziej niz twoje gderanie ze sie przepracowuje pomagajac corce.
    • bene_gesserit Re: Dramat z egocentryczną siostrą 06.01.20, 13:43
      Co uderzające, swoje zamartwianie się zdrowiem i stanem matki zaczynasz od uwagi, że twoja rodzina jest dysfunkcyjna.
      Podejrzewam, że opisywane przez ciebie zamartwianie się stanem matki to tylko (albo 'i') racjonalizacja twoich uczuć i uwagi tym, że matka ciągle zajmuje się twoją siostrą. A nie tobą. Masz czterdzieści lat, a ta dziecięca potrzeba większej uwagi, niezaspokojonej miłości i pewnie paru tam innych rzeczy ciągle rządzi w twoim życiu. Nie dość kochany, nie dość zauważany chłopiec.

      Zastanawiałeś się, czemu jesteś sam?
      Poczytaj sobie może o terapii wewnętrznego dziecka - ścieżek terapeutycznych jest mnóstwo, ale u ciebie, jak mi się wydaje, do tej należałoby zacząć. O ile, oczywiście, chcesz coś zmienić, bo przecież nie musisz. Te dziecięce potrzeby, o ile się nimi nie zajmiesz, mogą zdominować i prawdopodobnie zniszczyć ci życie, zwłaszcza emocjonalne z partnerami/partnerkami (nie mówiąc o seksie).

      PS Śmierć mamy nic nie rozwiąże.

      --
      Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
    • lumeria Re: Dramat z egocentryczną siostrą 07.01.20, 22:58
      Dramatem jest to, ze byłeś i nadal jesteś odrzucanym dzieckiem Dlasiebiesamych.

      Dla malucha jest to jedno z najgorszych możliwych doświadczeń, bo cały czas jest w napięciu, ze w każdym momencie może być ostatecznie i kategorycznie osierocone.

      Wiec Ci bardzo, bardzo współczuję.

      Tragedią także jest to, ze zostałeś wytresowany by nie mieć potrzeb, by nie prosić, oraz, ze jeśli nawet o cos poprosisz to będzie to odrzucone lub zanegowane. I to jest teraz Twoją zaburzoną optyką.

      To co opisujesz to wygląda na zdrową, normalną relacje miedzy matką a córką. Córka prosi o pomoc przy dziecku, babcia przyjeżdża i jej pomaga. To nie jest sytuacja, gdzie starowinka zajmuje się samotnie dwójką maleńkich dzieci przez 10-12 godzin dziennie. Ona jedzie sobie (ile 30 minut?) do córki, razem posiedzą, starsze dziecię zabawia, pogadają, babcia przygotuje cos do jedzenia kiedy córka np coś wypierze, babcia popilnuje dzieci a córka wskoczy pod prysznic, i tym podobne. To nie jest orka na ugorze.

      Tak naprawdę wyglądają normalne relacje miedzy serdecznym rodzicem a dorosłym dzieckiem.

      Wiec nie widzę w Twoim opisie roszczeniowości siostry, wykorzystywania staruszki, bezduszności itp. Pisze to jako córka odrzucającej mnie matki z młodszym „złotym dzieckiem”.


      Serdecznie radze terapie by to sobie poukładać i wreszcie zająć się swoimi własnymi relacjami zamiast wnikliwego badania relacji matka-siostra.


      A propos – babcia (czyli Twoja matka) może narzekać, choć wygląda na to, ze robi to rekreacyjnie lub z przyzwyczajenia a nie dlatego, ze cos złego jej się dzieje. Są ludzie, którzy tak mają i zawsze cos do obiadolenia znajdą, aby się innym nie wydawało, ze jest im tak lekko i fajnie.

    • eukaliptusy Re: Dramat z egocentryczną siostrą 08.01.20, 10:30
      Dlaczego myślisz, że Twoja matka umrze od zajmowania się małymi dziećmi?

      Bo w twoim dzieciństwie umarła dla ciebie jako matka i inne dziecko było tego przyczyną?

      Teraz masz nadzieje, że jak matka przestanie zajmować się siostrą i jej rodziną, nagle zainteresuje się tobą. A przecież na pewno się tak nie stanie.
    • lumeria Re: Dramat z egocentryczną siostrą 09.01.20, 14:15
      >Dodam, ze ja odwiedzam rodziców co kilka tygodni, a oni mnie w ogole- bo nie maja czasu albo 'bo trzeba pomoc siostrze przy dziecku'.

      Czepie się tego.

      Co masz do zaoferowanie rodzicom kiedy Ciebie odwiedzają? Czy jesteście fajnie sobie porozmawiać? Gdzieś wyjść? Razem ugotować fajny posiłek? Co was łączy?

      Niestety jawi mi sie tak, ze u siostry rodzice maja fajnie. Sa fajne rozmowy - o dzieciach, o macierzyństwie, o pieluchach, 'a za moich czasów to", itp. Male dzieci sa pochłaniające, rozkoszne, radosne. Sa przytulaśne. Jest hałas, radość, ciągle coś się dzieje. Jest tam dobrze i zamożnie.

      Co maja Ci rodzice powiedzieć? Ze u ciebie nuda i nie fajnie?

      • eukaliptusy Re: Dramat z egocentryczną siostrą 09.01.20, 14:31
        Lumeria, zazwyczaj się z tobą zgadzam, ale tutaj nie wiem, czy rozsądne jest pójście tropem pod tytułem: jak dlasiebiesamych ma się zmienić, żeby się rodzinie podobać.

        Całe życie próbuje i nic mu z tego nie wyszło.

        Moim zdaniem lepiej dać sobie spokój i nie tracić na to reszty życia.

        Lepiej byłoby się zapytać co ma do zaoferowania innym ludziom, z którymi w przeciwieństwie do rodziny ma szanse zbudować zdrowe i normalne relacje.
        Czy z kimkolwiek potrafi fajnie sobie z porozmawiać, po prostu być, przyjemnie spędzać czas.
        Czy może cały czas żyje w oczekiwaniu na odrzucenie i przez to odrzuca innych?

        I tez nie wiem czy matka z siostra tak zawsze spijają sobie nektar z dziubkow, czy może siostra tkwi w trudnej emocjonalnej zależności od toksycznej matki i za tę babciną pomoc płaci cenę, o której dlasiebiesamych nie ma pojęcia, bo na wszystko patrzy tylko z własnego punktu widzenia.
        • lumeria Re: Dramat z egocentryczną siostrą 09.01.20, 15:10
          Hejka eukaliptusy! Dzieki za zwrocenie mojej uwagi na to, ze moj post moze byc inaczej zinterpretowany.

          Wydaje mi sie, ze nadal sie zgadzamy. Przypodobanie sie rodzinie byloby calkowicie idiotycznym tropem.

          Nie to mialam na mysli. Wskazywalam na to, ze autor ma raczej uboga relacje z rodzicami (z winy rodziców oczywiście), gdzie nie ma wiele co mieliby sobie *wzajemnie* do zaoferowania.

          To samo z relacja z siostra - kto wie, jak tam wewnątrz to wygląda, to racja. Na pewno sa aspekty, ktore zdrowe nie sa. Autor sam pisze, ze jednak wiez matki i corki jest i obie jakoś sie dogadują. Obecność dziecka tez wiele pacyfikuje, i jednak dziecko jest 'atrakcja' - przyciaga emocjonalnie - tak zwykle, serdecznie po ludzku, co może dodać pozytywny aspekt nawet trudnej relacji.

          Także wracamy do punktu - autorze, buduj swoje życie dla siebie. Co przy okazji może polepszyć inne relacje. By inni ludzie, nie tylko rodzina, chcieli z Toba autorze byc, milo czas spędzać, mieć pozytywne doświadczenia wraz z Toba.

    • milamala Re: Dramat z egocentryczną siostrą 10.01.20, 21:08
      Jedyne co mozesz zrobic, to zostawic to. Dla wlasnego zdrowia podjac wysilek nieprzejmowania sie sytuacja rodzinna. Matka jest zdrowa na umysle i jesli chce pomagac to niech to robi. Jest dorosla i swiadoma. Nie uratujesz matki, a siostra sie opamieta jak ja zycie troche sponiewiera. Odetnij sie od tej sprawy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka