Dodaj do ulubionych

bradzo Was prosze o pomoc!

10.08.07, 04:05
dzien dobry,nazywam sie Ania, moj problem dla wielu moze byc
banalnya mianowicie chodzi mi o moich tesciow,naprawde nie mam z kim
pogadac,chodzi mi o kobiete,bo mieszkam za granica,nie znam za
dobrze ludzi,mojej mamie powiedzialam ale ona odp:a czy ona jest
taka w porzadku,chodzi o moja tesciowa,bo to wlasnie jest moj
problem...nie chce tez martwic mame i nie mowie jej
wszystkiego,wlasciwie zna tylko czesc prawdy a reszte zatailam.jak
ci juz wspomnialam jestem mezatka od 11miesiecy,ale dziewczyna
jestem od sierpnia 1998r.jestem od meza starsz o 3lata,i to bylo le
dla moich tesciow,wiesz oni maja takie dziwne podejscie do zycia.od
samego poczatku kiedy tylko mnie zobaczyli bylo cos nie tak,szkoda
ze nie moge ci poslac zdjecia to bys mi powiedziala czy jest cos ze
mna nie tak,bo oni mnie nie znali wogle a juz pierwszego dnia
wyrobili sobie opinie na moj temat...i tak cale te lata naszego
chodzenia,moj chlopak jest wrazliwym mezczyzna,a ja jestem taka ze
lubie wiedziec konkretnie o co chodzi,lubie wiedziec prawde nie
lubie klamstw,a widzialam setki razy jak mojego Darka cos
gryzlo,widywalismy sie prawie codziennie,i wyobraz sobie codziennie
bylo cos nie tak,ja pytalam,i tak dlugo pytalam az moj Darek mi
opowiadal,nie wiem czy zrobilam dobrze ale wyobraz sobie ze
codziennie sluchasz o sobie obelg,na poczatku bylo mu ciezko o tym
mowic,ale po czasie przynosilo mu to jakas ulge,niewiem moze sie
myle,naprawde to byly takie zeczy jak:matka stwierdzila z ojcem ze
urodze mu chore dzieci bo...jestem starsza,ze to dobrze ze mnie
okradli,powinnam lepiej na swoja komorke uwazac,chce zaznaczyc ze
byl tlok w autobusie i takie zeczy kazdemu sie zdarzaja,w domu u
Darka natomiast jak juz bywalam,to np:matka jawnie mnie unikala
rozmawiajac ze wszystkimi a mnie omijajac,nigdy sie nie zapytala jak
sie czuje,nigdy mi nie zlozyla zyczen urodzinowych,ja jej tak
itp....jak byli goscie to pytala sie komu zrobic herbate a mnie
celowo omijala...i tak przez lata....nawed jak sie zareczylismy to
oni nic o tym nie wiedzieli bo i po co,pewnie by cos niemilego
dodala....teraz jest tak ze mieszkamy za granica w Stanach,dwa lata
temu wyjechali tesciowie,a mysmy dolaczyli do nich we wrzesniu
2003r.wyjezdzajac z kraju mielismy po raz pierwszy powiedziane ze
nam pomoga,zostalabym w Polsce gdybysmy naprawde mogli,wyjechalismy
bo mielismy w moim domu rodzinnym nie najlepsza sytuacje
materialna,ja nie mialam pracy a Darek byl wczesniej wyjechal z
rodzicami swoimi na pol roku zeby zarobic pieniadze i wroci do mnie
ale zycie nam sie tak potoczylo ze wyjechalismy,tak wiec
wyjechalismy,ja szczeze mowiac nie wyobrazalam sobie mieszkania z
nimi pod wspolnym dachem,no i stalo sie.....od samego poczatku bylo
zle....wogole inne warunki byly na przedstawione a w innych
warunkach przyszlo nam zyc,ciagle klotnie,wtracanie sie w nasze
zycie,wyobraz sobie ze to ja przez pierwsze 4 miesiace prowadzilam
dom,a pozniej sie zbuntowalam kiedy po calym dniu pracy w tym domu a
byl to ogromny dom uslyszalam jak tesciowa do ciotki mowila
ze "narobila sie i lezy"w sarkazmie po czym sie zasmialy.tesciowie
nie znaja wogle jezyka i musielismy sobie wziasc na swoje barki
swoje problemy i ich,naprwde jakbysmy mieli male dzieci na
wychowaniu,jak mielismy np:jechac odeprac swoje dowody i nie
chcialam abysmy sie spoznili to poszlam po Darka do garazu ,on wtedy
rozmawial z ojcem to matka sie wtracila i powiedziala mi"zostaw go"
i tak wiele razy!jak mialam urodziny to wogle nikt oprocz moich
rodzzicow i Darka nie zlozyl mi zyczen,a dobrze wiedzieli kiedy mam
i ze obchodze urodziny,mieszkalismy tam pol roku,przeszlam zalamanie
nerwowe,myslalam nawed zeby sie zabic,tak zabic,nikt nigdy mnie tak
nie upokorzyl jak oni tesciowie przez te niecale 6 lat mojego
zwiazku z Darkiem,wyprowadzilismy sie od poltora miesiaca mieszkamy
na swoim,ja sie wyciszylam,na odchodne jak sie wyprowadzalismy to
uslyszalam ze jestem chora i nienormalna,bo wedlug niej powinnam sie
leczyc ze chce zamieszkac z mezem swoim sama i miec choc odrobine
intymnosci,teraz do nas dzwoni raz na tydzien ,my czekamy jak sie
nagra na sekretarke,to wtedy tylko prosi Darka,jak ja raz odebralam
to rzucila sluchawka,myslalam ze mi przejdzie ale tak naprawde jak o
nich sobie pomysle to az cala sie trzese z nerwow,a na poczatku jak
tu zadzwonila to dostalam prawie ataku histerii,nie wiem,jak ma
wygladac nasze dalsze zycie,Darek nie chce sie z nimi spotykac,bo
wie w jak fatalnym stanie psychicznym bylam wyprowadzajac sie z tego
domu,zreszta on tez przyplacil to sporymi nerwami!teraz musimy do
tego domu jechac wziasc swoje zapomniane rzeczy,ja zostane albo w
domu albo w aucie bo nie wiem jak zareaguje jak ich zobacze!powiedz
mi co jam mam zrobic,rodzina meza odwrocila sie,bo matka juz swoje
powiedziala na moj temat,zreszta jak juz przyjechalismy tutaj to sie
na mnie dziwnie wszyscy patrzyli.Rozmowy nic nie daly,bo ze
spokojnej rozmowy wybuchla awantura w ktorej dowiedzialam sie ze
jestem winna wszystkim nieporozumieniom jakie ona miala ze swoim
synem,a moj maz po prostu mnie bronil jak ona mnie atakowala,po
prostu ranila wlasnego syna uderzajac obelgami we mnie,ja sie bardzo
staralam bylam zawsze dla nich mila,kiedy jego starszy brat zaprosil
mnie z Darkiem na urodziny to tego brata dziewczyna ktora mnie
widziala po raz pierwszy ze jego matka byla bardzo niezadowolona ze
ten brat mnie zaprosil na urodziny?!itd...
teraz jak do nas dzwoni to zwraca sie tylko w slowach do
Darka,najczesciej nagrywa sie na sekretarke.jak ja mam sie zachowac
kiedy bedziemy mieli w przyszlosci dziecko?bede sie bala je z nia
zostawic bo boje sie ze ona moze mojemu dziecku mowic jakies zle
rzeczy na moj temat,czyli nastawiac moje dziecko przeciwko mnie
itd...a jak dziecku powiedziec ze babcia mame nienawidzi?bardzo was
prosze o odp.!!!!!!!!!!!!!

i po prawie 3 latach:
jestem "juz"po swoim slubie 4 latka a w zwiazku z mezem 10
latek,ukladalo nam sie roznie,raz lepiej,raz gorzej(to gorzej przez
moich kochanych tesciow)nigdy mnie nie zaakceptowali a jezeli juz to
w niklym stopniu jako"zlo konieczne"oni i my mieszkamy zagranica
duzo by bylo pisania jakbym chciala wszystko opisac co bylo przez
nich,jak nas upokorzali,upodlali,probo wali zniszczyc zwiazek"po
cichu"a przed rodzina ze jest super i wogole...moze napisze w
streszczeniu o co mi chodzi:po pierwsze tesciowie nie pojawili sie
na slubie syna....tlumaczac tym ze ich nie stac(mieszkaja w Kanadzie)
o slubie,planach wiedzieli duzo wczesniej,matka zapytala sie przez
tel:"a mam przyjechac"mezowi bylo strasznie glupio i zle sie z tym
czul,no wiec nie przylecieli,z to byli pol roku pozniej na slubie
syna szwagierki -tesciowej,na to znalazly sie pieniadze,ona uwazala
i nadal uwaza mnie za gowniare ktora"bawi sie w dom"ja podlotkiem
juz dawno nie jestem mam prawie 29 lat,w zime skoncze!naprawde bylo
duzo swinstw,klamstewek,obgady wan przy rodzinie na moj,nasz
temat,nigdy tez nie darzyli do poznania moich rodzicow,bo i po
co...przeciez moja rodzina jest nie istotna,moi rodzice troche nad
tym ubolewali ale coz mieli zrobic,dopiero przy drugiej wizyce w
Polsce ktora odbyla sie w ubieglym miesiacu odwiedzili moich
rodzicow!moi rodzice odniesli wrazenie ze oni"odwalili to
spotkanie,ze duzo chcieli wiedziec ale prawie nic o sobie nie
mowili,byli podobno b.powsciagliwi w odpowiedziach,moj ojciec wrecz
uwaza ze przyszli "sprawdzic"w jakich warunkach materialnych
mieszkamy",o mnie mowili nijako tzn."np:syn nie utrzymuje z nami
kontaktow bo KTOS nie chce (po tym wsztskim co nas spotkalo z ich
strony najpierw ograniczylismy kontakty do minimum a poniej juz
zerwalismy wogole,bylo to po probach dawania sobie"szansy na poprawe
etc".)o mnie jak mowili to wlasnie w taki sposob ze latwo bylo sie
domyslec ze o mnie mowaogolnie bylo pretensj
Obserwuj wątek
    • jakataka4 przepraszam scielo mi koncowke! 10.08.07, 19:30
      jestem "juz"po swoim slubie 4 latka a w zwiazku z mezem 10
      latek,ukladalo nam sie roznie,raz lepiej,raz gorzej(to gorzej przez
      moich kochanych tesciow)nigdy mnie nie zaakceptowali a jezeli juz to
      w niklym stopniu jako"zlo konieczne"oni i my mieszkamy zagranica
      duzo by bylo pisania jakbym chciala wszystko opisac co bylo przez
      nich,jak nas upokorzali,upodlali,probo wali zniszczyc zwiazek"po
      cichu"a przed rodzina ze jest super i wogole...moze napisze w
      streszczeniu o co mi chodzi:po pierwsze tesciowie nie pojawili sie
      na slubie syna....tlumaczac tym ze ich nie stac(mieszkaja w Kanadzie)
      o slubie,planach wiedzieli duzo wczesniej,matka zapytala sie przez
      tel:"a mam przyjechac"mezowi bylo strasznie glupio i zle sie z tym
      czul,no wiec nie przylecieli,z to byli pol roku pozniej na slubie
      syna szwagierki -tesciowej,na to znalazly sie pieniadze,ona uwazala
      i nadal uwaza mnie za gowniare ktora"bawi sie w dom"ja podlotkiem
      juz dawno nie jestem mam prawie 29 lat,w zime skoncze!naprawde bylo
      duzo swinstw,klamstewek,obgady wan przy rodzinie na moj,nasz
      temat,nigdy tez nie darzyli do poznania moich rodzicow,bo i po
      co...przeciez moja rodzina jest nie istotna,moi rodzice troche nad
      tym ubolewali ale coz mieli zrobic,dopiero przy drugiej wizyce w
      Polsce ktora odbyla sie w ubieglym miesiacu odwiedzili moich
      rodzicow!moi rodzice odniesli wrazenie ze oni"odwalili to
      spotkanie,ze duzo chcieli wiedziec ale prawie nic o sobie nie
      mowili,byli podobno b.powsciagliwi w odpowiedziach,moj ojciec wrecz
      uwaza ze przyszli "sprawdzic"w jakich warunkach materialnych
      mieszkamy",o mnie mowili nijako tzn."np:syn nie utrzymuje z nami
      kontaktow bo KTOS nie chce (po tym wsztskim co nas spotkalo z ich
      strony najpierw ograniczylismy kontakty do minimum a poniej juz
      zerwalismy wogole,bylo to po probach dawania sobie"szansy na poprawe
      etc".)o mnie jak mowili to wlasnie w taki sposob ze latwo bylo sie
      domyslec ze o mnie mowaogolnie bylo pretensje,i zal ze mimo tego
      wszystkiego nie utrzymujemy z nimi kontakto,mama moja i ja
      wysunelysmy taki wniosek ze przyszli sie wyzalic jaka to corke maja
      niedobra"ze odciaga syna od matki"miala tez pretensje ze pszyszedl
      mandat z przed 4 lat za brak biletu w czasie jazdy autobusem kwota
      500 zl do zaplacenia,ze co ona zrobi bo tam gdzie kiedys mieszkali a
      teraz mieszka jej syn pupilek z zona wlasnie przychodza koperty z
      nakazem zaplaty-maz zapomnial ze kiedys byl taki bilet-wyjechalismy
      z kraju i po prostu zapomnielismy,maz chcial aby brat sie
      skontaktowal w tej sprawie(przeslal to rzekome pismo co przychodzi
      do niego caly czas ale oczywiscie nie ma odpowiedzi),moj tata
      zaplacilby te 500zl aby byl spokoj-tego chyba oczekiwala tesciowa-
      ale moj maz chciallbym to zalatwic z bratem-ale ten sie nie
      odzywa,chociaz wiemy ze jest w domu(siedzi na gadu -gadu),jestem tym
      tak zdenerwowana tym ze po tym wszystkim miala tupet pojechac
      w "odwiedziny"do moich rodzicow,mam jej ochote napisac co o niej
      sadze!co robic"zostawic to i sie nie denerwowac czy napisac jej co o
      tym wszystkim sadze?
    • tara34 Re: bradzo Was prosze o pomoc! 15.08.07, 14:23
      psychologia zna takie powiedzonko ;nie próbuj zaprzyjaznić się ze
      wściekłym psem' co to oznacza ,że są osoby z którymi choćby nie wiem
      co nie da się zaprzyjażnić i trzeba sobie odpuścic.Proponuję cI
      szanowac swoje zdrowie,zająć się swoim życiem a do teściow uśmiechać
      się z przymróżeniem oka.Szkoda zdrowia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka