Dodaj do ulubionych

CZy zamieszkać z rodzicami?

17.07.07, 23:07
Co zrobić? Moi rodzice chcą byśmy (ja, mąż, synek)) przeprowdzili się z Wawy
do Suwałk. W Suwałkach duży dom z ogródkiem, my w bloku na 11. piętrze w
mieszkaniu ciotki.Sytuacja ciągnie się od 4 lat, wczesniej mielismy wymówkę,
bo urodził się Ignaś. Teraz ma dwa lata.

Jak było? 9 lat temu podjęłam decyzję, że pojadę do Wawy, kończyć zaocznie
magisterkę. Moim rodzicom było bardzo trudno się z tym pogodzić. Były wojny,
awantury. Pojechałam do stolicy, bo poznałam mojego obecnego męza. Moi rodzice
nie akceptowali go, teraz powiedzmy tolerują.

Moje (nasze) rozmowy z rodzicami.
- Mamie mówię otwarcie, ze trudno jest mi(nam) z nimi zammieszkać, bo tata
jest alkoholkiem(z mniejszymi lub większymi przerwami). Moja mama: a twoja
koleżanka mieszka z ojcem alkoholkim, a jej mąż tez daje radę. Trzeba czasami
troche pocierpieć. Przynajmniej nie będziecie musieli płacić ciotce.
- Z tatą nie da się rozmwiać, bo zaraz się denerwuje. I tylko stwiedza,że
robimy krzywdę dziecku, że dbamy o własną wygodę.

Nie wiem, jak rozmawiać. Ale cały czas chodzi mi po głowie, że może wszystko
widzę czarno. Może byłoby dobrze. Boję się słowa: nie znamy Cię, jeśli chcesz
byc w Wawie. Mój mąż powiedział, że nie ma mowy. Gdyby nie było takich
niezdrowych relacji, mógłby mieszkać z moimi rodzicami, bo dom jest duzy.

Proszę, napiszcie coś. Pani Agnieszko, czy mogę prosić o radę?
Edytor zaawansowany
  • verdana 17.07.07, 23:20
    Chcesz zmarnować wlasnemu dziecku życie? Zafunduj mu mieszkanie z alkoholikiem.
    Moim zdaniem wyrządzisz dziecku nieodwracalna krzywdę.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • miacasa 17.07.07, 23:27
    dodam tylko, że Twoje małżeństwo bardzo by ucierpiało w takich okolicznościach,
    obawiam się, że Twoi rodzice po zamieszkaniu z Wami rozczłonkowaliby Was w
    miesiąc a życie w Suwałkach raczej nie przypadnie Wam do gustu po 9 latach w W-wie
  • aluniah1 18.07.07, 00:39
    chory pomysł nigdy w zyciu! nawet jesli mieli byscie nie wiadomo ile placic na
    swoim zawsze lepiej
    zmarnujesz sobie zycie
    prosta kalkulacja ojciec przyjdzie piany moze byc awantura ty staniesz za matka
    on zacznie na ciebie najezdzac wlaczy sie w to twoj maz w twojej obronie a
    dzieciak sie bedzie patrzył
    wydaje mi sie ze twoja mama postepuje samolubnie chce wykorzystac ciebie
    dziecko i meza do walki z nałogiem ojca mysli ze przy was sie opamieta a tak na
    prawde wyjdzie jeszcze gorzej bo nie bedziesz miała spokoju przez ciagłe
    awantury a dziecku potrzebny normalny dom a alkocholizm to patologia
  • kicia031 18.07.07, 12:44
    Chyba upadlas na glowe ze w ogole rozwazasz taki pomysl.
    Nawet nie chce mie sie pisac dlaczego, bo to chyba jest oczywiste.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • agnes0101 18.07.07, 15:27
    Przede wszystkim, wg mnie oczywiście, zadałabym sobie pytanie co da mi ta
    przeprowadzka. Najlepiej wypisz sobie na kartce plusy i minusy takiej rewolucji
    w życiu. Poza tym wydaje mi się że zbyt mało wiemy o ogólnej waszej sytuacji by
    coś doradzać. Mieszkacie w bloku (wiele rodzin mieszka i miewa się dobrze) w
    mieszkaniu u ciotki: czy ona mieszka z wami, wynajmujecie od niej, chciałaby
    byście się od niej wyprowadzili? To podstawowe pytanie. Kolejne: jak
    przedstawia się wasza sytuacja finansowa, czy ta przeprowadza ją poprawi? Czy
    macie tutuj pracę , możliwości awansu, rozwoju, dobrych zarobków? Dla mnie
    osobiści nad powyższymi pytaniami należałoby się skupić, a nie nad widzimisie
    rodziców. Owszem oni też są ważni, ale masz już rodzinę i całe życie przed
    wami. Piszesz też że twoi rodzice zaledwie tolerują twojego męża. I co, pomimo
    tego chcą go u siebie w domu? Nie wierzę że nie będzie spięć, wytykania różnych
    jego nawyków. A ty w takiej sytuacji będziesz między młotem a kowadłem. Z
    jednej strony rodzice a z drugiej mąż. Napawdę ciężko jest wówczas stanąć po
    jakiejś stronie - coś wiem na ten temat. Do tego jeszcze ojciec - alkoholik.
    Szczerze - jak dla mnie za dużo "dobrego". Pewnie gdybym nie miała wyjścia,
    tzn. sytacja finansowa by mnie do tego zmusiła - a nie tylko "duży dom z
    ogródkiem" i wszelkie wygody z tym związane - to pewnie bym wyjechała, ale też
    pewnie dopiero wówczas gdybym nie miała co do garnka włożyć czy ubrać dziecka.
  • asula 19.07.07, 15:57
    Dzięki za Wasze słowa.
    Nasza sytuacja jest optymalna. Radzimy sobie, mamy duże wsparcie u rodziny
    mojego męża. Wynajmujemy mieszkanie u ciotki, która jest za granicą. Jeśli nawet
    ciotka powiedziałaby, że mamy sie wyprowdzać, to możemy zamieszakć u dziadka.

    Problem tkwi w tym, że jestem jedynaczką. Moi rodzice mieli trudną porzeszłość i
    ona odzywa się od cazsu do czasu bardzo boleśnie.

    Nie wiem, jak rozmawiać z rodzicami, żeby coś wspólnie uzgodnić. Chciałabym bez
    szarpania, płaczu, itd, bo to kiedys przechodziałam. Ten dom jest opisany na
    mnie i trochę ziemi. Kiedy byłam w liceum tata to na mnie opisał- były mniejsze
    podatki. Moja mama stwierdziła,że już nie będzie pilnowała mojego domu, ona może
    iśc do domku gospodarczego, który stoi obok. To jest tak,że niby to jest na mnie
    opisane, ale ja nie mogę tym rozporządzać. I wcale nie mam takcih zakusów, jeśli
    rzeczywiście to będzie mi dane, to bardzo chętnie przyjmę.

    Po prostu nie wiem, jak znowu zacząć. Jak rozmwiać, zeby nie wywołać na samym
    poczatku burzy z piorunami. Teraz jedziemy w poniedziałek.


  • mama303 19.07.07, 16:05
    No ale najwazniejsze czy TY chcesz tam mieszkać i oczywiscie TWÓJ MĄŻ.
    Przeciez nie możecie tam zamieszkać bo tak chcą rodzice i w ogóle nie miej z
    tego powodu wyrzutów sumienia.
  • verdana 19.07.07, 16:11
    Fakt, ze jestes jedynczaka jest decyzja Twoich rodziców i Ciebie do niczego nie
    zobowiazuje - tzn. powinnas pomoc rodzicom w razie potrzeby, ale nie uzalezniac
    od nich swojego zycia.
    To, czego życza sobie rodzice w odniesieniu do Twojej osoby - powinnaś zostawić
    na boku. Twoim obowiązkiem jest zapewnić spokojne dzieciństwo dziecku, a nie
    spełniać zachcianki rodzicow. Albo powiedz sobie - przyszłość mojego dziecka
    nie jest dla mnie ważna, ważne jest to, aby maja mama byla zadowolona. Nawet,
    jesli skazuję dziecko na życie pod jednym dachem z alkoholikiem, a moje
    małżenstwo na prawdopodobną klęske. Tylko czy masz w ogole prawo zadawalać
    chęci rodzicow poswiecajac innych ludzi - męza i dziecko?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kasiakosiba14 19.07.07, 17:01
    twoi rodzice postępują egoistycznie zmuszając cię do zamieszkania z nimi
    fakt,że są twoimi rodzicami nie daje im takiego prawa.Jesteś dorosła i masz
    prawo żyć tak jak ci się podoba.a twojej mamie jeśli podoba sie mieszkanie pod
    jednym dachem z alkoholikiem to niech dalej mieszka,ale dlaczego zmusza do tego
    ciebie?tez mam ojca alkoholika wyprowadziłam się z domu(do babci) mając 18 lat
    i nigdy przenigdy nie zamieszkałabym tam znow,nawet gdyby obiecywaliby mi
    przysłowiowe złote góry.
  • alexxa6 19.07.07, 18:08
    w/g mnie NIE.Wiesz czego możesz się spodziewać więc po co prowokować los
    vanilla-cafe.net/
  • iwucha 20.07.07, 10:38
    Myślę, że masz wiele cech DDA z poczuciem winy i nadmiernie rozwiniętym
    poczuciem odpowiedzialności włącznie. 9 lat życia z dala od nich tak naprawdę
    nic nie zmieniło w Twoich emocjach. Zacznij szukać wiedzy o samej sobie - więcej
    zrozumiesz, uwolnisz się od bolesnej przeszłości, która nie powinna mieć wpływu
    na przyszłość Twojej rodziny, która założyłaś. Wówczas decyzja będzie dla Ciebie
    jasna jak słońce.

    Myślę, że z takimi rodzicami nie ma co dyskutować i ich przekonywać. po prostu
    grzecznie informuj i rób swoje, i nie wdawaj sie w ich emocjonalne szantaże (a
    takim w mojej ocenie jest przepisanie na Ciebie domu i czynienie z tego faktu
    strategii przytrzymania Cię przy rodzicach) i niepotrzebne potyczki. Swoje
    stanowisko możesz okazać czynem, nie - słowem. Nie w tym wypadku.
  • ika997 20.07.07, 21:08
    Na pewno urodzą się konflikty.
    Uważam, że mając już możliwość mieszkania samemu głupotą do kwadratu byłoby
    rezygnowanie z tego i to nie wiadomo jeszcze jakim kosztem zdrowia psychicznego,
    bo być może wielkim.

    Moi poprzednicy pisali bardzo mądrze, popieram te głosy.
    Nie daj się mamić obietnicami zapisu majątku. Tzw. "święty spokój" ważniejszy
    niż każdy majątek.
    Bądź silna, teraz na pierwszym miejscu twoja rodzina, dziecko nie powinno
    mieszkać z alkoholikiem.
  • ika997 20.07.07, 21:17
    Wspomniałaś jeszcze, że rodzice tylko "tolerują" twojego męża. To b. ważna
    sprawa, nie wiem czy nie najważniejsza w tym wszystkim. Na bank będą konflikty
    na tym tle.

    Oni będą udowadniać, że on jest nie do końca taki dobry jak powinien, krytykować
    go (nie zawsze wprost)i będą szukać poparcia w tych poglądach u ciebie,robić ci
    panie mózgu,
    a ty będziesz między młotem, a kowadłem. W takich razach nie można
    jednoznacznie opowiedzieć się po jednej ze stron. Poza tym ma sie wrażenie, że
    rodzice mają rację.

    Wiem z doświadczenia, bo moi też męża nie do końca akceptują i wciskają aluzje
    gdzie się da. Na szczęście nie mieszkam z moimi rodzicami.
  • agnieszkaw19 22.07.07, 12:18
    Zgadzam się z moimi poprzedniczkami! Nie rezygnuj z samodzielnego mieszkania,
    bo doprowadzisz do rozpadu małżeństwa i znerwicujesz dziecko! Na czym bardziej
    Ci zależy, żeby utrzymać kochającą się rodzinę, spokoju i stabilizacji, czy na
    wygodnym mieszkaniu w domu z ogródkiem? Kiedyś, jak jeszcze nie byłam mężatką,
    rodzice mojego męża namawiali go, żeby sprzedał swoje mieszkanie, które ma po
    dziadkach i żeby zbudowali razem dom. Byłam temu przeciwna, choć czasem kusiła
    mnie wizja pięknego domu z ogródkiem...na szczęście zdrowy rozsądek wygrał i
    podjeliśmy z mężem decyzję, że się nie zgadzamy. Teraz mamy synka, mieszkamy
    sobie sami i jest wspaniale i dziękuje Bogu, że się nie skusiliśmy na to
    wspólne mieszkanie, bo teraz widzę, choć zawsze lubiłam teściów ciemną stronę
    ich charakterów i jestem pewna, że byłyby konflikty, bo odkąd jest mały na
    świecie to są małe konflikty, a mój teść okazał się apodyktyczny, teściowa ma
    złośliwe uwagi pod moim adresem i dobrze jest jak jest:)A domek sami sobie
    wybudujemy...jest realna szansa. A zapomniałam dodać, żę teściowa nie raz
    wypomina mi ten dom! Chciałam jeszcze zwrócić Twoją uwagę na to, że jak pomysł
    budowy wspólnego domu się zrodził to byliśmy z teściami w super stosunkach, a
    jednak życie pokazało swoje ciemne strony!
  • sloneczko21021 25.07.07, 11:41
    Nie wprowadzaj sie do domu alkoholika...nawet jesli to Twoj ojciec...Ja wlasnie
    chce uxciec z takiego domu...Lepiej bedzie Wam w wawie... Mysle,ze lepiej
    placic ciotce niz znosic awantury pijanego ojca i zapewne niezbyt mile uwagi
    ledwo tolerujacych Twojego wybranka rodzicow...
  • katie84-84 27.07.07, 09:00
    Dziewczyno twoja intuicja zadziałała przed narodzinami synka wiec teraz niech
    tez zadziała! Nie wiem nad czym ty sie zastanawiasz. Mieszkasz ze swoją rodziną
    w Warszawie, jakoś dajecie rade sie utrzymac, macie tu prace, znajomych. A w
    tych Suwałkach poza dużym domem to nic nie bedziesz miala. A mozesz stracic
    cierpliwosc, zdrowie no i meza. Tu nie ma nad czym sie zastanawiac.
    Ja wlasnie po 2 latach mieszkania z mezem u tesciow wreszcie sie wyprowadzam -
    uwierz rodzice wtracaja sie do wszystkiego
  • agra1 10.08.07, 11:10
    Witaj,

    IMO, jeśli tylko macie możliwość mieszkania samodzielnie - to jest
    to lepsze wyjście, nawet, jeśli stosunki z rodzicami są idealne - a
    jak rozumiem, w Waszym przypadku tak nie jest. W sytuacji, gdy Twoi
    rodzice nie przepadają za zięciem, a jeszcze do tego ojciec jest
    aloholikiem, moożecie sie spodziewać regularnych konfliktów -
    nieazleżnie od tego, jak bardzo kochasz rodziców.

    Do tego dochodzi sprzeciw męża - prawdę mówiąc, nie dziwię mu się,
    mieszkanie z kimś, kto Cie nie lubi nie jest niczym przyjemnym, a
    jak jeszcze wtrąca sie w kwestie wychowania Twojego dziecka, to
    szlag w końcu trafi i świętego.

    Uzasadnienie mamy, że ktoś tam mieszka z ojcem alkoholikiem jest bez
    sensu, bo nie rozmawiacie o życiu koleżanki, tylko o Waszym.

    I wcale nie uważam, że robicie dziecku krzywdę. Przeciwnie, moim
    zdaniem, robicie mu przysługę trzymając z daleka od dziaadka -
    alkoholika. Brzmi brutalnie, przepraszam, ale tak to wygląda.

    Bądź dzielna, nie daj sie stłamsić. Szantaż emocjonalny w stylu "nie
    znamy cię, jeśli zostanesz w Wa-wie" świadczy o bezradności
    rodziców, ale nie mają oni prawa decydować o Twoim i Twojej rodziny
    życiu. W końcy nie masz już pięciu lat...

    Zresztą, przypuszczam, że nawet, jeśli wystąpią z takim tekstem, to
    prędej czy później sami zobaczą, że to przede wszystkim oni na tym
    stracą. A jeśli sie ugniesz, to po poerwsze, możesz stracić męża -
    niejedno małżęństwo rozpadło sie z powodu ingerencji tteściów, a po
    drugie - zobaczą, że to jest skuteczna metoda na ciebie. I będą ją
    stosować za każdym razem, jak będą czegoś od Ciebie chcieli.

    Pozdrawiam serecznie - nie daj sie :)

    Agra
    --
    Bóg stworzył człowieka bo nie podobała mu się małpa. Dalszych
    eksperymentów zaprzestał.

    Mark Twain

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka