Dodaj do ulubionych

mój mąż mnie oszukuje

03.06.07, 21:25
Witam serdecznie. Od dawna już borykam się z problemami finansowymi... mojego
męża. Jesteśmy po ślubie już 7 lat. Zaraz po ślubie okazało się że mąż ma
straszne długi, na karku sądy i komorników. Na szczęście nie dotyczy mnie to
aż tak bardzo, gdyż mamy rozdzielność majątkową. Pomijając fakt tych długów
sprzed ślubu ( o których oczywiśnie nic nie wiedziałam), mąż ciągle mnie
okłamuje i kręci w sprawach finansowych. Ciągle za moimi plecami pożycza od
kogoś pieniądze, albo komuś coś obiecuje, bierze kasę.. i nie dotrzymuje
obietnicy. A do mnie potem dzwonią różni ludzie i wyzywają męża od złodziei,
kłamców itd. Kiedy próbuję interweniować u męża, to on zawsze odwraca kota
ogonem. W efekcie rozmowy to on napada na mnie, wydziera się i w sumie to on
jest niewinny, biedny i wogóle to wszyscy ludzie przesadzają i czepiają się
go. Dodam, że mąż prawie wcale nie zarabia, w dużej mierze to ja nas
utrzymuję ( nieźle zarabiam... ). Poza tym mąż nie jest zły. Kocha nasze
dziecko, jest naprawdę dobrym ojcem. Zajmuje się domem, pomaga mi w pracach
domowych, nie pije, nie włóczy się z kumplami. Mnie w jakiś tam swój dziwny
sposób chyba też kocha. Chociaż zastanawiam się jak można kogoś kochać i
okłamywać go. Może dodam jeszcze, że nawet przez jakiś czas prowadził na moje
konto firmę, oczywiście narobił długów które ja spłaciłam. A czy ja go
kocham?? Nie wiem. Sama nie wiem....... Kocham bardzo swoje dziecko, a ono
jest najważniejsze i ma dobrego ojca, za którym szaleje. ( Maluch ma 3
latka).

Jad dotrzeć do męża?? Jak z nim rozmawiać?? Nie chcę się rozstawać, chociaż
nie raz o tym myślałam. Najgorsze jest to, że ja znam scenariusz każdej
rozmowy.... wszyscy są źli i czepiają się go.

Co robić, co robić...
Edytor zaawansowany
  • ninamamma1 03.06.07, 22:41
    Wiesz nie wiem co odpisac i moge sie mylic ale wyrazam swoje zdanie tylko.
    Atakujesz meza a na koniec piszesz ze wszyscy czepiaja sie meza(wiec go w
    pewien sposob bronisz!).Zastanawiasz sie czy go kochasz,napewno nie ma w waszym
    malzenstwie zaufania(sama wiesz ze bedzie cie oszukiwal),odpowiedzialnosci i
    bezpieczenstwa jakiego mezczyzna powinien dac kobiecie,oparcia finansowego z
    jego strony(ty utrzymujesz rodzine)itd.To wszystko napewno dostrzega twoje
    dziecko i zauwaza pomiedzy wami napiecie.Czasem tak bywa ze ktos jest dobrym
    ojcem lub przyjacielem ale nie nadaje sie na partnera.Zastanow sie czy chcesz
    by wasz syn zyl w takiej rodzinie?
    Nie bede ci pisac co powinnas zrobic bo przeciez nie mieszkam z Wami wiec
    decyzja musi nalezec do Was...Musisz patrzec na dobro dziecka ale wez tez pod
    uwage ze gdy ty bedziesz szczesliwa i Wasze dziecko tez...
    Pozdrwiam
  • mamasynusia1 04.06.07, 09:19
    chyba źle się wyraziłam ... pisząc na końcu że wszyscy się czepiają męża -
    miałam na myśli jego słowa podczas naszej każdej, kolejnej dyskusji. To jego
    słowa, że wszyscy sie go czepiają i że on przecież niczemu nigdy nie jest winny.
    I masz rację mówiąc, że mąż nie nadaje się na partnera w związku. Nie mogę mu
    ufać, a to przecież podstawa....
  • ninamamma1 04.06.07, 15:45
    Ach moze to ja zle zrozumialam...
    Nie chce sugerowac ci nic bo ty wiesz lepiej jak jest z Wami.
    Pamietaj tylko ze Twoje szczescie najwazniejsze!
  • mojedziwneserce 05.06.07, 09:39
    Dla mnie ten problem należy starać się rozwiązać, bo łatwo się spakować, zabrać
    dziecko...A przecież są powody dla których Pani prosi o radę, w końcu skoro
    trafiła Pani na to forum to znaczy,że chciałaby Pani zawalczyć o męża.
    Przede wszystkim nie odnajduje w Pani liście takiej twardej postawy, która
    chyba jest niezbędna do walki. Teraz to wygląda tak, jakby Pani żyła w swoim
    świecie, maż swoim, a Pani z opuszczonymi rękami tylko czeka aż znowu
    coś "wyjdzie". Wydaje mi się, że trzeba wytłumaczyć mężowi, że jako rodzina
    żyjecie w jednym świecie i wszystko co dzieje się u jednej osoby ma jakiś wpływ
    na drugą. Co z tego ze macie rozdzielność, skoro i tak musi Pani znosić opisane
    telefony itp. rzeczy. Ja to bym mu dała do wiwatu! A gdzie szacunek dla Pani
    spokoju, Pani planów na życie...
    A może Państwo nie macie wspólnych planów tylko każde z was osobno swoje? To by
    mogło tłumaczyć sprawę. Wg mnie znaczyłoby również, że za mało ze sobą
    rozmawiacie.
  • marta406 05.06.07, 15:21
    Tak się zastanawiam na co on wydaje te pożyczone pieniądze?
    Czy pomagasz mu spłacać jego długi?
    --
    Kinga ma...
  • agnieszka_iwaszkiewicz 07.06.07, 15:04
    Wydaje mi się, że należy wyraźnie oddzielić funkcjonowanie Pani męża w
    obszarze rodziny i w obszarze jego życia zawodowego. Oczywiście można męża,
    jako człowieka, oceniać po tym jak funkcjonuje w swoich zawodowych sprawach,
    jak dalece jest bądź nie jest w tym sprawny i uczciwy. Nie jest z mężem w tym
    najlepiej a konsekwencje różnych jego posunięć dotykają rodzinę. Choćby przez
    to, że mało zarabia, Pani utrzymuje dom, narażaona jest Pani na upokarzające
    rozmowy z wierzycielami, które psują obraz męża w Pani oczach. Doskonale to
    można zrozumieć. Wygląda jednak na to, że on nie tyle oszukuje Panią, co po
    prostu ma poważny kłopot w funkcjonowaniu w obszarze życia zawodowego i
    finansowego. Widząc to i czując się winny zataja przed Panią, podobnie jak
    przed innymi ludźmi, różne rzeczy z tą sferą związane, głównie zataja swoje
    niepowodzenia i porażki, widząc je raczej na zewnątrz niż w sobie. Natomiast
    dość sprawnie funkcjonuje w rodzinie. Jest dobrym ojcem i chyba sprawnym
    partnerem. Jest też człowiekiem, którego mimo wszystko Pani kocha i z którym
    jest Pani zawiązana. Dlatego tak boleśnie przeżywa Pani jego porażki i
    nieudolność w życiu zawodowym. To ważna sfera w życiu mężczyzny i po niej też
    kobiety archetypicznie oceniają mężczyzn. Dlatego też bardziej wydaje się Pani,
    że on Paną oszukuje niż może Pani dostrzec, że mąż ma poważny kłopot osobisty,
    jak widać z Panią niewiele mający wspólnego.
    Proponuję poważną rozmowę, w której zażąda Pani od męża radykalnych zmian w tej
    sferze jego życia. Dobrze byłoby, aby mąż podjął terapię krótkoterminową
    skoncetrowaną na problemie jaki ma. Może to być dla niego odkrywcze i
    jednocześnie wspierające i zmieniające postępowanie Najskuteczniejsza byłaby
    psychodynamiczna ale może być innej konwencji na przykład behewioralno -
    poznawcza. Pani zaś oferuje się ze wsparciem w tym trudnym dla niego okresie.
    Jeśli z jakiś powodów nie zechce podjąć terapii, Pani warunki muszą się
    zaostrzyć, ale dotyczyĆ powinny tylko sfery życia zawodowego. NP; Wstrzymanie
    utrzymywania go, nie odbieranie telefonów od wierzycieli lub natychmiastowe
    przekierowywanie ich do męża,mówienie wierzyciolom prawdy o mężu, itp. Mąż musi
    sobie wyraźnie uświadomić, gdzie leży jego problem. Jeśli Pani chce z nim być ,
    a na to wygląda, proszę wyciągnąć pomocną dłoń partnerki. Inaczej on się będzie
    pogrążać a Wasza rodzina razem z nim. Nie przypuszczam, aby był szczęśliwy w
    tej sytuacji jaka jest. Jego wybuchy wściekłości, zaprzeczanie prawdzie i
    relaności,oraz postrzeganie świata zewnętrznego jako wrogiego i skierowanego p-
    ko niemu o tym świadczą. Mąż musi uzyskać pomoc, najlepiej fachową. Wtedy i
    Pani poczuje się lepiej i nabierze wiary, że jemu zależy na rodzinie a jego
    zachowania nie są skierowane przeciko Pani. Początki mogą być trudne, ale
    proszę się nie zniecHęcać. Trzymam kciuki i oferuję wsparcie dla Was obojga.
    Agnieszka Iwaszkiewicz
  • mamasynusia1 11.06.07, 21:37
    Dziękuję Pani. Myślę, że ma Pani rację. Sama nie wiem co powiedzieć. Spróbuję z
    mężem porozmawiać o jakiejś fachowej pomocy, o terapii. Boję się, że on nie
    przyjmie jednak do wiadomości, że to w nim samym tkwi jakiś problem. Wogóle
    boję się zaczynać dyskusje na te tematy, bo wiem jak to się zakończy. Ale wiem
    że to nas oddala, że zaczynamy żyć obok siebie odsuwając jak najdalej problemy.
    Ale pojawiła się też mała iskierka: mąż zaczął pracę, sądzę że nieźle płatną.
    Mam nadzieję że tym razem dłużej wytrwa w tej pracy. Może to go podbuduje i
    doda jakiejś wiary w siebie i pewności??

    Mimo to wiem, że nie jest to rozwiazaniem problemów. Mam nadzieję, że jednak
    pomoże.

    Pani Agnieszko, gdzie zwrócić się w sprawie terapii? Nigdy nie była mi
    potrzebna taka pomoc i nie wiem gdzie jej szukać. Chcę być dobrze przygotowana
    do rozmowy z mężem. Najpierw muszę dowiedzieć się gdzie i jak i z kim trzeba
    rozmawiać.

    Dziękuję jeszcze raz.
  • agnieszka_iwaszkiewicz 11.06.07, 23:47
    To dobrze, że mąż podjął pracę. Jeśli się w niej utrzyma, na pewno pomoże mu to
    we wzmocnieniu samooceny. Ale musi w tym wtrwać.
    Myślę, że fakt podjęcia pracy przez męża nie przeszkadza w podjęciu terapii.
    Wraz z podjęciem pracy jego problem nie zniknął. Mógł jedynie się trochę
    wyciszyć. Dlatego trzeba ten temat podjąć i nie zrażać się pierwszymi
    negatywnymi reakcjami męża. Nie mieć od razu do niego pretensji , że nie
    reaguje entuzjastycznie na tę prpopzycję. Odczekać, wrócić do rozmowy za
    jakiś czas, mówić o swoich uczuciach do męża, kiedy Pani czuje, że jego
    zachowanie chwieje Waszym związkiem. Pozwolić mu na złość. To jego obrona. Dbać
    tylko o to, aby nie była kierowana na Panią. To dla niego trudna sprawa.
    Co do tego jak i z jakiej terapii skorzystać, to proszę napisać z jakiego
    miasta Państwo pochodzą. Spróbuję coś doradzieć. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • mamasynusia1 16.06.07, 09:20
    Szczecin. Trochę boję sie wspominać mężowi o terapii, tym bardziej teraz kiedy
    zaczął pracę i naprawdę widzę po nim że jest zafascynowany swoim zajęciem i
    wogóle jest entuzjastycznie nastawiony.
    Ale jeszcze raz dziękuję Pani, że pomogła mi Pani inaczej spojrzeć na nasz
    proble. Wcześniej odbierałam to wszystko jako skierowane przeciwko mnie
    oszustwa. Teraz wiem, że tak naprawdę chodzi o co innego....
  • agnieszka_iwaszkiewicz 16.06.07, 23:55
    Cieszę się, że moja odpowiedź Pani pomogła.
    Rozumiem, że teraz jest lepszy okres i należy męża wspierać i trochę "chuchać
    i dmuchać" na tę sytuację. Dlatego, że z tego co Pani pisała destrukcyjne
    zachowania męża wyglądają na dość utrwalone i dobry okres może się szybko
    skończyć. Dlatego proszę męża obserwować a jak powtórzą się znane Pani
    zachowania - wtedy bezapelacyjnie terapia.
    W jej poszukiwaniu terapii w Szczecienie pomocna może być lista
    certyfikowanych psychoterapeutów Polskiego Towarzytstwa Psychologicznego (
    proszę wejść na ich stronę internetową ) lub innych towarzystw takich jak:
    Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, Polskie Towarzystwo Psychoterapii
    Psychoanalitycznej, Polskie Towarzystwo Psychoterapii Poznawczo -
    Behawioralnej. Każde ma stronę internetową z wykazem terapeutów. Wszystkiego
    dobrego. Agnieszka Iwaszkiewicz
  • kakuba 08.06.07, 12:41
    a ja widzę, że Twój mąż ma poważne problemy finansowe
    ciagną się one za nim i pewnie sam nie wie jak z nich wybrnąć
    trudno jest się facetowi przyznac do porażki
    i to powoduje w nim agresję i postawę obronną
    no i pewnie czuje się kiepsko że nie może zapewnić bytu rodzinie

    wg mnie należałoby szczerze usiaść i omówić sytuację finansową
    rozpisac wszystko na papierze
    każdy kredyt, pożyczkę, wszystkie stałe opłaty, konieczne wydatki
    i RAZEM znaleźć rozwiązanie
    zaufać sobie i ciagnąć ten wózek razem

    bo nie da się tworzyć związku jeśli problem jednek osoby jest tylko jej
    problemem
    po to tworzymy małżeństwo żeby i w radosci i w kłopotach być RAZEM

    wiem co mówię
    my też przeszliśmy ten etap
    trudno.. oj.. trudno sie było przyznać na początku do kłopotów, do słabości...
    ja to nawet nie chciałam na początku powiedzieć meżowi ile zarabiam i jakie mam
    debety na kartach kredytowych ;-) trudno sie przyznać przed samym soba że jest
    sie zakupoholikiem ;-)
    mąż też co nieco ukrywał ;-)
    ale jak już raz to przegadalismy - znaleźliśmy razem rozwiązanie i teraz jest
    nam moze czasami cieżko finansowo, ale jesteśmy RAZEM i razem z tych kłopotów
    wychodzimy
    i zamiast skakać sobie to oczu, razem planujemy na co nas stać, na co nie

  • mamasynusia1 11.06.07, 21:46
    Tak, być może mój mąż nie potrafi i nie chce przyznć się do porażki.. stąd te
    problemy. Zazdroszczę, że Wy potrafiliście dogadać się, że umiecie ze sobą
    rozmawiać. Ja bardzo bym chciała, ale mój mąż często powtarza, że nie będzie ze
    mną dyskutował, bo i tak "wychodzi na moje" i cokolwiek on powie, to ja
    krytykuję... Ale to nieprawda. Ja nie krytykuję, choć może on tak to odbiera.
    Ale ja już nie potrafię do niego dotrzeć. Nie wiem jak rozmawiać. Myślę, że
    nasza kolejna rozmowa będzie baaardzo trudna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka