Dodaj do ulubionych

tydzień u taty, tydzień u mamy???

04.09.07, 12:26
Mam ogromny dylemat, ponieważ mąż, który rok temu się wyprowadził i żyje z
inną kobietą, wpadł na genialny pomysł: "tydzień u taty, tydzień u mamy???" Ja
uważam, że to rozbije jeszcze bardziej dziecko, ponieważ nie będzie wiedziało
gdzie jest jego miejsce!!! Nigdy nie utrudniałam kontaktów, ale teraz mnie
starszy, że będzie o takie prawo walczył w sądzie. Nie wiem co o tym myśleć???
Syna ma 9 lat i jest nadpobudliwy, czego ojciec nie chce również zaakceptować
mimo wykonanych badań. Proszę o pomoc, zależy mi jedynie na dobru dziecka!!!
Pozdrawiam serdecznie
Edytor zaawansowany
  • verdana 04.09.07, 13:16
    Moi znajomi próbowali, zrezygnowali po pół roku. Dziecko - pomijajac
    psychiczne rozchwianie - nie wiedziało nigdy, gdzie ma swoje rzeczy,
    ksiązki, zapominało do kogo ma wracać. Kazde zaproszenie od kolegów
    było klęską, o ile wypadało w kolejnym tygodniu - strasznie trudno
    było dziecku cokolwiek uzgodnić.
    Myslę, ze to mogóoby sie sprawdzic tylko w wypadku, gdyby rodzice
    mieszkali tuż obok siebie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • aluniah1 04.09.07, 13:40
    głupota moze lepiej dla dziecka było by tydzien zamienic np na 2mies
  • black_effik 04.09.07, 13:43
    Dziękuję za wypowiedź.
    To samo staram się wyjaśnić mojemu, jeszcze mężowi. Jednak on pozostaje głuchy
    na moje argumenty...
  • bea53 04.09.07, 14:20
    Podobna dyskusja jest na samodzielnej mamie..jest dowiedzione ze opieka
    naprzemienna sie nie sprawdza i jesli Ci zalezy do idz do psychologa i zalatw
    opinie ze Twoje dziecko nie moze mieszkac naprzemian raz tu raz tu bo potrzebuje
    stabilizacji...sąd zapewne wezmie to pod uwagę..
  • miecka29 27.09.07, 23:03
    Nie daj sie zastraszyc, jesli maz jest taki "pomyslowy" to niech
    idzie do sadu rodzinnego i niech spobuje przeforsowac swoja wersje,
    szczerze watpie w powodzenie tego pomyslu, jesli dziecko jest
    nadpobudliwe a maz nie bardzo rozumie ze to jest cos co wymaga
    przedewszystkim stabilizacji i jasno okreslonych zasad codziennego
    zycia to tym bardziej masz podstawy do zakwestionowania tego
    pomyslu, dziecko to nie zabawka i nie mozna sobie z nim robic co sie
    podoba, jesli Twoj maz tego nie rozumie to moze pora wystapic o
    ograniczenie widzen do sadu rodzinneg, tez przeciez mozesz
    go "postraszyc".......Powodzenia, kieruj sie dobrem dziecka.....
  • mama303 04.09.07, 14:44
    To dobrze swiadczy o Twoim byłym że w tak duzym stopniu zamierza
    właczyć się w opieke nad dzieckiem ale wariant który wybrał także
    uważam za bardzo niekorzystny dla dziecka, któremu bardzo potrzebna
    jest stabilizacja.
    Myslę że sąd nie przychyliłby się do takiego pomysłu.
  • black_effik 05.09.07, 08:22
    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi!!!
    A może ktoś z was może mi wskazać jakąś literaturę, którą bym mogła podeprzeć
    się w rozmowie???
  • chalsia 05.09.07, 13:45
    jesli dziecko ma zdiagnozowaną nadpobudliwość to wystarczy, że
    poprosisz specjalistów, który diagnozowali dziecko, by napisali Ci
    opinię na temat opieki naprzemiennej w kontekście Twojego dziecka -
    na 100% będzie negatywna - bo tylko może pogłebić nadpobudliwość. W
    przypadku sprawy w sadzie każdy sąd weźmie taką opinie pod uwagę.
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • modliszka24 05.09.07, 09:44
    a w glowie halas .trudna jest taka sytuacja i szkoda ze rodzice gotuja dziecia
    taki los
    --
    Spa w Polsce
    Wellness&SPA
  • burza4 05.09.07, 14:01
    nie spotkałam się jeszcze z zastosowaniem tego rozwiązania w
    praktyce, a tym bardziej w sytuacji kiedy rodzice nie są co do tego
    pomyslu zgodni. Sąd raczej się do tego nie przychyli, nie martw się
    na zapas.

    pomijając już kwestię tego o czym pisaly dziewczyny - logistyczno-
    organizacyjną, wg mnie rola pucharu przechodniego nie jest
    korzystna emocjonalnie dla dziecka. Tym bardziej w sytuacji, kiedy
    ojciec źle znosi nadpobudliwośc syna. Sądzę, że na co dzień miałby z
    tym o wiele większy kłopot, o jego partnerce nie wspominając, i
    skończyłoby się to karnym odsyłaniem do mamusi.

    może ten genialny plan jest podyktowany założeniem, że wówczas byłby
    zwolniony z płacenia aliemntów? bo TEORETYCZNIE - skoro rodzice
    opiekują się po równo, to ich nakłady na dziecko się kompensują.

    Tylko że - kto miałby ponosić większe wydatki w tym układzie?
    zapłacić za wyprawkę do szkoły, kupic rower czy opłacić kolonie?
    zbyt duże jest prawdopodobieństwo, że takie zakupy dziwnym zbiegiem
    okoliczności wypadałyby zawsze w "twoich" tygodniach...
  • earl.grey 05.09.07, 16:48
    ja się spotkałam w praktyce z takim rozwiązaniem w trzech przypadkach osobiście
    oraz kilku niebezpośrednio i dobrze się sprawdzało. Sama z własnego wyboru, co
    prawda, żyłam w dwóch domach jednocześnie, właśnie mając tyle lat, co chłopiec,
    o którym mowa. Ubrań i takich praktycznych rzeczy typu higiena po prostu miałam
    po dwa komplety. Książki i rzeczy do szkoły woziłam. Wspominam to bardzo dobrze.
    Wiem również, że w krajach, gdzie prawa rodzicielskie mężczyzn traktowane są
    powazniej niz u nas, takie rozwiązanie stosuje się znacznie częściej.
    Przy tym, jak wielu mężczyzn całkowicie nie angażuje się w opieke nad dziećmi,
    mam nawet szacunek do facetów, którzy takie wyjście proponują i potrafią w nim
    wytrwać.
    Sama zdecydowałabym sie na taki układ, ale jest on najpraktyczniejszy, kiedy oba
    domy sa w miarę blisko (dojazdy do szkoły, wyrywanie ze środowiska)

    --
    uratuj 1%podatku - zamiast płacić za podgrzewany chodnik - pomóż Ewie
  • earl.grey 05.09.07, 16:51
    jeszcze miałam dodać, że dziecko na takim układzie zyskuje większą bliskośc z
    drugim z rodziców. Dla chłopca ważne, żeby jednak miał tego ojca przy sobie
    (zreszta i dla dziewczynki byłoby ważne), a nie tylko tradycyjnie, co drugi
    weekend od-do. Zyskuje na tym tez matka, bo nie tworzy się sytuacja, w której
    ona jest od szarej codzienności, dyscyplinowania, pilnowania szkoły, a tatulek
    od wycieczek i atrakcji weekendowych. Takie rozwiązanie zrównuje szanse i wbrew
    pozorom zapewnia jakąś tam równowagę. Oczywiście nie twierdzę, że ma same plusy.

    --
    uratuj 1%podatku - zamiast płacić za podgrzewany chodnik - pomóż Ewie
  • burza4 07.09.07, 13:30
    earl.grey napisała:

    Zyskuje na tym tez matka, bo nie tworzy się sytuacja, w której
    > ona jest od szarej codzienności, dyscyplinowania, pilnowania
    szkoły, a tatulek > od wycieczek i atrakcji weekendowych. Takie
    rozwiązanie zrównuje szanse i wbrew > pozorom zapewnia jakąś tam
    równowagę.

    ale przecież taki układ NIE GWARANTUJE tego, że tata
    będzie "dyscyplinował/pilnował szkoły ", równie dobrze podejście do
    dziecka może być kolejnym przyczynkiem do wojny podjazdowej z byłą
    żoną na zasadzie "matka kaze ci sprzątać, a ja jestem taki fajny i u
    mnie nie musisz" itd. Ja bym się bardziej obawiała odsyłania z
    problemami do drugiego rodzica... Do tego - dość rzadko są ku temu
    warunki techniczne (odległość). Nie wspominając o w miarę spójnej
    wizji wychowawczej w obu domach...

    Kolejny aspekt - obie rodziny z czasem powiększą się o partnerów
    matki/ojca. Dziecko traci poczucie przynależności, bo zawsze
    może "uciec" z domu, w ktorym akurat zaczęto czegoś wymagać.
    Czytałam kiedyś wnioski z badań socjlogów w Szwecji, gdzie model
    opieki naprzemiennej jest popularny - i akurat w tym opracowaniu
    skutków negatywnych było zdecydowanie więcej niż pozytywów. Przede
    wszystkim - efektem było wyalienowanie dziecka. Może to dlatego że
    bardzo trudno o sytuację gdzie po rozwodzie ludzie się świetnie
    dogadują...

    Smutne jest to, że zwolennicy tego typu rozwiązań (na podstawie
    lektury forum w stronę ojca) - główny plus takiego rozwiązania widzą
    w tym, że nie będą musieli byłej żonie płacić alimentów... bo wedlug
    nich naklady na dziecko się wyrównują.
  • earl.grey 27.09.07, 15:42
    no, to jest rozwiązanie raczej dla osób na tyle dojrzałych, żeby nie starały się
    dokuczać sobie nawzajem poprzez dziecko. Mnie az tak nie rusza spójna wizja
    wychowawcza, bo zakładam, że inny model wychowawczy (jeżeli w ogóle jest jakimś
    modelem wychowawczym) może ewentualnie uzupełniać jakies braki tego drugiego
    modelu. W końcu wychowanie to zawsze do pewnego stopnia eksperyment.
    A co do alimentów... można to odwrócić i stwierdzić, że lepszy faktyczny udział
    w kosztach utrzymania (plus duże wydatki typu dentysta czy kolonie na pół) niż
    użeranie sie o 200 zł alimentów z gościem, który uchyla sie jak może.

    --
    uratuj 1%podatku - zamiast płacić za podgrzewany chodnik - pomóż Ewie
  • burza4 27.09.07, 21:17
    Przepraszam, a ty masz dzieci? zakładasz, że "różne wizje" tak
    naprawdę nie są bulwersującymi różnicami, ale chyba wtedy, kiedy
    oboje rodzice są na poziomie i wychowują dziecko w duchu ogólnie
    przyjętych zasad. a co jeśli jedno uważa, że nie ma problemu, jesli
    12-latek do północy jest poza domem, i nie należy od niego nic
    wymagać w domu, bo jeszcze się w życiu narobi?

    to rozwiązanie ma szansę funkcjonować tylko wtedy, kiedy strony się
    dogadują. W przypadku autorki - raczej nie ma o tym mowy.
    w twoim modelu nie ma ustaleń co do faktycznego udziału w kosztach,
    tylko założenie, że strony się zgodnie podzielą wydatkami. A kto ma
    je ponosić, jeśli strony się NIE DOGADUJĄ - co jest najczęstszym
    scenariuszem?

    na szczęście nie z każdym trzeba się użerać o alimenty, i na
    szczęśćie coraz rzadziej opiewają one na tak żenujące kwoty.
  • nietonieja 28.09.07, 14:14
    to beznadziejny pomysł.Krzywda dla dziecka
  • earl.grey 28.09.07, 22:01
    Mam dzieci, chociaz nie bardzo wiem, co to ma do rzeczy. "Tydzień tu tydzień
    tam" żyłam ja sama i moja siostra (w dodatku nie były to te same domy!), znam
    też kilka przypadków tak funkcjonujących rodzin, ale wszystkie poza Polską. W
    Polsce zwyczajem jest, że "to kobieta ma dziecko", a więc kiedy rozstaje sie z
    jego ojcem, dziecko pozostaje przy niej. To ma swoje poważne minusy, a jednym z
    nich jest marginalizacja roli ojca w zyciu dziecka.
    Jeśli strony się nie dogadują, to może być również problem w kontaktach typu
    wizyty/spotkania, czy w alimentach. Oczywiście system tydzień na tydzień jest
    dla ludzi, którzy potrafią współpracować, a na pewno nie dla takich, którzy bedą
    chcieli sobie nawzajem cos udowodnić kosztem dziecka.
    Autorce wątku polecałabym skorzystanie z mediacji (liste mediatorów ma sąd) -
    może to pomoże ustalic, czy w jej przypadku da się skonstruowac taki system i
    czy jest szansa, że będzie działał. Na koniec można spisać porozumienie z byłym
    mężem, które objęłoby również kwestie większych wydatków. W razie czego o
    alimenty zawsze można wystąpić.


    --
    uratuj 1%podatku - zamiast płacić za podgrzewany chodnik - pomóż Ewie
  • tatanazawsze 16.11.07, 09:02
    widze, ze wiekszosc jest na nie.
    wypowiem sie jako facet. zapoznalem sie z problemem i tym systemem - oparty jest
    na badaniach w usa, gdzie se sprawdza i praktycznie zapobiega syndromowi
    gardnera. tutaj wlasnie nasunelo mi sie pytanie do psychologa czy moze
    nadpobudliwosc syna nie moze sie nasilic przez ograniczony kontakt z ojcem (a
    moze z tego ona wynika)?
    pewne jest,ze rodzice musza chciec dobra dziecka a nie zrobic bylemu partnerowi
    na zlosc.

    bardziej cenne dla dziecka jest posiadanie obojga rodzicow niz stabilnosc
    zwiazana z jednym domem
    pzdr
  • margogo 16.11.07, 12:08
    Ja myślę że to zły pomysł,chyba że mieszkacie na jednym osiedlu.
    Co do badań przeprowadzonych nad tym problemem to pewnie tyle ile specjalistów
    to i tyle opinii.

    Najlepiej zapytać też syna co on myśli na ten temat,bo on może wcale nie chce
    mieszkać.A jeżeli chce to możecie też spróbować takiego systemu np.przez miesiąc.
    Zawsze możesz też udać się z dzieckiem i mężem do psychologa,niech on pomoże wam
    rozwiązać problem.
    Pozdrowienia dla dzieciaczka:))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka